Powered By Blogger

piątek, 8 maja 2026

Las malowany: Kiedy rzeczywistość w Tribeču zamieniła się w kurtynę teatru

 


Franciszek Kovár

 

Ta historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach osób, które doświadczyły czegoś tajemniczego w górach Tribeč.

Wycieczki od Zlatnie do Czarnego Zamku to jedne z moich ulubionych, ale jedno szczególne doświadczenie z dziewczyną zmieniło nasz widok na tribeczskie lasy. Był taki moment, kiedy czuliśmy się, jakbyśmy przekroczyli niewidzialną granicę, a otaczający nas świat zamienił się w płaskie tło.

 

Lęk bez widocznej przyczyny

 

Spacerowaliśmy całkowicie spokojnie z moją dziewczyną i cieszyliśmy się ciszą lasu. Ale w pewnym momencie, gdy zbliżaliśmy się do pewnej części trasy, uderzył mnie nagły i niewytłumaczalny przypływ niepokoju. Nagle poczułem ogromny wewnętrzne zdenerwowanie i rozpacz. To nie był strach przed dzikim zwierzęciem czy burzą - to było głębokie, bezpośrednie fizyczne uczucie, że tam, gdzie chodzimy, jest coś bardzo nie tak.

 

Świat jakby na dużym ekranie

 

Kiedy patrzyłem na tę część lasu, do której się zbliżaliśmy, stałem w miejscu oszołomiony. To, co zobaczyłem, zaprzeczyło moim zmysłom. Las nagle stracił głębię i naturalną przestrzeń. Wyglądał jakby został namalowany na ogromnym płótnie. Cały krajobraz przed nami wydawał się płaski i nienaturalny. Porównałbym to do teatralnej kurtyny, która powinna dawać tylko iluzję rzeczywistości. To było coś niezwykle dziwnego i niepokojącego, jakby rzeczywistość się w tym momencie „utknęła”.

 

Bieg przed nieznanym

 

Na początku trzymałem swoje uczucia dla siebie, ale potem zauważyłem, że moja dziewczyna też zaczęła się dziwnie zachowywać. Nagle, na środku podejścia, stanęła blada, a w głosie nieskrywaną paniką, krzyknęła: „Wynośmy się stąd szybko! Nie będzie nas tu za jakiś czas!”

Odwróciła się i zaczęła biec z powrotem, a ja od razu podążałem za nią. Kiedy w końcu dotarliśmy do samochodu, po prostu po cichu patrzyliśmy na siebie. Weszliśmy bez słowa i natychmiast opuściliśmy to miejsce. Tą ciężką, niepokojącą atmosferę przetwarzaliśmy w ciszy przez długi czas w drodze do domu.

Byłem w tej części Tribeč, i w wielu innych, kilka razy przed i po, ale nic takiego mi się już nie przydarzyło. Moment, kiedy las zamienił się w płaskie płótno, pozostaje jednak w mojej pamięci jako mrożące przypomnienie, że w tych górach nie zawsze my rządzimy.

 

Macie podobne doświadczenie?

 

Jeśli masz podobne doświadczenie, którym chciałbyś się podzielić, napisz do nas w komentarzu lub skontaktuj się ze mną przez wiadomość prywatną. Sekrety Tribeczy zasługują na wysłuchanie.

 

Moje 3 grosze

 

Oczywiście, że miałem takie doświadczenie. To było w październiku 1973 roku, kiedy to wraz z kolegą zagubiliśmy się w lasach w okolicach Połomii, w Nadleśnictwie Brynek. Przez kilka godzin błąkaliśmy się przy kompletnej utracie orientacji przestrzennej i dopiero koło 16-tej udało się nam dotrzeć do drogi, którą wróciliśmy do Brynku.

Drugim przypadkiem był przypadek zabłąkania się mojego ojca Adama Leśniakiewicza, który poszedł do lasy na górze Kamionka (610 m n.p.m.) po choinkę. To był grudzień, niepewne światło pochmurnego dnia… Nagle Tata poczuł, że robi się słabo, a las wygląda jak dekoracja teatralna. Otaczały go potężne grube sosny i dęby. Stracił całkowicie orientację. Po kilku minutach wszystko wróciło do normy i Tato poczuł się lepiej – i już bez sensacji wrócił do domu…

Kolejny dziwny przypadek zdarzył mi się w lasach pomiędzy Podwilkiem a Sidziną. Tam też w piękny czerwcowy dzień wszedłem w strefę mgły, przez którą słabo przeświecało słońce. Otaczające mnie drzewa sprawiały wrażenie chorych. Uschnięte gałęzie zwisały bezwładnie, a z bagnistej gleby unosił się zgniły opar. To wszystko trwało parę sekund, a potem wszystko wróciło do normy. Mgła zniknęła, rozbłysło słońce. Zamiast zgniłych brzóz i wierzb pojawiły się świerki… Co to było? Inna rzeczywistość? Od tej pory wcale się nie dziwię romantycznym poetom, którzy opisywali takie mgły i oparzeliska w swych utworach…    

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 7 maja 2026

19-metrowe ośmiornice rządziły w morzach kredowych 100 mln lat temu

 


Jack Guy

 

Gigantyczne ośmiornice mierzące do 19 metrów długości należały do ​​największych drapieżników oceanicznych około 100 milionów lat temu, jak wynika z nowych badań, w których odkryto rzadkie skamieniałości ukryte w litej skale.

Zdumiewająco dobrze zachowane okazy potężnych szczęk ośmiornic noszą ślady intensywnego zużycia spowodowanego miażdżeniem twardych ofiar, w tym muszli i kości, donosi badanie opublikowane w czwartek w czasopiśmie „Science”.

- Sugeruje to, że te gigantyczne ośmiornice mogły pełnić funkcję drapieżników szczytowych w morzu kredowym – powiedział CNN współautor badania, Yasuhiro Iba, profesor nadzwyczajny nauk o Ziemi i planetach na japońskim Uniwersytecie Hokkaido.

- Byliśmy zaskoczeni. Zapis kopalny ośmiornic jest niezwykle ograniczony, więc znalezienie tak dużych i ważnych ekologicznie zwierząt w oceanie kredowym przerosło nasze oczekiwania – dodał.

 

Diagram pokazuje, jak kolosalne rozmiary Nanaimoteuthis wypadają w porównaniu z rozmiarami innych zwierząt. (Uniwersytet Hokkaido)

Wymarłe zwierzęta, naukowo nazwane Nanaimoteuthis, miały od 7 do 19 metrów długości. Naukowcy oszacowali ich całkowitą wielkość, ekstrapolując ją na podstawie rozmiarów okazów dziobów.

Zgodnie z wynikami badań, te kolosalne stworzenia należały do ​​najwcześniejszych ośmiornic płetwiastych, które mają płetwy w kształcie wioseł na głowach, znanych z zapisów naukowych.



Rzadkie skamieniałości ośmiornic

 

Iba wyjaśnił, że ośmiornice rzadko ulegają fosylizacji, ponieważ większość ich ciał jest miękka, a jedynie kilka twardych części, takich jak szczęki, prawdopodobnie zachowa się po ich śmierci. Naukowcy przeprowadzili nową analizę 15 ogromnych skamieniałości szczęk, znalezionych wcześniej na japońskiej i kanadyjskiej wyspie Vancouver. Ale naukowcy na tym nie poprzestali.

Zespół odkrył również 12 skamieniałych szczęk ośmiornicy, zamkniętych w skałach osadowych z okresu kredowego, datowanych na 100–72 miliony lat. Autorzy badania odnaleźli okazy, wykorzystując technikę obrazowania 3D zwaną tomografią szlifierską, do tworzenia zestawów danych o wysokiej rozdzielczości oraz modelu sztucznej inteligencji, zgodnie z wynikami badań.

Iba opisał tę metodę jako podejście do „cyfrowego wydobywania skamieniałości”, które pozwoliło na stworzenie trójwymiarowych modeli skamieniałości szczęk.

W okresie kredy dinozaury, takie jak Tyrannosaurus rex, Triceratops i Welociraptor, dominowały na lądzie.

Do tej pory uważano, że drapieżne kręgowce, takie jak duże gady morskie, rekiny i ryby, dominowały w morzach, powiedział Iba, ale skamieniałości sugerują, że ośmiornice mogły również zajmować szczyt łańcucha pokarmowego.

- To wskazuje, że morskie ekosystemy kredy były bardziej złożone i obejmowały szerszy zakres drapieżników szczytowych, niż wcześniej sądzono – powiedział.

- W tym ekosystemie Nanaimoteuthis prawdopodobnie wykorzystywał swoje duże ciało i długie ramiona do chwytania ofiar, a potężne szczęki do przetwarzania twardego pokarmu – dodał Iba. - Podobnie jak współczesne ośmiornice, mógł polegać na inteligencji, aby znaleźć, schwytać i skonsumować swoją ofiarę.

Skamieniała żuchwa jest widoczna z twardą, przypominającą dziób strukturą zwaną rostrum (u góry po lewej). (Uniwersytet Hokkaido)

Iba planuje teraz rozszerzyć cyfrowe badanie skamieniałości, które jego zdaniem może pomóc w odkryciu organizmów, które wcześniej były niewykrywalne w zapisie kopalnym.


- Naszym celem jest ujawnienie ukrytych elementów starożytnych ekosystemów i stworzenie znacznie pełniejszego obrazu tego, jak naprawdę funkcjonowały dawne ekosystemy – powiedział. Tim Coulson, profesor zoologii na Uniwersytecie Oksfordzkim w Anglii, który nie brał udziału w badaniu, powiedział CNN, że „praca przedstawiona w artykule jest fascynująca i ekscytująca”.

- Te zwierzęta żywiły się innymi zwierzętami i mogły przegryzać kości dużych ryb, a być może także gadów morskich, a także muszle. Ich rozmiary sugerują, że były drapieżnikami szczytowymi, zajmującymi szczyt łańcucha pokarmowego – powiedział.

- Autorzy twierdzą, że asymetryczne wzory zużycia na szczękach ośmiornic wskazują na istnienie inteligencji – dodał Coulson. - Chociaż jest to prawdopodobne, nie da się jednoznacznie określić, jak inteligentne były te zwierzęta.

Jakob Vinther, profesor nadzwyczajny makroewolucji na Uniwersytecie w Bristolu w Anglii, który również nie brał udziału w badaniu, powiedział, że badania opierają się na „naprawdę niesamowitym odkryciu”.

Twierdził jednak, że skamielina nie dowodzi definitywnie, iż Nanaimoteuthis był drapieżnikiem szczytowym, polującym i zjadającym niektóre z dużych gadów morskich, z którymi dzielił ocean.

- Pytanie brzmi, czy miałoby sens, aby takie zwierzę upolowało tak dużą ofiarę – powiedział Vinther.

- Rozłożenie i połknięcie dużych zwierząt zajęłoby ośmiornicom dużo czasu, a mogły one zaspokoić swoje potrzeby energetyczne, żywiąc się stosunkowo niewielką ofiarą – wyjaśnił.

- Ale to nie umniejsza faktu, że były to najprawdopodobniej groźne drapieżniki i prawdopodobnie znaczący drapieżnik polujący na pewne większe ofiary, które istniały w tamtych czasach – powiedział Vinther.

Źródło - https://edition.cnn.com/2026/04/23/science/giant-octopus-cretaceous-study-scli-intl?iid=cnn_buildContentRecirc_end_recirc&recs_exp=up-next-article-end&tenant_id=related.en     

 


Moje 3 grosze

 

Nie tak dawno przełożyłem artykuł Kelsey’a Nighthawka pt. „Ośmiornice z Kosmosu” – zob. https://wszechocean.blogspot.com/2021/06/osmiornice-z-kosmosu.html w którym autor stawia śmiałą tezę – ośmiornice nie są istotami z tej Ziemi. One przybyły z Kosmosu i pozostały na naszej planecie, gdzie znalazły idealne warunki do swego rozwoju – a także artykuł Ciarana McGratha pt. „Ośmiornice przybysze z Kosmosu?” - https://wszechocean.blogspot.com/2018/05/osmiornice-przybysze-z-kosmosu.html oraz artykuł prof. dr filozofii Kristin Andrews pt. „Cywilizacja ośmiornic” na stronie https://wszechocean.blogspot.com/2022/04/cywilizacja-osmiornic.html. Wszyscy powołani autorzy twierdzą, że ośmiornice odbiegają od tego, co ewolucja stworzyła na naszej planecie. Radzę przeczytać.

Z kolei w latach 60. XX wieku spółka autorska Strugaccy Bros napisała bardzo ciekawe opowiadanie pt. „O odkrywcach i podróżnikach” w którym opisują ni mniej ni więcej tylko inwazję… siedmiornic. Siedmiownic, czyli odmiany głowonogów z większym mózgiem i siedmioma ramionami. Te głowonogi wyszły z Wszechoceanu i idąc/płynąc w górę rzek opanowywały wewnątrzlądowe zbiorniki wodne. Kto wie, czy może bracia Strugaccy nie mieli wizji przyszłości i inteligentne głowonogi i wyjdą z mórz…?

I jeszcze jedna literacka parantela – ogromny głowonóg Percy z powieści „Kowboje oceanu” sir Arthura C. Clarka. Ten stwór mieszkał w strefie hadalnej Wszechoceanu, był wielki i całkiem biały…

Kiedyś tak zrobiły ryby, no bo kto powiedział, że ewolucja się zatrzymała?     

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 6 maja 2026

CE z USO/NOTSUB nieopodal Kuby

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: wybrzeże Hawany na Kubie

Data: 1959

Godzina: 08:00 CDT

Mężczyzna łowiący ryby z przyjacielem w pobliżu wybrzeża nagle zobaczył, że woda wokół jego łodzi zaczęła bulgotać. Chwilę później z wody wyłonił się ogromny, srebrzysty obiekt w kształcie dysku, który zawisł na chwilę, a następnie odleciał z dużą prędkością. Kilka minut później zobaczyli bardzo blisko łodzi, na głębokości kilku metrów, 3-4 ciemne postacie, które wyglądały na ubrane w obcisłe skafandry nurkowe. Świadkowie nie byli w stanie ustalić pochodzenia tych postaci i przypuszczali, że były one w jakiś sposób połączone z latającym dyskiem.


Dodatek HC nr 263

Źródło: Dr Sergio Cervera

Typ: C?

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 5 maja 2026

Tajemnica pod fundamentami: Kiedy dom strzeże skarbu, o którym nikt nie wie

 


František Kovár

 

Większość z nas szuka spokoju, kupując lub budując dom. Pragniemy miejsca, w którym świat się zatrzymuje i gdzie możemy odetchnąć z ulgą. Ale moja dobra przyjaciółka znalazła coś innego. Znalazła dom z własną „historią” – i z mieszkańcami, którzy odmawiają wyprowadzki, mimo że nie można ich znaleźć w żadnym biurze.

Ta historia nie jest fikcją. To prawdziwe doświadczenie mojej przyjaciółki, którą znam osobiście, a wydarzenia, które rozgrywają się w tym domu, są częścią jej codziennej rzeczywistości.

 

Kroki w pustym korytarzu

 

Wszystko zaczęło się niepozornie. Od sporadycznego skrzypienia podłogi, którego nie można było przypisać osiadaniu budynku. Odgłosy z korytarza, gdy wszyscy już spali. Odgłosy kroków, które mają swój ciężar, swój rytm i swój cel.

Dla sceptyka to „stare rury” lub „przeciągi”. Dla mojej przyjaciółki, która spędza noce w tym domu i ma wrażliwą intuicję, to jasny przekaz: Nie jesteś tu sama. Osobiście miałam okazję słuchać, jak opowiada o tych chwilach, a towarzyszące im dreszcze są więcej niż realne.

 

Co trzyma dusze w naszym świecie?

 

Pytanie „dlaczego?” nie pozostawiło jej obojętnej. Dzięki wrażliwym osobom odkryto fascynujący fakt. W domu (a raczej pod nim) są dwie istoty. Nie są złe ani agresywne. Są po prostu… przywiązane.

Powodem ich obecności jest rzekomy skarb.

Słysząc to słowo, od razu wyobrażamy sobie skrzynię pełną złota. Jednak w kontekście duchowym „skarb” oznacza coś znacznie głębszego. To przedmiot z tak silnym związkiem emocjonalnym, że stał się kotwicą.

• Czy były to oszczędności życia, które właściciel ukrył przed wojną?

• Czy były to rodzinne klejnoty, które miały zapewnić byt następnemu pokoleniu?

• A może to „nieistotny” przedmiot osobisty dla nas – medalion lub fotografia – który dla tych dwóch dusz stanowił cały ich świat?

 

Strażnicy Niewidzialnego

 

Te dwie dusze pełnią dziś funkcję strażników. Ich kroki wokół domu nie są próbą straszenia, ale raczej niekończącym się patrolem wokół miejsca, gdzie spoczywa ich sekret. Pod warstwami betonu i gliny, pod nowoczesną podłogą współczesnego życia, kryje się coś, co nie daje się zapomnieć.

Ta historia przypomina nam, że nasze domy mają swoją własną pamięć. Czasami idziemy korytarzami i nie mamy pojęcia, że ​​metr niżej tętni czyjaś historia historia miłości, strachu lub sekretu, który był tak ważny, że przekroczył nawet granicę śmierci.

 

Świadectwo zamiast konkluzji

 

Moja przyjaciółka nauczyła się żyć ze swoimi „współlokatorkami”. Szanuje ich przestrzeń, a one szanują jej. Może pewnego dnia ziemia się otworzy i skarb da o sobie znać. Ale do tego czasu pod jej domem pozostaje nierozwiązana tajemnica, strzeżona przez ślady kroków z przeszłości.

Znam tę historię z pierwszej ręki i wiem, że rzeczywistość bywa o wiele bardziej dziwaczna niż jakikolwiek film.

Czy zastanawialiście się kiedyś, co kryje się pod waszym domem? A co, jeśli te dziwne dźwięki w nocy nie są dziełem starego drewna? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.

 

Moje 3 grosze

 

Wierzę w istnienie fizyczne tzw. duchów chociaż jestem materialistą dialektycznym. Po prostu dlatego, że miałem okazję widzieć i słyszeć materializację już to ludzi i zwierząt, które odeszły z tej Rzeczywistości, już to zjawisk z nimi związanych. I to nie w czasie seansów spirytystycznych czy we śnie, ale w realnej Rzeczywistości, którą ogarniamy naszymi zmysłami. I to nie będąc osobą sensytywną. Dlatego też jestem przekonany, że nasze życie nie kończy się w momencie śmierci ciała fizycznego, a ciało astralne przenosi się do innego nośnika i cały cykl trwa nieprzerwanie.

Co do duchów i skarbów, to radzę przeczytać zajmującą książkę dr. Jacka Kolbuszewskiego pt. „Skarby króla Grigoriusa”, w której zajmuje się on m.in. powyższą tematyką. Dość powiedzieć, że wzmianki o duchach strzegących skarbów pisano w tzw. „spiskach” w XVII, XVIII i XIX wieku. Oczywiście w większości z nich były duby smalone przeznaczone dla spragnionego cudowności czytelnika, ale w kilkunastu przypadkach wskazywały one na konkretne lokalizacje występowania rud i kruszców lub drogich kamieni szlachetnych i półszlachetnych. Warto przeczytać – polecam!

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 4 maja 2026

Tajemnica Księżycowej Jaskini: Czy Słowacja ukrywa obcy artefakt?

 


  Franciszek Kovár

 

Słowacja to kraina tysięcy jaskiń, ale jedna z nich wyróżnia się ponad całą resztą. Jednak nie szatą naciekową, lecz materiałem, który zaprzecza geochemii ziemskiej. Historia Księżycowej (względnie Półksiężycowej) Jaskini (znanej również jako Moonhaft w literaturze zachodniej) nadal uznawana jest za największą tajemnicę naszych gór. Dla jednych fascynujący fakt, dla innych precyzyjnie przemyślany oszustwo. Co właściwie o tym wiemy i gdzie poszukiwania trafiły w ślepy zaułek?

 

    Strzały i niespodziewane zatuszowanie sprawy

 

    Wszystko zaczęło się w dramatycznych dniach Słowackiego Powstania Narodowego. W październiku 1944 roku kapitan oddziału partyzanckiego kpt. dr Antonín T. Horák po zderzeniu z niemieckim patrolem znalazł się w sytuacji paskudnej. Ranny i wyczerpany szukał schronienia w gęstym lesie, dopóki lokalny dzik nie doprowadził go do nic nie podejrzewającej dziury w skale. Horák nie miał wtedy pojęcia, że ta kryjówka zmieni jego życie na zawsze.

    Kiedy po chwili odważył się wniknąć głębiej w układ jaskiniowy, spotkał się z czymś, czego według wszystkich zasad natury nie powinno tam być. Opisał pionowy wał w kształcie półksiężyca z gładkimi ścianami wykonany z niebiesko-czarnej substancji przypominającej metal.

    Wyciągnąłem pistolet i strzeliłem. Kula odbiła się ogłuszającym trzaskiem, ale nie zostawiła ani jednej zadrapania na ścianie – powiedział Horák w swoim pamiętniku.

    Próbował naciąć ścianę bagnetem, ale narzędzie odbiło się, jakby uderzało w najtwardszą zbroję.

 

    Praca detektywistyczna w ślepej uliczce: Czego się (nie) dowiedzieliśmy?

    Opowieść mogłaby obrócić się w pył, gdyby nie słowacki pisarz i enigmolog dr Miloš Jesenský. Spędził lata na badaniu zeznań Horáka, ale zamiast jasnych odpowiedzi uderzył w fascynującą ścianę niejasności.

    1. Upiór o imieniu Horák

    Największym "nieodkryciem" pozostaje tożsamość samego odkrywcy. Chociaż nazwisko Antonín Horák pojawia się na listach uczestników SNP, żaden z nich nie pasuje do profilu wykształconego oficera, który po wojnie wyemigrował do USA, a w 1963 roku opublikował swoją historię w „National Speleological Society News”. Jesenský dowiedział się, że nazwa "Antonín T. Horák" mógł być jedynie tajnym pseudonimem, którym autor używał, aby chronić swoją rodzinę przed ówczesnym reżimem. (Szczególnie że był on żydem.)

    2. Zagubiona lokalizacja

    Notatki Horáka pełne są punktów orientacyjnych - strumyki, grzbiety i dane czasowe marszu. Problem w tym, że te dane nie pasują idealnie na mapie. Wiele wypraw przeczesało Levočské wzgórza wokół góry Simina, ale znalazły się tylko zwykłe jaskinie. Speleolodzy twierdzą, że wapienna czy piaskowcowa podstawa naszych gór nie pozwala na tworzenie tak gładkich konstrukcji. Czy to oznacza, że wał nie istnieje, czy po prostu kraj zdecydowanie zakopał wejście przez dekady erozji i prac leśnych?

 

    Milczenie tajnych służb i fantastyczne teorie

 

    Jednym z najbardziej irytujących pytań jest to, dlaczego władze państwowe z czasem zainteresowały się tą historią. Chociaż nie ma oficjalnie odtajnionego zapisu o ŠTB czy KGB, to są dowody na dziwne grupy "geologów", które urodziły się w 70. od lat poruszają się w terenach ewentualnego zdarzenia bez oficjalnych zapisów. Czy tajne służby szukały strategicznego materiału? NB, w Polsce we wczesnych latach 90. Tatry były penetrowane przez amerykańskich studentów geologii z Uniwersytetu Utah w Salt Lake City (UT). Czego oni tam szukali możemy tylko zgadywać.

    W swojej książce „Tajemnice Księżycowej jaskini” Jesenský przyznaje, że jeśli szyb naprawdę istnieje, to mamy do czynienia z dowodami na technologię, która jest poza naszym pojmowaniem. Teorie sięgają od rozbitego statku uwięzionego w kopalni do maszyny energetycznej starożytnej cywilizacji.

    INFOBOX: Szybkie fakty na temat Księżycowego Szybu:

    * Data odkrycia: 23.X.1944

    * Kształt: pionowy półksiężyc (wygląda jak wielki cylinder w skale)

    * Materiał: nieznany niebiesko-czarny materiał, absolutnie twardy i gładki

    * Możliwe lokalizacje: Lewocza, Tatry Bielskie, Tatry Niskie (okolice Żdiaru)

 

    Tajemnica, która czeka na technologię przyszłości

 

    Księżycowa jaskinia pozostaje otwartą raną słowackiej zagadki. Sprzeczność pomiędzy szczegółowym opisem technicznym żołnierza a absolutną niemożnością współczesnej nauki do odzyskania przedmiotu tworzy fascynującą próżnię. Niezależnie od tego, czy to największe słowackie oszustwo, czy artefakt czekający na odkrycie przez współczesne skanowanie pola laserowego (LiDAR), legenda żyje dzięki takim badaczom jak Miloš Jesenský.

    Może Księżycowy Szyb to tylko mit, ale w ciszy słowackich dolin wciąż przypomina, że największe sekrety są czasem tuż pod naszymi stopami.

    W dalszym ciągu przeniesiemy się na granicę słowacko-polską, do podziemi Babiej Góry, gdzie będziemy szukać tajemnicy szklanych tuneli.

    Jeśli zaintrygowały Was poszukiwanie słowackich zagadek podziemia, najwięcej informacji i szczegółowych analiz można znaleźć w dziełach Milosza Jesenského i jego współpracowników. Oto kluczowe tytuły na temat jaskini Księżycowej i tuneli pod Babą:

    • Miloš Jesenský: „Sekret Księżycowej Jaskini” - Podstawowe dzieło poświęcone kpt. Horák i jego znaleziska na Levočských wzgórzach. Tutaj autor omawia nie tylko pamiętnik odkrywcy, ale także szersze powiązania ze współczesną nauką.

W Polsce: Robert Leśniakiewicz & Miloš Jesenský: „Tajemnica Księżycowej Jaskini” oraz „Powrót do Księżycowej Jaskini”.

    • Miloš Jesenský & Robert Leśniakiewicz: „Wunderwaffe: Tajna broń Trzeciej Rzeszy” - książka, w której autorzy odkrywają związek między nieznanymi technologiami podziemnymi tunelami a nazistowskimi

    • Miloš Jesenský: „Największe tajemnice i tajemnice Słowacji” - Dzieło, które w jednym rozdziale mapuje najważniejsze fakty o wale Księżycowym i umieszcza je w kontekście naszych narodowych legend.

    • Miloš Jesenský: „Bogowie i astronauci” - Jeśli interesuje Cię hipoteza dotycząca pozaziemskiego pochodzenia artefaktów pod naszymi górami, to dzieło oferuje szersze spojrzenie na teorie paleokontaktu.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz