Powered By Blogger

czwartek, 14 lutego 2013

CZŁOWIEK W ŻELAZNEJ MASCE


Kim był Człowiek w Żelaznej Masce?


Robert K. Leśniakiewicz, Miloš Jesenský

Będąc między swymi
Innego oblicza nie ukazywał,
Będąc między wrogami
Nie miał innego oblicza...

Tajna Kronika Mongołów


Który z Czytelników choć raz w życiu nie zainteresował się życiem i dokonaniami czterech słynnych muszkieterów: Atosa, Aramisa, Portosa i d’Artagnana, którzy przelewali swą krew w służbie dwóch królów Francji, a których postacie rozsławił Alexandre Dumas-ojciec (1802-1870)? Który z Czytelników nie pamięta ich wspaniałego hasła – dewizy: Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego!? I którzy mieli potężnych przeciwników w postaci podstępnych i wyjątkowo niebezpiecznych agentów dwóch kardynałów rządzących Francją, jak swym folwarkiem – Armanda Jeana du Plessis de Richelieu (1585-1642) i Julesa (Giulio) Mazzariniego (1602-1661)? 


Byli oni muszkieterami królewskimi – którzy stanowili elitę ówczesnego wojska królów Francji, i to właśnie ich losom Alexandre Dumas poświęcił swe trzy powieści awanturnicze, które rychło stały się bestsellerami wszech czasów: Trzej muszkieterowie (1844), Wicehrabia de Bragelonne (1845) oraz W dwadzieścia lat później (1848). Ze względu na temat tego artykułu, ta ostatnia powieść interesuje nas najbardziej. A królami w tym czasie byli Ludwik XIII Bourbon (1601-1643) i Ludwik XIV Bourbon (1638-1715) zwany Królem Słońce, bowiem panował on rekordowo długo – aż 72 lata na 77 lat życia... Pod jego rządami Francja stała się potęgą. Ale zawdzięczał to właśnie sprawnej administracji zorganizowanej przez obu kardynałów, których tak paskudnie potraktował Dumas-ojciec w swych romansach... (=> Encyklopedia Millenium 2001, Onet.pl S.A., Bielsko-Biała 2000) 


A zatem mamy wszystkie dramatis personae. Ale nie, brakuje tutaj jeszcze jednej. I to o niej i jej tajemniczej tożsamości powiemy w dalszym ciągu tego artykułu...


Żelazo czy jedwab?


Człowiek w Żelaznej Masce... – piszemy je dużymi literami, wszak zastępują mu imię i nazwisko. Kim był tajemniczy więzień osadzony dożywotnio w więzieniu w twierdzy Pignerol, na Wyspie św. Małgorzaty i w Bastylii (w latach 1679-1703), który cały czas nosił na twarzy jedwabną maskę, ale którą czarna legenda uczyniła żelazną. Jego tożsamość jest do dziś nie ustalona, ale w literackiej wersji Dumasa-ojca miał być on  bratem-bliźniakiem króla Francji, Ludwika XIV - Filipem, więzionym dla uniknięcia komplikacji związanych z przejęciem tronu po zmarłym Ludwiku XIII...


No cóż – jest to hipoteza najbardziej tłumacząca znane fakty i mająca najbardziej logiczne uzasadnienie. By uniknąć wojny domowej, która mogłaby wybuchnąć w związku z walką o schedę po Ludwiku XIII, wybrano jednego z braci na króla, a drugiego odizolowano w twierdzy od roku 1662. A że to okrutne? – historia dowiodła nieraz, że w walce o władzę i dominację liczą się tylko efekty końcowe, władza absolutna jest niepodzielna, a te wszystkie duumviraty i triumviraty zawsze kończyły się jednakowo – pozostawał najsilniejszy, najsprytniejszy i najbardziej bezwzględny. W przypadku tak dużego i silnego państwa, jak Francja dla dwóch królów nie mogło być miejsca i nie było, ale coś z tym problemem trzeba było zrobić, by nie przelać krwi królewskiej. Wymyślono zatem i wykonano – bardzo dobrze strzeżone więzienie stanu i maskę na twarz delikwenta. Filip musiał być siłą rzeczy podobny do Ludwika, więc nikt – poza garstką wtajemniczonych – nie mógł widzieć jego prawdziwego oblicza...

Problem w tym, że nie wiadomo, czy Anna Austriaczka (1601-1666) miała jednego czy dwóch synów. Dumas-ojciec postawił na dwóch braci bliźniaków jednojajowych i postawił tym sposobem hipotezę, która nieźle się broni. Ale jest ona tylko hipotezą, bowiem nie ma żadnych potwierdzeń w źródłach historycznych...


A cała sprawa zaczęła się od Voltaire’a (Woltera) a właściwie Fraçoisa Marie Aroueta (1694-1778) i jego dzieła pt. Wiek Ludwika XIV (1751), w którym podaje on datę pogrzebu Człowieka w Żelaznej Masce na 3 marca 1704 roku, a nie 1704 – jak podaje to relacja St. Foixa – dokładnie w nocy 19/20 listopada 1704 roku, na cmentarzu St. Paul. Elena Steingrad na swej stronie internetowej wylicza jeszcze trzech pretendentów do tego miana. Lista ta jest niezmiernie ciekawą lekturą, z którą zapoznamy zaraz zapoznamy Czytelników.


Rewia żelaznych masek...


Na pierwszym miejscu znajduje się książę François de Vendome książę de Beaufort (1616-1669), ale jest to tylko pusty strzał, bowiem książę de Beaufort zginął z rąk tureckich w czasie oblężenia Candii w 1669 roku, zaś Człowiek w Żelaznej Masce pojawił się w Pignerol na wyspie św. Małgorzaty w 1662 roku. Ów książę wprawdzie siedział w więzieniu, ale to było w Vincennes i we wrześniu 1643 roku. Jego ucieczka z więzienia w dniu 31 maja 1648 roku była jedna z najbardziej brawurowych ucieczek tego wieku, w stylu Trzech muszkieterów właśnie, co pokazał w swym filmie André Soupart, w którym główną rolę grał Georges Descrières – wcześniej wsławiony rolą dżentelmena-włamywacza Arsène Lupina... (=> Słynne ucieczki, serial TV reż. André Soupart, 1972)


Numerem drugim jest Louis de Burbon hrabia de Vermandois (1667-1683) – naturalny syn Ludwika XIV, który oficjalnie zszedł był na czarną ospę w roku 1683. W wieku 2 lat został on Wielkim Admirałem Floty... Jego grób znajduje się w Arras.


Trzecim na liście jest sir James Scott książę Monmouth (1649-1685) – nieprawy syn króla Karola II (1630-1685). Został on zdekapitowany w roku 1685 przez króla Jakuba II (1633-1701), w związku z czym pojawiła się teoria, że to on właśnie był Człowiekiem w Żelaznej Masce i ukrywał się we Francji, zaś gardło zań w Anglii dał ktoś inny. Hipoteza karkołomna, ale przytaczamy ją z kronikarskiego obowiązku. (=> E. Steingrad - Man in the Iron Mask w http://www.louis-xiv.de


A może królewski … klon???


Ta hipoteza została postawiona pół żartem pół serio jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku przez dwóch słynnych autorów powieści fantastyczno-naukowych. Chodzi oczywiście o radzieckich pisarzy s-f Arkadego i Borysa Strugackich, którzy w jednej ze swych powieści stawiają sprawę dość niekonwencjonalnie. Według nich, Człowiek w Żelaznej Masce był niczym innym, jak matrykatem. 


Co to jest matrykat? Autorzy wyjaśniają, że:

[...] poza znanymi dubletami (sobowtórami) osób żyjących istnieją jeszcze matrykaty, czyli idealnie dokładne kopie przedmiotów lub stworzeń. W odróżnieniu od bezstrukturalnych dubletów, matrykaty mają nawet strukturę oryginału. Rozpoznanie ich za pomocą zwykłych metod jest w ogóle niemożliwe. Trzeba na to specjalnych urządzeń i w ogóle jest to bardzo skomplikowana i pracochłonna historia. Giuseppe Balsamo vel hrabia Cagliostro (zatrudniony pośmiertnie w Instytucie Badań Czarów i Magii w Sołowcu) otrzymał niegdyś tytuł magistra-akademika za udowodnienie, iż Filip de Bourbon zwany „Żelazną Maską” posiada naturę matrykatu. Ów matrykat Ludwika XIV został stworzony w tajnych laboratoriach jezuitów w celem zagarnięcia tronu francuskiego. W naszych czasach matrykaty tworzy się metodą biostereograficzną à la Richard Ségur. (=> A. Strugacki & B. Strugacki – Poniedziałek zaczyna się w sobotę, Warszawa 1970)


Tyle koryfeusze radzieckiej fantastyki. Syntetyczny sobowtór? – a czemu nie? Od zarania dziejów alchemicy usiłowali zsyntetyzować człowieka – homunkulusa – co było jednym z etapów Ars Magna – Wielkiego Dzieła. Nie udało im się to, ale inspiracja przyszła – jak powtarzamy to niejednokrotnie – z wiedzy poprzedzających nas Supercywilizacji, która w skażonej, skarlałej i wykoślawionej formie przetrwała i przebiła się w postaci podań, legend, wierzeń i mitów religijnych do naszych czasów. 


Homunkulusy, dublety czy matrykaty, to są – w takim ujęciu – po prostu klony osób żyjących lub zmarłych. Jednakże ich zsyntetyzowanie w warunkach laboratoriów alchemicznych za czasów panowania Króla-Słońce było niemożliwe, jak kwadratura koła. Na to trzeba było poczekać do końca XX i początku XXI wieku, kiedy umożliwia to postęp genetyki i biochemii w ogóle.


Istnieje jednak wyjście z tego impasu, boż oo. Jezuici nie musieli syntetyzować królewskiego klona, ale poszukali jakiegoś sobowtóra, którego mogli podstawić za Ludwika XIV w miejscu i czasie im odpowiadającym. A dalej cała reszta, jak na kartach powieści Dumasa-ojca oraz w filmach nakręconych w oparciu o jej tekst: The Iron Mask – reż. Allan Dwan (USA, 1929); The Man in the Iron Mask – reż. Bruce Whale (USA, 1939); Le masque de fer – reż. Henri Decoin (Francja-Włochy, 1962); The Man in the Iron Mask – reż. Mike Newell (Wk. Brytania, 1976) – gdzie w podwójnej roli Ludwika XIV/Filipa wystąpił słynny aktor Richard Chamberlain (pamiętny z głównych ról w serialach TV: Dr. Kildare, Szogun czy Hrabia de Monte Christo); i dalej:  Das Geheimnis der eisernen Maske (Fifth Musketeer) – reż. Ken Annakin (RFN-Austria-Kanada, 1979); Return of the Musketeers (Regreso de los musketeros) – reż. Richard Lester (Francja-Hiszpania-Wk. Brytania, 1989); Muszkietiory – 20 let spustia – reż. Gieorgij Jungwald-Chilkiewicz (Rosja, 1992) i wreszcie hollywoodzka superprodukcja The Man in the Iron Mask – reż. Randall Wallace (USA, 1998) z gwiazdorską obsadą: Leonarda di Caprio w podwójnej roli Ludwika XIV/Filipa, Jeremy Ironsa jako Aramisa, Johna Malkovicha jako Atosa, Gérarda Depardieu jako Portosa i Gabriela Byrne’a jako d’Artagnana. (=> www.filmweb.pl) Podstawiony przez nich sobowtór grał swą rolę do końca, zaś autentyczny król siedział zamaskowany w więzieniu...


Istnieje inna możliwość, o czym poniżej.


Znamienity więzień stanu...


W roku 2000 nasze drogi przecięły się z drogą, którą podąża od 1992 roku znany badacz dziwnych zagadek i pisarz s-f Karel Šlajsna z Mělnika, Republika Czeska. Jest on autorem opowiadań fantastyczno-naukowych, które ukazały się m.in. na łamach czasopism Nemezis, Klan na oraz witrynie internetowej www.Amberzine.cz. Od kilku lat zajmuje się on także analizą zagadki Człowieka w Żelaznej Masce. Wywiad z nim ukazuje pewne ciekawe aspekty tej tajemnicy, a oto i on:


Pytanie: Jakie są źródła informacji o człowieku w Żelaznej Masce?
Odpowiedź: Pierwsza wzmianka o tajemniczym więźniu króla Ludwika XIV znajduje się w liście ministra wojny markiza du Louvois do dowódcy twierdzy Pinerolo pana Benigne d’Auvergne de Saint Marse’a w lipca 1669 roku, w którym pisze on, że do twierdzy przesyła mu znakomitego więźnia. Dalej następowała dokładna dyrektywa, co do postępowania z nim. Była ona cały czas przypominana panu Saint-Mars, i stało w niej m.in. to, że więzień ma nosić cały czas na twarzy jedwabną maskę i nikt nie ma prawa patrzeć na jego twarz. Nikt nie ma prawa z nim rozmawiać, jednakże nie miał tak ścisłych rygorów co do jadła i urządzenia celi, jak inni więźniowie. W więzieniu Pinerolo był on osadzony do roku 1694, z możliwym przeniesieniem go na czas jakiś do Exieles w latach 1681-1687. Potem przeniesiono go znowu na wyspę Św. Małgorzaty, gdzie przebywał w latach 1694-1698. Następnie osadzono go w paryskiej Bastylii, gdzie umiera w dniu 19 listopada 1703 roku. Wszystko, co po nim zostało – spalono – nawet odzież i rzeczy osobiste. Ściany celi zostały pokryte nowym tynkiem i pomalowane, by nie pozostały na nich jakieś ślady sugerujące tożsamość więźnia. Dzisiaj pozostaje tylko mieć nadzieję, że gdzieś znajdzie się jakiś dokument, pozwalający na odgadnięcie, kim on naprawdę był. Krąg wtajemniczonych był bardzo mały, i wszyscy dotrzymali zasad głębokiej konspiracji. Także w listach i innych dokumentach urzędowych nigdy nie padło imię czy nazwisko Człowieka w Żelaznej Masce, co otwiera większe pole do domysłów. Jednego możemy być pewni – był to dostojny więzień, bowiem dbano o to, by był zawsze dobrze nakarmiony i odziany, (czyli zupełnie inaczej, niż to pokazał Randall Wallace w swym filmie). Nie zapominajmy, że były to czasy, w których życie ludzkie nie miało większej wartości i jedno pociągnięcie pióra wymazałoby je tak, by po człowieku – nawet szlachetnie urodzonym – nie pozostał nawet najmniejszy ślad. Ale Ludwik XIV przez całe 34 lata tego pociągnięcia piórem nie uczynił...

P.: Jak się orientujemy, szuka Pan jakiejś znamienitej osoby, która w opisywanym czasie znikła ze sceny politycznej świata. Jakie to mogły być persony?
O.: Pierwszym podejrzanym jest Ercole Antonio Mattioli – minister na dworze mantuańskiego księcia Ferdynanda, który rezydował w pogranicznym zamku Casale Moferrato. Dzięki niemu król Ludwik XIV popełnił kompromitujący blamaż polityczny, więc w ramach zemsty kazał porwać Mattioliego i osadzić jako więźnia stanu w Pinerolo. Ale o jego uwięzieniu wiedzieli wszyscy, więc po co ta karnawałowa maska? Inna hipoteza głosi, że więźniem tym był angielski król Karol I (1600-1649), ale przecież zdekapitowano go w dniu 30 stycznia 1649 roku, a poza tym w chwili śmierci w Bastylii miałby on 103 lata, co raczej się nie zdarza, nawet na wolności. Poza tym Człowiek w Żelaznej Masce pojawił się w 20 lat po ścięciu króla. Alexandre Dumas-ojciec (a po nim i inni), którzy korzystał z pamiętników kardynała Richelieu’ego doszedł do wniosku, że królowa Anna Austriaczka urodziła w dniu 8 września 1638 roku bliźnięta – dwóch chłopców, co może być wyjaśnieniem zagadki Człowieka w Żelaznej Masce.

P.: Ma Pan jakieś dowody na to stwierdzenie?
O.: My wszyscy, którzyśmy czytali Trzech muszkieterów wiemy, że pan kardynał żywił afekty do pięknej królowej, ale o losach tego romansu nic nie wiemy. Znany czeski pisarz dr Ludvík Souček (1926-1978) w swej książce Velké otazníky dowcipnie opisuje dworskie i lekarskie szczegóły tego okresu, a które to okoliczności całkowicie wykluczają możliwość powicia przez królową bliźniąt tak, by nikt o tym się nie dowiedział. To było po prostu niemożliwe. Oferuje on inną hipotezę, która jest bardziej prawdopodobna, a mianowicie – Człowiekiem w Żelaznej Masce był sam... Ludwik XIV, który został tam wtrącony przez sprytnego i odważnego zamachowca. Byłby nim Eustachy d’Auger, który był z całą pewnością bastardem Ludwika XIII i wyjątkowo ciemną postacią. Jego życiorys mógłby służyć za kanwę powieści łotrzykowskiej, i tylko dzięki wpływom matki wielokrotnie uniknął kary, co jednak nie mogło trwać wiecznie i zmuszono go do wyjazdu do Anglii. Oczywiście nie zmienił tam on swej dzikiej natury i przez cały czas utrzymywał stosunki z francuskim hugenotem Roux’em de Marsilly. Ten po jego aresztowaniu zeznał na torturach, że d’Auger pod nazwiskiem E. Dauger przypłynie w dniu 19 lipca 1669 roku do Dunkierki, co się stało i gdzie go także aresztowano. Zagadkę by to w sposób całkiem zadowalający rozwiązywało, ale wciąż pozostaje otwartą kwestia maski, boż przecie fizyczne podobieństwo d’Augera do Ludwika XIV było powszechnie znane. Przypuszczenie, że Ludwik XIV został podmieniony na d’Augera – który dalej rządził Francją, jest nader zajmujące, bowiem tłumaczyłoby to, że w otoczeniu króla dochodzi w krótkim czasie do serii zagadkowych zgonów jego najbliższych krewnych. Ale... – ale znowu do tego schematu nie pasuje kwestia wieku więźnia. Prawdziwy król miał w 1703 roku 65 lat. O jednym fakcie świadczącym na korzyść tej hipotezy dr Souček zupełnie zapomniał: Ludwik XIV przeżył swego jedynego syna i jego syna z linii burgundzkiej. Kiedy Król-Słońce zmarł w roku 1715, to na tron wstąpił jego prawnuk jako Ludwik XV (1710-1774).


... a może Kosmita?


P.: Jak Panu przyszło na myśl, że Człowiek w Żelaznej Masce mógł być Kosmitą?
O.: Żeby nie zostawać w tyle, pozwoliłem sobie także na wysłowienie tej możliwości, która przyszła mi na myśl, kiedy niedawno czytałem o Kosmitach więzionych w bazach lotniczych USA. Chodzić zatem mogło o Pozaziemianina, który miał kraksę swego statku kosmicznego. Zabić go nie mogli, a liczyli na to, że czegoś nowego się od niego dowiedzą, jak sobie posiedzi w ciupie i przyjdzie do rozumu... (Skąd to znamy???) Natomiast zamaskowano go, ponieważ jego fizjognomia mogła być tak odrażająco inna od ludzkiej – jak np. morda Predatora, że sam jej widok mógł grozić śmiercią. Spróbuję to przedstawić: rozbity i nieużyteczny statek kosmiczny spada do morza (czy na skały, piaski, lasy, itd. itp. wedle uznania PT. Czytelników) zaś kosmonauta wykatapultował się i ląduje nieopodal na spadochronie czy kapsule, (podobnie jak ALF z amerykańskiego serialu pod tym samym tytułem). Dziwny Przybysz jest zatrzymany przez ludzi i sprzedany panu na włościach, gdzie przebiegło niefortunne lądowanie. Ten z kolei orientuje się w jego wartości – a porozumiewają się dzięki jakiemuś komunikatorowi czy konwernomowi Obcego, który dzięki temu opanowuje język francuski – i wysyła go w prezencie Ludwikowi XIV. Ci, którzy się z nim spotkali są natychmiast zobowiązani do milczenia, a przy najbliższej sposobności zlikwidowani cichcem przez „nieznanych sprawców”. No a potem próbują odeń wyciągnąć to, co wie i może się przydać królowi, co nie było takie łatwe z jego strony, bowiem spróbujcie pięciolatkowi wytłumaczyć jak działa elektroniczny kalkulator... Ta hipoteza nie jest taka głupia, jak się to wydaje na pierwszy rzut oka. Wszystko wygląda na to, że tajemniczy więzień nie próbował zmienić dziwnych reguł tej gry, a co więcej – to jemu odpowiadało to zamaskowanie! Jeszcze dziwniejsze jest zachowanie Ludwika XIV, który zaznajomiwszy się z tożsamością Człowieka w Żelaznej Masce stwierdził: Rzeczywistość jest jeszcze dziwniejsza, niż wszystkie domysły... (=> M. JesenskýBył muž se železnou maskou mimozemšťan? w Skryté Skutečnosti nr 10/2000)


Tu się zgadzamy z wielkim Francuzem. Z drugiej jednak strony mając w pamięci niestworzone rzeczy rozpowiadane przez Johna Leara i Boba Lazara na temat Area-51 i innych tajnych baz USA, (=> B. RdułtowskiStrefa antygrawitacji, Kraków 2005) oraz atrakcyjne, ale za to totalne brednie wypisywane na temat różnych „zaciemniaczy” na żołdzie i w służbie dla rządu USA, wcale nie jesteśmy pewni tego, że Człowiek w Żelaznej Masce był Pozaziemianinem. Był on Ziemianinem z krwi i kości. Tajemnicą pozostaje jego tożsamość, to prawda, ale wierzymy, że i ta zagadka historyczna zostanie kiedyś rozwiązana. Mieszanie do niej UFO i Ufitów wydaje się być wielkim nadużyciem, które – jak każda przesada czy zgoła kłamstwo – odbija się negatywnie na całej ufologii. Ale to już tematy z innej ballady.