wtorek, 17 września 2013

Kosmodrom Bajkonur

Sojuz na stanowisku startowym


Walerij Jerofiejew


W niektórych miejscach możecie poczuć się ciężej, niż w innych. Obszar o niższej grawitacji – znajduje się u brzegów Indii, zaś obszar o najwyższej sile grawitacji znajduje się w południowej części Oceanu Spokojnego. Dlaczego? – tego nie wie nikt…

Jak wiadomo, pierwowzorem pierwszych radzieckich „odrzutowych aparatów” były niemieckie rakiety V i V-1[1], znalezione po zwycięstwie nad Niemcami w tajnych fabrykach na terenie Turyngii w 1945 roku. Na ich podstawie stworzono ich radzieckie odpowiedniki R-1 i R-2, które testowano na poligonie Kapustin Jar w północnej części Astrachańskiej Obłasti. Ale już po pierwszych startach konstruktorzy zrozumieli, że ten obszar jest za mały dla rozmachu radzieckich prac w tej dziedzinie.


Trzeci wariant


O ile niemieckie rakiety miały zasięg nie większy od 300 km[2], to model R-2 lekko osiągał granicę 600 km. W tym czasie w OKB-1 [Siergieja Pawłowicza][3] Korolowa już pełną parą szła praca nad modelem R-7 o zasięgu 8000 km. Stało się jasnym, że w ciągu 2-3 lat nasi inżynierowie będą w stanie skonstruować rakietę, której jeszcze większy zasięg wyniesie do 10-12 tys. km.

Dlatego właśnie, w dniu 17.III.1954 roku została podjęta ściśle tajna uchwała KC KPZR i Rady Ministrów ZSRR o zbudowaniu nowego poligonu do prób techniki rakietowej. W dokumentach otrzymał on nazwę „Naukowo-badawczy i próbny poligon nr 5 MON ZSRR (NIIP-5). Jednocześnie cały szereg wszechzwiązkowych i republikańskich ministerstw i instytucji otrzymał zadanie: do dnia 1.I.1955 roku wybrać miejsce do tego przedsięwzięcia.

Specjaliści zaproponowali trzy warianty jego rozmieszczenia. Pierwszym z nich była Marijskaja ASSR, gdzie w czasach wojny bardzo zmniejszyło się zasiedlenie, a ogromne połacie lasów zostały wyrąbane. Ten projekt został odrzucony od razu, bowiem w takim przypadku odpadające stopnie od rakiet mogłyby spadać na gęsto zaludnione rejony Środkowego Powołża i Południowego Uralu.

Drugi projekt zakładał założenie poligonu na morskim brzegu w Dagestanie, żeby kosmiczny złom wpadał do Morza Kaspijskiego albo na pustynię w rejonie Mangyszłaku. Projekt też odrzucono ze względu na to, że trzeba by było wydobywać detale rakiet z dna morskiego w przypadku niepowodzenia, co tylko przysparzałoby dodatkowych problemów natury technicznej.

W rezultacie wybrano wariant trzeci rozmieszczenia kosmodromu – w odległości 100 km na północny-wschód od Jeziora Aralskiego, w bezludnych stepach Kyzył-Ordińskiej Obłasti Kazachstanu, przez które już przebiegała linia kolejowa łącząca europejską część ZSRR z Azją Środkową. A do tego wszystkie trajektorie aparatów kosmicznych przebiegały nad słabo zaludnionymi stepowe i półpustynne rejony kraju.

Podstawowym punktem na mapie przemawiającym na korzyść tej lokalizacji stała się węzłowa stacja kolejowa Tiura-Tam (Tjuratam). To właśnie wokół niego zamierzano początkowo rozmieścić stanowiska startowe, a potem wznieść wszystkie potrzebne instalacje dla tego poligonu rakietowego. W przekładzie na polski, nazwa Tjura-Tam oznacza „święte miejsce” – ponieważ nieopodal tej stacji kolejowej znajdował się mazar – grobowiec kazachskiego świętego.

Statek kosmiczny Energia-Sojuz TM jedzie na wyrzutnię


Poligon Tjuratam


Budowę obiektów towarzyszących poligonowi rozpoczęto w styczniu 1955 roku. W 1958 roku, Zakład nr 1 im. Stalina (potem „Progress”) w Kujbyszewie (dzisiaj Samara), pod kierownictwem głównego konstruktora rakiety R-7  - Dimitrija Kozłowa – został przeprofilowany z produkcji lotniczej na rakietową. To właśnie tutaj zaczęła się seryjna produkcja legendarnej „siódemki”, przy pomocy której z poligonu Tiura-Tam w czasie dekady zrealizowano ponad 90% wszystkich radzieckich i rosyjskich lotów kosmicznych.

Co się zaś tyczy geograficznej nazwy Bajkonur, to pojawiła się ona w stosunku do głównego rosyjskiego kosmodromu stosunkowo późno – mniej więcej w połowie lat 60. Chociaż w Kazachstanie jeszcze na początku XIX wieku rzeczywiście istniała osada o nazwie Bajkonur, to w rzeczywistości znajdowała się ona w odległości 300 km na północ i nigdy nie było tam żadnych lotów rakietowych.

Z nazwą Bajkonur jest związana jedna z największych akcji dezinformacyjnych KGB przeprowadzona w latach 50. XX wieku. Zupełnie niedawno były odtajnione świadectwa tego, że radzieckie organa bezpieczeństwa i MON ZSRR w celu zmylenia pilotów samolotów szpiegowskich U-2 stworzyli w okolicach Bajkonuru fałszywy kosmodrom, w celu odciągnięcia uwagi zachodnich służb od Tiura-Tamu. To tutaj właśnie z desek i tektury został zbudowany fałszywy plac startowy, makiety rakiet i inne obiekty, które fotografowane z dużej wysokości wyglądały jak prawdziwe.

Dzisiaj weterani KGB w swych wspomnieniach piszą, że przy pomocy tego prostego kamuflażu naszym organom bezpieczeństwa państwowego udało się ogłupiać Amerykanów przez kilka ładnych lat, póki nie zaczęto wypuszczać rakiet z prawdziwego kosmodromu.

Według opowiadań weteranów radzieckiej branży rakietowej, oficjalna zmiana nazwy poligonu z Tiura-Tam na Bajkonur miało miejsce w środku lat 60., co miało związek z wizyta francuskiej delegacji. O celowości tego kroku specjalistów władza nawet nie pytała – po prostu postawiono ich przed faktem. Większości rakietowców zamiana nazw wcale nie była na rękę. Ale w tych kręgach nie było w zwyczaju krytykowania decyzji z góry, i wszyscy zaakceptowali nową nazwę kosmodromu.

Urządzenie do ustawiania rakiet w pionie na kosmodromie Tjuratam


Za granicami Rosji


Ale największe zmiany w życiu tego poligonu zaszły na początku lat 90. XX wieku, w tzw. post-pierestrojkowym okresie, kiedy rozpadł się Związek Radziecki i nieoczekiwanie dla wszystkich Bajkonur znalazł się poza granicami Rosji. Suwerenny Kazachstan, któremu kosmodrom był niepotrzebny, po prostu wynajął teren kosmodromu Rosyjskiej Federacji i ta opłata za wykorzystywanie go kosztuje 115 mln USD za każdy rok używania, nie licząc sum za szkody ekologiczne.

W okresie po pierestrojce Rosji nigdy nie wystarczyło pieniędzy na podtrzymanie infra- i ultrasturkury poligonu i kosmodromu wybudowanych w czasie ZSRR w gołym stepie. Wchodzą do tego nie tylko urządzenia startowe, ale także zakłady montażowe, setki kilometrów dróg asfaltowych i linii kolejowych, a także miasteczka dla wojskowych i cywilów.

W czasach ZSRR, były to duże osiedla, postawione od zera w głuchym stepie, w każdym z nich mieszkało 2-3 tys. mieszkańców, ze wszystkimi urządzeniami do w miarę komfortowego życia w stepie. W tych osiedlach wzniesiono dziesiątki pięciopiętrowych „chruszczowek”[4] ze wszystkimi udogodnieniami cywilizacyjnymi. Pracowały tam wszystkie służby komunalne, zaś w sklepach można było bez problemów nabyć towary, które na Wielkiej Ziemi[5] były ogromnie deficytowe.

Miasto-widmo w stepie. Kiedyś tętniło tu życie - dzisiaj straszą puste bloki mieszkalne...


Miasta-widma


Ale w połowie lat 90., z powodu trwającego kryzysu, zaczął się szybki upadek. Z powodu ostrego ograniczenia ilości wypuszczanych rakiet, tysiące pracowników poligonu straciło pracę i wyjechali do Rosyjskiej Federacji. Puste osiedla stały się terenem szabrowania ze strony mieszkańców okolicznych kazachskich wiosek, którzy w ciągu kilku lat wywieźli z poligonu co cenniejsze rzeczy, wyposażenie i nawet całe konstrukcje budowlane. Obecnie w każdym z tych osiedli są 2-3 budynki, które utrzymywane są w jakim-takim stanie i służą za hotele przybyłym z Rosji specjalistom, a także oddzielne domy, w których mieszkają rodziny weteranów kosmodromu, którzy po prostu nie maja gdzie i do kogo wyjechać.

Obecnie na kosmodromie Bajkonur utrzymywane są w stanie gotowości roboczej jedynie kompleksy startowe, z których od czasu do czasu mają miejsce starty rakiet. W tej liczbie jest m.in. wyrzutnia, z której w 1988 roku startowała rakieta Energia z wahadłowcem Buran. I chociaż wszyscy zdają sobie sprawę, że już żadnego drugiego lotu Burania nie będzie,[6] to kierownictwo kosmodromu nadal utrzymuje niektóre elementy tego placu startowego w gotowości do działania. Według opinii specjalistów – kompleks ten jest nam potrzebny – nie tylko dla historii, ale dla innych rakietowo-kosmicznych prac.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 20/2013, ss.6-7
Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©


[1] Oczywiście chodzi o V-1 i V-2.
[2] Niemieckie rakiety miały następujące zasięgi: V-1 – 240 km, V-2 – 320-380 km.
[3] W nawiasach kwadratowych podano uzupełnienia od tłumacza.
[4] W Polsce nazywanych popularnie „leningradami”.
[5] Czyli na reszcie terytorium ZSRR. Zazwyczaj Rosjanie pracujący  na odległych placówkach polarnych czy w stepach, służący w bazach wojskowych i placówkach zagranicznych nazywali je Małą Ziemią w odróżnieniu od Wielkiej Ziemi – terytorium własnego kraju. Zob. Leonid I. Breżniew – „Mała Ziemia”, KiW, Warszawa 1978.