Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rusałki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rusałki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

CE0 z Ufitkami w Puerto Rico

 

Wygląd Ufitki wg relacji świadków

Albert Rosales

 

Lokalizacja: Valle de Lajas, Portoryko

Data: 2012

Czas: różny

Opis incydentów:

W tej samej farmie, w której miało miejsce powyższe dziwne spotkanie, inni pracownicy zgłaszali spotkanie z tajemniczymi blond kobietami, które czasami podchodziły do ​​świadka, ale nie pozwalały nikomu się do siebie zbliżyć. Są opisywane jako bardzo wysokie i blade, z „lśniącymi blond włosami”. Zawsze widuje się je w białych, powłóczystych tunikach lub szatach, które zakrywały ich stopy i nadgarstki, a które były zapięte wokół szyi. Pewnej nocy dwóch pracowników farmy, w tym ochroniarz, zobaczyło dwie wysokie, blade postacie kobiet stojące na ścieżce obok jednej ze stodół. Opisali ich włosy jako bardzo cienkie „podobne do pasm łusek kukurydzy”, ale niesamowicie piękne. Za każdym razem, gdy mężczyźni próbowali podejść do tajemniczych kobiet, te się wycofywały, zawsze zachowując bardzo bezpieczną odległość. Jeden ze świadków zrobił cztery kroki w ich kierunku, a one zrobiły cztery kroki w tył.

Pewnego razu jeden z mężczyzn szybko się zbliżył, a one nagle bardzo szybko zeszły bokiem w dół pobliskiego zbocza w stronę stawu. Całkowicie zniknęły. Według świadka, wydawały się szybować zamiast biec tuż nad ziemią.

Inny świadek z tego obszaru, pan Elmer Rivera, zatrudniony w ranczu Western Hay, zeznał, że pewnej nocy siedział przed domem, około 3:00 rano, ciesząc się chłodnym nocnym wiatrem po ciężkim dniu pracy. Nad doliną unosiła się również mgła lub mżawka. Nagle zauważył dwie białe postacie szybko zbliżające się w jego kierunku w bardzo dziwny sposób. Przestraszony Elmer wstał i zapytał, kim są, ale nie otrzymał odpowiedzi, ponieważ dziwne postacie nadal się do niego zbliżały. Zaniepokojony o swoje bezpieczeństwo, Elmer uzbroił się w pistolet z samymi ślepakami i oddał kilka strzałów nad głowami postaci, prosząc je, aby się zatrzymały. Według Elmera postacie te odsunęły się z niewiarygodną prędkością, nie biegły, ale unosiły się strasznie blisko ziemi. Trzymały nogi sztywne i proste. Zniknęły w okolicy stawu. Elmer zeznał również, że widział przy różnych okazjach obiekty w kształcie dysku manewrujące nad tym obszarem.

Dodatek HC

Źródło: Jorge Martin Miranda, Puerto Rico                                                  

Typ: D?

Komentarz:

Przypadki te są interesujące także w kontekście bliskości stawu – a więc zbiornika wodnego. Czyżby Istoty te miały coś wspólnego z Syrenami? Ta myśl nie jest wcale taka głupia, jakby to się wydawało na pierwszy rzut oka. Być może właśnie tam znajduje się jakaś baza tych istot w wodach śródlądowych? Wszak Rusałki zawsze widywano w i w okolicy słodkowodnych jezior. Ich powłóczyste stroje mają zamaskować Ich kończyny dolne, nieprzystosowane do poruszania się po lądzie i być może One robią to przy pomocy jakichś urządzeń technicznych, na co wskazuje Ich sposób poruszania się po ziemi… (Daniel Laskowski)  

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 19 marca 2024

O Syrenach i Rusałkach

 

Nimfy wodne topią młodzieńca

Krzysztof Dreczkowski

 

Zbierając materiały do kolejnego, trzeciego tomu „Zaginionych…” natknąłem się na osobliwe poglądy Pana Krzysztofa Dreczkowskiego na temat istnienia i działalności Istot Zmiennokształtnych, które zamieszkują naszą planetę i być może są odpowiedzialne za wszystkie dziwne i tajemnicze wydarzenia, które stanęły u podstaw legend miejskich i podań ludowych znanych od Islandii po przylądek Matapan i od Portugalii po Ural. A oto ten ciekawy materiał oraz linki do jego blogu:

 

O Rusałkach w Wiśle

 

W przeszłości obok Wisły wiodło wiele dróg, dróżek i ścieżek. Niektórymi ludzie chodzili ochoczo, ale inne raczej omijali albo szli nimi wtedy, gdy już musieli.

Najbardziej obawiano się wędrowania w górnych partiach rzeki. Przed przejściem niektórymi odcinkami podczas wieczorów i nocy, naprawdę się broniono jak diabeł przed krzyżem. Ani w ciągu dnia nie czuli się na nich pewnie, a co dopiero po zachodzie słońca.

[Nimfa wodna w mitologii słowiańskiej powstawała kiedy dziewczyna (lub młoda kobieta) utopiła się. W zależności od regionu Rusałka była różnie przedstawiana. Rusałki z Dunaju i Dniepru były czarujące, wdzięczne i cudownie śpiewały niczym otoczone mgiełką Syreny wabiły mężczyzn ku zagładzie. Śmierć przez utonięcie w było przyjemniejsze niż u ich syberyjskiej odmiany, które raczej przypominały celtyckie banshee (bean-nighe). Rusałki z północy cechowały się żądzą krwi, były brudne i zaniedbane oraz w przeciwieństwie do południowych kuzynek nie stosowały sztuczek oraz nie śpiewały ogólnie były to nagie wiedzmy, które chwytały ofiarę i torturowały przed utopieniem. Czasem jeśli były w lepszym nastroju (nie morderczym) to niszczyły sieci, zsyłały powodzie i sztormy lub kradły płótna/nici z okolicznych domów. Źródło - https://mityczne.pl/rusalka/]  

 

Rusałki posiadały naturę wodną jak i leśną oraz uważano, że rusałki w księżycową noc tańczyły na polanach, a w miejscach (trawa, zboża) po których stąpały stawały się gęściejsze.

Były tam moczary, stawy i bagniska. Właśnie tam zamieszkiwały Rusałki, przez które podróżujący wiele wycierpieli. Te urodziwe dewy [dziewy, dziewki – z sanskr. devi – boginki] nieoczekiwanie, kiedy się tego najmniej spodziewał, otaczały i wabiły go słowami:

Chodź z nami, chodź z nami, tu jest piękna ścieżka…

Jak ich wędrowiec posłuchał i udał się z nimi, wydawało mu się, że kroczy skrótem do swego domu.

Jednak zdradliwe Rusałki z uśmiechem na twarzach wiodły przez największe zarośla i moczary, w których bardzo łatwo mógł się utopić.

Będąc tam, bądź go zmuszały do tańca aż nie zemdlał, albo z niczego nic sprawiały, że pobłądził. I biedny wędrowiec zostawał sam gdzieś pośrodku moczarów. Iluż z nich już zostało. Iluż się do domów żywych nie wróciło.

Później było najlepszym położenie się na ziemi i nie zwracanie na nie uwagi. Tylko że to się łatwo mówi. Położyć się ot tak i leżeć pozwalając się obłapiać przez wściekłe Rusałki. Tylko, że to się łatwo mówi. Położyć się ot tak sobie i leżeć, pozwalając się obściskiwać przez te wściekłe Rusałki które szalały, że straciły nad nim swą moc.

To już lepiej leżeć na ziemi przed niedźwiedziem, ponieważ i przed tym drapieżnikiem doradza się to samo, co przed Rusałkami. A miś nie jest na pewno taki gniewny, jak szalone, wściekłe Rusałki.

Najwięcej ich było „U Signalov” w „Močarnej”.

Raz kobiety na „Skolnite” chciały zrobić sobie w domu potańcówkę, podobnie jak robiły to przy darciu pierza. Posłały więc gazdę do Javornika, po muzykanta.

- Ale nie byle jakiego – krzyczały za nim. – My chcemy tylko tego najlepszego! A tym był stary Goiček.

Ale gazda do Javornika nie doszedł, ponieważ w najbliższym lesie otoczyły go przy potoku Rusałki.

- O nie, jest źle – błysnęło mu myślą.

Wiedział jednak, jak sobie poradzić. Pamięć podpowiadała mu, że trzeba położyć się na ziemi. było mu wszystko jedno, więc położył się na ziemi i czekał, co się będzie dziać.

No i dobrze zrobił.


