Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamienne kręgi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamienne kręgi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 września 2021

Spotkanie UFOlogiczne w kamiennych kręgach w Odrach…


Motto: Mamy prawo tu być, bo to jest  miejsce  mocy.

 

Dzisiaj gdy to piszę jest akurat równonoc astronomiczna 20.09.2021. Zaczyna się kalendarzowa jesień i jak podają media zbliża się czwarta fala światowej epidemii. Wszelkie media przekazują złe wieści, a ludzie usiłują zrozumieć jakie siły za tym stoją. 

 

Aby zrozumieć co dzieje się w Polsce i na całej naszej planecie trzeba zacząć od ufologii, a nie od Darwina i podporządkowanych temu teorii naukowych! Ja odpowiedź znalazłam w kamiennych kręgach w Odrach, które badałam od 1993 roku do 1996 roku. Już wiele lat temu zrozumiałam, że SZARAKI przejęły planetę i całą cywilizację... Ale jak to zrobili? Najbardziej przeszkadzali im ufolodzy, którzy również ich obserwowali, robili raporty i publikowali. To co się stało z ufologią w Polsce i na całej Ziemi jest wskazówką jak rozpracowali ufologów, a potem ich skłócili po to, aby nikt z nich nie mówił kim są kosmiczni okupanci i co z nami robią.

Sytuacja jaka obecnie panuje na Ziemi wskazuje na totalną wojnę OBCYCH na wszelkich poziomach wiedzy i nauki oraz religii. Ma doprowadzić w rezultacie do zniszczenia cywilizacji i planety. Wszelkie protesty i walka bezsilnych ludzi są bezskuteczne jeżeli nie zrozumienią kto za tym stoi. Rozumiejąc to, można z łatwością zrozumieć kim są ludzie szaraków i jak działają. Dopiero wówczas można skutecznie walczyć oraz wzywać na pomoc cywilizacje CZŁOWIEKA w Kosmosie. Ale które cywilizacje??! Odpowiedź znalazłam w kamiennych kręgach  w Odrach wiele lat temu. O tym również mówi wiara i religia Chrześcijańska, ale nie inne religie i kultury. Chrześcijaństwo również zostało zmanipulowane i ośmieszone przez OBCYCH.

To co chcę opowiedzieć jest jednocześnie podsumowaniem moich badań ufologicznych w kamiennych kręgach w Odrach.

Wiosną 1993 r. po raz pierwszy pojawiłam się w kamiennych kręgach w Odrach i rozpoczęłam swoje badania, ale równocześnie zainteresowałam się publikacjami naukowymi różnych naukowców, którzy tutaj prowadzili badania od dziesięcioleci. Czytając te publikacje miałam chaos w głowie, dlatego napisałam pierwszy artykuł zat. „Kamień na kamieniu” dla „Wizji Peryferyjnych”(pismo ufologiczne) a potem dla „Czas UFO” oraz „UFO”. Kamiennymi kręgami w Odrach zajmowali się astronomowie, fizycy, archeolodzy, geolodzy, antropolodzy, botanicy, radiesteci (ja), ufolodzy – (też ja), itp. Lista nie jest zakończona.  

Gdy pisałam moje pierwsze artykuły na temat swoich badań nie przypuszczałam, że po latach właśnie tam będzie puenta ufologiczna wyjaśniająca zjawisko UFO oraz tego co się stało po odejściu pana B. Rzepeckiego z ufologii po 25 latach pracy. Od tamtej pory nie ma koordynatora badań NOL i nie ma współpracy z grupami ufologicznymi.

W 1997 r. w Gdyni odbyło się sympozjum ufologiczne podczas którego odczytałam referat na temat moich badań kamiennych kręgów w Odrach. Efektem tego był wzrost zainteresowania sprawą kamiennych kręgów wśród ufologów.

Potem był etap gdy poszukiwałam Baz Kosmicznych Hiad na terenie Polski – o czym wielokrotnie pisałam.

Była jesień chyba 2010 r. gdy zatelefonował pan Mariusz Fryckowski, aby zainspirować spotkanie grupy ufologów w Odrach. Mówił kto przyjedzie, ale nikogo z nich nie znałam oprócz pana Stanisława Barskiego, którego poznałam podczas sympozjum ufologicznego w Gdyni!

Nie badałam już kamiennych kręgów w Odrach i nie zamierzałam tam jechać z kilku powodów. Jednym z nich była pamięć o tym co się tam działo po sympozjum naukowym w Sulęczynie w 1997 roku. Na wspomnienie tego, spotkanie z grupą ufologów w Odrach budziło we mnie obawy iż historia się powtórzy. W rezultacie było zupełnie inaczej niż się spodziewałam.

Zanim przejdę do meritum sprawy po krótce przypomnę co zdarzyło się dnia 04.07.1997 roku, gdyż w moje ocenie miało to znaczenie dla mnie oraz ufologów którzy przyjechali do Odr k/Czerska.

Dnia 04.07.1997 roku do Odr przyjechali astronomowie, fizycy z Grudziądza, Chorzowa i Torunia wraz młodzieżą – laureatami telewizyjnych olimpiad wiedzy astronomicznej. Przyjechali również historycy oraz radiesteci, dziennikarze i TV z Bydgoszczy. Gdy tam się pojawiłam ok. godz. 9.30 wkrótce potem była awantura z panem J. Breske, który sprowadził Straż Leśną aby mnie usunąć z terenu kamiennych kręgów, bo nie miałam prawa tam przebywać (ale inni tak!). Stałam przy bramie z grupą znajomych, gdy podeszła do mnie dziennikarka Alicja Łukawska wraz z fotoreporterem Michałem Wojciekiewicz z Bydgoszczy i zapytała czy mogę odpowiedzieć na kilka pytań. Zaproponowałam abyśmy poszli do kręgu "zielonego" nad rzeką. Za nami poszło ok. 15 osób aby również podyskutować na ten temat. Udzielałam wywiadu a fotoreporter robił  zdjęcia, gdy z daleka zobaczyłam pana Breske, który się rozglądał jakby kogoś szukał. Gdy mnie zobaczył natychmiast skierował się w nasza stronę wraz z trzema Strażnikami Leśnymi. Nie wiedział z kim rozmawiam, ale od razu rzucił się na fotoreportera, który robił zdjęcia, aby jemu odebrać aparat. Szarpali się, potem pchnął go tak, że fotoreporter poleciał na ziemię i w ten sposób panu Breske udało się wyrwać jego aparat. Michał Wojciekiewicz zerwał się i rzucił się na niego aby odebrać aparat. Do akcji natychmiast wkroczyli trzej Strażnicy Leśni, którzy z trudem ich rozdzielili. Odprowadzili pana Breske kilka metrów dalej i z nim rozmawiali. Jeden z nich podszedł do nas i przepraszał napadniętego fotoreportera, który bez przerwy robił zdjęcia aby zachować dokumenty fotograficzne do publikacji. Po tygodniu pojawił się obszerny artykuł z wywiadami na temat tego spotkania zat. „Kamienie niezgody” lecz był to paszkwil w którym dziennikarka nie napisała ani słowa o napaści na fotoreportera i sprowadzonej przez pana Breske Staży Leśnej z Chojnic. Natomiast wywiady państwa Z.J. Breske były w tym reportażu najważniejsze. Napisałam „Protest” ponieważ wszyscy astronomowie i fizycy oraz inni badacze kamiennych kręgów zostali nazwani nawiedzonymi i oszołomami, a o napaści pana Breske na fotoreportera nie było ani słowa. Artykuł został opublikowany w „Expres Bydgoski” w dziale „Expres Tajemnic” dnia 11-13.07.1997. Obok tego art. był również opublikowany mój artykuł, który wcześniej  przesłałam do redakcji. Był to wywiad z panem Mirosławem Kubiakiem w Obserwatorium Astronomicznym w Grudziądzu na temat kamiennych kręgów!

Awantura z panem Breske oraz artykuł pani A. Łukawskiej miał wpływ na dalsze badania kamiennych kręgów. Nikt już nie mógł tam nic badać bez wiedzy i zgody archeologów. Ja tam nie prowadziłam badań od 1996r., gdyż badałam inne kamienne kręgi oraz prowadziłam badania ufologiczne w Polsce z planem geodezyjnym kamiennych kręgów w Odrach. Pisałam na ten temat w „Czas UFO” oraz na Blogu Roberta Leśniakiewicza CBZA – Jordanów, a potem „UFO i Ludzie Wszechoceanu”.

Kilka lat później pewnego jesiennego dnia zadzwonił pan Mariusz i zaproponował mi spotkanie z ufologami w Odrach, dlatego odpowiedziałam wprost – NIE. Pan Mariusz był jednak uparty i w końcu mnie przekonał. Zgodziłam się na przyjazd ale z dużym oporem i podejrzliwością. Zaproponował abyśmy się spotkali w sobotę ok. 20.00 ale potem przesunął spotkanie na godzinę 22.00. Pomyślałam - Ja mam być z nimi w nocy…? Poprosiłam znajomego Andrzeja D. aby pojechał tam ze mną, gdyż czułam potrzebę ochrony, a on był byłym komandosem. Poza tym interesował się kamiennymi kręgami.

Było już ciemno gdy tam dojechaliśmy. Na parkingu stało kilka samochodów. Andrzej pozostał przy samochodzie gdyż nieoczekiwanie ktoś rozpoczął z nim rozmowę chociaż nie widzieliśmy kto to był. Rozmowa trwała już kilka minut, było po 22.00, a ja słyszałam rozmowy obok budki kustosza za bramą. Powiedziałam, że idę do nich i tam się spotkamy. Było ciemno ale widziałam zarys drewnianego stołu przy którym siedziało kilka osób.

 


Zapytałam - Czy jest tu pan Mariusz?

Ktoś odpowiedziało, że nie ma i oni też na niego czekają. Przedstawiłam się, od razu wstali i przywitali się ze mną, ale ich twarzy nie widziałam. Jeden z nich zapalił latarkę abym zobaczyła ich twarze. Na końcu przedstawił się pan Barski, który był z córką. Była to grupa ufologów pana Barskiego. Zaczęliśmy rozmawiać o ufologii i kamiennych kręgach. Okazało się, że przyjechali tutaj ok. 18.00 aby zwiedzić kamienne kręgi jeszcze za dnia. Rozmawialiśmy ok. pół godziny gdy pan Barski odebrał telefon i po chwili powiedział, że pan Mariusz ma problemy techniczne z dojazdem, że coś dziwnego się dzieje i nie wie czy dojedzie. Żartowaliśmy, że jakieś UFO pilnuje i nie chce aby dojechał, a my mamy sobie teraz radzić sami. Okazało się, że tylko on znał plan spotkania. Czy ktoś coś wie o co chodzi? Nikt z ufologów nic nie wiedział. Pomyślałam – Nooo…. O coś chodzi… Znowu będzie jakaś awantura...

Powiedziałam – No to co robimy? Jesteśmy w kamiennych kręgach w środku nocy, wiec idziemy tam! Niewiele zobaczycie, bo jest za ciemno ale poprowadzę was. Może będzie jakieś UFO... Widziałam tu nie raz obiekty kuliste.

Rozglądałam się za Andrzejem, ale gdzieś przepadł, a miał mnie bronić w razie czegoś… Pan Barski z córką stanął obok mnie i ruszyliśmy przodem, a za nami pozostali. Doszliśmy ścieżką do pierwszego kręgu gdzie na chwilę się zatrzymaliśmy. Trochę im opowiedziałam o tym kręgu. Potem poszliśmy do głównej polany gdzie były pozostałe kręgi. Pan Barski chciał iść prosto przed siebie, ale go powstrzymałam mówiąc, że tam są kamienie, wrzosy i wysoka trawa. Poszliśmy ścieżką w lewo od strony zachodniej. Zatrzymaliśmy się przy kręgu „czerwonym – 27” przy którym był duży pomost. Opowiedziałam im trochę o tym kręgu. Ktoś wszedł po schodach na pomost i wołał córkę pana Barskiego. Ona powiedziała, że też tam wejdzie. Mnie też zawołali, ale odpowiedziałam, że i tak nic nie zobaczą. Pan Barski powiedział do córki, że skoro ona tam idzie to on też, bo musi jej pilnować. Pomyślałam - wchodzą jak na statek we mgle… Za mną dwóch mężczyzn cicho rozmawiało, o coś się spierali, ale potem też gdzieś znikli.

Nagle zrobiło się bardzo ciemno… Zaniepokojona patrzyłam w niebo, bo była nieprzenikniona ciemność. Zastanawiałam co się dzieje, czy może nadciągają ciemne chmury i za chwilę będzie padać? Usłyszałam jakieś szmery i nagle wokoło mnie pojawiło się mnóstwo postaci. Pomyślałam – A skąd tu dzieci?? Skąd oni się tu wzięli? Z nieba spadli czy wyszli z lasu? Patrzyłam w szoku… Sięgali mi do ramion, więc mieli ok. 1,40 cm wzrostu.  Chciałam zobaczyć ich twarze, ale ich postacie były czarne na tle ciemności, która nas otaczała. Ilu ich jest ? - pomyślałam. Rozejrzałam się wokoło zaskoczona. Było ich dużo… Najpierw stali rozproszeni, a potem jeden obok drugiego ściśle mnie otaczali. Rozglądałam się i zobaczyłam za sobą wysoką postać. Pomyślałam – może to któryś z ufologów? Jedno z tych dzieci lub młodzieży zadało mi jakieś pytanie. Nie podobał mi się jego skrzeczący piskliwy glos.

Ktoś z nich powiedział - Mamy prawo tu być, bo to jest  m i e j s c e  m o c y.

Odpowiedziałam ostro - To nie jest miejsce mocy! To jest Kamienny Testament naszych Przodków. Rozległo się coś w rodzaju śmiechu. Powtarzali - To jest miejsce mocy, miejsce mocy…

Czułam spokój ale oni mnie drażnili, dlatego odpowiedziałam ostro - Tak mówią psychotronicy którzy niczego nie badają.

Pomyślałam – Ale dlaczego tak mówią dzieci?? Co tutaj się dzieje?

Czułam ich narastający opor psychiczny i fizyczny. Nagle zobaczyłam obraz z góry. Ja stałam w środku, a wokoło mnie w kilku rzędach ciasno stało kilkadziesiąt małych czarnych postaci. Zrozumiałam ze jestem osaczona….

Zawołałam - Jezu i co teraz? USŁYSZALAM - Wyjdź.

Ale jak? Oni mnie otoczyli! USŁYSZALAM ponownie - Wyjdź.

Skupiam się i powiedziałam do nich - Chcę wyjść. Proszę mnie przepuścić. Długą chwilę trwała cisza, nikt z nich ani drgnął. Powtórzyłam stanowczo - proszę mnie przepuścić. Cisza, ani drgnęli. Powtórzyłam trzeci raz ze złością - Proszę się odsunąć! Po chwili przede mną tak jak stałam postacie trochę się przesunęły robiąc bardzo wąskie przejście. Pomyślałam - jak ja przejdę? USŁYSZALAM - Idź. Ruszyłam do przodu pomiędzy nimi ale nie czułam fizycznego oporu jaki stawia tłum. Wyszłam z ich kręgu i poszłam na ścieżkę prowadzącą do kręgu „niebieskiego-33”. Poczułam ulgę i spokój…

Są tam cztery kamienne kręgi ustawione w linii astronomicznej wskazującej przesilenie letnie. Podeszłam do kręgu „niebieskiego-33”, zatrzymałam się na chwile i poszłam dalej do kręgu „zielonego”. Tam też postałam chwile i zawróciłam do kręgu „niebieskiego”. Weszłam do środka kręgu i podeszłam do kamienia centralnego jak do przyjaciela. Dotknęłam czubka i pomyślałam, że to pożegnanie…. Nagle gdzieś za kamiennym kręgiem usłyszałam cichą rozmowę. Wyszłam z kręgu i poszłam w tamtym kierunku. Na ławeczce siedziało dwóch mężczyzn, cicho rozmawiali, a po chwili usłyszałam dźwięk uderzenia butelki o szklankę lub kieliszek. Któryś z nich nalewał po ciemku i uderzył w szklankę aż zadźwięczało. Ktoś mówił -  Przychodzą, głaskają kamienie, leżą na nich…. Rozpoznałam glos pana Breske! Znowu on tutaj?!

Podeszłam do ławeczki na której siedzieli i powiedziałam - Panie Breska co pan tu robi?

Odpowiedział zaskoczony rozpoznając mój głos - A co pani tu robi?

Odp. - Ja szukam pana Mariusza F. bo tutaj się umówiliśmy. Czy to pan Mariuszu? Zapadła głucha cisza. Powtórzyłam pytanie i znowu nikt z nich nie odpowiedział. Nie ma pana Mariusza? A z kim pan pije?  (Liczyłam na to ten że ktoś się odezwie!)

Po długiej chwili pan Breska odpowiedział - Piję wodę. Odpowiedziałam -  Jasne…! Są tu ufolodzy... Wobec tego proszę jemu powiedzieć, że byłam i nie mam zamiaru na niego dłużej czekać. Wracam do domu.

Poszłam ścieżką wzdłuż lasu od strony wschodniej. Gdy weszłam na ścieżkę prowadzącą do bramy widziałam, że przede mną szło kilka osób. Gdy zbliżali się do bramy zapalała się lampa i ktoś robił im zdjęcia. Zrozumiałam co tutaj się dzieje... Oczywiście mi też zrobili zdjęcie. Podeszłam do miejsca gdzie ktoś stał i robił zdjęcia. Kilka metrów dalej przy ogrodzeniu ktoś cicho rozmawiał. Zapytałam – Po co robicie nam zdjęcia? Zapadła znowu głęboka cisza jak przy ławeczce gdzie siedział pan Breska. Powtórzyłam pytanie ale odpowiedzi nie było. I znowu ktoś szedł ścieżką, zapaliła się czerwona lampka, a po chwili lampa błyskowa oświetlająca idącą postać i całe otoczenie. Widziałam zarys ciemnej tęgiej postaci przy statywie i kilka postaci z tyłu.

Wyszłam przez bramę z terenu Rezerwatu Kamiennych Kręgów i podeszłam do samochodu Andrzeja. Nie było go więc czekałam na niego myśląc o tym co tutaj się dzieje. Spotkanie ufologiczne czy....? Zrozumiałam.

Po ok. 10 minutach wrócił Andrzej mówiąc – Wiesz, oni mi zrobili zdjęcie!

Odpowiedziałam – Tobie mogą, bo jesteś ich człowiekiem...

Nie odpowiedział, bo zrozumiał. Wsiedliśmy do samochodu i wracaliśmy w milczeniu do domu.

Co zrobili pozostali ufolodzy nie wiem do dzisiaj. Następnego dnia pan Mariusz przysłał mi sms tłumacząc się, że dojechał (niedziela) ok. 11.00, ale mnie nie było, a szkoda. Odpowiedziałam – Wiadomość dla pana przekazałam panu Józefowi Breske...

Wszystko było dziwne i długo myślałam czy mogę o tym mówić i pisać. Odłożyłam sprawę i dopiero teraz dojrzałam do tego aby to opisać i wyciągnąć wnioski. Ostatnie wydarzenia na całej Ziemi mają z tym ścisły związek.

 

Pierwsza sprawa

 

Spotkanie ufologiczne w Odrach miało pokazać co zrobią ufolodzy w sprawie kamiennych kręgów.

Ja pisałam i mówiłam na ten temat 16 lat. Co robili ufolodzy?

 


Druga sprawa

 

Powiem krótko i zwięźle. Dziękuje Panie Mariuszu!! Zrozumiałam już dawno, ale czekałam...

Właściwe osoby zajęły się tym kompleksowo. Zrobili zdjęcia uczestników tego spotkania. No i pan Breska był też, a jakże....

„Ku chwale Ojczyzny”.

 

Trzecia sprawa

 

Statek OBCYCH i bliskie spotkanie C2 w kamiennych kręgach w Odrach.

Jako ufolog nie całkiem byłam świadoma tego co tamtej nocy się wydarzyło. Zrozumiałam to w Gdyni miesiąc później. Wracałam do domu ok. godz. 20.00 gdy przy wjeździe na Wiadukt Kwiatkowskiego na wysokości Gdynia – Grabówek zobaczyłam dwóch mężczyzn, którzy rozmawiali pokazując rękami na ciemne niebo w kierunku dzielnicy Pogórze i Oksywie. Jako ufolog często patrzyłam na niebo, dlatego podeszłam do nich i zapytałam co tam widzą? Odpowiedzieli, że nic nie widzą, bo w tym miejscu jest olbrzymia czarna nieprzenikniona dziura... Popatrzyłam w tamtym kierunku i zobaczyłam coś dziwnego. Całe Pogórze i Oksywie zawsze jest oświetlone, a tym razem coś czarnego i wielkiego zasłaniało ten teren i tylko na skraju Pogórza od zachodu i na skraju Oksywia od wschodu były widoczne światła lamp. Zasięg tego ciemnego obiektu miał kilka kilometrów! Osiedle i zakłady poniżej w dolinie również były niewidoczne prawie aż do Chylonii. Ci panowie nie rozumieli co to jest, ale ja tak... Stałam tam ok. 15 min. ale nic się nie zmieniało. Śpieszyłam się do domu więc ich pożegnałam myśląc o tym, bo gdzieś to już widziałam... Ale gdzie? W domu zrozumiałam, że to co spowodowało nagłą ciemność w Odrach  to właśnie olbrzymi statek OBCYCH. Zrozumiałam też, że armia „dzieci”, które mnie osaczyły to Szaraki dobrze znane wszystkim ufologom. Zrozumiałam, że byłam w śmiertelnym niebezpieczeństwie...

„Zawołam wówczas – Jezu i co teraz? USŁYSZALAM – Wyjdź.

Ale jak? Oni mnie otoczyli! USŁYSZALAM ponownie - Wyjdź.”

Wyszłam...Mój Nauczyciel prowadził mnie tam od 1993 roku, bo miałam odkrywać tajemnice kamiennych kręgów. Gdy po latach było tutaj spotkanie ufologów czuwał i pilnował mnie, a nie Andrzej D.

Kim są Szaraki nie muszę chyba wyjaśniać? Ta cywilizacja pochodzi z gwiazdozbioru Węża...

Ale dlaczego SZARAKI powtarzali – Mamy prawo tu być, bo to jest  m i e j s c e  m o c y.

 

Odpowiedziałam ostro - To nie jest miejsce mocy! To jest Kamienny Testament naszych Przodków. Rozległo się coś w rodzaju śmiechu. Powtarzali - To jest miejsce mocy, miejsce mocy…

Czułam spokój ale oni mnie drażnili, dlatego odpowiedziałam ostro - Tak mówią psychotronicy którzy niczego nie badają.”

Przecież rasa Szaraków doskonale wiedziała czym są kamienne kręgi, więc dlaczego powtarzali, że jest to MIEJSCE MOCY?? Zrozumiałam to później gdy do Odr zaczęła zjeżdżać masa psychotroników, a szczególnie bioterapeutów i radiestetów aby odprawiać tam różne obrzędy i rytuały, z gongami i misami tybetańskimi powtarzając jak mantra „MIEJSCE MOCY, MIEJSCE MOCY...” w kamiennych kręgach. Powtarzali to na wszelkie sposoby w różnych pismach ezoterycznych, w filmach Yt. To są właśnie Szaraki w ludzkich ciałach (hybrydy), którzy opanowali te miejsca bo... „Mamy prawo tu być, bo to jest  m i e j s c e  m o c y.” To co tam się dzieje od lat pokazuje jakimi metodami posługują się Szaraki aby odwracać uwagę od prawdy o prawdziwym KOSMICZNYM znaczeniu kamiennych kręgów oraz o naszych PRZODKACH. Tam jest wskazówka jak wezwać na pomoc Cywilizację CZŁOWIEKA w Kosmosie. Co tam robią ezoterycy?? To trzeba zobaczyć, sfilmować i sfotografować! Wszystko wskazuje na to że ezoterycy którzy tam przyjeżdżają zostali przejęci przez Szaraków lub są ich hybrydami i wszystkim manipulują aby ośmieszyć wszelkie badania.

A co zrobili ufolodzy? Większość z nich to również ludzie Szaraków lub zostalie przejęci przez Szaraków. Popatrzcie, którzy ze znanych ufologów na każdym spotkaniu lub zjeździe włączają do programu muzykę gongów i mis tybetańskich, mantry, itp. ??? Po co to robią? Odpowiedzcie sobie sami kim są...

W Odrach USŁYSZAŁAM – WYJDZ. Wyszłam z ufologii i pożegnałam się z kamiennymi kręgami... ale Nauczyciel pozostał, bo tam jest plan Hiad w gwiazdozbiorze BYKA oraz plan Baz Kosmicznych, dlatego tam wciąż jest.

Niedawno zapytałam Roberta Leśniakiewicza – Jak uważasz, czy ufolodzy zrobią sympozjum? Odpowiedział krótko – Nie!

Wiedział co mówi, bo widzi jak ufolodzy są skłóceni, dlatego ufologia jako dziedzina wiedzy o kosmosie została ośmieszona i niedługo po odejściu pana Bronisława Rzepeckiego została „skanalizowana do  podziemia”, ponieważ od lat nie ma koordynatora badań NOL.

Dzisiaj jest przesilenie astronomiczne równonocy. W takie dni do Odr i Węsior (oraz innych kamiennych kręgów w Polsce i na świecie!) przyjeżdżają tabunami ezoterycy twierdząc że: „Mamy prawo tu być, bo to jest  m i e j s c e  m o c y.” Pytam się - jakiej mocy? Czyjej mocy?

 

Dla przykładu – rozmowa na Facebooku wt., 18:38 17-18.08.2021

 

Janusz K.:  Dzień dobry, mam kilka pytań odnośnie kamiennych kręgów i piramid, możemy porozmawiać? (...) Jak można aktywować miejsca mocy?

Z.P.: Tak mówią psychotronicy, którzy NICZEGO nie badają i w ten sposób pokazują swoją mądrość....

Janusz K.:  Jak?

Z.P.: (...) Dlatego napisałam - kamienne kręgi  zostały opanowane przez głupców z gongami i rytuałami....

Janusz K.:  Jak można je zatem zbadać i jaki należałoby osiągnąć cel badań?

Z.P.: (...) Co pan wie o kamiennych kręgach? (...) ZABLOKOWALI - UNIEMOŻLIWILI dalsze badania.

Janusz K.: Pozostawię Panią samą z Pani własnymi poglądami i ocenami. Wszystkiego dobrego.

Z.P.: Ja nie jestem sama, to wy zostaniecie sami. Ja swoje zadanie już dawno wykonałam i nie mam zamiaru do tego wracać. (...) Jeżeli chcecie wiedzieć jak badać kamienne kręgi zróbcie sympozjum naukowe... Inaczej nikt nie będzie tego traktował poważnie....  Ja od tego zaczęłam 24 lata temu.

Janusz K.: W mojej ocenie myli Pani priorytety. Po co Pani sympozjum? Co da Pani publiczne podsumowanie badań? Czy to jest głównym celem korzystania z miejsc mocy?

Z.P.: Jakiej mocy? Czyjej mocy? To jest pana ocena... Co pan wie o kamiennych kręgach?

A tutaj dla przykładu artykuł na temat miejsca mocy w kamiennych kręgach w Węsiorach! https://zdrowepasje.pl/ezoteryka/ciekawostki/kamienne-kregi-na-kaszubach-wies-wesiory?fbclid=IwAR3yLGWpnZNv5AACFvzsvuzPYikEXZVlq3hKhlAxHWBHHrTZ9gY6Vxi-2_M

Było tez kilka innych osób które pytały gdzie jechać do miejsc mocy? Odpowiadałam ostro – Do najbliższego słupa wysokiego napięcia i tam pomedytujcie jaka to moc i czyja moc! Drażnią mnie tacy ludzie tak samo jak Szaraki w kamiennych kręgach w Odrach...

Jako puentę tego nocnego spotkania w Odrach opowiem jeszcze jedną historię ale tym razem ze spotkania z panem Breską w Kościerzynie. Była zima, szłam ulicą w Kościerzynie gdy nagle poczułam że idący naprzeciwko mnie starszy mężczyzna ubrany w gruby kożuch intensywnie się wpatruje we mnie. Gdzieś go widziałam... Nagle usłyszałam

– Dzień dobry pani Zofio! Po głosie poznałam że to pan Breska...

- Dzień dobry... A co pan tu robi?

- A idę do dentysty.

- Przecież do Czerska albo Chojnic ma pan bliżej.

- A żona mnie tu wysłała... Co u pani słychać? Co pani porabia? Nie przyjeżdża pani do Odr... 

- Nie badam kamiennych kręgów! Badam zasypane piramidy w Gdyni... (...)

- Zapraszamy panią do kamiennych kręgów.

- A po co? Czy po to abyście potem wmawiać dziennikarzom, że mam coś wspólnego z tymi oszołomami z gongami i misami tybetańskimi w miejscu mocy?

Pan Breska podniósł kołnierz kożucha do góry i wściekły odszedł.

 

Tu załączam mój wywiad na temat kamiennych kręgów:

Dobrodziejów Dwóch Eleonora Piepiórka Kamienne Kręgi cz 1 (15 09 2021) Plik Mp3.

http://radiocenzura.pl/?p=2757

 

Jestem wizjonerką, badaczką megalitów i ufologiem.... Jak mają się spełnić stare proroctwa oraz słowa Jezusa na kartach Ewangelii o „powtórnym przyjściu Jezusa z nieba w całej mocy i potędze” z  – KOSMOSU?

Szaraki osaczyły  naszą cywilizację i nie pozwolą, abyśmy wyszli z tego cało.... Ale w kamiennych kręgach w Odrach zawołam - „Jezu i co teraz? ONI nas osaczyli” !!!

 Czy widzicie i rozumiecie co się dzieje na Ziemi??

W odpowiedzi na to załączam moje wizje wiosną 2021 - "Jak będzie wyglądało powtórne przyjście Jezusa z nieba – z KOSMOSU!”

 

Z wizji wynika, że zajmą się tym ufolodzy, wojsko i politycy.... Dlaczego politycy? Poczytajcie...

 

http://legendarnemegality.blogspot.com/2021/06/jak-bedzie-wygladao-powtorne-przyjscie_12.html

 

Eleonora Zofia Piepiórka

 

P.S. Zróbcie zdjęcia i filmy we wszystkich "miejscach mocy"... Po co? Aby pokazać co Szaraki tam robią..

czwartek, 12 kwietnia 2012

„Wielka Niedźwiedzica” czyli wielkie cmentarzysko w Uniradze k/Stężycy na Pomorzu




Zofia Piepiórka

Był słoneczny wrześniowy dzień 1995 roku, gdy pierwszy raz wybrałam się do Uniradze, aby zobaczyć kamienne kręgi i kurhany. Od 1993 roku niezależnie od naukowców badałam kamienne kręgi w Odrach, a następnie w Węsiorach, dlatego spodziewałam się znaleźć coś ciekawego. Nigdy tam nie byłam i towarzystwo sąsiad Stanisław U. - który również chciał to zobaczyć - było jak najbardziej wskazane. Dojechaliśmy do Stężycy, a dalej w lewo koło UG i dalej wzdłuż lasu. Skręciliśmy w   pierwszą leśną drogę w lewo i jechaliśmy chyba 5 km, gdzie co kawałek w gąszczu drzew przy drodze widziałam różnej wielkości głazy. Pomyślałam: To musi być coś wielkiego. Dojechaliśmy do leśniczówki, gdzie zostawiliśmy samochód. Na nasz widok wyszła żona leśniczego. Zapytaliśmy czy wie gdzie są kamienne kręgi? Odpowiedziała, że tutaj nie ma kamiennych kręgów, ale jest stare cmentarzysko kurhanowe. Poza tym zbyt dużo na ten temat nie wiedziała, ale wspomniała, że badali je w latach 70-tych naukowcy z Gdańska i że dalsze badania będą prowadzone przez innych naukowców, ale kiedy, tego nie wiedziała. Stwierdziła - Tam nie ma nic ciekawego, ale dlaczego  interesujecie się tymi kurhanami? Gdy wspomniałam, że badam kamienne kręgi w Odrach stała się rozmowniejsza, gdyż pracowała dla „Dziennika Bałtyckiego” w Kościerzynie. ( Po jakimś czasie spotkałyśmy się w redakcji i rozmawiałyśmy o moich badaniach w Odrach, a potem napisała na ten temat artykuł.)

Ruszyliśmy w pobliski stary i rzadki las bukowy do najbliższych kurhanów. Szukaliśmy kamiennych kręgów, ale wszędzie widoczne były tylko niewielkie rozkopane kurhany i jakieś resztki kamieni.  Krążyliśmy po lesie dobre 2 godziny, ale kamiennych kręgów nigdzie nie było widać! Już mieliśmy wracać, ale poszłam jeszcze pod górę, gdzie rosły gęste krzewy i świerki. Gdy się przedarłam przez zarośla zobaczyłam ten sam stary las bukowy, a w nim kilkanaście metrów dalej stały… trzy nieduże kamienne kręgi prawie na skraju lasu! Krzyknęłam do Stacha: Znalazłam! Chodź zobaczyć! Stachu od razu pobiegł do najbliższego kręgu, a ja stałam w tym samym miejscu patrząc z niedowierzeniem… A jednak są! W końcu powoli podeszłam i dotykałam kamieni obwodowych o wys. ok. 0.80 cm. Środek kręgu wypełniony był oryginalnym „płaszczem” z bruku kamiennego, który miał wys. ok. 0.5 m, a więc żaden archeolog go nie badał! Kamienny krąg miał śr. ok. 10-12m.  W odległości ok. 20 m od niego był następny kamienny krąg podobnej wielkości, a za nim następny. Te trzy kamienne kręgi stały w linii prostej, ale w odległości ok. 30 m dalej – kilkanaście metrów odbiegający od tej linii w lewo - stał czwarty krąg. Nie miałam kompasu i nie widziałam słońca, więc nie potrafiłam określić kierunku tej linii. Sprawdziłam czy przebiega przez nie pasmo kosmiczne Złote. Okazało się, że trzy kamienne kręgi stoją na paśmie Złotym, tak samo jak kamienne kręgi w Odrach, a to znaczyło, że wskazują kierunek astronomiczny letni. Gdy sprawdzałam pasma kosmiczne w tym czasie Stachu szukał innych kamiennych kręgów. W końcu podszedł i powiedział: tam dalej nic nie ma, są tylko kurhany, a niżej jest duży wykop. Poszliśmy do tego wykopu. Był długi na kilkanaście metrów i głęboki na ok. 1m. Na jego brzegach były wały z ziemi. Wyglądało to jak wykop artyleryjski z czasów wojny lub pozostałość po wykopaliskach archeologicznych. Przebywaliśmy tam ok. godziny i mieliśmy już wracać, ale poszłam jeszcze w górę na skraj lasu bukowego, aby zobaczyć co tam jest. Za lasem, aż po szczyt góry było pole uprawne, a na nim wschodzące oziminy. Było słońce, ciepło, jasno i jakoś uroczyście… Podeszłam kilkadziesiąt metrów w górę skąd był rozległy widok na dolinę. Stałam w zamyśleniu myśląc o kamiennych kręgach w lesie. Czy są jeszcze jakieś inne na tym terenie? Jakie to było odwzorowanie? Wiedziałam już, że w Odrach w ustawieniu kamiennych kręgów są odwzorowane Hiady, a co było tutaj? To co zostało tutaj z jakiegoś odwzorowania, to niewielki procent z tego co było na tym rozległym terenie i chyba już nie da się tego zrozumieć… O wielkości tego obszaru i tych kamiennych kręgów świadczyły resztki kamieni, które mijaliśmy jadąc drogą przez las do leśniczówki. Większość kamieni już dawno została zabrana do budowy domów i dróg, tak jak w Odrach. Patrzyłam bezwiednie na północ… Nagle poczułam dziwną energię i dotarły do mnie dziwne dźwięki… coś jak płacz dziecka lub małego zwierzątka.  Rozglądałam się myśląc - co to jest??  Skąd to dochodzi? Może z doliny? Ale dźwięki jak echo dochodziły z daleka… tam gdzieś na horyzoncie, gdzie patrzyłam. Co tam jest? Podszedł Stachu patrząc chwilę w milczeniu w tym samym kierunku, ale w końcu zapytał:

- Co tak patrzysz? Coś tam ciekawego widzisz?

Nie potrafiłam jemu powiedzieć co czuję… Zapytałam:

- Co tam jest? Jaki to kierunek…?

Stachu rozejrzał się i po chwili odpowiedział:

-Tam jest północ, chyba Gdańsk…

- Gdańsk? - zapytałam z niedowierzeniem. Wyksztusiłam: Tam coś jest… To ma związek z tymi  kamiennymi kręgami. Jakieś kamienne kręgi, ale gdzie…

Nie wiedziałam, że nieświadomie będę je szukać wiele lat, że je znajdę i wtedy zrozumiem co kryje las w Uniradze… Płacz „dziecka” był jedyną wskazówką.

Wróciliśmy do samochodu. Na podwórku czekała na nas pani redaktor ciekawa wyników naszych poszukiwań. Opowiedzieliśmy, że znaleźliśmy 4 kamienne kręgi, ale aby to badać potrzeba dużo czasu i pieniędzy, bo ten obszar jest wielki. Dużo większy niż ten w Odrach, gdzie jest 16 ha, a tutaj jest  chyba ok. 40 ha.

W czasie kolejnych dwóch lat byłam tam jeszcze pięć razy z przyjaciółmi, ale nie znaleźliśmy innych kamiennych kręgów. Potem badałam różne kamienne kręgi – w Węsiorach, Leśnie, Grzybnicy, Rosnowie, Hajnówce, Babim Dole, itd., ale przede wszystkim w Małych Stawiskach!

Do Uniradze wróciłam po latach, gdy w 2006 roku odszukałam „dziecko” „Wielkiej Niedźwiedzicy”! „Dziecko” – „Małą Niedźwiedzicę” odkryłam w lesie w Zaskoczynie niedaleko Gdańska. Nikt nie wiedział, że tam są jakieś kamienne kręgi i w dodatku na podobnym obszarze  - o powierzchni ok. 40 ha. Tego nie można nie zauważyć! Nigdzie nie widziałam tak rozległego skupiska kamiennych kręgów i kurhanów, jedynie w Uniradze. O odkryciu natychmiast powiadomiłam archeologów w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku. To co potem się działo to jakiś horror…! Gdy przekazałam im sprawozdanie z odkrycia oraz redakcjom w Trójmieście, archeolodzy natychmiast ocenzurowali wszelkie publikacje na ten temat oraz nie chcieli rozmawiać ani ze mną, jak również z wójtem Gminy Trąbki Wielkie – panem Błażejem Konkol. Trwało to jeszcze trzy lata, zanim znalazłam sposób i  opiekuna dla tych kamiennych kręgów, czyli AWSiT w Gdańsku. Ale zanim to się stało okoliczni nowi mieszkańcy nadal bezkarnie wywozili kamienie z kręgów jak z kopalni kamieni i nikt im w tym nie przeszkadzał! Zrobiłam zdjęcia wielkiej ilości wrzecionowatych kamieni w jednym z pobliskich domów i pokazałam wójtowi. Wójt rozpoznał dom swojego… radnego Gminy!!! W tym czasie nie było żadnego archeologa ani dziennikarza, aby powstrzymać ten bezkarny proceder dewastacji najstarszego zabytku w Polsce i Europie! A co ja z tego miałam? Urągania, wyzwiska… Była też ustna umowa, ale Panowie… wzięli pieniądze z UE na promocję i ochronę tego bezcennego Kamiennego Testamentu i „zapomnieli” o umowie, nie licząc się z moim zdaniem, bo kim jestem? Ale ja nie zapomniałam… To co zrobili świadczy o braku wiarygodności w większych sprawach.

 A co robią archeolodzy? Oni teraz będą badać te megality co najmniej 50 lat w całej powadze i majestacie nauki na najstarszym i największym cmentarzysku w Polsce… za pieniądze podatników. Rząd Polski podobno nie ma pieniędzy, ale na ich „badania” są pieniądze, bo oni najlepiej wiedzą co z tym trzeba zrobić…

Jestem wizjonerką oraz badaczką megalitów od 1993 roku. Znalazłam to niezwykłe „dziecko” „Wielkiej Niedźwiedzicy”, które w ten sposób pokazało mi gdzie „leży matka” i to w tym wszystkim jest najważniejsze, ale to historia na kolejne, długie opowiadanie o starych Kaszubach.

                                               **********

*Uniradze (nazwa w j. kaszub. Ùniredzé) –  położona w województwie pomorskim, w powiecie kartuskim, w gminie Stężyca. Położona na Kaszubach, na Pojezierzu Kaszubskim na obszarze Kaszubskiego Parku Krajobrazowego i Szwajcarii Kaszubskiej przy turystycznym szlaku Wzgórz Szymbarskich. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa gdańskiego.

Uniradze - wg danych z 31 grudnia 2011 r. miało 4 stałych mieszkańców, ale… stanowiska archeologiczne i grodziska na tym terenie świadczą o bogatej przeszłości. Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą z epoki brązu. Na terenie Parku Krajobrazowego jest wiele takich stanowisk, ale z punktu widzenia turysty, walory krajoznawcze posiadają tylko niektóre z nich. Na szczególną uwagę zasługuje cmentarzysko kurhanowe koło leśniczówki Uniradze (gmina Stężyca). Zajmuje ono kilkuhektarowy obszar i jest to największe takie cmentarzysko w Polsce. Znajduje się tu co najmniej trzy tysiące kurhanów i grobów od ciałopalnych do szkieletowych. Część z nich datuje się na II tysiąclecia p.n.e.

Kurhany w leśnictwie Uniradze

(Fragmenty z tekstu Beaty Beczek oraz „Gazety Kartuskiej”)

Cmentarzysko kurhanowe położone jest w kompleksie leśnym w leśnictwach Uniradze i Przewóz (obręb leśny Wieżyca), w malowniczej rynnie Jeziora Raduńskiego w pobliżu wsi Zgorzałe.

Jego wielkość wskazuje na to, że byli na nim chowani mieszkańcy większego obszaru. Również podania ludowe o cmentarzysku sugerują, że miało ono olbrzymie znaczenie.

Kurhany są kamiennymi mogiłami o średnicy 1-1,5 m i obecnej wysokości do 0,5 m - wykorzystywanymi do chowania zwłok od ok. 1000 r. p.n.e., aż po wprowadzenie chrześcijaństwa. W jednym kurhanie znajduje się kilka, a czasami nawet kilkanaście pochówków.

Pierwsze badania tego cmentarzyska były prowadzone w okresie międzywojennym przez J. Delektę. ( W tym samym okresie w Odrach prowadził badania archeologiczne dr. J. Kostrzewski.) Badania te wówczas ujawniły, że kurhany pochodzą z czasów wczesnego średniowiecza, a odkryte groby są bogato wyposażone, natomiast szczątki ludzkie były zachowane w doskonałym stanie.

W 1985 roku kurhany w dwóch oddziałach zostały zinwentaryzowane przez prof. inż. Jerzego Fellmana z Politechniki Gdańskiej mieszczące się w liczbie 600.

We wrześniu 1995 roku rozpoczęłam tam swoje pierwsze poszukiwania i badania.

W 2001 roku grupa archeologów pod kierunkiem prof. M. Ziółkowskiego z Zakładu Antropologii Historycznej Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziła inwentaryzację kurhanów na cmentarzysku. W literaturze naukowej szacuje się, iż ta nekropolia liczy 1000 – 1500 kurhanów. Profesor Ziółkowski twierdzi jednak, że liczba ta jest raczej bliższa 3000. Tylko w jednym oddziale naliczył 690 kurhanów, a w innych ponad 300. W chwili obecnej uważa się, że jest to największe cmentarzysko kurhanowe w Polsce, a nawet w tej części Europy.

Na cmentarzysku są cztery rodzaje kurhanów związane z różnymi „momentami” czasowymi, pochodzą z X-XI wieku, jeden ze znalezionych może nawet pochodzić z epoki brązu (II tysiąclecie p.n.e.). Wraz z prof. M. Ziółkowskim badania nad kurhanami prowadzi dr Arkadiusz Sołtysiak – antropolog. Wiele sobie obiecują po dalszych badaniach znalezionych szkieletów. Stosunkowo najwięcej jest tych z wczesnego średniowiecza. Szczegółowe badania szkieletów, a następnie porównanie wyników badań z wynikami z innych części kraju mogły by dostarczyć informacji na temat różnic populacji i kierunków migracji człowieka. W czasie prac prowadzonych przez prof. M. Ziółkowskiego natknięto się na większe kurhany o wysokości 3 m i 20 m średnicy, szacowane na początek epoki brązu lub końca neolitu (II tysiąclecia p.n.e.). Grobowce te nie zostały jeszcze zbadane, ale przewiduje się nowe prace wykopaliskowe w najbliższych latach.

Z wywiadu z prof. Ziółkowskim:

 „Na dzień dzisiejszy już wiemy, że kurhanów, których udało się nam „dotknąć ręką”, jest na obszarze dwóch leśnictw: Uniradze i Przewóz, ponad 2650. Bardzo dokładna prospekcja została przeprowadzona tylko w czterech oddziałach, w innych wykonaliśmy ją szacunkowo. Biorąc poprawkę na to, że szczegółowa inwentaryzacja zawsze przynosi dokładniejsze wyniki oraz na fakt, że niestety prawdopodobnie w przeszłości wybierano kamień z tych kurhanów do budowy domów, możemy tu mówić spokojnie o liczbie 3500-4000 kurhanów, które znajdują się lub do niedawna znajdowały na tym obszarze. Do liczby 2650,  które zostały dokładnie zinwentaryzowane, należy dodać szacunkową wielkość rzędu 1000-1400 tych, które jeszcze prawdopodobnie tam są lub zachowały się po nich pozostałości. Reasumując, można spokojnie uznać, że jest to największe cmentarzysko kurhanowe w tej części Europy. Kurhany zachowały się na terenie leśnym i prawdopodobnie było ich znacznie więcej, nawet więcej niż te szacunkowe cztery tysiące, o których mówiłem. Mogły się znajdować na byłych terenach leśnych, które potem karczowano i przeznaczano pod uprawę. Jest to jedno, wielkie cmentarzysko. A co jest w tym ciekawego? Ciekawe jest to, dlaczego wybierano na pochówek akurat ten teren? Co było tak niezwykłego w tym miejscu? Czy było to miejsce jakiegoś szczególnego kultu? Dlaczego nie ma kurhanów w innych lasach oddalonych o kilkanaście kilometrów, na przykład mirachowskich, a w tym miejscu występuje aż tak ogromne ich nagromadzenie?”

 Odpowiem na pytania pana prof. Ziółkowskiego!

 Były tam kamienne kręgi rozmieszczone na wielkim obszarze o podobnej powierzchni jak w Zaskoczynie k/Gdańska. Pozostały już tylko kurhany! Co zrobili w czasie tych lat archeolodzy, aby uratować te kamienne kręgi?!

Czytamy - „Lokalizacja jednego z największych cmentarzysk kurhanowych w Polsce w sąsiedztwie szczytu Wieżycy wskazuje na wyjątkowość tego najwyższego wzniesienia na Pomorzu Gdańskim. Prace badawcze archeologów nad odkryciem wszystkich tajemnic historycznych cmentarzysk kurhanowych zlokalizowanych na terenie Nadleśnictwa Kartuzy są regularnie prowadzone od kilku lat.”  Hahaaaaaa… Można już tylko się śmiać! Do tak wielkiego zniszczenia doszło dzięki zacofanej teorii naukowej o Gotach i ich cmentarzyskach na Pomorzu, ale tak jest tylko w Polsce, bo w innych krajach już dawno wycofano się z tego typu teorii i dzięki temu „dokopują” się do rozumu. A tutaj niespodzianka dla archeologów… Wstępne badania wskazują na II tys. p.n.e. Więc czyim dziełem są kamienne kręgi? To oczywiście obala dotychczasowe teorie naukowe o Gotach. Czyżby więc ta cała awantura z odkryciem największego kompleksu kamiennych kręgów koło GDAŃSKA miała na celu li tylko ukrycie prawdy o twórcach kamiennych kręgów przez samych archeologów z obawy o własne autorytety naukowe? Wszystko na to wskazuje, dlatego nie przebierali w środkach - co miałam okazję doświadczyć…

                                               ***********

Na terenie wszystkich kamiennych kręgów jakie badałam w Polsce zawsze są jakieś kurhany. Podobnie jest na terenie Stonehenge w Wielkiej Brytanii, w Skandynawii i w całej Europie.

Wokół wszystkich starych kościołów również są cmentarze.

 Kamienie z kręgów w Uniradze już dawno zostały wykorzystane do budowy domów i dróg czy pięknych ogrodów okolicznych mieszkańców - podobnie jak to robili w ostatnich latach okoliczni mieszkańcy  Zaskoczyna – gdyż nikt z archeologów nie interesował się tym co tam się dziej.

Obecnie interesują się tymi cmentarzyskami równie wszelakiej maści psychotronicy, gdyż od lat nastała moda na „miejsca mocy” dzięki Leszkowi Mateli oraz prezesowi Stowarzyszenia Badań Kamiennych Kręgów - E. Leciejowi. Robią różne diotyczne obrzędy i rytuały, a także koncerty gongów tybetańskich, chodzenie po ogniu, medytacje, itd. To, że są to kamienne kręgi dla nich nie ma znaczenia, nic z tego nie rozumieją i nie badają, ale o tym co tam się dzieje dziennikarze będą pisać, bo to jest ważne… Dla kogo? Chyba dla archeologów, gdyż dzięki temu podtrzymują ich zacofane teorie  o Gotach. Reszta jest milczeniem…

 Z moich badań wynika, że kamienne kręgi to PLAN Baz Kosmicznych dla Polski, ale to naukowców oraz psychotroników – zwolenników religii wschodnich - nie interesuje. A co ich interesuje? Jak odpowiedzą, to będziecie wiedzieć o co chodzi.

Plan kamiennych kręgów, a jednocześnie Baz Kosmicznych Wielkiej Niedźwiedzicy został prawie w całości zniszczony. Od wielu lat badam teren Kościerzyny z wielu powodów. Jednym z nich jest herb miasta, gminy i powiatu. Na najstarszych herbach widnieje NIEDŹWIEDŹ, który stoi przy drzewie z jedną gałęzią na której jest pięć liści dębu. Na najnowszych herbach miasta niedźwiedź odchodzi od drzewa. Zawsze zastanawiało mnie skąd zaczerpnięto inspirację do takiego symbolu na tym terenie? Czyżby wiedzieli o tych Bazach Kosmicznych już od dawna? Mnie w tym wszystkim najbardziej intrygowało DRZEWO, które ma symboliczny związek z „Radioźródłem 3c 123 na Kaszubach”.

Dlatego, że od wielu lat również badam teren Kościerzyny wiem, że jest tam pięć Baz Kosmicznych. Jest tam jedna z baz Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy oraz Hiad, Węża i Oriona. Gdzie? Dwie z tych baz pomogła mi zlokalizować znajoma z Gliwic Ewa W. -  podczas pobytu w Kościerzynie w marcu 2012 roku, ale nie miejscowi psychotronicy – zwolennicy religii wschodnich. Oni nie mają pojęcia na czym dosłownie „siedzą”. Ale jakie to ma znaczenie dla sprawy kamiennych kręgów odwzorowanych w lesie Uniradze i Zaskoczynie? To mapa gwiazdozbiorów i Baz Kosmicznych w Polsce oraz starych miast które zostały zniszczone z powodu kataklizmów. Muszę dodać, że z moich badań wynika iż teren „Radioźródła 3c 123 na Kaszubach oraz Kościerzyna - na północ, a na południe Stara Kiszewa - to teren olbrzymiego miasta wielkości Trójmiasta, które istniało tutaj w czasach Pierwszej cywilizacji… ale do tego tematu wrócę innym razem. Wszystko to zostało zniszczone, tylko gwiazdozbiory się nie zmieniły oraz bazy kosmiczne w ziemi.

O gwiazdozborach

W gwiazdach Małej i Wielkiej Niedźwiedzicy nasi przodkowie doszukiwali się różnych figur związanych z jakimś mitem lub przedmiotem znanym z codziennego życia. Dla ludów żyjących na obszarach dzisiejszego Kazachstanu gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy były koniem, a Małej Niedźwiedzicy - lejcami. Natomiast dawnym Słowianom gwiazdy obu konstelacji przypominały dzban, a ludom Mezopotamii, Persji i Grecji - niedźwiedzie. W Polsce, podobnie jak w Chinach, najczęściej jasne gwiazdy Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy nazywane były Wielkim i Małym Wozem

Wielka Niedźwiedzi - Ursa Maior

Wielka Niedźwiedzica (łac. Ursa Maior, dop. Ursae Maioris, skrót UMa) – gwiazdozbiór okołobiegunowy nieba północnego, a zarazem trzecia co do wielkości konstelacja nieba. W Polsce jest widoczna przez cały rok.

Najjaśniejsze gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy tworzą charakterystyczny i łatwy do odszukania na niebie układ Wielkiego Wozu (zwanego w niektórych krajach „Wielką Chochlą” lub „Wielkim Rondlem”), którego „dyszel” jest jednocześnie „ogonem” niedźwiedzicy.

Nazwa gwiazdozbioru nawiązuje do greckiego mitu o uwiedzionej przez Zeusa nimfie Kallisto, która po śmierci z rąk Artemidy została przemieniona w niedźwiedzicę i umieszczona na firmamencie. Zazdrosna Hera uprosiła bogów, by niedźwiedzica nie mogła się kąpać w oceanie i przez cały czas bez odpoczynku wędrowała w kółko po niebie.

Wielka Niedźwiedzica jest jednym z najdawniej nazwanych gwiazdozbiorów. Zarówno ludy Eurazji, jak i Ameryki Północnej, rozpoznawały w tej konstelacji kształt niedźwiedzia. Oznacza to, że gwiazdozbiór ten musiano nazwać jeszcze przed zniknięciem lądowego połączenia pomiędzy Syberią i Alaską, co najmniej 15 000 lat temu.

Gwiazdozbiór ten widnieje też na fladze stanowej Alaski oraz fladze Czirokezów.

Najjaśniejszą gwiazdą w tym gwiazdozbiorze jest ε UMa (Alioth), o jasności zmiennej od 1,68 do 1,78 mag.

Inne jasne gwiazdy:

α UMa (Dubhe) jasność 1,8 mag

β UMa (Merak), jasność 2,4 mag

γ UMa (Phekida), jasność 2,4 mag

δ UMa (Megrez), jasność 3,3 mag

η UMa (Benatnash), jasność 1,85 mag

ζ UMa, gwiazda wielokrotna, układ składający się z sześciu gwiazd, w tym Mizara (2,3 mag), będącego gwiazdą poczwórną, i powiązanego z nim grawitacyjnie Alkora[2] (4 mag), będącego gwiazdą podwójną, którego dostrzeżenie gołym okiem bywa trudne, choć jest możliwe dla osób o dobrym wzroku.

Uwagi Jest jednym z obiektów, które znalazły się na najstarszej papierowej mapie nieba pochodzącej z jaskiń w Dunhuang.

Mała Niedźwiedzica - Ursa Minor

Mała Niedźwiedzica (łac. Ursa Minor, dop. Ursae Minoris, skrót UMi) – słabo widoczna, ale mimo to ogólnie znana konstelacja okołobiegunowa, ze względu na Gwiazdę Polarną (α UMi), leżącą +/- 1 stopień od północnego bieguna nieba i na końcu tzw. Małego Wozu.

Na niebie północnym „pomaga” odnaleźć kierunek bieguna niebieskiego, tak jak Krzyż Południa ułatwia znalezienie bieguna południowego.

Siedem najjaśniejszych gwiazd nazywanych jest Małym Wozem. Często mylone z Plejadami w gwiazdozbiorze Byka.

Najjaśniejsze gwiazdy

Gwiazda Polarna (α UMi, zwana także „Cynosurą”) jest żółtym nadolbrzymem leżącym około 430 lat świetlnych od Słońca. Jest równocześnie gwiazdą zmienną z typu cefeid o amplitudzie zmian jasności 0,1 mag. i okresie 4 dni.

Kochab (β UMi), jasność 2,1, pomarańczowy olbrzym w odległości ok. 95 l.ś.

Pherkad (γ UMi) ma jasność 3,1, barwy niebiesko-białej, odległość od Ziemi 230 l.ś.

δ UMi, jasność 4,4, barwy niebiesko-białej, oddalona o 140 l.ś.

ε UMi, jasność 4,2, żółty olbrzym oddalony o 200 l.ś., gwiazda zmienna zaćmieniowa o okresie 39,5 dnia i amplitudzie 0,1 mag.

ζ UMi, jasność 4,3, barwy biało-niebieskiej, oddalona o 110 l.ś.

η UMi, jasność 5,0, barwy białej, oddalona o 91 l.ś.

 Mała Niedźwiedzica, zwana również Małym Wozem, już od kilku wieków ma wyjątkowe znaczenie praktyczne ze względu na swe położenie wśród gwiazdozbiorów nieba północnego. W naszym tysiącleciu, aż do wynalezienia kompasu, Gwiazda Polarna była ważnym punktem orientacyjnym dla karawan pustynnych, żeglarzy i podróżników, przemierzających nie zamieszkane obszary. Nawet dzisiaj, w czasach nowoczesnych przyrządów nawigacyjnych, nadal pozostaje podstawową gwiazdą, określającą kierunek na północ. Obecnie północny biegun świata jest oddalony od Gwiazdy Polarnej o 58'. Jednak, jak wszystko we wszechświecie, i ta wartość nie jest stała. W wyniku precesji osi ziemskiej, co 13 tysięcy lat, Gwiazda Polarna przestaje być Gwiazdą Północną na rzecz Wegi. Zataczając okręgi na niebie, północny biegun Ziemi wskazuje co raz, to inną gwiazdę. I tak na przykład w czasie budowy wielkich piramid egipskich Gwiazdą Północną był Thuban.

Gwiazda Polarna (Polaris, Alrucaba, Cynosura) - najjaśniejsza gwiazda konstelacji. Jest to cefeida o żółtym zabarwieniu, której jasność zmienia się regularnie w okresie 3,97 dnia. Ten nadolbrzym ma objętość około miliona razy większą niż nasze Słońce, a pod względem mocy promieniowania przewyższa je aż 12 tysięcy razy. Gwiazda Polarna znajduje się w odległości 1087 lat świetlnych i jest układem pięciokrotnym, co oznacza, iż plamka, którą widzimy na niebie, w rzeczywistości składa się z 5 gwiazd. Starożytni Grecy, dla których Polaris była pięknym światłem nieba północnego, nazywali ją Phoenice. Trzecia nazwa gwiazdy pochodzi od arabskiego słowa al-rakaba - jeźdźcy.

Kochab - olbrzym o barwie pomarańczowej, odległy o 105 lat świetlnych. Nazwa pochodzi z arabskiego kaukab šamali - gwiazda północna, pierwotnej nazwy Gwiazdy Polarnej.

Pherkad - w tym miejscu na niebie znajdują się dwie gwiazdy Pherkad Maior i Pherkad Minor. Nie oznacza to jednak, że gwiazda ta jest podwójna, gdyż jej składniki nie są ze sobą fizycznie powiązane, jak to ma miejsce np. w przypadku Gwiazdy Polarnej. Pherkad Maior jest odległy od Ziemi o 181 lat świetlnych i w rzeczywistości jest gwiazdą podwójną. Natomiast światło gwiazdy Pherkad Minor biegnie do nas 251 lat. Obie gwiazdy Arabowie znali jako jedną o nazwie 'achfa al farqadain, co znaczy ciemniejsze z dwóch cieląt. Maior znaczy po łacinie większy, minor - mniejszy.

Pochodzenie nazwy

Według mitologii greckiej gwiazdozbiór przedstawia Arkasa – syna zamienionej w Wielką Niedźwiedzicę nimfy Kallisto i Zeusa. Małemu niedźwiadkowi zrobiło się bardzo smutno, kiedy patrzył, jak żeglarze nie mogą znaleźć drogi do domu i błąkają się po morzu. Wszedł na nieboskłon, aby pokazać im drogę ogonkiem. Mama (Wielka Niedźwiedzica) dołączyła do malca, aby się nim opiekować.                                               

Przypisy: *Wikipedia, „Gazeta Kartuzka”,
Foto - Internet

wtorek, 3 kwietnia 2012

WYLATOWO i Baza Kosmiczna „Małego Psa”… (2)

Niewidzialne UFO… dla ufologów!
Wylatowo 08.07.2006
 "Czy wczoraj jakieś piktogram powstał w Wylatowie?" Takie było pierwsze pytanie tych dwojga osób. Odpowiedziałem spokojnie, że nie ma żadnego piktogramu. Chyba, że jakiś jest, a jeszcze nikt go nie znalazł. No bo my widzieliśmy wczoraj jakieś światła koło nadajnika" (…)
 Okazało się, że w sobotę 8-go lipca 2006 roku w tym właśnie gospodarstwie odbywało się spotkanie towarzyskie. Ponieważ było bardzo ciepło, impreza przeniosła się na podwórko gospodarstwa.
Nagle jeden z uczestników zauważył światła na niebie. Światła te z ich punktu widzenia znajdowały się w kierunku nadajnika telefonii komórkowej w Wylatowie. Były mniej więcej na wysokości 2/3 tego nadajnika. Według relacji jednych ze świadków punkty świetlne tworzyły trapez, według innych, owale (jeden w drugim). Światła były w trzech kolorach, białym, czerwony, i niebieskim. Obiekt widzieli wszyscy, którzy byli wtedy na podwórzu. Obserwowali to kilka minut, jednak nie interesowało to ich na tyle, aby prowadzić obserwacje do końca. Nikt nie pamięta jak ten obiekt zniknął - czy odleciał czy zgasł. Obserwowali to jakiś czas, po czym kontynuowali zabawę. W pewnej chwili zauważyli po prostu, że obiektu tego już nie ma.  (…)
Wysłuchałem tej relacji i wtedy powiedziałem im, że to co opowiadają jest niemożliwe, bo ostatnia sobota to dzień, kiedy po polach kręciło się około 25-30 osób (wśród nich byłem i ja) i nikt czegoś takiego nie zauważył. Dodałem ponadto, że chyba się pomylili i to nie była sobota tylko inny dzień. Jednak nie widać było, aby się zmieszali i stanowczo potwierdzili, że to jednak był ten dzień i nie ma mowy o pomyłce. (…)
Wyjechałem stamtąd całkiem rozbity i nie mogłem się długo ustosunkować do tej sprawy. Z jednaj strony całkiem wiarygodna relacja kilku świadków, a z drugiej 30 wypatrujących w niebo ludzi, którzy nic nie widzą przez całą noc. Co o tym sądzić?
(…) Przyjmując, że wydarzenia z obserwowanym obiektem są prawdziwe, jak wytłumaczyć to, że nikt tego nie widział (w miejscu gdzie były kręgi w zbożu). Mam tu teorię, która może to tłumaczyć. Jest to jednak tylko teoria, na którą na razie nie ma dowodów. Obiekt był obserwowany z odległości około 1,5 do 2 km z lekkiego wzniesienia. Obserwujący go świadkowie byli prawie na wysokości tego obiektu. Pozostałe osoby, które chodziły po polach, musiałyby widzieć ten obiekt z zupełnie innego kąta.
Wytłumaczenie można by znaleźć jedynie takie, że obiekt ten był niewidoczny "spod spodu". Albo miał takie właściwości, albo otaczało go jakieś pole maskujące. Nikt go zatem nie mógł zobaczyć, ale można go było zobaczyć z dużej odległości. Jest to tylko takie przypuszczenie. Nie daje 100% wiarygodności temu przypadkowi, jednak dopuszczam, że ta teoria może być właściwa.”
 e-mail: r.nowicki@wylatowo.org.pl  - 2012.03.21
Właściwa teoria, ale jak się okazuje nie dla ufologów!
Tak, moim zdaniem ta teoria jest właściwa! Przed laty miałam podobny przypadek z niewidzialnością obiektu – ale autobusu! Wybrałam się z koleżanką Ireną do kamiennych kręgów w Odrach. W Nowej Kiszewie czekałyśmy na autobus, aby pojechać do Karsina i dalej piechotą do kamiennych kręgów niedaleko Odr. Okazało się, że autobus stał się dla nas niewidzialny, ale słyszałyśmy go! W ten sposób tego dnia nie pojechałyśmy do kamiennych kręgów. Opisałam ten przypadek oraz wyjaśniłam, dlaczego autobus w tym miejscu stał się dla nas niewidzialny w  art. „Hello! Tu radioźródło 3c 123 na Kaszubach!”. https://www.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/hello-tu-radio%C5%BAr%C3%B3d%C5%82o-3c-123-na-kaszubach/400101466682398
Gdy w Wylatowie pojawiały się piktogramy w 2000-2005 roku, ja od 1993 roku badałam teren w Małych Stawiskach. Przyjeżdżali tutaj psychotronicy z Polski, lecz nikt z nich nie rozumiał o co chodzi – podobnie jak w Wylatowie. Dlaczego? Byli to psychotronicy - zwolennicy religii wschodnich. Medytowali, ale nic z tego nie wynikało, bo to zupełnie inna religia i kultura.
W tej okolicy działy się różne zjawiska, dziesiątki razy przelatywały małe i wielkie kule oraz UFO - w dzień i w nocy, itd. Pisałam o tym wiele razy, i dużo by o tym opowiadać, ale nikt z ufologów nie zainteresował się tymi zjawiskami. Nie dawało mi to spokoju i w końcu sama zajęłam się ta sprawą, aby rozwiązać tajemnicę dziwnych zjawisk, odkryć i zdarzeń w tym jednym miejscu. Badania i zbieranie informacji trwało wiele lat, ale najważniejsze dowody na co tam odkrywałam oraz różne z tym związane zjawiska ufologiczne znalazłam w planie kamiennych kręgach w Odrach i Węsiorach – pisałam wielokrotnie na ten temat. Analizując wszystkie zdarzenia oraz Plan gwiazdozbioru Byka, okazało się, że w Małych Stawiskach  jest Wielka Baza Kosmiczna o śr. 1 km czyli „Radioźródło 3c 123 na Kaszubach”. Otacza ją kilkanaście mniejszych baz, w tym bazy szaraków. W miejscu gdzie znikł nam autobus jest jedna z baz kosmicznych szaraków o śr. 100 m. Nie pierwszy raz uniemożliwili mi wyjazd do Odr. Dlaczego? Po latach zrozumiałam, że nie chcieli dopuścić do badań Baz Kosmicznych Hiad, co w sposób analogiczny pozwoliłoby zrozumieć i odkryć ich bazy w Nowej Kiszewie k/Kościerzyny i wiele innych. A gdzie mają główną Bazę – Węża? Powoli dojdę do tego… Baza Kosmiczna Smoka jest w Krakowie – Wawel oraz w Toruniu.
 A co jest w Wylatowie? Czy najważniejsi ufolodzy w Polsce zajmujący się tą sprawą od lat zlokalizowali tam jakąś Bazę Kosmiczną i umieją wskazać do kogo należy? Nie słyszałam…!
Czyja Baza Kosmiczna jest na polach w Wylatowie? Skąd przybywa i czego szuka tam UFO kuliste?
Jestem wizjonerka i badaczką kamiennych kręgów w Polsce od 1993 roku. Z moich badan wynika iż kamienne kręgi to PLAN różnych gwiazdozbiorów oraz PLAN BAZ KOSMICZNYCH. Jak już pisałam we wstępie – wskazówką, która naprowadziła mnie na właściwy trop, było zdjęcie zrobione w okolicy Wylatowa. Zrozumiałam, że gdzieś w okolicy Wylatowa jest jedna z Baz Kosmicznych Hiad, a wokół niej znajdują się mniejsze bazy kosmiczne na obwodzie kręgu. Tym kręgiem jest krąg „karminowy” wg planu w Odrach. Wystarczy nałożyć plan kamiennych kręgów w odpowiedniej skali na plan Polski. Zobacz art. „Bazy Kosmiczne Hiad i Plejad w Polsce!”https://www.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/bazy-kosmiczne-hiad-i-plejad-w-polsce/405364022822809
Mały Pies…
A więc w Wylatowie również musi być jakaś Baza Kosmiczna. Zastanawiałam się jaki gwiazdozbiór odwzorowany w kamiennych kręgach - które badałam w Polsce - pasowałby do tej Bazy? Długo to analizowałam i doszłam do wniosku, że jest to „Mały Pies”. Ten gwiazdozbiór był odwzorowany w Hajnówce w Puszczy Białowieskiej. Przed laty badałam te kamienne kręgi na prośbę ufologów z Białegostoku – Jacka Słomińskiego i R. Fijeteka. Nie podjęli się dalszych badań tej sprawy z uwagi na niezrozumienie tematu oraz teorie naukowe o twórcach kamiennych kręgów czyli Gotach. Podjęcie tych badań było równoznaczne z narażeniem się archeologom, dlatego ta sprawa wciąż jest tematem „tabu” w kręgu ufologów i psychotroników, gdyż większość z nich ma wyższe wykształcenie.
Ale czy teorie i hipotezy naukowe można podważyć? Można, o ile ma się dowody oraz odwagę stawić  czoła zacofanym teoriom i hipotezom naukowym z czasów, gdy Polska nie istniała na mapach Europy  oraz… ufologom i psychotronikom, którzy to respektują wbrew logice i faktom. Czy ja muszę to udowadniać i narażać się na arogancje nadętych ufologów i psychotroników?! O naukowcach już nie wspomnę… Ich błędy doprowadzają właśnie do tego co dzieje się od lat w Wylatowie oraz… śmiech postronnych obserwatorów i naukowców nie mających pojęcia o działaniach UFO oraz ufologach dla nich pracujących – czy oni tego są świadomi czy też nie! Kto natychmiast zajął się sprawą Wylatowa? Zajęła się tym śmietanka polskich ufologów. I co z tego wynika? Nic!
Dobrze… więc do rzeczy!
Wiecie już gdzie jest odwzorowanie i jedna z Baz Kosmicznych „Małego Psa”, a czy wiecie gdzie jest „Wielki Pies” i jego Bazy Kosmiczne w Polsce? Czy wiecie, że są jeszcze „Psy Gończe” i gdzie są? A gdzie są Bazy Kosmiczne „Wielkiej Niedźwiedzicy” lub „Oriona” w Polsce? Nie wiecie? No to szanowni ufolodzy możecie jeszcze długo się ganiać po polach i lasach w całej Polsce i bujać w obłokach pisząc różne historie z których nic nie wynika, dla nikogo! Niewidzialne UFO jak niewidzialny autobus strzeże tej tajemnicy – czyli szaraki, Plejadanie i cała reszta Galaktycznej Rady o której niektórzy ufolodzy tyle piszą - czytaj bandy galaktycznej -  która robi z was idiotów!
W Wylatowie jest jedna z Baz Kosmicznych „Małego Psa”, a gdzie są pozostałe ich Bazy Kosmiczne? Czy to jest ich główna Baza Kosmiczna czy obwodowa? Jaką ma średnicę oraz częstotliwość promieniowania w widmie światła białego? Jakie jest widmo tej bazy kosmicznej? Czy osoby sensytywne wyczuwają impulsy dochodzące z ziemi w miejscu tej Bazy Kosmicznej? Czy potraficie ją dokładnie zlokalizować? A jak reagują tam urządzenia techniczne – czy ktoś to sprawdzał? Dlaczego ONI tworzą piktogramy i w jaki sposób? Czy w ten sposób chcą nam coś pokazać? Miejsce ich Bazy Kosmicznej raz inteligencję…? Jeżeli jest tam Baza Kosmiczna to ONI sami tworzą piktogramy za pomocą techniki znanej każdemu UFO, ale my tego nie znamy i nie rozumiemy, bo to nie ten poziom techniczny i inteligencji! Kręgi w zbożu to zamiennik… wskaźnik, który pozwala zlokalizować ich Bazy Kosmiczne i szyfr zapisany w piktogramach. Są to wskazówki, które pozostawiają nam w różnych miejscach, na Ziemi, abyśmy myśleli nad tym - o ile jesteśmy inteligentni. Wybrali do tego odpowiednie osoby i co oni tam robią?  Wszyscy ufolodzy i psychotronicy wiedzą! W innych krajach mogą to być zupełnie inne Bazy Kosmiczne.
Z relacji świadków wynika, że materializowała się tam nawet jakaś postać z dużymi stopami, a więc wysoka postać. W ten sposób pokazali wam kim są! Nad ICH Bazą Kosmiczną pojawia się UFO z gwiazdozbioru „Małego Psa” oraz innych cywilizacji, które obserwują co się tam dzieje. A co się dzieje??
Tą sprawą od początku zajęli się ludzie, których ONI wybrali, a nie odwrotnie!
Kto natychmiast zajął się sprawą Wylatowa? Cała plejada najlepszych ufologów w Polsce! A więc Janusz Zagórski, Robert Bernatowicz, Marcin Mizera… i wielu, wielu innych oraz cały światek psychotroników – zwolenników religii wschodnich. Już prawie 12 lat jak zajmują się tą sprawą i nie potrafią odkryć przyczyny powstawania piktogramów. Nie tędy droga szanowni ufolodzy i psychotronicy! Czy podejmiecie się tego zadania jakie przed wami postawili w Wylatowie? Czy coś stoi na przeszkodzie? Sami pokażecie to niebawem…
Dla Polski najważniejszy jest gwiazdozbiór Byka czyli Bazy Kosmiczne Hiad, a nie „Mały Pies”. Ludzie „Małego Psa” są jak „małe psy”, które „ujadają” w Wylatowie wskazując na miejsce, ale w rzeczywistości niczego nie potwierdzają, bo ktoś inny musi to za nich zrozumieć i udowodnić.
Ludzie Hiad stoją cicho i cierpliwie, aż sfora „małych psów” uspokoi się i zacznie słuchać, patrzeć i myśleć. „Różowe UFO z Hiad” stoi gdzieś na obrzeżach Wylatowa i pokazuje oraz objaśnia… jak na zdjęciu w kamiennych kręgach w Odrach. Pamiętajcie, że plan kamiennych kręgów w Odrach to Plan Baz Kosmicznych Hiad.
Już wiele lat temu usiłowałam porozumieć się i współpracować z Januszem Zagórskim, Robertem Bernatowiczem, M. Mizerą i innymi - w sprawie badań oraz konferencji ufologicznej na temat kamiennych kręgów i Baz Kosmicznych, lecz bezskutecznie! Wszyscy oni zlekceważyli sprawę kamiennych kręgów, gdyż nie mieli czasu ani ochoty rozmawiać na ten temat, ani „broń boże” publikować moich artykułów. Oni wiedzą lepiej! W czasie tych lat jedynym ufologiem, który ze mną  rozmawia na te tematy oraz publikuje moje art. jest Robert Leśniakiewicz. 13 lat temu przejął „pałeczkę ufologa” po Bronisławie Rzepeckim. Na tym polega różnica pomiędzy prawdziwymi ufologami, którzy dostrzegali sens tego co robię i piszę, a prawdziwymi „ujadaczami”. Prawdziwi „rasowi” ufolodzy mają rozległą wiedzę i akceptują wiele możliwości i rozwiązań tematu, pod warunkiem, że wszystko się potwierdza.
Jestem wizjonerką i badaczką megalitów od 1993 roku, a nie ufologiem - chociaż współpracuję z czołowymi ufologami od 1991 roku. Właśnie dlatego stać mnie na niezależne badania, wnioski i mówienie tego co myślę o ufologach, psychotronikach oraz naukowcach. W czasie tych lat ufolodzy udowodnili kim są i co zrobią w Wylatowie oraz co zrobią w sprawie badań największej Bazy kosmicznej w Polsce - w Małych Stawiskach na Kaszubach. Z powodu ich arogancji od wielu lat sama badam największą w Polsce i w Europie Bazę Kosmiczną o śr. 1 km, którą nazwałam „Radioźródło 3c 123”, gdyż tak wskazał największy w skali gwiazdozbiór Byka w Polsce, a nie „Mały Pies”. Pozornie na tle gwiazdozbioru Byka znajduje się „radioźródło 3c 123”, czyli bardzo odległa radio – galaktyka, skąd pochodzi cywilizacja Człowieka. Czy ludzie „Małego Psa” tego nie rozumieją? Chyba że nie są ludźmi… Niech więc teraz pokażą czy stać ich na spokojną dyskusję i współpracę w zespole jak dawniej to bywało.
Jeżeli chcecie ze mną rozmawiać, to zapraszam do wspólnych badań, ale w Strefie 3c 123 na Kaszubach, a potem… nawet w Wylatowie.
Jeżeli ma kiedyś dojść do konferencji ufologicznej, aby uporządkować te sprawy, to pod kierunkiem Roberta Leśniakiewicza. Do badań potrzebni są ludzie nauki i wojsko. Ja jestem tylko wizjonerką oraz niezależną badaczką megalitów i dlatego tak to widzę!
----------------
Przypisy:
1)Wikipedia
2) „Gazeta Pomorska”
3) „Święta tajemnica Gdyni” – Z.Piepiórka

* * *

Eleonora wyrwała mnie do tablicy, więc chcąc-niechcąc muszę zabrać głos. Jeżeli idzie o Wylatowo, to nie byłem tam, a wszystkie dane mam z drugiej i trzeciej ręki. Dlatego też nie zabieram głosu w tej sprawie i nie mam zamiaru odnosić się do tego, co się tam działo.

Co do zjazdu ufologów, to owszem, to nawet byłoby do zrealizowania, ale... No właśnie – patrząc na to, co się dzieje w polskim ufologicznym fandomie, a właściwie piekiełku, totalnie mi się odniechciało organizować cokolwiek. Kłótnie i swary ad personam a nie ad rem, obrzucanie się wyzwiskami i inwektywami, pomówienia, kalumnie wypisywane w Internecie i nasyłanie na mnie policji – to wszystko pokazuje tylko do jakiego rynsztoka stoczyło się to, co tacy pionierzy jak Znicz-Sawicki, Rzepecki, Piechota, Blania-Bolnar, Fiejtek, Ramlein, Popik, Świerkowski, Ostoja-Owsiany, Krzyżanowski i inni wynieśli na piedestał. Jest już w Polsce regułą, że jak coś w tym kraju idzie dobrze, to zawsze prędzej czy później znajdzie sie ktoś, kto to spieprzy. Dlatego nie będę organizował niczego, bo nie mam ani czasu ani ochoty wysłuchiwać i powielać jakichś psychodeliczno-psychotronicznych bredni czy ezoterycznego, quasi-religijnego bełkotu, który nie ma nic wspólnego z nauką, a niemal wszystko z oszustwem i szarlatanerią – ale przede wszystkim z brakiem wiedzy, który niektórzy pokrywają agresywnym chamstwem i napastliwą arogancją. Szkoda mi na to czasu i pieniędzy. Mogę tylko z przykrością powtórzyć za Bronisławem Rzepeckim – “ufologia się skończyła bo zabiła ją komercja”.