František Kovár
…czyli co nas obserwowało przy ognisku
i dlaczego musiał spaść strzał?
Mówią, że Tribeč wybiera kogo ma straszyć.
Zawsze odnosiłem się do tych historii z rezerwą, dopóki jednej nocy nie
usiadłem z przyjaciółmi przy ognisku na skraju lasu. Tamten wieczór zmienił
moje spojrzenie na to, co wszystko może ukrywać w cieniu drzew, kiedy myślisz,
że jesteś bezpieczny.
Chłód
zastąpiony szokiem
Siedzieliśmy w kółku. Ja i mój przyjaciel
byliśmy po jednej stronie ogniska, reszta obozu siedziała naprzeciwko nas.
Śmiali się i debatowali, odwracając się plecami do ciemnego lasu. Patrzyliśmy
we dwójkę prosto przed siebie - przez płomienie i w ciemność za nimi.
To kontrast światła i cienia sprawił, że to
dostrzegliśmy. Ni stąd ni zowąd w ciemności, tuż za plecami naszych niczego nie
podejrzewających przyjaciół, pojawiło się coś, co od razu sprawiło, że krew mi
się ścięła…
Coś
nas obserwowało
To nie było zwykłe zwierzę. Miał
cztery nogi, ale figura była dziwna. Najbardziej zszokowała mnie nienaturalnie
duża głowa i dwa wielkie, świecące oczy w kształcie migdałów. To nie był zwykły
przypadkowy błysk od ognia. Te oczy były skierowane na nas. To był
inteligentny, fajny wygląd, który po prostu tam nie pasował.
Czułem, że moje ciało zdrętwiało ze
strachu. Wiedziałem w tym momencie, że nie patrzę na jelenia czy dzika.
Proporcje głowy i wyraz oczu były zbyt obce.
Strzał
w nieznane
Kolega, który siedział tuż obok
mnie zareagował, zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć. Wyciągnął pistolet gazowy
i strzelił w stronę zjawiska. Ostry huk przeciął nocną ciszę i przestraszył
wszystkich wokół ognia. Przyjaciele z naprzeciwka nie mieli pojęcia, co się
dzieje, dopóki im nie powiedzieliśmy.
Jednak cud zniknął bez śladu w tym samym
ułamku sekundy. Żadnych szeleszczących liści, żadnych pękających gałęzi, nic.
To tak, jakby się rozpłynęło w powietrzu, gdy tylko mu przerwaliśmy.
Co to było?
Przez resztę wieczoru analizowaliśmy to, co
naprawdę widzieliśmy. Do dziś nie mogę znaleźć na to racjonalnego wyjaśnienia.
Ta wielka głowa i migdałowe oczy wciąż są w mojej głowie. Tribeč zostawił nas w
spokoju tej nocy, ale uczucie, że z ciemności obserwuje nas coś
niewytłumaczalnego, zostanie we mnie na zawsze.
Uwagi:
Myślę, że mogło to być jedno z tych
międzywymiarowych stworzeń, które obserwuje się tu i ówdzie na całym świecie.
Z drugiej strony znów powraca myśl o Neodinozaurach i Dinozauroidach, które kryją się we wnętrzu Ziemi i od czasu do czasu pokazują się na powierzchni – stąd poszła fama o smokach i diabłach zamieszkujących jaskinie i interior naszej planety. Jedno jest pewne – w Tribeczu i innych górach coś się dzieje i to coś ma związek z nami.
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz

