poniedziałek, 18 kwietnia 2022

Nadlatuje największa znana kometa?


Shivali Best

 

Rekordowa kometa o średnicy 128 km i o masie 5 x 10^20 ton czyli 0,5 Zt została odkryta przez Teleskop Kosmiczny Hubble’a (HST). Kometa C/2014 UN271 (Bernardinelli-Bernstein) została po raz pierwszy odkryta w 2010 roku. NASA bada teraz 5 obrazów komety wykonane przez HST w styczniu. Zdjęcia te potwierdzają, że jądro komety ma średnicę 128 km. Aktualnie kometa znajduje się w odległości 3.200.000.000 km od Ziemi i nie przedstawia dla nas żadnego zagrożenia.

Kometa nazwana C/2014 UN271 (Bernardinelli-Bernstein) była pierwszą odkrytą od 2010 roku, ale jej wielkość została potwierdzona dopiero w kwietniu 2022 roku. Jej jądro –twarde wnętrze komety – jest co najmniej 50 razy większe niż jądra znanych komet i największe jakie widziano w NASA. Póki co kometa jest odległa na 3,2 mld km od Słońca i leci w kierunku Ziemi, ale jak zapewnia NASA, nie przedstawia dla nas zagrożenia.

- Ona nie zbliży się bardziej niż na 1,6 mld km do Słońca, co jest mniej więcej tyle, co odległość do Saturna. I tak będzie do roku 2031 – stwierdziła NASA.

Ta anormalna „megakometa” ma średnicę powyżej 128 km i ma masę 0,5 Zt – co odkryto dzięki HST. A oto podstawowe dane:

·        Rok odkrycia – 2010

·        Średnica jądra – 128 km

·        Masa – 0,5 Zt (500 trylionów ton)

·        Odległość od Słońca - <3,2 mld km czyli 21,33 AU

·        Prędkość ruchu – 9,8083 km/s

·        Temperatura: 80 K (-348°F/-193°C)

 




Mając średnicę 80 mi/128 km, jądro jest większe niż stan Rhode Island i prawie tak szerokie jak Walia. Jego masa wynosząca 500 trylionów ton kometa Bernardinelli-Bernstein jest około 100.000 razy bardziej masywna niż typowe komety, które podlatują bliżej do Słońca.

- Ta kometa jest szczytem góry lodowej z tysięcy komet, które są zbyt ciemne by je dostrzec w dalekich sektorach Układu Słonecznego – powiedział prof. David Jewitt, współautor tego studium. – Zawsze podejrzewaliśmy tą kometę, że jest tak wielka, ponieważ jest tak jasna w tej odległości. Teraz to się potwierdziło.

- Ta anormalna kometa aktualnie toczy się przez przestrzeń kosmiczną z prędkością 22.000 mph/~9,8 km/s i jest zadziwiającym obiektem pokazującym jak aktywnymjedst mimo dużej odległości od Słońca – mówi Man-To Hui, prowadzący autor tego studium. Sądzimy, że ta kometa będzie ogromna, ale potrzebujemy więcej danych do potwierdzenia tego – dodaje on. Aby zweryfikować jej rozmiary, ekipa użyła HST do wykonania 5 zdjęć komety w dniu 8.I.2022 roku.

Używając modelowania komputerowego badacze mogliby rozróżnić twarde jądro od pylistej komy otaczającej go i sugerującej, że jądro jest ciemniejsze niż to początkowo sądzono.

- Jest wielkie i ciemniejsze od węgla – powiedział prof. Jewitt.

Kometa znajduje się na eliptycznej orbicie, której pełne oblecenie trwa 3 mln lat i znajduje się teraz w odległości około 21 AU od Słońca. W tej odległości ma ona temperaturę zaledwie -193°C, jak twierdzi NASA.

Badacze sądzą, że kometa ta pochodzi z Obłoku Oorta – najbardziej odległego regionu Układu Słonecznego, gdzie jak się uważa znajduje się tryliony komet.

Obrazy komety Bernardelli-Bernstein z 2018 i 2020 roku ukazują, że jej koma na „przysłoneczną asymetrię”. 

Pomimo tego, że hipotezę tą wysunięto 70 lat temu, Obłok Oorta wciąż pozostaje tylko w teorii. A to wszystko dlatego, że jak się uważa, są one zbyt ciemne by można by je zaobserwować. Cała ekipa ma nadzieję, że odkrycie takiej dużej komety pomorze rzucić nieco światła na ten tajemniczy Obłok Oorta.

- Rzeczywistość Obłoku Oorta wzmacnia teoretyczne modelowanie powstawania i ewolucji Układu Słonecznego - dodaje NASA. - Im więcej dowodów obserwacyjnych można zebrać poprzez przeglądy głębokiego nieba w połączeniu z obserwacjami na wielu długościach fal, tym lepiej astronomowie zrozumieją rolę Obłoku Oorta w ewolucji Układu Słonecznego.

 


Czym jest Obłok Oorta?

 

Obłok Oorta jest rozległym i tajemniczym regionem, który – jak się uważa – otacza nasz Układ Słoneczny.

Zawiera on tryliony komet pozostawionych tam od narodzin Wszechświata i najprawdopodobniej większe obiekty takie jak planety karłowate.

Rozpoczyna się on w odległości 0,08 ly (roku świetlnego) od Słońca – czyli 170 razy dalej niż odległość do orbity Neptuna – i rozciąga się do ok. 0,8 ly. Okazjonalnie komety z tego regionu przelatują przez Układ Słoneczny i są znane jako komety długookresowe. Jedną z najsłynniejszych w tym roku była kometa Siding Spring[1], która przeleciała koło Marsa w dniu 19 października 2014 roku.  Jednakże poza tymi szybkimi odwiedzinami nie wiemy niczego więcej o Obłoku Oorta. Nigdy nie obserwowano go bezpośrednio i nikt dokładnie nie wie, jak jest rozległy – chociaż jak się uważa, jest on określony przez grawitacyjny wpływ Słońca.

 

Moje 3 grosze

 

Chociaż kometa ta nam bezpośrednio nie zagraża, to wcale nie jest powiedziane, że któregoś dnia jeszcze większa przybłęda z Obłoku Oorta przyszmatła się w okolice orbity naszej planety i będzie jeszcze większa. Przypominam, że asteroida Chicxulub, która zamordowała dinozaury na przełomie K/Pg jakieś 65 mln lat temu miała średnicę tylko 10 km, a jej impakt spowodował jedno z największych kanonicznych Wielkich Wymierań.

Kolizja Ziemi z taką kometą skończyłaby się zagładą wszelkiego życia na naszej planecie, a w efekcie przypominałaby Marsa, albo Wenus. Sam nie wiem, co gorsze. Jak wiadomo Mars swego czasu oberwał jakimś wielkim kamlotem w okolice Bieguna Północnego – dziś jest tam Vastitas Borealis – ogromny basen uderzeniowy zajmujący 40% powierzchni planety. Także naszemu Księżycowi się oberwało i teraz w okolicach Bieguna Południowego znajduje się Basen Biegun Południowy - Aitken o średnicy 2500 km i głębokości 13 km. Wenus…

No właśnie – ta planeta tylko nieco mniejsza od Ziemi mogła być kolebką życia w Układzie Słonecznym. No właśnie – być mogła, bo teraz jest piekłem, z gęstą trującą atmosferą o temperaturze +400°C, którą wywołał zmasowany efekt cieplarniany, i ciśnieniem 9,2 MPa na powierzchni. Ale czy było tak zawsze? Otóż nie – Wenus mogła być „normalną” planetą ziemiopodobną z atmosferą, oceanami wodnymi i życiem na swej powierzchni. Niestety – z Obłoku Oorta nadleciał ogromny kamlot, który uderzył w nią i spowodował to, co tam widzimy dzisiaj. Okropny, suchy upał, trująca atmosfera, zabójcze chmury kwasu siarkowego, potężne wulkany i miażdżące ciśnienie. Jej częścią mogła być Neith - „satelitka” Wenus, która finalnie też na nią spadła jeszcze w XVIII wieku. Na jej powierzchni też znajdują się obszary przypominające struktury poimpaktowe. To właśnie dzięki impaktowi na Wenus mamy tam 167 ogromnych wulkanów o średnicy >100 km! Poza tym jest tam ok. 1000 kraterów uderzeniowych w doskonałym stanie, co oznacza, że powstały one jednocześnie i całkiem niedawno.

W pierwotnej atmosferze Wenus mógł być jak na Ziemi – tlen i azot. Dzisiaj wskutyek tych wszystkich katastrof mamy CO2 – 96,5%, N – 3,5%, SO2, Ar, para wodna, CO, He, Ne – śladowo. I straszliwy efekt cieplarniany. Coś podobnego grozi Ziemi w nieodległej już przyszłości…    

 

Źródło - https://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-10712009/Record-breaking-megacomet-80-MILES-wide-NASA-reveals.html?ito=social-facebook&fbclid=IwAR10dCKZ3gq9wiBmjJXy-ojISVBU-Fwx9huBmtAGI4zEAhu7ao8uvOcXao8

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz



[1] C/2013 A1 – kometa z Obłoku Oorta odkryta 3 stycznia 2013 przez Roberta McNaughta z Siding Spring Observatory w Nowej Południowej Walii. 19 października 2014 kometa przeleciała w odległości około 140 tysięcy kilometrów od Marsa.