Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migracje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 października 2024

Bajeczki o migrantach

 


Od trzech lat Polska zmaga się z kryzysem migracyjnym, a tak naprawdę, to kryzys ten trwa już od lat 90., kiedy to Polska szerzej otworzyła granice dla ludów ze Wschodu i Południa. Służby graniczne sygnalizowały narastający problem, ale liberalne rządy miały tenże problem głęboko gdzieś. Liberałowie podlizywali się Unii Europejskiej i NATO, więc nie mogło być żadnych problemów. I nie było – do czasu.  

Czytałem wypracowania lewackich publicystów w rodzaju Widackiego czy Kurkiewicza, w których wieszają oni wszystkie zdechłe psy na żołnierzach i funkcjonariuszach WP, WOT, policji oraz SG oskarżając ich o wszelkie możliwe zbrodnie i bezeceństwa na biednych migrantach, którzy przecież niczego nie pragną jak uzyskanie azylu w UE. Podpierają się przy tym - a jakże by inaczej - majaczeniami obłąkanej nienawiścią do Polski żydowskiej reżyserki niejakiej Holland czy relacjami nawiedzonych i pożytecznych idiotek-aktywistek z Granicy czy innych tego rodzaju organizacji pomagających przestępcom nielegalnie przekraczającym granicę Polski oraz szefowej organizacji pomocowej p. Ochojskiej – nawiasem mówiąc z podpuszczenia Putina i Łukaszenki, którzy pragną konfliktu z Polską i od lat prowadzą wojnę hybrydową z naszym narodem. Cel oczywisty – odbicie Priwislanskiego Kraju ze struktur UE i NATO i podłożenie kolejnych min pod Unię i Pakt Północnoatlantycki.

Oczywiście to widzi każdy, który choć trochę zna rosyjską mentalność i ma choć trochę oleju w głowie, dla której jedyną drogą rozwoju jest droga podboju i zaboru. To wie każdy, kto choć trochę zna historię naszego kraju – oczywiście nie tą pisaną przez „uczonych” z IPN. Autorzy, których wymieniłem, często gęsto powołują się na film p. Holland. A że nieprawdziwy jest i tendencyjny i sączy antypolski jad w dusze niedouczków i półmóżdżków po polskich szkołach – ponoć tak patriotycznych... A tak swoją drogą, to czemu p. Holland nie pojedzie do swej ojczyzny nad Jordanem i nie nakręci tam filmu o wojnie w Strefie Gazy i Zachodnim Brzegu? Na polskiej granicy zginęło kilka osób, a tam trup ściele się gęsto i krew leje strumieniami! No ale to się dzieje w Izraelu, a to tylko na Polaków można bezkarnie wylewać pomyje… Nie pałam miłością do Arabów czy Palestyńczyków, ale Izrael jak widać to jest święta krowa, która może bezkarnie popełniać zbrodnie wojenne i zawsze uchodzi jej to na sucho. Wiadomo dlaczego.

I kolejny problem. Zakładam, że rząd Tuska pójdzie na lep paktu migracyjnego i wpuści tych migrantów do Polski. Pytanie, na które nikt mi nie odpowiedział do dziś dnia brzmi: OK., wpuściliśmy ich i co dalej? No właśnie – co dalej z nimi zrobić? Umieścić w 49 ośrodkach dla uciekinierów, jak robiono to z polskimi uciekinierami z komuny na Zachodzie? Tylko co dalej? Przecież oni będą uciekać na zachodnią granicę do Niemiec, tego – dla nich – kraju mlekiem i miodem płynącego? I co z nimi? Ping – pong przez Odrę – do Niemiec i z powrotem? No niestety – jak dotąd mądrego nie ma, by dał jakąś konkretną odpowiedź.

No to może umieścić ich w koncentrakach? No, już słyszę ten wrzask różnych popaprańców z Amnesty International i podobnych organizacji broniących tzw. „praw człowieka”!

Niektórzy widzą inne rozwiązanie, równie głupie jak powyższe, a mianowicie pożenić migrantów z Polkami co zaowocuje zdrowym mieszaniem krwi. Myślę, że znalazłaby się niejedna, która by na to poszła. Tak na Pomorzu w latach 70. Szwedzi wyczyścili kraj z prostytutek. Znając realia naszego kraju, możliwe jest każde – najgłupsze nawet – rozwiązanie tego problemu. Wszak mamy takie mądre „ministry”, dzięki którym wziąłem generalny rozbrat z Lewicą w ogóle. Wszelkie granice niekompetencji i głupoty zostały przez nie przekroczone.

Kolejna rzecz – już dzisiaj w Niemczech i Francji podnoszą się głosy migrantów – uwaga – żądających (!!) wprowadzenia prawa szariatu! Do tego tam już doszło i będzie jeszcze gorzej, bo islamiści nie odpuszczą, bo to wynika z ich religii. Czy my, Polacy, chcemy tego samego? Na pewno nie. Poza tym nie wiem, czy politycy zdają sobie sprawę z tego, że w momencie wprowadzenia w Polsce prawa szariatu, to pierwszą jego ofiarą staną się Żydzi i chrześcijanie. To jest oczywiste. A jeżeli idzie o kobiety, to zostaną zdegradowane do niewolnic: robotnic i inkubatorów. Będzie „dreimal K” – Kindern, Kuchen und Kirche – z tym, że trzecie K zostanie zamienione na Meczet. I koniec. Żadnej wolności, żadnego pozamałżeńskiego seksu, żadnego alkoholu, zero opalania, zero plażowania. Burka na grzbiet, czarczaf na twarz i do roboty. Ciekawy jestem, co na to nasze feministki? To oczywiste – zostaną ukamieniowane i na to im przyjdzie. A reszta Polaków albo się nawróci na islam, albo zrobi się z nimi porządek – fizycznie: poderżnięcie gardła, kamienie, ścięcie mieczem czy (w najlepszym przypadku) kulka w łeb.

I tyle będzie z tego durne Polaczki.   

sobota, 17 sierpnia 2024

Choroby tropikalne w Polsce

 


Wciąż powiększający się efekt globalnego ocieplenia – EGO przynosi różne skutki, a to topnienie lodowców, a to porażenia termiczne, a to oparzenia słonecznym ultrafioletem… jednym słowem EGO nie jest tak idylliczne, jakby się to komu wydawało. W samej tylko Europie corocznie umiera kilka tysięcy osób z przegrzania czy porażenia słonecznego.

Podwyższenie temperatury powietrza, wody i lądu owocuje także różnymi skutkami biologicznymi: jedne gatunki giną wskutek rwania się łańcuchów pokarmowych, inne zmieniają swoje menu i jakoś wegetują. Rośliny zmieniają zasięg swego występowania. Zwierzęta lądowe i morskie migrują na wyższe szerokości geograficzne. Mamy w Polsce inwazyjne ślimaki i owady. Ostatnio walenie prowadzą intensywne rozpoznanie basenu Morza Bałtyckiego, bowiem ten akwen jest jeszcze w miarę chłodny, ale ubogi i zatruty – nic dobrego ich tam nie czeka.

No i wreszcie infekcje bakteryjne i wirusowe. Jeszcze na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia ostrzegałem przed zawleczeniem do Polski (i w ogóle Europy) chorób, o których u nas prawie zapomniano: błonica, czerwonka, cholera, dżuma dymieniczna, gruźlica, syfilis, tryper czy nawet ospa czarna, która przechowała się w zapadłych kątach Azji Centralnej na terytoriach byłych republik ZSRR. Nasza odporność zbiorowa na ospę czarną skończyła się parę lat temu, a nowych szczepień nie przeprowadza się, bo uznano, że ospa czarna została pokonana. Jak się okazuje – przedwcześnie. Poza ospą czarną najbardziej niebezpieczną jest gruźlica, bowiem wywołujące ją patogeny wykształciły odporność na antybiotyki i właściwie nie ma jej czym leczyć…

Pamiętam, jak po operetkowym puczu Jazowa-Kriuczkowa-Janajewa w sierpniu 1991 roku w Moskwie, wystosowałem memo w sprawie możliwości zawleczenia do Polski przez „migrantów” z krajów b. ZSRR tych właśnie groźnych infekcji. Z tego, co wiem – poszło do Warszawy i… słuch po nim zaginął. Oczywiście poszedł ad kosz jak wszystkie dokumenty tego rodzaju, bowiem w tym czasie panowało idiotyczne przekonanie, że trzeba utrzymywać kontakty z obywatelami WNP, żeby wiedzieli, jak się żyje u nas. Tak właśnie powiedział nam (red. Zalewskiemu i mnie) pewien minister spraw zagranicznych z tych czasów. Oczywiście jak każdą głupotę naszych rządów, zostało to wykorzystane przez tameczne służby przeciwko Polsce. Pokłosie tego mamy teraz, kiedy nasze służby (zdziesiątkowane przez Macierewicza) odkrywają coraz to innych „śpiochów” i „nielegałów”, co już jest atoli inną sprawą.

