Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neptun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neptun. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2024

Oceany wody na gazowych olbrzymach?

 

Portret Neptuna (NASA)

San Francisco – Według nowej teorii na Uranie i Neptunie może znajdować się ocean głęboki na tysiące kilometrów.

Pod niebieskawą atmosferą planet Urana i Neptuna może znajdować się ocean pełen wody głęboki na kilka tysięcy kilometrów. Do takiego wniosku doszedł w nowym artykule naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley – zauważył „The New York Times” (NYT). Teoria ta stanowi odpowiedź na trwające od lat kontrowersje dotyczące niezwykłych pól magnetycznych dwóch najbardziej oddalonych planet Układu Słonecznego.

Uran i Neptun są również określane jako lodowe olbrzymy, a pomysł, że istnieje tam jakaś forma wody, nie jest nowy. Amerykański ekspert Burkhard Militzer przedstawił teraz w czasopiśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences” teorię, że pod atmosferami planet znajduje się ciekła warstwa wody i wodoru, bogata w wodór i hel, których w przypadku Urana jest około 8000 kilometrów głębokości.

- Uważamy, że to ocean – powiedział Militzer. NYT zauważa, że ​​ciśnienie tego oceanu nie byłoby niższe niż 60.000 razy większe niż na powierzchni Ziemi, zatem zachowywałby się bardziej jak mieszanina gazu i cieczy niż woda na Ziemi.

Jednocześnie Militzer uważa, że ​​pod wodą Urana i Neptuna znajduje się podobnie gruba warstwa silnie sprężonej cieczy złożonej z węgla, azotu i wodoru. Do takiego wniosku doszedł w oparciu o model komputerowy symulujący warunki panujące na danych planetach na pięciuset atomach. Wynikiem symulacji odpowiedniego ciśnienia i temperatury było naturalne utworzenie się oddzielnych warstw.

- Pewnego dnia spojrzałem na model i stwierdziłem, że woda została oddzielona od węgla i azotu – Militzer powiedział stronie internetowej Berkeley News. - Powiedziałbym, że mamy teraz dobrą teorię wyjaśniającą, dlaczego Uran i Neptun mają bardzo różne pola – powiedział.

Miał na myśli pola magnetyczne planet, które różnią się od innych planet Układu Słonecznego. Voyager 2, który obserwował Urana i Neptuna ponad 30 lat temu, ujawnił różnicę. Okazało się, że lodowe olbrzymy nie mają dwubiegunowego pola magnetycznego wychodzącego z centrum planety, jak Ziemia, Jowisz czy Saturn, ale mają je znacznie przesunięte od centrum. Odkrycie sugeruje, że głęboko wewnątrz obu planet nie ma prądu konwekcyjnego, który tworzyłby pole dipolarne.

Według „Berkeley News” dwa zespoły naukowe już ponad 20 lat temu udzieliły odpowiedzi, że na Uranie i Neptunie tworzą się warstwy, które nie mieszają się, zapobiegając konwekcji. Według NYT inni naukowcy uważali, że wnętrza planet są bardziej zróżnicowane. Wyjaśnienia Militzera sugerują obecnie, że nieuporządkowany układ pól magnetycznych jest spowodowany górną warstwą wody.

- Do tej pory w zasadzie nic nie wiedzieliśmy – skomentował planetolog Adam Masters pracujący na uniwersytecie badawczym Imperial College w Londynie. - Zatem ta hipoteza robi wrażenie – dodał.

 

Moje 3 grosze

 

Ta hipoteza jest bardzo ciekawa, bowiem jak dotąd sądzono, że wodne wszechoceany znajdują się na księżycach planet – olbrzymów, a nie na nich samych. A to zmienia postać rzeczy i na Neptunie i Uranie mogłoby istnieć wodne życie. Wprawdzie temperatury atmosfery Uranu (49 K zaś temperatura powierzchni wynosi 76 K) i Neptuna (46,6 K, a powierzchni 72 K) są bardzo niskie, ale są to tylko temperatury atmosfer a nie ich powierzchni, które na powierzchni są wyższe.

Wszechoceany na powierzchniach księżyców mogą być ukryte pod grubą warstwą wodnego lodu, zaś na Uranie i Neptunie rolę lodowego izolatora pełni właśnie gruba atmosfera, zaś grawitacja trzyma ją przy planetach… Należy wspomnieć, że przyspieszenie grawitacyjne na Uranie wynosi 0,905 g zaś na Neptunie wynosi 1,14 g, a więc jest podobne do ziemskiego. Na księżycach grawitacja jest o wiele słabsza i bez lodowego pancerza woda szybko by wyparowała.

Czy może istnieć tam życie? Owszem, ale nie typu ziemskiego. Tak czy inaczej mogłoby istnieć w warstwie wody o temperaturze wyższej niż 273 K, bo podstawowe cegiełki życia: woda, metan, amoniak i in. tam są, energia też, a zatem nic nie stoi na przeszkodzie…

Mogę tylko powtórzyć za Michaelem Crichtonem: Życie zawsze znajdzie sposób, zawsze znajdzie obejście. Od siebie tylko dodam, że życie zawsze rozwinie się tam, gdzie istnieje choć cień możliwości jego powstania i rozwoju. I tego się trzymajmy. I tylko krew mnie zalewa, kiedy pomyślę, że jakiś nadęty pychą idiota naciśnie guzik, który przekreśli 3 mld lat ewolucji na naszej planecie w imię czyichś niewyżytych chorych ambicji i niebotycznie głupich aspiracji.   

 

Źródło: https://www.msn.com/cs-cz/lifestyle/lifestyle/na-uranu-i-neptunu-by-podle-nov%C3%A9-teorie-mohl-b%C3%BDt-oce%C3%A1n-hlubok%C3%BD-tis%C3%ADce-kilometr%C5%AF/ar-AA1uMeJZ

Przekład z czeskiego - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

wtorek, 16 lutego 2021

Neptun – planeta zagadek

 

Neptun - zdjęcie z Voyagera 2 (NASA)

Wiktor Bumagin

 

Bóg Neptun jest ukazany w herbie dawnego rosyjskiego miasta Wielikij Ustjug – administracyjnego centrum jednego z rejonów Obwodu Wołgogradzkiego. W 1999 roku miasto to stało się także miastem rodzinnym wszechrosyjskiego Dziadka Mroza.

Neptun (I), to ósma od Słońca planeta Układu Słonecznego, oddalona odeń o 4,55 mld km, czyli 30,1 AU, i której pełny obieg wokół centralnej gwiazdy trwa 164,79 lat ziemskich. Średnica Neptuna wynosi 49.500 km (średnica Ziemi wynosi 12.756 km), zaś masa wynosi 17,147 mas Ziemi. Tym sposobem ta gigantyczna planeta staje się czwartą co do wielkości planetą Układu Słonecznego, która ustępuje tylko Jowiszowi, Saturnowi i Uranowi, i trzecią pod względem masy - przeganiając Uran, dzięki swej większej gęstości wynoszącej 1,638 g/cm³ (Ziemia ma 5,5 g/cm³). Podobnie jak Uran – Neptun szybko obraca się wokół swej osi – wszystkiego 15h57m59s. Ostatnio zaczęto go uważać za ostatnią, zewnętrzną planetę Układu Słonecznego.

 

Tablice i realia

 

Historia odkrycia Neptuna jest bardzo ciekawa. Sądząc po zachowanych zapisach, był on obserwowany jeszcze przez słynnego Galileusza w dniu 28.XII.1612 oraz 29.I.1613 roku, jednakże w obu przypadkach uczony wziął planetę za nieruchomą gwiazdę związana z Jowiszem. Dlatego właśnie Galileusz nie został odkrywcą Neptuna. Tak, zaobserwowanie ruchu dalekiej planety na tle gwiazd przy pomocy jego słabiutkiego teleskopu było niemożliwe.

Historia ta powtarzała się przez dwieście z górą lat. W 1821 roku francuski astronom Alexis Bouvard opublikował tablice ruchu Uranu, w których zostały ukazane różnice pomiędzy obliczoną orbitą tej planety, a rzeczywistym ruchem Uranu. Tymczasem angielski astronom Thomas John Hussay na podstawie swych obserwacji odkrył anomalie w orbicie Uranu i wysunął hipotezę, że mogły one powstać pod wpływem innej planety. W 1834 roku, Hussey odwiedził Bouvarda w Paryżu i przedyskutował z nim zagadnienie tych anomalii. Bouvard zgodził się z hipotezą Hussay’a i obiecał przeprowadzić obliczenia niezbędne do poszukiwań hipotetycznej planety, jeżeli znajdzie na to czas. Czasu – jak widać – on nie znalazł i problemem się nie zajmował.

W 1843 roku, brytyjski astronom i matematyk John Couch Adams wyliczył orbitę hipotetycznej Ósmej Planety dla wyjaśnienia zmian w orbicie Uranu. On wysłał swe obliczenia do sir George’a Airy’ego – królewskiego astronoma – a ten w zwrotnym liście poprosił o wyjaśnienia. Adams zaczął przygotowywać odpowiedź, ale z jakichś powodów jej nie wysłał i nadal nie dało się podjąć jakichś poważnych działań.

 

Przekonujący Le Verrier

 

Francuski matematyk zajmujący się mechaniką nieba Urbain Jean Joseph Leverrier niezależnie od Adamsa w latach 1845-1846 przeprowadził swe niezależne obliczenia, ale astronomowie z Obserwatorium Paryskiego nie podzielali jego entuzjazmu i nie podjęli się poszukiwań nieznanej planety. W czerwcu 1846 roku, zaznajomiwszy się z pierwszymi ocenami opublikowanymi przez Leverriera dotyczącymi niektórych parametrów orbity nieznanej planety i dostrzegając ich zbieżność z ocenami Adamsa, Airy zlecił dyrektorowi Cambridge OA – Jamesowi Chellisowi – rozpocząć poszukiwania. One bezskutecznie trwały od sierpnia do września. Chellis dwukrotnie obserwował Neptuna, ale jak to bywa, zlekceważył wyniki obserwacji i nie udało mu się zidentyfikować poszukiwaną planetę.

W tym czasie, Leverrierowi udało się zainspirować astronoma z Berlińskiego OA – Johanna Gotfryda Halla – sprawą poszukiwań ósmej od Słońca planety. Henri d’Arret student z BOA, zaproponował Hallowi porównać narysowaną mapę nieba w rejonie wskazanym przez Leverriera, który mógł być miejscem przebywania nieznanej planety z bieżącym widokiem tegoż skrawka nieba, by zaobserwować, czy nie ma tam jakichś ruchomych gwiazd. Wraz z dyrektorem obserwatorium – Johannem Encke przeprowadzili obserwacje nieba we wskazanym obszarze. Planetę odnaleziono już w pierwszą noc już w pierwszej godzinie poszukiwań. Wraz z dyrektorem BOA Johannem Encke w czasie dwóch nocy obserwowali oni niebo w miejscu, gdzie znajdowało się ciało niebieskie, które przemieściło się wyraźnie, co było dowodem na to, że była to nowa planeta. Neptuna oficjalnie odkryto w dniu 23.IX.1846 roku, w przedziale 1° od miejsca wskazanego przez obliczenia Leverriera i 12° od miejsca wskazanego przez Adamsa.

Oczywiście w ślad za odkryciem rozpoczął się spór miedzy Anglikami a Francuzami o to, prawo do pierwoodkrycia tej planety. W ostatecznym rezultacie przyznano je Leverrierowi i Adamsowi ex aequo. Jednakże historycy twierdzą, że Adams nie zasługuje na pełne prawo do współodkrycia nowej planety wraz z Leverrierem.

