Powered By Blogger

niedziela, 18 kwietnia 2021

Obserwacje UFO w Europie: 8 przypadków

 


 

Słowacy nasłali myśliwce na latający talerz, Włosi widzieli UFO na meczu. Pojawianie się UFO nie było tak częste jak w USA. Do zagadkowych obserwacji wielokrotnie doszło i w Europie, a te należą do najciekawszych. UFO w Europie? – oczywiście…

Wedle mnóstwa zgłoszeń obserwacji można odnieść wrażenie, że Pozaziemianie polubili głównie USA, ale Europa też zadowala obserwatorów UFO, którzy mają oczy na swoim miejscu. Nieznanym Obiektom Latającym poświeciły się tak renomowane media jak brytyjska BBC czy „Journal of Scientific Exploration”. Przyjrzyjmy się bliżej niektórym z tych przypadków:

1.      NL, Włochy, Florencja, stadion Artemio Franchi, 27.X.1954 roku. Około 10.000 świadków obserwowało obiekt, który pojawił się w czasie meczu piłki nożnej pomiędzy klubami Fiorentina a Pistoiese. Świadkowie opisali kształt cygara pędzącego ze srebrnymi promieniami, które „padały” na ziemię i dachy okolicznych domów. Ogromna liczba świadków zgodziła się, że zjawisko to musiało mieć pozaziemskie pochodzenie. W tamtym czasie gazeta pisała o kosmitach z Marsa. Oczywiście, teraz wiemy, że tak nie jest, ale możemy wywnioskować, że było to inteligentne zjawisko, zjawisko technologiczne i zjawisko, którego nie można powiązać z niczym, co znamy na Ziemi - Roberto Pinotti, prezes włoskiego National UFO Centrum, powiedział BBC.

2.     DD/RV, Wielka Brytania, wschodnia Anglia, 20.V.1957 roku. Amerykański pilot Milton Torres otrzymał rozkaz zestrzelenia naruszyciela przestrzeni powietrznej na wschodzie Anglii. Długo utajnione materiały wykazały, że tuż przed wystrzeleniem rakiety z F-86 D Sabre, docelowy obiekt wielkości samolotu transportowego poruszał się z prędkością około 12.000 km/h. Samemu Torresowi surowo zakazano mówienia o tym wydarzeniu. Sytuacja do dziś pozostaje niewyjaśniona.

3.     CE3/CE-III-A(?), Francja, Cussac, 29.VIII.1967 roku. Zeznanie 13-letniego chłopca i jego 9-letniej siostry, że widzieli cztery małe czarne stworzenia o wielkości około 1 metra latające w latającym spodku, nie zostało z początku potraktowane zbyt poważnie. Jednak kiedy policja zbadała miejsce domniemanej obserwacji, nie tylko znalazła wysuszoną trawę, ale także poczuła zapach siarki. Incydent był również badany przez rząd francuski, ale hipoteza UFO nie została ostatecznie potwierdzona ani obalona.

4.    DD, Finlandia, Pori, 12.IV.1969 roku. Trudno podejrzewać pilotów wojskowych o skłonność do widzenia „widm” lub mistycyzmu. Są wyszkoleni do zgłaszania i dokładnej weryfikacji wszystkiego, a zestrzelenie cywilów lub nawet ich własnej maszyny jest jednym z koszmarów każdego z nich. Podczas lotu szkolnego na Fouga CM.170 Magister pilot otrzymał zadanie zbadania siedmiu obiektów uznawanych za balony meteorologiczne unoszące się na wysokości 1500-3000 metrów. Powodem inspekcji były obawy, że balony mogą mieć cel szpiegowski. Pilot widział obiekty o kształcie kulistym lub dyskowym, ale wkrótce oddaliły się z dużą prędkością. Prasa fińska donosiła o kilku innych podobnych przypadkach i oficjalnie uważa się, że mogły to być loty szpiegowskie.

5.     CE6/CE-III-H, Szkocja, Dechmond Law, 7.XI.1979 rok. Leśnik Robert Taylor zgłosił bójkę z kosmitami, którzy według niego próbowali go porwać. Zgłosił incydent policji i argumentował jako dowód niewielkich obrażeń i podartej odzieży. Taylor opisał statek obcych jako kopułę z ciemnego gruboziarnistego materiału przypominającego papier ścierny o średnicy ponad 6 stóp. Incydent został zbadany jako napad i wyjaśniony atakiem padaczkowym leśnika.

