Franciszek Kovár
Są miejsca, gdzie niebo wydaje się być w
zasięgu ręki, ale ziemia pod twoimi stopami wydaje się skrywać starożytne
sekrety. Pomiędzy trybeckimi lasami a górami Vtáčnik stoi Vrchhora. Niegdyś
słynne miejsce pielgrzymkowe z majestatycznym kościołem św. Michała i
klasztorem to dziś cicha ruina niosąca pokój świętych, ale też niewytłumaczalne
zamieszanie gór, w których gubi się ludzie bez śladu.
Wysokość
w środku nicości i dziedzictwo Kmet’a
Pierwsze pytanie, które przychodzi mi do
głowy na Vrchhora brzmi: Dlaczego tutaj? Po co budować tak wielką i obfitą
świątynię na opuszczonym górskim grzbiecie, z dala od cywilizacji? Andrzej Kmet’
również znacząco przyczynił się do tej mozaiki tajemnic. Dla niego to miejsce
nie było tylko barokową ruiną.
Burmistrz jako doświadczony obserwator
kraju zauważył, że Vrchhora leży w strategicznym punkcie, który przyciągnął
ludzi jak sięgają pamięcią. Podejrzewał obecność tu przedchrześcijańskiej osady
i zasugerował, że fundamenty kościoła mogłyby stać bezpośrednio na miejscu,
gdzie starożytne narody czczą swoje bóstwa. Zafascynowano go, jak „uczona”
historia klasztoru spotyka się z najśmielszą relacją ludową. Burmistrz
zrozumiał, że jeśli gdzieś przez tysiąclecia ludzie zbierają się na modlitwę,
to nie przypadek - to powołanie samego miejsca.
Fenomen
Tribeč: Kiedy góra zaczyna Cię „wodzić”
Vrchhora leży na skraju gór Tribeč, które
wspierają legendy o ludzkim zniknięciu i anomalii czasowych. Miejscowi, a
szczególnie wrażliwi turyści – w tym najbardziej doświadczeni alpiniści –
opisują tu dziwne zjawisko. Nie chodzi o zły stan czy nie znajomość mapy, ale o
postrzeganie czegoś, za czym tęskni pospolite oko. Człowiek nagle czuje, że góra
zaczyna go tu "prowadzać".
• Zmysły zdezorientowane: Nawet otwarty
chodzik nagle znajduje się w znanym mu miejscu, ale traci orientację. Drogi
które mają prowadzić prosto nagle wystarczą i wracają człowieka z powrotem do
ruin kościoła jakby Vrchhora nie chciała wypuścić go w głąb lasów.
• Nagła cisza: Ci, którzy są bardziej
otwarci na energie miejsca, opisują „ciężkie powietrze” lub nagłą ciszę, która
wydaje się pochłaniać nawet najmniejszy szum lasu. To właśnie wtedy, według
legend, otwierają się niewidzialne bramy Tribeča.
Co
mówią spekulacje i legendy?
• Biali mnisi: W ruinach klasztoru ludzie
wciąż czasem widzą białe postacie. Oto duchowe ślady mnichów, którzy znaleźli
tu swój spokój i odmówili opuszczenia tego miejsca nawet po jego śmierci.
• Cud studnia: Tuż pod szczytem znajduje
się studnia. Legenda głosi, że woda z Vrchhory ma moc zmyć z człowieka
zmęczenie duszy, ale jednocześnie ostrzega: Kto pije ze źródła ze złą intencją,
nie znajdzie drogi do domu w tribeczskich lasach.
Miejsce, gdzie niebo dotyka ziemi
Szczyt to fascynujący paradoks. To oaza
ciszy i uzdrawiającej energii, ale wystarczy zrobić kilka kroków w gęsty las i
poczujesz moc góry, która żyje własnym życiem. Być może dlatego świątynia stoi
tutaj - jako latarnia światła na skraju miejsca, w którym czasem przestają
obowiązywać prawa naszego świata.
Informacje turystyczne o tej lokalizacji
przeczytacie w moim artykule: https://www.inovinky.sk/vrchhora-a-michalov-vrch-v.../
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz






