Powered By Blogger

czwartek, 30 kwietnia 2026

Kiedy Tribeč uwięził mnie w innym czasie

 


František Kovár

 

Relacja świadka

 

Zawsze lubiłam chodzić sama do lasu. Góry Tribeč były moim schronieniem, a miejsca przez które przechodziłam znałam niemal na pamięć. Wierzyłam, że nie ma mnie tam co zaskoczyć - aż jeden letni spacer zamienił się w coś, czego nie potrafię racjonalnie wyjaśnić.

 

Dzień, który zmienił świat

 

To było piękne lato, las był zielony i pełen życia. W jednym znanym mi dobrze obszarze przyciągnęły mnie kwiaty w trawie. Przyglądałam się z nimi tylko na chwilę. Ale kiedy wstałam i się rozejrzałam, nie poznałam tego miejsca.

Wszystko się zmieniło. Las nagle nie wyglądał letnio, ale jak głęboką jesienią. Wszędzie była nienaturalna cisza, nawet listek się nie ruszył. Poczułam dziwny, gorzki chłód, a niebo nade mną miało ciężki, szary kolor. To był zupełnie inny świat niż ten, z którego chwilę temu patrzyłam na kwiaty.

 

Wędrując po innym świecie

 

W panice zaczęłam szukać drogi do domu. Nie mam pojęcia jak długo wędrowałam po tym obcym lesie. Czułam się uwięziona w przestrzeni bez czasu, gdzie nic nie ma sensu. Wszystko na raz, tak niespodziewanie jak wcześniej, las znów się zmienił. Wokół mnie nagle znów była letnia pogoda i poczułam ciepłe powietrze.

Kiedy w końcu wróciłam do domu i spojrzałam na zegarek, byłam w szoku. Czułam się jakbym była na krótką chwilę nieobecna, ale naprawdę byłam zagubiona na 6 godzin. Gdzie ten czas zniknął i co dokładnie się wydarzyło w tym lesie, nadal nie mam pojęcia.

 

Macie podobne doświadczenie?

 

Ta historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach osób, które doświadczyły czegoś tajemniczego w górach Tribeč.

 

Moje 3 grosze:

 

No mamy podobne doświadczenia także z polskich gór: Tatr, Karkonoszy i Beskidów. Odnoszę wrażenie, że zjawisko to nie jest aż tak unikalne, jak się wydaje. Fenomeny pętli czy zawrotek w Czasie obserwuje się także w Alpach Wapiennych – w masywie Mt. Untersberg (1973 m n.p.m.). NB, niedaleko od niego znajdował się dom wypoczynkowy Adolfa Hitlera na Berchtesgaden. Czyżby złowrogi wpływ tej góry odbijał się na zdewiowanym umyśle tego arcyzbrodniarza? A może to było odwrotnie? – może to umysł tego potwora aktywizował ciemne, demoniczne siły w pobliskich górach…? Kto wie?

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 29 kwietnia 2026

CE2 z NOTSUB: Przypadek USS „Monrovia”

 

Emile Kelly Gauthier

 

Raport z obserwacji Narodowego Centrum Zgłaszania Obserwacji UFO

Zdarzenie: 23.05.1968, 21:00 (Wprowadzono jako: 23.05.1968, 21:00)

Zgłoszono: 22.01.2007, 22:23:27, 22:23

Wysłano: 01.02.2007

Lokalizacja: Atlantyk okolice Azorów (USS Monrovia),

Kształt: Owal

Czas trwania: 90 min

Obserwacja USO w pobliżu Azorów po zatonięciu USS Scorpion

Niniejszy raport ma na celu ewentualne potwierdzenie zgłoszenia obserwacji UFO/USO z 05.08.1968 w pobliżu Azorów, po zgłoszonym zatonięciu USS Scorpion i późniejszej operacji poszukiwawczej.

„Byłem na pokładzie okrętu USS Monrovia APA-31, który płynął do Norfolk w Wirginii po sześciomiesięcznym rejsie na Morzu Śródziemnym. Około godziny 21:00 AZOST na prawej burcie, tuż za rufą, zauważono duży, zanurzony obiekt.

Obiekt miał wydłużony, owalny kształt, luminescencyjny pomarańczowy kolor i wydawał się półprzezroczysty.

USO wykonał kilka zmian kursu i prędkości, unieruchamiając kompas, radar i sprzęt radiowy.

Obiekt zniknął równie szybko, jak się pojawił.

Obserwacja trwała około 90 minut i była obserwowana przez 11 członków załogi oraz kontyngent piechoty morskiej USA.”

((UWAGA OD ODWIEDZAJĄCEGO STRONĘ NUFORC))

„Byłem na pokładzie USS Zellars DD777, a mój okręt wypłynął 4 kwietnia 1968 roku. Mój okręt dotarł do Morza Śródziemnego, zanim okręt podwodny USS Scorpion eksplodował i zatonął. USS Monrovia został zboczony z kursu i brał udział w poszukiwaniach Scorpiona.

Wciąż wiele tajemnic pozostaje na temat zatonięcia okrętu. Może ma to związek z obiektem, który widzieli członkowie załogi Monrovii?

„Pomyślałem, że to może być interesujące. Na otwartym morzu można zobaczyć wiele rzeczy”.

 ((Uwaga NUFORC: Wyrażamy wdzięczność źródłu za powyższy komentarz i miłe słowa o naszej pracy. PD)) źródło: Narodowe Centrum Zgłaszania Zdarzeń o UFO (NUFORC)

 

Moje 3 grosze:

 

Jest to jeden w przypadków obserwacji USO w okolicy katastrofy nuklearnej – w tym przypadku zatonięcia SSN USS Scorpion. Jak wiadomo, na pokładzie Scorpiona znajdował się trakcyjny reaktor jądrowy typu S5W oraz 24 torpedy typu Mk XIV, Mk 16, Mk 45 Astor – te ostatnie z głowicami nuklearnymi W34, o mocy 11 kt każda. Cały ten arsenał spoczywa na dnie Atlantyku na głębokości 3600 m.

Z materiałów przedstawionych przez autorów amerykańskich wynika, że UFO i Ufiaści interesują się miejscami ziemskich katastrof jądrowych – czego dowodzą obserwacje z Three Mile Island, Czarnobyla i Fukushimy, gdzie wydarzyły się te największe i najbardziej spektakularne katastrofy nuklearne. Opisaliśmy je w książce pt. „Piekielne katastrofy nuklearne” (Jordanów 2021).

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz  

wtorek, 28 kwietnia 2026

CE4X(?) z Nimfami w ZSRR

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Cłaczetczwo, obwód moskiewski, Rosja

Data: 28.VI.1980

Godzina: 14:00 MSK

Opis incydentu:

W sierpniu 1979 roku Władimir Pawłowicz Bogaczew natknął się na dziwną, niewidzialną barierę na polu niedaleko domu. Wcześniej tego dnia siedział na zewnątrz z młodą córką, gdy oboje usłyszeli głośny dźwięk przypominający helikopter przelatujący nad pobliskimi drzewami. Nic nie widzieli. Później, idąc polem w pobliżu wioski, ponownie natknął się na niewidzialną barierę i zmęczył się, a w gardle zaschło mu w gardle. Usiadł na polanie i nagle usłyszał donośny, piskliwy głos po rosyjsku: „Chcesz zobaczyć dziewczyny?”.

Spojrzał w górę i zobaczył bardzo wysoką, męską postać ubraną w coś, co przypominało ciężki strój mnicha. Postać uśmiechnęła się do Bogaczewa, a on wstał. W tym momencie humanoidalny stworek zaczął znikać mu z oczu, najpierw zmieniając się w pionowe pasy, a potem całkowicie znikając. Chwilę później humanoid pojawił się ponownie, tym razem ubrany w coś, co wyglądało na obcisły, błyszczący, zielony „skafander kosmiczny”. Skafander zakrywał go całkowicie, z wyjątkiem głowy. Nieznajomy był tęgi i miał europejskie rysy twarzy. Miał spiczasty podbródek, wysokie kości policzkowe i coś, co wyglądało na rzadki zarost. Powtórzył swoje pierwotne pytania o dziewczyny i znów zniknął. W jego miejscu świadek mógł teraz zobaczyć łąkową panoramę, niebiesko-białą, przypominającą prostokątny ekran. Na nisko przystrzyżonej trawie stała grupa uroczych dziewcząt, ubranych w cienkie, białe ubrania i nakrycia głowy. Miały piękne, długie, czarne włosy i były bose. Ich skóra była śnieżnobiała, a wszystkie miały cudowne, proporcjonalne i zmysłowe ciała. Przypominały nieco Japonki, ale o europejskich rysach twarzy, w wieku około 17 lat.

Jedna z nich przemówiła melodyjnym, lecz niezrozumiałym językiem. Świadek usłyszał syk i scena zniknęła. Ogarnęła go mgła i zdawał się tracić przytomność. Wkrótce znalazł się w obiekcie o ścianach pokrytych białym linoleum. Na ścianie wisiał plakat, podobny do ręcznie malowanego rysunku; na nim znajdowała się pięcioramienna gwiazda. Po prawej stronie pokoju zobaczył duże zielone zasłony prowadzące do większego pomieszczenia. Za zasłonami natknął się na dwa urządzenia przypominające aparaty i stół pośrodku, a po obu stronach na coś, co wyglądało na wygodne sofy. Na suficie znajdowała się okrągła lampa z jasnym światłem. W tym pokoju zobaczył bardzo wysokiego mężczyznę, około 2 metrów wzrostu, z krótkimi czarnymi włosami po bokach i łysiną na czubku głowy, ubranego w wąskie spodnie z paskiem i brązową koszulę w paski z krótkim rękawem. Po prawej stronie stał inny mężczyzna w szarym ubraniu, który całkowicie ignorował świadka. Wysoki Kosmita zwrócił się do Bogaczewa, pytając go, czego najbardziej się boi, a świadek natychmiast odpowiedział: „Wojny nuklearnej”. Kosmici obiecali zaangażować się w sprawy ludzkie i zapobiec katastrofie. Po obietnicy skontaktowania się z lokalnym środowiskiem naukowym Bogaczew został oddelegowany z powrotem na to samo pole. Potem nie widział już Kosmitów.

Dodatek HC nr 1468

Źródło: Boris Szurinov, „Cuadernos De Ufologia” tom. 15 # 2 1993 & Viktor Orlov, „Contact & Contactees” 1990. Archives of Felix Zigel https://cloud.ufo-forschung.de/s/cEqcmy3x55feHyJ?dir=undefiniowane&path=%2FRussia%2FAIAUFO&openfile=767156  

Typ: G

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Puste wzgórze Mnich: Czy liptowska góra kryje zaginioną twierdzę Templariuszy?

 


 

František Kovár

 

    Nasze poszukiwania templariuszy na Słowacji po Sitnie i Ludrowej doprowadziły nas do kluczowego dla liptowskich zagadek miejsca. Wzgórze Mnich, wznoszące się nad Rużomberkiem, to nie zwykłe wzgórze. Według badań Miloša Jesenskégo i dawnych legend jest to masywny, w którego wnętrznościach zapisano niegdyś sekretną historię rycerzy z Czerwonym Krzyżem.


    Zaginiony klasztor: Troja Słowacka

    Największą tajemnicą mnicha jest jego "niewidzialny" klasztor. Miloš Jesenský w swoich dziełach podąża za wskazówkami historyka Stefana Nikolaya Hýroša i pracuje z teorią, że na dole wzgórza znajdowała się ogromna, strategicznie ważna siedziba Templariuszy (zwana czasem Gisernem). Pozostaje zagadką, dlaczego dziś nie widzimy z niej żadnych naziemnych ruin.

    Czy po oficjalnym zniesieniu Zakonu w 1312 roku centrum to celowo rozebrano, aby wymazać każdy pomnik jego właścicieli? Jesenský sugeruje, że Mnichovo było nie tylko kwestią religijną, ale kluczowym centrum kontrolującym ważną trasę biznesową, a jeśli klasztor naprawdę tu stał, to pełnił rolę niezwyciężonej twierdzy wojskowej.


    Labirynt w głębi: Czy szczyt naprawdę jest pusty?

    Większość fantazji badaczy i miejscowych drażni plotka, że cały masyw Mnicha przewierca system korytarzy. Musieli połączyć wzgórze z kościołem w Ludrowej, zamkiem Likawskim i dosięgać w głębokie wnętrza jaskini Liskowskiej.

    * Jesienny widok: Autor wskazuje, że Templariusze byli mistrzami w użytkowaniu terenu. Dla rycerzy, którzy w czasie prześladowań potrzebowali potajemnie przenosić mienie lub osoby, wykorzystanie naturalnych jaskiń i podłączenie ich do sieci tuneli byłoby logicznym krokiem

    * Racjonalny rdzeń: Geolodzy w masywie Mnicha naprawdę potwierdzili istnienie przestrzeni jaskiń i głębokich ubytków. Legenda o "pustej górze" może być więc ludową interpretacją prawdziwego, stworzonego przez człowieka systemu ucieczek i przechowywania.


    Legenda o klątwie: „Mnichu, żebraku, idź!”

    Przywiązana do szczytu to również fascynująca reputacja etymologiczna, która może nieść zniekształcone wspomnienie upadku zakonu. Mówi o trzech fałszywych mnichach, których zaczarował stary pustelnik za swoje zło. Jego słowami: Mnichu, idź błagać! mnisi skamieniali i zamienili się w trzy dominanty regionu, góry: Mnich, Čebrať (z ludowego „żebrać”) i Choč (lud. „idź”).

    Choć historia brzmi jak bajka, badacze widzą równoległość z losem Templariuszy. Po 1312 roku "Czerwoni Mnisi" zostali siłą pozbawieni własności i władzy - z dnia na dzień potężni władcy stali się żebrakami. Nazwa góry Mnich to być może stały pomnik nagłego i tragicznego zakończenia tego zakonu na Liptowie.


    "Czerwoni mnisi" jako firewall psychologiczny

    Dlaczego ludzie w Mnichovie od wieków boją się nocnych duchów? Podobnie jak poprzednie lokalizacje, legendy o przerażających mnichach wyłaniających się z wnętrz gór prawdopodobnie służyły jako protokół bezpieczeństwa. Jesenský interpretuje te zjawiska jako formę tajnej ochrony. Strach przed nadprzyrodzonym zniechęcił ciekawskich do poszukiwań działań skuteczniej niż jakakolwiek kamienna brama.


    Wnioski: Mapa tajemnic pozostaje otwarta

    Góra Mnich to ważny punkt na słowackiej mapie Templariuszy, który wraz z Sitno i Ludrową tworzy logiczną sieć punktów wsparcia. To właśnie badania Miloša Jesenskiego pozwala nam dostrzec w tych miejscach więzi, o których dotychczas zapominała oficjalna nauka. Nasze poszukiwania się jednak nie kończą - słowacka historia kryje kolejne miejsca oczekujące na ich odkrycie.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 26 kwietnia 2026

Jaskinia Deravá skala: Kamienne sanktuarium w cieniu rytualnych ofiar

 


František Kovár

 

W sercu Małych Karpat istnieje ogromny portal, który przez tysiące lat pochłaniał światło i powracał tylko echa rytuałów. Jaskinia Deravá skala to nie tylko geologiczny rarytas - to kamienna katedra, której zakurzona ziemia w głębi ukryła kości tych, którzy nigdy nie wrócili do domu.

W ciszy Mokrej Doliny, gdzie korony bukowe kłaniają się nad wapiennymi murami, znajdziesz wejście do innego świata. Skała jaskini Deravá z majestatycznym, około 40 metrów długości korytarza jaskini przypomina otwartą ranę w masywie Javorinky Choć nie znajdziecie w nim błyszczącej dekoracji, to zimne ściany oddychają czymś znacznie bardziej chłodzącym - wspomnieniem krwi i poświęcenia.

 

Pionierzy w kurzu i cieniu

 

Archeolodzy od ponad stulecia próbowali rozszyfrować ciszę tej jaskini. Pierwszym, który obudził cienie przeszłości w 1913 roku był węgierski paleontolog Jenö Hillebrand (1884-1950). W popiołach ze starych pożarów zaczął odkrywać historię, którą później opracował w 1950 roku František Prośek. Obaj mężczyźni w kurzu jaskini szukali odpowiedzi na pytanie dlaczego ludzie wrócili właśnie w to miejsce, mimo że nie zapewniło im to pełnego bezpieczeństwa przed zimnem i drapieżnikami.

 

Rzucone w ciemność: Dziecko, które pozostaje

 

Jaskinia ujawniła najczarniejszy sekret podczas badań rewizji. W jej wnętrznościach znaleziono grób dziecka w krzywej pozycji, pochodzący z okresu neolitu. Dlaczego właśnie tutaj? Dlaczego w ten sposób? Interpretacja ekspertów sugeruje, że jaskinia była nie tylko domem, ale mogła służyć jako rytualna ofiara.

Teorię tę potwierdzają również odkrycia obiektów miedzianych z okresu eneolitu (późna epoka kamienia). Ich los został przypieczętowany w czasach prehistorycznych - celowo zostały uszkodzone, metaforycznie "zabici" w rytuale Każdy taki przedmiot, oddany na głębię, miał zyskać przychylność niewidzialnych sił, które według naszych przodków znajdowały się pod skarbcem skały Derava.

 

Kuchnia myśliwych i duchy niedźwiedzi

 

Obłąkana skała była miejscem przez kilkadziesiąt tysięcy lat, gdzie śmierć była częścią przetrwania. Znaleźli się w jej warstwach:

• Wskazówki z pazurka mamuta - unikalna broń „typu młodzieżowego”, która służyła do treningu największych stworzeń epoki lodowcowej.

• Noże i drapaczki z pazurem, które używali myśliwi w jaskini Sher 40.000 lat temu porcjowali swoją ofiarę.

• Szczątki gigantycznego niedźwiedzia jaskiniowego, którego warczenie odbiło się od wapiennych ścian na długo przed tym, jak pierwszy człowiek przybył do jaskini.

 

Miejsce, gdzie cisza zamarza

 

Deravá skała jest dziś pusta. Jej armatura została wygaszona tysiące lat temu, a kości dziecka spoczywają w muzeum. Mimo to gość odczuwa dziwny niepokój. Monumentalna przestrzeń, bez jakiejkolwiek naturalnej ozdób, wygląda jak opuszczona scena po brutalnym przedstawieniu. To miejsce, gdzie czas zatrzymał się w miejscu, aby zachować pamięć o epoce, kiedy człowiek był na łasce ciemnych sił podziemnych katedr.

 

Praktyczne informacje: Jak się tam dostać?

 

Droga do ofiarnego miejsca prowadzi z Plaveckého Mikołaja przez cichą Dolinę Mokrą. Podążajcie zielonym znakiem turystycznym (szlak naukowy Plavecký kras), który w niecałą godzinę lekkiej wspinaczki poprowadzi Was bezpośrednio pod ogromny skarb. Jaskinia w okresie letnim pokryta jest roślinnością i trzeba uważać, bo inaczej może Cię ominąć. Przygotujcie się, że pod skarbcem skały Derava nawet najdzielniejszy turysta zatrzyma się na chwilę i posłucha ciszy, która trwa od tysięcy lat.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz