Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Supernowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Supernowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 lutego 2024

Betelgeza: odliczanie wsteczne do wybuchu

 


Eric Betz

 

Jak Supernowa (SN) Betelgeza będzie wyglądała z Ziemi? Astronomowie symulują to, co ludzie zobaczą z Ziemi, kiedy gwiazda Betelgeuse (α Oriona) eksploduje jako Supernowa w ciągu następnych 100.000 lat.

Jeśli patrzysz na gwiazdy w pogodną zimową noc, trudno przeoczyć konstelację Oriona Łowcy, z tarczą na jednym ramieniu, a drugim ramieniem wyciągniętym wysoko ku niebu. Jasna czerwona kropka zwana Betelgezą oznacza ramię Oriona, a dziwne przyciemnienie tej gwiazdy urzeka obserwatorów nieba od tysięcy lat. Aborygeni Australijczycy mogli nawet uwzględnić to w swoich przekazach ustnych.

Dziś astronomowie wiedzą, że Betelgeza ma różną jasność, ponieważ jest umierającym czerwonym nadolbrzymem o średnicy około 700 razy większej od naszego Słońca. Któregoś dnia gwiazda eksploduje jako supernowa i zapewni ludzkości niebiański pokaz, zanim zniknie na zawsze z naszego nocnego nieba.

Ta ewentualna eksplozja wyjaśnia, dlaczego astronomowie byli podekscytowani, gdy w 2019 roku Betelgeza zaczęła dramatycznie słabnąć. 11. najjaśniejsza gwiazda straciła jasność dwuipółkrotnie. Czy Betelgeza mogła dożyć kresu swojego życia? Choć mało prawdopodobny, pomysł pojawienia się supernowej na ziemskim niebie przykuł uwagę opinii publicznej.

Astronomowie wykorzystali program o nazwie MESA+STELLA do symulacji tego, co ludzie mogą zobaczyć podczas eksplozji gwiazdy Betelgeuse. Obejmowały także obserwacje zebrane podczas Supernowej 1987A, która eksplodowała w Wielkim Obłoku Magellana. (Źródło: Jared Goldberg/Uniwersytet Kalifornijski, Santa Barbara/MESA+STELLA)

 

Supernowa widziana z Ziemi

 

Przy wszystkich spekulacjach na temat tego, jak SN Betelgeza będzie wyglądać z Ziemi, Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, astronom Andy Howell znudził się obliczeniami od tyłu koperty. Postawił problem dwóm absolwentom UCSB, Jaredowi Goldbergowi i Evanowi Bauerowi, którzy stworzyli bardziej precyzyjne symulacje dni umierania gwiazdy.

Astronomowie twierdzą, że nadal nie ma pewności co do przebiegu supernowej, ale byli w stanie zwiększyć ich dokładność, korzystając z obserwacji przeprowadzonych podczas SN 1987A, najbliższej znanej gwiazdy, która eksplodowała od stuleci.

Życie na Ziemi pozostanie nienaruszone. Nie oznacza to jednak, że pozostanie to niezauważone. Goldberg i Bauer odkryli, że kiedy Betelgeza eksploduje, będzie świecić tak jasno jak półksiężyc – dziewięć razy słabiej niż księżyc w pełni – przez ponad trzy miesiące.

- Cała ta jasność skupiłaby się w jednym punkcie – mówi Howell.  - Byłaby więc to niezwykle intensywna latarnia na niebie, która rzucała cienie w nocy i którą można było zobaczyć w ciągu dnia. Wszyscy na całym świecie byliby tym ciekawi, bo byłoby to nieuniknione.

Mówi się, że ludzie będą mogli widzieć supernową na dziennym niebie przez mniej więcej rok. I będzie widoczna gołym okiem w nocy przez kilka lat, gdy słabnie następstwo supernowej.

- Zanim całkowicie zniknie, Orionowi zabraknie już lewego ramienia – dodaje Sarafina Nance, absolwentka Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, która opublikowała kilka badań na temat Betelgezy.

 



Show Betelgizy

 

Nie ma potrzeby martwić się gwiezdną eksplozją. Supernowa musi wydarzyć się bardzo blisko Ziemi, aby promieniowanie mogło zaszkodzić życiu – według niektórych szacunków może to objąć nawet kilkadziesiąt lat świetlnych. Betelgeza znajduje się daleko poza tym zasięgiem, a ostatnie badania sugerują, że znajduje się w odległości około 724 lat świetlnych, daleko poza strefą zagrożenia.

Ale supernowa może nadal oddziaływać na Ziemię w zaskakujący sposób. Howell zwraca na przykład uwagę, że wiele zwierząt wykorzystuje księżyc do nawigacji i myli je sztuczne oświetlenie. Dodanie drugiego obiektu tak jasnego jak księżyc może być destrukcyjne. Niepokojona byłaby nie tylko przyroda; jak na ironię, sami astronomowie mieliby trudności.

- Obserwacje astronomiczne są już trudne, gdy księżyc jest jasny – mówi Howell. - Przez jakiś czas nie będzie „ciemnego czasu.

Nawet studiowanie Betelgezy byłoby wyjątkowym wyzwaniem. Jasne światło przyćmiewało ich instrumenty.

- Nie mogliśmy tego zaobserwować za pomocą większości teleskopów naziemnych ani większości teleskopów kosmicznych, takich jak Swift czy Kosmiczny Teleskop Hubble’a – dodaje. - Zamiast tego musieliby zmodyfikować swoje teleskopy, aby zbierały znacznie mniej światła.

 

Uchwycić umierającą gwiazdę

 

Ale dla naukowców Betelgeza nie musi eksplodować, aby była interesująca. Jest duża i jasna, dzięki czemu stosunkowo łatwo się ją obserwuje i bada.

- To fascynujące z punktu widzenia astronoma, ponieważ możemy dość blisko badać gwiazdę, która zbliża się do końca swojego życia – mówi Nance. - W wewnętrznej strukturze Betelgezy zachodzi fascynująca fizyka.

Ich najlepsze przypuszczenia na temat tego, co się obecnie dzieje, opierają się na tym, co astronomowie już wiedzą o gwieździe i innych jej podobnych. Jak wyjaśnia Nance, badania te pokazują, że jasność Betelgezy może się zmieniać z wielu powodów. Niektórzy astronomowie podejrzewają nawet, że jednocześnie działa kilka różnych mechanizmów przyciemniania.

Gdy pod koniec ich życia kończy się paliwo jądrowe, czerwone nadolbrzymy zaczynają wzdymać się i tworzyć rosnące otoczki gazu i pyłu. W miarę jak ta otoczka się powiększa, wzrasta jasność gwiazdy. Ale to nie jedyny sposób, w jaki gwiazda taka jak Betelgeza może przyciemniać i rozjaśniać. Czerwone nadolbrzymy również mają na swojej powierzchni ogromne komórki konwekcyjne – podobne do znacznie większych wersji komórek znajdujących się na Słońcu – gdzie turbulencje powodują unoszenie się gorącej materii z wnętrza gwiazdy. Po dotarciu na powierzchnię część tej materii gwałtownie wybucha w przestrzeń kosmiczną niczym gigantyczne, radioaktywne beknięcie, które może chwilowo zmienić jej jasność.

A przyciemnienie Betelgezy może nawet świadczyć o zbliżającej się eksplozji. Kiedy materia wypływa z powierzchni umierającej gwiazdy, zwykle zderza się, przez co świeci jaśniej. Nance twierdzi jednak, że możliwe jest, że materia ta zamiast tego osłania gwiazdę, powodując jej słabnięcie.

Jakakolwiek jest pierwotna przyczyna, dziwne zachowanie powinno ostatecznie dostarczyć nowego wglądu w dni umierania czerwonych nadolbrzymów. A ludzkość będzie miała miejsce w pierwszym rzędzie.

- Betelgeza zapewnia astronomom doskonałe warunki do badania ostatnich etapów spalania jądrowego przed eksplozją – mówi Nance.

 

Moje 3 grosze

 

Chciałbym dożyć dnia śmierci Betelgezy i zobaczyć jej eksplozję, a potem ekspandującą mgławicę poeksplozyjną. To byłyby naprawdę wspaniałe, gwiezdne fajerwerki, jak nazywają je Amerykanie.

Ale to nie wszystko, bo w naszym otoczeniu gwiezdnym znajduje się jeszcze jedna gwiazda, która może eksplodować jako Supernowa – jest to odległy o 7500 ly (z dokładnością do 250 ly) błękitny superolbrzym – eta Carinae – w skrócie η-Car (konstelacja Kilu) niewidoczna na naszej półkuli, jedna z największych, najmasywniejszych i najjaśniejszych gwiazd w naszej Galaktyce. Głównym składnikiem tego układu jest gigantyczna (100–150 razy masywniejsza od Słońca) jasna niebieska gwiazda zmienna. Gwiazda ta jest bardzo niestabilna i w każdej chwili może eksplodować jako supernowa lub nawet hipernowa (typ supernowej zdolny wyemitować błysk gamma). Znajduje się wewnątrz wielkiej jasnej mgławicy, znanej jako Mgławica Carina, „Dziurka od Klucza” lub NGC 3372. Drugim składnikiem układu jest masywna (~30 M) gwiazda typu widmowego O lub gwiazda Wolfa-Rayeta, a okres orbitalny układu wynosi 5,54 roku. Gdy reakcje termojądrowe wewnątrz gwiazdy ustaną, co wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nastąpi w ciągu najbliższych kilkudziesięciu tysięcy lat, Eta Carinae zginie podczas gigantycznego wybuchu supernowej lub hipernowej, stając się gwiazdą neutronową, bądź – co przy tak dużej masie bardzo możliwe – czarną dziurą.

Drugą gwiazdą grożącą wybuchem Supernowej jest WR 104 w konstelacji Strzelca, odległa o 8000 ly. Niebezpieczeństwo zaś polega na tym iż obserwacje optyczne wskazywały, że oś rotacyjna układu skierowana jest w przybliżeniu w kierunku Ziemi. Może to mieć znaczenie, jeżeli WR 104 zamieni się w supernową (lub nawet hipernową) – eksplozje tego typu często są ukierunkowane właśnie w kierunku osi rotacyjnej. Możliwe jest także, że w momencie wybuchu gwiazdy powstanie rozbłysk gamma, tzw. dżet, który mógłby spowodować zniszczenie ziemskiej powłoki ozonowej i w konsekwencji całkowite lub znaczne zniszczenie życia na Ziemi. Według niektórych naukowców właśnie tego rodzaju rozbłysk gamma spowodował tzw. Wielkie Wymieranie Ordowickie, które miało miejsce 445 milionów lat temu, pod koniec Ordowiku i na początku Syluru – tzw. Wymieranie O/S. Wymarło wtedy około 85% ówczesnych gatunków. Ostatnie badania spektroskopowe wskazują jednak, że oś obrotu układu WR 104 jest nachylona pod kątem 30°-40° do kierunku do Ziemi.

 

Źródło: https://www.discovermagazine.com/the-sciences/what-will-a-betelgeuse-supernova-look-like-from-earth?utm_campaign=organicsocial&utm_content=%F0%9F%97%84%EF%B8%8F_from_the_archive%3A_%F0%9F%8C%9F_wi&utm_medium=social&utm_source=facebook&fbclid=IwAR2IpI2MQ_ZMOf-oFdR6faL8TUEoDNntwDXomWjKSWRguAfv7KNhw0LKxIs

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 19 marca 2022

Rajdowiec na Mlecznej Drodze

 

Pozostałość po wybuchu supernowej CTB-1 w Kasjopei

Astronomowie namierzyli obiekt kosmiczny pędzący po Mlecznej Drodze z prędkością 2,5 mln mph. Ta dziwna gwiazda pędzi przez Galaktykę z nieprawdopodobną prędkością.

Jest to pulsar PSR J0002+6216 pędzący przez Galaktykę jak samotny biegacz z prędkością 2,5 mln mil na godzinę czyli niemal 4 mln km/h.

PSR J0002+6216 jak to zostało ujawnione, pędzi z prędkością 1130 km/s czyli 700 mi/s, co oznacza że przelot z Ziemi na Księżyc zajęłoby jej nie więcej niż 6 minut.

Gwiazda była widziana, gdy oddalała się od rozszerzającego się obłoku niedawnej eksplozji supernowej. Gdy przedziera się przez galaktykę, po przebiciu zewnętrznej powłoki gruzu po eksplozji pozostawia za sobą ogromny kosmiczny ślad.

Astronomowie odkryli, że warkocz rozciąga się na około 13 lat świetlnych i jest widoczny do centrum wybuchu supernowej. PSR J0002+6216 to rodzaj gwiazdy neutronowej zwanej pulsarem.

Pulsar to silnie namagnesowana obracająca się gwiazda neutronowa, która emituje wiązkę promieniowania elektromagnetycznego. Tego typu gwiazdy mają niesamowitą szybkość wirowania, co powoduje, że podczas wirowania emitują strumienie promieniowania elektromagnetycznego. Ten pulsar obraca się 8,7 razy na sekundę.

Gdy gwiazda kręci się wokół własnej osi przemieszczającej się w przestrzeni, jeśli strumienie promieniowania elektromagnetycznego zbiegają się z Ziemią, postrzegamy je jako rodzaj kosmicznej latarni morskiej.

- Dzięki wąskiemu ogonowi przypominającemu strzałkę i przypadkowemu kątowi widzenia, możemy prześledzić ten pulsar aż do miejsca jego narodzin – wyjaśnił Frank Schinzel, naukowiec z National Radio Astronomy Observatory (NRAO). - Dalsze badania tego obiektu pomogą nam lepiej zrozumieć, w jaki sposób te eksplozje są w stanie „wyrzucić” gwiazdy neutronowe do tak dużej prędkości – dodał Schinzel.

PSR J0002+6216 znajduje się około 6500 lat świetlnych od Ziemi w konstelacji Kasjopei.

Według astronomów pulsar znajduje się około roku świetlnego od centrum pozostałości po supernowej zwanej CTB 1.

Stwierdzono, że PSR J0002+6216 podróżuje przez galaktykę pięć razy szybciej niż średnia prędkość pulsara. Astronomowie twierdzą, że PSR J0002+6216 jest szybszy niż 99% pulsarów przy zmierzonych prędkościach.

Zob.: https://youtu.be/5pGXqrovaFo

 

PSR J0002+6216 widoczny po lewej dolnej stronie "bombla" po wybuchu supernowej jako cienki ślad materii 

Moje 3 grosze

 

Faktycznie, taka gwiazda to ewenement. Dotychczas najszybszą znaną gwiazdą stałą była Gwiazda albo Strzała Barnarda lub V2500 Oph – w Wężowniku, odległa o 5,96 ly i poruszająca się z prędkością 142,64 km/s (względem Słońca).

PSR J0002+6216 został wystrzelony z mgławicy CTB-1 Abell 85 G116.940.2 stanowiącej pozostałość po wybuchu supernowej i znajdującej się na koordynatach:  RA: 23h 59m 54s DEC: +62°26’ 51”. Możemy tylko przypuszczać, co tam się stało. Pulsar być może został wystrzelony z układu podwójnego w czasie wybuchu supernowej i teraz oddala się od PUNKTU ZERO. Coś takiego byłoby możliwe w ciasnych układach gwiazdowych, wybuch jednego ze składników powoduje, że jego grawitacja słabnie, a towarzysząca gwiazda „urywa” się z grawitacyjnej więzi i leci w Kosmos, zachowując prędkość ruchu orbitalnego.

Czy coś takiego może nam zagrozić? Czy taka gwiezdna przybłęda może trafić w Układ Słoneczny? Jak na razie czegoś takiego nie było, ale nie jest wykluczone, że coś takiego może się do nas przypałętać z głębokiego Kosmosu – wszak takich właśnie eksplodujących układów gwiezdnych jest Galaktyce od metra, a i niewykluczone jest, że może przylecieć do nas „gość” spoza Galaktyki – np. z galaktyk satelitarnych orbitujących wokół naszej (Obłoki Magellana i 50 innych) czy choćby Mgławicy Andromedy…

A to byłoby naprawdę ciekawe!    

 

Źródło - https://www.thespaceacademy.org/2021/04/astronomers-spot-cosmic-object-speeding.html?fbclid=IwAR1QK1HKBM1SyygVwgvvNjMVCccZz-oEfFbcwlBBNQe1A5v_NjR1MI9dNfs

Opracował - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz

niedziela, 16 sierpnia 2020

Ogromna eksplozja odnotowana na powierzchni Betelgeuse

 

Betelgeza

Betelgeuse/Betelgeza (α Ori) jest uważana za umierającą gwiazdę i jej wybuch jest kwestią krótkiego czasu. Obserwatorzy z NASA teleskopu kosmicznego Hubble (HST) stwierdzili nagłe pociemnienie supergigantycznej gwiazdy Betelgeuse, które jest najprawdopodobniej spowodowane przez nienormalną ilość materii wyrzuconej w przestrzeń kosmiczną, która uformowała chmurę pyłową, który zablokował jej światło emitowane z powierzchni (fotosfery) Betelgeuse.

Naukowcy przypuszczają, że obłok pyłu powstał, gdy super gorąca plazma uwolniona z przepływu w górę dużej komórki konwekcyjnej na powierzchni gwiazdy przeszła przez gorącą atmosferę do chłodniejszych warstw zewnętrznych, gdzie ochłodziła się i utworzyła cząsteczki pyłu. Powstały obłok pyłu blokował światło z około jednej czwartej powierzchni gwiazdy od końca 2019 roku. Do kwietnia 2020 roku gwiazda powróciła do normalnej jasności.

Betelgeuse to starzejący się czerwony nadolbrzym, którego rozmiar urósł w wyniku złożonych zmian ewolucyjnych w jej jądrze. Gwiazda jest teraz tak ogromna, że gdyby zastąpiła Słońce w środku naszego Układu Słonecznego, jej zewnętrzna powierzchnia sięgałaby poza orbitę Jowisza.

Zjawisko pociemnienia tej gwiazdy było widoczne gołym okiem, zaczęło się w październiku 2019 roku. W połowie lutego 2020 roku, ta monstrualna gwiazda straciła około 2/3 swego blasku. To nagłe zaćmienie blasku gwiazdy zadziwiło astronomów, którzy spróbowali stworzyć kilka hipotez na temat tego gwałtownego przygaśnięcia. HST odnotował ślady gęstej, gorącej materii poruszającej się poprzez atmosferę gwiazdy we wrześniu, październiku i listopadzie 2019 roku. Potem w grudniu, kilka naziemnych teleskopów z południowej półkuli Ziemi, zaobserwowało spadek jasności gwiazdy.

Wizualizacja wybuchu i powstania chmury pyłu na Betelgezie

- Przy pomocy HST widzimy materię opuszczającą widoczne warstwy gwiazdy i poruszającą się poprzez jej atmosferę zanim utworzył się pył, który spowodował, że gwiazda widocznie przyciemniała – powiedział Dupree. – Możemy powiedzieć, że ten efekt powstał na południowo-wschodniej części gwiazdy. Materiał ten był od 2 do 4 razy jaśniejszy od normalnego światła gwiazdy. A potem, około miesiąc później, południowa część Betelgeuse zauważalnie pociemniała, a cała gwiazda stała się ciemniejsza. Sądzimy, że stało się to za sprawą wystrzelonego w przestrzeń obłoku pyłu zaobserwowanego przez HST.

 

Moje 3 grosze

 

Od siebie dodam tylko tyle, że Betelgeuse jest kandydatka na Supernową i – jak twierdzą uczeni – jej wybuch jest możliwy każdego dnia! Co więcej, nie wiadomo, jaki będzie miał on wpływ na życie na Ziemi, bowiem nie znamy dobrze odległości do niej – waha się ona ok. 640 ly. Nie wiemy, jaki będzie przebieg tego zjawiska. A najgorsze jest to, że zobaczymy je dopiero, kiedy dobiegnie do nas rozbłysk jej eksplozji.

Nawiasem mówiąc, za jakieś 5-6 mld podobny los czeka nasze Słońce, co będzie końcem naszego układu planetarnego.

Ale to już temat z innej ballady.

 

Artykuł opublikowano w „Astrophysical Journal” w dniu 13.VIII.2020 r.

 

Źródło - https://www.soulask.com/a-giant-explosion-recorded-on-the-star-betelgeuse/?fbclid=IwAR2OT4KOUViVlVN9hlwyOIukOnIAcQkEzdEmMt4uJjWbKytkhl6awA2d_b8  

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

wtorek, 29 sierpnia 2017

Antares, Betelgeza, WR 104: kiedy wielkie BUM???

Betelgeuse - jej lokalizacja i wygląd zewnętrzny

Kiedy patrzymy na nocne niebo, to mimowolnie zadajemy sobie pytanie - co nam grozi z tych czarnych otchłani? Jakie niebezpieczeństwa czają się w przepaściach przestrzeni i czasu? Czy coś jest wymierzone w naszą planetę, co przerwie naszą egzystencję?

Oczywiście najpierw przychodzą nam na myśl asteroidy i meteory. Ich potęgę mieliśmy okazję zobaczyć 30.VI.1908 roku na Syberii. Ślady tej kolizji widać tam do dnia dzisiejszego. Ostatnio coś podobnego miało miejsce nad Czelabińskiem, w dniu 15.II.2013 roku, co było powtórką z Tunguski, tyko że w mniejszej skali…

Spadek asteroidy będzie miał fatalne skutki – to oczywista oczywistość. Przede wszystkim efekty poimpaktowe: aktywizacja wulkanów, trzęsienia ziemi, tsunami, wyrzut milionów ton pyłów do atmosfery i związana z tym zima poimpaktowa, wtórne bombardowanie materiałem z asteroidy i ziemskim wybitym uderzeniem w atmosferę i poza nią, to wszystko będą czynniki letalne, które mogą być i będą przyczyną kolejnego Wielkiego Wymierania.

Istnieją jednak zagrożenia w skali kosmicznej, na które nie mamy żadnego wpływu i nie mamy żadnego sposobu obrony przed nimi. Zagrożenia pędzące z prędkością światła, które zobaczymy wtedy, kiedy już nas dosięgną… Mowa o eksplodujących gwiazdach – tzw. Supernowych.

Planeta w okolicy wybuchającej Supernowej


Gwiazdowe bum!


Gwiazdy o małej masie – czerwone karły o klasie widmowej M, jak nasza najbliższa kosmiczna sąsiadka Toliman C czyli Proxima w konstelacji Centaura, odległa o 4,24 ly, jest właśnie taką długowieczną gwiazdą, która istnieje 4,85 mld lat i będzie istnieć jeszcze 4 bln lat, świecąc niezmiennie z mocą jedynie 0,0056% mocy promieniowania słonecznego, dlatego jej jasność wynosi jedynie +11,13 mag., co nie powinno dziwić nikogo, bowiem temperatura jej powierzchni wynosi zaledwie ~3000 K.

Gwiazdy z tzw. ciągu głównego o klasach widmowych – jak nasze Słońce - G2V oraz Toliman A - G2V i Toliman B – K0-1V, odległe o 4,36 ly, mają temperatury powierzchniowe rzędu 5-6 tys. K i po pewnym czasie szacowanym na 5-6 mld lat przekształcą się w czerwone olbrzymy o klasie widmowej M, poczym zamienią się w białe karły o klasie widmowej A, które świecić będą biliony lat… Te gwiazdy też są spokojne i poza burzliwym stadium czerwonego olbrzyma są właściwie nieszkodliwe. Typowym białym karłem najbliższym Ziemi jest Syriusz B, odległy o 8,4 ly.

Najgorsze są masywne gwiazdy o masach powyżej 1,44 masy Słońca i klasach widmowych O i B. Ich ewolucja jest krótka, ale burzliwa. Po szybkim wypaleniu się wodoru następuje kolejna faza „spalania” termojądrowego „paliwa” – przemiana helu w węgiel, itd. aż do żelaza. Śmierć gwiazdy zaczyna się w momencie zsyntetyzowania przez nią pierwszego jądra żelaza. A śmierć ta jest bardzo wybuchowa! Wybuch Supernowej jest najbardziej spektakularnym wydarzeniem w skali Wszechświata. I najgroźniejszym, może poza eksplozją Hipernowej.


Antares

Antares


W naszym najbliższym sąsiedztwie, bo 110-550 ly, znajduje się gwiazda Antares A – α Sco (Alfa Skorpiona), który jest czerwonym nadolbrzymem o klasie widmowej M1,5Iab-Ib (gwiazda zmienna nieregularna) i temperaturze powierzchniowej 3400 K. Jego masa wynosi ok. 17 mas Słońca, a zatem w przyszłości stanie się on Supernową. Antares A jest gigantem – jego średnica wynosi 1,182 mld km i gdyby znajdował się w Układzie Słonecznym, to jego fotosfera znajdowałaby się na orbicie Marsa, a nawet nieco poza nią…


Towarzyszący mu Antares B jest typową gwiazdą ciągu głównego na diagramie H-R, klasy widmowej B o niebieskiej lub niebiesko-zielonej barwie i bardzo wysokiej temperaturze powierzchni. Jej masa wynosi 7-8 mas Słońca. Wiek całego układu wynosi ok. 12 mln lat, a zatem jest on bardzo młody…

Antares i Słońce

Antares A jest w stadium rozdymania się, który poprzedza fazę kolapsowania, zakończonej finalna eksplozją Supernowej, powstaniem mgławicy powybuchowej à la Mgławica Krab (M-1, NGC 1952) i wirującego wściekle pulsara. Będzie to wybuch Supernowej typu Ia.

Cyfrowy obraz Betelgezy

Betelgeuse


Drugą gwiazdą, która może wybuchnąć jako Supernowa jest Betelgeuse (Betelgeza, α Ori – Alfa Oriona) w konstelacji Oriona. Odległa jest od nas o ok. 640-820 ly. Jest to czerwony nadolbrzym o klasie widmowej M1-2 Ia-Iab i masie 18 razy większej od masy Słońca. Temperatura na jej powierzchni wynosi ok. 3500 K. Jej wiek wynosi 8-8,5 mln lat, a zatem jest to gwiazda młoda. Gdyby znajdowała się w Układzie słonecznym, jej fotosfera znalazłaby się na orbicie Jowisza!

Podobnie jak nasze Słońce Betelgeza jest singielką. Nie posiada układu planetarnego i – podobnie jak Antares – umrze w potwornej eksplozji. Będzie to – jak dotąd – najbliższa Słońcu eksplozja Supernowej, jak dotąd bliską była Supernowa Keplera (SN 1604) w odległości 20.000 ly. Przemiana Betelgezy w Supernową ma nastąpić w ciągu najbliższych 100.000 lat – w geologicznej skali to bardzo szybko…


Czy musimy się ich obawiać? Raczej nie, bowiem nie zapominajmy o tym, że eksplozje te, acz potworne, będą od nas oddalone i nie są w stanie nam zaszkodzić. Promieniowanie rozprasza się do sześcianu w kwadracie odległości, więc nam się dostanie jakaś minimalna jego część, bez znaczenia. Tylko że Supernowe te będą widzialne w dzień, a w nocy ich jasność będzie wyższa niż Księżyca w pełni czyli powyżej -12,71 mag. W przypadku Betelgeuse będzie to wybuch Supernowej typu II i pozostanie po niej tylko pulsar i mgławica poeksplozyjna. W obu przypadkach wybuchy te dadzą początek nowym gwiazdom i nowym planetom, i być może – a właściwie na pewno – nowemu życiu.



Gamma-laser ze Strzelca


Poza tymi dwoma gwiazdami, potencjalnymi Supernowymi są gwiazdy takie, jak: η-Car (Eta Kilu) błękitny supergigant o masie 100-150 razy większej od Słońca, jedna z największych i najmasywniejszych gwiazd w Galaktyce, odległa o 7500 ly i IK Pegasi (HR 8210) w konstelacji Pegaza, która znajduje się zaledwie 150 ly od Słońca, ale jej masa wynosi już 1,65 masy Słońca, a zatem leży poza tzw. granicą Chandrasekhara – 1,44 masy słonecznej, a zatem może przemienić się w Supernową typu Ia.

Jednakże najbardziej groźną z tych wszystkich gwiazd jest odległa o 8000 ly gwiazda WR 104 w Strzelcu. I to jej należy się obawiać. Ma ona masę 25 Słońc i typ widmowy WCv+ (gwiazda Wolfa-Reyeta, węglowa). Dlaczego jest aż tak niebezpieczna? Ano dlatego, że może się zmienić w Supernową, a może nawet w Hipernową. Sama eksplozja nie jest dla nas groźna, groźny jest dżet promieniowania γ, który zostanie wystrzelony z bieguna eksplodującej gwiazdy w kierunku Układu Słonecznego.

Obliczono, że taki dżet w sumie jest bardzo ściśniętą, skolimowaną jak w laserze wiązką wysokoenergetycznego promieniowania γ, które praktycznie nie ulega rozpraszaniu nawet na kosmicznych dystansach i cały czas zachowuje swą morderczą siłę. O czymś podobnym, ale w mniejszej skali, marzą wszystkie świry pragnący przenieść wojnę w Kosmos. Zainteresowanych odsyłam do prac prof. dr inż. Zbigniewa Schneigerta na temat Wojen Gwiezdnych, w których opisuje te chore projekty.

Najprawdopodobniej Ziemia już przeżyła coś takiego w swej dalekiej Przeszłości – na granicy Ordowiku i Syluru, jakieś 438 MA temu. Trafienie Ziemi dżetem promieniowania γ skończyło się Epizodem Wielkiego Wymierania na granicy O/S i było to jedno z największych Wielkich Wymierań.
Co się wtedy stało? Strumień promieniowania γ uderzył w ziemską atmosferę powodując zanik warstwy ozonowej, co z kolei spowodowało kaskadę zabójczego promieniowania UV ze Słońca. Na lądach życia nie było, ale oberwało się wszystkim istotom żywym żyjącym w strefie przypowierzchniowej Wszechoceanu do 30 m głębokości. I to nawet nie promieniowaniem, ale kwaśnymi deszczami, które powstały w efekcie połączenia się tlenków azotu z parą wodną. Promieniowanie γ spowodowało ich syntezę w atmosferze naszej planety, a potem spadły one w postaci deszczów kwasu azotowego z letalnym skutkiem – przede wszystkim dla fitoplanktonu. To uderzyło we wszystkie łańcuchy troficzne z jedynym możliwym skutkiem – wyginięcia 85% gatunków czyli 100 rodzin, które nie potrafiły się do tego przystosować… Wyginęły zupełnie trylobity, graptolity i konodonty, zaś mszywioły i ramienionogi wyszły z tego znacznie poszkodowane. Strach pomyśleć, co wydarzyłoby się dzisiaj, gdyby taki dżet uderzył w naszą planetę! Najgorsze jest to, że zobaczylibyśmy go dopiero, gdyby zaczął oddziaływać na Ziemię! Poruszające się z v = c promienie γ zobaczylibyśmy dopiero wtedy, gdyby do nas doleciały – i nie wcześniej! Podobnie jest z materią dżetu pochodzącą z umarłej Supernowej. Materia ta przemieszcza się z v = 99,99% c, więc na ostrzeżenie pozostałoby za mało czasu…

Obliczono, że taka sekwencja wydarzeń może mieć miejsce raz na 500 mln lat, a zatem czasu zostało niewiele do ponownego śmiercionośnego strzału z takiego gamma-lasera! W porównaniu z innymi zagrożeniami, to jest najgorsze z możliwych, bo nie dość że niewidzialne, to na dodatek niewykrywalne – przynajmniej na razie…