Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migracja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2024

EGO, migranci i choroby tropikalne w Polsce - czyli przyczynek do naszej narodowej głupoty

 

Sernegalczyk wali kloca do jeziora będącego kąpieliskiem.

Wciąż powiększający się efekt globalnego ocieplenia – EGO przynosi różne skutki, a to topnienie lodowców, a to porażenia termiczne, a to oparzenia słonecznym ultrafioletem… jednym słowem EGO nie jest tak idylliczne, jakby się to komu wydawało. W samej tylko Europie corocznie umiera kilka tysięcy osób z przegrzania czy porażenia słonecznego.

Podwyższenie temperatury powietrza, wody i lądu owocuje także różnymi skutkami biologicznymi: jedne gatunki giną wskutek rwania się łańcuchów pokarmowych, inne zmieniają swoje menu i jakoś wegetują. Rośliny zmieniają zasięg swego występowania. Zwierzęta lądowe i morskie migrują na wyższe szerokości geograficzne. Mamy w Polsce inwazyjne ślimaki i owady. Ostatnio walenie prowadzą intensywne rozpoznanie basenu Morza Bałtyckiego, bowiem ten akwen jest jeszcze w miarę chłodny, ale ubogi i zatruty – nic dobrego ich tam nie czeka, czego nie można powiedzieć o parzydełkowcach, które już zadomowiły się w zachodnich sektorach Bałtyku…

No i wreszcie infekcje bakteryjne i wirusowe. Jeszcze na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia ostrzegałem przed zawleczeniem do Polski (i w ogóle Europy) chorób, o których u nas prawie zapomniano: błonica, czerwonka, cholera, dżuma dymieniczna, HIV, gruźlica, syfilis, tryper czy nawet ospa czarna, które przechowały się w zapadłych kątach Azji Centralnej na terytoriach byłych republik ZSRR. Nasza odporność zbiorowa na ospę czarną skończyła się parę lat temu, a nowych szczepień nie przeprowadza się, bo uznano, że ospa czarna została pokonana. Jak się okazuje – przedwcześnie. Poza ospą czarną najbardziej niebezpieczną jest gruźlica, bowiem wywołujące ją patogeny wykształciły odporność na antybiotyki i właściwie nie ma jej czym leczyć…

Pamiętam, jak po operetkowym puczu Jazowa-Kriuczkowa-Janajewa w sierpniu 1991 roku w Moskwie, wystosowałem memo w sprawie możliwości zawleczenia do Polski przez „migrantów” z krajów b. ZSRR tych właśnie groźnych infekcji. Z tego, co wiem – poszło do Warszawy i… słuch po nim zaginął. Oczywiście poszedł ad kosz jak wszystkie dokumenty tego rodzaju, bowiem w tym czasie panowało idiotyczne przekonanie, że trzeba utrzymywać kontakty z obywatelami WNP, żeby wiedzieli, jak się żyje u nas. Tak właśnie powiedział nam (red. Zalewskiemu i mnie) pewien minister spraw zagranicznych z tych czasów. Oczywiście jak każdą głupotę naszych rządów, zostało to wykorzystane przez tameczne służby przeciwko Polsce. Pokłosie tego mamy teraz, kiedy nasze służby (zdziesiątkowane przez Macierewicza) odkrywają coraz to innych „śpiochów” i „nielegałów”, co już jest atoli inną sprawą.

Od paru lat obserwuję transfer chorób subtropikalnych i tropikalnych do naszych krajów. Pojawiły się tedy u nas takie infekcje jak denga, gorączka Zachodniego Nilu czy mniej szkodliwe infekcje, o których się nie mówi. Do tego grypopodobne COVID-19 czy odzwierzęce grypy, które od czasu do czasu dziesiątkują populacje zwierząt w naszym kraju. Godzi się wspomnieć infekcję AFS i związaną z tym masakrę dzików, które uciekają do miast, gdzie czują się względnie bezpiecznie.

Ale to jeszcze nic, bowiem w strefie równikowej czają się gorączki krwotoczne w rodzaju ebola, które cechują się letalnością powyżej 90%! Na ten temat mówił dziś (16.VIII) na antenie PR1 Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego, co by się działo, gdyby to przybyło do nas – a przybyć może wraz z nieproszonymi gośćmi z Afryki. Przy naszej niewydolnej, niedofinansowanej i zadłużonej służbie zdrowia ebola zebrałaby u nas krwawe żniwo! Zabraknie nam 92 mld PLN na służbę zdrowia – i to jest wariant optymistyczny!

W DR Konga pojawił się paskudny wirus małpiej ospy – mpox. Na razie nie został zawleczony do Europy, ale to tylko kwestia czasu. Migranci przywloką go na pewno, to jest oczywiste. Jak na razie występuje on w Burundi, Mali i Kenii. Odnotowano już jeden przypadek w Szwecji. Ogółem choruje 17.000 osób, zmarło już kilkanaście.

Indie. W tym kraju pojawiła się tzw. bakteria New Delhi - NDM. Aktualnie mamy już 10 przypadków w Polsce (dane z dnia 5.VIII), oczywiście ktoś to zawlókł z Indii, bo same nie mogły pokonać taki kawał drogi. Problem polega na tym, że jest to tzw. superodporna bakteria Klebsiella pneumoniae NDM (New Delhi) w szpitalach w Poznaniu i Warszawie. Bakteria New Delhi to niedawno odkryta superbakteria, która jest oporna na praktycznie wszystkie antybiotyki. Placówki medyczne wprowadziły pierwsze ograniczenia.

W Bałtyku mamy mięsożerne bakterie, które atakują ludzi. W tym sezonie padły już dwie ofiary tych groźnych patogenów.

Tymczasem w Strefie Gazy wróciła po 25 latach ponoć wyeliminowana choroba Heinego – Medina wywoływana przez wirusa polio, co podało WHO. Polio pojawia się zawsze tam, gdzie dochodzi do klęsk humanitarnych.

W USA pojawiła się odmiana grypy SARS CoV-2 FLiRT, równie niebezpieczna jak COVID. Na dobitkę pokazała się tam także EEE – końskie zapalenie mózgu. Oczywiście u nas nie ma nad tym żadnej kontroli. Dawniej przyjezdnych wysyłało się do kwarantanny – dziś jest to niemożliwe. Szczególnie dotyczy to „migrantów” koczujących w przygranicznych lasach. Już wyobrażam sobie ten wrzask, jaki podnieśliby różni „aktywiści” i im podobne (głównie lewicowe) oszołomy bredzący jakieś androny o prawach człowieka. Owszem prawa człowieka są dla ludzi, a nie dla band rozwydrzonych „migrantów” i „uciekinierów”, którym zachciało się łatwego życia w UE i którzy łamią wszystkie prawa, byle tylko postawić na swoim. To nie są ludzie ubodzy – wszak sam koszt przerzutu 5 – 10 a nawet 30 tys. USD od łebka to kupa kasy. I dlatego przerzut ludzi przez granice to dzisiaj dochodowy biznes – nawet kilka tysięcy dolarów czy euro od łebka, więc nie dziwię się temu, że tym wszystkim „bojownikom” o „prawa człowieka” tak zależy na tym, by na granicy było niespokojnie. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i to niemałe. O tym pisał ongi Ferdynand Antoni Ossendowski w swych książkach. Przewidziana przezeń wojna hybrydowa stała się faktem w 85 lat po publikacji jego dzieł. Putin z Łukaszenką realizują to, co Lenin zapowiedział po przegranej wojnie z Polską w 1920 roku.

Mnie taka biodywersja nie dziwi – bo jakiś murzyn walący kloca do strumienia czy jeziora jest chodzącą bombą biologiczną. Ostatnie przypadki zatruć wodą z górskiego strumienia tylko potwierdzają tą tezę. Jakiś idiota sobie ulżył do górskiego potoku i bieda gotowa. Właściwie to cud, że jeszcze nie doszło do wybuchu jakiejś afrykańskiej infekcji…

Poza tym nie zapominajmy, że większość z migrantów to mahometanie, ci zaś w swą religię wpisane mają panowanie nad światem i rozszerzanie islamu na wszystkie terytoria. To jest strategia islamskiej ummy czyli wspólnoty. Początkowo wszystko jest OK., oni są uprzejmi, uśmiechnięci póki jest ich mało. Potem przestaje być miło. Islamiści zaczynają żądać praw dla siebie – a to zamknąć puby i knajpy z wyszynkiem – bo to uderza w ich wiarę, a to założyć kobietom burki na grzbiety i czarczafy, bo to zgodne z ich religią, itd. itp. A że w Polsce mamy idiotyczne prawo o obrazie uczuć religijnych, to oni będą z niego korzystali i to jeszcze jak! Skończy się piwko, skończą się mocniejsze alkohole. Skończy się plażowanie w bikini czy nago i grille z boczusiem. I coś takiego przejdzie, a przejdzie, bo umma islamska będzie miała większość, bo oni mnożą się jak króliki nawet bez 800+, które w swej głupocie te rządy zaofiarowały cudzoziemskim nierobom…

Kolejny stopień ummy jest marsz po władzę. Islamiści wystartują w wyborach samorządowych, a potem parlamentarnych. I zacznie się przesuwanie granic  tego, co będzie im wolno. Wreszcie, kiedy już będą mieli władzę, realną władzę w rękach, zaczną domagać się płacenia im haraczu – dżizji czyli podatku za życie płaconego przez giaurów (niewiernych) synom Allacha! Tak właśnie jest już od Średniowiecza do dziś dnia. Ciekawy jestem czy wiedzą o tym „pożyteczne idiotki” i „aktywistki” pomagające migrantom przekraczać zieloną granicę, jak we wrednie antypolskim filmie p. Holland? NB, p. Holland zapomniała o jednym drobiazgu: kiedy muzułmańscy migranci znajdą się w odpowiedniej liczbie w jakimś kraju, to przede wszystkim zabiorą się za żydów, swych odwiecznych wrogów. W tym kontekście zrozumiała jest przepowiednia Nostradamusa o drugim Holokauście…

Jak widać, nasi parlamentarzyści z PO i KO niewiele pamiętają z najbliższej przeszłości. A co z nożownikami, którzy atakują spokojnych ludzi na ulicach w imię Allacha? Co z wariatami za kierownicą wjeżdżającymi w spokojnych ludzi? Co z młodzieżowymi i dorosłymi gangami zasilającymi europejskie podziemie kryminalne? I wreszcie co ze „śpiochami” pracującymi dla ISIS i innych ugrupowań terrorystycznych na Bliskim Wschodzie? Czy aż tak bardzo nam tego trzeba? – zwracam się z tym pytaniem do polityków PO i KO, PSL oraz Lewicy złaknionych pobytu kolorowców w naszym kraju.  

I w ten sposób powstanie Kalifat Polski i skończą się mity i rojenia o demokracji i zapanuje okrutne dla nas prawo dżihadu.

Ale wróćmy do zagrożenia bronią B – czyli biologiczną w triadzie broni masowego rażenia - BMR. Niepokój wzbudzają loty dziwnych balonów „meteorologicznych” wypuszczanych w Rosji, których celem jest terytorium naszego kraju. W powiązaniu z informacjami o pojawianiu się egzotycznych infekcji w Polsce brzmi to co najmniej niepokojąco i kojarzy się z poczynaniami japońskiego zbrodniarza wojennego gen. dr. n. med. Ishii Shiro, który w ramach programu balonowego ataku na USA (oraz Chiny i ZSRR) pod kryptonimem Fu-Go zamierzał użyć lekkich konstrukcji z papieru füsen bakudan (dosł.: bomba balonowa) do zrzucania na wrogie terytoria ładunków wybuchowych, zapalających, chemicznych i właśnie biologicznych. Czynnikiem rażącym miały być wirusy ospy czarnej, bakterie wąglika i dżumy płucnej. W dzisiejszych warunkach EGO wystarczą wyżej wymienione infekcje, na które jak na razie nie ma szczepionek. To można załatwić właśnie transportem balonowym czy dronami albo podsyłając chorych ludzi i zwierzęta na wrogie terytorium. Nie bez kozery ASF (afrykański pomór świń) zjawił się w Polsce we wschodnich województwach... Tego też – jak widać – nie pojmują (czytaj: nie chcą pojąć) różni (p)osłowie na Sejm, którym bardziej zależy na dobrostanie różnych leserów, obiboków, dzieciorobów i nierobów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Co więcej, to teraz Polska ma ich przyjmować lub płacić 20.000 € za każdego „inżyniera” czy „doktora” nie przyjętego do naszego kraju.

Notabene, Niemcy to cwanie sobie wymyślili (a niektórzy pseudo-Polacy ochoczo podchwycili): sami wezmą sobie najlepszych fachmanów, którzy są coś warci, a nam odeślą margines społeczny i wszelkiej maści terrorystów. Na tym właśnie polega unijna hipokryzja. Przypominam, że Polska nie ma spapranych papierów kolonializmem – to Anglicy, Francuzi, Belgowie, Niderlandczycy, Niemcy, Włosi, Portugalczycy, Hiszpanie i kto tam jeszcze, którzy kolonizowali Afrykę i obie Ameryki, zabijali krajowców, rabowali ich mienie i zasoby, dokonywali rabunku na niespotykaną skalę – a my mamy teraz za to płacić? Przyjęliśmy parę milionów Greków, Czeczeńców, Ukraińców, Rosjan, Chińczyków i Wietnamczyków i jeszcze mało?  

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zaraz zawyją nawiedzone ½-mózgi z PO i KO, i rzucą mi na głowę najcięższe oskarżenia: żem rasista, faszysta, ksenofob, itd. itp. – tym odpowiem: mieszkam w przeciętnym polskim mieście, obok nas mieszkają Anglicy, Irlandczycy, Hindusi, Rosjanie, Rumuni a ostatnio i Ukraińcy… Ale oni (no może poza wiecznie roszczeniowymi Ukraińcami) powoli zaczynają się wtapiać w nasz krajobraz stanowiąc jego integralną część. Sól tej ziemi. Pracują, uczą się, robią interesy, zakładają mieszane rodziny, mówią po polsku i płacą podatki – i na tych nie powiem złego słowa, i nie pozwolę nikomu. Takie jest moje credo…

A jeszcze à propos chorób, gdyby – czego nie daj nam Panie Boże – w Polsce wybuchła jakaś epidemia czy epizootia w rodzaju ASF, to będą jej winni ci, którzy pomogą nielegalnie wjechać nosicielom na terytorium kraju i to ich w pierwszym rzędzie należy wziąć za pysk. Nawet jeżeli mają immunitety. A wszystkim innym przypominam: LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ NIŻ LECZYĆ! Uważam, że każdy migrant przekraczający granicę Polski i UE powinien obligatoryjnie być poddany badaniu lekarskiemu i kwarantannie. A że to niezgodne z prawami człowieka? – jak twierdzą różne nawiedzone oszołomy. A niby zarażenie ludzi jakimiś infekcjami jest zgodne? Podrzynanie i rozjeżdżanie, wysadzanie bombami jest zgodne z prawami człowieka? W tym przypadku powiem każdemu lewackiemu mędrkowi – Najpierw Polska, głupcze!

Tylko kto się do tego zastosuje w tym chorym kraju?

 

Robert Leśniakiewicz

Kpt. w st. spocz. WOP i SG

     

piątek, 19 stycznia 2024

Idiotyczny apel Akcji Demokracji

 


Właśnie otrzymałem taki mail od Akcji Demokracji:

 

101 organizacji oraz ponad 500 aktywistów i aktywistek zwróciło się do Donalda Tuska z apelem o usunięcie pushbacków (zawracania osób przekraczających granicę bez możliwości ubiegania się przez nich o ochronę międzynarodową) z polskiego porządku prawnego oraz praktyki Straży Granicznej. To właśnie przez politykę pushbacków od początku kryzysu na granicy polsko-białoruskiej zginęło co najmniej 55 osób, a setki pozostają zaginione. Podpisz się pod apelem i pomóż zmienić nieludzkie prawo! Obserwując zmianę kultury politycznej po przejęciu władzy przez Koalicję 15 X, czuję nieustanną ulgę. Polska wreszcie zawróciła z drogi permanentnego łamania prawa. Oczywiście wiele jest jeszcze do zrobienia – naprawienie instytucji publicznych czy porządku prawnego wymaga czasu oraz przemyślanych decyzji. Jednocześnie jednak od niektórych zmian zależy – bardzo dosłownie – ludzkie życie.

W wyniku polityki PiS na granicy polsko-białoruskiej od początku trwającego tam kryzysu życie straciło 55 osób , a setki pozostają zaginione. Jest to efekt pushbacków, czyli zawracania ludzi przekraczających polską granicę, a przy tym pozbawiania ich możliwości ubiegania się o międzynarodową ochronę. Na szczęście już ruszyły działania zmierzające do przekonania Donalda Tuska do zakończenia stosowania tej nieludzkiej praktyki przez funkcjonariuszy Straży Granicznej przy jednoczesnym uchyleniu rozporządzenia wprowadzającego pushbacki oraz części artykułów pisowskiej ustawy o cudzoziemcach.

Na słuszność takich działań wskazują rekomendacje międzynarodowych oraz polskich instytucji – Komisarza Praw Człowieka Rady Europy, Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednoznacznie wzywają oni do naprawienia prawa oraz zakończenia nieludzkich praktyk pushbacków. Podpisz się pod apelem 101 organizacji oraz ponad 500 aktywistów i aktywistek do Donalda Tuska i pomóż ratować życie na granicy!

Ruch Akcji Demokracji od dawna wspiera działania Grupy Granica i innych organizacji oraz osób, w tym dr Hanny Machińskiej, stojących po stronie humanitaryzmu. Razem jesteśmy skuteczniejsi! Teraz wspólnie przygotowaliśmy apel do Donalda Tuska o usunięcie pushbacków z polskiego porządku prawnego oraz praktyki Straży Granicznej. Podpisz się pod nim już teraz!

