Powered By Blogger

piątek, 31 lipca 2026

CE0X z Syreną koło Krymu

 


Albert Rosales

 

Miejsce zdarzenia: W pobliżu Batilimanu, Przylądek Aja, Półwysep Krymski, Ukraina

Data: 18.VIII.1991

Godzina: 23:30 EEST

Opis incydentu:

Wiaczesław (Sława) Tertus, lider sewastopolskiego zespołu muzycznego „Oreol”, pływał samotnie nocą w okolicach przylądka Aja (Aya), między Sewastopolem a Foros. Jako dobry pływak znajdował się około 100 metrów od skalistego, surowego wybrzeża południowo-zachodniej części Półwyspu Krymskiego. Morze Czarne było całkowicie spokojne, a księżyc w pełni. Rozkoszując się wspaniałym widokiem księżyca, Wiaczesław płynął powoli z prądem morskim. Nagle świadek poczuł, że ktoś szturcha go w ramię. Natychmiast się odwrócił, ale nikogo nie widział, słyszał jedynie plusk wody. Pomyślał, że być może jego koledzy, którzy przebywali na brzegu, robią sobie z niego żarty, więc zaczął płynąć w kierunku brzegu. Nagle ponownie poczuł szturchnięcie lub kopnięcie w ramię. Kiedy tym razem się odwrócił, zobaczył twarz młodej kobiety o długich, jasnych włosach, wyraźnie widoczną w blasku księżyca w pełni. Jej oczy były znacznie większe niż normalne ludzkie i zdawały się emitować fosforyzujące światło. Przestraszony świadek pogłaskał dłoń kobiety, a następnie zaczął płynąć w kierunku brzegu z bardzo dużą prędkością. Za sobą słyszał plusk wody, ale nie odwrócił się, by spojrzeć. Blisko brzegu poczuł bardzo silne ukłucie w plecy, a kiedy w końcu się odwrócił, ponownie zobaczył twarz kobiety, która wydawała się „rozczarowana”, ale nie zatrzymał się i po dotarciu do brzegu wybiegł z krzykiem. Jego przyjaciele podbiegli do niego i na chwilę zauważyli lśniące, srebrzyste ciało, które pojawiło się na chwilę w wąskim pasie wody oświetlonym przez księżyc, i również usłyszeli plusk wody. Wiaczesławowi udało się uspokoić dopiero kilka godzin później po solidnym łyku wódki. Później jednak poczuł pragnienie, by ponownie zobaczyć dziwną „syrenę” i kilkakrotnie odwiedzał to miejsce, pływając samotnie nocami po Morzu Czarnym, ale najwyraźniej nigdy więcej jej nie zobaczył. Śniło mu się, że syrena go przywołuje.

Dodatek HC

Źródło: Walerij B. Iwanow „Tajemnice Sewastopola” Tom 4 w: „Tajemnice przyrody” Sewastopol 2008

Typ: E

Uwaga: Miejsce to jest znane z wielu relacji o spotkaniach z USO i USO oraz istotami, które utożsamiane są z Syrenami. Opisaliśmy je w książce „Bliskie Spotkania z Syrenami”, Hilo i Jordanów 2026. Incydent ten jest kolejnym dowodem na to, że wody Wszechoceanu są zamieszkane przez nieznane nauce rozumne istoty zwane przez nas Syrenami, Rusałkami, Pannami Wodnymi, etc. etc.

Opracował- ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 30 lipca 2026

CE4X(?)/MT w Brazylii

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Pelotas, Rio Grande do Sul, Brazylia

Data: 10.V.1978

Godzina: 22:50

28-letni robotnik Assis Antonio Caetano de Avila wracał do domu w dzielnicy COAB. Podróżował pickupem z kolegami, gdy zauważył dziwne światło na niebie. Obiekt przykuł jego uwagę, choć jego towarzysze twierdzili, że nie zauważyli niczego niezwykłego. Po rozstaniu się z kolegami i kontynuowaniu samotnej podróży w kierunku domu, Assis ponownie dostrzegł poświatę. Początkowo przypominała ona bardzo jasną gwiazdę, ale światło szybko się powiększało, zbliżając się, aż ujawniła obecność fizycznego obiektu. Według jego relacji był to metaliczny obiekt, zaokrąglony i w kształcie dysku, z kopulastym wierzchołkiem. Urządzenie opadło bezszelestnie i wylądowało na ziemi, wspierając się na czterech metalowych podporach lub nogach. Intensywna poświata otaczała obiekt, która później zgasła, pozwalając na lepszy widok na jego strukturę.

W obiekcie pojawił się otwór, pełniący funkcję drzwi, z którego wyszły dwie istoty. Według Assisa, te dwie istoty były humanoidami niskiego wzrostu, mierzącymi około 1,10 metra. Wyglądały jak ludzie, miały proporcjonalne ciała i niezwykłe rysy. Istoty nosiły dopasowane, srebrzystobiałe ubrania. Nosiły hełmy z wizjerami – podobne do kasków motocyklowych – z dwiema małymi antenami skierowanymi ku górze lub prętami zakończonymi kulami lub guzowatymi końcówkami. Według relacji, twarze istot szczególnie przykuły uwagę Assisa, głównie ze względu na ich duże, uderzające oczy. Pomimo nietypowego wyglądu, nie wyglądały na potworne; zostały opisane jako humanoidy o wyglądzie zbliżonym do ludzkiego. Pomimo dziwnego wyglądu, Assis stwierdził, że nie przejawiały agresji. Istoty próbowały zabrać go do środka statku, dając do zrozumienia, że ​​chcą go zabrać ze sobą. Po wejściu do środka świadek opisał otoczenie zupełnie inne niż w konwencjonalnym samolocie. Wnętrze miało płaskie, metaliczne ściany i było oświetlone jednolitym światłem, bez widocznych lamp ani źródeł światła. Podłoga została opisana jako wykonana z miękkiego materiału, podobnego do pianki lub dywanu. Assis zgłosił również obserwację wewnętrznej struktury z obszarami przypominającymi przedziały i korytarze. Na statku byli też inni pasażerowie. Wśród nich dwie kobiety z załogi, które zwróciły jego uwagę. Według raportu, były to kobiety o ludzkim wyglądzie – nieco wyższe od mniejszych istot (które miały około 1,30 metra wzrostu) i nieco bardziej rozwinięte fizycznie.


Kobiety nosiły srebrzystobiałe ubrania, podobne do strojów pozostałych członków załogi. Ich stroje obejmowały nakrycia wykonane z tego samego koloru i materiału. Nosiły również hełmy z małymi antenami, ale w przeciwieństwie do mniejszych istot, ich hełmy nie miały kulek ani wypustek na końcach anten. Spod hełmów widoczne były długie włosy, spływające kaskadą na ramiona, co podkreślało ich kobiecy wygląd. Jedna miała ciemne włosy i brunetkę, a druga została opisana jako blondynka. Jedna z kobiet podeszła do Assisa przyjaźnie, mówiąc jego językiem i mówiąc mu, żeby się nie bał, ponieważ chcą zabrać go do innego świata – planety, z której pochodzą. Druga członkini załogi, opisana jako blondynka, wydawała się zajmować pozycję lidera wśród załogi. Według świadka, jej status wskazywał na to, że dowodziła grupą, ponieważ reszta załogi posłuchała jej rozkazu, by Assis odszedł. Istoty nalegały, aby towarzyszył im w podróży, ale Assis odmówił, martwiąc się o swoją rodzinę i twierdząc, że musi wrócić do domu. Po pewnym czasie kobieta uznała, że ​​powinien zostać uwolniony. Później Assis zdał sobie sprawę, że wrócił do miejsca, z którego został zabrany. Statek najwyraźniej uniósł się pionowo, szybko znikając w powietrzu. Spojrzał na zegarek i zobaczył, że jest około 00:15. Chociaż spotkanie wydawało się trwać tylko kilka minut, w rzeczywistości minęło około godziny i 25 minut – klasyczny przykład „brakującego czasu” (MT). Po powrocie do domu rodzina zauważyła, że ​​był bardzo pobudzony, wykazywał oznaki nerwowości, silne pragnienie i zmiany w zachowaniu.

Dodatek HC nr 1621

Źródło: Casellato, Da Silva i Stevens „Porwanie przez UFO w Botucato” [GRUPO DE ESTUDOS DE UFOLOGIA CIENTÍFICA: Abduções em territorio gaúcho!!!!] (https://geuc-rs.blogspot.com/.../abducoes-em-territorio...)

Typ: G

Komentarz: Relacja ta przypomina powieść Antonia Villas – Boasa, Eugene’a Browne’a i wielu innych porwanych na pokład UFO, zwłaszcza że też miała miejsce w Brazylii. Schemat też podobny – lądujące UFO a potem porwanie delikwenta na jego pokład. Następnie dochodzi do spotkania z Obcymi i istotami podobnymi do kobiet, z którymi dochodzi do stosunku seksualnego. Cel jest jeden – pobranie materiału genetycznego od mężczyzn i zapłodnienie tychże kobiet. A wszystko to w celu restytucji gatunku Homo sapiens sapiens zdegradowanego wskutek wojen jądrowych, skażenia chemicznego i biologicznego do postaci Szaraków. Opisałem to w pracy pt. „UFO i Czas” do której odsyłam zainteresowanych.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 27 lipca 2026

CE4/BV/X w Kalifornii

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Panorama City, CA

Data: Lato 1975

Godzina: 23:00 PDT

Opis incydentu:

Panie Lori Briggs i Jo Maine, (lat 21), położyły się spać między 23:00 a północą. Po chwili Lori obudziła się i usłyszała głosy niewidzialnych istot, które prosiły ją, żeby poszła z nimi. Kiedy stawiała opór, rozległ się wysoki dźwięk, który stawał się coraz głośniejszy, ale Lori go zignorowała i była w stanie się ruszyć. Jo zasnęła snem kogoś pod wpływem narkotyków i minęła godzina. Lori później przypomniała sobie, że po przebudzeniu poszły z Jo do kuchni. Tam ponownie usłyszały dźwięk i zobaczyły światło świecące w oknie.

Wspomnienia Jo były mniej szczegółowe. Pamiętała, że ​​poszła spać około północy i nagle straciła przytomność, gdy mówiła, a potem obudziła się niemal natychmiast, gdy Lori zawołała ją po imieniu. Pod hipnozą przypomniała sobie światło, gdy zbliżała się do kuchni. Potem usłyszała jęk, a pokój wypełnił się niebiesko-zielonym światłem. Wypłynęła z łóżka w kierunku światła. Pod wpływem hipnozy Lori przypomniała sobie dźwięk, po czym do pokoju weszło kilka istot. Jedna z nich pochyliła się nad jej łóżkiem, a ona zapytała, dlaczego Jo wciąż śpi, gdzie jest statek-matka i jak to możliwe, że mogą się unosić. Istota telepatycznie poprosiła ją, żeby poszła z nim. Nie chciała iść, ale on ją przekupił, obiecując, że będzie mogła unosić się tak jak oni, i w końcu uległa. Uniósł ją światłem, otoczył światłem i przepuścił przez ściany mieszkania. Istoty rozpłynęły się w świetle i poszły z nią. Na zewnątrz mieszkania dostrzegła przelotny przebłysk ciemnego, kopulastego statku.

Jo ogarnęło zdezorientowanie i znalazła się na zewnątrz mieszkania. W oddali zobaczyła ruch uliczny (choć nikt inny nie zgłosił UFO), a w pewnym momencie dostrzegła również kopulasty obiekt otoczony światłami.

Lori znalazła się w kopulastym pokoju o wymiarach 3,6 na 4,2 metra, najwyraźniej zbyt dużym dla statku i oświetlonym mglistym światłem padającym ze ścian. Istoty ostrzegły ją, żeby niczego nie dotykała, ponieważ wszystko na pokładzie było wrażliwe. Kiedy istoty rozmawiały między sobą, ich mowa była szybka i niezrozumiała. Światła unosiły się wokół niej, gdy istoty unosiły ją nad różowym, kamiennym stołem z lampą pod spodem. Pokój był wyłożony lustrami, przypominającymi łuski jaszczurki, a w tych lustrach widziała swoje naczynia krwionośne, niosące krew o pozornie świetlistej jakości. Istoty używały światła, aby tworzyć odciski i zapisy jej osoby na cienkich płytach, które istoty układały po jednej stronie pomieszczenia. Ten proces ją męczył, jakby światło wysysało z niej energię.

Jo znalazła się następnie w dużym, ciemnym pomieszczeniu przypominającym pionowy tunel i odpoczywała na platformie, podczas gdy ruchome światła wysuwały się z dołu i krążyły nad nią, zdając się ją skanować i wywołując dziwne uczucie w zębach.

Według Lori podczas jej pierwszej sesji, istoty namawiały ją, by poszła z nimi na ich statek-matkę, ponieważ była dobrą obiektem i mogły ją wyszkolić w jakimś nieokreślonym celu. Oparła się, koncentrując się na swoim wewnętrznym dźwięku i wiedziała, że ​​wygrała, gdy wróciła do swojego mieszkania. W wersji z jej drugiej sesji powiedzieli jej, że nadszedł czas odejścia i zapytała, czy zapamięta to doświadczenie. Odpowiedzieli, że nigdy go nie zapomni. Podeszła do drzwi i otworzyła je naciskając przycisk, ale istoty zawołały ją z powrotem, mówiąc, żeby wróciła tą samą drogą. Ponownie otoczyły ją światłem, które zdawało się ją ożywiać. Następną rzeczą, jaką poczuła, była z powrotem w swoim pokoju. Istoty towarzyszyły jej i prosiły, żeby odeszła z nimi, ale w tym momencie zaczęła koncentrować się na swoim wewnętrznym dźwięku.

Według Jo, coś ją okryło, a siła przeniosła ją w nieznane miejsce, po czym znów znalazła się w łóżku.

Lori opisała istoty jako humanoidy z dużymi, jajowatymi głowami, bez włosów i z ustami bez warg, przypominającymi dziury. Oczy były głęboko osadzone i bez powiek, emitowały światło. Istoty miały od 90 do 120 cm wzrostu i były bardzo szczupłe, a ich dłonie miały tylko 3 palce. Istoty nie miały rozpoznawalnej płci ani ubrania, choć nie wyglądały na nagie. Wydawały się świetliste i nie chodziły, lecz unosiły się nad ziemią. Istota, która pochylała się nad jej łóżkiem, była wyższa od pozostałych i wydawała się być przywódcą. Jego wzrok był tak intensywny, że poczuła się nieswojo, ale istoty były przyjazne i chciały, żeby miała dobre przeczucia po spotkaniu. Odpowiadały na jej pytania, choć niejasno mówiły, gdzie znajduje się ich statek-matka, i mówiły, że nie zrozumie, skąd pochodzą.

Istoty były w stanie przemienić się w światło, a dźwięk związany z tą zdolnością był taki, że im wyższy dźwięk, tym łatwiej przemieniały się w światło. Maszyna dokonywała tej transformacji. Ta moc światła pozwalała im unosić przedmioty, ale same istoty mogły długo utrzymywać fizyczną formę i chciały nauczyć się, jak połączyć ludzką, stałą formę ze swoją świetlistą formą, tworząc trwalszą, potężniejszą istotę. W tym celu potrzebowały „specjalnych ludzi”, takich jak Lori, do szkolenia jako swego rodzaju łącznika. Powiedziały, że zostawiły Jo śpiącą, ponieważ nie rozumiała, i powiedziały Lori, że jeśli pójdzie z nimi i uwolni się od swoich ograniczeń, ona również będzie mogła unosić się w powietrzu. Coś w kręgosłupie Lori pozwoliło im się „dostroić” do niej i po tym spotkaniu poczuła, że ​​może ponownie zobaczyć istoty. W rzeczywistości nadal odwiedzały ją istoty używające dziwnego dźwięku.

HC dodatek # 2254

Źródło: Ann Druffel, Idabel Epperson, and D. Scott Rogo & John De Herrera

Typ: G

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 22 lipca 2026

CE0X z „lekarzem” w USA


 

Albert Rosales

 

Miejsce: Hrabstwo Trigg, Kentucky

Data: 1955

Godzina: późne popołudnie

Opis incydentu:

Świadek, Martha (uczestniczka przyszłych spotkań), bawiła się na polu za domem. Było późne popołudnie, jest pewna. Coś usłyszała. Odwróciła się i zobaczyła bardzo wysokiego mężczyznę. Zawsze była niska i nadal taka jest. Mężczyzna miał na sobie jednoczęściowy kostium przypominający kombinezon. Był biały i błyszczący. Miał na sobie srebrny pasek. Powiedział jej, żeby się nie bała, że ​​jest tam, żeby sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku. Chorowała przez około 2 lub 3 tygodnie, około miesiąca wcześniej. Mężczyzna wyjął z paska błyszczące, srebrne narzędzie i kazał Marcie je trzymać. Było mniej więcej wielkości ołówka, ale trochę dłuższe. Trzymał w dłoni małe pudełko i obserwował, jak ona trzyma narzędzie. Powiedział jej, że wszystko będzie dobrze i żeby dużo czytała i uczyła się wszystkiego, co może, bo kiedyś znowu zobaczy włosy. Po tym zdarzeniu Martha nauczyła się czytać sama. Mogła też powiedzieć matce i ojcu, że coś się wydarzy. Po tym, jak powiedziała im dwie lub trzy rzeczy i rzeczywiście się wydarzyły, rodzice kazali jej przestać „opowiadać”.

Dodatek HC

Źródło: Brent Raynes, „Classic Mysteries” lipiec 2020

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 

niedziela, 19 lipca 2026

CE4X w Brazylii

 


Albert Rosales

 

Miejsce: okolice Ipanemy, Rio de Janeiro, Brazylia

Data: 13.VI.1970

Godzina: 03:30 BRT

Opis insydentu:

Spacerując po obrzeżach miasta, główny świadek, Luiz Cruz, i jego dziewczyna zaczęli zauważać dziwne światła krążące wokół ich samochodu, poruszające się tam i z powrotem, i mieli bardzo silne poczucie bycia obserwowanym. Próbował biec z powrotem do zaparkowanego samochodu, ale nagle poczuł się słabo, potknął się, ale kontynuował bieg do samochodu. Znalazł swoją dziewczynę drżącą w samochodzie. Następnie zaczęli dostrzegać małe, ludzkie cienie przed światłami. Początkowo myśleli, że to rowerzyści, którzy chcą ich okraść lub coś gorszego, więc zamknęli drzwi samochodu. Jednak gdy podeszli bliżej, zobaczyli małe, szare, bezwłose istoty o dużych oczach, które zaczęły dotykać szyb, aby dostać się do środka. Zamiast zostać w samochodzie, dziewczyna spanikowała, otworzyła drzwi i próbowała uciec. Natychmiast ją złapali, po czym weszli do samochodu przez otwarte drzwi i chwycili głównego świadka za ramiona. Jeden z nich poraził go prądem w szyję. Poczuł się wtedy bardzo słabo i omal nie zemdlał.

Zanieśli ich na noszach do latarni, która okazała się okrągłym latającym spodkiem z rampą prowadzącą do dużego wejścia (i przesuwanych drzwi), po którym wspięli się, aby ich zabrać do środka. Gdy byli już w środku, ułożyli ich na poziomych „łóżkach” i zamknęli drzwi. Dysk wystartował i przyspieszył w kierunku niezwykle dużego statku-matki, najwyraźniej orbitującego wokół Ziemi, który widział przez boczne okno. Nie pamiętał dokładnie jego kształtu, ale był nieregularny, jak nadmiernie duży, wydłużony balon z nieregularnie rozmieszczonymi wieżami, o długości około 3 km. Po wejściu do statku-matki zabrano go do bardzo jasnego pomieszczenia, gdzie wyższe istoty o długich blond włosach zmierzyły mu ciśnienie krwi, pobrały próbki skóry, włosów, śliny, krwi, a nawet nasienia. Ostatnią z nich wykonała wyższa od niego kosmitka o człekokształtnych kształtach, o blond włosach i białej skórze, która delikatnie go głaskała, aż do wytrysku. Kiedy zbierała spermę łyżeczką, poczuł, że będzie jego szansą na ujście z życiem, więc uprzejmie przesunął dłonią po jej twarzy i powiedział, że życzy jej, by Bóg pobłogosławił ją za jej dobroć, by Bóg chronił ją i jej rodzinę oraz by uczynił ją szczęśliwą przez całe jej życie. Jej twarz nagle rozpromieniła się blaskiem, a ona natychmiast poszła porozmawiać z dwoma wysokimi kosmitami o człekokształtnych kształtach. Spojrzeli na niego, włożyli mu coś na głowę i jakimś cudem zrozumiał, o czym mówią. Zamiast zabrać świadków ze sobą, postanowili zostawić ich na Ziemi. Obcy powiedzieli świadkowi, że przybyli z układu Plejady i byli zaskoczeni, dowiadując się, że jest on „rzadkim duchowym człowiekiem”. Ich podróż odbyła się za pomocą urządzenia wymiarowego, które „przeskakiwało” w czasie i przestrzeni, umożliwiając podróże w czasie i z prędkością przekraczającą prędkość światła. Jeden z mężczyzn powiedział świadkowi, żeby nazywał go „Paul”. Zaprowadzili go do dużego ekranu i pokazali mu, jak Ziemia wyglądała setki tysięcy lat temu. Nie wiedział, czy to nagranie, czy film, ale było tam mnóstwo wody, pary wodnej i lasów. Powiedzieli mu, że tysiące lat temu Ziemia miała kiedyś rozwiniętą cywilizację, ale zniszczyła się w nuklearnym holokauście. Spowodowało to zatopienie kontynentu w oceanie (Atlantydy?), zmiany klimatu i atmosfery sprawiły, że nieprzyjazny gatunek obcych zamieszkał na planecie przez jakiś czas, aż wyginął. W wyniku tej katastrofy obcy powiedział świadkowi, że odwiedzili Ziemię tysiące lat temu, wylądowali na górze i próbowali nauczyć ludzi, jak powinni się nawzajem traktować, zbierać plony i prosperować w harmonii. (Czy to zadziałało?) Następnie pokazali mu inne cywilizowane planety, inne rasy, a nawet pokazali mu, jak Ziemia będzie wyglądać, jeśli nie zmienimy naszego wojowniczego nastawienia. Widział na ekranie zdewastowaną, skażoną powierzchnię planety bez drzew na półkuli północnej, ludzi pracujących w chronionych plantacjach (szklarniach), aby uprawiać żywność i transportować ją do unoszących się lub latających miast, które utrzymywały się na orbicie, wykorzystując energię słoneczną. Jedyne miasta naziemne, które pozostały, znajdowały się teraz pod powierzchnią lub w sztucznych górskich jaskiniach. Nadal widział oceany i coś, co przypominało łodzie. Następnie zabrali go na wycieczkę po swoim statku. Pokazali mu, jak mieszkają w apartamentach bez drzwi, zlokalizowanych na bokach cylindrycznego kadłuba, który miał tak ogromną krzywiznę, że ziemia wydawała się niemal płaska. W centrum znajdowały się parki. Małe istoty bawiły się ze swoimi dziećmi, były kolorowe drzewa, małe strumienie i inny rodzaj trawy. Za parkiem znajdował się sektor akademicko-techniczny. Znajdowały się w nim szkoły, laboratoria, a nawet małe zoo. W tym zoo poznał wiele różnych gatunków obcych. Były tam ptaki i ryby, duża, inteligentna i niezwykle silna małpa lub goryl o okropnym zapachu, ogromny… nas, niedźwiedziopodobne stworzenie wielkości słonia, dużą i niebezpieczną istotę przypominającą modliszkę, wężopodobną istotę o przenikliwych oczach, trytona o ludzkich oczach i bezwargowej paszczy, a nawet parę dużych i silnych, inteligentnych, przypominających ludzi, gadów. Wyjaśnili mu, że te gady są naszymi kosmicznymi wrogami na Ziemi i kiedyś zniewalały ludzi w jaskiniach, a nawet nas zjadały. Świadek czuł nawet, że jeden z tych gadów komunikował się z nim telepatycznie, mówiąc mu, że „jest przyjazny i powinien zostać uwolniony”. Następnie pokazali silnik statku-matki, znajdujący się w pobliżu dziobu, który wykorzystywał coś, czego nie pamiętał. Mieli roboty-stwory, które zajmowały się nawigacją, a wszystko, co trzeba było zrobić, to powiedzieć, dokąd się chce lecieć. Na koniec powiedzieli mu, żeby „nauczył innych tego, czego się nauczył”, a oni wrócą. Następnie spotkał się ze swoją dziewczyną i odesłano go z powrotem do miejsca, w którym zostawili samochód. Na krótko stracił przytomność i obudził się, widząc, jak odjeżdżają. Jego dziewczyna skarżyła się na silny ból oczu, więc zabrał ją do pobliskiego szpitala.

Kilka miesięcy później główny świadek zgłosił silne przypływy „energii” w całym ciele (nadal je odczuwa), dziwne sny, przeczucia i uczucie unoszenia się w nocy. Główny świadek ostatecznie został spirytualistą i zyskał moc uzdrawiania.

Dodatek do HC

Źródło: zeznania świadka w NUFORC, również Ken Jordan z MUFON

Typ: G

Uwaga: Przypadek ten jeszcze raz potwierdza to, że Oni zbierają materiał genetyczny w celu odrodzenia Ludzkości, która wyrodziła się wskutek skażenia środowiska chemią i radioaktywnością, co opisałem w książce „UFO i Czas”.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz