sobota, 16 lipca 2016

Sprawa Ummo: Kosmici czy KGB?



Jeden z "listów Ummo"


W poprzednim artykule poruszono tzw. „Sprawę Ummo” – tajemniczych przesłań rozsyłanych pocztą przez niejakich mieszkańców planety Ummo do mieszkańców Hiszpanii i Francji. W przesłaniach tych był silny akcent polityczny, który niektórzy autorzy, utożsamiają z głównymi tezami propagandy radzieckiej lat 60. i 70., a co za tym idzie gloryfikacją komunizmu i radzieckiego sposobu życia. Poza tym oczywiście znajdowały się tam dane astronomiczne dotyczące samej planety i podstawowe pojęcia i równania matematyczne oraz inne dane dotyczące Ummitów.
             
A oto przekład z angielskiego artykułu Ignacio Darnaude Rojas-Maroos pt. „The Ummo Affair” zamieszczonego w magazynie „Search” (Amherst, WI),  nr 140/1979 z „El Ummo Cat” nr 167 (Sevilla, Hiszpania): 

Od roku 1965, ponad 20 profesjonalistów (inżynierowie, pisarze, oficerowie policji, urzędnicy, profesorowie uniwersyteccy, prawnicy, duchowni, itd.) mieszkający w Madrycie, Barcelonie, Sewilli, Walencji, Balboa i innych miastach w Hiszpanii, otrzymywali anonimowe listy setki kserokopii  maszynopisów oznakowanych dziwnym znakiem przypominającym literę H z wygiętymi ramionami i pionową kreseczką w środku - )+( lub przypominającym rosyjską literę Ż – Ж. Głównymi adresatami tych listów byli: Fernando Sesma, Enrique Villagrasa, Rafael Farrios, Antonio Ribera, Dionisio Garrido, prof. Antonio Gallego Fernandez, autorzy Alfonso Paso, a także Aime Michel i Rene Fouere we Francji, Pedro Romaniuk w Argentynie i Gianni Settimo (z magazynu ufologicznego „Clyperus”) we Włoszech. 

Stemple pocztowe, którymi skasowano znaczki listów zawierających „posłania Ummitów” pochodziły z kilku miast hiszpańskich, a kilka z nich wysłano w Londynie, Berlinie, Sztokholmie, Paryżu i Adelaide w Australii. 

Kataloński badacz „sprawy Ummo” Rafael Farriols zebrał dziesiątki doniesień na temat Ummitów a dotyczących fizyki, kosmologii, biologii i genetyki, informatyki, astronautyki, teologii, wojny psychologicznej, teorii czasoprzestrzeni, miłości i zachowań seksualnych, i innych różnych tematów żywotnie dotykających życia Ich cywilizacji w ichnim świecie „zimnej gwiazdy” zwanej Ummo, a także o Ich intencjach i celach dotyczących Ich tajnej aktywności na naszej planecie Ziemia. Niektóre z tych posłań są bardzo interesujące i noszą tytuły: „»Ibozoo Uu« albo struktura fizyczna przestrzeni kosmicznej, czasu, masy, energii i grawitacji” (prawdziwy majstersztyk i aktualna Unitarna Teoria Pola), „Plurikosmos” czyli Multiuniversum stworzone przez Boga zawierające nieskończoną liczbę zróżnicowanych i niezależnych od siebie Wszechświatów (i ich bliźniaczych anty-Wszechświatów), które istnieją równolegle do siebie w niewyobrażalnej przestrzeni wielkiej Kreacji. 

Do pomyślenia jest możliwość istnienia konkretnego Kosmosu w nieskończonym Multiuniversum. Opisy podane są w „Naszych statkach kosmicznych” – 51 gęsto zapisanych stron na temat Ich podróży i pojazdów międzygwiezdnych; „Miłość i małżeństwo” – męskie i żeńskie emocje, stosunki erotyczne i seks oralny na Ummo; „Nasza koncepcja Boga”, „Teoria wiedzt”, Biogenetyczna podstawa Kosmosu”, „Parapsychologia”, „Nasz pierwszy kontakt z Ziemianami”, „Nasza struktura społeczna”, „Nasze relacje z ludźmi z Ziemi”, „elektroniczne komputery”, itd. itp.

Goście w domu

Zgodnie z tym dziwnym materiałem literackim, Oni przybyli z planety Ummo okrążającej gwiazdę Wolf 424, odległą o 14,6 ly od Ziemi (inaczej FL Vir, J123331738+0901157, GJ 473, LHS 333; współrzędne: RA = 12h33m17,383s, DEC = +09°01’15,77”. Jest to układ podwójny dwóch czerwonych karłów o widmie M5,5Ve o jasności +12,47 mag. – niewidoczne gołym okiem – przyp. tłum.) i wysiedli [na Ziemi] w dniu 28.III.1950 roku w La Javie (dep. Alpy Górnej Prowansji, Francja), mieszkając gościnnie u Pani Margarity Ruiz de Lihory (arystokratka mieszkająca na stałe przy Calle Mayor 58 w Albacete, Hiszpania), dokonując psychobiologicznych eksperymentów na zwierzętach, prowadząc długie telefoniczne rozmowy z Hiszpanami takimi jak: Enrique Villagrasa, Dionisio Garrido, dr Gallego Fernandez – dziekanem Wydziału Fizjologii Uniwersytetu Miasta Madryt, któremu dała ona specjalistyczną aparaturę; trzema kapitanami z Dowództwa Artylerii w Pineda, Sewilla, itd. itp., wynająwszy maszynistę w Madrycie do przepisywania stosów kartek listów Ummo i ogłosiwszy przylot i lądowanie statku Ummitów oznaczonego Krzyżem Ummo - )+( - na dzień 1.VI.1967 roku w San Jose de Valderas na przedmieściach Madrytu, co opisane zostało w książce Ribery-Farriolsa pt. „A Perfect Case”. 

Mówi się, że CIA ma doskonałe zdjęcia i dane o niezidentyfikowanych agentach z Ummo. Dane podane przez badaczy z Hiszpanii nie mogą doprowadzić do żadnych solidnych wniosków na temat tajemniczego, niepokojącego i wreszcie przeklętego „przypadku Ummo”. 

W czerwcu 1971 roku, pięćdziesięciu fanów Ummo przybyło na trzy dni do Madrytu na Pierwsze Sympozjum poświęcone Ummo w celu wysłuchania 30-godzinnego nagrania informacji, zaś Drugie Sympozjum miało miejsce w hotelu Ritz w Barcelonie w maju 1973 roku, sponsorowane przez znanego „papieża Ummo” Rafaela Farriolsa. Fernando Sesma wydrukował książkę pt. „Ummo – druga zamieszkała planeta”, zaś angielskie czasopismo „Flying Saucer Review” z Londynu opublikował szereg artykułów o Ummo autorstwa Antonio Ribery. Hiszpański ufolog Pan Antonio Moya Cerpa (zam. San Francisco Javier 4, Castilleja de la Cuesta, Sevilla, Hiszpania) przedstawił szerokiej publiczności interesujący „Słownik Ummo” oparty na 402 słowach Ummitów z relacji o Nich podanych przez Pana Ignacio Darnaude Rojas-Marcosa. /…/ Mamy nadzieję, że wkrótce ukaże się analiza ummickiej gramatyki na podstawie tego „Słownika Ummo”.

Sewilla, Hiszpania, 30.I.1978 r. 




I jakoś ani słowa o komunistach i Rosjanach. Wydawałoby się, że cała ta sprawa, to kolejny humbug, który miał za zadanie nadać rozgłos mało znanym „badaczom” i „ekspertom” od UFO i Ufiastych. Być może, ale…

Dwie sprawy – primo: ci Ummici postąpili bardzo rozważnie i logicznie. Powiadomili o swoim istnieniu ludzi, którzy mogli i powinni się zainteresować Gośćmi z Kosmosu z racji zawodu i swej pozycji w społeczeństwie Ziemian. Dzisiaj najprawdopodobniej do tego celu użyliby Internetu, jako narzędzia ogólnoświatowego przenoszenia i gromadzenia informacji (znów na myśl przychodzi PAMIĘĆ WIECZYSTA z powieści K. Borunia i A. Trepki pt. „Kosmiczni bracia”, w której niesamowitą wprost intuicją przewidzieli powstanie Internetu i jego zastosowań, ale i skutków społecznych!!!) i rzecz cała zostałaby opublikowana w Sieci, a do zainteresowanych dotarłaby pocztą elektroniczną. Secundo – to, co Ummici przekazali Ziemianom wydaje się być czymś, co można by nazwać „zestawem informacji pierwszego kontaktu” z powieści wielu autorów sci-fi. I to też ma sens.

Jest jeszcze trzecia sprawa związana z Ummo. W latach 80. miał w Polsce miejsce incydent z UFO, na którego powierzchni widoczny był „krzyż Ummo”. Tak więc sprawa ta ma także swój polski akcent. 

I tylko jest jeden mały problem: a mianowicie nadal nie wiemy, jak Oni pokonują te odległości międzygwiezdne… - a może po prostu nie jesteśmy na nie gotowi? To także wydaje się być logiczne. Po prostu podzielona politycznie, religijnie, etnicznie i ekonomicznie Ludzkość nie jest w stanie „wyrobić się” ekonomicznie na takie właśnie inwestycje, jak loty pozaukładowe, których koszty są gigantyczne, a wyniki – (niestety) niepewne. Układ Wolf 242 jest odległy o 14,6 ly pod nas. To niemal trzykrotnie dalej, niż mamy do Proximy. Lot sztafetą pokoleń z prędkością 144.000 km/s do Proximy trwałby jakieś 12 lat w jedną stronę, i wcale nie jest powiedziane, czy byłby taki spokojny, jak opisują to nasi pisarze jak Stanisław Lem czy wspomniana tutaj spółka Boruń & Trepka, bo okazuje się, że materii międzygwiezdnej jest o wiele więcej, niż zakładało się to początkowo i próżnia nie jest wcale taka doskonała, jak to przyjęliśmy…  



Opinie z KKK


Podczas lektury ostatniego 'tajnego' w kontekście Ummo/Oummo i propagandy KGB, od razu rzuciło mi się w oczy to, że ta teoria stoi w sprzeczności z tym, co wyczytałem z książki o Ummo. Mimo z lekka piętnastu lat od lektury tej książki, nadal pamiętam o owym lądowaniu na przedmieściach Madrytu - i to umówionym lądowaniu (nie jednym planowanym)! Jeśli to się naprawdę zdarzyło, to jest to ewenement i potwierdzenie tego, że jakiś kontakt zaszedł (ale z kim/czym?). Można domniemywać, że z rzeczonymi nadawcami listu - Ummitami. Nie mamy autorytetu, by poddawać w wątpliwość to, co jest esencją sprawy, o ile nie natrafimy na odpowiedni argument.
W dodatku opisane w tej książce zdarzenia są obciążone wysokim czynnikiem Oz, choćby ze względu na bycie w gościnie ludzkiej, posługiwanie się naszym językiem (jest to bodajże w niej wytłumaczone - są bardziej zaawansowani), hiperczułość sensoryczną przybyszy, przybyszy podobnych do nas a niby nie wiedzących wcześniej o nas (co gdyby nie sygnały Hitlera?), dziwne teorie i poglądy, które od razu mi jakoś nie grały, ale to zrzucam na karb owej inności, itd. Co więcej, miałem wrażenie niespełnienia czegoś podczas lektury - albo wynika to z powodu beletrystycznej niedoskonałości warsztatu pisarza (wszak, podczas dysertacji, powstanie pytania dążyć może do zanegowania tezy, a przez to jej niebronienia), albo z tego, że te luki (które normalnie autor s-f stara się wyjaśnić, zalepić, obejść, wkomponować w świat innych praw, historii, tendencji i zwyczajów) wynikają z opisu rzeczywistych wydarzeń, które mają prawo nie spełniać tendencyjnych warunków twórczości wyśnionej.
Ich teorie o naturze wszechświata mogły być wszak zaczerpnięte z lektur teorii naukowych i zazębić się o nie na chybił-trafił w oczekiwaniu rezultatów w postaci np. zwiększonej wiarygodności poprzez podniesienie w przyszłości tej korelacji, acz tutaj trzeba by powchodzić i poszperać, kiedy jaka teoria miała swoją publikację, i czy zaangażowani w sprawę Ummitów nie mieli wiedzy o tym uprzednio w stosunku do reszty populacji (wszak byli tam uczeni).
Sprawa Ummitów jest kontrowersyjna, lakonicznie stwierdzajac. Adamski, Hillowie, Meyer, i im podobni, to ludzie, wobec których można znaleźć argumenty przeczące i potwierdzające ich opowieści w mniej więcej podobnym stopniu. Zawsze znajdzie się bardzo mocny argument za ich wiarygodnością, ale znajdzie się i taki, który jakimś sumptem wpasowuje się w naszej pojmowanie świata i przestawia zwrotnice, a wręcz unaocznia własną naiwność (co czasem moze być elementem gry nadawców w stosunku do odbiorców, kimkolwiek ci nadawcy są).
Jaki z tego wniosek? Za poglądy swe życiem nie odpowiadajac, uważam, że będąc ludźmi nie dość, że nie uwierzymy na słowo w Słońce i Księżyc, jeśli ich nie zobaczymy na oczy, to jeszcze uwierzymy w dwa Słońca i trzy Księżyce, jeśli nam to będzie akurat odpowiadać.
Tacy jesteśmy - pozbawieni szansy na odgadnięcie samych siebie, a co dopiero świata. Żyjemy w ciele, a nie tylko cielesne są prawdy. (Smok Ogniotrwały)


Jeżeli idzie o mnie, to teoria łącząca Ummo i KGB jest w ogóle śmieszna, ale - jak widać - zapuściła korzenie i wydaje owoce. To chyba akurat jest jakiś propagandowy nonsens, który miał na celu zdyskredytowanie całej sprawy - coś, co Mistrz Lucjan nazwał celowanym rykoszetem - ludzie prędzej uwierzą w to, że KGB podszyło się pod Obcych niż w Nich samych. I dlatego nie uważam tego za humbug. (Daniel Laskowski)