Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HAARP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HAARP. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 kwietnia 2019

Broń M – meteo



Anteny instalacji HAARP k./Gakona (AK)



Oleg Fajg

Niedawno pojawiła się w mediach informacja o sporządzeniu na zlecenie Pentagonu laserowej instalacji, mogącej spowodować „błyskawiczne ulewy”. W tym celu urządzenie emituje dwie wiązki energii, gdzie zasadnicza wiązka jest okrywana przez wiązkę o mniejszej intensywności.

Jeszcze w dalekiej Przeszłości ludzie opowiadali legendy o uczestnictwie groźnych sił Przyrody w wojnach i potyczkach. Weźmy np. antyczne mity, w których olimpijscy bogowie wojując z sobą i ze śmiertelnymi szeroko posługiwali się huraganami, sztormami, burzami… A główny bóg Zeus mniał swój najważniejszy atrybut – wiązkę piorunów. 

Minęły millenia, i w II połowie XX wieku podobne marzenia zaczęły stawać się rzeczywistością. Nasamprzód konspirologowie z fantastami, a potem i fizycy z meteorologami zagadali o tajemniczej, broni geofizycznej – broni M spoza triady broni A, B i C – BMR czyli broni masowego rażenia… I pierwszym krokiem zrobionym jeszcze w latach 50-tych stały się eksperymenty ze sztucznym schładzaniem pokrywy chmur wywołującym obfite opady.


Operation Popeye


Pierwszym znanym doświadczeniem nad zastosowaniem klimatycznej, a dokładniej pogodowej BMR były eksperymenty z czasów Wojny Wietnamskiej. Tak więc w toku Operacji Popeye (to postać z disnejowskiej kreskówki – przyp. aut.) trwającej w latach 1967-1972, Amerykanie rozpylili nad dżunglą ponad 5400 ton jodku srebra i dwujodku ołowiu (AgI i PbI2). W ostatecznym rezultacie pora deszczowa wydłużyła się o pół miesiąca, a ilość opadów w górnym biegu Mekongu wzrosła trzykrotnie. Apoteozą uderzenia klimatycznego stała się katastrofalna powódź w 1971 roku, która zatopiła 1/10 część terytorium nie tylko Północnego, ale także Południowego Wietnamu.

Operacja Popeye

Operacja Popeye pokazała dokładnie całą złożoność używania broni M. Nie patrząc już na użyte kolosalne środki, celem operacji było zatopienie „drogi Ho Chi Mina”, którą przemieszczali się partyzanci z Vietcongu, tak by nie była ona dostępna, jednakże Popeye była jedynie częścią strategii tej wojny. Istniała specjalna amerykańska jednostka inżynieryjna, która przy pomocy ciężkiej techniki do prac ziemnych likwidowała wierzchnią warstwę żyznej gleby, przekształcając wielkie areały pól ryżowych i przylegającej do nich dżungli w jałowe, nieurodzajne błota.[1]


Potworny projekt


Pełne fiasko wietnamskiej awantury w żaden sposób nie ochłodziła gorących głów waszyngtońskich „jastrzębi”.[2] I tak do 1983 roku, w sekretnych centrach Pentagonu całą parą szły prace i badania do Project Stormfury. Tym razem Waszyngton postawił przed uczonymi ambitne zadania: znaleźć sposób na sztuczne stworzenie takich niszczących zjawisk jak: tornado, huragany, tajfuny i sztormy. 

Pomiędzy nimi, próby stworzenia geofizycznej broni M były prowadzone przez Amerykanów na długo przed awanturą w Wietnamie. I tak pod koniec lat 40-tych, w USA szły prace w ramach Project Seal. Był on poświęcony zastosowaniu bomb atomowych na płyciznach i przybrzeżnym szelfie kontynentalnym. Zakładano, że wybuchy megatonowych ładunków spowodują potężne tsunami, które zmyje wszelkie nabrzeżne instalacje nieprzyjaciela. Jednakże podobne eksperymenty wykazały, że ich rezultaty są niejednoznaczne i je wkrótce przerwano. Kiedy o tym dowiedział się akademik Andriej Sacharow, to zaproponował wsteczny wariant – założyć atomowe fugasy wzdłuż atlantyckiego wybrzeża USA i zdetonować je, niszcząc co większe centra przemysłowe. Ów potworny projekt był odrzucony przez Sztab Generalny z powodu niezmiernych strat w ludności cywilnej.[3]


Za zasłoną tajemnicy


Bez względu na otaczający te sprawy woal tajemnicy, część badań geofizycznych była prowadzona (i do tego czasu jest prowadzona) w sposób jawny. Jest po temu kilka przyczyn:


  • Po pierwsze – mają miejsce manipulowanie opinią publiczną pod przykryciem humanitarnych celów zapobiegania i walki z biedą i nieszczęściami;
  • Po drugie – służby specjalne USA zrozumiały, że ufolodzy i konspirolodzy otworzyli przed nimi złote wrota do magazynu informacyjnych „przykrywek”. Wystarczy teraz tylko lekko popchnąć w pożądanym przez nie kierunku najbardziej zaangażowanych entuzjastów niezależnych badań. Zupełnie tak, jak w serialu „Z Archiwum X”, gdzie sedno sprawy zawsze znajduje się gdzieś obok…[4] 
  • Po trzecie – chociaż wielkoskalowe eksperymenty z bronią M i zmianami klimatu byłyby praktycznie nie do ukrycia przed oczami przeciwnika, to dlatego należy odwrócić jego uwagę od nich i skierować ją na fałszywe tropy.[5]

 
Pod koniec lat 60-tych prasę obiegły wieści o jakichś dziwnych, mobilnych stanowiskach, które były chronione przez paramilitarne jednostki ochronne. Najczęściej widziano je w pobliżu słynnej „Alei Tornad” wiodącej od Zatoki Meksykańskiej do Środkowego Zachodu. Wedle niektórych świadectw, były to stanowiska wyrzutni kontr-tornado, będące w stanie wygasić potworne wiry powietrzne, puszczając im na spotkania analogiczne wichury. 

Jak tylko o tym zaczęły się wypowiadać centralne media, to od razu pojawiły się plotki i pogłoski, że te tajemnicze, cudowne klimatrony są winne pojawieniu się kilku tornad, które w 1969 roku nawiedziły Panamę. Od tego czasu stosunki tego kraju z Białym Domem były naprężone i wielu uwierzyło w tą legendę miejską. Jednak później mobilne klimatrony nijak nie były w stanie ochronić południowych stanów USA przed huraganem Katrina i jej „siostrami”.


Widok na zespół anten instalacji SURA k./Niżniegorodska



Gra na „jonosferycznej harfie”


Dzisiaj, kiedy mówi się o stworzeniu klimatycznej broni masowego rażenia, przede wszystkim mówi się o Programie Badań Zórz Polarnych Promieniowaniem Radiowym o Wysokiej Częstotliwości tak nazwanym projektem HAARP – High Frequency Active Auroral Reseach Program – czyli dziennikarskiej jonosferycznej harfy.  

Rozmieszczony w okolicach Gekona na Alasce poligon HAARP jest podobny do boiska piłkarskiego z całym lasem pionowych, telewizyjnych anten. Głównym celem jonosferycznej harfy było zbadanie najwyższej warstwy atmosfery Ziemi – jonosfery. I tak np. przy pomocy oprzyrządowania HAARP badało się zachowanie potoków cząstek naładowanych, które przynosi wiatr słoneczny w magnetosferę Ziemi. 

Autorzy legend miejskich twierdzili od samego początku, że anteny HAARP są przeznaczone do tworzenia jakichś „efektów rezonansowych” po to, by zrobić w jonosferze jakieś „zgęstki energii” i przy ich pomocy wywołać w dowolnym miejscu planety huragany, tajfuny, susze i powodzie. 

Jednakże nawet teoretycznie HAARP nie mógłby zmienić stanu jonosfery wskutek wielu warunków. Moc promieniowania poligonu na Alasce może wystarczyć na jakieś innowacyjne badania, ale nie na jakieś „globalne ataki atmosferyczne”. No i wreszcie puszczono w obieg pogłoski o tajnej broni M w czasie pełnego przerwania i ukończenia badań w lecie 2014 roku. Gdyby uczeni z Pentagonu i NASA uczestniczący w tej misji otrzymali jakieś wyniki zachęcające do kierowania pogodą, to czy Kongres USA przerwałby te badania Projektu HAARP? Owszem, przerwanie prac nad „sondowaniem jonosferycznym” mogło być „przykrywką” dla następnego stadium badań z podwyższonym gryfem tajności. 

No i niestety, do dziś dnia nikt nie może objaśnić zasad „klimatycznego” oddziaływania poligonu na Alasce i jego odpowiedników rozmieszczonych na całym świecie: od Grenlandii do Australii. Podpowiedzi można znaleźć w analogicznych projektach w rodzaju: EISCAT, SPEAR czy w byłym radzieckim zestawie SURA.


Anteny SURA



Stukanie elektronicznego „Dzięcioła”


W swoim czasie u ufologów i konspirologów był bardzo popularny pogląd o tym, że rosyjskim odpowiednikiem alaskańskiego HAARP była instalacja SURA w Obwodzie Niżniegorodskim. Ufolodzy do dziś dnia twierdzą, że niżniegorodska instalacja służy do łączności z Kosmitami, a konspirologowie dowodzą, że to właśnie tutaj ukrył się międzynarodowy „spisek klimatyczny”. Z powodu charakterystycznego dźwięku przekazywanych sygnałów radziecki HAARP otrzymał w kręgach niezależnych badaczy zjawisk anomalnych nazwę „Dzięcioł”.[6]  

Miedzy innymi, na oficjalnej stronie Projektu można zaczerpnąć informację o tym, że ten jonosferyczny zestaw składa się ze 144 anten promieniujących z mocą 750 kW. Tam odbywają się badania regularnej generacji sztucznej turbulentności i sztucznego promieniowania elektromagnetycznego plazmy jonosferycznej w różnych przedziałach przy działaniu silnego promieniowania mikrofalowego

No i oczywiście ta informacja stała się urodzajną glebą dla kolejnych plotek o pracach nad radziecką bronią M. Do tego entuzjaści hipotezy o wszechświatowym spisku i ufolodzy nie przyjmują do wiadomości faktu, że moc SURY jest o wiele mniejsza niż moc jednego tylko stanowiska HAARP.

Do tego finansowanie przez długie lata Projektu przez Ministerstwo Obrony mogły działać na korzyść hipotezom o wojskowym zastosowaniu SURY.


  • Po pierwsze – to ultratajna tematyka pozahoryzontalnych stacji radiolokacyjnych, które byłyby w stanie wykrywać odpalenia ICBM za oceanem.
  • Po drugie – plazmowe zgęszczenia w jonosferze, jeszcze z czasów SDI rozpatruje się jako sposób neutralizacji tychże ICBM. Należy zauważyć, że podobną ideę rozwinął akademik R.F. Artiemienko. A jeżeli nawet takie eksperymenty przeprowadzano, to można tu tylko mówić o bazowych, podstawowych, fundamentalnych pracach nad opracowaniem broni jonosferycznej w dalekiej przyszłości. 


Na drodze skonstruowania wojskowych systemów kierowania pogodą stoja także trudności prawne. Wiodące mocarstwa podpisały cały szereg umów i traktatów oraz memorandów kategorycznie zabraniających używania jakichkolwiek typów i rodzajów bojowych klimatronów

Do tego dochodzi jeszcze jedna – główna przyczyna niesterowności huraganami jest energetyczna. Energię zwyczajnej chmury deszczowej można porównać do energii zawartej w jednej głowicy nuklearnej o średniej mocy. Do ogrzania tylko 1 km³ przestrzeni powietrznej potrzebna jest stacja energetyczna o ogromnej mocy. A m.in. dla globalnego wpływu na pogodę, należy kierować kolosalnymi masami powietrznymi, wytwarzającymi także nieduże tajfuny albo tornada.


Anteny zestawu radiolokacji pozahoryzontalnej DUGA 2 w okolicach Czarnobyla



Moje 3 grosze




Sterowanie pogodą stanowi odwieczne marzenie człowieka, a szczególnie stało się ważne w czasach, kiedy pogoda jest coraz bardziej rozregulowana i występujące z powodu EGO anomalie pogodowe są coraz silniejsze i co za tym idzie – groźniejsze, a także całkowicie nieprzewidywalne. Piszę te słowa patrząc w okno, za którym lśni palące, kwietniowe słońce, temperatura sięga +25ºC a wiatr kłębi północno-afrykański pył, który osadza się wszędzie, gdzie tylko zdoła się wcisnąć i wraz z pyłkami kwitnących roślin torturuje przede wszystkim alergików. 


Jak na razie zdani jesteśmy na siły Natury i to jest wiadomość zła. Gorsza wiadomość jest taka, że mało kto kwapi się by robić coś w celu zmniejszenia EGO. Na razie sytuacja przypomina czekanie na Godota: „siedzita tu i godota, a Godota jak nie było tak nie ma…” To, co się robi to kropla w morzu tego, co zrobić należy; przywrócić ziemi szatę roślinną, sadzić lasy i przejść na czystą energię odnawialną. Zresztą o czym mówimy – obłędna gospodarka rabunkowa prowadzi do totalnej dewastacji lasów. W normalnych czasach, za tzw. komuny w średniej wielkości nadleśnictwach pozyskiwano 2500 m³ drewna – dzisiaj corocznie wycina się co najmniej 4500 m³! Na stokach gór Pasma Babiogórskiego corocznie są coraz to większe dziury w caliźnie pokrywających je lasów…


Tak jest w lasach państwowych, gdzie wycięte połacie się jednak zalesia. A w prywatnych? Te są cięte bez opamiętania, a o zalesieniach nie ma mowy – chłopki-roztropki liczą na naturalne odnowy… Efekty są nieciekawe – osuwiska ziemne, straty w zwierzostanie, migracje zwierząt w pobliża ludzkich siedzib, susza glebowa, pożary i gradacje szkodników… Ale kogo to obchodzi? Najważniejsza jest kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Czasami łapię się na tym, że myślę iż red. Andrzej Zalewski umarł w porę – gdyby zobaczył to, co się dzieje w lasach, to by Go szlag na miejscu trafił! 

Wszelkiego rodzaju legendy miejskie są tworzone właśnie po to, by odwrócić uwagę ludzi od prawdziwych problemów i skupić ją na pozornych: na LGBT, na wychowaniu seksualnym, na podłych komuchach, podłych nauczycielach czy migrantach, a w międzyczasie sprzedaje się kraj za psie pieniądze i organizuje ogłupiałym ludziom igrzyska w czasie których rzuca się im ochłapy z jaśniepańskiego stołu: a to 500+, a to 100+ - same, kurwa, plusy minusów nie ma! 

No bo o to tu chodzi – chlebek dla nich, igrzyska dla czerni, a od czasu do czasu jakiś problemik: a to chemtrails, a to szczepionki, a to jakieś haarpy i sury, a to zbiórka na katedrę we Francji… - nich czerń się czymś zajmie i nie patrzy władzy na ręce. W końcu miodek i sperka jest dla nich, a bryndza dla nas.                 



 Źródło - "Tajny XX wieka" nr 5/2019, ss. 20-21
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz


[1] Na tym właśnie polegał sens tej wojny – zagłodzić naród tak, by powstał przeciwko swojej władzy. Wietnamczycy nie ulegli, za to wariant ten przećwiczono z dobrym skutkiem w Polsce w latach 80-tych, poprzez nałożenia embarga na żywność i pasze z Zachodu.
[2] Jednym z tych „jastrzębi” był Amerykanin polskiego pochodzenia prof. Zbigniew Brzeziński, fanatyczny antykomunista i zwolennik wojny jądrowej z ZSRR.
[3] Za to Amerykanie jakoś nie wahali się przed projektowaniem pasa min i fugasów jądrowych na granicy RFN-NRD, które miały za zadanie zatrzymanie armii Układu Warszawskiego na granicy tych krajów i zasypanie opadem radioaktywnym terytoriów NRD, Czechosłowacji i Polski, nie mówiąc już o zaatakowaniu naszych krajów przy pomocy ładunków jądrowych i termojądrowych o mocy od 20 kt do 0,5 Mt TNT, celem których byłyby większe miasta – w tym 77 miast w Polsce.
[4] To jest właśnie to, co nazywam „ufologią kreatywną”, w której ufolodzy tworzą kolejne legendy o UFO zainspirowani przez służby, które potem mają wygodna przykrywkę do swej niecnej działalności, jak to miało miejsce m.in. w Roswell w 1947 czy Gdyni w 1959 roku. 
[5] Jak wiadomo bowiem, nie ma lepszej przykrywki dla tajemnicy jak inna tajemnica. Nie ma lepszej przykrywki dla eksperymentów wojskowych niż UFO…
[6] Podobną nazwę miała ogromna instalacja radarowa z okolic Czarnobyla opuszczona po kwietniu 1986 roku.

piątek, 16 lutego 2018

HAARP, chemtrails, szczepionki i spiskowy obłęd



Od czasu do czasu niektórzy przedstawiciele gatunku Homo (ponoć) sapiens sapiens dostają coś, co można określić mianem pierdolca pospolitego. Sfrustrowani swymi niepowodzeniami szukają winnych. Bez winnych dla nich się nie obejdzie. Ktoś jest winien ich niepowodzeń i musi za to odpowiedzieć – taki jest tok ich myślenia.

Odkąd zacząłem się interesować różnorakimi katastrofami – a przede wszystkim lotniczymi – to moją uwagę zwróciły wypowiedzi niektórych osób, która zamiast szukać racjonalnych przyczyn, od razu obwiniały o nie rządy USA, Rosji, Chin, krajów NATO, wojskowych, specsłużby, naukowców, szaleńców, Ilumiantów, Różokrzyżowców, Masonów, no i oczywiście samego Szatana in persona, którzy robią wszystko, by tylko dołożyć biednym niedouczonym frustratom. Tak też na tle ich majaczeń powstają całe pola dorodnych i kwitnących teorii spiskowych, co jest o tyle oczywiste, że najbardziej i najlepiej zarabia się na ludzkim strachu i głupocie – dokładnie w tejże kolejności.

No cóż, stronnicy i zwolennicy Spiskowej Teorii Dziejów (STD) żerują na tanich sensacjach i kłamstwach rozpowszechnianych przede wszystkim przez służby specjalne w celu uzyskania takich czy innych efektów wymierzonych w określone osoby czy grupy osób. Internet i inne media są doskonałym przekaźnikiem tych bredni, a ilość „pożytecznych idiotów” je powielająca rośnie w postępie geometrycznym. 


HAARP – Bóg XXI wieku


 Tak więc zaczęło się od HAARP. Nie będę powtarzał o co tam chodzi, bo sprawa jest powszechnie znana. Od siebie dodam tylko, że kiedy przeczytałem listę częstotliwości roboczych i oddziaływania ich na organizm człowieka, to dotarło do mnie, że nie ma sensu tego w ogóle rozpatrywać, boż gdyby to wszystko było prawdą, to Ludzkość albo pławiłaby się w niewysłowionym luksusie Zdrowia Absolutnego lub przestałaby istnieć rozłożona przez różne schorzenia. Tymczasem jak jest – każdy widzi. Ludzie chorują na różne schorzenia, co wynika z ich indywidualnych preferencji i podatności, miejsca zamieszkania, strefy klimatycznej, częstotliwości podróży krajowych i zagranicznych, kontaktów interpersonalnych, nawyków żywieniowych, jakości wody i powietrza w miejscu stałego pobytu, itd. itp. Tymczasem bajeczka o HAARP zakłada, że emituje ono jakieś czarne promieniowanie, które zamienia ludzi w chorujące zombie i w ogóle przypomina promieniowanie sterujące istotami humanoidalnymi z planety Saraksz z powieści Arkadego i Borysa Strugackich pt. „Przenicowany świat”. Powiem tylko tyle – gdyby HAARP był tak wszechmocny, jak zakładają to stronnicy i zwolennicy STD, to wszystka broń z arsenałów wszystkich państw mogłaby pójść na przetopienie, bo byłaby guzik warta. Tymczasem wszyscy się boją i zbroją na potęgę, poza Polakami, którzy – jak zwykle zresztą – liczą na Boską Opatrzność…


Chemtrails – trucizna z nieba


Drugą bajędą z czyjejś głowy niedowarzonej, która zajmuje badaczy i „badaczy” są chemtrails. Wypisano całe morze atramentu i tuszu na temat tego, czym są chemtrails i jakie straszliwe skutki ze sobą przynoszą.

W pewnym momencie ludzie się spostrzegli, że samoloty latające na dużych wysokościach zostawiają za sobą białe smugi kondensacyjne – z angielskiego: contrails. Są to smugi pary wodnej i spalin pozostawione przez silniki odrzutowe w chłodnych i wilgotnych masach powietrza na wysokości przelotowej czyli ok. 12.000 m n.p.m. Nie ma w nich niczego dziwnego: im wilgotniejsze jest powietrze – tym smuga jest dłuższa. Im cieplejsze i suchsze – tym krótsza lub w ogóle jej nie ma. Wszystko wynika z praw fizyki gazów i nie ma w tym niczego dziwnego.

Ale nie dla zwolenników STD, którzy widzą w tym jakieś potworne zagrożenie równie potwornym spiskiem. I tylko nie bardzo wiadomo – czyim. Oczywiście pomawiane są oba Supermocarstwa, Chiny, Korea Pn., NATO no i – jakżeby inaczej – Izrael. Oczywiście ich rządy działają przede wszystkim na rozkaz Iluminatów, Masonów, Różokrzyżowców, Bractwa Czaszki i Kości, czy neohitlerowców z Twierdzy Andyjskiej. Tą ostatnią hipotezę lansuje Daniel Laskowski w swych „Opowieściach łotrzykowskich” na stronie - http://daniel-laskowski.blogspot.com/ - gdzie opisuje on m.in. możliwe wrogie działania pogrobowców nazistów realizujących testament Führera III Rzeszy w andyjskiej Rzeszy nr IV… Pomysł ciekawy, ale na ile realny?

Czym są chemtrails? Są to rozpylane związki chemiczne czy środki biologiczne – jednym słowem zastosowane bronie B i C przez sami-wiecie-kogo przeciwko wszystkim dobrym ludziom z wolnego świata. Próbowałem się dowiedzieć, co właściwie jest rozpylane i jedyne czego się dowiedziałem to to, że niektóre przedsiębiorstwa w ten właśnie sposób pozbywają się – „utylizują” – chemiczne odpady poprodukcyjne.

No w to akurat można uwierzyć – bo chodzi o ciężką kasę. Amerykanie w podobny sposób pozbywali się cholernie radioaktywnych „popiołów” z elektrowni jądrowych i rafinerii plutonu w Hanford, WA. W tym przypadku samolotami wożono je w kontenerach i topiono w naturalnym „mogilniku” w głębinach Pacyfiku i składowano na atolach Wysp Marshalla oraz na Johnston Island, o czym już pisałem w kontekście amerykańskich prób kosmicznych (a tak naprawdę to z broniami rakietowo-jądrowymi) na Oceanie Spokojnym – zob. http://wszechocean.blogspot.com/2014/10/palmyra-i-johnston-island-opinie.html.

Rosjanie po prostu wlewali płynne odpady do Morza Ochockiego i Karskiego, a pojemniki z odpadami składowali na Nowej Ziemi lub po prostu ładowali na statki, które zatapiali i jej wybrzeży.  

Podobnie postępowali Brytyjczycy na Morzu Irlandzkim. Tam z kolei topiono w jednym miejscu przedatowaną broń chemiczną (co wcale nie znaczy, że nie była szkodliwa) wraz z „popiołami” z elektrowni jądrowych wraz… z przedatowanymi materiałami wybuchowymi.

Francuzi zaś zaświnili Saharę Zachodnią i atol Mururoa swoimi próbami nuklearnymi. Atom w raju, jakim są wyspy Polinezji jest jakimś zbrodniczym nieporozumieniem…

Na temat tych wszystkich zbrodni na biosferze Ziemi zwolennicy STD jakoś dziwnie milczą. Pewnie wychodzą z założenia, że skoro mówią o tym ekolodzy, to ich to już nie dotyczy…

Chemtrails są bajeczką dla społeczeństw złaknionych sensacji, bowiem my – ludzie – bardzo lubimy się bać, szczególnie siedząc przy ciepłym piecu, w kapciach i z książką w ręku.

Broń C była wykorzystywana w czasie Wielkiej Wojny, a chemiczne opryski defoliantami stosowali Amerykanie w Wietnamie, ponoć Rosjanie w Afganistanie czy Czeczenii oraz Irakijczycy przeciwko Kurdom. Czy ktoś wykorzystuje broń chemiczną przeciwko Europejczykom i Amerykanom? Poważnie w to wątpię – prędzej uwierzę w to, co w sposób przerysowany ukazał Stanisław Lem w „Kongresie futurologicznym”, gdzie całą Ludzkość poddano psycho-chemicznemu praniu mózgów i totalnemu zniewoleniu. Idealnie pasuje to do wizerunku Polaków, którzy wbrew zdrowemu rozsądkowi i bijącym w oczy faktom, od 29 lat głosują na jednych i tych samych, totalnie skompromitowanych polityków, wychodząc na tym jak Zabłocki na mydle i Stańczyk na grzybach!

To jednak jest niczym, w porównaniu z najbardziej idiotyczną i szkodliwą…


…krucjatą antyszczepionkową


Od pewnego czasu, w niektórych mediach pojawiły się głosy sprzeciwu wobec systemu powszechnych szczepień ochronnych. Antyszczepionkowcy głoszą o konieczności zaprzestania szczepionkowego ludobójstwa, o przewagach homeopatii nad akademicką farmacją, o odczynach niepożądanych, o autyzmie, o padaczce i ukrywanych faktach, wielkim oszukańczym biznesie wielkich firm farmaceutycznych, itd. itp. Te wszystkie idiotyzmy – jak zwykle – znajdują posłuch w społeczeństwie i – co najbardziej przeraża – wyłączają mu zdrowy rozsądek.

 Wakcynosceptycy zapominają o tym, że gdyby nie szczepionki, to takie choroby jak ospa czarna, dyfteryt, koklusz, błonica, krztusiec, odra, polio czy gruźlica i grypa hiszpanka (H1N1) corocznie zbierałyby swe krwawe żniwo. Ale do nich nie przemawiają żadne argumenty rozumowe czy statystyczne – oni WIEDZĄ, że szczepionki są szkodliwe dla dzieci i lepiej leczyć choroby, niż im zapobiegać. Typowo polskie myślenie, a właściwie bezmyślność, bo Polacy wolą wierzyć – myślenie jak dowodzi tego historia, przyprawia ich o ból głowy…

Ostatnio niektóre środowiska liberalne, łaknące multikulturalizmu, usiłują zdyskredytować twierdzenie, że Europa i Polska jest zagrożona przez rzadkie choroby przywleczone przez „migrantów” i uchodźców z Afryki i Azji. Jak głupie i krótkowzroczne jest to myślenie pokazują wypadki, które miały miejsce w Niemczech, gdzie pojawił się wirus Ebola-Marburg w 1967 roku. Zmarło wtedy 7 zakażonych.

- Co to jest siedem osób? – zapyta ktoś. Faktycznie – niewiele. Ale gdyby nie opanowano sytuacji, to do tej siódemki trzeba by było dopisać wiele zer… Zresztą o czym mówimy? Przypomnę 25-dniową epidemię ospy czarnej we Wrocławiu, która miała miejsce w lecie 1963 roku, zachorowało 99 osób, z czego zmarło 7. Przez ten cały czas zablokowano całe miasto… Przypominam, że to było w czasach, kiedy służba zdrowia jeszcze była w stanie zapobiec epidemii. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego teraz, kiedy „zreformowana” służba zdrowia jest w totalnej ruinie!

W latach 90. w Polsce pojawiła się odra i błonica przywleczone z Ukrainy i krajów byłego ZSRR, a poza tym znów zaczęła się pojawiać gruźlica – przy tym bakterie tej ostatniej okazały się antybiotykoodporne, więc leczenie PAS-em i antybiotykami jest nieskuteczne i chory umiera na suchoty.  Jak podaje Wikipedia - mimo rozwiniętej profilaktyki i stosowania nowoczesnych leków, gruźlica stanowi duży problem zdrowotny na świecie i w Polsce. Także obecnie spotykane są bardzo zaawansowane postacie tej choroby. Według szacunków WHO (2011) gruźlica jest drugą (zaraz po AIDS) przyczyną zgonów na świecie, z czego: ok. 8,7 mln/rok to nowe zachorowania, 1,4 mln chorych rocznie umiera z powodu gruźlicy. Ponad połowa wszystkich chorych (59%) to mieszkańcy Azji. Najwyższe współczynniki zapadalności na gruźlicę występują w Afryce subsaharyjskiej, gdzie duży odsetek populacji jest zakażony HIV. Zakażenie HIV zwiększa wielokrotnie ryzyko zachorowania na gruźlicę. 310.000 osób na świecie zachorowało na gruźlicę wielolekooporną, MDR-TB (multidrug resistant tuberculosis), wywołaną przez prątki oporne jednocześnie na dwa najważniejsze leki przeciwprątkowe, tzn. na izoniazyd i ryfampicynę. Większość chorych na MDR-TB to mieszkańcy Chin, Indii, Rosji, Pakistanu i Republiki Południowej Afryki. W 84 krajach odnotowano już przypadki XDR-TB, czyli gruźlicy wielolekoopornej z dodatkową opornością na kolejne ważne leki przeciwprątkowe, jakimi są fluorochinolony i leki podawane we wstrzyknięciach (amikacyna, kanamycyna, kapreomycyna). Gruźlica nie ustępuje w państwach Ameryki Płd., basenu Morza Śródziemnego – wskaźniki zapadalności 50-80/100.000., natomiast w krajach rozwiniętych (Europa, Ameryka Płn., Australia) 10-15/100.000.

Te dane wkrótce się zmienią na niekorzyść w związku z napływem „migrantów” z krajów Afryki subsaharyjskiej.

A jak sprawy się mają w Polsce? W Polsce brak wystarczającego finansowania służby zdrowia spowodował zaniedbanie wielu programów zapobiegawczych gruźlicy i istnieje ryzyko nawrotu powszechnego występowania gruźlicy w Polsce. W Polsce w 2011 roku zarejestrowano 8478 przypadków gruźlicy. Współczynnik zapadalności wyniósł 22,2/100.000 ludności. Zapadalność na gruźlicę w Polsce jest wciąż wyższa niż średnia w krajach Unii Europejskiej. W większości krajów UE zapadalność jest niska (np. Niemcy – 5,3; Czechy – 5,7; Słowacja – 7,3). Zapadalność na gruźlicę wyższą niż Polska mają: Portugalia (23,9), Estonia (25,4), Bułgaria (32,1), Łotwa (39,7), Litwa (58,7) i Rumunia (89,7). W 2011 roku, podobnie jak w latach poprzednich, zapadalność na gruźlicę w Polsce wzrastała wraz z wiekiem: od 1,5 na 100 000 wśród dzieci do 14 roku życia do 41,9 na 100.000 wśród osób w wieku 65 lat i starszych. Gruźlicę rozpoznano u 111 dzieci. Średni wiek chorego na gruźlicę mieszkańca Polski wynosił 53,3 lat. W 2011 roku, jak w latach wcześniejszych, zapadalność na gruźlicę mężczyzn była wyższa niż kobiet (mężczyźni stanowili 67,4% chorych). Zapadalność na gruźlicę w miastach była wyższa niż na wsi, co jest w Polsce nowym zjawiskiem, obserwowanym dopiero od dwóch lat. W 2010 roku gruźlica była przyczyną zgonu 575 osób w Polsce. Współczynnik umieralności – 1,5 na 100.000 ludności – był niższy niż w roku 2009 (2,0/100.000). Zgony z powodu gruźlicy stanowiły 0,2% ogółu zgonów w Polsce i 20,5% zgonów z powodu chorób zakaźnych i pasożytniczych. Najwyższą zapadalność (na 100.000 ludności) na gruźlicę zarejestrowano w województwach: lubelskim (37,0) i świętokrzyskim (32,3), z kolei najniższą w wielkopolskim (12,8) i warmińsko-mazurskim (13,4).

Tyle Wikipedia. Jak widać, wakcynosceptycy najwyraźniej chcą zwiększyć te liczby, bo najwidoczniej jest za dużo Polaków w Polsce i trzeba sprowadzić na ich miejsce uchodźców i „migrantów”. Takie jest myślenie niektórych  tzw. „Polaków”

Tak nawiasem mówiąc, to przed możliwością ściągnięcia do Polski różnych chorób ostrzegałem już na początku lat 90., kiedy do Polski zaczęli ściągać obywatele krajów b. ZSRR, oraz Cyganie z Bułgarii i Rumunii. Niewiele wskórałem, ale przynajmniej zaszczepiono personel Granicznych Placówek Kontrolnych przeciwko błonicy i kilku innym chorobom. Być może komuś udało się uratować życie…

Za naszymi granicami poza wymienionymi tutaj infekcjami czai się dżuma dymieniczna – Czarna Śmierć, która dziesiątkowała ludność Europy i redukowała jej populację do poniżej 1/3 pierwotnego stanu. Postępujący efekt globalnego ocieplenia i krótkie, łagodne zimy oraz długie gorące lata, zwiększający się ruch transkontynentalny, migracje, zwiększająca się wymiana handlowa – wszystko to są czynniki zwiększające ryzyko przenoszenia się chorób z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Ale tego już nie rozumieją fani multi-kulti i temu podobnych idiotyzmów. 

No i nasza opieka lekarska. Nie wyobrażam sobie wybuchu epidemii czy pandemii w kraju, w którym w miasteczku liczącym 5000 mieszkańców jest tylko 1 lekarz i 1 pediatra! To są właśnie rezultaty „przemiany ustrojowej” i kolejnych obłędnych i chorych „reform” służby zdrowia w Polsce po 1989 roku.

Brak szczepień ochronnych spowoduje, że za parę lat powrócą takie dopusty Boże jak m.in. czarna ospa, odra (już powróciła) czy polio. Odmówiło szczepień ochronnych ok. 50.000 ludzi. W takim tempie za 6 lat nasze społeczeństwo będzie zagrożone epidemiami chorób, na które te dzieci nie szczepiono. Ale do rycerzy antyszczepionkowej krucjaty to nie dociera – docierają jedynie plotki i pogłoski umacniające ich w swych poglądach i urojeniach.

A wszystko to działa na zasadzie wiadomości z agencji JPDP – jedna pani drugiej pani naopowiadała głupot. Przypomina mi się historia z chemtrails – głównymi orędownikami ich istnienia i szkodliwego działania są ludzie nie mający zielonego pojęcia o chemii. Podobnie jest z HAARP. Pamiętam, jak zostałem zmieszany z błotem przez jedną panią, która święcie wierzy w omnipotencję HAARP. Okazało się, że pani owa jest gospodynią domową po zawodówce, a swe „rewelacyjne” wiadomości czerpała z kolorowych pisemek dla kobiet i brukowców w rodzaju „Fakt” czy „SuperExpress”… Podobnie jest z wakcynosceptykami, co potwierdza tylko tezę o tym, że najłatwiej zwariować (i zarabiać) nad kimś niedoinformowanym, przestraszonym i niedouczonym.

Pamiętam pewną kobietę, która zmarła w wieku 33 lat na raka piersi. Rak ten jest uleczalny pod warunkiem, że zostanie szybko usunięty i wyleczony chemio- i radioterapią. Owa pani – matka dzieciom – oczywiście leczyła się u jakiegoś szarlatana, który wmówił w nią jakieś leki homeopatyczne i „terapie naturalne”. A guz rósł i rósł, a kiedy urósł do 2 kg, owa pani wreszcie udała się do lekarza. Oczywiście nic już się nie dało zrobić i zmarła pozostawiwszy nieletnie dziecko. Ciekawy jestem, czy ten szarlatan oddał pieniądze, które zainkasował za swe „leczenie”? A ilu takich Harrisów, Kaszpirowskich, Bashoborów i innych hochsztaplerów leczy przede wszystkim swoje portfele naszym kosztem?  Wprawdzie niektórzy ludzie czują się wyleczeni, ale jest to efekt placebo i po jakimś czasie dolegliwości wracają. I to wszystko.

Antyszczepionkowcy popełniają błąd, za który zapłacimy wszyscy, bo jeżeli nawet zaszczepiono dzieci lichymi szczepionkami, to jest wina producentów tego szajsu i tych, którzy tenże zakupili, a nie metody zapobiegania. Komuś ten bałagan jest bardzo na rękę i ktoś za to powinien odpowiedzieć. Ten, który te szczepionki zakupił i ten, który zdecydował o ich użyciu, a także ten, który podżegał ludzi do łamania obowiązującego prawa. Ich nazwiska są znane, więc uważam, że prokuratura powinna się nimi zająć.


Żyjemy w kapitalizmie…


…w którym liczy się przede wszystkim pieniądz. Konkurencja – jak widać z powyższego – kieruje nasze życie na jakieś chore, anormalne tory. Im głupiej tym lepiej. Im bardziej sensacyjnie, tym bardziej przelicza się to na brzęczącą monetę. Prawo popytu i podaży w jakiejś spotworniałej formie. Mikołaj Kopernik miał rację – zły pieniądz wypiera dobry pieniądz. Przekładając na współczesne układy myśl genialnego Toruńczyka można wyrazić tak – głupota wypiera mądrość i wiedzę. Erazm z Rotterdamu miałby niezły ubaw obserwując nasze współczesne życie… - zapewne napisałby „Pochwałę głupoty 2”, a miałby o czym pisać…!   


Opinie z KKK


Najsmutniejsze jest to że w te głupoty wierzą ludzie którzy uchodzą w swoim środowisku za wykształconych i mądrych...  A z tego widać że głupota nie zna granic! A są tacy co na tym robią kasę. I to grubą! (Józefg)   


Niestety masz rację, najgorsze jest to, że w te brednie wierzą ludzie zda się oświeceni i wykształceni, którzy nie tylko pozwalają na propagowanie tych idiotyzmów, to jeszcze popierają oszołomów głoszących te brednie i stają w ich obronie! To właśnie jest niebezpieczne. (Daniel Laskowski)  


Odnośnie najnowszego Pańskiego wpisu dodam coraz popularniejszą teorię o płaskiej Ziemi. Nie umniejszając osiągnięciom naszych starożytnych przodków, cofamy się w rozwoju. I to w czasach Internetu, wszędobylskiej technologii i postępu. Paradoks? Paradoks. I paranoja. Pozdrawiam (M. Kołodziej

Ja to jeszcze bardzo lubię tych, co są "wrażliwi na fale elektromagnetyczne". Dla osób niewtajemniczonych są to osoby, które odczuwają bóle głowy, nudności i bóg wie co jeszcze "z powodu fal". Przypadłość jest bardzo specyficzna przechodzi im po wywiezieniu na totalne odludzie i pokazanie odczytu z czujnika, że "nic tam nie ma". Jeśli 10 metrów dalej jest wielki masz komórkowy, ale "czujnik pokazuje 0", to objawów również brak (Sectroyer)

Taaa.... Znam przypadek że baba odczuwała dolegliwości jak na balkonie sąsiedniego bloku w odległości około 40metrów facet zainstalował talerz anteny satelitarnej..... 
Awantury i pisanie skarg trwało kilka lat aż w bloku zamontowano kablówkę i antena została zdjęta. 
Czy dolegliwości ustąpiły? Nie wiem ale jak człowieka spotkam to spytam.... 
Hihi.... co to za kabel że na taką odległość działa...
Natomiast wierzę w indywidualną wrażliwość na pole magnetyczne Ziemi czyli radiestezję.
Z małym zastrzeżeniem - do większości tzw. radiestetów-uzdrowicieli podchodzę z duużym dystansem bo większość jest - delikatnie mówiąc - zwykłymi naciągaczami. 
Znałem osobiście dwóch radiestetów i to dobrych , swojego czasu bardzo znanych, obydwaj zmarli ileś lat temu.... 

Kilku rzeczy od nich się nauczyłem ale nie korzystam z tego. Kiedyś próbowałem ale w pewnym momencie doszedłem do wniosku że kształtowanie u siebie takich zdolności może stać się dość kłopotliwe....(Józefg)

czwartek, 28 września 2017

KASJOPEJA, PANNA i koniec świata….

Kasjopeja

Eleonora- Zofia Piepiórka


Od początku września była paskudna pochmurna i deszczowa pogoda i tak właściwie jest do dzisiaj - gdy to piszę! Jednak kilka dni temu, a dokładnie wtorek i środę (19 i 20.09.2017)było dość ciepło, nie padał deszcz więc ok. godz. 18.00 usiedliśmy przy ognisku i rozmawialiśmy o tym co dzieje się na świecie - huragany w USA, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, ulewne deszcze i powodzie… Robiło się coraz ciemniej i na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy. Niebo było bezchmurne co w ostatnich tygodniach było rzadkością. Patrzyłam na horyzont oraz gwiazdy na wschodzie z niedowierzeniem… niemożliwe… znowu to widzę? Centralnie na wschodzie w miejscu gdzie jeszcze rok - dwa lata temu o tej porze roku nad horyzontem widziałam gwiazdozbiór BYKA teraz była… znowu Kasjopeja, którą widziałam w sierpniu w nocy o godz. 23.30 co opisałam w art. http://legendarnemegality.blogspot.com/2017/08/anomalia-grawitacyjne-w-strefie-3c-123.html

W sierpniu gwiazdy tej konstelacji były dużo większe, jakbym miała to zauważyć i zrozumieć, ale tym razem były normalne, tak jakby zawsze tam były. Konstelacja Kasjopei była mniej więcej w miejscu gwiazdozbioru BYKA!

Od dziecka patrzę na północny horyzont więc mam odniesienie do stałych punktów na horyzoncie i zawsze widziałam Kasjopeję na północnym wschodzie, a teraz była centralnie na wschodzie, a potem wyżej wraz z obrotami Ziemi.

Długo siedziałam w milczeniu wpatrując się w ten gwiazdozbiór… Nie mogłam im powiedzieć co widzę na niebie, że jest inny układ gwiazd, bo oni nie rozróżniali gwiazdozbiorów za wyjątkiem Wielkiego Wozu i oczywiście by nie uwierzyli. Nie znam wszystkich gwiazdozbiorów, może kilka,  ale gwiazdozbiór Byka znam na tyle dobrze, aby wiedzieć gdzie jest na niebie, gdyż nauczyły mnie tego wieloletnie badania kamiennych kręgów w Odrach. Tysiące lat temu budowniczowie za pomocą kamieni ustawionych w kręgi w symboliczny sposób odwzorowali Hiady (łeb byka) w gwiazdozbiorze Byka - o czym pisałam i mówiłam wiele razy. A to jest ścisła wiedza astronomiczna na poziomie współczesnej wiedzy o kosmosie, a nie na poziomie ludów pierwotnych jak chcą archeolodzy!

Od wielu lat jesienią gdy wieczory zaczynają się ok. godz. 18.00 patrzyłam na wschód gdzie jest gwiazdozbiór BYKA. Pozornie na jego tle znajduje się bardzo odległa radiogalaktyka opisana i skatalogowana przez astronomów brytyjskich jako „Radzioźródło 3c 123. Z moich wieloletnich badań ma ona również swoje odwzorowanie na Ziemi właśnie tutaj – o czym również pisałam i mówiłam.

W letnie dni wieczory zaczynają się ok. godz. 22.00, dlatego dopiero wówczas można zobaczyć pierwsze gwiazdy. W tym roku lato było deszczowe i pochmurne więc nie było dużo okazji do oglądania nieba.

Patrząc teraz na wschód widziałam Kasjopeję… Co to oznacza?! Dla mnie oznacza to, że zmieniło się położenie Ziemi oraz kąt nachylenia osi Ziemi, a to oznacza, że jesteśmy w innej PRECESJI oraz koniunkcji! Byliśmy w paskudnej PRECESJI SMOKA, a teraz w jakiej?


Cudów nie ma… Zastanawiałam się czy mają z tym związek eksperymenty naukowe  w CERN w Szwajcarii.

Ok. godz. 21.00 zanim poszliśmy do domu stałam długo i patrzyłam na gwiazdozbiór Kasjopei w tym samym miejscu jak na początku sierpnia 2017 o północy. Ten gwiazdozbiór był w tym samym miejscu, ale tym razem  nie było pełni księżyca i gwiazdy były normalnej wielkości. Więc nie była to moja wizja ani anomalia grawitacyjna! Następnego dnia znowu padał deszcz i wieczorem niebo było zasnute chmurami co uniemożliwiło sprawdzenie czy gwiazdozbiór Kasjopei  jest w tym samym miejscu na wschodzie - jak poprzedniego  wieczora. Czwartego dnia (niedziela) wreszcie było bezchmurne niebo. O godz. 20.00 na wschodzie jednym z pierwszych gwiazdozbiorów jaki zobaczyłam na niebie była… Kasjopeja. Księżyc był w nowiu na zachodzie. Długo stałam wpatrując się w granatowe niebo usiane milionami gwiazd. Kasjopeja wraz z obrotami Ziemi przesuwała się wyżej na środek nieba. Była widoczna na tle Drogi Mlecznej… Wielka Niedźwiedzica była na północnym zachodzie. A gdzie jest gwiazdozbiór Byka?? Nie mogłam go odnaleźć, gdyż część horyzontu zasłaniały drzewa. Nie rozpoznawałam gwiazd…

Jak zwykle szukałam  jakichkolwiek potwierdzeń dla moich obserwacji. Gdy przed laty pukałam do różnych astronomów w sprawie odwzorowań gwiazdozbiorów w kamiennych kręgach oni nie chcieli ze mną na ten temat rozmawiać. Usłyszałam wówczas, że zajmują się badaniem kosmosu, a nie tym co na ziemi. Może teraz pomogą, bo przecież ta sprawa dotyczy kosmosu. Napisałam do jednego z astronomów i co odpowiedział?

„Witam, niestety nie pomogę. Ani ja ani żaden z moich kolegów astromiłośników nigdy podobnych zjawisk nie obserwowaliśmy ani nie słyszeliśmy o nich w żadnych poważnych źródłach (co nie znaczy, że nie istnieją). Po prostu ciężko mi sobie to wyobrazić. Niemniej jednak życzę sukcesów w Pani pasji. Pozdrawiam Ł.S.”

Astronomowie nie pomogą wyjaśnić tej sprawy nie dlatego że ich to nie interesuje, ale dlatego że  obowiązują ich TEORIE NAUKOWE, które są dogmatami ich „wiary naukowej”.

Co w tej sytuacji mogę zrobić? Z wieloletniego doświadczenia moich badań megalitów wiem, że wszystko musi się potwierdzać, więc trzeba poszukać odpowiedzi  w innej dziedzinie. Patrząc na gwiazdozbiór Kasjopei w nietypowym miejscu zastanawiałam się co dzieje się w CERN i czy oni mają coś wspólnego z tą sytuacją? Co mówią i robią fizycy…?

Lokalizacja Kasjopei w stosunku do horyzontu


Co się dzieje w CERN?


Czy LHC działa pełną mocą czy jest już wyłączony i od kiedy?  Ponad rok temu napisałam że stopniowo wyłączają LHC. Cyt. „Zobaczyłam, że zaczął się proces wyłączania LHC, który potrwa do końca roku. (2016) Mieli wyłączyć później, ale coś się zdarzyło… a więc przyśpieszają kataklizm. Z moich wizji wynika ze skutki tego będą zminimalizowane, ale i tak zginie połowa ludności Europy. A wg planów GADZIN wcielonych w ludzkie ciała miała być 100% zagłada Europy!”

Czy to była tylko moja wizja czy prawda, że wyłączyli LHC i czy gdzieś o tym napisali? Owszem, ale w j. angielskim, a nie w j. polskim!


Z art. wynika, że CERN – LHC jest wyłączony od kwietnia 2016 z powodu zagrożenia dla Ziemi...! W art. wyjaśniają przyczynę zamknięcia – tłumaczenie automatyczne „Nikt jednak nie spodziewał się zamknięcia LHC w zeszłym miesiącu z obawy że spowoduje to światowe zniszczenie.(…)LHC od wielu lat powoduje poważne trzęsienia ziemi na całym świecie. (…)prócz trzęsień ziemi powoduje wiele różnych zjawisk meteorologicznych jak tunele, huragany, tornada czy globalne ocieplenie.


cyt. tłumaczenie automatyczne - Dziś rano na 1:37:05 EST USA, 5:37:05 GMT satelity Centrum Prognozowanie pogody kosmicznej NASA wykryła całkowite załamanie magnetosfery Ziemi! Ona po prostu zniknęła na nieco ponad dwie godziny, a wznowiona ponownie około 3:39:51 EST USA , 7:39:51 GMT.

Oto jak satelity pogody kosmicznej NASA rejestrują zdarzenie przed wypadkiem:

Podczas tej przerwy magnetosfery, strzałki na zdjęciu poniżej pokazuje kompletne odwrócenie międzygwiezdnych strumieni magnetycznych wokół Ziemi ; Strzałki pokazują całą energię magnetyczną przestrzeni międzygwiezdnej poruszającą się z powrotem ku słońcu!

Dwie godziny później, magnetosfera była z powrotem i cała energia magnetycznego wiatru słonecznego płynie po raz kolejny. To nie jest mała sytuacja magnetyczna, to jest ogromna, jest to ogromna sytuacja planetarna.

Ze względu na to że wydano tyle energii na świecie w najbliższych dniach spodziewane są ogromne zmiany "korekta", wysokie temperatury, burze, wydarzenia sejsmiczne mogą wzrosnąć, należy pamiętać, że Gaja jest mądra i najwyraźniej to wydarzenie jest bez precedensu i bez powodowania planetarnej dewastacji, to miało miejsce w ciągu 2 godzin, aby nie spowodować kataklizm prorokował , tak wielką jest istotą Gaja.


cyt. …Dlatego musi zastanawiać co takiego kryje się za Wielkim Zderzaczem Hadronów, który jest najbardziej skomplikowaną maszyną jaką stworzył człowiek i oczywiście najbardziej kosztowną w działaniu. Jednocześnie jedyne co produkuje to coś co nawet nie da się ogarnąć nie tylko gołym okiem ale nawet logiką. Logika jednak podpowiada, że ta ogromna inwestycja musi czemuś a raczej komuś służyć i spodziewany efekt tych doświadczeń będzie w stanie w sposób nieodwracalny zmienić świat. Problem w tym czy będzie to zmiana na lepsze i kto na tym skorzysta. Na pytanie: czym naprawdę jest CERN próbuje odpowiedzieć w swojej najnowszej książce Josh Peck i Tom Horn. Książka nosi tytuł: “Abaddon Ascending” (“Wyniesienie Abaddona”). Ich interpretacja jest niezwykle interesująca, ponieważ dostrzegli oni związek pomiędzy współczesną zaawansowaną fizyką jaką stosuje się w CERN a starożytną, religijną metafizyką, sięgającą czasów pogańskich.

Czy lokacja CERN jest kwestią przypadku? Miejsce w którym zbudowano CERN, nie jest zwyczajnym miejscem na mapie. Stało tam kiedyś rzymskie miasto Appolliacum, gdzie czczono boga Apollo, który strzegł wejścia do bezdennej, piekielnej czeluści i krainy zmarłych.

…Tytułowy Abaddon to hebrajskie słowo oznaczające zniszczenie. W Apokalipsie św. Jana jest to imię anioła zagłady. Anioł ten ma bezpośredni związek z greckim a później rzymskim bogiem Apollo, który jest łącznikiem pomiędzy wymiarami. Abaddon w hebrajskiej Torze to miejsce, gdzie znajduje się bezdenna czeluść, szeolm, świat zmarłych

(…)Naukowcy chcą dotrzeć do innego wymiaru za pomocą grawitacji.(…)Wielki Zderzacz Hadronów ma olbrzymie możliwości: w pewnym sensie jest maszyną zdolną wywołać koniec świata, albo… nauczyć nas jak działa realność.”

Rok temu w Internecie było jeszcze dużo informacji na temat LHC i nagle cisza… Nic się tam nie dzieje?? Ile czasu potrzeba aby wyłączyć  tak wielką moc? Kilka miesięcy…

Czy fizycy nie wiedzą czym grozi wyłączenie WZH o Mocy 100 000 (STO TYSIĘCY!!!) razy większej niż moc jednego z Biegunów Magnetycznych? Po co im aż tak wielka MOC? Do czego naprawdę zmierzają?! Wyjaśniłam to w artykule, który pisałam 02.06.2015 w Gdyni, gdy LHC stopniowo  wyłączali…

Cyt. ”Przed laty miałam wizje zbliżającego się kataklizmu, ale wówczas nie myślałam, że może to mieć związek z eksperymentami w CERN. Wizje są zapowiedzią tego co się zdarzy, ale winnych nie będzie… Winny będzie jakiś  Bóg…

Pewnego dnia myśląc o tym nieoczekiwanie naszły mnie wspomnienia ze szkoły podstawowej. Zobaczyłam zamyśloną twarz nauczyciela, który lubił robić różne doświadczenia, abyśmy lepiej zrozumieli zasady fizyki. Na wielkim biurku leżały dwa magnesy i zwojnica czyli cewka indukcyjna. To wspomnienie bardzo mnie poruszyło i nagle zrozumiałam, że ta lekcja fizyki jest odpowiedzią na pytania, które nurtują wielu myślących ludzi w Europie i na Ziemi - czym jest LHC? Jest trzecim biegunem na Ziemi.

(…)Nauczyciel zwiększył moc zwojnicy i jeden z magnesów zaczął powoli się przesuwać do cewki indukcyjnej, aż do niej się przyssał, a opiłki żelaza czyli linie pola magnetycznego zbite w kupkę  ułożyły się za magnesem. Powstała podwójna moc pola elektromagnetycznego.
(…)Nauczyciel fizyki wyłączył wtyczkę z kontaktu i zapytał: a teraz co się dzieje? Patrzyliśmy, ale nic się nie działo. Nauczyciel zapytał – kto wie co się stało?
Znajomy szybko odpowiedział:
R.P.  – Nastąpiło przebiegunowanie magnesów! Wyjaśnił w kilku słowach jak do tego dochodzi oraz na temat promieniowania linii sił pola magnetycznego.”

Na końcu art. napisałam „p.s. Zobaczyłam, że zaczął się proces wyłączania LHC, który potrwa do końca roku. Mieli wyłączyć później, ale coś się zdarzyło… a więc przyśpieszają kataklizm. Z moich wizji wynika ze skutki tego będą zminimalizowane, ale i tak zginie połowa ludności Europy. A wg planów GADZIN wcielonych w ludzkie ciała miała być 100% zagłada Europy!”

Ponad rok temu naukowcy wyłączyli  LHC w CERN. Dla każdego myślącego CZŁOWIEKA lekcja fizyki na poziomie szkoły podstawowej wyraźnie wskazuje do czego oni zmierzają! Wyłączając „zwojnicę” - LHC doprowadzą do przebiegunowania i zmiany osi Ziemi. Z mich obserwacji nieba  w ostatnich miesiącach tego roku wynika że to już się dzieje... Czy dlatego zasłaniają niebo chmurami…?

W ostatnich kilku latach czytałam różne artykuły w których piszą o podobnych akceleratorach w USA, Rosji, na pustyni w Afryce, w Japonii (w budowie). Po co tyle akceleratorów i eksperymentów?!

Czy eksperymenty fizyków mogą wywołać wszechświatową katastrofę?
Cyt. „Latem ubiegłego roku (2015)uruchomiono w okolicach Nowego Jorku akcelerator RHIC, który umożliwi badanie nowego stanu materii - plazmy kwarkowo-gluonowej - produkowanej w zderzeniach jąder atomowych rozpędzonych do rekordowo wielkich energii. W związku z tą perspektywą pojawiły się wątpliwości, czy wytworzony zalążek takiej plazmy nie zacznie pochłaniać otaczającej nas materii, przekształcając ją lawinowo w inną jej formę. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby globalny kataklizm o niewyobrażalnych skutkach.”

Dużo też piszą i mówią o HAARP…

HAARP czyli “High-frequency Active Auroral Research Program” jest to ściśle tajna amerykańska broń, której początki sięgają 1900 roku. Broń ta jest oparta na wynalazkach Nicola Tesli i polega na bezprzewodowym przesyłaniu fal różnej częstotliwości oraz prądu. Jest to w istocie globalny oręż, którego siła zdolna jest modyfikować pogodę-wywoływać w wybranym miejscu planety, trzęsienia ziemi, huragany i wysokie na kilka pięter powodzie i długotrwałe susze, a nawet, gdy zajdzie potrzeba, zniszczyć wszelkie życie.


Czy w tej sytuacji to co widzę na niebie świadczy o tym, że naukowcy mają wpływ na zmianę osi Ziemi? Czy tylko ja to widzę??

Koniec świata 23.09.2017 r.

Tak się zbiegło w czasie, że data 23.09.2017 r. ma związek z przesileniem astronomicznym oraz dziwnym układem gwiazd opisanym ponad 2000 lat temu w proroctwie Apokalipsy. Tego dnia miał być „koniec świata” o którym pisały i mówiły różne media!? Dla przykładu podam kilka linków i  proszę zwrócić uwagę na to co piszą i mówią oraz czego oczekują…


Jutrzejszy koniec świata przeszkodzi w inwazji obcych - Astrovlog
Czekamy na koniec świata razem z Innym Medium
Przerażające Wydarzenia 23 Września 2017!!!! Apokalipsa!!!!

„23 września na niebie będzie można zaobserwować ciekawy układ gwiazd. Zgodnie z informacjami podawanymi na forach astronomicznych, dokładnie w sobotę nad konstelacją Panny znajdzie się 12 gwiazd: dziewięć z gwiazdozbioru Lwa oraz dodatkowo trzy inne – Wenus, Merkury i Mars. Słońce z kolei znajdzie się “za” konstelacją Panny, a Księżyc “pod” – czyli dokładnie jak głosi biblijna przepowiednia…”


To już dziś! Koniec świata!

"Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w Słońce i Księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia." Apokalipsa Św. Jana

Tak w dniu dzisiejszym prezentuje się sytuacja na niebie zapowiadająca koniec świata (rzekomo) opisywany w Apokalipsie. Ponoć wieniec z 12 gwiazd tworzą 3 planety - Merkury, Mars i Wenus oraz 9 gwiazd z głównej figury konstelacji Lwa.

Panna rodzi dziś Jowisza - króla planet, który przez 9 miesięcy przebywał na wysokości brzucha a teraz przyspiesza w ruchu prostym i opuszcza łono niewiasty. Jest obleczona w Słońce a Księżyc jak widać znajduje się pod stopami.
Czy coś w związku z tym się wydarzy?  Zupełnie nic 😀 Nie mniej trzeba przyznać, że ciekawy zbieg okoliczności, który można potraktować jako ciekawostkę. Życzę wszystkim miłego końca świata  😀 Widzimy się jutro”

„Koniec świata 23.09.2017 nie jest więc prawdą, a kataklizmy opisane przez Meade'a takie jak wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi czy wielkie fale powodziowe są czysto literackim wymysłem. Astronomowie badający kosmos za pomocą najprecyzyjniejszych narzędzi nigdzie nie wykryli też obecności tajemniczej planety X. Jedyny obiekt, który potencjalnie mógłby zagrozić ziemi to asteroida Florence, która we wrześniu zbliży się do ziemi na 7 mln. kilometrów. To odległość 18 razy większa niż ta dzieląca naszą planetę od księżyca.”

Szaman o końcu świata! Jaki los nas czeka??!? https://www.youtube.com/watch?v=d_RkUTf4Hgk&feature=youtu.be
Jak to jest z tym końcem świata ? Szaman nic nie wie, psychotronicy, dziennikarze, naukowcy piszą że nie będzie końca świata… Nikt nic nie wie, ale piszą o dziwnym układzie w gwiazdozbiorze PANNY… a ten najlepiej jest teraz widoczny na południowej półkuli, a u nas wiosną.

Konstelacja Panny

Panna (łac. Virgo, dop. Virginis, symbol Virgo, skrót Vir) – gwiazdozbiór zodiakalny nieba równikowego, znany już w starożytności. Rozciąga się po obu stronach równika, między Lwem i Wagą. Jest to największy gwiazdozbiór zodiakalny i drugi co do wielkości gwiazdozbiór na niebie (ustępuje wielkością jedynie Hydrze). Liczba gwiazd dostrzegalnych nieuzbrojonym okiem: około 95. W Polsce widoczny wiosną. W Pannie znajduje się najwięcej galaktyk na całym niebie.

Mówią i piszą, że dnia 23.09.2017 ma się ukazać znak (astronomiczny!) zapowiadający koniec świata. Proroctwo Apokalipsy nic nie mówi o końcu świata, mówi o Sądzie Ostatecznym. O końcu świata mówi Jezus na kartach ewangelii oraz o znakach jakie będą temu towarzyszyć.  W Proroctwie Apokalipsy są różne symboliczne wskazówki, m.in. astronomiczne, które zbiegły się właśnie w tym czasie, tak jakby to wszystko co się dzieje ktoś przewidział lub było dokładnie zaplanowane. Wszystko dzieje się jednocześnie… Dla ludzi myślących jest to ważna wskazówka astronomiczna. Nakładają się różne rzeczywistości - nasza koszmarna rzeczywistość z proroctwami biblijnymi o Raju…

 „Koniec tego świata” dokładnie wyznaczony, a tu naprawdę nic się nie dzieje? Ależ bardzo dużo się dzieje tylko zależy kto i jak na to patrzy…

Patrzę na gwiazdy i widzę gdzie jest teraz Kasjopeja.  Mam odniesienie do stałych punków na horyzoncie i pamiętam, że Kasjopeja była małym gwiazdozbiorem widocznym nad północno-wschodnim horyzontem niedaleko Wielkiej Niedźwiedzicy, a teraz widzę ją dużo większą wysoko na wschodzie.

CERN i inni robią co mogą aby koniec świata był realny, ale jest jeszcze KTOŚ, kto pracuje aby ocalić ludzi i planetę.


Ponad rok temu pisałam: „…Już mówiłam i pisałam, że uruchomienie Bazaltowej Piramidy oznacza zagięcie czasu i powrót do Pierwszej Cywilizacji. Nie rozumiałam jednak na czym to ma polegać, aż zrozumiałam na czym polega PRECESJA i KONIUNKCJA. Zrozumiałam, że Bazaltowe Piramidy na Ziemi są zabezpieczeniem – systemem obronnym planety i cywilizacji Człowieka. Gdy są aktywne automatycznie doprowadzają oś Ziemi do PIERWOTNEGO położenia, co oznacza, że wracamy do pierwotnej Precesji i Koniunkcji. Jedynie w taki sposób GADY zostaną odcięte od wpływów na naszą  planetę i CZŁOWIEKA. Wiem że TWÓRCY PLANETY i CYWILIZACJI CZŁOWIEKA zastosowali różne zabezpieczenia, gdyż wiedzieli w jaki sposób można zapobiec zniszczeniu naszej planety - naszej cudownej „banieczki”. Te informacje przekazali również za pomocą proroków i o tym właśnie mówi m.in. Proroctwo Apokalipsy, które zapowiada, że starodawny Smok i Wąż zostanie związany… Czy proroctwa są ważne? Zależy od kogo pochodzą.

(…) Kilka tygodni temu w wizji zobaczyłam, że szykują się do wojny. Jadą czołgi, są coraz bliżej i nagle ciemno, przeskok…  Zobaczyłam inny obraz - Adam i Ewa w rajskim ogrodzie.  Co to znaczy? To oczywiście symbole i oznaczają nagłą zmianę osi Ziemi, zmianę klimatu oraz zmianę Precesji i Koniunkcji. Z wizji wynika, że przebiegunowanie nastąpi nagle, w ciągu 24 godzin…

Aktywna Bazaltowa Piramida automatycznie doprowadza oś Ziemi do PIERWOTNEGO położenia. GADY zostaną odcięte od energii oraz wpływów na naszą planetę i CZŁOWIEKA. Od tysięcy lat zapowiadali to biblijni prorocy, o tym mówił JEZUS.  Proroctwo Apokalipsy zapowiada, że starodawny Smok i Wąż zostanie związany…

BAZALTOWA PIRAMIDA działa i dlatego od marca tego roku powoli zmienia się położenie osi Ziemi. Ta piramida jest aktywna od marca 2016 roku - „CZARNA PIRAMIDA I OTWARCIE PORTALU” https://www.youtube.com/watch?v=X_nSdzkG-nc

 „To co się obecnie dzieje na Ziemi jest wskazówką w jaki sposób została unicestwiona Pierwsza i kolejne rozwijające się cywilizacje na naszej planecie (i w Kosmosie). Kultura chrześcijańska jako pierwsza wskazała kierunek rozwoju - w kosmos. Teraz podjęły wyzwanie inne religie i kultury, ale wszystko wskazuje, że jest to wojna technologiczna na każdym poziomie. Jak to się skończy nie trudno przewidzieć!”

Aby nie dopuścić do kolejnej zagłady cywilizacji i planety kontrolę nad ich działaniami przejął sam TWÓRCA.

TRON KRÓLA LAJSZLA - J(L)AHWE  i super technologie Pierwszej Cywilizacji…


Z moich wizji wynika, że oś Ziemi powróci do PIERWOTNEJ PRECESJI i KONIUNKCJI jak w czasach Pierwszej Super Cywilizacji CZŁOWIEKA w mistycznym Raju. Wracamy do Przyszłości, ale nie wszyscy, bo zdrajcy zrobią to samo. Aby nie dopuścić do kolejnej wojny bratobójczej Proroctwo Apokalipsy zapowiada Sąd Ostateczny…
(Ilustracje Internet)


Gdynia 25.09.2017


I wszystko byłoby OK., gdyby nie mały drobiazg. Świat istnieje, mimo hucznych zapowiedzi jego końca (który to już raz?) i nie wygląda na to, by miał się szybko skończyć - no chyba że człowiek w swym szaleństwie zrobi sobie jakieś ku-ku. Jakaś wojenka atomowa, jakaś katastrofa chemiczna czy nuklearna względnie jakiś wirus, który wyrwie się ze ściśle strzeżonego laboratorium wojskowego...

Straszenie ludzi końcem świata stanowi wyraz niepewności i zagubienia współczesnego człowieka, który sam zapędził się w ślepy zaułek i nie wie, jak z niego wyjść.

A przecież wyjście jest i to bardzo proste: dajcie żyć Naturze i sobie samym. Tylko że dla niektórych jest to właśnie najtrudniejsza rzecz...