Powered By Blogger

wtorek, 21 kwietnia 2026

Noc horrorów Tribeczu…

 


František Kovár

 

…czyli co nas obserwowało przy ognisku i dlaczego musiał spaść strzał?

    Mówią, że Tribeč wybiera kogo ma straszyć. Zawsze odnosiłem się do tych historii z rezerwą, dopóki jednej nocy nie usiadłem z przyjaciółmi przy ognisku na skraju lasu. Tamten wieczór zmienił moje spojrzenie na to, co wszystko może ukrywać w cieniu drzew, kiedy myślisz, że jesteś bezpieczny.

 

    Chłód zastąpiony szokiem

 

    Siedzieliśmy w kółku. Ja i mój przyjaciel byliśmy po jednej stronie ogniska, reszta obozu siedziała naprzeciwko nas. Śmiali się i debatowali, odwracając się plecami do ciemnego lasu. Patrzyliśmy we dwójkę prosto przed siebie - przez płomienie i w ciemność za nimi.

    To kontrast światła i cienia sprawił, że to dostrzegliśmy. Ni stąd ni zowąd w ciemności, tuż za plecami naszych niczego nie podejrzewających przyjaciół, pojawiło się coś, co od razu sprawiło, że krew mi się ścięła…

   

Coś nas obserwowało

  

To nie było zwykłe zwierzę. Miał cztery nogi, ale figura była dziwna. Najbardziej zszokowała mnie nienaturalnie duża głowa i dwa wielkie, świecące oczy w kształcie migdałów. To nie był zwykły przypadkowy błysk od ognia. Te oczy były skierowane na nas. To był inteligentny, fajny wygląd, który po prostu tam nie pasował.

    Czułem, że moje ciało zdrętwiało ze strachu. Wiedziałem w tym momencie, że nie patrzę na jelenia czy dzika. Proporcje głowy i wyraz oczu były zbyt obce.

 

    Strzał w nieznane

   

Kolega, który siedział tuż obok mnie zareagował, zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć. Wyciągnął pistolet gazowy i strzelił w stronę zjawiska. Ostry huk przeciął nocną ciszę i przestraszył wszystkich wokół ognia. Przyjaciele z naprzeciwka nie mieli pojęcia, co się dzieje, dopóki im nie powiedzieliśmy.

    Jednak cud zniknął bez śladu w tym samym ułamku sekundy. Żadnych szeleszczących liści, żadnych pękających gałęzi, nic. To tak, jakby się rozpłynęło w powietrzu, gdy tylko mu przerwaliśmy.

 

    Co to było?

 

    Przez resztę wieczoru analizowaliśmy to, co naprawdę widzieliśmy. Do dziś nie mogę znaleźć na to racjonalnego wyjaśnienia. Ta wielka głowa i migdałowe oczy wciąż są w mojej głowie. Tribeč zostawił nas w spokoju tej nocy, ale uczucie, że z ciemności obserwuje nas coś niewytłumaczalnego, zostanie we mnie na zawsze.

 

Uwagi:

 

Myślę, że mogło to być jedno z tych międzywymiarowych stworzeń, które obserwuje się tu i ówdzie na całym świecie.

Z drugiej strony znów powraca myśl o Neodinozaurach i Dinozauroidach, które kryją się we wnętrzu Ziemi i od czasu do czasu pokazują się na powierzchni – stąd poszła fama o smokach i diabłach zamieszkujących jaskinie i interior naszej planety. Jedno jest pewne – w Tribeczu i innych górach coś się dzieje i to coś ma związek z nami.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz