Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomorze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomorze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 grudnia 2016

OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA – GDAŃSK…



LEGENDARNE MEGALITY...: OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA – GDAŃSK…: Wywiad z panią Ewą Kłodnicką oraz panem Markiem Juruś w Gdańsku. Był początek listopada 2016 roku, gdy spotkałam się z Ewą, aby porozmawiać...

Kolejny ciekawy materiał Eleonory na temat Pomorza i jego nieznanej (a czasem i zakazanej) historii. Polecam szczególnie fanom dawnej wiedzy i gnozy słowiańskiej.

niedziela, 26 maja 2013

UFO w cieniu rakiet (1)

Zatoka Gdańska, Pucka i Zalew Wiślany - markerami oznaczono miejsca co ciekawszych incydentów z UFO i USO/UAO


Omawiając nasze doświadczenia z UFO nad polskimi brzegami Bałtyku pominąłem w swych opowieściach dwa akweny, które zaliczają się do Morza Bałtyckiego, ale należą polskich wód śródlądowych – chodzi o akwen Zalewu Wiślanego i akwen Zalewu Szczecińskiego. Tam także pojawiał się fenomen UFO i o tym piszę w tym materiale.


---oooOooo---


Najpierw zacznę od Zalewu Wiślanego. Akwen ten od Bałtyku jest odgrodzony wąskim skrawkiem Mierzei Wiślanej, a granica państwowa z Rosją (Kaliningradskaja Obłast’) dzieli go niemal na połowę. O UFO nad tym akwenem usłyszałem we wrześniu 1985 roku, w czasie toczącej się tam dziwnej akcji poszukiwawczo-ratowniczej prowadzone przez polskie i szwedzkie służby ratownictwa morskiego za statkiem bandery szwedzkiej MV Cona lub Kona, który rzekomo uległ pożarowi i wreszcie zatonął gdzieś w okolicy Ławicy Słupskiej w dniu 7.IX.1985 roku.


Incydent ten opisałem w opracowaniu „UFO nad granicą” (Kraków 2000), więc ograniczę się do przypomnienia najważniejszych wypadków. Nadmieniam tylko, że nikt do dziś dnia nie wie, czy MV Cona istniała rzeczywiście i czy nie była jedynie „przykrywką” dla statku transportowego Nationale Volksmarine der DDR lub w ogóle STASI (sił bezpieczeństwa wewnętrznego NRD) wiozącego wypalone pręty paliwowe z elektrowni jądrowych na terenie NRD do ZSRR. Wiadomo natomiast, ze taki transport miał miejsce i wiódł on przez Bałtyk wzdłuż polskich wybrzeży. Tak czy inaczej, sprawy zatonięcia MV Cona nie wyjaśniono do dnia dzisiejszego.


A wszystko zaczęło się od alarmu podniesionego przez Strażnicę Wojsk Ochrony Pogranicza w Krynicy Morskiej, która zameldowała o zaobserwowaniu nad wodami Zalewu Wiślanego czerwonych flar (jest to optyczny odpowiednik radiowego wezwania SOS czy MAYDAY), a było to o godzinie 20:55. Oczywiście na wskazane miejsce udały się statki PRO – MV Alga i MV Tumak oraz helikopter. Nie znaleziono tam niczego.


O godzinie 21:30 była powtórka – znowu dostrzeżono czerwone flary nad wodą – tym razem w kierunku wschodnim… Znów wyszła Alga, ale bezowocnie. No, a potem rozpoczęła się trzydniowa akcja poszukiwawczo-ratownicza statku MV Cona, która zaabsorbowała jeden samolot, dwa helikoptery, sześćdziesiąt różnych statków, stacje radiolokacyjne WOP i Marynarki Wojennej – z zerowym rezultatem.

Zaintrygowała mnie sprawa tego statku dlatego, boż podobne wydarzenia miały miejsce w Trójkącie Bermudzkim czy Trójkącie Smoka, zaś wzmianka o czerwonych flarach nadawała temu dodatkowego posmaku. Zdecydowana większość obserwacji UFO nad Bałtykiem miała formę BOL – z ang.: Ball Of Light – świecąca kula i to właśnie w kolorze czerwonym bądź pomarańczowym wpadającym w czerwień. Rozmawiając z moimi kolegami oficerami z roku dowiadywałem się niejednokrotnie o meldunkach z Punktów Obserwacji Wzrokowo-Technicznej o dostrzeżonych nad morzem czerwonych światłach, spowodowanych przez nie akcjach ratunkowych i zerowych rezultatach tychże. Zacząłem w nich dostrzegać coś więcej, niż tylko fałszywe alarmy. W wielu przypadkach pewnym było, że za tymi „czerwonymi flarami” kryły się po prostu UFO! A że te oficjalnie i naukowo nie istnieją, a w książkach służby i oficjalnych raportach służbowych coś zapisać było trzeba – bo odnotowywano każdy kontakt wzrokowy czy radarowy także z NOL-ami – więc pisano: wtedy to a wtedy, tam a tam zaobserwowano czerwone flary na pozycji… - powiadomiono kogo trzeba, i stwierdzono, że nie ma tam nic. I wilk (przełożony) zadowolony i owca (podwładny) cała…!


I wszyscy byli zadowoleni – do czasu, boż dochodziło do kolizji pomiędzy niezwykłymi obiektami latającymi UFO czy podwodnymi USO/UAO na akwenie Zatoki Gdańskiej, jak np. Przypadek Szomborgów z sierpnia 1979 roku, którzy zostali zaatakowani przez czerwono świecący BOL, tuz przy granicy z ZSRR, na akwenie TU-5. Wtedy sądziliśmy, ze była to jakaś nowa radziecka bron psychologicznego oddziaływania działająca w oparciu o generator Orgona. Dzisiaj też tak myślę, tym niemniej dopuszczam także możliwość, że jednak był to UFO. Aktualnie daję jakieś 50/50, że była to „zwykła” BOL.


Dłuższy czas zastanawiałem się, co tam może być takiego, co przyciąga uwagę Obcych i dopiero w połowie 1998 roku uzyskałem odpowiedź. Rzecz w tym, że na terenach przyległych do Zalewu Wiślanego znajdują się niezbyt głębokie złoża rud uranowych. Złoża znajdują się na trójkątnym obszarze ciągnącym się od Pasłęka na południu do Krynicy Morskiej i Piasków na północy oraz Braniewa na wschodzie. Te złoża SA już udokumentowane. Poza nimi istnieje tam także obszar ze stwierdzonym zmineralizowanym uranem, który rozciąga się równoleżnikowo od Gdańska wzdłuż granicy z Rosją aż pod Suwałki!


W tym kontekście staje się jasne, dlaczego Niemcy w czasie II Wojny Światowej wybudowali w Gdyni-Babich Dołach (wtedy Gotenhafen Hexelground) potężny kompleks podziemnych bunkrów a do tego Torpedo und U-Bootwaffe Versuchenanstallt (dzisiaj słynna Torpedownia) i na dodatek supertajny poligon latających dysków V-7 we Władysławowie (Grossendorf), który podlegał SS i samemu Führerowi!


[Trzeba tu dodać, że w okolicy Gdyni znaleziono piaski monacytowe w bałtyckich piaskach plażowych, które zawierają tor (Th) – paliwo do reaktorów jądrowych – niewiele tego, ale lepsze to niż nic. Drugie miejsce, w którym w Polsce występuje monacyt, to Szklarska Poręba.]


Ale to jeszcze nie wszystko, bo na Kurszkoj Kosie pod Królewcem, w 1933 roku Niemcy dokonali pierwszej próby – zresztą udanej – z rakietą HW-2, zaś po wojnie ten poligon przejęli Rosjanie. NB, tzw. Raport z Królewca był pierwszym sygnałem dla brytyjskiego MI6 i hitlerowskich próbach z bronią rakietową.


Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że obcy mogli być zainteresowani także składowiskami broni rakietowo-jądrowej znajdującymi się w pobliżu granicy z Polską, którą Związek Radziecki mógł wykorzystać w trakcie działań III Wojny Światowej.


[Broń taka mogła być składowana także w Gdyni i na Helu w latach 50. i 60. – czego nie jestem w stanie udowodnić, ale mając w pamięci opracowania Roberta Duvalla a przede wszystkim Roberta Hastingsa – zob. „UFO i Atom”, Tolkmicko 2010 – wiemy, że Oni szczególnie interesują się ziemskimi instalacjami nuklearnymi oraz złożami mocnych pierwiastków oraz REE i je monitorują. Stąd właśnie tak często obserwowano tam UFO i USO/UAO. Inną rzeczą jest to, że mogły to być szpiegowskie aparaty służb wywiadu i rozpoznania wojsk NATO i USA]


UFO nad akwenem Zalewu Wiślanego były widziane niejednokrotnie i to, co tu podałem to jest zaledwie wierzchołek góry lodowej i jestem pewien, że wszyscy ludzie związanie czy to pracą, życiem czy służbą z tymi obszarami naszego kraju mają niejedno do powiedzenia w tej kwestii i niejedną relację – mieliśmy okazje to zobaczyć i usłyszeć w czasie IV Ogólnopolskiego Kongresu Ufologicznego w Gdyni w pamiętnym czerwcu 1998 roku.



CDN.

piątek, 5 października 2012

Podróż uczona na Hel (5)


20.IX – Sypiając na uranie

Pogoda się powoli wyrabia – na niebie trochę chmur, słońce wschodzi kolorowo, podobnie jak wczoraj zachodziło. Temperatura w nocy wynosiła +11,8˚C, ale pogłębia ją wind chill, który powoduje dodatkowe odczucie zimna. W domu nic nowego, poza tym, że wreszcie tam polało – 15 mm/24 h. No i temperatura w nocy spadła poniżej +10˚C. W Tatrach zapowiadają śnieg.

Zaczynam dzisiaj od przerwy, tzn. mam wolne 90 minut na początek. Potem bramka, po bramce karmienie fok, praca w budynku, patrol i o 16:30 przerwa, a potem sprzątanie budynku muzeum. Tak się przedstawia harmonogram na dzień dzisiejszy.

Ale zacznę od tego, że udało mi się przeforsować pewną ideę dotyczącą Agaty. Otóż doszedłem do wniosku, że należy z nią postępować tak, jak z przeciwnikiem w walce aikido – wykorzystać jej siłę do jej pokonania. W tym celu należało po prostu szczelnie otoczyć ją siecią i następnie obrócić o 180˚, by przekręcić ją na grzbiet i umożliwić jej zbadanie i podanie leków. I to właśnie dzisiaj się udało! Brawa dla całego zespołu!





Około południa do portu wojennego w Helu weszły dwa trałowce, które biorą udział w ćwiczeniach MW na Bałtyku w ramach manewrów NATO Anakonda’12. Szlag mnie trafia, kiedy myślę o stanie naszej marwojki.[1] Kiedyś to było około 200 jednostek – dzisiaj… Szkoda gadać. Przestarzały niszczyciel rakietowy z rosyjskim (jeszcze radzieckim) uzbrojeniem w muzeum, dwie fregaty po Amerykanach mające 30 lat (dziwię się, że to-to jeszcze pływa…) i okręty podwodne – norweskie Kobbeny, też niewiele młodsze plus wszelkie „drobnoustroje”: trałowce, patrolowce, kutry rakietowe i torpedowe. Nie jestem malkontentem, ale mogłoby tego być więcej…



Tymczasem Pan Bednarz i moja siostra donieśli mi, że spadło u nas 16 mm deszczu i deszczu ze śniegiem, a w Tatrach śnieg: 20 cm na Kasprowym Wierchu, zaś Babia Góra była pobielona. U nas też nie jest ciepło, ale za to słonecznie z wiatrem z NW, który jednak powoli słabnie. O godzinie 17:00 było +15,4˚C, no i ten cudowny zachód słońca, jak w piosence „Mull of Kintyre” Paula McCartney’a – to można porównać tylko z zachodem słońca w Tatrach. Jutro wypad na miasto i (wreszcie!) zwiedzanie Helu i okolicy!

Zasypiając przypominam sobie naszą prelekcję, którą wygłosiłem wraz z Panem Bednarzem pt. „Blaski i cienie energetyki jądrowej”[2], w czasie której Pan Bednarz pokazał mapkę kraju z naniesionymi złożami rud uranowych. Ich obszar zahacza także o Kosę Helską. A zatem śpimy nad promieniującymi pokładami rud uranu i toru… Może to właśnie powoduje, że mamy tutaj taki pogodny nastrój? Małe dawki promieniowania jonizującego mają ponoć dobry wpływ na organizm. No i to tłumaczy obserwacje UFO nad tymi akwenami i terenami. Wszak Oni interesują się naszym potencjałem nuklearnym – zarówno cywilnym jak i wojskowym, a poronione projekty PO i PSL budowy elektrowni jądrowych i kopalń rud uranowo-torowych musiały Ich zaniepokoić…[3]  



[1] Żargonowa nazwa Marynarki Wojennej.
[2] MOK Jordanów w dniu 16.IX.2012 r.
[3] Zob. raporty w tej sprawie Roberta Duvalla i Roberta Hastingsa w mojej pracy pt. „UFO i Atom” (Tolkmicko 2012) albo na łamach "Nieznanego Świata" lub na tym blogu.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Mapa – zasięg STREFY 3c 123…



Zofia Piepiórka – „Eleonora”

Motto:

„W tajnej bazie kosmicznej ukrytej w górach - Plejadanie spotkali się z przedstawicielami Galaktycznej Federacji. Wszyscy byli zadowoleni, gdyż udało się wykonać PLAN. (…) Zebraliśmy się tutaj, aby wysłuchać wasze propozycje i wybrać nowego króla. (…) Nagromadziliśmy wystarczająco dużo broni nuklearnej, aby całkowicie zniszczyć planetę! Osiągnęliśmy rewelacyjne skażenie środowiska, wielkie dziury ozonowe, topnienie lodowców na biegunach, zmiany klimatu! Gdy zabraknie paliwa, ich napędy i technologie doprowadzą do całkowitego wyniszczenia cywilizacji i dojdzie do wybuchu ostatniej wojny... Dalej… perfekcyjnie zmanipulowaliśmy ich religie i duchowość, a ”ojcowie święci” pobłogosławią nasze zwycięstwo! Jesteśmy ich bogami i odnieśliśmy sukces w każdej możliwej dziedzinie! Wznieśmy toast za zwycięstwo PLANU „Operacja Ziemia”!
Nagle włączył się sygnał i na ekranie komputera pojawiła się mapa. Zapadła cisza. Skośne oczy szaraków zwęziły się, a błękitne oczy Plejadan powiększyły.”

(fragment książki)

STREFA 3c 123 na Kaszubach - MAŁE STAWISKA  54°02′51″N - 018°02′01″E   

W związku z moimi wieloletnimi badaniami STREFY 3c 123 na Kaszubach nawiązałam współpracę z firmą geodezyjną w Gdyni, która podjęła się wykonania małoskalowej mapy Polski z zaznaczeniem na niej treści, będącej przedmiotem mojego zainteresowania. Przebieg wykonanych przez geodetów prac wyglądał następująco:
„Przyjmując punkt znajdujący się w miejscowości Małe Stawiska za środek okręgu, zaś odległość między tym punktem a Babią Górą – która wynosi w linii prostej 507,767km – za jego promień, to powstanie okrąg o obwodzie 3190,394km. (!) Następnie dzieląc obwód powstałego okręgu na odcinki (łuki) o odległości 26,476km powstanie ich 120,5. Wykonane w ten sposób zadanie naniesiono na mapę Polski. Efektem tego jest wykonana małoskalowa mapa Polski, która obrazuje zasięg powstałego w ten sposób okręgu. Geodeci dysponując tymi danymi w wersji elektronicznej są w stanie wykonać takie opracowanie w dowolnej skali, dla dowolnego obszaru Polski. Jest także możliwość wykonania takiego opracowania w wielkiej skali z uwzględnieniem poszczególnych miejscowości w Polsce.” W ten sposób na mapie został wskazany wielki krąg Obwodowych Baz Kosmicznych dla Strefy 3c 123 na Kaszubach w Polsce i Europie.



Od 1993 roku badam różne kamienne kręgi  i wiem,  że w ich ustawieniu zostały zawarte informacje zrozumiałe dla współczesnych naukowców, gdyż są zakodowane w symbolach astronomicznych, fizycznych, matematycznych i technicznych. Wielkorotnie pisałam iż w Odrach odwzorowany jest plan Hiad, a w Węsiorach plan Plejad - w gwiazdozbiorze BYKA. Odległość pomiędzy tymi kamiennymi kregami wynosi ok. 60 km, a więc jest to największe w skali odwzorowanie gwiazdozbioru na terenie Kaszub i Polski. Inne kamienne kręgi, które badałam są wykonane w małej skali, co oznacza że mają proporcjonalnie mniejsze znaczenie. Aby wykonać tak wielki PLAN gwiazdozbioru tysiące lat temu konstruktorzy musieli użyć satelity i komputera, lecz wg hipotezy archeologów kamienne kręgi są tylko cmentarzyskiem Gotów!

Na planie gwiazdozbioru BYKA widzimy również „radioźródło 3c 123”. W rzeczywistości jest to bardzo odległa galaktyka, która również została odwzorowana na planie gwiazdozbioru BYKA - w Małych Stawiskach. W tym miejscu w maju 1991 roku zobaczyłam „płonące drzewa”. Potraktowałam to jako wskazówkę mistyczną, fizyczną i astronomiczną.

W Planie Hiad odwzorowanych w Odrach zawarte są informacje dotyczące ich stacjonarnych Baz Kosmicznych na terenie Polski oraz baz obwodowych – co opisałam we wcześniejszych artykułach.  Aby je zlokalizować należy nałożyć plan geodezyjny w odpowiedniej skali na mapę Polski. Wg wskazówek kamiennego Planu zlokalizowałam kilka baz kosmicznych Hiad - co wcześniej również opisałam.

W miejscu gdzie zostało odwzorowane „Radioźródło 3c 123” w Małych Stawiskach znajduje się wielka Baza Kosmiczna pochodząca z tej odległej galaktyki, gdyż była to pierwsza cywilizacja, która tutaj przybyła i tworzyła nową cywilizację na naszej planecie. Wg moich dociekań, jesteśmy ich potomkami, ale w wyniku zagłady wcześniejszych cywilizacji jesteśmy Czwartą i ostatnią cywilizacjią, która może to zrozumieć.  Dlaczego? Patrz Motto!

W 1993 roku w Małych Stawiskach odkryłam wyłaniające się z ziemi wielkie nietypowe głazy, które na planie geodezyjnym wskazywały istnienie wielkiego kręgu o średnicy 1 km z czasów wcześniejszej cywilizacji. Później zrozumiałam, iż był to dokładny PLAN tej Bazy Kosmicznej, lecz na skutek kataklizmu został całkowicie zniszczony i jego dokładna rekonstrukcja z wielu powodów  jest niemożliwe, lecz są inne sposoby aby to zlokalizować. 

Doszłam do wniosku, że jeżeli plan Hiad i Plejad wskazuje ich podziemne bazy kosmiczne oraz obwodowe w Polsce, to  dotyczy to również Bazy Kosmicznej z „Radioźródła 3c 123”  i należy podejść do tej sprawy w sposób analogiczny. Dlatego chciałam zlokalizować chociaż jedną z ich Baz Obwodowych i tak się stało wiosną 2012 roku co opisałam w reportażu „Wyprawa w  poszukiwaniu Baz Kosmicznych na Babiej Górze w Beskidach”. W ten sposób wykonałam niemożliwe zadanie dla naukowca, ale nie dla wizjonerki! Wiedząc gdzie na Babiej Górze znajduje się ich Baza Obwodowa - o śr. 300 m – wskazałam tym samym promień wielkiego okręgu. A w jakiej odległości znajdują się kolejne Bazy? Okazało się, że kolejna Baza Obwodowa znajduje się na Koskowej Górze w Jordanowie. Odległość ze szczytu Babiej Góry do Koskowej Góry obliczył Robert Leśniakiewicz na mapie. Wynosi ona ok. 26,476km - ale dotyczy to szczytów, a nie miejsca ich Baz Kosmicznych. W moich badaniach kamiennych kręgów i ich planów wciąż powtarza się liczba „26”... Czyżby te PLANY wykonał ten sam ARCHITEKT i BUDOWNICZY planety Ziemi?

Zastanawiałam się ile jest Baz kosmicznych na wielkim okręgu, który wykracza poza granice Polski?

W pod koniec lipca 2012 roku nieoczekiwanie skontaktował się ze mną geodeta z Gdyni, który zainteresował się moimi badaniami i odkryciami. Na moją prośbę zgodził się wykonać plan geodezyjny dla Strefy 3c 123. Wspólnymi siłami – ja, Ewa Wójcik i geodeta odszukaliśmy w programach Internetowych mapy Małych Stawisk. Następnie geodeta naniósł wszystkie potrzebne dane, aby sprawdzić ile Baz Obwodowych zmieści się na obwodzie kręgu. Okazało się, że przy tych pomiarach jakimi dysponowałam na obwodzie kręgu zmieści się … 120,5 Baz Kosmicznych.  Oczywiście 120,5 oznacz błąd w pomiarach!

Dlaczego jest tyle tych Baz Obwodowych i czy ma to znaczenie?

Następnego dnia zrozumiałam o co chodzi! Okazuje się, że wszystko tutaj jest opisane dokładnie w sposób astronomiczny oraz matematyczny i tak należy na to patrzeć, czyli oczyma astronoma, fizyka i matematyka, a nie tylko mistyka! Dlatego na obwodzie „Strefy 3c 123” powinny być 123 dyski obwodowe, a nie 120,5, gdyż ich ilość i lokalizacja zawierają informacje o ich pochodzeniu kosmicznym i właścicielach!  Brakuje 2,5 Bazy Kosmicznej, a więc pierwszy plan geodezyjny, jest prawidłowy, ale błąd jest konsekwencją nieprecyzyjnych pomiarów. Biorąc pod uwagę, że dane szerokości geograficznej dla Babiej Góry i Koskowej Góry oraz Małych Stawisk zostały wzięte z Wikipedii - konieczna jest kolejna wyprawa w Beskidy, aby dokładnie uściślić  miejsce Obwodowej Bazy Kosmicznej przy pomocy GPS. To samo dotyczy terenu Małych Stawisk na Kaszubach.

Zwróciłam również uwagę na długość obwodu kręgu - 3190,394km! A może powinno być ok.330 000m? „Nomen omen”! Dopiero po nałożeniu dokładnych danych powstanie prawdziwy PLAN Baz Obwodowych dla „Strefy 3c 123” na Kaszubach.

 Komu potrzebny jest tak dokładny PLAN? Oczywiście jest potrzebne dla mnie, gdyż potwierdza sens moich wieloletnich badań kamiennych kręgów oraz STREFY 3c 123, która ma strategiczne znaczenie dla  Europy i całej naszej cywilizacji! Potrzebne jest to również astronomom i fizykom – ale nie archeologom! Oczywiście potrzebne jest również dla naszego Wojska Polskiego!

Uważam - że pomimo stosunkowo niewielkiego błędu, te pierwsze plany geodezyjne są sukcesem, gdyż po raz pierwszy udało się udowodnić istnienie zakodowanej informacji w sposób astronomiczny w PLANIE kamiennych kręgów oraz istnienie Baz Kosmicznych w STREFIE 3c 123! Jest to opisane w sposób niezwykle inteligentny i przemyślany, że aż po prostu brakuje mi słów….

