Powered By Blogger

wtorek, 30 czerwca 2026

CE3 w Cheschire

 


Salil Rachid

 

Pewnego dnia w sierpniu 1976 roku trójka dzieci spędzała czas w lesistej krainie niedaleko linii kolejowych w spokojnej wiejskiej okolicy w angielskim hrabstwie Cheshire. Kiedyś dzieci bawiły się w malutkiej chacie zbudowanej przez sąsiada wśród trawy i drzew, a była to codzienna przystań ich przygód.

Tego dnia Suzanne wróciła do domku, aby zrobić koktajle, podczas gdy jej brat John i jego przyjaciel zostali poza domem. Gdy szli w pobliżu krzaków, ich uwagę przykuło nagłe błyskanie srebra, a następnie dziwny trzask, który wyglądał, jakby dochodził zza drzew. I nie szukali źródła dźwięku, dopóki nie zobaczyły, jak z gałęzi powoli wyłania się dziwna osoba.

Mężczyzna miał na sobie błyszczący srebrny garnitur, który pokrywał całe jego ciało, długi blond włosy i krótką siwą brodę. Ale najbardziej zaskoczyło dwójkę dzieci to to, że nie wydawało się, że normalnie stał na ziemi, ale unosił się nad nią na niewielkiej wysokości. Chłopcy stali w miejscu, oglądając scenę, nie mogąc przyjąć do wiadomości tego, co zobaczyli, zanim mężczyzna nagle zniknął im sprzed oczu bez żadnego ruchu i dźwięku.

Tymczasem Susan była w domku, nie wiedziała nic o tym, co się stało. Kiedy usłyszała lekki ruch za drewnianą ścianą, podeszła do okna, żeby spojrzeć na zewnątrz. Tam zobaczyła samego mężczyznę stojącego w bardzo krótkiej odległości od niej. Nie patrzył na nią bezpośrednio, ale wydawał się być zajęty czymś dziwnym. Wyjął zza paska małą łopatkę i pochylił się ku ziemi, następnie zaczął zbierać próbki ziemi i wkładać je do wielu przezroczystych woreczków.

Susan obserwowała go przez kilka sekund, gdy poczuła strach. Scena była tak dziwna, że nie mogła zrozumieć, co on robi i dlaczego tam jest. Kiedy jej napięcie wzrosło, usłyszała wołanie brata. Prawie w tym samym momencie mężczyzna po prostu zniknął, jakby nigdy nie istniał od samego początku.

Po tym, jak trójka dzieci zebrała się i wymieniła się tym, co zobaczyły, postanowiły poszukać Obcego. Ostrożnie przeszli przez pustą ziemię, spodziewając się znaleźć po niej jakikolwiek ślad, ale zaskoczeniem było to, że znów ujrzeli go na pobliskim polu. Wciąż wykonywał tę samą pracę, schylając się o ziemię, jakby zbierał więcej próbek.

Stopniowo dzieci zbliżyły się do niego bez zauważenia. Im mniejsza odległość między nimi, tym bardziej ciekawi były, kim on jest. Ale zanim zdążyli do niego dotrzeć, zdarzyło się coś dziwniejszego niż kiedykolwiek. Mężczyzna wyglądał, jakby ląduje wewnątrz samej ziemi, a następnie zniknął całkowicie w ciągu kilku sekund.

Kiedy dzieci gapiły się na miejsce, w którym zniknął, zobaczyły dziwny obiekt wynoszący się z miejsca. Opisano to jako szary metalowy korpus podobny do srebra, przypominający płytę lub płytę. Wyglądało na solidne i ciężkie, z ciemnymi, okrągłymi otworami wyglądającymi jak okna. Obiekt powoli wznosił się na szczyt, a następnie wspinał się dalej, aż znikł daleko w niebie.

Później dzieci podały podobne opisy tajemniczego człowieka. Obliczyły jego wzrost w porównaniu do wzrostu normalnego dorosłego mężczyzny, potwierdzając, że nosił srebrny jednoczęściowy garnitur w rękawiczkach i grube czarne buty. Opisali też jego skórę jako bardzo bladą, a jego oczy miały nietypowy wygląd jak kocie oczy.

Pomimo podobieństwa świadectw dzieci i dokładnych szczegółów, żadna strona nie mogła zweryfikować tożsamości mężczyzny ani zinterpretować obiektu widzianego opuszczającego miejsce zdarzenia. W ten sposób incydent zachował się wśród najdziwniejszych brytyjskich powieści o niewyjaśnionych obserwacjach w latach 70.

 

Moje 3 grosze

 

Od siebie chciałbym dodać tylko tyle, że Cheschire znajduje się u SW krańca łańcucha gór Pennine, które były swego czasu przedmiotem ufologicznego Projektu Pennine. Teren ten jest interesujący ze względu na dużą ilość obserwacji NOL-i, Bliskich Spotkań i niewyjaśnionych fenomenów φ (duchy, widma, istoty zmiennokształtne, itp.), a zatem historia ta wydaje się być wiarygodna.

Czy ma to coś wspólnego z Kotem z Cheschire z powieści Lewisa Carrola? On też tajemniczo pojawiał się i znikał…

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 28 czerwca 2026

Ufokatastrofa nad Maury Island

 


Wg „Ovnis: Enquêtes & Révélations”

 

Incydent na Maury Island (1947): pierwsza wielka tajemnica współczesnej epoki UFO?

 

Na kilka dni przed aferą w Roswell, kolejne dziwne wydarzenie miało trwałe zapisać się w historii amerykańskiej ufologii. 21 czerwca 1947 roku Harold Dahl, członek Patrolu Portowego Tacoma w stanie Waszyngton, oświadczył, że zaobserwował sześć obiektów dyskoidalnych poruszających się nad Maury Island w Zatoce Puget Sound. Jego zeznanie jest dziś uważane za jedną z pierwszych wielkich opowieści współczesnej epoki UFO, ale również za jedną z najbardziej kontrowersyjnych.

Według Harolda Dahla, jeden z obiektów nagle napotkał problem mechaniczny. Urządzenie wyrzuciło znaczną ilość odłamków metalu, które spadły na jego łódź. Dahl twierdził, że te fragmenty uszkodziły jego łódź, zraniły jego małego syna i zabiły jego psa. Oświadczył również, że odzyskał kilka kawałków tego tajemniczego metalu, które następnie zwróciły uwagę władz wojskowych.

Sprawa nabrała jeszcze bardziej niepokojącego wymiaru, gdy Dahl powiedział, że następnego dnia odwiedził go mężczyzna ubrany w czarny garnitur. Bez pojawienia się, ten nieznajomy opisałby mu dokładnie to, co widział dzień wcześniej, zanim stanowczo zalecił mu, aby nigdy nie mówił o tej sprawie. Ta opowieść jest obecnie postrzegana przez wielu historyków ufologii jako jedna z pierwszych historii, która zainspirowała słynną legendę o MiB „Ludziach w Czerni”, ci tajemniczy mężczyźni w czerni, którzy rzekomo uciszyć świadków obserwacji UFO.

Armia Stanów Zjednoczonych postanowiła przyjrzeć się sprawie. Dwóch oficerów wywiadu, kapitan William Davidson i porucznik Frank Brown, zebrało kilka próbek przedstawionych jako szczątki Maury Island. Ale 1 sierpnia 1947 roku, gdy wracali do Kalifornii na pokładzie bombowca B-25, ich samolot rozbił się niedaleko Kelso w stanie Waszyngton, powodując śmierć obu śledczych. Ten dramatyczny wypadek przyczynił się do podsycenia spekulacji i trwałe wzmocnił tajemniczy charakter sprawy.

Jednakże śledztwo prowadzone przez FBI pod kierownictwem J. Edgar Hoover i armia amerykańska doszli do zupełnie innego wniosku. Śledczy uznali, że historia została ustawiona. Fragmenty metalu przekazane wojskowi zostały zidentyfikowane jako zwykłe pozostałości przemysłowe prawdopodobnie pochodzące z lokalnej odlewni. Wielu współczesnych naukowców uważa również, że Dahl i jego przełożony, Fred Crisman, stworzyli tę narrację w celu uzyskania nagrody finansowej lub zainteresowania mediów.

Pomimo tego oficjalnego wniosku, incydent na Maury Island zachowuje wyjątkowe miejsce w historii UFO. Łączy w nim wiele elementów współczesnej ufologii: obiekty dyskoidalne, domniemane szczątki, interwencja wojskowa, tragiczna śmierć śledczych i pojawienie się mitu „Ludzi w czerni” - MiB. Mimo, że większość historyków uważa dziś tę sprawę za oszustwo, jej wpływ na kulturę ufologiczną pozostaje znaczny i nadal podsyca debaty prawie osiemdziesiąt lat po faktach.

 

Moje 3 grosze

 

Sprawa nie jest taka prosta, jak podaje to autor tej notatki, bowiem po zbadaniu jej przez Johna A. Keela okazało się, że fakty wyglądały zupełnie inaczej. Otóż było tam 6 mniejszych pojazdów i 1 duży. Te sześć okrążyły większy, który eksplodował. Odłamki poleciały na łódź Dahla, raniły jego syna i zabiły psa. Potem Dahl był nawiedzany przez MiB-ów, którzy zmusili go do milczenie.

A potem było ciekawiej, bo okazało się, że to nie rozleciało się UFO, ale samolot transportowy Komisji Energii Atomowej (AEC) wożący radioaktywne popioły z zakładu przetwórstwa plutonu-240 w Hanford, WA nad Pacyfik, gdzie je zatapiano. Później okazało się, że topiono je w rejonie archipelagu Wysp Faralońskich (Faralon Is. CA), co podaję na odpowiedzialność dr. Jamesa Delgado, który zlokalizował tam także radioaktywny wrak lotniskowca USS Independence, który brał udział w operacji Crossroad na wyspach Bikini. Oczywiście to były lata Zimnej Wojny i na wszystko był  założony knebel i czapa.

Jak twierdzi John Keel, przewijający się w legendzie MiB-owie byli nikim innym jak agentami AEC usiłującymi zatrzeć ślady po tej katastrofie… I to wszystko. Prawdę powiedziawszy bardziej to przemawia do mnie, niż bajki o rozbitych UFO i tajemnicach w nich ukrytych. A jak wiadomo, nie ma lepszej przykrywki dla tajemnicy jak inna – jeszcze większa tajemnica. Taki jest jeden z aksjomatów działań wojny psychologicznej. NB, wpisuje się w to także ufokatastrofa w Roswell i na Spitzbergenie, o Laredo nawet nie wspominam, bo nie warto. Jestem zdania, że Amerykanie i Rosjanie wykorzystali każdą nadarzającą się okazję, by z byle niecodziennego wydarzenia zrobić światowy event z cyklu „Marsjanie lądują!”, no i o to właśnie im chodziło…

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz  

sobota, 27 czerwca 2026

CE0: Dwaj bracia i kosmiczni goście

 


Albert Rosales 

 

Lokalizacja: Lampientaipale, środkowa Finlandia,

Czas: lato 1975 roku.

Opis incydentu:

Kiedy mężczyzna (uczestniczący w innych spotkaniach) był dzieckiem, wraz z rodziną spędzał lato w swoim domku letniskowym niedaleko wioski Lampientaipale. Domek znajdował się na wsi niedaleko miasteczka Sounenjoki w środkowej Finlandii. W 2001 roku wspominał o kilku niewyjaśnionych zdarzeniach, których doświadczył wraz ze starszym bratem podczas wizyt na farmie w latach 70. XX wieku. Przez lata zapominał lub wypierał te wspomnienia, dotyczące UFO i spotkań z istotami z innych światów.

Tej konkretnej nocy, latem 1975 roku, spał z bratem w sypialni na piętrze ich domku letniskowego. Okno pokoju wychodziło na jez. Kolmisopen. Nagle obudził się w środku nocy. Nie wiedział, czy obudził go jakiś hałas, czy impuls elektryczny, ponieważ niebieskie światło (pruski błękit, bardzo intensywny niebieski kolor) wpadało do pokoju przez otwarte okno. W tym niebieskim świetle stał mężczyzna (!). Miał około 170 cm wzrostu (5,6 stopy), był bardzo szczupły i ciemnowłosy. Miał na sobie srebrno-niebieski mundur i prawdopodobnie również niebieski pas.

Tajemniczy mężczyzna zaczął unosić się z pokoju do pokoju na piętrze, niczym hologram. Chłopiec podążał za nim i rozumiał go telepatycznie, co oznaczało, że miał wewnętrzną wiedzę o tym, co mężczyzna mu powiedział. Mógł powiedzieć coś o „Orionie”. Pamiętał jednak również, że mężczyzna powiedział, że wymaże mu pamięć po tym, jak opowie mu o swojej rodzinnej planecie, i że pamięć chłopca będzie w „stanie uśpienia”, dopóki w pewnym momencie nie zostanie ponownie „aktywowana”.

Jego starszy brat siedział teraz na łóżku, patrząc na chłopca i mężczyznę. Nie był pewien, czy rozumie, co się dzieje. Mężczyzna powiedział im następnie, że inna grupa humanoidalna lub pozaziemska, którą widzieli w pobliżu srebrnego statku kosmicznego, dała mu pozwolenie na kontakt z dwoma braćmi i że wiele innych ras lub istot pozaziemskich również skontaktuje się z nimi później. Chłopiec szczególnie zapamiętał słowa mężczyzny „dzieci”, „edukacja” i „60.000”. Nie pamiętał, co oznaczało „60.000”. Mężczyzna i niebieskie światło zniknęli w ten sam sposób, w jaki się pojawili – z powrotem przez okno i w niebo nad stawem.

Mężczyzna później zrozumiał, że on i jego brat byli częścią grupy dzieci urodzonych w latach 60., które zostały wybrane do „wychowania”: podczas snu opowiadano im o różnych obcych rasach i życiu na innych planetach. Ich wspomnienia pozostawały w „uśpieniu”, aż nadszedł odpowiedni moment lub wydarzyło się coś, co spowodowało ich ujawnienie. Mężczyzna uważa, że ​​w jego przypadku w jakiś sposób przekonano go do podróży do Szwajcarii w listopadzie 2001 roku i wtedy właśnie niektóre z jego wspomnień zostały aktywowane.

Źródło: „Uforaportti” nr 15-16

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 25 czerwca 2026

CE4X w Szkocji

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Meigle, Strathmore, Szkocja

Data: Lato 1976

Godzina: 09:45 GMT

Opis incydentu:

Podczas gdy jej bracia i siostry poszli zbierać owoce, dziesięcioletnia Karen została w lesie. Idąc do lasu, obserwowała jasne, tęczowe światło na niebie, choć nie udowodniono żadnego związku z tym, co miało się wkrótce wydarzyć. Po wejściu do lasu Karen szła w dobrze jej znanym kierunku, aż dotarła do polany. Okolica była dziwnie cicha. Wszystkie odgłosy ptaków i zwierząt ucichły. Jedynym dźwiękiem, który odbijał się echem w lesie, był chrzęst suchych liści pod jej stopami. Nagle zobaczyła przed sobą grupę małych postaci, w sumie cztery, i w obliczu tej dziwnej grupy nie mogła się ruszyć. Była „zamrożona w miejscu”. Istoty zaczęły się do niej zbliżać, a kiedy to robiły, Karen zobaczyła nie tylko ich oczy, ale i, co bardziej niezwykłe, ich skóra miała niebieski kolor. Były małe, mniejsze nawet od 10-letniej Karen, prawdopodobnie nie sięgały jej nawet do ramion. A potem poczuła dotyk dłoni, zimnych i oślizgłych. Znikąd pojawiło się ogromne światło i następną rzeczą, jaką Karen mogła sobie wyobrazić, było leżenie na dużym, okrągłym stole, który wyglądał jak twardy metal, ale był miękki wokół niej, niemal jakby został dopasowany do konturów jej ciała. Istoty otaczały ją, zapewniając, że wszystko jest w porządku. Nie padło jednak ani jedno słowo.

Te istoty wyglądały jak ludzie, ale dostrzegła też wyższe istoty o niewiarygodnie cienkich ciałach, niczym patyczaki. Wierzy, że te małe istoty, które spotkała po raz pierwszy, mogły pracować dla tych wyższych kosmitów. Było ciemno, ale pamiętała światło świecące skądś. Do jej oczu wpuszczono krople, które na chwilę je sparaliżowały. Karen wspomina „urządzenie przypominające maszynę”, które okrywało ją od stóp do głów i wchodziło jej do ust. Mogło również badać jej nozdrza. W końcu Karen wróciła do miejsca, w którym rozpoczęła się jej tajemnicza podróż. Oszołomiona i wstrząśnięta, skierowała się do domu. Kiedy weszła do środka, doznała kolejnego szoku. Minęło ponad osiem godzin od jej wyjazdu na piknik. Jej przerażeni rodzice byli bliscy wezwania policji.

Dodatek HC

Źródło: Ron Halliday, UFO Scotland

Typ: G

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

środa, 24 czerwca 2026

CE3 w Szwecji: Dziewczynka i Upiór

 

Albert Rosales

 

Nieujawnione miejsce w Szwecji, wiosna 1943 lub 1944.

W 1997 roku pewna kobieta zgłosiła zdarzenie, które miało miejsce, gdy miała trzy lub cztery lata. Nie była pewna, czy to był sen, czy wydarzyło się naprawdę, ale wspomnienie to towarzyszyło jej przez całe życie.

To była wojenna noc, spała na kanapie w kuchni, gdy obudził ją brzęczący dźwięk. Podciągnęła rolety do połowy i zobaczyła spadający na ziemię na dziedzińcu obiekt. Wyglądał jak wirujący bączek. Kiedy wylądował, otworzyła się klapa i wyszła z niej istota przypominająca komiksowego Upiora i pobiegła w stronę okna, przy którym siedziała.

Istota miała na sobie zielonkawo-szary kombinezon, kaptur i coś w rodzaju maski na oczach. Dziewczynka była przestraszona, zaczęła krzyczeć i musiała leżeć w łóżku z rodzicami przez resztę nocy. Opowiedziała o tym, co widziała, zaledwie kilka dni później. Pamiętała, że ​​mniej więcej w tym samym czasie, co incydent, oglądała komiksy o Upiorze. Czy wyobrażenie sobie tego lub marzenie o tym wpłynęło na nią, czy też wydarzyło się to naprawdę? Kobieta nie wie.

Źródło: Rapportnytt #3 1997

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz