wtorek, 16 kwietnia 2024

112 lat temu na Atlantyku…

 


Stanisław Bednarz

 

Pamięci tych, którzy utonęli. A tej nocy niebo było tak wygwieżdżone. 15 kwietnia 1912 roku, podczas dziewiczego rejsu na trasie Southampton- Cherbourg – Queenstown (dziś Cork) - Nowy Jork, RMS Titanic – brytyjski transatlantyk otarł się o górę lodową i zatonął.

W chwili wodowania był drugim po bliźniaczym Olympicu największym parowym statkiem pasażerskim na świecie. Cały kadłub został podzielony na 16 oddzielnych pomieszczeń z systemem zamykania grodzi wodoszczelnych. Opinia publiczna uważała statek za niezatapialny. Opinię tę rozpowszechniało przedsiębiorstwo, które wyprodukowało grodzie wodoszczelne. Problemem były szalupy. Ostatecznie pojawiło się tylko 20 szalup mogących pomieścić jedynie 1100 osób, czyli połowę osób.

Statek przewyższał wystrojem i luksusem każdą inną jednostkę. Punktualnie w południe 10 kwietnia 1912 statek wypłynął. Wieczorem 14 kwietnia 1912 temperatura morza była bliska 0 stopni, a księżyc był w nowiu. Ostrzeżenia o górach lodowych były odbierane przez kilka ostatnich dni.

O godzinie 23:40 marynarze z bocianiego gniazda, zauważyli na wprost statku odcinający się na rozgwieżdżonym niebie czarny zarys – górę lodową. Od zauważenia góry lodowej do momentu kolizji minęło około 37 sekund.

Od samego początku mechanizm powstania uszkodzeń kadłuba wzbudzał kontrowersje. Początkowo powszechnie przyjmowano teorię „rozdarcia”, która stwierdzała, że ostre krawędzie lodu rozdarły poszycie statku . Obecnie obowiązuje teoria „wadliwych nitów”. Podczas zderzenia z górą lodową arkusze blachy poszycia wytrzymały, ale równocześnie nity je łączące uległy zniszczeniu. W rezultacie pomiędzy arkuszami blachy powstały szczeliny, przez które woda dostała się do kadłuba.

Początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Na oględziny statku niezwłocznie wybrał się kapitan Smith wraz z konstruktorem statku Andrewsem. Kiedy wrócili na pokład, stwierdzono, że statek zatonie w ciągu około półtorej godziny. Dopiero czterdzieści pięć minut od zderzenia rozkazano przygotować szalupy i umieszczać w nich kobiety i dzieci.

Na rozkaz kapitana orkiestra Wallace’a Hartleya zaczęła grać – miało to zapobiec panice. O fakcie, że dla połowy ludzi brak miejsca w szalupach, wiedziało jedynie kilku osób. Objawy paniki można było zauważyć dopiero między godziną pierwszą a drugą w nocy. Wtedy już gołym okiem było widać nienaturalne pochylenie statku.

Statkiem, który był najbliżej i odpowiedział na wezwanie, była RMS Carpathia, która do Titanica miała 58 mil morskich (około 4 godzin).

Ostatnie dwie szalupy zostały zwodowane o 02:10. Statek ciągle nabierał wody, osiągając przegłębienie przekraczające 30 stopni. Wszystkie elementy górnego pokładu zaczęły się zsuwać, powodowało to , że ludzie ześlizgiwali po deskach do oceanu.





O godzinie drugiej w nocy, przestał pracować generator prądu - statek spowiły ciemności. O 02:17 rufa odłamała się od przedniej części przed trzecim kominem. Dziobowa część statku, która nabrała wody, natychmiast poszła na dno. Rufa unosiła się na wodzie jeszcze przez kilka chwil. Zniknęła pod wodą o godzinie 02:20 15 kwietnia 1912.

Wrak statku osiadł na dnie Atlantyku, na głębokości ok. 4000 m. Rozbitków, którzy uratowali się w szalupach, wzięła na pokład Carpathia, o godzinie 04:00 nad ranem. Spośród 2228 pasażerów i załogi zginęło ponad 1500 osób . Przeżyło katastrofę tylko około 730.

W łodziach Titanica było miejsce dla ponad 1100 osób, ale wiele z nich było częściowo pustych… Dopiero w dalszej fazie wypadku łodzie odpływały pełne. Do strat w ludziach należy również zaliczyć ofiary paniki w trakcie ucieczki. Niektórzy mężczyźni usiłowali przedrzeć się do szalup przed kobietami m.in. dyrektor linii Bruce Ismay zakradł się potajemnie. Oficerowie zastrzelili 13 takich mężczyzn.

Wrak Titanica odnaleziono 1 września 1985 na głębokości 3802 m. W latach 1987-2004 wydobyto z wraku ponad 5500 przedmiotów. Ostatnią osobą pamiętającą katastrofę była Lillian Asplund – Amerykanka, która w chwili tragedii miała 5 lat, zmarła 6 maja 2006 roku Zawsze w połowie kwietnia koło Nowej Funlandii odbywają się pochody gór lodowych, tak było jest i będzie.

 

Moje 3 grosze

 

Należałoby tu jeszcze wspomnieć żenującą sprawę pomówienia kapitana Stanleya Lorda z amerykańskiego statku SS Californian o zlekceważenie powagi sytuacji i nieudzielenie pomocy rozbitkom z Titanica. Dopiero dokładna analiza zeznań naocznych świadków pozwoliło na ustalenie, że statkiem, który nie udzielił pomocy Titanicowi nie był Californian, ale brytyjski SS Mount Temple pod kapitanem Moore. Kapitan Stanley Lord został wreszcie oczyszczony z zarzutów i zrehabilitowany. Szkoda tylko, że tak późno…

I jeszcze jedno – wrak Titanica został odnaleziony na pozycji N 41°4355 - W 049°5645 w 1985 roku przez badacza głębin morskich i oficera US Navy kmdr dr Roberta „Boba” Duane Ballarda, przy okazji badania wraku amerykańskiego okrętu podwodnego SSN USS Scorpion.