Powered By Blogger

czwartek, 23 kwietnia 2026

Szyfr templariuszy na polach: Przekleństwo Mistrza Liptova

 


 

František Kovár

 

Po sukcesie naszej podróży do tajemniczego Sitna ruszamy na północ, do serca Liptova. Tutaj, na środku pól pod Ružomberkiem, stoi wczesnogotycki kościół Wszystkich Świętych w Ludrovej-Kút. Na pierwszy rzut oka cicha wiejska świątynia, ale pod powierzchnią miejsce pełne wyjątkowej symboliki i legend, które wciąż fascynują takich odkrywców jak Miloš Jesenský.

 

Sanktuarium w cieniu tajemnic

 

Według takich badaczy jak Miloš Jesenský, położenie tego kościoła na dawnym rozdrożu nie jest przypadkowe. Kościół powstał w ostatniej części XIII w. i przez wieki, według hipotez, które działają z alternatywną historią, mogły służyć jako duchowa brama do pobliskiej góry Mnich. Według plotek mieściło się główne centrum energetyczne liptowskich „czerwonych mnichów”. Gdyby Sitno było ich siedzibą, to Ludrová była ich "sanktuarium".

 

Grób rycerza i psychologia legendy

 

Największym magnesem Ludrowej pozostaje legenda o śmierci wysokiego rangi Templariusza Johannesa Gottfrieda von Herbersteina. Krążą plotki, że podczas swojej wizytacji w 1230 roku zmarł nagle i został pochowany w pełnej zbroi w krypcie pod ołtarzem.

Należy podkreślić, że legenda o tym grobowcu, jak również faktyczna aktywność Templariuszy w tym miejscu, nigdy nie zostały oficjalnie potwierdzone naukowo ani potwierdzone badaniami archeologicznymi. Niemniej jednak w średniowieczu wystarczyło rozpowszechnić przesłanie „Klątwy Umarłego Rycerza”, aby krypta i jej potencjalne sekrety pozostały nietknięte przez ciekawskich przez wieki.

 

Kod na zdjęciach: freski bez kropki

 

Wnętrze kościoła jest cennym świadectwem średniowiecznego muralu, który zalicza Ludrową do najważniejszych zabytków Słowacji. Symbolika na ścianach działa jak szyfr wizualny, w którym głęboka wiara miesza się z elementami, których nie znajdziesz gdzie indziej:

* Największy cykl: Sanktuarium zdobi cykl chrystologiczny z 34 manifestacjami z życia Jezusa Chrystusa (ok. r. 1420), czyli największy tego typu zestaw w naszym kraju.

* Podwójny Chrystus: W scenie łączenia Ostatniej Wieczerzy z umyciem stóp figura Jezusa pojawia się dwukrotnie na tym samym obrazie – fascynujący szczegół, który oddala się od zwykłego przedstawienia czasu.

* Fresk z Judaszem: Kościół skrywa fresk powieszenia się Judasza, który jest wyjątkowy na Słowacji. Obecność tego rzadkiego motywu tylko podkreśla wyjątkową wartość ikonograficzną i tajemniczą atmosferę tego miejsca.

* Duchowy firewall: Niezwykłe artefakty połączone z plotkami na temat nocnych rytuałów "czerwonych mnichów" stworzyły wokół Kościoła aurę nienaruszalności, która służyła jako doskonała ochrona przed złem.

 

Wnioski: Szyfr, który przetrwał

 

Chociaż wpływ Templariuszy w Ludrowej pozostaje w linii spekulacji i nie potwierdzają go dokumenty archiwalne, kościół Ludrowej udowadnia, że pamięć historyczna często jest zachowana poza dokumentami urzędowymi. Niezależnie od tego, czy chodzi o dziedzictwo Joannitów, którzy przejęli schedę po Templariuszach, czy ukryty ślad rycerskich zakonów, unikalna ikonografia i legendy stworzyły miejsce, w którym ich dziedzictwo przetrwało od wieków - zakodowane w ciszy liptowskich kościołów.

 

Następnym razem: Wzgórze Mnich - utracone centrum Liptowa

Dokąd prowadziły podziemne korytarze z Ludrowej? Gdzie dokładnie był klasztor, który zniknął z map i dlaczego mówi się, że całe wzgórze jest puste? Dowiecie się tego w kontynuacji mojej serii o Templariuszach!

 

Moje 3 grosze

 

Byłem tam parę lat temu i relacja z tej podróży uczonej jest w Internecie – zob. https://wszechocean.blogspot.com/2012/06/podroz-uczona-do-ludrovej-martinczyka-i.html. Polecam serwis zdjęć kościółka, eksteriery i interiery. Ten obiekt jest wart zwiedzenia ze względu na panującą tu atmosferę sacrum. Tego nie ma w szklano-betonowych molochach budowanych współcześnie!

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 22 kwietnia 2026

CE1 w ZSRR

 


Albert S Rosales 

 

Miejsce: Konancewo, obwód wołogodzki, Rosja

Data: 6 czerwca 1989

Godzina: 14:30 MSK

Opis incydentu:

Uczniowie: Sierioża Belewski, Swieta Katerina, Ira Bawszewa, Marina Szirajewa i Luda Rybakowa spacerowali w pobliżu swojej wioski Konancewo, gdy nagle zauważyli żółty błysk na czystym, bezchmurnym niebie. W międzyczasie świecąca plamka zaczęła opadać ku ziemi, stając się coraz większa. Kula przeleciała nad malowniczymi domami Konancewo, a następnie potoczyła się po pobliskiej łące. Zatrzymała się w pobliżu kępy zarośli, około 50 metrów od łąki. Na polach ani w wiosce nie było żywej duszy. Młodsze dziewczęta – Swieta, Katerina i Ira Bawszewa – zbiegły z niewielkiego wzgórza, płacząc z przerażenia.

Kula okazała się masywna – większa niż samochód, miała około trzech do czterech metrów średnicy. Niespodziewanie rozdzieliła się na dwie połowy; połowy te rozstąpiły się, a z przestrzeni między nimi wyłonił się ciemny stwór. W tej samej chwili latający pojazd zdawał się rozpływać w powietrzu. Gość miał wzrost znacznie wyższy od człowieka, a jednocześnie krótkie, krępe ciało. „Ręce” – długie i zwisające – zwisały poniżej kolan, sięgając aż do trawy. Ale najbardziej uderzający był obszar, w którym człowiek zazwyczaj ma ramiona i głowę: stworzenie to miało owalny, zaokrąglony występ na szczycie tułowia, z którego ręce biegły prosto w dół. I jeszcze jeden szczegół: gdy stworzenie zbliżało się do Konancewa na sztywnych, nieugiętych nogach, świadkowie byli zdumieni faktem, że widziane z profilu, istota wydawała się całkowicie płaska – jak deska. Co więcej, na jego „piersi” jarzył się dysk emitujący to samo oślepiające światło, co kula, która zstąpiła z nieba. Wkrótce potem na niebie pojawił się drugi obiekt, dokładnie w tym samym miejscu. Cała sekwencja powtórzyła się: wylądował na skraju Konancewa, potoczył się po łące i dotarł w innym miejscu. Półkule ponownie się rozstąpiły i wyłoniła się z nich istota. Kula zamknęła się, zamigotała na chwilę i zniknęła bezszelestnie. Istota, po zrobieniu kilku kroków w kierunku pobliskich linii energetycznych, również zniknęła. Wszystko działo się w absolutnej ciszy. Trzeci obiekt pojawił się w tym samym punkcie nieba. I znów rozegrał się podobny scenariusz – lądowanie i późniejsze zniknięcie kuli i jej „pasażera”. Z czwartego, UFO, które wylądowało zaraz potem, nikt się nie wyłonił; po otwarciu i zamknięciu – ono również zniknęło. Odległość między młodzieżą a wylądowanymi kulami wahała się od pięciuset do stu pięćdziesięciu metrów. Trudno dokładnie określić, ile minut spędzili na obserwowaniu tej fantastycznej sceny; najprawdopodobniej około pół godziny.

Dodatek HC nr 542

Źródło: Timothy Good, Raport UFO 1991, „Komsomolskaja Prawda” (25 lipca 1989) i Magazyn „Junyi Tiechnik” (nr 10, 1989)

Typ: B

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 21 kwietnia 2026

Noc horrorów Tribeczu…

 


František Kovár

 

…czyli co nas obserwowało przy ognisku i dlaczego musiał spaść strzał?

    Mówią, że Tribeč wybiera kogo ma straszyć. Zawsze odnosiłem się do tych historii z rezerwą, dopóki jednej nocy nie usiadłem z przyjaciółmi przy ognisku na skraju lasu. Tamten wieczór zmienił moje spojrzenie na to, co wszystko może ukrywać w cieniu drzew, kiedy myślisz, że jesteś bezpieczny.

 

    Chłód zastąpiony szokiem

 

    Siedzieliśmy w kółku. Ja i mój przyjaciel byliśmy po jednej stronie ogniska, reszta obozu siedziała naprzeciwko nas. Śmiali się i debatowali, odwracając się plecami do ciemnego lasu. Patrzyliśmy we dwójkę prosto przed siebie - przez płomienie i w ciemność za nimi.

    To kontrast światła i cienia sprawił, że to dostrzegliśmy. Ni stąd ni zowąd w ciemności, tuż za plecami naszych niczego nie podejrzewających przyjaciół, pojawiło się coś, co od razu sprawiło, że krew mi się ścięła…

   

Coś nas obserwowało

  

To nie było zwykłe zwierzę. Miał cztery nogi, ale figura była dziwna. Najbardziej zszokowała mnie nienaturalnie duża głowa i dwa wielkie, świecące oczy w kształcie migdałów. To nie był zwykły przypadkowy błysk od ognia. Te oczy były skierowane na nas. To był inteligentny, fajny wygląd, który po prostu tam nie pasował.

    Czułem, że moje ciało zdrętwiało ze strachu. Wiedziałem w tym momencie, że nie patrzę na jelenia czy dzika. Proporcje głowy i wyraz oczu były zbyt obce.

 

    Strzał w nieznane

   

Kolega, który siedział tuż obok mnie zareagował, zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć. Wyciągnął pistolet gazowy i strzelił w stronę zjawiska. Ostry huk przeciął nocną ciszę i przestraszył wszystkich wokół ognia. Przyjaciele z naprzeciwka nie mieli pojęcia, co się dzieje, dopóki im nie powiedzieliśmy.

    Jednak cud zniknął bez śladu w tym samym ułamku sekundy. Żadnych szeleszczących liści, żadnych pękających gałęzi, nic. To tak, jakby się rozpłynęło w powietrzu, gdy tylko mu przerwaliśmy.

 

    Co to było?

 

    Przez resztę wieczoru analizowaliśmy to, co naprawdę widzieliśmy. Do dziś nie mogę znaleźć na to racjonalnego wyjaśnienia. Ta wielka głowa i migdałowe oczy wciąż są w mojej głowie. Tribeč zostawił nas w spokoju tej nocy, ale uczucie, że z ciemności obserwuje nas coś niewytłumaczalnego, zostanie we mnie na zawsze.

 

Uwagi:

 

Myślę, że mogło to być jedno z tych międzywymiarowych stworzeń, które obserwuje się tu i ówdzie na całym świecie.

Z drugiej strony znów powraca myśl o Neodinozaurach i Dinozauroidach, które kryją się we wnętrzu Ziemi i od czasu do czasu pokazują się na powierzchni – stąd poszła fama o smokach i diabłach zamieszkujących jaskinie i interior naszej planety. Jedno jest pewne – w Tribeczu i innych górach coś się dzieje i to coś ma związek z nami.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

CE4X - Porwanie na Buff Ledge, VT

 


Emile Kelly Gauthier

 

Lokalizacja: Obóz Buff Ledge, Vermont, Stany Zjednoczone

Data: 7.VIII.1969

Opis incydentu:

 Michael i Janet, dwoje nastoletnich pracowników letniego obozu w Buff Ledge, siedzieli na pomoście, gdy zbliżyło się do nich UFO. Wewnątrz statku było widać dwóch pasażerów. Kiedy statek znalazł się bezpośrednio nad nimi, z pojazdu wystrzelił promień światła. Następną rzeczą, jaką pamiętali, było siedzenie na pomoście i obserwowanie odległego już światła. Dziesięć lat później, pod hipnozą, Michael i Janet opowiedzieli podobną, szczegółową historię porwania, badania lekarskiego i zabrania na pokład „statku-matki”.


Rysunek Michaela przedstawiający UFO i inne istoty widziane z pomostu. (Źródło: Ronald Story)


Rysunek Michaela przedstawiający jedną z obcych istot. (źródło: Ronald Story)


Klasyfikacja i cechy

Rodzaj sprawy/raportu: Sprawa główna

Klasyfikacja Hyneka: CE4

Kształt obiektu/obiektów: Dysk

Liczba świadków: Wielu

Cechy szczególne/charakterystyka: Porwanie, Szkic świadka, Związane z wodą, „Statek zwiadowczy Dyad”, Dzieci

Pełny raport/artykuł

Źródło: Loy Lawhon, About.com

Buff Ledge (Porwanie w Vermont)

„7 sierpnia 1969 roku na letnim obozie dla dziewcząt Buff Ledge nad brzegiem jeziora Champlain na północ od Burlington w Vermont doszło do porwania. Sprawę badał Walter N. Webb, który spędził 32 lata w Planetarium Charlesa Haydena w Bostonie jako starszy wykładowca, asystent dyrektora i kierownik operacyjny. Pan Webb, który od zawsze interesował się UFO i współpracował z J. Allenem Hynekiem, napisał książkę o swoim śledztwie zatytułowaną „Spotkanie w Buff Ledge: Historia przypadku UFO”.

Dwóch nastoletnich pracowników obozu, szesnastoletni chłopiec o imieniu „Michael” i dziewiętnastoletnia dziewczyna o imieniu „Janet”, siedzieli późnym popołudniem na pomoście dla łodzi. Obóz był prawie pusty, ponieważ większość ludzi pojechała do Burlington na zawody pływackie. Gdy słońce zachodziło, a niebo pociemniało, nagle pojawiło się jasne światło. Michael powiedział, że początkowo myślał, że to Wenus. (To nie mogła być Wenus. Wenus była tego dnia gwiazdą poranną, wschodzącą około 2:00 nad wschodnim horyzontem, niewidoczną późnym popołudniem nad jeziorem Champlain. - Loy)

Gdy obserwowali, światło zdawało się stawać jaśniejsze i przybliżać. Następnie, ku ich zaskoczeniu, trzy mniejsze światła oddzieliły się od niego i zaczęły wykonywać manewry na ciemniejącym niebie nad jeziorem Champlain. Po chwili dwa z nich zniknęły, ale jedno z nich poleciało prosto w górę, a następnie zanurkowało do jeziora.

Kilka minut później obiekt wynurzył się i zaczął zbliżać się do dwójki nastolatków. Michael później powiedział, że widział w środku dwie małe istoty. Statek zbliżał się, aż znalazł się bezpośrednio nad nimi. Nagle z pojazdu wyłonił się promień światła. Michael krzyknął: „Nie chcemy iść!” i objął Janet. Michael później przypomniał sobie wrażenie unoszenia się w powietrzu, a potem przez nieokreślony czas nic się nie działo. Słysząc odgłosy innych wracających z zawodów pływackich, wydawało się, że oprzytomnieli. Znaleźli się siedząc na pomoście i obserwując odległe światło, które od czasu do czasu błyskało, aż całkowicie zniknęło. UFO mogło zostać dostrzeżone, gdy odlatywało, przez trzy osoby wracające z zawodów pływackich.

Michael i Janet nie rozmawiali o swoich przeżyciach tamtego lata. Później Michael odkrył, że Janet nie pamięta niczego poza dziwnymi światłami na niebie.

Dziesięć lat później, dręczony koszmarami i po przeczytaniu o podobnych doświadczeniach innych osób, Michael skontaktował się z CUFO (Centrum Badań nad UFO). Walter Webb zbadał sprawę i zasugerował hipnozę regresyjną. Pod wpływem hipnozy Michael opowiedział szczegółowo historię porwania, badania lekarskiego i zabrania na pokład „statku-matki”. Po tym, jak historia Michaela o tym, co się wydarzyło, została ujawniona podczas hipnozy, Janet również została odnaleziona i zahipnotyzowana. Chociaż świadomie pamiętała jedynie, że widziała jakieś światła na niebie, pod wpływem hipnozy opowiedziała podobną historię porwania do tej, którą opowiedział Michael, choć nigdy jej nie słyszała.

„Pełną historię można znaleźć w książce Waltera N. Webba „Spotkanie na Buff Ledge: Historia przypadku UFO”.

----------------

Dalsze informacje dotyczące doświadczenia porwania, przywołanego podczas hipnozy regresyjnej, pochodzą z książki B. J. Bootha „UFO Casebook”:

Podczas hipnozy Michael żywo przypomniał sobie swoje przeżycia z tamtej sierpniowej nocy 1968 roku. Pamiętał, jak promień światła uniósł go do wnętrza statku; Jak wszedł do większego statku i jak zobaczył Janet leżącą na stole i poddawaną badaniom. Małe istoty świeciły jej w oczy, drapały skórę i pobierały płyny z jej ciała. „Wszyscy kosmici wyglądali tak samo, wspominał Michael, i mieli te duże oczy, usta bez warg, bez uszu i dwa małe otwory zamiast nosa”. Michael opisał również istoty jako mające trzy spiczaste, przypominające błonę palce zamiast palców, a ich ciała były „wilgotne i lepkie”. Kosmici opowiedzieli Michaelowi, że Ich misją było uczynić życie podobnym do naszego… w innych miejscach.

Janet również przeszła regresję, a jej opisy jedynie potwierdziły opis Michaela. Wspominała, że ​​czuła zimno na stole zabiegowym, coś ciągnęło ją za włosy i ściskało w karku. Porwanie Michaela Lappa i Janet Cornell z pewnością wpisuje się w ogólny schemat porwań zgłaszanych przez wielu innych. Aby potwierdzić fakty z ich fantastycznej historii, Webb odnalazł kilku innych członków obozu, którzy byli świadkami dziwnych świateł nad jeziorem Champlain tej samej nocy porwania! Dwóch innych pracowników zgłosiło podobne zdarzenie, które miało miejsce wcześniej tego samego lata, kiedy to obserwowali niezidentyfikowane obiekty latające unoszące się nad jeziorem przez około dwadzieścia minut. Chociaż o doświadczeniu Michaela i Janet nie poinformowano przez dziesięć lat, wciąż jest to dobrze udokumentowany przypadek porwania przez kosmitów.” – B. J. Booth

Komentarz:

A więc ponownie porwanie kobiety, badania lekarskie i skasowanie wspomnień. I znów sugestia budowy takiego samego świata gdzieś indziej. Jak napisałem to w „UFO o Czas” Obcym chodziło o przywrócenia naszego wyglądu istotom ludzkim z Przyszłości, zdegenerowanym wskutek zmian środowiskowych wywołanych skażeniem chemicznym, manipulacjom genetycznym i napromieniowaniu po wojnie/wojnach atomowych. A to oznacza także i to, że naszym Potomkom udało się zapanować nad Czasem i to właśnie wykorzystują w procesie restauracji gatunku Homo sapiens sapiens… Wygląda na to, że nie ma Kosmitów, są tylko ludzie.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 

 

niedziela, 19 kwietnia 2026

CE0X(?) w Londynie

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Londyn, Anglia

Data: listopad 1962

Godzina: 18:00 - 19:00 GMT

Opis incydentu:

Świadek, Janice Georgiou (uczestniczka innych spotkań), miała wówczas 13 lat. Na zewnątrz było ciemno, bo była zima. Wysoko na ścianie w jej sypialni wisiał kominek elektryczny. Był wyłączony, ponieważ wolno jej było go trzymać włączonego tylko przez pół godziny, przebierając się do łóżka… I już to zrobiła i pamiętała, że ​​go wyłączyła.

Ponieważ nie wolno jej było zapalać światła, jedynym źródłem światła w jej sypialni była latarnia uliczna, która znajdowała się na zewnątrz, a nie w pobliżu, ponieważ jej sypialnia wychodziła na inne domy. Miała przy sobie małą latarkę, o której istnieniu rodzice nie wiedzieli, i często używała jej do czytania pod kołdrą w nocy. Tej nocy była trochę zirytowana nieporozumieniem z ojcem, a także trochę zmarznięta, więc położyła się do łóżka z książką i wsunęła się pod kołdrę, żeby poczytać. Po chwili, gdy wciąż leżała pod kołdrą, ogarnęło ją dziwne uczucie, że nie jest już sama. Ogarnął ją strach. „Może to tata. Dowie się o latarce, zabierze ją, a ja będę udawać, że śpię”. Cicho zgasiła latarkę. Ostrożnie się wyciągnęła, wsuwając książkę pod siebie, ale pozostając nieruchomo z twarzą zakrytą prześcieradłem. Wciąż czuła czyjąś obecność. W końcu ciekawość wzięła górę, jak zawsze, i musiała zajrzeć. Powoli wysuwając oczy spod kołdry, zauważyła, że ​​ogień na ścianie po jej prawej stronie zdawał się rozświetlać na niebiesko bar. Wypełniał całe pomieszczenie dziwnym niebieskim światłem. Zdawało się, że dochodził z niego jakiś dźwięk. Światło zdawało się świecić coraz jaśniej, aż wyglądało, jakby miało eksplodować, a potem nagle zniknęło. Potem zauważyła na suficie, daleko po lewej stronie, coś, co wyglądało na odbicie wody w poruszającej się szklance, ale nie było tam wody, lustra ani niczego innego, co mogłoby wywołać ten efekt, i nie mogło to pochodzić z zewnątrz. Kiedy to obserwowała, z plamy spływała jakaś srebrzysta ciecz. Spadała lekko, nie dotykając podłogi, aż uformowała kształt przypominający mężczyznę o wzroście ponad dwóch metrów, pokrytego jakąś sztuczną skórą. Nie było dźwięku, nie wiedziała, jak mogła uznać to za mężczyznę, bo nie było widać żadnych rysów twarzy. Wtedy przemówił prosto do jej umysłu:

„Nie bój się, jestem twoim przewodnikiem”.

Nie mogła się poruszyć, patrząc tylko na oczy i usta; była zamrożona, i to nie z zimna. Nie sądziła, żeby to był strach, ponieważ pamiętała, że ​​nie czuła strachu, tylko ciekawość. Może cokolwiek to było, w jakiś sposób wprowadziło ją w ten stan. Kiedy przemówiła, przypomniała sobie, że pomyślała: Dlaczego tak długo ci zajęło, żeby wrócić do formy?”. Przemknęła jej więc myśl, że jakimś sposobem spotkała tego gościa na wcześniejszym etapie życia i w ogóle nie mogła go sobie przypomnieć. Była na niego bardzo zła, że ​​zostawił ją na tak długo. Nie powiedziała tego wprost, tylko tak pomyślała, ale on to podchwycił. Nadal powstrzymując jej ruchy, kontynuował rozmowę. Potem wydarzyło się coś jeszcze, co wydawało się logicznie niemożliwe. Łóżko zdawało się zmieniać położenie, a łóżko albo stało się mniejsze, albo pokój większy, ale wiemy, że to niemożliwe, prawda? Wtedy na podłodze, tuż przed nią, pojawił się duży krąg, rzucony przez snop światła. Przeobraził się w miniaturowe miasto pod szkłem. Przypominał jej szklane ozdoby w kształcie kopuły z płatkami śniegu, którymi się potrząsa. A przez cały czas istota mówiła jej, że to pierwsza część jej lekcji i pokazuje jej coś, co powinna rozpoznać. Nadal nie mogła się ruszyć i w pewnym momencie miała ochotę krzyknąć, ale chociaż mogła otworzyć usta, nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Myśli, że w tym momencie poczuła łzę w kąciku oka. Nie wie, czy to zimno ją spowodowało. Widziała wszystko i widziała wszystko, co się działo. Potem zobaczyła maleńką rudą główkę wyskakującą zza uchylonych drzwi; to była jej młodsza siostra. Potem zniknęła. Nie pamięta, żeby ta istota zniknęła, ani żeby pokój odzyskał swój kształt. Musiała zasnąć.

Dodatek HC

Źródło: John Spencer, „Dar Bogów?”, str. 218–221

Typ: E

Komentarze:

·        Interesujący raport Jallal Mouls

·        Jej rodzice wydawali się dość pazerni i skąpi, jeśli chodzi o ogrzewanie i oświetlenie! Donna Johnson

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz