Zmarł Erich von Däniken – autor, który w zasadniczy sposób wpłynął na to, jak całe pokolenia myślały o przeszłości. Dla mnie był kimś więcej niż tylko twórcą prowokacyjnych hipotez. Był inicjatorem ciekawości. Tym, który otworzył drzwi pytaniom, do których wcześniej wielu nie odważyło się nawet zapukać.
Jego książki towarzyszyły mi przez całe dziesięciolecia. Nie czytałem ich jako ostatecznych odpowiedzi, lecz jako zaproszenie do myślenia. Von Däniken miał dar opowiadania dziejów w taki sposób, by odzyskiwały swą tajemnicę. Przypominał, że cywilizacje przeszłości nie były naiwne ani prymitywne – że dysponowały wiedzą, umiejętnościami i wyobraźnią, które zasługują na szacunek. I że między mitem a poznaniem nie zawsze biegnie ostra granica, lecz raczej płynne przejście.
Miałem okazję spotkać go kilkakrotnie osobiście. Nie sprawiał wrażenia człowieka zafascynowanego własną wyjątkowością. Był raczej przenikliwym obserwatorem świata, który potrafił czerpać większą radość z pytań niż z odpowiedzi. Rzeczowy, spokojny, z delikatnym poczuciem humoru – i ze świadomością, że część jego pracy zawsze będzie przedmiotem sporów. Przyjmował to z dystansem, jakby wiedział, że polemika jest naturalnym elementem żywego myślenia.
Jego znaczenie nie sprowadza się do poszczególnych tez, lecz do ogólnej zmiany perspektywy. Bez Ericha von Dänikena wielu czytelników nigdy nie zainteresowałoby się archeologią, tekstami starożytnymi, kosmologią czy symboliką dawnych kultur. Był pomostem między wiedzą specjalistyczną a fascynacją laików – a takich pomostów jest niewiele. Potrafił obudzić zachwyt tam, gdzie zdążyła już zapanować rutyna.
Odchodzi autor, który miał odwagę myśleć inaczej i ponosić tego konsekwencje. Autor, który wierzył, że przeszłość nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. I że człowiek nie jest we wszechświecie skazany jedynie na rolę cichego obserwatora, lecz jest istotą poszukującą swego miejsca w długiej, niezamkniętej opowieści.
Erich von Däniken odszedł, a jednak pozostaje wśród nas – w pytaniach, które sobie stawiamy, w odwadze wątpienia i w radości odkrywania. A przede wszystkim w ciekawości, którą potrafił w nas obudzić i podtrzymać przy życiu.
Milos Jesensky