Rusałki topią rybaka

Rozzłoszczone Rusałki różne na nim próbowały sztuczki, na dobre sposoby i na złe. Gazda jednak leżał jak wór ziemniaków. Ani się nie ruszył, choć serce mu łomotało, aż czuł, że słychać go było w całej okolicy.

Już żegnał się z swym życiem. Takiej długiej nocy jeszcze nie przeżył. Z ulgą odetchnął, kiedy we wsi usłyszał pierwsze pianie koguta. Do domu przyszedł cały mokry i opowiadał kobietom, co z nim Rusałki robiły.

Nie minął ani tydzień, a miłe Rusałki niedaleko od tego miejsca wywiodły innego gazdę. Ten właśnie z gospody, w której się jakoś za długo zasiedział, wracał do domu. Kiedy wokół niego pojawiły się Rusałki, przez chwilę nie wiedział, czy to sen czy rzeczywistość. No ale bardzo się przekonał, że to sen na pewno nie jest i też tak pomału wytrzeźwiał. W pewnym momencie wdrapał się na brzozę i tak uciekł Rusałkom, które go nie sięgły. Ani do końca nie wiedział, jak na nią wlazł, tak że musiał siedzieć na niej do samego rana.

Kiedy tajemnicze dewy zniknęły, nie umiał z drzewa zejść. Cały się trząsł, w głowie mu huczało, a nogi i ręce nie słuchały. Dość się namęczył nim z bezpiecznej wysokości udało mu się zejść niżej, skąd już spadł na ziemię niczym zgniła gruszka.

Ghdy znalazł się na ziemi, zdziwił się jeszcze bardziej. Parę metrów za brzozą znajdowała się olbrzymia przepaść, której w nocy nie widział. Gdyby nie wdrapał się na brzozę, to zrobiłby parę kroków dalej, spadł i się zabił. Po tej przygodzie powiedział sobie, że naprawdę przestanie pić. Lecz chcieć to rzecz jedna, a dotrzymać tego druga.

Ponieważ życie w Beskidach nie jest łatwe, tak więc znajdował sobie powody, by napić się domowej wódki na poprawienie humoru, na przegnanie smutku, bólu – więc sobie czasem wypił. Ale już się nie upijał. Wtedy jednak przed nocą nigdy do rzeki nie szedł. Jedno spotkanie z Rusałkami wystarczyło mu do końca życia.

Częstokroć ci, którym udało się cudem dotrzeć do domu, jeszcze daleko mieli do wygranej. Jeszcze nie zdążyli drzwi zamknąć za sobą, a już stały przed ich chatami, stukając do okiennic, błyszczącymi oczyma spoglądając do wnętrza i wykrzykując: Wpuść nas tam stary, wpuść nas tam!

Najbardziej lubiły tych, którzy przed wędrówką już trochę wypili, bądź w podróż pijani wybrali... Aby się ich pozbyć trzeba było ponoć kieszenie w płaszczu wywrócić na drugą stronę, albo cały płaszcz ubrać odwrotnie. Wtedy już nie miały nad takim mocy.[1]

Hylas i Nimfy - obraz Waterhouse'a

A oto krótki wywiad z Krzysztofem Dreczkowskim na temat Rusałek i innych Istot Zmiennokształtnych:

KD: Większość Syren i Rusałek to po prostu ci sami co kiedyś nazywani byli Smokowatymi a dziś Reptilianami tyle że różne formy przybierają.

Ja: Albo są to hybrydy stworzone na Atlantydzie w celu opanowania Wszechoceanu, albo tzw. Neodinozaury – niedobitki po dinozaurowym Armagedonie 66 MA temu?

KD.: Różne przypadki spotkań z tymi istotami mogą dotyczyć różnych kwestii, tak jak jest z UFO że jedne są tajnymi eksperymentalnymi urządzeniami, inne aktywnością istot z innych wymiarów, a jeszcze inne w pełni mogą dotyczyć cielesnych Obcych z innych planet. Problem jest "tylko" w tym że my jako ludzie nie pochodzimy od małp. Teoria Ewolucji jest bardzo zmanipulowana, wysłałem właśnie Panu na email link na ten temat, co w tej kwestii zebrałem, a widać tam jakie są kombinacje tych którzy ją chcą utrzymać. Jeśli by brać część "smokowatych" za materialne istoty, to jeszcze opcja mogłaby być taka że to istoty z innych systemów słonecznych, trafiające do nas przez otwarte portale. Życie ogólnie przybiera formy analogiczne w różnych miejscach, wedle jakichś wyższych "matryc" które niektórzy nazywają polem morfogenicznym, itp.

Ja: A co zatem z Syrenami?

KD.: Poniżej przesyłam informacje na temat Syren, niestety materialistyczni etnografowie dość w ich kwestii namieszali, przykładowo z relacji o nich wypływa na przykład to, że mogły się pojawiać w różnych formach: kobiet z syrenim ogonem, hybrydy łączących inne stworzenia z postaciami humanoidalnymi, małpoludów - nazywanych też dziwożonami (gdzieś w relacjach słowackich nawet natknąłem się na wzmiankę o małpoludzie wychodzącym z głębin rzeki czy jeziora, a także jedna kobieta mi pisała kiedyś o małpiej łapie wylewającej wodę z wiadra w studni) - oraz pod postacią świetlistych obiektów pojawiających się nad morzami (typowałbym że obserwacja Kolumba ich dotyczyła, które spotkał w drodze do Ameryki także w formie hybrydalnej) i przy górskich potokach (zwano je pod słowacką częścią Tatr "bohyniami").

Pozorny niby w tym chaos, ale to tylko kwestia innych przemian. Przesyłam więc część tego co na ich temat zebrałem - jeśli Pan się nie będzie zgadzał z moimi wnioskami, w porządku, proszę jednak o przeczytanie całości dla całokształtu tego na co trafiłem:

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2013/04/spotkania-z-rusakami-vilami-devami-i.html 

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2014/07/spotkania-z-rusakami-vilami-devami-i.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2012/04/wodne-czarodziejki-czyli-obserwacje.html   

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2012/03/spotkania-z-wodnikami-utopcami.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2014/11/dodatek-50-duchy-tajgi.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2016/08/dodatek-66-dodatek-60-niebianie-i.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2014/12/mapoludy-w-polsce.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2012/03/niebezpieczne-czarodziejki-nocnice.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2014/08/yokai-i-yurei-czyli-zmiennoksztatni-w_26.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2016/04/jest-miastem-w-ktorym-nie-tylko.html

·        https://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2014/12/dziwne-mutacje-czy-cos-wiecej-ii.html 



[1] Peter Urban – „Karpatske povesti”.

wtorek, 5 września 2023

Rusałki, Panny Wodne, Syreny, Okeanidy, etc.

 


 

JIUFOTK (Amazon)

 

Szukając w Internecie materiałów na temat rozumnych istot we Wszechoceanie natknąłem się na poster pt. „Wiedza o Pannach Wodnych”, na którym przedstawiono dokładne rozpracowanie anatomii i fizjologii tych dziwnych stworzeń morskich czy wodno-lądowych.

Znajduje się tam tablica ukazująca anatomię Rusałki vel Panny Wodnej. Zasadniczo podobnej do anatomii człowieka, z tymże wyjątkiem, że zamiast nóg ma ona rybi ogon. Ale nie jest to stricte rybi ogon, ale delfini! Ryba porusza się w wodzie machając ogonem na boki, delfiny i inne ssaki machają ogonami w górę i w dół.

Następnie następuje rozróżnienie pomiędzy Rusałkami a Syrenami. I tak…

 

Budowa anatomiczna Rusałki

…Rusałki charakteryzują się tym, że:

 

·        Mają normalne „ludzkie” zęby;

·        Ogon różni się od ogonów gatunków drapieżnych;

·        Są przyjazne dla ludzi;

·        Są naiwne;

·        Są kolorowe;

·        Nie mogą rozmawiać z Syrenami;

·        Nie posługują się jakąkolwiek magią.

 

Syreny


Oceanidy

Panna Wodna - Rusałka

Syreny charakteryzują:

·        Ostre zęby;

·        Ogony mają taki kształt jak wodne drapieżniki;

·        Są niebezpieczne;

·        Podstępne;

·        Zazwyczaj w kolorze zielonym;

·        Nie opuszczają głębin;

·        Posługują się ciemną magią;

·        Manipulują ludźmi przy pomocy śpiewu;

·        Maja ostre skrzela;

·        I są zalotne.

 

Spotkanie z manatem na Florydzie

Manat - krowa morska

11 zdumiewających faktów o Pannach Wodnych:

 

1.       Najwcześniejsze legendy o Rusałkach pochodzą z Syrii sprzed 1000 r. p.n.e. Oryginalną Rusałką była Atargatis z Syrii. Legenda mówi, że kiedy zanurzała się w jeziorze to stawała się rybą, ale transformacji ulegała tylko dolna połowa ciała.

2.     Krowy morskie (manaty) często mylono z Rusałkami. Są to duże morskie ssaki i często były mylone przez marynarzy na morzu. Krzysztof Kolumb opowiadał o tym, że widział „brzydkie i tłuste Rusałki”. Kiedy pracowałem w Fokarium Stacji Morskiej UG na Helu, to spotkałem się z takim hasłem: „Foki i manaty są zwierzakami domowymi Syrenek”. Jestem zdania, że morświny i delfiny też…

3.       Rusałki mają 4 główne moce:

·        nieśmiertelność,

·        możliwość widzenia przyszłości,

·        telepatia…

·        …i hipnoza.

4.     Istnieją 4 typy Rusałek:

·        tradycyjne Rusałki – żyjące tylko w morzu;

·        irlandzkie Rusałki mogące zrzucać ogon i mieć nogi;

·        zmieniające kształty – mogące przybierać postać ludzką w razie potrzeby;

·        Morski Lud – amfibie wyglądające jak ludzie, które zamieszkują lądy i wody. Wiele odmian tych istot opisano w relacjach i przekazach historycznych.

5.       Akwamaryn (niebiesko-zielonkawy przejrzysty kamień szlachetny) jest z łez Panien Wodnych. Wierzono, że te oceaniczne gemy pochodzą z łez Rusałek.

6.      Słowo Rusałka (z ang.: Mermaid) znaczy „kobieta z morza”. W staroangielskim „mer” oznacza morze, a „maid” dziewczynę, kobietę. 

7.      Pocałunek Rusałki ma moc uwodzenia. Zgodnie ze starymi przekazami, pocałunek Rusałki daje możliwość oddychania pod wodą.

8.      Mężczyzna-rusałka (Merman) był pierwszy. Wodny babiloński bóg Oannes pojawił się na 7000 lat przed Atargatis.

9.      Rusałki nie mają silnych, śpiewnych głosów. Silne i śpiewne głosy mają Syreny.

10. Najdroższy ogon Rusałki kosztuje 10.000 GBP. Ten hydrodynamiczny ogon ważący ok. 17,5 kg posiada Linden Wolbert z Los Angeles (CA), który przemierzył cały świat jako całkowicie profesjonalny Merman.

11.   Kolor ogona Rusałki zdradza jej charakter. Zdradza on jej chwilowy nastrój, a także jej osobowość. 

 


Trzy sympatyczne Panny Wodne z Mako

Moje 3 grosze

 

Nie wierzyłem w istnienie Morskiego Ludu, aż do pewnego wrześniowego popołudnia, kiedy to ujrzałem je w jeziorze Wicko u brzegów Wielkiego Krzeku w 1987 roku. Było tam kilka osób, które kąpały się w jeziorze. Trzy czy cztery – nie miałem lornetki, by widzieć je dobrze. Ale zapamiętałem jeden szczegół, ci ludzie nie mieli nóg…

Nie zapominajmy, że gdzieś tam w dawnych czasach, w tym jeziorze, mieszkała Panna Wodna zwana Świetlaną. Po drugiej stronie, już w Bałtyku została złapana Zielenica, którą ludzie zamęczyli w Trzęsaczu… Czy jest coś w tych legendach? Oczywiście – to są ślady spotkań ludzi z Wodnymi Ludźmi. Czy teraz mieszkają Oni w Bałtyku? Być może, ale raczej wynieśli się do czystych wód jeziornych lub na Atlantyk…

I co z tego wynika? Rusałki i Syreny zrobiły się modne – o czym świadczą seriale w rodzaju „H2O – wystarczy kropla”, filmy takie jak „Piraci z Karaibów”, „Syrena” i inne. Nie zapominajmy, że Syrena – a właściwie Panna Wodna znajduje się w herbie Warszawy. Poza tym zrobiła się moda na Syreny – w powłóczystych szatach… - co widać na zdjęciu.


Moda "na Syreny:"

Dlaczego piszę o tych mitycznych stworzeniach? Ano dlatego, że nie są one tak mityczne, jak to się wydaje. Znamy jedynie 10% powierzchni dna naszego Wszechoceanu i na pozostałych 90% może być wszystko. Poza tym polecam Czytelnikowi bardzo ciekawą pracę Kevina Petera Handa – „Pozaziemskie oceany”, w której stawia on tezę, że we wszechoceanach księżyców gazowych i lodowych olbrzymów może znajdować się życie – w tym nawet rozumne! Dlaczegóżby nie? Czy mogłoby ono mieć formy takie, jakie znamy z marynarskich gadek i legend? Niewykluczone. A zatem badania i poszukiwania takich form życia wodnego na Ziemi mają sens, bo możemy je spotkać także w Kosmosie!   

 

Przekład z angielskiego – R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 14 lutego 2022

Zakochana Rusałka

 


Siergiej Worożejkin

 

Z dzieciństwa pamiętam, jak moja babcia opowiadała o tym, że w lesie mieszka chochlik, którego obowiązkowo należy udobruchać , kiedy idzie się na grzyby. W domu ona podkarmiała domowego skrzata zostawiając mu na progu mleko. Według niej w wodach mieszkały Rusałki, które mogą kogoś zaciągnąć na dno.

 

Zasnąłem na brzegu

 

Traktowałem te babcine opowieści z ironicznym uśmieszkiem jak wsiowe przesądy. Najpierw byłem oktabrienką potem pionierem a następnie komsomolcem. Niue wierzyłem w żadne diabelstwa. Ale pewnego razu miało miejsce wydarzenie, które nadszarpnęło moje trzeźwe spojrzenie na świat.

Wydarzyło się to w czasie mojej wizyty u babci, w czasie wakacji. W tym czasie już byłem studentem i miałem 20 lat.

Tak więc wziąłem dziadkowe wędki poszedłem nad rzekę łowić ryby, sam jeden. A że przez ostatnią noc imprezowałem z przyjaciółmi, więc byłem niewyspany. A potem patrząc na spławiki sam nie wiedziałem jak mi się zadrzemało.

Obudziłem się, bowiem ktoś nagle pogłaskał mnie po policzku. Otworzyłem oczy, ale nikogo nie zauważyłem, ale usłyszałem plusk, jakby ktoś koło mnie wskoczył do wody.

 

Postać pod wodą

 

Od tego czasu zaczęły się ze mną dziać dziwne rzeczy. Kiedy przychodziłem na brzeg tej rzeki, szczególnie kiedy byłem sam, to odczuwałem czyjąś obecność, jakby ktoś mnie obserwował. Kiedyś usłyszałem szept, jakby ktoś wzywał mnie po imieniu. A kiedyś stałem przy ścianie krzaków na brzegu rzeki, to wydawało mi się, że przez zasłonę liści widzę jakąś postać. Ale kiedy zapragnąłem zajrzeć poza krzak, usłyszałem skądinąd już mi znany głośny plusk.

- To Rusałka – niespokojnie zamachała rękami babcia, kiedy opowiedziałem jej o mojej przygodzie. – Ona wciągnie ciebie wnusiu na dno!

Już nie pamiętam, jak to było dokładnie, ale nikt mi nie wyrządził żadnej krzywdy. 

Pamiętam, jak pewnego razu kąpałem się z przyjaciółmi i odpłynąłem daleko od brzegu. I naraz poczułem, jak ktoś objął moją nogę. Nie złapał żeby pociągnąć na dno, ale właśnie objął! A potem nagle puścił.

Powróciwszy na brzeg zobaczyłem, że moi przyjaciele byli zupełnie gdzie indziej i żaden z nich nie mógł podpłynąć do mnie i to zrobić. Tak więc chcąc - nie chcąc musiałem przyznać, że to było Rusałka.

Po powrocie do miasta skończyła się mistyka. I tak do dziś dnia nie wiem, czy rzeczywiście zakochała się we mnie Rusałka?

 

Źródło – „Niewydumannyje Istorii”, nr 32/2021, s.35

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz   

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Trzej słynni żeglarze widzieli Syreny


Syreny na dawnej mapie świata - jest to jeden z najczęstszych motywów ich zdobienia...



Tomáš Chalupa


Relacje o Syrenach Ludzkość zna od zawsze. Pisał o nich Homer i Hans Christian Andersen. Widzieli ich żeglarze i marynarze, podróżnicy i awanturnicy. Miedzy nimi byli ci najsławniejsi: Henry Hudson, John Smith i także sam Krzysztof Kolumb

Henry Hudson wsławił się tym, że jako pierwszy przepłynął rzekę do jej źródeł. Teraz rzeka ta nazywa się Hudson River a zatoka Hudson Bay. W czasie swego rejsu, którego dokonał w 1608 roku zapisał w dzienniku okrętowym, że niektórzy załoganci meldowali iż obok statku płynęły Syreny. Według nich były to istoty obdarzone piersiami, takimi jakie mają kobiety, ale kiedy zanurzały się pod wodę, widać było rybi ogon. 

Syrena z dzieła któregoś z XVII-wiecznych kosmografów


Podobne obserwacje odnotował także John Smith, słynny kapitan, który pływał po wielu morzach świata. W 1611 roku przepływał koło jednej z wysp Indii Wschodnich, i ujrzał w morzu kobietę, która w nim pływała z nieopisaną gracją.  Miała długie, zielone włosy, które były dla niego „całkiem ładne”. Zaskakująco zdał sobie sprawę, że kobieta była rybą od talii.

Nie jest dziwnym także i to, że Krzysztof Kolumb nie uniknął spotkania z tymi morskimi dziewczętami. Ujrzał on mianowicie aż trzy Syrenki płynące wspólnie. Miało to miejsce w dniu 9.I.1493 roku u brzegów dzisiejszej Republiki Dominikany. Według niego w przeciwieństwie do Smitha – Syrenki nie były nawet w połowie takie piękne jak je opisywano… 

Pytaniem pozostaje nie to, czy Syrenki były piękne czy nie, ale to kim w rzeczywistości one były. Specjaliści są zgodni co do tego, że słynni żeglarze widzieli wodne zwierzę zwane manatem (Trichechus manatus). Oczywiście nie mają one piersi ani zielonych włosów, ale kiedy migają w morskich falach, to mogą żeglarzom, którzy od miesięcy nie widzieli kobiety, przypominać Syrenę. Wszak żeglarze w portowych karczmach i tawernach słyszeli opowieści i Syrenach, zaś o manatach morskie wilki raczej nie rozmawiały. Ludzka fantazja stworzyła te wyimaginowane morskie kobiety, które przeżyły aż do dni dzisiejszych. 

Manat


W izraelskim nabrzeżnym mieście Kiryat Yam dziesiątki świadków zgłosiło w 2009 roku obserwację Syreny pływającej w falach. Doszło tak daleko do tego, że miejski urząd oferował pół miliona dolarów temu, kto sfotografuje Syrenę. Pieniędzy tych, niestety, nikomu nie wypłacono do dziś dnia, bowiem nikt nie zgłosił się ze zdjęciem...


Moje 3 grosze


A może właśnie dlatego, że ludzie przestali wierzyć urzędom? Gdyby ktoś sfotografował Syrenę, to urzędy zrobiłyby wszystko, by nie wypłacić tych pieniędzy, bowiem urzędy są od tego, by brały, a nie wypłacały. To raz.

Po drugie – gdyby urzędy uznały prawdziwość tego zdjęcia, to zostałby stworzony precedens: Syreny istnieją i kropka! - bowiem urzędowo uznano by ich istnienie, ergo uznano je de facto i de iure. A tego „prawdziwi” uczeni boją się jak diabeł święconej wody, bo musieliby zmieniać podręczniki i anulować prace, w których udowadniali, że ich nie ma…

I wreszcie po trzecie – uznanie istnienia Syren stawia nas w sytuacji, w której musielibyśmy wreszcie skonfrontować się z faktem istnienia innych istot rozumnych na naszej planecie i to zamieszkujących niemal ¾ jej powierzchni! A to byłby bardzo poważny problem dla filozofów, biologów, etnologów, etyków, polityków, wojskowych, a nade wszystko prawników, którzy musieliby dostosować nasze prawa do faktu istnienia równoległej rozumnej rasy we Wszechoceanie… 

Jak więc widać z powyższego – przed nami jest cały ocean… problemów, które musielibyśmy rozwiązywać już nie jako poszczególne państwa czy bloki państw, ale jako Ludzkość. I nie byłoby to łatwe. Stąd oczywistym jest, że jeżeli nie da się problemu rozwiązać, to trzeba go zignorować – dokładnie tak, jak w przypadku problemu istnienia UFO i innych dziwnych rzeczy z tego i nie z tego świata. 


Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz