Powered By Blogger

poniedziałek, 12 lipca 2021

niedziela, 11 lipca 2021

Czy odległe, ciemne ciało może zakończyć życie na Ziemi?

 

Planeta wędrująca solo przez Wszechświat

David J. Eicher 

 

Chociaż żyjemy we względnym spokoju w kosmosie, w kosmosie czai się niebezpieczeństwo.

 

Strefa niebezpieczna

 

Wiele ciemnych obiektów leży zbyt daleko od Słońca, aby można je było obserwować. Niewidzialne zagrożenie może w przyszłości nadejść z kosmosu.

Chociaż żyjemy w oazie względnego spokoju w kosmosie, prowadząc swoje życie i widząc gwiazdy jako odległe tło, jesteśmy w dużej mierze częścią otaczającego nas wszechświata. Niebezpieczeństwa czają się w kosmosie, co potwierdza każde spojrzenie na pokrytą kraterami powierzchnię Księżyca.

Nasza planeta musi nie tylko unikać kolizji z asteroidami przecinającymi orbitę Ziemi, ale istnieją też bardziej odległe zagrożenia. Jeśli pobliska gwiazda stanie się supernową, w pobliżu wybuchnie rozbłysk gamma, albo czarna dziura lub strumień antymaterii w jakiś sposób zawędrowałby do naszego sąsiedztwa, może to oznaczać katastrofę. Chociaż astronomowie twierdzą, że te wydarzenia są mało prawdopodobne, to inny ciemny, odległy intruz może wywołać spustoszenie na Ziemi samą swoją obecnością.

Skąd mogą pochodzić takie kłopoty? Słońce nie zawsze było samotną gwiazdą. Narodziło się w grupie słońc, tak jak wszystkie gwiazdy, a jego rodzimi towarzysze zostali rozproszeni przez przyciąganie grawitacyjne stworzone przez orbitowanie wokół centrum Galaktyki.

Jednak jakieś 5 miliardów lat po narodzinach Słońca, kilku jego towarzyszy wciąż przebywa w pobliżu starego sąsiedztwa. Wśród nich są podobna do Słońca gwiazda Alpha (α) Centauri A,[1] żółtawy[2] karzeł Tau (τ) Ceti i chłodny czerwony karzeł Wolf 359.[3] Czy Słońce jest naprawdę pojedyncze, czy też może okresowo pojawiać się w tle chłodny, ciemny towarzysz popychać komety w kierunku Ziemi?

Odkrycie 90377 Sedny, typowego TNO znalezionego w 2003 roku, a następnie odkrycie 136199 Eris, podsyciło ideę, że duże, ciemne ciała unoszą się w odległych obszarach Układu Słonecznego. Ciała te istnieją poza licznymi kometami, które wypełniają Obłok Oorta. Bliskie pasaże dobrze znanych gwiazd będą miały miejsce daleko od tej linii: na przykład za niecałe półtora miliona lat Gliese 710, czerwony karzeł, obecnie 60 lat świetlnych od nas, przesunie się w odległości roku świetlnego od Słońca. To wyzwoli strumień komet z Obłoku Oorta i pchnie na orbity, które mogą przecinać Ziemię, i dotrą do naszej planety w okresie około 2 milionów lat.

Ale bombardowania z jąder komet mogą również pochodzić z innych źródeł. Wielu astronomów sugeruje, że Słońce może mieć ukrytego, ciemnego towarzysza, który okresowo wysyła komety ku Słońcu, wypuszczając je na wewnętrzną część Układu Słonecznego.

 

Niewidoczny towarzysz

 

Mały, ciemny obiekt zwany brązowym karłem mógłby krążyć wokół Słońca w odległych rejonach naszego Układu Słonecznego. Brązowe karły leżą gdzieś pomiędzy najmniejszą gwiazdą a największą planetą. Koncepcja tego artysty przedstawia parę brązowych karłów.

W 1984 roku paleontolodzy z University of Chicago, David Raup i J. John Sepkoski, ujawnili swoje odkrycie, że wymieranie na Ziemi było okresowe. W tamtym czasie sugerowali, że odpowiedzialna za to była orbita Słońca wokół centrum Drogi Mlecznej, uwalniając komety w regularnych odstępach około 26 milionów lat.

W tym samym roku fizyk Richard Muller z University of California w Berkeley zaproponował, że odpowiedzialnym mechanizmem jest Nemesis, niewidzialny, odległy gwiezdny towarzysz Słońca. Muller uważał, że karzeł typu M — mała, chłodna gwiazda — może czaić się niezauważony w oddali, a jednocześnie mieć ogromny wpływ na Obłok Oorta. 

 

Jednak wraz z nadejściem przeglądu Two Micron All-Sky Survey (2MASS), astronomowie przeszukali całe niebo w bliskiej podczerwieni, tworząc 2 miliony obrazów, które odsłoniłyby Nemezis, gdyby istniała. Tak więc tajemnica tego, co czai się w ciemności za Obłokiem Oorta, jeśli w ogóle, trwa nadal. 

Nie wszyscy naukowcy są obojętni na ideę ciemnego zagrożenia. Michael Rampino, geolog z New York University, poszukuje obiektu astronomicznego, który jego zdaniem może być odpowiedzialny za powtarzające się wymieranie co 25 do 35 milionów lat.

Jako sugestywny dowód Rampino wykorzystuje zdarzenie potężnego impaktu, które wytworzyły kratery pod Zatoką Chesapeake między Wirginią i Maryland oraz w Popigai na Syberii, około 35 milionów lat temu, oraz uderzenie K/Pg[4] na Półwyspie Jukatan, „zabójca dinozaurów”, który miał miejsce 65 milionów lat temu. Rampino uważa, że ​​kilka mniejszych dowodów sugeruje kolejny katastrofalny impakt 95 milionów lat temu.[5]

Jeśli gdzieś tam jest mroczny potwór, może to być mały brązowy karzeł. Jeśli taka gwiazda istnieje, może ważyć mniej niż 40 mas Jowisza, przez co prześlizgnie się pod radarem badania 2MASS. Miałby on wysoce eliptyczną orbitę, co utrudniałoby jego dostrzeżenie, ponieważ większość czasu spędzałaby z dala od nas. Mimo to większość astronomów pozostaje sceptyczna. Tylko czas powie.

 

Moje 3 grosze

 

Zagrożenie asteroidami z kosmosu jest realne i oczywiste – ostatnie wypadki z rosyjskiego miasta Czelabińsk, gdzie w dniu 15.II.2013 roku nad ziemią eksplodował meteoroid. Moc jego eksplozji wynosiła 0,5 Mt TNT odpalonego na wysokości 29.700 m nad ziemią. A jeszcze wcześniej doszło do spadków Tunguskiego Ciała Kosmicznego w dniu 30.VI.1908 roku o mocy od 3 do 30 Mt odpalonych  od kilku do kilkunastu kilometrów nad gruntem, i mniejszego, ale też niszczycielskiego Meteorytu Mamskiego w 2004 roku.

Jak dotąd nie ma żadnego ogólnoświatowego i spójnego systemu obrony przed takim kosmicznym zagrożeniem – i długo nie będzie, bo nie wyobrażam sobie krajów III świata idących ramię w ramię z Rosją i USA.

Przede wszystkim problemem są ogromne koszty takiego systemu, jaki opisał Stanisław Lem w „Obłoku Magellana” jeszcze w latach 50-tych XX wieku. Rzecz w tym, że sama sieć obserwatoriów systemu World Asteroid Warning And Control System – WAWACS wyposażonych w teleskopy i radiolokatory będzie diablo kosztowna. A trzeba będzie wybudować ich co najmniej 48 – z czego część na platformach ustawionych we Wszechoceanie. Do tego trzeba stworzyć całą –infra- i ultrastrukturę, a to też koszty niemałe. Tak już jest, że każda wojna jest kosztowna! A to dopiero połowa systemu – WAWACS to dopiero wykrycie i śledzenie przeciwnika, a trzeba jeszcze opracować środki do zwalczania asteroidów. I znów potrzebna będzie cała masa kasy. Skąd ją na to wziąć – tego nie wiem, to pytanie do ekonomistów…  

 

Źródło - https://www.sciencealert.com/kepler-seems-to-have-detected-a-population-of-rogue-planets-drifting-through-the-galaxy

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz 



[1] Klasa widmowa G2 V.

[2] O klasie widmowej G8 V.

[3] Klasa widmowa M6 Ve.

[4] Astroblem Chicxulub.

[5] Późna Kreda, na granicy turonu i cenomanu.

sobota, 10 lipca 2021

Jak co roku w Bałtyku…

  


Jak co roku o tej porze w Bałtyku pojawia się zielone niebezpieczeństwo – toksyczne sinice. Sinice potrafią popsuć letni urlop nad morzem, ale nie tylko nad morzem, bo naturalnym środowiskiem tych prostych mikroorganizmów jest także słodka woda. Kiedy zyskuje zielonkawy kolor, lepiej unikać kąpieli, bo to może oznaczać, że sinice właśnie zaczęły kwitnąć. Zieloną barwę zawdzięczają chlorofilowi niezbędnemu do przeprowadzenia procesu fotosyntezy. Szczególną właściwością tych organizmów jest zdolność do przyswajania azotu z atmosfery, który następnie przetwarzają w azotyny i azotany. Ta cecha pozwala im bytować w różnorodnych środowiskach.

Trucizny uwalniają się podczas wykwitu sinic, ale zależy od kilku czynników. Ważne jest tu odpowiednio silne nasłonecznienie i temperatura wody przekraczająca 18 stopni Celsjusza, a także brak silnego wiatru, który powodowałby fale rozpraszające sinice – czytamy na stronie TVN24.






W zasadzie można powiedzieć, że sinice są dla urlopowiczów nad Bałtykiem tym, czym meduzy irukaji dla Australijczyków. Tylko że sinice bałtyckie mają wielekroć słabszy jad złożony z kompotu neurotoksyn.

Co powoduje te wykwity sinic w Bałtyku? Przede wszystkim fakt, że Bałtyk jest wysłodzony i woda ma małą zawartość soli – od 2 do 12, co sprzyja rozrostowi alg.

Po drugie – do Bałtyku są wpuszczane różne związki chemiczne stanowiące doskonały nawóz i pożywkę dla sinic i innych alg. Najczęściej są to związki organiczne zawierające NPK, które są stymulatorem ich rozrostu.

Związki te zawarte są w wodach rzecznych i są tam wypłukane sztuczne nawozy NPK z naszych pól. Ostatnie awarie w warszawskich oczyszczalniach ścieków też dowaliły swoje i dlatego właśnie Bałtykowi dostały się zwiększone ilości materii organicznej do przerobu przez fitoplankton.



Później morze wyrzuca na plaże całe zwały wodorostów, które rozkładając się powodują nieznośny zapach. Ale także uwalniają jod do atmosfery, dzięki czemu mamy bogatszy morski aerosol.

Jednakże trzeba uważać, bowiem ocieplanie się wód Bałtyku może doprowadzić do pojawienia się różnych groźnych patogenów. Strona TVN24 podaje, co następuje:

Spośród wielu gatunków przecinkowców, najbardziej niebezpieczne są Vibrio vulnificus, gdyż infekcje, które powodują, mogą prowadzić nawet do amputacji kończyny. Chociaż upodobały sobie ciepłe wody tropikalne, od kilku lat ich obecność odnotowuje się także w Bałtyku.

Zakażenie bakterią występuje przede wszystkim w wyniku spożycia surowych owoców morza - szczególnie ostryg - lecz grozi też tym, którzy zdecydowali się pływać z otwartą raną w ciepłej, słonej wodzie. Szczepy tych bakterii przebywają przede wszystkim w wodach przybrzeżnych. Niestety, wraz z wzrostem temperatury zwiększa się ryzyko zakażenia: wzrost temperatury wód o jeden stopień Celsjusza skutkuje trzy razy większą szansą złapania przecinkowca.

Zakażenie przecinkowcem może doprowadzić do nudności, gorączki, bólu brzucha, zatrucia pokarmowego, zapalenia jelit, a nawet - w wyjątkowych przypadkach - martwiczego zapalenia powięzi, które może doprowadzić do amputacji. Objawem towarzyszącym jest często purpurowe zabarwienie skóry i obrzęki.

- Jeżeli masz otwartą ranę, zaciąłeś się lub nieuważnie nakłułeś, trzymaj się z dala od ciepłych wód morskich. Osoby o osłabionej odporności, pacjenci z rakiem, diabetycy, chorzy na nerki i inne osoby o przewlekłym stanie chorobowym powinny zapomnieć o ostrygach i innych owocach morza na czas wakacji - informuje Karen Landers, badaczka z Departamentu Zdrowia Publicznego stanu Alabama.

Miejmy nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie i nasze wybrzeża będą bezpieczne…

Foto - NASA/NOAA/USGS

wtorek, 6 lipca 2021

Z Kosmosu do Wadowic

 


W dniu dzisiejszym, przy cudownej letniej pogodzie, wybraliśmy się w podróż uczoną do Wadowic – a konkretnie do tamtejszego Muzeum Miejskiego przy ul. Kościelnej 4, w celu obejrzenia bardzo interesującej wystawy meteorytów i tektytów z prywatnych zbiorów entuzjastów meteorytologii takich jak Pana Andrzeja Kotowieckiego oraz Kazimierza Mazurka i Tomasza Ogłazy - członków Polskiego Towarzystwa Meteorytowego. Ekspozycja jest bezpłatna, więc można ją zwiedzać nie ponosząc uszczerbku na zasobach finansowych – co daję pod rozwagę młodzieżowych turystów z chudym portfelem.










Na wystawie zwracają uwagę okazy różnych kamieni z nieba, które spadły na terytorium naszego kraju. Są tam meteoryty żelazne (właściwie powinienem napisać metaliczne, a nawet polimetaliczne, bowiem zawierają one nie tylko żelazo i nikiel ale także domieszki innych metali), kamienne i żelazo-kamienne, co też jest niekiedy mylące, jako że zawierają one także domieszki węgla...











No a osobny dział poświęcony jest tajemniczym tektytom – to szczególny rodzaj kamieni stamtąd, które przypominają różnokolorowe szkło o barwie od białej do żółtej, brązowej, miodowej aż do ciemnej butelkowej zieleni. Cechują się one bardzo niską zawartością wody w swej strukturze. Niektórzy badacze, jak mgr Kotowiecki czy mgr Roman Rzepka twierdzą, że wytworzyły się one wskutek eksplozji jądrowych czy nawet termojądrowych, i że są one szczątkami obiektów kosmicznych zniszczonych w czasie atomowej wojny bogów-astronautów tysiące lat temu. W Polsce ich nie ma – najbliższe pole tektytowe mołdawitów znajduje się w Republice Czeskiej.  








Poza meteorytami znajduje się tam także mapa Polski z zaznaczonymi miejscami upadków wysłanników niebios. Zainteresowani mogą sobie obejrzeć potem miejsca impaktów ciał meteorytowych w czasie wakacyjnych wędrówek…







Wyszliśmy z Muzeum przy temperaturze +31,5°C. W samochodzie mamy dwa razy więcej. Pokładowy termometr zatrzymał się na pięćdziesięciu stopniach na plusie. Pogoda nadal słoneczna, ale pojawiają się pierwsze chmury mogące zwiastować burzę…

                                  

Wracając wpadliśmy na wspaniałą pizzę neapolitana w pizzerii Czartak w Gorzeniu Grn., a potem podziwialiśmy piękne widoki nad Mucharskim Jeziorem Zaporowym – też polecamy. Jest tam dobry dojazd już to koleją, już to samochodem. Mam nadzieję, że turystyczno-wypoczynkowe walory tego miejsca zostaną wkrótce docenione.    

sobota, 3 lipca 2021

Pył z asteroidy... - dokończenie

 


A oto kolejny materiał na ten temat:


Dinozaury wymierały już 10 mln lat przed uderzeniem asteroidy, która spowodowała ich definitywną zagładę – informują naukowcy na łamach pisma „Nature Communications”.

Ok. 66 mln lat temu duża asteroida uderzyła w Ziemię na półwyspie Jukatan, przynosząc zagładę dinozaurom. Nastąpiły globalne wstrząsy sejsmiczne, wybuchy wulkanów, pożary, zmienił się klimat, wskutek podniesienia się pyłów zapanowała długa zima. Jedynymi potomkami dinozaurów, które ocalały z tej zagłady i przetrwały do dziś, są ptaki.

Dinozaury wymierały na długo przed uderzeniem asteroidy. Przełomowe badanie naukowców

Okazuje się jednak, że już 10 mln przed kosmiczną kolizją dinozaury wymierały. Fabien Condamine z Universite de Montpellier (Francja) wraz z zespołem przebadał ponad półtora tysiąca skamieniałości, żeby oszacować tempo wyłaniania się nowych gatunków i wymierania u kilku rodzin dinozaurów (Ankylosauridae, Ceratopsidae, Hadrosauridae, Dromaeosauridae, Troodontidae i Tyrannosauridae).

Naukowcy oceniają, że różnorodność biologiczna dinozaurów zaczyna spadać już ok. 76 mln lat temu. Być może nie potrafiły one dostosować się do zmieniających się warunków środowiska. Pewną rolę odegrać mogła również konkurencja w obrębie dinozaurów, np. hadrozaury wypierały innych roślinożerców. Badacze konkludują, że kombinacja tych czynników sprawiła, iż dinozaury nie potrafiły  odrodzić się po uderzeniu asteroidy 66 mln lat temu i w rezultacie wyginęły.[1]

 

W sumie nic nowego – to było oczywiste, że świat Kredy był skazany na zagładę, a dinozaury w pierwszym rzędzie. Ponad 100 mln lat panowania na planecie nie przysłużyło się im dobrze i nie były w stanie dostosować się do zmian środowiska: wulkanizm, skażenie biosfery ekshalacjami wulkanicznymi, meteorytowy ostrzał Ziemi… Faktycznie – asteroida Chicxulub zadała tylko coup de grâce zamierającemu światu dinozaurów, których formy potworniały niemalże z dnia na dzień. To było tylko dobicie rasy, która panowała na Ziemi 150 mln lat. Dzięki temu to właśnie ssaki zapanowały nad światem.

Ale tu rodzi się pytanie: czy jednak nie pozostały po nich jakieś formy reliktowe, które żyją do dziś dnia w zapadłych kątach naszej planety? Wiele rzeczy wskazuje na to, że jednak tak. Uporczywie powtarzające się relacje o gadzich kryptydach z Afryki i Ameryki Południowej każą myśleć, że coś jednak pozostało po pogromie K/Pg i jeszcze istnieje…   

I jeszcze jeden ciekawy materiał:

 

Globalnie rozproszona warstwa irydu zachowana w strukturze udarowej Chicxulub

 

Streszczenie

 

Masowe wymieranie kredowo-paleogenowe (K/Pg) jest globalnie naznaczone podwyższonym stężeniem irydu, które zostało zastąpione przez uderzenie asteroidy 66 milionów lat temu. W tym miejscu przedstawiamy nowe dane z czterech niezależnych laboratoriów, które ujawniają dodatnią anomalię irydu w sekwencji szczytowo-pierścieniowej struktury udarowej Chicxulub, w rdzeniu wiertniczym odzyskanym przez IODP-ICDP Expedition 364. Najwyższe stężenie ultra-drobnej materii meteorytowej występuje w osadach uderzeniowych, które pokrywają szczytowy pierścień krateru, tuż poniżej najniższego wapienia pelagicznego Daniin. W ciągu lat lub dziesięcioleci po uderzeniu ta część basenu uderzeniowego Chicxulub powróciła do stosunkowo niskoenergetycznego środowiska depozycji, rejestrując z niespotykaną dotąd szczegółowością powrót do życia w ciągu następnych tysiącleci. Warstwa irydu zapewnia kluczowy horyzont czasowy, precyzyjnie łącząc Chicxulub z odcinkami granicznych K/Pg na całym świecie.

 

Wstęp

 

Masowe wymieranie na granicy kreda-paleogen (K/Pg) ~66,05 mln lat temu gwałtownie i nieodwracalnie przekształciło biosferę Ziemi. W zapisie geologicznym zdarzenie K/Pg jest oznaczone cienką warstwą gliny, znalezioną do tej pory w ponad 350 morskich i lądowych sekcjach na całym świecie. Glina graniczna zawiera stężenia irydu (Ir) i innych pierwiastków umiarkowanie (np. Co i Ni) i wysoce syderofilnych (HSE; Ru, Rh, Pd, Re, Os, Pt i Au), które są anomalnie wzbogacone do cztery rzędy wielkości w stosunku do poziomów tła kontynentalnej skorupy. Dodatnia anomalia Ir, po raz pierwszy zmierzona w warstwach granicznych Gubbio (Włochy) i Caravaca (Hiszpania), została początkowo wykorzystana do zaproponowania wielkoskalowego oddziaływania ciała pozaziemskiego jako przyczyny masowego wymierania. Ta warstwa Ir jest teraz formalnie „złotym kolcem”, który określa koniec okresu kredowego i ery mezozoicznej zgodnie ze skalą czasu geologicznego. Podczas gdy HSE są obfite w prymitywnych asteroidach, na które nie ma wpływu zróżnicowanie planetarne, pierwiastki syderofilne w dużej mierze przenikają do wnętrza planety podczas formowania jądra, pozostawiając płaszcz i skorupę Ziemi w różnym stopniu zubożone w te metale. Anomalia Ir odzwierciedla zatem globalne rozproszenie materii meteorytowej po uderzeniu asteroidy o średnicy około 12 km. Różne inne rodzaje wyrzutów uderzeniowych zostały odzyskane ze złóż zdarzeń K/Pg, w tym sferule uderzeniowe, z których niektóre zawierają bogate w Ni kryształy spinelu i szokowe ziarna mineralne. Chociaż w glinie granicznej zidentyfikowano szereg faz nośnikowych HSE (w tym kryształy magnezjoferrytu lub inne minerały z grupy spineli, sferule uderzeniowe mikrokrystytu, materię organiczną lub bogate w żelazo nanofazy), Ir i inne pierwiastki syderofilne prawdopodobnie zostały przeniesione z miejsca uderzenia na całym świecie w powietrzu w postaci mikroskopijnych pyłów i kondensatów pary uderzeniowej. Stwierdzono, że materia pozaziemska znaleziona w warstwie przyściennej ma węglowy skład chondrytowy.

W ciągu dekady po odkryciu anomalii Ir, wokół Zatoki Meksykańskiej i Karaibów zidentyfikowano złoża wysokoenergetyczne, których kulminacją było odkrycie uderzenia Chicxulub o szerokości od 180 do 200 km.). Rozmiar struktury Chicxulub i unikalna stratygrafia ponad 3 km skał osadowych bogatych w węglan i siarczany na szczycie granitoidowej podstawy doprowadziły do ​​uwolnienia krytycznych objętości aktywnych klimatycznie gazów, pyłów i sadzy z miejsca uderzenia. Aerozole te, wraz z sadzą z pożarów, wywołały przedłużającą się zimę, utrzymywaną przez zmniejszone nasłonecznienie, globalne ochłodzenie i kwaśne deszcze, co znacznie zmniejszyło fotosyntezę roślin i fitoplanktonu, prowadząc do załamania się łańcucha pokarmowego i zakwaszenia oceanów. Stratygrafia osadów zdarzenia granicznego K/Pg i rozkład wyrzutów różnią się w zależności od odległości i kierunku od krateru Chicxulub, ze znacznymi różnicami między miejscami proksymalnym i dystalnym, odpowiednio mniej niż 1000 i więcej niż 5000 km od miejsca uderzenia. W odcinkach dystalnych i głównie morskich granica K/Pg składa się z czerwonawej warstwy gliny o grubości ~3 mm zawierającej minerały szokowe, sferule uderzeniowe i wyraźny pik stężenia Ir wyznaczający granicę. W bliższych miejscach, w tym wokół Zatoki Meksykańskiej, granica K/Pg zazwyczaj składa się z serii warstw zdarzeń klastycznych o grubości od centymetra do kilkudziesięciu metrów, wskazujących na wysokoenergetyczny transport osadów, taki jak tsunami i przepływy grawitacyjne, z szerszymi i bardziej umiarkowanymi anomaliami Ir rozcieńczonymi materiałami dostarczanymi w procesach o niższej energii, takimi jak fale assiche. Do tej pory w strukturze Chicxulub nie zgłoszono jednoznacznych wzbogaceń w Ir o podobnej wielkości do tych zidentyfikowanych w proksymalnych i dystalnych miejscach K/Pg.

W 2016 roku Międzynarodowy Program Odkrywania Oceanów (IODP) i Międzynarodowy Kontynentalny Program Wiertnictwa Naukowego (ICDP) wspólnie wwiercono się w szczytowy pierścień struktury uderzeniowej Chicxulub, u wybrzeży Półwyspu Jukatan w miejscu M0077 (N 21,45 °, W 89,95 °) i udało się odzyskać ciągły rdzeń z 505,7 do 1334,7 metrów poniżej dna morskiego (mbsf). Tutaj skupiamy się głównie na rozmieszczeniu pierwiastków syderofilnych i chalkofilowych w rdzeniu 40R, sekcja 1, odzyskanym między 616,24 a 617,68 mbsf. Ten unikalny interwał rdzeniowy zawiera przejście od osadów seisze i tsunami do wapienia pelagicznego po zderzeniu w „jednostce przejściowej” o grubości ~75 cm, umieszczonej pomiędzy odrodzonymi impaktytami poniżej i pelagicznymi osadami morskimi powyżej. Opisujemy tutaj wykrycie wyraźnej dodatniej anomalii Ir, która jest wyraźnie zidentyfikowana w pobliżu górnej części jednostki przejściowej, wraz z wzbogaceniami w inne pierwiastki syderofilne i chalkofilowe, które są związane z interwałami zawierającymi bogate w Ni i siarczki. Wynik ten jednoznacznie wiąże Chicxulub z globalną warstwą Ir i sekcjami granicznych K/Pg na całym świecie, potwierdzając w ten sposób związek między tworzeniem się kraterów a szczytem Ir wykrytym w tych sekcjach, które rejestrują masową ekstynkcję K/Pg. Dostarczenie Ir przez mikroskopijny pył, który krążył wokół Ziemi przed powrotem na miejsce uderzenia, nakłada istotne ograniczenia czasowe na odkładanie się jednostki przejściowej i leżących poniżej jednostek litologicznych pobranych w rdzeniu wiertniczym, wynoszące mniej niż kilka dekad. Rdzeń 40R-1 zawiera wyjątkowo dobrze zachowany zapis bezpośrednio po uderzeniu Chicxulub w kraterze, który można rozplątać za pomocą różnych znaczników geochemicznych, w tym stężeń HSE o wysokiej rozdzielczości i proporcji izotopów osmu (187Os/188Os). Dzięki zastosowaniu tych znaczników skutki uderzeń asteroidy w biosferę i globalne środowisko w pierwszych miesiącach do tysiącleci ery kenozoicznej, a także losy impaktora Chicxulub zostały ujawnione w bezprecedensowych szczegółach.

 

REZULTATY

 

Stratygrafia rdzenia

 

Stanowisko M0077 (N 21,45°, W 89,95°) znajduje się na morzu na półwyspie Jukatan powyżej pierścienia szczytowego Chicxulub. Chicxulub charakteryzuje się unikalnie zachowanym pierścieniem szczytowym o średnicy od 80 do 90 km, a miejsce wiercenia zostało wybrane w celu spełnienia szeregu celów naukowych, w tym testowania modeli powstawania pierścieni szczytowych. Rdzeń wiertniczy obejmuje około 110 m pouderzeniowych, hemipelagicznych i pelagicznych skał osadowych z okresu od wczesnego Eocenu (iprezu) do najwcześniejszego Paleocenu (dan), 130 m sujewitu i roztopionej skały uderzeniowej (przedział górnego szczytu pierścieni) oraz 610 m szokowych granitowych skał podłoża, intrudowanych przez magmowe wały przeduderzeniowe i interkalowanych z roztopionymi skałami uderzeniowymi. W przeciwieństwie do rdzenia ICDP Yaxcopoil-1 z 2002 r., wywierconego na lądzie około 60 km na południowy zachód od centrum w pierścieniowej fosie między pierścieniem szczytowym a zewnętrzną krawędzią krateru, stanowisko M0077 znajduje się w zagłębieniu na szczycie pierścienia szczytowego. Nieoczekiwanie w tym miejscu odnotowano minimalne dowody ubytku masy ze szczytów krawędzi krateru lub szczytów pierścieni, co doprowadziło do odzyskania stosunkowo kompletnej sekwencji granicznej K/Pg w strukturze Chicxulub, która jest zachowana na stosunkowo małej głębokości. Najwyższe ~3,5 m (620,88 do 617,33 mb/sf, rdzeń od 40R-1 do 41R-1) z osadów uderzeniowych obecnych w Ośrodku M0077 składa się głównie z drobnoziarnistego, dobrze posortowanego, przerobionego i złoconego suewitu (najwyższa część Jednostki 2A) bogate w zmienione (kiedyś szkliste) udarowe klasty roztopowe i izolowane otwornice kredowe. Powyżej jednostki 2A, jednostka przejściowa ~75 cm, składająca się zazwyczaj z rozdrabniającego w górę, laminowanego od ciemnobrązowego do ciemnoszarego brązu iłowca iłowego z mikrytem bogatym w węglany (jednostka 1G; od 617,33 do 616,58 mbsf), została zdeponowana przez końcowe osadzanie osady ponownie zawieszone i transportowane przez fale tsunami i sejsze. Jednostka 1G jest pokryta szarozielonym marglem o grubości ~3 cm (616,58 do 616,55 mbsf), który przechodzi w najniższy pelagiczny biały wapień Danian (jednostka 1F). Drobne rozmiary ziaren jednostki przejściowej, od gliny do drobnego mułu, sugerują, że większość tego osadu została zdeponowana w wyniku resuspensji i osiadania w miarę opadania energii w Zatoce Meksykańskiej. Dwa przedziały deformacji miękkiego osadu w środkowej i górnej części jednostki przejściowej świadczą o zaburzeniach sejsmicznych i lokalnym marnowaniu masy na topograficznie wysokim pierścieniu szczytowym, przynajmniej przed osadzeniem się nałożonego zielonego margla. Jednak wydaje się, że miejsce M0077 było w dużej mierze osłonięte przed poważnymi zakłóceniami, prawdopodobnie ze względu na położenie w zagłębieniu na szczycie pierścienia szczytowego.

 

Geochemia pierwiastków syderofilnych i rozkład siarczków

 

Najpierw używamy kombinacji umiarkowanie syderofilnych stężeń Ni i litofilnego Cr jako zastępstwa do śledzenia możliwych wzbogaceń w Ir i innych HSE. Wyraźne wzbogacenia Ni, przekraczające 100 ppm są obserwowane zarówno na górze, jak i na dole jednostki przejściowej, w porównaniu ze stosunkowo niskimi stężeniami Ni (<35 ppm) w pozostałej części jednostki przejściowej, swevicie (jednostki 2A, 2B i 2C). ), udarowe roztopione skały (blok 3A i 3B) oraz granitowe podłoże (blok 4). Tuż nad dość ostrym, stylizowanym kontaktem, najniższa część jednostki przejściowej zawiera, rozłożone na kilkucentymetrowym przedziale (617,36 do 617,32 mbsf), kilkumilimetrowe warstwy wzbogacone w Ni, o stężeniach przekraczających 200 ppm. W górnej części jednostki przedział ~5 cm od 616,58 do 616,53 mbsf, który obejmuje szarozielony margiel, charakteryzuje się stężeniami Ni od 50 do 100 ppm. Podwyższonym stężeniom Ni na dnie jednostki przejściowej (617,34 do 617,32 mbsf) towarzyszą najwyższe stężenia Re i Os w mierzonym profilu, ale pokrywają się one z jedynie nieznacznie podwyższonymi zawartościami Ir, Ru i Pd. Natomiast najwyższa część jednostki przejściowej i szarozielony margiel (616,63 do 616,53 mbsf) charakteryzują się koncentracją Ir co najmniej o jeden rząd wielkości wyższą niż w górnej skorupie kontynentalnej. Na podstawie 49 pomiarów Ir w skałach masowych, wartości Ir wynoszą około ~1,0 części na miliard (ppb) w przedziale ~5 cm od 616,60 do 616,55 mbsf. Tylko jeden punkt danych Ir u podstawy szaro-zielonej warstwy margli (~616,58 mbsf) przekracza 1 ppb i jest związany ze stosunkowo wysokimi stężeniami Os, Ru, Pt i Pd. Początkowe stosunki izotopów Os (187Os/188Os) w najniższej jednostce przejściowej wahają się od 0,281 do 0,367 i spadają do 0,224 do 0,250 w najwyższej jednostce przejściowej i leżących powyżej szarozielonych marglach. 187Os/188Os spadają jeszcze dalej do ~0,198 w najniższym białym wapieniu Danian jednostki 1F (616,53 do 616,48 mbsf), po czym powoli wracają do bardziej radiogenicznych wartości ~0,222 przy 616,26 mbsf (ryc. 3). Podczas gdy HSE w innych miejscach w Rdzeniu 40R-1 wykazują stężenia i sygnatury podobne do tych obserwowanych w górnej skorupie kontynentalnej, zgodnie z nachylonym wzorem z niskimi stężeniami Ir i Ru oraz wyższymi stężeniami Pt i Pd, podstawa szarozielonego margla i górna część jednostki przejściowej wykazują stężenia HSE o rząd wielkości wyższe niż górna skorupa kontynentalna ze stosunkowo płaskimi wzorcami HSE znormalizowanymi dla chondrytów CI. Wszystkie przedziały rdzeniowe, z wyjątkiem tych sąsiadujących z szarozielonym marglem (~616,63 do 616,53 mbsf), wykazują stężenia Ir i innych HSE podobne do tych zmierzonych wcześniej dla większości próbek z wiertni przybrzeżnych Chicxulub 1 (C1), Yucatán 6 (Y6) i Yaxcopoil-1 (Yax-1), bez wyraźnych wkładów meteorytowych i przybliżających wartości skorupy kontynentalnej. Ogólnie rzecz biorąc, impakty Chicxulub zazwyczaj zawierają mniej niż 0,1% składnika chondrytowego. Kilka sproszkowanych odłamków topliwej skały uderzeniowej z rdzeni wiertniczych Y6 i C1 to jedyne wyjątki, dla których wcześniej zmierzono podwyższone stężenia Ir do 15 ppb. Te ostatnie pozostają trudne do interpretacji na podstawie ich pozycji stratygraficznej, ale mogą reprezentować nietypową niejednorodność próbki.

Warstwy graniczne kredowo-paleogeniczne na całym świecie są związane z minerałami siarczkowymi, które mogą zawierać szeroki zakres pierwiastków chalkofilowych i syderofilnych. Jednak wtórne minerały siarczkowe (w tym piryt, piryt zawierający Ni i chalkopiryt) znajdują się w całym rdzeniu wiertniczym IODP-ICDP Expedition 364 i są w dużej mierze powiązane z procesami hydrotermalnymi. W rdzeniu 40R-1 ziarna i warstwy siarczkowe występują nie tylko w przedziałach wzbogaconych w Ni, zarówno na górze, jak i na dole jednostki przejściowej, ale także w innych miejscach. Siarczki te charakteryzują się zmienną mineralogią, składem i rozmiarem, z guzkami do kilku centymetrów zaburzającymi złoże w jednostce przejściowej przy ~616,7 mbsf oraz w szarozielonym marglu.[2] (…)

 

Moje 3 grosze

 

Darowałem Czytelnikowi dalszy ciąg pisany stricte naukowym językiem. Mam nadzieję, że to, co przeczytał powyżej stanowi twardy dowód na hipotezę impaktową zagłady dinozaurów i przypuszczalnych Dinozauroidów. Hipoteza impaktowa została bezspornie udowodniona. Quod erat demonstrandum...


[1] Źródło – Onet.pl

[2] Źródło - https://advances.sciencemag.org/content/7/9/eabe3647 . Przekład z angielskiego – ©R. Leśniakiewicz