Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julka Rozpruwaczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julka Rozpruwaczka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 czerwca 2012

Krwawa hrabina Elżbieta Batory (2)

Czy Kubą Rozpruwaczem mógł być kosmiczny Predator jak z filmów z Hollywood? (Foto - Internet)
Lista 650 nazwisk



Sąd w Bytczy zebrał się bardzo prędko – i już 2 stycznia 1611 roku zaczęły się przesłuchania. Pięć dni później, 24-osobowy skład sędziowski orzekł o winie czy niewinności oskarżonych. Przed sądem brakowało jednak głównej zbrodniarki – Elżbiety Batory. Jako główny oskarżyciel wystąpił prokurator Jerzy Zavodsky. Sąd dostał do dyspozycji pisemny zapis zeznań głównych oskarżonych. Ci ostatni zeznali, że działali na rozkaz i polecenie hrabiny.



Poza oskarżonymi sąd przesłuchał dalszych 13 świadków. Wszyscy zeznawali pod przysięgą. Zeznania brzmiały niemal jednakowo. Tomasz Zima z Czachtiuc zeznał o dwóch trupach pochowanych na tamtejszym cmentarzu i jeszcze jednej pochowanej w Podoli. Miejski grabarz stwierdził, że potem nie chowano już dziewcząt na cmentarzu. Inny mieszkaniec Czachtic zeznał, że rozmawiał z dziewczyną, której udało się stamtąd uciec. Według niej, zbrodni dokonywała tylko jej pani z jedną pomocniczką. Także przed tym trybunałem odczytano zeznanie pewnej Zuzanny, która twierdziła, że niejaki Jakub Szilvassi znalazł w skrzyni już wtedy uwięzionej Elżbiety listę jej ofiar zawierającą 650 pozycji.



Dalszy świadek potwierdziła jej relację. Poza tym dodała, że w czasie jej 4-letniej służby na zamku zaginęło bez wieści 80 dziewcząt. Pomocniczki Elżbiety – Ilona Jó i Dorota Szentesova zostały skazane na zmiażdżenie palców u rąk kleszczami i przypalanie żelazem na śmierć. Kolejny pomocnik, niespełna 30-letni Jan Ujvary został ścięty, a jego ciało spalone na stosie. Wyrok wykonano przy Wagu, w okolicach Bytczy. W kilka dni po skończeniu procesu król Maciej II napisał do palatyna Thurza i zażądał wytoczenia procesu Elżbiecie Batory, do czego jednak nie doszło.



Wikipedia podaje, że przyczyną tych zachowań była skłonność do sadyzmu i homoseksualizm. Być może. Jedna z teorii mówi, że pod wpływem cygańskich szamanek i innych szarlatanów uwierzyła ona w to, że kąpiele we krwi dziewiczej są w stanie przywrócić jej młodość i opóźnić procesy starzenia. To by tłumaczyło jej wampiryczne skłonności do picia krwi i kąpielach w niej. Pewną literacką parantelą jest nowela pt. „Carmilla” Josepha Sheridana le Fanu (1814-1873), w której opisane wampiryczne skłonności i działania nader przypominają to, co działo się w zamku Elżbiety Batory. Podobnie jest także w przypadki Aleksego hr. Tołstoja (1817-1875), który wykorzystywał tą wiedzę do pisania swych wampirycznych opowiadań: „Upiór” i „Rodzina wilkołaka”.  



Nienaruszony grób i brakująca trumna



W wyroku mówi się o Elżbiecie Batory tylko tyle, że miała pozostać w więzieniu na czachcickim zamku do swej śmierci, która nastąpiła w 1614 roku. Według relacji, została ona zamurowana w małym pokoiku zamkowym na cztery i pół roku – w rzeczywistości trzy i pół. W więzieniu żyła w absolutnym odosobnieniu, nikogo przy niej nie było, a przez wąski otwór dostawała powietrze, wodę i jadło. Kasztelanowi zabroniono wpuszczać do niej nikogo, nawet księdza.



 To nie jest prawdą. Mogła przyjmować odwiedziny i miała je już następnego dnia po uwięzieniu. Prawdą jest to, ze pilnie strzeżona pozostała na zamku do ostatniego dnia swego życia. Zasadniczo nikt nie miał jednak do niej wstępu poza rodziną, spowiednikiem i starą kobietą, która przynosiła jej jedzenie.



W nocy 21 sierpnia 1614 roku jej czarna dusza opuściła ciało. Gminna wieść głosi, że tego dnia nad doliną Wagu szalała straszliwa burza z gradobiciem i wiatrem, jakby się wszyscy diabli żenili. Złe języki mówiły, że to sam Lucyfer przyszedł pod bramę Piekła powitać nową duszę, która przypiekana piekielnym ogniem będzie długo przypominać ludziom swe zbrodnie w ruinach czachcickiego zamku...



Elżbieta Batory nie znalazła po śmierci ukojenia. Nie była ona jedyną, która dokonywała takich ohydnych czynów, ale tylko ona doczekała się takiej ciemnej sławy i czarnej legendy. Najciekawszym jest to, ze jej grób po prostu... znikł! Na pewno wiemy tylko to, że jej ciało złożono do wiecznego spoczynku w kościele parafialnym w Czachticach, w dniu 25 listopada 1614 roku.



Ale gdzie konkretnie ją pochowano i gdzie się podziała trumna? Poszukiwania trwają od długiego czasu nie została znaleziona w dniu 7 lipca 1938 roku, kiedy to komisyjnie otworzono wszystkie pięć krypt tamecznego kościoła. Było w niej wiele trumien, ale tej, o którą chodziło – brakowało.



Znikła.



Krasno nad Kysucou – Jordanów, 2007-03-13



* * *



Nie tak dawno napisałem artykuł, w którym rzuciłem hipotezę na temat natury i modus operandi jednego z najsłynniejszych zbrodniarzy XIX wieku - Kuby Rozpruwacza, która zakłada, że najbliższym rozwiązania tej zagadki był sir Arthur Conan Doyle, który wysunął przypuszczenie, że tak naprawdę nie było żadnego Jacka the Rippera, a była Jill the Ripper - Julka Rozpruwaczka. Dlaczego?



To wydaje się akurat oczywiste - wszyscy szukali mężczyzny wychodząc z założenia, zresztą błędnego, że tylko mężczyzna może być tak zboczony i dokonywać takich potwornych czynów. Stąd właśnie wzięły się wersje o jakichś zbrodniczych wolnomularzach, którzy dokonywali mordów rytualnych, o Żydach którzy mordowali prostytutki z pobudek religijnych, czy wreszcie o obłąkanym malarzu, który mordował w celu przeżycia mocnych wrażeń - jak twierdzi Patricia Cornwell.  Jak podaje Wikipedia:



Walter Richard Sickert (1861-1942) - urodzony na terytorium Niemiec malarz o brytyjsko-duńskich korzeniach. Za podejrzanego w sprawie Rozpruwacza po raz pierwszy uznał go Donald McCormick w książce „The Identity of Jack the Ripper” (1959). Sickert odgrywa również ważną rolę w teorii królewskiego/masońskiego spisku przedstawionej przez Josepha Gormana, który twierdził, że jest nieślubnym jego synem. Później teorię o związku Sickerta z Rozpruwaczem rozwinął pisarz Jean Overton Fuller oraz autorka powieści kryminalnych Patricia Cornwell w książce „Kuba Rozpruwacz: Portret zabójcy” („Portrait of a Killer”). Jednak większość badaczy odrzuca tę hipotezę, choćby ze względu, że podczas większości morderstw Rozpruwacza Sickert przebywał we Francji.



Wprawdzie Patricia Cornwell obiecała dowieść swej tezy, ale jak dotąd na obietnicy się skończyło. 



A zatem - jak już stwierdziłem to gdzie indziej - potworem w Whitechappel była Jill the Ripper - Julka Rozpruwaczka. To jest raczej oczywiste. Wszyscy polowali na mężczyznę i nikt nie zwracał uwagę na kobiety. Konkretnie na jedną kobietę.



Nie wiem, kim ona była naprawdę, ale na pewno była ucharakteryzowana tak, by wtopić się w tłum. Mogła znać swe ofiary, mogła ich nawet nie znać, ale mogła je rozpracowywać przez dowolnie długi okres czasu by je potem dopaść i zabić, a następnie nieludzko potraktować ich ciała. Mogła być hetero-, bi- lub lesbijką. Nieprawdą bowiem jest, że lesbijki nie byłyby w stanie popełnić takich zbrodni – przykład Elżbiety Batory pokazuje, że tak – akurat coś takiego było możliwe.



I jeszcze jedno – wszyscy śledczy byli zgodni co do jednego: morderca doskonale znał anatomię, a zatem mógł to być lekarz, chirurg, rzeźnik czy kucharz albo myśliwy… Nie wzięto jednak pod uwagę, że niemal każda kobieta w tym czasie potrafiła sprawić kury, kaczki, indyki, króliki czy zające nie gorzej od zawodowych kucharzy czy rzeźników. Czym się różni oprawienie kaczki czy królika od sprawienia człowieka? Poza skalą – niczym… A zatem mogła to być kobieta, która musiała mieć odpowiedni motyw – np. zemsta i wyobraźnię, która podsunęła jej metodę jej realizacji oraz spryt umożliwiający jej dokonywanie zbrodni i rozpływanie się w masie ludzkiej East Endu… A poza tym gromadziło się jej doświadczenie po każdej nowej zbrodni, bo każda kolejna jest coraz okrutniejsza, wyrafinowana i coraz bardziej zagadkowa. Dlatego nie dał jej rady żaden detektyw, nawet sam Sherlock Holmes…!



No właśnie. Tylko jeden sir Arthur Conan Doyle wysunął hipotezę, że mamy w tym przypadku do czynienia z kobietą, a nie mężczyzną. Wikipedia pisze o tym tak:



Pisarz Arthur Conan Doyle zaproponował teorię "Jill the Ripper" (w wolnym tłumaczeniu "Julki Rozpruwaczki"). Zakłada ona, że za morderstwa przypisane Kubie Rozpruwaczowi odpowiada kobieta podająca się za położną, dzięki czemu nie wzbudzała podejrzeń potencjalnych ofiar plamami krwi na ubraniu. Za jedną z podejrzanych uznano Mary Pearcey, która w listopadzie 1890 zamordowała swojego kochanka i jego dziecko. E. J. Wagner zaproponował, że Julką była raczej Constance Kent, która w wieku 16 lat zamordowała swojego młodszego brata. […] Inną podejrzaną była także rosyjska tkaczka Olga Tchkersoff (Czkiersow), która jednak wydaje się być postacią fikcyjną.



I rzecz ciekawa - w ŻADNYM ze swych opowiadań czy nowel o przygodach najsłynniejszego detektywa nie pisze on niczego o wydarzeniach z końca lata 1888 roku.[1] A przecież jest to wyjątkowo wdzięczna materia literacka! Czy nie jest to dziwne? Czyżby sądził, że Julka Rozpruwaczka była osobą ze społecznych dołów, którą Sherlock Holmes nie chciał sobie brudzić rąk pozostawiając sprawę Scotland Yardowi, a może z takich wyżyn, do których nawet on nie miał dostępu??? Nie zapominajmy, że wszystko to miało miejsce w wiktoriańskiej Anglii z jej rozwarstwieniem społecznym, obyczajowym purytanizmem z jednej i wyuzdaną rozpustą z drugiej strony… Może za nią krył się matematyczny geniusz zbrodni – prof. James Moriarty? A może wreszcie jakieś mściwe demony czy inne istoty spoza naszego świata? - wszak koniec XIX wieku to mania spirytyzmu, okultyzmu, nekromancji i w ogóle nauk tajemnych, która ogarnęła cały świat, a której sir Arthur był gorącym zwolennikiem. 



A może byli to krwiożerczy Kosmici - jak założył to ongi dr Miloš Jesenský w swej znakomitej pracy „Zahady devatenacteho stoleti” (Usti n./Labem 2000)? Tego też - w przeciwieństwie do poprzednich hipotez - tego nie da się łatwo wykluczyć. Taki nomen-omen Predator mógłby przybyć z Kosmosu i urządzić krwawą jatkę w Londynie latem 1888 roku… - a potem w Hollywood zrobiono z tego kilka filmów - horrorów sci-fi.[2] Hipoteza o kosmicznym Predatorze jest kusząca, ale czy prawdziwa? Jeżeli tak, to… - lepiej nie myśleć, tylko postępować zgodnie z zasadą si vis pacem – para bellum   



Tak czy inaczej – zagadkowa bezczynność detektywa wszech czasów jest wymowna i jest to kolejna zagadka w zagadce Kuby czy Julki Rozpruwacza! A może Julki i Kuby Rozpruwaczów? – parka szalonych przestępców - ta myśl także nie jest pozbawiona uroku…



Jordanów, 2012-06-28 



[1] Zob. Sir Arthur Conan Doyle – „Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa”, Warszawa 2010.
[2] „Predator” (1987) reż. John McTiernan, „Predator 2” (1990) reż. Stephen Hopkins, “Obcy kontra Predator” (2004) reż. Paul William, Scott Anderson, i dalsze, o wiele słabsze wersje tego tematu.  

piątek, 24 lutego 2012

SPRAWA NR 009/H – CZY KUBA ROZPRUWACZ BYŁ KOBIETĄ?






Zagadka seryjnego mordercy, potwora z Whitechappel, Jacka the Rippera, nadal nie doczekała się rozwiązania od 1888 roku. Ofiarami tego zbrodniarza były prostytutki. Ogólnie przypisuje się mu pięć zabójstw, on sam twierdzi, że było ich więcej. Powszechnie za ofiary Rozpruwacza uznaje się:
v    Mary Ann Nichols (lat 43),
v    Annie Chapman (47),
v    Elizabeth Stride (45),
v    Catharine Eddowes (46) i…
v    …Mary Jane Kelly (25).

Jest to tzw. kanoniczna piątka jego ofiar. Oczywiście ofiar mogło być o wiele więcej i najprawdopodobniej było. A tak na temat tych mordów pisze Wikipedia:

Główną przyczyną trudności z ustaleniem faktycznej liczby ofiar Kuby Rozpruwacza jest duża ilość napadów na kobiety w wiktoriańskim East Endzie. Policja w śledztwie dotyczącym Rozpruwacza uwzględniła jedenaście morderstw, do których doszło od 3 kwietnia 1888 do 13 lutego 1891, określanych mianem „morderstw na Whitechapel”. Nie ma pewności co do ich ewentualnego związku, jednakże pięć z nich określanych mianem „kanonicznej piątki” powszechnie uznaje się za popełnione przez pojedynczego seryjnego mordercę zwanego Kubą Rozpruwaczem. Za modus operandi pozwalający na identyfikację jego ofiar, większość badaczy przyjmuje: głębokie podcięcie gardła, urazy w okolicach jamy brzusznej oraz narządów płciowych, usuwanie organów wewnętrznych oraz rany twarzy, coraz poważniejsze u kolejnych ofiar. Dwa pierwsze morderstwa z Whitechapel, popełnione na Emmie Elizabeth Smith oraz Marcie Tabram, nie pasują do tego schematu, dlatego nie zalicza się ich do „kanonicznej piątki”.

Emma Elizabeth Smith została zaatakowana i okradziona 3 kwietnia 1888 na ulicy Osborn. Udało się jej jednak przeżyć napaść. Po przybyciu do szpitala okazało się, że do jej pochwy wepchnięto tępy przedmiot, przebijając otrzewną. W wyniku tej rany wywiązało się zapalenie otrzewnej, z którego powodu Smith zapadła w śpiączkę i zmarła rankiem następnego dnia. Przed zgonem kobieta zeznała, że zaatakowało ją dwóch lub trzech mężczyzn, z których jeden był nastolatkiem. Pojawiły się sugestie łączące śmierć Emmy Elizabeth Smith z późniejszymi morderstwami na Whitechapel, jednak większość badaczy uważa, że padła ona ofiarą gangu, niepowiązanego z Kubą Rozpruwaczem.
Martha Tabram została zamordowana 7 sierpnia 1888, za pomocą noża. Na jej ciele znaleziono 39 ran kłutych. Dziewiętnastowieczna policja ze względu na okrucieństwo mordu, brak oczywistego motywu, fakt, że doszło do niego w pobliżu miejsc zabójstw „kanonicznej piątki” (George Yard, Whitechapel) oraz niewielki odstęp czasowy między nimi, powiązała śmierć Tabram z działalnością Rozpruwacza. Jednakże przyczyną śmierci Tabram było wielokrotne pchnięcie nożem, a nie podcięcie gardła, ponadto na jej ciele nie znaleziono głębokich ran ciętych typowych dla ofiar Rozpruwacza, dlatego wielu ekspertów neguje związek między jej morderstwem, a zabójstwami dokonanymi przez słynnego mordercę z Whitechapel.

W toku śledztwa pojawiła się hipoteza, że mordercą nie jest mężczyzna – jak to powszechnie uważano – ale kobieta. Pisze dr Miloš Jesenský:

Kolejni autorzy: Martin Howells i Keith Skinner oskarżyli w swej dobrze udokumentowanej pracy skompromitowanego doktora praw Montagu Johna Druitta, którego zwłoki wyłowiono z Tamizy w kilka tygodni po zamordowaniu Mary Kelly. Następnym oryginalnym autorem był niejaki William Stewart, który opracował ciekawą hipotezę, w której zmienił nie tylko imię ale i płeć mordercy, przez co Jack the Ripper stał się Jill the Ripper - Julką Rozpruwaczką!... Według jego hipotezy, morderczynią z East Endu była sfrustrowana akuszerka, która zajmowała się pokątnym dokonywaniem aborcji i sądzono ją za prostytucję. Miała się ona mścić okrutnie na koleżankach po fachu za fałszywe oskarżenie...

Julka Rozpruwaczka? – a czemuż by nie? Właśnie odrzucono tą hipotezę, bo brzmiała zbyt nieprawdopodobnie. Z zeznań świadków – zresztą nielicznych – wynikało, że Rozpruwaczem mógł być:
v    mężczyzna,
v    lat ok. 40,
v    wydający się być cudzoziemcem,
v    sprawiającego wrażenie człowieka ubogiego, ale nobliwego,
v    ubrany w ciemny płaszcz i kapelusz,
v    mającego ze sobą dużą torbę

albo:

v    mężczyzna,
v    lat ok. 30-40,
v    wydający się być żeglarzem, na co wskazywał jego ubiór.

To wynikało z zeznań świadków, którzy widzieli ofiary z takimi osobnikami przed ich zamordowaniem. Tożsamości tych osób nigdy nie udało się ustalić. Lista potencjalnych rozpruwaczy według Wikipedii jest dość długa, a oto i ona:
v    Montague John Druitt (15 sierpnia 1857 – wczesny listopad 1888)
v    Seweryn Kłosowski alias George Chapman (nie był spokrewniony z drugą "kanoniczną" ofiarą Rozpruwacza Annie Chapman, 14 grudnia 1865 – 7 kwietnia 1903)
v    Aaron Kośmiński urodzony jako Aron Mordke Kozminski (11 września 1865 – 24 marca 1919)
v    Michael Ostrog (1833–1904?) był rosyjskim profesjonalnym oszustem.
v    John Pizer lub Piser (1850–1897) – polski Żyd zamieszkały w Whitechapel, zajmujący się wyrobem butów.
v    James Thomas Sadler
v    Francis Tumblety (1833–1903)
v    William Henry Bury (25 maja 1859 – 24 kwietnia 1889)
v    Thomas Neill Cream (27 maja 1850 – 15 listopada 1892)
v    Thomas Hayne Cutbush (1864–1903)
v    Frederick Bailey Deeming (30 lipca 1842 – 23 maja 1892)
v    Carl Ferdinand Feigenbaum (? – 27 kwietnia 1896) – został zatrzymany w 1894 przez nowojorską policję z powodu morderstwa Julianny Hoffmann. Zabójstwa tego dokonał podcinając jej gardło.
v    Robert Donston Stephenson alias Roslyn D'Onston Stephenson (20 kwietnia 1841 – 9 października 1916)
v    Jacob Levy (1856–1891)
v    Joseph Barnett (1858–1927)
v    Lewis Carroll właściwie Charles Lutwidge Dodgson (27 stycznia 1832 – 14 stycznia 1898) Ten Lewis Caroll od Ali w Krainie czarów!!!
v    David Cohen (1865–1889)
v    William Withey Gull (31 grudnia 1816 – 29 stycznia 1890)
v    George Hutchinson
v    James Kelly (20 kwietnia 1860 – 17 września 1929)
v    James Maybrick (20 października 1838 – 11 maja 1889)
v    Alexander Pedachenko (1857–1908, daty niepewne)
v    Walter Richard Sickert (31 maja 1860 – 22 stycznia 1942)
v    Józef Lis (1868–1918)
v    James Kenneth Stephen (25 lutego 1859-3 lutego 1892)
v    Francis Thompson (18 grudnia 1859 – 13 listopada 1907)
v    Albert Wiktor (8 stycznia 1864 – 14 stycznia 1892) – wnuk królowej Wiktorii!!!
v    John Williams był położnikiem uczestniczącym między innymi przy porodach Beatrycze Koburg – córki królowej Wiktorii.

A zatem nie tylko biedacy z East Endu, ale także osoby z najwyższego towarzystwa! Ale czy to był któryś z nich? Być może, ale pojawiła się hipoteza, która tłumaczy te ponure wydarzenia lepiej, niż wszystkie teorie dotychczasowo ukazywane przez różnych autorów. Zacznę zatem od notatki prasowej, która pojawiła się sześć lat temu, oto notatka z „The Independent” z 18 maja 2006 roku:

Seryjny notoryczny morderca, który trzymał w strachu Londyński East End, zarzynający prostytutki i terroryzujący ludność, być może nie był Kubą Rozpruwaczem, ale Julką. 

Australijski uczony użył próbek z listów, które zostały wysłane na policję przez Rozpruwacza w celu zbudowania profilu DNA tego mordercy. Rezultaty sugerują, że osoba która zamordowała i okaleczyła pięć kobiet w roku 1888 mogła być kobietą.

Ian Findlay – profesor molekularnej diagnostyki powiedział Australia Broadcasting Corporation, że rozwinął on technikę profilowania, która umożliwia wyekstrahowania DNA nawet z pojedynczych komórek czy fragmentów włosów sprzed 160 lat. Konwencjonalne badania DNA wymagają materiału z co najmniej 200 komórek.

Dr Finlay, który mieszka w Brisbane, QLD, pojechał do Londynu, gdzie wciąż znajdują się zebrane i przechowywane dowody związane z nierozwiązanymi zbrodniami w National Archive. Materiał dotyczący tych zbrodni jest przechowywany przez Scotland Yard do 1961 roku – w tym listy wysłane do policji w tych czasach, niektóre z nich podpisane „Jack the Ripper” – Kuba Rozpruwacz. Wielu ludzi uważa je za falsyfikaty, ale jak się uważa na podstawie charakteru – zostały one napisane przez zbrodniarza.

Dr Finlay pobrał próbki z podlepki znaczków pocztowych oraz gumy użytej do zaklejenia koperty oraz możliwe drobinki krwi. Wziął on je do Brisbane, gdzie – skoncentrowawszy się na próbkach z tzw. „Listu Oppenshaw”, który uważał za najbardziej autentyczny – wyekstrahował DNA, skąd pozyskał informacje na temat profilu domniemanego mordercy. Rezultaty nie były jednoznaczne i pozwalające na wyciągnięcie ostatecznych wniosków oraz dostatecznie wiarygodne do zbudowania profilu zabójcy, ale o co udało mu się uzyskać pozwalało mu na stwierdzenie, że „Kuba Rozpruwacz mógł być kobietą”.      

Wszystkie ofiary były prostytutkami, zostały zamordowane i poćwiartowane na mglistych ulicach Whitechapel. Ze względu na chirurgiczną precyzję zadanych ran przypuszczano, że morderca posiadał chirurgiczną wiedzę. 

Głównymi podejrzanymi – w tym adwokat, polski szewc czy rosyjski oszust – wszyscy byli mężczyznami. Ale Frederick Abberline – detektyw, który prowadził śledztwo w tej sprawie, dopuszczał możliwość, że morderca mógł być kobietą. A to wszystko dlatego, że piąta ofiara, Mary Kelly, według świadków „była widziana” w godzinę po jej zamordowaniu. Abberline sądził więc, że to była morderczyni, która uciekła z miejsca zbrodni w ubraniu swej ofiary.

Jedyna kobietą podejrzaną o te zbrodnie była Mary Pearcey, kórą oskarżono o zamordowanie żony swego kochanka, Phoebe Hogg, i została powieszona w 1890 roku. Miała ona najwidoczniej bardzo zbieżny modus operandi z Kubą Rozpruwaczem.    
  
Tyle „The Independent”.

Faktycznie. Pisarz sir Arthur Conan Doyle zaproponował teorię Jill the Ripper, która zakłada, że za morderstwa przypisane Kubie Rozpruwaczowi odpowiada kobieta podająca się za położną, dzięki czemu nie wzbudzała podejrzeń potencjalnych ofiar plamami krwi na ubraniu. Za jedną z podejrzanych uznano Mary Pearcey, która w listopadzie 1890 zamordowała swojego kochanka i jego dziecko – co podają Evans i Skinder w „The Ultimate Jack the Ripper Sourcebook”, s. 577. Tymczasem E. J. Wagner zaproponował, że Julką była raczej Constance Kent, która w wieku 16 lat zamordowała swojego młodszego brata. A zatem ten rop nie jest taki „zimny”, za jaki się go uważa. A zatem Nawe nie jedna, ale dwie kobiety są zamieszane w te ponure zbrodnie!

Śledząc materiały na temat tej postaci, zwróciłem uwagę na pewną osobliwość. Otóż śledczy nie wzięli pod uwagę tego, że morderca czy morderczyni mógł/a się przebrać. Oczywiście zakładali oni, że sprawca przebrał się  p o  dokonaniu zbrodni, choćby po to, by ukryć plamy krwi na swej odzieży. Ja zakładam, że sprawca przebrał się   d w u k r o t n i e   - zarówno   p r z e d   i  p o  dokonaniu zbrodni. Dlaczego? No właśnie dlatego, by świadkowie kojarzyli jego/ją z określoną postacią – mężczyzny o nieokreślonej aparycji, ubranego przeciętnie, szybko wtapiającego się uliczki East Endu. Bo morderca mógł być kobietą i sir Arthur niewiele się pomylił. Kobieta-morderczyni przybywała na East End, tam przebierała się w męską odzież, prawdopodobnie charakteryzowała się na mężczyznę i ruszała na polowanie. Mordowała swoją ofiarę, a potem szybko oddalała się z miejsca swego czynu, przebierała się szybko i rozpływała wśród uliczek East Endu… I szukaj wiatru w polu – policja skupiała swe wysiłki na mężczyznach, a tymczasem poszukiwana przez nią zbrodniarka śmiała się w kułak z jej poszukiwań…

Sprawa druga – listy. Listy te wyglądają, jakby pisały je co najmniej dwie osoby. Pierwszy z nich – z 25 września 1888 roku – pisany jest czerwonym atramentem. Ale najbardziej zwraca uwagę pismo – staranne, kaligraficzne, okrągłe – słowem kobiece. Pozostałe pisane są niewprawną ręką i niechlujnie. Co to sugeruje? A to, że w sprawę są zamieszane co najmniej   d w i e  osoby. Kobieta i mężczyzna. Niemożliwe? Proszę przypomnieć sobie relację jednej z napadniętych ofiar spoza „kanonicznej piątki” -  Emma Elizabeth Smith. Zeznała ona, że została napadnięta przez dwóch lub nawet trzech sprawców: mężczyznę i nastolatka. No właśnie – tym nastolatkiem mogła być przebrana za mężczyznę kobieta…

Sprawa trzecia. Biorąc pod uwagę powyższe można stwierdzić, że mógł być co najmniej dwuosobowy gang działający na East Endzie, mordujący prostytutki. Jill i Kuba działali wspólnie – Jill wystawiała ofiarę, a Kuba mordował i ćwiartował ofiarę. Ewentualnie mogło być odwrotnie – Kuba „zrywał” ofiarę z ulicy, a Jill kończyła robotę. Potem oboje rozchodzili się w dwie strony, a świadkowie opowiadali dokładnie taki przebieg zdarzeń, jaki sobie założyli. I kołowali policję, bo nikomu nie przyszło do głowy, że na East Endzie działa angielska wersja Bonny & Clyde’a…

A teraz motyw.

Dr Jesenský zakłada, że mógł to być nawet jakiś Kosmita przeprowadzający wiwisekcję ludzkich osobników w ogromnym ludzkim zbiorowisku, jakim był i jest Londyn. Niewiarygodne? No to proszę sobie obejrzeć wszystkie filmy z cyklu „Predator” i zastanowić się nad ich sensem. Gdyby taki Predator zjawił się w Londynie, Nowym Jorku czy Warszawie i zaczął mordować, to jaka byłaby reakcja społeczeństwa? Obawiam się, że podobna do tej z roku 1888: strach, zdumienie i panika. Cel? – pozyskanie tkanek z ciała kobiety np. w celach badawczych. Bo patrząc na rekonstrukcje tych zbrodni, ciała pociętych kobiet przypominają wypatroszone zwłoki zwierząt (wskutek tzw. cattle mutilations) znajdywane tu i ówdzie na pastwiskach USA…   

Mania seksualna? Bardzo prawdopodobne, ale w tym szaleństwie było za mało szaleństwa, a za dużo metody. Nie sądzę, żeby dokonał tego pojedynczy szaleniec czy paranoik. Wszystkie zbrodnie były dokonane z premedytacją, planowo i z zimnym rozmysłem. To nie szaleństwo, ale coś innego. To mogło mieć związek z seksem, ale nie taki, jak się powszechnie sądzi… Możliwe jest, że mamy tutaj do czynienia z typowym folie à deux – to jest paranoja indukowana, stan w którym jednostka zdrowa pozostająca w związku z chorym zaczyna bezkrytycznie przejmować myśli chorego. Dwie lub więcej osób zaczyna bezkrytycznie podzielać urojenie lub cały system urojeniowy i wspierają się wzajemnie w tym przekonaniu. Osoby te pozostają ze sobą w bliskim związku. Tak mogło być także w tym przypadku. A zatem choroba psychiczna? Być może.

Zemsta? O, to jest najbardziej prawdopodobny motyw. Być może była to jakaś akuszerka, która mściła się z jakiegoś powodu na prostytutkach. Wiedza medyczna i determinacja, z którą dokonano tych zbrodni wskazują na kogoś z personelu medycznego.

Namiętność religijna? Być może, ale w takim razie dlaczego nie znaleziono śladów symboliki satanistycznej czy innej tego rodzaju? Osobiście nie uważam, by były to jakieś mordy rytualne. Zemsta sekty? Ale co to za sekta, która dokonuje takich mordów: na ulicy czy w pokoiku i na dodatek drażni policję? To chyba nieprawdopodobne.

No i hipoteza szalonego naukowca – jakiegoś dr Frankensteina, któremu były potrzebne narządy do swego potwora. Rzecz była na topie po opublikowaniu w 1818 roku słynnej powieści Mary Shelley. Ale po co w takim razie była potrzebna ta cała przewrotna gra z policją…? To chyba jest mylny trop.

Tak, czy inaczej, hipoteza o tym, że nie było Kuby Rozpruwacza, ale była Julka Rozpruwaczka broni się całkiem nieźle i ma sens.