Dosłownie w czasie 17 dni po odkryciu Neptuna, Anglik - William Lassell odkrył jego księżyc, który nazwano Trytonem. Na dzień dzisiejszy znamy 14 księżyców tej planety. Masa Trytona – największego z nich – wynosi ponad 99,5% pozostałych. I to jest oczywista oczywistość – większość z nich stanowi bezkształtne głazy o rozmiarach kilkunastu kilometrów. Natomiast rozmiar Trytona wynosi 2700 km średnicy. Ten duży satelita jest interesujący jeszcze dlatego, że krąży po orbicie ruchem wstecznym – tj. odwrotnym niż wszystkie inne księżyce w Układzie Słonecznym.

Neptun posiada także pierścienie, oczywiście nie tak rozwinięte jak u Saturna, ale są. Do tego cztery wewnętrzne księżyce: Najada, Talassa, Despina i Galatea są ciekawe dlatego, że ich orbity znajdują się bliżej Neptuna, niż jego pierścienie. Niegdyś Neptun był rzymskim bogiem mórz, więc jego satelity nazwano na cześć mniejszych morskich bóstw.

 

Zagadka na zagadce

 

Atmosfera Neptuna w 80% składa się z wodoru (H2), w 19% z helu (He) i 1% z metanu (CH4). W niej znajdują się także domieszki związków deuterku wodoru (DH), etanu (C2H6 i C6D6) a także amoniaku (NH3), siarkowodoru (H2S) i wody oraz wodorosiarczku amonu (NH4HS). A że metan emituje niebieskie promienie, to Neptun ma taki właśnie kolor – niebieski z zielonkawym odcieniem. Ale nie to zadziwia astronomów w zjawiskach, które maja miejsce w atmosferze najdalszej od Słońca planety. I chociaż temperatura powierzchni obłoków Neptuna jest nadzwyczaj niska i wynosi 59 K (-214°C) tym niemniej ta peryferyjna planeta wydziela w otaczającą ją przestrzeń 2,5-raza więcej energii, niż jej otrzymuje od Słońca. To oznaczałoby, że we wnętrzu Neptuna mają miejsce jakieś procesy, które produkują ogromne ilości energii. Co to za procesy, tego uczeni do dziś dnia nie wiedzą. Ale jakiekolwiek źródła energii nie znajdowały się we wnętrzu Neptuna, to jego atmosfera się wciąż miesza i to tak intensywnie, to pomimo tego jest ona najchłodniejszą atmosferą w Układzie Słonecznym. Prędkość wiatrów w jego oceanie powietrznym sięga 700 km/h czyli 200 m/s.

Układy chmur w atmosferze Neptuna

Porównanie Neptuna z Ziemią oraz Wielką Ciemną Plamą w jego atmosferze

Wichury, które szaleją w jego atmosferze, czasami osiągają niewiarygodne parametry: mają kilka tysięcy kilometrów w średnicy i wyglądają jak ciemnogranatowe plamy na jaśniejszym tle atmosfery. Na Neptunie znajduje się Wielka Ciemna Plama, która jest analogiczna do Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu: obydwie są ogromnymi antycyklonami (wyżami barycznymi). Wielka Ciemna Plama została odkryta w 1989 roku przy pomocy międzyplanetarnego statku kosmicznego Voyager-2. Ta elipsoidalna plama miała 13.000 km długości i 6600 km szerokości. Prędkość wiatru wokół plamy wynosiła 2400 km/h. Jednakże w 1994 roku Wielka Ciemna Plama naraz zmieniła swe położenie, co wprawiło w zdumienie cały naukowy świat. Czy nie mogła ona skoczyć pod warstwę obłoków? Cała sprawa istnienia Wielkiej Ciemnej Plamy nadal pozostaje zagadką.

Jeżeli o powierzchniowych warstwach atmosfery Neptuna moglibyśmy jeszcze dużo mówić i budować coraz to inne hipotezy, to o budowie jego twardego jądra uczeni póki co niczego nie wiedzą. Dlatego też w literaturze naukowej od czasu do czasu pojawiają się najbardziej fantastyczne przypuszczenia: np. iż wewnętrzne przestrzenie Neptuna składają się z diamentów, które pływają w supergęstej, wysokotemperaturowej i amoniakalnej wodzie.

O wiele bardziej wiarygodnym jest wpływ Ósmej Planety na Pas Kuipera – swego rodzaju pierścień z małych, lodowych planetek, podobnego do Pasa Planetoid pomiędzy Marsem a Jowiszem, ale o wiele bardziej rozciągnięty. Rozciąga się on od 30,1 AU do 55 AU od Słońca.

Interesujące jest także i to, że w astrologii Neptun jest najbardziej zagadkową planetą. […]

 

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 40/2019

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Różnokolorowy naszyjnik Słońca - Projekt Neptun


Neptun

Olga Strogowa


Aktualnie znamy kolor tylko jednej planety spoza Układu Słonecznego – to jest HD 189.733 A b w gwiazdozbiorze Liska. Przy pomocy 3,6 m teleskopu HARPS udało się ustalić, że jest ona niebieska.

Nasz Układ Słoneczny zajmuje w Galaktyce szczególne miejsce i to nie tylko dlatego, że znajduje się w nim Ziemia i na Ziemi istnieją istoty rozumne. Jest on jeszcze unikalny ze względu na rozmaitość światów obracających się wokół Słońca: to planety i ich satelity, asteroidy i „ogoniaste gwiazdy” – komety. Jest też obiekt o „zmienionej klasyfikacji” – Pluton, który przez ¾ wieku od swego odkrycia szczycił się tym, że był uznanym za Dziewiątą Planetę, granicę Układu Słonecznego, a potem pozbawiono go tego statusu. Dla niego właśnie wymyślono specjalną nazwę – „karłowata planeta”.[1]


Tęcza w Układzie Słonecznym


Pozostałych osiem planet Układu Słonecznego są także bardzo zróżnicowane w swych właściwościach: planety skaliste i gazowe olbrzymy, z atmosferami i bez, kilka razy mniejsze od Ziemi i dziesiątki razy większe… A wszystkie one różnią się kolorem. Można powiedzieć, że Słońce otacza prawdziwy naszyjnik zrobiony z kolorowych, drogocennych kamieni, z których każdy jest piękny w swoim rodzaju.

Kiedy wspomnimy kolory spektrum (siedem kolorów tęczy – przyp. aut.), to Układzie Słonecznym występują one niemal wszystkie. Czerwony Mars, pomarańczowy z jaśniejszymi plamami Jowisz, biało-złota Wenus i szarożółty Saturn, niebieska z zielonym, brązowym, i z plamami białych obłoków Ziemia, jasnoniebieski Uran, i na koniec ciemnoniebieski i błękitny – jak to wypada bogu mórz – Neptun.

Brakuje, jak zauważyliśmy, koloru fioletowego. Jego w tęczy planet zastępuje ciemnoszary kolor Merkurego, pierwszej planety od Słońca, martwego, bez atmosfery, kamiennego odłamka o rozmiarach 2,5-razy mniejszego od Ziemi.

A oto druga planeta – Wenus – wygląda z kosmosu na biało-żółtą, ale to nie znaczy, że taką jest jej powierzchnia. Jaki ma kolor powierzchnia Wenus, tego do dziś dnia nie wiadomo, bowiem od „ciekawskich oczu” chroni ją nieprzebijalna dla wzroku warstwa chmur z gazowego kwasu siarkowego. To one okrywają „boginię miłości” i nadają jej kolor wanilii.

Powierzchnia Marsa, odwrotnie, jest dokładnie dostępna naszym oczom. Jego atmosfera jest całkiem cieniutka i przejrzysta, by ukryć czerwony kolor gleby bogatej w tlenki żelaza. Pięknym jest pomarańczowy, z jasnożółtymi i białymi plamami Jowisz. To jest gazowy gigant nie mający twardej powierzchni, a kolor jego obłoków nadaje przede wszystkim amoniak – NH4 i wodorosiarczek amonu – (NH4)SH. Na obliczu „króla bogów” występuje także Wielka Czerwona Plama, która nie jest niczym innym, jak szalejącym tornado o średnicy 50.000 km. Jest to potwornej siły wir atmosferyczny o rozmiarach o wiele większych od naszej Ziemi.

Najbardziej efektowny swym wyglądem członek słonecznej rodziny to oczywiście Saturn – „Władca Pierścieni”. Jeżeli idzie o kolor, to nie jest on atrakcyjny – ot, taki szaro-żółty. Jest to tak jak Jowisz – gazowy olbrzym bez twardej powierzchni planetarnej. Tak jak Jowisz otoczony obłokami z amoniaku, tylko mniej energicznymi. I tak jak na Jowiszu żadnych szans na pojawienie się jakichś form życia.

Oczywiście naiwnością byłoby sądzić, że pojawienie się form życia ma jakiś związek z kolorem planety. Z drugiej strony nasza Ziemia jest błękitna…

W Układzie Słonecznym są jeszcze dwie niebieskie planety – Uran i Neptun. Ale niestety, i Uran i Neptun są tak nieprzyjazne dla życia jak Jowisz i Saturn. Ale jeżeli odejdziemy od pytania o możliwość istnienia tam życia, to się okaże, że jest to kolor rozświetlonego nieba. Uran i praktycznie ultramarynowy Neptun – to są dwa bardzo ciekawe obiekty kosmiczne. A szczególnie Neptun.  


Kosmiczny zdobywca


Neptun to bóg mórz antycznych Rzymian, miałby pełne prawo nazywać się Panem Wiatrów i nosić błękitno-niebieskie i niebiesko-zielone szaty. Jednakże w 1846 roku (data odkrycia Neptuna – przyp. aut.) nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić, że nazwa planety będzie tak bardzo pasowała do jej wyglądu zewnętrznego.

Te szczegóły udało się ustalić w 1989 roku, w 12-tym roku swej kosmicznej podróży przeleciała koło Neptuna automatyczna stacja międzyplanetarna Voyager-2. Dane uzyskane przez Voyagera pozwoliły na otrzymanie ogromnej ilości informacji o tej planecie i tym sposobem ustalić już znane nam fakty.

I tak Neptun od 2006 roku uznany za najdalszą planetę Układu Słonecznego (zamiast zdegradowanego Plutona – przyp. aut.) jest de facto lodowym gigantem o masie równej 17 mas Ziemi i o średnicy 4 razy większej od Ziemi. W odróżnieniu jej od gazowych gigantów Jowisza i Saturna, ma on powierzchnię, która składa się z lodu.

Ale powierzchnia ta jest bardzo zimna, jej temperatura wynosi -220°C, a ciśnienie atmosferyczne jest bardzo wysokie[2] i ten lód powinien charakteryzować się niezwykłymi fizycznymi właściwościami. I tak to może nie być lód w naszym pojmowaniu, ale mieszanina lodu z nadciekłą i nadprzewodzącą cieczą.

Jak się okazuje, Neptun ma swe pierścienie, chociaż nie są tak błyszczące jak u Saturna. Trudno je dostrzec przez teleskop, bowiem są one ciemne i cienkie, a nie jaskrawe jak u Saturna. Być może są one stosunkowo młode i młodsze od pierścieni Saturna. Istnieje przypuszczenie, że pojawiły się one w tym czasie, kiedy to Neptun „przejął” z położonego nieopodal Pasa Kuipera (drugi w oddaleniu od Słońca pas asteroidów – przyp. aut.) swój główny księżyc: Trytona.

Wsparciem dla teorii grawitacyjnego wychwytu Trytona jest fakt, że on porusza się wokół Niebieskiej Planety ruchem wstecznym – odwrotnym do ruchu innych księżyców Neptuna. I właśnie dlatego Trytona oczekuje paskudny los – w czasie ok. 1 mld lat zostanie on rozerwany siłami grawitacji „zdobywcy”, a jego szczątki utworzą nowy pierścień wokół planety.


Zagadka Wielkiej Ciemnej Plamy


Ale powróćmy do samego Neptuna i jego tajemnic.

Neptun ma nie tylko księżyce i pierścienie, ale także pole magnetyczne. A żeby było ciekawiej, to ma on nie dwa, ale cztery bieguny magnetyczne – dwa północne i dwa południowe.

Atmosfera Neptuna jest w swym składzie podobna do atmosfer Jowisza i Saturna, i składa się z wodoru, helu i licznych gazowych domieszek, przede wszystkim metanu. Ale zamiast amoniakalnych obłoków, Neptuna otaczają przede wszystkim obłoki metanowe, które nadają mu miejscami miły oku niebieski, miejscami błękitny odcień. Mimo tego, że kolor niebieski jest kolorem pokoju i moderacji, to pokoju na Neptunie wcale nie ma. Panują tam szalone wiatry. I to bardzo. Najbardziej wietrzne miejsce Jowisza zwane Wielką Czerwoną Plamą może okazać się całkowicie spokojnym sztilem.

Wielka Ciemna Plama na Neptunie

No bo zobaczcie sami: Voyager-2 w 1989 roku sfotografował w atmosferze Neptuna coś, co nazwano przez analogię do Jowisza Wielką Ciemną Plamą. Szybkość wiatru w Wielkiej Ciemnej Plamie okazała się praktycznie (dla danego składu atmosfery) ponaddźwiękową i rekordową dla Układu Słonecznego – 2400 km/h.[3] Skąd się to w ogóle wzięło i na co to było potrzebne Neptunowi i gdzie literalnie znikło w ciągu 5 lat – tego nie wie nikt.


Kto poleci na Trytona?


Określić, jak ona znikła, uczeni mogli w 1994 roku przy pomocy LST Hubble. Jednakże ostatnie obserwacje pokazały, że Neptun jawnie „odczuwa potrzebę” gigantycznych, ponaddźwiękowych wiatrów. Aktualnie astronomowie lubują się od kilku lat nowym niebieskim obiektem – jeszcze większym i piękniejszym od poprzedniego. Otrzymało ono nazwę Północnej Wielkiej Ciemnej Plamy.

I jeszcze jedna zagadka „Pana Wiatrów” to taka, że on pomimo skrajnie niskiej temperaturze powierzchni oddaje w przestrzeń kosmiczną 2,5 razy więcej energii, niż jej otrzymuje od Słońca. W dzisiejszych czasach nie ma na to nawet teoretycznego wyjaśnienia.

Tryton

Z przykrością możemy stwierdzić z pewną dozą wiarygodności zagadki Neptuna w najbliższym czasie będą nierozwiązane. Nikt na razie nie zamierza polecieć tak daleko do samej granicy Układu Słonecznego.

Wedle niektórych historyków, NASA planowała w 2019 roku wystrzelić automatyczny aparat kosmiczny Argo, który powinien dolecieć do systemu księżyców Jowisza, Saturna, a szczególnie do Neptuna i jego satelity Trytona, ale sądząc z tego wszystkiego, projekt nadal pozostaje projektem.


Źródło – „Tajny XX wieka”, nr 4/2019, ss. 4-5
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz          



[1] Karłowatymi planetami poza 134.340 Plutonem są: 1 Ceres, 136.108 Haumea, 136.472 Makemake i 136.199 Eris.
[2] Wynosi ono 10 GPa.
[3] Na Jowiszu tylko 618 km/h.