Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mars. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mars. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lipca 2022

Tajemnicza chmura ponownie pojawiła się nad Arsia Mons

 


Nowe odkrycia na Czerwonej Planecie, gdzie NASA ostatnio odnotowała pojawienie się dziwnej marsjańskiej chmury. Mówiąc krótko, gigantyczna chmura pojawiła się z wnętrza Czerwonej Planety wprost z wulkanu Arsia Mons.

Arsia Mons to najbardziej wysunięty na południe wulkan tarczowy formacji Tharsis Montes w regionie Tharsis na Marsie, jedyny położony na południe od równika – S 9,50° – W 120,50°. Spłaszczony stożek tego wulkanu wznosi się ponad 9 km nad otaczającą wyżyną, zaś średnica jego kaldery to około 110 km.

Wielu ludzi sądzi, że chmura ta powstała wskutek erupcji wulkanicznej, ale ta hipoteza została natychmiast obalona, kiedy geolodzy oświadczyli, że ten wulkan nie był aktywny już od ponad 50 mln lat.





Chmura ta składa się z wodnego lodu, a zatem nie może ona pochodzić z wnętrza wulkanu.

W rezultacie tej dziwnej obserwacji, została ona nazwana Długą Chmurą z Arsia Mons i ekipa uczonych ją badających znów oznaczył ją jako niewyjaśnioną i nieznaną.

Wedle dr Jorge Hernandez-Bernala z Uniwersytetu Kraju Basków, fenomen ten trwa już od pewnego czasu i eksperci już się ślinią na myśl jak i gdzie się on wytworzył i gdzie jest jego początek.

Jak dotąd, oni wiedzą że chmura taka formuje się ponownie każdego roku i rośnie przez 80 dni zanim rozproszy się w czasie trzech godzin.

W czasie swej największej wielkości we wrześniu 2018 roku, chmura pokrywała blisko 1500 km powierzchni planety, a po 80 dniach zaczęła niknąć w połowie października.

Została ona odkryta przez Mars Express, ale nikt nie wie, co jest przyczyną jej powstania.

 

Źródło: https://knowledge-time.com/mysterious-cloud-reappears-above-the-arsia-mons-volcano-on-mars-26493/?fbclid=IwAR0U2u84dRMMdil7yC5w_3jphobiqgMBJ8MbNbPTDxO-957Ti7PE5iNFovQ

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz     

czwartek, 23 czerwca 2022

TAJEMNICZY OBIEKT NA MARSIE. POCHODZI Z INNEJ PLANETY

 


Wojciech Kowalski

 

Zaskakujące znalezisko na Marsie 

 

Naukowcy z NASA opublikowali zdjęcie, na którym widać nietypowy przedmiot, wyglądający inaczej niż wszystko, co można zobaczyć na Marsie. Niektórzy mówią, że przypomina kawałek plastiku, inni, że to po prostu jasny kamień. Okazuje się, że to zupełnie coś innego i... pochodzi z INNEJ PLANETY!

Łazik Peserverance od ponad roku bada powierzchnię Czerwonej Planety, dostarczając naukowcom wielu cennych informacji, a także interesujących zdjęć. Ostatnio pojazd wykonał fotografię, która przykuła uwagę badaczy. Można ją zobaczyć m.in. na Twitterze.

 

Jasny obiekt na Marsie

 

Zdjęcie na pozór wydaje się normalne, lecz po przybliżeniu widać na nim jasny obiekt, odbiegający fakturą i kolorem od wszystkiego, co można znaleźć na Marsie. Nie był to jednak ani kawałek UFO, ani nic niezwykłego.

Jak wyjaśniają naukowcy, na zdjęciu udało się uchwycić prawdopodobnie kawałek koca termicznego, przywleczonego z naszej planety. Badacze nie wykluczają, że jest to kawałek folii, którą była przykryta platforma, pod którą lądował dron Igenuity oraz łazik Perserverance.

Nie do końca wiadomo, jak folia dotarła na miejsce, gdyż od platformy dzieliła ją odległość około 2 kilometrów. Badacze zakładają, że została tam przyniesiona przez wiatr.

 


Moje 3 grosze

 

Kiedy czytałem tą informację to przypomniało mi się jedno opowiadanie sci-fi jakiegoś radzieckiego autora, w którym akcja toczy się na Marsie, już skolonizowanym przez ludzi, którzy przechodzą obojętnie obok artefaktów zrobionych przez Marsjan, bo nie są w stanie ich rozpoznać jako twory sztuczne i zamierzone. Coś podobnego opisał także Ray Bradbury w „Kronikach marsjańskich”. I kto wie, czy nasze łaziki mijają właśnie takie artefakty, a naszą uwagę zwracają właśnie pozostałości po naszych sondach i łazikach. I rzecz nie dotyczy tylko Marsa, bo obce ślady znajdziemy na pewno na Merkurym, Księżycu, księżycach gazowych gigantów i asteroidach wliczając w to planety karłowate…

A zatem patrzmy uważnie i szukajmy wszędzie, gdzie tylko sięga nasz wzrok!  

 

Źródło: https://www.planeta.pl/Ciekawostki/Tajemniczy-obiekt-na-Marsie.-Pochodzi-z-innej-planety-21-06-2022

sobota, 5 marca 2022

NASA "Curiosity Rover" odnajduje „koral” na Marsie

  


Mars Hand Lens Imager na łaziku marsjańskim Curiosity wykonał zdjęcie przypominającego kwiat artefaktu skalnego w kraterze Gale na Marsie – S o5°22’12” – E 222°11’24” na Aeolis Planitia.

Curiosity, czwarty łazik, który Stany Zjednoczone wysłały na Marsa, wystartował 26 listopada 2011 r. i wylądował na planecie 5 sierpnia 2012 r.

Misją kieruje JPL - Laboratorium Napędów Odrzutowych NASA, w której bierze udział prawie 500 naukowców ze Stanów Zjednoczonych i innych krajów na całym świecie.

Curiosity bada krater Gale o szerokości 154 km (96 mil) i pobiera próbki skał, gleby i powietrza do analizy na pokładzie.

Łazik wielkości samochodu jest tak wysoki jak koszykarz i wykorzystuje ramię o długości 2,1 m (7 stóp), aby umieścić narzędzia blisko skał wybranych do badań.

Jego duży rozmiar pozwala na przenoszenie zaawansowanego zestawu instrumentów naukowych.

Jednym z nich jest Mars Hand Lens Imager (MAHLI), wersja łazika powiększającego ręcznego obiektywu, który geolodzy zwykle noszą ze sobą w terenie.


Nowe zdjęcie MAHLI, wykonane 24 lutego 2022 r. (3396. marsjańskiego dnia misji), pokazuje przypominające kwiaty i kuliste artefakty skalne na powierzchni krateru Gale.

Obiekty te powstały w zamierzchłej przeszłości, kiedy minerały niesione przez wodę cementowały skałę.

Curiosity w przeszłości odkryło różnorodny asortyment podobnych małych cech, które powstały, gdy płyny mineralizujące przepływały przez przewody w skale” – powiedzieli członkowie zespołu Curiosity.

„Zdjęcia takich obiektów pomagają nam lepiej zrozumieć długą historię ciekłej wody w kraterze Gale”.

 

Moje 3 grosze

 

Rzeczywiście fajnie to wygląda i być może tak właśnie jest, jak pisze autor tej notatki. Jednakże z oceną tej informacji musimy się wstrzymać do czasu wykonania precyzyjnej analizy biochemicznej tych tworów. Te twory mogą być śladami życia na Marsie, to jest oczywiste, bowiem na Marsie istniały kiedyś oceany, to – jak twierdzą uczeni – życie mogło tam startować od zera dwa, a może nawet trzy razy!

Po raz pierwszy startowało jakieś 4 mld lat temu, kiedy Mars już ostygł na tyle, by mogły w wodach jego oceanów ruszyć procesy biochemiczne. Potem przyszła zagłada w postaci impaktu planety, która zniekształciła kulistość Marsa. Po kilku milionach lat powstały oceany i życie wystartowało ponownie. I wszystko było dobrze dopóki pracowała prądnica jego płynnego jądra. Po jej zastopowaniu znikło pole magnetyczne i na Marsa runęła lawina promieniowania słonecznego. Atmosfera znikła, oceany wyparowały, życie zanikło. Tak mówi najnowsza hipoteza, ale czy słusznie?


Olympus Mons albo Nix Olympica - największy wulkan tarczowy w Układzie Słonecznym

Spójrzmy na zdjęcia Marsa ukazujące wyżynę Tharsis i znajdujący się na nim gigantyczny masyw wulkanu tarczowego Olympus Mons (d. Nix Olympica). Co na nim widzimy? Przede wszystkim ogromną formację Olympus Mons, a na zachód od niej dziwne obszary jakże przypominające ziemskie osuwiska wokół Hawajów. Przypominam, że Wyspy Hawajskie też są wulkanami tarczowymi oblanymi wodami Pacyfiku. A zatem wygląda na to, że na Marsie istniał ocean już po powstaniu struktury Nix Olympica, czyli jakieś 200 mln lat temu i musiał zniknąć całkiem niedawno! Ostatnie potoki lawy liczą tam sobie tylko od 115 do 2 mln lat. To niewiele, oczywiście w geologicznej skali czasu. Osuwiska te zwane Lycus Sulci sięgają bardzo daleko w głąb Amazonis Planitia i do Acheron Fossae. Uważa się, że są to bruzdy tektoniczne, ale czy słusznie? Chyba jednak nie, bo jaki proces byłby odpowiedzialny za ich powstanie?  


Osuwiska wokół Wysp Hawajskich przypominające osuwiska wokół Olympus Mons na Marsie

Jest jeszcze jedna możliwość, której nikt nie bierze pod uwagę, a mianowicie, że mamy do czynienia z przetrwalnikami życia poza-marsjańskiego, które spadło nań z Kosmosu. Przetrwalniki te kiedyś były istotami, które po desancie na żywą planetę zmieniły jej skład chemiczny w procesie – który teraz nazwalibyśmy terraformowaniem – i przystosowały go do swych potrzeb. Być może właśnie wtedy formowały się gigantyczne wulkany Tharsis i Elysium Planitia. Kiedy wulkany wygasły, życie zanikło, a mogło składać się z krzemianów i siarki – co wskazuje na jego przystosowanie do wysokich temperatur, a nie jak u nas z białek węglowych. I kto wie, czy coś podobnego nie znajdziemy na Wenus, na której panuje wulkanizm i efekt cieplarniany – który być może został tam wywołany sztucznie przez te istoty. Ale na to wszystko znajdziemy odpowiedź, kiedy dostaniemy je do ręki i będziemy mogli zbadać w laboratoriach…  

 

Źródło – „Science News” - http://www.sci-news.com/space/mars-coral-10593.html

Opracował - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz

środa, 27 marca 2019

Wielki Potop na Marsie


System dolin Valles Marineris - widok z kosmosu

Igor Nikitin


Kiedy włoski astronom Giovanni Schiaparelli odkrył na Marsie dziwne linie, najbardziej podobne do sztucznej sieci kanałów nawadniających, to odkrycie wstrząsnęło całym światem naukowym: znaczy się na Marsie jest woda!? Ale co tam woda – Marsjanie! No bo kto poza tamtejszymi mieszkańcami mógł skonstruować coś podobnego?

Mapa Marsa i jego kanałów sporządzona przez Giovanniego Schiaparellego w 1888 roku

Złudzenie optyczne?


To odkrycie zostało dokonane w 1877 roku. Potem astronomowie dostali do dyspozycji lepszą aparaturę, dokładniej zbadali powierzchnię Czerwonej Planety i doszli do wniosku, że lwia część sztucznych kanałów to iluzja optyczna.

Mapa Marsa sporządzona przez Gerarda de Vaucouleursa w latach 1939-1941 na podstawie obserwacji i zdjęć wykonanych przez różnych obserwatorów. Trzyliterowe oznaczenia są skrótami nazw 30 stref kartograficznych, które pochodzą od najbardziej widocznych obiektów na powierzchni Czerwonej Planety

No dobrze, ale ta „lwia część” wcale nie oznacza, że wszystkie odkryte przez Schiaparellego i innych astronomów kanały (a było ich ponad setkę) były tylko złudzeniem optycznym? Zrobione pod koniec XX wieku zdjęcia satelitarne po raz kolejny potwierdziły: tak, kanały istnieją, ale przede wszystkim przypominają one gigantyczne kaniony[1], ale wcale nie przeznaczone do ruchu statków. No bo komu jest potrzebny kanał o szerokości ponad 100 km?

Czas upływa, i to odkrycie przestało być sensacją i burzyć umysły. Ale teraz, kiedy w perspektywie zamajaczyło pierwsze lądowanie ludzi na Marsie i jego kolonizacja, znów powrócono do tematyki kanałów. Jakie jest ich realne pochodzenie?

 Szerokość kanionów na Marsie sięga nawet do 100 km!
 Zespół gigantycznych kanionów Valles Marineris. Ich pochodzenie nie jest jasne do dziś dnia...
Rozmiary Valles Marineris w porównaniu do terytorium USA i rozmiarów Wielkiego Kanionu w Arizonie   

Ogromne potoki


I tak uczonym udało się wyjaśnić, że przede wszystkim te kanały trzeba by było nazwać kanionami, tzn. one zostały wykonane przez Przyrodę, a nie rozumne istoty i zostały utworzone przez potężne potoki wody. Podobne formacje istnieją także na Ziemi (niektóre nawet do dziś dnia, np. słynny Grand Canyon w USA (AR), czy Great Canyon na Grenlandii – przyp. aut.), ale w rezultacie procesów tektonicznych, erozji wodnej i powietrznej większa część z nich po prostu znikła. A na Marsie, gdzie już od milionów lat nie ma żadnej aktywności tektonicznej w globalnym wymiarze, kaniony od dawien-dawna zachowały swój pierwotny kształt.[2]

Mimo wszystko, na Marsie była kiedyś woda i to całkiem dużo. Jedyne, czego nie są w stanie zrozumieć uczeni, czy ciekły po dnach tych kanionów wielkie, leniwe rzeki, czy też potężne, ale krótkotrwałe strumienie wody błyskawicznie wycinając sobie drogi w czerwonej ziemi?

Jak na razie badacze wskazują na ten drugi wariant wydarzeń. Detaliczne zdjęcia ścian kanionów wykonane przy pomocy marsjańskich łazików i orbiterów świadczą o tym, że miliony lat temu większa część planety Mars znalazła się w zasięgu potężnego, ogólnoplanetarnego potopu. Woda znajdująca się na powierzchni planety najprawdopodobniej w postaci lodu, została momentalnie roztopiona przez erupcję czy serię erupcji ogromnych wulkanów. Potężne potoki wody płynęły po powierzchni planety żłobiąc szerokie i głębokie kaniony, które odkrył Giovanni Schiaparelli w 1877 roku.  



Opinie z KKK

Cześć. Z tego co wiem to wybiera się na Marsa sonda, właśnie w celu sprawdzenia czy jest tam życie. Oglądałem ciekawy program w którym analizowano na Ziemi warunki bardzo zbliżone do tych na Marsie i życie tam BYŁO! 😜 (K A ZE K)


Na Marsie było życie, i to całkiem niedawno! To, że powstały tam wulkany tak wielkie jak Olympus, to jest następstwem, a nie przyczyną. Woda jest zapewne pod warstwami piasku i pyłu w stanie stałym, ale parę kilometrów niżej może być w stanie ciekłym. Podobnie może być na Księżycu - wszak regolit ma 1000 razy mniejsze przewodnictwo cieplne, niż skały na Ziemi, więc woda może być tam kopalna. I to jest nadzieja dla kolonistów... (Daniel Laskowski)

Cześć Robert.
Odnośnie art. który zamieściłeś na Blogu! Dzisiaj rano przeczytałam art. na angielskojęzycznej stronie o rozważaniach naukowców na temat wody na Marsie - załączam poniżej.
Mars miał wielkie rzeki na miliardy lat wcześniej.
Mars ma duże rzeki na długo po tym, jak planeta straciła większość atmosfery w kosmosie, sugerują nowe badania.
…Starożytne rzeki Marsa nie płynęły tylko w kilku ulubionych miejscach; raczej były rozpowszechniane na całej planecie, znaleźli Kite i jego koledzy.
…Prawdopodobnie przyczyni się do tego także łazik marsjański NASA w 2020 roku. Robot do polowania na życie, którego uruchomienie planowane jest na lipiec przyszłego roku, będzie badał starożytną deltę rzeki w kraterze Jezero Marsa.
A to drugi art. o Marsie i jego atmosferze...
Burze geomagnetyczne wygasiły życie na Marsie.
Silne burze geomagnetyczne wywołane aktywnością Słońca, które uderzyły w Marsa, były odpowiedzialne za utratę praktycznie całej atmosfery, co spowodowało wygaszenie zarówno wody, jak i klimatu mieszkalnego czerwonej planety, wraz z jej cywilizacją. To właśnie powiedziała NASA, co skłoniło wielu teoretyków do myślenia: czy Ziemia nie może mieć takiego samego przeznaczenia jak Mars?
…Atmosfera Marsa ma zaledwie 1% gęstości ziemskiej atmosfery. To mówi nam, że utrata przestrzeni kosmicznej była niezwykle ważnym procesem. O tym powiedział Bruce M. Jakosky, naukowiec z Laboratorium Fizyki Przestrzeni i Atmosfery Uniwersytetu w Kolorado, a także główny badacz misji MAVEN.
…Naukowiec uważa, że jest to jeden z pierwszych przekonujących dowodów na to, że ucieczka gazów w kosmos była podstawowym czynnikiem zniszczenia i zmian klimatycznych, które Mars poniósł w odległej przeszłości.
Jednym z głównych celów ponad 125 naukowców, którzy są częścią misji NASA, jest ustalenie, jakie gazy i ile z nich uciekło w przestrzeń kosmiczną z atmosfery Marsa, gdy miało miejsce to katastrofalne zdarzenie.

Pozdrawiam (Eleonora)


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 49/2018, s. 3
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz  




[1] Jedynym kanałem pokrywającym się z mapami Schiaparellego, Antoniadiego i in. jest Wielki Kanion Coprates  w równikowej strefie Marsa o tej samej nazwie – Coprates (COP). Po jego zachodniej stronie znajduje się skomplikowany system wąwozów nazwany Labiryntem Nocy – Noctis Labirynthus. Obecnie cały ten zespół formacji nosi nazwę Doliny Marinerów – Valles Marineris, a sam kanion Coprates nazywa się teraz Coprates Chasma – Szczelina Coprates.
[2] I nie tylko one, ale także gigantyczne wulkany tarczowe: Olympus Mons (Nix Olympica), Arsia Mons, Ascraeus Mons, Pavonis Mons czy Elysium Mons, które są największymi formacjami tego rodzaju w całym znanym Układzie Słonecznym!

sobota, 14 stycznia 2017

Piramidy na Marsie




Czegóż to nie fiksują kamery marsjańskiego łazika Curiosity! Całkiem niedawno, zoolog i paleontolog Scott Warring w czasie dokładnego badania zdjęć nadesłanych przez tego łazika, znalazł na Czerwonej Planecie całkiem zwyczajną… egipską piramidę!

Jednakże ta piramida w porównaniu z ziemskimi budowlami tego typu jest całkiem mała – jej wysokość wynosi 1 metr. Jednakże jej kształty są idealnie równe i wygląda jakby była zrobiona zręcznymi rękami nieznanego rzemieślnika. Badacze zakładają, że w rzeczy samej rozmiary tego obiektu nie są tak skromne, a na zdjęciu my widzimy tylko jego górną część, a reszta jest ukryta pod gruntem Czerwonej Planety. 

Pewien czas temu, wirtualny archeolog (istnieje taka specjalność, to ludzie zajmujący się poszukiwaniami archeologicznymi na mapach Google) Sandra Andrade odkryła na Marsie rzeczywiście ogromną – wysoką na 2750 m – piramidę. Ale uczeni doszli do wniosku, że piramida Sandry – to tylko igraszka sił Natury. 

Poza piramidami, astronomowie-amatorzy skrupulatnie badający zdjęcia z Marsa niedawno znaleźli na jego powierzchni głowę faraona i zagadkowy napis na kamieniu – podobny do hieroglifów.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 51/2015, s. 10
Przekład z rosyjskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz

wtorek, 2 lutego 2016

Śmierć na Marsie





George A. Filler III (MUFON)


Nowe dowody na katastrofę nuklearną na Marsie! W epickiej historii tego odkrycia, zaprezentowano mocne dowody na zniszczenie cywilizacji na Marsie, co stało się z szokującego powodu: dawnej nuklearnej masakry w skali całej planety, co zostawiło trwałe izotopowe ślady niszczących eksplozji, które dotrwały do naszych czasów. Historia opowiedziana przez całą masę danych z Marsa teraz stała się jasna. Mars kiedyś był ziemiopodobny w swym klimacie z oceanami i rzekami i przez długi czas był domem dla życia roślinnego i zwierzęcego – w tym dla cywilizacji humanoidalnej.

Potem – z nieznanych przyczyn – potężna termojądrowa eksplozja zdewastowała centra cywilizacji Marsjan i zdewastowała biosferę tej planety. Największa kosmiczna potęga odkryła cywilizację na Marsie, która zbudowała piramidy i miasta. Mars został zniszczony przez kosmiczna potęgę jak planeta Alderan w filmie „Gwiezdne wojny IV”. Ciemne Siły zniszczyły ich poprzez zrzucenie asteroidy na Północnego Marsa, co spowodowało dwie ogromne eksplozje broni termojądrowych odpalonych w powietrzu i rozpyliły one radioaktywny opad na całej planecie. 

Ale na tym historia się nie skończyła. Ta tragedia może wyjaśnić Paradoks Fermiego – fakt, że Kosmos, który wydaje się być wypełniony życiem i mający tyle planet zdatnych do życia – milczy jak grób. Musimy natychmiast wysłać astronautów na Marsa, w celu zmaksymalizowania naszej wiedzy o tym, co tam się stało i dowiedzenia się, jak uniknąć losu Marsa. Najwidoczniej istnieją jakieś inteligentne siły w Kosmosie, które niszczą prymitywne cywilizacje, kiedy te zaczynają im zagrażać. I najwidoczniej Ziemia znalazła się już na ich celowniku.

Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

piątek, 10 lipca 2015

Jądrowe uderzenie w Czerwoną Planetę

Czy tak to wyglądało? Gigantyczny wybuch nuklearny na Marsie...


Oleg Fajg


Jest to kontynuacja tematu z artykułu Paula Seaburna pt. „Uczeni mówią: Obcy użyli broni jądrowej w stosunku do Marsjan” - http://wszechocean.blogspot.com/2015/05/uczeni-mowia-obcy-uzyli-broni-jadrowej.html.


---oooOooo---


Mars ma dwa księżyce – Fobosa i Dejmosa. Fobos obraca się wokół swej macierzystej planety na tak małej wysokości, że w ciągu najbliższych 10-50 MA spadnie na nią pod wpływem jej grawitacji.

Pewnego razu słynny fizyk jądrowy Enrico Fermi wszczął spór z fizykiem – teoretykiem i przekonanym ufologiem Edwardem Tellerem. Przyszły twórca broni termojądrowej dopuszczał myśl, że wiele systemów gwiezdnych powinny być „na zasadzie podobieństwa” zasiedlone przez Kosmitów. Na to Fermi rzucił sarkastyczną replikę: „A czy nie zastanawiał się pan nad tym, że jeżeli Kosmici istnieją, to gdzie oni wszyscy się znajdują?”


Spór uczonych


Pytanie to z biegiem czasu przeistoczyło się w paradoks (tzw. Paradoks Fermiego – przyp. tłum.) i już od 65 lat nie daje spokoju entuzjastom kontaktów. Czego to nie wymyślano jako wyjaśnienia! I wersja o unikalności Ziemian, i idea kosmicznego zapasu, i założenie o „nietechniczności” innych cywilizacji…

Jedna z ostatnich hipotez jest związana z tzw. „sondami-berserkerami”. Ci „kosmiczni konkwistadorzy”, wedle poglądów kalifornijskiego fizyka prof. dr Johna Brandenburga, mogły zniszczyć marsjańską cywilizację, a także – co jest możliwe – rozwalić sąsiednią planetę Faeton.

Początkowo prof. Brandenburg skłaniał się ku tezie, że kilkaset milionów lat temu, na Marsie doszło do k0losalnego wybuchu naturalnego reaktora jądrowego, co zasypało planetę radioaktywnymi odłamkami i pyłem. W swych rozważaniach opierał się on na odkryciu w głębi gabońskiej kopalni Oklo naturalnego, podziemnego reaktora jądrowego, uruchomionego przez Przyrodę ok. 1 mld lat temu. Wtedy to właśnie w skalnych warstwach Afryki Zachodniej podziemny potok opływał złoże uranu pełniąc tam rolę chłodziwa i moderatora neutronów.

Lokalizacja domniemanych eksplozji jądrowych na Marsie


Eksplozja na Acidalium Mare


W modelu Brandenburga, około 1 mld lat temu, na głębokości 1 km pod marsjańskim Acidalium Mare, istniało obszerne złoże składające się z połączonych ze sobą żył uranu-235 – 235U*, toru - Th i potasu - K. Przesączające się tam podziemne wody spowalniając neutrony uruchomiły reakcję jądrową, do czego koncentracja U-235 powinna być w granicach 3%.
Po kilkuset milionach lat, naturalny reaktor jądrowy pod Mare Acidalium zaczął produkować paliwo jądrowe w formie uranu-233 - 233U* i plutonu-239 – 239Pu* o wiele szybciej, niż zużywać je. Silny strumień neutronów doprowadził także do szybkiego wytworzenia dużych ilości radioizotopów potasu. W tym czasie i dzięki temu reaktor przeszedł w stan nadreaktywności – woda wykipiała, co spowodowało wzrost potoku neutronów i do uruchomienia się samorzutnej reakcji łańcuchowej z udziałem 233U* i 239Pu*.
Z powodu wielkich rozmiarów samego złoża i jego położenia na głębokości 1 km, reakcja przedłużała się bez wybuchowego skutku aż do wysokiego stopnia wypalenia się.

Zgodnie z obliczeniami prof. Brandenburga, energia eksplozji reaktora była porównywalna z energią uderzenia 30-kilometrowego asteroidu. Jednakże w odróżnieniu od impaktu asteroidy, centrum eksplozji znajdowało się blisko powierzchni Marsa i krater powstały wskutek wybuchu był znacznie mniejszy od kraterów uderzeniowych.

Region z podwyższoną koncentracją toru znajdował się na północnym-zachodzie Mare Acidalium, w szerokiej i płytkiej depresji. Ilość toru i radioaktywnych izotopów potasu wskazuje na to, że radioaktywna katastrofa miała miejsce kilka milionów lat temu.


Model katastrofy jądrowej


Wedle planetologów, badających morfologię i relief powierzchni Czerwonej Planety, jej osobliwości są związane ze zwyczajnymi procesami geologicznymi, a nie z dawnym wybuchem atomowym. Utwierdzają ich w tym badacze marsjańskich meteorytów, w których nie ma żadnych anomalii składu izotopowego.

Argumentacja krytyki hipotezy o wybuchu „naturalnego reaktora jądrowego” na Marsie zmusiła prof. Brandenburga do zmiany punktu widzenia i założenia, że w atmosferze Marsa doszło do dwóch potężnych wybuchów termojądrowych. Swoją nową hipotezę amerykański fizyk nie tylko popiera starymi dowodami w postaci podwyższonej koncentracji gazu ksenonu-129 – 129Xe (trwałego izotopu) w atmosferze, no i na nowych danych o występowaniu izotopów uranu, toru i potasu.

Wychodząc od pomiarów promieniowania gamma (γ) radioizotopów, Brandenburg wylicza, że epicentra termojądrowych wybuchów miały swe miejsca na północy Mare Acidalium i na równinie Utopia Planitia. Do tego spektrum izotopów ksenonu w atmosferze Marsa przypomina analogiczne parametry wydzielania szybkich neutronów w czasie nuklearnych testów na Ziemi.

Tymczasem brak dużych kraterów w danych rejonach mówi o tym, że wybuchy miały miejsca nad powierzchnią – podobnie jak w przypadku znanego Tunguskiego Meteorytu. Bomby termojądrowe zrzucone na Marsa tysiące razy przewyższały ziemskie analogi. Prof. Brandenburg spróbował obliczyć wielkość największej „obcej bomby H” i wyszło mu ogromne urządzenie o średnicy co najmniej 150 m!  


Termojądrowe bombardowanie Marsa


Marsjańskie izotopy gazowe ksenonu przypominają komponenty ziemskiej atmosfery, odnotowane przy wybuchach ziemskich bomb A i H. Drugim symptomem wybuchu bomby H na Marsie jest obecność innych izotopów ciężkich gazów szlachetnych. I tak np. rozprzestrzenienie marsjańskich izotopów kryptonu – Kr, przypomina rozprzestrzenienie na powierzchni Słońca, w głębi którego buszują reakcje termojądrowe.

Ślady marsjańskiej cywilizacji na Cydonii

Prof. Brandenburg sądzi, że termojądrowe uderzenia w Marsa były w ogóle niezwykłe. W przeszłości Czerwona Planeta mogła mieć klimat podobny do ziemskiego, i ewolucja biologiczna mogła doprowadzić do powstania cywilizacji humanoidów. Być może słynne „ruiny” w rejonie Cydonii, gdzie znajduje się także wzgórze nazwane Marsjański Sfinks (Twarz Marsjanina) i skaliste wzgórze przypominające pięciokątną piramidę (Piramida D & M) mają sztuczne pochodzenie?

Jeżeli tak, to dawne artefakty archeologiczne świadczą o istnieniu dawnej marsjańskiej cywilizacji o poziomie Epoki Brązu. Być może te pierwsze siewki pozaziemskiego Rozumu zostały wykarczowane przez bezlitosną rękę w rezultacie przerażającej ogólno-planetarnej katastrofy. W krótkim czasie znikła marsjańska biosfera, a klimat stał się całkowicie odmienny od ziemskiego. Ale czy właśnie to mogło zniszczyć hipotetyczną marsjańską cywilizację?


Rajd „berserkera”


Znany brytyjski astronom dr Edward Harrison uważał, że stare galaktyczne cywilizacje będą się starały zawładnąć źródłami surowców swych sąsiadów, a ich samych zniszczyć w trakcie ich „galaktycznej ekspansji”. 

Dr Harrison zakłada, że wrogie sondy dotarły do Układu Słonecznego. Przy tym one nie tylko zniszczyły rozwijającą się kulturę Marsa, ale i wysokorozwiniętą cywilizację Faetona – planety znajdującej się pomiędzy Jowiszem a Marsem, (w odległości jakichś 3,2 AU od Słońca – przyp. tłum.)

Przez długi czas w literaturze naukowej i popularno-naukowej pokutowała hipoteza o tym, że zagłada planety Faeton miała miejsce wskutek gry sił grawitacji Marsa i Jowisza. Uważano, że tak właśnie miał powstać główny Pas Planetoid. Ostatnio komputerowe modele stawiają pod znakiem zapytania tą hipotezę. Główny kontrargument jest związany z ocenami całkowitej masy asteroidów, która jest bardzo mała.

Pas Kuipera

Do tego jeden z katastroficznych scenariuszy grawitacyjnego rozpadu Faetona i asteroidów zakłada silne zmiany ich orbit. Przede wszystkim tu właśnie kryją się przyczyny katastroficznego bombardowania miliardy lat temu, kiedy część asteroidów zaczęła niebezpiecznie przecinać orbity Marsa, Ziemi i Księżyca i spadać na ich powierzchnie. Sam zaś Faeton, który wniósł tyle chaosu do środkowej części Układu Słonecznego, znikł: poruszając się na silnie wydłużonej orbicie, Faeton mógł się zbliżyć za bardzo do Słońca i zostać przez nie sfragmentowana. Ostatnimi czasy pojawił się jeszcze jeden wariant powyższej hipotezy, zgodnie z którą Faeton nie rozpadł się, ale w myśl efektu „grawitacyjnej procy” został wyrzucony na skraj Układu Słonecznego i tam dołożył swój wkład do Pasa Kuipera a może i Obłoku Oorta.

Dr Harrison wraz z podobnie myślącymi kolegami z Massachusetts University opracował hipotezę, że życie na Marsie zniszczył duży odłamek Faetona o rozmiarach marsjańskiego księżyca. Impakt podobnego asteroidu mógł rozproszyć atmosferę i odparować morza (co jest bardzo możliwe ze względu na małą masę i co za tym idzie słabe pole grawitacyjne Marsa, gdzie ciążenie wynosi ok. 1/3 ziemskiego – przyp. tłum.)

Jak na razie, to trudno jest powiedzieć, która wersja jest bardziej prawdopodobna – impaktu (jednego czy kilku) ogromnego asteroidu, albo termojądrowy atak z Kosmosu.

[Osobiście jestem zdania, że mógł to być incydent kombinowany, tzn. na Marsa we wskazanych rejonach spadły dwie asteroidy. Pod powierzchnią, w punkcie ZERO znajdowały się pokłady rud uranowo-torowych, co doprowadziło do eksplozji i rozproszenia się skażenia na całą planetę z wiadomym skutkiem (podobnie było w przypadku asteroidy Chicxulub, która trafiła w pokłady gipsu powodując powstanie kwaśnych deszczy na całej planecie 64,8 mln lat temu). Poza tym mogło tam dojść do zwielokrotnionego EGO, wskutek czego atmosfera uciekła w przestrzeń kosmiczną, a oceany wyparowały. NB, coś podobnego mogło zdarzyć się na Wenus. Ta jednak planeta będąc masywną prawie jak Ziemia – przyspieszenie grawitacyjne na jej powierzchni wynosi 8,87 m/s², co stanowi 0,9 przyciągania ziemskiego, zachowała swoją atmosferę i hydrosferę, którą EGO zamienił w żrąco-trujące piekło z temperaturą +400°C i ciśnieniem 90 at czyli 88.260 hPa (na Ziemi jedynie 1013 hPa) przy powierzchni planety. Jeżeli tam istniało jakieś życie, to zostało one zlikwidowane, chyba że… - w przypadku Wenus – zamieszkują ją organizmy krzemoorganiczne, jakie opisał K. Boruń i A. Trepka w „Kosmicznych braciach”, dla których warunki tam panujące byłyby wręcz idealne…! – uwaga tłum.]


Planety ekosfery Słońca

Tak czy owak, jeżeli marsjańska cywilizacja istniała (a co zupełnie odrzuca współczesna nauka), to jej zniszczenie jest groźnym ostrzeżeniem mówiącym o istnieniu wrogich kosmicznych sił naturalnego czy nienaturalnego pochodzenia. W tym ostatnim przypadku mamy jeszcze jeden wariant rozwiązania Paradoksu Fermiego włączającego scenariusz „gwiezdnych wojen”.

Czy oznacza to, że podstawowe niebezpieczeństwo dla ludzkiej cywilizacji może stanowić inne rozumne życie, o wiele przewyższające nas w rozwoju…?


Opinie z KKK


Jakoś mi się ten artykuł nie klei, szczerze powiedziawszy...
Same koncepty ujdą, ale to wydawnictwo raz po raz momentami lakonizuję pro publico i trzepie pianę skacząc w siedmiomilowych butach. To jest moje zdanie.
Może wypowiem się krótko na temat samych konceptów.
Otóż według mnie, oraz w kontekście różnych relacji poznanych z różnych źródeł (bez rozróżnienia na ich autentyczność), kosmos jest niesłychanie bardziej zorganizowany, skomplikowany i zhierarchizowany, niż nam się wydaje. Być może jest tak dlatego, że my dopiero zaczynamy poznawać to, co zbudowali nasi 'starsi', zupełnie jak dziecko poznaje świat dorosłych.
Jeśli chodzi o wojny między systemowe, wszystko jest możliwe, ale należy wyraźnie zaznaczyć, że w teorii. Praktyka natomiast zawsze weryfikuje teorię, tylko, że nie mamy jeszcze praktyki! Jakże więc możemy wiedzieć to czy tamto w tematach dla nas zupełnie abstrakcyjnych? Dywagować za to należy, zatem snujmy wątki dalej...
Kosmiczne wojny przedstawiła już Bhagavatghita, Stary Testament (według mnie), średniowieczne relacje, nawet obecne filmy w podczerwieni,( na których to komentator widzi potyczkę między ufo), relacje z CE IV, no i Daniken, a za nim nurt danikenowski, kanał Historia z serią Starożytni Astronauci, a lista na tym pewnie się nie zamyka... Jest zatem wielce prawdopodobne, że wojna jakiegoś rodzaju nadal trwa, lub występują potyczki lub zmagania bez tła wojny.
Atom na innych planetach? Bomby fuzyjne H? A może bomby anihilacyjne? Czemu by nie, przecież to my twierdzimy, że z drzewa zeszliśmy niedawno, a ci, co na drzewo nie weszli, mieli przecież łatwiej.
Jest też możliwe, że ziemskich cywilizacji było tyle, oraz że ostańców z zagład tych cywilizacji dało radę tyle, że powstawały co rusz nowe konflikty, wszak nowy dzieciak na dzielnicy zawsze trochę zamiesza.
Także jestem zdania, że złoty warkocz najpierw obejmował Fetona, później (wraz z osłabnięciem rotacji, siły pól EM/magnetycznych, oraz wpływu na bliższe planety) przesunął się w kierunku Marsa, by ostatecznie objąć Ziemię.
Czasu i miejsca na zabawę w Życie i tworzenie cywilizacji było mnóstwo, sposobów na opiekę/kontrolę i eksperymenty także, a że różne były pewnie pomysły różnych grup... no cóż. Słabszy zawsze przegra, nawet jeśli ma rację. I o ile nie ma silnego obrońcy.
Czasem się zastanawiam, pod czyją kuratelą jesteśmy. Albo z innej strony - czyż to zwycięzca nie pisze historii, ponieważ przegranych się nie słucha? Na przykład dlatego, że nie ma kogo już słuchać? Przykład ekstremalny - jeśli Lucyfer miał wszelkie moralne powody, by nieść wiedzę ludziom, ale krzyżował tym interesy bossa, został przegranej napiętnowany, by po wiekach historia wspierała wygranego. W innym wypadku zrodziłoby to bunt. Zaznaczam, to przykład hipotetyczny i służy jedynie dalszej argumentacji...
Zatem dalej - załóżmy, że żyjemy w złotej klatce, której próby przebicia są skutecznie dławione... czy to nie rodziłoby konfliktu wśród najróżniejszych grup? Co tam atomy dla uzurpatorów, kiedy trzeba buntowników zgładzić. To amoralny ma więcej możliwości, bowiem czerpie z potencjału zła/dobra we wszelki dostępny sposób bez filtracji i straty na to energii. Wojny to wysiłek, ale na pewno mniejszy niż zachowanie pokoju, zwłaszcza jeśli psuje to czyjś interes. Takich sytuacji mogło być niezwykle wiele, zatem samych wojen w kosmosie odrzucić nie można.
Osobiście jestem pewien, że dążymy do samozagłady i nastąpi kolejna potrzeba zmiany ludzi, by nie byli takimi skuuur..... Te CE IV, które przedstawiają porwania, doniesienia o pro-ludziach, hybrydach 'ich' i nas? To są dopiero pytania. Pytania bez tezy, ale i o fakty należy czasem pytać.
Nie możemy wyjść poza swoje atawizmy, nie mamy sposobu na uwznioślenie się, a raczej okiełznanie swych instynktów, jak zatem możemy zrozumieć wyższą logikę tych, którzy (tak się dobrze dla nich składa) (już) sobie z tym poradzili? 

P.S. Rotacji Słońca, nie złotego warkocza. (Smok Ogniotrwały)

Mogę tylko powtórzyć za stronnikami koncepcji atomowych wojen bogów: w naszej przeszłości miał miejsce globalny konflikt, w wyniku którego wyżarzono a następnie wychłodzono Marsa i obrócono w Piekło Wenus, a kolonię na Księżycu obrócono w perzynę. Trzeba zatem tylko postawić pytanie: kto z kim i przeciwko komu oraz o co? To jest klucz do tajemnicy i być może nie znajduje się na Ziemi… Przypominam powieść hipotetyczną Jacka Sawaszkiewicza – „Sukcesorzy” z 1986 roku, w której przedstawił on – bardzo ciekawie i przystępnie hipotezę Wielkiego Konfliktu. Warto ja przeczytać, bo stanowi ona nie tylko popis fantazji, ale i ciekawe spojrzenie na naszą historię. (Daniel Laskowski)


Na tle innych ciał niebieskich Mars wyróżnia się pewnym podobieństwem do Ziemi, ale także dziwnymi szczegółami swej powierzchni, które trudno wytłumaczyć. No bo spójrzmy na gigantyczną szramę Wielkiego Kanionu Coprates, zdumiewający system kanionów Labiryntu Nocy, wielkie wulkany tarczowe na Tharsis i Elysium, gigantyczne zapadlisko pustyni Hellas i jeszcze inne niezwykłe formacje geologiczne – o czym one świadczą? Albo o burzliwej przeszłości geologicznej, albo o ingerencji czynnika nieastronomicznego… I jeszcze jedno – pisząc o Marsie nie należy zapominać o tzw. marsjańskich testach jądrowych – tajemniczych błyskach, które może wywołuję impakty meteorytów i asteroidów (których spory zapas znajduje się za orbitą Marsa), albo powodują jakieś pozostałości po Wielkiej Wojnie Bogów-Astronautów sprzed 20.000 lat???  (Aristokles)

Jak to ze mną bywa, a co mówią wszyscy, nic proste nie jest, także tym razem. Wierszem Miłosza chciałem dać znać, że według mnie w sumie destrukcja światów jest możliwa, że odbywa się w Kosmosie, że jest... wręcz naturalna, taka zwyczajna. Że nie ma innej, niż taka zwyczajna... dynamika sił skomasowana z różnicą potencjałów daje raz taki, a raz inny rezultat, a ponieważ absolutnie wszystko jest fizyką, jakąś formą fizyki, to destrukcja jest naturalnym wynikiem działania praw natury.
Można by powiedzieć, że da się wyjść wyżej w rozumieniu tego typu zależności i powiedzieć, że nie ma zła i nie ma dobra - jest cel i rezultat, a do nich wiodące działanie. O lamparcie nie powiemy, że jest zły - on ma swoją drogę do przeżycia. Zabija, czyni komuś krzywdę (ofierze/ i jej dzieciom/stadu), ale to jest jego droga życia. Być moze doznając krzywd po prostu rozumiemy zbyt mało!!!
Gdybyśmy byli nieco mądrzejsi, umieli posterować swym intelektualizmem, by przejść pełną indywidualizację, stać sie całością zamiast wojującymi fragmentami w gromadzie, pojęlibyśmy sprzeczności i 'niegodziwości' natury na tyle, by ją pojąć samą w sobie, a wszelkie rany i bojaźnie wyleczyć.

Zło może być dowodem na niedoskonałość w pojmowaniu go. Wydaje się istnieć, lecz zawsze do zaistnienia potrzebuje ram. A gdyby tych ram nie tworzyć, co nam pozostaje? Zaryzykuję... życie? (Smok Ogniotrwały)


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 4/2015, s. 20-21

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©