Dla kogo to zostało przygotowane? Oczywiście dla potomków Pierwszej Cywilizacji, abyśmy to dokładnie zlokalizowali i zrozumieli, jednak muszą nad tym pracować astronomowie, fizycy oraz matematycy. Ja jestem wizjonerką i badaczką megalitów - nie znam się na wszystkim i nie muszę! To jest praca dla wielu ludzi, a nie tylko dla mnie!

Idąc tym tokiem rozumowania…

Wiedząc już ile jest Baz Obwodowych i w jakiej są odległości na obwodzie zastanawiałam się czy liczba „3c…” ma również jakieś zakodowane znaczenie dla "STREFY 3c 123" i co to znaczy? Wiedziałam, że w Małych Stawiskach znajduje się jedna wielka Baza Kosmiczna o śr. 1 km, która ma połączenie z kosmosem, czyli z odległą macierzystą galaktyką.

Następnego dnia otrzymałam odpowiedź… iż w tym miejscu jest nie jedna lecz TRZY DZSKI pochodzące z odległej galaktyki, którą brytyjscy astronomowie nazwali - „Radioźródło 3c 123”. DLACZEGO AŻ TRZY DYSKI? Analizowałam to kilka dni i okazało się, że ma to strategiczne znaczenie dla przyszłości! Jesteśmy czwartą cywilizacja na tym kontynencie, która popełnia te same błędy… Jakie BŁĘDY?!

Gdy analizowałam tę sprawę, przypomniałam sobie różne sny i wizje, proroctwa oraz zdarzenia w tym miejscu… i wszystko zaczęło się układać jak elementy „puzzli”.

To jest Wojna KOSMICZNA! Z kim? Z szatańską bandą galaktyczną, która od początku istnienia naszej cywilizacji wszystko niszczy i to na wszelkie sposoby. Ale w jakim celu? Tym celem są DYSKI z „Radioźródła 3c 123” oraz ich potęga techniczna ukryta w ziemi - nie tylko w Polsce. Galaktyczna Federacja - składająca się z samych bandytów - chce je zawłaszczyć, gdyż są to super technologie kosmiczne…

 Z historii naszej cywilizacji wiemy, że ten ma władzę kto wygrywa wojnę. Jesteśmy w ich niewoli i dlatego nauczyli nas myśleć, że przyszłość naszej cywilizacji to wojny, a jest dokładnie odwrotnie! Przyszłość naszej cywilizacji to nie wojny, lecz pokój który zapewni wszechstronny rozwój i postęp cywilizacyjny. Wojny niszczą cywilizacje i ziemię! Tymczasem postęp naszej cywilizacji opiera się na wojnach i przemocy. Komu to jest potrzebne?  Czyja to „szkoła” myślenia? OBCY stworzyli hybrydy i wszędzie mają swoich ludzi, którzy ograniczają wiedzę, naukę i technologie oraz duchowość - tylko dla potrzeb bandy Federacji Galaktycznej.

Co zrobiła banda Federacji Galaktycznej w Strefie 3c 123?

Banda morderców i oszustów wiedziała, że w ziemi są ukryte Bazy Kosmiczne z kodami kosmicznymi  Ziemi i cywilizacji, po to, aby w razie zagrożenia właściwi ludzie mogli wezwać na pomoc Ojczystą cywilizację z Kosmosu. Okazuje się, że w Strefie 3c 123 jest potrójna BAZA KOSMICZNA z czasów Pierwszej Cywilizacji z trzema dyskami - Bazami Kosmicznymi o różnych średnicach. W poprzedniej cywilizacji- najmniejsza Baza Kosmiczna została opanowana przez Szaraków i Plejadan. Złamali kody i dzięki temu zmienili programy naszej cywilizacji. Co się dzieje? – widać w TV…

Doszłam do wniosku, że każda z trzech Baz Kosmicznych "3c" ma swoje osobne Bazy Obwodowe, a więc najmniejsza również. Wiedząc jaką ma średnicę można odmierzyć promień i zlokalizować jej Bazy Obwodowe. Przewiduję, że siedzą tam szaraki i Plejadanie oraz reszta sprzymierzonej bandy!

Jakim cudem udało się im tam wejść?

 W poprzednich cywilizacjach byli „święci” zdrajcy, którzy otrzymali „klucze” czyli kody dostępu.

W naszej cywilizacji te symboliczne „klucze” są w WATYKANIE co widać w np. ich herbie! Co zrobili „święci” ojczulkowie z dwoma „kluczami” - kodami naszej cywilizacji? O tym w symbolu mówi proroctwo Apokalipsy - rozd. 17-18 i dalej…
Patrząc na drugą mapę widzimy, że cała Polska jest w czarnym kolorze, bo „czarni” wszystko zakodowali tak, aby zniszczyć Polskę, planetę i cywilizację… Komu więc naprawdę służą „święci” ojczulkowie w tej i każdej  innej religii?

 W Strefie 3 Baz Kosmicznych „radioźródła 3c 123”… pozostały jeszcze dwa DYSKI do których się nie włamali… Dlaczego? Bo to jest pułapka na każdego bandytę, oszusta i złodzieja… Takich Baz Kosmicznych na Ziemi jest więcej! Ile?  W proroctwie Apokalipsy jest mowa o 144 000…  Oczywiście nie chodzi o ludzi, ale Dyski i Bazy Kosmiczne ukryte w ziemi i morzach oraz oceanach. Są one do zadań specjalnych…. Czy bandyci o tym wiedzą? Chcą mieć „wojnę”, to ją będą mieli! Walczą z cała naszą Kosmiczną Cywilizacją Króla Jahwe, a nie tylko z nami, albo… ze mną! Jest nas tysiące, miliony na Ziemi i w Kosmosie! Dlatego od tysięcy lat mówimy w modlitwie, której nauczył nas Jezus: „Ojcze nasz przyjdź Królestwo Twoje…”

Każda z niezależnych Baz Centralnych ma swoje Bazy Obwodowe. Obecnie z tych połączonych  Baz dochodzą sygnały, które nakładają się na zmanipulowane programy TRZECIEJ - najmniejszej Bazy i je niwelują, aby nie dopuścić do kolejnej zagłady całej Europy i cywilizacji. Pomoc dla nas nie nadejdzie z Kosmosu lecz jest  na  Ziemi - o ile jesteśmy świadomi tego i potrafimy to udowodnić i  wykonać. Jak? Tak jak ja, jak Ewa, jak geodeta, którego nawet nie znam… Czy to jest dla każdego myślącego człowieka zbyt dużo do zrobienia??

 Zabili Króla Jahwe i trzy raz niszczyli naszą cywilizację, lecz nie udało im się jeszcze zniszczyć planety! Tym razem są bardzo blisko celu… Nie bez powodu na Ziemi nagromadzono tyle broni atomowej (gdzie i kto?), która wystarczy na zniszczenie całej planety. Wystarczy większe trzęsienie ziemi - nawet sztucznie wywołane… Galaktyczni bandyci odlecą ze swoimi ludźmi w kosmos, aby niszczyć inne tego typu planety jak Ziemia. Przy okazji zabiorą technologie, które są przeznaczone dla celów pokojowych, a nie do wiecznych wojen na Ziemi i w kosmosie!

Tymczasem ludzie galaktycznej bandy są na wszystkich strategicznych stanowiskach w Polsce i na Ziemi. Dlatego np. naukowcy ukrywają oraz fałszują wszelkie odkrycia dotyczące wcześniejszych cywilizacji na Ziemi! Dlatego archeolodzy wmawiają nam, że kamienne kręgi to tylko cmentarzyska Gotów! Dlatego Kościół Katolicki usunął II przykazanie z Dekalogu, aby wprowadzić zakazany kult bałwochwalczy obrazów i figur – wprowadzili kulty maryjne! Dlatego „ojcowie święci” koronują te „święte” obrazy i figury w ich sanktuariach, a pod nimi od wieków ukryte są tajne bazy bandy kosmicznej! Dla przykładu… o jakim słynnym „obrazie z raną ciętą od miecza a za nim stoi Bestia” - mówi odwieczne proroctwo Apokalipsy? Jest tylko jeden taki obraz w Polsce… na Jasnej Górze w Częstochowie! Tam i w wielu innych miejscach w Polsce i na całej Ziemi gromadzą się ludzie Bestii…

Wg proroctwa Apokalipsy SĄD OSTATECZNY – KOSMICZY odbędzie się nad Federacją Galaktyczną i ich ludźmi na Ziemi i w Kosmosie.

„W tajnej bazie kosmicznej ukrytej w górach Plejadanie spotkali się z przedstawicielami Galaktycznej Federacji. Wszyscy byli zadowoleni, gdyż udało się wykonać PLAN. (…) Zebraliśmy się tutaj, aby wysłuchać wasze propozycje i wybrać nowego króla. (…) Nagromadziliśmy wystarczająco dużo broni nuklearnej, aby całkowicie zniszczyć planetę! Osiągnęliśmy rewelacyjne skażenie środowiska, wielkie dziury ozonowe, topnienie lodowców na biegunach, zmiany klimatu! Gdy zabraknie paliwa, ich napędy i technologie doprowadzą do całkowitego wyniszczenia cywilizacji i dojdzie do wybuchu ostatecznej  wojny. Dalej… perfekcyjnie zmanipulowaliśmy ich religie i duchowość, a ”ojcowie święci” pobłogosławią nasze zwycięstwo! Jesteśmy ich bogami i odnieśliśmy sukces w każdej możliwej dziedzinie! Wznieśmy toast za zwycięstwo PLANU „Operacja Ziemia”!

Nagle włączył się sygnał i na ekranie komputera pojawiła się mapa. Zapadła cisza. Skośne oczy szaraków zwęziły się, a błękitne oczy Plejadan powiększyły.” 

(fragment książki)

Druga mapa



”Niniejsza mapa przedstawia okrąg ze środkiem w Małych Stawiskach w odniesieniu do mapy Europy. Mapa ta ma jedynie charakter poglądowy i nie może być traktowana jako precyzyjne odniesienie. Małoskalowa mapa Europy ma inną dokładność odwzorowawczą (większe błędy odwzorowania) niż mapa Polski, w związku z tym występują rozbieżności. O ile mamy możliwość dokładnego odwzorowania mapy Polski nawet w opracowaniach wielkoskalowych, o tyle na małoskalowej mapie Europy odwzorowanie map europejskich w odniesieniu do mapy Polski są mało dokładne. Stąd tylko poglądowy (ogólny mniej więcej) zarys tego okręgu”  

czwartek, 12 kwietnia 2012

„Wielka Niedźwiedzica” czyli wielkie cmentarzysko w Uniradze k/Stężycy na Pomorzu




Zofia Piepiórka

Był słoneczny wrześniowy dzień 1995 roku, gdy pierwszy raz wybrałam się do Uniradze, aby zobaczyć kamienne kręgi i kurhany. Od 1993 roku niezależnie od naukowców badałam kamienne kręgi w Odrach, a następnie w Węsiorach, dlatego spodziewałam się znaleźć coś ciekawego. Nigdy tam nie byłam i towarzystwo sąsiad Stanisław U. - który również chciał to zobaczyć - było jak najbardziej wskazane. Dojechaliśmy do Stężycy, a dalej w lewo koło UG i dalej wzdłuż lasu. Skręciliśmy w   pierwszą leśną drogę w lewo i jechaliśmy chyba 5 km, gdzie co kawałek w gąszczu drzew przy drodze widziałam różnej wielkości głazy. Pomyślałam: To musi być coś wielkiego. Dojechaliśmy do leśniczówki, gdzie zostawiliśmy samochód. Na nasz widok wyszła żona leśniczego. Zapytaliśmy czy wie gdzie są kamienne kręgi? Odpowiedziała, że tutaj nie ma kamiennych kręgów, ale jest stare cmentarzysko kurhanowe. Poza tym zbyt dużo na ten temat nie wiedziała, ale wspomniała, że badali je w latach 70-tych naukowcy z Gdańska i że dalsze badania będą prowadzone przez innych naukowców, ale kiedy, tego nie wiedziała. Stwierdziła - Tam nie ma nic ciekawego, ale dlaczego  interesujecie się tymi kurhanami? Gdy wspomniałam, że badam kamienne kręgi w Odrach stała się rozmowniejsza, gdyż pracowała dla „Dziennika Bałtyckiego” w Kościerzynie. ( Po jakimś czasie spotkałyśmy się w redakcji i rozmawiałyśmy o moich badaniach w Odrach, a potem napisała na ten temat artykuł.)

Ruszyliśmy w pobliski stary i rzadki las bukowy do najbliższych kurhanów. Szukaliśmy kamiennych kręgów, ale wszędzie widoczne były tylko niewielkie rozkopane kurhany i jakieś resztki kamieni.  Krążyliśmy po lesie dobre 2 godziny, ale kamiennych kręgów nigdzie nie było widać! Już mieliśmy wracać, ale poszłam jeszcze pod górę, gdzie rosły gęste krzewy i świerki. Gdy się przedarłam przez zarośla zobaczyłam ten sam stary las bukowy, a w nim kilkanaście metrów dalej stały… trzy nieduże kamienne kręgi prawie na skraju lasu! Krzyknęłam do Stacha: Znalazłam! Chodź zobaczyć! Stachu od razu pobiegł do najbliższego kręgu, a ja stałam w tym samym miejscu patrząc z niedowierzeniem… A jednak są! W końcu powoli podeszłam i dotykałam kamieni obwodowych o wys. ok. 0.80 cm. Środek kręgu wypełniony był oryginalnym „płaszczem” z bruku kamiennego, który miał wys. ok. 0.5 m, a więc żaden archeolog go nie badał! Kamienny krąg miał śr. ok. 10-12m.  W odległości ok. 20 m od niego był następny kamienny krąg podobnej wielkości, a za nim następny. Te trzy kamienne kręgi stały w linii prostej, ale w odległości ok. 30 m dalej – kilkanaście metrów odbiegający od tej linii w lewo - stał czwarty krąg. Nie miałam kompasu i nie widziałam słońca, więc nie potrafiłam określić kierunku tej linii. Sprawdziłam czy przebiega przez nie pasmo kosmiczne Złote. Okazało się, że trzy kamienne kręgi stoją na paśmie Złotym, tak samo jak kamienne kręgi w Odrach, a to znaczyło, że wskazują kierunek astronomiczny letni. Gdy sprawdzałam pasma kosmiczne w tym czasie Stachu szukał innych kamiennych kręgów. W końcu podszedł i powiedział: tam dalej nic nie ma, są tylko kurhany, a niżej jest duży wykop. Poszliśmy do tego wykopu. Był długi na kilkanaście metrów i głęboki na ok. 1m. Na jego brzegach były wały z ziemi. Wyglądało to jak wykop artyleryjski z czasów wojny lub pozostałość po wykopaliskach archeologicznych. Przebywaliśmy tam ok. godziny i mieliśmy już wracać, ale poszłam jeszcze w górę na skraj lasu bukowego, aby zobaczyć co tam jest. Za lasem, aż po szczyt góry było pole uprawne, a na nim wschodzące oziminy. Było słońce, ciepło, jasno i jakoś uroczyście… Podeszłam kilkadziesiąt metrów w górę skąd był rozległy widok na dolinę. Stałam w zamyśleniu myśląc o kamiennych kręgach w lesie. Czy są jeszcze jakieś inne na tym terenie? Jakie to było odwzorowanie? Wiedziałam już, że w Odrach w ustawieniu kamiennych kręgów są odwzorowane Hiady, a co było tutaj? To co zostało tutaj z jakiegoś odwzorowania, to niewielki procent z tego co było na tym rozległym terenie i chyba już nie da się tego zrozumieć… O wielkości tego obszaru i tych kamiennych kręgów świadczyły resztki kamieni, które mijaliśmy jadąc drogą przez las do leśniczówki. Większość kamieni już dawno została zabrana do budowy domów i dróg, tak jak w Odrach. Patrzyłam bezwiednie na północ… Nagle poczułam dziwną energię i dotarły do mnie dziwne dźwięki… coś jak płacz dziecka lub małego zwierzątka.  Rozglądałam się myśląc - co to jest??  Skąd to dochodzi? Może z doliny? Ale dźwięki jak echo dochodziły z daleka… tam gdzieś na horyzoncie, gdzie patrzyłam. Co tam jest? Podszedł Stachu patrząc chwilę w milczeniu w tym samym kierunku, ale w końcu zapytał:

- Co tak patrzysz? Coś tam ciekawego widzisz?

Nie potrafiłam jemu powiedzieć co czuję… Zapytałam:

- Co tam jest? Jaki to kierunek…?

Stachu rozejrzał się i po chwili odpowiedział:

-Tam jest północ, chyba Gdańsk…

- Gdańsk? - zapytałam z niedowierzeniem. Wyksztusiłam: Tam coś jest… To ma związek z tymi  kamiennymi kręgami. Jakieś kamienne kręgi, ale gdzie…

Nie wiedziałam, że nieświadomie będę je szukać wiele lat, że je znajdę i wtedy zrozumiem co kryje las w Uniradze… Płacz „dziecka” był jedyną wskazówką.

Wróciliśmy do samochodu. Na podwórku czekała na nas pani redaktor ciekawa wyników naszych poszukiwań. Opowiedzieliśmy, że znaleźliśmy 4 kamienne kręgi, ale aby to badać potrzeba dużo czasu i pieniędzy, bo ten obszar jest wielki. Dużo większy niż ten w Odrach, gdzie jest 16 ha, a tutaj jest  chyba ok. 40 ha.

W czasie kolejnych dwóch lat byłam tam jeszcze pięć razy z przyjaciółmi, ale nie znaleźliśmy innych kamiennych kręgów. Potem badałam różne kamienne kręgi – w Węsiorach, Leśnie, Grzybnicy, Rosnowie, Hajnówce, Babim Dole, itd., ale przede wszystkim w Małych Stawiskach!

Do Uniradze wróciłam po latach, gdy w 2006 roku odszukałam „dziecko” „Wielkiej Niedźwiedzicy”! „Dziecko” – „Małą Niedźwiedzicę” odkryłam w lesie w Zaskoczynie niedaleko Gdańska. Nikt nie wiedział, że tam są jakieś kamienne kręgi i w dodatku na podobnym obszarze  - o powierzchni ok. 40 ha. Tego nie można nie zauważyć! Nigdzie nie widziałam tak rozległego skupiska kamiennych kręgów i kurhanów, jedynie w Uniradze. O odkryciu natychmiast powiadomiłam archeologów w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku. To co potem się działo to jakiś horror…! Gdy przekazałam im sprawozdanie z odkrycia oraz redakcjom w Trójmieście, archeolodzy natychmiast ocenzurowali wszelkie publikacje na ten temat oraz nie chcieli rozmawiać ani ze mną, jak również z wójtem Gminy Trąbki Wielkie – panem Błażejem Konkol. Trwało to jeszcze trzy lata, zanim znalazłam sposób i  opiekuna dla tych kamiennych kręgów, czyli AWSiT w Gdańsku. Ale zanim to się stało okoliczni nowi mieszkańcy nadal bezkarnie wywozili kamienie z kręgów jak z kopalni kamieni i nikt im w tym nie przeszkadzał! Zrobiłam zdjęcia wielkiej ilości wrzecionowatych kamieni w jednym z pobliskich domów i pokazałam wójtowi. Wójt rozpoznał dom swojego… radnego Gminy!!! W tym czasie nie było żadnego archeologa ani dziennikarza, aby powstrzymać ten bezkarny proceder dewastacji najstarszego zabytku w Polsce i Europie! A co ja z tego miałam? Urągania, wyzwiska… Była też ustna umowa, ale Panowie… wzięli pieniądze z UE na promocję i ochronę tego bezcennego Kamiennego Testamentu i „zapomnieli” o umowie, nie licząc się z moim zdaniem, bo kim jestem? Ale ja nie zapomniałam… To co zrobili świadczy o braku wiarygodności w większych sprawach.

 A co robią archeolodzy? Oni teraz będą badać te megality co najmniej 50 lat w całej powadze i majestacie nauki na najstarszym i największym cmentarzysku w Polsce… za pieniądze podatników. Rząd Polski podobno nie ma pieniędzy, ale na ich „badania” są pieniądze, bo oni najlepiej wiedzą co z tym trzeba zrobić…

Jestem wizjonerką oraz badaczką megalitów od 1993 roku. Znalazłam to niezwykłe „dziecko” „Wielkiej Niedźwiedzicy”, które w ten sposób pokazało mi gdzie „leży matka” i to w tym wszystkim jest najważniejsze, ale to historia na kolejne, długie opowiadanie o starych Kaszubach.

                                               **********

*Uniradze (nazwa w j. kaszub. Ùniredzé) –  położona w województwie pomorskim, w powiecie kartuskim, w gminie Stężyca. Położona na Kaszubach, na Pojezierzu Kaszubskim na obszarze Kaszubskiego Parku Krajobrazowego i Szwajcarii Kaszubskiej przy turystycznym szlaku Wzgórz Szymbarskich. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa gdańskiego.

Uniradze - wg danych z 31 grudnia 2011 r. miało 4 stałych mieszkańców, ale… stanowiska archeologiczne i grodziska na tym terenie świadczą o bogatej przeszłości. Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą z epoki brązu. Na terenie Parku Krajobrazowego jest wiele takich stanowisk, ale z punktu widzenia turysty, walory krajoznawcze posiadają tylko niektóre z nich. Na szczególną uwagę zasługuje cmentarzysko kurhanowe koło leśniczówki Uniradze (gmina Stężyca). Zajmuje ono kilkuhektarowy obszar i jest to największe takie cmentarzysko w Polsce. Znajduje się tu co najmniej trzy tysiące kurhanów i grobów od ciałopalnych do szkieletowych. Część z nich datuje się na II tysiąclecia p.n.e.

Kurhany w leśnictwie Uniradze

(Fragmenty z tekstu Beaty Beczek oraz „Gazety Kartuskiej”)

Cmentarzysko kurhanowe położone jest w kompleksie leśnym w leśnictwach Uniradze i Przewóz (obręb leśny Wieżyca), w malowniczej rynnie Jeziora Raduńskiego w pobliżu wsi Zgorzałe.

Jego wielkość wskazuje na to, że byli na nim chowani mieszkańcy większego obszaru. Również podania ludowe o cmentarzysku sugerują, że miało ono olbrzymie znaczenie.

Kurhany są kamiennymi mogiłami o średnicy 1-1,5 m i obecnej wysokości do 0,5 m - wykorzystywanymi do chowania zwłok od ok. 1000 r. p.n.e., aż po wprowadzenie chrześcijaństwa. W jednym kurhanie znajduje się kilka, a czasami nawet kilkanaście pochówków.

Pierwsze badania tego cmentarzyska były prowadzone w okresie międzywojennym przez J. Delektę. ( W tym samym okresie w Odrach prowadził badania archeologiczne dr. J. Kostrzewski.) Badania te wówczas ujawniły, że kurhany pochodzą z czasów wczesnego średniowiecza, a odkryte groby są bogato wyposażone, natomiast szczątki ludzkie były zachowane w doskonałym stanie.

W 1985 roku kurhany w dwóch oddziałach zostały zinwentaryzowane przez prof. inż. Jerzego Fellmana z Politechniki Gdańskiej mieszczące się w liczbie 600.

We wrześniu 1995 roku rozpoczęłam tam swoje pierwsze poszukiwania i badania.

W 2001 roku grupa archeologów pod kierunkiem prof. M. Ziółkowskiego z Zakładu Antropologii Historycznej Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziła inwentaryzację kurhanów na cmentarzysku. W literaturze naukowej szacuje się, iż ta nekropolia liczy 1000 – 1500 kurhanów. Profesor Ziółkowski twierdzi jednak, że liczba ta jest raczej bliższa 3000. Tylko w jednym oddziale naliczył 690 kurhanów, a w innych ponad 300. W chwili obecnej uważa się, że jest to największe cmentarzysko kurhanowe w Polsce, a nawet w tej części Europy.

Na cmentarzysku są cztery rodzaje kurhanów związane z różnymi „momentami” czasowymi, pochodzą z X-XI wieku, jeden ze znalezionych może nawet pochodzić z epoki brązu (II tysiąclecie p.n.e.). Wraz z prof. M. Ziółkowskim badania nad kurhanami prowadzi dr Arkadiusz Sołtysiak – antropolog. Wiele sobie obiecują po dalszych badaniach znalezionych szkieletów. Stosunkowo najwięcej jest tych z wczesnego średniowiecza. Szczegółowe badania szkieletów, a następnie porównanie wyników badań z wynikami z innych części kraju mogły by dostarczyć informacji na temat różnic populacji i kierunków migracji człowieka. W czasie prac prowadzonych przez prof. M. Ziółkowskiego natknięto się na większe kurhany o wysokości 3 m i 20 m średnicy, szacowane na początek epoki brązu lub końca neolitu (II tysiąclecia p.n.e.). Grobowce te nie zostały jeszcze zbadane, ale przewiduje się nowe prace wykopaliskowe w najbliższych latach.

Z wywiadu z prof. Ziółkowskim:

 „Na dzień dzisiejszy już wiemy, że kurhanów, których udało się nam „dotknąć ręką”, jest na obszarze dwóch leśnictw: Uniradze i Przewóz, ponad 2650. Bardzo dokładna prospekcja została przeprowadzona tylko w czterech oddziałach, w innych wykonaliśmy ją szacunkowo. Biorąc poprawkę na to, że szczegółowa inwentaryzacja zawsze przynosi dokładniejsze wyniki oraz na fakt, że niestety prawdopodobnie w przeszłości wybierano kamień z tych kurhanów do budowy domów, możemy tu mówić spokojnie o liczbie 3500-4000 kurhanów, które znajdują się lub do niedawna znajdowały na tym obszarze. Do liczby 2650,  które zostały dokładnie zinwentaryzowane, należy dodać szacunkową wielkość rzędu 1000-1400 tych, które jeszcze prawdopodobnie tam są lub zachowały się po nich pozostałości. Reasumując, można spokojnie uznać, że jest to największe cmentarzysko kurhanowe w tej części Europy. Kurhany zachowały się na terenie leśnym i prawdopodobnie było ich znacznie więcej, nawet więcej niż te szacunkowe cztery tysiące, o których mówiłem. Mogły się znajdować na byłych terenach leśnych, które potem karczowano i przeznaczano pod uprawę. Jest to jedno, wielkie cmentarzysko. A co jest w tym ciekawego? Ciekawe jest to, dlaczego wybierano na pochówek akurat ten teren? Co było tak niezwykłego w tym miejscu? Czy było to miejsce jakiegoś szczególnego kultu? Dlaczego nie ma kurhanów w innych lasach oddalonych o kilkanaście kilometrów, na przykład mirachowskich, a w tym miejscu występuje aż tak ogromne ich nagromadzenie?”

 Odpowiem na pytania pana prof. Ziółkowskiego!

 Były tam kamienne kręgi rozmieszczone na wielkim obszarze o podobnej powierzchni jak w Zaskoczynie k/Gdańska. Pozostały już tylko kurhany! Co zrobili w czasie tych lat archeolodzy, aby uratować te kamienne kręgi?!

Czytamy - „Lokalizacja jednego z największych cmentarzysk kurhanowych w Polsce w sąsiedztwie szczytu Wieżycy wskazuje na wyjątkowość tego najwyższego wzniesienia na Pomorzu Gdańskim. Prace badawcze archeologów nad odkryciem wszystkich tajemnic historycznych cmentarzysk kurhanowych zlokalizowanych na terenie Nadleśnictwa Kartuzy są regularnie prowadzone od kilku lat.”  Hahaaaaaa… Można już tylko się śmiać! Do tak wielkiego zniszczenia doszło dzięki zacofanej teorii naukowej o Gotach i ich cmentarzyskach na Pomorzu, ale tak jest tylko w Polsce, bo w innych krajach już dawno wycofano się z tego typu teorii i dzięki temu „dokopują” się do rozumu. A tutaj niespodzianka dla archeologów… Wstępne badania wskazują na II tys. p.n.e. Więc czyim dziełem są kamienne kręgi? To oczywiście obala dotychczasowe teorie naukowe o Gotach. Czyżby więc ta cała awantura z odkryciem największego kompleksu kamiennych kręgów koło GDAŃSKA miała na celu li tylko ukrycie prawdy o twórcach kamiennych kręgów przez samych archeologów z obawy o własne autorytety naukowe? Wszystko na to wskazuje, dlatego nie przebierali w środkach - co miałam okazję doświadczyć…

                                               ***********

Na terenie wszystkich kamiennych kręgów jakie badałam w Polsce zawsze są jakieś kurhany. Podobnie jest na terenie Stonehenge w Wielkiej Brytanii, w Skandynawii i w całej Europie.

Wokół wszystkich starych kościołów również są cmentarze.

 Kamienie z kręgów w Uniradze już dawno zostały wykorzystane do budowy domów i dróg czy pięknych ogrodów okolicznych mieszkańców - podobnie jak to robili w ostatnich latach okoliczni mieszkańcy  Zaskoczyna – gdyż nikt z archeologów nie interesował się tym co tam się dziej.

Obecnie interesują się tymi cmentarzyskami równie wszelakiej maści psychotronicy, gdyż od lat nastała moda na „miejsca mocy” dzięki Leszkowi Mateli oraz prezesowi Stowarzyszenia Badań Kamiennych Kręgów - E. Leciejowi. Robią różne diotyczne obrzędy i rytuały, a także koncerty gongów tybetańskich, chodzenie po ogniu, medytacje, itd. To, że są to kamienne kręgi dla nich nie ma znaczenia, nic z tego nie rozumieją i nie badają, ale o tym co tam się dzieje dziennikarze będą pisać, bo to jest ważne… Dla kogo? Chyba dla archeologów, gdyż dzięki temu podtrzymują ich zacofane teorie  o Gotach. Reszta jest milczeniem…

 Z moich badań wynika, że kamienne kręgi to PLAN Baz Kosmicznych dla Polski, ale to naukowców oraz psychotroników – zwolenników religii wschodnich - nie interesuje. A co ich interesuje? Jak odpowiedzą, to będziecie wiedzieć o co chodzi.

Plan kamiennych kręgów, a jednocześnie Baz Kosmicznych Wielkiej Niedźwiedzicy został prawie w całości zniszczony. Od wielu lat badam teren Kościerzyny z wielu powodów. Jednym z nich jest herb miasta, gminy i powiatu. Na najstarszych herbach widnieje NIEDŹWIEDŹ, który stoi przy drzewie z jedną gałęzią na której jest pięć liści dębu. Na najnowszych herbach miasta niedźwiedź odchodzi od drzewa. Zawsze zastanawiało mnie skąd zaczerpnięto inspirację do takiego symbolu na tym terenie? Czyżby wiedzieli o tych Bazach Kosmicznych już od dawna? Mnie w tym wszystkim najbardziej intrygowało DRZEWO, które ma symboliczny związek z „Radioźródłem 3c 123 na Kaszubach”.

Dlatego, że od wielu lat również badam teren Kościerzyny wiem, że jest tam pięć Baz Kosmicznych. Jest tam jedna z baz Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy oraz Hiad, Węża i Oriona. Gdzie? Dwie z tych baz pomogła mi zlokalizować znajoma z Gliwic Ewa W. -  podczas pobytu w Kościerzynie w marcu 2012 roku, ale nie miejscowi psychotronicy – zwolennicy religii wschodnich. Oni nie mają pojęcia na czym dosłownie „siedzą”. Ale jakie to ma znaczenie dla sprawy kamiennych kręgów odwzorowanych w lesie Uniradze i Zaskoczynie? To mapa gwiazdozbiorów i Baz Kosmicznych w Polsce oraz starych miast które zostały zniszczone z powodu kataklizmów. Muszę dodać, że z moich badań wynika iż teren „Radioźródła 3c 123 na Kaszubach oraz Kościerzyna - na północ, a na południe Stara Kiszewa - to teren olbrzymiego miasta wielkości Trójmiasta, które istniało tutaj w czasach Pierwszej cywilizacji… ale do tego tematu wrócę innym razem. Wszystko to zostało zniszczone, tylko gwiazdozbiory się nie zmieniły oraz bazy kosmiczne w ziemi.

O gwiazdozborach

W gwiazdach Małej i Wielkiej Niedźwiedzicy nasi przodkowie doszukiwali się różnych figur związanych z jakimś mitem lub przedmiotem znanym z codziennego życia. Dla ludów żyjących na obszarach dzisiejszego Kazachstanu gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy były koniem, a Małej Niedźwiedzicy - lejcami. Natomiast dawnym Słowianom gwiazdy obu konstelacji przypominały dzban, a ludom Mezopotamii, Persji i Grecji - niedźwiedzie. W Polsce, podobnie jak w Chinach, najczęściej jasne gwiazdy Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy nazywane były Wielkim i Małym Wozem

Wielka Niedźwiedzi - Ursa Maior

Wielka Niedźwiedzica (łac. Ursa Maior, dop. Ursae Maioris, skrót UMa) – gwiazdozbiór okołobiegunowy nieba północnego, a zarazem trzecia co do wielkości konstelacja nieba. W Polsce jest widoczna przez cały rok.

Najjaśniejsze gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy tworzą charakterystyczny i łatwy do odszukania na niebie układ Wielkiego Wozu (zwanego w niektórych krajach „Wielką Chochlą” lub „Wielkim Rondlem”), którego „dyszel” jest jednocześnie „ogonem” niedźwiedzicy.

Nazwa gwiazdozbioru nawiązuje do greckiego mitu o uwiedzionej przez Zeusa nimfie Kallisto, która po śmierci z rąk Artemidy została przemieniona w niedźwiedzicę i umieszczona na firmamencie. Zazdrosna Hera uprosiła bogów, by niedźwiedzica nie mogła się kąpać w oceanie i przez cały czas bez odpoczynku wędrowała w kółko po niebie.

Wielka Niedźwiedzica jest jednym z najdawniej nazwanych gwiazdozbiorów. Zarówno ludy Eurazji, jak i Ameryki Północnej, rozpoznawały w tej konstelacji kształt niedźwiedzia. Oznacza to, że gwiazdozbiór ten musiano nazwać jeszcze przed zniknięciem lądowego połączenia pomiędzy Syberią i Alaską, co najmniej 15 000 lat temu.

Gwiazdozbiór ten widnieje też na fladze stanowej Alaski oraz fladze Czirokezów.

Najjaśniejszą gwiazdą w tym gwiazdozbiorze jest ε UMa (Alioth), o jasności zmiennej od 1,68 do 1,78 mag.

Inne jasne gwiazdy:

α UMa (Dubhe) jasność 1,8 mag

β UMa (Merak), jasność 2,4 mag

γ UMa (Phekida), jasność 2,4 mag

δ UMa (Megrez), jasność 3,3 mag

η UMa (Benatnash), jasność 1,85 mag

ζ UMa, gwiazda wielokrotna, układ składający się z sześciu gwiazd, w tym Mizara (2,3 mag), będącego gwiazdą poczwórną, i powiązanego z nim grawitacyjnie Alkora[2] (4 mag), będącego gwiazdą podwójną, którego dostrzeżenie gołym okiem bywa trudne, choć jest możliwe dla osób o dobrym wzroku.

Uwagi Jest jednym z obiektów, które znalazły się na najstarszej papierowej mapie nieba pochodzącej z jaskiń w Dunhuang.

Mała Niedźwiedzica - Ursa Minor

Mała Niedźwiedzica (łac. Ursa Minor, dop. Ursae Minoris, skrót UMi) – słabo widoczna, ale mimo to ogólnie znana konstelacja okołobiegunowa, ze względu na Gwiazdę Polarną (α UMi), leżącą +/- 1 stopień od północnego bieguna nieba i na końcu tzw. Małego Wozu.

Na niebie północnym „pomaga” odnaleźć kierunek bieguna niebieskiego, tak jak Krzyż Południa ułatwia znalezienie bieguna południowego.

Siedem najjaśniejszych gwiazd nazywanych jest Małym Wozem. Często mylone z Plejadami w gwiazdozbiorze Byka.

Najjaśniejsze gwiazdy

Gwiazda Polarna (α UMi, zwana także „Cynosurą”) jest żółtym nadolbrzymem leżącym około 430 lat świetlnych od Słońca. Jest równocześnie gwiazdą zmienną z typu cefeid o amplitudzie zmian jasności 0,1 mag. i okresie 4 dni.

Kochab (β UMi), jasność 2,1, pomarańczowy olbrzym w odległości ok. 95 l.ś.

Pherkad (γ UMi) ma jasność 3,1, barwy niebiesko-białej, odległość od Ziemi 230 l.ś.

δ UMi, jasność 4,4, barwy niebiesko-białej, oddalona o 140 l.ś.

ε UMi, jasność 4,2, żółty olbrzym oddalony o 200 l.ś., gwiazda zmienna zaćmieniowa o okresie 39,5 dnia i amplitudzie 0,1 mag.

ζ UMi, jasność 4,3, barwy biało-niebieskiej, oddalona o 110 l.ś.

η UMi, jasność 5,0, barwy białej, oddalona o 91 l.ś.

 Mała Niedźwiedzica, zwana również Małym Wozem, już od kilku wieków ma wyjątkowe znaczenie praktyczne ze względu na swe położenie wśród gwiazdozbiorów nieba północnego. W naszym tysiącleciu, aż do wynalezienia kompasu, Gwiazda Polarna była ważnym punktem orientacyjnym dla karawan pustynnych, żeglarzy i podróżników, przemierzających nie zamieszkane obszary. Nawet dzisiaj, w czasach nowoczesnych przyrządów nawigacyjnych, nadal pozostaje podstawową gwiazdą, określającą kierunek na północ. Obecnie północny biegun świata jest oddalony od Gwiazdy Polarnej o 58'. Jednak, jak wszystko we wszechświecie, i ta wartość nie jest stała. W wyniku precesji osi ziemskiej, co 13 tysięcy lat, Gwiazda Polarna przestaje być Gwiazdą Północną na rzecz Wegi. Zataczając okręgi na niebie, północny biegun Ziemi wskazuje co raz, to inną gwiazdę. I tak na przykład w czasie budowy wielkich piramid egipskich Gwiazdą Północną był Thuban.

Gwiazda Polarna (Polaris, Alrucaba, Cynosura) - najjaśniejsza gwiazda konstelacji. Jest to cefeida o żółtym zabarwieniu, której jasność zmienia się regularnie w okresie 3,97 dnia. Ten nadolbrzym ma objętość około miliona razy większą niż nasze Słońce, a pod względem mocy promieniowania przewyższa je aż 12 tysięcy razy. Gwiazda Polarna znajduje się w odległości 1087 lat świetlnych i jest układem pięciokrotnym, co oznacza, iż plamka, którą widzimy na niebie, w rzeczywistości składa się z 5 gwiazd. Starożytni Grecy, dla których Polaris była pięknym światłem nieba północnego, nazywali ją Phoenice. Trzecia nazwa gwiazdy pochodzi od arabskiego słowa al-rakaba - jeźdźcy.

Kochab - olbrzym o barwie pomarańczowej, odległy o 105 lat świetlnych. Nazwa pochodzi z arabskiego kaukab šamali - gwiazda północna, pierwotnej nazwy Gwiazdy Polarnej.

Pherkad - w tym miejscu na niebie znajdują się dwie gwiazdy Pherkad Maior i Pherkad Minor. Nie oznacza to jednak, że gwiazda ta jest podwójna, gdyż jej składniki nie są ze sobą fizycznie powiązane, jak to ma miejsce np. w przypadku Gwiazdy Polarnej. Pherkad Maior jest odległy od Ziemi o 181 lat świetlnych i w rzeczywistości jest gwiazdą podwójną. Natomiast światło gwiazdy Pherkad Minor biegnie do nas 251 lat. Obie gwiazdy Arabowie znali jako jedną o nazwie 'achfa al farqadain, co znaczy ciemniejsze z dwóch cieląt. Maior znaczy po łacinie większy, minor - mniejszy.

Pochodzenie nazwy

Według mitologii greckiej gwiazdozbiór przedstawia Arkasa – syna zamienionej w Wielką Niedźwiedzicę nimfy Kallisto i Zeusa. Małemu niedźwiadkowi zrobiło się bardzo smutno, kiedy patrzył, jak żeglarze nie mogą znaleźć drogi do domu i błąkają się po morzu. Wszedł na nieboskłon, aby pokazać im drogę ogonkiem. Mama (Wielka Niedźwiedzica) dołączyła do malca, aby się nim opiekować.                                               

Przypisy: *Wikipedia, „Gazeta Kartuzka”,
Foto - Internet

sobota, 3 marca 2012

Stonehenge – artefakt zaginionej Atlantydy!

Stonehenge - widok ogólny (Foto - Marzena Sieńska)

Zofia “Eleonora” Piepiórka

Czy cywilizacja Atlantydy pozostawiła jakieś materialne dowody w postaci artefaktów, co do których nie ma jakichkolwiek wątpliwości, że nie są falsyfikatami? Takie pytanie zadałam sobie po przeczytaniu art. „Reportaż z Atlantydy”  Wadima Ilin, w tłumaczeniu Roberta Leśniakiewicza. Tłumacz na końcu wyraża swój pogląd w komentarzu: „Najciekawszy jest jednak opis zagłady Atlantydy i budzi zdumienie fakt, że skoro znana była data i czas początku Wielkiego Początku, znano przyczynę tegoż kataklizmu, to nikt nie zrobił czegokolwiek, by uratować choć jakieś wspomnienie po Atlantydzie, a do naszych czasów dotrwała jedynie niejasna legenda, mit przekazany nam (i zapewne upiększony) przez Platona.” (…) „Osobiście jestem uprzedzony do wszelkiego rodzaju wizji, majaczeń i transowych relacji dotyczących zdarzeń i ludzi, którzy brali w nich udział. Swe obiekcje wyłożyłem już nieraz, więc nie będę się tu powtarzał. Powtórzę tylko jedno – mózg ludzki jest maszyną informatyczną zbyt złożoną i zbyt zróżnicowaną osobniczo, by wychwytywane jakieś telepatemy czy przekazy z innych wymiarów Czasu i Przestrzeni można było uznać za obiektywne na tyle, by stanowiły one pewne źródło informacji. Owszem – można by w ten sposób uzyskiwać informacje sygnalityczne czy naprowadzające, ale nie potwierdzające. Potwierdzające mogą być tylko i wyłącznie materialne dowody w postaci artefaktów, co do których nie ma jakiejkolwiek wątpliwości, że nie są falsyfikatami.”

Czy cywilizacja Atlantydy pozostawiła jakieś materialne dowody w postaci artefaktów, co do których nie ma jakichkolwiek wątpliwości, że nie są falsyfikatami?  Owszem… są w „zasięgu ręki” i stoją na widocznym miejscu… Patrzy na nie miliony ludzi oraz tysiące naukowców. Gdyby naukowcy poważnie traktowali legendę o Atlantydzie, to już dawno zauważyliby wielkie artefakty tamtej cywilizacji. Ale wg TEORII NAUKOWEJ pochodzimy od małp więc tak ważne dowody jak np. Stonehenge nie są brane pod uwagę i naukowcy na siłę szukają „naturalnych” tłumaczeń ich pochodzenia. W Wielkiej Brytanii fani Stonehenge już zbudowali nowe Stonehenge, które przetrwa kataklizm i będzie artefaktem naszej inteligentnej cywilizacji…
Jeden z intelektualnych filarów naszej kultury oraz cywilizacji, słynny filozof starożytny - Platon, w dwóch swoich dziełach "Timaios" i "Kritias" opisuje o dawno temu zaginionej cywilizacji.

Platon swój opis zaczerpnął od żyjącego wcześniej Solona, greckiego kupca i podróżnika, który w VI w. p.n.e. zawędrował do Egiptu i zasłyszał tę opowieść od kapłanów egipskich. Platon bezpośrednio historię tę odziedziczył po Sokratesie, którego był uczniem. Ten wiedział o niej z opowiadania Kritiasa i Timaiosa, które usłyszał w czasie jednej z dyskusyjnych debat w jego domu w Atenach. Sam Kritias znał tę "legendę" od swojego dziadka. Ten zaś usłyszał ją od jednego ze słynnych 7 mędrców antycznego świata - Solona. Solon wiele podróżował. Dotarł też do Egiptu, gdzie w Sais miejscowi kapłani opowiedzieli jemu niezwykłą historię o wielkiej cywilizacji zamieszkującej niegdyś potężny ląd na Atlantyku, który zaginął w wielkiej katastrofie ok. 10 000 lat temu. Stary kapłan egipski mówi do Solona: "Młode dusze macie wszyscy. Nie macie w nich żadnego dawnego mniemania, opartego na starych podaniach, ani żadnej wiedzy okrytej siwizną wieków. A przyczyna tego taka. Wiele razy i w różnym sposobie przychodziła zguba rodzaju ludzkiego i będzie przychodzić nie raz. Od ognia i od wody największa, a niezliczonych przyczyn inne, krócej trwające."
 W art. Wadima Ilin pt. „Reportaż z Atlantydy”  czytamy:

„Realność istnienia i zagłada Atlantydy jest wałkowana przez najtęższe ludzkie umysły już przez 25 wieków.  O tym hipotetycznym państwie pisze w swych dialogach „Timajos” i „Kritias” grecki filozof Aristokles vel Platon, który żył w V w. p.n.e.

„…Istniała wyspa, która znajdowała się przed wejściem do cieśniny, którą wy nazywacie Słupami Heraklesa. Nazywała się Atlantydą, a była większa od Libii i Azji razem wziętych… Władza sojuszu królów tej wyspy rozpościerała się na inne wyspy i na część leżącego po drugiej stronie oceanu kontynentu, a także po drugiej stronie cieśniny – w kierunku Egiptu i Tyrrenii (Italia). No, ale kiedy 9000 lat temu zdarzyły się niewidziane nigdy trzęsienia ziemi i powodzie, Atlantyda zginęła w ciągu jednej strasznej doby, pogrążając się w głębinach…”
Co rozumiemy z opisu Platona?
Z treści tego opisu wynika, że był sojusz władców cywilizacji Atlantydy na wzór UNII Europejskiej, który rozpościerał się na inne wyspy i kontynenty. Jakie kontynenty? Częściowo na Europę, Amerykę i Afrykę. Oznacza to, że centrum UNII cywilizacji Atlantydy znajdowało się na wyspie, która zaginęła w ciągu doby pogrążając się w głębinach Oceanu Atlantydzkiego. Skutki tego dla całej UNII Atlantydzkiej były straszne, gdyż nie dość, że znikła cała wyspa, to potężne fale tsunami o wysokości 100-150 m i więcej zalały kontynenty Europy, Ameryki i Afryki niszcząc doszczętnie całą cywilizację, kulturę i wiedzę. Wspomnienia tego kataklizmu pozostały w wielu legendach różnych kultur i religii na całej Ziemi. O Wielkim Potopie mówi również Biblia w opisie historii Arki Noego.

W „Kritiasie” Platon tak opisuje Atlantydę:

„Ziemia Atlantydy była żyzna, wyspa zdumiewała swym pięknem i bogactwem. Nawet żyły tam słonie w wielkiej ilości. Korzystając z darów ziemi, królowie Atlantydy pobudowali świątynie, pałace, drogi i miasta i podporządkowali sobie całą wyspę… Królowie wspierali rozwój rzemiosła, nauki i kultury, które na wyspie doszły do niespotykanie wysokiego poziomu.”

Co znaczy „niespotykanie wyskoki poziom nauki oraz kultury” oraz wiedzy cywilizacji Atlantydy? Czyżby był on zdecydowanie wyższy niż w czasach Platona? Dzisiaj - dwa i pół tysiąca lat później możemy zrozumieć znaczenie słów Platona mając niespotykanie wysoki poziom rozwoju kultury, nauki i technologii w XXI wieku. Czy to oznacza, że Cywilizacja Atlantydy wiedziała o zbliżającej się zagładzie cywilizacji i przy całej swojej inteligencji i wiedzy nic nie zrobiła, aby przekazać swoją wiedzę następnej cywilizacji? Na pewno to zrobili i to w taki sposób, na jaki nasza cywilizacja nigdy by nie wpadła, co potwierdzają dotychczasowe badania naukowe! O czym to świadczy? Ale o tym za chwilę…

Platon pisze dalej…

Prawa na wyspie były ustanawianie zgodnie z wolą i prawem boga Posejdona i spisane one zostały na marmurowej steli (kolumnie), która stała pośrodku królestwa – we wnętrzu świątyni Posejdona.”

A więc istniała na Atlantydzie religia i wiara w boga Posejdona, która łączyła UNIĘ Atlantydy tak samo jak w naszej cywilizacji istnieje wiara i religia w Jezusa Chrystusa, czyli Chrześcijaństwo w UNII Europejskiej. A jednak ich bóg nie zapobiegł zagłady cywilizacji… Dlaczego? Czy o czymś zapomnieli i złamali prawa boga Posejdona, tak jak w naszych czasach zrobił to Kościół Katolicki? O tym dosadnie mówi proroctwo Apokalipsy rozdz. 17-18 w Biblii. W Biblii czytamy iż Bóg Jahwe przed Wielkim Potopem kazał zbudować Noemu Arkę dla swojej rodziny oraz zwierząt.  Co to znaczy? Znaczy to, że w poprzedniej cywilizacji był Bóg Jahwe, który został tak samo zlekceważony jak to jest w naszej cywilizacji. Wielki Potop trwał 40 dni i nocy… Potem wody opadły i Arka osiadła na górze… Tam Bóg Jahwe zawarł Pierwsze Przymierze z Noem o którym mówi Biblia oraz najstarsze księgi Sanskrytu w religii Wschodu. Drugie Przymierze Bóg Jahwe zawarł z Abrahamem i od jego potomka powstał Naród Izraela. Trzecie Przymierze Bóg Jahwe zawarł z Mojżeszem, który zbudował Arką Przymierza i otrzymał DEKALOG, który obowiązuje do dzisiaj… ale nie w Chrześcijaństwie! Czwarte Przymierze Bóg Jahwe zawarł z Jezusem Chrystusem, ale to Przymierze również zostało złamane… Czy będzie Piąte Przymierze? Czy to już koniec naszej cywilizacji? O tym pisze proroctwo Apokalipsy, ale kto czyta proroctwa biblijne? Ciekawsze są wizje Nostradamusa?

„Prawa na wyspie (Atlantydzie) były ustanawianie zgodnie z wolą i prawem boga Posejdona i spisane one zostały na marmurowej steli (kolumnie), która stała pośrodku królestwa – we wnętrzu świątyni Posejdona.” Prawa Boga Jahwe zostały spisane na kamiennych tablicach oraz w Biblii i dotyczą naszej cywilizacji oraz religii i kultury Chrześcijańskiej i Izraela.

Robert Leśniakiewicz w komentarzu na zakończenie pisze:

 „A jednak… - a jednak wiele rzeczy wskazuje na to, że jakieś 12 czy nawet 50 tys. lat temu na naszej planecie miały miejsce wydarzenia, które teraz stoją u podstaw naszych religii, mitów i innych podań o Złotym Wieku i czasach, kiedy ludzie latali do gwiazd, a katastrofa Atlantydy była tylko ostatnim aktem dramatu TAMTEJ cywilizacji, o której wspomnienia docierają do nas poprzez Przestrzeń i Czas…”       
Czy tragedia tamtej cywilizacji czegoś nas nauczyła? Czy nasza cywilizacja zniknie tak samo jak cywilizacja Atlantydy i wcześniejsze? Wszystko wskazuje na to, że nasza cywilizacja popełnia taki sam błąd. Naukowcy ostrzegają o zagrożeniu zagłady naszej wysoko rozwiniętej cywilizacji europejskiej i amerykańskiej na skutek skażenia środowiska, topnienia lodowców, dziur ozonowych, CO2, itd. Czy inteligentni ludzie nauki świadomi zbliżającej się zagłady pozostawią jakieś informacje o naszej cywilizacji, dla kolejnej cywilizacji, która odbuduje się za kilka tysięcy lat? Czy pozostaną tylko legendy o jeszcze jednej cywilizacji zatopionej w odmętach mórz i oceanów?  Jak chcą to zrobić inteligentni ludzie, wiedząc, że na skutek trzęsień ziemi i fal tsunami, a następnie zlodowacenia zniknie wszystko co stworzyli? Gdzie będzie w przyszłości centrum kolejnej cywilizacji?

Wadim Ilin pisze : „Z nastąpieniem epoki Średniowiecza wzmianki o Atlantydzie znikają. A po odkryciu kontynentu amerykańskiego w 1490 roku, Atlantyda znowu staje się przedmiotem sporów filozofów, historyków, kosmo- i geografów.” … a w naszych czasach również archeologów.

Na temat istnienia cywilizacji Atlantydy napisano tysiące artykułów w różnych językach i chyba dziesiątki jak nie setki książek. W Polsce w latach 70-tych ubiegłego wieku pisali na ten temat m.in.  archeolodzy - prof. Z. Krzak i dr. K. Kowalski  - „Echa Atlantydy”. Naukowcy postawili takie samo pytanie jakie zadał w swoim komentarzu Robert  Leśniakiewicz o artefaktach. Cyt. z pamięci: „Wszystko to pięknie brzmi, ale dobrze by było znaleźć chociaż jeden kamień z Atlantydy.”

Hmmm…. Szukacie chociażby jednego kamienia? Stoi ich tysiące na widocznym miejscu! To są właśnie materialne dowody istnienia Atlantydy, ale naukowcy mają swoje TEORIE NAUKOWE, dlatego nigdy nie wezmą pod uwagę legend o Atlantydzie… z tego samego względu o jakim pisze Robert Leśniakiewicz – cyt. „Osobiście jestem uprzedzony do wszelkiego rodzaju wizji, majaczeń i transowych relacji dotyczących zdarzeń i ludzi, którzy brali w nich udział. Swe obiekcje wyłożyłem już nieraz, więc nie będę się tu powtarzał. Powtórzę tylko jedno – mózg ludzki jest maszyną informatyczną zbyt złożoną i zbyt zróżnicowaną osobniczo, by wychwytywane jakieś telepatemy czy przekazy z innych wymiarów Czasu i Przestrzeni można było uznać za obiektywne na tyle, by stanowiły one pewne źródło informacji.”

Zgadzam się z Robertem pod warunkiem, że wizjonerzy i telepaci potrafią to udowodnić, ale jak do tej pory nikt z nich nie wiedział o istnieniu artefaktów i ich nie wskazał.

Od 1993 roku badam megality oraz… jestem wizjonerką, ale ja w przeciwieństwie do innych wizjonerów i telepatów nigdy nie miałam wizji o Atlantydzie. Moje wizje dotyczą głównie terenu Polski oraz megalitów. Wizje stały się dla mnie inspiracją do myślenia oraz poszukiwań dowodów i badań. Dlatego twierdzę, że jednym z wielu materialnych dowodów – artefaktów cywilizacji Atlantydy jest najsłynniejszy Wielki Krąg - STONEHEHGE w Wielkiej Brytanii. Jest on dosłownie w „zasięgu ręki” od miejsca legendarnej wyspy na Oceanie Atlantyckim. Im dalej od centrum cywilizacyjnego Atlantydy, tym kamienne kręgi są mniejsze. Czy jest to falsyfikat? Naukowcy zajmują się tajemniczym Wielkim Kamiennym Kręgiem w Anglii od dawna, ale nikomu z nich nie przyszło do głowy, że są to artefakty, które przygotowali nam mieszkańcy Atlantydy!

Dlaczego KAMIENNE KRĘGI??? Bo tylko kamienie mogą przetrwać kataklizm oraz zlodowacenie, potop, pożar, ale nie przetrwają jednego… głupoty ludzkiej! Te słowa powiedziałam w Sulęczynie  w kwietniu 1997 roku podczas sympozjum naukowego, które było poświęcone kamiennym kręgom w Polsce - oczywiście z udziałem archeologów, historyków, astronomów i fizyków, botaników oraz psychotroników, władz gminy i dziennikarzy. Mój referat znajduje się w materiałach naukowych opublikowanych w książce pt. „Na szlaku Gotów” pod redakcją prof. H. Panera dyr. Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Moje badania kamiennych kręgów w Odrach zostały uznane przez archeologów za majaki ponieważ wg ich TEORII NAUKOWYCH jest to tylko cmentarzysko Gotów. Na  szczęście archeolodzy w Wielkiej Brytanii już dawno odeszli od zacofanych teorii o Gotach, Celtach i innych tego typu nacjach na terenie Europy, w naszej cywilizacji. Więc kto tutaj majaczy – ja czy archeolodzy?

Wiedza zakodowana w symbolu w ustawieniu kamiennych kręgów jest ściśle naukowa i wymaga  od badaczy rozległej wiedzy z wielu dziedzin. Ja nie jestem naukowcem, ale podczas sympozjum wyjaśniłam, dlaczego kamienne kręgi w Odrach i wszystkie inne w Europie ustawione są z dokładnością astronomiczną. Dlaczego? Ponieważ zostały ustawione na pasmach kosmicznych, które otaczają Ziemię. Budowniczowie kamiennych kręgów wiedzieli o istnieniu tych pasm, dlatego ustawili je z dokładnością astronomiczną, ale dla archeologów żadne pasma kosmiczne nie istnieją! To jest wiedza, którą rozumieją fizycy, ale nie archeolodzy!!! Archeolodzy jednak wiedzą lepiej kto i po co ustawił kamienne kręgi! Wg nich mogli to zrobić tylko Goci… mała grupka ludzi, która przypłynęła z Gotlandii do ujścia Wisły na jednej łodzi, a potem znaleźli daleko w puszczy na Pomorzu miejsca gdzie ustawili kamienne kręgi z dokładnością satelity… ?! O tym, że na terenie Skandynawii jest również wiele kamiennych kręgów, których nie mogli zrobić Goci, to oczywiście również mało ważne. To, że w Polsce są kamienne kręgi np. w Leśnie, gdzie 30 lat prowadził wykopaliska  prof. K. Walenty z UŁ  i udowodnił iż liczą one co najmniej 5 tys. lat i to tylko na podstawie wykopalisk! To oczywiście oznacza, że w żadnym wypadku Goci nie byli twórcami kamiennych kręgów i nie jest to cmentarzysko Gotów! Więc kto nam to przygotował? Potomkowie małp nigdy tego nie zrozumieją, ale potomkowie inteligentnej cywilizacji owszem…

Z moich badań wynika, iż w kamiennych kręgach została zakodowana ścisła wiedza: matematyczna, fizyczna, astronomiczna, biologiczna, techniczna, informatyczna oraz  mistyczna. O swoich badaniach i odkryciach pisałam wielokrotnie, ale dla archeologów to wciąż nie ma znaczenia. Dla nich najważniejsza jest stara niemiecka teoria o Gotach z czasów, gdy Polska nie istniała na mapach Europy. Taki jest obecnie poziom wiedzy w Polsce na temat kamiennych kręgów.  Jaki mają w tym interes archeolodzy, aby od blisko 100 lat podtrzymywać zacofaną teorię niemiecką? Czy to co mówią i robią archeolodzy to postęp naukowy, czy celowe uwstecznianie naszego społeczeństwa? Wszystkie ich badania naukowe w kamiennych kręgach prowadzone są na koszt państwa czyli podatników i to od dziesięcioleci! Dokąd prowadzą ich zacofane – błędne TEORIE NAUKOWE i co z nich wynika? Ich badania potwierdzają inną TEORIĘ… o pochodzeniu człowieka od małp! Jednocześnie wyśmiewają się z psychotroników… ale pozwalają im na idiotyczne rytuały i obrzędy z czasów Gotów. Dlatego psychotronicy z różnych sekt mogą tam urządzać swoje idiotyczne obrzędy i rytuały, gdyż tym samym  podtrzymują równie bzdurne teorie naukowe o Gotach, a jest… XXI wiek! Nasuwa się wniosek… Kto jest większym idiotą – naukowcy czy psychotronicy? Mogą sobie podać łapę… Niczego mądrego nie wnoszą dla dobra nauki na temat kamiennych kręgów, jedynie dbają o swoje autorytety naukowe i to za wszelka cenę! Dla nich każdy „chwyt” jest dozwolony… co od wielu lat doświadczam!

 Jacy naukowcy takie społeczeństwo.

Całe szczęście, że Brytyjczycy, którzy badają Stonehenge wraz z inteligentnymi naukowcami z Europy, USA, Rosji, itd., ale nie z Polski - mówią zupełnie co innego. Ja swoje zdanie na ten temat wyraziłam m.in. w dwóch artykułach na Facebooku - „Klucz do tajemnicy Stonehenge jest w Polsce!”    https://www.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/klucz-do-tajemnicy-stonehenge-jest-w-polsce/332759956749883 oraz „Czy legendarne Aleje Menhirów w Carnak to aleje głupców?”. https://www.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/czy-legendarna-aleja-menhir%C3%B3w-w-carnac-to-aleja-g%C5%82upc%C3%B3w/349822571710288  

Artykuły przesłałam do wiadomości archeologów, CBK PAN w Warszawie, fizyków kilku uczelni, dziennikarzy w Polsce oraz dziennikarzy i naukowców Wielkiej Brytanii i USA.  Czy ktoś w Polsce interesuje się moimi badaniami? Jest cisza…

W art. „Klucz do tajemnicy Stonehenge jest w Polsce!” m.in. powołuję się na:
„The Independent”  05.11.11

„Aktualne badania sugerują, że Stonehenge było ważnym i świętym miejscem co najmniej 500 lat wcześniej zanim powstał kamienny krąg oraz że świętość jego lokalizacji może mieć kluczowe znaczenie w otaczającym go krajobrazie.  Co więcej, nowe badania prowadzone przez archeologów z uniwersytetów w Birmingham, Bradford i Wiedeń - skłaniają się do prehistorycznych przekonań religijnych łączonych ze Stonehenge. To zwiększa prawdopodobieństwo, że miejsce to było pierwotnie, a przede wszystkim związane z kultem słońca.” (…)

„45 lat temu, archeolodzy znaleźli miejsce rytuału sprzed 8000 p.n.e z czasów mezolitu (Wiek "Middle" Stone), czyli 10 tyś. lat temu - które obecnie znajduje się na terenie parkingu samochodów w pobliżu Stonehenge. Pięć tysięcy lat przerwy między okresem mezolitu i miejscem świętym Stonehenge spowodowało, że większość archeologów uważa, że jest mało prawdopodobne iż to "święte miejsce" istniało jako ciągłość. Ale z nowych odkryć, różnica czasu potencjalnie się zmniejsza. Nie wiadomo, jak długo w miejscu Stonehenge było „święte miejsce” przed budową Cursus. Tak bardzo długi okres, tradycje geograficzne świętości w stosunku do Wielkiej Brytanii oraz to, że jest to najbardziej znany zabytek starożytny na świecie, zmusza do tego, aby wziąć to pod uwagę.

University of Birmingham podjął badania powierzchni Stonehenge - największe tego typu, jakie kiedykolwiek przeprowadzono - zajmie kolejne dwa lata, mówi profesor Vince Gaffney, dyrektor projektu. Trwające odkrycia w okolicy „miejsca świętego” spowodują zmianę  myślenia uczonych w stosunku do znanego zabytku, jego pochodzenia, historii i znaczenia.

Jednak nawet dokładne datowanie powstania tego legendarnego miejsca nie rozwieje otaczającej go aury tajemniczości.”

"Miejsca Święte"...

Dawno temu E.v. Daniken napisał znamienne słowa w książce pt. „Kosmiczne miasta w epoce kamiennej” - „Prosiłbym uprzejmie, aby włączyć do akt stwierdzenie, że kamienne kręgi i inne megalityczne kurioza nie są zjawiskiem regionalnym... oraz że struktury te wiążą się z legendami mówiącymi, iż są  to budowle mistyczne lub święte.” Doszedł do wniosku, że tylko Bóg to wie, po co te wszystkie megality stoją od tysięcy lat! Czy się mylił? Nie, ponieważ brytyjscy i austriaccy archeolodzy właśnie to potwierdzają. Czy jako cywilizacja, a szczególnie kultura i religia chrześcijańska w Europie, jesteśmy na takim poziomie inteligencji i duchowości, aby „spojrzeć prawdzie w oczy” i odrzucić stare schematy myślowe?

Czym dla naszej religii i kultury są tego typu „miejsca święte” jak Stonehenge i co nam mówią? Cóż to było za niezwykłe miejsce kultu, które istniało już 10 tys. lat temu? Jeżeli te wzgórza już tysiące lat temu zamieszkiwały jakieś ludy, to jest oczywiste, że zamieszkiwały całą wyspę, a to oznacza, że istniała cywilizacja na całym kontynencie europejskim. Co takiego się zdarzyło, że na ok. 5 tys. lat kult tego miejsca zanikł? Wg Biblii, Platona, licznych legend oraz odkryć naukowców, nasz świat nawiedził globalny Potop - prawdopodobnie nie jeden.

Wg geologów nasz kontynent był czterokrotnie skuty lodem – ostatnie zlodowacenie miejscami. Czyżby w wyniku kataklizmów nasza cywilizacja o czymś zapomniała i dlatego przodkowie pozostawili  ważne informacje w kamieniach Stonehenge i nie tylko? Dlaczego w pamięci starożytnych mieszkańców Wielkiej Brytanii „miejsce święte” gdzie znajduje się Stonehenge miało tak wielkie znaczenie?  Dlaczego potomkowie zaginionej cywilizacji wznieśli w tym samym miejscu tak niezwykły pomnik? Dotychczasowe badania naukowe dowodzą niezwykłej inteligencji oraz wiedzy naszych przodków wbrew teoriom naukowym o historii Europy. Stawiając na widocznym miejscu Stonehenge, najwyraźniej chcieli abyśmy COŚ zrozumieli i we wskazanym miejscu szukali. Czy zrozumiemy co chcieli nam w ten niezwykły sposób przekazać inteligentni przodkowie?
Ostatnie badania brytyjskich archeologów potwierdzają moje wnioski dotyczące „miejsc świętych” w Polsce oraz znaczenia kamiennych kręgów jako Kamiennego Testamentu. Nie bez powodu są one zapisem astronomiczno-matematyczno-geometrycznym, czyli jest w nich zawarta ścisła wiedza. Dlatego są one największym dowodem na istnienie inteligentnej starożytnej cywilizacji na terenie Europy, co również potwierdzają moje badania i odkrycia w Polsce.” Opisałam to w książce pt. „Święta tajemnica Gdyni”.

Cywilizacja Atlantydy istniała i jej wpływy miały zasięg na cały teren Europy – wszędzie tam dokąd sięgają kamienne kręgi. Im dalej od centrum kultury i nauki, tym kamienne kręgi w Europie są mniejsze.

„Najwidoczniej nadszedł czas rozpoczynania wszystkiego od nowa”… dlatego koniec naszego świata  - naszej cywilizacji jest blisko! Mówią o tym sami naukowcy, dlatego nie oglądam się już na naukowców w Polsce oraz na psychotroników, gdyż są dla mnie mało wiarygodni w tym co robią, mówią i piszą. Dlatego mam odwagę mówić co myślę o takich naukowcach, psychotronikach oraz duchowieństwie naszej cywilizacji. Co zrobią w obliczu nadchodzącej zagłady tym razem naszej cywilizacji? Popatrzmy…

Jeżeli macie poczucie humoru archeologów to oczywiście… „kaplica” dla naszej cywilizacji! Jeżeli macie prawdziwe poczucie humoru, to dostrzeżecie ironię losu jaką zgotowała nam elita naukowców w Polsce. Doskonale odzwierciedla to stary amerykański film sprzed 30 laty pt. „Planeta małp”! Ci, którzy oglądali ten film wiedzą co mam na myśli! Czy w Polsce znajdzie się jakaś „naukowa małpa”, która zrozumie informacje pozostawione przez inteligentnych ludzi z poprzedniej cywilizacji w ustawieniu kamiennych kręgów w Polsce i całej Europie oraz w STONEHENGE? Myślący ludzie badają ten najsłynniejszy legendarny zabytek w Europie od dziesiątek lat…
W Polsce nie mam z kim o tym rozmawiać… no chyba, że są inteligentni ludzie tak samo zaszczuci jak ja do tej pory, ale w obliczu zagłady wyjdą ze swojej „nory” z podniosą głowę, aby zacząć badać kamienne kręgi zgodnie z procedurą naukową zakodowaną w symbolu w ustawieniu kamiennych kręgów i to natychmiast!

Robert… dziękuję za Twój komentarz, który zmusił mnie do napisania tego co myślę o naukowcach, psychotronikach i duchowieństwie.
Co robią psychotronicy w Polsce pisałam wielokrotnie, a ostatnio w art. pod takim samym tytułem - „Reportaż z Atlantydy…”  https://www.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/reporta%C5%BC-z-atlantydy/391393214219890

Czy nadchodzi już chwila Nowego Początku? „Najwidoczniej nadszedł czas rozpoczynania wszystkiego od nowa”, gdyż są ludzie którym bardzo na tym zależy…  Każda zagłada cywilizacji degraduje naszą inteligencję i duchowość oraz pamięć o naszych przodkach na Ziemi. I w ten sposób staniemy się debilami, podobnymi do małp… Czy dlaczego TEORIE NAUKOWE wyprzedzają naszą rzeczywistość? Kto za tym stoi? Odpowiedź jest w Biblii oraz znają ją prawdziwi ufolodzy.