Pozdrawiam serdecznie

Dominik Puchała z zespołu Akcji Demokracji

 

I moja odpowiedź:

 

Z przykrością i przerażeniem stwierdziłem, że odjechaliście i to bardzo daleko. Przecież Łukaszence i Putinowi właśnie o to chodzi, by zdezintegrować, anihilować nasz kraj od środka dzięki m.in. "migrantom" i wspierającym ich „pożytecznym idiotom” - to jest ich koń trojański. W życiu tego nie podpiszę i proszę mi nie przysyłać więcej takich bredni. Trwa wojna przeciwko Polsce – na razie hybrydowa, która w każdej chwili może się zamienić w normalną, wielkoskalową jak na Ukrainie. Nigdy nie popierałem ani nie należałem do PiS, ale jego politycy mają rację w punkcie dotyczącym bezpieczeństwa granic Rzeczpospolitej.

A zagrożenie jest wysokie i to nie tylko naszej granicy, ale i kraju i całej UE. Podam prosty przykład: władze Finlandii wpuściły kilkuset „migrantów” na terytorium tego kraju. Dzisiaj nie są w stanie doliczyć się 140 „kolorowców”. Co się z nimi stało? Gdzie ich wcięło? Obawiam się, że są już w Europie i że są to agenci przeszkoleni przez SWR, którzy zaczną działać jako „krety” w przypadku konfliktu z Rosją. Jednym z celów jest także Polska…

Te pushbacki bardzo przeszkadzają tzw. demokratom. OK., w takim razie dlaczego nie przeszkadzają im mury na granicy USA – Meksyk? Dlaczego nie przeszkadzają im zapory na granicy ze Strefą Gazy z Izraelem? Dlaczego nie przeszkadza im eksterminacja ludności palestyńskiej? Ale przeszkadza im polska Straż Graniczna i żywię brzydkie podejrzenie, że te brednie, które Akcja Demokracja wypisuje są bardzo na rękę Kremlowi. Wpisuje się w to głupi i antypolski film p. Holland.  

Ale zakładamy, że zaprzestaniemy wypychania tej hołoty za granicę Polski i ją wpuścimy do kraju. I co dalej? Na to pytanie jakoś nikt mi nie udzielił odpowiedzi, a i owszem - zwyzywano mnie od rasistów, pisowców, faszystów, homofobów, neohitlerowców, ksenofobów, itd. itp. Nie szczędzono mi słów niechęci i pogardy ze strony niektórych z Bożej łaski publicystów lewicowych i liberalnych, których nazwisk nie wymienię, bo nie będę robił reklamy takim ½-mózgom bez elementarnej wyobraźni.

Pomijając już fakt, że ci „migranci” będą pchali się do Niemiec, to w Polsce nie zabiorą się do żadnej roboty. Wszak oni to przed nią uciekli ze swych krajów do Euroraju, gdzie nie trzeba pracować, a kasa sama leci... Widziałem ich w Warszawie, gdzie siedzą po knajpach i nic nie robią. Niedawno byłem w Szwecji - tam też ich wpuszczano bez miary i jakiejkolwiek selekcji. Dzisiaj Szwedzi plują sobie w brodę i przeklinają swoją głupotę, a po ulicach panoszą się kolorowe gangi młodzieżowe.

I jeszcze `a propos pushbacków. Humanitarni Niemcy chcą nam wrzucić kilka tysięcy "migrantów" w ramach przymusowej relokacji. Owszem - sami wezmą tych najbardziej wartościowych, a nam przyślą wszelkiego rodzaju śmierdzirobotki i inne bezproduktywne odpady z marginesu społeczeństwa, które będziemy musieli wyżywić, odziać, dać mieszkania, zezwolić na łączenie rodzin, itd. itp. To dopiero będzie pushback! – ale kto bogatemu zabroni? Gdybyśmy to my ich wywalili, to byłby dopiero wrzask!

Czy stać nas na to, by przyjmować ich wszystkich jak leci? A może będzie tak, jak z Ukraińcami - wszak oni już mają większe prawa niż obywatele Polski! No właśnie – dam jeden, ale jakże wymowny przykład: nastoletni gówniarz w polskiej szkole powiedział do nauczycielki: „Ty polska kurwo jeszcze będziesz się uczyła ukraińskiego!” Fajnie, co nie? Nie komentuję, kto myśli wyciągnie wnioski sam.

I odwieczne pytanie: kto za to wszystko będzie płacić? Oczywiście my polscy podatnicy. Pieniędzy Unia nie da, więc pójdą na to nasze podatki…

I jeszcze jedno – wpuszczenie do Polski Arabów z Bliskiego Wschodu i palestyńczyków grozi przeniesieniem i rozlaniem się w naszym kraju konfliktu żydowsko – arabskiego. Co będzie? - strzelaniny na ulicach, bomby w środkach komunikacji i domach użyteczności publicznej, porwania i skrytobójstwa staną się czymś powszednim. Tego chcecie panie i panowie z Akcji Demokracja? Weźmiecie to na Wasze sumienia? Czy będziecie w stanie spojrzeć w oczy rodzinom ofiar Waszych głupich i nieprzemyślanych działań? Przemyślcie to sobie – jeszcze jest czas by złemu zaradzić…

poniedziałek, 9 stycznia 2023

47.296 nierobów mniej

 


W ostatnim numerze „Przeglądu” nr 2 z 9-15.01.2023 r. natknąłem się na felieton Romana Kurkiewicza pt. „47 296 powodów żeby rozwiązać Straż Graniczną”. Publicysta ów już raz zaatakował poczynania SG w związku z sytuacją, jaką mamy na naszej białoruskiej granicy, a ostatnio także na polsko-litewskiej. Kurkiewiczowi nie podoba się ni mniej ni więcej to, że SG wobec hord cudzoziemców usiłujących nielegalnie przedostać się do naszego kraju stosuje tzw. push-back, tzn. zawraca ich na Białoruś. Dla Kurkiewicza jest to działalność przestępcza i wielkim głosem domaga się kary dla funkcjonariuszy SG, rozformowania SG oraz kary dla sprawców kierowniczych – w czym akurat się z nim zgadzam, co atoli jest już inną sprawą z innego paragrafu.

Powołuje się on tutaj na jakieś stowarzyszenie Egala, którego misją jest budowanie utopijnego społeczeństwa ludzi równych pod każdym względem. Takie idealistyczne bla-bla-bla – znane od czasów Rewolucji Francuskiej i Wielkiej Rewolucji Październikowej. Czym się to skończyło? – wszyscy wiemy. Milionami ofiar wojen domowych i terroru, oczywiście w imię lepszego świata. Ale o tym Kurkiewicz już nie wspomina.

Dalej Kurkiewicz wypisuje jakieś banialuki o dzieciach, które zawrócono na Białoruś i co najciekawsze – nie ma żadnych danych i każe nam wierzyć na słowo, że takowe były. Najzabawniejsze jest to, że Egala pisze o straszliwych zbrodniach SG na przybyszach zza granicy, ale kiedy przychodzi do podania konkretnych danych, to okazuje się, że takowych nie ma, a więc jest to zwyczajne pomówienie. A to jest karalne.

Działacze Egali piszą, że mimo wyroków sądów SG wciąż stosuje push-backi w stosunku do przestępców pchających się na chama przez polską granicę. I znowu – zero danych, ale jak to brzmi! I słusznie, bo gdzie mamy umieścić tych naruszycieli granicy? Więzienia i areszty są pełne. Obozy dla uchodźców? W naszym klimacie to jest wyrok śmierci dla kolorowców, którzy są przyzwyczajeni do innych klimatów, a poza tym już słyszę wycie Kurkiewiczów, lewaków i innych PO-myleńców, którzy tak łakną obecności tychże w Polsce. Dlaczego mamy wspierać kogoś, kto przybywa do Europy dla „lepszego” życia? Gdybyż oni chcieli się wziąć za robotę, ale co oni potrafią poza rozmnażaniem się jak bakterie na pożywce? Nic. I to w czasie, kiedy burza na Wschodzie zbliża się do naszych granic!

No bo przecież chodzi tutaj o kasę. Kasę dla organizacji pomocowych. Dla takich „migranci” to biznes, dlatego rozumiem wściekłe ataki na polskie władze i SG p. Ochojskiej i jej podobnych. Wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Tylko się dziwię, że te organizacje pomocowe jakoś dziwnie nie mówią nic o polskich rodzinach żyjących poniżej wszelkich standardów, nie mówiąc już o seniorach mających najniższe renty i emerytury. Nie, dla nich najważniejsze jest dobro jakichś „migrantów”, którzy w Europie widzą raj na ziemi, gdzie nie trzeba pracować, bo państwa płacą im socjal wypracowywany przez frajerów. Takich jak my.

Kurkiewicz nie pojmuje, że ci „migranci” w krajach docelowych organizują własne getta i dzielnice, które są poza jakąkolwiek kontrolą władz. Miejsca te tworzą własne mafijne struktury, młodzieżowe gangi i przestępcze podziemie. Tego polscy Kurkiewicze nie ogarniają już swymi ciasnymi móżdżkami. Rozumiem, że to wszystko jest wymierzone w PiS i jego koterie, ale... Ponad podziałami partyjnymi i innymi jest jedna racja stanu – Polska.

W czasach Polski Ludowej za ochronę granicy były odpowiedzialne Wojska Ochrony Pogranicza, które swe zadania wypełniały niemal stuprocentowo. Niestety, po 1991 roku WOP zostały rozformowane – bo były solą w oku rozmaitych hochsztaplerów, złodziei, oszustów i krętaczy z „Solidarności”, a nade wszystko Kościoła katolickiego – słowem knajaków, którzy zemścili się ohydnie na emerytach WOP odbierając im 2/3 do ¾ emerytury na mocy bandyckiej ustawy deubekizacyjnej (a właściwie dwóch – z 2009 i 2016 roku). Bez postępowania dowodowego, bez rozprawy sądowej, bez prawomocnego wyroku… Tak wygląda to „prawo” i „sprawiedliwość” w III i IV Najjaśniejszej Pomrocznej.

Ale to wszystko nic, Kurkiewicz i jemu podobni są tak przekonani o swej wszechwiedzy i nieomylności, że są głusi na wszelkie argumenty. Ale to oczywiste – tacy właśnie „pożyteczni idioci” pracują za friko na rzecz Putina i Łukaszenki, którym marzy się przywrócenia status quo ante 1990 roku i dlatego z taką zaciekłością atakują oni organa ochrony granic. Ciekawy jestem, co powiedzą, kiedy jakiś beżowy „inżynier” czy „doktor” zgwałci i poderżnie gardło ich dziecku czy żonie? Oczywiście będzie winna SG, no bo oni nie będą mieli sobie nic do zarzucenia… bo głupota nie boli, quod erat demonstrandum.   


Inż. Robert K. Leśniakiewicz

Kpt. w st. spocz. WOP i SG

    

wtorek, 4 października 2016

#czarny protest i CETA





Maja Bohosiewicz nie bierze udziału w "czarnym proteście". Jej wpis na FB szokuje: Idźcie, a nowotwory będą czekały na was!




Maja Bohosiewicz dystansuje się do protestu przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. I wskazuje inny, ważny problem.

Maja Bohosiewicz wyłamała się z dość zwartego szeregu gwiazd, które zgodnie poparły #czarnyprotest. W poniedziałek tysiące ubranych na czarno ludzi wyszło na ulice protestować przeciwko projektowi ustawy odbierającej kobiecie prawo decydowania o swoim życiu i zdrowiu. Aktorka na Facebooku opublikowała wpis, w którym oskarża protestujących o naiwność.

 Jeżeli w państwie jest głośno na jakiś temat, to też nie bez powodu. Wałkowanie tematu aborcji to tylko temat zastępczy, żeby wzburzyć lud, który ślepo będzie wychodził na ulice mając poczucie, że wie, co się dzieje i ma prawo głosu - pisze.

Bohosiewicz sugeruje, że rząd wykorzysta skupienie masowej uwagi ludzi, żeby po cichu przepchnąć przez Sejm inną kontrowersyjną ustawę.

Ustawa o CETA ma być podpisana 26 października. Polskę zaleją produkty naszpikowane GMO. Wszystkie produkty będą odkażane chlorem, nafaszerowane antybiotykami, modyfikowane genetycznie.

Po tych słowach uderza bezpośrednio w uczestników protestu.

Jak się już porządnie najemy takiego GMO i będziemy zachodziły w ciąże to faktycznie jest spora szansa na urodzenie ośmiornicy zamiast zdrowego dziecka. Więc idźcie na #czarnyprotest, żebyście mogły się przebadać, bo nowotwory będą czekały na was na półce w sklepie - kończy swój wpis.

Z wpisu co prawda bezpośrednio nie wynika, że Maja Bohosiewicz jest przeciwko protestowi, jednak doprecyzowuje to w dyskusji pod nim.

Jak zorganizują marsz, żeby została ta ustawa, która jest, to chętnie pójdę. Ale na marsz aborcyjny nie chcę iść, bo w tym tłumie większość jest za aborcją, po prostu.

Tezy z ostatniego zdania już nie uzasadniła, zresztą jest na tyle ryzykowna, że byłoby to nader trudne. Osoby, które deklarują akces w proteście mówią zresztą o obronie prawa kobiet do samostanowienia, a nie o popieraniu aborcji.

CETA to umowa handlowa między Unią Europejską i Kanadą. Pomimo wielu głosów sprzeciwu, Polska najprawdopodobniej umowę podpisze. Ma to się stać 27 października. (JZ)


Dokładnie tak właśnie jest – starą taktyką rządów po 1989 roku jest wytwarzanie zasłon dymnych tylko po to, by przepchnąć przez parlament jakieś idiotyczne ustawy, które najczęściej są niekorzystne dla Polski i Narodu Polskiego i mogą stanowić przyczynę niepokojów społecznych ze wszystkimi ich konsekwencjami, do przewrotu i zmiany rządu włącznie.


Aborcja i histeria prawicowo-kościółkowych oszołomów z nią związana pozwoli na przepchnięcie CETA i to bez większych problemów. Zauważmy, że wszystko zaczęło się od wizyty Dudy w USA. Wkrótce będzie wiadomo, co Duda obiecał Ameryce i Kanadzie. 


Osobiście obawiam się, że będzie coś jeszcze związanego z tzw. „migrantami” czy „uchodźcami” – i być może będziemy musieli – oczywiście w imię poprawności politycznej i solidarności z Zachodem – przyjąć ten potencjalnie wyjątkowo wrogi element do naszego kraju. Ustępstwa w tej dziedzinie są bardzo niebezpieczne, czego zdają się nie rozumieć euro-oszołomy. Kiedy czytam wypociny niektórych publicystów, to z przerażeniem stwierdzam, że albo ci ludzie działają w złej wierze, albo nie rozumieją niczego z logiki toczących się wypadków. 


I przyjdzie nam za to słono zapłacić. Dlaczego? Bo nasza bieda nie uchroni Polski przed inwazją islamistów. Nie chodzi bowiem o nasze zasoby, ale o nasz kraj – o przestrzeń życiową dla wojowniczego islamu. Kiedy islamiści osiągną znaczącą ilość w naszym kraju - zaczną stawiać żądania i podporządkowywać sobie naród – najpierw politycznie, a potem siłowo. A potem będzie za późno na cokolwiek. Wszelki opór będzie tłumiony brutalną siłą w popisowy sposób: egzekucje, masowe mordy, terror, terror i jeszcze raz terror… Kto się nie podda i nie przechrzci na islam – zostanie zamordowany. Czy tego chcą nawiedzeni polscy politycy i euro-oszołomy? 

Dlatego właśnie przyznaję rację Putinowi i Orbanowi, którzy odważyli się powiedzieć NIE temu szaleństwu.

piątek, 22 kwietnia 2016

Zagłada Europy?





Europa sama sobie przygotowała zagładę. Ten truizm jest tak oczywisty, że szkoda go przypominać. Zaślepienie i sprzedajna głupota polityków UE doprowadza Europę do niebezpiecznej krawędzi wojny hybrydowej – lub jak kto woli wojny z wrogiem wewnętrznym – starego i zgnuśniałego, zanurzonego w dobrobycie i błogostanie  chrześcijaństwa z młodym, prężnym i głodnym podbojów islamem. Takie są podstawowe fakty. Nie ma się co czarować. UE – a w szczególności Niemcy – popełniła karygodny błąd zapraszając tzw. „migrantów” na swe terytorium. 

Problem migrantów znany jest od kilku lat. Tzw. „boat-people” przeprawiali się przez Morze Śródziemne na Maltę, Lampedusę i Lesbos nie od wczoraj. Ale UE zdawała się nie dostrzegać problemu – robiono wszystko, by go zmarginalizować! Ale w końcu masowa imigracja zaczęła grozić gospodarkom Włoch, Malty i Grecji i podniósł się rwetes. Problem dostrzeżono, ale reakcja była taka jak zwykle – czyli półśrodkami…

Kanclerz Merkel wydawało się, że migranci z Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, to są wschodni Europejczycy, którzy będą cisi i pokornego serca pracować dla Niemiec i powiększać niemiecki dochód narodowy. Tymczasem nic bardziej błędnego! Migranci owszem, przybyli, ale… ale nie mają najmniejszego zamiaru pracować na chwałę pani Merkel i Niemiec, a wręcz odwrotnie – ich interesuje przede wszystkim socjal – najwyższy w Europie, mieszkania i … dolce far niente. 

Prawica europejska oskarża o ten stan rzeczy lewaków, którzy rzekomo ułatwili islamistom przedostanie się do Europy i zagrożenie jej chrześcijańskim korzeniom. Nic bardziej błędnego! To zasłona dymna zakrywająca grzechy europrawicy.

Jestem socjalistą i wiem, że podstawowy aksjomat socjalizmu brzmi – KAŻDEMU WEDŁUG JEGO PRACY. A zatem jak zapracujesz – to masz. Tak jak w kapitalizmie, tylko masz większe osłony socjalne i inne przywileje z racji wykonywanej pracy. Natomiast w kapitalistycznej UE migranci dostają zasiłki za frajer – tylko dlatego, że są migrantami i im się należy. Nic im się nie należy, bo gdyby naprawdę zależało im na swych krajach, to by walczyli w kraju, albo w najbliższej zagranicy. I to jest właśnie to, czego zdają się lub nie chcą nie pojmować politycy UE. 

Wysoki socjal dla migrantów jest jeszcze reliktem z czasów Zimnej Wojny, kiedy to Zachód musiał pokazać Wschodowi, że kapitalizm jest o wiele lepszy od socjalizmu i komunizmu. Chodziło przede wszystkim o uciekinierów z Polski i innych krajów bloku wschodniego. Problem polega jednak na tym, że Polacy i inne nacje brały się do roboty i w mniejszym czy większym stopniu wpisywały się w tamte społeczeństwa. W każdym razie nie szkodziły tamtym społeczeństwom. Więc brednie wypisywane przez najrozmaitszych „prawomyślnych” specjalistów są warte funta kłaków i wina leży po stronie Zachodu – a dokładniej liberalnej polityki migracyjnej, z której skorzystała przede wszystkim ISIS.

No właśnie – ISIS i terroryzm. Amerykanie rozbełtali bliskowschodnie, śmierdzące bagno, które teraz chcą wykorzystać do własnych celów – a przede wszystkim do ekonomicznej wojny z Europą. UE stanowi bowiem coraz silniejszą konkurencję gospodarczą dla USA, które same pogrążone są w recesji – co widać choćby po zachowaniu amerykańskiego społeczeństwa, w którym popularność zdobywają takie ciemne typy jak chociażby Donald Trump – faszyzujacy milioner, ucieleśnienie wyobrażeń o drapieżnych kapitalistach w początkowym okresie istnienia PRL. 

A tak już nawiasem mówiąc, to bardzo chciałbym wiedzieć, skąd ci „biedni” migranci mają tysiące dolarów na opłacenie bandyckich opłat za przerzut do Europy? Przecież suma 2-3 tys. US$ od łebka to suma niebagatelna! Kto finansuje te przejazdy wypasionym bysiorom, którym nie chce się walczyć w swym kraju, ale mającym za to apetyty na niemieckie euro? Skoro nie ich rodziny, to kto? 

Odpowiedź jest prosta i oczywista – kierownictwo ISIS. To oczywiste – kierownictwo ISIS finansuje arabskim rodzinom wyjazd z Syrii czy innego kraju na Bliskim Wschodzie, ale – rzecz jasna – nie za darmo! Warunkiem uzyskania tych pieniędzy jest podjęcie przez nich działalności szpiegowskiej a potem dywersyjnej w UE. To taka „uśpiona” agentura islamska w Europie. Potem na rozkaz z ISIS się obudzi i zacznie się „gorąca” wojna z Europejczykami. Mówiąc krótko i bez ogródek – muzułmański koń trojański już jest w Europie. Nie ma co robić sobie nadziei – III Wojna Światowa już trwa. Nie jest to wojna w dotychczasowym tego słowa znaczeniu. Najlepiej nazwano to po aneksji Krymu przez Rosjan – wojną hybrydową. Prawdę powiedziawszy najlepszym terminem jest w tym przypadku wojna pełzająca. 

Sposób prowadzenia tej wojny jest dwuetapowy: pierwszy etap to zalew konkretnego terytorium przez wędrujących migrantów, którzy po osiedleniu się zaczną tworzyć społeczności mogące wywierać wpływ na politykę wewnętrzną państwa.jak wirus pasożytujący na komórkach organizmu, tak szybko namnażający się wschodni migranci – już obywatele danego państwa – zaczną dyktować swoje warunki skorumpowanym politykom i urzędnikom. A potem etap drugi – sięgnięcie po władzę w demokratycznych wyborach i wprowadzenie własnych rządów w oparciu o muzułmańskie, koraniczne prawo szariatu. I koniec komedii – będzie terror, nietolerancja religijna, przymusowa konwersja. Opornych czeka poderżnięcie gardła albo stryczek. Gdybyście mieli jakieś wątpliwości – to przypomnijcie sobie, co się działo na Bliskim Wschodzie w czasie Krucjat… Tylko że wtedy były jakieś równe szanse – teraz – dzięki sprzedajnym politykom z UE i posłusznym im pożytecznym idiotom będziemy mieli to samo w skali całego kontynentu. Tylko że sprzedajni politycy też szybko padną ofiarami islamskiego terroru i nikt się z nimi patyczkować nie będzie. Giaur jest giaurem… Turecki serial „Wspaniałe stulecie” – mam nadzieję – otworzył oczy wielu Polakom i pokazał oblicze islamu, które nawet takie cukierkowe i ulizane nie jest dla normalnego Europejczyka do przyjęcia. 

Mylił się Igor Witkowski co do tego, że islam użyje broni masowego rażenia. Nie, bo to byłoby bez sensu. Nie skaża się ziemi, którą zamierza się opanować. Użycie BMR spowodowałoby skażenie środowiska w stopniu niewyobrażalnym i co za tym idzie, terytoria nimi porażone nie nadawałyby się do zasiedlenia. Owszem – grozi nam dywersja biologiczna czy chemiczna, ale nie masowe użycie BMR. A przecież o zasiedlenie i opanowanie terytoriów tutaj chodzi!

Kolejna sprawa – przepowiednie naszych losów. Europa była ostrzegana od wielu stuleci przez wróżbitów, jasnowidzów, astrologów i wizjonerów, w których to ostrzeżeniach mówiło się o zalewie Europy przez Arabów. I wychodzi to właściwie w każdym aspekcie – już to politycznym, już to ekonomicznym, a przede wszystkim religijnym. Przewidywał to św. Malachiasz, Michel de Notre Dame vel Nostradamus, młynarczyk z Apoig, rybak Johnsson, pani Dixon, i wielu innych. W wizjach tych uporczywie przewija się motyw krwawego półksiężyca (symbol islamu), który podbija Europę. I rzecz ciekawa – Polska z tych wszystkich naturalnych kataklizmów, wojen, przewrotów i rewolt wychodzi w miarę obronną ręką. To właśnie mówi nam przepowiednia o. Czesława Klimuszki, który widzi Polskę bezpieczną do 2032 roku. 

Ale czy mamy siedzieć z założonymi rękoma i czekać na cud? Nie, cuda się nie zdarzają, jak się im nie pomaga. Potrzeba nam mądrych i daleko widzących polityków, ludzi z wyobraźnią i myślących o kraju, o Polsce i Polakach, a nie dewotów-idiotów nabijających sobie kabzę na niewiedzy i nieszczęściu innych. Potrzeba mądrych przywódców narodu, którzy są w stanie sprostać wyzwaniom czasów, w których przyszło nam żyć i którzy poprowadziliby naród poprzez niebezpieczne drogi Współczesności, a nie żerowali na nim mając go jednocześnie w głębokiej pogardzie, mamiąc ludzi wspaniałymi wizjami i obietnicami i żadnej nie dotrzymując jak wszystkie dotychczasowe rządy po 1989 roku. Potrzeba nam światłych ludzi nie bojących się patrzeć w Przyszłość, a nie żyjących upiorami Przeszłości, którzy rozumieją naszą Teraźniejszość. 

Bo my Polacy cały czas żyjemy Przeszłością nie rozumiejąc Teraźniejszości i bojąc się Przyszłości. To nas zawsze gubiło i gubić będzie, póki nie zmienimy naszego nastawienia do świata, który nas otacza. 

A wracając do tytułowego pytania, to zagłada Europy będzie na pewno – przynajmniej takiej, jaką znamy. Jeżeli przegramy tę wojnę, to zamiast UE będzie KE - Kalifat Europejski, w którym Niemcy, Francuzi i inni będą tylko niewolnikami i nikim innym. I to w najlepszym wypadku! W czarnym scenariuszu mogą być janczarami, którzy pomaszerują na Polskę i Rosję w celu zdobycia nowych ziem na chwałę islamu. Bo Polska tradycyjnie katolicka będzie broniła wartości chrześcijańskich – i mam nadzieję, że w tym wytrwa. A co do Rosji, to ta będzie broniła Matuszki Świętej Rusi i kto wie, czy jeszcze raz nie będzie musiała wyzwalać Europy, tym razem spod islamskiego jarzma. To wcale nie jest takie nieprawdopodobne, jak się to dzisiaj wydaje. 

I na to też trzeba być przygotowanym…

piątek, 25 marca 2016

Eurofrajerzy i multi-kulti




Pogoda, Przyroda & Jordanoviana: Eurofrajerzy i multi-kulti: Ostatnie dni znów pokazały Europejczykom, że bezpieczeństwo na naszym kontynencie jest iluzoryczne. Bomby w Brukseli uświadomiły ...




Mapki ilustrujące skalę problemu migracji XXI wieku. Niestety - Polska także znajdzie się na szlaku migrujących "uchodźców" i to już w tym roku.


No właśnie - jak na razie Europie niczego nie uświadomiły. Marsze protestacyjne i masówki, pełne kościoły i stadiony, dworce metra i porty lotnicze stanowią kolejny łatwy cel dla muzułmańskich zbrodniarzy przeciwko Ludzkości, szerzących ideologię nienawiści i nietolerancji. Sprzedajni, niekompetentni na zajmowanych stanowiskach politycy z UE nadal sprzyjają inwazji muzułmańskich fanatyków na nasz kontynent. Ilu jeszcze niewinnych ludzi ma zginąć, by władze UE przedsięwzięły jakieś środki zaradcze???

EUROPO ZACZNIJ SIĘ WRESZCIE BRONIĆ - BARBAROS ANTE PORTAS!!! 


Komentarze:

100/100. Rzeczowy i obiektywny komentarz. Kości zostały rzucone, a my, musimy przygotować się na niepewne i ciężkie czasy. Niestety... (Metard)

No niestety masz 100% racji. Ale ta wojna już trwa od 1990 roku: od b. Jugosławii i I Wojny w Zatoce... A my jesteśmy jako strona konfliktu i dlatego obawiam się najgorszego. (Platon)
 
Oczywiście że to nie "urodziło" się teraz. Teraz jedynie "puka" do naszych drzwi i dlatego żarty się skończyły. Niestety, Polska jako kraj cały czas rządzona jest przez poddanych syjonistycznej banksterki. Nawet potencjalny rozpad UE nam nie pomoże, a raczej zaszkodzi. Dłużnik bowiem pozostaje dłużnikiem nawet wtedy, gdy pewne twory geopolityczne przechodzą do lamusa. Zresztą dług mamy nie wobec Unii, a prywatnych banków z Goldman Sachs i JP.Morgan na czele. A oni nie będą się patyczkować. I nie trzeba wysyłać do naszego kraju pułków bundeswehry. Wystarczą odpowiednie klauzule, porozumienia i podpisy, które przesuną polską granicę np. za Nysę kłodzką, oraz odbiorą Szczecin lub Gdańsk. Wszystko w takim bandyckim układzie jest możliwe, dlatego stoimy przed nie mniejszym niebezpieczeństwem niż w 1939r. (Metard)


Znów masz 100% racji. Obawiam się, że tak właśnie się stanie wskutek rządów PO i innych liberalnych POmyleńców, którzy Niemcom pójdą na rękę w przejmowaniu przez nich Polski. (Platon)

 
Wszystko zależy jak się zachowają Niemieccy obywatele. Jak się sami za to nie zabiorą to spłyną w kanalizie. (WojtekOKI)