Powered By Blogger

piątek, 27 stycznia 2023

Teorie i mity spiskowe o wojnie na Ukrainie

 

W ostatnim numerze „Faktów po mitach” nr 4/2023 ma stronie 15-tej pojawił się bardzo ciekawy artykuł Michała Kostura na temat wojny na Ukrainie i teorii spiskowych, w które obrosła. Warto to przeczytać i zastanowić się. Takie brednie – bo to są brednie – produkowane są w celach wojny psychologicznej Rosji z Zachodem – i vice-versa. I to jest właśnie to, co podejrzewałem od kilkunastu lat.

A oto fotokopia tego artykułu:



poniedziałek, 23 stycznia 2023

Hiszpańska afera bursztynowa

 


Od kilku dni słucham i czytam czczą gadaninę na temat afery z trzema hiszpańskimi „poławiaczami bursztynu” jaka miała miejsce na Wybrzeżu. Trzej „hiszpanie” (celowo z małej litery i w cudzysłowie, jako że nie znamy ich prawdziwej przynależności państwowej) wypłynęli łódką motorową na Zatokę Gdańską w poszukiwaniu … bursztynu. Gdyby to było lato, to nikogo by to nie dziwiło, ale w zimie? Przy wietrze i fali 8 stopni w skali Beauforta i niskiej temperaturze powietrza tylko 6 st. C i wody -2 st. C? I to do tego o godzinie 2 w nocy?

Na pokładzie łodzi znajdował się amatorski sprzęt nurkowy i podwodny dron. Służby ratownicze uratowały „hiszpanów” i powiadomiły policję. Policja rozpytała nurków i puściła ich wolno. Wyobrażam sobie, jak Putin rechotał, kiedy mu o tym zameldowano.

Za tzw. komuny tych gostków zapakowano by do aresztu, wzięto na konwejer i przesłuchiwano by tak długo, aż by „pękli” czyli puścili farbę. Bo to, że zajmowali się szpiegowaniem dla Putina jest oczywiste i tylko nasze służby kontrwywiadowcze przespały sprawę. Tak nawiasem, to wyobrażam sobie, jak agentura ruskiej SWZ szaleje w Polsce nie niepokojona przez nikogo! Jestem pewien, że te dwie sprawy: tajemniczych „hiszpanów” i działalności SWZ (czy Morskiej Brygady Specnazu) łączą się ze sobą i to bezpośrednio!

Gdyby tam były Wojska Ochrony Pogranicza – które PO-myleńcy z UW, ZSL i AWS rozwiązali w 1991 roku – to ta łódka w ogóle nie otrzymałaby zezwolenia na wypłynięcie w morze. Zostałaby zrewidowana i zatrzymana, podobnie jak jej pasażerowie. I taki byłby koniec całej sprawy, bo tych absztyfikantów przekazano by służbom Kontrwywiadu Wojskowego już po wstępnej „obróbce”. Ale nie, bo „eksperci” i „uczeni” z IPN uznali Zwiad WOP za organizację, która w myśl Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z 18 grudnia 1998 roku (art. 5 ust. 1 pkt 7) Zwiad WOP uznawany jest za organ bezpieczeństwa komunistycznego państwa, a zatem jego pracownicy zostali represjonowani – zresztą bezprawnie na zasadzie nielegalnej, bezprawnej i bandyckiej Ustawy deubekizacyjnej z 2010 i 2016 r.  Oto kolejny dowód na zidiocenie tych chorych rządów, które teraz odbija się czkawką, a będzie jeszcze bardziej, bo Polska może być (i jest) kolejnym celem na odwetowej liście Putina, czego większość rządzących nami (i pchających się do koryta)  przygłupów nie rozumie w pełni. Jeszcze nie, ale jak zrozumie, to będzie za późno. Jak w 1939 roku.

I dalej - nawet gdyby wypłynęli w morze, to byliby obserwowani przez sieć stacji radiolokacyjnych WOP i każdy ich krok byłby śledzony. I znów – system został zlikwidowany przez rzeczonych bezmózgów, którzy wierzyli w swej niebotycznej głupocie, że już nie będzie potrzebny. Jak widać jest potrzebny i będzie coraz bardziej ze względu na sytuację polityczną w naszej części świata! Wszak za naszą granicą szaleje wyniszczająca wojna, a rosyjscy agresorzy (kiedyś zablokowano mnie na 24 h na Szajsbuku za użycie słowa „kacapy” twierdząc, że jest to mowa nienawiści – he, he. W takim razie czym są słowa tamecznych polityków wzywających do atomowych bombardowań Polski? Słowami miłości chrześcijańskiej cerkiewno-słowiańskiej?) korzystają tylko z luk na naszych granicach, by uprawiać swoją wrogą działalność. No ale to się nie mieści w łepetynach polskich ptifurków naszej polityki, dla których myślenie o czymkolwiek poza nabijaniem własnej kabzy jest nie do pomyślenia!

Co można zrobić? Trzeba jak najszybciej reaktywować WOP i skierować je na najbardziej newralgiczne granice – wschodnie przede wszystkim. Terytorialsi z WOT nie nadają się do tej roboty, bo tu trzeba specjalistów. Straż Graniczna może pilnować granicy na zachodzie i południu. I przestać się patyczkować z halastrą, która pcha się do Polski drzwiami i oknami. Skończyć z tym cyrkiem na wschodnich granicach – albo kolorowcy będą chodzili przez przejścia graniczne jak normalni ludzie, albo wcale. I już. A przychlastom w rodzaju grup pomagających „migrantom” radzę – chcecie im pomagać – pomagajcie, OK., ale za polskimi granicami.

Oczywiście już słyszę wycie różnych cwaniaków, którzy z „migrantów” zrobili sobie niezły biznes ale trudno – albo spokojny kraj bez różnych mętów i szumowin, albo kraj z enklawami nierobów i dzieciorobów, wylęgarnia przestępczości, prostytucji, fanatyzmu religijnego, chorób i mafii, która za parę lat sięgnie po władzę. I wprowadzi nam szariat i dżihad. Oczywiście wspomagany przez Rosję, bo im tylko na tym zależy, by w polskim kotle cały czas wrzało.

A tego nikt przy zdrowych zmysłach sobie nie życzy.


Foto: WAF    

czwartek, 19 stycznia 2023

Trzy wulkany się przebudzają???

 


1.      Klaudia Stawska - Naukowcy odkryli wulkan pełen radioaktywnej magmy, który może się wybudzać

 

Wulkan pełen radioaktywnej magmy znajduje się w Yellowstone w Stanach Zjednoczonych. Komora magmowa wypełniona radioaktywnymi pierwiastkami została odkryta kilka kilometrów pod powierzchnią Ziemi. Była tam prawdopodobnie od kilku tysięcy lat.

Głęboko pod Parkiem Narodowym Yellowstone geolodzy odkryli złoża radioaktywnego minerału cyrkonu. Znajdują się one w komorze magmowej pod wulkanem Yellowstone, od 5 do 15 km pod powierzchnią ziemi.

Cyrkon to minerał, w którego skład wchodzi głównie krzemian cyrkonu i jest wykorzystywany przy produkcji materiałów żaroodpornych, w stomatologii czy do produkcji materiałów ściernych. Jest jednak również ważnym elementem w pozyskiwaniu pierwiastków radioaktywnych. Złoża znalezione w komorze magmowej są bogate w uran i tor – dwa bardzo radioaktywne pierwiastki chemiczne, które są wykorzystywane m.in. do produkcji reaktorów jądrowych i broni atomowych.

Czy wulkan Yellowstone może wybuchnąć?

Ostatnia erupcja tego superwulkanu miała miejsce 640 tysięcy lat temu i znacząco wpłynęła na klimat. W ostatnich tygodniach wulkan jednak wykazywał ogromne oznaki aktywności. Parkiem wstrząsnęło 81 trzęsień ziemi, które mogły sugerować, że wulkan Yellowstone się przebudził. Większość wstrząsów była stosunkowo niewielka – najsilniejsze miało 2 stopnie w skali Richtera. Niektórzy eksperci jednak ostrzegają, że wielkość trzęsień ziemi jest mniej istotna niż ich ilość, w przypadku budzenia się wulkanu. Fala małych wstrząsów wokół wulkanu zwykle oznacza, że magma i gazy pod powierzchnią zaczynają poruszać się.

Jeżeli doszłoby do erupcji superwulkanu Yellowstone miałoby to katastrofalne skutki dla dużej części Stanów Zjednoczonych. Zniszczenia mogłyby być widoczne nawet do 1000 km od miejsca wybuchu, ale pył wulkaniczny osiadłby na znacznie większym terenie.

A teraz w Europie:

2.     Grecja: Naukowcy odkryli kieszeń z magmą. Grozi erupcją podwodnego wulkanu.                

 

 Naukowcy z Imperial College w Londynie natrafili na gigantyczną kieszeń z magmą na Morzu Egejskim. Znajduje się ona pod aktywnym podmorskim wulkanem Kolumbo. Badacze podkreślają, że obiekt leżący zaledwie 8 km od malowniczej wyspy Santorini może stanowić poważne zagrożenie dla jej mieszkańców.

Odkrycie kieszeni z magmą pod wulkanem Kolumbo na Morzu Egejskim opisano w amerykańskim periodyku naukowym Geochemistry, Geophysics, Geosystems. Głównym autorem analizy jest polski uczony Kajetan Chrapkiewicz, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego i badacz Imperial College w Londynie. Naukowcy zauważają w pracy, że komora z magmą pod wulkanem rośnie w zastraszającym tempie.

  Ostatni raz do erupcji wulkanu Kolumbo doszło w 1650 roku. Magma przedarła się wówczas na powierzchnię wody, powodując śmierć 70 osób. Badacze szacują, że komora z magmą pod wulkanem ma obecnie wielkość 1,4 kilometrów sześciennych. Niepokojąco zbliża się do rozmiaru, który doprowadził do poprzedniego wybuchu.

 


3.   Od lat 80. był uśpiony. Podwodny wulkan się obudził

 

W Japonii doszło do wybuchu podwodnego wulkanu, który był uśpiony od niemal 40 lat. NASA podzieliła się zdjęciem erupcji, opisując je dowcipnie "Kaitoku mówi cześć".

Wulkan Kaitoku znajduje się na terenie japońskiego archipelagu Ogasawara, leżącego około 1000 km na południe od Tokio.

Położona na północ od wyspy Iwo Jima, podwodna góra zlokalizowana jest ok. 100 metrów pod powierzchnią wody. Z trzech podwodnych szczytów wulkanicznych aktywny jest tylko ten wysunięty na wschód.

Jak podaje NASA, oznaki przebudzenia naukowcy zaobserwowali już sierpnia 2022 roku, co potwierdziła japońska straż przybrzeżna.

Ostatnia aktywność rozpoczęła się w grudniu 2022 roku i trwała do nowego roku, gdy 3 stycznia udało się uchwycić wybuch. Ostatnia potwierdzona erupcja Kaitoku miała miejsce w marcu 1984 r., Chociaż Global Volcanism Program donosi również o możliwych erupcjach w grudniu 1984 r. i czerwcu 1986 r. Zapisy historyczne wskazują, że Kaitoku również prawdopodobnie wybuchł w 1543 r.

 

Moje 3 grosze

 

Do tego należy dodać superwulkan Campi Flegrei znajdujący się parę kilometrów od Wezuwiusza. Jego supererupcja wykończyłaby Europę i część Rosji. Obawiam się, że jakiś wariat może to wykorzystać i zdetonować nad nim kilkadziesiąt megaton – wstrząs może spowodować i na pewno spowoduje pęknięcie nadkładu nad komorami magmowymi, a to spowoduje, że kilkanaście kilometrów sześciennych magmy wyrwie się na zewnątrz. Efekt będzie straszny – Polska zostanie przykryta co najmniej 0,5-1 metrową (a nawet więcej, co zależy od kierunku wiatrów) warstwą pylistej tefry. To byłby koniec dla szaty roślinnej w naszym kraju… 

Ale to nie wszystko, bowiem na dnie Morza Śródziemnego czai się podwodny wulkan Empedokles, a na dnie Morza Tyrreńskiego podwodna formacja wulkaniczna Marsili i kaldera Palinuro złożona z łańcucha 15 wulkanów podwodnych.

Żeby było jeszcze ciekawiej, to na terytorium Niemiec znajduje się jeszcze jeden superwulkan Laacher See, który też może nieoczekiwanie się uaktywnić. Słowem nasza przyszłość zapowiada się wcale ciekawie!

                               

Źródła:

·        https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-12-09/superwulkan-yellowstone-ma-znacznie-wiecej-magmy-niz-wczesniej-sadzono-erupcja-jest-coraz-blizej/    

·        https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-grecja-naukowcy-odkryli-kieszen-z-magma-grozi-erupcja-podwod,nId,6540040?parametr=zobacz_takze&fbclid=IwAR3wcZxjfdIHCkiLIDUVGljoQBWE5HSlW_JkNztESVhiOj1SHbJ0pJpvdUU#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

·        https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/other/od-lat-80-by%C5%82-u%C5%9Bpiony-podwodny-wulkan-si%C4%99-obudzi%C5%82/ar-AA16q8j6?rc=1&ocid=winp1taskbar&cvid=63d1b6fda4634d9bb896148984677941&fbclid=IwAR2iQkZdk9eofo78xOH4OmbIpY_01HaLwRGRlsb7zDaaKuN8xrOJqT4a99k                     

sobota, 14 stycznia 2023

Niewidzialni Obcy

 


Naukowcy udowodnili, że na Ziemi są obecne niewidzialne istoty pozaziemskie. Czołowi naukowcy poszukujący dowodów na istnienie antymaterii we wszechświecie ogłosili niedawno, że napotkali na Ziemi nieznaną wcześniej „niewidzialną formę życia”, która prawdopodobnie szpieguje nas wszystkich! Czy to może być dowód, którego potrzebujemy, aby potwierdzić, że nie jesteśmy sami i że odwiedzają nas istoty pozaziemskie?

Koncern energetyczny Thunder Energies, który zajmuje się także rozwojem optyki i fizyki jądrowej, twierdzi, że odkrył „niewidzialne byty” żyjące w ziemskiej atmosferze i czuwające nad nami wszystkimi!

Dr Ruggero Maria Santilli, wykształcony na Harvardzie włosko-amerykański fizyk jądrowy, jest człowiekiem, który kieruje korporacją.

W rzeczywistości Ruggiero Santilli jest odrzucany przez wielu naukowców jako „naukowiec peryferyjny”.[1] Odrzucenie swoich badań przez „oficjalnych naukowców” opisał jako mękę dogmatyków próbujących powstrzymać „nową naukę”, która często przeczy ustalonym ideom, takim jak teoria względności Einsteina – niestety ludzie na naszej planecie mają zbyt wyprane mózgi, by to zrozumieć że może być więcej niż na pierwszy rzut oka i "co tak naprawdę się dzieje"!

Fizyk jądrowy twierdzi, że odkrycie było „zbiegiem okoliczności” z teleskopem Santilliego, który zaprojektował, aby spróbować odkryć dowody na istnienie teoretycznych galaktyk z antymaterii, promieni kosmicznych z antymaterii i asteroid z antymaterii.[2]

Zespół badawczy obawia się, że nieznane wcześniej formy życia mogą potajemnie monitorować Ziemię z powodu tego, gdzie się znajdowały. Santilli używa soczewki wklęsłej, która w rzeczywistości jest przeciwieństwem soczewek wypukłych standardowych lornetek. Jego teleskop nadal jest zastrzeżony i zgłoszony do opatentowania, ale pan Santilli jest przekonany, że odkrył formę życia, której nie można zobaczyć gołym okiem.

Santilli: To ekscytujące odkrycie. Nie wiemy, czym są te byty, są całkowicie niewidoczne dla naszych oczu, naszych teleskopów czy tradycyjnych teleskopów Galileusza, ale obiekty te są całkowicie widoczne w kamerach przymocowanych do naszego teleskopu Santilli. Od zarania naszej cywilizacji, aż do czasów tej niezwykłej informacji, my, ludzie, wierzyliśmy, że wszystko, co istnieje na górze, jest tylko tym, co możemy zobaczyć naszymi oczami i naszymi instrumentami optycznymi. Teraz wszystko się zmieniło, ponieważ odkryliśmy obecność bytów istniejących w naszym ziemskim środowisku – niewidocznych dla naszych oczu i przyrządów optycznych, ale całkowicie widocznych za pomocą nowych przyrządów, co znacznie poszerza nasze rozumienie postrzeganego wszechświata o dalekosiężnym zasięgu i możliwość przyszłego rozwoju i odkryć, które obecnie są prawdopodobnie poza naszą wyobraźnią.

Santilli twierdzi, że znalazł „co najmniej dwa rodzaje” niewidzialnych ziemskich bytów (UIC), które pozostawiają ciemny obraz na jasnym tle z aparatu cyfrowego podłączonego do teleskopu, oraz jasne NSM, które robią coś przeciwnego.

Santilli mówi, że odkrycia, opublikowane w badaniu zatytułowanym „Evident Detection Through New Concave Lens Telescopes of Another Invisible Terrestrial Entities (ITE)” w American Journal of Modern Physics, zostały „niezależnie zweryfikowane” przez czołowych amerykańskich astronomów.

Na pytanie, czym są te podmioty, powinien odpowiedzieć nasz rząd, ponieważ wydaje się, że podmioty te prowadzą nieautoryzowaną obserwację dość wrażliwych celów cywilnych, przemysłowych i wojskowych.

Dr George Gaines, prezes firmy, również w pełni popiera badania.

Zdaliśmy sobie sprawę, że rzeczywistość jest znacznie większa, niż początkowo myśleliśmy. Możemy zobaczyć rzeczy, których nie widzimy naszymi oczami lub standardową lornetką. Teleskop Santilli pozwala nam zobaczyć rzeczy, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy.


Firma publikuje to ważne odkrycie i zamierza spróbować dowiedzieć się dokładnie, co zaobserwowali za pomocą swojego nowego teleskopu. Santilli powiedział, że nie ma to nic wspólnego z próbą zarabiania pieniędzy. Ich celem jest odkrycie prawdy!

To była tylko kwestia czasu, zanim ktoś w jakiś sposób rzuci światło na to, co dzieje się nad Ziemią, i wygląda na to, że może to być początek czegoś wielkiego!”

 

ŹRÓDŁA:

·        www.researchgate.net/sciencepublishinggroup.com

·        https://cz24.news/vedci-dokazali-ze-na-zemi-su-pritomne-neviditelne-mimozemske-entity/

Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

 



[1] Być może ma on coś wspólnego z brytyjskim muzykiem Rayem Santillim, który w 1995 roku zdobył sławę wyciągając na światło dzienne rzekomy film z autopsji Kosmitki z Roswell. Film ten jest najprawdopodobniej zręczna mistyfikacją, którą świat nauki i wielu ufologów ostatecznie odrzuciło jako humbug.  

[2] Jak dotąd tego nie udało się dokonać nikomu, ale teoretycznie mogą istnieć całe wszechświaty z antymaterii tylko trzeba udowodnić ich istnienie…

poniedziałek, 9 stycznia 2023

47.296 nierobów mniej

 


W ostatnim numerze „Przeglądu” nr 2 z 9-15.01.2023 r. natknąłem się na felieton Romana Kurkiewicza pt. „47 296 powodów żeby rozwiązać Straż Graniczną”. Publicysta ów już raz zaatakował poczynania SG w związku z sytuacją, jaką mamy na naszej białoruskiej granicy, a ostatnio także na polsko-litewskiej. Kurkiewiczowi nie podoba się ni mniej ni więcej to, że SG wobec hord cudzoziemców usiłujących nielegalnie przedostać się do naszego kraju stosuje tzw. push-back, tzn. zawraca ich na Białoruś. Dla Kurkiewicza jest to działalność przestępcza i wielkim głosem domaga się kary dla funkcjonariuszy SG, rozformowania SG oraz kary dla sprawców kierowniczych – w czym akurat się z nim zgadzam, co atoli jest już inną sprawą z innego paragrafu.

Powołuje się on tutaj na jakieś stowarzyszenie Egala, którego misją jest budowanie utopijnego społeczeństwa ludzi równych pod każdym względem. Takie idealistyczne bla-bla-bla – znane od czasów Rewolucji Francuskiej i Wielkiej Rewolucji Październikowej. Czym się to skończyło? – wszyscy wiemy. Milionami ofiar wojen domowych i terroru, oczywiście w imię lepszego świata. Ale o tym Kurkiewicz już nie wspomina.

Dalej Kurkiewicz wypisuje jakieś banialuki o dzieciach, które zawrócono na Białoruś i co najciekawsze – nie ma żadnych danych i każe nam wierzyć na słowo, że takowe były. Najzabawniejsze jest to, że Egala pisze o straszliwych zbrodniach SG na przybyszach zza granicy, ale kiedy przychodzi do podania konkretnych danych, to okazuje się, że takowych nie ma, a więc jest to zwyczajne pomówienie. A to jest karalne.

Działacze Egali piszą, że mimo wyroków sądów SG wciąż stosuje push-backi w stosunku do przestępców pchających się na chama przez polską granicę. I znowu – zero danych, ale jak to brzmi! I słusznie, bo gdzie mamy umieścić tych naruszycieli granicy? Więzienia i areszty są pełne. Obozy dla uchodźców? W naszym klimacie to jest wyrok śmierci dla kolorowców, którzy są przyzwyczajeni do innych klimatów, a poza tym już słyszę wycie Kurkiewiczów, lewaków i innych PO-myleńców, którzy tak łakną obecności tychże w Polsce. Dlaczego mamy wspierać kogoś, kto przybywa do Europy dla „lepszego” życia? Gdybyż oni chcieli się wziąć za robotę, ale co oni potrafią poza rozmnażaniem się jak bakterie na pożywce? Nic. I to w czasie, kiedy burza na Wschodzie zbliża się do naszych granic!

No bo przecież chodzi tutaj o kasę. Kasę dla organizacji pomocowych. Dla takich „migranci” to biznes, dlatego rozumiem wściekłe ataki na polskie władze i SG p. Ochojskiej i jej podobnych. Wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Tylko się dziwię, że te organizacje pomocowe jakoś dziwnie nie mówią nic o polskich rodzinach żyjących poniżej wszelkich standardów, nie mówiąc już o seniorach mających najniższe renty i emerytury. Nie, dla nich najważniejsze jest dobro jakichś „migrantów”, którzy w Europie widzą raj na ziemi, gdzie nie trzeba pracować, bo państwa płacą im socjal wypracowywany przez frajerów. Takich jak my.

Kurkiewicz nie pojmuje, że ci „migranci” w krajach docelowych organizują własne getta i dzielnice, które są poza jakąkolwiek kontrolą władz. Miejsca te tworzą własne mafijne struktury, młodzieżowe gangi i przestępcze podziemie. Tego polscy Kurkiewicze nie ogarniają już swymi ciasnymi móżdżkami. Rozumiem, że to wszystko jest wymierzone w PiS i jego koterie, ale... Ponad podziałami partyjnymi i innymi jest jedna racja stanu – Polska.

W czasach Polski Ludowej za ochronę granicy były odpowiedzialne Wojska Ochrony Pogranicza, które swe zadania wypełniały niemal stuprocentowo. Niestety, po 1991 roku WOP zostały rozformowane – bo były solą w oku rozmaitych hochsztaplerów, złodziei, oszustów i krętaczy z „Solidarności”, a nade wszystko Kościoła katolickiego – słowem knajaków, którzy zemścili się ohydnie na emerytach WOP odbierając im 2/3 do ¾ emerytury na mocy bandyckiej ustawy deubekizacyjnej (a właściwie dwóch – z 2009 i 2016 roku). Bez postępowania dowodowego, bez rozprawy sądowej, bez prawomocnego wyroku… Tak wygląda to „prawo” i „sprawiedliwość” w III i IV Najjaśniejszej Pomrocznej.

Ale to wszystko nic, Kurkiewicz i jemu podobni są tak przekonani o swej wszechwiedzy i nieomylności, że są głusi na wszelkie argumenty. Ale to oczywiste – tacy właśnie „pożyteczni idioci” pracują za friko na rzecz Putina i Łukaszenki, którym marzy się przywrócenia status quo ante 1990 roku i dlatego z taką zaciekłością atakują oni organa ochrony granic. Ciekawy jestem, co powiedzą, kiedy jakiś beżowy „inżynier” czy „doktor” zgwałci i poderżnie gardło ich dziecku czy żonie? Oczywiście będzie winna SG, no bo oni nie będą mieli sobie nic do zarzucenia… bo głupota nie boli, quod erat demonstrandum.   


Inż. Robert K. Leśniakiewicz

Kpt. w st. spocz. WOP i SG