Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misja na Marsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misja na Marsa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2022

TAJEMNICZY OBIEKT NA MARSIE. POCHODZI Z INNEJ PLANETY

 


Wojciech Kowalski

 

Zaskakujące znalezisko na Marsie 

 

Naukowcy z NASA opublikowali zdjęcie, na którym widać nietypowy przedmiot, wyglądający inaczej niż wszystko, co można zobaczyć na Marsie. Niektórzy mówią, że przypomina kawałek plastiku, inni, że to po prostu jasny kamień. Okazuje się, że to zupełnie coś innego i... pochodzi z INNEJ PLANETY!

Łazik Peserverance od ponad roku bada powierzchnię Czerwonej Planety, dostarczając naukowcom wielu cennych informacji, a także interesujących zdjęć. Ostatnio pojazd wykonał fotografię, która przykuła uwagę badaczy. Można ją zobaczyć m.in. na Twitterze.

 

Jasny obiekt na Marsie

 

Zdjęcie na pozór wydaje się normalne, lecz po przybliżeniu widać na nim jasny obiekt, odbiegający fakturą i kolorem od wszystkiego, co można znaleźć na Marsie. Nie był to jednak ani kawałek UFO, ani nic niezwykłego.

Jak wyjaśniają naukowcy, na zdjęciu udało się uchwycić prawdopodobnie kawałek koca termicznego, przywleczonego z naszej planety. Badacze nie wykluczają, że jest to kawałek folii, którą była przykryta platforma, pod którą lądował dron Igenuity oraz łazik Perserverance.

Nie do końca wiadomo, jak folia dotarła na miejsce, gdyż od platformy dzieliła ją odległość około 2 kilometrów. Badacze zakładają, że została tam przyniesiona przez wiatr.

 


Moje 3 grosze

 

Kiedy czytałem tą informację to przypomniało mi się jedno opowiadanie sci-fi jakiegoś radzieckiego autora, w którym akcja toczy się na Marsie, już skolonizowanym przez ludzi, którzy przechodzą obojętnie obok artefaktów zrobionych przez Marsjan, bo nie są w stanie ich rozpoznać jako twory sztuczne i zamierzone. Coś podobnego opisał także Ray Bradbury w „Kronikach marsjańskich”. I kto wie, czy nasze łaziki mijają właśnie takie artefakty, a naszą uwagę zwracają właśnie pozostałości po naszych sondach i łazikach. I rzecz nie dotyczy tylko Marsa, bo obce ślady znajdziemy na pewno na Merkurym, Księżycu, księżycach gazowych gigantów i asteroidach wliczając w to planety karłowate…

A zatem patrzmy uważnie i szukajmy wszędzie, gdzie tylko sięga nasz wzrok!  

 

Źródło: https://www.planeta.pl/Ciekawostki/Tajemniczy-obiekt-na-Marsie.-Pochodzi-z-innej-planety-21-06-2022

wtorek, 24 kwietnia 2012

Oczekiwane niepowodzenie

 Sonda międzyplanetarna Mars-4
Pamiątkowa plakieta misji Mars-4 i Mars-5

Władimir Grakow



Lodowa pokrywa na Biegunie Południowym Marsa jest tak duża, że gdyby ja roztopić, to powierzchnia Czerwonej Planety pokryłaby się 11-metrową warstwą wody. Mniej więcej tyle samo lodu jest na północnej czapie biegunowej Marsa.



Każdy start aparatu kosmicznego w przestrzenie Wszechświata jest zawsze przyjmowane z zadowoleniem. To jest zrozumiałe – kosmiczny aparat to przedmiot dumy z osiągnięć ojczystych, demonstracja potęgi technicznej i ekonomicznej władzy. No i każde włączenie silników boostera stanowi spełnienie marzeń i wizji naukowców, budzi ich nadzieję, że lot przebiegnie pomyślnie. No bo przecież zadania, jakie ma do spełnienia ten kosztowny niebieski posłaniec, powinny być wykonane i przynieść określone korzyści. Ale okazuje się, że był w historii kosmonautyki epizod, kiedy to nikt z wąskiego grona ludzi związanych z programem kosmicznym nie liczył na powodzenie…



Mars – twardy orzech



Badania Marsa były dla nas od samego początku – podobnie jak w USA – bardzo trudne, a szczególnie lądowanie na Czerwonej Planecie. Jest na niej atmosfera – wprawdzie rozrzedzona, ale jest. Wieją w niej bardzo silne wiatry. Dlatego lądować na niej jest o wiele trudniej, niż na Księżycu, z jego bezpowietrzną przestrzenią, gdzie aparatowi wystarczy tylko silnik hamujący, czy na Wenus – gdzie znajduje się gęsty woal atmosfery też pomaga w lądowaniu i wyładowaniu ładunku na powierzchnię planety na niewielkim spadochronie. Na tle powodzenia w badaniu tych ciał niebieskich, zupełnie inaczej przedstawia się sprawa badań Marsa.



Żeby mieć pewność, że sprawa wypali, w ZSRR w 1973 roku przygotowano całą partię bezpilotowych maszyn – cztery automatyczne stacje międzyplanetarne. To bardzo dużo, bo zazwyczaj budowano jedną, góra dwie na rok.



Gwiezdna eskadra



Ogólnie rzecz biorąc, to program lotów na Marsa wyglądał tak: Mars-4 i Mars-5 miały stanowić sztuczne satelity Marsa i miały prowadzić wiele ciekawych badań naukowych, ale przede wszystkim fotografowanie jej powierzchni. A Mars-6 i Mars-7 wypuszczają aparaty do sondowania atmosfery i lądowania na powierzchni Czerwonej Planety. Poza trym wszystkie te stacje miały za zadanie badać warunki w przestrzeni międzyplanetarnej. […]



Przygotowania do lotu przebiegały mniej czy więcej sprawnie od momentu wyprawienia stacji na kosmodrom w Bajkonurze. Wszystkie cztery aparaty (a z lądownikami sześć) cierpliwie czekały na start. I naraz miało miejsce niezwykłe wydarzenie. A tak naprawdę to katastrofa.



Szybko nie znaczy dobrze



Okazało się to, kiedy w fabryce, w której wyprodukowano sondy, testowano niesprawną mikroelektronikę, i wyjaśniło się w czym leżała przyczyna katastrofy. Okazało się, że istniała pewna niedokładność w jej konstrukcji i to nie tylko w tym, ale w całej serii aparatów kosmicznych. W ciągu 6-12 miesięcy usterka ta dawała o sobie znać i aparaty te oczywiście zawodziły… A wszystkie Marsy miały aparaturę złożoną m.in. właśnie z tych felernych części!



A to oznaczało, że nie pomoże nawet ich dublowanie czy potrajanie – wszak zero pomnożone przez dowolną liczbę stanowi zawsze zero… Sytuacja klasycznie patowa, bez wyjścia. Odpalać boostery? I potem czekać, kiedy wcześniej czy później stacje przestaną odpowiadać na komendy z Ziemi i zamienią się w bryły martwego metalu? Czy zatem odwołać starty? A to przecież koszty dziesiątki milionów rubli, które za czasów ZSRR przeliczało się z dolarem amerykańskim po kursie  niemal 1 : 1, wyrzuconych na wiatr, a same stacje kosmiczne – pod młotek…? Koszmarny dylemat. Rozgorzały spory nie na żarty. I wszystkie te Marsy w lipcu i sierpniu 1973 roku zostały wystrzelone w kierunku Czerwonej Planety. W ZSRR mieli nadzieję, że kosmiczne maszyny zdołają przysłużyć się nauce.



Częściowe powodzenie



Już we wrześniu, według oświadczenia TASS:



…uczeni przedsięwzięli pewne środki po utraceniu łączności z systemami telemetrycznymi jednej z sond kosmicznych…



Jednak zlikwidować awarii się nie udało i TASS była zmuszona do przekazywania sucho i beznamiętnie relacji i utracie łączności ze wszystkimi sondami kosmicznymi.



…stacja kosmiczna Mars-4 przybliżyła się do planety 10 lutego 1974 roku. Wskutek uszkodzenia pokładowych systemów silników hamujących nie włączyły się one, i stacja przeleciała w odległości 2200 km od powierzchni Marsa.



Stacja przeleciała koło Marsa i znikła gdzieś bez śladu w przestrzeni kosmicznej. Ale nie opuściła ona Układu Słonecznego, bowiem jej prędkość na to była za mała (przypominam, że VIII = 16,7 km/s – uwaga tłum.) Najprawdopodobniej teraz krąży ona gdzieś pomiędzy orbitami Jowisza i Marsa, jeżeli – rzecz oczywista – nie została zniszczona w zderzeniu z jakimś meteoroidem czy asteroidą.



…lądownik stacji kosmicznej Mars-6 dokonał w dniu 12 marca lądowania na powierzchni planety. Niestety, w niewielkiej odległości od powierzchni Marsa urwała się z nim łączność…



…lądownik stacji Mars-7 po oddzieleniu się od orbitera stacji wskutek zakłócenia pracy pokładowych systemów przeleciał koło planety w odległości 1300 km od jej powierzchni…



Wygląda na to, że jedynie Mars-5 do końca wypełnił swe zadanie, ale na dłuższą metę była to klęska całego programu gwiezdnej eskadry. Jej wyniki były mizerne. Uczonym udało się zbadać atmosferę Marsa: zmierzyć temperaturę, ciśnienie, skład chemiczny (znaleziono m.in. ślady warstwy ozonowej) i określono parametry pary wodnej. Mars-5 przekazał barwne obrazy powierzchni o rozdzielczości do 100 m, zbadał magnetosferę Marsa – ok. 1000 razy słabsze od ziemskiego i 7-10 razy silniejsze od międzyplanetarnego, i zbadał relief planety. […]



…Mina wieki. Ludzkość opanuje cały system słoneczny i poczesne miejsce w muzeach na Księżycu i Marsie zajmą Łunochody, stacje Mars i inne aparaty kosmiczne, które krążą teraz gdzieś w Kosmosie. Śmieszne, prymitywne maszyny z XX wieku. I jakiś ciekawski maluch zobaczywszy dziwny proporczyk z jeszcze dziwniejszym herbem nieistniejącego już kraju zapyta ojca:

- A co to takiego to CCCP?

Ciekawe, jak na to pytanie odpowie ojciec…?



Źródło: „Tajny XX wieka” nr 3/2012, ss. 4-5



Przekład z j. rosyjskiego –

Robert K. Leśniakiewicz ©

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Marsjanie nas jednak nie lubią...

Zdjęcie Marsa wykonane przez HST (NASA)

Informacja z ostatniej doby:

Rosyjska sonda Fobos-Grunt spadła do Pacyfiku

Fragmenty marsjańskiego próbnika Fobos-Grunt, nad którym utracono kontrolę po jego wejściu na orbitę okołoziemską, spadły w niedzielę o godz. 18.45 do Pacyfiku, 1250 km na zachód od chilijskiej wyspy Wellington - poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony.

13-tonowy pojazd kosmiczny Fobos-Grunt, który miał pobrać próbki gruntu Fobosa - jednego z dwóch naturalnych miniaturowych księżyców Marsa - kosztował (w przeliczeniu) 120 milionów euro. Na pokładzie znajdował się m.in. przyrząd polskiej konstrukcji – penetrator gruntu Chomik.

Fobos-Grunt wystartował z kosmodromu Bajkonur 9 listopada czasu lokalnego. Zdołał wejść na wokółziemską orbitę parkingową, ale wkrótce utracono z nim kontakt, co uniemożliwiło uruchomienie silnika próbnika i skierowanie go ku spotkaniu z Marsem. Według pierwotnych założeń lądownik aparatu miał powrócić na Ziemię w sierpniu 2014 roku z 200 gramami gruntu Fobosa.

Przyczyny awarii, która udaremniła pierwszą od 15 lat, a zarazem najdroższą rosyjską misję międzyplanetarną, nie są na razie znane. Komisja dochodzeniowa ma opublikować swój raport 26 stycznia.

Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos zapewniała, że 10 ton toksycznego paliwa próbnika oraz niecałe 10 mikrogramów radioaktywnego kobaltu 57, jakie znajdowały się w zbudowanym w Niemczech pokładowym spektrometrze, spłonie przy wejściu w gęste warstwy atmosfery ziemskiej.

Niebezpieczeństwo upadku fragmentów próbnika na obszary zamieszkane uznawano za niewielkie, ale nie można go było do końca wykluczyć. (Onet.pl)

* * *

Najbardziej interesującym faktem jest to, że jest to kolejna nieudana misja na Marsa! Spójrzmy tylko:

v    10.09.1960 -  Marsnik-1 - nieudany start
v    14.10.1960 - Marsnik-2 - nieudany start
v    24.10.1962 - Sputnik-22 - wyjście na orbitę wokółziemską
v    01.11.1962 - Mars-1 - awaria nadajnika w odległości 106 mln km od Ziemi
v    04.10.1962 - Sputnik-24 - tylko wejście na orbitę wokółziemską
v    05.11.1964 - Mariner-3 – nie odrzucona osłona
v    27.03.1969 - Mars 1969A - nieudany start
v    02.04.1969 - Mars 1969B - nieudany start
v    08.05.1971 - Mariner-8 - zniszczony podczas startu
v    10.05.1971 - Kosmos-419 - wejście tylko na orbitę wokółziemską
v    19.05.1971 - Mars-2 - nie nadesłał danych z nieznanych przyczyn, zniszczony lądownik
v    28.05.1971 - Mars-3 - utrata łączności z lądownikiem po 20 sekundach
v    25.07.1973 - Mars-5 - utrata łączności po kilku dniach
v    05.08.1973 - Mars-6 - nadesłał małą ilość danych
v    09.08.1973 - Mars-7 - nadesłał małą ilość danych
v    07.07.1988 - Fobos-1 - stracony w drodze na Marsa w sierpniu 1988 roku
v    12.07.1988 - Fobos-2 - stracony w 1989 roku w pobliżu Fobosa
v    25.09.1992 - Mars Observer - stracony przed osiągnięciem celu w dniu 21.08.1993 roku
v    16.11.1996 - Mars-96 - stracony podczas startu
v    04.07.1998 - Nozomi (Planet-B) - nieudane wejście na orbitę
v    11.12.1998 - Mars Climate Orbiter - stracony podczas próby wejścia na orbitę 23.09.1999 roku
v    03.01.1999 - Mars Polar Lander/Deep Space 2 - stracone podczas lądowania na Marsie 03.12.1999 roku
v    02.06.2003 - Mars Express/Beagle 2 - lądownik Beagle 2 zniszczony w czasie lądowania
v    08.11.2011 - Fobos-Grunt /Yinghuo-1 - wejście tylko na orbitę wokółziemską, spadł 15.01.2012 roku

Jak wynika z powyższego - 24 misje na Marsa zakończyły się fiaskiem. Czy mamy zatem uważać, że Marsjanie nie chcą, by ich podglądano? Nie zapominajmy o tym, że niektóre formacje reliefu powierzchni Marsa przypominają dziwnie konstrukcje znane nam także na naszej planecie, a zatem sztucnie wzniesione przez... No właśnie - nie wiadomo, przez kogo. Jak na razie brak danych do uzyskania jakiejkolwiek pewnej odpowiedzi z tym, że NASA wie na pewno, czy te formacje istnieją na pewno, a nie w wyobraźni ludzkiej.

O ile awarie statków kosmicznych w czasie startu są zrozumiałe, to jednak nieudane lądowania czy wprost wyłączanie naszych aparatów kosmicznych w pobliżu Czerwonej Planety wzbudza niepokój. Czyżby był tam Ktoś, komu nie podoba się nasza ciekawość? Nie stawiam kropki nad „i”, ale te zdarzenia nie wydają się być przypadkowymi. Zbyt dużo przypadków jak na mój parszywy gust.

Czy są jakieś inne wyjaśnienia, poza interwencją Marsjan/Kosmitów? Oczywiście: burze słoneczne, meteoroidy, wady konstrukcyjne, niedoskonałość materiałów z których zbudowano te statki kosmiczne… No i oczywiście błędy w obliczeniach ruchu tych sond, wskutek czego nastąpiło zboczenie z prawidłowej trajektorii z wiadomym skutkiem. Myślę, że uda nam się w przyszłości wyjaśnić, co się tam naprawdę stało z tymi aparatami kosmicznymi.

A na razie oddajmy się marzeniom… 

niedziela, 15 stycznia 2012

Biała ciemność i kosmiczna katastrofa


Od trzech dni z małymi przerwami mamy śnieżycę. W ciągu tego czasu spadło nam pół metra śniegu (który osiada i tak naprawdę jest koło 30 cm). No i chwycił mrozik – dzisiaj rano mieliśmy -4,5°C i ciśnienie niemal bez zmian – 1007 hPa.

W dniu wczorajszym, po południu pogoda była prawdziwie zimowa – silny wiatr z kierunku N-NW miótł śniegiem, a do tego śnieżne szkwały niosły drugie tyle śniegu. Na szczęście na drogach nie było większych problemów, poza niedzielnymi kierowcami, którzy złaknieni wypoczynku jechali do Zakopanego i dalej. Nie wyglądało to najlepiej, bo około godziny 16. mieliśmy tzw. „białą ciemność” – kompletne zagubienie się w bieli śniegu leżącego na ziemi, spadającego z pochmurnego nieba i miecionego wiatrem. Jak w Arktyce czy Antarktyce!

Dzisiaj czekamy na spadek rosyjskiej sondy kosmicznej, która miała lecieć na Phobosa, zabrać zeń próbki i wrócić. Niestety, Rosjanom coś nie wyszło – zresztą po raz 17. czy 18. – i sonda weszła na niestabilną orbitę wokółziemską o nachyleniu 51°, co oznacza, że niemal połowa Polski jest zagrożona kosmicznym bombardowaniem, bo uczeni obliczają, że odłamki sondy o łącznej masie 200 kg mogą spaść nam na głowy, choć uspokajają jednocześnie, że mogą one spaść dzisiaj w nocy do Atlantyku. Czekamy zatem na to wydarzenie, a na razie obejrzyjmy sobie filmik na ten temat przedstawiający symulację ostatnich chwil lotu sondy Phobos-Grunt: