Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energetyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 października 2023

Energetyczna bonanza na Bałtyku

 


Oto projekt energetycznej i ekologicznej bonanzy na Morzu Bałtyckim. W dwóch lokalizacjach powstaną pola turbin wiatrowych, które będą w stanie „wykręcić” 5,2 GW energii elektrycznej – czystej i niezagrażającej środowisku. Jest to ilość, która będzie w stanie zaspokoić potrzeby 9,5 mln gospodarstw domowych, i może stanowić przeciwwagę dla energetyki nuklearnej. To są na razie plany, ale przynajmniej to jest jakiś pomysł na zagospodarowanie ławic bałtyckich stojących odłogiem. Ten pomysł jest lepszy, niż wszelkie projekty stworzenia w Polsce atomowej bonanzy energetycznej, która nie będzie zbyt bezpieczna dla środowiska.

Moim zdaniem ten pomysł jest bardzo dobry i trzeba by go było zrealizować jak najprędzej. Polska powinna stać frontem do morza, a nie odwracać się odeń plecami jak to ma miejsce po 1989 roku!   

niedziela, 2 czerwca 2019

Energia – niemal za darmo!


Wiatrowa farma na Morzu Północnym


Dmitrij Ławoczkin


Koncern wytwarzający produkty żywnościowe Kraft Foods wykorzystuje w procesie technologicznym kofeiny fabryki z angielskiego miasta Banbury elektrownię, do której paliwem jest kofeinowa melasa.

We współczesnym świecie kwestia otrzymania energii elektrycznej jest na pierwszym miejscu. Za dostęp do zasobów nośników energii toczą się wojny, organizuje się kolorowe rewolucje, czy dywersję. Wraz z tym na naszej planecie jest dostatecznie dużo technologii, których wdrożenie spowodowałoby to, że energia elektryczna byłaby jeżeli nie darmowa, to fantastycznie tania i do tego bez uszczerbku dla środowiska Ziemi. Fantastyka? – wcale nie!


Podarunek od Słońca


Jednym z najbardziej obiecujących rodzajów alternatywnej energii jest energia słoneczna. Mieszkańcy naszego kraju zapewne zauważyli pojawienie się w miastach latarni pracujących na bateriach słonecznych. W tym samym czasie, właściciele wolno stojących domów coraz częściej ustawiają takie właśnie baterie słoneczne u siebie na dachach. Jednakże masowe pobieranie energii słonecznej hamuje przede wszystkim wysoka cena baterii słonecznych i niska sprawność tych urządzeń. Tym niemniej baterie słoneczne rozmieszczone na dużym terytorium mogą zamienić jałowy step w elektrownię. Największe zainteresowanie wzbudzają ogromne przestrzenie pustyń i stepów praktycznie nie zamieszkałe przez ludzi. Niemieccy uczeni policzyli, że jeżeli pokryć bateriami słonecznymi tylko 0,3% terytorium pustyni Sahara, to prądu będzie tyle, by można było zasilić nim całą Europę! 

Aktualnie liderem w pozyskiwaniu tego rodzaju energii są Indie. Na północy subkontynentu znajdują się całe farmy baterii słonecznych dających razem 856,81 MW energii elektrycznej. Wprowadzenie ich do eksploatacji miało miejsce w latach 2011-2012. Efekt był wspaniały – dzisiaj Indie otrzymują 15% potrzebnej krajowi energii z alternatywnych, ekologicznie czystych źródeł.


Przejść na nowy rodzaj energii!


Nie odstaje od Indii i Europa. W 2011 roku, w Niemczech został dokonany montaż 636.000 paneli elektrowni słonecznej o mocy 166 MW. Jest symboliczne, że elektrownia ta powstała na miejscu byłej kopalni węgla. W USA, w stanie Kalifornia, rozmieszczono kilka elektrowni słonecznych o mocy od 170 do 579 MW. Szczyt wprowadzania ich do eksploatacji przypada na lata 2013-2015. Władze stanowe planują dojście do 25% udziału alternatywnych źródeł energii, zaś w 2020 roku ta liczba ma wynosić 33%! 

W Chinach elektrownie słoneczne o mocy ogólnej 570 MW rozmieszczone w miejscowości Holmats także dają znaczną część do globalnej produkcji energii w tym kraju. 

A jak w Rosji? U nas też istnieją elektrownie słoneczne. W 2011 roku oddano elektrownię słoneczną w Obwodzie Biełgorodskim – w Jakowlewskim Rejonie w chutorze Krapiweńskije Dwory – która składa się z 1320 potężnych fotoogniw. Wprawdzie jej moc w porównaniu z zagranicznymi jest niewielka – wszystkiego 100 kW, ale w Rosji są silniejsze elektrownie słoneczne, które znajdują się na Kołymie i są to: Ochotnikowo o mocy 80 MW, Pierowo o mocy 100 MW oraz także Mitjajewo o mocy 31,4 MW i Rodnikowo o mocy 7,5 MW. 

W Ałtajskiej Republice w listopadzie 2014 roku uruchomiono elektrownię składającą się z 20.880 fotoogniw o mocy 5 MW. Niestety, wedle danych podanych przez Międzynarodową Agencję Energetyczną – IEA, zastąpienie w pełni tradycyjnych źródeł energii na słoneczną jest nieopłacalne: nawet jeśli na świecie powstanie 50.000 elektrowni słonecznych o mocy 300 MW każda, to będzie zaspokojone jedynie 25% zapotrzebowania Ludzkości na energię. Tym niemniej, pewne państwa Afryki mogą spokojnie przejść na ten typ energii.



Różne warianty farm wiatrowych produkujących energię elektryczną w Finlandii, Sri Lance i Zatoce Meksykańskiej


Siła morza


W drugiej połowie XX wieku uczeni obliczyli, że wykorzystując energię przypływów i odpływów, Ludzkość sumarycznie może uzyskać taką ilość energii, jaką uzyskałoby się po spaleniu wszystkich znanych zasobów węgla kamiennego i brunatnego. W perspektywie przy postawieniu dostatecznej ilości elektrowni pływowych mieszkańcy naszej planety mogliby całkowicie zabezpieczyć sobie energię elektryczną! Kierunek ten jest szczególnie aktualny dla Rosji, którą omywa 12 mórz[1] i jedno, które jest morzem wewnętrznym[2]. Najdziwniejszym jest to, że pływowe młyny były znane w Europie już w Średniowieczu, tym niemniej dzisiaj jest ich nieporównywalnie mniej. Pierwsza tego rodzaju elektrownie pływowa działająca w oparciu o różnice poziomów pracowała we Francji w 1966 roku. Jej moc wynosiła 240 MW i pracuje ona do dziś dnia! Współczesna technika pozwana na budowanie elektrowni przypływowych nawet na otwartym morzu!

Kisłogubskaja Elektrownia Pływowa na płw. Kola
 
W Korei Pd. znajduje się największa w świecie elektrownia pływowa o mocy 254 MW, uruchomiona w 2011 roku. One znajdują się także w Ch.R.L., Szkocji i Indiach. W USA w 2015 roku 30 pływowych turbin o mocy 1,05 MW każda, umieszczono na East River w Nowym Jorku. Uczeni zamierzają wykorzystać elektrownie pływowe w charakterze łamaczy fal, chroniących wybrzeża od wody. Ale najdalej poszli uczeni z Northeastern University w Bostonie, którzy zaproponowali budowę elektrowni pływowej w Cieśninie Florydzkiej, gdzie ma swój początek Golfstrom.[3]  Tylko u wylotu z Zatoki Meksykańskiej przepływ tego wodnego potoku wynosi 25 mln m³/s – to jest więcej niż sumaryczny przepływ wszystkich rzek naszego świata!!!


Wiatr w służbie


Na równi ze słonecznymi i wodnymi elektrowniami są popularne wiatrowe źródła energii. Prawda, one mają wiele minusów – wiatraki potrzebują dużo miejsca i stałych wiatrów. A ponadto one wpływają negatywnie na zdrowie żywych stworzeń. Ale rozwiązanie tych problemów jest nietrudne. Po prostu wystarczy umieścić farmy wiatrakowe… w morzu. Tam wciąż wieje wiatr i nie ma istot żywych. W 2012 roku w Europie naliczono ponad 2000 wiatraków w 69 wiatrowych farmach. Dostarczana przez nie energia wystarczy do zabezpieczenia elektryczności dla 5 mln gospodarstw domowych. Aktualnie największą farmą wiatrową w świecie jest London Array o mocy 0,53 GW, a Wielka Brytania należy do największych eksploatatorów farm wiatrowych.

Drugi pod względem mocy jest Gabbard, który także znajduje się w tym kraju o ma moc rzędu 504 MW, zaś w planach Anglicy mają jeszcze dwie farmy wiatrowe: DoggerBank i NorfolkBank, obydwa o mocy 7,2 GW. Planuje się, że w 2020 roku moc wszystkich elektrowni wiatrowych w Europie wyniesie 40 GW i to zabezpieczy do 4% zapotrzebowania UE na energię elektryczną. Do tego duńscy uczeni oświadczyli, że za 10-15 lat morskie elektrownie wiatrowe będą śmiało konkurować z paliwami kopalnymi! Także Japonia po tragedii w Daiichi-Fukushima 1 EJ w charakterze alternatywy dla elektrowni atomowych postanowiła stworzyć własne morskie farmy wiatrowe.


Energia spod ziemi


Jak się tak przyjrzeć, to ekologicznych, czystych, naturalnych, odnawialnych źródeł jest na Ziemi wielka ilość! Także wnętrze planety jest gotowe pomagać ludziom. Jednym z najbardziej popularnych rodzajów czystej energii można nazwać geotermalną energię gejzerów. Pierwsza taka elektrownia wykorzystująca gejzery powstała w 1904 roku. Wtedy dzięki niej zapalono cztery żarówki. W pół wieku później, geotermalne elektrownie pracują wszędzie.

Paużetskaja Elektrownia Geotermalna na Kamczatce


W Rosji na południu Kamczatki podobna elektrownia o mocy 5 MW była uruchomiona w 1966 roku. W 1980 roku jej moc zwiększono do 11 MW. Podobne elektrownie wykorzystuje się we Włoszech. Dzisiaj ich łączna moc wynosi 384 MW. Są one popularne na Nowej Zelandii, w Meksyku i Japonii. Kilka elektrowni geotermalnych pracuje w USA w Dolinie Wielkich Gejzerów. W tym czasie Reykjavik – stolica Islandii – i cały ten kraj otrzymuje energię elektryczną z podziemnych gorących źródeł. Ale najbardziej aktualny temat energetyki geotermalnej jest w Rosji, wszak w we wnętrzu ziemi, na głębokości 4-6 km pluskają rozgrzane do 180-200ºC oceany magmy.[4] Przewierciwszy skalną opokę można uzyskać praktycznie niewyczerpaną fontannę pary jak źródło czystej, ekologicznej energii. 

Nie ma więc nic dziwnego w tym, że ten rodzaj energetyki rośnie w wysokim tempie. Jeżeli w 2007 roku sumaryczna moc elektrowni geotermalnych w świecie sięgała 9,732 GW, to już w 2010 roku liczba ta wynosiła 10,709 GW i wciąż wzrasta osiągając w 2015 roku wartość 18,46 GW. Przy tym takie kraje jak Salwator, Kenia, Kostaryka, i Filipiny otrzymują 15% swej energii elektrycznej z wnętrza Ziemi.


Na granicy fantastyki


Alternatywna energetyka tak bardzo zajęła umysły milionów, że uczeni wymyślają coraz to dziwniejsze sposoby otrzymywania elektryczności. Np. piezzoelektryczność uzyskiwana w czasie oddziaływania na siebie dwóch materiałów. Tak więc trotuary czy mosty sporządzone ze specjalnych materiałów, chodzenie po których powoduje powstanie prądu elektrycznego.

Koncern Soccket Inc. poszedł jeszcze dalej opracowując… piłkę z cewką indukcyjną. Urządzenie zbiera energię uderzenia w piłkę, dzięki czemu w ciągu 15 minut gry uzyskuje się prąd mogący diodową lampę przez 3 h. Bardzo popularnym na wsi jest taki sposób: farmerzy otrzymują metan z ekskrementów bydła i przetwarzają go w energię. W charakterze dynamo maszyn w Sao Paulo (Brazylia) zatrudnia się sportowców, którzy kręcą pedałami rowerów treningowych. Są sposoby zbierania prądu z ciała człowieka w czasie przebieżki i zasilania nim odtwarzacza MP3 biegnącego. W Indiach otrzymują energię z przepracowanych łusek ryżowych. Szwajcarska medycyna jeszcze raz pokazała swój profesjonalizm sporządzając miniaturową turbinkę do kardiostymulatora która zasila kardiostymulator dzięki obiegowi krwi.

Przestrzeń do twórczości inżynierów dają wszelkiego rodzaju pokrycia, które generują elektryczność pod wpływem padających na nie promieni słonecznych. To są pokrycia dla szyb okiennych, a także specjalna farba, którą kryją burty statków.

Istnieją także pomysły na chwytanie wiatru słonecznego przy pomocy specjalnego satelity. Potok naładowanych cząstek idący od Słońca jest w stanie dać Ludzkości ogromną ilość energii, i rzecz w tym tylko, jak ją dostarczyć na Ziemię…?


Moje 3 grosze?




A u nas? Wstyd mówić. U nas robi się wszystko, by nie wprowadzać żadnej nowej technologii. Owszem, są farmy wiatrowe, ale jest ich niewiele i robi się wszystko, by ich było najmniej. Energetyka wodna czy geotermalna jest traktowana jako źródło profitów dla cwaniaków, a jeżeli idzie o energię jądrową, to zamierza się uszczęśliwić Polaków 10 jądrówkami umieszczonymi na obszarach wodnych i leśnych. Jak dotąd żadna z nich nie powstała, ale biura projektowe już przytuliły kilkanaście milionów złotych. Za to buduje się potężną elektrownię węglową, która dołoży swoje do trującego nas smogu… 


Energetyka jądrowa? Owszem, ale nie w wykonaniu polskich firm! Żyjemy w kraju, gdzie nie potrafi się wybudować prostego kilometra autostrady, a przecież w technologiach jądrowych wymagana jest dokładność do pięciu miejsc po przecinku! Nie mówiąc już o tym, że przecież ktoś musi się przy tym nachapać, co atoli jest już osobną sprawą dla CBŚP i  CBA… 


Jak na razie, to o czystej energii w tym kraju paranoi i paradoksów możemy sobie tylko pomarzyć. No chyba że… że zrobimy tak, jak zaproponował Daniel Laskowski w swym opowiadaniu „Gdzieś w środku Trójkąta” - https://daniel-laskowski.blogspot.com/2018/07/opowiadania-wakacyjne-123.html - w którym z Polski zrobiono jedną wielką energetyczną bonanzę, w zamian za co Polacy mogli się osiedlać, gdzie tylko chcieli w UE. Ale czy zgodzilibyśmy się na coś takiego?


Innym pomysłem, który byłby możliwy do zrealizowania to pływające elektrownie atomowe, których używają Rosjanie na wybrzeżach Syberii, zob. Megan Geuss – „Rosja wypusciła pływajacą EJ w tym tygodniu” - https://wszechocean.blogspot.com/2018/05/rosja-wypuscia-pywajaca-ej-w-tym.html. Tylko znowu: kto to zrealizuje w tym kraju niemożliwości? 


A jak na razie rządzący Polską robią wszystko, by ją zniszczyć. By zniszczyć jej unikalną przyrodę, by mieć pieniądze na spełnienie swych chorych planów i zachcianek. Przyszłe pokolenia Polaków przeklną ich za to.   



Od Czytelników

Ponieważ jest to długoterminowa inwestycja a rząd potrzebuje gotówki natychmiast więc inwestują w rosyjski węgiel. Wracając do farm wiatrowych jestem jak najbardziej za.
Nasi władcy nie mają eko-spojrzenia na Polskę. Nie interesuje ich zupełnie fotowoltanika, wiatr czy fale morskie z których można pozyskać darmową energię. Wolą wspomniany węgiel i wycinanie starych dorodnych lasów (Puszcza Białowieska itd.) (Huna Longa)


Źródło – „Tajny XX wieka”, nr 16/2019, ss. 6-7
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz  
 


[1] Morze Bałtyckie, Barentsa, Karskie, Białe, Czukockie, Łaptiewów, Peczorskie, Wschodniosyberyjskie, Czarne, Azowskie, Ochockie, Beringa.
[2] Morze Kaspijskie.
[3] Golfstrom bierze swój początek w Zatoce Gwinejskiej. Autorowi chodzi o odcinek Prądu Zatokowego biegnący wzdłuż wybrzeży USA.
[4] Chodzi o ocean podziemnych wód podgrzanych do takiej temperatury. W rzeczywistości bowiem magma jest płynną skałą o temperaturze 1200-2000 i więcej ºC.

piątek, 4 października 2013

ELEKTROWNIE PIRAMID

Widok na kompleks piramid w Gizie

Christopher Dunn twierdzi, że Wielka Piramida w Gizie, Egipt, została zbudowana jako elektrownia! Wychodzi on z następującego założenia:
Granit zawiera wysoki procent kwarcu (~55%) zaś kwarc ma naturalną możliwość przetworzenia energii mechanicznej (kinetycznej) w prąd elektryczny, zaś tzw. Komora Królowej jest sercem ogromnego generatora elektryczności. Wielką Piramidę zaprojektowano do drgań 640 Hz z Komory Królowej.

To, co nazwano Komorą Królowej w rzeczywistości jest generatorem wodoru. Pomieszczenie to jest wyposażone tak, jak kolumna chłodnicza. Wewnątrz niej znajdowały się chemikalia: uwodniony chlorek cynku – ZnCl2 · (1-4)H2O i kwas solny – HCl, które umieszczano w niej poprzez północny i południowy szyb wentylacyjny. Reakcja tych dwóch związków chemicznych dawała w rezultacie wodór. (???)

Przekrój Piramidy Cheopsa


Dowodem na ten proces chemiczny są dwa różne kolory otworów wentylacyjnych I pozostałości soli na ścianach Komory Królowej. Nadmiar chemikaliów jest wyciągany poprzez „szyb” do podziemnego pomieszczenia poniżej piramidy. Gazowy wodór wypełnia Wielką Galerię  i Komorę Króla. Potem rezonatory w Wielkiej Galerii zaczynają pracować. Cały ten budynek (piramida) zaczyna wibrować i przekształcać (te wibracje) w sygnał dźwiękowy. Piramida zaczyna „śpiewać”. Dźwięk przenika przez tunel w kierunku Komory Króla, która także zaczyna wibrować. Poruszający się granit zaczyna naciskać na kwarc. Efekt piezoelektryczny generuje ruch elektronów, co produkuje elektryczność. Wodór wypełnia cała piramidę w czasie produkcji prądu. (Prawdopodobnie używanej przez UFO)

I teraz do gry włącza się wiedza astronomiczna dawnych Egipcjan. Północny otwór w Komorze Królewskiej otwiera się i zaczyna przewodzić sygnały mikrofalowe, które bombardują naszą planetę przez cały czas. Sygnał ten jest wytwarzany przez monoatomowy wodór – H (a nie wodór cząsteczkowy – H2 – przyp. tłum.), i jest on wzmacniany, kiedy przechodzi przez piramidę. To prowadzi do emisji energii… - która jest rozsyłana na zewnątrz piramidy jako energia elektryczna…  

Małe detale, takie jak miedziane rury służące do wentylacji – jak wskazują na to analizy – zostały zrobione z miedzi z kopalni w Północnym Michigan. Służyły one jako czujniki mierzące poziom czynnika roboczego dodawanego do Komory Królowej, co ma sens. Zapach we wnętrzu piramidy jest konsekwencją zachodzących w niej przemian chemicznych.


Zniszczenia w Komorze Królewskiej (ukazane tutaj) zostały spowodowane przez potężną eksplozję wodoru w odległej przeszłości – dowodem na to jest czarny pył na suficie tej Komory.

Dunn stosuje ten sam rodzaj logiki do Piramidy i twierdzi, ze pozostaje to dla niego nierozwiązana kwestią. A jest nią to, jak Egipcjanie (czy ktoś przed nimi) „zmusił” Piramidę do wibracji? Szukał on odpowiedzi w fizyce. Położył dwa przedmioty obok siebie: pierwszy z nich wibrował, drugi nie. Po pewnym czasie ten drugi zaczął też wibrować. Częstotliwość wibracji pierwszego udzieliła się drugiemu poprzez rezonans.

Dunn stosuje taka właśnie logikę do piramid i twierdzi, że Wielka Piramida jest zbudowana jako model Północnej Półkuli Ziemi. Jest ona precyzyjnie zlokalizowana dokładnie w punkcie równowagi planety. Dlatego stała się ona podległa ziemskiej wibracji. W tym czasie, w którym opublikował on swoją książkę, w 1998 roku, nie było żadnych dowodów na to, że Ziemia na swoje własne oscylacje. Nieco później, bo w 1999 roku, „Washington Times” opublikował artykuł wyjaśniający jak to ekipa Japończyków, której przewodził dr Naoki Sudao udowodnił, że nasza planeta stale wibruje na poziomie, który może być odczuwany przez nasze uszy. Jedyną drogą myślenia o piramidach jest traktowanie ich jako elektrowni.

W dniu dzisiejszym wszystko oparte jest o elektryczność i cały proces jest „widoczny” dla naszych oczu: tablice rozdzielcze, linie przesyłowe, kable i urządzenia. W przypadku Egipcjan, technologia wytwarzania elektryczności była inna. Logicznym jest, że przesył energii był także różny od naszych prymitywnych sposobów. Nie zapominajmy, że idea bezprzewodowego przekazywania energii Tesli i jego udane eksperymenty miały miejsce ponad 100 lat temu w Kolorado. Był on w stanie oświetlić 10.000 domów nie używając żadnego kabla! Nie tak jak teraz. Tworzył on sztuczne błyskawice przy pomocy wibracji Ziemi.

Tesla spowodował ruch częstotliwości z Colorado Springs do antypodów planety i z powrotem. Elektryczne echo spowodowało powtórkę procesu i jego wzmocnienie na skalę globalną. Jeżeli Ziemia jest dobrym przewodnikiem, to ten proces może trwać przez cały czas bez przerwy i spowodować dezintegracje całej planety.


Tesla zbudował Wardenclyffe Tower w Shoreham, Long Island, która była urządzeniem telekomunikacyjnym i urządzeniem wytwarzającym prąd elektryczny. Przy pomocy kilku prostych narzędzi, Tesla zdołał zbudować elektrownię bazującą na ziemskim rezonansie, a potem w postaci snopów energii kierowanej do domów i fabryk. Tesla udowodnił, że bezprzewodowe przesyłanie energii elektrycznej jest możliwe. Ale tania energia nie leży w interesach wielkich korporacji. Ich profity ekonomiczne zależą od drogiej energii i jeszcze droższych technologiach.

W książce „Secret History of Ancient Egypt” Herbie Brennan daje przegląd najwcześniejszych zapisów o Egipcie i jego władcach. Zaczyna od greckich filozofów: Solona i Platona. Solon opisywał swoją podróż po Egipcie, gdzie egipscy kapłani w VI w. p.n.e. opowiadali mu o budowie miasta Sais jakieś 8000 lat wcześniej. Zaś Egipt został założony jeszcze wcześniej. Platon mówił o Atlantydzie i – znów zgodnie z egipskimi kapłanami – jej zniszczenie miało miejsce w okresie sprzed 12.000 lat.
Źródło - dr Semir Osmanagich – „Pyramids Around The World”, The New Era Times Press.


Piramidy na Księżycu i Apollo-17


To zdjęcie zostało wykonane przez załogę lądownika wyprawy księżycowej Apolla-17 po jego lądowaniu. Była to – jak dotąd – ostatnia amerykańska załogowa misja księżycowa. Trzyosobowa załoga w składzie: dowódca wyprawy – Eugene Cernan, dowódca modułu, pilot – Ronald Evans i dowódca modułu LM – pilot Harrison Smitt, wystartowała w dniu 7.XII.1972 roku. Był to ostatni lot załogowy na Księżyc i ostatni lot człowieka poza orbitę wokółziemską.


Moje 3 grosze


Myśl zawarta w ten notatce jest bardzo ciekawa. Piramida jako elektrownia – a dlaczego nie? Takie wytłumaczenie ma większy sens, niż bredzenie o grobowcach królewskich/kapłańskich czy jakieś ezoteryczne „wyjaśnienia”, które są klasycznym obrazem stosowania zasady „ignotum per ignotum” – objaśnianiem iksa przez igrek.

Piramidy i Atlantyda? – uważam, że to jest możliwe. Atlantydzi nie używali energii jądrowej i ich kłopoty zaczęły się w momencie, kiedy zaczęli jej używać do celów wojennych zanim nadeszły „jeden dzień i jedna noc okropna” – jak pisał o tym Aristokles. Wykorzystywali energię kryształów (lasery?), energię geotermiczną (Atlantyda podobnie jak Islandia stała na wulkanach, a właściwie na pióropuszu gorącej magmy z wnętrza Ziemi, więc gorącej wody i pary było tam po dziurki w nosie), energię słoneczną (poza swoją wyspą budowali ogromne kolektory słoneczne, które – z powodów oczywistych – orientowano według stron świata, a wszystkie kręgi kamienne są nieudolnymi próbami powtórzenia tego sposobu podpatrzonego przez ówczesne prymitywne plemiona) no i wreszcie energia ziemskiego rezonansu (cokolwiek to znaczy, a sądzę, że chodzi przede wszystkim o wykorzystanie energii ziemskiego magnetyzmu i grawitacji).

Nie przemawia do mnie to, że wielkie korporacje ukręciły łeb wynalazkowi Tesli. W czasach totalnego głodu energii, rzeczywistość prędzej czy później zmusiłaby je do porzucenia tradycyjnych metod uzyskiwania energii elektrycznej. Jak nie Amerykanów, to Rosjan, Chińczyków i kogo tam jeszcze. A nade wszystko Niemców z III Rzeszy, którzy mieli ogromne zapotrzebowanie na energię elektryczną. I nie wykorzystali wynalazków Tesli? Nie wykorzystali, a przecież o nich wiedzieli. Gdyby to była prawda, to Himmler postawiłby się na głowie, by zdobyć to cudowne źródło energii, ale nie postawił się. Jakoś się to kupy nie trzyma - chyba że…

Chyba że SS-Reichsführer Himmler and Co. próbowali zrekonstruować te wszystkie cudowne wynalazki Tesli i innych naukowców w jednym z najbardziej tajnych i najbardziej niezrozumiałych obiektów na terenie III Rzeszy – w kompleksie Der Riese i okolicach Waldenburga/Wałbrzycha. W tym świetle to wszystko naraz ma swój sens! Być może nawet Niemcy chcieli przeprowadzać próby z generatorami Tesli w Ludwikowicach – i w tym kontekście staje się jasne, po co była tam postawiona „muchołapka” i dlaczego wiodły tam grube kable energetyczne. „Muchołapka” stanowiła ni mniej ni więcej tylko klatkę Faradaya, w której mógł znajdować się generator prądu. Klatka ta miała chronić przed uderzeniem iskier elektrycznych, które miały uderzać w rozpiętą na niej metalową siatkę. Ale to jest tylko moja hipoteza, na którą nie mam żadnych dowodów i podrzucam ją Koleżankom i Kolegom badającym tajemnice Dolnego Śląska.

Wracając do piramid, to zakładając, że było to chemiczne ogniwo elektryczne Volty musiało tam być poza elektrolitem coś metalowego – co stanowiłoby część tegoż ogniwa. Jakieś płytki z ołowiu, tlenku ołowiu – jak we współczesnych akumulatorach w kwasie siarkowym, miedź i cynk w kwasie solnym czy coś jeszcze innego. Ciekawie brzmi wzmianka o soli, bo sugeruje to użycie jakiegoś związku sodu i kwasu solnego. Sodu mieli pod dostatkiem w Jeziorze Gorzkim/Wadi Natrum – i to w postaci natronu czyli sody – Na2CO3 · 10H2O – albo dziesięciohydratu węglanu sodu. W rezultacie reakcji z kwasem solnym wydzielałby się sól i kwas węglowy. Wodoru ani śladu, a zatem musiało to być coś innego… Swoją drogą eksplozja wodoru Komorze Królewskiej nie może wchodzić w grę, bowiem palący się wodór nie powoduje osmalin, bo osmaliny to tylko sadza. No, chyba zaszło w niej coś, co zachodziło w reaktorach jądrowych, a wodór był produktem dysocjacji wody i doszło do tego, co w elektrowniach jądrowych w Czarnobylu i Daiichi Fukushimie. Myślę, że to jest już problem dla chemików i fizyków nuklearnych… A tak już nawiasem, to czy dałoby się w piramidzie zmieścić reaktor atomowy? Te kilkaset tysięcy ton granitu i wapienia stanowiłoby doskonałą osłonę biologiczną takiego urządzenia nuklearnego zmniejszającego strumienie promieniowania β i γ oraz neutronów generowanych w czasie reakcji łańcuchowych?  

No i piramidy na Księżycu i innych ciałach niebieskich. Jeżeli hipoteza Wielkiej Wojny Bogów–Astronautów jest prawdziwa, to nie widzę jakichkolwiek przeszkód, by takie urządzenia energetyczne nie były zbudowane przez nich na innych ciałach niebieskich.     


Źródło – George A. Filer III – MUFON

Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©