Powered By Blogger

czwartek, 16 lipca 2026

Templariusze na Słowacji? - cd.


 

Noel

 

Te 5 miast wciąż karmi stare legendy

 

Templariusze są obecni w plotkach, mediach informacyjnych i w księgach symlikologów. Problem jest tylko jeden: brak notowania okresowego w kronikach nie potwierdza ich działania na naszym terytorium. Jednak niektóre miejsca związane z Templariuszami na Słowacji są warte zbadania, nawet jeśli są tylko legendami.

 

Martinček pri Ružomberoku

 

Jest tu najsilniejsza legenda Templariuszy. Na pobliskim wzgórzu Mnich miał być klasztor, skąd tajny korytarz prowadził do zamku Likava, a starsi historycy twierdzili, że w 1230 roku zmarł tam dygnitarz Johannes Gottfried von Herberstein.

Historyk Damian Fuxhoffer nie znalazł kamienia na górze w XVIII wieku, tylko ślady drogi. Kościół św. Marcina z 1260 roku ma ciekawe freski, które zdaniem badacza Miloša Jesenský’ego pośrednio odnoszą się do obecności Templariuszy ale nie są to dowody, tylko interpretacja.

 

Ludrova w pobliżu Ružomberok

 

Kościół Wszystkich Świętych z XIII wieku jest jednym z najstarszych w Liptowie, a legenda mówi, że to tutaj wspomniany Herberstein ma być pochowany ze skarbem, gdzieś przed ołtarzem lub pod nim. Nikt nie zbadał dokładnie krypty. Na ścianie nawy znajduje się również tajemnicza czarna postać, którą niektórzy entuzjaści kojarzą z Bafometem. Brzmi kusząco, ale to czysta spekulacja bez wsparcia w źródłach.

 

Blatnica

 

Z zamku pozostały tylko ruiny, ale historyk Michael Bombardus napisał w 1718 roku, że należał on do Templariuszy w XIII wieku. Wynika to ze stosunkowo mrocznej reputacji mnicha zamurowanego żywcem w murach zamku. Łowcy skarbów znaleźli szkielet z zamkiem zawieszonym na szczęce. Brakuje jednak możliwego do zweryfikowania dokumentu historycznego na temat własności templariuszy zamku. Źródło: Shutterstock

 

Słowacka Ľupča

 

Tutaj legenda kojarzy się z prawdziwym wydarzeniem bitwą o rzekę Slaná w 1241 roku, gdzie armia węgierska, w tym Wielki Mistrz Templariuszy Rembard de Vo, poniosła miażdżącą klęskę od Mongołów. Według niektórych interpretacji, Templariusze szukali nowego miejsca po tej klęsce i wkrótce potem zamek miał powstać w Slovenská Ľupča. Jednak bezpośrednim połączeniem między bitwą a budową zamku jest raczej luźna konstrukcja niż udokumentowany fakt.

 

Szklana Teplice

 

Opuszczony zamek w pobliżu wioski powinien być kolejnym miejscem dla Templariuszy, zgodnie z ustnym złożeniem. Relacja mówi o czerwonym mnichu, który wciąż strzeże skarbu i może zmienić jego formę, aby przestraszyć zbłąkanych wędrowców. Podobne historie krążą również o nieistniejących zamkach w pobliżu Malinova, Słowackiej Prawny czy Sučany, gdzie mnisi mieli wybijać fałszywe dukaty, dopóki nie zostali złapani przez armię królewską.

 

Sondaż

 

Słowaccy historycy Miloš Jesenský i Pavol Matula, którzy systematycznie radzili sobie z badaniami, przyznają, że zamiast dowodów, mają dostępne tylko wskazówki. Dopóki nie zostanie znaleziony pojedynczy średniowieczny dokument potwierdzający działanie zakonu na naszym terytorium, wszystko pozostaje w płaszczyźnie legend jakkolwiek urzekające.

https://magazin.pluska.sk/spektrum/templari-na-slovensku-tychto-5-miest-dodnes-zivi-stare-legendy

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

wtorek, 14 lipca 2026

RV/NOTSUB z pokładu SSN USS „Trepang”

 


Albert Rosales

 

Incydent z USS Trepang (SSN-674) jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych i tajemniczych przypadków UFO na morzu, ponieważ opiera się w dużej mierze na serii rzekomych zdjęć z okrętu podwodnego, które pojawiły się dziesiątki lat później.

 

Data: Mówi się, że zdjęcia i rzekome spotkanie miały miejsce w marcu 1971 roku, podczas pierwszej misji tego okrętu podwodnego na Arktyce. Trepang operował pod polarną pokrywą lodową od 22 lutego do 22 marca 1971 roku.

Czas: Niestety, dokładna data ani godzina nigdy nie zostały publicznie ujawnione. W artykule stwierdzono jedynie, że zdjęcia zostały wykonane podczas misji arktycznej w marcu 1971 roku.

Miejsce: Do rzekomego spotkania doszło podobno:

·        Między Islandią a wyspą Jan Mayen

·        W arktycznej części północnego Oceanu Atlantyckiego.

To miejsce jest zgodne ze znanym obszarem patrolu USS Trepang podczas operacji arktycznych.

 







Opis incydentu/Historia:

 

Według historii, która pojawiła się lata później, USS Trepang przeprowadzał rutynową misję wojskową i naukową na wodach arktycznych. Okręt podwodny brał udział w tajnych testach uzbrojenia i badaniach naukowych pokrywy lodowej.

Podczas operacji w Arktyce oficer (wachtowy?) podobno zauważył nietypowy obiekt przez peryskop okrętu podwodnego. Niektóre wersje historii identyfikują oficera jako Johna Klikę, członka załogi.

Członkowie załogi rzekomo zaobserwowali kilka dziwnych obiektów powietrznych nad oceanem. Obiekty te zostały opisane na różnych fotografiach jako:

·        Ogromny obiekt w kształcie cygara lub kapsuły unoszący się tuż nad oceanem.

·        Ciemny obiekt w kształcie klina otoczony mgłą lub mgiełką.

·        Duże niezidentyfikowane obiekty najwyraźniej wznoszące się lub opadające w kierunku morza.

Załoga podobno sfotografowała obiekty przez peryskop. Zdjęcia przedstawiają coś, co wydaje się być długim, cylindrycznym obiektem unoszącym się nad powierzchnią oceanu, podczas gdy inne pokazują ciemniejszy obiekt częściowo zasłonięty mgłą. Według późniejszych relacji, okręt podwodny niespodziewanie natknął się na te obiekty podczas patrolu.

Zdjęcia pozostały nieznane publicznie, aż do momentu, gdy pojawiły się dekady później w publikacjach poświęconych UFO. Niektóre zdjęcia nosiły oznaczenia informujące, że są to „oficjalne zdjęcia” i związane z USS Trepang SSN-674. Jednak pierwotne źródło zdjęć nigdy nie zostało jednoznacznie ustalone. Zdjęcia pozostawały nieznane publicznie, aż do momentu, gdy pojawiły się dekady później w publikacjach poświęconych UFO. Niektóre zdjęcia nosiły oznaczenia, że ​​są „oficjalnymi fotografiami” i są powiązane z USS Trepang SSN-674. Jednak pierwotne źródło zdjęć nigdy nie zostało jednoznacznie ustalone.

 

Kontrowersje

 

Sprawa pozostaje wysoce sporna.

Kontradmirał Dean Sackett, który dowodził USS Trepang podczas misji arktycznej, oświadczył później, że nie był świadkiem UFO na pokładzie okrętu podwodnego i stwierdził, że historia jest nieprawdziwa. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych również oświadczyła, że ​​nie może zweryfikować, czy zdjęcia są oficjalnymi zdjęciami Marynarki Wojennej.

Niektórzy badacze sugerowali, że obiekty te mogły być:

·        tajnym sprzętem wojskowym.

·        balonami testowymi.

·        mirażami atmosferycznymi.

·        błędnie zidentyfikowanymi statkami zniekształconymi przez warunki arktyczne.

Inni uważają, że zdjęcia przedstawiają rzeczywiście niewyjaśnione obiekty. Do dziś nie przyjęto żadnego ostatecznego wyjaśnienia.

Pomimo kontrowersji, zdjęcia USS Trepang pozostają jednymi z najsłynniejszych rzekomych zdjęć UFO okrętu podwodnego, jakie kiedykolwiek opublikowano.

Uwaga: pierwsze 3 zdjęcia zostały wygenerowane przez AI.

Pozostałe zdjęcia to rzekomo zdjęcia faktycznie wykonane.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

poniedziałek, 13 lipca 2026

CE0 z Menehune na Hawajach

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Puna, hrabstwo Hawaje, Hawaje

Data: 1988

Czas: różny

Opis incydentu:

Chłopiec (lat 12) i dziewczynka (lat 11), rodzeństwo, opowiadali, że rzekomo mityczni Menehune (lub hawajskie elfy) czasami odwiedzały ich dom na Wielkiej Wyspie. Powiedzieli, że pewnego dnia wrócili do domu i wybuchnęli śmiechem, a ku swojemu zaskoczeniu zobaczyli małego człowieczka o wzroście około 30 cm, siedzącego na kanapie w salonie. Oboje przysięgli, że to prawda i zgadzali się ze szczegółami. Powiedzieli, że mały człowieczek miał około 30-60 cm wzrostu, był ubrany w kamizelkę i wysoki kapelusz i śmiał się. Chłopiec próbował go złapać, ale człowieczek był zbyt szybki, przez co drzwi i okna otworzyły się z hukiem. Menehune śmiał się dziwnym śmiechem, który rozbrzmiewał echem w powietrzu. Najwyraźniej Menehune może oznaczać każdego drobnego krasnoluda lub istotę przypominającą elfa, zwłaszcza te o mistycznych zdolnościach. (Ta relacja wydaje się opisywać archetypowego hawajskiego Menehune, który czasami nosi wysoki kapelusz, peleryny i kamizelkę).

Dodatek HC

Źródło: Hawaiian Paranormal „Zaginione Królestwo Kimpurusha”

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 12 lipca 2026

CE0 przy szkolnym ogrodzie w Rosji

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Sołcy, obwód nowogrodzki, Rosja

Data: wrzesień 1998

Godzina: 22:00 MSK

Opis incydentu:

Główna świadek, Olga Mamzerowa, i jej przyjaciółka poszły do ​​szkolnego ogrodu, żeby nazbierać kwiatów na jakąś okazję. Były w radosnym, beztroskim nastroju, szły, nie myśląc o niczym konkretnym. Nagle Olga zatrzymała się i chwyciła przyjaciółkę za rękę. Po prostu stały tam, jakieś 10 metrów od nich, w pobliżu szkoły, i zobaczyły dwie postacie, których nie mogły pojąć. Jedna była bardzo wysoka, tak wysoka jak szkoła, a druga bardzo niska – mniej więcej wzrostu pięcioletniego dziecka. Obie miały małe, przypominające anteny wypustki na czubkach głowy. Na zewnątrz było już bardzo ciemno.

Kiedy Olga wpatrywała się w większą postać, poczuła się do niej przyciągnięta, wbrew swojej woli. Jej przyjaciółka nie mogła się ruszyć i tylko krzyknęła: „Dokąd idziesz? Dokąd idziesz?”. Zdając sobie sprawę, że świadek nie może przestać, jej przyjaciółka krzyknęła na cały głos. Dzięki temu krzykowi Olga otrząsnęła się z transu i obie uciekły przerażone. Olga obejrzała się i zobaczyła, że ​​dwie postacie miały zniknąć w dziwny sposób. Obie zaczęły się chwiać z taką siłą, że obie zgięły się wpół, aż do ziemi, a potem w górę. Przez jakiś czas po incydencie obie świadki czuły się zdezorientowane. Nie mogły zrozumieć, jak mogły tak wyraźnie widzieć postacie w ciemności, a Olga zastanawiała się, co by się z nią stało, gdyby przyjaciółka nie krzyknęła.

Dodatek HC

Źródło: list świadka do AYA Commission on Unidentified Flying Objects                                                                                                    

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

piątek, 10 lipca 2026

Tajemnica pod Gýmeszem: Kiedy lato na szlaku turystycznym zastąpiła jesień

 


Franciszek Kovár

 

Zamek Gýmeš to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w górach Tribeč. Nawet na tak często odwiedzanym chodniku można znaleźć się w sytuacji, której zdrowy rozsądek nie potrafi przetworzyć. Nasza zwykła letnia wędrówka zamieniła się w chłodzącą ucieczkę od innej rzeczywistości w sekundę.

 

Nagły uskok w czasie

 

To był początek lata, las świecił głęboką zielenią i szłyśmy z koleżanką w stronę ruin zamku. Jednak komfort nagle zniknął. Ni stąd ni stąd ni stąd, nagle pojawiło się we mnie niewytłumaczalne poczucie strachu i niepokoju. To nie był strach przed zmęczeniem, ale czysta, zwierzęca wizja zagrożenia.

W jednej chwili spacerowałyśmy w cieniu zielonych koron, a w następnej zmieniło się światło wokół nas. Dostało dziwnego, matowego i martwego odcienia, jakby ktoś przyłożył szary filtr na obiektyw. Nagle zdałam sobie sprawę, że pod stopami nie ma trawy, tylko suche, martwe liście.

 

Las który miał nie istnieć

 

Choć był początek czerwca, to las wokół nas trwał jesienią. Drzewa były gołe, brązowe, a niebo przez ich korony zakwitło w barwach ołowiu. Kontrast był tak nienaturalny, że przyprawił mnie o zawrót głowy! Znaleźliśmy się w głębokim lesie, który nie odpowiadał ani kalendarzowi ani miejscu, w którym spacerowałyśmy.

 

Ucieczka z powrotem do rzeczywistości

 

„Ucieknijmy! Pospiesz się!” krzyczałam na moją przyjaciółkę, gdy zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak. Bez wahania zawróciliśmy i pobiegliśmy szlakiem, który przybyliśmy. W tej adrenalinie nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z momentu „zmiany”. Nagle las wokół nas znów stał się letnio zielony i bezpieczny.

Chociaż rzeczywistość wróciła do normy, to nasz nastrój był w momencie zmrożony. Resztę trasy przeszłyśmy w całkowitej ciszy, nie mogąc wypowiedzieć ani słowa. W głowie chodziły mi pytania, na które bałam się odpowiedzieć. Wróciłyśmy do domu czując się głęboko pokorni i niepewni - jakby ktoś wpuścił nas na chwilę tam, gdzie nie należeliśmy, a potem wyrzucił z powrotem z ostrzeżeniem.

 

Macie podobne doświadczenie?

 

Ta historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach osób, które doświadczyły czegoś tajemniczego w górach Tribeč.

Jeśli masz podobne doświadczenie, którym chciałbyś się podzielić, nie wahaj się napisać w komentarzu lub skontaktować się ze mną przez wiadomość prywatną. Sekrety Tribeczu zasługują na wysłuchanie.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz