niedziela, 17 grudnia 2017

Samotne planety: potencjalne kosmoloty czy śmiertelne zagrożenie?

Nibiru na pieczęci z Mezopotamii

Takie pytanie pojawiło mi się w związku z odkryciem pozaukładowego asteroidu 1I/2017 ‘Oumuamua, który właśnie przemierza Układ Słoneczny w swej drodze od konstelacji Lutni do konstelacji Pegaza – zob. - http://wszechocean.blogspot.com/2017/11/obiekt-a2017-u2-gosc-spoza-ukadu.html, http://wszechocean.blogspot.com/2017/11/oumuamua-kosmiczny-krazownik.html i http://wszechocean.blogspot.com/2017/12/obiekt-1i2017-u1-oumuamua-posaniec-od.html. Oczywiście ‘Oumuamua jest skalnym okruchem, ale w przypadku kolizji z naszą planetą doszłoby na niej do straszliwego kataklizmu.
Obserwacje dowodzą, że w przestrzeni międzygwiezdnej znajdują się także samotne planety. Czymże one są?

Samotna planeta (swobodna planeta) – zwarty obiekt o masie planetarnej, który nie jest związany grawitacyjnie z żadną gwiazdą czy brązowym karłem.
Według oficjalnej definicji Working Group on Extrasolar Planets (WGESP), planeta to „obiekt o masie poniżej minimalnej masy, wymaganej do rozpoczęcia reakcji termojądrowej, który orbituje wokół gwiazdy”. Według tej definicji swobodne obiekty o masie planetarnej, powstające w młodych gromadach gwiazd, nie są planetami, ale brązowymi podkarłami. W samej definicji znajduje się także zastrzeżenie, że przyjęte przez WGESP definicje są kompromisem, który nie zadowala w pełni żadnego z członków WGESP, ale stanowi rozsądną tymczasową definicję planety, która to definicja może ulec w przyszłości zmianom w miarę wzrostu wiedzy na ten temat.
Niezależnie od definicji WGESP, termin „samotna planeta” jest powszechnie używany także do określania swobodnie podróżujących planet, powstałych poza systemami słonecznymi.

Nibiru

Samotnie podróżujące planety mogą powstawać na dwa sposoby; najbardziej prawdopodobne jest, że powstały one w normalnych układach planetarnych, ale w wyniku przypadkowej kolizji zostały wyrzucone z ich orbit i rozpoczęły samotną podróż. Możliwy jest także mechanizm, w którym planety tego typu powstały z dala od gwiazd z zagęszczonych obłoków pyłowych.
Pierwsze doniesienia o istnieniu takich ciał pojawiły się w 2000 roku, jednak odkrycia, a także planetarna natura tych ciał budziła wątpliwości. Istnienie samotnych planet było przedmiotem kontrowersji w środowisku naukowym do roku 2011, kiedy znalezienie dziesięciu obiektów tego typu ogłosił zespół astronomów z japońsko-nowozelandzkiej grupy MOA (Microlensing Observations in Astrophysics) oraz współpracujących z nimi polskich naukowców z projektu wielkoskalowego przeglądu nieba OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment). Planety zostały znalezione dzięki zjawisku mikrosoczewkowania grawitacyjnego, gdzie za tło przyjęto centrum Galaktyki. Dotychczasowe obserwacje sugerują, że powstające układy planetarne są niestabilne i zjawisko wyrzucania z nich planet może być powszechne, zaś liczba planet swobodnych okrążających jądro galaktyki przekracza liczbę gwiazd, według niektórych szacunków w naszej Galaktyce może być nawet 100 tysięcy razy więcej samotnych planet niż gwiazd. Najnowsze badania prowadzone przez polski zespół astronomów OGLE sugerują jednak, że samotnych planet jest w Galaktyce znacznie mniej - na jedną planetę o masie bliskiej Jowisza przypadają cztery gwiazdy ciągu głównego. Encyklopedia pozasłonecznych układów planetarnych wymienia (stan na 14 października 2011) 13 potencjalnych samotnych planet.
Międzynarodowy zespół astronomów z udziałem naukowców z Polski odkrył planety swobodne zupełnie nową kategorię planet pozasłonecznych samotnie poruszających się w przestrzeni kosmicznej o odkryciu naukowym informuje najnowszy numer prestiżowego czasopisma „Nature”.

Odkrycia dziesięciu planet swobodnych nienależących do żadnego układu planetarnego dokonał międzynarodowy zespół astronomów prowadzący fotometryczne przeglądy nieba w kierunku centrum Naszej Galaktyki w poszukiwaniu zjawisk tzw. mikrosoczewkowania grawitacyjnego. W skład zespołu wchodzą naukowcy z prowadzonego w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem prof. dr hab. Andrzej Udalskiego wielkoskalowego przeglądu nieba OGLE (z ang. Optical Gravitational Lensing Experiment) oraz japońsko-nowozelandcy naukowcy z projektu MOA (Microlensing Observations in Astrophysics).
Wcześniej swobodne planety były przedmiotem teorii naukowych, a ich istnienie pozostawało niepewne. Obecne odkrycie potwierdza, że obiekty tego typu rzeczywiście istnieją w kosmosie. Przypuszcza się, że planety swobodne powstają w dyskach protoplanetarnych, z których zostają wyrzucone i oderwane od macierzystych układów planetarnych przez siły grawitacyjne wywołane na skutek zbliżania do sąsiednich masywnych planet lub sąsiednich gwiazd. Oderwane wówczas planety krążą na stabilnych orbitach wokół środka Galaktyki. Systemy planetarne w fazie formowania często pozostają niestabilne i ucieczka z nich planet jest częstym zjawiskiem.
W skład polskiego zespołu OGLE, kierowanego przez prof. Andrzeja Udalskiego, wchodzą: Michał Szymański, Marcin Kubiak, Grzegorz Pietrzyński, Radosław Poleski, Igor Soszyński, Łukasz Wyrzykowski oraz Krzysztof Ulaczyk. (Wikipedia)

A oto lista znanych nam wędrownych planet (Wikipedia):

Egzoplaneta
(gwiazdozbiór)
Masa (MJ)
Wiek (mln lat)
Odległość (ly)
Status
Data odkrycia
OTS 44
(Cha)
~15
0,5-3
160
Podobny do małego brązowego karła
1998
S Ori 52
(Ori)
2-8
1-5
1150
Wiek i masa niedokładne, być może brązowy karzeł
2000
Cha 110913-773444 (Cha)
5-15
~2
163
kandydat
2004
UGPS J072227.51-054031.2 (Mon)
5-40
?
13
Masa nieokreślona
2010
[MPK2010b] 4450
2-3
?
325
kandydat
2010
CFBDSIR 2149-0403 (Dor)
4-7
110-130
117-143
kandydat
2012
MOA-2011-BLG-262
~4
?
?
Być może czerwony karzeł
2013
PSO J318.5-22 (Pic)
5,5-8
21-27
80
potwierdzony
2013
2MASS J2208+2921

11-13
21-27
115
kandydat, prędkość radialna nieznana
2014
WISE J1741-4642
4-21
23-130
?
kandydat
2014
WISE 0855-0714
(Hya)
3-10
?
7,1
Wiek nieznany, możliwy brązowy karzeł
2014
2MASS J12074836-3900043
11-13
7-13
200
kandydat, odległość niedokładna
2014
SIMP J2154-1055
9-11
30-50
63
Wiek kwestionowany
2014
SDSS J111010.01+011613.1
10-12
110-130
63
potwierdzony
2015
2MASS J1119-1137
(Crt)
4-8
7-13
94
kandydat, odległość niepotwierdzona
2016
WISEA 1147
(Hya)
5-13
7-13
94
kandydat, odległość niepotwierdzona
2016

Jak widać, te 16 obiektów może być albo wielkimi planetami, albo małymi brązowymi karłami, których masa jest do 20 razy większa od masy Jowisza.

Mnie natomiast chodzi o ciała niebieskie, które mogą mieć rozmiary Ziemi i innych planet skalistych Układu Słonecznego, i które nie są związane z jakimkolwiek układem gwiezdnym. Problem z nimi polega na tym, że są bardzo trudne do wykrycia, bowiem nie odbijają światła gwiazdy macierzystej, nie świecą same w zakresie światła widzialnego czy podczerwieni, bo temperatura ich powierzchni nie przekracza temperatury otaczającej je próżni, czyli kilka kelwinów. Odkryć je tylko (przynajmniej na razie) będzie można wtedy i tylko wtedy, kiedy wejdą w strefę oddziaływania grawitacyjnego Słońca i planet Układu Słonecznego oraz dostatecznie silnego promieniowania naszej gwiazdy centralnej, by mogła odbijać jej światło. Może uda się odkryć taką planetę, kiedy będzie przechodziła na tle innego ciała niebieskiego. Taka możliwość też istnieje, ale prawdopodobieństwo takiego wydarzenia jest bardzo małe. Mogą to być stosunkowo małe ciała jak plutonki czy cubewano... ‘Oumuamua został odkryty, kiedy wszedł w Układ Słoneczny. Wcześniej go nie zaobserwowano.

Co z tego wynika? - ano to, że poza grożącym nam arsenałem asteroidów i komet, które mogą trafić w Ziemię, musimy się liczyć także z atakiem z niespodziewanego kierunku – spoza Układu Słonecznego. I jak na razie nie jesteśmy w stanie ich wykryć.

Jednak w tym wszystkim jest pewien plus. Zakładając, że takie planety poruszają się w przestrzeni międzygwiezdnej od układu do układu, to mogą być wykorzystane jako swego rodzaju kosmiczne stacje badawcze przez rozwinięte cywilizacje kosmiczne - CNT. Takie „skrzynki listowe” mogą z powodzeniem służyć do kontaktowania się wysokorozwiniętych CNT pomiędzy sobą. Problemy z zasilaniem takich placówek naukowo-badawczych i pierwszego kontaktu być nie powinno, bowiem jądra takich planet powinny być wciąż aktywne i dostarczać energii cieplnej. Poza tym wcale nie jest powiedziane, że muszą się znajdować na powierzchni planety – mogą się mieścić pod jej powierzchnią, a gruba pokrywa skał zabezpieczy je przed kosmicznym mrozem. Taka placówka czy nawet kolonia CNT mogłaby trwać przez długie tysiąclecia niosąc w Kosmos swych posłanników. Ale to już jest oczywista sci-fi.

Zastanawiające jest pochodzenie samego ‘Oumuamua. Być może jest to jakiś odłamek po kosmicznej kolizji dwóch takich bezpańskich planet, które przed eonami zderzyły się gdzieś w głębokim Kosmosie siejąc odłamkami na wszystkie strony, a jeden z nich przywędrował w okolice Słońca i poleci dalej w kierunku Pegaza. Kto wie, czy nie znaleźlibyśmy na nim „kosmicznego listu” w postaci radioartefaktów sporządzonych z pierwiastków wymienionych w zestawieniu podanym w artykule na stronie - http://wszechocean.blogspot.com/2017/12/slady-pozaziemian-w-kosmosie-i-na-ziemi.html - kto wie? Ale najpierw trzeba tam dolecieć, a ‘Oumuamua pędzi przez przestrzeń Układu Słonecznego z prędkością 40 km/s i jak na razie nie mamy możliwości technicznych, by go dogonić…

I jeszcze jedno: jakie jest prawdopodobieństwo takiego zderzenia? Jeżeli obliczenia i szacunki astronomów są prawidłowe i samotnych planet w Galaktyce jest 100.000 razy więcej, niż gwiazd – czyli lekko licząc jest ich 2,5 x 10^16 względnie „tylko” 10^16, to możliwość kolizji jest nieoczekiwanie wysoka. NB, niepotrzebna staje się hipoteza o czarnej (ciemnej) materii i energii. Polscy uczeni mówią o dużych obiektach o wielkości 20 mas Jowisza, ale nas interesują te mniejsze o masie 1-5 mas Ziemi i tych może być najwięcej. Nie mówiąc już o tym, że nie potrzeba nam wtedy karkołomnych kombinacji w sprawie istnienia Planety X/Nibiru/Nemezis i jej przejścia w pobliżu Ziemi. Antyczni astronomowie mogli rzeczywiście zaobserwować pasaż takiej „błędnej” planety, którą nazwali Nibiru - mulNěberu – planeta Marduka, głównego boga mieszkańców Mezopotamii. Nibiru mogła być właśnie taką wędrowną planetą pałętającą się w pobliżu Ziemi i której już nigdy nie zobaczymy, bo odleciała po hiperboli w ciemny ocean Kosmosu...

Czy wywarła na naszą planetę jakiś wpływ? Ależ oczywiście! Plagi egipskie, biblijny Potop, katastrofa Atlantydy, Lanki i Mu… To wszystko ma swe wyjaśnienie właśnie poprzez nieproszone wizyty samotnych planet (bo w czasie kilku tysiącleci mogło ich przejść przez Układ Słoneczny kilka takich kosmicznych „przybłędów”). Wpływ grawitacyjny Planety X spowodował pływy hydrosfery na powierzchni i magmy wewnątrz planety. Tsunami i wybuchy wulkanów spowodowały zmiany klimatyczne i idące za tym katastrofy ekologiczne opisane w Exodusie: Wj 7,14 – Wj 12,51.

Mam nadzieję, że takich obiektów jak ‘Oumuamua zaobserwujemy więcej, kiedy już wiemy czego i jak szukać i będziemy w stanie to wykorzystać do poszerzenia naszej wiedzy o Wszechświecie, a może i podróży w czarne i zimne otchłanie Kosmosu?


Opracował - ©R.K.F. Leśniakiewicz