Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiekty pozaukładowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiekty pozaukładowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 listopada 2025

3I/ATLAS i problem z adresem zwrotnym

 


Miloš Jesenský

 

Wczoraj Erika Wahpía Jarkovská zapytała czy Oni mogą już tu być? Śledzę to od pierwszych wiadomości 3I/ATLAS i bardzo mnie kusi, żeby powiedzieć Tak. A co ma do powiedzenia mój drogi przyjaciel i kolega Robert Leśniakiewicz?

Wreszcie coś podobnego mieliśmy tutaj w ostatniej przeszłości (‘Oumuamua) i wcześniejsze narodziny na pewno zapamiętają, że dziś z historii radioastronomii prawie "zniknęło" (dlaczego może? ) interpretacja opóźnionego powrotu sygnałów radiowych z Ziemi obserwowana od 1920 roku. W latach 60. australijski astronom R. N. Bracewell stwierdził, że w sąsiedztwie naszej planety może znajdować się pozaziemska sonda innej cywilizacji, która uchwyciła nasze sztuczne fale elektromagnetyczne i w określonych odstępach czasu zwraca je nadawcy (czyli nam) jako dowód swojej obecności. Od szkockiego astronoma Duncana Lunana był tylko krok, aby odkryć, że modyfikacje i celowe deformacje sygnału „odbitego” lub „odwróconego” są nośnikami dalszych informacji, które Lunan zinterpretował tak:

Początek stąd. Nasz dom to gwiazda Epsilon Bootes. On jest podwójną gwiazdą. Żyjemy na szóstej planecie z siedmiu, licząc od naszego słońca, które jest większe od obu gwiazd. Szósta planeta ma księżyc, czwarta planeta trzy, pierwsza i trzecia po jednym. Nasza sonda jest na orbicie wokół twojego księżyca. Wysłane mapy określają położenie Arctura.

Cóż, jak widać, adres zwrotny był dostępny od ponad 60 lat i... nawet teraz wyglądamy na zaskoczonych 🙂

Myślę, że dużo usłyszymy o Atlasie, więc powodów do zaskoczenia będzie więcej.

 

Co ja na to? Oczywiście, że powodów będzie jeszcze więcej, ale to będziemy wiedzieć, kiedy 3I podleci do nas na jeszcze mniejszą odległość. Dlatego też się jeszcze nie wypowiadam.

Co do Bracewella i jego sond, to rzeczywiście – taka możliwość istnieje i kto wie, czy tajemniczy obiekt widziany w latach 50. zwany Czarnym Baronem/Księciem/Rycerzem nie był/jest nim, a dzisiaj jego szczątki orbitują gdzieś wokół Ziemi?  

Czy 3I jest międzygwiezdnym/międzygalaktycznym nawet statkiem kosmicznym? Czemużby nie? Akurat nie sądzę, by pochodził on z ε-Wolarza (Izara, Pulcherrimy) bo to daleko – jakieś 202 ly i gwiazda niezbyt przyjazna życiu – układ podwójny gwiazd o klasie widmowej G9 II-III i A0 V – a zatem podolbrzym i biały karzeł. Epsilon Boötis A (właściwy Izar) to pomarańczowy olbrzym lub jasny olbrzym, należący do typu widmowego K0 lub G9. Gwiazda ma temperaturę 4500 K i jasność 400 razy większą niż Słońce. Jest około cztery razy masywniejsza od Słońca, a jej promień jest 33 razy większy. Gwiazda ma około 300 milionów lat, początkowo była znacznie gorętszą gwiazdą typu B, a 10–20 milionów lat temu w jej jądrze ustała synteza wodoru w hel. W przyszłości gwiazda odrzuci otoczkę i stanie się białym karłem.

Epsilon Boötis B to biała gwiazda ciągu głównego (karzeł) należąca do typu widmowego A. Jej temperatura to 8700 K, a jasność jest 27 razy większa od słonecznej. Masa i promień tej gwiazdy są około dwukrotnie większe niż masa i promień Słońca. Będąc mniej masywnym, składnik ten ewoluuje wolniej i stanie się pomarańczowym olbrzymem dopiero za około miliard lat, gdy jaśniejsza gwiazda już umrze.

Bardziej przemawia do mnie to, że ta bracewellowska sonda pochodzi z układu gwiazdy τ-Ceti w konstelacji Wieloryba. Jest ona oddalona tylko o 11,8 ly. I co najciekawsze – gwiazda ta ma najprawdopodobniej własny układ planetarny! Poza tym z planet Tau Ceti nasze Słońce jest widoczne na tle konstelacji Wolarza! Zbieg okoliczności czy…?

Tau Ceti to pojedyncza gwiazda ciągu głównego, żółty karzeł należący do typu widmowego G. Jest to najbliższa Słońca pojedyncza gwiazda należąca do tego samego co ono typu widmowego (druga po Alfa Centauri A, należącej do układu potrójnego). Ma ona jasność równą 0,45 jasności Słońca i temperaturę równą 5344 K. Jej masa to 0,78 masy Słońca, a promień jest równy 0,79 promienia Słońca.

Gwiazda ta jest starsza niż Słońce, jej wiek szacowano dawniej na około 5,8 miliarda lat, ale obecnie za bardziej prawdopodobny uważa się wiek 7,6 mld lat. Pomimo tego okrąża ją masywny dysk materii, o masie około 12 razy większej niż łączna masa ciał w pasie Kuipera wokół Słońca, który ma największą gęstość w obszarze od 10 do 55 AU od gwiazdy. Ze względu na wiek gwiazdy, jej aktywność jest niska, cechy wskazujące na obecność plam i związanej z nimi aktywności magnetycznej są słabsze niż w przypadku Słońca, choć może występować tam jedenastoletni cykl zmian aktywności. Skład chemiczny tej gwiazdy odbiega od słonecznego, co ma wpływ na możliwy skład planet; w szczególności ma ona znacznie wyższy stosunek zawartości magnezu do krzemu (1,78 ± 0,04) niż Ziemia (1,21).

A zatem jeżeli gdzieś mogłaby się rozwinąć jakaś cywilizacja w pobliżu Ziemi, to właśnie tam, bowiem tamtejszy układ planetarny byłby (i jest) starszy od naszego o co najmniej 1 - 2 mld lat. A to już jest cała przepaść. I kto wie, czy ten tajemniczy dysk z asteroid nie jest czasem jakimś odpowiednikiem Strefy Dysona, którą Oni wykorzystują do pozyskiwania energii swej gwiazdy centralnej? Myślę, że warto jest się nad tym zastanowić…  

piątek, 18 lipca 2025

Trzeci obiekt pozaukładowy – 3I/ATLAS

 


NASA wykryła obiekt spoza Układu Słonecznego. Jest oficjalny komunikat. Pisze Tomasz Mileszko:

1 lipca finansowany teleskop ATLAS po raz pierwszy zgłosił obserwacje obiektu pochodzącego z przestrzeni międzygwiezdnej. Jak się okazuje, jest to przybywająca z kierunku gwiazdozbioru Strzelca, międzygwiezdna kometa, która została oficjalnie nazwana C/2025 N1 - A11pl3Z  - 3I/ATLAS.

Jak podaje NASA, kometa nie stanowi zagrożenia dla Ziemi i pozostanie w odległości co najmniej 1,6 jednostki astronomicznej (AU), czyli ok. 240 milionów km od naszej planety. Obecnie obiekt znajduje się ok. 4,5 AU, czyli jakiś 670 mln km, od Słońca. 3I/ATLAS osiągnie największe zbliżenie do Słońca około 30 października tego roku, przelatując w odległości ok. 130 mln km od naszej gwiazdy — tuż wewnątrz orbity Marsa, donosi agencja.

Rozmiar i właściwości fizyczne nowej międzygwiezdnej komety są obecnie badane przez astronomów z całego świata, co nie może dziwić, mając na uwadze fakt, że jest to zaledwie trzeci międzygwiezdny obiekt wykryty przez człowieka w naszym Układzie Słonecznym. NASA dodaje, że 3I/ATLAS powinna pozostać widoczna dla naziemnych teleskopów do września, po czym przeleci zbyt blisko Słońca, by można ją było obserwować. Badacze spodziewają się, że pojawi się ona po drugiej stronie Słońca na początku grudnia, umożliwiając ponowne obserwacje.

Zobaczymy, co do tego czasu uda się ustalić badaczom na temat tego międzygwiezdnego gościa.

 


Mój komentarz

 

Pamiętam jak w latach 90. ubiegłego stulecia na którymś z kongresów ufologicznych rzuciłem myśl, że w zasadzie nie ma żadnych przeszkód, by materia z innych układów planetarnych przenikała do innych – innymi słowy mówiąc, asteroidy, komety i cały ten pozasolarny gruz mógłby przenikać do przestrzeni Układu Słonecznego np. z układu słońc Tolimana (α Cenaura). Zostałem wtedy zaatakowany przez obecnych na sali astronomów, że mówię bzdury, jako iż oni wiedzą, że jest to niemożliwe. Później, już w Polsce, pewien luminarz nauki stwierdził, że nie ma takich możliwości, by dochodziło do wymiany materii pomiędzy układami planetarnymi. I koniec.  I kropka. Ciekawy jestem, co teraz ten pan ma do powiedzenia?

To jest oczywiste, że istnieje wymiana materii pomiędzy sąsiadującymi układami gwiezdnymi i takie obiekty jak np. 1I/‘Oumuamua i inne. Poza tym należałoby zbadać posiadane przez nas meteoryty – niejeden z nich mógł przywędrować z głębokiego Kosmosu, z innego układu planetarnego. Jak już kiedyś to zaproponowałem, należałoby poszukać ich w hałdach kopalnianych, gdzie wyrzucane są kamienie itp. odpady z wyrobionej rudy czy węgla. A może tego być dość dużo zakładając, że gromadziły się tam przez jakieś 3,5 mld lat od Hadeiku. Myślę, że jest to ciekawa propozycja dla polskich meteorytologów.   

 


Źródło: https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/other/nasa-wykry%C5%82a-obiekt-spoza-uk%C5%82adu-s%C5%82onecznego-jest-oficjalny-komunikat/ar-AA1HSBac?ocid=winp1taskbar&cvid=68667d15eabe4d9398c3cddc840eff21&ei=28

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 

wtorek, 11 lipca 2023

Zagadkowy obiekt IM1: gość z Wszechświata?

 

Pozaukładowa kometa Borisowa przelatuje koło układu gwiezdnego Kurger 60 - wizja artysty

Od pewnego czasu śledzę prasę naukową i witryny internetowe, gdzie od czasu do czasu przewijają się informacje na temat zagadkowego obiektu, meteorytu ponoć, który spadł w okolicach Nowej Gwinei nie tak dawno temu. „The Space Academy” tak pisze o obiekcie pozaukładowym nr 2:

 

Drugi międzygwiezdny gość przybył do Układu Słonecznego – tym razem astronomowie wiedzą, skąd przybył

 

Kiedy w 2017 roku A/2017 U1 - 1I/‘Oumuamua przeleciał przez Układ Słoneczny to nikt nie wiedział, skąd on przybył. Z drugiej strony,  astronomowie sądzą, że wiedzą skąd przyleciała do nas kometa C/2019 Q4 Borisov - 2I/Borysow. Astronomowie znaleźli obiekt spoza Systemu Słonecznego, który przelatywał przezeń po raz drugi w historii. Ale uczeni sądzą, że dowiedzieli się, skąd on przyleciał do nas tym razem.

Kometa międzygwiezdna została po raz pierwszy dostrzeżona przez Giennadija Borysowa, astronoma-amatora na Krymie, który używał własnego teleskopu do obserwacji nieba. Kiedy go znalazł, obiekt był pierwszym międzygwiezdnym gościem znalezionym od 2017 r., kiedy długi ‘Oumuamua przemknął obok naszego słonecznego sąsiedztwa. W publikacji grupa polskich astronomów odkryła, w jaki sposób ta nowa kometa, zwana Kometą 2I/Borisov lub (we wcześniejszych opisach) C/2019 Q4, dostała się do studni grawitacyjnej naszego Słońca. I ta ścieżka prowadzi z powrotem do Krugera 60, który jest układem dwóch czerwonych karłów oddalonych o 13,15 lat świetlnych.

Naukowcy odkryli, że kometa Borysow minęła w odległości zaledwie 5,7 lat świetlnych (ly) od centrum Krugera 60, 1 milion lat temu. Oznacza to, że poruszała się z prędkością zaledwie 2,13 mps (3,43 km/s).

Z ludzkiego punktu widzenia jest to szybkość — mniej więcej taka, jak X-43A Scramjet, który jest jednym z najszybszych samolotów, jakie kiedykolwiek stworzono. Ale z powodu grawitacji Słońca X-43A Scramjet nie może opuścić naszego Układu Słonecznego. A naukowcy odkryli, że jeśli kometa poruszała się tak wolno i znajdowała się nie dalej niż 6 lat świetlnych od Krugera 60, to nie tylko przechodziła przez nią. Myśleli, że najprawdopodobniej pochodzi z tego układu gwiezdnego. Kometa Borysow krążyła wokół tych gwiazd w taki sam sposób, w jaki komety w naszym systemie krążą wokół naszego.

 

A zatem Kruger 60?

 

Ye Quanzhi, astronom i ekspert od komet z University of Maryland, który nie był częścią tego projektu, powiedział „Live Science”, że dowody łączące kometę 2I/Borisov z Kruger 60 są bardzo mocne w oparciu o to, co wiemy do tej pory.

Jeśli masz kometę z innego układu gwiezdnego i chcesz dowiedzieć się, skąd ona pochodzi, musisz sprawdzić dwie rzeczy – powiedział. Po pierwsze, czy ta kometa była blisko układu planetarnego? Ponieważ jeśli nadchodzi stamtąd, jego trajektoria musi przebiegać przez miejsce, w którym znajduje się ten system.

Chociaż odległość między nową kometą a Krugerem, wynosząca 5,7 ly, wydaje się większa niż „mała przerwa” (jest ponad 357.000 razy większa niż odległość między Ziemią a Słońcem - AU), jest wystarczająco blisko, aby można ją było uznać za „małą” dla tego rodzaju obliczeń, mówi.

„Po drugie”, kontynuował Ye, „komety są zwykle wyrzucane z układu planetarnego, gdy ich grawitacja oddziałuje z głównymi planetami tego układu”.

W naszym Układzie Słonecznym mogłoby to wyglądać tak, jakby Jowisz łapał spadającą kometę, wysyłał ją na krótką, częściową orbitę, a następnie wyrzucał w przestrzeń między gwiazdami.

„Ta prędkość wyrzucania może być tak dużą” - powiedział Ye. „Nie może być nieskończona, ponieważ planety mają określoną masę”, a to, jak mocno planeta może rzucić kometę w pustkę, zależy od jej masy. Powiedział również: „Jowisz jest dość duży, ale nie możesz mieć planety 100 razy większej od Jowisza, ponieważ wtedy byłaby to gwiazda”.

Ye mówi, że ten próg masy ogranicza szybkość, z jaką komety mogą poruszać się w przestrzeni między gwiazdami. A jeśli ich oszacowania trajektorii komety są prawidłowe, autorzy tego badania wykazali, że kometa 2I/Borisov przeleciała wystarczająco blisko Krugera 60 pod względem prędkości i odległości, aby sugerować, że pochodziła stamtąd.

     Ye powiedział: „Badanie komet międzygwiezdnych jest ekscytujące, ponieważ daje nam rzadką szansę na badanie innych układów słonecznych za pomocą tych samych narzędzi, których używamy do badania własnego”.

Astronomowie mogą patrzeć na kometę 2I/Borisov przez teleskopy, które mogą dostarczyć im informacji o powierzchni komety. Mogą dowiedzieć się, czy zachowuje się tak, jak komety w naszym Układzie Słonecznym (jak dotąd), czy też robi coś dziwnego, jak ‘Oumuamua. To cały obszar badań, który normalnie nie jest możliwy w przypadku odległych układów słonecznych, gdzie małe obiekty pojawiają się jedynie – jeśli w ogóle – jako słabe, odbarwione cienie na ich słońcach.

Dzięki tym badaniom wszystko, czego dowiemy się o komecie Borysow, może nas nauczyć czegoś o Kruger 60, pobliskim układzie gwiezdnym, w którym nie znaleziono jeszcze żadnych egzoplanet. Z drugiej strony wydaje się, że ‘Oumuamua przybyła z kierunku jasnej gwiazdy Vega (α Lutni), ale astronomowie z Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA sądzą, że pochodzi z nowego układu gwiezdnego, chociaż nie wiedzą z którego. Jeśli te wyniki są prawdziwe, kometa Borysow będzie pierwszym obiektem z innego systemu gwiezdnego, który został wyśledzony z powrotem do swojego systemu macierzystego.

Ale ludzie, którzy przeprowadzili badania, byli ostrożni, mówiąc, że te wyniki nie są jeszcze dowodem. Astronomowie wciąż zbierają informacje o trajektorii komety 2I/Borisov w kosmosie. Więcej informacji może wykazać, że pierwotna trajektoria była błędna i że kometa przybyła z innego miejsca.

Artykuł, który próbuje dowiedzieć się, skąd pochodzi kometa, nie został jeszcze zrecenzowany przez innych naukowców, ale jest dostępny na serwerze preprint arXiv.

 

Obiekt 1I/'Oumuamua w pobliżu Słońca

Obiekt 2I/Borisov leci ku Słońcu

Porównanie orbit 'Oumuamua i komety układowej

Porównanie orbit obiektów 'Oumuamua i Borisowa

To byłoby na razie na tyle odnośnie drugiego obiektu pozaukładowego. A jednak okazało się, że jest jeszcze trzeci i czwarty – i to w zasięgu naszych rąk! Chodzi o meteoryt oznaczony jako IM1[1], który spadł parę lat temu do Pacyfiku. A oto ten materiał Aleksandra Kowala:

 

IM1 uderzył w taflę Pacyfiku, żeby go zbadać, ekspedycja musi zanurzyć się na głębokość 1,7 kilometra

Zdaniem badacza z Uniwersytetu Harvarda w wodach Oceanu Spokojnego, na głębokości niecałych dwóch kilometrów, mogą spoczywać szczątki statku należącego do obcej cywilizacji.

Avi Loeb to postać równie wybitna, co kontrowersyjna. Z jednej strony nie można mu bowiem odmówić naukowych osiągnięć, lecz z drugiej nietrudno odnieść wrażenie, że jego zamiłowanie do pozostawania w świetle reflektorów — jak na przedstawiciela świata nauki — jest zaskakująco duże. Mimo wszystko, dotychczas zebrane informacje pozwalają sądzić, iż coś faktycznie może być na rzeczy.

Loeb już nie pierwszy raz wypowiada się na temat życia pozaziemskiego i jego potencjalnej obecności w Układzie Słonecznym. Jeśli pamiętacie historię tajemniczego obiektu międzygwiezdnego, znanego jako ‘Oumuamua, to warto podkreślić, iż przedstawiciel Uniwersytetu Harvarda był jednym z propagatorów teorii, w myśl której pozasłoneczny gość był w rzeczywistości sondą wysłaną przez obcych. Miał na to wskazywać między innymi nietypowy kształt tego obiektu oraz sposób jego poruszania.

Trzy lata wcześniej doszło do nawet bliższego kontaktu, ponieważ 9 stycznia 2014 roku nad Oceanem Spokojnym doszło do eksplozji tajemniczego meteorytu. Nazwany IM1, znalazł się w centrum zainteresowania Loeba, który w 2021 roku postanowił uruchomić projekt Galileo. W jego ramach prowadzone są działania mające na celu uwiecznianie UFO w wysokiej rozdzielczości.

 

Domniemany statek obcych miał wpaść do wód Oceanu Spokojnego w styczniu 2014 roku

 

Teraz natomiast naukowiec próbuje zrozumieć, skąd przyleciał do nas IM1 oraz czym w ogóle był. Obiekt ten uderzył w taflę Pacyfiku z gigantyczną prędkością i okazał się twardszy aniżeli wszystkie inne meteoryty opisane w ramach katalogu Center for Near Earth Object Studies prowadzonego przez NASA. Na ile jednak prawdziwe mogą być twierdzenia o tym, że IM1 był w rzeczywistości sondą wystrzeloną przed miliardami lat przez zaawansowaną obcą cywilizację?

Dzięki przybliżonej lokalizacji, w której tajemniczy obiekt wpadł do wód Oceanu Spokojnego badacze wiedzą, gdzie powinni rozpocząć poszukiwania. Planowana ekspedycja może pochłonąć nawet 1,5 miliona dolarów i ma zostać rozpoczęta z terenów Papui Nowej Gwinei. Szacowana głębokość, na której mogły spocząć szczątki pozaziemskiego gościa to nawet 1,7 kilometra.

Jednym z ostatnich przełomów w realizowanym przedsięwzięciu było znalezienie osobliwych sferuli. Takie niewielkich rozmiarów kulki mogą powstawać właśnie za sprawą uderzeń meteorytów. Ich gwałtowne eksplozje prowadzą do realizacji takiego scenariusza, a szczególną uwagę wzbudza w tym przypadku fakt, że sferule z Pacyfiku mają bardzo nietypowy skład. Co jest w nim takiego zadziwiającego? Chodzi przede wszystkim o brak niklu. Namierzono natomiast żelazo, magnez i tytan. Do wydania ostatecznego werdyktu w tej sprawie będzie potrzebne przeprowadzenie dokładniejszych analiz. Te mają wykorzystywać technikę spektrometrii mas, za sprawą której możliwa powinna być identyfikacja składników sferuli z niemal 100-procentową pewnością.

 

Moje 3 grosze

 

Czwarty pozasłoneczny obiekt ponoć spadł w okolicach Portugalii i być może też zostanie wydobyty. Oczywiście miejmy nadzieję, że nie skończy się to jakąś katastrofą, jak to było z nieszczęsnym DSV Titan

Onegdaj rzuciłem propozycję, by poszukać meteorytów w hałdach kopalnianych, założę się, że znalazłby się niejeden i to pozaukładowy. Tak samo może być ze sferulami – w materiale kopalnianym może być ich do bólu! Nie wiem, czy ktoś się tym zainteresował… Znając Polaków, to nikt, bo przecież naszym „uczonym” trzeba wszystko podsunąć pod nos, ale komu się chce grzebać w hałdach? Gdyby przeprowadzić takie systematyczne poszukiwania na całym świecie, to takich „gości” z kosmosu znaleziono by o wiele, wiele więcej!

Czy były to statki kosmiczne Obcych? – raczej nie, a jeżeli nawet, to mogły być jakieś sondy Bracewella. Wysyłanie w Kosmos automatów zwiadowczych ma większy sens, niż żywych przedstawicieli cywilizacji. Żywe istoty są niepowtarzalne, natomiast robotów można wytworzyć każdą ilość. I to jest ta przewaga automatycznej astronautyki nad normalną astronautyką. Póki nie znajdziemy sposobu na „bezkarne” pokonywanie przestrzeni Kosmosu, będziemy wysyłać roboty – bo to i bezpieczniej i taniej. A rachunek ekonomiczny obowiązuje zarówno na Ziemi jak i w najdalszej galaktyce…       

 

Źródła:

·        https://blog.thespaceacademy.org/2023/06/a-second-interstellar-visitor-has.html?fbclid=IwAR2JI6JvA_6fq3SBoLke9-x2lKmunYIgSQ1vUGEbnrnwIw8q3oDkxM3X92c

·        https://www.focus.pl/artykul/statek-obcych-szczatki-w-pacyfiku-1m1

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz



[1] W oryginalnym tekście 1M1. Winno być IM1 – Interstellar Meteorite 1.

niedziela, 3 lipca 2022

2I/Borisow: Drugi obiekt pozaukładowy

 

Pozaukładowa kometa 2I/Borisow C/2019 Q4


Drugi międzygwiezdny gość przybył do naszego Układu Słonecznego. Tym razem astronomowie myślą, że wiedzą, skąd się to-to wzięło.

Kiedy 1I/‘Oumuamua przeszedł przez nasz Układ Słoneczny w 2017 roku, nikt nie mógł ustalić, skąd on pochodził.[1] Jednak astronomowie uważają, że odkryli, w jaki sposób kometa 2I/Borysow się tu dostała.

Astronomowie odkryli obiekt międzygwiezdny przelatujący przez nasz Układ Słoneczny po raz drugi w historii. Ale tym razem naukowcy uważają, że wiedzą, skąd pochodzi.

Giennadij Borysow, astronom-amator pracujący z własnym teleskopem na Krymie, jako pierwszy zauważył kometę międzygwiezdną. Jego odkrycie uczyniło obiekt pierwszym odkrytym gościem międzygwiezdnym od czasu, gdy podłużna 1I/'Oumuamua przemknęła przez nasze słoneczne sąsiedztwo w 2017 roku. Zespół polskich astronomów obliczył ścieżkę tej nowej komety – znanej jako kometa 2I/Borysowa lub (we wczesnych opisach) jako C/2019 Q4 — zajęto się w publikacji dotarciem do studni grawitacyjnej naszego Słońca. Ta ścieżka prowadzi z powrotem do gwiazdy Kruger 60 A i B, podwójnego układu gwiazd czerwonych karłów w Cefeuszu, oddalonego o 13,15 ly.

Re-ekstrapolacja drogi komety Borysowa w przestrzeni kosmicznej ujawnia, że przeszła ona zaledwie 5,7 ly od centrum układu Kruger 60 A i B, 1 milion lat temu, poruszając się z prędkością zaledwie 3,43 km na sekundę jak twierdzą badacze.

Przelot komety 2I/Borysow przez Układ Słoneczny - rekonstrukcja

W kategoriach ludzkich jest to szybkie – około maksymalnej prędkości X-43A Scramjet, jednego z najszybszych samolotów, jakie kiedykolwiek zbudowano. Jednak Scramjet X-43A nie może uciec z naszego Układu Słonecznego z powodu grawitacji Słońca. Naukowcy odkryli, że jeśli kometa poruszała się tak wolno w odległości nie większej niż 6 lat świetlnych od Krugera 60, to nie tylko przechodziła obok. Uważali, że najprawdopodobniej pochodzi z systemu gwiezdnego. W pewnym momencie w odległej przeszłości kometa Borysowa szybko krążyła wokół tych gwiazd, tak jak komety w naszym układzie krążą wokół naszego.

Opierając się na dostępnych do tej pory danych, Ye Quanzhi, astronom i ekspert ds. komet z University of Maryland, który nie był zaangażowany w te prace, powiedział Live Science, że dowody łączące kometę 2I/Borysowa z Krugerem 60 są dość przekonujące.

- Jeśli masz kometę międzygwiezdną i chcesz wiedzieć, skąd pochodzi, to musisz sprawdzić dwie rzeczy – powiedział. - Po pierwsze, czy ta kometa przeszła w niewielkiej odległości od układu planetarnego? Bo jeśli nadchodzi stamtąd, to jej trajektoria musi przecinać się z lokalizacją tego systemu.

Chociaż odległość 5,7 roku świetlnego między nową kometą a Krugerem wydaje się być większa niż „mała przerwa” — ponad 357.000 razy większa niż odległość Ziemi od Słońca — jest ona wystarczająco bliska, aby uznać ją za „małą” w tego typu obliczeniach, wyjaśnia.

- Po drugie - dodał Ye - zazwyczaj komety są wyrzucane z układu planetarnego z powodu interakcji grawitacyjnych z głównymi planetami w tym układzie.

W naszym Układzie Słonecznym może to wyglądać tak, jakby Jowisz chwytał spadającą ku Słońcu kometę, przerzucał ją na krótką, częściową orbitę, a następnie wyrzucał w przestrzeń międzygwiezdną.

– Ta prędkość wyrzutu ma swoje ograniczenia – powiedział Ye. - Nie może być nieskończona, ponieważ planety mają określoną masę - a masa planety określa, jak mocno może rzucić kometę w pustkę.

- Jowisz jest dość masywny - dodał - ale nie można mieć planety 100 razy masywniejszej niż Jowisz, ponieważ wtedy byłaby gwiazdą.

Według Ye, ten próg masy ogranicza prędkość, z jaką komety mogą uciec z układów gwiezdnych. A jeśli ich oszacowania trajektorii są prawidłowe, autorzy tego badania wykazali, że kometa 2I/Borysow przeszła z minimalną prędkością i odległością od Krugera 60, co sugeruje, że właśnie stamtąd pochodzi.

- Badanie komet międzygwiezdnych jest ekscytujące - powiedział Ye - ponieważ oferuje rzadką okazję do badania odległych układów słonecznych za pomocą precyzyjnych narzędzi, których używają naukowcy badając nasz własny. Astronomowie mogą obserwować kometę 2I/Borysowa przez teleskopy, co może ujawnić fakty dotyczące powierzchni komety. Mogą dowiedzieć się, czy zachowuje się jak komety w naszym własnym układzie (do tej pory tak było), czy też robi coś niezwykłego, jak słynna 1I/‘Oumuamua. To cały obszar badań, który normalnie nie jest możliwy w odległych układach słonecznych, gdzie małe obiekty pojawiają się tylko – jeśli w ogóle – jako słabe, przebarwione cienie na ich słońcach.


Trajektorie przelotów dwóch znanych nam obiektów pozaukładowych.

Te badania oznaczają, że wszystko, czego dowiemy się o komecie Borysowa, może być wiedzą o Kruger 60, pobliskim systemie gwiezdnym, w którym nie odkryto żadnych egzoplanet. Z drugiej strony wydaje się, że 1I/Oumuamua pochodzi z ogólnego kierunku jasnej gwiazdy Vega, ale astronomowie z NASA Jet Propulsion Laboratory uważają, że pochodzi z nowo tworzącego się układu gwiezdnego (choć nie są pewni, który z nich). Jeśli te odkrycia się potwierdzą, kometa Borysowa będzie pierwszym obiektem międzygwiezdnym, który zostanie śledzony zwrotnie do swojego macierzystego układu gwiezdnego.

Jednak autorzy badania uważali, aby ostrzec, że wyniki te nie są jeszcze rozstrzygające. Astronomowie wciąż zbierają więcej danych o ścieżce komety 2I/Borysowa w przestrzeni, a dodatkowe dane mogą ujawnić, że pierwotna trajektoria była błędna i że kometa pochodziła skądinąd.

Dokument śledzący pochodzenie komety nie został jeszcze zrecenzowany, ale jest dostępny na serwerze preprintów arXiv.

 

Moje 3 grosze

 

No cóż, staliśmy się świadkami przelotu dwóch obiektów pozaukładowych, które przypominały swą budową komety. To oczywiste, bo skoro w naszym Obłoku Oorta znajdują się ich miliony to dlaczego nie może być ich tyle w otoczeniu innych gwiazd? A zatem przyloty takich obiektów zdają się być regułą a nie ewenementem! Tak samo jak loty naszych komet do innych systemów gwiezdnych. NB, w taki właśnie sposób mógłby się odbywać transfer życia od gwiazdy do gwiazdy, od planety do planety. A zatem to nieprawda, że kosmos jest zimny i martwy – on wprost kipi życiem!

Druga sprawa. Czy nie wydaje się, że słynne Tunguskie Ciało Kosmiczne vel Meteoryt Tunguski alias Tunguski Fenomen mógł być właśnie taką pozaukładową kometą? O ile dobrze pamiętam, to ktoś już założył, że TCK było właśnie takim kosmolotem czy sondą Bracewella zamaskowanym na kometę… - zainteresowanych odsyłam do pracy Petera Krassy pt. „Największa zagadka stulecia” - https://hyboriana.blogspot.com/2013/03/najwieksza-zagadka-stulecia-0.html i dalsze oraz antologii „Bolid Syberyjski” - https://hyboriana.blogspot.com/2012/01/bolid-sybreyjski-0.html i dalsze.

 

Źródło - https://beyondtheworld.net/universe/a-second-interstellar-visitor-has-arrived-in-our-solar-system/?fbclid=IwAR3DRSZZy9n82w1LFMJKrghbwrf_yftvWfWl8WNU-UBQysKxP-ny4J3mQtI

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz



[1] W przybliżeniu ustalono, że przybył on z kierunku konstelacji Lutni i jej najjaśniejszej gwiazdy Vegi.

czwartek, 29 lipca 2021

Projekt Galileo: polowanie na pozaukładowce

 


Daniel Clery

 

Projekt rozpoczęty w celu poszukiwania pozaziemskich gości naszego Układu Słonecznego.

Dziwnie ukształtowany obiekt, który przeleciał obok Słońca i Ziemi w 2017 roku na trajektorii spoza naszego Układu Słonecznego, wywołał dzikie spekulacje. Większość naukowców uważa, że gość w kształcie cygara, o długości poniżej 1 kilometra, był kometą lub asteroidą z pobliskiej gwiazdy lub jakiegoś innego kosmicznego szczątku. Ale astrofizyk teoretyczny Avi Loeb z Uniwersytetu Harvarda twierdził, że:

- ’Oumuamua, po hawajsku „zwiadowca”, był obcym tworem – lekkim żaglem, anteną, a nawet statkiem kosmicznym.

Dziś ogłosił plan poszukiwania kolejnych takich obiektów: wspierany przez filantropię projekt Galileo Project.

Wysiłek ten będzie wykorzystywał istniejące stare i nowe teleskopy do systematycznego poszukiwania tajemniczych artefaktów, którymi mogą być satelity ukrywające się na orbicie Ziemi, obiekty międzygwiezdne – naturalne lub wyprodukowane – a nawet nieznane obiekty w ziemskiej atmosferze.

- Nie ma znaczenia, czy to naturalny artefakt, czy relikt. Jeśli spojrzymy, znajdziemy coś nowego – mówi Loeb.

Po tym, jak Loeb opublikował książkę „Extraterrestrial: The First Sign of Intelligent Life Beyond Earth”, w której twierdził, że ’Oumuamua jest jakąś obcą technologią, jak mówi, kilka bogatych osób skontaktowało się – nieproszone – oferując fundusze na takie badania. Czterech z nich ostatecznie przekazało 1,75 miliona dolarów, co wystarczyło, aby mógł zrealizować swoje plany. Zebrał zespół badawczy składający się z kilku znanych astronomów i badaczy z innych dziedzin, choć przyznaje, że nie wszyscy, do których się zbliżył, byli otwarci. Społeczność naukowa powinna być otwarta. W ten sposób robimy postępy – mówi Loeb.

Projekt proponuje wykorzystanie danych z istniejących i przyszłych teleskopów przeglądowych, takich jak 8-metrowe obserwatorium Vera C. Rubin budowane w Chile, do poszukiwania kolejnych obiektów, takich jak ‘Oumuamua. Wczesne wykrywanie nadlatujących obiektów da naukowcom więcej czasu na ich zbadanie niż 2 miesiące, które zajęły, zanim ‘Oumuamua wyszedł poza zasięg teleskopów. Loeb ma również nadzieję zaprojektować – we współpracy z agencjami lub firmami kosmicznymi – gotową do startu misję kosmiczną, aby zbadać przybysza z bliskiej odległości.

Niektórzy badacze zaangażowani w poszukiwanie inteligencji pozaziemskiej (SETI) z zadowoleniem przyjmują takie badania.

- Wszyscy byliby zachwyceni, gdyby przyjrzeli się z bliska czegoś takiego jak ‘Oumuamua - mówi astronom Jason Wright, dyrektor Centrum Wywiadu Pozaziemskiego w Penn State.

- Zdecydowanie powinniśmy być gotowi na następną ‘Oumuamua - mówi astrofizyk Adam Frank z University of Rochester. - Dowiemy się wiele o tych rzeczach, czymkolwiek one są.

Inni zastanawiają się, co Projekt Galileo wniesie do trwających poszukiwań obiektów międzygwiezdnych. Alan Fitzsimmons z Queen’s University Belfast, współkierownik zespołu badawczego ‘Oumuamua zorganizowanego przez Międzynarodowy Instytut Nauk Kosmicznych, zauważa, że istniejące sieci alarmowe już co godzinę przeszukują dane teleskopu w poszukiwaniu nadchodzących obiektów międzygwiezdnych. Fitzsimmons dodaje, że Europejska Agencja Kosmiczna pracuje nad misją Comet Interceptor, która ma wystartować w 2028 roku, która będzie wisieć na orbicie, czekając na odpowiedni cel, czy to kometę, czy obiekt międzygwiezdny, zanim ruszy na jego spotkanie.

- Społeczność nie może się doczekać uruchomienia obserwatorium Vera Rubin – mówi.

Wykrycie w 2017 r. dziwnego obiektu międzygwiezdnego nazwanego ‘Oumuamua (wizja artysty powyżej) skłoniło do uruchomienia w tym tygodniu projektu poszukiwania obcej technologii na Ziemi lub w jej pobliżu.

 

Rozpoczęto Projekt w celu poszukiwania pozaziemskich gości naszego Układu Słonecznego

 

Dziwnie ukształtowany obiekt, który przeleciał obok Słońca i Ziemi w 2017 roku na trajektorii spoza naszego Układu Słonecznego, wywołał dzikie spekulacje. Większość naukowców uważa, że gość w kształcie cygara, o długości poniżej 1 kilometra, był kometą lub asteroidą z pobliskiej gwiazdy lub jakiegoś innego kosmicznego układu. Ale astrofizyk teoretyczny Avi Loeb z Uniwersytetu Harvarda twierdził, że ‘Oumuamua, po hawajsku „zwiadowca”, był obcym tworem – lekkim żaglem, anteną, a nawet statkiem kosmicznym. Dziś ogłosił plan poszukiwania kolejnych takich obiektów: wspierany przez filantropię projekt Galileo Project.

Wysiłek ten będzie wykorzystywał istniejące i nowe teleskopy do systematycznego poszukiwania tajemniczych artefaktów, którymi mogą być satelity ukrywające się na orbicie Ziemi, obiekty międzygwiezdne – naturalne lub wyprodukowane – a nawet niewyjaśnione statki latające w ziemskiej atmosferze.

- Nie ma znaczenia, czy to naturalny artefakt, czy relikt. Jeśli spojrzymy, znajdziemy coś nowego – mówi Loeb.

Projekt proponuje wykorzystanie danych z istniejących i przyszłych teleskopów astronomicznych, takich jak 8-metrowy w obserwatorium Vera C. Rubin budowane w Chile, do poszukiwania kolejnych obiektów, takich jak ‘Oumuamua. Wczesne wykrywanie nadlatujących obiektów da naukowcom więcej czasu na ich zbadanie niż 2 miesiące, które zajęły, zanim ‘Oumuamua wyszedł poza zasięg teleskopów. Loeb ma również nadzieję zaprojektować – we współpracy z agencjami lub firmami kosmicznymi – gotową do startu misję kosmiczną, aby zbadać przybysza z bliskiej odległości...

Niektórzy badacze zaangażowani w poszukiwanie cywilizacji pozaziemskiej (SETI) z zadowoleniem przyjmują takie badania.

- Wszyscy byliby zachwyceni, gdyby przyjrzeli się z bliska czemuś takiemu jak ‘Oumuamua - mówi astronom Jason Wright, dyrektor Centrum Wywiadu Pozaziemskiego w Penn State.

- Zdecydowanie powinniśmy być gotowi na następną ‘Oumuamua - mówi astrofizyk Adam Frank z University of Rochester. - Dowiemy się wiele o tych rzeczach, czymkolwiek one są.

Inni zastanawiają się, co Projekt Galileo wniesie do trwających poszukiwań obiektów międzygwiezdnych. Alan Fitzsimmons z Queen’s University Belfast, współkierownik zespołu badawczego ‘Oumuamua zorganizowanego przez Międzynarodowy Instytut Nauk Kosmicznych, zauważa, że istniejące sieci alarmowe już co godzinę przeszukują dane teleskopu w poszukiwaniu nadchodzących obiektów międzygwiezdnych. Fitzsimmons dodaje, że Europejska Agencja Kosmiczna pracuje nad misją Comet Interceptor, która ma wystartować w 2028 roku, która będzie siedzieć na orbicie, czekając na odpowiedni cel, czy to kometę, czy obiekt międzygwiezdny, zanim ruszy na jego spotkanie.

- Społeczność nie może się doczekać odkrycia obserwatorium Vera Rubin – mówi.

Projekt Galileo planuje również poszukiwanie obcych artefaktów bliżej domu. Amerykański dyrektor CIA opublikował raport dla Kongresu w zeszłym miesiącu, w którym przedstawił informacje o 144 raportach ze źródeł wojskowych i wywiadowczych o niezidentyfikowanych zjawiskach lotniczych (UAP), czyli niezidentyfikowanych obiektach latających - UFO. W raporcie stwierdzono, że większość UAP to prawdopodobnie obiekty fizyczne – w przeciwieństwie do zjawisk optycznych lub atmosferycznych – ale dane były tak ubogie, że nie można było określić, czy stanowią one „bałagan”, taki jak balony pogodowe i drony, wciąż tajne programy amerykańskie lub zagraniczne. agencje lub coś innego.

- Rząd jest najbardziej konserwatywną organizacją, o jakiej można pomyśleć – mówi Loeb. Przyznanie, że nie wie, czym są UAP, jest - bardzo ważnym stwierdzeniem.

Celem Projektu Galileo będzie uzyskanie wysokiej jakości obrazów UAP, aby odkryć ich naturę. Jak mówi Loeb, 1-metrowy teleskop z nowoczesnym czujnikiem może zobaczyć detale o wielkości zaledwie 1 milimetra na obiekcie oddalonym o 1 kilometr, a taki przyrząd można zamówić z półki za 500.000 dolarów. Jeśli pozwolą na to fundusze, umieściłby dziesiątki teleskopów w strategicznych pozycjach na całym świecie, skanując niebo w poszukiwaniu UAP, być może z pomocą czujników radarowych i podczerwieni.

- To rozsądne pytanie, czy Ziemia była odwiedzana w swojej 4,5-miliardowej historii – mówi Frank. - Gdybyśmy odkryli oczywiste oznaki życia na pobliskich egzoplanetach, wysłalibyśmy sondy – mówi on. -Poszukiwanie artefaktów [blisko domu] to rozsądne podejście. Ale inni badacze sprzeciwiają się pomysłowi, że UAP mają coś wspólnego z SETI. - Wydaje się, że nie mają żadnego oczywistego związku – mówi Wright. Fitzsimmons był mniej dyplomatyczny. – OK., to bzdury - mówi on.

Trzecia część projektu obejmowałaby poszukiwanie satelitów pozaziemskich na orbicie okołoziemskiej przy użyciu technik sztucznej inteligencji do przetwarzania danych z istniejących teleskopów badawczych. Ponownie naukowcy podkreślają, że agencje rządowe już mają wyrafinowany nadzór nad wszystkim na orbicie wokół Ziemi o wielkości większej niż 10 centymetrów.

- Wojsko jest w tym bardzo dobre — mówi Wright.

Podczas promocji swojej książki Loeb scharakteryzował swoich współpracowników jako mających oczy na swoim miejscu i nie uprzedzonych wobec poszukiwań obcych reliktów i sygnałów, znanych jako technosygnatury. Nie pozyskał też fanów za złośliwą wymianę zdań w lutym z pionierką SETI, Jill Tarter. Ale teraz jest bardziej dyplomatyczny, przyznając, że jego poszukiwanie „wyprowadza ludzi z ich strefy komfortu”.

- Ale to jest „ekscytująca okazja” - mówi. - Znajdziemy wszystko, co znajdziemy i przyjrzymy się dowodom.

 

Moje 3 grosze

 

No, nareszcie ktoś powiedział coś mądrego i przedstawił zarys planu poszukiwań Obcych w Układzie Słonecznym. Rzecz jest kosztowna, ale myślę, że gra jest warta świeczki. Przebadanie wszystkich anomalii znalezionych na Księżycu i Marsie (sławetne głowy i piramidy) przynajmniej dadzą nam odpowiedzi na pytania: kto, kiedy i po co je zbudował.

Badanie wszelkich UOO też może dać finalną odpowiedź na pytania o Czarnego/Ciemnego Księcia/Barona/Rycerza orbitującego od lat 50-tych wokół Ziemi. Obiektów krążących od 1908 roku i związanych z Tunguskim Ciałem Kosmicznym vel Meteorytem Tunguskim czy tajemniczej sondy z gwiazdy al-Izar (ε-Wolarza, ε-Boo), która lata nad nami już 13.000 lat!

Czy wreszcie objęcie nadzorem przestrzeni Układu Słonecznego i stworzenie centralnego obserwatorium obiektów się w nim poruszających w celu odkrywania obiektów interstelarnych. Onegdaj tak pisał o tym Daniel Laskowski w swym opowiadaniu „Biała ciemność”:

Faktycznie, kiedy wyleciałem z Reykjaviku było nawet całkiem ładnie i mroźno. Grenlandzka lodówka wionęła chłodem, więc do Sztokholmu leciałem w słońcu i mrozie. Dolatując do Krakowa widziałem zbierające się na południu chmury, a siadając na Jana Pawła II, samolot przeganiał się z białymi płatkami. A potem im dalej na południe, tym gorzej. Rozejrzałem się po rynku i miejskim parku. Znów ubyło kilka drzew. Miejscowy burmistrz z proboszczem znowu potrzebowali drewna do kominków, więc cięli kolejne drzewa z zieleni miejskiej. Nie było już żadnych hamulców, a głosy opozycji były zagłuszane i to skutecznie. Polska niepowstrzymanie cofała się w mroki Średniowiecza, krajem rządziły sitwy lokalnych kacyków wspieranych przez kler. Aż się dziwiłem, że Polska przystąpiła do międzynarodowego projektu WAEWACS.

No właśnie – WAEWACS. Po angielsku brzmiało to: World Asteroids Early Warning and Control System – Światowy System Kontroli i Wczesnego Ostrzegania przed Asteroidami, a przy okazji kometami i meteorytami. To było coś, w co ONZ wpakowały kilkaset miliardów dolarów, jenów, juanów i euro. Był to ogromny system stacji i anten radarowych, których ogromny zasięg pozwalał na penetrowanie przestrzeni kosmicznej w promieniu dziesięciu sekund biegu światła. Było to wystarczające by ostrzec Ziemian przed grożącym im niebezpieczeństwem z Kosmosu. Trzydzieści z nich znajdowało się na Ziemi i statkach pływających po Wszechoceanie naszej planety, sześć pozostałych znajdowały się na stacjonarnej orbicie odległe o czterdzieści tysięcy kilometrów od równika. Jedna z naziemnych stacji znajdowała się na szczycie Koskowej Góry w Beskidzie Makowskim. Wybrano ją ze względu na wysokość, ponad ośmiuset metrów nad poziomem morza, i łatwy dojazd od strony „zakopianki”. W okolicznych miejscowościach ulokowano całą infrastrukturę Osiemnastej Stacji WAEWACS.[1]

Pomysł uroczy i wzięty z „Obłoku Magellana” Stanisława Lema, ale czy taki trudny w realizacji? Nie sądzę – przy udziale całej Ludzkości jest do zrobienia w ciągu – maksymalnie - 20 lat. Problem w tym, czy Ludzkość będzie chciała realizować ten projekt. Już widzę, jak palą się do tego talibowie i inni wariaci, którzy nie widzą niczego poza swymi nosami. Może to kiedyś przejdzie, ale nie wcześniej nim Ludzkość zintegruje się politycznie i technicznie – a do tego mamy lata świetlne. No chyba że Ludzkość poczuje mrożący oddech kosmicznej śmierci na karku i uruchomi się jej instynkt samozachowawczy, ale oby nie za późno…  

 

Opinie z KKK

 

Zawsze żałuję, kiedy mówi się o tym przybyszu, że nie spróbowano namierzyć go z jakiegoś satelity i dobrze sfotografować. Przecież nikt nie widział, że była to skała, nikt nie widział żadnych szczegółów mogących świadczyć o technologii - to wszystko są wyobrażenia plastyków a jak naprawdę to wyglądało nawet pojęcia nie mamy. A może, sądząc po pewnym zwrocie w ocenie zjawisk UFO, są tacy, którzy pojęcie mają... (Avicenna)

 

Źródło: https://www.sciencemag.org/news/2021/07/project-launched-look-extraterrestrial-visitors-our-solar-system?utm_campaign=ScienceNow&utm_source=Social&utm_medium=Facebook

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

niedziela, 21 marca 2021

Jeszcze o tajemnicach ‘Oumuamua

 

Rekonstrukcja pierwotnego wyglądu obiektu 1I/2017 U1/'Oumuamua

Pochodzenie i tożsamość obiektu pozasłonecznego ‘Oumuamua, który przeleciał obok Ziemi w 2017 r., do dzisiaj pozostawała tajemnicą.

Obiekt nazwany 1I/’Oumuamua (lub po prostu: ‘Oumuamua) podróżował po trajektorii, która zdecydowanie sugerowała, że pochodzi z innego systemu gwiezdnego. Naukowcy jednak cały czas spierają się, czym tak naprawdę jest ‘Oumuamua. Zachowanie obiektu nie pasowało ani do asteroidy, ani do komety, a Avi Loeb z Uniwersytetu Harvarda twierdził wręcz, że jest to statek kosmiczny wysłany przez cywilizację pozaziemską.

Dwie prace nowo opublikowane w czasopiśmie „American Geophysical Union” przedstawiają inną teorię – ‘Oumuamua to odłamek maleńkiej planety z innego układu gwiezdnego.

- Prawdopodobnie rozwiązaliśmy zagadkę czym jest ‘Oumuamua i możemy ją zidentyfikować jako fragment „egzoplutona”, planety podobnej do Plutona w innym układzie planetarnym - powiedział Steven Desch, astrofizyk z Uniwersytetu Stanowego Arizony.

 

Zespół Descha uważa, że pół miliarda lat temu jakiś obiekt kosmiczny uderzył w macierzystą planetę ‘Oumuamua. To wysłało ‘Oumuamua w kierunku Układu Słonecznego. Ich zdaniem, gdy tylko zbliżyła się do Słońca, ‘Oumuamua przyspieszyła, ponieważ światło słoneczne odparowało jej lodową skorupę. Komety poruszają się według podobnego schematu, znanego jako „efekt rakiety”.

Ponieważ skład ‘Oumuamua jest nieznany, naukowcy obliczyli, jakie rodzaje lodu uległyby sublimacji (zmianie ze stanu stałego w gazowy) w tempie, które mogłoby odpowiadać za efekt rakiety ‘Oumuamua. Doszli do wniosku, że obiekt jest prawdopodobnie wykonany z lodu azotowego, tak jak powierzchnia Plutona i księżyca Neptuna - Trytona.

W miarę zbliżania się do Układu Słonecznego - a więc i do Słońca – ‘Oumuamua zaczęła zrzucać z siebie zamrożone warstwy azotu. Obiekt wszedł do naszego układu planetarnego w 1995 roku, choć wtedy nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, a następnie stracił 95 proc. swojej masy.

Zanim astronomowie dowiedzieli się o istnieniu ‘Oumuamua w 2017 roku, już oddalała się ona od Ziemi z prędkością 315.431 km/h czyli 87,61972 km/s. Mieli więc tylko kilka tygodni na zbadanie tego dziwnego obiektu wielkości wieżowca.

 

Kilka teleskopów na Ziemi i jeden teleskop kosmiczny dokonały obserwacji, gdy obiekt odleciał, ale astronomowie nie byli w stanie zbadać go w całości. ‘Oumuamua znajduje się obecnie zbyt daleko i jest zbyt niewyraźna, aby można było ją dalej obserwować za pomocą istniejących technologii.

Ograniczony charakter zebranych informacji pozostawił naukowcom pole do snucia domysłów na temat tego, czym może być obiekt i skąd pochodzi. ‘Oumuamua została początkowo zaklasyfikowana jako kometa, ale nie wyglądała na zbudowaną z lodu i nie emitowała gazów, jak kometa.

Prędkości i trajektorii ‘Oumuamua nie można było wyjaśnić samą grawitacją, co sugerowało, że nie jest to asteroida. Kształt i profil obiektu - ma ok. 400 m długości, ale tylko 34,75 metra szerokości - nie pasuje do żadnej zaobserwowanej wcześniej komety czy asteroidy.

 

Według autorów nowego badania, skład ‘Oumuamua z zamrożonego azotu może wyjaśnić ten kształt.

- W miarę jak zewnętrzne warstwy azotowego lodu odparowywały, kształt ciała stawał się coraz bardziej spłaszczony, podobnie jak to ma miejsce w przypadku kostki mydła, gdy zewnętrzne warstwy ulegają starciu podczas używania - powiedział Alan Jackson, współautor badania.

Można zatem z dużą dozą pewności powiedzieć, że tajemnica obiektu ‘Oumuamua została rozwiązana.

 

‘Oumuamua. Już wiemy, skąd może pochodzić „kosmiczna osobliwość”, która nas odwiedziła w 2017 roku

 

Jan Sochaczewski: ‘Oumuamua to kawałek planety „wrzucony” do Układu Słonecznego na skutek potężnej katastrofy gdzieś bardzo daleko stąd, twierdzą autorzy nowego badania analizującego pochodzenia międzygwiezdnego podróżnika.

Podłużna skała o nazwie oznaczającej z hawajskiego „posłańca” to pierwsze, jakie udało się zaobserwować, pozasłoneczne ciało niebieskie – czyli pochodzące spoza naszego Układu Słonecznego.  Informacja o odkryciu nietypowej asteroidy w kształcie cygara, zelektryzowały świat w październiku 2017 roku.  Początkowo uważano, że jest to kometa, ale po tygodniu obserwacji obiekt został sklasyfikowany jako planetoida. Z kolejnych szczegółowych obserwacji oraz obliczeń (poczynionych w czerwcu 2018 roku) wynikło, że obiekt wykazuje niegrawitacyjne przyspieszenie, które można wyjaśnić wyrzucaniem gazu lub pyłu, a własności fizyczne jego powierzchni przypominają tę z jąder kometarnych. Dlatego ‘Oumuamuę przeklasyfikowano na kometę.

Profesor astronomii z Uniwersytetu Harvarda Avi Loeb jeszcze rok temu przekonywał, że skała to nie skała a kawałek zaawansowanej technologii stworzonej przez odległą obcą cywilizację. Nietypowa budowa, wyjątkowa jasność oraz zdolność do przyspieszenia rozbudziły ciekawość wielu naukowców, wśród nich też prof. Loeba. Jego zdaniem w 2017 roku odwiedzili nas kosmici. Cztery lata po odnotowaniu obecności przybysza z innego układu gwiezdnego mamy kolejne wytłumaczenie.

‘Oumuamua to najpewniej fragment egzoplanety przypominającej naszego Plutona (tak, wiemy, od 15 lat Pluton nie jest już oficjalnie 9. planetą Układu Słonecznego) krążącej po obrzeżach innego układu gwiezdnego. Dowodzą tego autorzy dwóch analiz opublikowanych w tym samym numerze czasopisma „JGR Planets” (pierwszy, drugi)

- Do tej pory nie mieliśmy żadnej możliwości by stwierdzić, czy inne układy gwiezdne mają swoje +plutoidy+. Ale teraz mamy. Kawałek jednej z nich przeleciał koło Ziemi – wyjaśnia Steven Desch, astrofizyk Arizona State University i jeden z dwóch autorów nowego badania „posłańca”.

Dla Descha i jego kolegi astrofizyka Alana Jacksona niezwykłe cechy ‘Oumuamua sugerują, że jest zbudowany ze stałego azotu. Zupełnie jak powierzchnia Plutona.

- Najpewniej jakieś pół miliarda lat temu oderwało go z jakiejś egzoplanety uderzenie innego obiektu i wyrzuciło z rodzimego układu gwiezdnego. ‘Oumuamua nie zaczynała podróży jako taki podłużny gładki obiekt, tylko wytopiła się do takiego kształtu mijając Słońce, tracąc szacunkowo 95 proc. swojej masy. Jak kostka mydła przez długie używanie – Jackson wyjaśnia w informacji prasowej.

Dlaczego to jednak nie jest kometa? Desch i Jackson dostrzegli kilka cech, które temu przeczą. Po pierwsze ‘Oumuamua wszedł do Układu Słonecznego z niższą prędkością niż można by oczekiwać od komety. Najpewniej więc nie podróżował przez przestrzeń międzygwiezdną przez więcej niż miliard lat. Kształt naleśnika też nie pasuje to tego, co wiemy o wyglądzie komet. Bliskość Słońca popchnęła „posłańca” tak, jak popycha komety. Ale to wspomniane wyżej niegrawitacyjne przyspieszenie było silniejsze niż wynikałoby z dostępnych danych o budowie obiektu. I ostatecznie, nie było słynnego dla komet „ogona” z uciekających przez ogrzanie gazów.

 


- Owszem, pod wieloma względami ‘Oumuamua przypomina kometę, ale kilka jego nietypowych cech pozwoliło wielu ludziom na puszczenie wodzy fantazji odnośnie jego natury – zauważył Desch. Razem z Jacksonem zrobili kalkulacje stosując wiedze o sublimacji różnego typu lodu (wyszło im, że zamrożony azot idealnie pasował do wszystkich cech „posłańca”). Potem policzyli jego niegrawitacyjne przyśpieszenie, określili masę, kształt oraz decydujący o blasku współczynnik odbicia (albedo).

Zrozumieliśmy, że kawałek lodu odbijałby światło mocniej, niż ludzie podejrzewali, co oznaczało, że mógł być mniejszy. Ten sam efekt zapewniany przez bliskość Słońca dałby temu obiektowi przyśpieszenie większe, niż to którego doświadczają zwykle komety – wyjaśnił Steven Desch.

Jego kolega dodaje, że wiedzieli, że są na właściwym tropie, gdy skończyli wyliczenia dotyczące wielkości albedo koniecznego, by ‘Oumuamua mógł posiadać cechy, które faktycznie zaobserwowano. Te same wartości odnajdujemy badając powierzchnię Plutona czy Trytona, ciał niebieskich pokrytych przez zmrożony azot. Kolejne kalkulacje dotyczyły prawdopodobieństwa, m.in. szansy na oderwanie się kawałka Plutona i jego ucieczki poza Układ Słoneczny oraz możliwości, że taki właśnie obiekt w nasz rejon zawita. Odwiedziny ‘Oumuamua przybliżyły nas do odnajdywania kolejnych takich gości z daleka, jak choćby kometa Borysow (2I/Borisov), przy analizie której duże zasługi mieli polscy naukowcy.

Od niedawna mamy też pewne podejrzenia dotyczące liczby odwiedzin obiektów pozasłonecznych w ciągu roku. Według nowego badania przygotowanego przez członków Inicjatywy na rzecz Badań Międzygwiezdnych (i4is) w każdym roku do Układu Słonecznego przylatuje 7 takich obiektów jak kometa Borysow, czy nie-kometa ‘Oumuamua.

 

Moje 3 grosze

 

Pozaukładowy obiekt oznaczony jako 1I/2017 U1/’Oumuamua już zmierza w kierunku konstelacji Pegaza i jak na razie nie ma żadnej możliwości by go dogonić i przechwycić. Za kilka milionów lat doleci do innego układu planetarnego i być może Ktoś go tam złapie. Jeżeli to jest jakiś wysłaniec z daleka, to może mieć na swej powierzchni coś, co powie tym Ktosiom o tym, że kilkaset miliardów lat temu, gdzieś w konstelacji Liry istniała cywilizacja, która w ten sposób dała o sobie znać…

Jest jeszcze jedna możliwość, a mianowicie ‘Oumuamua jest w rzeczywistości międzygwiezdną sondą à la hipotetyczne sondy Bracewella, które wędrują przez Kosmos i zbierają informacje o mijanych przez nie układach gwiezdnych. Jedna z nich dotarła do nas, do peryferyjnego rozrzedzenia pomiędzy 1. Ramieniem Perseusza a Ramieniem Oriona, około 8,54 kpc/27,9 kly od Centrum Galaktyki tam, gdzie znajduje się potężne radioźródło oznaczone jako Saggitarius A* będące supermasywną czarną dziurą. Zapewne automatyka sondy uznała nas za mało ciekawą cywilizację i przeleciała przez Układ Słoneczny nawet się nie zatrzymując…

A może zareagowałaby dopiero wtedy, gdyby ktoś na niej wylądował i zapukał w jej powierzchnię, albo „pomacał” radarem czy lidarem? Tak czy owak, okazja jeszcze będzie, bo ‘Oumuamua będzie w przestrzeni Układu Słonecznego jeszcze 19 lat, a potem bezpowrotnie ucieknie w przestrzeń pozaukładową. Może uda się ją dogonić…?    

 

Źródła:

·        https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-naukowcy-odkryli-czym-jest-oumuamua,nId,5114861?fbclid=IwAR1b9V0tleZR6nX1UdTSYAA5U4vTbOW1N8mYTw1CsznF8yoic772kCXbvzI#utm_source=fb&utm_medium=fb_share&utm_campaign=fb_share&iwa_source=fb_share

·        https://www.focus.pl/artykul/juz-wiadomo-co-wpadlo-do-ukladu-slonecznego-w-2017-roku?fbclid=IwAR1b9V0tleZR6nX1UdTSYAA5U4vTbOW1N8mYTw1CsznF8yoic772kCXbvzI