Powered By Blogger

środa, 3 lipca 2013

Pułapki Morza Diabelskiego

Morze Diabelskie


Walerij Nieczyporenko


Tak jak Trójkąt Bermudzki na Atlantyku, tak i Pacyfik ma swe przeklęte przez ludzi morza miejsce. Jest nim Morze Diabelskie.



Cmentarzysko statków


Pomiędzy Japonią, wyspą Guam i archipelagiem Marianów oraz północną częścią wysp filipińskich znajduje się ogromna przestrzeń wodna nazwana na mapach Morzem Filipińskim, które jednak doświadczeni żeglarze i marynarze już od dawna ochrzcili Morzem Diabelskim a także Cmentarzyskiem Statków.

Zaczęło się od marca 1521 roku, kiedy to gładź tego morza jako pierwsi Europejczycy przecięli żeglarze z wyprawy Ferdynanda Magellana, aż do dnia dzisiejszego na tym akwenie zaginęło bez wieści setki statków. To jest ogromna przestrzeń wodna, nad którą rzadko pokazują się morskie ptaki. Nie spotyka się tutaj pływających wysepek sargassowych wodorostów, które ożywiają monotonny morski pejzaż na innych akwenach Wszechoceanu.

Tylko w samym 1981 roku i w osiem dni zaginęło tutaj bez śladu sześć współczesnych statków, w tym dwa japońskie supernowoczesne super-kontenerowce. Ta sytuacja zmusiła władze japońskie do powołania speckomisji do spraw zaginionych statków, a także zebrania informacji o okolicznościach tych wydarzeń i stanie oceanu oraz wydzieliły one na tą operację kwotę w wysokości 3 mln dolarów USA.

Zebrawszy w ciągu kilku lat ogromną ilość informacji, komisja doszła do wniosków o przyczynach morskich tragedii w tym zakątku kuli ziemskiej.



Tajfuny, wulkany, rafy…


Wyjaśniło się, że Morze Diabelskie jest rekordzistą pod względem ilości przechodzących tutaj tajfunów, których liczba jest zbliżona do 40 na rok. Do tego tameczne tajfuny, które zwłaszcza często pojawiają się od lipca do października, mają pewną ciekawą właściwość. I tak np. na wysokich szerokościach geograficznych wiejący wiatr wywołuje powstanie regularnych fal, które przemieszczają się w jego kierunku. I jakikolwiek silny byłby napór rozszalałych żywiołów, to doświadczona załoga potrafi dać sobie z nimi radę. No ale Morzu Diabelskim wszystko jest zgoła inaczej.

Typowy obraz tajfunu nad Pacyfikiem


W strefie tropikalnego cyklonu wiatr może gwałtownie zmieniać swój kierunek, dzięki czemu fale morskie mogą poruszać się nawet pod wiatr. W takim przypadku jeden błąd ze strony załogi może doprowadzić niechybnie do katastrofy. I tak nawet duże statki wpadające w wiry wodne łamią się jak nędzne zapałki.

Ale to jeszcze nie wszystko. Z dna Morza Diabelskiego podnoszą się do góry, ku powierzchni mnogie podwodne wulkany. Jak wiadomo, one wznoszą swe wierzchołki na niewielką głębokość. Ich obecność manifestuje się głuchymi pomrukami i ostrym zapachem siarki, zaś ich erupcja może mieć miejsce w każdym dowolnym momencie. Nieoczekiwanie przed dziobem statku wystrzeli w niebo fontanna rzadkiego błota i czarnego popiołu wulkanicznego. Jeżeli zjawisko to ma miejsce nocą, to z oceanu wyrasta ogromny słup ognia.


Lista zaginionych

W dniu 24 września 1952 roku, taki właśnie wulkan zatopił w odległości 150 mil na południe od wyspy Mikura japoński statek MS Kayo Maru. Świadkami tego wydarzenia byli załoganci drugiego japońskiego statku idącego tym samym kursem, ale pomóc ofiarom tego wybuchu nie byli w stanie.

Wzniesienia podwodnych wulkanów stanowią jeszcze jedno, gorsze, niebezpieczeństwo dla statków. W rezultacie tych gwałtownych zjawisk nieprzewidywalnie zmienia się relief dna na wielkich przestrzeniach. I tak np. w czasie erupcji jednego z wulkanów na Morzu Diabelskim znikła z powierzchni oceanu wyspa Urania i kilka innych skał z czarnego bazaltu, które służyły załogom statków lokalnych linii żeglugowych jako punkty nawigacyjne. Jednocześnie na bezpiecznych dotąd farwaterach pojawiły się na niewielkiej głębokości skały, które nie były uwidocznione w żadnej locji.



Nad- i podwodne wulkany stanowią poważne zagrożenie dla żeglugi na tym akwenie

Nie mniejsze niebezpieczeństwo przedstawiają trzęsienia ziemi, które regularnie nawiedzają ten rejon naszej planety.

Szczególnie wiele „nowonarodzonych raf” spotyka się na szelfie koło wysp Nampo, położonych na południowy-wschód od Japonii. Charakterystycznym jest to, że nawet w dniu dzisiejszym dochodzi tam do wielu katastrof morskich, i to w czasie doskonałej pogody. Na atolach tych znajdują się wraki statków, które miały pecha wpaść na podwodne skały i pozostać tam na zawsze.

Co ciekawe, niektóre punkty geograficzne archipelagu Nampo noszą nazwy związane z rosyjskimi żeglarzami. I tak np. Wyspa Panafidina została tak nazwana na cześć porucznika rosyjskiej floty, który ją odkrył. Znana jest także Wyspa Saryczewa, w okolicy której wciąż przypomina o swoim istnieniu podwodny wulkan Funka (Funka Seamount), który od czasu do czasu manifestuje swoją aktywność wypuszczanymi w wodę bąblami gazów siarkowych.

Nie mniejsze niebezpieczeństwa czyhają na żeglarzy w zachodniej części Morza Diabelskiego, gdzie ciągnie się łańcuch japońskich wysp Riukiu, a na południe od nich rozciąga się Archipelag Filipiński. Wiele z tych kamienistych i kolorowych wysp jest obramowanych rafami koralowymi pokrytymi morskimi roślinami i zwierzętami, co powoduje, że są one jeszcze bardziej niebezpieczne. Na tych rafach-pułapkach ginie wiele jednostek morskich.

Woda w Morzu Diabelskim jest ciepła, jej temperatura dochodzi nawet do +32°C, ale los tych, którzy przeżyli katastrofę i znaleźli się w tej wodzie może być całkiem opłakany. Te tak sielankowe z pozoru wody tak naprawdę kipią od niebezpiecznych mieszkańców oceanu. Rzecz idzie o takich śmiercionośnych mieszkańcach oceanu, jak biały rekin ludojad, a także różnorakie jadowite ryby, jak np. płaszczki-manty. (A do tego ostatnio doszły małe, ale bardzo jadowite meduzy, których neurotoksyny są w stanie zabić człowieka w kilka minut – uwaga tłum.)

Ale nie wszystkie katastrofy morskie da się wyjaśnić wyżej wymienionymi przyczynami.

OO Berge Istra


OO Badria


Na północ od Wysp Filipińskich, w grudniu 1976 roku, zatonął norweski zbiornikowiec OO Berge Istra. Długie poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Było tylko jasnym, że w tym czasie nie zaobserwowano żadnych sztormów na tym akwenie Morza Diabelskiego. Wydarzenie to jest nadal niewyjaśnioną zagadką. Po dziesięciu dniach od tego wydarzenia rybacy znaleźli na morzu tratwę z żywym człowiekiem. Był to marynarz z norweskiego tankowca. Opowiedział on, że w czasie czyszczenia zbiorników tankowca strumieniem wody przy jasnej pogodzie nieoczekiwanie doszło do wybuchu. Statek poszedł na dno tak szybko, ze nie uratował się nikt poza nim i nie nadał nawet sygnału SOS… (Podobny los w listopadzie 1979 roku spotkał jej siostrzany statek OO Berge Vanga na południowym Atlantyku. Zginęło 40 załogantów – przyp. tłum.)   


Katastrofa stratolinera


Morze Diabelskie – to akwen na którym dochodzi do katastrof nie tylko morskich, ale i lotniczych. I tutaj pierwsze skrzypce gra port lotniczy na wyspie Guam – największej wyspie archipelagu Marianów.

W czasie II Wojny Światowej to właśnie stąd wylatywały amerykańskie „latające fortece”, a w dniu dzisiejszym z pasów tej bazy lotniczej wylatują Herkulesy, a także samoloty zwiadu powietrznego wyładowane po brzegi elektroniczną aparaturą. Poza tym mają tutaj międzylądowania pasażerskie stratolinery lecące z Południowej Ameryki,  Azji Południowo-Wschodniej, Australii i vice-versa.

Poza wypadkami na Morzu Diabelskim istnieją świadectwa o co najmniej 15 latających aparatach, które zaginęły w zagadkowych okolicznościach nad jego akwenami, licząc od czasu Drugiej Wojny Światowej.

Największa katastrofa lotnicza miała miejsce w nocy 5/6 sierpnia 1997 roku, kiedy to na podejściu do lądowania na lotnisku Agana (Guam) runął na ziemię samolot Boeing 747-300 południowokoreańskich linii lotniczych KAL. Z 253 ludzi na pokładzie przeżyło zaledwie 27 osób. Eksperci do dziś dnia nie doszli do przyczyn tej tragedii. Zapisy w tzw. „czarnych skrzynkach” nie wskazują na jakąkolwiek nieszczęśliwą sytuację na pokładzie stratolinera w momencie katastrofy. Kapitan statku powietrznego był jednym z najbardziej doświadczonych pilotów kompanii, z wylatanymi ponad 10.000 godzin za sterami Boeinga 747. Zaś z kolei sama maszyna cieszy się opinią najbezpieczniejszego samolotu pasażerskiego świata. ten akurat samolot był eksploatowany od sześciu lat i właśnie niedawno miał przegląd techniczny.

Tymczasem ci, co ocaleli, opowiadali o dziwnych rzeczach, które zauważyli w czasie poprzedzającym katastrofę. Za iluminatorami nastała zupełna ciemność. Znikły gdzieś światła lotniska i oświetlony gmach portu lotniczego oraz światła naprowadzania na pasy runwayu. Same światła pasów znikły także. Potem zaczęły się ostre wibracje i straszny szum. Eksperci nie mogąc znaleźć przyczyny zwalili winę na silny stres spowodowany trudnym położeniem i zagrożeniem katastrofą, a co za tym idzie – utratą życia.

I jeszcze jeden fakt: na minutę przed katastrofą padł radar wskazujący optymalną drogę podejścia do skraju pasa startowego, który poprzednio pracował doskonale.


Światło z głębiny


Zagadka Morza Diabelskiego jest być może ukryta bardzo głęboko – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Boż właśnie w tej części Wszechoceanu znajdują się ogromne, głębokie rowy oceaniczne na naszej planecie. I tak wzdłuż łańcucha wysp Nam-po ciągnie się Rów Izu-Bonin (maksymalna głębina 9985 m) i Volcano (9156 m). Po wschodniej stronie wysp Riukiu znajduje się Rów Nansei (7790 m) a na południe od nich Rów Filipiński (10.265 m) i wreszcie na wschód od Wysp Mariańskich znajduje się pojedynczy, najbardziej znany rów oceaniczny – Rów Mariański głęboki na 11.022 m!

Tak zatem Morze Diabelskie jest ograniczone ze wszystkich stron rowami oceanicznymi o tysiąckilometrowej długości. Kto czy co ukrywa się w tych oceanicznych głębinach? Jak odnieść się do marynarskich relacji i legend nie tylko o światłach widzianych w głębinach, ale o całych łańcuchach świateł w nich pływających?

Nie patrząc na badania oceanologów i oceanografów, w tym sondowania przy pomocy batyskafów, nauka być może będzie w stanie odpowiedzieć na te pytania w najbliższej przyszłości.


Charles Berlitz i inne rewelacje


Tyle podaje Walerij Nieczyporenko w swym artykule na łamach „Kalejdoskop NLO” nr 5/2008, który tutaj właśnie przedstawiłem Czytelnikowi. Oczywiście postanowiłem sprawdzić niektóre z tych rewelacji w Internecie i dostępnych źródłach. Zwróciłem się tedy do naszego korespondenta Kiyoshi’ego Amamiya, który na moje pytanie o Morze Diabelskie odpowiedział tak:

Istnieje książka napisana właśnie na ten temat, jest to „The Dragon Triangle” („Trójkąt Smoka”) Charlesa Berlitza. Według niego, wiele statków zaginęło bez wieści na akwenie określonym jako Morze Diabła, jak nazwano ten obszar w Japonii po 1981 roku, kiedy to grecki statek MS Antiparos idący do Osaki zaginął po ostatnim seansie łączności z nim w dniu 2 stycznia 1981 roku.


Nieco później zaginęły tam także dwa japońskie statki naukowo-badawcze MS Daigo-Kaiomaru i MS Daisan-Kurosiomaru. Załączam fotokopie okładek japońskiego wydania tej książki, na której wymieniono pozostałe ofiary Morza Diabelskiego. Poza tym załączam jeszcze fotokopię strony gazety „Asahi Shinbun” z dnia 7 sierpnia 1990 roku, gdzie znajduje się artykuł pt. „Dlaczego zniknął?”, a który jest poświęcony przypadkowi zniknięcia statku MV Nozima-zaki o wyporności 80.000 RT, przyczyny nieznane, eksperci nie potrafią powiedzieć nic konkretnego…  

No i na zakończenie sensacja z ostatnich dni – sprawa istnienia Morza Diabelskiego u południowo-zachodnich wybrzeży Tajwanu.

Z portalu Onet.pl:

Co się dzieje nad wyspami Penghu?

AFP

Dwuosobowy myśliwiec Tajwanu zaginął w zeszłym tygodniu podczas rutynowej misji szkoleniowej nad Cieśniną Tajwańską. Następnego dnia znaleziono szczątki samolotu oraz ciała, ale władze nie potrafią wyjaśnić co było przyczyną katastrofy.
Wypadek z 20 października na nowo ożywił trwające od dziesięcioleci spekulacje: Czy tajwańskie wyspy Penghu są Trójkątem Bermudzkim Azji?

"Przerażenie bermudzkie" - grzmiały nagłówki jednej z tajwańskich gazet, United Evening News. "Trzysta zabitych lub zaginionych w ciągu czterdziestu lat" - to kolejny tytuł.

Stacje telewizyjne nadawały makabryczne zdjęcia przedstawiające szczątki samolotów, które wcześniej rozbiły się w tym rejonie, wywołując gorące dyskusje na forach internetowych.

Wszystkie te informacje zmusiły w końcu przedstawicieli władz Penghu do wydania specjalnego oświadczenia, w którym zakwestionowano porównanie okolicy z Trójkątem Bermudzkim. Władze obawiają się, że takie sugestie mogą odstraszyć inwestorów i turystów.

Większość ekspertów odrzuca teorię oraz spekulacje, że nieregularne pole magnetyczne zakłóca pracę przyrządów nawigacyjnych. Naukowcy nie znaleźli w tym regionie niczego niezwykłego – zapewnia geolog Chen Wen-shan z Narodowego Uniwersytetu Tajwanu (National Taiwan University – NTU).

Prawdą jest jednak, że nieskazitelne wody otaczające wyspy Penghu i popularne wśród turystów plaże oddalone o około 80 kilometrów na zachód od głównego lądu Tajwanu, były świadkiem niejednej katastrofy. Jak wynika z danych rządowych, w ostatnich dwudziestu latach rozbiły się tam co najmniej trzy samoloty komercyjne, jeden cywilny śmigłowiec oraz pięć myśliwców.

Wcześniej zaginęło tam również kilka samolotów szpiegowskich latających podczas Zimnej Wojny w latach 60-tych i 70-tych. Wojsko jednak nie chce potwierdzić tych informacji, mówiąc, że większość z dokumentów wciąż jest objętych klauzulą tajności.

Do najbardziej tragicznego wypadku doszło w maju 2002 roku, kiedy na północ od Penhgu na cztery części rozpadł się samolot linii lotniczych China Airlines lecący do Hong Kongu. Zginęli wszyscy, którzy byli na pokładzie maszyny – w sumie dwieście dwadzieścia pięć osób. Siedem miesięcy później w tym samym miejscu rozbił się samolot towarowy.

Wciąż powtarzające się katastrofy do tego stopnia ożywiły dyskusje o azjatyckim Trójkącie Bermudzkim, że turyści woleli omijać Penghu przez kilka kolejnych miesięcy.

Ostatni wypadek myśliwca nie obudził jeszcze aż tak dużej wrzawy opinii publicznej, co z ulgą przyjmują przedstawiciele władz lokalnych oraz właściciele miejscowych firm.

Szef hrabstwa Penghu, Wang Chien-fa uważa, że winę za tak dużą ilość wypadków w rejonie wysp ponosi spory ruch lotniczy. Dodaje też, że do większości z tych nieszczęśliwych wypadków dochodziło  dlatego, że zawiódł człowiek lub sprzęt. - Przy tak wielu samolotach, które latają na naszym niebie każdego dnia, szanse na katastrofę są proporcjonalnie większe. I tyle - powiedział Wang Chien-fa w wywiadzie telefonicznym.

Yuan Hsiao-feng, ekspert ds. lotnictwa na Narodowym Uniwersytecie Chengkung, wspomina jeszcze o wysokim ryzyku towarzyszącym wojskowym lotom treningowym.

Około 90 tysięcy mieszkańców łańcucha wysp Penghu kończy teraz sezon letni, który przyciągnął na piękne plaże tysiące turystów, a właściciele hoteli szykują się na przyjęcie windsurferów. Przedstawiciele branży turystycznej mają też nadzieję, że Penghu skorzysta na niedawnym zmniejszeniu restrykcji podróżniczych dla tych Chińczyków, którzy będą chcieli odwiedzić Tajwan.

Wyspy, które po raz pierwszy zostały zasiedlone ponad siedemset lat temu przez żeglarzy z rozbitych okrętów chińskich, posiadają piękne ruiny starożytne, znajdujące się pod wodą. Chińczycy od dawna uważają te wyspy za bardzo tajemnicze, ze względu na ich trudno dostępne położenie oraz fakt, że w ich pobliżu w przeszłości rozbijało się również wiele statków. Południowa część Penghu, rejon zwany "Kanałem Czarnych Wód", jest cmentarzyskiem dla wielu łodzi, które próbowały się przeprawić przez burzliwe morze w szczytowym momencie imigracji chińskiej na Tajwan, dwa lub trzy wieki temu. Okolic tych obawiali się również japońscy żeglarze i piloci, którzy próbowali omijać rejon wokół Penghu, znany wśród nich jako "morze diabła".

Dzisiaj statki towarowe oraz trawlery pokonują morze wokół Penghu bezpiecznie.

- Tajemnica otaczająca te wyspy nie przeszkadza nam, ale mamy nadzieję, że ludzie nie będą kojarzyli ich z niebezpieczeństwem - powiedział Hong.

Brzmi to ciekawie. Tym niemniej wcale nie muszą to być takie same zjawiska jak w Trójkącie Bermudzkim czy Trójkącie Smoka na Morzu Diabelskim. Uważam, że sprawą można się zainteresować, bo jest warta zweryfikowania. Zwróciłem się w tej sprawie do Patricka Monceleta z Malezji, który pisze tak:

Spędziłem 7 lat na Tajwanie, ale nie słyszałem niczego na temat "dziwnych" incydentów w rejonie archipelagu wysp Penghu. Tym niemniej, u zachodnich wybrzeży Tajwanu od czasu do czasu mają miejsce ćwiczenia wojskowe, których działania mogą być mylone z działalnością UFO czy jakimiś niezwykłymi fenomenami. Komunistyczne Chiny wciąż grożą militarnym wejściem do Tajwanu, dlatego też Tajwańczycy szykują się do odparcia ewentualnej inwazji, która cały czas jest możliwa.

Bardziej znanym jest akwen położony na północ od Tajwanu i na wschód od Japonii, zwany "Morzem Diabelskim". Znany autor - Ivan T. Sanderson teoretyzuje w swych książkach na temat istnienia nieznanej, podmorskiej cywilizacji na Ziemi i wielu świadków opowiada o tym, że odwiedzało Ich bazy we Wszechoceanie. Niemniej do dziś dnia nie mamy żadnych solidnych dowodów na potwierdzenie tych domysłów; osobiście jestem zdania, że są to ogromne pojazdy UFO, które są w stanie wytrzymywać ogromne ciśnienia oceanicznej głębi. Ta moja hipoteza może wyjaśnić, czemu mamy tak wiele dziennych obserwacji UFO i raportów o nich: one przylatują do nas z podmorskich baz, poprzez tunel czasowy czy z wciąż niewykrywalnych, ogromnych "statków-matek" krążących wokół Ziemi.

Sztuczne satelity mogą zobaczyć wiele UFO w ziemskiej atmosferze i być może tak bogata kompania jak np. Google powinna rozpocząć program poszukiwań korzystając z wielu różnych satelitów. Tacy ludzie jak Bill Gates, Paul Allen, Warren Buffet powinni także wspierać finansowo te kosztowne poszukiwania. A jak na razie, to Barack Obama - możliwy przyszły prezydent USA - nie dał żadnego sygnału odnośnie swego stosunku do ufozjawiska.

A zatem w tym przypadku chodzi przede wszystkim o wrogą działalność człowieka przeciwko człowiekowi…

Kończąc można powiedzieć jedno – jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia i do zbadania. A zatem nasi uczeni mają tu bardzo szerokie pole do popisu.


Przekład z j. rosyjskiego i angielskiego:
Robert K. Leśniakiewicz ©  

wtorek, 2 lipca 2013

Kuba Rozpruwacz: sprawa wreszcie zamknięta? (2)


1.IV.1883 – Kelly w końcu podjął stałą pracę pracując u Johna Hirona na Orchard Buildings 4, Acton St. w Haggerston. Rodzina Sarah wymusza na nim określenia daty ślubu, chociaż jest on niechętnym z powodu swej choroby. Ostatecznie zgodził się na datę 4.VI. Jego błędne zachowanie wciąż trwa i cierpi on na bóle głowy i krwotoki z uszu.

Piątek, 1.VI.1883 – Kelly zostaje zwolniony z pracy. Jako powód Hiron podaje, że ma on coś nie w porządku z głową. Kelly ma trochę pieniędzy po matce i decyduje się wziąć ślub.

Poniedziałek, 4.VI.1883 roku – Kelly i Sarah biorą ślub w kościele parafialnym p.w. św. Łukasza na Old Street, EC1. Jeszcze tego samego dnia załatwia sobie pracę tapicera u Corneliusa Vincenta Smitha w Marshall’s Yard, na Henry Street 4, w pobliżu Regents Park i w odległości 2 mi/3,2 km od Cottage Lane. Małżeństwo pozostaje na razie w domu rodziców Sarah i z powodu ciasnoty Kelly mieszka tam, gdzie mieszkał jako lokator. Małżeństwo nie zostaje skonsumowane.

Sobota, 9.VI.1883 roku – Kelly żąda od Sarah pójścia do lekarza w związku z jej „deformacją”. Sarah zwraca się do rodziców i jej ojciec John Brider rozmawia z Kellym, który opowiada mu cała historię o swych seksualnych problemach. W wyniku tego pan Brider zgodził się wysłać Sarah do lekarza, ale Kelly marudzi na temat tego incydentu przez cały weekend. 

Poniedziałek, 11.VI.1883 roku – Kelly jedzie do Liverpoolu i prosi o pieniądze w celu budowy domu dla siebie i żony. Udaje mu się to i powraca do domu jeszcze tego samego dnia.

Niedziela, 17.VI.1883 roku – w czasie sprzątania pokoju Kelly’ego pani Brider znajduje strzykawkę i leki, którymi usiłował się on leczyć. Kiedy ona i Sarah zażądały wyjaśnień, to po początkowych zaprzeczeniach że nie są one jego, Kelly wywołuje awanturę i oskarża Sarah o to, że była prostytutką i zaraziła go, a następnie oskarżył je o to, że wrobiły go w to małżeństwo, by położyć ręce na jego pieniądzach.

Poniedziałek, 18.VI.1883 rok – urodziny Sarah. Dochodzi do pierwszej poważnej awantury pomiedzy małżonkami, w czasie której Kelly grozi żonie nożem kuchennym.

Czwartek, 21.VI.1883 roku – w czasie kolejnej awantury Kelly zadaje Sarah cios kieszonkowym scyzorykiem w szyję.[1] Powodem awantury była zazdrość. Pani Brider wybiega na ulicę wołając o pomoc. Sarah zostaje przwieziona do szpitala św. Bartolomeusza, zaś Kelly zostaje aresztowany i przewieziony na posterunek policji na Old Street.

Piątek, 22.VI.1883 roku – Kelly zostaje oskarżony o próbę zamordowania żony w sądzie w Clenkerwell. Ma pozostać w areszcie przez tydzień.

Sobota, 23.VI.1883 roku – Kelly zostaje zabrany do szpitala przez inspektora Maynarda, gdzie w jego obecności Sarah jest poddana przesłuchaniu.

Niedziela, 24.VI.1883 roku – Kelly pisze list do Sarah z prośbą o wybaczenie. O godzinie 22:30 Sarah umiera wskutek odniesionych ran.

Poniedziałek, 25.VI.1883 roku – Kelly zostaje oskarżony o morderstwo.

Czwartek, 28.VI.1883 roku – pierwsze przesłuchanie w sądzie w Clerkenwell. Kelly zostaje formalnie oskarżony i zostaje wyznaczony termin jego procesu.

Środa, 1.VIII.1883 roku – proces zaczyna się w Old Bailey. Kelly’ego uznano za psychicznie chorego. Zeznanie Sarah zostaje odczytane w sądzie. Woźnica o nazwisku Frederick Hammond składa zeznanie, jakoby widział Kellyego bijącego Sarah krótko po godzinie 21. tego wieczora. Dr Oliver Treadwell z więzienia w Clerkenwell poddaje Kelly’ego badaniom i uznaje go za zdrowego. Sędziowie uznają go za winnego i Kelly zostaje skazany na śmierć przez powieszenie.

Czwartek, 2.VIII.1883 roku – adwokaci Kelly’ego przedkładają prośbę o ułaskawienie. Pomiędzy osobami podpisanymi pod nią są pp. Briderowie.

Piątek, 3.VIII.1883 roku – Sekretariat Spraw Wewnętrznych odrzuca prośbę o łaskę i egzekucję wyznaczono na dzień 20.VIII. Kelly odrzuca myśl, że będzie powieszonym i twierdzi, że Bóg powołał go do wypełnienia Jego misji i że myśli o nim.

Wtorek, 7.VIII.1883 roku – Kelly zostaje przebadany przez dr W. Orange, superintendenta z Broadmoor, który przekazuje swoją opinię, że Kelly jest psychicznie chorym osobnikiem.

Piątek, 17.VIII.1883 roku – Kellego uznano za psychicznie chorego i wyrok KS został uchylony. Drugi wyrok postanawia, że będzie on umieszczony w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym dzięki łasce Jej Królewskiej Mości.

Piątek, 24.VIII.1883 roku – Kelly zostaje przewieziony do Broadmoor w celu odbycia wyroku.

1884 rok – Kelly załatwia sobie skrzypce i gra na nich w szpitalnej orkiestrze. Zezwolono mu także na prace w ogrodzie.

1886 rok – Kelly zaprzyjaźnia się z osobnikiem o nazwisku George Shatton. We dwóch planują ucieczkę. Podrabiają klucze z metalu znalezionego w ogrodzie poprzez obserwację wzorów kluczy noszonego na pasie przez strażnika.

23.I.1888 roku – o godzinie 18:30 Kelly bierze swe skrzypce i obaj z Shattonem udają się na próbę orkiestry. W rzeczywistości Kelly używa kluczy do wejścia do ogrodu. Shatton zamyka za nim i trzyma klucze w celu ucieczki w następnej kolejności. Kelly przechodzi przez murek o wysokości 1,8 m i jest na wolności. Jego ucieczki nikt nie zauważył, aż do godziny 19:30, kiedy pacjenci udawali się do łóżek. Anonimowa notatka w dossier Kelly’ego z Broadmoor wskazuje na to, że John Merrit był widziany w sąsiedztwie Broadmoor w dniu jego ucieczki. Być może to właśnie on dał mu 5 funtów, które pochodziły z jego funduszu.

UWAGA: Do tego miejsca wszystkie poczynania Kelly’ego mają potwierdzenie w urzędowych dokumentach. Od tej chwili CV jest sporządzone według jego własnego oświadczenia z 1927 roku i fakty te nie są zweryfikowane.

Kelly podążył do Londynu opłotkami w celu uniknięcia ujęcia go przez policję po stwierdzeniu jego ucieczki. Podróż ta trwała 4 dni i w końcu znalazł się on w wynajętym mieszkaniu w dokach, gdzie ukrywał się przez tydzień lub kilka tygodni.

Luty 1888 roku – James Monro, szef Policji Miejskiej CID nadaje sprawie priorytet.

Luty – czerwiec 1888 roku – mając pieniądze od swych znajomych, Kelly kieruje się do Liverpoolu. Przebywa całą drogę unikając środków publicznego transportu. Zatrzymuje się u rodziny na chwilę, a po uzyskaniu wiekszej ilości pieniędzy od przyjaciół decyduje się on na ucieczkę na kontynent. Powraca znów do Harwich, gdzie zamustrowuje się na statek, jednakże na pokładzie statku wypatruje go jakiś bystrooki policjant. Ucieka z powrotem do Londynu, gdzie przybywa przed końcem czerwca. 

Lipiec – grudzień 1888 roku – Kelly nie podaje żadnych szczegółów na temat swych posunięć do końca roku w listopadzie i grudniu. Udaje się do Dover, gdzie załatwia sobie przejazd promem do Dieppe we Francji. Przez trzy lata ukrywa się we Francji początkowo mieszkając na Północnym Wybrzeżu a potem pojechał do Paryża.

10.XI.1888 roku – w dzień po zamordowaniu Mary Kelly, detektywi zrobili nalot na mieszkanie przy Cottage Lane 21 i przesłuchali panią Brider w charakterze pomocnika Kelly’ego.

12.XI.1888 roku – ktoś o inicjałach C.E.T. wpisał uwagę do kartoteki Kelly’ego w Policji Miejskiej, sugerującej iż detektywi prowadzący sprawę morderstw w Whitechapel powinni poszukać informacji, jakie kroki podjęto w celu ujęcia Kelly’ego.

Styczeń 1892 roku – Kelly wraca do Anglii i dostaje 3 funty i 10 pensów od kumpli, z którymi mustruje na niemiecki statek SS Zaandam do Nowego Jorku via Rotterdam.

27.I.1896 roku – Kelly udaje się do Konsulatu Wielkiej Brytanii w Nowym Orleanie i oddaje się w ręce sprawiedliwości.

18.III.1896 roku – Kelly wraca do Anglii na pokładzie SS Capella. Władze przygotowują się na jego spotkanie, kiedy tylko statek dotrze do portu w Liverpoolu.

26.III.1896 roku – SS Capella przybywa do Liverpoolu dzień wcześniej, niż podano ETA. Władze tego nie sprawdziły i Kelly czeka jakiś czas na aresztowanie, a kiedy nie następuje czuje się zmęczony czekaniem i idzie na miasto. Kiedy następnego dnia przybywa eskorta, nie ma już po nim żadnego śladu. Kelly pozostaje w Wielkiej Brytanii 2-3 lata pracując w Guilford, a potem na pokładzie SS Beechdale udaje się do Vancouver, Kanada.

Rok 1901 – Kelly ponownie postanawia się poddać. Opowiada on swoją historię brytyjskiemu konsulowi w Vancouver, ale kiedy informacja o tym dociera do Londynu – nikt się nią nie interesuje. Po trzech miesiącach czekania, Kelly powraca do Zjednoczonego Królestwa, ale zmienił on zamiary i postanowił się nie oddawać w ręce sprawiedliwości. Nie wiadomo, jak długo pozostawał w Anglii w tym czasie. Pracował znowu w Godalming, a raz pracował jako tapicer w Północnym Londynie. Po pewnym czasie powrócił do Ameryki i kilkanaście razy przepływał Atlantyk do 1927 roku.

22.IV.1907 roku – zakład z Broadmoor oficjalnie skreślił Kelly’ego z listy poszukiwanych z powodu nieudolności władz, które nie potrafiły go ująć.

11.II.1927 – Kelly przybywa do głównego wejścia zakładu Broadmoor i prosi, by go wpuszczono. Jest on w bardzo złym stanie psychicznym i fizycznym. Zostaje on przyjęty i spędza w nim resztę swojego życia.

17.IX.1929 roku – Kelly umiera.


UWAGA: U Kelly’ego zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną. To właśnie on wskazał na siebie jako nożownika. Powodem zamordowania żony było posądzenie jej o to, że była prostytutką i zaraziła go chorobą weneryczną. Opowiadając swoją historię w Broadmoor powiedział on, że zorientowawszy się, że źródłem zakażenia były prostytutki z Whitechapel i Spitalfields z którymi utrzymywał stosunki. Postanowił tedy zemścić się na nich za swe zrujnowane życie. Nalot detektywów z 10.XI.1888 roku na lokal na Cottage Lane 21 pokazuje, że policja musiała podejrzewać go.
Powody dla których nie podejrzewano Kelly’ego: jego ruchy po ucieczce z Broadmoor nie mogły być zweryfikowane. Nie ma żadnego dowodu na to, że był w Londynie w 1888 roku i nie ma żadnych podobnych morderstw, które można by powiązać z jego podróżami do 1927 roku.                                      Źródło - http://www.casebook.org/suspects/jameskelly.html


A zatem pudło? Jeżeli było tak, jak twierdzi Ed Norris, to powinny być konkretne morderstwa w USA i takie morderstwa on znalazł. OK., ale jest jedno małe „ale” – morderca wysyłający swoją proklamacje wojny z prostytutkami nie podpisał swego listu jako Jack the Ripper, a przecież w Anglii prowadził on korespondencję z policją i strażą obywatelską. Przecież taki morderca, który jeszcze w swym ześwirowanym umyśle ma wkodowaną misję od samego Najwyższego do spełnienia, powinien był ową proklamację podpisać – a tego nie uczynił. Niby drobiazg, ale znaczący, boż o rozgłos mu właśnie chodziło! Obawiam się więc, że rewelacje Eda Norrisa dotyczą nie Kuby Rozpruwacza in persona, ale jego naśladowcy, czego się właśnie obawiałem. Sprawę mordów we Whitechapel rozdmuchała ówczesna prasa w Anglii i zapewne także w USA, więc w kraju, w którym świrów i półmózgów niemało, więc na pewno komuś się to spodobało do tego stopnia, że zabawiał się z policją w stylu Jacka the Rippera.

Morderca z Whitechapel musiał mieć cztery rzeczy:
v motywację na tyle silną, by dokonać tak straszliwych zbrodni;
v wiedzę do ich dokonania w sposób szybki i sprawny;
v sposób na szybkie oderwanie się ewentualnemu pościgowi oraz…
v …doskonałą znajomość rejonu działania.

W moim poprzednim artykule na temat Jill the Ripper pt. „Sprawa nr 009/H: Czy Kuba Rozpruwacz był kobietą?” - zob. http://wszechocean.blogspot.com/2012/02/sprawa-nr-009h-czy-kuba-rozpruwacz-by.html wskazałem na kobietę, która mogła zaszlachtować kobiety z kanonicznej piątki i zdania nie zmieniam. Psychicznie chora niewiasta, której choroba mogła zostać wywołana poprzez traumatyczne wspomnienie związane z seksem i ciążą, którą utraciła mogła mieć wystarczająco silny powód, by zabijać te, które w swym szaleństwie uznała za sprawczynie jej nieszczęścia.

Policja nie zwracała uwagi na kobiety, bo apriorycznie założyła, że sprawcą jest mężczyzna. To był błąd. Mogła to być kobieta, która przebierała się za mężczyznę i po popełnieniu każdej zbrodni jako kobieta była dla policji i świadków po prostu „niewidzialna”. Nikt nie zwrócił na nią uwagi, boż nikt nie przypuszczał, że to kobieta mogła być sprawczynią takich strasznych zbrodni. To drugi błąd – historia zna jeszcze straszniejsze zbrodniarki, które tarzały się we krwi swych ofiar – innych kobiet, że wspomnę tylko Elżbietę Batory – kuzynkę króla Węgier i Polski Stefana Batorego… - zob. http://wszechocean.blogspot.com/2012/06/krwawa-hrabina-elzbieta-batory-1_936.html i dalsze.

No i wreszcie znajomość terenu – żaden z tych wymienionych w liście Scotland Yardu podejrzanych nie znał tak dobrze zakamarków Whitechapel jak tamtejsze prostytutki – byłe i aktualne. Kobietę, która po dokonaniu zbrodni przebierała się i znikała w zaułkach, można było szukać ad calendas Grecas…

Pozostaje jeszcze spisek z udziałem Korony – czyli JKM Wiktorii, na której rozkaz – w celu ochrony tajemnicy stanu – kazano sprawę wyczyścić i całkowicie utajnić. W takim przypadku tej tajemnicy nie rozwiążemy już NIGDY, a przynajmniej nie poznamy jej za naszego życia. Podobnie jak tajemnicy katastrofy w Gibraltarze. Osobiście nie uważam tej sprawy za zamkniętą, bo jak dotąd powołane tutaj rozwiązanie jest oparte na domysłach i NIE MA konkretnych dowodów na to, że Kuba Rozpruwacz i James Kelly to jedna i ta sama osoba, i obawiam się, że jest to tylko jakiś mistyfikator, który chciał sobie przypisać zbrodnie prawdziwego Rozpruwacza choćby dla pięciu minut medialnej chwały i sławy. Takie przypadki też zna historia. Dlatego właśnie sprawa ta jest nadal aktualna, a osoba Kuby Rozpruwacza jest nadal N/N…

I jeszcze à propos Kelly’ego: zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną. Czy relacja człowieka z taka chorobą może być w ogóle wiarygodna??? Jeżeli tak, to na ile? Gdzie leży granica pomiędzy prawdą a konfabulacjami chorego umysłu? Uważam, że ta diagnoza przewraca do góry nogami wszystkie hipotezy, które zbudowano na podstawie jego oświadczenia. Obawiam się, że Kelly jest kolejnym łże-Rozpruwaczem i nic ponadto.   

A tak już swoją drogą i poza konkurencją, to ciekawy jestem jak wyglądałby nasz świat, gdyby nie pojawił się na nim Kuba Rozpruwacz i jego zbrodnie? Oto jest pytanie! Bo nic na tym świecie nie dzieje się przypadkowo i jego czyny – nawet najstraszniejsze – mają swoje miejsce w porządku wydarzeń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych… I myślę, że warto byłoby się nad tym zastanowić.

Opracował – Robert K. Leśniakiewicz ©



[1] Pozwoliłem sobie skrócić ten fragment ze względu na drastyczność opisu tego wydarzenia.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Kuba Rozpruwacz: sprawa wreszcie zamknięta? (1)



To łamigłówka, w której każda część z osobna jest jasna i zrozumiała, ale razem tworzą niezrozumiałą całość.
Stanisław Lem – „Katar”


Niedawno kanał Discovery Channel wyemitował film dokumentalny pt. „Kuba Rozpruwacz za oceanem” („Jack the Ripper In America” – film jest dostępny w Internecie na YT - http://www.youtube.com/watch?v=-CJMpL1qQ3E i dalsze), w którym postawiono tezę, że wreszcie udało się zedrzeć zasłonę tajemnicy otaczającej osobę najsłynniejszego seryjnego mordercy zwanego pod pseudonimem Kuba Rozpruwacz – Jack the Ripper. Według realizatorów filmu – jednemu z amerykańskich policjantów, twórcy specjalnego biura do spraw nierozwiązanych spraw kryminalnych – coś á la polskie kryminalne Archiwum X – Edowi Norrisowi po żmudnym śledztwie udało się zdemaskować tego seryjnego zbrodniarza. Według Amerykanina był nim James Kelly, który w wolnych od pracy chwilach zajmował się… tapicerką. A zatem nie lekarz, nie rzeźnik, nie gospodyni domowa (jak założyłem to ongi rozpatrując sprawę hipotetycznej Jill the Ripper) ale tapicer!


Ed Norris poszedł inną drogą, niż inni badacze tego fenomenu, i przyjął on założenie, że Kuba Rozpruwacz po występach londyńskich w 1888 roku, wyjeżdżał z Anglii na sesje wyjazdowe do USA, gdzie dokonał on następnych zbrodni. Aby udowodnić powyższą tezę, ustalił znamienny fakt, iż tylko trzech z ponad dwudziestu podejrzanych z listy sporządzonej przez Scotland Yard przebywało w USA po 1888 roku. Byli to:


Seweryn Antonowicz Kłosowski alias George Chapman (nie związany z jedną z kanonicznych ofiar Annie Chapman) 14.XII.1865 – 7.IV.1903 – urodzony w Polsce, wyemigrował do Zjednoczonego Królestwa gdzieś pomiędzy 1887 a 1888 rokiem, na krótko przed rozpoczęciem się serii morderstw. Pomiędzy 1893 a 1894 zmienił nazwisko na Chapman. Skutecznie otruł on swe trzy żony przy pomocy arszeniku (As2O3) – a nie jak twierdzą niektóre źródła przy pomocy kamienia winnego (KC4H5O6), który jest prawie nieszkodliwy – i został powieszony za swe zbrodnie. W czasie, kiedy Kuba Rozpruwacz dokonywał swych morderstw, mieszkał on we Whitechapel w Londynie, gdzie pracował jako fryzjer. Według niektórych autorów, był on głównym podejrzanym przez inspektora Fredericka Abberline’a, jednakże inni wskazują, że Chappman zabijał swe żony podając im truciznę, podczas kiedy Kuba Rozpruwacz posługiwał się skrajnie drastycznymi metodami pozbawiania swych ofiar życia.


Dr Francis Tumblety (1833-1903) zdobył małą fortunę podając się za indiańskiego lekarza-herborystę w USA i Kanadzie, znany także jako mizoginista i znachor. Powiązano go ze śmiercią jednego ze swoich pacjentów, ale uniknął on kary. W roku 1865 był on aresztowany w związku z zabójstwem Abrahama Lincolna, ale oczyszczono go z zarzutów. W 1888 roku przebywał on w Anglii, gdzie aresztowano go 7.XI pod zarzutem homoseksualizmu, który wtedy był tam przestępstwem. Oczekując na proces uciekł do Francji, a następnie do USA, gdzie aresztowano go za jego wcześniejsze sprawki, ale powiązano go również z wyczynami Kuby Rozpruwacza. Scotland Yard usiłował doprowadzić do jego ekstradycji ze Stanów, czego jednak nie potwierdza brytyjska prasa, zaś nowojorska policja stwierdziła, że: „nie ma żadnych dowodów na to, że brał on udział w mordach w Whitechapel, a przestępstwo, za które jest ścigany w Londynie nie podlega ekstradycji”. W 1913 roku, Tumblety’ego z Rozpruwaczem skojarzył nadinspektor John Littlechild z Policji Miejskiej w Londynie w liście do dziennikarza i pisarza George’a R. Simsa.

Tak niejako à propos tej postaci, to godzi się wspomnieć, że pokazano jej profil psychologiczny w ciekawym filmie pt. „Lokator” (reż. David Ondaatje, 2008), w którym zostały ukazane trzy hipotezy dotyczące Rozpruwacza:
v Hipoteza dr Thumblety’ego – zakładająca, że zbrodni tych dokonał właśnie on, ale ograniczył się jedynie do „kanonicznej piątki”;
v Hipoteza Julki Rozpruwaczki alias Jill the Ripper – zbrodni we Whitechapel dokonywała kobieta niezrównoważona umysłowo po porodzie z cesarskim cięciem, lub kobieta chora umysłowo, cierpiąca na schizofrenię paranoidalną;
v Hipoteza naśladowcy – zbrodnie w USA zostały dokonane przez tzw. naśladowcę – osobnika kalkującego zbrodnie Kuby Rozpruwacza, tylko że w warunkach USA. Do tej hipotezy jeszcze powrócimy rozpatrując trzeciego podejrzanego z listy detektywa Eda Norrisa.

W 2001 roku został nakręcony inny film na temat zbrodni we Whitechapel pt. „Z piekła rodem” („From Hell”, reż. Hudges Bros.), w którym przedstawiono hipotezę spisku dworsko-masońskiej koterii wspieranej przez Wydział Specjalny Policji, a którego bohaterkami jest pięć prostytutek z kanonicznej piątki i związany z nimi poprzez ich koleżankę sam następca tronu, książę Albert, cierpiący na syfilis. Mordercą był w tym przypadku lekarz rodziny królewskiej sir William Whitey Gull, który zaszlachtował wszystkich świadków mezaliansu księcia Alberta… Dlatego właśnie wszystkie ślady wiodące do rodziny królewskiej zostały dokładnie zatarte, a sprawa – zatuszowana. Czy coś takiego byłoby możliwe? Owszem, to było możliwe i mogłoby być trzymane przez następne setki lat w sekrecie jako wstydliwa tajemnica stanu.  

No i pozostał trzeci podejrzany: James Kelly. O ile dwóch poprzednich już odrzucono w ich czasach, to James Kelly spełniał wszystkie możliwe kryteria bycia seryjnym mordercą. To niezwykle ciekawa figura w tym zbiorowisku najczarniejszych charakterów. I tak:


James Kelly alias John Miller (20.IV.1860 – 17.IX.1929) – pierwszą wzmiankę o nim jako podejrzanym dał Terence Sharkey w książce „Jack the Ripper. 100 Years of Investigation” (Ward Lock, 1987) i udokumentował w „Prisoner 1167: The madman, who was Jack the Ripper” Jima Tully’ego w 1997 roku.

James Kelly zamordował swoją żonę w roku 1883 ciosem noża w szyję. Uznany za szaleńca został osadzony w Szpitalu dla Umysłowo Chorych w Broadmoor, z którego później uciekł w 1888 roku dorabiając klucze. Po ostatniej zbrodni Rozpruwacza w listopadzie 1888 roku, policja bezskutecznie poszukiwała go. W roku 1927, prawie w 14 lat po swej ucieczce, niespodziewanie powrócił on do szpitala, z którego był uciekł. Zmarł w dwa lata później z przyczyn naturalnych.


Detektyw Ed Norris badający morderstwa Kuby Rozpruwacza dla kanału TV Discovery Channel twierdzi, że James Kelly popełnił swe zbrodnie nie tylko w Anglii, ale także w czasie pobytu w wielu miastach Stanów Zjednoczonych. Kelly pracował tam jako tapicer, a jest to zajęcie wymagające umiejętnego posługiwania się ostrymi nożami. Na krótko przed pierwszą zbrodnią był on na tyle bezczelny i pewny siebie, że zawiadomił policję poprzez jeden z dzienników, że wstąpił na wojenną ścieżkę z prostytutkami, które ganił za obmierzłość i rozpustę. Jego pierwszą ofiarą stała się prostytutka Carrie Brown, którą zamordował w czasie swego pobytu w Nowym Jorku. Jej ciało zostało potraktowane, jak ciało Mary Jane Kelly - piątej ofiary z kanonicznej piątki z Whitechapel. Ponadto Ed Norris znalazł dokumenty o podobnych zbrodniach prostytutek w miastach odwiedzanych przez Kelly’ego w czasie jego „gościnnych występów” w USA. (Wikipedia)


Alan Sharp – inny badacz tajemnicy Kuby Rozpruwacza – sporządził dokładne CV Kelly’ego[1], z którego najciekawsze momenty nas interesujące pozwolę sobie tu zacytować:


20.IV.1860 r. – James Kelly urodził sie w Preston w Lancashire jako nieślubny syn 15-letniej Sarah Kelly. Po urodzeniu Sarah powróciła do Liverpoolu pozostawiając dziecko u swej matki Teresy. James już nigdy nie spotkał swej matki. Zmarła ona 29.VII.1874 roku po krótkim małżeństwie.


[Tak nawiasem mówiąc i żeby było jeszcze ciekawiej, to godzi się wspomnieć, że 20.IV urodził się także jeszcze większy zbrodniarz – Adolf Hitler…] 


1873 – James Kelly rzuca szkołę i zaczyna pracować jako tapicer. Jego matka pozostawiła mu w spadku 25.000 funtów, co jest sumą niebagatelną jak na owe czasy. W dwa lata później James poznaje swoją historię od babki – jak dotąd sądził, że to ona jest jego matką. Dzięki temu zostaje on umieszczony do Akademii Komercyjnej dr Roberta Hurwortha w Nowym Brighton, by uczył się księgowości. Teresa Kelly umiera w 1876 roku.
   
1877 – James Kelly kończy naukę i dostaje posadę w Liverpoolu jako klark, ale w rok później rzuca pracę i znów wraca do fachu tapicera. Przeprowadza się do Londynu, gdzie wstępuje do Wschodniolondyńskiego Cechu Tapicerskiego, gdzie potem pracuje. W czasie następnych dwóch lat poznaje on uroki życia: ostre picie i płatny seks w zaułkach East Endu. Ima się on różnych zajęć i okazyjnych prac wszędzie, gdzie się tylko da.  

Lata 1879-1881 – Przez te dwa lata nie bardzo wiadomo, co Kelly właściwie robił. Wiadomo tylko, że mieszkał w Brighton i służył na jakimś amerykańskim statku.

W połowie 1881 roku powrócił do Londynu i odświeżył swoje kontakty z firmą Lamb and Merritt. Znowu imał się różnych prac i czasami zaciągał się na statki na kontynencie. Jego pijaństwa stawały się coraz intensywniejsze i większość wolnego czasu spędzał w Whitechapel i Spitafields.

Grudzień 1881 roku – na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem spotkał on Sarah Brider i szybko się w niej zakochał. Sarah zabrała go do domu i płaciła za jego utrzymanie. Rodzice Sarah uważali go za dobrego, religijnego człowieka z dobrymi perspektywami.

W marcu 1882 roku Kelly przenosi się do domu Briderów na Cottage Lane 21, nieopodal City Rd., pomiędzy Shoreditch i Islington jako lokator. Dzieli on pokój z innym mężczyzną. Przerywa on picie i porzuca prostytutki i spędza wiele czasu z Sarah i jej rodzicami.

Boże Narodzenie 1882 roku -  Kelly i Sarah zbliżyli się do siebie i Sarah utraciła swe dziewictwo. Wydarzenie to jest katastrofą. Mimo tego, że Kelly jest seksualnie doświadczonym, to jego doświadczenia nie wykraczały poza mało wymagajace prostytutki, i żadna z nich nie była w stanie dać mu seksualnej edukacji. Nie był on przygotowany na seks z dziewicą i nie był w stanie dokonać penetracji. Był on zatem przekonany, że Sarah ma jakiś rodzaj deformacji i wymyśla jakieś historie o swoim wuju, który ją zdeflorował, jako wyjaśnienie. Potem Kelly powrócił do swego poprzedniego hulaszczego życia i doświadczał on coraz silniejszej depresji i nastrojów w czasie następnych miesięcy. Powrócił on także do swych dawnych nawyków w East Endzie zanim poznał Sarah.

Luty 1883 – obawiając się utraty Sarah, która tymczasem oddalała się od niego, zaproponował jej małżeństwo. Odmówiła, ale nie definitywnie. Jednakowoż w międzyczasie Kelly zaraził się chorobą weneryczną i obawiając się lekarzy, postanowił leczyć się sam.

CDN.



[1] Przekład mój.