Albert Rosales
Miejsce: okolice
San Francisco, CA
Data: zima
1993
Godzina: noc
Opis
incydentu:
Zimą 1993 roku świadek, Kathleen (uczestniczka innych spotkań),
znalazła się na pokładzie statku kosmicznego w bezpośredniej obecności „tych
małych szarych potworów. Miały one niecałe pięć stóp wysokości i były
prawdziwie miękkie, jasnoszare – prawie białe, z dużymi, otulającymi je czarnymi
oczami. Przypominały mi konika polnego bez czułek. Miały duże, ogromne oczy i
dwie szparki zamiast nosa. Nie miały żadnych wypustek, a ich twarze i usta były
płaskie: linia biegnąca w poprzek, bez warg ani rysów twarzy”.
Kathleen mówi, że przeżywała „prawdziwy
strach”. Jej przyjaciółka, Margaret,
klęczała na podłodze przed stołem zabiegowym. Za nią stały trzy szare potwory.
W tym momencie Kathleen krzyczała: „Margaret! Spójrz na mnie! Margaret! Nie
oglądaj się za siebie! Są za tobą! Spójrz na mnie. Nie patrz jej w oczy”. Mniej
więcej w tym momencie dwie z nich podeszły do Margaret
od tyłu – jedna z
każdej strony – i chwyciły ją za ramiona.
Kathleen pamięta, jak krzyknęła do niej: „Margaret: Nie patrz im w oczy”. Nagle
w środku ich oczu zrobiło się jakby mała szparka. „Te szparki po prostu się
otworzyły i zaczęły świecić szmaragdowozielonym światłem. Potem ostatnią
rzeczą, jaką pamiętam, było to, że obudziłam się z uczuciem lekkiej paniki.
Kiedy zobaczyłam, że leżę w swoim łóżku w znajomym otoczeniu, po prostu uznałam
to za kolejny dziwny sen. Mimo to, cała ta sytuacja utkwiła mi głęboko w
pamięci”.
Rozmyślając później nad snem,
pomyślała o tych trzech istotach: wszystkie były tego samego wzrostu, a ta z
tyłu zdawała się je nadzorować. Wszystkie miały mniej niż pięć stóp wzrostu:
może od czterech stóp i dziesięciu cali do pięciu stóp. Cała trójka miała
szczupłe ciała z „głowami jak żarówka”. Kiedy Kathleen zazwyczaj patrzyła na
oczy, nie było żadnej szczeliny, ale kiedy krzyczała do Margaret – „im głośniej
krzyczałam, tym bardziej pojawiały się szczeliny”. Kathleen wyjaśnia, że duże oczy są
zazwyczaj czarne, ale kiedy pojawiała się szczelina, była pionowa i „coś w
rodzaju kociego oka”. Kiedy szczelina się pojawiła i otworzyła, ukazał się
szmaragdowozielony blask. Kathleen wyjaśnia, że nie wie,
dlaczego kazała Margaret nie patrzeć w oczy, i zawsze jest zdumiona tym, jak te
istoty przypominają „wielkie, ogromne owady”. Podczas późniejszej regresji
stało się jasne, że sen Kathleen był rzeczywistością zakorzenioną w jej
podświadomości. Podczas tej regresji, gdy cofnęła się do momentu paniki,
„właśnie wtedy zobaczyłam, że te kosmici są wokół mnie, chwytają mnie, a ja
walczyłam z nimi z ogromnym przerażeniem – jak atak paniki”. Właśnie wtedy
Kathleen zauważyła, że te „rzeczy
miały naprawdę długie palce, około siedem
do ośmiu cali długości”. Nie było paznokci, ale każdy palec miał kilka guzków
i był zaokrąglony na końcu. „Położyli mnie nagą na stole i głaskali moje ciało,
tak jak głaskalibyśmy kota lub psa”. Rozsunęli jej palce u stóp i zajrzeli
między palce. „Wzięli moją lewą rękę i badali moje palce – patrząc na moje
paznokcie. Wzięli coś i podrapali krawędź jednego z moich paznokci u lewej
ręki”. Przed regresją pamiętała tylko sen o trzech kosmitach, ale było w nim
niewiele szczegółów. Po regresji było ich mnóstwo. Istoty „były zafascynowane
moimi paznokciami u rąk i stóp i zdawały się być ubrane w szaty lub obcisłe
stroje. Dotyk ich skóry przypominał dotyk mokrego i czystego samochodu – jak
przesunięcie opuszkami palców po mokrej oponie: gładki i osobliwy. Dotyk ich
ciała przypominał jej dotyk delfinów w akwarium w San Francisco – „dość gładka
tekstura”, bez uczucia ciepła ciała.
Dodatek
HC
Źródło: Virgil Staff, Dyrektor MUFON w
Północnej Kalifornii. Styczeń/luty 1996.
Typ: G
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas –
Leśniakiewicz





