Powered By Blogger

poniedziałek, 25 maja 2026

CE4X: Przypadek Próspery Muñoz…

 


Cardassian

 

…która twierdzi, że została porwana przez istoty pozaziemskie, stanowi mrożącą krew w żyłach opowieść o długotrwałym kontakcie i psychologicznej manipulacji. Śledztwo, o którym Alfonso Castro poinformował w 1983 roku w „El País”, ujawnia, że ​​Muñoz pozostawała w stanie amnezji do 1979 roku. Ślady dowodów zaczynają się w 1946 lub 1947 roku w wiejskich winnicach Jumilla w Murcji, gdzie młoda Muñoz i jej siostra Anita natknęły się na cichy, lśniący srebrny statek. Dwie maleńkie istoty o ogromnych oczach, ubrane w białe uniformy, wynurzyły się, by poinformować dziecko o dziwnej roli, jaką odegra w przyszłych eksperymentach.

Opowieść opisuje fizyczne porwanie, do którego doszło następnej nocy, podczas którego Muñoz i jej przerażony mastif zostali zabrani na pokład statku, który opisała jako przypominający dwupiętrowy domek. Wewnątrz statku świadek zapadła w półprzytomny stan omdlenia na małym stoliku przypominającym łóżko. Wspomina, że ​​była badana przez czteropalczaste humanoidy, które badały jej ciało i głowę, podczas gdy ona obserwowała siebie na ekranie komputera. Na monitorze tym pojawiały się jaskrawoniebieskie aury otaczające ludzkie istoty – cechy, których wyraźnie brakowało obecnym zwierzętom.

Śledztwo sugeruje, że nie było to odosobnione zdarzenie, lecz trwający dekady schemat obserwacji. Kolejne spotkania udokumentowano w barze jej ojca w 1954 roku, na plaży w Alicante w 1960 roku oraz w centralach telefonicznych, w których pracowała w 1971 i 1982 roku. Ufolodzy uważają, że jej trzydziestotrzyletnia amnezja była wywołanym stanem kontroli umysłu, wspomaganym przez lepsze zrozumienie telepatii i ludzkiego umysłu przez istoty. Blokada psychiczna została przełamana dopiero w 1979 roku, gdy Muñoz przeczytała książkę badacza Antonia Rivery, co wywołało falę stłumionych wspomnień, które uczyniły z tej cichej telefonistki centralną postać międzynarodowych badań ufologicznych.

I jeszcze jedna wersja:

Porwanie przed Barneyem i Betty Hill. Prospera, która twierdzi, że została porwana przez istoty pozaziemskie, stanowi mrożącą krew w żyłach historię długotrwałego kontaktu i psychologicznej manipulacji. Śledztwo, o którym Alfonso Castro poinformował w 1983 roku w „El País”, ujawnia, że ​​Muñoz pozostawała w stanie amnezji do 1979 roku. Ślady zaczynają się w 1946 lub 1947 roku w wiejskich winnicach Jumilla w Murcji, gdzie młoda Muñoz i jej siostra Anita natknęły się na cichy, lśniący srebrny statek. Dwie maleńkie istoty o ogromnych oczach, ubrane w białe uniformy, wynurzyły się, aby poinformować dziecko o dziwnej roli, jaką odegra w przyszłych eksperymentach.

Opowieść opisuje fizyczne porwanie, do którego doszło następnej nocy, podczas którego Muñoz i jej przerażony mastiff zostali zabrani na pokład statku, który opisała jako przypominający dwupiętrowy domek. Wewnątrz statku świadek zapadła w półprzytomny stan omdlenia na małym stoliku przypominającym łóżko. Wspomina, że ​​była badana przez czteropalczaste humanoidy, które badały jej ciało i głowę, podczas gdy ona obserwowała siebie na ekranie komputera. Na monitorze tym pojawiały się jaskrawoniebieskie aury otaczające ludzkie siostry – cechy, których wyraźnie brakowało obecnym zwierzętom.

Śledztwo sugeruje, że nie było to odosobnione zdarzenie, lecz trwający dekady schemat obserwacji. Kolejne spotkania udokumentowano w barze jej ojca w 1954 roku, na plaży w Alicante w 1960 roku oraz w centralach telefonicznych, w których pracowała w 1971 i 1982 roku. Ufolodzy uważają, że jej trzydziestotrzyletnia amnezja była wywołanym stanem kontroli umysłu, wspomaganym przez lepsze zrozumienie telepatii i ludzkiego umysłu przez istoty. Blokada psychiczna została przełamana dopiero w 1979 roku, gdy Muñoz przeczytała książkę badacza Antonia Rivery, co wywołało falę stłumionych wspomnień, które uczyniły z tej cichej telefonistki centralną postać międzynarodowych badań ufologicznych.

 

Źródło: Castro, Alfonso. "Fue 'secuestrada' por extraterrestres hace 36 años." El País, October 25, 1983.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

niedziela, 24 maja 2026

Wąwóz Stolarza - Labirynt strachu czy prehistoryczne sanktuarium?


 

Franciszek Kovár

 

Są miejsca, które natura zrobiła jakby na zamówienie dla tych, którzy muszą zniknąć ze świata. Wąwóz Stolarza pod Krupiną to jednak nie tylko geologiczny unikat. To miejsce, gdzie zapierająca dech w piersiach moc wody spotyka się z niestrudzonym dziełem ludzkich rąk, które wyrzeźbiły tajemniczą „Dúpencję” w miękkim wulkanicznym tufie.

 

Zagadka rolnika w pyle wulkanicznym

 

Kiedy Andrzej Kmet’ poznawał to miejsce, zafascynował go kontrast między dziką przyrodą a śladami ludzkiego osadnictwa. Sam wąwóz zachowuje się jak wąska blizna w ziemi, gdzie ściany rozciągają się do kilku metrów wysokości. Prawdziwa tajemnica zaczyna się jednak w skalnych kryjówce zwanych Dúpence. Burmistrz zadał sobie pytanie, które zadałby sobie każdy odwiedzający: Kto miał tyle cierpliwości, żeby wnieść dom bezpośrednio w trzy ściany i kiedy to się stało?

 

Czy oficjalna historia to tylko wierzchołek góry lodowej?

 

Chociaż podręczniki mówią głównie o antytureckich kryjówce z XVI wieku, patrząc na precyzję i atmosferę tego miejsca, wyłania się bardziej śmiała teoria. Wiele wskazówek sugeruje, że historia wąwozu Tesary jest znacznie starsza niż nam się wydaje.

Miękki tuf wulkaniczny był idealnym materiałem dla osób z epoki brązu lub żelaza. Możliwe, że to, co teraz uważamy za średniowieczne kryjówki, to właściwie fundamenty prehistorycznych sanktuariów lub miejsc kultu, które wykorzystywali nasi przodkowie przez tysiące lat przed przybyciem Ottomanów. Podobnie jak w skalistych miastach świata, tutaj kamień mógłby służyć również jako brama między światami.

 

Tajemnica zalanego pałacu: Gdzie jest Dwunasta dziura?

 

Oprócz trzech znanych obiektów (Jednodziura, dwudziura, ósemka) wśród mieszkańców wędruje fascynująca legenda. Mówi się o istnieniu innej, znacznie większej przestrzeni - podobno aż 12-komorowego pałacu skalnego, który miał być sercem całego kompleksu.

Plotka głosi, że to wejście było:

• Celowo zasypane przez samych mieszkańców, aby chronić swoje największe sekrety przed wrogami.

• Zakopane pod gruzami przy potężnym zawaleniu się skały, które na zawsze wymazało wejście z mapy.

Również Andrzej Kmet’ zauważył w swoim czasie pewne luki terenowe, które wskazywały na ubytki głęboko pod powierzchnią, ale zagadka pozostała nierozwiązana.

 

Atmosfera, która trwa od wieków

 

Wejście do wąwozu Tesary oznacza spacer po linii czasu, której początek nie jest znany. Jeśli Dupence to naprawdę tysiącletnie sanktuaria, to ta zalana „wielodziura” może być najważniejszym świadectwem, czekającym jeszcze na swe odrodzenie. Być może jesteśmy kolejnym pokoleniem próbującym wyjaśnić coś, co było tu długo przed nami – dziedzictwo kultury, które lepiej niż my rozumiało skałę i ciszę.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 23 maja 2026

CE0 z wycieczkami szkolnymi Obcych

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Payogasta, Salta, Argentyna

Data: wrzesień 2014

Godzina: 13:30 ART

Opis incydentu:

Na wzgórzach Payogasta rodzina zauważyła pojawienie się około 20 niskich humanoidów w srebrzystych kombinezonach, podzielonych na dwie grupy. Najpierw zobaczyli dwa dziwne obiekty nadlatujące z zachodu, jeden czerwony, a drugi niebieski. Następnego dnia z dachu swojego domu mąż w towarzystwie innych członków rodziny zobaczył 10 niskich postaci w srebrnych strojach, którym towarzyszyła wysoka blondynka, również ubrana w srebrzyste ubranie i buty z odblaskowym światłem. Widział również inną grupę około 10 niskich humanoidów w innym miejscu. Grupa ta miała na sobie niebiesko-czarne ubrania i towarzyszyła jej wysoka postać przypominająca mężczyznę, ubrana w srebrzysty kombinezon. Postać ta miała czarne włosy. Niscy humanoidzi byli zadziwiająco podobni z wyglądu, najwyraźniej przypominali ludzi. Na polu znaleziono ślady stóp. Podobno małe dzieci doznały szoku po incydencie.

Dodatek HC

Źródło: Codigo Ovni, 2 maja 2015 r., Radio Ovni i Carlos Albert Iurchuk cytują Antonio Zuletę, Cachi, Salta.

Typ: D(?)

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

piątek, 22 maja 2026

CE5/BV z Gadoidką na Florydzie



Albert Rosales


Lokalizacja: Miami, FL

Data: 1983

Godzina: późna noc

Opis incydentu:

O niezwykłym przypadku pozornie „zmiennokształtnej” lub metamorficznej istoty, świadek pamiętał, że obudził się w środku nocy i stanął twarzą w twarz z wysoką istotą, która przypominała krzepką, czarną kobietę o ludzkich rysach. Istota komunikowała się ze świadkiem za pomocą telepatii. Gdy istota stanęła przed świadkiem, zdawała się przekształcać w gadzią istotę o jaskrawoczerwonych oczach i żółtych źrenicach. Istota zdawała się przekazywać świadkowi jakieś informacje, których nie była w stanie sobie przypomnieć. W pewnym momencie stała przy oknie z małym synkiem i zeznała, że ​​widziała ogromny, unoszący się w powietrzu, jasny obiekt.

Dodatek HC nr 2016

Źródło: Komunikacja osobista

Typ: C

Moje 3 grosze:

Czy byłby o kolejny dowód na to, że jesteśmy nawiedzani przez Aghartyjczyków (zob.: F. Montyhert – „Atlantyda i Agharta) czy zmiennokształtne, międzywymiarowe istoty z innych wymiarów i continuów Rzeczywistości, których nie ogarniamy? Tutaj odsyłam Czytelnika do prac Pana Krzysztofa Dreczkowskiego, który para się w/w zagadnieniem.  

Opracował: ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 21 maja 2026

Vrchhora: Świątynia bez dachu na progu nieznanego Tribeča

 


Franciszek Kovár

 

    Są miejsca, gdzie niebo wydaje się być w zasięgu ręki, ale ziemia pod twoimi stopami wydaje się skrywać starożytne sekrety. Pomiędzy trybeckimi lasami a górami Vtáčnik stoi Vrchhora. Niegdyś słynne miejsce pielgrzymkowe z majestatycznym kościołem św. Michała i klasztorem to dziś cicha ruina niosąca pokój świętych, ale też niewytłumaczalne zamieszanie gór, w których gubi się ludzie bez śladu.

 

    Wysokość w środku nicości i dziedzictwo Kmet’a

 

    Pierwsze pytanie, które przychodzi mi do głowy na Vrchhora brzmi: Dlaczego tutaj? Po co budować tak wielką i obfitą świątynię na opuszczonym górskim grzbiecie, z dala od cywilizacji? Andrzej Kmet’ również znacząco przyczynił się do tej mozaiki tajemnic. Dla niego to miejsce nie było tylko barokową ruiną.

    Burmistrz jako doświadczony obserwator kraju zauważył, że Vrchhora leży w strategicznym punkcie, który przyciągnął ludzi jak sięgają pamięcią. Podejrzewał obecność tu przedchrześcijańskiej osady i zasugerował, że fundamenty kościoła mogłyby stać bezpośrednio na miejscu, gdzie starożytne narody czczą swoje bóstwa. Zafascynowano go, jak „uczona” historia klasztoru spotyka się z najśmielszą relacją ludową. Burmistrz zrozumiał, że jeśli gdzieś przez tysiąclecia ludzie zbierają się na modlitwę, to nie przypadek - to powołanie samego miejsca.

 

    Fenomen Tribeč: Kiedy góra zaczyna Cię „wodzić”

 

    Vrchhora leży na skraju gór Tribeč, które wspierają legendy o ludzkim zniknięciu i anomalii czasowych. Miejscowi, a szczególnie wrażliwi turyści – w tym najbardziej doświadczeni alpiniści – opisują tu dziwne zjawisko. Nie chodzi o zły stan czy nie znajomość mapy, ale o postrzeganie czegoś, za czym tęskni pospolite oko. Człowiek nagle czuje, że góra zaczyna go tu "prowadzać".

    • Zmysły zdezorientowane: Nawet otwarty chodzik nagle znajduje się w znanym mu miejscu, ale traci orientację. Drogi które mają prowadzić prosto nagle wystarczą i wracają człowieka z powrotem do ruin kościoła jakby Vrchhora nie chciała wypuścić go w głąb lasów.

    • Nagła cisza: Ci, którzy są bardziej otwarci na energie miejsca, opisują „ciężkie powietrze” lub nagłą ciszę, która wydaje się pochłaniać nawet najmniejszy szum lasu. To właśnie wtedy, według legend, otwierają się niewidzialne bramy Tribeča.

 

    Co mówią spekulacje i legendy?

 

    • Biali mnisi: W ruinach klasztoru ludzie wciąż czasem widzą białe postacie. Oto duchowe ślady mnichów, którzy znaleźli tu swój spokój i odmówili opuszczenia tego miejsca nawet po jego śmierci.

    • Cud studnia: Tuż pod szczytem znajduje się studnia. Legenda głosi, że woda z Vrchhory ma moc zmyć z człowieka zmęczenie duszy, ale jednocześnie ostrzega: Kto pije ze źródła ze złą intencją, nie znajdzie drogi do domu w tribeczskich lasach.

 

    Miejsce, gdzie niebo dotyka ziemi

 

    Szczyt to fascynujący paradoks. To oaza ciszy i uzdrawiającej energii, ale wystarczy zrobić kilka kroków w gęsty las i poczujesz moc góry, która żyje własnym życiem. Być może dlatego świątynia stoi tutaj - jako latarnia światła na skraju miejsca, w którym czasem przestają obowiązywać prawa naszego świata.

    Informacje turystyczne o tej lokalizacji przeczytacie w moim artykule: https://www.inovinky.sk/vrchhora-a-michalov-vrch-v.../

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz