Powered By Blogger

piątek, 19 czerwca 2026

CE0X z dwiema BV w Wisconsin

 


 

Albert Rosales

 

Miejsce: Hartland, WI

Data: 1977

Godzina: 23:00 CDT

Opis incydentu:

Po dotarciu do domu, który znajdował się na osiedlu 1,5 mili za miastem, młody świadek udał się prosto do swojego pokoju, aby przygotować się do snu. Zaraz po tym, jak się położył, został nagle wciśnięty głęboko w materac, a głos nakazał mu „uspokoić się, a zostanie wypuszczony”. Po uwolnieniu usiadł i zobaczył dwie postacie stojące przed łóżkiem, odsłonięte jasnym światłem wpadającym przez okna. Wyglądały na kobiety, które bardzo spokojnie wyjaśniły, że jeśli nie będzie ich obserwował w świetle, „wszystko będzie dobrze”. Usiadły po obu stronach łóżka i zaczęły go uspokajać łagodnymi głosami i kojącymi pieszczotami pleców i ud. Łóżko było ustawione bokiem do okna, więc kobieta po jego lewej stronie była ciemną sylwetką, a ta po prawej była doskonale widoczna w świetle. Widział ich dłonie na swoich nogach i wydawały się one „sztuczne”, a nie typowe dla człowieka. Mógł bezpiecznie otworzyć oczy, patrząc w lewo, ale musiał je zamknąć, patrząc na kobietę po prawej stronie, zgodnie z instrukcją. Szybko zdał sobie sprawę, że ona go nie widzi, bo jego sylwetka rysowała się na tle światła, i spojrzał na nią. Pamięta, że ​​pomyślał, jaka jest piękna. Zdawała się nie zauważać, że ma otwarte oczy. Zapytał wtedy, czy może podejść do komody przy oknie i napić się wody ze stojącej tam szklanki, a one odpowiedziały, że może. Kiedy wyjrzał przez okno, zobaczył jasną kulę unoszącą się na zewnątrz. Wiedział, że nie ma żadnych źródeł światła, takich jak latarnie uliczne czy światła ogrodowe, ale wcale się tym nie przejął. Odwrócił się i zobaczył obie kobiety na swoim łóżku, obie piękne, ale jednocześnie jakoś nieznajome. Nagle ktoś złapał go za nogi, rzucił z powrotem na łóżko i ponownie wcisnął w materac. Rozgniewany męski głos powiedział im, że na nie patrzył, i nastąpiła jakaś sprzeczka. Najwyraźniej odeszli, a ciśnienie zostało uwolnione. Jego kot był obok niego, mrucząc, a światło zgasło. Radiobudzik wskazywał godzinę 04:30.

Dodatek do HC

Źródło: Bezpośrednia korespondencja ze świadkiem

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 18 czerwca 2026

UFO-katastrofa w Kecksburgu, PA - cd.

 


Emile Kelly Gauthier  (THE UFO FILES GROUP)

 

Data: 9 grudnia 1965 r.

Lokalizacja: Kecksburg, Pensylwania, Stany Zjednoczone

„Obiekt wylądował w niewielkim miasteczku Kecksburg w Pensylwanii 9 grudnia 1965 r. Obserwowano go jako kulę ognia na niebie nad kilkoma stanami USA i Kanadą. Czterech świadków przedstawiło niezależne, potwierdzone opisy obiektu i jego lokalizacji w lasach Kecksburg. Dziesiątki innych opisują obecność wojska na miejscu katastrofy, odgrodzenie terenu oraz odzyskanie obiektu transportowanego przez wojskową ciężarówkę”.

Ilustracja autorstwa Charlesa Hanny (Stan Gordon Productions).

 

Klasyfikacja i cechy

 

Rodzaj sprawy/raportu: Sprawa główna

Klasyfikacja Hyneka:

Liczba świadków: Wielu

Cechy szczególne/Charakterystyka: Katastrofa/Odzyskanie

 

Więcej artykułów na temat tej sprawy

 

Kecksburg, 9 grudnia 1965 r.

Jenny Randles, „UFO: Odzyskiwanie informacji o katastrofach”, 1995

 

9 grudnia 1965 r. setki świadków w południowej Kanadzie, Michigan, Ohio i Pensylwanii obserwowało napowietrzną katastrofę UFO. W marcu 1966 r. naukowiec i badacz UFO Ivan Sanderson zebrał relacje różnych naocznych świadków.

 

Kontrowersje wokół katastrofy w Kecksburgu

 

Kim Opatka, „Latrobe Bulletin”, 6 maja 1989 r. (Latrobe, PA)

Niniejszy artykuł analizuje jeden z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych incydentów w tym regionie, który przez niektórych nazywany jest meteorytem, ​​a przez innych statkiem kosmicznym, który rozbił się w Kecksburgu 9 grudnia 1965 r. Obiekt ten został po raz pierwszy zauważony, gdy przecinał niebo, a tysiące osób z Michigan i Nowego Jorku widziały jaskrawą kulę ognia, która pozostawiła za sobą smugę dymu widoczną przez około 20 minut po przelocie.

Badaczka wspierana przez kanał Sci Fi Channel pozywa NASA w związku z dokumentami dotyczącymi UFO

Associated Press, 6 grudnia 2003 r.

Badaczka wspierana przez kanał telewizji kablowej Sci Fi Channel planuje pozwać NASA o dokumenty, które – jak twierdzi – posiada agencja, dotyczące UFO, które rzekomo rozbiło się i zostało odzyskane przez pracowników rządowych w południowo-zachodniej Pensylwanii w 1965 roku.

 

Informacje o incydencie w Kecksburg

 

Leslie Kean, dyrektor ds. badań, Koalicja na rzecz Wolności Informacji

9 grudnia 1965 roku w pobliżu małego miasteczka Kecksburg w Pensylwanii wylądował obiekt. Został on zaobserwowany jako kula ognia na niebie nad kilkoma stanami USA i Kanadą.

Koalicja na rzecz Wolności Informacji – Wiadomości z kampanii

Informacje o pozwie CFI w sprawie uzyskania dokumentów rządowych dotyczących incydentu w Kecksburg.

 


„Incydent z UFO w Kecksburgu w Pensylwanii”

Stan Gordon

9 grudnia 1965 roku, około 64 kilometry od Pittsburgha, na terenach wiejskich w zachodniej Pensylwanii, miało miejsce zdarzenie, które do dziś pozostaje dla jednych kontrowersyjne, a dla innych tajemnicze. Wiele osób widziało wówczas świetlisty obiekt poruszający się po niebie. Media skupiły się na młodym chłopcu, który bawiąc się na dworze, powiedział, że widział obiekt spadający z nieba do pobliskiego lasu. Media śledziły jego historię, ponieważ pojawiły się liczne relacje innych osób, że obiekt latający był widziany nad dużym obszarem, w tym wiele relacji z okolic Pittsburgha. Oprócz policji, linie telefoniczne różnych gazet oraz stacji radiowych i telewizyjnych w Pittsburghu były zablokowane telefonami o obiekcie na niebie. Przypadkowo, autor Frank Edwards, autor popularnych książek o UFO, był gościem audycji radiowej KDKA w Pittsburghu tego wieczoru, prowadzonej przez nieżyjącego już Mike'a Levine'a. Podczas moich wieloletnich badań w tej sprawie, odnaleziono innych świadków, którzy widzieli, jak obiekt spadł do lasu tego dnia. Stwierdzono, że chwilę po upadku obiektu, niebieski dym uniósł się wśród drzew, ale szybko się rozwiał. Wiele osób twierdzi, że wojsko, w tym członkowie armii i sił powietrznych, zaczęło przybywać w okolice wioski Kecksburg w ciągu kilku godzin po zgłoszonym lądowaniu. Wieczorem reporterzy z licznych źródeł medialnych udali się do Kecksburg, aby zbadać zdarzenie. Teren wokół domniemanego miejsca uderzenia został ogrodzony, a w lesie prowadzono poszukiwania obiektu. Ani cywile, ani reporterzy nie byli w stanie zbliżyć się do miejsca, w którym obiekt rzekomo spadł. Setki widzów obserwowało zdarzenie z wąskiej wiejskiej drogi, która okrążała ten obszar, nieświadomych, że obiekt najwyraźniej spadł po przeciwnej stronie lasu.

W miarę upływu czasu tego wieczoru wiele osób wychodziło rozczarowanych, że nie widziało obiektu. Kilku ciekawskich próbowało zakraść się do lasu i później powiedziało mi, że zostali namierzeni przez wojsko. Późno w nocy inni twierdzą, że widzieli wojskowy ciągnik siodłowy z naczepą, przewożący duży, owinięty plandeką obiekt, który z dużą prędkością odjechał z tego miejsca. Reporterzy są jednymi z wielu świadków, którzy potwierdzają, że widzieli personel wojskowy w okolicy Kecksburga tej nocy. Na pierwszej stronie wydania okręgowego Greensburg, PA Tribune-Review z 10 grudnia 1965 roku widniały nagłówki „Niezidentyfikowany obiekt latający spada w pobliżu Kecksburga” i „Armia odcina się od terenu”. Jednak wydanie miejskie tej samej gazety tego samego dnia zamieściło nagłówek „Poszukiwacze nie znaleźli obiektu”. Oficjalnie poszukiwacze nie znaleźli żadnego obiektu w lesie. Sugerowano, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem było to, że jasny obiekt na niebie był meteorem. Ale wieść, że wojsko zabrało coś z tego miejsca tej nocy, szybko rozeszła się po hrabstwie. Incydent w Kecksburgu przez lata pozostawał tematem lokalnych audycji radiowych, tak jak jest dziś. Z biegiem lat otrzymywałem różne relacje od źródeł, które twierdziły, że wiedzą o tym wydarzeniu. Wiele osób zaangażowanych w incydent, nawet dziś, pragnie pozostać anonimowych. Inni ujawnili się publicznie i podtrzymują swoje zeznania. Niektórzy spotkali się z atakami personalnymi i drwinami. Wielu ważnych świadków zmarło.

Teraz wiemy, że są osoby, które twierdzą, że poszły do ​​lasu tego grudniowego dnia w 1965 roku, przed przybyciem wojska, i natknęły się na duży metalowy obiekt w kształcie żołędzia, częściowo zakopany w ziemi. Urządzenie było na tyle duże, że mógł w nim stanąć mężczyzna. Obiekt miał brązowo-złoty kolor i wyglądał na jeden, solidny kawałek metalu, bez nitów ani szwów. Z tyłu żołędzia znajdowało się to, co świadek Jim Romansky nazywa strefą zderzenia.

W tym miejscu znajdowały się niezwykłe znaki, które według Romansky'ego przypominały starożytne egipskie hieroglify. Romansky, który przez wiele lat był mechanikiem, twierdzi, że sam obiekt wyglądał, jakby został wykonany z ciekłego metalu i wlany do dużej formy. Ponieważ obiekt został wbity w ziemię, jego dolna część była niewidoczna, ale to, co można było zobaczyć, wydawało się w pełni nienaruszone. Zmarły John Murphy był wówczas nowym dyrektorem radia WHJB w Greensburgu i prawdopodobnie był pierwszym reporterem na miejscu zdarzenia. Jego była żona twierdzi, że tego dnia utrzymywała z nim kontakt radiowy z miejsca zdarzenia i że powiedział jej, że zszedł do lasu i zobaczył obiekt. Różni informatorzy skontaktowali się ze mną z informacjami. Niektórzy z nich byli powiązani z wojskiem lub rządem i nie chcą na razie ujawniać swojej tożsamości. Oczekuje się, że niektóre informacje zostaną ujawnione w przyszłości, gdy te źródła uznają, że mogą bezpiecznie ujawnić to, co wiedzą. Otrzymałem również anonimowe wskazówki, które wskazały mi właściwy kierunek, co pomogło w odkryciu innych szczegółów. Zanim program „Unsolved Mysteries” opublikował swoją relację z Kecksburga w 1990 roku, skontaktował się ze mną były funkcjonariusz policji bezpieczeństwa Sił Powietrznych, który powiedział mi, że należał do jednostki ochraniającej obiekt z Pensylwanii, gdy dotarł on wczesnym rankiem 10 grudnia 1965 roku do Lockbourne AFB niedaleko Columbus w stanie Ohio. Pamięta on surowe środki bezpieczeństwa stosowane w tamtym czasie i mówi, że obiekt znajdował się w bazie tylko przez krótki czas, a następnie przemieścił się do Wright-Patterson AFB niedaleko Dayton w stanie Ohio. Później dowiedzieliśmy się, że obiekt został rzekomo zamknięty w budynku na terenie tej bazy. Po latach poszukiwań dokumentów rządowych dotyczących tego wydarzenia, jedynym oficjalnym dokumentem, jaki udało się znaleźć, były akta Projektu Błękitnej Księgi Sił Powietrznych. W raporcie stwierdzono: „Wykonano kolejny telefon do stanowiska radarowego Oakdale w Pensylwanii. Trzyosobowy zespół został wysłany do Acme [niektórzy mieszkańcy okolic stanowiska mają adres korespondencyjny Acme] w celu zbadania sprawy i odebrania obiektu, który spowodował pożar”. Chociaż raport wskazuje na duże zainteresowanie różnych agencji obiektem lotniczym, wskazuje również, że poszukiwania niczego nie dały. Przez lata dowiedziałem się wiele o sprawie Kecksburga, ale wciąż pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi. Z pewnością nie znam wszystkich odpowiedzi.

Na podstawie relacji wielu naocznych świadków, z którymi rozmawiałem, jestem przekonany, że obiekt rzeczywiście spadł z nieba i najwyraźniej został usunięty przez wojsko. Inni świadkowie twierdzą, że widzieli personel NASA na miejscu zdarzenia tej nocy, również biorący udział w poszukiwaniach. Wielu pytało mnie, co moim zdaniem było tym obiektem, a moja odpowiedź brzmi: „Nie wiem”. Jak już wspominałem, dwie najbardziej prawdopodobne możliwości to (1) wysoce zaawansowana sonda kosmiczna zbudowana przez człowieka, z pewnymi możliwościami kontroli powrotu, oraz (2) pozaziemski statek kosmiczny. Potwierdzono, że wadliwa radziecka sonda Wenus, zidentyfikowana jako Kosmos 96, weszła w atmosferę Kanady tego samego dnia, ale około 3:18 nad ranem. Obserwacje w okolicach Kecksburga miały miejsce około 16:47 wiele godzin później. Rosjanie powiedzieli mi, że Kosmos 96 nie był źródłem tego, co spadło tego dnia. Inni badacze dostarczyli mi interesujących, ale nieweryfikowalnych informacji, że rozmawiali z byłymi źródłami z NASA, którzy twierdzili, że zbadali obiekt, który spadł w Pensylwanii, i ustalili, że ma on radzieckie pochodzenie. Rozmawiałem również z dwoma byłymi wojskowymi, którzy się nie znają, a którzy powiedzieli mi, że w różnych latach i w różnych bazach widzieli raport z odzyskania obiektu z Kecksburga i obaj stwierdzili, że raport wskazywał na to, że obiekt był pochodzenia pozaziemskiego. Z relacji obserwatorów wynika, że ​​obiekt, czymkolwiek był, zdawał się zwalniać kilka mil przed uderzeniem. Podczas lotu najwyraźniej wykonał kilka zwrotów, a ci, którzy widzieli, jak obiekt spadł z nieba, twierdzą, że poruszał się dość wolno w kierunku lasu. To może tłumaczyć dobry stan samego obiektu i niewielkie zniszczenia w miejscu uderzenia, z wyjątkiem drzew, które podobno zostały powalone. Musimy zadać sobie pytanie: co spadło tak mocno, że skłoniło wojsko do podjęcia takich, a nie innych działań na miejscu zdarzenia? Różni świadkowie ujawnili publicznie, że w pobliżu wioski przebywali uzbrojeni żołnierze, którzy uniemożliwiali komukolwiek wstęp w pobliże miejsca katastrofy. Jerry Betters, popularny muzyk jazzowy z Pittsburgha, ujawnił publicznie swoją historię, opowiadając, że żołnierze celowali do niego i jego przyjaciół z karabinów, wydając im rozkazy z bocznej drogi, gdy wojskowy ciągnik siodłowy z naczepą i przedmiotem w kształcie żołędzia zbliżał się z pola. Niedawno skontaktował się ze mną znany biznesmen i opowiedział, jak on i jego przyjaciele, wówczas nastolatkowie w 1965 roku, próbowali zbliżyć się do miejsca katastrofy i zostali zatrzymani przez moich żołnierzy. Był przestraszony w chwili zdarzenia, myślał, że żołnierz go zastrzeli. Czy uzbrojeni żołnierze zareagowaliby na miejsce upadku meteorytu? Kto wydał rozkaz przeprowadzenia takiej operacji?

Niektórzy z Was wiedzą, że na początku tego roku opublikowałem 92-minutowy film dokumentalny o tym incydencie zatytułowany „Kecksburg The Untold Story”, który wyprodukowałem na własny koszt. Wielu kluczowych świadków jest już w podeszłym wieku, a niektórzy nie cieszą się dobrym zdrowiem. Była to okazja dla osób zaangażowanych w sprawę do opowiedzenia o własnych doświadczeniach z tego, co się wydarzyło. Po raz pierwszy ujawniono nowe i zaskakujące informacje na temat tego, co rzekomo się wydarzyło. Niektóre z tych osób ujawniają szczegóły, które silnie sugerują tuszowanie. Na nagraniu znajdują się również fragmenty audio z oryginalnej audycji radiowej WHJB z 1965 roku „Obiekt w lesie”. Jeden z mężczyzn opisuje swoje zeznania o widzeniu częściowo zakrytego ciała wewnątrz budynku w Wright-Patterson, w tym samym czasie, gdy obiekt w Kecksburg był badany.

Ta sprawa jest zbyt skomplikowana, by omówić ją tutaj szczegółowo. Dobrym źródłem informacji na ten temat jest książka Kevina Randle'a „A History of UFO Crashes”. Tajemnica Kecksburga pozostaje nierozwiązana. Czy obiekt był sztucznym urządzeniem kosmicznym, czy też przybyliśmy z zewnątrz? Niedawno, odwiedzając lokalną firmę, pracownik rozpoznał mnie i zapytał o sprawę Kecksburga. Powiedział mi, że interesował się tym incydentem od lat, ponieważ miał krewnego, który pracował wówczas w Pentagonie, a ten krewny specjalnie przyjechał w te okolice, aby zbadać tę sprawę. Kiedy ten człowiek zapytał krewnego o to, co się stało, odmówił podania szczegółów, ale jego słowa zostały zapamiętane: „Było w tym coś więcej, niż kiedykolwiek się dowiesz”. Nie mam wątpliwości, że są inni ludzie, którzy posiadają ważne informacje w tej sprawie. Czas ujawnić prawdę, niezależnie od źródła pochodzenia obiektu. Minęło 33 lata, czas przerwać milczenie.

Zob. wideo: https://youtu.be/CVIKnA8cWak

 

Moje 3 grosze

 

Jest to kolejna relacja o incydencie w Kecksburgu, w którym najprawdopodobniej wziął udział NOL w kształcie żołędzia czy dzwonu. I tutaj nasuwa się ciekawa konstatacja, a mianowicie – dzwon, żołądź to jest forma czegoś, co kojarzy się nam z Nieznanymi Obiektami Latającymi w kształcie latającego talerza. Zachodzi więc pytanie, co było najpierw – die Glocke czy fliegende Untertasse? Dzwon czy latający talerz? A może obie konstrukcje pojawiły się równolegle? Wszak Niemcy lubili pracować nad kilkoma wersjami naraz, jak np. nad samolotami czy czołgami, więc mogli nad latającymi spodkami również? Poza tym wygląda na to, że Dzwon mógł być konstrukcją przeznaczoną do przemieszczania się także w Czasie – wszak jeden z programów prac nad niemieckim UFO nosił kryptonim Chronos…    

 

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 17 czerwca 2026

CE0 z Syreną w Brazylii


Bruce F. Oliver

 

Lokalizacja: Faro City, Para, Brazylia

Data: 1986

Opis incydentu:

Raport Elcione Carvalho:

"Miałam 13 lat, kiedy pojechałam spędzić wakacje z mamą i matką chrzestną do domu wujka, w mieście Faro, w Para.

Każdego dnia moja matka chrzestna i ja brałyśmy kąpiel na plaży. Ponieważ miejscowi byli już przyzwyczajeni do tego miejsca, prawie nie odwiedzali tamtego terenu, więc zazwyczaj był dość opuszczony.

Jeden z tych dni, około południa, byłyśmy tam jak zwykle. Moja chrzestna usiadła na plaży opalając się, a ja weszłam do wody. Postanowiłam się zanurzyć i po powrocie na powierzchnię zauważyłam coś bardzo dziwnego.

Nad wodą latało kilka kolorowych ważek. Były zielone, żółte, czerwone i niebieskie i znacznie większe niż jakakolwiek ważka, jaką kiedykolwiek widziałem.

Wtedy ją zobaczyłam

Stworzenie było około metr ode mnie, rozkładając ramiona, jakby mnie wołało bliżej. Wyglądała jak 15-letnia dziewczynka. Jej włosy były bardzo długie, kręcone i jasne, tak długie, że zasłaniały jej piersi. Jej oczy były zielone, jej skóra była szara i nosiła naszyjnik z kolorami, które były dokładnie takie, jak ważki, które latały wokół niej.

Wydawało mi się to dziwne, że nie nosi stanika bikini, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że stoję przed Syreną.

Znieruchomiałam. Nie mogłam ruszyć dalej.

Próbowałam zawołać do matki chrzestnej, ale mój głos nie chciał wychodzić. Jakby jakaś siła wiązała mnie w wodzie. Strach mnie opanował.

Nagle poczułam, jakby coś uwolniło mnie od tego paraliżu. Udało mi się odwrócić, biec i krzyczeć.

Natychmiast stworzenie przewróciło się i zanurzyło. Wtedy wyraźnie zobaczyłam jej ogon. To był długi rybi ogon, który błyszczał jasno w silnym południowym słońcu.

Wkrótce po tym, jak wydarzyło się coś jeszcze niesamowitego, przez rzekę przeszła łódź tucuxi. Wyskoczyli z wody i kręcili piruety tuż przed nami. To było coś tak niezwykłego, że nawet moja matka chrzestna tego była świadkiem.

Powiedziałam jej o wszystkim, co się właśnie wydarzyło, i od razu poszłyśmy do domu. Tej samej nocy poczułam się źle.

Według mojej mamy od trzech dni miałam bardzo wysoką gorączkę. Ledwo się obudziłam, nawet nie jadłam. Wtedy moja matka chrzestna przypomniała sobie, co jej mówiłam o Syrence.

Z obawy o mnie, mój wujek szukał znanej kobiety w okolicy, która była uzdrowicielką. Modliła się, wykonywała swoje zabiegi i w końcu powiedziała, że muszę stąd wyjechać jak najszybciej. Poradził mi też, żebym nie pozostawała przy krawędzi łodzi podczas podróży powrotnej.

Dokładnie to zrobiłyśmy.

Ale po tym doświadczeniu już nigdy nie byłam tym samym dzieckiem.

Przez lata zaczęłam widzieć rzeczy których inni nie widzieli, słyszeć głosy i mieć marzenia w których otrzymałam informacje które później się potwierdziły. Na początku bardzo cierpiałam, bo nie rozumiałam, co się dzieje i nie miałam z kim o tym porozmawiać.

Dziś kończę 53 lata. Dzięki Bogu, nauczyłam się żyć ze wszystkim, co przeżyłam i wszystkim, co rozumiem.

Wiem, co widziałam tamtego dnia.

Wierzę też, że był powód, dla którego wróciłam.

Dziękuję za przestrzeń do dzielenia się moimi doświadczeniami. Zazwyczaj nie opowiadam tej historii, bo wiele osób jest sceptycznych i kończy się na szydzeniu. Ale z mojego doświadczenia wierzę, że istnieją wymiary rzeczywistości, które wykraczają poza to, co możemy pojąć. Nie każdy widzi lub uświadomi sobie, ale istnieje. "

Źródło: Raport udostępniony z „Enigmas Fantasticos” © 2026

 

Moje 3 grosze

 

Jest to kolejny przypadek napotkania dziwnej wodnej lub ziemno-wodnej istoty kwalifikujący się do CE0 z Syreną, a zatem mamy tu do czynienia z chtoniczną istotą zamieszkującą naszą planetę i jej hydrosferę. Być może także jej wnętrze – czego też nie da się wykluczyć.

Mogło tam też dojść do porwania tej dziewczynki – co też wpisuje się w naszą wiedzę o działalności tych Istot na Ziemi i Ich interakcjami z Ludzkością. Niewykluczone, że ludzie są potrzebni tym istotom do rozmnażania się, bo one same tego nie mogą. A wniosek jest taki, że to nie są żadni Przybysze z Kosmosu, ale ludzkie istoty, które stanowić mogą boczną gałąź gatunku Homo sapiens sapiens – ludzi wodnych czy oceanicznych – Homo sapiens aquaticus.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz


wtorek, 16 czerwca 2026

CE0 w Argentynie

 


Albert Rosales

 

Miejsce: General La Madrid, Buenos Aires, Argentyna

Data: luty 1974

Godzina: wieczór

Opis incydentu:

Świadek, Alexa, wówczas 9-letnia dziewczynka, przebywała na wakacjach z rodziną na lokalnym ranczu. Pewnego wieczoru, po zjedzeniu grilla (asado), poszła bawić się z trójką innych dzieci w pobliskim lesie. Postanowili bawić się w chowanego, więc Alexa wybiegła z lasu ścieżką, aby się ukryć. Towarzyszył jej teraz jeden z młodszych chłopców. Biegnąc, nagle zauważyli coś, co wyglądało na „burzę piaskową”, która emitowała czerwone błyski światła, unoszące się tuż nad ziemią przed nimi na ścieżce. Nagle z wiru wyłoniły się dwie małe, humanoidalne postacie w obcisłych, zielonych kombinezonach. Postacie miały na sobie okrągłe hełmy z dwiema srebrzystymi antenami na każdym. Ich twarze były prawie całkowicie zielone, ale poza tym wyglądały jak ludzkie. Jej młodszy przyjaciel natychmiast uciekł z krzykiem, a ona sama stanęła przed dwoma dziwnymi stworzeniami, które również wydawały się być nieco zaskoczone jej obecnością. W końcu również pobiegła z powrotem do domu na ranczu i opowiedziała rodzicom, co widzieli, ale jej nie uwierzyli. Jej młodszy brat również doniósł, że widział „smugę światła” w tym samym miejscu, gdzie pojawiły się istoty. Później, gdy Alexa i inne dzieci kąpały się w zbiorniku z wodą na ranczu, ktoś lub coś rzuciło w nich czymś, co wyglądało na mały kamień, który wpadł do wody. Nikogo nie widzieli w pobliżu. Alexa zanurkowała i zobaczyła coś, co opisała jako kilka „błyszczących świateł przypominających gwiazdy” latających pod wodą. Później ojciec Alexy, jadąc w kierunku stosu drewna, zauważył, że wszystkie zwierzęta gospodarskie wydawały się być bardzo pobudzone, a niektóre biegały w panice. Później znalazł również okrągły kawałek spalonej ziemi na polu.

Dodatek HC

Źródło: Luis Burgos, „Ovnis Siglo XXI” na kanale YouTube OVNI.2.0,

Typ: E?

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 13 czerwca 2026

Gwiazdosze!

 


Jako że tegoroczny kwiecień i maj były marsjańskie – tj. zimne i suche, to z prawdziwą radością powitaliśmy pojawienie się pierwszych poćców i koźlarzy. Dlatego też pragnę zaznajomić Czytelników z dość niezwykłymi zeszłorocznymi grzybami, które pojawiły się w Toruniu. Pisze Pan Michał L.:

Chciałbym z Panem podzielić się bardzo ciekawą sprawą, dotyczącej dzikiej polskiej Przyrody, która jest moim osobistym udziałem i sukcesem życiowym.

Wiem z Pana postów, że lubi Pan grzyby i interesuje się różnymi ciekawostkami,  również tymi przyrodniczymi, biologicznymi.

Otóż w dn. 02.09.2025 w nadwiślańskim lesie klonowo-akacjowym rosnącym niedaleko mojego domu [dokł. Osiedle Na Skarpie, m. Toruń] znalazłem dwa rzadkie gatunki grzybów z rodziny gwiazdoszowatych - mianowicie: gwiazdosza potrójnego [Geastrum triplex] i gwiazdę wieloporowatą [Myriostoma coliforme]. W następnych dniach września i października napotkałem na niemal 200 (!) sztuk gwiazdy wieloporowatej oraz kilka/kilkanaście sztuk gatunków innych gwiazdoszy: gwiazdosz sklepiony [G. fornicatum], g. frędzelkowany [G. fimbriatum], g. prążkowany [G. striatum] a dodatkowo mój brat, Rafał, znalazł kilka owocników gwiazdosza koronowego [G. coronatum] i g. potrójny [G. triplex].









Dwa z ww. gatunków, tzn. gwiazda wieloporowata i gwiazdosz sklepiony są ściśle chronione, a że miejsce to nie było dotychczas wpisane na listę GRej, dokonałem oficjalnego wpisu na tę polską Red Listę Grzybów Wielkoowocnikowych.

Wraz z bratem w naszym osiedlowym nadwiślańskim łęgu znaleźliśmy cały poczet grzybów z rodziny gwiazdoszowatych:

 - Gwiazdosz frędzelkowany [G. fimbriatum]

 - Gwiazdosz koronowy [g. wieńczony] - G. coronatum

 - Gwiazdosz prążkowany [G. striatum]

 - Gwiazdosz potrójny [G. triplex]

 - Gwiazdosz sklepiony [G. wzniesiony] - G. fornicatum [najcenniejszy z gwiazdoszy]

 - Gwiazda wieloporowata [dawna nazwa Wieloporek gwiaździsty] - Myriostoma coliforme - najcenniejszy z wszystkich Geastraceae

Bardzo mi miło, że planuje Pan napisać artykuł na Blogu.

Dołączam zdjęcia moje i mojego brata niewielkiego fragmentu lasu, gdzie owocniki G. fornicatum i M. coliforme rosły razem - w skali europejskiej b. rzadka rzecz.











 Od siebie dodam tylko tyle, że u nas też rosną gwiazdosze w lasku przy ulicy Komunalnej, co stwierdził sam prezes TMZJ mgr inż. Stanisław Bednarz  jakieś trzy lata temu. Przypominam, że do 2014 roku wszystkie rodzime gatunki z tego rodzaju były objęte w Polsce ścisłą ochroną gatunkową. Z wejściem w życie nowej ustawy 1 marca 2015 r. z ochrony zostały wyłączone: gwiazdosz frędzelkowany, gwiazdosz najmniejszy, gwiazdosz potrójny, gwiazdosz prążkowany oraz gwiazdosz rudawy. Gwiazdosz brodawkowy i gwiazdosz czteropromienny znajdują się pod ochroną częściową i lepiej ich nie zbierać czy niszczyć.