Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 września 2021

Czy Askja zamierza wybuchnąć?

 


To ogromne wulkanisko znajduje się na Islandii – a jego centrum znajduje się na N 65°01′48″ - W 016°45′00″. Ogromna kaldera mierzy 50 km² i znajdują się w niej dwa jeziora: Öskjuvatn (220 m głębokości) oraz Viti (isl. dosł. Piekło) wypełnione ciepłą, siarkową wodą. Ostatni jej wybuch miał miejsce w 1961 roku.

Jest to islandzka wersja jeziora kraterowego, Askja („pudełko”), to zestaw dużych nakładających się kalder, które górują nad szerokim masywem Dyngjufjoll, starszego zerodowanego stratowulkanu. Główna kaldera ma średnicę 5 mil (8 km), a w jej obrębie znajduje się spektakularne jezioro Öskjuvatn, które ma ponad 4 km średnicy. Wulkan leży na północ od Vatnajokull w jałowym regionie zwanym Ódádahraun („pustynia zbrodni”), który znajduje się w cieniu deszczu wysokiego płaskowyżu pola lodowego.[1]

Niepokojące wieści płyną w Islandii, gdzie w okolicach jednego z najbardziej niebezpiecznych wulkanów zaobserwowano znaczące deformacje gruntu świadczące o gromadzeniu się magmy. Jeśli dojdzie do erupcji, popioły mogą zacząć opadać na Europę. Geolodzy ostrzegają, że wulkan Askja na Islandii może szykować się do erupcji. Póki co ogłoszono w jego rejonie tzw. stan niepewności, który oznacza, że służby muszą na bieżąco monitorować sytuację, ponieważ może ona prowadzić do zagrożenia zdrowia i bezpieczeństwa ludzi, środowiska i infrastruktury. Podniesiono też kolor alertu dla lotnictwa z najniższego zielonego do żółtego.


Askja - widok z orbity i na mapie

Wulkan od kilku tygodni wykazuje poziom aktywności wykraczający poza dotychczasowe tło, co skłoniło naukowców do analizy zdjęć satelitarnych i odczytów z GPS, które wykazały, że w rejonie wulkanu doszło do deformacji gruntu. Uniósł się on nawet o 7 cm, co oznacza gromadzenie się magmy na głębokości 2-3 kilometrów. Do tego dochodzą jeszcze liczne i częste wstrząsy sejsmiczne.

Dla naukowców zbliżająca się erupcja nie jest zaskoczeniem, ponieważ ostrzegali przed nią wkrótce po zakończeniu się aktywności wulkanu Eyjafjallajökull, który w 2010 roku całkowicie sparaliżował ruch lotniczy nad Europą. Wkrótce może nas czekać powtórka z tamtych wydarzeń, ponieważ rozmieszczenie układów barycznych sprzyja wędrówce popiołów w kierunku Europy. W pierwszej kolejności chmura pyłu znad Islandii mogłaby dotrzeć nad Wyspy Brytyjskie i Skandynawię.

Askja położony jest w środkowo-wschodniej części wyspy, w wiecznie zasypanych śniegiem górach Dyngjufjöll. Wulkan drzemie od jesieni 1961 roku. Pierwsze oznaki budzenia się ze snu zaobserwowano w marcu 2005 roku, kiedy zaledwie 30 kilometrów na wschód od wulkanu zanotowano serię trzęsień ziemi. Z biegiem tygodni trzęsienia jednak ustały.  Na nowo pojawiły się wiosną 2010 roku, zaraz po erupcji wulkanu Eyjafjallajökull, ale i one wkrótce ustały. Kolejny rój ponad 700 trzęsień ziemi odnotowano w 2019 roku. Tym razem może być podobnie, choć naukowcy muszą zakładać czarny scenariusz, aby przygotować ludność np. do ewakuacji.

Mimo tych danych nie można szczegółowo podać czasu erupcji. Wiadomo, że wulkan położony jest na tej samej płycie tektonicznej co Eyjafjallajökull i w ciągu ostatnich kilku stuleci wybuchał około 40 razy. Niektóre z erupcji miały olbrzymi zasięg.

Wybuch z 29 marca 1875 roku okazał się najpotężniejszy, ponieważ chmury popiołów zaczęły opadać od Szkocji przez Skandynawię po Niemcy, a nawet Polskę, rządzoną wówczas przez króla Aleksandra II Romanowa. Wulkan wyprodukował olbrzymie ilości lawy, które pokryły obszar o powierzchni ponad 20 kilometrów kwadratowych. Do dziś rekord ten w skali całej Islandii nie został pobity.

Podczas ostatniej swej erupcji 60 lat temu, popiół wzbił się na wysokość 8 kilometrów, a następnie zaczął opadać w promieniu 7-8 kilometrów od krateru, przy tym powodując skażenie pól uprawnych. Wulkan Askja ma 1510 metrów wysokości, a wewnątrz jego krateru znajdują się dwa jeziora wypełnione wodą siarkową. Jedno z jezior o głębokości 220 metrów, jest najgłębszym na Islandii.[2]

Jakie mogą być implikacje erupcji Askji? Przede wszystkim byłaby to powtórka z 2010 roku, kiedy to po erupcji wulkanu Eyjafjallajökull został zatrzymany ruch lotniczy w całej niemal Europie, a straty kompanii lotniczych szły w miliardy dolarów i euro. Wybuch doprowadził do emisji do atmosfery chmury pyłów wulkanicznych, która spowodowała zakłócenia lotów na terenie całej północnej Europy. Loty z głównych lotnisk zostały zawieszone 15 kwietnia 2010 w Belgii, Czechach, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Islandii, Hiszpanii, Holandii, na Litwie, na Łotwie, w Niemczech, Norwegii, Irlandii, Rosji, Szwecji i Wielkiej Brytanii.

15 kwietnia od godziny 20:00 CEST Polska zamknęła strefę powietrzną nad północną częścią kraju. 16 kwietnia od 8:00 zamknięto przestrzeń powietrzną nad Polską centralną i południowo-zachodnią, a o 12:00 lotnisko w Krakowie. Wieczorem po wyłączeniu lotniska w Rzeszowie, zamknięta została cała przestrzeń powietrzna nad Polską. Wykonywane mogły być tylko loty na małej wysokości, poniżej podstawy chmury pyłu wulkanicznego (ok. 6 km).

16 kwietnia zamknięto część lub całość przestrzeni powietrznej w kolejnych krajach europejskich: Austrii, Mołdawii, na Słowacji, w Szwajcarii, na Węgrzech i we Włoszech.

17 kwietnia zamknięto przestrzeń powietrzną nad Bośnią i Hercegowiną, Chorwacją, Czarnogórą, Rumunią i Serbią.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych oszacowało, że światowe linie lotnicze poniosły w związku z erupcją i odwołaniem lotów straty rzędu 200 mln USD dziennie. 16 kwietnia w europejskiej przestrzeni powietrznej odbyło się 11.659 lotów z planowanych 28.597, 17 kwietnia było to 4886 z 22.653, 18 kwietnia 4000 z 24.965.[3]

Askja - jeziora kraterowe w kalderze wulkanu

Po raz pierwszy zobaczyłem ten wulkan na zdjęciu satelitarnym Europy Północnej, gdzie Askja wyróżniała się swoją kalderą częściowo pokrytą śniegiem i przez to wyjątkowo plastycznie przedstawioną. Przypominała mi jakiś otwarty wrzód na skorupie ziemskiej. Wtedy wulkan ten był uważany za nieaktywny po erupcji w 1961 roku.

W zasadzie na Islandii nie ma wygasłych wulkanów. Wyspa znajduje się na wierzchołku „gorącego punktu” skorupy ziemskiej, gdzie jest górna część pióropusza magmy tryskającego z jądra Ziemi aż do dolnych warstw skorupy ziemskiej, i co jest przyczyną silnego wulkanizmu na tej wyspie, która sama w sobie stanowi podniesiony poprzez strumień magmy fragment dna morskiego. Gdyby strumień ten znikł lub się przesunął – Islandia zapadłaby się na co najmniej trzy kilometry w wody Atlantyku.

Tak już całkiem à propos, to czy to właśnie Atlantydę nie spotkał podobny los? Na środkowym Atlantyku znajdowała się wyspa wielkości Islandii, wulkaniczna jak samo piekło, natomiast pod nią znajdowała się kolumna wrzącej magmy, której ciśnienie utrzymywało ją nad powierzchnią oceanu. Jednakże pewnego dnia przyszedł „jeden dzień i jedna noc okropna” jak napisał Arystokles Ateńczyk vel Platon i pióropusz magmy znikł lub się przesunął… W efekcie tego, Atlantyda zapadła się na cztery kilometry w wody Atlantyku, a po wyspie pozostała jedynie legenda. I to może być jakimś wyjaśnieniem.

Inna hipoteza głosi, że w Atlantydę trafiła asteroida zwana Planetoidą A, co spowodowało dewastację wyspy i koniec jej cywilizacji. A może jednak było trochę inaczej? Asteroida trafiła w wypiętrzoną nad poziom oceanu wyspę, przedziurawiła skorupę ziemską i spowodowała ujście ekshalacji wulkanicznych, magmy i tym samym wyspa zapadła się pod wodę… Wystrzelona w atmosferę tefra spowodowała zimę poimpaktowo-poerupcyjną, ale Prąd Zatokowy, który wdarł się na północ Europy spowodował koniec tamtejszej Epoki Lodowej.

A zatem co będzie, gdy Askja się zaktywizuje? Nie liczę na jakiś kataklizm jak 13.000 lat temu, ale kłopoty z pylistą tefrą w atmosferze mogą być. A co za tym idzie także deszcze, zmętnienie atmosfery, barwne wschody i zachody Słońca i Księżyca i inne dziwne zjawiska, które będziemy obserwować, jak po wybuchu Kasatochi czy Kluczewskiej Sopki w latach ubiegłych.        



[2] Źródło: TwojaPogoda.pl / Iceland News / IMO.

[3] Źródło – Wikipedia.

wtorek, 17 kwietnia 2018

Kraina wulkanów: Islandia




Jest okazja odwiedzić krainę wulkanów Islandię. Islandia siedzi na kopule rozgrzanej magmy.

Mój kalendarz – 8 lat temu. 15 kwietnia 2010 roku w wyniku wybuchu wulkanu Eyjafjallajökull (nazwa nie do wymówienia) w południowej Islandii w - Europie zamknięto ruch lotniczy. Był to najsilniejszy wybuch w XXI wieku.



Na Islandii z racji swego położenia znajduje się 18 czynnych wulkanów Jednym z nich jest Eyjafjallajökull - 1666 m n.p.m., położony na zachód od wulkanu Katla w pobliżu lodowca. Wulkan ten rzadko wybuchał - erupcje miały miejsce w latach 920, 1612 i 1821–1823. Pierwsza erupcja w 2010 nastąpiła 20 marca. Szczelina wulkaniczna miała około 500 m długości wyrzucała lawę bazaltową o temperaturze 1000°C. Druga szczelina powstała 31 marca. Wzrost poziomu i temperatury wody pod lodowcem doprowadził do powodzi. Po zetknięciu się lawy o temperaturze 1200°C z dnem lodowca, ten zaczął szybko parować, wytwarzając chmurę, składającą się z pary wodnej i mikroskopijnych cząsteczek szkła, które zagrażają samolotom odrzutowym





W porównaniu z pierwszym wybuchem, ten drugi miał dziesięć do dwudziestu razy większą siłę. Loty zostały zawieszone w Belgii, Czechach, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Islandii, Hiszpanii, Holandii, na Litwie, na Łotwie, w Niemczech, Norwegii, Irlandii, Rosji, Szwecji i Wielkiej Brytanii, Polsce (utrudniło to przybywanie delegacji na pogrzeb Lecha i Marii Kaczyńskich), potem w Austrii, Mołdawii, Słowacji, Szwajcarii, na Węgrzech, Bośni, Czarnogórze zamknięto przestrzeń powietrzną.


Spodziewano się erupcji znacznie większego sąsiada – wulkanu Katla. Wcześniej następowała ona po wszystkich erupcjach Eyjafjallajökull… Na szczęście Katla emitowała tylko parę wodną. Ze względu na szczególne położenie, na granicy płyt tektonicznych i w strefie ryftu Śródatlantyckiego, Islandię cechuje wysoka aktywność wulkaniczna. Znajduje się tam około 130 wulkanów, z tego 18 czynnych było w czasach historycznych, tj. od czasów zasiedlenia Islandii w 874 r.



Do ważniejszych islandzkich wulkanów należą: Hekla, Katla, Eldgjá i Laki, Hvannadalshnúkur, Snafellsjökull, Baula, Eyjafjallajökull, Bárðarbunga, Grimsvötn, Askja i Kverkfjöll. Najwięcej lawy wydostało się podczas trwającej 8 miesięcy erupcji wulkanu Laki w 1783 r. Aktywność wulkaniczna na Islandii, poza położeniem na Grzbiecie Śródatlantyckim, stanowiącym granicę między Płytą Północnoamerykańską a Płytą Eurazjatycką, wynika także z istnienia pod wyspą tzw. plamy gorąca (hot spot). Mimo położenia przy kole polarnym wyspa obfituje w gorące źródła i gejzery. Warto zobaczyć.

Opracował - Stanisław Bednarz

sobota, 7 października 2017

UFO na Północnym Atlantyku



George A. Filer III (MUFON)


W poniedziałek, dnia 12.II.1996 roku, o godzinie 19:30 GMT, przyjąłem telefon poprzez nabrzeżne radio ze statku rybackiego operującego w Cieśninie Duńskiej, nieopodal zachodniego wybrzeża Islandii. Dzwoniący powiedział mi, że ukazał się tam wielki trójkątny obiekt wiszący na niebie nad statkiem. I właśnie w tym momencie transmisja się urwała. W jakiś kwadrans później człowiek ten zadzwonił jeszcze raz i powiedział, że padła cała elektronika na statku. Później opowiedział mi, że on i cała załoga widziała trójkątne UFO poruszający się nad statkiem i nagle wpadł do morza. W momencie jego zniknięcia w wodzie, powróciło zasilanie. W niedzielę 18.II.1996 roku, o godzinie 21:00, otrzymałem kolejny telefon z tego statku. Tym razem dzwoniący powiedział mi, że cała załoga została strwożona, ponieważ zauważono jak trzy trójkątne wielkie obiekty w towarzystwie trzech niezależnych od nich BOL-i, wynurzyły się z morza i zawisły bezszelestnie nad statkami. Zapytałem go, czy BOL-e były powiązane z tymi latającymi trójkątami, a on odpowiedział:
- Nie, one są oddzielone od nich i niezależne od siebie.
Zapytałem go, czy widzą je na radarze.
– Nie, radar ich nie łapie, cała załoga stoi na pokładzie i je obserwuje.
- Czy daleko te UFO są od statku?
- Nie, one wiszą niedaleko od nas, wszyscy jesteśmy przerażeni.
Zapytany o jakieś dźwięki dobiegające od UFO, odpowiedział:
- Nie, nie ma żadnych dźwięków dobiegających od nich.
- Czy widzisz jakieś światła na tych trójkątach?
- Tak, widać małe światełka na różnych częściach ich powierzchni – a potem dodał – obserwuje je cała załoga. 
Naraz transmisja się urwała i telefon zamilkł.
W chwilę później połączenie znów zostało nawiązane i głos z drugiej strony powiedział:
- UFO teraz znikły, wszystkie zniżyły się i weszły pod wodę.
Było to o godzinie 03:00 GMT.


W poniedziałek, 19.II.1996 roku, o północy odebrałem telefon ze statku rybackiego będącego na morzu u zachodnich wybrzeży Islandii. Mój rozmówca powiedział:
- Właśnie zaobserwowaliśmy ogromną kulę, która unosi się w powietrzu, w niedużej odległości od naszych statków. Ona powoli oddala się od nas, zniża lot i zanurza się w wody oceanu. Nie mamy pojęcia, co to może być takiego.
W godzinę potem telefon zadzwonił ponownie i przyjąłem wiadomość ze statku rybackiego.
- Teraz są tam wielkie fosforyzujące ruro-kształtne obiekty unoszące się w powietrzu w pobliżu naszej pozycji – one są koloru niebieskiego i nie wydają żadnych dźwięków. Wszystkie te UFO spowodowały przestrach załogi, i nie podobają się one nam.

We wtorek, 23.IV.1996 roku, o godzinie 22:55 GMT znów przyjąłem telefon ze statku rybackiego znajdującego się 200 mn na SW od wybrzeży Islandii. Rozmówca powiedział:

- Nie uwierzysz nam, jak opowiem o tym, co właśnie widzieliśmy. Łowiliśmy w niedużej odległości od zgrupowania amerykańskich okrętów i naraz ujrzeliśmy potężny błysk oślepiającego światła i jeden z okrętów znikł nam z oczu. Wiem, że brzmi to wariacko, ale zapewniam cię, że stało się to dosłownie przed chwilą. Wkrótce potem amerykański okręt podpłynął do nas i kazał nam odpłynąć – i to natychmiast. Naszemu kapitanowi nie trzeba było powtarzać dwa razy – kazał nam zabierać się stamtąd tak szybko jak to było możliwe i wracać do bazy na Islandii. W tej chwili jesteśmy w drodze powrotnej. Incydent zdumiał i zdenerwował wszystkich nas niepomiernie, szczególnie kapitana, który zamknął się w swej kabinie z butelką whisky.

W niedzielę, 20.I.1997 roku, wiele incydentów z UFO wydarzyło się na akwenach przy południowo-zachodnich wybrzeżach Islandii.

Doniesienia mówiły o wielkiej liczbie UFO, które zebrały się nad morzem. Mogę zapewnić Czytelników, że doniesienia i raporty o nich napływały ze statków w morzu, od świadków na lądzie i pilotów samolotów.


W poniedziałek, 20.I.1997 roku, samoloty pasażerskie, które startowały bądź lądowały w porcie lotniczym w Keflaviku były spóźnione, bo zaobserwowano kilka UFO lecących w cywilnym korytarzu powietrznym. Kiedy tylko te NOL-e odleciały, wszystko powróciło do normy. Ostatnie informacje od moich kontaktów w Hiszpanii mówią o tym, że ich rybacy donosili także o obserwacji wielki pojazd i inne obiekty latające, które wylatywały z morza u wybrzeży Półwyspu Iberyjskiego.

Doniesienia te są badane na bieżąco. Bez wątpienia te niecodzienne wydarzenia nie są niczym nowym na tych akwenach. One zdarzają się tam już od wczesnych lat 60. ubiegłego stulecia i jak widać wciąż się zdarzają do dziś dnia. (Źródło – Tony Dodd – „UFO Magazine” – przyp. aut.)

*

Trzydzieści lat temu, piloci i inni świadkowie opisywali zdumiewające osiągi tych obiektów latających nad oceanem i poruszających się w jego wodach. Być może nie byli to Goście z Innych Planet, być może Oni zawsze egzystowali w ciemnych, głębokich głębiach oceanicznych. Jeżeli tak, to czy być może iż Ich pojawianie się jest związane z skażeniem wód Wszechoceanu i ekologicznymi zagrożeniami, które pojawiły się na powierzchni Ziemi, a także w oceanach? Wiem, że to czyste spekulacje, ale z jednej strony jest to bardzo interesująca możliwość. Z drugiej zaś strony jeżeli jednak są to Goście z Kosmosu? Dlaczego Oni są tutaj i jakie mają zamiary? Oni działają tajnie i poruszają się tak jak cienie w nocy – czujnie obserwując każdy nasz ruch. Dlaczego UFO są tak często widziane w rejonie baz wojskowych, pól startowych broni rakietowo-jądrowej oraz poligonów wojskowych i na terenach operacji militarnych? Czy jest to przypadek z rodzaju „znamy siły naszego nieprzyjaciela” czy tylko obserwacja prymitywnej kultury pracujących usilnie nad swoją autodestrukcją? Co o tym sądzicie?

(Tony Dodd – „UFO Magazine”. UWAGA: Różne podwodne budowle zostały zlokalizowane na dnie oceanów i być może są to miejsca bazowania tych wszystkich pojazdów. Zob. pojazdy nurkujące w wodzie - https://www.youtube.com/watch?v=frcxt07J1fI – przyp. aut.)


Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz    

wtorek, 1 listopada 2016

Dwugłos o USO (1)




 Admirał Lord Hill-Norton

Podwodne UFO: USO


George A. Filer III (MUFON)


Bardzo często pytano mnie dlaczego taka osoba jak ja – były szef Sztabu Generalnego, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO – dlaczego „założono czapę” na fakty związane z UFO? Jestem przekonany, że rządy obawiają się iż jak ujawnią te fakty, ludzie wpadną w panikę. Nie wierzę w to całkowicie. Istnieje całkowita pewność co do tego, ze jesteśmy odwiedzani przez Przybyszów z innych planet. To zobowiązuje nas do poszukania odpowiedzi na pytania kim Oni są i skąd pochodzą oraz czego tu chcą? (Ze wstępu do książki Timothy Gooda – „Above Top Secret”)


C-UFO nad Atlantykiem zaobserwowane z kosmosu


Wielu świadków donosiło o wielkim cygarokształtnym obiekcie latającym wynurzającym się z oceanicznych odmętów i ulatującym w niebo. W 1965 roku, takie wydarzenie zostało zafiksowane w dzienniku pokładowym norweskiego tankowca TT Javesta w dniu 6.VII.1965 roku, a także w dzienniku pokładowym argentyńskiego statku MS Naviero u wybrzeży Brazylii, w dniu 20.VII.1967 roku. Oficerowie i załoga widzieli lśniący obiekt na morzu, w odległości nie większej niż 50 ft/~16,6 m od sterburty. Był ten obiekt w kształcie cygara o długości 110 ft/~36,6 m i emitował silne białe i niebieskie światło. Poruszał się bardzo cicho i nie tworzył fal i kilwateru. Nie miał ani kiosku i peryskopów ani innych szczegółów charakterystycznych dla okrętów podwodnych. Obiekt towarzyszył Naviero przez 15 minut, a potem nagle zanurzył się i przepłynął pod kilem statku i znikł szybko na wielkiej głębokości.    



Przygoda USCGS Mellon


Joe Foster opowiada o swym doświadczeniu na pokładzie okrętu amerykańskiej Straży Przybrzeżnej USCGS Mellon w Azji Południowo-Wschodniej. W maju 1970 roku, nasz okręt stał na kotwicy kilka mil od południowo-wschodnich brzegów Wietnamu. Kotwicując od kilku godzin, kapitan dał załodze zezwolenie na pływanie. Ci, którzy nie mieli wachty mogli popływać z głównego pokładu. W czasie pływania byłem na pomoście bojowym wznoszącym się 44 ft/~14,5 m nad linią zanurzenia. Zauważyłem stamtąd ogromny, ciemny Nieznany Obiekt Podwodny w kształcie łzy, który poruszał się pod okrętem, w czasie gdy załoga zażywała kąpieli. Znając wymiary naszej jednostki, mogłem oszacować rozmiary USO – miał on 100 ft/~33,6 m długości i 30 ft/~10 m szerokości. Były tam fale, których grzbiety mierzyły 1-2 ft. Sześciu naszych chłopców, w tym obserwator rekinów, obserwowało ten obiekt przez jakieś 10-15 sekund. Nikt nie wiedział, co to być mogło, ale to było za duże na jakiekolwiek zwierzę.

[Jednak to mógłby być jakiś zabłąkany wieloryb albo legendarny super-rekin – Megalodon – które ponoć obserwowano także i na tych wodach – uwaga tłum.] 

Powierzchnia naszej planety jest niemal w 2/3 pokryta wodą i nie byłoby niczym niezwykłym zaobserwowanie w niej jakichś niezwykłych obiektów. Przecież od wieków odnotowuje się w dziennikach okrętowych takie spotkania w jeziorach, morzach i oceanach na całym świecie.



Dyski w morzu


I tak na przykład, zgodnie z holenderską gazetą z sierpnia 1954 roku, w czasie rejsu z Amsterdamu do Nowego Jorku, kapitan Jan Bos na statku SS Groot Beer, zameldował obserwację dziwny, podobny do księżyca obiekt, który wyskoczył z wody Atlantyku około 90 mn/166 km na wschód od Cape Cod. Jego powierzchnia była lśniąca, a wokół niego znajdowały się okrągłe świecące iluminatory, zaś prędkość ruchu NOL-a była potem opisana jako „fantastyczna”.

Czym było to, co dwóch policjantów widziało jak wynurzało się z wody w Porthcawl, wieczorem dnia 1.IX.1957 roku, a co przypominało płonący statek? To miało miejsce w Kanale Bristolskim, a zaczęło się jaskrawym czerwonym świeceniem, które rychło stało się jaśniejszym od księżyca żniwiarzy. Wokół środka tego obiektu widać było czarny zygzak, a potem obiekt wznosił się coraz wyżej jaśniejąc coraz bardziej, aż wreszcie w towarzystwie dwóch mniejszych NOL-i oddalił się lecąc nad Atlantyk.



Cygaro pod wodą


Bill Hamilton donosi, że wielu świadków meldowało mu o obserwacji wielkiego, cygarokształtnego pojazdu, który wynurzył się z oceanicznej hydrosfery Ziemi i uniósł się w niebo. W 1965 roku, takie właśnie wydarzenie odnotowano w dzienniku okrętowym norweskiego statku TT Jawesta, w dniu 6 lipca i w dzienniku argentyńskiego statku MS Naviero u wybrzeży Brazylii w dniu 20.VII.1967 roku, o czym już tu pisałem.

W dniu 20.XII.1992 roku, trzy UFO zostały namierzone jak spadały w dół i wpadły w wody morskie u wschodnich wybrzeży Islandii. Następnego dnia, islandzcy rybacy u północno-wschodnich wybrzeży tej wyspy „zostali skonfrontowani wielkim, bardzo szybko poruszającym się obiektem podwodnym”, który pokazał się im błyskając kolorowymi światełkami. Te USO ukazywały się w towarzystwie świecących napowietrznych obiektów lecących na południe w kierunku wybrzeży Szkocji. Jak te USO poruszały się w wodzie, to wchodziły w kontakt z, i niszczyły rybackie sieci. Rybacy uważali że stali się celem jakiejś podwodnej aktywności na tych akwenach, tym niemniej stwierdzili, że te USO nie były na pewno okrętami podwodnymi. One poruszały się bardzo szybko w wodzie, miały migające kolorowe światła i były o wiele większe, niż cokolwiek oni widzieli wcześniej. Rybacy byli wystraszeni tymi wydarzeniami i natychmiast powiadomili władze, które odetaszowały na te akweny okręty Islandzkiej Straży Przybrzeżnej (ICG) by ich eskortowały.


Dyskoidalne USO


W dniu 23.XII.1992 roku, islandzki okręt Straży Przybrzeżnej i dwie kanonierki dostały rozkaz zajęcia pozycji koło Langeness/Langanes na akwenie, w którym zaobserwowano UFO wpadające do wody. Operacja była przeprowadzona w dużym stopniu tajności i powiedziano mi, że załogi czuły się bardzo niespokojnie. Miały za zadanie obserwować i meldować o wydarzeniach.

[Przebieg tej operacji opisał swego czasu znany brytyjski pisarz, ufolog  i emerytowany sierżant policji Anthony Dodd. W miarę możliwości postaram się przełożyć jego artykuł na ten temat.]

W jakiś czas potem, trzy amerykańskie okręty przyłączyły się do nich na tym akwenie i dołączyły do floty NATO, w tym kilku jednostek brytyjskich. Świąteczne gazety w tym roku opisywały to jako zwyczajne ćwiczenia połączonej floty NATO, które miały miejsce koło Bożego Narodzenia.
Potem, w dniu 12.I.1993roku, mniejsze islandzkie okręty znalazły schronienie w fiordzie Langeness, z powodu pogarszających się warunków pogodowych, które przeciągnęły się na trzy tygodnie. Duże okręty NATO opuściły ten akwen. Od dnia 6.II.1993 roku, pogoda stała się na tyle dobra, że okręty mogły wrócić na morze. Okręty ICG i kanonierki dostały rozkaz powrotu na swe stanowiska i objęcie akwenu dozorem. Przez kilka następnych dni wszystko w i na morzu było spokojne, aż do czasu, kiedy wszystkie jednostki operujące na tym akwenie dostały sygnał z amerykańskiej flotylli, składającej się z trzech niszczycieli. Islandzkie jednostki otrzymały polecenie zatrzymania się na swych pozycjach i nie zbliżania się do nich na odległość poniżej 3 mn/~5,5 km. Wszystkie okręty zastosowały się do tego. Nagle poza „zakazaną strefą” radary wykryły 16 obiektów powietrznych, które potem były widoczne jak zbliżały się do amerykańskich okrętów, a potem zawisły wprost nad nimi. Załogi islandzkich okrętów widziały jasno świecące bursztynowym światłem NOL-e wiszące nieruchomo przez krótki czas, zanim one odleciały stamtąd wszystkie jednocześnie i z ogromną prędkością. Obserwatorzy byli otumanieni zdumieniem, ale są pewni, że nie były to żadne helikoptery, a to z względu na to, że warunki pogodowe były niezbyt dobre i miało to miejsce zbyt daleko od lądu.



Przygody brytyjskich SSN


Załogi dwóch brytyjskich torpedowych okrętów podwodnych zostały wezwane z bożonarodzeniowych przepustek w dniu 24.XII.1992 roku. HMS Endurance i HMS Warrior wyszły w morze by dołączyć tam do nawodnych sił NATO.

[Niestety nie udało mi się ustalić klasy tych dwóch jednostek. Najprawdopodobniej autor zmienił ich nazwy ze względu na bezpieczeństwo. Owszem, HMS Endurance jest lodołamaczem Royal Navy, zaś HMS Warrior w ogóle nie występuje na liście brytyjskiej marynarki… - uwaga tłum.]

W tym samym czasie okręty ICG i kanonierki dostały rozkaz zajęcia pozycji w fiordzie Alice u wschodnich wybrzeży Islandii. Brytyjskie gazety potem puściły prasową story o tym, że okręty nawodne wpłynęły na ten akwen i tam namierzyły bardzo duży, podwodny pojazd, najprawdopodobniej radziecki okręt podwodny. Widziano 4 UFO, które wpadły do morza na tym samym akwenie. Islandzkie źródła także potwierdziły, że cała operacja była połączona ze śledzeniem „nieznanego podwodnego pojazdu Obcych”. Mniej więcej w tym samym czasie, miała miejsce wielka operacja poszukiwawczo-ratownicza w celu odnalezienia jednostki nawodnej, która zaginęła.
Poszukiwania były prowadzone w wielkiej tajności przez kilka dni, ale bezskutecznie. Największe okręty NATO pozostały na tym akwenie. Od dnia 6.II.1993 roku pogoda była dobra. Morze było spokojne przez kilka następnych dni. Amerykanie nakazali wszystkim jednostkom pozostanie na swych dozorach. I tak się stało.
W dniu 15.IV.1993 roku, wszystkie okręty biorące udział w tej tajnej operacji, otrzymały rozkaz poszukiwania amerykańskiego okrętu, który… znikł. Tylko dwa amerykańskie niszczyciele były tam widoczne z innych okrętów. Nazwy obydwu amerykańskich okrętów zostały usunięte, zaś załogi widziano odziane w pełnym umundurowaniu bojowym.
Jednostki Radzieckiej Floty Północnej dołączyły do operacji i pracowały unisono z okrętami nawodnymi NATO przy wejściu na Morze Barentsa. Pewnego razu pomiędzy rosyjskimi okrętami miała miejsce taka rozmowa radiowa:



USO


- Mamy namiar na jakiś pojazd podwodny.
- Co ukrywa się w głębinach oceanu? Czy są to ALF, które zamieszkują ogromne masy wody, które tworzą nasze oceany, morza i jeziora? Największy z naszych oceanów – Pacyfik ma powierzchnię 64 mln mil kwadratowych i jego głębokość sięga do 36.198 stóp, głębokość której nie osiąga światło słoneczne. Czy te głębokości mogą skrywać podmorskie bazy Obcych?
Podwodne UFO – czyli USO – były widziane niejednokrotnie poruszające się na dużych głębokościach i wyskakujące w powietrze. W artykule pt. „UFO – na 450 sążniach” pisarz i ufolog Ed Hyde opowiedział o obserwacji dokonanej przez dr R. J. Villela, brazylijskiego uczonego (inne źródła podają, że był to Argentyńczyk – przyp. tłum.), który widział UFO, które przebiło się przez lód gruby na 40 ft/~13 m w okolicach Bieguna Południowego i wystrzeliło w niebo ze zdumiewającą prędkością.
Także autor i badacz dr Ivan T. Sanderson sugerował, że Obcy mogą pozostawać niewykryci przez nasze detektory.



Bazy podwodne Obcych


Ich bazy znajdują się pod wodami naszych oceanów. Dr Sanderson stwierdził, że opierając się na aktualnych szacunkach ponad 50% obserwacji UFO miało miejsce nad Wszechoceanem – UFO pojawiały się nad, wpadały lub startowały z wody. To dotyczy oceanów, mórz, jezior i sztucznych jezior. Oceaniczne UFO/USO –jedno z nich było śledzone przez okręty US Navy w okolicy Puerto Rico w 1963 roku. Oczywiście wiele takich obiektów namierzano w okolicach Puerto Rico w tym czasie. W czasie ćwiczenia wojskowego, sonarzysta namierzył UAO/USOO (Unknown/Subaqueous Aquatic Object - Nieznany Obiekt Wodny/Podwodny)  poruszający się z prędkością 150 kts/277,8 km/h. Sonarzyści namierzali ten UAO przez cztery dni, kiedy manewrował on płynąc w głębinę 27.000 ft/~9000 m. (Rów Portorykański mierzy 9219 m głębokości – tzw. Głębia Milwaukee – przyp. tłum.) Okręty podwodne w 1963 roku nie były w stanie zanurzyć się więcej, niż 1 milę w głębiny oceaniczne. Jaka konstrukcja byłaby w stanie wytrzymać tak wysokie ciśnienie? I jak można było przezwyciężyć opór mas wodnych poruszając się z taką dużą prędkością?
Bill Hamilton pisze, że od wielu lat świadkowi widzą wiele typów USO pływających koło półwyspu Palos Verdes w Południowej Kalifornii. Widziano także UFO startujące spod wody kanału San Pedro. We wczesnych latach 70., mój przyjaciel Jim był na łodzi wracającej z wyspy Santa Catalina do portu San Pedro, kiedy spotkał on płaski latający dysk lecący cicho nad łodzią. NOL był tak nisko, że mógł on zobaczyć trzy małe półkuliste kopułki na jego spodniej części.



Start USO


Dziwne niebiesko-zielone światła widziano w wodach od 1989 roku. W 1989 i następnie w 1990 roku, świadkowie zgłaszali nam niemal 20 obserwacji na godzinę (!!!) Jedno wielkie światło miało jakiś 100 ft/~33 m średnicy. To wielkie światło zrodziło dwa mniejsze nie większe niż 10 do 12 stóp każde. Te światła widziano jak poruszały się szybko pod powierzchnią oceanu jakieś 500-1000 stóp od brzegu w Abalone Cove. Hipoteza, że były to jakieś świecące ryby została odrzucona przez miejscowych biologów morza. Te światła były za duże i za szybkie jak na ryby. Jak relacjonowano to później, jedno ze świateł wystartowało z wody w powietrze.
W 1992 roku, morski kajakarz widział zadziwiające zjawisko w okolicy półwyspu Palos Verdes. Był on na morzu w odległości 4-5 mn/7,2-9 km od półwyspu, kiedy naraz pojawiła się trąba wodna kilkadziesiąt jardów przed kajakiem. Kiedy obserwował ten wir, w pewnym momencie zatrzymał się jego ruch do przodu i kurtyna świetlnej mgiełki otaczającej go znikła, a potem ukazało się coś przypominającego obracającą się lodową kolumnę. Kiedy światło słoneczne oświetliło tą wirującą masę krystalicznego lodu, to pokazało się jego nadzwyczajne piękno. Wysokość tej lodowej kolumny świadek ocenił na 100-150 ft/~33-50 m. Kiedy kolumna ta zapadła się z powrotem w wody oceanu, to powstał wir na jej miejscu. Po tym zdumiewającym wydarzeniu, kajakarz powiosłował by obejrzeć i zbadać pływające kawałki lodu i znalazł on okazy ryb wmrożone w te kawałki lodu. (Zob. „Alien Magic” rozdz. 10 – Autor)  

Przekład z angielskiego – ©Robert K. Leśniakiewicz  

CDN.