sobota, 28 stycznia 2017

Tajemnica zniknięcia załogi SY „Kaz II”



Miejsce znalezienia SY Kaz II

Jedną z najciekawszych tajemnic Wszechoceanu jest znikanie załóg jednostek pływających. W roku 2007, cała Australia żyła niezwykłym wydarzeniem, jakim stało się zniknięcie załogi katamaranu SY Kaz II. Nazywany potem „jacht-widmo” SY Kaz II jest 9,8-metrowym katamaranem, który został odnaleziony w odległości 88 mn/163 km nieopodal północno-wschodniego wybrzeża Australii w dniu 20.IV.2007 roku. Losy trzyosobowej załogi jachtu są nieznane do dziś dnia, zaś tajemnicze okoliczności jej zniknięcia są porównywane do tajemnicy brygu Mary Celeste.


Zniknięcie załogi


Zgodnie z Australian Maritime Safety Authority - AMSA, SY Kaz II opuścił Airlie Beach (Queensland - QLD, S 20°16’04” – E 148°43’ – przyp. tłum.) w dniu 15.IV.2007 roku i skierował się w stronę Townsville (QLD, S 19°15’37” – E 146°48’33” – 231 km w linii prostej od Airlie Beach – przyp. tłum.) jako pierwszy etap podróży do Północnej i Zachodniej Australii. Na pokładzie znajdował się Derek Batten i bracia Peter i James Tunstead

Załoganci SY Kaz II

Pierwsza wskazówka, że tam miał miejsce jakiś problem, ukazała się w dniu 18 kwietnia, kiedy jacht był widziany z helikoptera, a którego załoga meldowała o jego dryfie w rejonie Wielkiej Rafy Barierowej, i że załoga jest w potencjalnym niebezpieczeństwie. 20 kwietnia, AMSA złapała jacht na hol i ratownicy weszli na jego pokład. Nie znaleźli żadnych śladów załogi, która znikła w okolicznościach, które uznano za „dziwne”.
- To, co [ratownicy] tam znaleźli było nieco dziwne i odbiegało od normy; nie było tam żadnego śladu załogi – powiedział Jon Hall z biura Queensland’s Emergency Management. 

W oświadczeniu wydanym w dniu przejęcia jachtu, urzędnicy z Biura QEM stwierdzili, że jacht był dobrym stanie i zostało ustanowione, że załoga znajdowała się na pokładzie. Jedzenie i nakrycie wciąż znajdowały się na stole, laptop był rozłożony i włączony, zaś maszyna cały czas pracowała. Oficjele także potwierdzili, że jachtowy system ratunkowy – w tym radio i GPS doskonale funkcjonowały, a na pokładzie znajdował się komplet kamizelek ratunkowych. Zgodnie z doniesieniami prasowymi, nawet mała łódź ratownicza znajdowała się na rufie jachtu, a kotwica była na pokładzie. Jedynym znakiem, że coś odbiegało od normy – poza zniknięciem załogi – było to, że jeden z żagli był paskudnie podarty i postrzępiony, i nie było jednej tratwy ratunkowej na pokładzie jachtu (choć nie wiadomo, czy takowa znajdowała się na jachcie).   


Badania kryminalistyczne


W piątek, 20 kwietnia, SY Kaz II został odholowany do Townsville w celu dokonania badań kryminalistycznych. W dniu 21 kwietnia, sierżant policji Bardell i sierż. Molloy przeszukali jacht w celu znalezienia śladów przestępstwa lub działania osób trzecich – nie znaleziono żadnych takich śladów. Kabina jednostki była czysta i schludna, poza magazynami, gdzie znajdowały się strzępy gazet i beczka wina, które leżały na pokładzie. Później ustalono, że te rzeczy znalazły się na podłodze, kiedy jednostka była holowana do brzegu. W zlewozmywaku znajdowało się kilka noży do masła i, na ławce galerii, znaleziono plastykowy futerał od noży rybackich. Nie wyglądały, by je używano ostatnio. Pod koją Battena, w zapieczętowanym pojemniku śledczy znaleźli strzelbę i kilka naboi. Żaden z nich nie zaginął. W szufladzie znaleziono pojedynczy pocisk tego samego kalibru, co pozostałe. 

Po analizie danych o kursie Kaza II na podstawie badania pokładowego systemu GPS, policja stwierdziła, że rankiem po wyjściu z mariny w Airlie Beach jacht skierował się w kierunku NE w rejon, gdzie przechodzą szkwały i faluje ostro morze. Tego samego dnia, późnym popołudniem dane z GPS wskazywały na to, że jacht stał w dryfie. Śledczy także odzyskali zapis video, który ukazuje ujęcia nakręcone przez załogę w czasie podróży. One dają pewne wskazówki, co do ostatniego dnia załogantów. Ostatnie ujęcie zrobione przez Jamesa Tunsteada w dniu 15.IV.2007 roku o godzinie 10:05 AEST, na krótko przed zniknięciem załogi pokazuje m.in.:

1.      Battena stojącego przy sterze
2.     Petera Tunsteada siedzącego na rufowym trapie jachtu i łowiącego ryby
3.     Widoczną długą białą linę ciągniętą przez jacht  
4.     Nie pracujący silnik jachtu
5.      Odbijacze wiszące z relingów po obu burtach jachtu
6.     Kamera zatacza obrót o 360° i pokazuje wyspy oraz ich otoczenie, co pozwala śledczym na ustalenie dokładnego położenia jachtu
7.      Morze jest spokojne i żaden z załogantów nie nosi kamizelki ratunkowej
8.     Koszulka i okulary Tunsteada nie znajdują się na miejscu, w którym je potem znaleziono.  


Jacht z prawej i lewej burty - widoczne są wyłożone odbijacze na burtach i łódź ratunkowa na rufie jednostki...


Poszukiwania


Wyprawa poszukiwawczo-ratownicza rozpoczęła się we środę, dnia 18.IV.2007 roku i AusSAR wysłał tam samolot Australian Navy w celu poszukiwań zaginionych członków załogi. W tym samym czasie, Voluntary Marine Rescue (australijski odpowiednik naszego WOPR-u – przyp. tłum.) w Bowen (QLD, S 20°01’23” – E 148°14’15”) rozpoczął poszukiwania na lądzie i na wyspach. Wieczorem samolot wyposażony w noktowizory został użyty do przeszukania raf i małych wysepek koralowych. Następnego dnia, uruchomiono pełnoskalowe poszukiwania przez jednostki VMR z kilku miejscowości, a także Straż Przybrzeżną z Townsville, dwa ratownicze helikoptery, 9 samolotów i dwa statki. Dane z pokładowego GPS Kaza II zostały także zgrane i przeanalizowane w celu zawężenia akwenu poszukiwań.

Dr Paul Luckin, ekspert od surwiwalu, został poproszony o konsultację. Doszedł on do wniosku, że jest nieprawdopodobnym, by ludzie ci wciąż jeszcze żyli, jeżeli wciąż znajdują się w wodzie do której wpadli najprawdopodobniej trzy-cztery dni wcześniej. Ekipy ratownicze wciąż miały nadzieję, że ludziom tym udało się dopłynąć do lądu i prowadziły poszukiwania do dnia 21 kwietnia, kiedy to o godzinie 16:00 odwołano akcję poszukiwawczo-ratowniczą. Inna akcja została uruchomiona w poniedziałek, 23 kwietnia po tym, jak otrzymano nowe informacje, ale i te poszukiwania skończyły się na niczym i odwołano je 25 kwietnia.


Oficjalne śledztwo


W dniu 4.VIII.2008 roku, odbyła się rozprawa przed koronerem Sądu Miejskiego w Townsville. Rozprawę prowadził Koroner Stanu Queensland Michael Barnes i skupił się on nad tym, czy ci mężczyźni zmarli, okolicznościach otaczających ich zniknięcie i czy środki użyte w celu odnalezienia zaginionych były adekwatne. Powołano 27 świadków. Kilku z nich widziało jacht w czasie jego fatalnego rejsu i pomogło władzom zrekonstruować łańcuch wydarzeń.


Przesłuchania i zeznania


W czasie jednego z przesłuchań Jennifer Batten zeznała, że jej mąż Derek Batten był doświadczonym i ostrożnym sportowym żeglarzem, pływał od 25 lat i doskonale znał zasady bezpieczeństwa. Miał on patent kapitana jachtowego i kwalifikacje na radiooperatora. Każdego lata pływali oni razem do Rottnest Island na różnych łodziach motorowych, chociaż Kaz II był ich pierwszym jachtem żaglowym. Po tym, jak go kupili, małżeństwo wykonało 6-tygodniowy żaglowy rejs i potem popłynęli Kazem II dwukrotnie wokół Whitsunday Islands. Poza małym problemem ze śrubą, podróże były bez zarzutu.

Pani Batten oświadczyła także, że zamierzali razem popłynąć Kazem II do Fremantle k./Perth (WA, S 32°05’06” – E 115°44’26” – przyp. tłum.), ale ona obawiała się tego, że tylko dwoje ludzi na p[okładzie, to może być niezbyt bezpieczne. Batten zdecydował wziąć swych sąsiadów – braci Petera i Jima Tunsteadów zamiast niej. Rejs był planowany ponad 7 miesięcy i przedyskutowany codziennie i wyrysowany dokładnie przy pomocy komputera.
- Oni zamierzali pozwolić sobie na sześcio- czy ośmiotygodniowy [rejs] do Fremantle i z powrotem, ale że Des i Peter byli na emeryturze to nie wiadomo, jak długo by to trwało… Oni nigdy nie pozwoliliby sobie żeglować po nocy, ze względu na bezpieczeństwo – powiedziała Pani Batten – i oni w takim przypadku stanęliby w bezpośredniej bliskości lądu.
 
I chociaż jej mąż brał lekarstwa na wysoki cholesterol, średnią cukrzycę i miał atak serca w wieku 50 lat, to ona sądziła, ze nie przeszkodzi to mu w podróży.       

Przesłuchany był także Graeme Douglas, który był pierwszym właścicielem SY Kaz II i który sprzedał go Battenom. Oświadczył on, że jacht był w dobrym stanie technicznym, kiedy go sprzedawał, i poprzedniej nocy pływali nim. On także pomógł im zaplanować ten rejs i był bardzo zdumiony, kiedy dowiedział się od policji, że oni tak bardzo zboczyli z planowanego kursu jaki zaprogramował w ich system GPS.

Gavin Howland – szyper komercyjnego statku rybackiego MV Jillian zaświadczył, że w dniu 16.IV.2007 roku, kiedy łowił na rafie nieopodal Bowen, on i jego załoga widziała biały jacht z potarganym żaglem. Dryfował on pomiędzy rafami, w wąskim przejściu z prędkością 3 kts/5,6 km/h, w kierunku N-NE zgodnie z prądem. Przepłynęli w odległości 50 m od jachtu, ale nie byli w stanie zauważyć kogokolwiek na pokładzie. Było to na dwa dni przed tym, jak Straż Przybrzeżna spotkała Kaza II dryfującego u wybrzeży w okolicach Townsville i jeden dzień po domniemanym zaginięciu załogi – jak ustaliły to władze. Howland uznał to za dziwne, że jacht żaglowy porusza się na akwenie pełnym raf i mielizn. Nie spróbował się skomunikować z załogą jachtu ani z władzami. Howland powiedział w czasie przesłuchania, że mu się to nigdy nie zdarzyło, że załoga jachtu mogła być w opałach i powiedział:
- Było to nieco dziwne dla mnie, ale wiem o zasadzie że nikt nie przechodzi blisko koło innego statku.

Sierż. Paul Molloy – jeden z trzech policyjnych śledczych, którzy badali Kaz II po tym, jak przyholowano go do brzegu w kwietniu 2007 roku – powiedział w czasie przesłuchania, że nie sądzi, by załoganci padli ofiarą przestępstwa. Spędził on wiele czasu na pokładzie tego jachtu i jest całkowicie pewien, że nie było na nim żadnych osób trzecich.
- Doszliśmy do wniosku, że jacht ten nie był sceną żadnej zbrodni – powiedział on przesłuchującemu. Na zapytanie wdowy po Peterze Tunsteadzie – Frances – dlaczego policja nie zdjęła odcisków palców, sierż. Malloy odparł, że lata doświadczenia powiedziały mu, że to jest niepotrzebne.
- Byliśmy tam przez długi czas, wypatroszyliśmy cały jacht i nie znaleźliśmy niczego co by na to wskazywało… Gdyby tam była jakakolwiek wskazówka [przestępstwa] to zrobilibyśmy wszystko, by je odkryć.

Detektyw sierż. Graham Patch powiedział, że policja znalazła kamerę wideo na pokładzie jachtu. Były tam nagrania zrobione przez trzech załogantów w dniu, w którym zniknęli. Kiedy pokazywano nagranie w sądzie, Patch wyjaśnił, że widoczne na filmie masywy lądowe pozwoliły na ustalenie rejonu poszukiwań zaginionych załogantów.


Wnioski


Stanowy koroner Barnes przyznał w oficjalnym raporcie, że nie może powiedzieć niczego pewnego na temat okoliczności śmierci tych ludzi. Jednakowoż opierając się na zeznaniach naocznych świadków, zapisie wideo znalezionym na pokładzie i stanie jachtu w czasie, kiedy został on znaleziony, w raporcie zaproponował on następujący scenariusz wydarzeń:

W niedzielę, dnia 15.IV.2007 roku, o godzinie 10:05 AEST, SY Kaz II żeglował w okolicy George Point. Do tego momentu wszystko na jego pokładzie szło zgodnie z założonym planem, ale w następnej godzinie sytuacja zmieniła się dramatycznie. Załoganci ciągnięli za jachtem białą linę, która była zwinięta na przednim pokładzie, być może do wyschnięcia, obok szafki w której normalnie była przechowywana. Potem z nieznanych powodów, James Tunstead zabrał swoja koszulkę i okulary i położył je na tylne siedzenie. Znaleziona na sterburcie przynęta świadczy o tym, że jeden z załogantów usiłował jej użyć i wypadł przy tym za burtę. Wypadł on stojąc na jachtowej platformie – znajdującej się na rufie jednostki blisko linii wodnej – tam wypadnięcie do wody jest łatwe, ale powrót na jacht już jest niemal niemożliwe. Inny załogant pospieszył bratu z pomocą, kiedy Batten – wciąż będąc na pokładzie – odpalił silnik i próbował rzucić żagle, zanim pospieszył na ratunek przyjaciołom.
Kiedy opuścił miejsce przy sterze by zrzucić żagle, nagła zmiana kursu jachtu lub kierunku wiatru mogła łatwo spowodować zwrot co z kolei spowodowało, że bom gwałtownie zmienił miejsce z burty na burtę i zmiótł Battena z pokładu za burtę. To mogło się stać, zanim Batten był w stanie odwiązać i rzucić koło ratunkowe swoim towarzyszom. Niebieski kubek do kawy znaleziony nieopodal koła ratunkowego potwierdza to stwierdzenie. Odkąd jacht płynął z wiatrem w prędkością 15 kts/28 km/h, w ciągu kilku sekund oddalił się od trzech mężczyzn.
Od tego czasu ich koniec był już szybki. Żaden z nich nie był dobrym pływakiem, morze było wzburzone, mężczyźni szybko się zmęczyli i utonęli pod falami.  

Raport wyklucza zatem przestępstwo i wyjaśnia zniknięcie.


Inne wyjaśnienia


We wnętrzu SY Kaz II wisiały wyprane rzeczy do wyschnięcia. Istnieje kilka alternatywnych wyjaśnień zniknięcia załogi jachtu. 

Zgodnie z władzami w Townsville, pogoda była wietrzna i morze wzburzone pomiędzy czasem wyjścia jachtu w morze, a znalezienia go stojącego w dryfie. To doprowadziło władze do przypuszczenia, że załoga mogła doświadczyć jakiejś formy nagłej trudności wśród wzburzonych wód i wypaść za burtę. Jednakże słabością tej teorii jest stan kabiny, w tym stołu, gdzie nie widać działania jakichś gwałtownych sił w jakiejkolwiek formie. Krewni zaginionych załogantów mówią, że stan jachtu na to nie wskazuje, i że ludzie ci nie mieli żadnych problemów ze złą pogodą w chwili zniknięcia. 

Także odnotowano fakt, że SY Kaz II został znaleziony z odbijaczami na obu burtach, co spowodowało władze do spekulacji, że do jego burty dobiła jakaś inna nieznana dotąd jednostka, na którą załoga została przeprowadzona – siłą lub dobrowolnie.
- Odbijacze były wyłożone na burty ich jachtu i robi się to w tylko jednym przypadku, kiedy do burty przybija inna jednostka, albo kiedy  się dobija do nabrzeża – powiedziała Hope Himing, siostrzenica właściciela jachtu Dereka Battena. 

W odpowiedzi na spekulacje, policja z Townsville powiedziała, że małe jednostki mają zawsze wyrzucone odbijacze na burty przez cały czas, przez co nie można wyciągnąć żadnego definitywnego wniosku co do tego faktu.

Mówi się, że Derek Batten kupił Kaza II rok wcześniej i pływał nim kilkukrotnie. Tak samo Tunsteadsowie nie byli żółtodziobami, bowiem żeglowali już od 18. roku życia, a nawet pracowali w centrali radiowej VMR. Ostatni znany kontakt radiowy z członkami rodziny załogantów miał miejsce w półtorej godziny po wyjściu z portu, kiedy to jeden z członków załogi rozmawiał ze swą żoną. 

Operator radiowy, wolontariusz Ivan Ormers odnotował, że Kaz II nadawał w dniu 15 kwietnia, o godzinie 18:45, w wieczór dnia wypłynięcia, podając swoją pozycję przy George Point. To był ostatni znany kontakt radiowy z SY Kaz II. Pani Grey mówi, że wystarczyło im tylko 2½ godziny, by dostać się na George Point i nie wie, co mogło spowodować, ze płynęli oni tam tak długo. Jednym wytłumaczeniem jest to, że łowili oni ryby przez cały dzień. Ale jest jeszcze inne wyjaśnienie, a mianowicie takie, że mieli oni problem ze swoim GPS, odkąd mieli z nim kłopoty w dniu 14 kwietnia, kiedy to byli zmuszeni powrócić bo im nie funkcjonował. Incydent ten zdarzył się z powodu błędu użytkownika, i zostało to szybko naprawione, poczym Kaz II wypłynął w morze w dniu 15 kwietnia.

Inna hipoteza zakłada, że jacht został zatrzymany na piaszczystej mierzei nieopodal George Point, skąd nadeszła ostatnia wiadomość radiowa z pokładu jachtu. Kiedy mężczyźni wyskoczyli za burtę jachtu opuszczając go, podmuch wiatru uderzył w niego i zdryfował dalej pozostawiając ich na miejscu. To wyjaśnia, dlaczego ręczniki były pozostawione na pokładzie. 

Kolejna hipoteza głosi, ze jeden z załogantów został zmyty przez tzw. „kapryśną” falę (freak wave), a reszta wypadła za burtę usiłując mu pomóc. 

Tyle podaje australijska Wikipedia.            


Hipotezy niekonwencjonalne


Wszystko to przypomina mi w swym klimacie inną równie dziwną sprawę – klątwę wyspy Palmyra, o której materiały zamieszczałem już na tym blogu i na łamach „Nieznanego Świata”, zob. - http://wszechocean.blogspot.com/2014/10/klatwa-wyspy-palmyra-1.html i dalsze oraz http://wszechocean.blogspot.com/2014/09/przeklety-raj-na-atolu-palmyra.html. Tam także panuje atmosfera grozy i niejasnego zagrożenia, podobnie mroczna i mglista tajemnica w rajskim otoczeniu wysp słonecznego Południa, jak w prozie Edgara Allana Poëgo, Howarda P. Lovecrafta czy Roberta E. Howarda… 

Istnieją trzy hipotezy, które wyjaśniają to, co mogło sie stać z załogą SY Kaz II, a mianowicie:
1.      Nieszczęśliwy wypadek
2.     Atak wielkiej kałamarnicy lub innego zwierzęcia
3.     Porwanie załogantów przez piratów, terrorystów, UFO lub USO.
Przyjrzyjmy się temu po kolei:

1.      Nieszczęśliwy wypadek. W zasadzie jest ona do przyjęcia i jak twierdzi Piotr Listkiewicz, najprawdopodobniej załoganci nadużyli alkoholu i po prostu przy silniejszej fali – być może nawet tej „kapryśnej” – wypadli za burtę. Jacht uciekł im gnany wiatrem, a w wodzie czyhały na nich rekiny. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny.
2.     Atak wielkiej kałamarnicy. We Wszechoceanie żyją ogromne monstra, mierzące 18-20 m długości, które mogłyby lekko zaatakować taką łupinkę jak Kaz II, zabić i pożreć jego załogę. Okazuje się bowiem, że legendarny Kraken jest czymś więcej, niż tylko marynarską bajędą i ogromne głowonogi istnieją naprawdę, podobnie jak wielki rekin megalodon…
3.     No i najbardziej fantastyczne, co nie znaczy że nierealne – porwanie przez Obcych. Nie wnikam, czy były to ALF/ETI z Kosmosu, Syreny czy UMA z Wszechoceanu albo po prostu najzwyklejsi piraci. To jednak tłumaczyłoby odbijacze na burtach jachtu i zniknięcie bez śladu załogi, która dobrowolnie lub pod przymusem opuściła swoją jednostkę. Jednakże jest małe ale znaczące „ale”, a mianowicie - gdyby to byli piraci, to zapewne nie pogardziliby swym łupem i jacht zostałby zabrany jako pryz albo przynajmniej splądrowany i wypatroszony jak dorsz… - a tu nic takiego nie stwierdzono. Poza tym gdyby np. porwano załogę dla okupu, to z całą pewnością ktoś zgłosiłby się z jego żądaniem i to w ciągu najbliższych 72 godzin. Tak samo byłoby, gdyby załogę napadli jacyś terroryści, to w końcu jakaś grupa przyznałaby się do tego. A tutaj upłynęło od czasu porwania już prawie dziesięciolecie – i nic… 

Tak więc zagadka pozostaje zagadką i nie widać jej rozwiązania.

Zdjęcia z „Townsville Bulletin”, 21.IV.2007 r.
Przekład z angielskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz