Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOK. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 marca 2017

Nieprawdopodobne nowe zdjęcia tajemniczego satelity „Czarnego Rycerza”




„Czarny Rycerz” to nazwa hipotetycznego sztucznego satelity, który – zgodnie z tym, co twierdzą badacze i ufolodzy tworzący teorie spiskowe – jest autentycznym obiektem pozaziemskim, który wszedł na orbitę wokółziemską 13.000 lat temu. Legendarny „obcy satelita”, który wszedł na orbitę wokół naszej planety 13.000 lat temu, został uchwycony przez jedną z kamer znajdujących się na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – ISS, kiedy zbliżył się do niej. Te nowe zdjęcia, które mogłyby rzucić światło na dziwnego satelitę w pobliżu MSK/ISS, zostały wstawione na YouTube. „Satelita Czarny Rycerz” to kryptonim, który został mu nadany obiektowi uchwyconemu przez astronautów NASA w czasie wykonywania misji w 1998 roku. Są ludzie, którzy popierają teorie spiskowe na temat pochodzenia tego satelity.



Legenda o pozaziemskim satelicie rozpoczęła swoje istnienie w 1899 roku, kiedy to Nicola Tesla poinformował o przechwyceniu fal radiowych pochodzących z Kosmosu, co spowodowało iż ludzie spekulują, że coś dziwnego tam było. Według niektórych badaczy na całym świecie, Czarny Rycerz emituje fale radiowe od ponad 50 lat. Stany Zjednoczone i Związek Radziecki wykazały spore zainteresowanie tym „Niezidentyfikowanym Obiektem Kosmicznym”.  Od momentu jego odkrycia, interesuje się nim wiele krajów takich jak Szwecja i wielu entuzjastów na całym świecie. Według wielu badaczy, odkrycie to zostało dokonane wcześniej, niż myśleliśmy. Istnieją poważne podejrzenia, że Nicola Tesla był tylko pierwszą osobą, która „otrzymała znak” od pozaziemskiego satelity w 1899 roku, po ukończeniu przezeń budowy urządzenia radiowego wysokiego napięcia w Kolorado.         


Zob. także na YT:




Zob. także w tym blogu:






Opinie z KKK i Darz Grzyba


Według niektórych teorystów, istnieją aż dwa takie obiekty. Jeden przedstawiany jest, choćby na YT, jako obiekt podobny do F117 - latającego kamienia ze skrzydłami, która to nazwa użyta była dość słusznie, jako że Nighthawk bez komputera praktycznie nie wykazuje właściwości lotnych. Na przesłanych zdjęciach natomiast nie widać segmentowości. Jeśli jest to obiekt typu Dark Night, jest bardzo dziwny. Jest są dwa, różnice kształtu są do wytłumaczenia (przy założeniu, że zdjęcia przedstawiają rzeczone obiekty). Jeśli jest jeden, czy Dark Night nie jest przypadkiem obiektem amorficznym? Zmiana kształtu niemniej to jedno, a co z kolorem?

Czy kolor nie pełni podwójnej funkcji? Z jednej strony utrudnia wykrycie wizualne (jeśli byłoby to potrzebne, zwłaszcza że porusza się dwukrotnie szybciej niż typowe satelity i ma orbitę biegunową), z drugiej być może pozwala to absorbować energię słoneczną, być może potrzebną do quasi-perpetualnego zasilania i działania, albo jest to naturalny kolor powłoki tego obiektu. Poza tym znalazł się jeden, który rzekomo odkodował informacje pochodzące z ów dziesięciotonowego obiektu, które pozwoliły niektórym spekulować, że to remnant po atlantyckiej cywilizacji, podający miejsce startu i późniejszego zamieszkania, wśród gwiazd, dla kolejnej cywilizacji po katastrofie.
Poniżej coś dla znających angielski: https://www.youtube.com/watch?v=EKy_493r0cY  (Smok Ogniotrwały)


Sprawa Czarnego Księcia rozpala wyobraźnię, jednak uważam, że właśnie dzięki postępom astronautyki powinna być już dawno wyjaśniona. Czyżby więc był to kolejny „króliczek”, którego trzeba gonić i nie doganiać, by pismacy mieli o czym pisać? Obawiam się, że tak właśnie jest, jak w przypadku wielu legend miejskich o UFO. Gdyby na tym komuś zależało, to zagadka byłaby już dawno rozwiązana… (Daniel Laskowski)

Utrzymuje się bo ? 😊 Dwa razy "ktoś coś usłyszał" i jest ten jeden filmik 😊 Nawet jak 1899 "coś" było na orbicie (w co wątpię) i w 1926 nadal "coś" było (w co również wątpię), to nie ma ŻADNYCH dowodów, że to to samo, a tym bardziej, że to to samo, co na tym filmie. Niemniej jednak to na tym filmie wygląda na śmieć kosmiczny. Widziałem już wiele filmików nasa "z ufo" i ten jest jednym z bardziej kiepskich 😉 (Sectroyer)

Moim zdaniem wygląda jak kosmiczny śmieć. Teorie spiskowe rodem z lat 50-60-tych w sprawie UFO nad Ameryką.
Ale każdy wierzy w to co chce wierzyć. (Bukowy)


Przekład z hiszpańskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz

środa, 23 stycznia 2013

Eskadra UFO startowała z Księżyca?


Okolica Księżyca, z której wystartowała eskadra NOK


Coś zaskakującego dzieje się na naturalnym satelicie Ziemi.

Od dłuższego czasu Księżyc bombardowany jest przez niezidentyfikowane obiekty! Coś zaskakującego dzieje się na naturalnym satelicie Ziemi. W sieci aż roi się od nagrań ukazujących dziwne zjawiska, zachodzące wokół Srebrnego Globu, których na razie nie udało się nikomu w sposób racjonalny wytłumaczyć. Pojawiło się natomiast mnóstwo – mniej lub bardziej absurdalnych – teorii spiskowych. Najpopularniejsza z nich głosi, że Księżyc jest bombardowany przez UFO.

Niezawodni internauci poruszyli kwestię coraz większej liczby tajemniczych obiektów, które krążą wokół Księżyca. Zauważają oni, że wzrasta liczba nagrań, na których dostrzec można zagadkowe punkty. Bywa, że przelatują one obok najbardziej zbliżonego do Ziemi ciała niebieskiego lub sprawiają wrażenie oddalania się od niego. Co ciekawe, bywa także, że obiekty zmierzają w jego kierunku, a potem – jak się wydaje – uderzają w niego.
Wiele osób sugeruje, że nie trzeba nawet przygotowywać swojego materiału, by stwierdzić, że coś z tym naszym Księżycem jest nie tak. Liczne anomalie można odnaleźć również, przeglądając profesjonalne filmy, pochodzące np. z kamer NASA umieszczonych przy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Szczególnie spektakularny wydaje się materiał, który zadebiutował we wrześniu 2012 r. Widać na nim trzynaście świetlistych punktów, które oddalają się od Księżyca. Film, który został umieszczony w serwisie YouTube, wyświetlono ponad 750 tysięcy razy. Jego autor stwierdził, że do jego nakręcenia wykorzystał teleskop oraz profesjonalną lustrzankę. Zapewnił też, że nie manipulował przy obrazie. (Źródło – http://nnka.wordpress.com/2013/01/20/cos-zaskakujacego-dzieje-sie-na-naturalnym-satelicie-ziemi/)


Przebieg startu i odlotu eskadry NOK z okolic krateru Keplera...


...i ten sam widok w powiększeniu - obiekty są wyraźnie widoczne na tle Księżyca, co oznacza, że doskonale odbijają światło albo że świecą same...


* * *

Owszem, obejrzałem sobie ten film – jest bardzo spektakularny. Przedstawia rzeczywiście jakieś obiekty wylatujące z krateru Kepler - 08°06’ N - 038°00’ W. Jest to jeden z najciekawszych kraterów uderzeniowych – stosunkowo młody, bowiem otacza go promienista aureola, podobnie jak krater Kopernika czy Tycho. Mierzy on 32 km średnicy i 2600 m głębokości. Jego dziwność polega na tym, że właśnie w jego okolicy zaobserwowano wiele TLP – krótkotrwałych fenomenów księżycowych.

Na filmiku zamieszczonym na YT - http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=CtyFQRkhW9g widzimy kilkanaście punktowych obiektów wylatujących od strony Księżyca, a dokładniej od strony głównego krateru Keplera. Ich lot jest początkowo prostoliniowy, a potem zaczyna się lekko zakrzywiać. Ciekawe, czym są te obiekty?

Zakładając, że film jest autentyczny i nie zrobiono w nim jakichś „poprawek”, to należy stwierdzić, że daje on do myślenia. Oczywiście poza UFO w postaci Nieznanych Obiektów Kosmicznych - NOK mogłyby to być albo bryły materiały wulkanicznego wyrzucone erupcją z komina wulkanu z prędkością przewyższającą prędkość ucieczki z Księżyca – czyli ok. 2,4 km/s. Należy zauważyć, że trajektoria tych brył jest zakrzywiona, a zatem te NOK podlegają prawu ciążenia i księżycowej grawitacji…

Druga możliwość, to ucieczka z księżycowego pola grawitacyjnego materii wybitej impaktem jakiegoś meteoroidu w powierzchnię Srebrnego Globu. Takie wydarzenia mają swe miejsce i na Ziemi znajdujemy meteoryty stanowiące odłamki materii wybitej uderzeniem meteoroidów ze skorupy Księżyca. Wydaje się, że wyjaśnienie to jest zadowalające.

Jest jednakże małe ale, a mianowicie – gdyby doszło do erupcji, to musielibyśmy widzieć także erupcję gazów jej towarzyszących. Tego na filmie nie widać. Podobnie w przypadku impaktu też musielibyśmy zauważyć najpierw lecący meteoroid, a potem błysk impaktu i podniesioną nim chmurę materii poimpaktowej. Tego nie zauważyłem. A zatem przyczyna tego zjawiska musi być inna. Jaka? – tego na razie nie wiem.      

środa, 18 lipca 2012

Nieznane Obiekty Kosmiczne – Oni nas śledzą…


 Kosmonauta Georgij Greczko w latach 60. przebywał z ekspedycją w miejscu Katastrofy Tunguskiej
Czasami kosmonautom udaje się sfotografować na orbicie statki Przybyszów z Kosmosu...




Władimir Grakow



W latach 1977-1990, kosmonauta Georgij Michałowicz Greczko prowadził w TV program „Ten fantastyczny świat”, w którym rozpatrywano różne niezwykłe zjawiska z naukowego punktu widzenia.



Kosmonauci nie lubią opowiadać o swoich przygodach z Nieznanymi Obiektami Kosmicznymi. To oczywiste. O losie kosmonauty decyduje specjalna komisja lekarska, która corocznie decyduje o tym – poleci, czy nie poleci? Najbardziej obawiają się psychologa – opowiadasz mu w niby to zwyczajnej rozmowie, co widziałeś w kosmosie, coś anomalnego, a on powie: „odpocznij sobie kochanieńki, podlecz sobie nerwy…” I będziesz tak odpoczywał – do samej emerytury. I właśnie dlatego o UFO w Kosmosie czyli NOK (Nieznane Obiekty Kosmiczne czyli UCO – przyp. tłum.)  albo NOO (Nieznane Obiekty Orbitalne czyli UOO – przyp. tłum.) opowiadają tylko weterani, którzy z racji wieku już i tak w Kosmos nie polecą…



Romantyk S. P.



Siergiej Pawłowicz Korolew (czyli po prostu S. P.) to był główny konstruktor radzieckich systemów rakietowych. Jego nazwisko jest związane z pierwszym sztucznym satelitą Ziemi, rakietą księżycową, międzyplanetarną stacją badawczą i lotem człowieka w Kosmos. Ale Siergiej Pawłowicz jest związany także z UFO – i co prawda interesować się nimi zaczął nie ze swej woli. Interesował się nimi na polecenie Stalina, który widział w latających spodkach zagrożenie dla władzy radzieckiej – sic!



W 1947 roku, uczonego zamknęli na trzy doby w kremlowskim gabinecie, dali mu plik zagranicznych dokumentów i dane na temat NLO zaobserwowanych nad terytorium Związku Radzieckiego, a potem wezwali „na dywanik” do wodza. Korolow powiedział wprost Stalinowi, że NLO rzeczywiście istnieją, ale nie okazują się być jakąś bronią potencjalnego przeciwnika. A je same należałoby bardzo dokładnie zbadać.

- Dziękuję towarzyszu Korolow – powiedział Stalin. – Oprócz was zapytałem także innych znaczących specjalistów. Oni mają podobne zdanie. (Analogiczne zadanie postawiono akademikom Kurczatowowi i Kiełdyszowi) 



A w 1962 roku, sam Korolow obserwował NOL-a nad kosmodromem w Bajkonurze. Według słów asystujących mu inżynierów, NLO wyglądał jak srebrzysty dysk znajdujący się w centrum spiralnego obłoku. Z jego kadłuba w dół odbiegały cztery promienie.



W poszukiwaniu Meteorytu Tunguskiego



Wspomina kosmonauta Georgij Michałowicz Greczko:

- W latach 60. XX stulecia, S. P. wysłał ekspedycję na miejsce spadku Meteorytu Tunguskiego. Ja także brałem w niej udział. (Sam S. P. nie mógł w niej uczestniczyć.) Wybuch z 30 czerwca 1908 roku był tak silny, że fala uderzeniowa obiegła cały świat dookoła, a w promieniu 30 km od epicentrum położyło całkowicie las.



S.P. przyjmując wykład o rezultatach ekspedycji zapytał o międzyplanetarny statek kosmiczny. My opowiadaliśmy mu o wszystkim – ile kilometrów przeszliśmy, jakie próbki wzięliśmy. Korolew niecierpliwie przestępował z nogi na nogę i w końcu zapytał:

- A znaleźliście kawałek statku kosmicznego?

- Nie.

- Szkoda…



Satelita Sojuza?



20 maja 1991 roku. Cumowanie do orbitalnego kompleksu Mir statku kosmicznego Sojuz TM-12. Kosmonauta Musa Manarow zauważył w iluminatorze coś zagadkowego. Wokół statku kręcił się mały satelita. Przejrzano wszystkie zapisy wideo zrobione przez kamery. I rzeczywiście – obok Sojuza pobłyskiwało coś podobnego do wędkarskiej błystki.

- To coś było oczywiście sztucznego pochodzenia – zdziwili się na Ziemi – ty dokładnie widziałeś Musa, że to coś odeszło od statku?

- Po raz pierwszy zauważyłem to pod statkiem i pomyślałem, że to jakiś element konstrukcji. Potem to się przemieściło i gdzieś znikło…

- No pięknie… Pomyślimy! – odpowiedziano z Ziemi.


NOO sfotografowane z pokładu rosyjskich stacji orbitalnych. Niestety - to zdjęcie jest najprawdopodobniej fałszywką i rzekome UOO jest refleksem świetlnym na pręcie anteny czy wysięgniku, który wyretuszowano...


Tak czy inaczej, od statku kosmicznego nie mogło niczego odpaść aż do momentu, kiedy Sojuz podchodził do lądowania i dopiero w atmosferze odpadała warstwa ablacyjna. I rzeczywiście, niczego takiego nie było, co oddzieliło się od korpusu Sojuza TM-12 pozostaje tajemnicą do dziś dnia…



Eksplodująca kula



Mówi Władimir Wasilewicz Kowaljenok:

- 5 maja 1981 roku, NOO eksplodował nieopodal burty stacji orbitalnej Salut-6. Był to dziwny, niewielki przedmiot. Kiedy TO zobaczyłem, to zawołałem kolegę Wiktora Pietrowicza Sawinycha, któremu udało się złapać ten NOO w wizjer kamery video. Ale kiedy tylko Wiktor przygotował kamerę do filmowania, obiekt eksplodował i pozostał po nim jedynie obłok dymu. Obłok ten rozdzielił się na dwie jednakowe części i wyglądał podobnie jak hantle. Skontaktowaliśmy się z Centrum Kierowania Lotami Kosmicznymi i przekazaliśmy relację o naszych obserwacjach. Obiekt ten nie był płodem mojej wyobraźni – wszak obserwowaliśmy to we dwójkę.



CKLK długo nie odpowiadało kosmonautom, ale potwierdziło, że rzeczywiście w Kosmosie działo się coś niezwykłego, a mianowicie – specjaliści odnotowali niezwykle silny puls promieniowania w momencie eksplodowania NOO!



Zapis w dzienniku pokładowym



O godzinie 17:53 w odległości 200-300 km od stacji ujrzałem jasno świecącą się kulę przemieszczająca się równolegle do ruchu stacji. Potem kula przyjęła wydłużoną formę i wokół niej pojawiła się cieniutka warstwa niebieskawego dymu, a następnie ujrzałem tam dwa wybuchy w odstępie pół sekundy jeden od drugiego. Potem w jakieś 2-3 minuty, na tym miejscu zauważyłem kłąb szaroniebieskiego dymu. Było to przed wejściem w terminator i sfotografowanie tego dymu było niemożliwością.



Kosmonauci o supercywilizacjach



Jewgienij Wasilewicz Chrunow:

- Póki nie udowodniono wyjątkowości Ziemi, można przypuszczać istnienie pozaziemskich cywilizacji. Nie wolno odrzucać UFO, bo widziały je tysiące ludzi. Niektóre z właściwości NLO po prostu porażają wyobraźnię – np. mogą one w czasie lotu z dużą prędkością wykonać zwrot o 90 stopni, skokowo i bez hamowania.



Giennadij Michałowicz Stiekałow:

- Wierzę w istnienie wielu światów i cywilizacji, które są o wiele mądrzejsze od nas. nie można być egoistą przekonującym siebie, ze tylko tutaj, na małej drobince we Wszechświecie zwanej Ziemią istnieje Rozum. 27 września 1990 roku, o godzinie 22:50, z pokładu Mira nad Nową Fundlandią (Kanada) przez około 10 sekund obserwowałem okrągły obiekt, który wisiał jakieś 20-30 km nad Ziemią, a jego rozmiary były takie, jak ogromnego transatlantyku. Co to było? – nie wiem. Była to wielka, świetlista, lśniąca jak choinkowa zabawka kula, która potem naraz znikła. Jak na złość nie miałem wtedy pod rękę ani kamery czy choćby aparatu fotograficznego.



Kosmonauci są przekonani, że NLO ze swoimi charakterystykami technicznymi daleko przewyższają nasze statki kosmiczne i uzbrojenie. Za sterami latających talerzy siedzą rozumne istoty. Sądząc po zachowaniu się w czasie lotu, Ich logika jest zbieżna z naszą. Piloci UFO nie przejawiają w stosunku do ludzi żadnej wrogości, chociaż Ziemianie niejednokrotnie prowokowali ich do tego swymi postępkami. Na jawną agresję ze strony ludzi – np. próby zestrzelenia – NLO reagowały spokojnie. W Kosmosie można z nimi współistnieć.



Źródło – „Tajna XX wieka” nr 14/2012, ss. 4-5



Przekład z j. rosyjskiego –

Robert K. Leśniakiewicz ©                 

piątek, 9 grudnia 2011

UCO za Merkurym?



W dniu 9 grudnia 2011 roku portal Onet.pl podał sensacyjną wiadomość:

Dziwny obiekt znajduje się za Merkurym?

Gigantyczny obiekt o wielkości planety pojawił się na początku grudnia na ekranach astronomów. Nagranie z teleskopu, na którym widać obiekt "chowający się" za Merkurym, wywołało prawdziwą burzę w internecie. Setki tysięcy osób dopatrują się w nim dowodu na istnienie pozaziemskiej cywilizacji. Naukowcy studzą jednak emocje - informuje serwis dailymail.co.uk.

Na nagraniu wykonanym przez teleskop należący do NASA widać erupcję na Słońcu. Potężna fala słonecznego wiatru uderza w Merkurego i wtedy za planetą pojawia się obiekt uważany przez niektórych za niezidentyfikowany statek, statek pozaziemskiej cywilizacji.
W komentarzu osoby, która zamieściła film w sieci można przeczytać, że obiekt ma kształt cygara i wyraźnie widać jak "ukrywa się" za planetą. Setki tysięcy osób, które oglądnęły nagranie w Internecie zastanawia się czy to co widać na filmie to statek kosmitów.

Jednak naukowcy z NASA studzą emocje wszystkich wierzących w UFO. Zdaniem naukowców rzekomy "obiekt" jest wynikiem niedokładnej technologii zastosowanej do wykonywania zdjęć - czytamy w serwisie dailymail.co.uk. (Onet.pl, 2011-12-09)

* * *

Obejrzałem sobie ten filmik i przyznaję, że nie zrobił na mnie żadnego wrażenia i nie rozumiem, czym się ludzie tak podniecają? Przede wszystkim należy skorygować zasadniczy błąd, a mianowicie – ten Nieznany Obiekt Kosmiczny (UCO) wcale nie chowa się za planetą, ale wręcz odwrotnie – pojawia się znikąd PRZED planetą – a zatem znajduje się pomiędzy Merkurym a Słońcem! Nie chowa się w jej cieniu – jak opowiadają to komentatorzy, ale wręcz odwrotnie – wystawia się na uderzenie chmury protonów i innych cząsteczek wyrzuconych z powierzchni naszej gwiazdy dziennej!

W dalszej części informacji czytamy, że obiekt ma kształt cygara. Przyznaję – nie widzę tego. Ten obiekt przypomina wszystko, ale nie cygaro!

Zakładając, że ów obiekt znajdował się w niewielkiej odległości od planety i na jednej płaszczyźnie z nią, wychodzi iż ma on długość równa średnicy Merkurego – a zatem co najmniej 4880 km i masę niewiele mniejszą od niego. A co z siłami grawitacji? Nic nie mogłoby podejść bezkarnie na taką odległość do planety i nie ulec jej siłom grawitacji – to sprzeczne z prawami fizyki.

Co to było? Nie wiem, ale jestem absolutnie pewien jednego – NIE JEST TO ŻADEN STATEK KOSMICZNY. Nie jest to w ogóle żaden obiekt materialny, ale na pewno jakaś wada przyrządu, zapewne matrycy światłoczułej. Proszę zwrócić uwagę, że na prawo od planety – pomiędzy nią a UFO znajduje się ciemny, okrągły obszar, który ma wielkość obrazu Merkurego. To efekt, który niejednokrotnie powstaje wskutek silnego, kontrastowego zaświetlenia matrycy. Jarzące się UFO najprawdopodobniej też jest konsekwencją tego efektu. A zatem… A zatem nie ma się co podniecać. To tylko błąd kamery fotografującej to widowisko.

Ale to wcale nie znaczy, że UCO nie istnieją. Istnieją i widziano je wielokrotnie już to z Ziemi już to w przestrzeni kosmicznej, ale ten pseudo-obiekt nim na pewno NIE JEST.

(Źródło - NASA/YouTube)