czwartek, 21 kwietnia 2022

Sondaż: rosyjskie nuklearne pobrzękiwanie szabelką wstrząsa nerwami sąsiadów

 


Lauren Sukin, Alexander Lanoszka

 

Podczas gdy Ukraińcy walczą lub uciekają przed bombardowaniem ich miast przez Rosję, wielu Europejczyków odczuwa namacalny, odnowiony strach przed bronią jądrową. Prezydent Rosji Władimir Putin polecił siłom nuklearnym tego kraju stan pogotowia. Wojska rosyjskie zmusiły pracowników elektrowni jądrowej w Czarnobylu do pracy na 600-godzinnej zmianie na muszce. Zaatakowali także elektrownię jądrową Zaporoże, powodując uszkodzenia konstrukcyjne i wzniecając pożar. W międzyczasie Rumuni wydali miliony na awaryjną produkcję tabletek jodowych blokujących promieniowanie, Polska zasygnalizowała chęć przyjęcia amerykańskiej taktycznej broni jądrowej, a urzędnicy z krajów bałtyckich wezwali NATO do zobowiązania się do interwencji, jeśli Rosja użyje broni masowego rażenia.

Jak wojna zmieniła postrzeganie ryzyka nuklearnego w Europie Środkowej i Wschodniej? W marcu przeprowadziliśmy ankietę wśród obywateli Polski, Rumunii, Łotwy, Litwy i Estonii, aby dowiedzieć się więcej o ich przemyśleniach na temat broni jądrowej.[1] Nasze odkrycia malują mieszany obraz. Obywatele obawiają się nuklearnych implikacji wojny Rosji na Ukrainie, brzydzą się bronią jądrową i martwią się rosyjskimi zabezpieczeniami nuklearnymi. Jednocześnie chcą, aby ich rządy pozyskały broń jądrową.

Rosja machała szablą nuklearną. 26 marca były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew określił warunki nuklearnego ataku na Rosję lub jej sojuszników, atak na infrastrukturę krytyczną, który „sparaliżuje [rosyjskie] nuklearne siły odstraszania” lub jakikolwiek „akt” agresji na Rosję i jej sojuszników, która zagroziła istnieniu samego kraju, nawet bez użycia broni jądrowej”.

Moskwa podkreślała swoje prawo do użycia broni jądrowej w odpowiedzi na nienuklearne zagrożenia „egzystencjalne”. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ostrzegł niedawno, że Moskwa „może użyć i faktycznie użyjemy broni jądrowej, aby wyeliminować zagrożenie dla istnienia naszego kraju”.

Dla niektórych wymóg „egzystencjalnego zagrożenia” może brzmieć uspokajająco. Ale nie powinno. Rosyjskie narracje dezinformacyjne – na przykład kiedy rosyjskie media fałszywie oskarżały Ukrainę o budowanie broni biologicznej i poszukiwanie „brudnej bomby” nuklearnej[2] – mogą łatwo stać się marną wymówką dla egzystencjalnych zagrożeń. Co więcej, wystarczająco upokarzającą porażkę na Ukrainie można by bezsprzecznie interpretować jako zagrożenie dla „istnienia” Rosji, zwłaszcza biorąc pod uwagę wypowiedź Kremla o Ukrainie jako pełnoprawnym rosyjskim terytorium.

I oczywiście bezpośrednie zakwestionowanie reżimu rosyjskiego prezydenta Władimira Putina prawdopodobnie zostałoby uznane za egzystencjalne. Być może dlatego urzędnicy Białego Domu szybko wyjaśnili, że ostrzeżenie prezydenta Joe Bidena, że ​​Putin nie może pozostać u władzy, miało na celu jedynie lament nad okrucieństwem Putina, a nie plan obalenia go.

 

Czy Europejczycy boją się rosyjskiego ataku nuklearnego? 15 marca 2022 r. przeprowadziliśmy ankietę wśród ponad 1000 obywateli Europy Środkowo-Wschodniej na temat ich zrozumienia i postawy wobec regionalnych zagrożeń jądrowych. Nasza ankieta przedstawia chwilę w czasie — zaledwie kilka tygodni po pełnej inwazji, kiedy wojna była jeszcze nowa. Wraz z ewolucją wojny postrzeganie jej może ulec zmianie. Ponadto, chociaż przeprowadzaliśmy ankiety na reprezentatywnych próbach krajowych w Polsce i Rumunii, nie mogliśmy tego zrobić w krajach bałtyckich, co utrudnia wyciągnięcie wniosków na temat preferencji społecznych na Łotwie, Litwie i w Estonii. Mimo to nasze sondaże stanowią cenną migawkę opinii publicznej w regionie w pierwszych tygodniach wojny. Wynik sugeruje, że sąsiedzi Rosji nie ufają Kremlowi co do ostrożności w sprawach nuklearnych.

Na Łotwie, Litwie, w Estonii, Rumunii i Polsce od 77 do 93 procent respondentów nie ufa rosyjskiemu podejmowaniu decyzji w sprawie energii jądrowej. We wszystkich tych krajach z wyjątkiem Łotwy większość „zdecydowanie nie ufa” rosyjskiemu zarządzaniu nuklearnemu. Te odkrycia sugerują, że mieszkańcy Europy Wschodniej martwią się – a przynajmniej martwili się w połowie marca – że groźby nuklearne Putina mogą być czymś więcej niż tylko czczym gadaniem. Taki strach idzie w parze z szerszymi poglądami antyrosyjskimi. Prawie dziewięć na dziesięć osób określiło swój pogląd na Rosję jako „niekorzystny”.

Jednak Europejczycy z Europy Środkowej i Wschodniej mają wysoki poziom zaufania do NATO, mimo że wojna na Ukrainie wystawiła sojusz na próbę. W każdym z tych krajów od 66 do 85 procent respondentów stwierdziło, że ufa podejmowaniu decyzji nuklearnych NATO – co stanowi wyraźny kontrast z ich brakiem zaufania do Rosji. W podobnym zakresie spadło ich poparcie dla jednostronnego podejmowania decyzji przez Stany Zjednoczone w sprawie broni jądrowej.[3]

Europejczycy z Europy Środkowej i Wschodniej również odczuli silne przymierze polityczne z NATO i Stanami Zjednoczonymi. Prawie 90 proc. wyraziło poglądy prodemokratyczne i pronatowskie. Ponad dwie trzecie określiło armię amerykańską jako „moralnie dobrą”. Te pozytywne opinie pomagają wyjaśnić zwiększoną koordynację regionu z NATO i jego wkład. Sugerują również, że te rozszerzone zobowiązania nie są tylko symboliczne. W rzeczywistości prawie dwie trzecie powiedziało, że chciałyby, aby ich kraj wniósł swój wkład, gdyby siły NATO walczyły z rosyjską inwazją na państwo NATO.

Te środki opinii publicznej, jak większość, pomijają niuanse. Mimo to sugerują, że zagrożenie nuklearne Rosji wywołało alarm. Niezależnie od tego, czy retoryka nuklearna Putina jest strategią „szaleńca”, czy tylko dowodem szaleństwa, ci, którzy mieszkają w pobliżu, są – nie bez powodu – przerażeni.

Europejczycy są zdenerwowani pojawiającym się zagrożeniem nuklearnym. Co teraz? Broń jądrowa ukształtowała trwającą wojnę. Kiedy Putin ostrzegł, że interwencja NATO pociągnie za sobą „konsekwencje, jakich nigdy nie widziałeś”, wielu zrozumiało jego słowa jako słabo zawoalowane zagrożenie nuklearne. Rosyjskie siły nuklearne również trzymały na dystans żołnierzy USA i NATO. Tymczasem przywódcy Europy Środkowo-Wschodniej prawdopodobnie zdają sobie sprawę z asymetrii między ogromnym arsenałem nuklearnym Rosji a ich własnymi siłami zbrojnymi.

 

Mimo ogromnego poparcia dla Ukrainy NATO pozostało po swojej stronie granicy. Biden twierdzi, że amerykańscy żołnierze nie będą walczyć na Ukrainie. Chociaż ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenskij wielokrotnie wzywał do wprowadzenia narzuconej przez NATO „strefy zakazu lotów”, NATO nie zgodziło się na to z obawy, że mogłoby to doprowadzić do eskalacji konfliktu do szerokiej walki Rosja-NATO.

Ukraina zebrała imponującą siłę, by stawić opór i odeprzeć rosyjskie wojska. Mimo to wojna mogła potoczyć się inaczej, gdyby historia nuklearna była inna. Po uzyskaniu niepodległości od Związku Radzieckiego w 1991 roku, Ukraina narodziła się jako potęga nuklearna, co oznacza, że ​​po rozpadzie Związku Radzieckiego pozostawiono jej pokaźne zapasy tej broni. Jednak Ukraina zrezygnowała z broni i podpisała Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Uczyniła to w zamian za Memorandum Budapeszteńskie z 1994 r. dokument, w którym Rosja, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zadeklarowały swoje (niewiążące) zobowiązanie do ukraińskiej niepodległości, suwerenności i granic.

Memorandum nigdy nie miało stanowić prawdziwej gwarancji bezpieczeństwa. Nie był to traktat międzynarodowy ani nie został ratyfikowany przez ustawodawców krajowych. Patrząc wstecz, inni partnerzy USA balansujący w niebezpiecznym środowisku nuklearnym mogli mimo wszystko wyciągnąć nieumyślną niebezpieczną lekcję na temat „wartości” członkostwa w klubie nuklearnym.

Rzeczywiście, w całej Europie Wschodniej i Środkowej, dawniej chłodne nastawienie do pozyskiwania energii jądrowej może się rozmrażać. Połowa wszystkich respondentów w naszym sondażu chciała, aby ich kraje rozwijały broń jądrową.

 

Proliferacja nuklearna wydawała się najmniej pożądana na Litwie i Łotwie – opowiedziało się za nimi odpowiednio tylko 38 proc. i 40 proc. W Rumunii i Estonii opinia publiczna została podzielona odpowiednio na 45% i 51%. W Polsce, która może pochwalić się zarówno zdecydowanie największym wojskiem, jak i gospodarką badanych państw, prawie dwie trzecie społeczeństwa otwarcie zadeklarowało poparcie dla narodowego programu broni jądrowej.

 

Odsetki te są na tyle wysokie, że obywatele raczej nie będą silnie powstrzymywać przywódców poszukujących broni jądrowej, chociaż jest to mało prawdopodobne, a także w dużej mierze niepraktyczne, przynajmniej w krajach bałtyckich. W Polsce silne poparcie społeczne dla budowy broni jądrowej mogłoby ożywić rozmowy polityczne, jak to miało miejsce w Korei Południowej. Chociaż proliferacja nuklearna do tej pory nie była głównym tematem w polskiej polityce, od lat Polska opowiada się za „euro-odstraszaniem”, czyli programem wymiany broni jądrowej między państwami europejskimi. Taki program zapewniłby Europie odstraszanie nuklearne, niezależnie od arsenału nuklearnego USA.

Co najważniejsze, oczekiwania obywateli dotyczące kosztów proliferacji są prawdopodobnie źle poinformowane. Prawie dwie trzecie uważa, że ​​zdobycie broni jądrowej nie skłoniłoby armii USA do zmiany pomocy dla ich kraju. Jednak Stany Zjednoczone wcześniej groziły wycofaniem wsparcia militarnego dla sojuszników, którzy szukali broni jądrowej. Podobnie tylko jedna czwarta ankietowanych przewidywała, że ​​Stany Zjednoczone nałożą sankcje w odpowiedzi na zakup broni jądrowej, nawet jeśli takie sankcje byłyby prawdopodobne. Gdyby Europejczycy zrozumieli koszty proliferacji, mogliby nie być tak chętni do wspierania pozyskiwania broni jądrowej.

 

Publiczne poparcie dla rozprzestrzeniania broni jądrowej nie wynika z postrzeganej potrzeby silniejszej obecności nuklearnej NATO; tylko około jedna trzecia respondentów ankiety zaakceptowała rozmieszczenie taktycznej broni jądrowej przez NATO w ich kraju. Zamiast tego wielu obywateli wolało, aby ich kraj nabył zdolności jądrowe i związaną z tym kontrolę nad tym, kiedy i dlaczego z nich korzystać.

Pronuklearna opinia publiczna w Europie powinna postępować ostrożnie. Europejczycy z Europy Środkowej i Wschodniej niekoniecznie sygnalizują nuklearną jastrzębiość, pomimo tych poglądów na proliferację. Wielu sprzeciwia się broni jądrowej z powodów etycznych. W całej naszej ankiecie 85 procent respondentów stwierdziło, że nie było sytuacji, w których użycie broni jądrowej byłoby moralnie uzasadnione.

Respondentów nie tylko odrzucała perspektywa użycia broni jądrowej, ale także wyrażali wiarę w inne ważne, pacyfistyczne normy. Na przykład ponad trzy czwarte zgodziło się, że „użycie siły militarnej tylko pogarsza problemy”, podczas gdy prawie wszyscy zachwalali znaczenie prawa międzynarodowego, które przynajmniej dyskusyjnie ogranicza użycie broni jądrowej.[4]

 

Europejczycy z Europy Środkowej i Wschodniej mogą pragnąć posiadania broni jądrowej nie z chęci wojowniczości, ale w odpowiedzi na odnowione obawy o rosyjskie zagrożenie nuklearne. Mogą wierzyć, że odpowiedzialne zarządzanie nuklearne może pomóc w uniknięciu katastrofy jądrowej. Ale jeśli sytuacja geopolityczna będzie się nadal pogarszać, poparcie dla pozyskiwania broni jądrowej, jakkolwiek nieprzemyślane - wzrośnie.

 

Źródło - https://thebulletin.org/2022/04/poll-russias-nuclear-saber-rattling-is-rattling-neighbors-nerves/?utm_source=Newsletter&utm_medium=Email&utm_campaign=MondayNewsletter04182022&utm_content=NuclearRisk_RussiaPoll_04152022&fbclid=IwAR3PwhPGpgPjBtv-fPHjg6mlaILaEj3eBwu8TI-bpLE2xA4VGgwW9HLXAPU

Opracował - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz



[1] Przeprowadziliśmy internetowe badanie opinii publicznej za pomocą platformy Lucid Marketplace w Rumunii, Polsce, Łotwie, Litwie i Estonii. Odpowiedziało 1385 osób. Próba jest reprezentatywna na poziomie krajowym (przy użyciu kwot blokowych ze względu na wiek i płeć) w Rumunii i Polsce, ale nie w krajach bałtyckich. Próbki zostały zbilansowane pod kątem kluczowych danych demograficznych i postaw, takich jak ideologia polityczna. Nasze wyniki kontrolują te zmienne - przyp. aut.

[2] Jak dotąd, to Rosja stwarza zagrożenie „brudną bombą” zajmując Czarnobylską i inne EJ. Awaria którejkolwiek z nich stwarzałaby wysokie ryzyko w Polsce a Ukrainę przekształciłaby w strefę śmierci.

[3] To jest raczej oczywiste, że NATO stanowi czynnik stabilizacyjny polityki w Europie, dzięki któremu od momentu jego powstania nie doszło w Europie do poważniejszego konfliktu zbrojnego.

[4] W zasadzie KAŻDE użycie broni  a szczególnie BMR z triady ABC stwarza sytuacje nieodwracalne, nad którymi będzie bardzo trudno zapanować, o ile w ogóle. I to jest główne zagrożenia, bo każde użycie BMR nieuchronnie doprowadza do eskalacji przemocy i co za tym idzie – ludobójstwa i finalnie do zniszczenia planety na której mieszkamy, a przynajmniej jej biosfery i wszystkich jej środowisk.