Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dinozauroid. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dinozauroid. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2024

CE0/CE-III-E z Dinozauroidem w Anglii

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Avebury, Marlborough, Anglia

Data: sierpień 1970

Czas: 14:30 GMT

Opis incydentu:

Trzej świadkowie przechadzali się wokół Kamiennego Kręgu w dobrze znanym miejscu w Avebury, kiedy zza jednego ze stojących kamieni, 50 metrów dalej, wyłoniła się dziwna istota. Miała wygląd humanoidalny, miała około sześciu stóp (180 cm) wzrostu, ubrany był w ciemny garnitur i cylinder, a jego twarz była podobna do ryby, ciemnoszara i łuskowata. Jego dłonie również były łuskowate i trzymał parę białych rękawiczek. Istota zrobiła kilka kroków do przodu i w tym momencie bardzo nisko lecący samolot, który przeleciał nad nimi, nagle rozproszył uwagę świadków, a kiedy odwrócili głowy, postać już w jakiś sposób zniknęła.

Dodatek HC nr 415

Źródło: Norman Oliver, „UFO Magazine”, Vol. 11 # 5

Typ: E

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 11 grudnia 2023

CE3/CE5 z „hybrydą” na Florydzie

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Clearwater Beach, FL

Data: lato 1977

Godzina: popołudnie

Opis incydentu:

Świadek przechadzał się plażą, kiedy zauważył „kobietę” siedzącą na piasku, owiniętą kocem i noszącą duże ciemne okulary przeciwsłoneczne. W pobliżu nie było nikogo poza nią; powiedziała, że podróżowali razem. Świadek nie jest pewien, czy rzeczywiście „rozmawiał” z nią, czy też działał telepatycznie lub „czytał w myślach”. Powiedziała świadkowi, że ktoś ukradł jej rzeczy i nie bardzo wiedziała, co robić. Następnie świadek zapytał ją, czy chciałaby pójść i zjeść coś w pobliskiej restauracji. Zdjęła koc i okazało się, że była ubrana tylko w bikini. W tym momencie świadek był oszołomiony, widząc, że miała trzy pazurowate palce każdej dłoni i trzy pazurowate palce u nóg. Następnie poszli do restauracji; dziwna kobieta była bardzo wysoka i miała długie ciemne włosy. Nie jadła nic poza kawą i papierosami. Żadnych innych informacji.

Dodatek HC

Źródło: bezpośrednio od świadka B_schmidge@earthlink.net  

Typ: E

Komentarz: Świadek zdaje się sądzić, że zetknął się z jakimś typem „hybrydy”. Kim jestem, żeby powiedzieć, że tego nie zrobił?

 

Moje 3 grosze

 

Nie wiem, czy Albert Rosales jest w stanie odpowiedzieć na powyższe dość enigmatyczne pytanie, ale ja jestem zdania, że jeżeli istotnie zdarzenie to miało miejsce i świadek nie konfabuluje, to mógłbym założyć, że spotkał się on rzeczywiście z hybrydą, a właściwie z potomkinią Dinozauroidów, którzy uszli z życiem z Armagedonu K/Pg i zalegli gdzieś na Ziemi czy w którymś z wymiarów Czasu i Przestrzeni, a teraz ukazują się ludziom jako Neodinozaury. Czyżby w opowieściach wieśniaków o tajemniczych istotach w naszych lasach było jakieś ziarno prawdy?  

 

Opracował - ©R.K.F. Sas- Leśniakiewicz

poniedziałek, 2 marca 2015

PIRAMIDA PRAWDY przy Akademii Morskiej w Gdyni!



Zofia Piepiórka (Eleonora)


Film powstał w czasie sesji plenerowej w Gdyni z członkami Niezależnego Forum Cheops, w dniach 11-16 lipca 2014 r.

 Cz. 1 odkrywanie piramid  http://youtu.be/fh7Ac-Ie4cc
 Cz. 2 dotyczy  wiary i religii   http://youtu.be/HPjfpk7Dskc

Wyjaśniam, iż nigdy nie byłam członkiem Niezależnego Forum Cheops. Ponieważ miało dojść do porozumienia i współpracy poświęciłam im tydzień czasu na rozmowy. Oprowadzałam po Gdyni, pokazałam GROBOWIEC KRÓLA JAHWE w Świętej Górze (napisałam książkę zat. „Święta tajemnica Gdyni” ) oraz inną zasypaną piramidę u podnóża której znajduje się Akademia Morska w Gdyni. Puenta sesji plenerowej była na tej górze, dlatego relacja filmowa z sesji zaczyna się od ostatniego dnia nagrań. Właśnie tam Kiara nieoczekiwanie powiedziała o wyższości cywilizacji Gadów nad CZŁOWIEKIEM lecz nie zostało to nagrane. Następnego dnia przed pożegnaniem rozwinęła temat: cyt. "Nie bójmy się określenia iż jesteśmy CYWILIZACJĄ SMOKA I WĘŻA, bo to jest nasz zaszczyt umożliwiający nam LUDZIOM ewolucję”. Te same słowa napisała na Forum, gdzie przez 24 godziny była cisza, gdyż nikt nie spodziewali się takiego wyznania oraz zakończenia sesji plenerowej. Jakie wnioski wyciągnęli członkowie Niezależnego Forum Cheops? Każdy kto ma czas może przeczytać komentarze przed i po sesji oraz opowiedzieć się po tej stronie z którą czuje się emocjonalnie związany - tak jak to się stało na ich Forum. http://www.cheops.org.pl/viewtopic.php?f=21&t=201

Psychotronicy nic w tej sprawie nie zrobią, co najwyżej będą urządzać na szczycie zasypanych piramid swoje rytuały, obrzędy i koncerty gongów tybetańskich – tak jak Kiara na „Świętej Górze” podczas trwania sesji plenerowej. Wyjaśniła nam, że dzięki jej rytuałom trzeciego dnia coś się zmieni… i tak się stało właśnie na tej górze! - wspomina o tym w filmie.

Dzięki Kiarze wszyscy otrzymaliśmy lekcję do przemyślenia i przerobienia. „Kto jest kto” i co tutaj naprawdę robi? Kto jest CZŁOWIEKIEM, a kto wcielonym gadem w ludzkim ciele oraz jakie ma cele? Nazwałam to SYSTEM KONIA TROJAŃSKIEGO.

Piramidy w Gdyni oraz prawda o historii naszej cywilizacji jest zbyt ważna dla CZŁOWIEKA, ale nie dla gadów w ludzkim ciele, którzy chcą decydować o tym co można powiedzieć, a co nie, bo wtedy się okaże do czego zmierzają. Dotyczy to również zmanipulowanej przez nich religii chrześcijańskiej i każdej innej!

Piramidy w Egipcie od tysięcy lat stoją na widocznym miejscu i nikt nie musi ich odkrywać. Piramidy w Gdyni są zasypane na skutek kataklizmów, dlatego członkowie „Niezależnego Forum Cheops” oraz naukowcy w Akademii Morskiej nic o tym nie wiedzą ! Co z tą sprawą zrobi Akademia Morska, która znajduje się u podnóża zasypanej piramidy? To się okaże… Ta góra ma dziwną moc ujawniania prawdy, dlatego nazwalam ją PIRAMIDĄ PRAWDY.

Zrozumiałam, że ta Uczelnia już dawno została WYBRANA do badań tej sprawy, ale ktoś musiał im to pokazać i uświadomić. Jest to ważne dla przyszłości Polski i świata.

Cz. 2 dotyczy  wiary i religii   http://youtu.be/HPjfpk7Dskc

Kiara na koniec (nie zostało to nagrane) podsumowała sprawę mówiąc o wyższości Gadów nad Człowiekiem! Doskonale rozumiałam co ma na myśli i odpowiedziałam: NIGDY! - po czym wróciłam do domu. Następnego dnia przed pożegnaniem Kiara kontynuując temat dodała: "Nie bójmy się określenia iż jesteśmy CYWILIZACJĄ SMOKA I WĘŻA, bo to jest nasz zaszczyt umożliwiający nam LUDZIOM ewolucję”. Te same słowa napisała na Forum i to była PUENTA tej sesji! http://www.cheops.org.pl/viewtopic.php?f=21&t=201

Przypomnę, że w moich poszukiwaniach i badaniach megalitów oraz zasypanych piramid kluczową sprawą były wizje oraz proroctwa biblijne, które zmuszały mnie do myślenia - o co chodzi z naszą wiarą i religią chrześcijańską. Niby wszystko w porządku, ale „coś tu nie gra”! Dlaczego na przestrzeni  2000 lat „ojczulkowie kościoła” dokonali manipulacji religii oraz Biblii? Stopniowo odkrywałam prawdę i gdy o tym mówiłam i pisałam rozpętało się istne „piekło”! Nagle wszystkie „gady ewoluujące w ludzkich ciałach” „podniosły łby i pluły swoim jadem”! Jak z wcielonymi gadami żyć i pracować w zgodzie? Czy wystarczy „miłować bliźniego jak siebie samego”?

Przysłowie mówi „najciemniej pod latarnią” i dokładnie odzwierciedla to co robi „święty Kościół”! Zrozumiałam, że Nowe Przymierze, które 2000 lat temu Pan Jezus zawarł podczas Ostatniej Wieczerzy (z KIM?) zostało już dawno zerwane. Imię Ojca i Króla Jahwe zostało usunięte z Biblii, nie ma pism Jezusa, są tylko wybrane pisma ewangelistów i uczniów oraz proroctwa. Biblia została dziesiątki razy zmanipulowana, więc jak dojść do prawdy? Prawdziwy Kościół Chrystusa już dawno został opanowany przez wcielone gady, a to wyjaśnia dlaczego proroctwo mówi o zniszczeniu Kościoła czyli „Wielkiej Nierządnicy”. Rozd. 18 „Upadek Wielkiego Babilonu”.   

Co należy zrobić? Cyt. 7. „… do kielicha w którym napój mieszał, nalejcie mu podwójną miarę. Ile sam siebie uwielbił i rozkoszy zażywał tyle udręki i boleści mu zadajcie; gdyż w sercu swoim mówił: Siedzę jak królowa, wdową nie jestem, a żałoby nie zaznam.”

 Kapłani siedzą jak królowa, wdowami nie są, chodzą w czarnych sukniach chociaż żałoby nie znają. Przez lata obserwowali i blokowali moje poczynania, ale wówczas nie rozumiałam dlaczego. Wiedzieli, że wg przepowiedni Pana Jezusa przekazanej św. Faustyny Kowalskiej - „Z Polski wyjdzie iskra która przygotuje świat na moje przyjście”. Ale kto ma to przygotować i jak? Co kapłani mówią „owieczkom” w sprawie zapowiedzianego od 2000 lat „ponownego przyjścia Jezusa”? Udają, że nie wiedzą kiedy to się stanie, bo to daleka przyszłość!

POLAK - papież Jan Paweł II w czasie swojego blisko 30 letniego pontyfikatu nic w tej sprawie nie zrobił. O ironio losu… na czele Unii Europejskiej stanął inny POLAK - Donald Tusk!

Do Polski już płyną miliony euro na rozwój nauki! Na co je przeznaczą? W Gdańsku właśnie powstała PAK 

Moje wizje oraz badania megalitów i baz kosmicznych w Polsce wyjaśniają tajemnicę „przyjścia Ojca i Syna z nieba” czyli z KOSMOSU! Dzięki temu zrozumiałam, że ONI są w swoich Bazach Kosmicznych istniejących od Pierwszej Cywilizacji – co potwierdzają moje wizje i proroctwo Apokalipsy. „Kto ma rozum do myślenia ten zrozumie.” Te badania oznaczą powrót do przyszłości, ale nie takiej jaką preferuje Kościół lub CERN.

Naukowe eksperymenty w CERN w Genewie spowodowały iż nasza płyta tektoniczna pęka na 2-3 części, a to oznacza zapowiedziany przez Jezusa „KONIEC ŚWIATA” dla naszej cywilizacji. Na początku marca 2015 roku w CERN będzie odtworzony eksperyment wg TEORII NAUKOWEJ, czyli „Wielki Wybuch”, który przyśpieszy rozpad kontynentu. „Wizje przyszłości i eksperymenty naukowe w ośrodku badawczym CERN w Genewie…” https://www.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/wizje-przysz%C5%82o%C5%9Bci-i-eksperymenty-naukowe-w-o%C5%9Brodku-badawczym-cern-w-genewie-euro/1063792853646586?pnref=story

Tę górę nazwałam „Piramidą Prawdy”, gdyż ujawniła prawdę kim jesteśmy i co tutaj robimy. Zrozumiałam też, że „wcielone gady ewoluujące w ludzkich ciałach” to doskonały SYSTEM KONIA TROJAŃSKIEGO. To wyjaśnia, dlaczego pisząc i mówiąc o swoich badaniach byłam przez te wszystkie lata szykanowana, ośmieszana i prześladowana przez Kościół Katolicki, psychotroników, ufologów,  naukowców, rodzinę, znajomych, itd. Zrozumiałam że z „ludzkimi gadami” jakakolwiek współpraca w tej sprawie jest niemożliwa – co potwierdziło się na przykładzie sesji plenerowej w Gdyni, która zakończyła się awanturą. Czy członkowie NFCH rozumieją w czym brali udział?

Dzięki książce, filmom oraz sesji plenerowej sprawa zasypanych piramid w Gdyni została nagłośniona i wzbudza zainteresowanie nie tylko w Polsce.
Pozostałe części filmu będą w kolejności zdarzeń czyli od pierwszego dnia sesji plenerowej.

sobota, 28 lutego 2015

Powrót Dinozauroidów

Dinozauroidzi - czy Oni nas obserwują?


Oleg Fajg


Mija 30 lat od momentu wydania pierwszej książki Harry’ego Harrisona z serii „Eden”, która zrodziła polemikę na temat istnienia rozumnych gadów. Kryptozoolodzy dyskutują na temat pochodzenia mitów o różnych rasach gadzich Przybyszów.

W latach 70. paleontolog Dale Russel przy wykopaliskach w kanadyjskiej prowincji Alberta znalazł czaszkę niezwykłego dinozaura. Rozmiary puszki mózgowej świadczyły o tym, że ongi znajdował się w niej masywny mózg, który wielokrotnie przewyższał masą mózgi współczesnych mu dinozaurów, ale także małp człekokształtnych.


Zagadka Troodona


Niezwykła, niemalże „humanoidalna” cecha Troodona (Troodon formosus albo jak kto woli Stenonychozaura) bardzo zbulwersowała kanadyjskiego paleontologa. Sadząc po wszystkiemu, Troodony miały szeroko rozstawione duże oczy i miały one stereoskopowe widzenie jak człowiek, niektóre wyższe ssaki i ptaki. Podobny typ widzenia pozwala na przestrzenne widzenie i ocenę odległości do odległych przedmiotów. To pozwalało Troodonom efektywnie chwytać zdobycz, dokładnie zmierzać do wykrytego celu i orientować się w terenie.

Poza tym, Troodony poruszały się na tylnych kończynach i miały doskonale rozwinięte przednie łapy zaopatrzonymi w chwytne palce. Przy pomocy swych „rąk” te gady mogłyby podnosić z ziemi przedmioty, rzucać nimi i robić w nich pałki i inne narzędzia.

I na koniec, te niekonwencjonalne dinozaury żyły kolektywnie – w stadach. Sądząc z pozostawionych przez nie śladów Troodony stadnie polowały i spędzały czas. Podobnie jak ludzie, miał silnie rozwinięty móżdżek i przedłużony mózg, co w zasadzie mogło pozwolić Troodonom rozumieć siebie nawzajem, rozumieć otoczenie i wspólnie wybierać taktykę polowania w grupie. Z tego wszystkiego kanadyjski paleontolog i jego koledzy wyciągnęli sensacyjny wniosek: wyposażony w tak rozwinięte organy myślenia, Stenonychozaury jeszcze 100 MA temu mogłyby wytworzyć coś na kształt cywilizacji…

Wraz z grupą entuzjastów – biologów, geologów i paleontologów – Russel postarał się odtworzyć hipotetyczną drogę ewolucyjną, którą mogłyby przebyć Troodony. W ostatecznych obliczeniach ze „standardowego” Stenonychozaura wyszło stworzenie, które międzynarodowa ekipa naukowców jednogłośnie nazwała Dinozauroidem.

Wedle wskazówek grupy, rzeźbiarz Ron Séguin wykonał plastykową kompozycję stanowiącą połączenie postaci człowieka i dinozaura, które zajmuje poczesne miejsce w kanadyjskim muzeum przyrody. Dzisiaj istnieją specjalne „paleontologiczne programy” dla drukarek 3D pozwalające na stworzenie trójwymiarowego modelu jakiegoś obiektu. Przy pomocy takich technologii można zrobić prawdziwy Park Jurajski z najróżniejszymi dinozaurami, od najstraszniejszych Stenonychozaurów do sympatycznie wyglądających, „humanoidalnych” Dinozauroidów.

Świątynia Słońca w Cusco, Peru


Wężokształtni Przybysze


Relacje o Przybyszach, podobnych do gadów, są rzadkie i różniące się od siebie. I tak np. znany w nieakademickich kręgach ufolog D. Carpenter zajmujący się od wielu lat problemem Reptiloidów twierdzi, że właściwie wszyscy naoczni świadkowie opisują Ich jednakowo. To są wysokie i trzymające się prosto stworzenia. Ich wzrost wynosi 2 m. Czaszka przypomina nieco ludzką, ale z wyraźnie widocznymi cechami gadzimi. Pokrywa skórna składa się z drobnych łuseczek w kolorze zielono-brązowym z szarymi plamami.

[Na ten temat pisał swego czasu słynny polski ufolog Kazimierz Bzowski, który opisał m.in. CE-III w jednej z podwarszawskich miejscowości, w której Obcy pozostawili ślady przypominające odciski skóry gadów. Zob. http://wszechocean.blogspot.com/2013/01/trojgos-o-rozumnych-gadach-2.html - uwaga tłum.]

Oczy wypukłe, złociste z przeźroczystymi powiekami, i z wielkimi pionowymi źrenicami. Na czaszce spotyka się niekiedy mięsiste wyrostki – przypominające ptasie grzebienie. Ciało jest nieproporcjonalne z masywnym ogonem, nie dostającym do ziemi, z nieporównywalnie cienkimi rękami czteropalcowymi dłońmi zakończonymi pazurami. Istoty te wydają wyraźne gardłowe głosy.

Na początku bieżącego roku (2014 – przyp. tłum.) zakończyła się duża międzynarodowa archeologiczna ekspedycja, pracująca na miejscu dawnych stanowisk człowieka w meksykańskim stanie Jalisco. Po opracowaniu zebranego materiału, jeden ze znalezionych artefaktów został niedawno wystawiony w Meksykańskim Muzeum Archeologicznym w Ciudad Mexico i od razu przyciągnął uwagę.

Ten przedmiot został znaleziony przy porzuconej i zapomnianej piramidzie schodkowej i wygląda jak nefrytowa statuetka dziwnego stworzenia. Niektórzy ufolodzy od razu nazwali to stworzenie Reptiloidem. Datowanie podobnych znalezisk , znajdowanych w warstwach kulturowych jest zawsze bardzo trudna, i w danym przypadku archeolodzy bardzo ostrożnie oceniają wiek dziwnego artefaktu na kilka tysiącleci.

Na wężokształtnej statuetce można rozróżnić jakieś dziwne znaki, z których jeden przypomina symbol słońca i wygląda na to, że na tej postaci jest wyobrażona jakaś niezwykła odzież.

Profesor archeologii Carlos Antonio sadzi, że jest jeszcze mało danych do wyciagnięcia ostatecznych wniosków, ale maniera artystyczna twórców tej figurki nie pasuje do tego, co znajduje się w muzeach.

Nieoczekiwanie przyszły wieści z dalekich Chin. Tam przy wykopaliskach w niezwykłych podziemnych galeriach z epoki dynastii Szan/Shan, zostały znalezione terakotowe zoomorficzne statuetki, podobne do meksykańskiego artefaktu. Wiek tych wężowych bożków chińscy archeolodzy określają na czasy przed-dynastycznego okresu Yanshao/Ianszao, w którym powstało wiele dziwnych wierzeń, które potem stopiły się z szintoizmem i buddyzmem.

Szkielet Troodona

Głowa Troodona na długiej szyi i...

...rekonstrukcja Dinozauroida - rozumnego potomka Troodonów


Labirynty Chincanas


Jeszcze bardziej interesującą i większą zagadkę przedstawia podziemny świat Ameryki Łacińskiej – zawierający gigantyczne skalne labirynty Chincanas – tak miejscowi nazywają liczne jaskinie, powiązane ze sobą.

Jeden z najbardziej interesujących wchodów do podziemi znajduje się w peruwiańskim mieście Cusco, na miejscu stojącej tam teraz Świątyni Słońca. Sam zaś system podziemnych jaskiń, grot i przejść ponoć dochodzi do granic Brazylii i Ekwadoru. Miejscowi Indianie bardzo niechętnie prowadzą tam ekspedycje archeologów i speleologów twierdząc, że w tych zaplątanych korytarzach mieszka jakiś „wężowy naród”, skrajnie wrogi dla ludzi.

Tym niemniej ilość badaczy labiryntów wciąż się zwiększa. Wszak wokół Chincanas krąży mnóstwo legend mówiących o tajemnicach „złota Inków” i innych skarbach. Poza tym labirynty te są bardzo niebezpieczne i ilość zaginionych tam poszukiwaczy skarbów idzie w dziesiątki.

Najbardziej znaną jest tragedia kompleksowej francusko-amerykańskiej ekspedycji. Na początku lat 50. XX wieku, ratownicy górscy znaleźli w górach Peru skrajnie wyczerpanego człowieka. Okazało się, że był to francuski profesor archeologii i etnografii Philippe La Montere. Kiedy odzyskał przytomność, to opowiedział niesamowitą historię o tym, na ekspedycję napadły jakieś podziemne stwory, przypominające ogromne jaszczurki na tylnych nogach. Wężopodobne potwory zrzuciły towarzyszy profesora w bezdenna przepaść, a jemu samemu udało się uciec i w zupełnych ciemnościach błądził przez kilka dni, póki nie udało mu się wydostać na powierzchnię. Wkrótce u niego stwierdzono symptomy strasznej infekcji – dżumy dymieniczej, i po kilku dniach zmarł on w strasznych męczarniach.

Pośród andyjskich górali od dawna krążą legendy o wężokształtnych ludziach, zamieszkujących w głębokich jaskiniach połączonych ze sobą zawiłymi tunelami. Właśnie na takich etnograficznych źródłach opiera się hipoteza tegoż Dale Russela, który właśnie Dionozauroidami zasiedlił podziemia Chicanas. Według wersji Russela Reptiloidzi mogli wyewoluować szybciej od ludzi, co pozwoliło rozumnym gadom zamieszkać w podziemnym świecie Ameryki Południowej. Historyczne rekonstrukcje Russela potwierdzają mnogie indiańskie freski naskalne, można spotkać rysunki nie tylko postaci przypominających Reptiloidów, jak i ludzi znajdujących się razem z dinozaurami.

[Przypominają o tym przede wszystkim słynne kamienie z Ica oraz figurki z Acambaro, na których indiańscy artyści wyryli postacie Ludzi-węży i sceny polowań na dinozaury oraz  wyrzeźbione postacie ludzkie wraz z jakimiś gadzimi istotami… - uwaga tłum.]

Nie jest wykluczone, że Russel ma dużą dozę racji, i Chincanas zgodnie z dawnymi indiańskimi legendami, kiedyś stał się miejscem zamieszkania Dinozauroidów. Chociaż idea o istnieniu cywilizacji podziemnych jaszczurów, które ukrywają się w głębinach Ziemi przed ciekawskimi oczami ludzkimi wydaje się być czystą fantastyką, nawet dla legend miejskich.

[Problem polega na tym, że legenda o zamieszkałych podziemiach jest jedną z siedmiu legend o zasięgu światowym, legend światowych i każda ziemska kultura ma w swej literaturze właśnie opowieści, legendy, baśnie, podania o planetarnych podziemiach i zamieszkujących je istotach – w tym także o bogach, diabłach i Aghartyjczykach, którzy wywierają wpływ na to, co dzieje się na powierzchni naszej Ziemi – uwaga tłum.] 


Zagadka Annunakich


W dawnych źródłach literackich, które zachowały się do naszych dni, a także w starych legendach i mitach często spotyka się historie, w których głównymi postaciami są żmije (W jęz. rosyjskim słowo żmij oznacza wielkiego węża, zamieszkującego podziemia, którego można porównać do egipskiego boga Apophisa – przyp. tłum.), jaszczury albo smoki. Zgodnie z przekazami, ongi z nieba spuściły się na ogniowych ogonach, mądrzy, serpentoidalni „nauczyciele”, którzy „siłą swego wzroku” podporządkowali sobie plemiona i narody. Legendy „przedpotopowe” mówią, że Oni rządzili miastami-państwami w rodzaju antycznych Aten i całymi państwami w Górnym Egipcie i Mezopotamii.

Staroindyjskie eposy wspominają mądre czasy rządów wężowych dynastii, które zostały przerwane przez wojny domowe. Przede wszystkim, wszystkie „wężowe królestwa” były niewolniczymi despotiami i w pewnym momencie stosunki pomiędzy wężowymi władcami a ludźmi doszły do punktu krytycznego. Rozpoczął się szereg niekończących się powstań, i przepędzeni wężowi władcy musieli szukać schronienia w trudnodostępnych miejscach naszej planety. Jako że były to istoty ziemnowodne, to schroniły się one na bagnach oraz podziemnych zbiornikach wodnych, gdzie znów zbudowali swój świat, tylko z rzadka wychodząc na powierzchnię Ziemi.

Współczesne legendy miejskie wiążą Dinozauroidów z przedpotopowym „boskim plemieniem Annunaków”. Annunakowie są niejednokrotnie wspominani w sumeryjskich kronikach, zapisanych na glinianych tabliczkach. Tam można napotkać wspomnienia o stworzeniach „przybyłych z niebios”, i „tych błogosławionych o zimnej, zielonej krwi”. Historycy Mezopotamii uważają, że właśnie od Annunaków zaczynają się linie sumeryjskich, akadyjskich, asyryjskich, i babilońskich bogów i bohaterów.

Tak więc czy istnieją dalecy potomkowie wężokształtnych Przybyszów  z Kosmosu, czy też w głębinach jaskiń nie ukrywają się pozostałości ongi potężnej ziemskiej rasy Reptilian?

Odpowiedzi na te pytania mają nadzieję wkrótce uzyskać kryptozoolodzy, którzy wciąż organizują coraz to nowsze ekspedycje w „światy zaginione” naszej planety.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 37/2014, ss. 14-15
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Czy istniały Dinozauroidy?[1]



Czy tak mogło wyglądać spotkanie z Dinozauroidem?


Walerij Wietrow


W Azji żyją latające żmije. One wspinają się na drzewa i stamtąd szybują w dół rozszerzając żebra i tworząc powierzchnie lotną. Niektóre z nich mogą pokonać w ten sposób nawet do 100 m.

Już nie raz pisaliśmy o badaczach z Samarskiej Nieformalnej Grupy „Avesta”, którzy już od ponad 30 lat zbierają materiały o anomalnych zjawiskach, kojarzą naukowe badania z dawnymi mitami i legendami, zapisują relacje świadków o zagadkowych wydarzeniach. Przytoczone tutaj opowiadanie dotyczy lat 70., ubiegłego wieku.


Stworzenie było pokryte łuskami!


Oto, co powiedział członkom grupy „Avesta” mieszkaniec Samary (d. Kujbyszew) Borys Aleksiejew:

Do swych rodziców zamieszkałych we wsi Staraja Raczejka w Syzrańskim Rejonie Samarskiej Obłasti (53°22’48,58” N - 048°02’03,60” E – przyp. tłum.) jeździłem każdego lata na urlop. Raczejskie Góry – to przedłużenie Żigulewskich Wzgórz, w których znajduje się wiele jaskiń i wąwozów. Do dziś dnia podobają mi się niektóre miejsca – to strome skały i zbocza porośnięte sosnowym lasem. W sierpniu – jak tylko pozwala pogoda – w tych miejscach zawsze rośnie pełno grzybów. Po solidniejszym deszczyku w czasie 2-3 godzin można nazbierać kilka wiader rydzów i innych grzybów.

Tego roku pogoda była deszczowa, ale chłodna. W poszukiwaniu grzybowych miejsc najpierw poszedłem na kilka kilometrów od Starej Raczejki w stronę wsi Smolkino. Tam góry były jeszcze wyższe i strome, a w skałach to tu to tam widoczne były jaskinie. Postanowiłem się schować w jednej z nich, kiedy z nieba zaczął padać drobny deszcz.

Nieopodal wejścia do jaskini znajdował się wielki kamień, a ja z zadowoleniem usiadłem na nim, zamierzając przekąsić krakersami. Zajęty jedzeniem nie od razy zwróciłem uwagę na ledwie słyszalny szelest, który dobiegał za moimi plecami. W chwilę później, po odgłosach szelestu usłyszałem za sobą kroki i obejrzałem się. Wspominam to do dziś dnia z dziwnym uczuciem – w tamtej chwili wpadłem w jakiś dziwny stan stuporu.

Pamiętam, jak na początku mnie się wydawało, że z ciemności jaskini zmierza w moim kierunku jakaś ludzka postać. Ale w sekundę później zorientowałem się, że to nie był człowiek. Na ciemnym tle jego głowy widać było ogromne, świecące fosforycznie oczy. Sama głowa była łysa, a na jej szczytowej części znajdował się jakby grzebień.

Istota szła mi na spotkanie na dwóch nogach i trzymało się pionu. Jej wzrost był nieco niższy od przeciętnego człowieka – jakieś 1,5 m. Kiedy przez kilka sekund przechodziło na oświetlonym miejscu, ja będący wciąż w osłupieniu, machinalnie zarejestrowałem, że jego ciało było pokryte zielono-szarą łuską, albo był to rodzaj skafandra czy kombinezony pokrytego łuskami. Doskonale zapamiętałem, że dłonie mieszkańca jaskini miały tylko po trzy palce. A do tego w prawej ręce trzymał on długą pałkę.

Podniosłem wzrok i nasze spojrzenia spotkały się. Jak już powiedziałem, jego oczy były ogromne, zajmowały 1/3 twarzy, a do tego źrenice jego oczu były podłużne jak kocie. Jeszcze przez sekundę czułem ucisk w głowie, i naraz nastąpiła u mnie przerwa w pamięci.

Hipotetyczny wygląd Dinozauroida


Hipotetyczny wygląd stworzenia


- Nie wiem jak długo byłem nieprzytomny – kontynuował swe opowiadanie Borys Aleksiejew – ale następnym wspomnieniem było to, że szedłem po doskonale mi znanej leśnej drodze. A do tego z przodu, w odległości kilometra, za drzewami widać było wieś Stara Raczejka. W jednej ręce trzymałem koszyk z grzybami, w drugiej niedojedzonego krakersa. Sądząc z tego, że rano droga od wsi do dziwnej jaskini zajęła mi trzy godziny, droga powrotna zajęła mi o wiele mniej czasu. Ale najdziwniejsze jest to, że w takim stanie umysłu byłem w stanie znaleźć drogę powrotną, no i doszedłem prawie Starej Raczejki nigdzie nie zabłądziwszy czy nie spadłszy ze stromego stoku.

Na drugi dzień wyjechałem z powrotem do Samary i tam zwróciłem się do polikliniki, gdzie z początku mi nie uwierzyli. Lekarz neuropatolog stwierdził, że to brednie i trzeba mniej pić. Ale po kilku dniach nieoczekiwanie poproszono mnie do polikliniki i przedstawili młodemu człowiekowi, który powiedział mi, że należy do grupy „Avesta”. Okazało się, że przypadkowo usłyszał o mnie od znajomego lekarza i poprosił o zaaranżowanie spotkania ze mną. I tak zapisał on całą historię, która mu zrelacjonowałem.

Potem przedstawiciel „Avesty” zwrócił się z prośbą o konsultację do znanego psychiatry dr Jana Wulisa, który skomentował to opowiadanie w następujący sposób:

Pacjent Aleksiejew skarżył się na wzrokowe i słuchowe halucynacje, a także na czasową amnezję. Według jego słów, przed opisanym przez niego wydarzeniem on ani raz w życiu nie przejawiał podobnych symptomów. Poza tym czegoś podobnego nie obserwowało się u jego najbliższych.

Sądząc po wszystkim, pacjent został poddany krótkotrwałemu seansowi hipnotycznemu, co mogło wywołać u niego halucynacje w kształcie fantastycznego stworzenia, a także częściową amnezję. Należy dodać, że podobne przypadki w praktyce medycznej zdarzają się, ale bardzo rzadko. Do tego często przed nastąpieniem utraty pamięci człowiek zazwyczaj widzi coś dlań niepojętego i strasznego.[2]

Gwoli sprawiedliwości, że coś podobnego ma miejsce w przypadku ludzi długoletnio zatrutych alkoholem. Ale o tym człowieku tego nie można powiedzieć. Według zeznań jego rodziców i członków rodziny, Aleksiejew jeżeli w ogóle popijał, to tylko okazjonalnie i niewiele. Dlatego też ten przypadek należy zaliczyć do rozładowania się rzadkich, żeby nie powiedzieć unikalnych, psychicznych zjawisk, które są jeszcze mało znane nauce

Gigant Gration w walce z Artemidą

Kekrops I - mityczny król Aten


Goście z Przeszłości


Swoje wyjaśnienie powyższego opowiadania dał prezes „Avesty” Igor Pawłowicz:

Rozpracowana przez nas hipoteza głosi, że w głębi Gór Żigulewskich i ich odnóg, wewnątrz nieznanego zupełnie nauce systemu jaskiń, kryją się przedstawiciele cywilizacji tzw. Dinozauroidów.

Co to takiego? Mówiąc prosto, to szczyt ewolucji dinozaurów naczelnych – rozumne gady, powstałe na naszej planecie mniej więcej od 150 do 70 MA. Hipotezy o tym, że dinozaury w rezultacie szybkiego powiększenia i złożoności głowowego mózgu[3] mogły się stać istotami rozumnymi, nieraz były wysuwane przez uczonych-ewolucjonistów.

Ponadto kanadyjski paleontolog Dale Russel badając szczątki kopalnych gadów z rodzaju Deinonychozaurów doszedł do wniosku, że u przedstawicieli tej grupy w czasie 30-40 tys. lat (mgnienie oka dla ewolucji) rozmiary mózgu powiększyły się 10 z ułamkiem razy. Mniej więcej z taką samą prędkością powiększał się mózg przodków człowieka.

Dane paleontologiczne pozwalają ustalić, jak powinna wyglądać istota rozumna powstała z dinozaurów naczelnych. Przede wszystkim rzuca się w oczy duża głowa, która byłaby w stanie pomieścić powiększony mózg. Dinozauroid powinien przemieszczać się na dwóch nogach i w czasie chodu jego ciało przyjmowało pozycję pionową – tak jak u współczesnego człowieka. Do tego jego górne kończyny zamienią się w ręce z trzypalczastymi dłońmi, z których jeden palec będzie przeciwstawny dwóm pozostałym. Oczy Dinozauroida powinny być duże, większe niż u człowieka, i mieć szparkowate źrenice. Jak u wszystkich gadów, jego ciało pokryte jest łuską. Wzrost takich stworzeń powinien wynosić 1,3 – 1,5 m.

Jak wiadomo, wiele zwierząt wytwarza w swych organizmach prąd elektryczny, które czasami osiąga nawet wysokie napięcie.[4] Takie właściwości mają także niektóre gady.[5] Dlatego też można założyć, że Dinozauroidy opanowały sztukę wytwarzania wokół swego ciała pola elektrycznego, które potrafiły zbierać w promień elektryczny czy elektromagnetyczny, który wpływałby hipnotyzująco (jakiś rodzaj elektrohipnozy???) na mózg ofiary (proszę przypomnieć sobie słynny hipnotyzujący wzrok żmii – przyp. aut.)

W okresie Jury, w czasie 5-10 MA Dinozauroidy mogły koegzystować z „normalnymi” dinozaurami w warunkach ciepłego i wilgotnego klimatu ówczesnej Ziemi, ale około 65 MA temu, w rezultacie kosmicznej katastrofy (najprawdopodobniej spadku na naszą planetę ogromnego asteroidu) dinozaury bardzo szybko znikły z oblicza Ziemi, ustąpiwszy swe miejsce ssakom i ptakom. Uważa się, że wraz z dinozaurami wyginęli także Dinozauroidzi.

Jednakże my zakładamy, że niewielkie grupy tych istot, mimo wszystko mogły się schronić w zapadłych kątach naszej planety – refugiumach (naturalnych schronach – przyp. aut.). Jednym z nich miałby być system jaskiniowy w łonie Żigulewskich Gór i ich odnóg. I mimo tego, że trzymają się Oni z daleka od naszej cywilizacji, to jednak od czasu do czasu spotykają się z ludźmi. Rezultatami tych spotkań są stare legendy i opowieści , a teraz relacje podobne do tych, którą przywołaliśmy w tej publikacji.

Porzucone kamieniołomy w okolicach Samary


Moje 3 grosze


Przekładając ten tekst, przypominała mi się powieść Zenona Gierały pt. „Tropiciele dinozaurów”(Warszawa 1991), w której opisywał on przygody młodych odkrywców potężnego systemu jaskinnego pod Kielecczyzną, w którym zamieszkiwali Dinozauroidzi. Powieść ta pisana w verne’owskim stylu zawiera ówcześnie najnowsze teorie i hipotezy na temat geologicznej budowy tego regionu Polski i właśnie istnienia Dinozauroidów. Polecam ja naszym Czytelnikom – szczególnie młodym.
I jeszcze jedna dygresja odnośnie dinozaurów i ich kilku mózgów. Przypomniał mi się wiersz amerykańskiego felietonisty prześmiewcy i publicysty Burta Lestona Taylora z „Chicago Tribune” na temat Stegozaurów, który brzmi tak:

Patrzcie, oto dinozaur,
Co prehistoryczny laur
Zdobył nie za wzrost wspaniały,
Lecz intelekt doskonały.
Jak to widać z jego kości,
Miał dwa źródła swej mądrości:
Jedno z nich – zwyczajnie w głowie.
Drugie – tam, gdzie nie wysłowię.
Zatem każde swe marzenie
Mógł snuć głową lub siedzeniem
I bez żadnej wątpliwości
Abstrakcyjne zawiłości
Rozstrzygała głowy strona,
Lub też strona – od ogona.
Był więc mądry i dostojny
I w dwa swoje mózgi zbrojny.
Gdy mózg przedni był zmęczony,
To poprzez rdzeń przedłużony
Parę myśli słał tylnemu,
By się włączył do problemu.
Gdy jednemu błąd wytknięto
- gad stał z mina uśmiechniętą,
Bo mózg-sąsiad z oponentem
Nowym walczył argumentem.
Wszystko dwakroć przemyśliwał,
Więc swych zdań nie odwoływał
I mógł myśleć bez zmęczenia
O „aspektach zagadnienia”.
Szkoda, że ten mądry gad
Zgasł przed milionami lat.[6]

Wydaje mi się, że ewolucja dinozaurów poszła w innym kierunku, niż w kierunku Rozumu, i tak naprawdę pogoń za rekordami masy ciała stała się ich przysłowiową trumną, do której gwóźdź wbiła katastrofa z granicy K/Pg, co miało miejsce 64.800.034 lata temu. Dinozaury naczelne wykształciłyby formy rozumne dopiero w Kredzie i to pod koniec tego okresu, kiedy kończył się okres obfitości i warunki życia stały się trudniejsze. Przedtem rozum był im niepotrzebny: klimat był gorący, pożywienia w brud… Ewolucja poszła w kierunku ustanawiania kolejnych rekordów masy mięśni i wytrzymałości szkieletów. I to było m.in. przyczyną Wielkiego Wymierania K/Pg.

Spadek asteroidy nie był aż tak straszny, jak malują to niektórzy paleontolodzy i astronomowie, a tak naprawdę zgubą dinozaurów i innych dużych zwierząt mogła być jakaś kosmiczna zaraza, która spadła wraz z deszczem meteorytów towarzyszących planetoidzie Chicxulub. Jakaś kosmiczna wirusowa infekcja w rodzaju dzisiejszej gorączki krwotocznej EVD czy AIDS mogła po prostu wykończyć cała populację dinozaurów, która i tak była osłabiona przez warunki środowiskowe panujące w Górnej Kredzie – wzmożony wulkanizm i co za tym idzie zmiana składu atmosfery, zwiększenie ilości halogenów i pierwiastków radioaktywnych w atmosferze planety, co wpływało negatywnie na potomstwo wielkich gadów. Kumulacja tych wszystkich czynników była coup de grâce, jaki Natura zadała swym tworom, które za bardzo przystosowały się do cieplarnianych warunków środowiska.

Oczywiście nie wiemy, czy Dinozauroidy przeżyły ten okres przejściowy – być może jest tak, jak zakłada autor powyższego artykułu i jego koledzy z „Avesty” czy Zenon Gierała. Jakaś część Dinozauroidów przetrwała w planetarnych podziemiach, o których wiemy jeszcze mniej, niż o otchłaniach Wszechoceanu. Ale co tam Azja! – w Europie odkrywane są wciąż to nowe jaskinie i całe ich systemy, które dopiero się bada. A zatem wciąż istnieje możliwość, że możemy znaleźć jakieś ślady bytności Dinozauroidów w ich wnętrzu…

Jest jeszcze trzecia możliwość – moim zdaniem najbardziej prawdopodobna, a mianowicie taka, że Dinozauroidzi wprowadzili się do Wszechoceanu i w ciągu tych 65 MA przekształcili się w rozumne istoty wodne. Stąd poszedł chyr o Syrenach, Trytonach i innych człekokształtnych istotach z morskiej toni.

Czego jestem pewien? Tego, że jeżeli One istniały, to nie osiągnęły wysokiego stadium rozwoju, bowiem jak na razie nie znaleziono żadnych śladów Ich rozumnej działalności w Jurze i Kredzie (co wcale nie znaczy, że ich nie ma, mogliśmy po prostu na nie nie natrafić w toku naszej aktywności poszukiwawczej), a poza tym nie ocaliły One swego świata przed zagładą z Kosmosu. Ich technika i jej możliwości nie mogły sprostać siłom Przyrody, więc stało się to, co się stało – na świecie pojawiliśmy się my…


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka”, nr 23/2013, ss. 20-21
Przekład z j. rosyjskiego i komentarz – Robert K. Leśniakiewicz © 




[1] Tytuł oryginału: „Czy kiedyś żyli Serpentoidzi?”
[2] Podkreślenie moje – R.K.L.
[3] Niektóre dinozaury miały mózg znajdujący się w głowie daleko mniejszy od węzłów nerwowych znajdujących się w lędźwiowych partiach kręgosłupa. Takim właśnie dwumózgowym dinozaurem był słynny Stegosaurus.
[4] Jak podaje Wikipedia - węgorz elektryczny osiąga napięcie w impulsie do 600 V i natężenie do 1 A, zaś niektóre drętwy elektryczne osiągają w impulsie do 200 V i 20 A.
[5] Jednym z nich byłby słynny w Mongolii zabójczy robak olgoj-chorchoj, który mógłby być właśnie takim gadem wytwarzającym pole elektryczne.
[6][6] Przekład Zbigniewa Jaworowskiego, wzięto z pracy Andrzeja Trepki – „Zwierzęta wychodzą z mórz”, Katowice 1978.