Od paru lat obserwuję transfer chorób subtropikalnych i tropikalnych do naszych krajów. Pojawiły się u nas takie infekcje jak denga, gorączka Zachodniego Nilu czy mniej szkodliwe infekcje, o których się nie mówi. Do tego grypopodobne COVID-19 czy odzwierzęce grypy, które od czasu do czasu dziesiątkują populacje zwierząt w naszym kraju. Godzi się wspomnieć infekcję AFS i związaną z tym masakrę dzików, które uciekają do miast, gdzie czują się względnie bezpiecznie.

Ale to jeszcze nic, bowiem w strefie równikowej czają się gorączki krwotoczne w rodzaju ebola, które cechują się letalnością powyżej 90%! Na ten temat mówił dziś (16.VIII) na antenie PR1 Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego, co by się działo, gdyby to przybyło do nas – a przybyć może wraz z nieproszonymi gośćmi z Afryki. Przy naszej niewydolnej, niedofinansowanej i zadłużonej służbie zdrowia ebola zebrałaby u nas krwawe żniwo! Zabraknie nam 92 mld PLN na służbę zdrowia – i to jest wariant optymistyczny!

W DR Konga pojawił się paskudny wirus małpiej ospy – mpox. Na razie nie został zawleczony do Europy, ale to tylko kwestia czasu. Migranci przywloką go na pewno, to jest oczywiste. Jak na razie występuje on w Burundi, Mali i Kenii. Odnotowano już jeden przypadek w Szwecji. Ogółem choruje 17.000 osób, zmarło już kilkanaście.

Indie. W tym kraju pojawiła się tzw. bakteria New Delhi - NDM. Aktualnie mamy już 10 przypadków w Polsce (dane z dnia 5.VIII), oczywiście ktoś to zawlókł z Indii, bo same nie mogły pokonać taki kawał drogi. Problem polega na tym, że jest to tzw. superodporna bakteria Klebsiella pneumoniae NDM (New Delhi) w szpitalach w Poznaniu i Warszawie. Bakteria New Delhi to niedawno odkryta superbakteria, która jest oporna na praktycznie wszystkie antybiotyki. Placówki medyczne wprowadziły pierwsze ograniczenia.

Tymczasem w Strefie Gazy wróciła po 25 latach ponoć wyeliminowana choroba Heine – Medina wywoływana przez wirusa polio, co podało WHO. Polio pojawia się zawsze tam, gdzie dochodzi do klęsk humanitarnych.

W USA pojawiła się odmiana grypy SARS CoV-2 FLiRT, równie niebezpieczna jak COVID. Oczywiście u nas nie ma nad tym żadnej kontroli. Dawniej przyjezdnych wysyłało się do kwarantanny – dziś jest to niemożliwe. Szczególnie dotyczy to „migrantów” koczujących w przygranicznych lasach. Już wyobrażam sobie ten wrzask, jaki podnieśliby różni „aktywiści” i im podobne oszołomy bredzący jakieś androny o prawach człowieka. Owszem prawa człowieka są dla ludzi, a nie dla band rozwydrzonych „migrantów” i „uciekinierów”, którym zachciało się łatwego życia w UE i którzy łamią wszystkie prawa, byle tylko postawić na swoim. To nie są ludzie ubodzy – wszak sam koszt przerzutu 5 – 10 tys. USD to kupa kasy. I dlatego przerzut ludzi przez granice to dzisiaj dochodowy biznes – nawet kilka tysięcy dolarów czy euro od łebka, więc nie dziwię się temu, że tym wszystkim „bojownikom” o „prawa człowieka” tak zależy na tym, by na granicy było niespokojnie. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i to niemałe.

Gdyby – czego nie daj nam Panie Boże – w Polsce wybuchła jakaś epidemia czy epizootia, to będą jej winni ci, którzy przemycą jej nosicieli na terytorium kraju i to ich w pierwszym rzędzie należy wziąć za pysk. Nawet jeżeli mają immunitety. A wszystkim innym przypominam: LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ NIŻ LECZYĆ!

Tylko kto się do tego stosuje w tym chorym kraju?

poniedziałek, 2 października 2023

Polskie piekiełko na granicy

 


Ostatnim rozpalającym emocje Polaków tematem dyskusji i polemik jest granica naszego kraju i to, co się na niej dzieje. Faktem jest i to bezspornym, że na naszej wschodniej granicy z Białorusią, od dwóch lat trwa szarpana wojna hybrydowa, w której nie ma bitew, mas wojsk, starć i bombardowań, ostrzału artyleryjskiego, itd. itp.  Są tam za to białoruskie służby i naganiani przez nich „migranci” z krajów tzw. trzeciego świata, którzy zwabieni możliwością łatwego przedostania się do krajów Unii Europejskiej – tego socjalowego Euroraju, gdzie wystarczy być uchodźcą i można żyć nic nie robiąc, na koszt Europejczyków – pchają się przez granicę do Polski.

Kiedy w 1990 roku mój szef polecił mi sporządzenie raportu w sprawie potencjalnych zagrożeń granicy kraju i naszego odcinka granicy w rejonie Tatr, to zwróciłem uwagę na to, że „migranci” będą atakowali nasze wschodnie i południowe granice. Wykonałem mapę zagrożeń z uzasadnieniem względami politycznymi, ekonomicznymi i religijnymi. To opracowanie poszło najpierw do Nowego Sącza a potem do Warszawy. Odpowiedź była jedna: „nierealne” i komentarz:

- Wicie rozumicie, my tu w Warszawie lepiej wiemy, co nam grozi i z jakiego kierunku.

No cóż, ci z Warszawy zawsze lepiej wiedzieli. Tylko że nic nie robili, i w latach 1990-94 odnotowaliśmy dwie fale migracji z kierunku Rumunii i Bułgarii – byli to Romowie pragnący dostać się do Niemiec.

Ale jeszcze wcześniej mieliśmy falę Turków i Kurdów uciekających do Szwecji i innych krajów skandynawskich i do RFN. Po zabójstwie szwedzkiego premiera Olofa Palmego w lutym 1986 roku, szwedzkie władze trochę ochłonęły i przestały przyjmować Turków i Kurdów, których kierowaliśmy do Berlina Zachodniego. Takich „fal” było więcej, ale ja pamiętam te w czasie mojej służby na granicach Polski. Takie były początki inwazji na Europę.

Ale to, co dzieje się teraz ma inne źródło, a jest skutkiem celowej i przemyślanej polityki Rosji wymierzonej w Europę. Putin zamierza odrestaurować Związek Radziecki w granicach sprzed 1914 roku. Innymi słowy mówiąc – przywrócić status quo ante anno MCMXIV. Nawiasem mówiąc tak pisze o tym Antoni Ferdynand Ossendowski – znany przedwojenny pisarz, który w powieści biograficznej „Lenin” (1923) tak opisuje plany żydowskich komunistów względem Europy. Niestety – cywilizowany świat nie wyciągnął żadnych wniosków z tych wydarzeń. Wojna w Polsce się skończyła, ale dla Lenina i ZSRR był to początek drogi, bowiem komunistyczni dogmatycy ani myśleli poprzestać na jednej, przegranej wojnie. Eksport Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej miał nastąpić wskutek nie tyle militarnego angażowania się ZSRR w konflikty, ale w rozniecanie starych waśni i rozpalaniu nowych zarzewi wojen w zamorskich posiadłościach należących do europejskich państw kolonialnych, co obserwujemy także i dzisiaj – o czym później. Ossendowski ujmuje to tak:

…Zaczniemy nową grę! […]

Zaczniemy nową grę! – powtórzył Lenin uderzając pięścią w stół. – Przeczuwał ją filozof-marzyciel Włodzimierz Sołowiow. Podniesiemy Azję przeciwko Europie! Podniesiemy Hindusów, Murzynów i Arabów przeciwko Anglii, Francji i Hiszpanii! Wzniecimy rewolucję kolorowych przeciwko białym ludom. Staniemy na czele ruchu rękami żółtych, czarnych i brązowych towarzyszy obalimy stary świat! Musimy ze Wschodu czerpać siły dla naszego dzieła! Rozpocząć pracę nad zwołaniem kongresu Azjatów. Ogłosimy „świętą wojnę” (dżihad???) przeciwko Anglii, tej twierdzy kapitalizmu i odwiecznego ładu. Miliard uciemiężonych ludzi stanie w naszych szeregach!  (A.F. Ossendowski – „Lenin”)

Co nam to przypomina? Czyż ten plan nie jest realizowany teraz w stosunku do Europy przez kogoś, komu zależy na wybuchu w niej III Wojny Światowej, a wszystko zgodnie z polskim przysłowiem „gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta”? W tej chwili wygląda na to, że mocarstwa kolonialne zaczynają płacić frycowe za wieki kolonialnego wyzysku i ograbiania krajów tzw. trzeciego świata. Dżihad wisi nad Europą jak miecz Damoklesa, a wszystko za sprawą ucisku, wyzysku i grabieży Azjatów, Afrykańczyków i rdzennych Amerykanów, którzy wreszcie upominają się o swoje. Powstałe niedawno Państwo Islamskie – ISIS głosi to wprost.




Niektórzy twierdzą, żem rasista, faszysta, neohitlerowiec i co tam jeszcze, że z rozkoszą bym się nurzał we krwi „migrantów” i „uchodźców”, itp. brednie chorych mózgów. Nie, to nieprawda. Szanuję emigrantów, którzy przybywają do Polski i znajdują tu drugą ojczyznę. Tu mieszkają, pracują, robią interesy, mają dzieci, płacą podatki i żyją jak normalni ludzie. Są u nas – w Jordanowie - Anglicy, Irlandczycy, Rumuni, Hindusi, Rosjanie, Ukraińcy i kto tam jeszcze. Powoli wrastają w nasz krajobraz i ubogacają go. I takim należy się przyjaźń i szacunek. Tak samo jak wszelkim Gastarbeiterom ze wszystkich stron świata, którzy przybywają do nas do pracy na jakiś czas. Ich praca wspomaga naszą gospodarkę i wpływa na poziom i naszego życia. To nie jest przecież ich wina, że przybywają z obszarów potwornej biedy wywołanej przez rozmaite reżimy, wojny i kataklizmy naturalne. Takim ludziom należy się pomoc.

Pogardzam natomiast wszelkimi leserami, obibokami, niebieskimi ptakami i nierobami, którzy przybywają do UE tylko i wyłącznie po darmowy socjal i lekkie życie, łatwe i chętne kobiety, dzieci na handel żywym towarem. Takich, którzy nic nie potrafią poza żarciem i namnażaniem się jak bakterie na pożywce, i z których nie ma żadnego pożytku. To tacy jak oni tworzą potem zamknięte enklawy, getta, dzielnice nędzy i wszelkiego rodzaju mafie w Europie Zachodniej. I to tacy jak oni właśnie chcą się przedostać do Polski bez żadnej kontroli. To przed takimi jak oni zamknęli granice ich arabscy „bracia w wierze”. To oni stanowią zagrożenie i to oni posługują się kobietami i dziećmi jak żywymi pociskami korzystając z naszej litości i gościnności. 

Taka jest prawda o tych ludziach, którą teraz chce zakrzyczeć jedna znana reżyserka filmowa i grupa nawiedzonych celebrytów, robiąc film, który wywołał wiele hałasu w Polsce i za granicą. Nie będę komentował tego koszmarnego, antypolskiego i jadowitego gniota, który wywołuje łzy u mniej odpornych psychicznie i słabych umysłowo jednostek, a który tak naprawdę jest przedwyborczym spotem reklamowym partii o nastawieniu antypolskim i antyrządowym. Nie kocham tych rządów, ale tej partii też nie kocham. Dość powiedzieć, że obie te partie odebrały mi ¾ emerytury i wylały na głowę kubły pomyj. Bez śledztwa, bez sądu, bez prawomocnego wyroku… I to tylko dlatego, że stałem na straży polskich granic służąc w WOP i SG. Doprawdy ojczyzna mi się pięknie odpłaciła za 20 lat służby i sterane zdrowie…

Ale powróćmy jeszcze do migracji i „migrantów”. Wydaje się, że państwa kolonialne Europy płacą teraz trybut za wielowiekowe ograbianie Afryki i Azji ze wszystkich możliwych dóbr i za stosunek białych kolonizatorów do krajowców. Polska nie ma tej haniebnej karty w swej historii – wprawdzie niektórym oszołomom marzyły się kolonie w Brazylii i Madagaskar – ale na szczęście do tego nie doszło. I właśnie dlatego nie powinniśmy brać udziału w planach relokacji „migrantów” z innych krajów UE, bo i z jakiej racji? I tutaj całkowicie popieram działania tych rządów.

A afera wizowa? – ktoś zapyta. No cóż – handel wizami zaczął się już we wczesnych latach 90-tych, sam pamiętam, jak wychwyciliśmy kilka przypadków, kiedy obywatele różnych krajów jeździli do Polski na paszportach prywatnych z wizami… dyplomatycznymi! Co więcej, w sprawę byli zamieszani wysocy dostojnicy Kościoła katolickiego. I co? I nic. Sprawie ukręcono łeb, oficerowie SG ją prowadzący poszli „pod kapelusz” i na tym się skończyło. Inaczej być nie mogło za rządów AWS i UW.

Obawiam się, że afera wizowa skończy się podobne – kogoś się zdejmie ze stanowiska, kogoś się ukarze jako kozła ofiarnego, po jakimś czasie się wyciszy i koniec. Kropka. The end.

Tylko że będziemy musieli wyrabiać sobie paszporty i starać się o wizy, bo Unia wykopsa nas ze Strefy Schengen jako niewiarygodnego partnera. I na tym się skończy. Za pazerniactwo i sprzedajność kilku urzędasów odpowie cały naród. I dobrze – może go to czegoś (wreszcie!) nauczy?

 

Kpt. SG w st. spocz. Robert Leśniakiewicz 

czwartek, 7 lipca 2022

Uchodźcy, „migranci” i kręcone lody

 


Na białoruskiej granicy mamy już (wreszcie!) zaporę przeciw napływowi „migrantów” podsyłanych tam przez reżim Łukaszenki. Oczywiście zaraz podniosły się głosy z lewej strony, że to marnotrawienie pieniędzy podatników – jakby utrzymywanie w Polsce bandy kolorowych nierobów i leserów nim nie było.

I znów na łamach „Przeglądu” głos zabrał Roman Kurkiewicz – orędownik utrzymywania w Polsce zgrai kolorowców łaknących łatwego życia w Euroraju. W swym felietonie na temat stanu wyjątkowego na białoruskiej granicy działania SG, WOT i policji nazywa zbrodnią. Padają wielkie słowa o polskim rasizmie, bezprawiu, torturach, bezwzględnemu traktowaniu ludzi, no i oczywiście o tym, że krew biednych „migrantów” jest na rękach polskich żołnierzy i funkcjonariuszy. Oczywiście to Zjednoczona Prawica ma krew na rękach, uprawiała zakazane praktyki i tortury oraz „hańbiące praktyki” – jakie? – tego p. Kurkiewicz już nie podaje. A szkoda.

Oczywiście dostało się też mediom, które trąbiły o antymigranckiej akcji, co p. Kurkiewicz porównuje do akcji hitlerowskich szmatławców. I tak dalej i temu podobny bełkot nawiedzonego, acz pożytecznego idioty na garnuszku Putina i Łukaszenki, którym właśnie o to chodzi, by lżyć władze RP i wywoływać zamęt i destabilizację w Unii Europejskiej. Ale tego już p. Kurkiewicz nie widzi i – nabuzowany lewackimi (nie lewicowymi ale lewackimi) idiotyzmami - brnie dalej. I czytamy, że kilkaset osób mogło stracić życie na granicy z Białorusią – no właśnie to asekuranckie „mogło” – i tutaj p. Kurkiewicz wpisuje się w kłamstwa renegata z 16. PDZ, który uciekł na Białoruś i opowiadał cuda-wianki o sytuacji na granicy i w Polsce. NB, zlikwidowano go, kiedy już przestał być pożyteczny dla reżimu.

Potem p. Kurkiewicz zapłakuje się nad dewastacją Puszczy Białowieskiej. Najzabawniejsze jest to, że jakoś dziwnie nie mówi o dewastującej wycince drzew dokonanej przez Szyszkę z polecenia i błogosławieństwa Nibelunga z Nowogrodzkiej. Kurkiewiczowi ten mur (a tak naprawdę tylko ogrodzenie) kojarzy się ze śmiercią i kłamstwem. W sumie stek idiotyzmów, nienawistnej propagandy i – co tu owijać w bawełnę – zwyczajnej głupoty. Normalni ludzie to rozumieją i nie życzą sobie kolorowców w kraju – nie dlatego, że są rasistami - ale dlatego, że widzą co się dzieje w innych krajach, gdzie powstają całe getta bezprawia, dzielnice nędzy do których policja nie ma wstępu, gdzie „migranci” zasilają przestępcze podziemie rozbudowując swe mafijne struktury, gdzie mają miejsce akty terroru, gdzie nożownicy atakują spokojnych ludzi, a kolorowe gangi robią burdy nie gorsze niż ich biali koledzy. Ale tego już p. Kurkiewicz już nie chce dostrzec.

A skoro już jest takim legalistą, to chciałbym wiedzieć, jakim prawem „migranci” przedzierają się przez zieloną granicę, zamiast przechodzić normalnie i w cywilizowany sposób przez przejścia graniczne? Dlaczego nie chcą się rejestrować i występować o azyl – przecież to im gwarantuje prawo międzynarodowe, na które p. Kurkiewicz tak się namiętnie powołuje? Co maja na sumieniu, że boja się podawać swe dane personalne i wypełniać ankiety? Powiem dlaczego – otóż na większości z nich ciążą zarzuty i wyroki. Większość z nich ucieka ze swoich krajów nie przed wojną czy prześladowaniami, ale przed ścigającym ich prawem.

Kolejna sprawa – to nie są ludzie ubodzy, skoro stać ich na przerzut do Europy, a to kosztuje kilka tysięcy dolarów amerykańskich. Dla mnie – polskiego emeryta – jest to pokaźna suma, więc to nie mogą być ludzie ubodzy, co zresztą widzę na przykładzie Ukraińców: w markowych ciuchach, samochodach z UE i stawiającym Polakom wymagania i z roszczeniowymi postawami – im się należy! OK., jak długo?   

Czy do mózgownicy p. Kurkiewicza nie doszło jeszcze i to, że tego rodzaju prowokacje graniczne mogą się stać de facto i de iure konkretnym casus belli? Nie, nie dotarło? Nie dotarło, że ci „migranci” są właśnie takim „lodołamaczem”, który ma przełamać opór Polaków po to, by mieć pretekst do wojny z Polską. Trzeba być naprawdę wyjątkowo tępym młotem, by tego nie rozumieć. Łukaszenka i Putin realizują w stosunku do UE plan podboju Europy wymyślony jeszcze przez Lenina, a którego pokłosiem była wojna w 1920 roku, umowy z Rapallo z 1922 roku, a potem pakt Ribbentrop – Mołotow i Auschwitz i Katyń. I niewiarygodne jest to, że to nadal działa – czego dowodem jest wojna na Ukrainie i już niezawoalowane groźby pod adresem Pribałtyki, Polski, Mołdawii i innych krajów – szczególne tych, które oderwały się od b. ZSRR i chcą się uniezależnić od wpływu Moskwy. P. Kurkiewiczowi brakuje szerszego spojrzenia i wyobraźni. Mamy wojnę u progu naszego domu, usiłuje się wyważyć jego drzwi i rozbić okna, ale p. Kurkiewicz broni tych, którzy chcą doń wejść nieproszeni i pluje na tych, którzy chcą powstrzymać agresorów.

Bo to jest agresja i to już otwarta. Gdyby „migranci” pchali się sami na granicę, to by można było uwierzyć w brednie wypisywane przez p. Kurkiewicza, ale oni mają wsparcie białoruskich (i rosyjskich) sił zbrojnych – czyli w najlepszym przypadku – są oni narzędziami w ręku Łukaszenki i białoruskich służb. Ale dla p. Kurkiewicza et consortes są oni biednymi „migrantami”, którym trzeba pomagać i których trzeba wpuścić do Polski. Po co? Rozumiem, że trzeba pomagać uchodźcom przed wojną – jak niektórym Ukraińcom. Rzecz w tym, że ich wpuścimy i co dalej? Na to już p. Kurkiewicz nie odpowiada, zresztą jak wielu działaczy z organizacji pomocowych.  

Napisałem niektórym, bo już mamy biznesmenów, którzy dostają pomoc materialną i jadą z nią na Ukrainę po to, by z zyskiem sprzedać artykuły pierwszej potrzeby. Tak było w Polakami w latach 80-tych, tak było z rumuńskimi Cyganami w latach 90-tych… Pomoc charytatywna to był i jest intratny biznes, więc p. Kurkiewicz będzie wypisywał androny po to, by lody się kręciły…

Bo w końcu o te lody tutaj chodzi, nie czarujmy się. 

poniedziałek, 8 listopada 2021

Migracje i wojna hybrydowa z Eurorajem

Żywe tarcze na polskiej granicy i...

Od kilku tygodni śledzę sytuację na naszej granicy z Białorusią, a od 1989 roku sytuację migracyjną w Europie i na świecie. Wynikało to z moich zainteresowań zawodowych – mam za sobą 25 lat służby na granicy tego kraju, za co ojczyzna podziękowała mi haniebnie zabierając ponad 60% mojej emerytury. Mam nadzieję, że te pieniądze staną kołkiem w gardle funkcjonariuszom Kk i posłom PO, PiS i PSL. Ale nie o tym chciałem napisać.

Żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza a potem funkcjonariusze Straży Granicznej ostrzegali przed nielegalną migracją już w latach 90-tych. Oczywiście jeszcze wcześniej, bo w latach 1983-86 w Polsce Ludowej mieliśmy do czynienia z Palestyńczykami, Turkami i Kurdami, którzy chcieli dostać się do Szwecji. Szwecja przyjmowała ich jak leci i nie było problemu. Problem zaczął się po zamordowaniu premiera Olofa Palmego, kiedy szwedzkie służby zorientowały się o ilości i działalności „migrantów” w Królestwie Trzech Koron, którzy to „migranci” zamiast pracować i integrować się ze Szwedami zaczęli zasilać przestępcze podziemie, i z dnia na dzień zamknęły przed nimi granice. Przyjął ich wtedy Berlin Zachodni, gdzie dostawali azyl.

Rzecz w tym, że nie byli to uchodźcy polityczni ale najgorsze męty i szumowiny, które właśnie po to uciekały ze swych krajów, by nie mieć problemów z prawem, a móc łatwo żyć na Zachodzie, na koszt pracujących na nich frajerów. Dla nich to był i nadal jest Euroraj, do którego chcą się dostać bez względu na cenę i  nie mając wiele do stracenia.

I z taką sytuacją spotykamy się dzisiaj, aliści jest pewna zasadnicza różnica. Dzisiaj na Europę napierają „migranci” z Bliskiego Wschodu i Afryki – a zatem wszędzie tam, gdzie USA doprowadziły do zniszczenia struktur państwowych i wprowadziły totalny chaos polityczny. To oczywiście zostało wykorzystane przez Łukaszenkę, który sprowadza „migrantów” na Białoruś i prowadzi ich na polską granicę.

...mydlenie oczu całemu światu...

Co nam to przypomina? Ni mniej ni więcej tylko … lodołamacza. Nie wierzyłem Wiktorowi Suworowowi, kiedy pisał o „Lodołamaczu Rewolucji”, a teraz widzę jego analogię. „Migranci” mają odegrać rolę lodołamacza, który ma za zadanie rozwalić od środka UE i NATO. Nie armie, nie czołgi, nie rakiety, a spasione, zdrowe bysiory i ich kobiety i dzieci, które mają robić za żywe tarcze. Zdjęcia z granicy mają za zadanie rozmiękczyć mózgi Europejczyków. Na tym polega ich diabelski plan – po co mają tracić swoich ludzi, jak może wykorzystać ogłupionych, sfanatyzowanych i zdesperowanych Irakijczyków, Afganów i innych, którym marzy się Euroraj. Żyć nie umierać, nic nie robić, poza dziećmi, kasa leci a frajerzy z Europy pracują na nich. Oczywiście nie będą się kundlili z giaurami, a kobiety są tylko po to, by swym panom dostarczać rozkoszy. Polska też jest kolejnym kandydatem do powstania następnego kalifatu… Nie ma czegoś takiego jak multi-kulti i być nie może! Nie może, bo oni nie chcą się integrować z nami i nie będą. Bo i po co? My dla nich jesteśmy tylko bydłem roboczym. Reasumując, to nie jest żadna wojna hybrydowa – to jest normalna, bezczelna agresja, wojna bez wypowiedzenia wojny! Kiedy wreszcie ten nasz oczadziały naród to zrozumie? Nie zrozumie, a jak zrozumie, to będzie zasuwał w burkach na grzbiecie i czarczafach na twarzach do roboty. Kobiety – oczywiście, bo mężczyźni zostaną zamienieni w niewolników, a nieprzydatnych się wybije. Najtańszym kosztem – podrzynając gardło czy wieszając.

Polscy pożyteczni idioci nie zdają sobie sprawy z tego...

Wina leży po stronie rządu w Warszawie, który nie potrafił i nie chciał unormować stosunków z Łukaszenką i Putinem – teraz to wyłazi jak słoma z butów waszecia z I RP. Można było tego uniknąć.

Ale oczywiście o tym mówić nie wolno, bo niektórzy pożyteczni idioci z Totalnej Opozycji rzucą się na mnie z zarzutami o brak empatii, o brak serca, itd. itp. Interesuje mnie tylko jedno – zakładam, że zezwolimy „migrantom” na wejście na terytorium Polski – jak łakną tego niektóre bez- i płaskomózgi z PO-KO, czy Lewicy – i co dalej? W dyskusjach na YT zawsze na tym się kończy. Wpuścić ich i nikt nie potrafi powiedzieć nic sensownego o tym, co dalej. Mając doświadczenia z lat 90-tych z rumuńskimi Cyganami – pardon – Romami – wiem, że natychmiast pognaliby na zachodnią granicę do Niemiec. Do tego raju dla wszelkiego rodzaju kolorowych leni, obiboków i leserów. I będzie powtórka z sytuacji na polsko-białoruskiej granicy, tym razem na polsko-niemieckiej. I zabawa będzie trwała, póki nie posypią się trupy z obu stron. A tak swoją drogą, ilu terrorystów z ISIS znajduje się w tym tłumie? 

...mogą być następnymi.

Co robić w tej sytuacji? Nie wiem. Można było złemu zaradzić jeszcze 30 lat temu, ale wtedy urzędasom w Warszawie zabrakło wyobraźni. Teraz jest już za późno. O wiele za późno. I obawiam się, że Oberprezes i jego przydupasy będą uciekały z kraju przez… „Zaleszczyki” pozostawiwszy kraj i Naród Polski na pastwę losu. Bo historia powtarza się tyle razy, ile tylko może – a właściwie tyle razy, na ile jej na to pozwolimy…  

Od Czytelników

 

Jak zwykle z ciekawością przeczytałem Pańskie wywody.

Stwierdzić muszę jednak, że mam mieszane uczucia względem ich. Czemu? Bo... w jakimś sensie i to całkiem niedawno, sam w moim własnym kraju, czułem się wraz z moim ojcem, jak uchodźca.

Jakże to?

2 lutego 2019 roku spłonął nasz dom. Spłonęła matka. Był to budynek kolejowy (matka pracowała na PKP). Jakieś dwa - trzy tygodnie po pożarze, z hotelu w miejskim ośrodku sportu i rekreacji miejscowy MOPS kazał nam się wynosić, argumentując to tym, że... nie mają pieniędzy na utrzymanie nas. W okresie ochronnym! Doświadczenie nauczyło nas, by liczyć na samego siebie zwłaszcza, kiedy i rodzina i ludzie - niby świątobliwi katolicy - nie chcieli nam choć na kilka dni - i to odpłatnie! - zapewnić kąta do czasu znalezienia sobie czegoś. Stąd dwa - trzy tygodnie spania w aucie, w rezultacie czego ojciec wylądował w szpitalu. Gdyby nie interwencja nieistniejących już Faktów i mitów, z którymi współpracowałem, MOPS dłużej by zwlekał z wypłaceniem zasiłku. Z darma racji, o mediach, nie mówi się: czwarta władza.

W jakimś więc sensie, rozumiem tych migrantów. Nie znaczy to jednak, że zgadzam się na bezrefleksyjne przyjmowanie ich Od dawien dawna powtarzam, że cała odpowiedzialność winna spaść na państwa, których przywódcy, zasiadając przy ogromnym stole, wbijała swoje flagi na danym skrawku Afryki, Azji, Bliskiego Wschodu, uzurpując sobie prawa do tych miejsc. Najcwańsi z tego klubu, Brytole, chcieli rzecz jasna, się wymigać. Stąd brexit. Cieszy mnie więc to, że półki sklepowe w Tesco, Asda i innych sklepach na Wyspach świecą pustkami. I cieszy mnie, że Brytania chwieje się w posadach.

Swoją drogą pamiętam, kiedy pracowałem w Anglii. Był to czas referendum w sprawie brexitu. Czegóż ja się pod swoim adresem nie nasłuchałem po ogłoszeniu wyników? A dziś? Na pewno raz otrzymałem ofertę pracy w Anglii. I to z angielskiej agencji. Oświadczam wobec tego, że moja noga na wyspach (celowo z małej litery) nigdy więcej nie postanie!

Niektórzy mogą więc dywagować, czytając niektóre powyższe wywody, że jestem zwolennikiem obecnej władzy... Nic bardziej mylnego. Nienawidzę PiSu, nienawidzę prawicy ani ich akolitów. Cały ichni elektorat uważam za inteligentny inaczej, by nie rzec - odmóżdżony. Nie cierpię również Kościoła katolickiego - ośrodek szczujni jednych na drugich, który - jak pokazuje historia - zawsze potem umywa rączki. Cała odpowiedzialność spada na nieudolność obecnej władzy, której udało się skłócić Polskę ze wszystkimi, nawet z Polakami. A kościółek temu wszystkiemu przyklepuje. Nic nie poradzę na debilizm pisowskiego elektoratu; wszak lwia jego część to ludzie prości, ograniczeni, by nie rzec: tępi. Na takim tępym elektoracie bazuje więc obecna władza (Kościół też, wszak łatwiej manipulować ciemniakiem); takiemu tępemu elektoratowi łatwiej wmówić, że urywki ze szwedzkiego filmu to autentyczne zdjęcia z ulic szwedzkich miast.

Obawiam się, że mały dyktator, niewydarzony minister ds. bezpieczeństwa, który w akcie swego heroizmu, otacza się całym plutonem ochroniarzy, a swój dom otoczył całym kordonem policyjnym, stał się na stare lata nieobliczalnym szaleńcem, gotowym rzucić nas w paszczę wojny. W imię czego? Jakiejś chorej martyrologii? Rojeń starego szaleńca?  Czy po błogosławionym ewangelistach Mateuszu, który kłamie na każdym kroku i po ewangeliście Łukaszu, którego podkrążone oczy to nie wynik bezsenności wynikającej z walki z pandemią, jeno na robieniu dealów z handlarzem bronią, w samym centrum narodowych bohaterów znajdzie się Jarosław - Polskę zbaw (raczej udław)? To się już dzieje.

Choć z drugiej strony... czy nie powinienem mieć tego wszystkiego tam, gdzie słońce nie dochodzi?  W pożarze straciłem matkę. Straciłem dom, w którym spędziłem całe swoje życie. Spłonął świat, który znałem. Pozostały mi zdjęcia, które mi o tym świecie przypominają i uświadamiają, że wszystko po pożarze jest nijakie. Niemniej, żyję dalej. A skoro żyję, to widzę to, co dzieje się wokół mnie. Wiem, że na moje życie wpływ mają decyzje szaleńców, wybranych przez pomyleńców, którym brak elementarnej wiedzy o sprawach nas otaczających. Niestety, poza udziałem w wyborach, nic nie mogę zrobić. Rozmawiać z pisowskim planktonem nawet nie mam zamiaru. I wam nie polecam, bo po co sobie strzępić język? Tym bardziej, wymowna staje się reakcja Radzia Sikorskiego czy Ewuni Kopacz, którzy na moje pytanie, gdzie byli podczas głosowania nad postawieniem Ziobry przed trybunałem stanu... zablokowali mnie na Twitterze...

Tyle ode mnie.

Swoje obawy wyraziłem, choć coś mi mówi, że żadnej wojny nie będzie. Wojenkę domową mamy już od 15 lat. Kraj podzielił się na dwa obozy, uchodźcy zaś stali się orężem w ręku zarówno jednych kretynów opowiadających się za bezkrytycznym przyjmowaniem, nie bacząc na konsekwencje, jak i znajdujących się po drugiej stronie barykady łykających tępą propagandę, sprzedajnych za 500+ przygłupów.

A wszystkiemu temu błogosławi kościół rzymsko - pedofilski, który - jak każda dyktatura - bez wroga istnieć nie może.

PS.

Tak swoją drogą, zastanawiam się nad dwiema kwestiami powiązanymi z moim przydługim wywodem:

1) Ilu z tych świątobliwych katoli słowa Jezusa przekuje na praktykę i puste krzesło przy wigilijnym stole zaoferuje zbłąkanym uchodźcom?

2) Cóż to za pomoc społeczna (raczej bezpieka), która nie skąpi środków leserom, dzieciorobom i menelom spod sklepu, a kogoś, kogo dopadła autentyczna tragedia, wyrzucała z hotelu w okresie ochronnym, bo nie dysponowała już takowymi środkami? Na początku roku?! A gdyby w gminie zdarzyłby się jeszcze jeden pożar, powiedzmy pod koniec roku, co wtedy?! (M.K.)    

 

No niestety tak właśnie jest, jak M.K. pisze w swym komentarzu. Od siebie jeszcze tylko dodam to, że w naszym mieście mieszkają i pracują Hindusi, Ukraińcy, Albańczycy, Rosjanie, Rumuni, Irlandczycy, Anglicy i inni. Mieszkają, pracują założyli rodziny, płacą podatki. Takich ludzi szanuję i daj nam Boże jak najwięcej.

Natomiast nigdy nie będzie mojej zgody na tworzenie jakichś enklaw, gett próżniactwa, przestępczości i wojującego islamu w naszym kraju.

Nie będzie zgody na utrzymywanie z moich podatków bandy wałkoni i nierobów, którzy na dodatek będą stawiać jakieś żądania. Widziałem „migrantów”, którzy stopy w Polsce nie postawili, a już drą mordy z żądaniami w stosunku do Polski i Polaków! Bezczelność? Oczywiście!

Podoba mi się postawa Belgów, którzy zapowiedzieli kolorowym – albo będziecie przestrzegać naszego prawa, albo won! I tak to być powinno! Za przestępstwa pierdel i natychmiastowa deportacja. I pod tym względem będę popierał restrykcyjną politykę w stosunku do „migrantów”. I niestety z każdym dniem granicznego kryzysu przekonuję się, że apartheid miał pewne uzasadnienie – względami bezpieczeństwa przede wszystkim. A Łukaszenko powinien ponieść konsekwencje tego obłędu.

Aliści nasuwa mi się jeszcze przepowiednia zawarta w „Centuriach” Nostradamusa mówiąca o tym, że Polska porzuci Europę i sprzymierzy się z Arabami… Brzmi to dosłownie tak:

Bóg sam będzie prześladował Kościół.

Święte Kościoły zostaną splądrowane.

Dziecko pozostawi matce tylko koszulę.

Wówczas Arabowie sprzymierzą się z Polakami.

Centuria V,73

No i właśnie mamy to, co zostało przewidziane przez wizjonera z Salon. (Platon)   

Z własnych kobiet i dzieci zrobili żywe tarcze...grają nimi .który rodzić robi to co oni narażając potomstwo na niechybną śmierć...urodzi następnych kilka i dziura ️ załatana … po drugie jest trochę polskich pseudo obrońców z sercem dla dzieci i odpierd… cyrki i walczą ze strażą graniczną, a może tak staną polscy obywatele w obronie zbirów którzy chcą pozbawić życia tych którzy są po to żeby obronić granic ojczyzny... zapakować do samolotów i do Niemiec wywieźć.. tam jest dużo miejsca dla nich ..dostaną od rządu dach nad głową wyżywienie ..niech ich utrzymują ...w Polsce trzeba pracować żeby coś mieć.  (Regina)  

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Problem narasta, a mafie się bogacą



Oto ostatni apel zamieszczony i rozpropagowany przez AVAAZ:


2300 dzieci wyrwanych z objęć rodziców siedzi w klatkach. To mali zakładnicy chorej gry politycznej Trumpa.
Gdy o tym skandalu dowiedział się świat, Trump oświadczył, że przestanie rozdzielać rodziny. Ale dla dzieci, które już odebrano rodzicom, nic się nie zmieni. Zgromadzono je w klatkach, gdzie spędzają całą dobę przy pełnym oświetleniu. „Mamusiu!”, „tatusiu!”, płaczą, a strażnicy często nie mogą się do nich zbliżyć i pocieszyć. Większość z nich nie może też liczyć na pomoc prawną. Ale jest coś, co my możemy dla nich zrobić tu i teraz. Jeśli 50 tysięcy z nas przekaże darowiznę w ciągu najbliższych 48 godzin, zaangażujemy prawników, którzy pomogą uwolnić przetrzymywane dzieci i zwrócić je rodzicom. Następnie ruszymy z intensywną kampanią przeciw polityce, która prowadzi do takich tragedii. Dorzuć ile możesz i pomóż uwolnić małych zakładników Trumpa. Fundusze niezwłocznie przekażemy grupom działającym na miejscu, by reprezentowały dzieci i pomagały w łączeniu rodzin. A potem Avaaz uruchomi kampanie w całych Stanach:

WPŁACĘ 5 zł - 80 zł

Trump używa tych niewinnych dzieci jako politycznych zakładników, by szantażować Kongres i uzyskać środki na budowę muru na granicy z Meksykiem. Po kilku tygodniach kłamstw medialna burza wreszcie przekonała go do zakończenia brutalnej polityki separacji. Ale chociaż rodziny mogą teraz zostawać razem, dzieci nadal będą przetrzymywane w klatkach, razem z rodzicami, jak zwierzęta! A dla dzieci już rozdzielonych nic się nie zmieniło – poza tym, że medialna uwaga już się od nich odwróciła. Wciąż są przetrzymywane w klatkach lub prowizorycznych namiotach, śpią na zimnych podłogach, samotne, bez kontaktu z rodzicami. Myśl, jak takie przeżycia odbiją się na ich psychice, przyprawia o dreszcze. Bez wsparcia prawników mogą być więzione długimi tygodniami, przenoszone do ośrodków oddalonych o tysiące kilometrów, w czasie gdy ich rodzice będą deportowani. Ale prawnicy mogą pomóc je uwolnić i połączyć zrozpaczone rodziny.
Serce pęka na myśl o tych skulonych z przerażenia dzieciach. Ale razem możemy zapewnić im wsparcie w momencie, gdy nie mogą im go zapewnić ich najbliżsi. A potem ruszyć z kampanią przeciw tej nieludzkiej polityce. Dorzuć się teraz:

WPŁACĘ 5 zł - 80 zł

Słuchając nagrań płaczących, wystraszonych dzieci zamkniętych w ośrodkach, nie mogłam powstrzymać łez. Wyobraziłam sobie, że to mój synek jest zamknięty w klatce z dala ode mnie. Zapewnijmy razem tym tysiącom dzieci pilną pomoc. Pokażmy im, że świat o nich pamięta, gotowy sprzeciwić się temu okrucieństwu.
Z nadzieją i determinacją,
Allison, Meetali, Danny, Nataliya, Nell, Jenny i Andrew wraz z całym zespołem Avaaz

* * *





Zaraz, zaraz – czegoś tu nie rozumiem: Trump ustanawia jakieś chore prawa, a ja mam za to płacić? A z jakiej racji? Chyba coś się komuś pomyliło!

A może tak wreszcie powstrzymać ten potop u samego źródła? Jak to może być, żeby statki zabierały z wód Libii uchodźców i transportowały ich do Europy? Przecież to jest współsprawstwo przestępstwa polegającego na handlu żywym towarem przez grupy przestępcze w Afryce i Ameryce Pd.! To jest żadna pomoc, bo działania tych wszystkich organizacji pozarządowych holujących „migrantów” i „uchodźców” do Europy czy Ameryki Pn. są tylko wodą na młyn organizacji przestępczych żerujących na nędzy Afrykańczyków czy Latynoamerykanów!!!  To nie jest ta droga! Tu potrzebne są rozwiązania kompleksowe, a nie doraźne. Ani USA ani EU nie mają żadnego - podkreślam ŻADNEGO - pomysłu na rozwiązanie tego problemu. Także to, co proponuje nam AVAAZ.

Poza tym mści się wielowiekowy kolonialny wyzysk jakim podlegali Afrykanie i rdzenni Amerykanie, więc nie rozumiem dlaczego my Polacy mamy ponosić koszty wielowiekowego wyzysku i ucisku tamtych ludzi?

Niech wreszcie ponoszą koszty ci, którzy przez wieki wykorzystywali kolonie i tubylców – bo mnie - polskiego emeryta ustawicznie okradanego przez państwo,  mającego ok. 260 euro na miesiąc nie stać na utrzymywanie „migrantów” i „uchodźców” - niech utrzymują ich ci, którzy ich doili bez pamięci i litości: Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy, Hiszpanie, Portugalczycy, Holendrzy, Belgowie, Włosi i Francuzi, i Kościół katolicki, który też był beneficjentem tego zbrodniczego procederu! Wystarczy, że mamy w Polsce 2,5 mln Ukraińców i innych przybyszów z krajów byłego ZSRR, a do tego Wietnamczyków, Chińczyków i innych… Nie dajmy się zwariować!

Poza tym gdzie jest ONZ i jego agendy? Gdzie jest UNICEF? Gdzie wreszcie jest Rada Bezpieczeństwa? Skończcie z szaleństwami wojen, skończcie z nierównością w poziomach życia i wszystko wróci do normy.


Opinie z KKK


Od siebie dodam tylko tyle. Według tvn24.pl tylko 1 na 8 tzw.
uchodźców podjęło zatrudnienie w Niemczech. Prawackie portale zapewne zaniżają te dane, lecz nie w tym rzecz. Wystarczy, że miało się z nimi bliżej do czynienia, żeby mieć wiedzę, że w takiej np. Anglii wystarczy przepracować kilka dni, by starać się o jakiś zasiłek. Cóż to za motywacja i do czego, skoro jeden nierób z drugim darmozjadem i tak dostaną zasiłki. Na każde kolejne dziecko po kilkadziesiąt euro. A ile jest dzieci w typowej muzułmańskiej rodzinie, wiadomo. I nie dziwota, że "Niemcy" o jakże niemieckich imionach jak Masoud, Ahmed czy inny Abdullah wożą się niezłymi furkami, podczas gdy mnie agencja pracy proponuje "atrakcyjne" wynagrodzenie za pracę w tartaku na poziomie... 9,49 euro... brutto! Wychodzi na czysto niecałe 7 euro. Plus dieta dzienna w wysokości max 15 euro netto. Taką ofertę dostałem. Odmówiłem, ponieważ jeśli ktoś popełni wysiłek i porachuje, otrzyma niecałe 1500 euro miesięcznie za pracę w Niemczech. W tartaku, Minus 375 euro za POKÓJ w mieszkaniu, w którym mieszkają inni pracownicy, obcy ludzie, o których nic nie wiadomo, minus 300 euro minimum za konkretne jedzenie. Owszem, można "jechać" na zupkach, ale jak daleko zajedzie się na takim jedzeniu? Na najbliższy przystanek o nazwie "wrzody żołądka" albo rak jelita grubego? Minus dojazdy do pracy i internet i telefon - kolejne 150 euro. Zostaje w pozytywnym wariancie około 600 euro. 600 euro po wyrzeczeniach i poświęceniach, PRACUJĄC. Podczas gdy wystarczy przejść na islam, ubarwić się i większą forsę dostaje się za siedzenie na życie i płodzenie kolejnych Masoudków, Ahmedków itd.
Pomijając fakt, że z językami obcymi jestem na bakier, a znalezienie porządnej oferty za konkretne pieniądze to przywilej tych, którzy pojechali do kogoś, kto siedzi na zachodzie od kilkudziesięciu lat, odmówiłem. Bo czemu Polaczek ma harować jak głupi, latać poganiany przez "polaczkowych" poganiaczy, wyraźnie bawiąc niemieckiego pana, podczas gdy lepszą kasę można w tak prosty sposób dostać, będąc "uchodźcą"...
Pomijam fakt, że wielu z tych "biednych" uchodźców, trzyma w łapach najnowsze smartfony,a na stopach nowe, oryginalne buty, nic o nich nie
wiadomo. Trudno mi wierzyć w to, że nawet w krajach III świata, nie jest prowadzona żadna ewidencja mieszkańców. A wyrobienie nowej tożsamości to koszt kilkudziesięciu dolarow. Stać ich, tych "uchodźców", skoro stać na opłacenie statku i na smartfony...
A skoro jesteśmy przy wyrabianiu nowej tożsamości... Autor tekstu wspomniał o 2,5 milionach Ukraińców, którzy są w Polsce. Jak wszystko, także i tożsamość można kupić za kilkadziesiąt dolarów na Ukrainie. Stać ich, skoro stać ich na kupno broni, którą szmuglują albo próbują szmuglować przez polską granicę. Pytam się: ilu z tych ost-arbeiterów brało udział w rzezi w Donbasie, jakich wiele się tam rozgrywa? Ilu z tych ost-arbeiterów brało udział w spaleniu żywcem kilkudziesięciu ludzi w Odessie, 2 maja 2014 roku?! Nie pytam, ilu z nich przejawia sympatie banderowskie, bo to widzą wszyscy, jeno nie polskie  "janusze byznesu" albo pachołki jankesów spod znaku po-pisu, którzy - gdyby wuj Sam kazał, to podarowaliby rezunom całe Podkarpacie, razem ze mną, mieszkańcem Podkarpacia, który do granicy z Ukrainą ma tylko 100 kilometrów drogi.
Chciałbym obalić jeszcze jeden mit, jakoby obcokrajowcy, GŁÓWNIE Ukraińcy, bo ich jest najwięcej, ratują polski rynek pracy. Litości... pracuję z kilkunastoma Ukraińcami. Żaden z nich ani znaju ani panimaju polszu. To można pominąć. Ale już fakt, że brygadzista każe mi poprawiać po nich cały pojemnik ze źle oszlifowanymi detalami, mówię wtedy: TAKIEGO WAŁA. Bo gdy ja coś źle zrobię, to drze na mnie mordę.
A kiedy "bracia ze wschodu" popełniają kolejną z rzędu fuszerkę, to do nich nie powie ani słowa. Postawilem się. Powiedziałem: TAKIEGO CHUJA. W tym wszystkim zastanawia, czemu nie ściągamy do kraju repatriantów? Czemu gniją na Ukrainie, Białorusi, Kazachstanie?! To nie jest miejsce dla nich! W Kazachstanie powinni być przedstawiciele polskich firm wydobywczych, a nie stare babiny czy polskie rodziny żyjące w zapadających się chałupach. Zanim ktoś nazwie mnie nacjonalistą i trollem Putina dopowiem, że nie mam nic przeciwko emigracji zarobkowej. Ale, nie w takich ilościach i na pierwszym miejscu pomyślmy o naszych rodakach i o tym, jakie zagrożenie napłynęło do Polski zza Sanu. 2,5 miliona Ukraińców, z czego wcale mały procent faszystów hołdujących bydlakowi Banderze. Czego dopuszczali się banderowcy - 8 lipca tvpis wyemituje film Smarzowskiego "Wołyń". O ile nie zmięknie pod naciskiem środowisk ukraińskich... (M.K.)


Tym wszystkim miłującym "uchodźców" i "migrantów" powiem tylko tyle - mój znajomy z Wiednia miał domek w górach, gdzieś koło Grazu. Pewnego piątku pojechał tam na weekend i co zobaczył? Dom był otwarty, w środku potworny bałagan, pokoje zanieczyszczone kałem i moczem. Co cenniejsze rzeczy ukradzione. Okazało się, że byli tam "migranci". Facet poszedł na policję, a policja tylko rozkładała ręce, że niby niczego nie da się zrobić...
Inny przykład - córka mojej kuzynki jechała z Wiednia do Krakowa. Po drodze chciała zatankować swego SUV-a i na stacji benzynowej została zaatakowana przez czterech "migrantów", którym się spodobała ona i jej auto. Udało się jej uciec tylko dlatego, że ma charakter w swych długich nogach. Oczywiście policja "nie mogła nic zrobić"... 
I znów Wiedeń - "migranci" poharatali mojemu znajomemu samochód, bo nie podobał się im znaczek PL. Lakierowanie kosztowało cholernie drogo... 
I ostatni przypadek - moja znajoma już drugi miesiąc szarpie się o odszkodowanie z pewną arabską linią lotniczą. Zapłaciła za wycieczkę, ale z ich winy straciła 24 godziny i zażądała odszkodowania, które jej przysługuje - 400 euro. Kompania ta robi wszystko, by zniechęcić ją do procedowania tego odszkodowania, gra na zwłokę, wymyśla coraz to nowe kruczki prawne, byle tylko jej nie wypłacić te 400 euro. A potem dziwią się, że są znienawidzeni w Polsce! Mnie już to nie dziwi. (Daniel Laskowski)  

czwartek, 15 czerwca 2017

Płonący apartamentowiec i dżihad



Wczoraj rano włączyłem radio i w wiadomościach o szóstej usłyszałem hiobową wieść o płonącym w Zachodnim Londynie apartamentowcu Grenfell Tower stojącym przy stacji metra Latimer Grove. Pierwszą myślą było, że jest to powtórka z ataku na nowojorskie wieże WTC z 11.IX.2001 roku. Oczywiście od razu włączyłem telewizor i rzeczywiście – przerażający widok płonącego wieżowca znów przypomniał tamte wydarzenia.



Podobno ustalono, że wieżowiec zapalił się od zwarcia na czwartym piętrze. Podobno nie był to akt terroru tylko nieszczęśliwy wypadek zaprószenia ognia. Może bym w to uwierzył, gdyby nie mały drobiazg – jakie to musiało być cholernie mocne zwarcie, że wieżowiec zajął się ogniem od czwartego piętra w górę! Poza tym policja już ustaliła, że nie było to zbrodnicze podpalenie, zanim strażacy nie dogasili wypalonego budynku! Dziwne to jest, nieprawdaż?






Przecież na zdjęciach widać, że wieżowiec palił się od II piętra i że ogień postępował do góry i rozprzestrzeniał się na boki. Jaka musiała być jego siła, kiedy objął całą konstrukcję budynku powyżej IV piętra? Tam musiało się zdrowo hajcować, skoro ogień objął całą konstrukcję budynku i sfajczył go na amen. Czy była to tylko wina łatwopalnych materiałów, których wiele znajdowało się na poszczególnych piętrach? Mnie przypomina się pożar w szczecińskiej Kaskadzie, gdzie ogień szalał korzystając ze zjawiska tzw. „komina termicznego” – w przypadku londyńskim najprawdopodobniej ogień też rozprzestrzeniał się pionowymi ciągami: szybami wind, przewodami wentylacyjnymi i po klatkach schodowych, podobnie jak w wieżach WTC. I jeżeli więc doszło do zbrodniczego podpalenia (wbrew ustaleniom policji) to zrobił to jakiś fachowiec, który znał się na rzeczy, albo miał doświadczenie…




Co ma do tego dżihad? To oczywiste. Nawet jeżeli nie był to akt terroru, to dżihadyści mogą zaatakować właśnie takie apartamentowce i wieżowce, które budowano bezmyślnie i bez zachowania przepisów p.poż., wypełniając je materiałami łatwopalnymi: wykładzinami drewnianymi, plastykami no i oczywiście meblami, z których większość jest wykonana z materiałów drewnianych i tworzyw sztucznych. Materiały te paląc się dają wysokie temperatury w granicach ponad +1000°C oraz bardzo toksyczne produkty spalania, które mogą zatruwać mieszkańców odbierając im możliwość uratowania się ucieczką z miejsca pożaru.



I tego właśnie należy się obawiać. Pożary wieżowców są bardzo trudne go ugaszenia i przede wszystkim powinna je chronić profilaktyka. Poza tym należy wzmocnić ochronę techniczną i fizyczną tych obiektów. Terrorystom wskazano kolejne cele i nie zdziwiłbym się, gdyby kolejnym celem był jakiś wysokościowiec. Tych na szczęście w Polsce jest niewiele, a gierkowskie bloki jest bardzo trudno podpalić – z dymem pójdą jeden, no dwa mieszkania i na tym koniec.




Ale nie uspokajajmy się, bowiem celem ataku może być np. krakowski Kazimierz, gdzie istnieją budowle zawierające wiele elementów drewnianych będących doskonałym żerem dla ognia, a w takim przypadku z dymem może pójść cały kwartał. Tak czy inaczej, celem terrorystów-piromaniaków mogą być pojedyncze zabudowania z drewna, które nie mają żadnych zabezpieczeń lub zabezpieczenia te są jedynie symboliczne.



I dlatego z tym właśnie powinniśmy się liczyć. Przyjmując na naszą ziemię „uchodźców” i „migrantów” (celowo napisałem to w cudzysłowie, bo są to przede wszystkim uciekinierzy ekonomiczni) musimy się liczyć z tym, że wśród nich będą dżihadyści z ISIS i tych się należy obawiać. Co do reszty, to jestem raczej spokojny – pomieszkają u nas dwa-trzy miesiące i uciekną do Niemiec, bo tam po prostu opłaca się być „uchodźcą” i „migrantem”… 

Zresztą to wszystko jest wynikiem obłędnej polityki państw kolonialnych – eksploatujących Afrykę i Azję bez umiaru i bez jakiegokolwiek wstydu za to, co tam robili z tubylcami, a które teraz zbierają to, co posiali i usiłują przerzucić ciężar swych win na takie kraje jak Polska, Węgry czy Czechy. I dlatego uważam, że to one powinny wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za powstałą klęskę migracyjną i ponieść jej koszty, a nie mydlić nam oczy „solidarnością europejską”, z której same się wyłamały...  

Zdjęcia: MSN, Interia.pl 



Komentarze z KKK


Witam,
fakt, sprawa nie jest oczywista. Słyszałem tłumaczenie, że niby budynek został pokryty jakimś materiałem łatwopalnym i dlatego ogień miał co jeść... Ale pożar powinien raczej ogarnąć tylko jedno piętro. Jak doszło do tego, że prawie całkowicie spłonął i zapewne zostanie zburzony? Nie wiem.
A gdyby telewizja za zgodą polityków ogłosiła, że to sprawka terrorystów! Moim zdaniem wywołałoby to panikę w całym mieście, gdzie obcokrajowców nie brakuje i są wstanie bez większych problemów chodzić po mieście. Nie wyobrażam sobie takiej decyzji i informacji w TV. Londyńczycy wpadliby w panikę, jak nic.
Oficjalnie więc był to pożar za sprawą lodówki... Awarii elektryki etc.
Bo jak beton może się aż tak hajcować?!
Przydałoby się poprosić o komentarz jakiegoś inżyniera.
Co do tej powtórki WTC. Faktycznie, coś w tym może być symbolicznego. Spójrzmy na zdjęcia, otoczenie wieżowca, jego wygląd...
Ośrodek dla uchodźców w Polsce. Mieszkańcy zastraszani przez Czeczenów. (Ośrodek w Lininie)


Tak to jest, kiedy kolorowych wpuszcza się do nowoczesnych bloków. Nie jestem rasistą, ale powinno sie ich trzymać w obozach przejściowych - tak jak trzymano polskich uciekinierów na Zachodzie - w Unna Massen, Treiskirchen, Lund, Capui i kilku innych miejscach - po prostu ze względu na bezpieczeństwo Europejczyków. I jeszcze jedno - jeżeli idzie o zeuropeizowanych islamistów, którym marzy się w Europie państwo islamskie i zamierzają uprawiać terroryzm, to w przypadku popełnienia przez takiego przestępstwa powinno się takich wydalać tam, skąd przybyli i to z rodzinami w jednym ciuchu na grzbiecie. No i oczywiście w trybie natychmiastowym pozbawiać obywatelstwa. To by ich nieco ostudziło. (Daniel Laskowski)   

Trochę teorii spiskowych, ta akurat jest fajna (ale jak by się urzeczywistniła to byłoby już gorzej)
 "DZIEŃ X"- Islamiści czekają na sygnał żeby wyrżnąć Europejczyków - takie są plany światowego rządu: