Powered By Blogger

wtorek, 28 sierpnia 2012

JESZCZE O ARKTYCZNYM LODZIE




Podaje Onet.pl:

Naukowcy ostrzegają: lód arktyczny topi się osiągając rekordowo niski poziom

Globalne ocieplenie i ogromna burza, są winne najszybszemu w historii spadkowi pokrywy lodu. W połowie sierpnia jego powierzchnia w Arktyce była jedną z czterech najniższych w ostatnich 35 latach. Naukowcy ostrzegają, że coraz częściej będą się zdarzać lata, w których Arktyka będzie "wolna od lodu".
Możliwe, iż w przyszłym tygodniu obszar Morza Arktycznego pokryty unoszącymi się kawałkami lodu skurczy się z powodu topnienia, które będzie się utrzymywać jeszcze we wrześniu - twierdzą naukowcy z NSIDC w Boulder, Kolorado, monitorujący ten region przez satelitę.
- Nowy, dzienny rekord padnie prawdopodobnie pod koniec sierpnia. Morze Arktyczne jest szerokie, a pokrywa lodowa bardzo mała - mówi Ted Scambos z NSIDC.
Lód morza szczególnie gwałtownie topniał między 4 a 8 sierpnia, kiedy to nad centralnym Oceanem Arktycznym szalała burza. Ubytek lodu pozwolił otworzyć przejścia morskie wokół Arktyki - Północno-Zachodnie w Kanadzie i Północno-Wschodnie w Rosji.
Komputerowe modele zakładały, iż do końca XXI wieku pojawią się okresy letnie, w których Arktyka będzie "wolna od lodu". Jednak ostatnie badania sugerują, że lata, w których lody stopnieją całkowicie mogą już nastąpić w 2035 r. a nawet w ciągu najbliższych 10 lat.
Lody Morza Arktycznego częściowo topią się każdego lata i odnawiają zimą. Przez ostatnie 35 lat proces ten narastał, a jego kulminacją był do tej pory rok 2007. (www.independent.co.uk/agb)

Topi się lód na Oceanie Arktycznym, padnie rekord

Już w tym tygodniu pokrywa lodu morskiego na Oceanie Arktycznym może się skurczyć do rekordowo małej powierzchni. Mimo tego topnienie będzie postępowało - przewidują naukowcy z U.S. National Climate Data Center. Topnienie lodu jest sporym zagrożeniem dla Ziemi, ponieważ wpływa ono na drastyczny wzrost poziomu morza na całym świecie.
Powierzchnię lodu morskiego w Arktyce obserwuje się bardzo uważnie, gdyż cały ten region ma wielki wpływ na klimat Ziemi - porównuje się go nieraz do klimatyzatora naszej planety. W tym roku arktyczny lód morski topniał tak intensywnie, że pojawiły się sugestie dotyczące możliwości otwarcia tzw. przejścia północno-zachodniego - morskiej drogi prowadzącej wewnątrz Archipelagu Arktycznego od północy Kanady i Alaski - na północ Europy i Azji.
Co to oznacza dla Ziemi?
W miarę, jak Ziemia się ogrzewa, a potężne fragmenty lodowca odrywają się i topnieją, na całym świecie może dramatycznie wzrosnąć poziom morza. W dotychczasowych debatach nt. zmian klimatu i wzrostu poziomu mórz pokrywę lodową Antarktyki uznano za "uśpionego olbrzyma".
Na skutek podwyższania się poziomu mórz (szacowanego na ok. 60 cm od 2000 do 2100 r.) następuje podmywanie linii brzegowej i zalewanie terenów przybrzeżnych. Niektóre niewielkie wyspy mogą w ogóle zniknąć z map. Jednym z najbardziej zagrożonych krajów jest Bangladesz - już przy wzroście poziomu morza o 45 cm całkowicie zalane zostanie 20 proc. powierzchni tego kraju liczącego 150 mln mieszkańców.
"Ogrzaliśmy Ziemię"
Zdaniem Teda Scambosa z centrum danych, gdzie monitoruje się pokrywę lodową w Arktyce i innych częściach świata, te procesy wyraźnie świadczą o zmianach klimatu spowodowanych działalnością człowieka, m.in. emisją gazów cieplarnianych. - Wszystko z tym związane prowadzi w tym samym kierunku: ogrzaliśmy Ziemię - powiedział.
Pokrywa lodowa w Akrtyce topi się co roku w lecie i regeneruje się zimą. Jednak przez ostatnie 35 lat wykazano, że topnienie lodu latem jest coraz większe, przy czym w zimie pokrywa regeneruje się dużo gorzej.
Poprzedni rekord należał do roku 2007, kiedy pokrywa lodowa Arktyki skurczyła się do 4,28 mln km2 - o 23 proc. mniej, niż podczas wcześniejszego rekordu (z roku 2005), i o 39 proc. mniej, niż wynosi uśredniona powierzchnia pokrywy lodowej z lat 1979 - 2000.
Również latem tego roku intensywnie topniała pokrywa lodowa Grenlandii. Na zdjęciach NASA widać było, że przez kilka dni lipca topnienie objęło aż 97 proc. pokrywy lodowej tej wyspy. W tym samym miesiącu góra lodowa wielkości dwóch Manhattanów oderwała się od grenlandzkiego lodowca Petermann Glacier. (current.com, theindependent,discovermagazine.com/KK)   

* * *

A oto komentarze "oświeconych" Polaków - oczywiście specjalistów (a jakże!) od klimatologii, ekologii i innych nauk o mechanizmach działania atmosfery i hydrosfery:

~KonserwatywnyLibertarianin: Jeśli nadal wierzysz mediom, że to człowiek odpowiedzialny jest za ocieplenie klimatu na Ziemi, przeczytaj kilka poniższych cytatów z filmu albo lepiej od razu go obejrzyj i przekaż go znajomym by też poznali prawdę. "Promieniowanie kosmiczne wpływa na klimat ziemi. To niezwykłe: jesteśmy bezpośrednio zależni od kosmosu. W ciągu ostatnich 100 lat natężenie pola magnetycznego słońca wzrosło ponad dwukrotnie. Do ziemskiej atmosfery dociera mniej cząstek promieniowania kosmicznego, a to oznacza, że pokrywa chmur jest mniejsza. Dlatego klimat ziemi się ociepla. Im silniejsze pole magnetyczne słońca tym słabsze natężenie promieniowania kosmicznego i tym mniejsza pokrywa chmur. Mniejsza pokrywa chmur, to wyższe temperatury na ziemi. Przy słabej aktywności magnetycznej słońca w ziemskiej atmosferze tworzy się więcej chmur. Dociera do nas wtedy więcej cząstek promieniowania kosmicznego. W ten sposób słońce i gwiazdy wpływają na zachmurzenie na Ziemi.. Przez większą część dziejów naszej planety nie było na niej żadnych lodowców. Dziś możemy je spotkać w wielu miejscach. 450 milionów lat temu na ziemi było bardzo zimno. Mimo to stężenie dwutlenku węgla w atmosferze dziesięciokrotnie przewyższało jego obecny poziom. To nie CO2 odpowiada za ocieplanie klimatu."

~and: obrzydliwa, kłamliwa propaganda dla frajerów
od kiedy to topnienie lodu na powierzchni wody podnosi jej poziom - to już archimedes podał prawo, które jasno mówi, że co miało się podnieść to już się podniosło a lobbyści-terroryści klimatyczni swoje - to oni są parszywe, kłamliwe debile czy czytelników mają za debili i nieuków
kłam, kłam - zawsze coś zostanie
a ocean północny powinien być otwarty i dostępny dla żeglugi - jak najbardziej cieszę się, że lody w arktyce topnieją - tak kończy się epoka lodowcowa i wracamy do normalności - może i z większymi wiatrami i burzami ale z łagodniejszymi zimami.

~ania: Kolejna proba wyłudzenia pieniedzy od podatnikow tym razem na ekologie. Od setek tysięcy lat trwa cykl epok lodowcowych przerywanych okresami ocieplenia. Wszystkie te zmiany były powodowane zmianami docierającej do Ziemi energii słonecznej. Podczas poprzedniego maksimum interglacjalnego średnia temperatura Ziemi była wyższa o około 1-2°C. Wcześniej cieplej było przed około 3 milionami lat - nie było lodów w Arktyce. Ponad 35 milionów lat temu świat był wolny od lodu - nie było nawet czapy lodowej na Antarktydzie, a temperatura Ziemi były wyższa o około 4°C.

~mz66 do ~KonserwatywnyLibertarianin: Czemu się dziwisz ? Banda "óczonyh" profesorów zrobi wszystko, i powie wszystko co im każą za pieniądze ! Nie umieją wyjaśnić gdzie podziały się tysiące elektrowni węglowych i tysiące hut stali, z których faraonowie egipscy emitowali miliardy ton CO2 każdego dnia, no i tak "ocieplili" północną Afrykę, że powstałą Sahara........ Banda płatnych "óczonyh" profesorów wmawia nam, że nesze elektrownie węglowe topią lód w Arktyce, bo polski węgiel i polskie elektrownie węglowe, to przcież resztki niepodległości nastodu polskiego. To musi zostać zniszczone !

~Agnostyk_Praktyk: KŁAMSTWA, KŁAMSTWA, KŁAMSTWA!!! CHCĄ SIĘ NACHAPAĆ KASY DOPÓKI JESZCZE JEST MOŻLIWOŚĆ! Wszystkie badania naukowaców z poza tymi zwiazanymi z Globciem dowidzą że jest odwrotnie niż nam wmawiaja media. To ocieplenie się kilmatu spowodowało wzrost CO2 w atmosferze bo więcej wydzielają go parujące oceny! I to jest też powodem tego że chociaż stopniała więcej lodu niż zwykle wcale jakoś nie zalewa Holandii. Może czas wrócić do tych opublikowanych przez wikiles maili i podać do wiadomości publicznej którzy z "naukowców" fałszowali dane tak by wyglądało że to człowiek odpowiada za ocieplenie i jakie fundusze dzieki temu otrzymali!

~. do ~dosc bredni : Trąb rzeczywiście jest coraz więcej o czym świadczą liczne wpisy na forum. Ad remum: klimat ziemski jest zmienny i dzieje się tak bez udziału człowieka, w erze mezozoicznej było gorąco i sucho co pozwoliło niebywale rozwinąć się gadom a z kolei kilkanaście tysięcy lat temu była sobie Epoka Lodowcowa i mamuty. I to nie człowiek był tego przyczyną. Człowiek zbyt mało znaczy by modyfikować klimat Ziemi, dla Słońca natomiast to nie jest żaden problem. Chcesz wpływać na klimat Ziemi to załóż żaluzję na Słońce. Zmniejszanie wydzielania CO2 poprzez jego opodatkowanie ma służyć wyłącznie ekocwaniakom.

* * *

I tak dalej, i temu podobnie. Wrzask, pomówienia, inwektywy i zero rzeczowych argumentów. Polska skrzecząca ciemnota, krzykliwa i bardziej budząca uśmiech politowania, niż irytację. Kiedyś przeprowadzono test, z którego wynikło, że Polacy w niewiedzy mieszczą się na trzecim miejscu za Włochami i Hiszpanami, którzy są jeszcze bardziej niedoedukowani od nich. W czymś w końcu musimy być lepsi od innych narodów Europy i świata, czyż nie?

Pamiętam na jednym z for internetowych ściąłem się z jakimś cwaniaczkiem, którzy zaczął mi udowadniać, że stopienie lodów w niczym nam nie grozi, bowiem działa tu prawo Archimedesa, itd. itp. Zapomniał tylko ów pseudouczony matołek, że należy się tu obawiać synergicznego działania topienia się lodowców, które zasilą Wszechocean naszej planety milionami ton wody i jednoczesnego ogrzewania się wód Wszechoceanu przez promienie słoneczne i energię cieplną kumulowaną w coraz bardziej zaparowanej i nasyconej dwutlenkiem węgla i metanem atmosferze, a co za tym idzie zwiększanie się objętości wody dzięki zjawisku rozszerzalności termicznej. O tym już ten „uczony” jakoś zapomniał – a raczej „zapomniał”, bo mu to było wygodne.

Przeciwnicy teorii globalnego ocieplenia nie chcą zrozumieć oczywistego faktu, że zmiany klimatyczne są naturalne i przebiegają one zgodnie z prawami natury, ale działalność człowieka jest sprzeczna z Jej prawami i stanowi języczek u wagi w delikatnej równowadze atmosfery, hydrosfery i biosfery. Będą więc powtarzać swoje „argumenty” głoszone przez pseudonaukowców na garnuszku lobbies przemysłowych, energetycznych i nade wszystko paliwowych, które mają w tym swój interes, by maksymalnie ściemniać i zacierać sprawę globalnych zmian klimatycznych, BO TO SĄ WIELKIE PIENIĄDZE i tylko one stoją za tym wszystkim. Tak samo sprawy się mają w przypadku GMO czy energetyki jądrowej, które na siłę chcą nam wcisnąć politycy przekupieni przez lobby biochemiczne i atomowe, gigantyczne koncerny, które chcą uzależnić świat od swoich produktów i technologii – a nade wszystko dyktować swoje warunki – w tym polityczne. Przykład rosyjskiego Gazpromu, Jukos Oil i innych koncernów gazowo-naftowych jest dokładnie właśnie takim działaniem. Ale tego już polscy antyekologiczni ciemniacy nie są w stanie zrozumieć i bezmyślnie powtarzają „mądrości” rozpowszechniane przez specjalistów od PR na usługach koncernów, karteli i monopoli. Ktoś tam proponował założyć żaluzję na Słońce. A może by tak zdjął sobie żaluzję z mózgu i klapki z oczu?

Najwyższy czas.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Promieniowanie i UFO



Junji Numakawa

W rozdziale 15. swojej pracy pt. „The Report on Unidentyfied Flying Objects” (1956), jej autor kpt. Edward J. Ruppelt, pierwszy naczelnik Projektu Blue Book, wprowadza kilka przypadków porażenia promienistego związanego z pojawieniem sie UFO. Jest oczywistym, że celem UFO jest zapobieżenie wojnie atomowej (zob. XIX wydanie), ale te przypadki wyglądają wprost przeciwnie do tego stwierdzenia: w pewnym przypadku oczywistej manifestacji UFO, poziom promieniowania wzrósł „ponad 100-krotnie” ponad poziom naturalnego tła radioaktywnego gruntu. Przypominam, że rząd Japonii wysiedlił mieszkańców z kilku obszarów w okolicach Fukushimy ze względu na możliwość kumulacji radioaktywnego skażenia, które wyniosło ponad 13 razy więcej, niż poziom tła.[1]
Jednakowoż w europejskich eksperymencie w 1998 roku, ludzkie komórki odradzały się po napromieniowaniu ich dawką większą o 100.000 razy od naturalnego tła.[2] Ta informacja nie powinna dziwić, bowiem dzisiaj dla wszystkich istot żywych na planecie Ziemia poziom radioaktywności jest wyższy, niż wcześniej. Oczywiście reakcja komórek może być różna dla różnych stworzeń i zależy od ich kondycji i ogólnego stanu zdrowia.[3]
Bez względu na wyniki eksperymentów, zarówno pesymiści jak i optymiści podaja raczej ciemne liczby co do efektów radioaktywnego skażenia. W dzisiejszej Japonii, w której ludzie uważają uczonych jako polityków, którzy są owładnięci myślą, że ciało człowieka nie może być poszkodowane przez niskie dawki promieniowania, bowiem samo też wydziela promieniowanie.
Ufologia zajmuje się przede wszystkim radioaktywnością pozostałą po użyciu broni jądrowej. Zachowanie się UFO wskazuje na to, że właśnie to promieniowanie zapoczątkowało Erę Latających Spodków!  

„UFO i atomy” dla Japończyków

Japońskie wydanie książki Roberta Hastingsa pt. „UFO and Nukes” (2008) opublikowało wydawnictwo Kanken-shuppan-sha Tokio w listopadzie 2011 roku (o fakcie tym poinformowałem Czytelników na łamach „Nieznanego Świata” nr 8/2012 – uwaga tłum.) cena 1800 ¥ + VAT, a jej tytuł „UFO to Kaku-heiki” jest przekładem dosłownym na japoński. Oryginalna 602-stronicowa książka została skrócona do 301 stronic przez Kiyoshiego Amamiya. Posiłkował się on przekładami trzech ufologów: pp. Hiro Hirano, Yasuo Kuwabara i Susumu Yamakawa oraz w niewielkim stopniu moim. Publikacja tej pracy została zrealizowana przy pomocy Pana Tokuo Moriwaki – szefa UFO Toh.[4]
Jak podaje Pan Amamiya, z 800 wydrukowanych egzemplarzy, rozprzedał on wraz z Panem Moriwakim 500 egzemplarzy, zaś pozostałe 300 egzemplarzy rzucono na rynek. […]
Niestety nie wywołało to większego zainteresowania, co jest dziwne, bo Japonia jest jednym z krajów, w którym politycy wierzą w realność ufozjawiska. Podobnie zresztą jak książka gen. Mamoru Sato opisująca obserwacje i CE współczesnych japońskich lotników z UFO, mimo że była ona poprzedzona szeroką kampanią reklamową.
W sierpniu 2012 roku książka ukazała się w sprzedaży on-line w Amazon. Pan Amamiya zaprezentował ją burmistrzowi Hiroszimy, Muzeum Bomby Atomowej w Nagasaki i innym.



Od tłumacza

Mnie jako polskiego ufologa interesującego się podobną tematyką i autora pracy „UFO i Atom” (Tolkmicko 2012) traktującej także o interakcji UFO z naszymi, ziemskimi instalacjami nuklearnymi, także spotkał ten zaszczyt, że znalazłem się wśród nią obdarowanych, za co chciałbym podziękować moim japońskim kolegom.

Źródło – „UFO criticism by J. N. from Japan” wyd. 21, vol. 12 nr 1/2012, sierpień 2012 r.

Przekład z j. angielskiego –
Robert K. Leśniakiewicz © 




[1] Wynosi ono 20 mSv/rok. Rząd Japonii wysiedlił tamtejszych mieszkańców powołując się na standardy Międzynarodowej Komisji ds. Ochrony Radiologicznej – ICRP. Ale standardy ICRP są różne dla różnych okoliczności i pozycji społecznej: najwyższy z nich jest 1000 razy wyższy od najniższego. Takie standardy są o wiele bardziej do przyjęcia dla biurokratów, i stanowią dobrą zasłonę dla tych, którzy tuszują prawdziwe dane o poziomie skażeń. Taka jest właśnie sytuacja w Japonii po katastrofie w Fukushimie.  
[2] Jest to kłamstwo. W pracy dr Sadao Hattori - „Radiation Is Brutal” (Takeda-Randamu-Hausu-Japan [Tokio] sierpień 2011, s. 18 – chodzi o dawkę 10 mSv/h, natomiast wymieniona w przypisie dawka 20 mSv jest na rok! Oznacza to, że jest ona 160.000 razy wyższa niż ta w Tokio po katastrofie w Fukushimie.   
[3] Hironobu Nakamura – “Low Level Radiation is not Dangerous” (Yu-Taimu-Shuppan [Higashi-Osaka City], czerwiec 2011, s. 119. Autor uważa ten aspekt za bardzo ważny. Ostatnio myszy z Czarnobyla były zdrowe, ale jaskółki – ptaki migrujące cierpiały na poważny rozstrój zdrowia. „Niski poziom” w tej książce oznacza 100 mSv/rok – s. 13. 
[4] Dosł. UFO Partia – niestety nie udało mi się ustalić, czy jest to organizacja stricte ufologiczna czy polityczna o zabarwieniu ufologicznym.  

niedziela, 26 sierpnia 2012

Gwiezdne Wrota czy Gwiezdne Wojny? (2)



Misja 10. Floty polega na służeniu Cyber Command i przetestowaniu kontroli operacyjnej US Navy, koordynacji współdziałania z innymi flotami, współpraca Połączonych Sił w zakresie pełnego spektrum cybernetycznego, elektronicznego uzbrojenia i wyposażenia, informacji operacyjnych i możliwości wywiadowczych łączności oraz misji zwalczających cybernetyczne, elektromagnetyczne i kosmiczne zagrożenia.

SBIRS: Kosmiczny System Podczerwonego Naprowadzania

Rzecznik firmy Lockheed Martin z Cape Canaveral AFB oznajmił, że satelita SBIRS GEO-1 zaczął nową erę trwałej odgórnej inwigilacji – POS. Statki kosmiczne wyposażone w skanery mogą zapewnić stały dozór w podczerwieni powierzchni Ziemi Stanom Zjednoczonym i ich sprzymierzeńcom.
SBIRS dostarczy pełnych danych z obserwacji w podczerwieni do dowództwa połączonych sił i innych użytkowników, a w szczególności planistów operacji militarnych, misji bojowych, zwiadowczych, dywersyjnych, i innych. Ekipa SBIRS jest kierowana przez Infrafed Space Systems Directorate przy USAF i Missile Systems Centre. Pierwszym kontraktorem SBIRS jest firma Lockheed Martin, a wykorzystuje go Air Force Space Command – Dowództwo Sił Kosmicznych. Architektura SBIRS zawiera wysokoczułe detektory promieniowania podczerwonego umieszczone na satelitach na HEO[1] oraz GEO[2] w celu wykrycia, przetworzenia i przesłania informacji o promieniowaniu podczerwonym do centrów decyzyjnych.   
     




Uwaga Edytora:

Wysoce interesującymi obiektami w przestrzeni kosmicznej mogłyby być międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM) jak i UFO należące do Obcych. Proszę zwrócić uwagę na dyski na rysunkach z Lockheeda. Proszę pamiętać, że samoloty stealth były trzymane w najściślejszej tajemnicy przez ponad 10 lat. SBIRS będzie pracował na HEO, czyli orbicie o bardzo wysłużonej elipsie idącej głęboko w przestrzeń kosmiczną. Te różne nieszczelności systemu rysują nieciekawy obraz zaawansowanych technicznie możliwości ochrony Ziemi.

Komentarz tłumacza

We wrześniu 1996 roku, miałem okazję spotkać się w Debreczynie w czasie II Międzynarodowej Konferencji Ufologicznej z jednym z orędowników programu SDI/NMD – płk dr Kolomanem S. von Keviczkym (1909-1998), który uważał ów program jako coś wymierzonego nie tylko przeciwko ZSRR i Układowi Warszawskiemu, ale nade wszystko przeciwko eskadrom UFO, które któregoś dnia mogłyby zaatakować Ziemię. Von Keviczky wygłosił wtedy niezwykle ciekawy niemal dwugodzinny wykład na temat możliwości odparcia ataku ze strony Obcych przy pomocy SDI, który to wykład ilustrował bogatym materiałem filmowym. Jego wykład jest dostępny w Internecie na YT - http://www.youtube.com/watch?v=kEL-3BN1jNg&feature=related oraz http://www.youtube.com/watch?v=bYSIfpkI1SE&feature=relmfu – w języku węgierskim, ale sądzę, że ilustracje do tego wykładu są wystarczająco wymowne.[3]

Jako dinozaura Zimnej Wojny zaciekawiły mnie dwie rzeczy. Nie wiem, czy zwróciłeś Czytelniku uwagę na wystąpienia Ronalda Reagana, w których daje on do zrozumienia, że Obcy są wśród nas i trzeba się szykować do „gorącej” wojny z Nimi. Interesujące jest pokłosie tego wystąpienia w czasie ZO ONZ w 1987 roku. Od wczesnych lat 80. Hollywood przygotowywał do niego grunt i oczyszczał przedpole wypuszczając kolejne filmy, w których Ziemia była wystawiana na ataki krwiożerczych Kosmitów, że wspomnę tylko takie tytuły jak zakazany przez cenzurę PRL „Z jak Zwycięstwo” (1983), kultowe horrory s-f: „Predator” (1987), „Coś” (1982), „Blob” (1988) i inne. Poza nimi furorę zrobiły dwa filmy o „dobrych” kosmitach: „Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia” (1977) oraz „ET” (1982). No i nade wszystko „Star Wars” (1977, 1980, 1983), kultowa saga, od której wszystko się zaczęło. A tak naprawdę, to „Gwiezdne wojny” zostały zainspirowane postępami astronautyki amerykańskiej, bowiem nad wyprowadzeniem wojny w Kosmos pracowano już od samego początku, czyli połowy lat 40. XX wieku. Odkąd Niemcy udowodnili, że stworzenie broni rakietowej jest możliwe i tego dokonali!

Dawniej cieszył mnie każdy krok człowieka w Kosmos. Cieszyłem się z radzieckich i amerykańskich osiągnięć w tej dziedzinie. Marzyłem o tym, że kiedyś – taka cezurą był rok 2000 – zaczniemy kolonizować Księżyc, który będzie punktem wypadowym na inne planety, a potem i inne układy gwiezdne. Patrzyłem w niebo i płonące na nim gwiazdy jak na światła dalekich miast, które trzeba było w przyszłości zwiedzić…


Druga sprawa, to te wszystkie cudowności ze statkami-awiomatkami. Amerykanie (i najprawdopodobniej też Rosjanie) wykorzystują ogromne sterowce jako platformy startowe dla jednostopniowych stateczków kosmicznych, które są najpierw podnoszone na wysokość 40-100 km nad Ziemię, a potem umieszczane na LEO – niskiej orbicie wokółziemskiej. Prawdopodobnie nad tą techniką wystrzeliwania pocisków rakietowych V-1 i V-2 pracowali Niemcy w czasie II Wojny Światowej. Na szczęście im to udaremniono.  Rzecz w tym, że sterowiec jest bardzo skutecznym i tanim – o wiele tańszym od satelity (!!!) środkiem przenoszenia dużego payloadu na duże odległości i na dużej wysokości. Jego użyteczność doceniła przede wszystkim US Navy i… CIA. Sterowiec jest w stanie dozorować poligony konwencjonalne i testowe nieprzyjaciela, uprawiać wywiad radiowy czy służyć jako ruchoma platforma startowa dla samolotów konwencjonalnych i kosmicznych.    

Dzisiaj, kiedy ze słowem Kosmos wiązane są przerażające słowa-klucze: „masowa zagłada”, „dominacja”, „militaryzacja”, „wojna kosmiczna”, patrzę w niebo z obawą, bo kto wie, co umieścili na orbitach wokółziemskich jacyś szaleńcy i czy nie spełni się ponura wizja Johna Wyndhama, jaką zawarł w swej powieści „Dzień tryfidów” (1975).

Historia ma to do siebie, że powtarza się tyle razy, ile tylko może. W blogu „Xięgi niewydane” przypomniałem ostatnio pracę dr Miloša Jesenský’ego pt. „Bogowie atomowych wojen” (Ústi n./Labem, 1998), w której autor znajduje kolejne argumenty za prawdziwością hipotezy o tym, że poprzednie cywilizacje zginęły wskutek serii globalnych konfliktów, które miały miejsce jakieś 50-12 tys. lat temu i które zakończyły się ich definitywnym upadkiem, a w przypadku Atlantydy – katastrofą o skali planetarnej. 

W tej chwili straszy się nas wizjami końca świata, który przewidują różni oszuści i hochsztaplerzy zbijający kasę na naiwności „lemingów” i różnych „pożytecznych idiotów”… Tak naprawdę Przyroda może nas zgładzić w każdej chwili – wystarczy że wybuchnie superwulkan pod Yellowstone N. P. i już po cywilizacji – przynajmniej po cywilizacji białego człowieka. Być może ocaleją jacyś ludzie zamieszkujący lasy Brazylii i wyspy Pacyfiku. Po pierwszym szoku zaczną walkę o przetrwanie w powulkanicznym świecie, a kiedy opadną pyły i znów błyśnie słońce, będą szukać lepszych siedlisk dla siebie i swych zwierząt.

I wszystko zacznie się od nowa…                 

Zebrał: George A. Filer III
Przekład z j. angielskiego i komentarz – Robert K. Leśniakiewicz ©



[1] Highly Elliptical Orbit – wysoka eliptyczna orbita.
[2] Geosynchronous Earth Orbit – geosynchroniczna orbita wokółziemska.
[3] Filmy te zostały zrobione nieco wcześniej, bo w 1994 roku na HUFOCON-ie

sobota, 25 sierpnia 2012

Gwiezdne Wrota czy Gwiezdne Wojny? (1)




Każda broń i jej użycie tworzy fakty dokonane i nieodwracalne…

Robert K. Leśniakiewicz


Brytyjski ufolog Darren Perks pisze: Od około 1980 roku, tajna flota kosmiczna nazwana kodowo „Solar Warden”[1] działa bez wiedzy opinii publicznej. Czy jest to nonsens, konspiracja, czy po prostu tak niezwykłe, że może wywołać zamieszki na całym świecie?

To są moje własne słowa po ukończeniu badań tego sekretnego programu. Korzystając z FOIA[2] zapytałem o to DoD[3] w 2010 roku i ku memu zdumieniu otrzymałem via email odpowiedź, w której czytamy:

Jakąś godzinę temu zapytałem rzecznika NASA, który potwierdził, że rzeczywiście istniał taki program i został on zakończony przez prezydenta. On także poinformował mnie, że nie był to połączony program z DoD. Rzecznik NASA powiedział mi, że powinien się Pan skierować w tej sprawie do dyrektora ds. FOIA w Johnson Space Center.   
  
Przesłałem Pańskie pytanie do jednego z naszych oddziałów zajmujących się kosmosem i czekam na odpowiedź z wydziału Dowództwa. Skontaktuję się z Panem, jak tylko dostanę odpowiedź z innego wydziału. Czy NASA odesłała Pana do nas?

Program ten rzeczywiście działa pod osłoną tajności rządu Stanów Zjednoczonych, ale także jest utajniony przez ONZ. Zapewne może się dziwicie, skąd mam takie informacje?

Mamy tutaj także kilku ludzi, którzy bardzo starają się odkryć prawdę i osiągnęli pewne powodzenie wyciągając informacje czy pytając wprost agencji rządowych tak, jak zrobił to Darren Perks z DoD. Jednym z najbardziej znanych jest Garry McKinnon.

Kiedy Garry McKinnon kilka lat temu shakował komputery US Space Command[4], to dowiedział się m.in. o „nieziemskich oficerach” i transferach „z floty do floty” oraz o ultra-sekretnym programie „Solar Warden” – został oskarżony przez bushowski Departament Sprawiedliwości o „największy komputerowy haking wszech czasów” i stanął w obliczu możliwości trafienia do więzienia na 70 lat po ekstradycji z Wielkiej Brytanii.
Ale proces sądowy McKinnona przy otwartych drzwiach mógłby doprowadzić do ujawnienia utajnionych faktów, bo prokurator byłby w stanie przesłuchiwać rządowych oficjeli na temat Kosmicznej Floty. Data ekstradycji McKinnona z Wielkiej Brytanii przesunęła się ad calendas Graecas…

Ponoć McKinnon także znalazł informacje i statkach i pojazdach należących do „Solar Warden”. Mowi się, że mają oni 8 statków-matek[5] (każdy z nich długi jak dwa boiska futbolowe od końca do końca)[6] i 43 mniejsze „statki wypadowe”. Cała ta Solar Warden Space Fleet jest dowodzona przez US Naval Network oraz Space Operations Command (NNSOC) [dawniejsze Naval Space Command]. W bazie tej pracuje ponad 300 osób i ich liczba wzrasta.
Mówi się też, że „Solar Warden” zostały stworzone przez amerykańskie przedsiębiorstwa czarno-projektowe, które kooperują ze swymi analogami z kanady, UK, Włoch, Austrii, Rosji i Australii. Poza tym mówi się, że program ten jest testowany i sterowany z tajnych baz wojskowych takich jak słynny poligon Area 51, NV, USA.

Czy to, o czym napisałem jest zupełnym nonsensem? Nie, nie jest I prawda powoli bo powoli, ale zawsze wyjdzie na wierzch. Wielu ludzi na całym świecie widziało te pojazdy poruszające się w powietrzu czy na pograniczu kosmosu, jakby nie obowiązywały je prawa grawitacji. Czy były one częścią programu „Solar Warden”, wojskowymi pojazdami atmosferycznymi i/albo kosmicznymi, to tysiące ludzi wie, że je widziało.

Moim zdaniem „Solar Warden” jest bardzo prawdziwym i bardzo prawdopodobnym. Tak zatem nie możemy go odrzucić jako kompletnego nonsensu. Oczywiście wszystkie fakty na temat programu i kontrowersje wokół nich są utrzymane w sekrecie.

John Sensitive to doskonale rozumie. Ten program mógłby zmienić świat i nasze poglądy na eksplorację Kosmosu i podróże w nim, tak więc nie ma się co dziwić, że wszystko jest utrzymane w „głębokiej tajemnicy”. Wszystko to powinniśmy trzymać w zakamarkach naszej pamięci. Dziękuję Sheryl Dingman, która przeczytała wywiad z Darrenem Perksem ze strony www.ufoshropshire.co.uk.





  
Od Edytora:

Słyszałem podobne historie, które jak się wydaje, mają ziarno prawdy. Komandor Graham Bethune, który był przełożonym pilotów kilku admirałów opowiedział mi podobną historię i dodał, że mamy swe bazy na Księżycu i na Marsie. Historia ta była podobna do serialu TV pt. „Stargate SG-1” i jego sequeli. Kilka typów statków kosmicznych wyprawiono w późniejszych sezonach z misjami od Ludzkości na inne planety właśnie poprzez Stargate – Gwiezdne Wrota. Przypominam, że Gwiezdne Wrota są narzędziem Obcych, które znaleziono na Ziemi, a które umożliwia podróżowanie poprzez Uniwersum do innych planet na których znajdują się takie same Gwiezdne Wrota połączone ze sobą kontrolowanymi korytarzami poza-przestrzennymi zwanymi wormholes. Część z tych kosmicznych ras jest wroga wobec Ziemian i zamierza osiągnąć galaktyczną dominację, ale wybudowane kosztem bilionów dolarów amerykańskie statki kosmiczne są odpowiedzią na to możliwe zagrożenie.

Ziemianie budują swoje myśliwce kosmiczne i ogromne statki-matki (zwane awiomatkami) w oparciu o technologie Obcych. Planami tych pojazdów podzielono się z Rosjanami. Pierwszym takim statkiem latającym zbudowanym przez Ziemię jest F-302, niewielki, dwumiejscowy pojazd podobny do zwykłego ziemskiego samolotu. Później Ziemianie skonstruowali międzygwiezdne krążowniki bojowe, takie jak krążownik Daedalus.

Czy możliwe jest, że seria ta jest oparta o tajemnicze informacje? Takie filmy jak „Hangar nr 18” i seriale TV były finansowane przez rząd w celu edukowania Ludzkości. Dyrektor od „skunksiej roboty” koncernu Lockheed  - Ben Rich twierdzi, że zbudowaliśmy pojazd, który może zawieźć ET do domu. Oczywiście pytanie brzmi, dlaczego wydano biliony na siły zbrojne w Kosmosie?

Serial „Stargate” ma swe podobieństwa do systemów Wojen Gwiezdnych zaproponowanych przez prezydenta Ronalda Reagana. W jego mowie z dnia 23 marca 1983 roku, ogłosił on:


Wzywam naszą społeczność naukową, która dała nam bronie jądrowe, by zwróciła swe wielkie talenty by doprowadzić Ludzkość do światowego pokoju: by dała nam środki które spowodują to, że te bronie jądrowe staną się bezsilne i nieszkodliwe. I do tego zdumiewające oświadczenie – on także zaproponował podzielenie się technologią z Sowietami. 
  
Program Wojen Gwiezdnych stał się największym i najdroższym programem badawczo-rozwojowym nad bronią i pochłaniał 8,5 mld USD z Budżetu Państwa w ciągu roku. Chociaż, jak to się mówiło, SDI/NMD był zaprojektowany by niszczyć nadlatujące głowice jądrowe, byłby to jednak efektywny system ochrony Stanów Zjednoczonych przed UFO, co Reagan nadmienił kilkakrotnie przy wielu okazjach. W 1984 roku, SDIO[7] została powołana do życia, w celu wprowadzenia do realizacji programu SDI, który był prowadzony przez gen.-por. Jamesa Alana Abrahamsona[8] z USAF, w przeszłości dyrektor programu NASA Space Shuttle. Początkowo program był nastawiony tylko i wyłącznie na przełamanie radzieckiego kontruderzenia nuklearnego. Jest możliwe, że dawni wrogowie stali się ponownie aliantami. Oświadczenie prasowe US Navy twierdzi, że 10. Flota jest oskarżana o „planowanie i wykonywanie operacji kosmicznych” i „misje krzyżujące działania w domenach cybernetycznej, elektromagnetycznej i kosmicznej”.





Czy siły zbrojne Obcych nie są już wśród nas?                 

Prezydent Reagan oświadczył w swym wystąpieniu na 42. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w dniu 21 września 1987 roku, co następuje: W naszych obsesyjnych antagonizmach w pewnym momencie, często zapominamy o tym, jak bardzo łączy nas to, ze jesteśmy członkami Ludzkości. Być może potrzebujemy pewnego uniwersalnego zagrożenia, które zmusi nas do zrealizowania powiązania nas wszystkich i jedności. Czasami myślę sobie, jak szybko zniknęłyby wszystkie różnice pomiędzy nami, gdyby Ludzkość stanęła w obliczu obcego zagrożenia spoza Ziemi. I teraz chcę was zapytać: CZY SIŁY ZBROJNE OBCYCH NIE SĄ JUŻ POMIĘDZY NAMI?

Tylko kilka osób zna odpowiedź twierdzącą, że siły zbrojne Obcych są już na naszej planecie. Reagan otrzymywał regularne meldunki wywiadów o obserwacjach i aktywności UFO, w tym o lądowaniach NOL-i.
Tymczasem Michaił Gorbaczow oświadczył w audycji radiowej „Che Tempo Che Fa” w Kanale RAI 3 Włoskiego Radia, w dniu 29 października 2006, co następuje:

Pamiętam, jak w czasie spaceru po ogrodzie willi, gdzie się spotkaliśmy, prezydent Reagan zatrzymał się i rzekł – „Ale niech mnie pan posłucha, panie przewodniczący Gorbaczow. GDYBYŚMY ZOSTALI ZAATAKOWANI Z KOSMOSU, CZY POSZLIBYSMY WALCZYĆ RAZEM? CZY POŁĄCZYLIBYŚMY SWE SIŁY?
A ja odpowiedziałem mu – „Nie wiem, o czy pan myśli o tym, ale proponuję pójść razem, i połączyć siły.
[Aplauz słuchaczy]

Tymczasem USAF ogłosiły, że X-37B usiadł na pasie w Vanderberg AFB po wykonaniu swej operacji w kosmosie. Wylądował on w dniu 15 czerwca 2012 roku, po rocznym pobycie na orbicie. X-37B zszedł z orbity i wylądował kończąc fazę demonstracyjną swego programu i zaczynając fazę przeglądowo-naprawczą swej misji.

CDN.



[1] Dosł. „Słoneczny Inspektor”.
[2] Freedom of Information Act – Ustawa o wolności informacji.
[3] Departament of Defence – Departament Obrony USA.
[4] Dowództwo Sił Kosmicznych USA.
[5] Mothership.
[6] Czyli ok. 220 m.
[7] Strategic Defense Initiative Organization – Organizacja Inicjatywy Obrony Strategicznej.  
[8] Polski odpowiednik: generał broni. 

piątek, 24 sierpnia 2012

Czipy w mózgu = Planetarne więzienie


Zazwyczaj rzadko zabieram głos w takich sprawach, ale ten tekst jest przerażający, bo oto spełniają się wszystkie najpaskudniejsze, najbardziej orvellowskie scenariusze naszej przyszłości, która nie rysuje się różowo, a wręcz odwrotnie... 

Kiedy w 1989 roku padła tzw. "komuna", wydawało się, że wszystko pójdzie ku lepszemu - jak to nam cały czas wmawiała "Solidarność" i jej liderzy. Tymczasem okazuje się, że jest odwrotnie i państwo chce mieć jeszcze bardziej ścisłą kontrolę nad poczynaniami jednostki. I teraz pytanie: skoro to, co mieliśmy w PRL nazywamy totalitaryzmem, to jak nazwać to, co szykują nam rządy tego świata?   

Czy jesteś gotowy na czip wszczepiony do twojego mózgu? To może, w tym momencie nie brzmieć zbyt atrakcyjne, ale właśnie to wielkie firmy farmaceutyczne i duże firmy technologiczne zaplanowały dla nas w przyszłości. Obecnie inwestowane są miliony dolarów na badania „najnowszych technologii implantowanych mikroczipów”, które pozwolą do znaczne “polepszenie” naszego zdrowia i naszego życia. Oczywiście, kiedy te urządzenia będą po raz pierwszy wprowadzone na rynek, nikt nie zmusi cię do wszczepienia czipa do mózgu. Początkowo, implanty mózgowe będą sprzedawane jako „przełomowe odkrycie”, które pozwoli na leczenie przewlekłych chorób i które umożliwia osobom niepełnosprawnym prowadzenie normalnego życia. Kiedy „korzyści” z takich technologii będą przedstawione ogółowi społeczeństwa, wkrótce większość ludzi będzie chciała je pozyskać. Wystarczy wyobrazić sobie szum medialny, który otoczy te implanty, kiedy ludzie dowiedzą się, że można pozbyć się nadwagi w ciągu kilku dni lub, że można pobrać cały kurs z uczelni do swojej pamięci w ciągu kilku godzin. Możliwości tego typu technologii są nieograniczone, a jest jedynie kwestią czasu zanim chipy wszczepiane do mózgu staną się dość powszechne. To co kiedyś było science fiction szybko staje się rzeczywistością, która zmieni świat na zawsze.

Ale czy nie istnieją żadne, bardzo poważne minusy posiadania mikroukładów wszczepionych do mózgu? Oczywiście, że takowe istnieją. Niestety, wprowadzenie tej technologii nie jest tak odległe jak ci się wydaje, a większość ludzi nawet nie zastanawia się jakie mogą być negatywne konsekwencje jej używania.

Zgodnie z ostatnim artykułem z „Financial Times”, firma farmaceutyczna przyszłości będzie zawierać „bioelektronikę”, która „leczy chorobę poprzez wysyłanie elektrycznych impulsów do mózgu i innych miejsc”. Choroby takie jak cukrzyca i padaczką oraz problemy takie jak otyłość i depresja będą traktowane „za pośrednictwem elektronicznych implantów w mózgu zamiast tabletek lub zastrzyków.” Implanty te wysyłają sygnały elektryczne do komórek i narządów, które są „nieprawidłowe”. Ludzie będą całkowicie „wyleczeni” bez konieczności połykania pigułki lub poddawania się operacji. Brzmi zbyt dobrze, aby mogło być prawdziwe, nieprawdaż? Cóż, Financial Times twierdzi, że brytyjski gigant farmaceutyczny GlaxoSmithKline ciężko pracuje aby rozwijać tego typu technologie. Moncef Slaoui, szef działu badań i rozwoju w GlaxoSmithKline, mówi, że „wyzwaniem jest integracja pracy – w interfejsach mózg-komputer, materiałoznawstwie, nanotechnologii, mikro-energetyce – w celu zapewnienia korzyści terapeutycznych.”

Jeśli implant wszczepiony do mózgu będzie w stanie wyleczyć chorobę, na którą cierpisz całe życie, czy go weźmiesz? Wiele osób będzie musiało odpowiedzieć sobie na tego rodzaju pytania w najbliższych latach.

Ten rodzaj technologii jest obecnie bardzo szybko rozwijany. W rzeczywistości, niektórzy badacze już odnieśli sukces lecząc niektóre choroby poprzez wszczepianie mikroukładów do mózgów szczurów. Oto co można przeczytać w niedawnym artykule Mashable “Osoby po udarze mózgu i chore na Parkinsona mogą skorzystać z kontrowersyjnego eksperymentu, w którym szczurom laboratoryjnym wszczepiono mikroukłady. Naukowcy twierdzą, że testy przyniosły pozytywne rezultaty w badaniach nad uszkodzeniami mózgu. Szczury wykazały funkcje motoryczne w dawniej uszkodzonych szarych komórkach po tym jak mikrochip został wszczepiony pod czaszkę szczura i elektrody zostały przeniesione do mózgu szczura. Bez mikroprocesora, szczury z uszkodzonym mózgiem nie posiadały funkcji motorycznych. Udar mózgu i Parkinson może spowodować trwałe uszkodzenia układu nerwowego w mózgu, więc te badania naukowe niosą nadzieję.”

Ponadto, rząd USA pracuje nad wszczepianymi czipami, które będą w stanie monitorować stan zdrowia żołnierzy, zwiększając ich możliwości na polu bitwy. Tak więc technologia ta z pewnością będzie wprowadzana.

Wydaje się, że to musi być bardzo skomplikowana operacja, aby wszczepić czip do mózgu, nieprawdaż?

Właściwie jest to dość proste. Według artykułu z „The Wall Street Journal”, typowa procedura jest bardzo szybka i często wymaga jedynie spędzenia nocy w szpitalu ”Neuro-implanty, nazywane również implantami mózgowymi, są urządzeniami medycznymi, które mają być umieszczone pod czaszką, na powierzchni mózgu. Będące często tak małe, jak aspiryna, implanty wykorzystują cienkie, metalowe elektrody „nasłuchujące” aktywność mózgu, a w niektórych przypadkach stymulujące aktywność mózgu. Dostosowany do pracy pomiędzy neuronami, neuro-implant może w istocie „słuchać” aktywności mózgu, a następnie „rozmawiać” bezpośrednio z mózgiem. Jeśli ta perspektywa sprawia, że czujesz się nieswojo, możesz być zaskoczony tym, że instalacja neuro-implantu jest stosunkowo prosta i szybka. Po znieczuleniu, wykonuje się nacięcie w skórze głowy, wykonuje się otwór w czaszce, a urządzenie jest umieszczone na powierzchni mózgu. Komunikacja diagnostyczna z urządzeniem może odbywać się bezprzewodowo. Jeżeli nie są to warunki ambulatoryjne, pacjenci zwykle muszą spędzić jedynie jedną noc w szpitalu.”

Ale czy to naprawdę jest bezpieczne aby mieć wszczepione do głowy urządzenie, które potrafi „rozmawiać” bezpośrednio z mózgiem? Wiele dużych korporacji liczy na to, że w świecie, który jest zawsze głodny nowych technologii, większości ludziom nie będą przeszkadzały takie rzeczy.

Na przykład Intel pracuje nad czujnikami, które będą wszczepiane do mózgu, które będą pozwalały na bezpośrednie sterowanie komputerami i telefonami komórkowymi. Oto fragment artykułu z „Computer World UK”: “Do roku 2020, nie będziesz potrzebował klawiatury i myszy aby kontrolować komputer, mówią badacze Intela. Zamiast tego, użytkownicy będą otwierać dokumenty i surfować po internecie używając jedynie własnych fal mózgowych. Naukowcy z laboratorium badawczego Intela w Pittsburghu pracują nad znalezieniem sposobów czytania i wykorzystania ludzkich fal mózgowych do obsługi komputerów, telewizorów i telefonów komórkowych. Fale mózgowe mogłyby być wykorzystane poprzez zaawansowane czujniki Intela wszczepiane do mózgu ludzi. Naukowcy twierdzą, że plan nie jest częścią filmu science-fiction, Wielki Brat nie będzie osadzał chipów w mózgu wbrew twojej woli. Naukowcy oczekują, że konsumenci będą pożądali wolności, którą pozyskają za pomocą implantu.”

Po raz kolejny, nie jest to coś do czego będziesz przymuszany wbrew swojej woli. Te wielkie korporacje liczą na to, że wiele osób będzie chciało dostać te implanty. Nawet teraz niektórzy producenci gier wideo rozwijają zestawy słuchawkowe, które pozwalają użytkownikom na granie w gry za pomocą fal mózgowych zamiast joysticka lub panelu sterowania. Inne firmy chcą umożliwić bezpośrednie podłączenie mózgu do Internetu.

Jak pisałem wcześniej, IBM agresywnie pracuje nad rozwojem tego rodzaju technologii. Oto cytat z niedawnej notki prasowej IBM “Naukowcy IBM są wśród tych, którzy badają jak podłączyć twój mózg do urządzeń takich jak komputer lub smartfon. Jeśli tylko pomyślisz że chcesz do kogoś zadzwonić, to się wydarzy. Będziesz mógł sterować kursorem na ekranie komputera tylko poprzez myślenie o tym, gdzie chcesz go przenieść. Naukowcy z dziedziny bioinformatyki opracowali zestawy słuchawkowe z zaawansowanymi czujnikami czytającymi elektryczną aktywność mózgu, które pozwalają na rozpoznawanie wyrazu twarzy, podniecenia i poziomu koncentracji oraz myśli osoby bez podjęcia przez nią jakichkolwiek fizycznych działań.”

Potencjalne „korzyści” z takich technologii, są prawie poza naszą wyobraźnią. Artykuł na stronie internetowej kanału Science Channel ujął to w ten sposób “Gdybyś mógł przerzucać dane bezpośrednio do szarych komórek z powiedzmy 50 Mbps -maksymalną prędkością oferowaną przez jednego z głównych dostawców usług internetowych w USA – byłbyś w stanie przeczytać 500-stronicową książkę w niespełna dwie dziesiąte sekundy.”

Jak zmienił by się świat, jeśli można by było ściągnąć naukę całego życia bezpośrednio do mózgu w ciągu kilku tygodni? Możliwości są nieograniczone, jak również możliwości do nadużyć. Implantowane mikrochipy, które mogą „rozmawiać” bezpośrednio z mózgiem dałyby tyranistycznemu rządowi ostateczną formę kontroli. Gdyby można było pobrać myśli i uczucia bezpośrednio z mózgów obywateli, można by w ten sposób osiągnąć pełną kontrolę, nigdy nie martwiąc się, że ludzie zwrócą się przeciwko tobie. W rzeczywistości, można potencjalnie zaprogramować takie czipy aby obywatele czuli się zadowoleni przez cały czas.

Te układy mogłyby wytwarzać „Naturalną ekstazę”, która nigdy się nie kończy. To sprawi, że twoi obywatele będą bardzo zależni od czipów i nigdy nie będą chcieli z nich zrezygnować. Ten rodzaj technologii ma potencjał, aby być jednym z największych zagrożeń dla wolności i swobody w historii ludzkości. Na początku te wszczepiane czipy będą sprzedawane nam jako jeden z największych przełomów w „historii”, w końcu całkowicie nas zniewalając.

Tak więc ja nigdy nie wszczepię sobie jakiegokolwiek implantu mózgowego, i mam nadzieję, że ty również.

Autor: Michael Snyder
Źródło oryginalne: www.endoftheamericandream.com  
Źródło polskie: www.PrisonPlanet.pl  


KOMENTARZ PIOTRA LISTKIEWICZA:

Psy i koty w Australii już to mają (obowiązkowo), co je zabezpiecza przed zaginięciem. Wydział Rady Narodowej, który się tym zajmuje może w ciągu paru sekund zlokalizować miejsce, gdzie znajduje się zaczipowany pies (kot) i wysyła tam hycla, który go zabierze i za odpowiednią opłata zwróci stęsknionym właścicielom. Nikt nie mówi o leczeniu psich/kocich chorób, lecz o namiarze, gdzie one są z dokładnością do paru metrów. Przemieszczający się pies/kot jest monitorowany od chwili namierzenia i już się nie wymknie hyclowi. Widzisz Czytelniku analogię? 

No, ale nie przejmujmy się czipami, które mają być wprowadzone do 2020 roku. Zanim to nastąpi niewątpliwie będziemy mieli wojnę jakiej jeszcze nie było. Żadne czipy nas nie uratują i wielkimi szczęściarzami będą ci, który pójdą na pierwszy ogień.