wtorek, 19 lutego 2019

O ‘Oumuamua w Kurytybie




Obiekt o nazwie ‘Oumuamua jest naprawdę obcym statkiem kosmicznym i będzie on przedmiotem debaty na XXIV Brazylijskim Kongresie Ufologii w Kurytybie!

W 2017 r. Obserwatorium na Hawajach wykryło ciało niebieskie zupełnie odmienne od wszystkiego, co kiedykolwiek było widziane w astronomii, stawiając naukowców z całego świata w stan gotowości. Ciało nie miało żadnych cech meteorów, komety ani asteroidy, i było nazwane ’Oumuamua, co oznacza „posłańca z daleka” w hawajskim dialekcie.

Ze względu na swoje niezwykłe właściwości astronomowie zaczęli podążać za trajektorią ‘Oumuamua przez Układ Słoneczny. Ciało niebieskie wprowadzono w  System Słoneczny blisko Słońca i przeszło przez orbity Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa, aby wyjść z Systemu tak jak weszło, czyli bez żadnego wyjaśnienia. Nic takiego nigdy nie wydarzyło się w historii astronomicznych obserwacji.



Pozaziemski pojazd wysłany do Układu Słonecznego


W pewnym momencie swojej podróży, trwającej zaledwie kilka miesięcy w Układzie Słonecznym, ‘Oumuamua odwrócił się i zatrzymał, dokonał zmiany kierunku, przyspieszył i spowolnił lot. Wszystko to są typowe manewry obcej sondy kosmicznej, co doprowadziło astronomów do przekonania, że ​​Oumuamua jest w rzeczywistości rozumnie kontrolowanym wehikułem kosmicznym. To oznacza, że jest to urządzenie pozaziemskie wysłane do Układu Słonecznego.


Jednym z naukowców, którzy dzielnie bronili tej hipotezy był nikt inny niż dyrektor Zakładu Astronomii prestiżowego Uniwersytetu Harvarda dr Abraham Loeb Ph.D., który powiedział w kilku słowach:
Byliśmy odwiedzeni przez statek pozaziemskiej cywilizacji. ‘Oumuamua to rzeczywiście inteligentnie kontrolowany statek, który przybył spoza Układu Słonecznego.



Debata na temat ‘Oumuamua i innych tematów Ufologii


Ta kontrowersyjna kwestia jest jednym z kilku, które zostaną omówione na XXIV Brazylijskim Kongresie Ufologii, który odbędzie się w Kurytybie w dniach od 15 do 17 marca br., skupiającego badaczy UFO i istot pozaziemskich z całej Brazylii, a nawet Australii i Paragwaju. Kongres jest inicjatywą „Magazynu UFO”, najstarszej publikacji ufologicznej na świecie.

Wydarzenie jest otwarte dla publiczności, a rejestracja może odbywać się na oficjalnej stronie internetowej, poprzez wpłatę do wartości 200,00 BRL/206,34 PLN do końca lutego (od 1 marca 220,00 BRL/226,97 PLN). Kongres może pomieścić 300 osób, ale 200 miejsc zostało już obsadzonych, a zainteresowani powinni się spieszyć, aby zabezpieczyć ostatnie miejsca. Opłata rejestracyjna może zostać wypłacona w maksymalnie 12 ratach PagSeguro.

Informacje i rejestracja tutaj:

Przekład z portugalskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

Abasowie – postrach jakuckich lasów


Z Abasami mogą walczyć tylko najpotężniejsi szamani...

Jelena Łjakina


Zgodnie z jakuckim eposem, znaleźć sposób na Abasów był w stanie tylko Ułu Tojon – pogromca złych duchów i patron szamanów z Wierzchniego Świata. Mógł on ukarać każdego demona, który mu się naraził według jego zasług.

Wedle legend rdzennych mieszkańców Jakucji, świat ludzi jest ściśle związany ze światem duchów. Prawdę powiedziawszy, jego mieszkańcy – jak zwykle – odnoszą się do człowieka z obojętnością. Wyjątkiem od tej reguły są Abasowie, które wedle legend, zgromadziły w sobie wszystkie nieczyste siły znane z europejskich krajów. One potrafią uprzykrzać ludziom życie także w nasze dni. I potwierdzają to liczne relacje naocznych świadków.


Zabawa na „zakazanym terytorium”


Ta smutna historia wydarzyła się kilka dziesięcioleci temu, w jednym z zamiejskich, leśnych pensjonatów w okolicy Jakucka. Aby odpocząć od gwaru wielkiego miasta, przyjechały tam dwie rodziny z synami trzecioklasistami. Chłopcy szybko się zaprzyjaźnili i szybko zaczęli penetrować teren wokół pensjonatu. Plac zabaw dla dzieci szybko się im znudził i postanowili zbadać leśne otoczenie tego kurortu.

Wkrótce dzieci natknęły się na niewielką polankę, na środku której rosło drzewo – całe obwieszone wstążkami i szmatkami – jakie dawno temu miejscowi przynosili tam jako dary dla duchów. Miejskie dzieci były dalekie od wsiowych przesądów, początkowo z ciekawością oglądali szmatki wiszące na gałęziach, a potem zerwali z niej wstążkę, która im się spodobała. I naraz zza drzewa wyszedł dziwny człowiek o ciemnej karnacji skóry, wielkimi oczami i o wzroście co najmniej dwóch metrów. Ujrzawszy to straszydło, dzieciaki rzuciły się do ucieczki i zatrzymały się dopiero przy drzwiach do pensjonatu.

Jednakże dziwne to wydarzenie nie pozostało bez następstwa. Wieczorem chłopiec, który zerwał wstążeczkę, wystąpiła wysoka gorączka i zmarł w drodze do szpitala.

Typowy wygląd Abasa

To wszystko ma jedno imię


Oczywiście, dzisiaj nikomu nie przyjdzie do głowy wiązać nagłą śmierć dziecka z dziwnym spotkaniem na polanie. Jednakże jeszcze 100 lat temu wszystko byłoby inaczej – wiarę w potęgę i perfidię Abasów, Jakutom nie mogły wykorzenić ani chrześcijaństwo ani lata radzieckiego ateizmu.

A to wcale nie było i jest proste, bowiem samo słowo „aba” po jakucku znaczy tyle co „zło”. Tak się nazywa te istoty nieczyste, odznaczające się perfidią demonów, złośliwością zombie i krwiożerczością wampirów.

Zgodnie ze starymi podaniami Abasowie są bezcielesnymi złymi duchami, władające siłami magicznymi, ogromną siłą fizyczną i mogące przemieszczać się z niewiarygodną prędkością. Oni potrafili materializować się przed ludźmi w postaci wielkiego, czarnego człowieka z jednym okiem, jedną ręką i jedną nogą. Jednakże czasem przyjmowali także postać ogromnej ludzkiej sylwetki bez głowy lub wyglądającego tak jak odrąbana nora, ręka czy głowa. A dopełnieniem tego przerażającego obrazu służył ohydny zapach przypominający smród rozkładającego się trupa.

Na przestrzeni wieków, spotkania z Abasami w lesie czy w polu nie przynosiły ludziom niczego dobrego. Władając magiczną siłą, demony te rzucały czary na głowę podróżnika tak, że nawet najmniejszy kotek mógł rzucić człowiekiem o ziemię, po czym wywlekał z niego duszę, która była jego ulubionym przysmakiem. Dowodem na to są trupy ludzi bez najmniejszych obrażeń na ciele, które od czasu do czasu znajdowano w tajdze w ciągu wielu stulecia, a nawet w dniu dzisiejszym.

Poza tym Abasowie, podobnie jak diabli, wodzą ludzi na pokuszenie, zmuszają ich do dokonania złych czynów i nasyłają ciężkie choroby na całe osiedla ludzkie. Czasami perfidny demon przybiera postać pięknej kobiety, aby skusić pojedynczych myśliwych w czasie ich nocnego czuwania. W takim przypadku miłośnika damskiego towarzystwa zamiast cielesnych uciech czekała okrutna śmierć od kłów potwora.


Jak się ratować?


Trzeba powiedzieć, że znalezienie sposobu na tą siłę nieczystą było niełatwo! Zabić Abasa się nie da, bowiem ex definitio jest on już martwy, a miejsce ich przebywania to Niższy Świat czyli świat umarłych.

Nawet po przybyciu do Jakucji prawosławia ludzie ze zdumieniem odkryli, że wszystkie „ochronne” zabiegi: chrzest, modlitwy i woda święcona na Abasów nie wywierają jakiegokolwiek wpływu.

Rozprawić się z nimi mogli tylko i wyłącznie najpotężniejsi szamani, którzy podstawiali w miejsce duszy – na którą polowały te demony – jakąś inną ofiarę. Jeżeli Abasowie byli bardzo silni, udobruchać go mogło tylko życie (dusza) jakiegoś zwierzęcia domowego. Natomiast demon z mniejszymi aspiracjami zadowalał się wstążkami, monetkami i szmatkami (zob. foto) zawieszonymi na gałęziach specjalnego szaman-drzewa, które rosło na specjalnym, świętym miejscu.
Starzy Jakuci dowiedziawszy się o incydencie z dziećmi odpoczywającymi w pensjonacie stwierdzili, że chłopcy natknęli się na jedno z takich drzew. Nie wykluczone, że „właściciel” drzewa zabrał duszę chłopca, który pokusił się na jego własność.

Należy powiedzieć, że takich specjalnych drzew w Jakucji jest dużo i w dniu dzisiejszym. Miejscowi odnoszą się do nich z głębokim uszanowaniem, aby nie obruszyć na siebie gniewu złego ducha. Wszak tego, kto podniesie nań rękę czeka straszna kara.

Jakieś 10 lat temu, w jednym z rejonów Jakucji zdarzyła się taka historia. Pewien automobilista, który do tego czasu sceptycznie podchodził do starych ludowych wierzeń, przejeżdżając koło świętej polany z szamańskim drzewem zrobił małą potrzebę prosto na jego korzenie. Ale nie zdążył nawet odjechać z „miejsca przestępstwa” paru kilometrów, kiedy poczuł jak kokpit napełnia się smrodem gnijącego mięsa. Mężczyzna nie zmniejszył prędkości i zaczął kręcić głową w poszukiwaniu źródła ohydnego zapachu i naraz ze zdumieniem odkrył, że obok niego na miejscu pasażera siedzi jakieś stworzenie w starodawnym jakuckim ubiorze, obwieszone mnóstwem ozdóbek i patrzy na niego nieruchomym wzrokiem. Automobilista ze strachu o co mało nie wjechał do rowu, ale udało mu się zapanować nad samochodem. Nieznany towarzysz podróży jechał z nim do granicy pierwszego zamieszkałego osiedla, a potem znikł rozpływając się w powietrzu, zaś smród w kokpicie samochodu znikł dopiero po kilku miesiącach.

Szamańskie drzewo

Techniki bezpieczeństwa


Jednakże od wielu wieków uważa się, że Abasowie naprawdę obawiają się zwyczajnej… dzikiej róży (Rosa canina)! Dlatego to właśnie mieszkańcy jakuckich osiedli sadzą dzikie róże w obejściach i wokół swoich domów. Także zarośla tejże rośliny mogą stać się nielichą twierdzą dla samotnych podróżnych i myśliwych, którzy napotkali na złowrogiego demona.

Ponadto przez długie lata szamani radzili swym klientom przy spotkaniu z Abasem w bezludnym miejscu, w żadnym wypadku nie uciekać od niego, bowiem demon i tak dopadnie uciekiniera i zabierze jego duszę. A jeśli po prostu zejdzie mu się z drogi, to jest szansa na ratunek.

Przykładem na to, że ta rada jest dobra, może służyć takie oto wydarzenie. Latem 1950 roku, pewien kołchoźnik wracał z odległego pola do swej wsi. Przeszedłszy równo pół drogi mężczyzna ujrzał, jak na spotkanie z nim idą trzy dziwne postacie wysokiego wzrostu w szarych bluzach z kapturem. One rozszerzały się ku dołowi i przypominały kształtem ogromne butelki. Kołchoźnik od razu zrozumiał, że spotkanie z tymi potworami nie przyniesie mu niczego dobrego, dlatego pośpiesznie zszedł im z drogi i skryć się w przydrożnych krzakach. Jak się spodziewał, dziwni „butelkowi ludzie” nie zwrócili nań najmniejszej uwagi i przeszli obok.

Wielu mieszkańcom Jakucji doskonale wiadomo, że nie należy niepokoić miejsc, w których Abasowie mają swe miejsca osiedlenia się.

Kilka lat temu, dwoje wieśniaków postanowili rozpracować buteleczkę w opuszczonej zagrodzie nieopodal ich wioski. Miejscowi starali się trzymać od niej jak najdalej, odkąd jej gospodarze znikli bez śladu w dziwnych okolicznościach. Jednak jak wiadomo, pijani mają zawsze morze po kolana! Rezultat ich biesiady okazał się być opłakanym – jeden z biesiadników został znaleziony martwy w izbie opuszczonego domu, zaś drugi postradał rozum i do końca swoich dni opowiadał wieśniakom o wysokim, czarnym człowieku z wielkimi gorejącymi oczami, który się pojawił z sufitu by doszlusować im do kompanii.


Moje 3 grosze


Takie wydarzenia mają miejsce nie tylko w Jakucji. Na jesieni ubiegłego roku podobny incydent miał miejsce we wsi Toporzysko k./Jordanowa w woj. Małopolskim. Pewnego październikowego wieczora bawiące się dzieci zauważyły idącą w ich stronę sylwetkę wysokiej postaci w kapturze. Postać ta szła raz lewą, raz prawą strona drogi. Zdjęte strachem dzieciaki jak najszybciej uciekły do domu, niemniej jednak pstryknęły tej postaci kilka zdjęć – zob. - https://wszechocean.blogspot.com/2018/11/ce0-o-zmierzchu.html. Ciekawe jest to, że w okolicy rosło kiedyś olbrzymie drzewo – tzw. Mapna Lipa (lipa, którą umieszczano na mapach) licząca sobie kilkaset lat. Czyżby więc także i u nas zdarzały się spotkania z jakuckimi demonami?


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 39/2018, ss. 36-37
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz                           
       

poniedziałek, 18 lutego 2019

Za co zamordowano J.F.K.?


J.F. Kennedy

Ida Szachowskaja


W dniu 6.VI.1968 roku został zamordowany przez samotnego jordańskiego strzelca brat Johna Kennedy’ego – senator Robert Kennedy, któremu także zaproponowano prezydenturę. Jego śmierć też związana jest ze spiskami.

Zabójstwo amerykańskiego prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego zostało największą zagadką XX wieku. Chodzi o to, że człowiek, który go zamordował, wkrótce sam został zamordowany. W ślad za tym powstawały niewiarygodne hipotezy na temat motywów zabójstwa i postaci przestępcy.

Jacqueline Kennedy - Onasis

Mord w Dallas


Według oficjalnej wersji, w dniu 22.XI.1963 roku, o godzinie 12:30 CST do siedzącego wraz z żoną w otwartym wozie Kennedy’ego, w czasie jego wizyty w Dallas, wystrzelił z karabinu 24-letni komunista-fanatyk Lee Harvey Oswald, który kilka lat przebywał w ZSRR. Pierwsza kula weszła w kark i wyszła gardłem, druga trafiła w głowę. Prezydenta zdołano dowieźć do szpitala, gdzie zmarł on w pół godziny później. Znajdujący się wraz z nim w samochodzie gubernator Teksasu John Connally został zraniony, ale przeżył.

Na chwilę przed zamachem

Teoria spiskowa


Oswalda aresztowano, ale został on zastrzelony w dniu 24 listopada przy wejściu na komendę policji przez właściciela nocnego klubu Jacka Ruby’ego. Skazano go za to na karę śmierci, ale w rezultacie zmarł on w 1967 roku na raka płuc w szpitalu więziennym. Tym sposobem tajemnica zabójstwa prezydenta została złożona w grobie.

 I tutaj zaszaleli konspirolodzy.

Przede wszystkim chcieli oni odpowiedzieć na pytanie dlaczego i za co zabito J.F.K.?
v Według jednych, morderstwo miało podłoże finansowe. Kennedy zaczął emisję biletów skarbowych USA, co bardzo nie spodobało się finansowym bonzom kontrolującym tzw. Federalny Skład Rezerw, kierującym finansowymi operacjami nie tylko w USA, ale także na całym świecie.
v Inni uważali, że John Kennedy i jego brat – prokurator generalny Robert Kennedy – bardzo aktywnie walczyli z przestępczością zorganizowaną i prezydenta sprzątnięto na rozkaz „ojców chrzestnych” mafii: Carlosa Marcello, Santo Trafficante’a i Sama Giancany.
v Trzeci z kolei uważali, że przyczyną likwidacji prezydenta stała się decyzja o wycofaniu wojsk amerykańskich z Wietnamu.
v Czwarci winili za zabójstwo CIA, której prezydent zagroził „rozbiciem na tysiąc kawałków i rozniesieniem na cztery wiatry” i groźby te nie były pustymi: Kennedy zdążył zdjąć ze stanowiska dyrektora CIA Allana Dullesa i zneutralizować jego najbliższe otoczenie.
v Istnieje także hipoteza, która obwinia za to zabójstwo aktualnego wiceprezydenta USA Lyndona Johnsona, który po jego śmierci automatycznie obejmował Biały Dom. Wiadomym jest, że Kennedy planował wywalenie Johnsona z jego stanowiska. Wedle wielu świadków zamierzał on oskarżyć Johnsona o korupcję. Tak więc Johnson dogadał się z mafią i CIA i zorganizował zamach.[1]


„Kosmiczna” wersja


W latach 2000-ch profesor Uniwersytetu Cambridge – Lawrence Merrick wydał książkę pt. „Zabójstwo posłańca: Śmierć J.F. Kennedy’ego” w której oznajmiał, że Kennedy planował ogłosić fakt kontaktów rządu USA z przedstawicielami kosmicznej CNT. Opowiadał o tym dokładnie były oficer wywiadu US Navy – William Milton Cooper. W swoich pracach twierdził on, że w czasie sprawowania urzędu przez poprzedniego prezydenta Dwighta „Ike’a” Eisenhowera władze USA weszły w oficjalny kontakt z Kosmitami i zawarły z Nimi umowę o współpracy w sferze technologii, w szczególności związanych z budową latających talerzy. Oczywiście informacje o tym były ultratajne i skrywane przed niepowołanymi. W celu finansowania tychże kontaktów i projektów z Obcymi, grupa Majestic-12 odpowiedzialna za kontakty z humanoidami, wykorzystywała dochody z handlu narkotykami. To zupełnie nie spodobało się Kennedym i zażądali oni od członków grupy zaprzestania narkobiznesu, a także postraszył ich swymi planami ujawnienia prawdy o kontaktach z Kosmitami.

Cooper ponadto okazał się być doskonale obeznanym w tym wszystkim dzięki temu, że uczestniczył w budowie podziemnych baz, w których wojskowi pracowali wraz z Obcymi oraz dzięki dostępowi do tajnych dokumentów.

Wedle słów Merricka, wpadły mu w ręce tezy z zaplanowanego wystąpienia prezydenta. Swoją mowę Kennedy zamierzał zacząć od słów: Mieszkańcy Ziemi – nie jesteśmy jedyni na tym świecie! Zanim nastał fatalny dlań dzień, prezydent zanim wsiadł do samochodu, przekazał te notatki gubernatorowi Teksasu – Johnowi Connally’emu. Po tym, jak Kennedy’ego zabito, Connally obawiając się o własne życie (jak pamiętamy on także dostał w czasie zamachu) jakoby złożył te papiery do bankowego sejfu. Do tego powierzył on swemu referentowi ujawnić pakiet dokumentów po jego śmierci.

Connally zmarł w 30 lat później – w 1993 roku. Referent mający dostęp do skrytki otworzył ją, przeczytał i znów zamknął w sejfie. Tym niemniej, jak widać, podzielił się informacjami z jakimś VIP-em. W parę lat później, człowiek ten zatelefonował do Merricka i przekazał mu papiery nie ujawniając swego nazwiska. Profesor pokazał zapiski kilku grafologom i wszyscy oni potwierdzili, że pismo należało do J.F. Kennedy’ego.

Prowadząc swe dochodzenie, prof. Merrick wyjaśnił to, że przed wyjazdem do Dallas, Kennedy spotkał się ze swym poprzednikiem – Ike’em Eisenhowerem i przede wszystkim opowiedział mu o swych zamiarach ogłoszenia faktów o Kosmitach.

Nie wiadomo, czy jest w to zamieszany sam Ike, ale wiadomo było, że istnieli ludzie, którzy nie życzyli sobie rozpowszechniania takich informacji. Dlatego też przyjęto tak kategoryczne działania i odsunięto od tego prezydenta. A martwi zawsze milczą…

Rzekomy morderca prezydenta - Lee Harvey Oswald


Kim jest morderca?


Czy Kennedy’ego zamordował Lee Harvey Oswald? W każdym razie Komisja Warrena, której powierzono śledztwo w tej sprawie, doszła właśnie do takiego wniosku. Za prawdziwością wersji o winie Oswalda mówi ten fakt, że utrzymywał on kontakty z Fabiano Escalante, będącym wtedy pracownikiem Wydziału G-2 DSE[2] potem szefem kubańskiego wywiadu DSE, a stosunki pomiędzy Kubą a USA były bardzo napięte. Także stało się wiadomym, że po spotkaniach w Ambasadzie Kuby w Ciudad Mexico – Oswald oświadczył Escalantemu, że jest gotów zostać „żołnierzem rewolucji” i zabić Kennedy’ego.

Głównym dowodem stał się 26-sekundowy filmik nakręcony przez filmowca-amatora Abrahama Zaprudera. Ponoć widać na kadrach tego filmiku, jakoby jedna kula trafiła prezydenta z przodu, podczas gdy Oswald strzelał od tyłu i z góry. Ekspert Jacob Kelly przejrzawszy mnóstwo źródeł, uważa że padły nie dwa, ale pięć strzałów czy nawet sześć.[3]

Istnieje fakt wskazujący na to, że morderstwo nie było zaplanowane przez Oswalda. Budynek książnicy, z której szóstego piętra on strzelał, z niewiadomego powodu nie był zabezpieczony przez policję. Ponadto zdumiewa nas reakcja kierowcy prezydenckiego samochodu Williama Greera, który zamiast wdusić pedał gazu do oporu i uciekać spod ostrzału, nacisnął ostro na hamulec. I na koniec kula, która wprost rozniosła głowę Kennedy’ego, zgodnie z ekspertyzą balistyczną, leciała po bardzo dziwnej, zygzakowatej trajektorii.

Tak narodziła się następna hipoteza. Morderstwo przygotowała grupa pracowników CIA, do której poza Oswaldem także Orlando Bosh, E. Hovard Hunt, Frank Sturges i Jack Ruby. Strzelało kilku strzelców.[4] Grupa miała swego koordynatora, który stał z parasolem na podwyższeniu, z którego doskonale widział toczący się dramat. Opublikowano zdjęcia tego człowieka w wielu europejskich gazetach. Następne zabójstwo Lee Harveya Oswalda było także zaplanowane, a nie spontaniczne. W rzeczywistości Oswald strzelał, ale tylko zranił gubernatora Connaly’ego, a w prezydenta po prostu … nie trafił.

Najbardziej niewiarygodna hipoteza mówi, że Kennedy’ego zabiła… jego własna żona. Komuś udało się ujrzeć na kadrach zapisu filmowego, jak po wystrzałach Oswalda, Jacqueline Kennedy schyla się ku mężowi i wyciąga przedmiot podobny do rewolweru i kieruje go do prezydenta. Głowa Kennedy’ego literalnie eksploduje, zakrwawione odłamki czaszki rozlatują się na wszystkie strony. Skończywszy swe krwawe dzieło Jackie wyrzuca rewolwer. Ale ta hipoteza jest już całkiem bez sensu.[5]
No właśnie, a jaki miałaby w tym interes First Lady, by zabić swego męża? Może za jego stałe zdrady małżeńskie? Albo ona także uczestniczyła w spisku?

Jack Ruby strzela do Oswalda - zaczęła się wybijanka...

Kennedy żyje?


Istnieje jeszcze jedna, po prostu mordercza teoria konspiracyjna: po zamachu prezydent przeżył i służby specjalne go ukrywały. A jego pogrzeb był tylko szopką dla naiwnych.

I tak niejaka Sonia Fairone twierdzi, że od 1963 do 1989 roku była ona lekarzem Kennedy’ego.  W styczniu 1991 roku, do prasy dostało się zdjęcie „podstarzałego Kennedy’ego”. Człowiek podobny do niego był także sfotografowany przy grobie prezydenta na Arlingtońskim Cmentarzu wraz z agentami specsłużb. Aż chciałoby się uwierzyć w tą bajeczkę o cudownym wskrzeszeniu. Ale niestety – martwi rzadko się wskrzeszają, nawet jeśli byli prezydentami…


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 39/2018, ss. 20-21
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz       

             


[1] Lista ta jest o wiele dłuższa i zawiera 20 różnych podmiotów, które mogły być zainteresowane zabiciem J.F.K. – zob. - https://wszechocean.blogspot.com/2015/12/blue-book-kennedyego.html, https://wszechocean.blogspot.com/2013/11/kto-zamordowa-jfk.html, https://wszechocean.blogspot.com/2017/01/zdjecia-zabojcow-jfk.html. Ze swej strony uważam, że mogły to być dwa, a nawet trzy zamachy, przeprowadzone niezależnie od siebie przez dwie czy trzy różne komanda zamachowców, co wyjaśniałoby wszystkie dziwne zdarzenia, które miały miejsce w Dallas.
[2] Kubański Departament Bezpieczeństwa Państwowego, Wydział G-2 to wywiad.
[3] W programie „Sensacje XX wieku” Bogusław Wołoszański stawiał tezę, że strzałów było pięć, w oparciu o analizę filmiku Abe Zaprudera.
[4] Podobną architekturę spisku pokazał Stanley Kramer w filmie „Zasada domina” (1977), w którym ukazano sytuację podobną do tej, w jakiej znalazł się Oswald. Scenariusz napisał Adam Kennedy. 
[5] A jednak nie – ta hipoteza ma sens. Oczywiście Jackie nie zabiła męża, ale mogła to zlecić komuś, choćby swej rodzinie albo Onassisowi, który miał dość pieniędzy i wpływów, by tego dokonać i zatrzeć ślady wiodące do niego i Jackie.

niedziela, 17 lutego 2019

Boeing 747 Jumbo Jet




Stanisław Bednarz


Trudno uwierzyć ale Jumbo Jet (latający słoń) ma 50 lat.

Boeing 747 pierwszy lot odbył 9 lutego 1969 roku. Na zachodzie USA koło Seattle zbudowano specjalnie fabrykę. W 1970 roku w barwach linii Pan Am, rozpoczął swoją służbę. Przez 50 lat zamówiono 1572 Jumbo Jety, z czego 1548 zostało dostarczonych. Na dostawę czeka jeszcze 22 Boeing 747-8F cargo i dwa Air Force One (Prezydenta USA).

Amerykański producent wyprodukował je w czterech wariantach -100, -200, -300 i -400. Do końca stycznia 2018 r. wylatał 121,5 miliardów kilometrów i przewiózł prawie 6 mld pasażerów. Obecnie produkuje się jeszcze wersje cargo towarową Boeing 747-8F. Pierwszego Jumbo Jeta wycofano ze służby w 1975 r. i przekazano go muzeum w Seattle. Jest jednym z największych samolotów odrzutowych, w zależności od wersji, od 366 do 568 pasażerów. Istnieją także wersje towarowe – cargo.

 Jest to samolot czterosilnikowy, lecz może latać na trzech, a cechą charakterystyczną jest „garb”, w którym mieści się górny luksusowy pokład. Tym, co pasażerowie utożsamiali z lotem na pokładzie, z pewnością był komfort. Wysoki sufit w kabinie pasażerskiej dawał wrażenie przestronności. Panował niepodzielnie przez ponad 40 lat i nie zagroził mu nawet naddźwiękowy Concorde.










Godny rywal pojawił się w 2005 roku - Airbus A380. Zmaga się dziś z tymi samymi problemami, co inne czterosilnikowe odrzutowce. To bardzo silna konkurencja ze strony niewiele mniejszych, samolotów szerokokadłubowych, które mogą lecieć dalej, a przy tym wystarczą im dwa silniki. Chodzi o Boeinga 777, Boeinga 787, Airbusa A350.

Zbliża się zmierzch słonia. Od 2005 roku Boeing przyjął tylko 50 zamówień W historii Boeinga 747 zdarzyło się 28 wypadków lotniczych z ofiarami. Zginęło łącznie 3809 osób. Pierwszy miał miejsce 20 listopada 1974 roku gdy rozbił się Boeing 747 -130 Lufthansy na lotnisku w Nairobi i zginęło 57 osób. Największym wypadkiem było zderzenie dwóch samolotów Boeing 747 na lotnisku w Teneryfie w 1977 roku. Zderzyły się Boeing 747-121 linii Pan Am z Boeingiem 747-247 linii KLM zginęło łącznię 583 osoby (w samolocie Pan Am 335, w samolocie KLM 248) – jest to do dzisiaj największy wypadek lotniczy na świecie.

 Największy wypadek pojedynczego samolotu miał miejsce 12 sierpnia 1985 w Japonii gdy zginęło w Boeingu 747–SR-46 Japan Airlines 520 osób, też największy w historii wypadek pojedynczego samolotu.

Ostatni znaczący wypadek wersji pasażerskiej miał miejsce 25 maja 2002 gdy katastrofie uległ Boeing 747-209B China Airlines, zginęło 225 osób.


Samolot ten padł też ofiarą terrorystycznej libijskiej bomby nad Lockerbie, która wybuchła 21 grudnia 1988 roku w samolocie Pan Am Boeing 747-121A i zginęło 259 osób w samolocie i 11 na ziemi – był to odwet za barbarzyńskie bombardowania Trypolisu przez Amerykanów, oraz zestrzelenia w nocy 31.VII/1.IX.1983 r. przez ZSRR koło Sachalina Boeinga 747-230B koreańskich linii zginęło 269 osób, samolot ten wykonywał misję szpiegowską dla CIA.

sobota, 16 lutego 2019

Meteoryt Czelabiński




Stanisław Bednarz


To już 6 lat jak koło Czelabińska eksplodował tzw. Meteor Czelabiński.

 Tempus fugit – obiekt, którego przelot i eksplozję obserwowano był największym obiektem kosmicznym, jaki zderzył się z Ziemią od czasu katastrofy tunguskiej w 1908. Przelot tego superbolidu o średnicy około 17–20 metrów i masie wynoszącej do 10 tysięcy ton, obserwowano nad południowym Uralem w dniu 15 lutego 2013 roku około godziny 09:20 YEKT (04:20 CET/03:20 GMT). Po wejściu w atmosferę Ziemi rozpadł się po 32,5 sekundach lotu na wysokości 29,7 kilometrów nad Obwodem Czelabińskim.
Powstała w wyniku przelotu i eksplozji fala uderzeniowa spowodowała znaczne straty (uszkodzonych zostało ponad 7500 budynków), a także obrażenia. Meteoroid, który wleciał w atmosferę należał do obiektów bliskich Ziemi i należał do grupy Apolla.


Meteoroid przyleciał od strony Słońca, przez co trudniej było go dostrzec w trakcie zbliżania się do. Zderzenia meteoroidów takiej wielkości, zdarzają się statystycznie co kilkadziesiąt lat, a o rozmiarach większych niż 100 metrów – nie częściej niż co tysiąc lat.

Bolid wszedł do atmosfery pod kątem około 20° z prędkością około 19 km/s (64 tys. km/h) Zdarzeniu towarzyszył blask, który w kulminacyjnym momencie osiągnął jasność 30 razy większą od Słońca (wielu ludzi doznało poparzeń) oraz silna fala uderzeniowa. Według świadków wydarzenia po przelocie meteoru powietrze miało zapach prochu. Na podstawie pomiarów stacji CTBTO szacuje się, że energia wytracona w atmosferze odpowiadała energii wybuchu blisko 0,5 megatony TNT (blisko 40 razy większa od energii wybuchu bomby atomowej zrzuconej na Hiroshimę)...

W 1949 w okolicach Czelabińska miało miejsce podobne zdarzenie, spadł tam wówczas deszcz meteorytów, z którego odnaleziono dwadzieścia fragmentów meteorytów o łącznej masie dwustu kilogramów Po upadku meteorytu znaleziono bardzo wiele jego fragmentów, większość z nich ma wielkość kilku milimetrów, ale zdarzają się też większe kawałki. Na powierzchni lodu pokrywającego jezioro Czebarkul znaleziono otwór o średnicy 6 metrów, który mógł zostać wybity przez upadający fragment bolidu, ale nurkowie dotychczas nie odkryli żadnych szczątków.







17 lutego 2013 znaleziono dwa niewielkie fragmenty meteorytu w pobliżu krawędzi przerębla. Zostały one zidentyfikowane do grupy chondrytów zwyczajnych.

15 lutego 2014 roku, w rocznicę upadku meteorytu, w ósmym dniu Igrzysk w Soczi przyznano dziesięć złotych medali, które zawierały jego fragmenty m.in. Kamilowi Stochowi.

W niektórych wypadkach zniszczenia były poważniejsze, np. zawalenie się dachu fabryki cynku w Czelabińsku i uszkodzenie hali widowiskowo-sportowej Traktor Arena. Straty materialne na co najmniej 1 miliard rubli (ponad 103 miliony złotych) Do placówek medycznych w okręgu czelabińskim zgłosiło się około 1500 osób Większość osób odniosło powierzchowne obrażenia spowodowane przez szkło z szyb jednak 112 osób wymagało hospitalizacji.