6.    CE1, przestrzeń powietrzna Wielkiej Brytanii, 21.IV.1991 roku. Podczas zwykłego lotu McDonnell Douglas MD8 z Mediolanu do Londynu nad Wyspami Brytyjskimi w rejonie Kent napotkał dziwny obiekt w kształcie cygara - CUFO. Kiedy pilot Achille Zaghetti zobaczył ten obiekt 300 metrów nad swoim samolotem, nie tylko zaalarmował kolegę, ale także poprosił naziemne centrum kontroli ruchu lotniczego o sprawdzenie. Odpowiedź brzmiała: Widzę nieznane obiekt latający 10 mil morskich za tobą. Jeden z pasażerów powiedział później, że czuł się tak, jakby obiekt oderwał się od ziemi i przeleciał przez chmury.

7.     DD, Słowacja,  Jaslovské Bohunice, 19.XI.2005 roku. Obserwacje UFO nie zdarzają się często nad elektrowniami jądrowymi. Może dlatego, że mają zakaz latania, więc każdy samolot lub balony podlegałyby surowym karom. Jednak 19 listopada 2005 r. Nieznany Obiekt Latający został zgłoszony nad elektrownią atomową w Jaslovskich Bohunicach na Słowacji. Raport, który trafił przez policję do Ministerstwa Obrony, skutkował wysłaniem myśliwca Mig-29 z zadaniem sprawdzenia sytuacji. Według niezweryfikowanych źródeł obiekt miał około 8 metrów średnicy i mógł się poruszać z dużą prędkością. Jednym z oficjalnych wyjaśnień było to, że były to kryształy zamarzającej pary z chłodni kominowych, czemu zaprzeczają świadkowie.

8.    DD/RV, Wielka Brytania, Elderney, 23.IV.2007 roku. Miał to być rutynowy 45-minutowy lot z Southampton w Anglii do Elderney, a kapitan Raymond Anthony Bowyer był pięćdziesięcioletnim doświadczonym pilotem, który doskonale znał trasę. Podczas lotu BN2a Mk3 Trislander on i pasażerowie zauważyli jednak dwa nieznane obiekty. Bowyer, który miał włączonego autopilota, później opisał je szczegółowo jako żółte lub złote błyszczące obiekty, które początkowo uważał za światło odbijane od szklanych powierzchni na ziemi. Jednak obiekty były również widoczne na radarach, więc nie mogło to być złudzenie optyczne. Raport eksperta opublikowany później w „Journal of Scientific Exploration” wyjaśnia, że ​​były to niezwykłe zjawiska meteorologiczne. Sytuacja lotu GR-544 pozostaje więc nadal jednym z wydarzeń, których nie można było wyjaśnić w dość przekonujący sposób.


Od Czytelników

 

Wg mnie UFO, to niezbity fakt. Dziwię się, a ostatnio pomijam już głosy tych wszystkich mądrych, którzy potrafią wymyślić tak dziwne niedorzeczności, tłumacząc to chmurami, parą, zamarzającą parą, balony, drony itp. bzdury. Ja widziałem kilkukrotnie, głównie w dzieciństwie, w tym kręgi zbożowe (wczesne lata 60-te.) Bardzo uważnie je oglądałem i nie były to żadne wylegania pszenicy ani dzieło ludzkich rąk. Mając 9-10 lat zastanawiałem się nad ich "inteligentnymi" wzorami, nad pogrubionymi i rozerwanymi kolankami itp. Oczywiście wtedy o żadnym UFO nie słyszałem, raczej kojarzyłem to sobie z Marsjanami czy podobnymi rzeczami. Mając swoje doświadczenia i pogląd na wszechświat nie wyrzeknę się twierdzeniu, że oni tu są, latają sobie, obserwują nas, bawią się z nami. Zastanawiam się często dlaczego UFO świeci, i doszedłem  do wniosku, że robią takie iluminacje celowo abyśmy mogli je widzieć, bo przecież przy takich technologiach zamaskowanie takiego pojazdu to dla nich pikuś. Zapewne wiele z nich nie widzimy, może/na pewno widzimy tylko czubek lodowej góry. (Avicenna)

Osobiście jestem zdania, że w czasie swego życia każdy z nas – Ziemian – widział czy miał Bliskie Spotkanie z UFO i Ufitami. Cel oczywisty – zaprogramowanie na określone myślenie i działanie zmierzające do otwartego Kontaktu. Aktualnie Obcy dostali do ręki potężne narzędzie do obserwacji i kontroli Ludzkości (nazwijmy rzecz po imieniu – inwigilacji) – Internet i telefonię GSM. 

I jeszcze à propos obserwacji na Słowacji – to rzeczywiście jest to ciekawa sprawa, jako że UFO bardzo często ukazują się w sąsiedztwie ziemskich instalacji nuklearnych, co może oznaczać tylko tyle, że Oni nie dowierzają nam, i naszym możliwościom zapanowania nad atomem oraz realnej możliwości rozpętania kolejnego zbrodniczego szaleństwa na naszej planecie z użyciem broni jądrowej i termojądrowej. A jak widać – sytuacja polityczna na Ukrainie zmierza dokładnie w tym kierunku… (Platon)    

 

Źródło - https://zoommagazin.iprima.cz/zahady-a-konspirace/ufo-v-evrope  

Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

piątek, 16 kwietnia 2021

Zderzenie 4,5 mld lat temu: dowody

 


 

Jiří Černý

 

We wnętrzu Ziemi znajdują się ogromne pozostałości hipotetycznej protoplanety Thea.

Około 4,5 mld lat temu prawdopodobnie doszło do zderzenia Ziemi z prastarą protoplanetą zwaną Thea. Wskutek tego impaktu miał powstać Księżyc…

Nowe badanie przeprowadzone przez zespół naukowców z Arizona State University sugeruje, że wewnątrz naszej planety mogą znajdować się dwie ogromne pozostałości Thei. W szczególności są to skupiska kamieni i metalu.


Zobacz, jak mógł powstać Księżyc. Superkomputer ożywił zderzenie Ziemi z Theą 

Według dostępnych informacji mają one około 1000 kilometrów wysokości i 2000-3000 kilometrów szerokości. W przeszłości część ich zawartości wypłynęła przez wulkany samoańskie i islandzkie, więc eksperci mogli je zbadać.

I to właśnie te analizy wykazały, że te dwie struktury znacznie różnią się od otaczającego płaszcza - co odpowiada hipotezie o ich pozaziemskim pochodzeniu.

 

Geolodzy rozwiązują zagadkę „masywnych anomalii” wewnątrz Ziemi

 

Naukowcy już wcześniej wpadli na pomysł, że większe lub mniejsze kawałki Thei można znaleźć zakopane pod powierzchnią księżyca. Ale jego skład jest bardzo podobny do składu Ziemi.

W świetle tego faktu - a także gigantycznych wymiarów obu formacji - wydaje się raczej, że najbardziej znaczące pozostałości omawianej protoplanety, które przetrwały, leżą głęboko pod naszymi stopami.

 

Moje 3 grosze

 

Czyżby więc rozwiązano wreszcie zagadkę istnienia księżycowych maskonów? Być może jest tak, jak sugerują to naukowcy z Arizony, ale co z Ziemią? Bo Ziemia to jest inny świat i tutaj te 4,5 mld lat, które ma ona za sobą mogły wystarczyć, by część planety Thea, która wbiła się w Protoziemię stopiły się całkowicie i wymieszały ze skałami Ziemi. Zresztą obie planety były wtedy niemal zupełnie płynne, więc przyszło om to bez problemów. To po pierwsze.

Po drugie – zakładając, że Thea była z tego samego obłoku gazowo-pyłowego, co Protoziemia, jej skład chemiczny powinien być taki sam lub bardzo podobny do składu naszej planety, więc poszukiwania śladów chemicznych raczej mija się z celem.

Po trzecie – sprawa wulkanów Islandii i Samoa. Obie te wyspy znajdują się nad plamami gorąca (hot spots), które wyrzucają do góry strumienie magmy z dolnego płaszcza – jego najniższej warstwy D”. Siłą rzeczy skład chemiczny ich magmy musi się różnić od składu chemicznego magmy z „normalnych” wulkanów, których materia pobierana jest z kier litosferycznych w strefach ich subdukcji.

Reasumując: jeżeli mamy już szukać śladów Thei, to osobiście stawiałbym na Księżyc. Przypominam, że Księżyc stanowi tylko 0,123 masy Ziemi, ergo proces jego stygnięcia przebiegał znacznie szybciej i prędzej był on ciałem niebieskim z twardą skorupą i może nawet chwilową atmo- i hydrosferą, która znikła w miarę dalszego stygnięcia i zanikania pola magnetycznego. Dlatego też bryła Księżyca powstała z połączenia się fragmentów Ziemi i Thei, które zdążyły ostygnąć, zanim stopiły się w jednolity konglomerat skał. I kto wie, czy właśnie nie z tego powodu są starsze od skał na Ziemi…? To daję pod rozwagę przyszłym eksploratorom Srebrnego Globu.  

 

Źródło - https://www.msn.com/cs-cz/zpravy/v-da-a-technika/v-nitru-zem%C4%9B-se-nejsp%C3%AD%C5%A1-nach%C3%A1zej%C3%AD-ob%C5%99%C3%AD-poz%C5%AFstatky-hypotetick%C3%A9-protoplanety-theia

Ilustracja: Rufus Gefangenen

Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

czwartek, 15 kwietnia 2021

DNA + RNA = życie

 


Nowe odkrycie ukazuje nam, że życie na Ziemi zaczęło się zupełnie inaczej niż myśleliśmy. Życie zaczęło się od chimerycznej mieszaniny DNA z RNA. W ramach nowych badań naukowcy uzyskali szokujące informacje. Pochodzenie i rola RNA (kwasu rybonukleinowego) w formowaniu się życia były znacznie inne niż wcześniej sądzono. Nawiasem mówiąc, to ten sam kwas jest głównym składnikiem dwóch obecnie zatwierdzonych szczepionek przeciwko koronawirusowi.

- Cały sekret tkwi w cząsteczce zwanej diamidofosforanem (DAP), która „może chemicznie łączyć maleńkie elementy składowe DNA zwane deoksynukleozydami z niciami oryginalnego DNA - wyjaśnia „Scripps Research”.

 

Pierwsze formy życia już miały DNA

 

Naukowcy uważają, że DAP był mieszany w różnych ilościach, aż przekształcił się w pierwsze DNA i RNA. Oznacza to, że pierwsze formy życia, które mogły rozmnażać się i przekazywać materiał genetyczny, były prawdopodobnie mieszaniną obu gatunków, a nie tylko RNA.

Ale jakie są tego dowody? Jest to głównie problem z modelem opartym na samym RNA (znanym również jako „hipoteza świata RNA”), ponieważ RNA jest zbyt lepki, co oznacza, że ​​na przykład RNA wiąże się z wodorem i nie oddziela się od innych cząsteczek. odcięte od świeżych kopii przez enzymy, ale enzymy powstały po RNA, więc w jaki sposób pierwsze nici RNA zostały uwolnione bez pomocy enzymów?

 

Naukowcy to odkryli

 

Chodzi o chimeryczną cząsteczkę, co oznacza na przykład, że niektórzy ludzie mają więcej niż jeden zestaw DNA. W pierwotnych niciach molekularnych DNA i RNA chimeryzm przybiera postać pojedynczych nici z dowodami obu typów informacji genetycznej. W tłumaczeniu oznaczało to, że „lepkość” samego RNA została zmniejszona, co prowadzi do powstania szlaku wyjaśniającego replikację pierwotnego RNA bez enzymów.

Jak więc uwolniono RNA bez pomocy enzymu? A jak to się ma do mRNA w szczepionkach na koronawirusa?

Enzymy są delikatne, co oznacza, że ​​w każdym łańcuchu dostaw, w wyniku którego powstaje mRNA, enzymy są często najsłabszym ogniwem. Ale naukowcy są teraz w stanie modelować przyszłą syntezę RNA na oryginalnym, chimerycznym procesie, który w ogóle nie wymaga enzymów. Mówiąc najprościej, są w stanie wyprodukować coś, co trwa dłużej i wytrzymuje większe obciążenie, więc jest również idealne do szczepionek. 

 

Źródło - https://veda.instory.cz/1513-novy-objev-naznacuje-ze-zivot-na-zemi-zacal-uplne-jinak-nez-jsme-si-mysleli.html

Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

środa, 14 kwietnia 2021

Najbardziej toksyczne miejsca na świecie

 


1.      Poligon nuklearny Nellis AFB, CA, USA, skażenie promieniste po ok. 900 wybuchach nuklearnych.

2.     Asse, Saksonia, Niemcy – składowisko odpadów radioaktywnych.

3.     Rzeka Yamuna, Indie – całkowite skażenie chemiczne.

4.    Jezioro Haoku, Ch.R.L. – skażenie chemiczne i biologiczne.

5.     Nowy Meksyk, USA – składowisko odpadów promienistych.

6.    Cactus Dome, W-y Marshalla, USA – niszczejący mogilnik odpadów radioaktywnych.

7.     Poligon nuklearny, Atol Mururoa/Moruroa, Polinezja Francuska.

8.    Północnopacyficzna Plama Śmieci.

9.    Syberyjski Zakład Chemiczny, Tomsk, Rosja – skażenie chemiczne i radioaktywne.

10.                       Nowa Ziemia, Rosja – poligon nuklearny i składowisko odpadów radioaktywnych.

11.  Morze Bałtyckie – skażenie chemiczne i biologiczne >30-80 m głębokości.

12. Morze Czarne – skażenie chemiczne i biologiczne >200 m głębokości.

13.  Morze Kaspijskie – skażenie chemiczne.

14. Jezioro Aralskie – skażenie biologiczne z wytwórni broni B.

15.  Kysztym, zakłady Majak, Rosja – skażenie radioaktywne po katastrofie.

16. Hanford, WA, USA – radioaktywne skażenie terenu, m.in. plutonem.

17. Morze Śródziemne, Włochy, „utylizacja” odpadów radioaktywnych w morzu. Robota włoskiej mafii i kalabryjskiej ‘Ndranghetty.

18.                       Wybrzeża Somalii i Jemenu – skażenie radioaktywnymi odpadami „utylizowanymi” w Morzu Czerwonym i Arabskim. Robota jw.

19. Sellafield, Wk. Brytania, przerób odpadów jądrowych i „utylizacja” w Morzu Irlandzkim.

20.                      Chemiczne zanieczyszczenie plaż i rzek Nigerii substancjami ropopochodnymi.

21.  Poligon nuklearny w Kazachstanie – skażenie po ok.  450 testach nuklearnych.

22.                      Mailuu Suu w Kirgistanie – niezabezpieczone kopalnie uranu.

23.                      Czarnobylska EJ, Ukraina – skażenie po katastrofie nuklearnej.

24.                      Daiichi-Fukushima 1 EJ – skażenie po katastrofie nuklearnej.

25.                       Alaska – skażenie chemiczne w związku z wydobyciem ropy naftowej.

26.                      Zatoka Meksykańska – jak wyżej.

27.                       Zatoka Perska – jak wyżej.

wtorek, 13 kwietnia 2021

OLD SHATTERHAND BYŁ W KATOWICACH!

 


Poniższy tekst dedykuję moim polskim przyjaciołom:

Chociaż zwykle wyobrażamy sobie szlachetnego indiańskiego wodza Vinnetou obok Old Shatterhanda, nie zawsze tak było. Jednym z wiernych typów bohaterów powieści majowskich, znanym w świecie arabskim pod imieniem Kara-ben-Nemsi, był także rodowity Polak - Józef Kabelawski.

W swym opowiadaniu „Robbery Caravan” jesteśmy świadkami ważnej rozmowy, która odbywa się z nim po raz pierwszy w stolicy Algierii:

 

- Jesteś Polakiem? - zapytałem go po polsku.

W jednej chwili wykręcił się, a jego szeroka, szczera twarz rozszerzyła się w szeroki uśmiech.

- Tak mi się wydaje, sir. Ty też?

- Nie, ale jestem w Polsce od dawna. Skąd pochodzisz?

- Z Katowic.

- Katowice? Byłem tam kilka razy.

- To mnie uszczęśliwia, sir. Cieszy się, że słyszy się swoją mowę rodzinną.

- A jak się nazywasz?

- Józef Kabelowski.

 

I tak dowiedzieliśmy się wprost z ust Olda Shatterhanda alias Kara ben Nemsí, że był nie tylko „kilkakrotnie” w Katowicach, ale także „długo w Polsce” i dlatego słusznie można go nazwać polonofilem. Przeczytaj też o jego przygodach na algierskiej pustyni الصحراء الجزائرية z dzielnym Polakiem Józefem Kabelowskim alias Yussef Kab-el-awsk el Kat-ov-is.

 

Dr Miloš Jesenský