niedziela, 29 stycznia 2017

Jak stać się nieśmiertelnym?



Odwieczne marzenie Ludzkości - eliksir nieśmiertelności

Płaton Wiktorow


Chiński cesarz Cziń Szihuandi (III w p.n.e.) zmarł po zażyciu rtęciowej tabletki na nieśmiertelność. Dworzanie pozostawili jego ciało na tronie i więcej niż miesiąc rządzili krajem w imieniu cesarza… 

Od niepamiętnych czasów ludzie poszukiwali sposobu dojścia do nieśmiertelności czy chociażby przedłużenia swego życia. Legendy o osiągnięciu wiecznej młodości były przekazywane z pokolenia na pokolenie w całej historii Ludzkości. Uczeni Starożytności i Średniowiecza pozostawili po sobie wiele zadziwiających recept na długowieczność – od przyjmowania mikstur z wysuszonych i sproszkowanych nietoperzy do nacierania ciała łzami dziewic. I sądząc po zachowanych dokumentach, niektóre środki dawały zadziwiające efekty.

Cynober


Cynober czy medytacja?


Najwcześniejsze z rękopiśmiennych świadectw poszukiwań wiecznej młodości pochodzą z Chin, z I tysiąclecia p.n.e. 

Zgodnie z historycznymi kronikami, chińscy mnisi posiadali wiedzę o przygotowaniu środka przedłużającego życie. Ważnym komponentem tego preparatu był cynober (siarczek rtęci – HgS) albo siarkowa rtęć – tj. rtęć wymieszana z siarką, który dzięki swej barwie kojarzył się z krwią. Rękopisy wspominają o ówczesnym uczonym zwanym Czufu, który przyjmował oczyszczony cynober wraz z saletrą (KNO3) przez 30 lat – i w rezultacie zaczął być uważany za młodzieńca, a jego włosy stały się jasnoczerwone. 

Na początku naszej ery, chińska alchemia rozdzieliła się na zewnętrzną i wewnętrzną (czyli zajmującą się światem zewnętrznym i wnętrzem). Pierwszy naukowy kierunek wychodziło od tego, że nieśmiertelność można osiągnąć poprzez przyjmowanie specjalnych preparatów, zaś drugi – że nieśmiertelność można osiągnąć siłami samego organizmu, które należy zaktywizować przy pomocy specjalnej gimnastyki oddechowej, diety, ćwiczeń fizycznych i medytacji. 

Stopniowo wewnętrzna alchemia wyparła zewnętrzną. Wiadomo, że Czyngiz-chan usłyszawszy o chińskim mnichu Czangu Czunie, który posiadał sekret wiecznej młodości i żył już 300 lat, wysłał do Chin swych wysłanników, żeby przywieźli tego maga do Samarkandy. Ale po przyjeździe Czang Czuna zamiast tego, by sporządzić dla Wielkiego Chana eliksir nieśmiertelności, zaczął opowiadać mu o potrzebie powstrzymywania się i zdrowym trybie życia.

Alchemia chińska - Biały Księżycowy Zając przygotowuje eliksir wiecznej młodości pod świętym drzewem. Aplikacja na szatach imperatora Chin, XV wiek


Eliksir z nawozu


Rady na temat długowieczności spotykamy w antycznej pracach greckich, egipskich i perskich autorów. I tak np. w pracach Arystotelesa wspomina się o Epimenidesie – kapłanie i poecie z wyspy Krety, który w 596 roku p.n.e., w wieku 300 lat został zaproszony do Aten do uczestnictwa w ceremoniach ofiarnych, zaś Pliniusz Starszy pisał o pewnym Iliryjczyku (Iliria to antyczna kraina znajdująca się na terytorium byłej Jugosławii – przyp. tłum.), który dożył do 500 lat. 

W charakterze środków na długowieczność w tych pracach figurują napoje młodości, przygotowywanych z owoców wiecznej młodości. Za takie eliksiry antyczni Grecy uważali ambrozję i staroirańską haomę (zwaną również somą, był to sok z pewnych gatunków grzybów zawierający substancje halucynogenne – przyp. tłum.)

Jedna z recept na długowieczność podawała takie ingrediencje cudownego środka:
Miód z Afryki, gencjana z Krety, cztery gatunki żywych żmij ze Sparty, gojące korzenie z Galii, Scytii i Macedonii, a także włosy Centaura. 

Ponadto eliksiry młodości z basenu Morza Śródziemnego w tym czasie były związane z zapotrzebowaniem na niezwykłe produkty – np. zasuszone żmije czy żaby, martwe myszy, a także ekskrementów ludzkich i zwierzęcych.


Oddech młodych dziewcząt


W czasach biblijnych, jednym ze sposobów przywrócenia młodości był oddech dzieci a w szczególności młodych dziewcząt, które nocą leżały obok starszych ludzi. wiadomo, że królowa Egiptu – Kleopoatra – nocą otaczała się młodzieńcami. 

Później taka metoda stała się popularną we Francji w XVIII wieku, gdzie powstały całe firmy wynajmujące bogaczom na noc młode, niewinne dziewczęta. Leczenie trwało 24 doby, przy czym intymne usługi nie były wliczane w terapię, ale w rezultacie podobnych procedur u ludzi podwyższa się życiowy tonus i nawet przechodziły niektóre zachorowania!

Już w naszych czasach badania wykazały, że ludzka skóra ludzka jest bardzo czuła na pola termiczne pochodzące od innych ludzi – i te wywody stały się ważkim argumentem wspierającym czynnik gojący czułych dotknięć i zastosowania ich w celach leczniczych.


Gojący instynkt podstawowy


Stosunki intymne były uważane przez dawnych lekarzy za rodzaj efektywnego środka odmładzającego. To właśnie można znaleźć w rysunkach pochodzących sprzed istniejącej ponad 2000 lat temu cywilizacji Indii, Bliskiego Wschodu i Chin, a także w klasycznych traktatach o miłości takich jak „Uczta” i „Fajdros” Platona (IV w. p.n.e.) „Sztuka miłości” Owidiusza (I w.), indyjska „Kamasutra” (III-IV w.) „Pieczone gołąbki” Ibn Hazma (XI w.) i in. One nie tylko zawierają informacje o technikach seksualnych, ale przede wszystkim skupiają się na odmładzającym efekcie stosunków płciowych. Na to także wskazują prace dawnych medyków Starożytności, a szczególnie Hipokratesa i Avicenny.


Lekarstwa z elementami kanibalizmu


Niektóre preparaty odmładzające były związane z krwią i ciałem ludzi czy ich fragmentami. 

A oto recepta z antycznego perskiego tekstu:
Rudego i piegowatego człowieka karmić owocami do 30 roku, potem opuścić do kamiennej kadzi z miodem i innymi przyprawami poczym hermetycznie zamknąć. Przez 120 lat ciało zamieni się w mumię, którą należy po kawałku przyjmować w charakterze środka dającego nieśmiertelność. 

Mieszkańcy Antycznego Rzymu sądzili, że źródłem długowieczności jest krew – szczególnie ludzi młodych. Po zakończeniu walk gladiatorów, wielu staruszków wychodziło na arenę i obmywali się krwią zabitych i rannych. 

Aptekarze z XII wieku, w charakterze środka przeciwko starości używali proszku zrobionego z mumii pochodzących z Egiptu. Przypisywano mu czarodziejskie, magiczne właściwości – podobnie jak i innym fragmentom ciał zmarłych. 


Ruiny czachtickiego zamku Elżbiety Batory


Węgierska hrabina Elżbieta Batory vel Erzsébet Báthory (1560-1614) w celu zachowania młodości kąpała się we krwi zamordowanych dziewic. Wedle świadectw historyków, po śmierci hrabiny w piwnicach jej zamku znaleziono ponad 600 szkieletów dziewczęcych. (Zob. także - http://wszechocean.blogspot.com/2012/06/krwawa-hrabina-elzbieta-batory-1_936.html i dalsze, http://wszechocean.blogspot.com/2011/12/sprawa-nr-007h-tajemnice-polskich.html i dalsze - przyp. tłum.)


Spalić czarnego smoka


W Średniowieczu teorią odmładzania zajmowali się alchemicy. Ich idee oparte były na pracach greckich filozofów – Platona i Arystotelesa – zgodnie z którymi wszystkie przedmioty martwe i istoty żywe we Wszechświecie w różnych proporcjach składają się z czterech elementów: ognia, powietrza, ziemi i wody. Nieśmiertelność, wedle poglądów Arystotelesa, może dać nam piąty element – kwidesencja. 

Podstawowym celem alchemików stało się poszukiwanie tegoż elementu, nazywanego także kamieniem filozoficznym i eliksirem nieśmiertelności. Do tego uczeni ze Średniowiecza uważali, że kamień filozoficzny poza dawaniem wiecznego życia może zmienić (transmutować – przyp. tłum.) ołów czy żelazo w złoto i srebro, czyli że wedle nich istniała paralela pomiędzy chemiczną przemianą metali a odmłodzeniem organizmu człowieka – bowiem jak sądzili, metale rosną w trzewiach Ziemi dokładnie tak, jak dziecko rośnie w brzuchu matki. 

Głównym materiałem, z którym pracowali średniowieczni alchemicy, była rtęć. Jest ona i metalem i cieczą, tak więc dokładnie przypominała idealną materię, z której jakimś sposobem można było otrzymać inne metale, a co najważniejsze – kamień filozoficzny dający nieśmiertelność. (A jak ktoś chce wiedzieć, jak to działa, to odsyłam Czytelnika do pierwszego tomu powieściowego cyklu J. K. Rowling o Harrym Potterze – „Harry Potter i kamień filozoficzny” – uwaga tłum.)

Recepta angielskiego alchemika George’a Ripleya (XV w.) opublikowana w jego „Księdze dwunastu wrót” („Liber duodecim portarum”) głosiła, że w celu otrzymania eliksiru wiecznego życia:
Należy zmieszać rtęć ze spirytusem winogronowym, a następnie odparować aż do otrzymania twardej materii, którą potem się destyluje w glinianej retorcie. Wtedy na dnie retorty pojawi się czarny smok, którego należy rozetrzeć na kamieniu i spalić, zaś produkty spalenia dalej destylować. W rezultacie czego pojawi się materia podobna do ludzkiej krwi – i to właśnie jest napój długowieczności.
 
[Podobne recepty można znaleźć w książeczce Z. Zwoźniaka – „Alchemia” (KAW, Warszawa, 1978), a także R. Bugaja – „Nauki tajemne w dawnej Polsce – Mistrz Twardowski” (Ossolineum, Wrocław 1986),  które polecam – uwaga tłum.]

Także złoto mogło być komponentem takiego eliksiru, przecież ono nie podlega reakcjom chemicznym, a to – wedle logiki alchemików – właśnie oznacza nieśmiertelność. (Jednak złoto roztwarza się z niektórymi kwasami – np. mieszaniną kwasu solnego i azotowego czyli „wodą królewską” czy zasadowych roztworach cyjanków, poza tym rozpuszcza się w rtęci tworząc amalgamat – uwaga tłum.)

Uchowała się receptura sporządzona przez lekarza papieża Bonifacego VIII (XIII w.):
Przyjmij do wnętrza zmieszane i sproszkowane złoto, perły, szafiry  i inne drogocenne kamienie, kość słoniową, drewno sandałowca, serce renifera, korzeń aloesu, piżmo i ambrę. 

Z egipskich mumii sporządzano cudowne środki odmładzające...


60+ nie jest progiem?


Czytelnik na pewno zada pytanie: a czy pomogły komukolwiek receptury średniowiecznych alchemików? Co my wiemy o długowieczności w tamtych czasach? 

W kościelnych kronikach jest wzmianka o biskupie Allanie de Lisle zmarłym w 1278 roku. Mówi się o nim, że znał skład eliksiru nieśmiertelności – albo, według innych, przedłużającego życie. Kiedy on już w sędziwym wieku umierał ze starości, zażycie tego eliksiru pozwoliło mu żyć jeszcze 60 lat. 

Znany filozof sir Roger Bacon, w jednej ze swych prac mówił o człowieku o nazwisku Papalius, który długie lata przeżył w niewoli u Saracenów i tam poznał tajemnicę czarodziejskiego środka, którego używając dożył do 500 lat.
Tak więc jak widać, w średniowiecznych dokumentach często spotykamy wzmianki o eliksirach wiecznej młodości. Z jednej strony istnienie tak efektywnych preparatów wydaje się być mało prawdopodobne. Jednakże proszę nie zapominać, że to alchemia stała się protoplastką współczesnej farmakologii. Wielu uczonych twierdzi, że ludzki organizm jest obliczony na o wiele dłuższe życie, niż ono jest – i ten fakt, że ludzie do dziś dnia nie potrafią się nim posługiwać, może mówić o utracie recept na długowieczność, które zostały dawno odkryte, ale nie dotrwały do naszego czasu… 

(Dowodem na to jest choćby wiek biblijnych patriarchów opisanych w 5. rozdziale Księgi Rodzaju. Poza tym długowieczni byli także Atlantydzi oraz… Aghartyjczycy, o czym pisze F. A. Ossendowski. Wiedza ta dotrwała do naszych czasów jedynie w postaci przekazów religijnych, i właśnie jest to źródło wiedzy o tamtych ludziach ich wiedzy i czasach… - uwaga tłum.)


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 51/2015, ss. 14-15
Przekład z rosyjskiego – ©Robert K. F. Leśniakiewicz