Albert
Rosales
Lokalizacja: Baza
Wojskowa Santa Lucia, Zumpango, Meksyk
Data: maj 1971
Opis
incydentu:
To była kolejna zwykła noc dla
15-letniej Dolores Martinez Briones,
która mieszkała z rodzicami w części bazy przeznaczonej na domy dla rodzin
wojskowych. Przerażona upałem, wstała w środku nocy i otworzyła okno. Sama,
jako jedyna zauważyła coś dziwnego: około 200 metrów dalej, cylindryczny
metalowy obiekt unosił się bezszelestnie siedem metrów nad ziemią, nieruchomy i
niemożliwy do zignorowania.
Po kilku minutach platforma
zaczęła powoli opuszczać się z dołu obiektu. Dolores wkrótce zauważyła dwóch
mężczyzn ubranych na biało. Krój i kolor ubrań natychmiast przypomniały jej
mundury lekarskie, co spotęgowało jej niepokój. Początkowo jej nie zauważyli,
ale wkrótce zaczęli patrzeć prosto na nią.
Serce Dolores zabiło mocniej, a
ona stała nieruchomo, ogarnięta strachem. Platforma powoli opadała, aż dotknęła
ziemi, a mężczyźni zaczęli iść w jej kierunku. Gdy się zbliżyli, zauważyła, że mieli około 180 cm wzrostu, jasną cerę, brązowe włosy i oczy oraz buty na grubych,
białych podeszwach. Przez kilka sekund wszystko wydawało się zawieszone w
powietrzu. Nie mogła się ruszyć ani krzyczeć, mogła tylko patrzeć, jak posuwają
się naprzód.
Kiedy się zbliżali, Dolores
wyraźnie usłyszała w myślach wiadomość: „Zachowajcie spokój, jesteśmy spokojni,
nic wam się nie stanie. Chodźcie do nas”. Stopniowo zaczęła oddychać głębiej i
poczuła, jak strach ustępuje, zastąpiony dziwnym uczuciem zaufania.
Otworzyła drzwi i wyszła. Wtedy w
jej umyśle pojawiła się nowa wiadomość, zapraszająca ją, by podążyła za nimi do
statku. Czuła, że nie ma niebezpieczeństwa i, niemal instynktownie, ruszyła w stronę obiektu.
Towarzyszyła dwóm mężczyznom na
platformę, która cicho wjechała do wnętrza statku. Kiedy właz się otworzył,
wyłoniła się trzecia istota, starsza, z siwymi włosami i niewielką brodą,
ubrana w takie same jasne ubrania i buty jak pozostała dwójka. Dolores była
zaskoczona, słysząc, jak mówi werbalnie, po hiszpańsku, co było czymś
nieoczekiwanym wśród istot, które do tej pory porozumiewały się jedynie
telepatycznie. Jego twarz emanowała spokojem i ciepłem. Stanowczym gestem
wyciągnął rękę i zaprosił ją do środka.
Wewnątrz statku Dolores spojrzała
w górę i zobaczyła małe kolorowe światełka rozsiane po suficie i ścianach.
Przed nią znajdował się panel sterowania, umieszczony przed pojedynczą ławką
przymocowaną do podłogi i otoczony metalową ścianą, tworząc przestrzeń, którą
natychmiast skojarzyła z mostkiem dowodzenia statku – uporządkowaną, cichą i
wyraźnie technologiczną.
W obliczu nieoczekiwanego,
Dolores zapytała mężczyznę o imię. Wtedy powiedział, że identyfikują się za
pomocą kodów i że być może ich nie rozumie, ale może nazywać go Przedwiecznym.
Wtedy zapytał, czy chce poznać jego świat, zapewniając ją, że wróci
bezpiecznie. Dolores zgodziła się, wciąż próbując zrozumieć, że mimo wyglądu
przypominającego ludzi, istoty te wyraźnie się różnią.
Zdjął ze stołu lekki, cienki
biały kombinezon, podobny do tego, który sam nosił, i podał go Dolores.
Założyła go na piżamę i została poinstruowana, aby mocno trzymać się relingu
otaczającego jedyne siedzenie na statku – niezbędne zabezpieczenie podczas
podróży. Dwaj wysocy mężczyźni milczeli obok niej, gdy zajmowała pozycję.
Starszy usiadł następnie na
jedynym siedzeniu na statku i zaczął naciskać przyciski przed sobą. Małe
światełka bezgłośnie zapalały się i gasły, sygnalizując rozpoczęcie procedury.
Dolores pozostała nieruchoma, trzymając się relingu, niezwykle ciekawa tego, co
się zaraz wydarzy.
Każde naciśnięcie przycisku
powodowało mruganie małych światełek, ale nie słychać było żadnego dźwięku, nic
nie wskazywało na ruch. Wtedy Starszy przemówił: „Jesteśmy już w kosmosie.
Zmierzamy do mojego świata, oddalonego o jakieś dwa lata świetlne”. Dolores
zdała sobie sprawę, że statek pozostaje całkowicie stabilny. Poruszona
impulsem, spojrzała na Starszego i zapytała: „Czy mogę zobaczyć gwiazdy?”.
Nacisnął przycisk, otwierając przed nią małe okienko. Wyjrzała przez nie, ale
zobaczyła tylko ciemność. Wyjaśnił: „Z powodu prędkości, z jaką się poruszamy,
nie da się niczego zobaczyć na zewnątrz”.
Po chwili Starszy spojrzał na
Dolores i zapytał, czy chce zobaczyć swój świat z daleka. Odpowiedziała, że tak.
Nacisnął przycisk i przed nią otworzyło się małe
okienko, odsłaniając jasną, srebrną
kulę. Dolores była pod wrażeniem, obserwując, jak planeta zdawała się szybko
zbliżać, i w ułamku sekundy zdała sobie sprawę, że statek już ląduje.
Wtedy otworzyły się drugie drzwi,
odsłaniając nowe, wewnętrzne pomieszczenie statku. Znalazła się w pomieszczeniu
z płaskim, metalicznym sufitem i podłogą, oświetlonym słabym światłem, którego
źródła nie potrafiła zidentyfikować. Przed przezroczystą kapsułą Starszy
wyjaśnił, że konieczne będzie poddanie się procesowi sterylizacji. Powiedział
Po przejściu kilku korytarzy
dotarli do miejsca, gdzie różne przejścia otwierały się w różnych kierunkach.
Starszy zawahał się przez chwilę, a potem poprosił ją, by poszła za nim.
Powiedział, że pokaże jej, jak żyją. Gdy posuwali się naprzód, wyjaśnił, że ich
społeczeństwo bardzo różni się od ludzkiego. Populacja była ściśle
kontrolowana: gdy jedno z nich umierało, drugie rodziło się na jego miejsce,
poprzez sztuczne zapłodnienie. Nie było chorób i prawie nikt się nie starzał.
Dodał, że nie byli nieśmiertelni, po prostu żyli bardzo długo.
Wszystko działało w idealnym
porządku. Dolores została zaprowadzona do kwatery: prostych pomieszczeń,
zaprojektowanych dla sześciu osób. W jednej z nich znajdował się niski blat, na
którym stał pojemnik z małymi, okrągłymi, żółtawymi przedmiotami. Dolores
spojrzała z zaciekawieniem. Starszy podał jej jeden, dając jasno do
zrozumienia, że prawdopodobnie są jadalne, ale odmówiła.
Dotarli do dużej, przestronnej i
cichej sali. Tam Starszy powiedział Dolores: „My również wierzymy w Boga.
Nazywamy go siłą stwórczą, czujemy jego obecność we wszystkim, co istnieje we
Wszechświecie i czcimy go” – wyjaśnił, pokazując, jak rozpoznają, szanują i czczą
tę uniwersalną obecność.
Dalej dotarli do strefy
przeznaczonej wyłącznie dla dzieci. Dorosła kobieta obsługiwała panele i ekrany
pełne dziwnych symboli, niektóre przypominające hieroglify; Dolores rozpoznała
litery Z i X. To właśnie tam, po raz pierwszy w tym cichym i uporządkowanym
świecie, ktoś się do niej uśmiechnął: dziecko w wieku około ośmiu lat, które
pomachało jej i radośnie ją powitało.
Stamtąd zaprowadzono ich do
pięknego ogrodu, osłoniętego dużą, przezroczystą szklaną kopułą. Rosły tam
drzewa, krzewy i kwiaty o różnych kolorach. Starszy wyjaśnił, że wiele z tych
roślin pochodzi z Ziemi. Powiedział, że ich planeta jest podobna do naszej, ale
utraciły naturalną ochronę i muszą żyć pod ziemią.
Dodał, że woda jest bardzo
rzadka, używana tylko do niezbędnych celów i że wszystko na planecie wymaga
starannej kontroli, aby zapewnić wszystkim przetrwanie.
Kiedy szli przez oświetlone
korytarze, Starszy wyjaśnił, że są bardzo podobni do ludzi, choć ich ciała
funkcjonują inaczej. Powiedział, że w tym świecie żyją ludzie z własnej woli,
pokojowo nastawieni, zawsze gotowi pomóc ludzkości w razie potrzeby.
Potem, patrząc Dolores prosto w
oczy, zapytał, czy chciałaby z nimi zostać. Natychmiast odmówiła.
Powrót odbył się w całkowitej
ciszy. Zanim ją opuścił, Starszy podszedł i powiedział spokojnym głosem: „Nie
mów nikomu o tym, co widziałaś. Nikt ci nie uwierzy”.
Dotarłszy do drzwi wejściowych,
Dolores zatrzymała się i obejrzała. Statek i istoty zniknęły.
Po wielu latach wciąż pamiętała
każdy szczegół tego doświadczenia. Czuła mieszaninę podziwu, tęsknoty i żalu,
że nie przyjęła zaproszenia do pozostania w tym nieznanym i niezwykłym świecie.
Tekst, badania i zdjęcia:
Fantastic Enigmas © 2026 — Bruce F.
·
Sprawa Dolores Martinez Briones została zgłoszona
przez samą świadek Luisowi Ramírezowi
Reyesowi, meksykańskiemu badaczowi i pisarzowi zajmującemu się ufologią, i
opublikowana w książce „Acoso Extraterrestre: Hablan las Víctimas” (Nękanie
pozaziemskie: Ofiary mówią). Książka zawiera bezpośrednie zeznania świadków,
zebrane przez samego autora na przestrzeni lat badań terenowych.
·
Sprawa została udokumentowana w książce „Humanoid
Encounters 1970–1974: The Others Among Us” autorstwa Alberta S. Rosalesa, kubańsko-amerykańskiego badacza, który stał
się międzynarodowym autorytetem dzięki zebraniu tysięcy relacji ze spotkań z
humanoidalnymi istotami na całym świecie.
Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

