Powered By Blogger

czwartek, 31 sierpnia 2023

Kim pan jest doktorze Barczenko?

 

Rejon badań prof. Barczenki na półwyspie Kola

Płaton Wiktorow

 

Te badania do dziś dnia nie cieszą się zainteresowaniem współczesnej nauki. A przecież niemal 100 lat wstecz im nadano znaczenie państwowe. Prof. Aleksandr Barczenko badał energię psychiczną (PSI) mózgu w tajnym laboratorium OGPU ZSRR. Do tego poziom tych badań naukowych był bardzo wysoki: w latach 60-tych amerykańscy dziennikarze przyznali, że ówczesne radzieckie prace nad jasnowidzeniem i telepatią wyprzedzały zachodnie co najmniej o 20 lat.

 

Hełmy do przekazu myśli

 

Prof. Aleksandr Wasiliewicz Barczenko od 1911 roku zajmował się badaniami fenomenów PSI i pisał o nich artykuły w popularno-naukowych czasopismach.

Szczególne miejsce w jego pracach zajmowała energia psychofizyczna ludzkiego mózgu. W artykule „Przekazywanie myśli na odległość. Część II” opublikowanym w magazynie „Przyroda i ludzie” nr 32/1911, Barczenko opisuje rezultaty swych doświadczeń, w których dwoje ochotników wkładało na głowy specjalne hełmy połączone miedzianym przewodem. Jeden z uczestników próbował nadać myśli, a drugi je odebrać. W przypadku przekazu obrazów zgodność zbliżała się do 100%, a przekaz przesyłanych słów dawał się z wielkim trudem, szczególnie jeżeli w słowach występowały szeleszczące dźwięki.

W 1913 i 1914 roku, Aleksandr Barczenko opublikował poświęcone podobnym badaniom powieści sci-fi pt. „Doktor Czernyj” i „Iz mraka” – ostatnie wydanie w 1991 roku.

 

Szambhalla i rewolucyjni marynarze

 

Po rewolucji październikowej, Aleksandrowi Barczence żeby przeżyć, przyszło wygłaszać odczyty i wykłady zrewolucjonizowanym marynarzom. On opowiadał im o Śambhalli (Shambhallah, Szamballa) – magicznej krainie w Tybecie, o której wspomina się w dawnych tekstach. Wykłady te były tak przekonujące, że marynarze zebrali się i postanowili: posłać do dowództwa list o gotowości udania się do Szamballi, by tam ustanowić łączność z tamecznymi mędrcami i przekazać odwieczne nauki towarzyszowi Leninowi.

I wtedy właśnie działalność Barczenki zainteresowała WCzK. W ich archiwach pierwsze notatki na jego temat datowane są na 1918 rok:

Barczenko zajmuje się badaniami w dziedzinie psychologicznych nauk, na pytania odnośnie państwa radzieckiego odpowiada lojalnie.

W październiku 1918 roku Barczenkę wezwano do CzK i poproszono o wygłoszenie wykładu o energii PSI i dawnych naukach.

 

Kindżał w sercu

 

Poza CzK, Barczenko aktywnie współpracował z Instytutem Mózgu i Wyższej Aktywności Nerwowej, którym kierował Władimir Biechtieriew. I wiosną 1921 roku ten instytut wysłał Aleksandra Wasiliewicza do rosyjskiej Laplandii (zachodnia część ówczesnego Obwodu Murmańskiego) w celu zbadania zagadkowego zjawiska zwanego „mierjaczienie” (dosł.: zmierzenie)  - psychicznego, często kolektywnego schorzenia, przypominającego przypadki histerii. Wedle oświadczeń świadków, ludzie cierpiący na nie mówili w nieznanym języku albo kłuli siebie nożami – i od ran nie pozostawało ani śladu. W podobny trans wpadali szamani z ludu Saamów z Dalekiej Północy.

Są świadectwa o tym, że w czasie marszu w tajdze u Barczenki stwierdzono zawał serca – a wyleczyła go szamanka Anna Wasiliewna. I to jak! Zgodnie z notatkami kolegów uczonego, ona położyła badacza na ziemi i po wygłoszeniu magicznych zaklęć wbiła mu w serce kindżał. Barczenko nie umarł tylko zasnął. I obudził się jako zupełnie zdrowy człowiek – i to tak, że zawały mu się już nie przytrafiały ani razu w życiu.

W czasie dalszego marszu w kierunku Łowoziera, członkowie ekspedycji odkryli w tajdze ogromny granitowy kamień o prawidłowym czworokątnym kształcie. Kompas przy tym pokazywał, że jest on zorientowany dokładnie wg stron świata. A przeprawiwszy się łódką przez Łowoziero, grupa wyszła na brzeg sąsiadujący z jeziorem Siejoziero i odkryła taki sam prostokątny kamień. Później, w oparciu o cały szereg zebranych faktów, Barczenko w niektórych pracach udowadniał, że Saamowie okazują się być prarodzicami rasy białych ludzi – i tym samym pochodzą od jeszcze wcześniejszej cywilizacji. Zaś wydanie „Krasnej gaziety” z lutego 1923 roku oznajmiło czytelnikom, że w Laplandii prof. Barczenko odkrył pozostałości po kulturze starszej niż egipska.

 

Bractwo Nauki i CzK

 

Po powrocie z Północy, Aleksander Barczenko powołał do życia organizację uczonych pod nazwą Jedyne Bractwo Pracy (JTB). W 1937 roku, NKWD nazwie tą organizację masonerią, antyradziecką i terrorystyczną. Ale dla Barczenki JTB było kręgiem wolnomyślicieli badających energię PSI myślenia i wierzących w istnienie wielkiej Szamballi. Jego uczestnikami byli wielcy luminarze nauki i kultury (zgodnie z protokołami śledztwa – malarka Eleonora Kondiaji, uczony Pietr Szandarowskij i inni). Ze strony władz organizację nadzorował Gleb Bokij kierujący specjalnym wydziałem OGPU.

Ponadto zaczynając od 1925 roku, Barczenko przekonuje się, że wszystkie zebrane informacje i artefakty należy przekazać władzom radzieckim w postaci jej przedstawicieli – czekistów. I tak przy pomocy Gleba Bokija w OGPU powstaje krąg badaczy dawnej nauki, w którym uczestniczyli różni luminarze i w tym sam narkom[1] OGPU Gienrich Jagoda.   

 

Mydlana woda zamiast reniferowego tłuszczu

 

W czasie północnej ekspedycji Barczenko i jego współpracownicy poznali saamskiego szamana Iwana Daniłowa, który posiadał dar jasnowidzenia – i tak np. bezbłędnie przepowiedział gdzie należy szukać zagubione renifery.

Szamana uprosili by pojechał do Moskwy, nadali mu status pracownika czeki i zaliczyli do ekipy tajnego laboratorium OGPU, w którym pracował także Barczenko. Laboratoria mieściły się w budynku Moskiewskiego Instytutu Energetycznego i Aleksandr Wasiliewicz zaliczał się do pracowników naukowych WSNCh – czyli Wyższej Rady Gospodarki Narodowej i oficjalnie zajmował się roślinami leczniczymi.

Daniłow mieszkał tam w oddzielnym pokoju – bez prawa wychodzenia nawet na spacer. Każdego dnia uczony pokazywał szamanowi zdjęcia ludzi i prosił o opowiedzenie, co oni robią w danym momencie. W zamieszaniu przejazdu nie wzięli Daniłowi jego tamburynu i reniferowego sadła, którymi szaman mógł czarować. On posługiwał się żelazną miską do której nalewał mydlaną wodę – i widział w niej ludzi z fotografii.

Doświadczenia wypadały na tyle pozytywnie, że zainteresował się nimi naczelnik Barczenki – Gleb Bokij. On przyniósł zdjęcie swego szefa – Gienricha Jagody – i chciał się dowiedzieć, gdzie on się wtedy znajdował. Daniłow zobaczył w swej misce, że Jagoda leży w łóżku z dwiema kobietami. Przeprowadzone sprawdzenie całkowicie potwierdziło prawdziwość słów szamana. Naczelnik specoddziału dostał do ręki możliwość szpiegować kierownictwo państwa.

Niestety, szaman przywykły do prostego życia w tajdze, zachorował na suchoty (gruźlicę) i po trzech miesiącach zmarł. Ale idea zdobywania kompromitujących materiałów przy pomocy jasnowidzów już została wzięta pod uwagę…

 

Reżyser wpadający w trans

 

Do tego laboratorium przywożono ludzi mających niezwykłe właściwości. Wiadomo, że jednym z nich był reżyser MChAT-u Walentin Smyszliajew, który potrafił wpadać w trans i przewidywać przyszłość.

W dossier laboratorium znajdowała się nawet kompromitująca informacja na Stalina: w Baku miał legalną żonę Stefanię Pietrowską, która zaginęła bez śladu w 1929 roku. Tam także znajdowała się informacja o tym, że przedstawicielowi CKW ZSRR – Michaiłowi Kalininowi nocami dowożą balerinki z Teatru Wielkiego, zaś narkom spraw wewnętrznych Nikołaj Jeżow był homoseksualistą.

Czasami Gleb Bokij nadawał dokumentom bieg. Wiadomo, że wiosną 1938 roku Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR rozpatrywało sprawę już byłego narkoma Gienricha Jagody i wśród postawionych mu zarzutów była „niegodna dla rewolucjonisty moralna rozwiązłość”. Wprawdzie sam Bokij przekazawszy te materiały „na górę” został rozstrzelany w pół roku później – po oskarżeniu go o szpiegostwo.

 

Zmarnowane wyniki badań

 

Aleksandr Barczenko nie na długo przeżył swego szefa. Wedle niektórych historyków, świadectwa o nowym kierunku działalności ultratajnego laboratorium doszły do samego Stalina, po czym los ludzi zbierających kompromitujące materiały był przesądzony.

Oskarżenie oparte było o zeznania Gleba Bokija. Już w czasie pierwszych przesłuchań on opowiedział, że wraz z Barczenką należał do tajnej organizacji, której celem było zabicie Stalina.

W dniu 25.IV.1938 roku, Aleksandr Barczenko został postawiony w stan oskarżenia za stworzenie i kierowanie kontrrewolucyjnej i terrorystycznej organizacji i szpiegostwo na rzecz Anglii. W tym celu kierownictwo NKWD stworzyło odpowiednią legendę o tym, że na terenie jednego z wschodnich protektoratów Anglii (nie podano dokładnego miejsca bo obawiano się jawnego błędu) istnieje polityczne centrum „Szamballa”, którego celem jest podporządkowanie sobie kierownictw wszystkich znaczących państw, w tym także ZSRR.

Wyrok wydano w dniu 25.IV.1938 roku. N kilka dni przed wykonaniem wyroku Aleksandrowi Barczence dano ołówek i ryzę papieru, żeby mógł on pozostawić dla potomnych informacje o swych badaniach. Po wykonaniu wyroku śmierci, rękopis został umieszczony w jednym z sekretnych archiwów i nie udało się go odzyskać. Wedle krążącej legendy, został on spalony w 1941 roku, kiedy to Niemcy podeszli pod Moskwę i kierownictwo NKWD postanowiło zniszczyć wiele dokumentów. Tak więc jeszcze taka bezcenna wiedza czeka na swego odkrywcę – czas pokaże.

 

Moje 3 grosze

 

Na temat prof. Barczenki i jego wypraw pisano już w tym blogu, tak więc zobacz:

·        https://wszechocean.blogspot.com/2013/01/ponocna-szamballa-ziemia-nieznana.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2021/12/piramidy-w-rosji-sa-dwa-razy-starsze-od.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2016/03/hyperborea-raj-na-biegunie-ponocnym.html

Czy Szamballa znajduje się w Rosji? Być może. Jestem natomiast pewien tego, że w Rosji znajduje się jedno z wejść do podziemnego państwa Agharty – ale to już temat z innej ballady.

 

Źródło – „Siekrietnyje archiwy”, nr 6/2018, ss. 28-29

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz        



[1] Narkom – narodowy komisarz – odpowiednik ministra.

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

CE0: Latający stwór nad Newadą

 


 

Al Rosales

 

Lokalizacja: Valley of Fire, niedaleko Las Vegas, NV, USA.

Data: początek listopada 2003.

Godzina: noc

Opis incydentu:

Świadek imieniem James późną nocą odpoczywał na niewielkim wzniesieniu skalnym, kiedy po zażyciu pejotlu spokojnie zobaczył zbliżającą się z daleka ogromną, cienistą istotę lecącą nisko na wieczornym niebie. James powiedział, że początkowo nie był w stanie określić jego charakteru i przyjął, co jest całkiem zrozumiałe, że być może była to jakaś forma szybowca lub zdalnie sterowanego prototypu drona wojskowego. Nie było żadnego. Kiedy powietrzna istota zbliżyła się i zbliżyła, James zobaczył, że było to żywe stworzenie: gigantyczne zwierzę o skrzydłach nietoperza, podobne do ptaka, o rozpiętości skrzydeł około dwudziestu stóp, które było koloru czarnego i wyglądało na mokre i błyszczące. James wyjaśnił, że w żadnym momencie nie widział, jak skrzydła bestii trzepoczą lub biją, raczej po prostu wydawało mu się, że szybuje nad pustynnym krajobrazem. Obserwował go przez minutę lub dwie, aż w końcu rozpłynął się w oddali i ciemności. James był pewien, że jego spotkanie zostało w jakiś sposób spowodowane spożyciem pejotlu; nie był jednak przekonany, czy miał halucynacje. Był raczej pewien, że dano mu wyjątkowe spojrzenie na bestię zamieszkującą krainę bardzo odmienną od naszej, ale taką, do której dostęp był możliwy, jeśli pozwalały na to okoliczności i sposób myślenia.

 

Uwagi

Źródło: Nick Redfern - “There’s Something in the Woods: A Transatlantic Hunt for Monsters and the Mysterious (s.85). Anomalist Books. Kindle Edition.

Typ: E lub F?

Komentarz: Dolina Ognia położona jest w dorzeczu około pięćdziesięciu mil (80 km) od Las Vegas, na wysokości od 2000 do 2600 stóp (666 – 867 m n.p.m.). Na szorstkim podłożu i poszarpanych ścianach parku znajdują się wspaniałe formacje zerodowanego piaskowca i wydm, których historia sięga co najmniej 150 milionów lat. Do prehistorycznych użytkowników Doliny Ognia należeli starożytni ludzie Pueblo, znani również jako Anasazi, którzy byli rolnikami z pobliskiej żyznej Doliny Moapa.

Uważa się, że zażywanie pewnych halucynogenów, takich jak D.M.T., pejotl, ayahuasca, zapewnia użytkownikowi wgląd w inne rzeczywistości i być może umożliwia użytkownikowi lub doświadczającemu interakcję w tych wymiarach.

 

Moje 3 grosze

 

Słynny polski ufolog Bronisław Rzepecki postawił kiedyś na forum taki problem: czy ktoś widzący NOL-a w pijanym widzie może być wiarygodnym świadkiem? No właśnie? Jeżeli idzie o samo stwierdzenie faktu – to oczywiście tak. Gorzej jest, kiedy zaczynamy go wypytywać o szczegóły. Świadek myli się i plącze w zeznaniach. Innymi słowy ogólnie tak, ale w szczegółach – nie. Sprawa jest nadal nierozstrzygnięta i osobiście uważam, że należy przystępować indywidualnie do każdego przypadku.

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz  

sobota, 26 sierpnia 2023

CE5 (CE-III-F) z „fantomem”

 


Al Rosales

 

Lokalizacja: Santo André, SP, Brazylia

Data: 23.II.2019 r.

Godzina: noc

Opis incydentu:

Świadek Mara Fator pojechała odwiedzić swoją siostrę w Santo Andre, w nocy jej siostra z mężem położyli się spać w swojej sypialni, podczas gdy Mara spała sama na sofie w salonie, w mieszkaniu, które znajduje się na 10 piętrze. Kiedy spała na sofie, nagle bardzo „techniczny”, natarczywy i powtarzający się dźwięk próbował ją obudzić, nie ustał, dopóki tego nie zrobiła. Był to potężny, surrealistyczny, dziwaczny, inny dźwięk i bardzo dziwny (bardzo trudne do opisania zdaniem Mary Fator), może było to coś w rodzaju tych profesjonalnych gwizdków sędziego, które mają w sobie piłkę, ale z absurdalną technologią, dźwiękiem nie z tego świata, ani z tej planety, a może nie tego wymiaru, było zbyt piękne. Poczuła nawet trzepotanie w żołądku, jakby próbował się z nią porozumieć, „jakby ptak próbował z nią porozmawiać”.

To było bardzo uporczywe, ale uważano, żeby jej nie przestraszyć, ponieważ głośność była niska i delikatna, a jednocześnie potężna. Technologiczny dźwięk „gadającego gwizdka” nie ustał, dopóki się nie obudziła i nie usiadła na kanapie, aby spojrzeć na okno. Blisko szyby paliło się oślepiające, intensywne, białe światło, wyglądało jak słońce, ledwo mogła na nie patrzeć, bo ją oślepiało. Noc zamieniła się w dzień, rozświetliła cały pokój. Zebrała się na odwagę i poszła zobaczyć, co to jest. W tym momencie była bardzo przestraszona i przestraszona, ponieważ wydawało się, że podejrzewa, co to jest, musiała stawić czoła swoim lękom i przyszła jej do głowy myśl: „Czy to UFO?” spojrzała i była oszołomiona, gdy zobaczyła coś bardzo dużego i długiego na zewnątrz, bardzo blisko szyby, a nad nią znajdował się statek. Panowała cisza, ale ona czuła, że silnik jest tak „potężny i technologiczny”, że drżał i wprawiał jej ciało w wibracje. Jej zdaniem był mniej więcej wielkości samochodu i prawdopodobnie był załogowy, ale nie była w stanie tego stwierdzić. To wydawało się potężne i zastraszające. Widziała bardzo mocne czerwone światło, które mrugało obok białego światła. Miało około ośmiu pięter i wyglądało jak gigantyczna „choinka” pełna migających geometrycznych świateł. Nagle coś pojawiło się tuż przed nią w pokoju.

Wydawało się, że jest to nieznana istota lub coś takiego, stojącego około metra od niej. Było to coś nieziemskiego, niewytłumaczalnego, wyglądało jak hologram, było przezroczyste i kolorowe, prawdopodobnie znajdowało się w trakcie materializacji. Najbliżej mogła to porównać do „poruszającej się energii lub mieszaniny ośmiornicy z żywą wodą”. Poruszał się powoli i pięknie, unosząc się pół metra nad ziemią. „Istota” miała około 1–1,50 m wzrostu, poruszała się w powietrzu i miała coś w rodzaju „ramion lub macek”, które wyglądały jak półprzezroczyste paski, które poruszały się powoli. Poczuła czystą miłość od tej istoty i była zahipnotyzowana jej wyglądem. Chciała tylko patrzeć na to bez przerwy, tak długo jak to będzie trwało. Istota następnie zniknęła i ponownie zobaczyła statek, który znajdował się teraz około 5 metrów dalej, był bardzo blisko i tuż za szybą, a następnie przeleciał nad piorunochronami budynku, a następnie ponownie opadł, aby zawisnąć na zewnątrz szyby. Fator pobiegła po telefon komórkowy i próbowała sfilmować statek, ale ręce bardzo jej się trzęsły. Na filmie widać migające czerwone i białe światła oraz zielone światło w rogu. Wkrótce potem statek lub obiekt zniknął.

 

Dodatek HC

Źródło: Mara Fator, „Alenigenas na Minha Janel: Memorias do meu Contato físico com extraterrestres” (s. 3-4). Wersja Kindle.

Typ: C

 

3 grosze od Czytelników

 

Podobało jej się to, że czuła miłość od dziwnego stworzenia, co oznacza, że nigdy nie oceniaj na podstawie samego wyglądu. (Tom Fox)

To było dziwne! (Rafael A. Carrion)

Cóż za wspaniałe doświadczenie!  (Steven Burgoyne)

To nie był żaden Obcy. To był holograficzny fantom wygenerowany przez baterię komputerów w UFO… (Robert Konstanty Leśniakiewicz)

 

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz

piątek, 25 sierpnia 2023

CE0 (CE-III-E) - À la Cthulhu?

 


 

Al Rosales

 

Lokalizacja: Dovecot, Liverpool, Merseyside, England

Data: 6.III.2017

Czas: 16:50 GMT

Opis incydentu:

Miejscowa 14-latka o imieniu Bella poszła do miasta wydać pieniądze, które dostała na urodziny na tenisówki i perfumy, i zdecydowała się wrócić do domu o ok. godziny 16:50. Idąc wzdłuż Bold Street zauważyła coś dziwnego; nikogo nie było w pobliżu i nagle pojawiła się mgła – i coś przerażającego pojawiło się w tej mgle, w pobliżu wejścia na Dworzec Centralny przy Bold Street – dziwne stworzenie z mackami, które według obliczeń Belli miało około 7 stóp/~210 cm wzrostu. Miało uniesione dwa długie ramiona z mackami i duże usta otwarte, gdy powiedział coś, czego dziewczyna nie mogła zrozumieć. Dziwne było to, że Bella myślała, że to stworzenie nie stanowi zagrożenia, a mimo to była przerażona, tylko dlatego, że nie wyglądało jak nic, co kiedykolwiek wcześniej widziała. Kilka chwil później istota zniknęła, a dwie dziewczyny zderzyły się z Bellą, odrzucając ją na bok.

Ludzie wrócili na ulicę. To przeżycie wstrząsnęło Bellą. Nigdy wcześniej nie widziała czegoś podobnego do tego stworzenia i ma nadzieję, że nigdy więcej go nie zobaczy. To, co to było, pozostaje tajemnicą. Ale może to mieć coś wspólnego z wieloma przesunięciami czasowymi w tym obszarze.

 

Dodatek HC

Źródło: Tom Slemen 2023

Typ: E

 

Moje 3 grosze

 

Teraz, po opisie tego CE0 (CE-III-E) wiem, skąd H.P. Lovecraft wytrzasnął opis swoich koszmarów – Cthulhu, Yog Sothotha, Shoggotha i innych. Czyż nie tak wyglądali Ci, Którzy Byli Przedtem? Przedwieczne eony drzemiące gdzieś w trzewiach naszej planety i od czasu do czasu pokazujące się ludziom w snach i wizjach?

Ciekawa w tym kontekście jest wzmianka o dziwnych „przesunięciach czasowych” w tej okolicy. O tym pisali także realizatorzy Project Pennine – gór, które znajdują się 50 km na N-NE od Liverpoolu. Czyżby te dziwne zjawiska przemieszczały się w czasie i przestrzeni?

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz  

czwartek, 24 sierpnia 2023

Jezioro martwej wody

 


 

Ksenia Ładkina

 

Ta historia wydarzyła się 10 lat temu (w 2008 r.). Opowiedział mi ją mój przyjaciel o imieniu Aleksiej, który zajmował się fotografią amatorską, a szczególnie lubił fotografować leśne pejzaże. Pewnego razu w poszukiwaniu kolejnych widoków do fotografowania, on znalazł się w niewielkiej syberyjskiej wiosce wśród tajgi.

 

Wezwanie pomocy

 

Jak głosiła miejscowa legenda, niedaleko od wsi znajduje się  jezioro z martwą wodą. Miejscowi wieśniacy obchodzili go bokiem. Mówiło się, że Martwe jezioro od czasu do czasu przyciąga do siebie dusze, zaś ludzie, którzy przychodzą do niego – giną. Do tego ciał nieszczęśników nigdy nie odnaleziono…

Miejscowi od razu uprzedzili Aleksieja: w pobliżu jeziora słychać od czasu do czasu plusk wody i krzyki, jakby dziewczynka albo dziecko tonęło i wzywało pomocy.

- W takim przypadku nie wolno iść na pomoc. Żaden normalny człowiek tam nie pójdzie. Ono właśnie w ten sposób oszukuje następnego wędrowca – uprzedził go jeden ze staruszków.

A na dodatek opowiedział, że zagubionym w tamecznych lasach grzybiarzom nierzadko ukazuje się staruszka i jeżeli ktoś zapyta się ją o drogę, to skierowuje pechowca do martwego, przeklętego jeziora.

 

Twarze w wodzie

 

Pewien dziadek pozwoliwszy Aleksowi przemieszkać parę dni u siebie w domu, podzielił się z nim historią o tym, jak to pewnego razu znalazł się tuż obok Martwego jeziora. Zaczynało już zmierzchać i od strony wody usłyszał on kobiecy krzyk. Dziadek z początku myślał, że mu się przesłyszało. Ale krzyk się powtórzył – kobieta tonęła i wzywała pomocy. Dziadek pobiegł w kierunku jeziora poprzez drzewa, ale po czasie oprzytomniał, przypomniał sobie, że jezioro tak przywołuje ofiary do siebie… Spojrzał z oddali na wodną gładź – była gładka jak powierzchnia zwierciadła. Nikt tam nie tonął, nawet nie kąpał się. Dziadek przeżegnał się i z całych sił biegł ku domowi, odmawiając wszystkie znane mu modlitwy. Ale postanowił wyjść na pobliski chełm[1], by spojrzeć na to wszystko z góry. Wspiął się na ten chełm, a tam… Cicho, powierzchnia jeziora gładka jak zwierciadło, ale spod wody patrzyło nań kilkaset ludzkich twarzy…

 

Zachciało mu się kąpieli

 

No i oczywiście Aleksowi zachciało się sfilmować to jezioro swoją kamerą. Stwierdził on, że obok niego trawa była żółta i wyschnięta (a w innych miejscach zielona!) i nie słyszy żadnych dźwięków tylko martwa, przerażająca cisza. Aleks zrobił dwa zdjęcia i naraz odczuł nieprzemożoną chęć do kąpieli.

Zapomniawszy o ostrzeżeniach wszedł do wody. Woda była ciepła i przyjemna. Ale wystarczyło odejść od brzegu na kilka kroków, a dno nagle się obrywało w dół, a woda stawała się lodowata. Nogi Aleksieja zaczęły się ślizgać, a prąd wody znosił go na głęboki środek jeziora.

Naraz Aleksieja oświeciło – w takim jeziorze NIE MOŻE być prądów wodnych! Zrobiło mu się nieswojo. Próbował zawołać na pomoc, ale zdał sobie sprawę, że nikt go nie usłyszy, a jeżeli nawet to pomny na legendę jeziora nie przyjdzie z pomocą. Według sów Aleksa, miał on paskudne wrażenie, że nie jest tam sam, i że ktoś ściąga go na głębinę.

 

Pomogła modlitwa

 

Jakim sposobem mój znajomy wydostał się z wody, tego nie pamięta. Staruszek, u którego się zatrzymał na te parę dni opowiadał potem, że Aleks przyszedł całkiem mokry co oznacza, że kąpał się w ubraniu i z aparatem fotograficznym na szyi. Zdążył opowiedzieć dziadkowi, że kąpał się w jeziorze i zasnął wyzuty z sił. Spał on niemal całą dobę, jego sen był ciężki i bardzo gwałtowny z jakimiś okropnymi koszmarami. Obudził się pod wieczór następnego dnia i stwierdził, że dziadek sprowadził popa z miejscowej cerkwi. Ten zaś przez całą noc czytał nad nim modlitwy pragnąć wygonić z chłopca siły nieczyste. Na szczęście mu się to udało…

 

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 21/2018, s. 24

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz


[1] Z ros.: kopulaste wzgórze przypominające hełm.

środa, 23 sierpnia 2023

Proroctwa i wróżby hrabiego Cagliostro

 

Giuseppe Balsamo vel hrabia Alessandro Cagliostro

Valdis Pejpiņš

 

W Rosji hrabia Cagliostro wywołał potężny skandal z powodu sprawy podmiany 10-miesięcznego syna księcia Gawryły Gagarina. Mag przyrzekł uleczyć dzieciaka z choroby, a w rzeczy samej podmienił chłopca na zdrowe dziecko…

Pod koniec XVIII wieku Alessandro hr. Cagliostro był jednym z najpopularniejszych ludzi w Europie. Wielu naocznych świadków opowiadało, że ma on eliksir młodości, potrafi robić złoto, jest w stanie przewidywać przyszłość. Poza tym stał się on założycielem tzw. egipskiej masonerii.

 

Czy tylko awanturnik?

 

Określenie to odnosi się do liczby tych postaci historycznych, którzy jeszcze w tym życiu wywoływali skandale i wykorzystywali je. Wraz z tym świadectwa o nim do dziś dnia pozostają mylne i skrajnie przeczące sobie. W oświeconym XIX stuleciu większość piszących o Cagliostro według celnej opinii Stefana Zweiga, posadzili go na ławie oskarżonych wśród szarlatanów. We współczesnych encyklopediach też można przeczytać, co następuje:

Cagliostro Alessandro, hrabia, którego prawdziwe nazwisko brzmi Giuseppe Balsamo (1743-1795) awanturnik włoskiego pochodzenia. W młodości podróżował po Wschodzie: Grecja, Egipt, Persja, itd., gdzie otrzymał on pewną wiedzę o alchemii, stał się doświadczonym iluzjonistą. Powróciwszy do Europy podróżował po wielu krajach, w tym po Rosji, obwołał się mistrzem okultyzmu. Poza tym twierdził, że jest masonem wysokiego stopnia… W 1789 roku został skazany przez sąd Inkwizycji w Rzymie za herezję, czary, masonerię – zamknięto go w twierdzy, gdzie zmarł. Pozostawił po sobie notatki, których autentyczność jest podważana przez niektórych badaczy.

Jeszcze za jego życia, wokół hrabiego krążyło wiele skandalizujących pogłosek. Tak też do jego dyskredytacji przyłożyli rękę jezuici. Ten zakon swymi daleko niejednoznacznymi działaniami stwarzał z siebie w Europie drugą siłę działającą w wielu krajach europejskich. Jezuici szerzyli dezinformację o tym, że hrabia Cagliostro – tenże Giuseppe Balsamo – wcześniej był członkiem oddziału zakonu w Clermont, Francja. Pod koniec XVIII wieku żaden szanujący się człowiek nie życzyłby sobie mieć taką reputację. I właśnie dlatego, od tego czasu hrabia stał się „awanturnikiem”.

Do jego gorących stronników należeli także dwaj niemieccy pisarze i poeci – Johann Christoph Friedrich von Schiller i Johann Wolfgang von Goethe. Do końca swego życia byli oni wierni jego pamięci. Goethe w czasie swej podróży na Sycylię wiele czasu spędził na zbieraniu informacji o Giuseppe Balsamo – wszak sądzono, że Sycylia to jego ojczyzna. Później na podstawie tych notatek autor „Fausta” napisał powieść pt. „Wielki Kopta”.

Cagliostro lubił się przechwalać, że niby to on często rozmawiał z Aleksandrem Macedońskim i Gajuszem Juliuszem Cezarem, i że on na własne oczy widział pożar Rzymu z czasów Nerona i ukrzyżowanie Chrystusa.

Zachowały się jego notatki, w których z cyniczną otwartością pisze, że: Ludzie, poza małymi wyjątkami, są głupi, łatwowierni i nic nie znaczący i nie jest żadnym grzechem wykorzystywanie ich głupoty, łatwowierności i naiwności z pożytkiem dla siebie i innych. [To hasło powinni wypisać na swych sztandarach wszyscy racjonaliści tej planety! – sic!]

Jednakże nie wolno zapominać o tym, że Cagliostro był poliglotą i władał trzema czy czterema językami. Jednakże posługiwał się przede wszystkim językiem tajemnym, a także napuszonym i bombastycznym. Lubił afiszować się pierścieniami i tabakierkami, które miały rzadkiej wielkości brylanty i innymi drogocennymi kamieniami. Czasami demonstrował on swe właściwości jasnowidza. W 1775 roku cały kwiat francuskiej stolicy bywał na magicznych wieczorkach, które organizował hrabia i jego żona. Na nich pewna młoda kobieta-medium przy pomocy szklanej magicznej kuli wpadała w trans i zaczynała widzieć obrazy z aktualnego, przeszłego i przyszłego życia tam obecnych. Analogiczne seanse Cagliostro organizował i przy pomocy dzieci, ale zamiast szklanej kuli było tam naczynie z wodą.

 

Mówił z trudnością

 

Najciekawsze zaś przepowiedzenie przyszłości hrabia wykonał królowej Marii Antoninie Habsburg Lotaryńskiej w czasie, kiedy ona była delfiną, tzn. małżonką następcy tronu. Miało to miejsce w końcu kwietnia 1770 roku. Do tego czasu była ona przez tydzień zamężna z księciem de Berry – w przyszłości królem Ludwikiem XVI. Ona bardzo często tęskniła za swoimi austriackimi rówieśnikami i nie mogła przywyknąć do etykiety francuskiego dworu. I wtedy jedna z dam dworu zaproponowała zaprosić Cagliostra – niechże wygłosi dla nowej królowej kilka swych proroctw w kwestii życia rodzinnego. Ale ta rozmowa odbyła się zupełnie inaczej, jak oczekiwały tego damy z otoczenia delfiny.

Z niewiadomych przyczyn mag nie chciał iść na to spotkanie. Niechętnie chciał rozmawiać o przyszłości Marii Antoniny, chociaż z chęcią mówił jej o losach dam dworu i kawalerów. W końcu nakłoniono go by mówił o losach królowej. Cagliostro pomyślał i powiedział kilka faktów z życia królowej, o których na francuskim dworze nie wiedział nikt. Nastąpiła dramatyczna pauza.

A potem Maria Antonina zdecydowała się na zadanie niewinnego pytania:

- Co będzie z moją rodziną?

Odpowiedź Cagliostra była krótka:

- Twe nieszczęścia ich nie dotkną.

Delfina zdumiała się.

- Kogo? Ich? – zapytała.

Mag znów zademonstrował rzadką wstrzemięźliwość:

- Pani wciąż uważa za swoją rodzinę pani matkę, siostry i braci.

- Ale co to za nieszczęścia? – wciąż dopytywała się Maria Antonina. – Czy może pan powiedzieć?

Hrabia zastanowił się.

- Mogę, ale nie powinienem.

Następczyni tronu postanowiła zapytać z innej strony:

- Czy będę miała, dzieci?

Cagliostro westchnął:

- Będzie dwóch synów.

- To cudownie. Ale dlaczego pan wzdycha?

Hrabia zastanowił się i odpowiedział:

- Jednego ze swoich synów pani opłacze po tym, jak on umrze, zaś drugiego dlatego, że on zostanie przy życiu.

- Nie rozumiem! – wykrzyknęła Maria Antonina – mam płakać dlatego, że mój syn będzie żył? Jak to możliwe? Może stracę miłość jego ojca a mojego małżonka?

Cagliostro odpowiedział:

- Nie straci pani.

- No dobrze, w takim razie co przyniesie mi nieszczęście?

- Być może siła miłości do pani, pani małżonka!

 

Cagliostro

Wizja w letnim pawilonie

 

Delfina nadal niczego nie rozumiała:

- Co może nam grozić, skoro mam zagwarantowaną miłość małżonka i wsparcie rodziny?

- To będzie całkiem za mało, by pani pomóc!

- Ale pan zapomina jeszcze o miłości i wsparciu narodu! – podniosła głos Austriaczka.

Hrabia rzekł w przestrzeń:

- Miłość i wsparcie narodu są bezradne, kiedy sam Bóg nie może uchronić tego, na kogo wydał wyrok. Poza tym uczucia narodu, o którym pani mówi można porównać do morskiego sztilu. A teraz niech pani przedstawi sobie to samo morze w czasie sztormu. Nikt nie jest w stanie się mu przeciwstawić – są rzeczy, na które nikt nie ma siły!

Delfinie rozszerzyły się źrenice.

- Chce mi pan powiedzieć, że nie sądzone mi zostać królową?

Odpowiedź maga była nieoczekiwana:

- Wręcz przeciwnie Wasza Wysokość. Pani nią zostanie! Chociaż należałoby prosić Niebo o to, by się to nie stało.

Maria Antonina na moment utraciła dar mowy. Kiedy powrócił, zapytała:

- Czy pan sądzi, że mój mąż umrze, czy nie tak?

Odpowiedź znów wprawiła ją w zdumienie.

- Straci głowę.

Drżącymi wargami ona zapytała:

- Czy on umrze, kiedy zostanie królem?

Cagliostro był bezlitosny:

- Królem on zostanie zanim to się stanie.

- A zatem jak ja umrę? – ledwie słyszalnie zapytała delfina.

Mag uklęknął przed nią i miękko powiedział:

- Takich rzeczy lepiej nie wiedzieć…

Jednak delfina złapała maga za rękę.

- Albo mi pan powie, albo każę strażom wrzucić pana w kazamaty za zatajanie informacji na temat bezpieczeństwa korony i śmierci króla!

Na takie dictum Cagliostro rzekł:

- Niech i tak będzie. Niech pani idzie ze mną.

Wziął ze stołu karafkę z wodą i wyprowadził Marię Antoninę do alei parkowej i wprowadził do letniego pawilonu. Tam mag postawił kryształową karafkę na stole i przykazał:

- Niech pani patrzy w wodę – a sam wyszedł z pawilonu.

Za jakąś minutę wyszła z niego zaciekawiona delfina. Była śmiertelnie blada, zataczała się i intensywnie chwytała powietrze.

Maria Antonina nigdy nikomu nie powiedziała tego, co ujrzała w krysztale karafki. Tuż przed śmiercią opowiedziała ona o dawnym spotkaniu z Cagliostrem jednej z najbardziej oddanych jej dam dworu. Tej udało się przeżyć w zamieszaniu wydarzeń rewolucyjnych i zapisała opowieść królowej. Tak one pozostały dla potomności.

Jak nam wiadomo, po wybuchu Rewolucji Francuskiej, królowa Maria Antonina została oskarżona o wspieranie kontrrewolucji i spisków antypaństwowych, osądzona przez Konwent i ścięta na gilotynie.

 

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 21/2018, ss. 14-15

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz    

wtorek, 22 sierpnia 2023

Kosmici a Kościół katolicki


W ostatnim numerze „Faktów po mitach” ukazał się niezwykle ciekawy materiał na temat co się stanie, kiedy istnienie Kosmitów zostanie bezspornie udowodnione i jak to wpłynie na naszą mentalność fakt istnienia rozumnych Braci w Kosmosie. Jak się do tego ustosunkuje Kk i inne religie. Oczywiście – jak znam życie – będzie różnie. Od pełnej akceptacji tego faktu, do absolutnej negacji. Tak właśnie będzie w Polsce, jeżeli nic się w niej nie zmieni…

Przedstawiam Czytelnikom ten ciekawy materiał do własnych przemyśleń.

niedziela, 20 sierpnia 2023

Syrena z Peru

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Venecia, Peru (S 12°14’39” – W 076°57’39”)

Data: 2000 r.; czas: popołudnie

Opis wydarzenia:

Grupa drwali podróżowała łodzią motorową po jednej z lokalnych rzek, kiedy dwóch mężczyzn zauważyło coś w rzece i powiadomiło resztę znajdujących się na pokładzie. Zaskoczeni, zobaczyli kobietę płynącą tuż przed łodzią. Wydawała się bardzo zwinna w swoich ruchach; była piękna, z długimi blond włosami i wyjątkowo bladą skórą. Widząc piękną kobietę, „kierowca” przyspieszył start, próbując dogonić tajemniczą kobietę. Mimo jego usilnych starań nigdy nie udało im się dogonić kobiety, gdyż pływała z niesamowitą prędkością i bez widocznego wysiłku, momentami pojawiała się na około dwa metry od łodzi, ale potem zanurzała się, i wypływał znacznie dalej, cały czas oddalając się od łodzi. Zaskoczeni wytrzymałością kobiety mężczyźni zrezygnowali z pościgu. Najwyraźniej zauważając, że mężczyźni zaprzestali pościgu, kobieta odwróciła się, spojrzała na nich przelotnie, po czym zanurzyła się i zniknęła z pola widzenia.

Kiedy zanurzyła się, oszołomieni świadkowie zauważyli, że zamiast nóg kobieta miała długi, przypominający rybi ogon, wyrostek. Po spotkaniu mężczyźni odmówili podróży tą samą rzeką, bojąc się, że „syrena” zatopi ich łódź i zabierze ich ze sobą.

 

Dodatek HC:

Źródło: Victor Hugo Velasquez Zea, „Sirenas y Yakurunas: Mito y realidad de los Espiritus agua en Peru” (Syreny i Yakurunas: mit i rzeczywistość peruwiańskich duchów wodnych). (wydanie hiszpańskie) (s. 105).

Wersja Kindle.

Typ: E

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz

sobota, 19 sierpnia 2023

Anomalie magnetyczne w miastach – Kościerzyna cz.3

 


Zofia Piepiórka - Eleonora

Opis wizji - fragmenty

 

1)            Dnia 15.11.2016 r. godz. 6.30

 

Kopuła i piramida - II Cywilizacja

 

„We śnie idę chodnikiem wzdłuż ulicy, gdzie w szeregu stoją piętrowe, nijakie domy, jak za czasów  komuny. Jestem ubrana w spodnie i jakąś kurtkę, jest szaro, ale nie ciemno, widać zieleń drzew i trawników.

Po drugiej stronie ulicy widzę szeroki pas trawy, dochodzący do strumienia lub kanału, a za nim stał nieduży biały dom z wyjściem w kierunku strumienia. Okazało się, że jest tam więcej tego typu domów. (…)

We śnie jestem świadoma, że dzieje się coś dziwnego, że zostanę przeniesiona w inny wymiar i czas. Chcę wiedzieć która godzina. Nie mam zegarka i nie ma nikogo na mojej drodze. Mijam sklep z zegarami i po chwili tam wchodzę, aby kupić zegarek na rękę. Pani w sklepie przynosi mi mosiężny zegar pokojowy i mówi, że innych nie ma. Mówię, że za duży.

Wychodzę i idę ulicą prostopadłą do tej którą szłam. Wiem, że jestem w innym miejscu i czasie , ale na tym samym terenie. Po chwili widzę, że domy są inne, duże i luksusowe, a potem wielkie jak pałace. Pomiędzy nimi w luce widzę odległą wysoką i stromą górę, a na jej szczycie coś błyszczy w blasku słońca. Patrzę zdumiona i zachwycona. Była to wielka lśniąca kopuła w kolorze srebrzystym, która odbijała złociste promienie słońca lub kuli jak słońce i  wyglądało to zjawiskowo. Pomyślałam: tam świeci słońce takie samo jak nasze. Kopuła wygląda jak czubek na choince albo jak kopuła na cerkwi. Obok niej była inna budowla z czubkiem, ale trochę jakby mniejsza. Patrzę zdumiona, bo to wyglądało jak Wielka Piramida! Patrzę z niedowierzeniem myśląc: dlaczego to postawione jest na tak wysokiej, stromej i odległej górze?? Obie budowle były wielkie, ale tam było jasno i kolorowo w przeciwieństwie do tego miejsca z którego na to patrzyłam. 

Idę dalej, ale wiem, że obok mnie ktoś idzie, tłumaczy i pokazuje mi różne budowle. Dochodzimy do miejsca, które przypomina wielką świątynię lub pałac…(…) Zawracamy i nagle moją uwagę przykuwa olbrzymich rozmiarów krzyż z wiszącym Jezusem, tak jak w naszych czasach. Myślę: to wtedy też było Chrześcijaństwo???”

 

2)            18.11.2016 r. godz. 6.30

 

Pierwsza Cywilizacja

 

Wiem, że znowu jestem przeniesiona w czasie do super cywilizacji.

Idę z kimś ciemną, szarą uliczką, widzę duże ciemne budynki z różnymi dachami jak na „starówce”. Ktoś pokazuje mi miasto i mówi: Pokażę tobie swój TRON. Przechodzimy obok jakiejś wielkiej ciemnej budowli i nagle jakby w powiększeniu widzę wnętrze wielkiej sali w półmroku. Na jej środku stał duży pusty TRON jak wielki fotel, a nie typowy tron króla. Stał na wielkiej geometrycznej rozecie w kształcie egzotycznego kwiatu. Gdy patrzyłam na TRON spod spodu rozeta zaczęła się rozjaśniać, jakby była podświetlona. Słyszę: Gdy tam usiądę TRON zajaśnieje.

Nadal patrzę na TRON i widzę go w dużym przybliżeniu, ale jako niezwykłe techniczne urządzenie. Jego  geometryczny kształt  wznosi się w górę i jaśnieje matowo - białym światłem. Są to bloki jakby olbrzymiego diamentu lub kryształu, który zaczyna się rozjaśniać i otwierać - rozwijać jak wielki kwiat. Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie, ale trudno to opisać słowami. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie jest to zwykły TRON lecz jest to super technologia związana z władzą i potęgą techniczną.

Idziemy dalej i widzę scenę teatru, a na niej wielu artystów – mężczyźni i kobiety tańczący w zespole jak w balecie, w białych strojach przepasanych złoto - pastelową wstęgą. Są to mężczyźni i kobiety. Słyszę : To jest mój dwór. Patrzę z podziwem jak tańczą, a potem te postaci i ich stroje tracą blask, stają się szare, popielate, przestają tańczyć, znikają, zapadają się… 

Idę przestronnym chodnikiem i ulicą w centrum nowoczesnego miasta. Wokoło wysokie i  nowoczesne budynki. Ściany na parterze są błyszczące, chyba z marmuru. Idę z kilkoma osobami współcześnie ubranymi, rozmawiam z nimi, prowadzą mnie do jakiegoś budynku, gdzie na parterze są prostokątne kolumny i główne wejście. Pojawia się coraz więcej ludzi, którzy zmierzają do tego samego miejsca.(…)

Na koniec SŁYSZĘ: Będzie trzęsienie ziemi. Zminimalizuję skutki katastrofy i w spektakularny sposób dostaną znać, że Jestem i zasiadam na TRONIE. Widzę, że TRON jaśnieje niezwykłym, jasnym blaskiem.

 

20.11.2016 r. gody. 6.00

 

TRON KRÓLA LAJSZLA URUCHOMIONY…

 

Obudziłam się ok. godz. 4.30, zrobiłam kawę i usiadłam w łóżku myśląc o wizjach. Nagle USŁYSZAŁAM:  Uruchomiłem 20 min. temu TRON.

Później dotarły słowa… „To jest cała procedura. Proces uruchomienia potrwa do tygodnia. Dopiero wtedy zasiądę na TRONIE. TRON zajaśnieje… Zatrzęsie się ziemia…”

Zapytałam: Czy ktoś inny może zasiąść na TRONIE?

USŁYSZAŁAM: Ja go stworzyłem i tylko ja mogę go uruchomić i na nim zasiąść.

Długo siedziałam myśląc o wizjach i TRONIE. Wszystko w wizjach jest ważne, gdyż są symbolami za którymi kryje się rzeczywistość.

 

Analiza wizji

 

Z pierwszej wizji wynika, że jestem w naszej rzeczywistości, ale na tę rzeczywistość nakładają się obrazy z poprzednich cywilizacji, na tym samym terenie. Chcę wiedzieć jaki to czas – okres naszej cywilizacji, ale nie ma nikogo, kto by mi to powiedział. Duży pokojowy zegar, który przynosi pani w sklepie oznacza, że to jest czas pokoju i duży okres z przeszłości cywilizacji. Ale której? To zrozumiałam analizując dalszą część wizji. Najpierw jest to Druga Cywilizacja, a przewodnikiem jest… Jezus Chrystus, czyli ten, który żył w tej cywilizacji i został zabity… tak jak Ojciec Pierwszej Cywilizacji. Odległa stroma góra na której stoi wielka kopuła i wielka piramida to budowle z wcześniejszej cywilizacji. Zrozumiałam, że jest to wielka BAZA KOSMICZANA tuż przy równie wielkiej piramidzie, która obrazuje proporcje wielkiej bazy kosmicznej. Wiem, że takich piramid i baz kosmicznych jest na Ziemi dużo. Czyje to są BAZY KOSMICZNE? Zrozumiałam, że tworzył je OJCIEC CYWILIZACJI CZŁOWIEKA. Tam było jasno i kolorowo o czym świadczy światło słońca nad tymi budowlami. Widziałam je stojące wysoko na szczycie stromej góry, gdyż jest to dla nas przepaść czasowa. Wówczas stały NA POWIERZCHNI ziemi, ale obecnie w wyniku kataklizmów są głęboko pod ziemią… lecz wciąż działają, bo to super technologie – super cywilizacji CZŁOWIEKA.

W Drugiej Cywilizacji był SYN z DUCHA, który usiłował naprawić błędy cywilizacji, ale go zabili… tak jak Jezusa Chrystusa w naszej cywilizacji. Kim byli mordercy?

W drugiej wizji jestem w jakimś nowoczesnym mieście, trochę dziwnie się czuję, gdyż wiem, że jestem w Pierwszej Cywilizacji. Idę z kilkoma osobami z którymi rozmawiam i znam. Oni żyli w tamtej cywilizacji i teraz.... Tło wizji jest szare, a nawet mroczne. Co to oznacza? Pomimo iż jest to bardzo nowoczesna cywilizacja jest duchowy i moralny mrok - tak jak to jest w naszej cywilizacji. Z całej wizji wynika, że tym razem PRZEWODNIKIEM po mieście jest… Król Lajszla, który mówi do mnie, że pokaże mi swój TRON, a następnie dwór. TRON jest wygodnym fotelem, ale najważniejsze że jest to super urządzenie techniczne, którym steruje, gdy na nim zasiądzie. To urządzenie ma wielką moc i właściwości i byle kto nie może nim kierować, tylko ktoś kto ma wielką mądrość, inteligencję oraz DUCHOWOŚĆ, czyli świadomość kim jest i co się dzieje na Ziemi. Pokazuje mi jak to urządzenie wygląda, ale ja nie potrafię tego objąć rozumem lecz jestem pod wielkim wrażeniem, świadoma, że to jest coś co przerasta nasze wyobrażenia o… możliwościach super komputerów.

W następnych scenach wizji  widzę przedstawienie czyli jak wyglądał w symbolu DWÓR Króla Lajszla oraz co się z nimi stało… Było jeszcze inne przedstawienie, ale to dotyczyło mnie.

„Na koniec SŁYSZĘ: Będzie trzęsienie ziemi. Zminimalizuję skutki katastrofy i w spektakularny sposób dostaną znać, że Jestem i zasiadam na TRONIE. Widzę, że TRON jaśnieje niezwykłym, jasnym blaskiem.” Oznacza to, że osiągnie pełną moc…

Kiedy to się zdarzy ?


Trzecia wizja: USŁYSZAŁAM:  Uruchomiłem 20 min. temu TRON.

 

Zapytałam: Czy ktoś inny może zasiąść na TRONIE?

 SŁYSZAŁAM: Ja go stworzyłem i tylko ja mogę go uruchomić i na nim zasiąść.

 Oznacza to, że TWÓRCA potrafi go uruchomić i sterować. OBCY lub demony, czyli upadłe anioły  doprowadzą do zniszczenia planety. 

Dlaczego zatrzęsie się Ziemia? 

Przypomniałam sobie proroctwa biblijne o TRONIE BOGA…

 Sięgnęłam po Biblie i najpierw przeczytałam Proroctwo Apokalipsy czyli objawienie św. Jana. Byłam zdumiona i zachwycona… To są wizje techniczne opisane przez człowieka, który nie umiał tego opisać innymi słowami, ani nie był świadomy tego co to jest, żyjąc 2000 lat temu.

20.1-6. „I pokazał mi wody życia czyste jak kryształ, wypływające z tronu Boga i Baranka. Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów. I nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą. I oglądać będą jego oblicze a imię jego będzie na ich czołach. I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła słonecznego, gdyż Pan Bóg będzie im świecił i panować będzie na wieli wieków.”

Dalej… 21.1-8 „Nowe niebo i nowa Ziemia.”  Oznacza powrót do przeszłości… i początku nowej cywilizacji… Czy nałoży się tamta rzeczywistość przed upadkiem Pierwszej Cywilizacji po to, aby naprawić błąd?

20.11-15. Sąd Ostateczny  „I widziałem wielki biały tron i tego który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzcha ziemia i niebo i miejsca dla nich nie było. (…) Jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.”

Oznacza to, że upadłe anioły – demony, ludzkie hybrydy obcych i OBCY, którzy okupują Ziemię nie zniosą tego promieniowania oraz prawdy. Bóg ich osądzi i usunie z Ziemi.

21.6-8. „I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem. Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i zabójców, i wszeteczników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.”

 

O TRONIE BOGA mówią również prorocy ST:

 

- Jeremiasz 3.16-17-18.

- Izajasz 6,1-4 oraz 66.1 Niebo jest TRONEM, a ziemia podnóżkiem…

- Daniel 7.9-10. i 13-14.

- Ezechiel 1.4-28 Wizja Tronu Bożego  10. 1-22. + 44.1-9.

- Kilkaset lat później Objawienie św. Jana  4.1-11. + 6.12-17. + 8. 5…  + 11.18-19. + 16. 17-21. 20. 11...

  

WNIOSKI

 

Moje wizje zaczęły się od 1991 roku i początkowo nie rozumiałam ich i nie widziałam związku z wizjami biblijnymi. Z czasem zwróciłam uwagę, że potwierdzają je stare proroctwa biblijne, co mnie upewniło, że idę właściwą drogą. Potwierdzeniem również były moje poszukiwania i badania kamiennych kręgów oraz zasypanych piramid na terenie Polski. Z wizji wynika, że już w Pierwszej Cywilizacji były potężne bazy kosmiczne oraz piramidy, które przetrwały do dzisiaj. Były też wspaniałe miasta, które uległy zniszczeniu podczas kataklizmów. W Drugiej Cywilizacji żył Syn – Człowiek, który został zabity. Swoją śmiercią pokazał co zrobili z Ojcem… Dlatego wszyscy Chrześcijanie robiąc znak krzyża mówią „W Imię Ojca i Syna…” Jakie jest Imię OJCA cywilizacji?  Dlaczego Żydzi oraz Katolicy nie mogą wymieniać tego Imienia?  Złamali PRZYMIERZE kolejny raz?

W wizjach Król Lajszla mówi, że TRON został uruchomiony. Jestem świadoma, że jest to krytyczny moment dla całej naszej cywilizacji - no i oczywiście dla POLSKI i wie o tym każdy myślący CZŁOWIEK. Z moich wizji oraz z wizji biblijnych wynika, że TRON to technologia kosmiczna z czasów Pierwszej Cywilizacji, która została (zostanie!) uruchomiona w Bazie Króla Lajszla. Prorocy to widzieli i opisali już tysiące lat temu!  Oczywiście nie rozumieli co to jest, ale zapowiedzieli, że tak się stanie. Kiedy? W   czasach gdy dojdziemy do poziomu technicznego, kiedy będziemy mogli zrozumieć czym jest TRON, czyli w naszych czasach. Stare Proroctwa wskazały przyszłość naszej cywilizacji. Będzie to cywilizacja techniczna, gdzie nie będzie ciemności – zakłamania, oszustwa, manipulacji, wojen, religii, polityki, itd.

TRON KRÓLA LAJSZLA to schemat działania urządzenia technicznego, które widziałam w wizji. Nie przypomina współczesnego komputera, ale służy do przesyłania wszelkiej informacji dotyczącej najstarszej cywilizacji w Kosmosie –  cywilizacji CZŁOWIEKA. Z TRONU wypływa nie źródło lecz potężna RZEKA informacji dla ludzi, aby ich uzdrowić DUCHOWO, moralnie intelektualnie. „Każdy kto pragnie” może czerpać tę wiedzę za darmo, aby zmienić swój los oraz ocalić cywilizację i Ziemię.

„I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła słonecznego, gdyż Pan Bóg będzie im świecił i panować będzie na wieli wieków.” Oznacza to, że nie będzie zacofania i zakłamania, gdyż poznają prawdę o cywilizacji CZŁOWIEKA, o Władcy i Twórcy Cywilizacji Człowieka – Królu Lajszla.

Czarna Piramida w Gdyni oraz w innych miejscach na terenie Polski i na całej Ziemi - służy do zagięcia czasu czyli powrotu do przeszłości – do Pierwszej Cywilizacji. Oznacza to powrót do pierwotnej PRECESJI oraz WPŁYWÓW i połączeń z cywilizacjami CZŁOWIEKA w Kosmosie. Okupanci i mordercy cywilizacji zmienili położenie Osi Ziemi za pomocą kataklizmów, dlatego jesteśmy pod wpływem  Precesji w SMOKU lecz i to się wkrótce zmieni. (Już się zmieniło! 19 st., a nie ok. 23.5 st.)

 W moich wizjach jest jeszcze mrok lub noc, a więc chodzi o to co się dzieje na Ziemi - duchowy mrok, wojny, skażenie ziemi, itd. lecz to się zmieni, bo to zapowiedzieli prorocy biblijni tysiące lat temu.

TRON KRÓLA LAJSZA jest na terenie Polski, gdyż tutaj są Jego Bazy Kosmiczne i zasypane piramidy. Tutaj jest Jego grobowiec w Świętej Górze w Gdyni, gdzie został zdradzony i zabity przez własnych ludzi – „upadłe anioły” z inspiracji cywilizacji Węża i Smoka, dlatego byliśmy w okupacji i PRECESJI SMOKA. Pisałam i mówiłam na ten temat wiele, ale aby to wszystko opisać i wyjaśnić muszę napisać nie jedną, a kilka książek.

Jak się skończy panowanie cywilizacji Węża i Smoka nad nami? Na ten temat Proroctwo Apokalipsy mówi: 20.1-3. „I widziałem anioła zstępującego z nieba, który miał klucz od otchłani i wielki łańcuch w swojej ręce. I pochwycił smoka, węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat.  I wrzucił go do otchłani, i zamknął ją, i położył nad nim pieczęć, aby już nie zwodził narodów, aż się dopełni owych tysiąc lat. Potem musi być wypuszczony na krótki czas.” Od czasu spisania tego proroctwa minęło 2000 lat. W wizji tysiąc lat to wieczność… Nie liczy się tego w latach ziemskich.

Król Lajsza zapowiada w proroctwie Apokalipsy oraz w mojej wizji wielkie trzęsienie Ziemi… Czy ma to związek z zagięciem czasu i nową PRECESJĄ? Technologie Króla Lajszla to cud techniczny w Kosmosie, a nie tylko na małej Ziemi. I o to właśnie toczą się wojny z OBCYMI, o technologie CZŁOWIEKA, a nie o technologie OBCYCH, które służą do niszczenia i zabijania. Z Proroctwa Apokalipsy wynika, że gdy zostanie URUCHOMIONY TRON KRÓLA LAJSZLA i ON na nim zasiądzie nastąpi SĄD OSTATECZNY dla MORDERCÓW CYWILIZACJI i ich sprzymierzeńców. Z obecnych TEORI NAUKOWYCH np. o pochodzeniu CZŁOWIEKA NIC NIE WYNIKA. Ma to służyć jedynie poniżeniu godność Człowieka do poziomu ograniczonych intelektualnie małp. Takie teorie naukowe są nielogiczne i sprzeczne z faktami.

Nie sposób opisać w tym artykule mojej detektywistycznej drogi poszukiwań śladów i poszlak dotyczących naszych dziejów. Okazało się, że historycy i archeolodzy kłamią oraz celowo zacierają ślady wszelkich ważnych artefaktów na terenie Polski, Europy i planety. Są jednak ludzie z DUCHA CZŁOWIEKA  - amatorzy i naukowcy, którzy docierają do prawdy i ją ujawniają pisząc książki, prace naukowe, różne publikacje w pismach, w Internecie, w filmach  YT.

Potrzebny jest „potężny wstrząs jakiego nie było od stworzenia świata” aby ludzie się obudzili i zrozumieli kim są i co tutaj robią.

 „To jest cała procedura. Proces uruchomienia potrwa do tygodnia. Dopiero wtedy zasiądę na TRONIE. TRON zajaśnieje… Zatrzęsie się ziemia…” „Na koniec SŁYSZĘ: Będzie trzęsienie ziemi. Zminimalizuję skutki katastrofy i w spektakularny sposób dostaną znać, że Jestem i zasiadam na TRONIE. Widzę, że TRON jaśnieje niezwykłym, jasnym blaskiem. Oznacza to, że osiągnie pełną moc…”  Żyjemy w czasach APOKALIPSY, która toczy się na naszych oczach.  Gdynia 27.11.2016”

 

Gdzie jest wielka kopuła i piramida w Kościerzynie?

 

„Odległa stroma góra na której stoi wielka kopuła i wielka piramida to budowle z wcześniejszej cywilizacji. Zrozumiałam, że jest to wielka BAZA KOSMICZANA tuż przy równie wielkiej piramidzie, która obrazuje proporcje wielkiej bazy kosmicznej.” Jest to w Kościerzynie, ale o tym opowiem  później. Może tylko dodam, że jest tam program, który wprowadziły mistyczne „upadłe anioły” wraz z OBCYMI  z cywilizacji Węża i Smoka. Wyznaczyli datę i godzinę  kataklizmu oraz zniszczenia planety. Czy TRON Króla Lajsza zadziała zgodnie z zapowiedzią w wizji....? Czy „ojcowie” KK  nie wiedzą o tym?

Dlatego zostały wybrane osoby (stare dusze) w tym Mieście, Gminie i Powiecie aby naprawić błąd Pierwszej  Cywilizacji. Czy zrozumieją co mają zrobić i naprawią swój błąd, czy znowu zrobią wszystko odwrotnie...? Czy wśród nich będzie chociaż jedna osoba sprawiedliwa....?

https://www.youtube.com/watch?v=mufSkxC-s3Q

Ta muzyka inspiruje mnie i wzywa od lat.  Jestem wizjonerką i od kilku miesięcy słyszę ją często, nawet we śnie. Zadawalam sobie pytanie - SKĄD dochodzi i dlaczego???!  Skąd twórcy muzyki czerpią pomysły do swoich utworów?

Czytałam kiedyś, że wielu muzyków tworzyło słysząc muzykę w głowie. Przyszli na ten świat z muzyką...... Kto był pierwszym twórcą tego utworu tutaj na Ziemi?

 

ODPOWIEDŹ - HYMN Pierwszej Cywilizacji...

 

Królestwo Boże jest pośród nas -  zgodnie z proroctwami Apokalipsy. Zagrajcie ten utwór w kościołach.

To jest hymn Pierwszej Cywilizacji  i są słowa..... Słyszę tę pieśń jakby z oddali. Gdy będę bliżej to usłyszę wyraźniej i zapiszę.

 

 Czas jest bliski.