Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą III Wojna Światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą III Wojna Światowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2025

Tajemnice Radia Zagłady

 


W radiu zabrzmiało przemówienie o zagładzie Niemiec, zapowiadające ich rychłą zagładę.

 

Czy tajemniczy brzęczyk przekazuje przewidywania czy wydaje polecenia?

 

W zeszłym tygodniu rozgłośnia radiowa promująca apokalipsę, znana również jako Brzęczyk (Bzučiak, Buzzsaw, Doomsday) lub UVB-76, nagle stała się bardziej aktywna. Wypowiedziała cztery słowa na raz: NEPTUNE, TIMUS, LISOPLASH, NUTOBAXI zaskakujące było to, że po aktywacji „uajaka” zwyczajowo śledzi globalne wydarzenia na świecie, ale tym razem nic takiego jeszcze się nie wydarzyło, pisze Michaił Zubow dla rosyjskiej gazety „Svobodnaja Pressa”.

O znaczeniu słów i ich dekodowaniu poniżej, ale najpierw o samej stacji. Rozpoczęło się nadawanie w 1975 roku z częstotliwością 4625 kHz i zbiegła się z przygotowaniem finałowego aktu Konferencji Bezpieczeństwa w Helsinkach.

Zachodni „spece, słuchacze ze służb wywiadowczych” podejrzewali, że stacja ma cokolwiek wspólnego z „pociskami dnia sądu”, co również implikuje nazwę częstotliwości radiowej.

Prawie sto procent transmisji zajmuje monotonny szum, który jest przerywany raz lub dwa razy w tygodniu na około minutę, aby wyemitować słowo kod i zestaw liczb w języku rosyjskim. Z każdą przerwą wysyłane jest słowo.

Wyjątkiem jest szkolenie, gdy 20 do 25 słów jest nadawanych na raz. Były one głównie w lutym i marcu tego roku, ale nikt nie zwraca uwagi na treść słów szkoleniowych.

Zważywszy, że Dzień Radia świętuje 50. rocznicę jego powstania w sierpniu tego roku, od pół wieku toczą się debaty na temat jego celu, znaczenia i tego, do kogo należy. Na przykład pod koniec 2024 r. Andriej Kartapołow, przewodniczący Komitetu Obrony Dumy Państwowej, otrzymał bezpośrednie pytanie, czy UVB-76 miał coś wspólnego z odwetowym systemem uderzeń nuklearnych Perimeter,[1] na co również odpowiedział bezpośrednio, że tego nie zrobił.

W rzeczywistości nikt nigdy nie potwierdził, że stacja należy do wojska. Jedną z popularnych wersji jest to, że nadawanie jest dziełem chuliganów radiowych. Nie jest jasne, w jaki sposób i dlaczego chuliganie mogą pozostać w tej samej częstotliwości pół wieku. Istnieje również wiele seriali spiskowych lub fantastycznych: od rządu światowego do kosmitów, choć nie jest jasne, dlaczego rozmawiają z całym światem po rosyjsku.

Zauważamy, że stacja jest aktywna w przeddzień poważnych wydarzeń. Na przykład w okresie poprzedzającym stan działań wojennych w 2022 r. stacja radiowa nadawała 1-2 słowa każdego dnia. To samo stało się tej zimy, zanim rozpoczęły się rozmowy między Putinem a Trumpem.

Teraz, jak brzmi przesłanie w eterze. Nagrania te można znaleźć w sieci. Na przykład 14 kwietnia o godzinie 01.14 GMT na tle szumu ktoś dwukrotnie podmuchał do mikrofonu, a następnie słowa wypowiadane przez męski głos wyraźnie mówiły: Nikolaj, Elena, Pavel, Tatiana, Uljan, Nikolai i zestaw liczb. Po drugiej przerwie wiadomość powtórzono ponownie.

Na podstawie pierwszych liter otrzymaliśmy słowo Neptun. Co wiemy o Neptunie jako przedmiocie astrologicznym?

Ta planeta jest odpowiedzialna za niepoznawalny, „skończalny świat” i, według horoskopu, jest patronem ryb. Po tej audycji Michaił Miustin poprowadził spotkanie na temat zaawansowanych gałęzi przemysłu: biotechnologii, sztucznej inteligencji, medycyny przyszłości.

Innym słowem jest TIMUS – grasica jest gruczołem, który wytwarza limfocyty T układu odpornościowego. Następnego dnia agencje poinformowały, że Rosja zakończyła opracowanie testu skórnego w celu zmierzenia odporności na odporność metali, testy zakończyły się sukcesem.

Słowo NUTOBAKS (NUTABAX)[2] poprzedzało stabilizację dolara, który rozproszył taryfy importowe Trumpa.

Teraz omówić słowo LISOPLASCH (LISOPLASH). Lis – lwica jest przydomkiem Olafa Scholza, pla – płaszcz jest niemieckim - Mantelem, ale to samo słowo w języku niemieckim oznacza przydomek Friedrich Merz w Niemczech.

Merz prawdopodobnie uznał ten sygnał za rozkaz lub znak, że nadszedł czas, aby otwarcie i wyraźnie potwierdzić wymianę w poczcie kanclerza i po raz pierwszy złożył oświadczenie, do którego tylko głowa państwa ma prawo.

 

Merz potwierdził zmontowanie koalicji CDU/CSU i SPD

 

Po wyborach gra bohatera. Merz zezwolił na dostawę pocisków Taurus na Ukrainę, ale stawia warunek.

Merz, czując się jak pan, ogłosił, że Niemcy zaopatrzą Ukraińcom w rakiety Taurus dalekiego zasięgu. Na co wielu analityków zauważyło, że może to zakończyć się atakiem nuklearnym na Niemcy.

Oczywiste jest, że nie jest tak trudno dla każdego słowa znaleźć przełomowe informacje w raportach agencji. Ale Arsenij Kulbickij, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i nowoczesnej komunikacji, powiedział gazecie „Svobodnaja Pressa” wersja powód aktywacji stacji radiowej dnia, w której można naprawdę podnieść włosy za pomocą dupy:

Jeśli spojrzymy jeszcze kilka lat, zwrócimy uwagę nie tylko na zwiększoną aktywność słynnego UVB-76 w tym czasie, ale także na pojawienie się stosu innych brzęczyków i początek całego rosyjskiego programu „Odnowa gołębi”.

Dokładna liczba gołębi, która jest interesująca, nie jest publikowana, ale według niektórych szacunków ich liczba wzrosła 4-krotnie od początku działań wojennych, a w nowych gołębiach nie ma zwykłych gołębi, ale specjalna rasa gołębi pocztowych.

Być może jest to przygotowanie w przypadku uderzenia nuklearnego lub EPM, który pod względem niszczycielskiego wpływu na elektronikę jest prawie taki sam.

Kiedy zwykłe nowoczesne środki komunikacji tracą na znaczeniu, możliwe będzie korzystanie z najprostszych stacji radiowych, a dla Rosji tradycyjnej komunikacji z wykorzystaniem gołębi pocztowych – myśli ekspert. – Jednak sam fakt, że takie środki komunikacji aktywnie rozwijają, wywołuje smutne myśli.

 

Źródło: https://www.hlavnespravy.sk/ozvalo-sa-radio-sudneho-dna-a-oznamila-bliziace-sa-znicenie-nemecka-vydava-tajomny-bzuciak-predpovede-alebo-prikazy/3900558?fbclid=IwY2xjawJu1dFleHRuA2FlbQIxMAABHtVDrQo_uzQQfkIm4v5SNhqpbHnQStErTP6mhmBEYO4CpPlS3YuRs9xxDGrH_aem_TWf8sA0NJODUEh4rChDang

Przekład z czeskiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 



[1] Perimeter to kodowa nazwa systemu tzw. „martwej ręki” odpalającego ICBM i SLBM w przypadku zniszczenia ogniw i central dowodzenia.

[2] Może to również oznaczać NATOBAKS w wymowie anglojęzycznej i oznacza finansowanie NATO przez USA.

piątek, 18 kwietnia 2025

Radio Końca Świata nadaje…

 


Tajemnicze rosyjskie radio „June Day” zaczęło niespodziewanie emitować cztery wiadomości

Krótkofalowa stacja radiowa UVB-76, również kronikowana „radiem zagłady”, jest aktywna od 1975 roku. W całej stacji przekazuje tylko statyczne nucenie i jest tajemnicą od ponad 40 lat. Po raz pierwszy od czasów zimnej wojny stacja zaczęła nadawać cztery zakodowane wiadomości przez jeden dzień.

W rzadkim i niezwykłym wybuchu aktywności stacja emitowała cztery różne wiadomości w różnych porach dnia, wywołując nową falę spekulacji na całym świecie. O 10:54 czasu moskiewskiego "Neptune" pochodził z radia, o 15:48 "Thymus", o 17:17 "Foxcoat" i o 18:41 "Nutobask". Znaczenie wszystkich tych słów pozostaje nieznane.

Poprzedzony był każdy raport, a następnie charakterystyczny brzęczący ton stacji. Podczas gdy "Neptun" i "Thymus" mogą być nazwami kodowymi, tajemnicze słowa "foxcoat" i "odzież" wywołały żywiołowe dyskusje i obawy wśród teoretyków spiskowych, entuzjastów radia i analityków geopolitycznych.

"Foxcoat" i "Nutobask" wyglądają jak starannie stworzone słowa kodowe, być może część wojskowego protokołu szyfrowania lub ukrytego kanału komunikacyjnego używanego do celów strategicznych.

Foxcoat może wskazywać na zamaskowaną operację lub tajny protokół. Termin ten przywołuje pojęcie zwodniczej ochrony – „płaszcz”, który nosi „fox” – wskazujący na szpiegostwo, infiltrację lub ukryty ruch. W kręgach wywiadowczych takie terminy często służą jako nazwy kodu dla tajnych misji, wysiłków rozpoznawczych lub kampanii dezinformacyjnych.

Natomiast nutobask jest jeszcze bardziej tajemniczy. Może odnosić się do zaszyfrowanej operacji finansowej, cyfrowego uruchamiania transakcji lub kodu logistycznego używanego do przenoszenia zasobów w scenariuszach kryzysowych. Porównanie słów „Nuto” (być może związane z NATO lub terminologią nuklearną) i „dolarami” (slang for money lubvalue) doprowadziło do spekulacji, że może to oznaczać operację finansowania związaną ze środkami wojskowymi lub rozmieszczeniem zapasów awaryjnych.

Oba terminy są prawdopodobnie zastępcami lub kluczami w szerszym systemie szyfrowania, który zewnętrzni obserwatorzy jeszcze nie rozszyfrowali.

 

Tajemnica stacji UVB-76: Tajemnica ery sowieckiej, która żyje

 

UVB-76 jest nadawca naziemny w Rosji od lat 70., początkowo z częstotliwością krótkofalową 4625 kHz. Sygnał składa się przede wszystkim z monotonnego brzęczenia, które tylko sporadycznie przerywa się tajemniczymi wiadomościami głosowymi, często zawierającymi nazwy, numery i dziwne zwroty. Stacja nie ma oficjalnego celu opublikowanego przez rosyjski rząd, ale wiele teorii próbowało wyjaśnić jej funkcję.[1]

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych – i najbardziej przerażających – wyjaśnieniem jest to, że UVB-76 jest częścią systemu obwodowego, znanego również jako „martwa ręka”. Ten automatyczny system odwetowy nuklearnej z czasów zimnej wojny ma na celu zapewnienie możliwości drugiego uderzenia w przypadku zniszczenia rosyjskiej infrastruktury dowodzenia i kontroli w ataku nuklearnym. Jeśli szum ustąpi, może to sygnalizować, że łańcuch dowodzenia został przerwany, co wywoła automatyczną reakcję jądrową.[2]

 

Źródło - https://morezprav.cz/svetodeni/zahadne-ruske-radio-soudneho-dne-zacalo-necekane-vysilat-ctyri-zpravy

Przekład z czeskiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 2 października 2023

Polskie piekiełko na granicy

 


Ostatnim rozpalającym emocje Polaków tematem dyskusji i polemik jest granica naszego kraju i to, co się na niej dzieje. Faktem jest i to bezspornym, że na naszej wschodniej granicy z Białorusią, od dwóch lat trwa szarpana wojna hybrydowa, w której nie ma bitew, mas wojsk, starć i bombardowań, ostrzału artyleryjskiego, itd. itp.  Są tam za to białoruskie służby i naganiani przez nich „migranci” z krajów tzw. trzeciego świata, którzy zwabieni możliwością łatwego przedostania się do krajów Unii Europejskiej – tego socjalowego Euroraju, gdzie wystarczy być uchodźcą i można żyć nic nie robiąc, na koszt Europejczyków – pchają się przez granicę do Polski.

Kiedy w 1990 roku mój szef polecił mi sporządzenie raportu w sprawie potencjalnych zagrożeń granicy kraju i naszego odcinka granicy w rejonie Tatr, to zwróciłem uwagę na to, że „migranci” będą atakowali nasze wschodnie i południowe granice. Wykonałem mapę zagrożeń z uzasadnieniem względami politycznymi, ekonomicznymi i religijnymi. To opracowanie poszło najpierw do Nowego Sącza a potem do Warszawy. Odpowiedź była jedna: „nierealne” i komentarz:

- Wicie rozumicie, my tu w Warszawie lepiej wiemy, co nam grozi i z jakiego kierunku.

No cóż, ci z Warszawy zawsze lepiej wiedzieli. Tylko że nic nie robili, i w latach 1990-94 odnotowaliśmy dwie fale migracji z kierunku Rumunii i Bułgarii – byli to Romowie pragnący dostać się do Niemiec.

Ale jeszcze wcześniej mieliśmy falę Turków i Kurdów uciekających do Szwecji i innych krajów skandynawskich i do RFN. Po zabójstwie szwedzkiego premiera Olofa Palmego w lutym 1986 roku, szwedzkie władze trochę ochłonęły i przestały przyjmować Turków i Kurdów, których kierowaliśmy do Berlina Zachodniego. Takich „fal” było więcej, ale ja pamiętam te w czasie mojej służby na granicach Polski. Takie były początki inwazji na Europę.

Ale to, co dzieje się teraz ma inne źródło, a jest skutkiem celowej i przemyślanej polityki Rosji wymierzonej w Europę. Putin zamierza odrestaurować Związek Radziecki w granicach sprzed 1914 roku. Innymi słowy mówiąc – przywrócić status quo ante anno MCMXIV. Nawiasem mówiąc tak pisze o tym Antoni Ferdynand Ossendowski – znany przedwojenny pisarz, który w powieści biograficznej „Lenin” (1923) tak opisuje plany żydowskich komunistów względem Europy. Niestety – cywilizowany świat nie wyciągnął żadnych wniosków z tych wydarzeń. Wojna w Polsce się skończyła, ale dla Lenina i ZSRR był to początek drogi, bowiem komunistyczni dogmatycy ani myśleli poprzestać na jednej, przegranej wojnie. Eksport Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej miał nastąpić wskutek nie tyle militarnego angażowania się ZSRR w konflikty, ale w rozniecanie starych waśni i rozpalaniu nowych zarzewi wojen w zamorskich posiadłościach należących do europejskich państw kolonialnych, co obserwujemy także i dzisiaj – o czym później. Ossendowski ujmuje to tak:

…Zaczniemy nową grę! […]

Zaczniemy nową grę! – powtórzył Lenin uderzając pięścią w stół. – Przeczuwał ją filozof-marzyciel Włodzimierz Sołowiow. Podniesiemy Azję przeciwko Europie! Podniesiemy Hindusów, Murzynów i Arabów przeciwko Anglii, Francji i Hiszpanii! Wzniecimy rewolucję kolorowych przeciwko białym ludom. Staniemy na czele ruchu rękami żółtych, czarnych i brązowych towarzyszy obalimy stary świat! Musimy ze Wschodu czerpać siły dla naszego dzieła! Rozpocząć pracę nad zwołaniem kongresu Azjatów. Ogłosimy „świętą wojnę” (dżihad???) przeciwko Anglii, tej twierdzy kapitalizmu i odwiecznego ładu. Miliard uciemiężonych ludzi stanie w naszych szeregach!  (A.F. Ossendowski – „Lenin”)

Co nam to przypomina? Czyż ten plan nie jest realizowany teraz w stosunku do Europy przez kogoś, komu zależy na wybuchu w niej III Wojny Światowej, a wszystko zgodnie z polskim przysłowiem „gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta”? W tej chwili wygląda na to, że mocarstwa kolonialne zaczynają płacić frycowe za wieki kolonialnego wyzysku i ograbiania krajów tzw. trzeciego świata. Dżihad wisi nad Europą jak miecz Damoklesa, a wszystko za sprawą ucisku, wyzysku i grabieży Azjatów, Afrykańczyków i rdzennych Amerykanów, którzy wreszcie upominają się o swoje. Powstałe niedawno Państwo Islamskie – ISIS głosi to wprost.




Niektórzy twierdzą, żem rasista, faszysta, neohitlerowiec i co tam jeszcze, że z rozkoszą bym się nurzał we krwi „migrantów” i „uchodźców”, itp. brednie chorych mózgów. Nie, to nieprawda. Szanuję emigrantów, którzy przybywają do Polski i znajdują tu drugą ojczyznę. Tu mieszkają, pracują, robią interesy, mają dzieci, płacą podatki i żyją jak normalni ludzie. Są u nas – w Jordanowie - Anglicy, Irlandczycy, Rumuni, Hindusi, Rosjanie, Ukraińcy i kto tam jeszcze. Powoli wrastają w nasz krajobraz i ubogacają go. I takim należy się przyjaźń i szacunek. Tak samo jak wszelkim Gastarbeiterom ze wszystkich stron świata, którzy przybywają do nas do pracy na jakiś czas. Ich praca wspomaga naszą gospodarkę i wpływa na poziom i naszego życia. To nie jest przecież ich wina, że przybywają z obszarów potwornej biedy wywołanej przez rozmaite reżimy, wojny i kataklizmy naturalne. Takim ludziom należy się pomoc.

Pogardzam natomiast wszelkimi leserami, obibokami, niebieskimi ptakami i nierobami, którzy przybywają do UE tylko i wyłącznie po darmowy socjal i lekkie życie, łatwe i chętne kobiety, dzieci na handel żywym towarem. Takich, którzy nic nie potrafią poza żarciem i namnażaniem się jak bakterie na pożywce, i z których nie ma żadnego pożytku. To tacy jak oni tworzą potem zamknięte enklawy, getta, dzielnice nędzy i wszelkiego rodzaju mafie w Europie Zachodniej. I to tacy jak oni właśnie chcą się przedostać do Polski bez żadnej kontroli. To przed takimi jak oni zamknęli granice ich arabscy „bracia w wierze”. To oni stanowią zagrożenie i to oni posługują się kobietami i dziećmi jak żywymi pociskami korzystając z naszej litości i gościnności. 

Taka jest prawda o tych ludziach, którą teraz chce zakrzyczeć jedna znana reżyserka filmowa i grupa nawiedzonych celebrytów, robiąc film, który wywołał wiele hałasu w Polsce i za granicą. Nie będę komentował tego koszmarnego, antypolskiego i jadowitego gniota, który wywołuje łzy u mniej odpornych psychicznie i słabych umysłowo jednostek, a który tak naprawdę jest przedwyborczym spotem reklamowym partii o nastawieniu antypolskim i antyrządowym. Nie kocham tych rządów, ale tej partii też nie kocham. Dość powiedzieć, że obie te partie odebrały mi ¾ emerytury i wylały na głowę kubły pomyj. Bez śledztwa, bez sądu, bez prawomocnego wyroku… I to tylko dlatego, że stałem na straży polskich granic służąc w WOP i SG. Doprawdy ojczyzna mi się pięknie odpłaciła za 20 lat służby i sterane zdrowie…

Ale powróćmy jeszcze do migracji i „migrantów”. Wydaje się, że państwa kolonialne Europy płacą teraz trybut za wielowiekowe ograbianie Afryki i Azji ze wszystkich możliwych dóbr i za stosunek białych kolonizatorów do krajowców. Polska nie ma tej haniebnej karty w swej historii – wprawdzie niektórym oszołomom marzyły się kolonie w Brazylii i Madagaskar – ale na szczęście do tego nie doszło. I właśnie dlatego nie powinniśmy brać udziału w planach relokacji „migrantów” z innych krajów UE, bo i z jakiej racji? I tutaj całkowicie popieram działania tych rządów.

A afera wizowa? – ktoś zapyta. No cóż – handel wizami zaczął się już we wczesnych latach 90-tych, sam pamiętam, jak wychwyciliśmy kilka przypadków, kiedy obywatele różnych krajów jeździli do Polski na paszportach prywatnych z wizami… dyplomatycznymi! Co więcej, w sprawę byli zamieszani wysocy dostojnicy Kościoła katolickiego. I co? I nic. Sprawie ukręcono łeb, oficerowie SG ją prowadzący poszli „pod kapelusz” i na tym się skończyło. Inaczej być nie mogło za rządów AWS i UW.

Obawiam się, że afera wizowa skończy się podobne – kogoś się zdejmie ze stanowiska, kogoś się ukarze jako kozła ofiarnego, po jakimś czasie się wyciszy i koniec. Kropka. The end.

Tylko że będziemy musieli wyrabiać sobie paszporty i starać się o wizy, bo Unia wykopsa nas ze Strefy Schengen jako niewiarygodnego partnera. I na tym się skończy. Za pazerniactwo i sprzedajność kilku urzędasów odpowie cały naród. I dobrze – może go to czegoś (wreszcie!) nauczy?

 

Kpt. SG w st. spocz. Robert Leśniakiewicz 

czwartek, 10 sierpnia 2023

K-129: zatopiony i skradziony

 

SSB K-129

Oleg Pokrowskij

 

Tragedia radzieckiego okrętu podwodnego SSB K-129 w 1968 roku pozostawiła otwartym dwa zasadnicze pytania: co spowodowało jej zatonięcie i jakie tajemnice poznali Amerykanie, kiedy podnieśli jej szczątki?

W swój ostatni rejs okręt podwodny K-129 typu Golf II, z numerem taktycznym 573 wyszedł z bazy na Kamczatce w dniu 24.II.1968 roku, mając na pokładzie trzy balistyczne rakiety SLBM R-13 z głowicami jądrowymi, które można było odpalać spod wody oraz dwie torpedy z głowicami jądrowymi – wszystko o dużej mocy rażenia. Głębokość operacyjna okrętu wynosiła 300 m a długość przebywania pod wodą – 70 dób.

 

Koreańskie manewry

 

Rejs ten nie był zaplanowany. Już trzeci rok trwała wojna w Wietnamie, ale tak czy owak do Kamczatki było daleko. Ale całkiem blisko, północnokoreańscy pogranicznicy zatrzymali na swych wodach terytorialnych amerykański okręt zwiadowczy USS Pueblo. Jeden z Jankesów zginął, a wzięta do niewoli załoga została zatrzymana. Biały Dom wysłał na wody Zatoki Wschodniokoreańskiej dwie grupy uderzeniowe lotniskowców. Moskwa w celu ochrony swego sojusznika wysłała tam eskadrę okrętów nawodnych na czele z krążownikiem rakietowym Wariag i wyprowadziła w morze 27 okrętów podwodnych.

Samoloty amerykańskie zaczęły latać nad naszymi okrętami tak nisko, że niemal zawadzały o topy masztów. W powietrze wystartowały nosiciele pocisków rakietowych powietrze-woda samoloty Tu-16 wyczyniające jeszcze bardziej ryzykowne piruety. Jankesi zdecydowali się na powrót do swych baz w Japonii. Ale naprężone stosunki pozostały do końca roku, póki nie zwolniono załogi Pueblo. Rejs K-129 powinien być jednym z epizodów tej wojny nerwów.

W czasie rejsu okręt podwodny powinien realizować seanse łączności czy wysyłać kontrolne sygnały po dojściu do kolejnego punku swej drogi. 8 marca takich sygnałów nie było, o czym zameldowano dowództwu. Jak się potem wyjaśniło, K-129 zatonął w północnej części Pacyfiku, w odległości 750 mn od wyspy Oahu (Hawaje) w punkcie o współrzędnych N 40° - W 179°, na głębokości 5600 m. Znalazło tam swą mogiłę 98 marynarzy.

Okazuje się, że zamiast K-129 miał płynąć inny okręt, którego po prostu nie przygotowano do rejsu. Miesiąc wcześniej wrócił on z oceanicznego patrolu i część załogi zdążyła pojechać na urlop na Wielką Ziemię.[1]  Załogę uzupełniono kim się tylko dało i nawet w dzień katastrofy w sztabie Floty Pacyfiku nie było kompletnej listy załogi. (!!!)

 

Katastrofa K-129. Ciekawym jest to, że przebiegła ona o wiele dalej niż jego rejon patrolowania...? A może załoga chciała uciec na Hawaje i udaremniono jej ucieczkę, odwrotnie niż Czerwonemu Październikowi?

„Uznano za zmarłych”

 

Zorganizowane przez Flotę Pacyfiku poszukiwania nie różniły się niczym systematycznością i uporem. Metodycznie przeszukiwano dno na dużych głębinach i w oddaleniu od swych baz było całkiem trudne. Rodzinom załóg rozesłano zawiadomienia o śmierci, gdzie w rubryce „Przyczyna śmierci” wpisano „Uznano za zmarłych”.

Główna i oficjalna wersja głosiła, że okręt zatonął w czasie ładowania baterii akumulatorów, kiedy to z powodu niesprawności zaworu nieoczekiwania zanurzył się na niebezpieczną głębokość. Druga wersja – eksplozja wodoru przy ładowaniu akumulatorów z powodu niesprawności wentylacji.

Ale najbardziej przekonująca i politycznie niebezpieczna wersja wiązała się z tym, że K-129 zatonął wskutek kolizji z okrętem podwodnym USS Swordfish. Rzecz w tym, że w trzy albo cztery dni po zaginięciu radzieckiego okrętu, amerykański okręt przybył do bazy w japońskim porcie Yokosuka z widocznymi wgnieceniami w kiosku. W ciągu jednej nocy zrobiono kosmetyczny remont, po którym Amerykanie odpłynęli w nieznanym kierunku.

Oczywiście kolizja nie była umyślna. Żaden dowódca okrętu podwodnego nie poszedłby na uderzenie taranem, a to ze względu na to, że jest to samobójczy manewr. Poza tym Swordfish śledził K-129 pod wodą i poruszał się za nim w minimalnej odległości.  

Przy minimalnej odległości wykrycie go było niemożliwe. Ale taka taktyka miała także swą drugą stronę. Ostre przyhamowanie ruchu K-129 czy ostry zwrot mogły doprowadzić do kolizji. I najprawdopodobniej to właśnie się stało. Durnie – jak to się mówi – mają fart. Winny katastrofy wykręcił się lekkimi uszkodzeniami, a nasz okręt podwodny stał się ofiarą bezrozumnej amerykańskiej buńczuczności.

Pośrednim, ale mocnym dowodem na prawdziwość tej hipotezy jest to, że Amerykanie, sądząc po ostatnich wydarzeniach znali położenie zatopionego K-129 z dokładnością do 3 mil. Oni powoływali się na dane uzyskane od systemu głębinowego śledzenia okrętów podwodnych SOSUS, który jakoby w dniu 8 marca zarejestrował eksplozję w północnej części Oceanu Spokojnego. System ten składa się z umieszczonych na dnie Atlantyku i Pacyfiku sonarów biernych, które powinny wychwytywać pojawienie się okrętów podwodnych już w odległości 100 mn/185 km. Jednakowoż reklamowane możliwości SOSUS nie odpowiadały rzeczywistości i mogły one wykrywać obiekty podwodne na dystansie 60 mn czyli 111 km, zaś najbliższy sonar znajdował się w odległości 200 mil od miejsca katastrofy.

 

Operacja „Azorian”

 

Odczekawszy aż zakończą się radzieckie poszukiwania, Amerykanie zdecydowali się podnieść K-129. Interesował ich sam okręt, ale i dokumenty szyfrowe, których otrzymanie gwarantowało im odczytywanie zalegających w ich archiwach przechwycone wcześniej meldunki i inne dokumenty. A jakby się udało, to jeszcze przejąć aktualną tajną korespondencję.

Na rozpracowanie przez CIA operacji „Azorian” przeznaczono zawrotną sumę 350 mln US$, przy czym część środków dał Howard Hughes – miliarder, potentat lotniczy i producent filmowy.

Projekt "Azorian"

Na początek Amerykanie wzięli statek RV Glomar Challenger od firmy zajmującej się poszukiwaniem ropy i gazu na szelfach kontynentalnych. Trudno zrozumieć, czy kompania Glomar przekazała ten statek w ciemno, czy też wiedziała o jego przeznaczeniu i współpracowała z CIA? Zadanie polegało na tym, żeby radziecki wywiad przyzwyczaił się do amerykańskich statków znajdujących się w rejonie katastrofy.

Pod koniec 1973 roku, w sukurs Glomar Challengerowi przybył statek przystosowany do robót podwodnych na dużych głębokościach MV Glomar Explorer. Wywiad Floty Pacyfiku tą roszadę zaobserwował i prawidłowo ocenił. Także pewną rolę odegrał ciekawy fakt – otóż do drzwi radzieckiej ambasady w Waszyngtonie przymocowano następującą notatkę:

W najbliższym czasie służby specjalne USA przedsięwezmą działania skrytego podniesienia radzieckiego OP, który zatonął w Pacyfiku. Życzliwy. 

Natychmiast zawiadomiono o tym dowódcę Floty Pacyfiku adm. Siergieja Gorszkowa.

Do obserwacji Amerykanów wysłano okręt zwiadowczy Peleng.

Jankesi sprawiali wrażenie, że ich to nie obchodzi i spokojnie prowadzili poszukiwania ropy. Na Boże Narodzenie, Amerykanie odpłynęli do Honolulu na Hawajach. Tymczasem Peleng przez czas jakiś patrolował w pobliżu Hawajów. Ale nie poszukiwał miejsca katastrofy, bowiem podnieść K-129 samemu było niemożliwym.

W dniu 12.VIII.1974 roku, Amerykanie podnieśli zatopiony okręt podwodny. Wprawdzie kiedy K-129 został złapany przez ogromne kleszcze, jego kadłub złamał się z powodu szczelin w konstrukcji i na dno spadła z powrotem większa część wraku.

Niestety – dokumenty i maszyny szyfrowe znajdowały się w dziobowych przedziałach okrętu, tak że Amerykanom udało się wypełnić zadanie. Z podniesionych przedziałów wynieśli oni 70 ciał członków załogi.

Amerykanom nie udało się ukryć faktu podniesienia wraka K-129. Radzieckie MSZ wyraził protest, na co Amerykanie odpowiedzieli, że nikt ich nie powiadomił o katastrofie. MSZ zmienił taktykę i oświadczył, że został naruszony spokój masowej mogiły. W odpowiedzi Amerykanie pokazali ceremonię pochowania sześciu załogantów z honorami wojskowymi.

Nie było już czego ukrywać.

 

Gdzie są szyfry?

 

Pytanie na ten temat, czy udało się CIA dostać radzieckie szyfry pozostaje otwartym. Radziecki kontrwywiad przepytał inżyniera odpowiedzialnego za budowę K-129 w Dalniezawodie, który solennie zapewnił, że na prośbę dowódcy okrętu podwodnego kmdr. Władimira Kobzaria przeniósł szyfrówkę z dziobu na rufę okrętu. Przy rozmieszczeniu szyfrówki na dziobie rosłemu komandorowi było tam bardzo ciasno w małym pomieszczeniu dziobowym. Jednakże nie można odrzucić możliwości, że ta wersja była opracowana tylko dla uspokojenia przełożonych…

 

Moje 3 grosze

 

Tragedia K-129 budzi wciąż emocje i kontrowersje. I wciąż nie ma odpowiedzi na wiele pytań związanych z jego ostatnim rejsem. Nie wiadomo np. kim byli marynarze dokooptowani do załogi okrętu i jaką rolę pełnili w tym rejsie. Amerykanie stwierdzili wprost, że III Wojna Światowa miała się rozpocząć 8 marca 1968 roku wystrzeleniem SLBM z głowicą o mocy 1-10 Mt na Oahu i bazę morską w Pearl Harbor. Idealny casus belli.  Ale ile w tym prawdy? – tego nie wiem. Wydaje mi się, że to kolejna powieść z gatunku political fiction.

Nie odpowiedziano na zasadnicze pytanie, które brzmi: co wydarzyło się na pokładzie K-129 w czasie poprzedzającym katastrofę? Niestety, umarli milczą i tego się nigdy nie dowiemy…

 

Źródło – „Tajny SSSR” nr 3/2018, s. 19

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz   



[1] Tak żołnierze rosyjscy nazywają interior Rosji.

sobota, 1 lipca 2023

Zaporoska Elektrownia Jądrowa „brudną” bombą A?

 


Na temat wykorzystania pokojowej elektrowni jądrowej jako broni atomowej pisałem tu już niejednokrotnie. Tym razem inspiracją był dla mnie list jednego z mych znajomych – Pana T.M., który przysłał mi następujący email:

 

Dzisiaj miałem dziwny sen, w którym powrócił problem cen i jedzenia. Niby rozmawiałem z kimś o nadchodzącej sytuacji, niby potwierdzaliśmy, że to wywoła brak jedzenia i wzrost cen, przy czym owym czymś miało być nie wiadomo co, lecz związanego z wojną za granicą. Byłem zasmucony tym, że znowu przyjdzie oszczędzać, a nawet gorzej, a wysokość podatków odetnie mnie od zawodu. Tak czy siak, już zacząłem traktować to jak zwykły sen i samostraszenie się, ale teraz odpaliłem prawie przypadkiem (z ciekawości niż z chęci) wiadomości z sieci (https://www.youtube.com/watch?v=KIC0ur5dQdg, w których straszą potencjalnością nieodległego zamachu na zaporoską elektrownię.

Niemniej, jak w tytule, przeczytaj i spal - także z racji faktu, że piszę pro forma. Nie uczyniwszy tego, popełniłbym większy błąd niż pisząc, lecz myląc się w treści. (T.M.)

 

I moja odpowiedź:

 

To oczywiste, że wysadzenie w powietrze 6 reaktorów jądrowych w Zaporoskiej EJ - ZaES spowoduje skażenie ogromnych powierzchni Ziemi i co za tym idzie ogromny kryzys żywnościowy w Europie i półkuli północnej. To, o czym piszesz, to nie jest groźba - to realna rzeczywistość. Oni - Ukraińcy i/albo Rosjanie - są w stanie wykorzystać Zaporoską EJ (ZSPP czy ZaES) jako tzw. „brudną” bombę A, jeżeli tylko któraś ze stron zacznie wyraźnie przegrywać tą nonsensowną wojnę. W historii jest nadto przykładów takiego działania w stylu „po nas choćby potop”!  To - niestety - jest całkiem możliwe! W przypadku czegoś takiego, Polska południowa jest najbardziej zagrożona radioaktywnym fall-out'em. Co młodsi będą musieli ją opuścić. Ja zostaję - mam 67 lat i tak długo nie pociągnę, ale chciałbym zobaczyć, jak to będzie działało na istoty żywe... Po prostu na ile spełni się moje przypuszczenie, co do losów Ludzkości, jakie zawarłem w III tomie mojej trylogii „UFO i...” - pt. „UFO i Czas”, w którym zawarłem moje przypuszczenia co do dalszego rozwoju Ludzkości w warunkach skażenia po użyciu BMR ABC. A wszystko - jak widać - ku temu zmierza. Szczegóły w książce

 


ZaES - ZEJ - widok z orbity (NASA)

W przypadku czegoś takiego spełniają się paskudne wizje Krzysztofa Jackowskiego i innych profetów: mamy wojnę na Wschodzie i pełzający najazd muzułmanów na Europę – wojnę hybrydową, której nie chcą dostrzec liberalni politycy, a która wkrótce ogarnie nasz kontynent. Wydarzenia we Francji, Hiszpanii, Anglii i Szwecji potwierdzają powyższe. Płonie nasza wschodnia granica i sytuacja będzie jeszcze gorsza po umieszczeniu w jej pobliżu bandytów i zbrodniarzy wojennych z Grupy Wagnera.

I tutaj jeszcze jedna ciekawostka, otóż covidowe wizje spalonej ziemi i trujących, świecących chmur miało kilkanaście osób. Czy widziały one przyszłość? Tego nie wiem. Ja pamiętam tylko moje wizje wielkich równin spopielonych traw i nad tym słońce świecące jakimś złowrogim, niesamowitym blaskiem poprzez dziwne, niebieskie i brunatne obłoki… Te wizje powodowały przeraźliwy, dławiący strach. Jeżeli to były wizje przyszłości, to ja dziękuję.  

Zdetonowanie 6 reaktorów Zaporoskiej EJ będzie porównywalne do tego, co parę lat temu zdarzyło się w Japonii po zalaniu przez fale tsunami Daiichi-Fukushima 1 EJ, co spowodowało skażenie wód Pacyfiku, a jego skutki wciąż są badane przez ekologów, zoologów i oceanologów. Skażenie po wysadzeniu w powietrze Zaporoskiej EJ będzie jeszcze gorsze, bo większość pójdzie na zamieszkały kontynent europejski, Azję i Afrykę. I dojdzie do sytuacji, którą opisał Stanisław Lem w „Astronautach” już we wczesnych latach 50-tych – Ziemia będzie w znacznej części martwa. Ale to oczywiście nie zajmuje wariatów, którym marzy się władza nad światem i przebudowanie go na własne widzimisię.   

poniedziałek, 9 stycznia 2023

47.296 nierobów mniej

 


W ostatnim numerze „Przeglądu” nr 2 z 9-15.01.2023 r. natknąłem się na felieton Romana Kurkiewicza pt. „47 296 powodów żeby rozwiązać Straż Graniczną”. Publicysta ów już raz zaatakował poczynania SG w związku z sytuacją, jaką mamy na naszej białoruskiej granicy, a ostatnio także na polsko-litewskiej. Kurkiewiczowi nie podoba się ni mniej ni więcej to, że SG wobec hord cudzoziemców usiłujących nielegalnie przedostać się do naszego kraju stosuje tzw. push-back, tzn. zawraca ich na Białoruś. Dla Kurkiewicza jest to działalność przestępcza i wielkim głosem domaga się kary dla funkcjonariuszy SG, rozformowania SG oraz kary dla sprawców kierowniczych – w czym akurat się z nim zgadzam, co atoli jest już inną sprawą z innego paragrafu.

Powołuje się on tutaj na jakieś stowarzyszenie Egala, którego misją jest budowanie utopijnego społeczeństwa ludzi równych pod każdym względem. Takie idealistyczne bla-bla-bla – znane od czasów Rewolucji Francuskiej i Wielkiej Rewolucji Październikowej. Czym się to skończyło? – wszyscy wiemy. Milionami ofiar wojen domowych i terroru, oczywiście w imię lepszego świata. Ale o tym Kurkiewicz już nie wspomina.

Dalej Kurkiewicz wypisuje jakieś banialuki o dzieciach, które zawrócono na Białoruś i co najciekawsze – nie ma żadnych danych i każe nam wierzyć na słowo, że takowe były. Najzabawniejsze jest to, że Egala pisze o straszliwych zbrodniach SG na przybyszach zza granicy, ale kiedy przychodzi do podania konkretnych danych, to okazuje się, że takowych nie ma, a więc jest to zwyczajne pomówienie. A to jest karalne.

Działacze Egali piszą, że mimo wyroków sądów SG wciąż stosuje push-backi w stosunku do przestępców pchających się na chama przez polską granicę. I znowu – zero danych, ale jak to brzmi! I słusznie, bo gdzie mamy umieścić tych naruszycieli granicy? Więzienia i areszty są pełne. Obozy dla uchodźców? W naszym klimacie to jest wyrok śmierci dla kolorowców, którzy są przyzwyczajeni do innych klimatów, a poza tym już słyszę wycie Kurkiewiczów, lewaków i innych PO-myleńców, którzy tak łakną obecności tychże w Polsce. Dlaczego mamy wspierać kogoś, kto przybywa do Europy dla „lepszego” życia? Gdybyż oni chcieli się wziąć za robotę, ale co oni potrafią poza rozmnażaniem się jak bakterie na pożywce? Nic. I to w czasie, kiedy burza na Wschodzie zbliża się do naszych granic!

No bo przecież chodzi tutaj o kasę. Kasę dla organizacji pomocowych. Dla takich „migranci” to biznes, dlatego rozumiem wściekłe ataki na polskie władze i SG p. Ochojskiej i jej podobnych. Wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Tylko się dziwię, że te organizacje pomocowe jakoś dziwnie nie mówią nic o polskich rodzinach żyjących poniżej wszelkich standardów, nie mówiąc już o seniorach mających najniższe renty i emerytury. Nie, dla nich najważniejsze jest dobro jakichś „migrantów”, którzy w Europie widzą raj na ziemi, gdzie nie trzeba pracować, bo państwa płacą im socjal wypracowywany przez frajerów. Takich jak my.

Kurkiewicz nie pojmuje, że ci „migranci” w krajach docelowych organizują własne getta i dzielnice, które są poza jakąkolwiek kontrolą władz. Miejsca te tworzą własne mafijne struktury, młodzieżowe gangi i przestępcze podziemie. Tego polscy Kurkiewicze nie ogarniają już swymi ciasnymi móżdżkami. Rozumiem, że to wszystko jest wymierzone w PiS i jego koterie, ale... Ponad podziałami partyjnymi i innymi jest jedna racja stanu – Polska.

W czasach Polski Ludowej za ochronę granicy były odpowiedzialne Wojska Ochrony Pogranicza, które swe zadania wypełniały niemal stuprocentowo. Niestety, po 1991 roku WOP zostały rozformowane – bo były solą w oku rozmaitych hochsztaplerów, złodziei, oszustów i krętaczy z „Solidarności”, a nade wszystko Kościoła katolickiego – słowem knajaków, którzy zemścili się ohydnie na emerytach WOP odbierając im 2/3 do ¾ emerytury na mocy bandyckiej ustawy deubekizacyjnej (a właściwie dwóch – z 2009 i 2016 roku). Bez postępowania dowodowego, bez rozprawy sądowej, bez prawomocnego wyroku… Tak wygląda to „prawo” i „sprawiedliwość” w III i IV Najjaśniejszej Pomrocznej.

Ale to wszystko nic, Kurkiewicz i jemu podobni są tak przekonani o swej wszechwiedzy i nieomylności, że są głusi na wszelkie argumenty. Ale to oczywiste – tacy właśnie „pożyteczni idioci” pracują za friko na rzecz Putina i Łukaszenki, którym marzy się przywrócenia status quo ante 1990 roku i dlatego z taką zaciekłością atakują oni organa ochrony granic. Ciekawy jestem, co powiedzą, kiedy jakiś beżowy „inżynier” czy „doktor” zgwałci i poderżnie gardło ich dziecku czy żonie? Oczywiście będzie winna SG, no bo oni nie będą mieli sobie nic do zarzucenia… bo głupota nie boli, quod erat demonstrandum.   


Inż. Robert K. Leśniakiewicz

Kpt. w st. spocz. WOP i SG

    

środa, 28 września 2022

Gaz w bałtyckich wodach

 

Zdjęcie wycieku gazu na Morzu Bałtyckim wykonane z wysokości orbity. NASA

No i stało się to, czego się skrycie obawiałem. Tydzień temu w słowackiej Zázrivej wygłaszałem referat, w którym wyraziłem obawy przed położeniem na dnie Bałtyku gazociągu Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Powiedziałem dosłownie:

 Problem rurociągów na dnie Morza Bałtyckiego. Z przedstawionej mapki wynika, że rurociągi NORD STREAM 1 i NORD STREAM 2 są realnym zagrożeniem dla całego basenu Bałtyku, bowiem przebiegają przez obszary dna, na których składowano broń C oraz materiały wybuchowe zawarte w bombach, minach i torpedach. Gazociągi zagrażają przede wszystkim polskim plażom i polskiej strefie połowowej oraz polskiej energetyce, dlatego Polacy tak intensywnie protestują przeciwko nim. Na zdjęciu członkowie polskiego GREENPEACE protestujący na dnie Bałtyku. Już mamy pierwsze efekty prac na dnie morza – martwe focze szczeniaczki znalezione w Finlandii. Zabiły je Bojowe Środki Trujące z dna Bałtyku.

No i spełniło się w poniedziałek, 26.IX.2022 roku… Tego dnia doszło do wybuchów i wycieku gazu z obu gazociągów w odległości 13 mn/24 km na SE od Bornholmu.  

 


Jestem pewien, że wyciek gazu z rurociągów Nord Stream nie został spowodowany przez trzęsienie ziemi, to była eksplozja w wodzie odpowiadająca sile wybuchu 100-200 kg dynamitu - oświadczył w rozmowie z gazetą „Expressen” sejsmolog z Uniwersytetu w Uppsali Bjoern Lund.

Eksplozja odpowiadająca sile wybuchu 100-200 kg dynamitu. Nord Stream został zniszczony celowo?

Według Lunda "trzęsienie ziemi wywołuje pewne charakterystyczne fale, które nie występują w przypadku eksplozji".

- Wszystko wskazuje na to, że to był podwodny wybuch na dnie lub w pobliżu dna morskiego - podkreślił.

Szwedzka Narodowa Sieć Sejsmologiczna (SNSN) poinformowała we wtorek, że dzień wcześniej zarejestrowała dwie silne podwodne eksplozje na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek z gazociągów Nord Stream 1 i 2. Jeden z wybuchów miał magnitudę 2,3 i został zarejestrowany w 30 stacjach pomiarowych w południowej Szwecji.

Według naukowców pierwszy wybuch odnotowano w nocy z niedzieli na poniedziałek o godz. 2:03, a drugi w poniedziałek wieczorem o godz. 19:04.

Ostrzeżenia dla żeglugi o zagrożeniu spowodowanym wyciekiem gazu szwedzka Administracja Morska opublikowała w poniedziałek o godz. 13:52, a następnie o godz. 20:41. We wtorek szwedzka policja wszczęła śledztwo w związku z możliwością wystąpienia sabotażu na obszarze szwedzkiej wyłącznej strefy ekonomicznej, przez którą przebiega gazociąg. W sprawę zaangażowane są służby specjalne SÄPO oraz siły zbrojne. („Niezależna”)

 


W podobnym tonie wypowiada się „Dagens Nyheter”:

 

MALMÖ/BERLIN/SZTOKHOLM. Wycieki odkryte na gazociągach Nord Stream 1 i 2 poza Bornholmem są prawdopodobnie związane z sabotażem, mówi kilku europejskich przywódców.

- To nie było trzęsienie ziemi, ale coś, co eksplodowało w wodzie - mówi sejsmolog Björn Lund dla DN.

Spadek ciśnienia w dwóch przewodach gazowych został odkryty w poniedziałek wieczorem. W poniedziałek zarejestrowano również dwie wyraźne eksplozje szwedzkich stacji pomiarowych, o których jako pierwsza poinformowała SVT.

Björn Lund, wykładowca sejsmologii, mówi DN, że jedna z eksplozji miała siłę 2,3 mag, gdyby była trzęsieniem ziemi. Ale ponieważ ruchy fal są inne w przypadku trzęsień ziemi i eksplozji, Björn Lund jest pewien swojego przypadku.

- Podczas eksplozji energia jest wystrzeliwana we wszystkich kierunkach. Więc to musi dotyczyć wybuchu, eksplozji, czy jakkolwiek chcesz to nazwać.

Duńskie samoloty myśliwskie zrobiły zdjęcia z powietrza, jak woda bulgocze w jednym z przecieków. Według duńskiej obrony, największy wyciek musi dotyczyć powierzchni o średnicy ponad kilometra.

 






- Obecnie badamy przyczyny tego stanu rzeczy. Dojedziemy na miejsce, ale zajmie to trochę czasu. Jesteśmy w kontakcie z odpowiedzialnymi władzami – powiedział we wtorek rzecznik Nord Stream dla DN.

Na pospiesznie zwołanej konferencji prasowej we wtorek wieczorem kilku członków duńskiego rządu przemówiło:

Minister energetyki i środowiska Dan Jørgensen powiedział, że rząd nie wie, jak długo może trwać przeciek, ale chodzi o „przynajmniej tydzień”.

Godzinę później szwedzki rząd skomentował incydent.

- Doszło do detonacji i prawdopodobnie jest to sabotaż - mówi premier Magdalena Andersson, która dodaje, że doszło do nich poza terytorium Szwecji i że Szwecja nie jest atakowana.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała we wtorek wieczorem, że niedopuszczalne jest umyślne sabotowanie europejskiej infrastruktury energetycznej i że incydent zostanie zbadany.

Tego lata amerykańskie służby wywiadowcze CIA ostrzegły niemiecki rząd przed możliwymi atakami na gazociągi na Morzu Bałtyckim, donosi niemiecka gazeta „Der Spiegel”, powołując się na kilka osób znających tę sprawę. Rzecznik rządu nie chce jednak komentować sprawy.

„Der Tagesspiegel” spekuluje, że zarówno Rosja, jak i Ukraina mogą być zainteresowane sabotowaniem gazociągów. Gdyby miało to nastąpić z inicjatywy Rosji, to według gazety mogłaby to być tak zwana operacja pod fałszywą flagą, mająca na celu ukierunkowanie podejrzeń o atak na Ukrainę i wywołanie dalszej niepewności na europejskim rynku energetycznym.

Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Władimira Putina, określa incydent jako „niepokojący”, donosi agencja Reuters.

- To sprawa, która dotyczy bezpieczeństwa energetycznego całego kontynentu - powiedział we wtorek.

Z kolei sekretarz stanu USA Antony Blinken wyjaśnił na innej konferencji prasowej, że nie sądzi, aby przecieki miały większe znaczenie dla dostaw energii do Europy.

Gazociągi Nord Stream 1 i 2 biegną równolegle przez Morze Bałtyckie z zachodniej Rosji do północnych Niemiec.

 


Szwedzka Administracja Morska wydała ostrzeżenia nawigacyjne wzywające statki i samoloty do trzymania się z dala od tego obszaru. Początkowo stwierdzono, że wyciek miał miejsce na wodach szwedzkich, ale w rzeczywistości miał miejsce w szwedzkiej strefie ekonomicznej na wodach międzynarodowych.

Incydent spowodował, że szwedzka policja podjęła decyzję o zbadaniu przestępstwa, o czym jako pierwsze poinformowało Sveriges Radio Ekot.

- W tej chwili klasyfikacja to rażący sabotaż, ale to może się zmienić - mówi w rozmowie z DN rzeczniczka policji Karin Styrenius.

Według „Aftonbladet” w środę prokuratorzy zdecydują, kto poprowadzi śledztwo.

Duńska Agencja Zarządzania Kryzysowego stwierdziła, że ​​stężenie gazu, które może dotrzeć do lądu, jest znacznie poniżej limitu zagrożenia dla zdrowia. Poza strefami bezpieczeństwa na morzu nie powinno też być żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia.

We wtorek premier Polski Mateusz Morawiecki mówił o przeciekach, donosi Reuters.

- Nie znamy wszystkich szczegółów tego, co się wydarzyło, ale widać wyraźnie, że chodzi o sabotaż, związany z eskalacją sytuacji na Ukrainie.

Morawiecki nie przedstawił jednak żadnych dowodów.

Duńska TV2 donosi, że norweskie władze na kilka dni przed wybuchami pod Bornholmem ostrzegły o kilku niezidentyfikowanych dronach widzianych w pobliżu krajowych platform naftowych i gazowych.

W następstwie wycieku Nord Stream cena gazu ziemnego po czterech dniach spadała, donosi TT. Na giełdzie towarowej w Amsterdamie cena wzrosła o około 6 proc. (DN)


Od Czytelników

 

Obawiam się, że to część wojny dobrze przemyślanej. Przeczytałam Twój artykuł oraz komentarz na końcu. Tak, masz rację. Wie o tym każdy polityk oraz wojskowy. Nord Stream 1 i 2 w czasach pokoju jest OK., ale w czasie wojny to pułapka. Trwała już „operacja wojskowa” na Ukrainie – koniec lutego 2022 roku, gdy nieoczekiwanie zobaczyłam w wizji płonący pas wielkiego ognia na Bałtyku… Pomyślałam co tam jest i co to znaczy?! Zrozumiałam – Nord Stream 1 i 2 . Byłam w szoku, gdyż skutki tego będą tragiczne dla wszystkich krajów nad Bałtykiem. Dymy w zależności od wiatrów będą wiały nad Zatokę Gdańską. Żaden statek nie przepłynie. Powiedziałam o wizji kilku osobom z nadzieją, że to się nigdy nie stanie. Teraz ta wizja nabrała sensu. Znajomy z Gdyni – i Ty również - powiedział: „żeby ktoś nie zaprószył ognia.” Resztę dopowiedzcie sobie sami. Pozdrawiam! (Eleonora)

Przeczytałem ten materiał z niejakim przerażeniem, bowiem wszystko wskazuje na to, że zaczęła się III wojna światowa. To normalne, że atakowane są różne urządzenia na i poza terytorium wroga – to jest oczywiste. Gorsze jest to, że Putin wykonał dziwny krok – ogłosił mobilizację, co już jest wywołaniem wojny – i… pozwolił ćwierć milionowi poborowych wyjechać za granicę. Dziwne, czyż nie? I po co?

Odpowiedź jest oczywista – w celu utworzenia V kolumny w krajach, które mają być zaatakowane jako następne: Gruzja, Osetia, i inne „stany”. Polska i Bałtywia ich nie wpuszcza i słusznie. Mogłoby dojść do zatargów pomiędzy nimi a Ukraińcami, a Dziki Wschód to jest ostatnia rzecz, jaką sobie może życzyć myślący człowiek. (Baron Brambeus jn.) 

Bardziej Ukrom by zależało na tym, by przez ich terytorium szła nitka gazu, by pobierać kasę za tranzyt. Niezbędny na odbudowę gospodarki po wojnie. Ale to tylko moja opinia.  Z geopolityki jestem jak Sasin z gospodarki. Nie radzili sobie na wschodzie liczyli na wyciągnięcie NATO do wojny. Za cenę 300 osób vide katastrofa MH017. Teraz mają broń z zachodu. Bez takiego wsparcia byłoby szybko po wojnie i mapa Europy wyglądałaby inaczej. (M.K.)

Panie Robercie,

Swego czasu wymienialiśmy na FB myśli na różne tematy aktualne wydarzenia. Czy dobrze pamiętam, w marcu tego roku doszło do „trzęsienia ziemi” na Bałtyku, na wysokości Słupska? Niestety nie jestem w stanie odszukać tych materiałów gdyż zlikwidowałam swoje konto. Ale może warto by było odkopać tamto wydarzenie. odnalazłam link do artykułu. Proszę spojrzeć na epicentrum. Miałam wówczas dziwny sen wskazujący na Bałtyk. Dlatego zwróciłam na to "wydarzenie" uwagę - https://dziennikbaltycki.pl/zatrzesla-sie-ziemia-na-dnie-baltyku-sejsmografy-odnotowaly-26-w-skali-richtera-to-przyklad-gniewu-morskiego-niedzwiedzia/ar/c8-16036623  (A.G.)

No i jednak hipoteza sabotażu się potwierdza – przeczytaj sobie wywiad z członkiem FORMOZ-y na ten temat - https://www.o2.pl/informacje/weteran-formozy-o-mozliwej-dywersji-na-baltyku-odpowiedz-brzmi-tak-6817242466057024aA tak już nawiasem, to Ukraińcy nie mieliby tego czym wykonać i jak – nie to morze. A Rosjanie mają siły, środki i Morską Brygadę SPECNAZ-u. Jakieś pytania? (Baron Brambeus jn.)


Moje 3 grosze

 

Wydaje się być oczywistym, że to jest akt sabotażu wymierzony w dostawy gazu do Europy Zachodniej i stoi za tym albo Rosja, albo Ukraina. Nie wiem, kto na tym zyskał, jedno jest pewne – w tej bezpardonowej wojnie został przekroczony kolejny stopień jej eskalacji – zaczęto niszczyć infrastrukturę energetyczną Europy – a zatem komuś chodzi, by wciągnąć UE w wir wojny na Ukrainie.

Tak samo ma się sprawa zajmowania przez Rosjan elektrowni jądrowych na terytorium Ukrainy – to jest element atomowego szantażu Putina. Wystarczy rozwalić reaktory jądrowe i cała Europa zostanie pokryta radioaktywnym fall-out’em. Plan jest obłędny, bowiem oberwie się także europejskiej części Rosji…

Przypomina mi to sprawę zestrzelenia nad Ukrainą malezyjskiego Boeinga 777 z lotu MH017. I w tym przypadku ktoś liczył na pognębienie przeciwnika i zrobienie z niego mordercy niewinnych ludzi. Obłędna logika tej wojny sprowadza się do tego, by sprowokować działania wojenne i na siłę wciągnąć w nie UE i NATO, by mieć pretekst do użycia broni jądrowej. I jest tylko jedna taka strona tego konfliktu – Federacja Rosyjska. Nie można wykluczyć, że wycieki z gazociągów Nord Stream są częścią wojny hybrydowej Rosji przeciwko NATO i ZBiR przeciwko Polsce i krajom bałtyckim - stwierdził minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podczas wizyty w Waszyngtonie, gdzie wziął udział w dyskusji w Center for Strategic and International Studies. Dodał jednak, że "obecnie nie widzi żadnych oznak, że jedność kontynentu jest zagrożona".[1]

Eskalacja tej wojny będzie trwała nadal i należy się liczyć z tym, że na obszarze UE pojawią się GDR i GDS, których celem będzie europejski przemysł i transport, a także przesył energii elektrycznej, gazu, ropy, itd. I tego należy się obawiać.

 

Przekład ze szwedzkiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz 

Zdjęcia i mapki – „Dagens Nyheter”