czwartek, 29 lipca 2021

Projekt Galileo: polowanie na pozaukładowce

 


Daniel Clery

 

Projekt rozpoczęty w celu poszukiwania pozaziemskich gości naszego Układu Słonecznego.

Dziwnie ukształtowany obiekt, który przeleciał obok Słońca i Ziemi w 2017 roku na trajektorii spoza naszego Układu Słonecznego, wywołał dzikie spekulacje. Większość naukowców uważa, że gość w kształcie cygara, o długości poniżej 1 kilometra, był kometą lub asteroidą z pobliskiej gwiazdy lub jakiegoś innego kosmicznego szczątku. Ale astrofizyk teoretyczny Avi Loeb z Uniwersytetu Harvarda twierdził, że:

- ’Oumuamua, po hawajsku „zwiadowca”, był obcym tworem – lekkim żaglem, anteną, a nawet statkiem kosmicznym.

Dziś ogłosił plan poszukiwania kolejnych takich obiektów: wspierany przez filantropię projekt Galileo Project.

Wysiłek ten będzie wykorzystywał istniejące stare i nowe teleskopy do systematycznego poszukiwania tajemniczych artefaktów, którymi mogą być satelity ukrywające się na orbicie Ziemi, obiekty międzygwiezdne – naturalne lub wyprodukowane – a nawet nieznane obiekty w ziemskiej atmosferze.

- Nie ma znaczenia, czy to naturalny artefakt, czy relikt. Jeśli spojrzymy, znajdziemy coś nowego – mówi Loeb.

Po tym, jak Loeb opublikował książkę „Extraterrestrial: The First Sign of Intelligent Life Beyond Earth”, w której twierdził, że ’Oumuamua jest jakąś obcą technologią, jak mówi, kilka bogatych osób skontaktowało się – nieproszone – oferując fundusze na takie badania. Czterech z nich ostatecznie przekazało 1,75 miliona dolarów, co wystarczyło, aby mógł zrealizować swoje plany. Zebrał zespół badawczy składający się z kilku znanych astronomów i badaczy z innych dziedzin, choć przyznaje, że nie wszyscy, do których się zbliżył, byli otwarci. Społeczność naukowa powinna być otwarta. W ten sposób robimy postępy – mówi Loeb.

Projekt proponuje wykorzystanie danych z istniejących i przyszłych teleskopów przeglądowych, takich jak 8-metrowe obserwatorium Vera C. Rubin budowane w Chile, do poszukiwania kolejnych obiektów, takich jak ‘Oumuamua. Wczesne wykrywanie nadlatujących obiektów da naukowcom więcej czasu na ich zbadanie niż 2 miesiące, które zajęły, zanim ‘Oumuamua wyszedł poza zasięg teleskopów. Loeb ma również nadzieję zaprojektować – we współpracy z agencjami lub firmami kosmicznymi – gotową do startu misję kosmiczną, aby zbadać przybysza z bliskiej odległości.

Niektórzy badacze zaangażowani w poszukiwanie inteligencji pozaziemskiej (SETI) z zadowoleniem przyjmują takie badania.

- Wszyscy byliby zachwyceni, gdyby przyjrzeli się z bliska czegoś takiego jak ‘Oumuamua - mówi astronom Jason Wright, dyrektor Centrum Wywiadu Pozaziemskiego w Penn State.

- Zdecydowanie powinniśmy być gotowi na następną ‘Oumuamua - mówi astrofizyk Adam Frank z University of Rochester. - Dowiemy się wiele o tych rzeczach, czymkolwiek one są.

Inni zastanawiają się, co Projekt Galileo wniesie do trwających poszukiwań obiektów międzygwiezdnych. Alan Fitzsimmons z Queen’s University Belfast, współkierownik zespołu badawczego ‘Oumuamua zorganizowanego przez Międzynarodowy Instytut Nauk Kosmicznych, zauważa, że istniejące sieci alarmowe już co godzinę przeszukują dane teleskopu w poszukiwaniu nadchodzących obiektów międzygwiezdnych. Fitzsimmons dodaje, że Europejska Agencja Kosmiczna pracuje nad misją Comet Interceptor, która ma wystartować w 2028 roku, która będzie wisieć na orbicie, czekając na odpowiedni cel, czy to kometę, czy obiekt międzygwiezdny, zanim ruszy na jego spotkanie.

- Społeczność nie może się doczekać uruchomienia obserwatorium Vera Rubin – mówi.

Wykrycie w 2017 r. dziwnego obiektu międzygwiezdnego nazwanego ‘Oumuamua (wizja artysty powyżej) skłoniło do uruchomienia w tym tygodniu projektu poszukiwania obcej technologii na Ziemi lub w jej pobliżu.

 

Rozpoczęto Projekt w celu poszukiwania pozaziemskich gości naszego Układu Słonecznego

 

Dziwnie ukształtowany obiekt, który przeleciał obok Słońca i Ziemi w 2017 roku na trajektorii spoza naszego Układu Słonecznego, wywołał dzikie spekulacje. Większość naukowców uważa, że gość w kształcie cygara, o długości poniżej 1 kilometra, był kometą lub asteroidą z pobliskiej gwiazdy lub jakiegoś innego kosmicznego układu. Ale astrofizyk teoretyczny Avi Loeb z Uniwersytetu Harvarda twierdził, że ‘Oumuamua, po hawajsku „zwiadowca”, był obcym tworem – lekkim żaglem, anteną, a nawet statkiem kosmicznym. Dziś ogłosił plan poszukiwania kolejnych takich obiektów: wspierany przez filantropię projekt Galileo Project.

Wysiłek ten będzie wykorzystywał istniejące i nowe teleskopy do systematycznego poszukiwania tajemniczych artefaktów, którymi mogą być satelity ukrywające się na orbicie Ziemi, obiekty międzygwiezdne – naturalne lub wyprodukowane – a nawet niewyjaśnione statki latające w ziemskiej atmosferze.

- Nie ma znaczenia, czy to naturalny artefakt, czy relikt. Jeśli spojrzymy, znajdziemy coś nowego – mówi Loeb.

Projekt proponuje wykorzystanie danych z istniejących i przyszłych teleskopów astronomicznych, takich jak 8-metrowy w obserwatorium Vera C. Rubin budowane w Chile, do poszukiwania kolejnych obiektów, takich jak ‘Oumuamua. Wczesne wykrywanie nadlatujących obiektów da naukowcom więcej czasu na ich zbadanie niż 2 miesiące, które zajęły, zanim ‘Oumuamua wyszedł poza zasięg teleskopów. Loeb ma również nadzieję zaprojektować – we współpracy z agencjami lub firmami kosmicznymi – gotową do startu misję kosmiczną, aby zbadać przybysza z bliskiej odległości...

Niektórzy badacze zaangażowani w poszukiwanie cywilizacji pozaziemskiej (SETI) z zadowoleniem przyjmują takie badania.

- Wszyscy byliby zachwyceni, gdyby przyjrzeli się z bliska czemuś takiemu jak ‘Oumuamua - mówi astronom Jason Wright, dyrektor Centrum Wywiadu Pozaziemskiego w Penn State.

- Zdecydowanie powinniśmy być gotowi na następną ‘Oumuamua - mówi astrofizyk Adam Frank z University of Rochester. - Dowiemy się wiele o tych rzeczach, czymkolwiek one są.

Inni zastanawiają się, co Projekt Galileo wniesie do trwających poszukiwań obiektów międzygwiezdnych. Alan Fitzsimmons z Queen’s University Belfast, współkierownik zespołu badawczego ‘Oumuamua zorganizowanego przez Międzynarodowy Instytut Nauk Kosmicznych, zauważa, że istniejące sieci alarmowe już co godzinę przeszukują dane teleskopu w poszukiwaniu nadchodzących obiektów międzygwiezdnych. Fitzsimmons dodaje, że Europejska Agencja Kosmiczna pracuje nad misją Comet Interceptor, która ma wystartować w 2028 roku, która będzie siedzieć na orbicie, czekając na odpowiedni cel, czy to kometę, czy obiekt międzygwiezdny, zanim ruszy na jego spotkanie.

- Społeczność nie może się doczekać odkrycia obserwatorium Vera Rubin – mówi.

Projekt Galileo planuje również poszukiwanie obcych artefaktów bliżej domu. Amerykański dyrektor CIA opublikował raport dla Kongresu w zeszłym miesiącu, w którym przedstawił informacje o 144 raportach ze źródeł wojskowych i wywiadowczych o niezidentyfikowanych zjawiskach lotniczych (UAP), czyli niezidentyfikowanych obiektach latających - UFO. W raporcie stwierdzono, że większość UAP to prawdopodobnie obiekty fizyczne – w przeciwieństwie do zjawisk optycznych lub atmosferycznych – ale dane były tak ubogie, że nie można było określić, czy stanowią one „bałagan”, taki jak balony pogodowe i drony, wciąż tajne programy amerykańskie lub zagraniczne. agencje lub coś innego.

- Rząd jest najbardziej konserwatywną organizacją, o jakiej można pomyśleć – mówi Loeb. Przyznanie, że nie wie, czym są UAP, jest - bardzo ważnym stwierdzeniem.

Celem Projektu Galileo będzie uzyskanie wysokiej jakości obrazów UAP, aby odkryć ich naturę. Jak mówi Loeb, 1-metrowy teleskop z nowoczesnym czujnikiem może zobaczyć detale o wielkości zaledwie 1 milimetra na obiekcie oddalonym o 1 kilometr, a taki przyrząd można zamówić z półki za 500.000 dolarów. Jeśli pozwolą na to fundusze, umieściłby dziesiątki teleskopów w strategicznych pozycjach na całym świecie, skanując niebo w poszukiwaniu UAP, być może z pomocą czujników radarowych i podczerwieni.

- To rozsądne pytanie, czy Ziemia była odwiedzana w swojej 4,5-miliardowej historii – mówi Frank. - Gdybyśmy odkryli oczywiste oznaki życia na pobliskich egzoplanetach, wysłalibyśmy sondy – mówi on. -Poszukiwanie artefaktów [blisko domu] to rozsądne podejście. Ale inni badacze sprzeciwiają się pomysłowi, że UAP mają coś wspólnego z SETI. - Wydaje się, że nie mają żadnego oczywistego związku – mówi Wright. Fitzsimmons był mniej dyplomatyczny. – OK., to bzdury - mówi on.

Trzecia część projektu obejmowałaby poszukiwanie satelitów pozaziemskich na orbicie okołoziemskiej przy użyciu technik sztucznej inteligencji do przetwarzania danych z istniejących teleskopów badawczych. Ponownie naukowcy podkreślają, że agencje rządowe już mają wyrafinowany nadzór nad wszystkim na orbicie wokół Ziemi o wielkości większej niż 10 centymetrów.

- Wojsko jest w tym bardzo dobre — mówi Wright.

Podczas promocji swojej książki Loeb scharakteryzował swoich współpracowników jako mających oczy na swoim miejscu i nie uprzedzonych wobec poszukiwań obcych reliktów i sygnałów, znanych jako technosygnatury. Nie pozyskał też fanów za złośliwą wymianę zdań w lutym z pionierką SETI, Jill Tarter. Ale teraz jest bardziej dyplomatyczny, przyznając, że jego poszukiwanie „wyprowadza ludzi z ich strefy komfortu”.

- Ale to jest „ekscytująca okazja” - mówi. - Znajdziemy wszystko, co znajdziemy i przyjrzymy się dowodom.

 

Moje 3 grosze

 

No, nareszcie ktoś powiedział coś mądrego i przedstawił zarys planu poszukiwań Obcych w Układzie Słonecznym. Rzecz jest kosztowna, ale myślę, że gra jest warta świeczki. Przebadanie wszystkich anomalii znalezionych na Księżycu i Marsie (sławetne głowy i piramidy) przynajmniej dadzą nam odpowiedzi na pytania: kto, kiedy i po co je zbudował.

Badanie wszelkich UOO też może dać finalną odpowiedź na pytania o Czarnego/Ciemnego Księcia/Barona/Rycerza orbitującego od lat 50-tych wokół Ziemi. Obiektów krążących od 1908 roku i związanych z Tunguskim Ciałem Kosmicznym vel Meteorytem Tunguskim czy tajemniczej sondy z gwiazdy al-Izar (ε-Wolarza, ε-Boo), która lata nad nami już 13.000 lat!

Czy wreszcie objęcie nadzorem przestrzeni Układu Słonecznego i stworzenie centralnego obserwatorium obiektów się w nim poruszających w celu odkrywania obiektów interstelarnych. Onegdaj tak pisał o tym Daniel Laskowski w swym opowiadaniu „Biała ciemność”:

Faktycznie, kiedy wyleciałem z Reykjaviku było nawet całkiem ładnie i mroźno. Grenlandzka lodówka wionęła chłodem, więc do Sztokholmu leciałem w słońcu i mrozie. Dolatując do Krakowa widziałem zbierające się na południu chmury, a siadając na Jana Pawła II, samolot przeganiał się z białymi płatkami. A potem im dalej na południe, tym gorzej. Rozejrzałem się po rynku i miejskim parku. Znów ubyło kilka drzew. Miejscowy burmistrz z proboszczem znowu potrzebowali drewna do kominków, więc cięli kolejne drzewa z zieleni miejskiej. Nie było już żadnych hamulców, a głosy opozycji były zagłuszane i to skutecznie. Polska niepowstrzymanie cofała się w mroki Średniowiecza, krajem rządziły sitwy lokalnych kacyków wspieranych przez kler. Aż się dziwiłem, że Polska przystąpiła do międzynarodowego projektu WAEWACS.

No właśnie – WAEWACS. Po angielsku brzmiało to: World Asteroids Early Warning and Control System – Światowy System Kontroli i Wczesnego Ostrzegania przed Asteroidami, a przy okazji kometami i meteorytami. To było coś, w co ONZ wpakowały kilkaset miliardów dolarów, jenów, juanów i euro. Był to ogromny system stacji i anten radarowych, których ogromny zasięg pozwalał na penetrowanie przestrzeni kosmicznej w promieniu dziesięciu sekund biegu światła. Było to wystarczające by ostrzec Ziemian przed grożącym im niebezpieczeństwem z Kosmosu. Trzydzieści z nich znajdowało się na Ziemi i statkach pływających po Wszechoceanie naszej planety, sześć pozostałych znajdowały się na stacjonarnej orbicie odległe o czterdzieści tysięcy kilometrów od równika. Jedna z naziemnych stacji znajdowała się na szczycie Koskowej Góry w Beskidzie Makowskim. Wybrano ją ze względu na wysokość, ponad ośmiuset metrów nad poziomem morza, i łatwy dojazd od strony „zakopianki”. W okolicznych miejscowościach ulokowano całą infrastrukturę Osiemnastej Stacji WAEWACS.[1]

Pomysł uroczy i wzięty z „Obłoku Magellana” Stanisława Lema, ale czy taki trudny w realizacji? Nie sądzę – przy udziale całej Ludzkości jest do zrobienia w ciągu – maksymalnie - 20 lat. Problem w tym, czy Ludzkość będzie chciała realizować ten projekt. Już widzę, jak palą się do tego talibowie i inni wariaci, którzy nie widzą niczego poza swymi nosami. Może to kiedyś przejdzie, ale nie wcześniej nim Ludzkość zintegruje się politycznie i technicznie – a do tego mamy lata świetlne. No chyba że Ludzkość poczuje mrożący oddech kosmicznej śmierci na karku i uruchomi się jej instynkt samozachowawczy, ale oby nie za późno…  

 

Opinie z KKK

 

Zawsze żałuję, kiedy mówi się o tym przybyszu, że nie spróbowano namierzyć go z jakiegoś satelity i dobrze sfotografować. Przecież nikt nie widział, że była to skała, nikt nie widział żadnych szczegółów mogących świadczyć o technologii - to wszystko są wyobrażenia plastyków a jak naprawdę to wyglądało nawet pojęcia nie mamy. A może, sądząc po pewnym zwrocie w ocenie zjawisk UFO, są tacy, którzy pojęcie mają... (Avicenna)

 

Źródło: https://www.sciencemag.org/news/2021/07/project-launched-look-extraterrestrial-visitors-our-solar-system?utm_campaign=ScienceNow&utm_source=Social&utm_medium=Facebook

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz