Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komety. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 stycznia 2024

Dwie komety – jeden problem

 


Niedawno zwrócił się do mnie słynny warszawski ufolog Krzysztof Piechota, który podrzucił mi taki oto problem związany z historią obserwacji komet. W swym liście ze stycznia 2024 r. pisze on:

hasło otwarcia: [kometa] C/1811 F1 nie jest wprawdzie ICBM na owe czasy roku Pańskiego 1811, ale nieoczekiwanie pojawia się obok jakowego ciała niebieskiego astronomom znanego (?) C/1807 R1, i ten powinien być Ci dobrze znany, w przeciwieństwie do tego późniejszego, który stał się „ogólnoświatowym fenomenem kulturowym” – jak czytamy w załączonym artykule, który dotyczy samego Jana hr. Potockiego, którym zostałem totalnie zauroczony i mam już sporo literatury, by móc cokolwiek sensownego rzec, a nawet spłodzić pełen zagadkowych „terminów”, z jakimi hrabia JP miał w życiu do czynienia, dając odpowiedź pełną odniesień do znanych nam, skądinąd… UFO/UAP!

Krótko rzecz ujmując, z artykułu zda się wynikać, że ten drugi byłby „intruzem” co się zowie (!) na pogodnym niebie okresu Oświecenia w Europie, o czym pisałem był w „Nieznanym Świecie” (nr 8/2007) pt. „Oko Udżat” – rzecz działa się w USA i Kanadzie, gdzieś w tym samym, czasie (?) – czy zatem byłby to ów „intruz” zza Oceanu widoczny także w Europie – a może i na całym świecie, na wzór „tunguskiego dziwa”?  Warto by się temu przyjrzeć dokładniej […]

Ja widzę to tak: skoro – jak pisałem to w ks. 1 i 4 monografii „UFO w dziejach Ludzkości” – to co 104 lata tj. cyklicznie w ramach cyklu 52 + 52 = 104 zdarzają się wizyty „intruzów” na miarę „tunguskiego dziwa” z 1908 roku, zaś 1908 – 104 = 1804 byłby w rytmie „104” niewiele odbiegając od normy - „intruz” C/1811 F1 byłby odpowiednikiem … tunguskiej eksplozji?! 1811 – 1804 = 7 lat ledwie, ale może „intruzem” był C/1807 R1 – tego też wykluczyć nie można. (1807 – 1804 = 3 lata ponad miarę cyklu = „104”; zważywszy iż gwoli wyciszenia sprawy media z I dekady XIX wieku mogły za sprawą poprawności politycznej  - zmylić opinię publiczną nagłaśniając właśnie C/1811 F1 i wyciszając casus komety C/1807 R1 – pytanie tylko, który z tych obiektów był kometą a który „intruzem”!?

Zgodnie z prośbą zawartą w liście sprawdziłem oba te obiekty astronomiczne i oto, co mi wyszło:

C/1807 R1 (również Wielka Kometa z roku 1807) – kometa długookresowa, którą można było obserwować gołym okiem w 1807 roku. Prawdopodobnie wróci w okolice Słońca.

Kometę zaobserwował po raz pierwszy 9.IX.1807 roku mnich zakonu augustianów o imieniu Parisi w mieście Castrogiovanni (obecnie Enna) we Włoszech. 19 września tegoż roku przeszła ona przez peryhelium swej orbity. Kometa określana była jako „wielka” ze względu na dużą jasność wizualną. C/1807 R1 porusza się po orbicie w kształcie bardzo wydłużonej elipsy o mimośrodzie 0,995. Peryhelium znajdowało się w odległości 0,65 AU od Słońca. Nachylenie jej orbity do ekliptyki wynosi 63,2˚.

Metryczka komety:

Odkrywca: mnich Parisi

Data odkrycia: 9.IX.1807

Nazwy alternatywne: Wielka Kometa z 1807

Elementy orbity

Półoś wielka: 143,2012 AU

Mimośród: 0,9955

Peryhelium: 0,6461 AU

Aphelium: 285,7564 AU

Okres orbitalny: nie wiadomo

Nachylenie orbity względem ekliptyki: 63,1762°

Długość węzła wstępującego: 269,4837°

Argument peryhelium: 4,0970°

Moment przejścia przez peryhelium: 19.IX.1807

Charakterystyka zewnętrzna jądra

Nieznana

To była polska Wikipedia, a teraz…

 

…z brytyjskiej Wikipedii:

 

C/1807 R1, znana również jako Wielka Kometa z 1807 roku, jest kometą o długim okresie orbitalnym. Była widoczna dla obserwatorów na półkuli północnej od początku września 1807 roku do końca grudnia i jest zaliczana do wielkich komet ze względu na wyjątkową jasność.

 

Artystyczna wizja zachodniego nieba nieco po zachodzie słońca 9 września 1807 roku na Sycylii (widok dla patrzących na zachód nad Morzem Śródziemnym)

Jej odkrycie jest często przypisywane augustianinowi Reggente Parisi z Castrogiovanni na Sycylii. Zarejestrował obserwację komety bardzo blisko horyzontu we wczesnym zmierzchu 9.IX.1807 roku, niedaleko równie jasnej gwiazdy Spica (α Vir) w tym czasie planety Wenus, Mars i Saturn również znajdowały się w pobliżu komety. Światło księżyca zakłócało obserwacje przez następny tydzień, a dzięki jego korzystnemu południowej lokalizacji, Parisi mógł być w stanie dokonać odkrycia kilka dni przed tym, jak wielu innych obserwatorów w Europie niezależnie odkryło kometę.

Orbitalne punkty danych sugerują, że kometa powinna być po raz pierwszy odkryta przez oko bez pomocy na półkuli południowej kilka tygodni przed tym, jak stała się widoczna na półkuli północnej; jednak nie ma takich historycznych raportów. W Australii kometa powinna być widoczna przez cały sierpień we wczesnym wieczornym zmierzchu na zachodnim horyzoncie z jasnością zbliżającą się do wielkości +1 mag.

Jean-Louis Pons, w Marsylii, zobaczył kometę w wieczornym zmierzchu 21 września; wkrótce potem jego kolega Jacques-Joseph Thulis (1768-1810) dokonał pierwszej determinacji pozycyjnej dla komety pod względem niebiańskiego układu współrzędnych. Dunbar w Ameryce zauważył, że kometa była tam po raz pierwszy widziana "około 20 września" i skomentował, że geodeta Seth Pease (1764-1819) rozpoczął w dniu 19 września.

W ciągu następnych 10 dni kometa została niezależnie odkryta przez Jacquesa Vidala i Honore Flaugerguesa we Francji, Edwarda Pigotta w Anglii, Johanna Zygmunta Gottfrieda Hutha i Johanna Friedricha Eule w Niemczech oraz Gonzaleza w Hiszpanii. Kometa została również zaobserwowana 26 września przez Francisco Jose de Caldasa w Nowej Granadzie (Kolumbia). Vidal oszacował długość ogona komety na długość od 7 do 8 stopni.

Pod koniec września, w podróży od Słońca, kometa zbliżyła się najbliżej Ziemi; była widoczna gołym okiem przez cały październik. 1 października Johann Elert Bode poinformował o długości ogona 5°. 4 października Huth poinformował, że jej ogon podzielił się na prosty, sześciostopniowy ogon i krótszy, zakrzywiony ogon. Oba warkocze zaobserwowano również 20 października, kiedy Heinrich Wilhelm Olbers zauważył, że oba warkocze były oddzielone o 1,5 stopnia; bardziej wysunięty na północ ogon był bardzo wąski, cienki i prosty i około 10° długości, podczas gdy bardziej południowy ogon był szeroki, krótki i około 4,5°.

Kilka dni później oba ogony nie można było od siebie odróżnić; w Natchez, Mississippi, Dunbar zobaczył 24 października tylko jeden ogon, który miał długość 2,7°. Na Uniwersytecie w Getyndze Johann Hieronymus Schroeter dokonał dokładnych pomiarów obserwacyjnych komety od 4.X.1807 do 18.II.1808 roku. Kometa została zaobserwowana z HMS Buffalo przez kapitana Philipa Gidleya Kinga na szerokości 15 stopni 4 minuty N, długości 28 stopni 52 minut W.

- Poniedziałek, 5 października. Niezwykła gwiazda widziana po raz drugi. Pojawiła się z zachodu i miała jasny, świetlisty ogon i znaczną wielkość – zapisał on.

W listopadzie i grudniu kometa była nadal widoczna gołym okiem, ale jej jasność stale się zmniejszała i pod koniec listopada ogon był trudny do rozpoznania. 20 listopada William Herschel oszacował długość ogona na 2,5°, ale na początku grudnia mógł zidentyfikować krótki ogon tylko w dużym refraktorze.

Wśród obserwatorów komet był starszy Charles Messier, który zauważył, że Kometa stała się bardzo piękna i pozostała piękna przez dużą liczbę dni [...] została oznaczona na niebie przez jądro wielkiej jasności, którą ogarnęła i z której wyszedł bardzo wyraźny, bardzo rozszerzony ogon. Pomimo słabego wzroku, Messier był w stanie wykonać kilka teleskopowych obserwacji komety.

Od stycznia 1808 r. nie było dalszych obserwacji gołym okiem. Teleskopowe obserwacje komety zostały wykonane 19 lutego przez Olbersa, 24 lutego przez Friedricha Wilhelma Bessela, a 28 lutego, po długich poszukiwaniach, przez Dunbara. Ostatnią obserwację teleskopową wykonał Wincenty Wiśniewski w Sankt Petersburgu 27.III.1808 roku.

Korzystając z obserwacji w ciągu 187 dni, Bessel obliczył wydłużoną orbitę, która skróciła się do ekliptyki. W peryhelium, które miało miejsce 19.IX.1807 roku, kometa znajdowała się około 0,646 AU od Słońca. 11 września kometa znajdowała się około 0,775 AU od Wenus, a 15.IX około 0,836 AU od Marsa. 26 września kometa zbliżyła się do Ziemi w odległości około 1,15 AU; ponieważ jak na wielką kometę ta odległość jest niezwykle duża – tylko dwie znane wielkie komety nie zbliżyły się do 1 AU do Ziemi – a mianowicie Wielka Kometa z 1811 roku i kometa Hale-Boppa.

W momencie odkrycia C/1881 K1, Wielkiej Komety z 1881 roku, jej odkrywca John Tebbutt początkowo rozważał możliwość powrotu komety z 1807 roku ze względu na pozorne podobieństwa orbitalne między nimi.

John Bull i obserwacja komety. Napis w dymku głosi: „Tak, tak, panie kometo – możesz spróbować swoich peryheliów lub swoich diabelskich-heliów, o co mi chodzi, ale uwierz mi na słowo starego człowieka, nigdy nie dotrzesz do Słońca, broniąc się na nim.” (Thomas Rowlandson)

W październiku 1807 Bode, Johann Karl Burckhardt i Francis Triesnecker obliczyli szacunki orbity parabolicznej dla komety. Początkowo Bessel obliczył również orbitę paraboliczną, ale dodatkowe obserwacje umożliwiły mu obliczenie orbity eliptycznej. Ponieważ te oszacowanie orbity eliptycznej nadal nie zgadzało się z obserwacjami Bessela, opracował on nową metodę obliczania danych orbitalnych. Metoda Bessela uwzględniała zmieniające się wpływy grawitacyjne Słońca i planety w pobliżu komety i lepiej wykorzystała dane obserwacyjne za pomocą techniki oszacowania najdokładniej kwadratowego opracowanego kilka lat wcześniej przez Carla Friedricha Gaussa.

O tej komecie od ponad sześć miesięcy istniały dane obserwacyjne, a zatem w znacznej części orbity kometarnej obliczonych przez Bessela można było porównać do obserwacji. Wielka Kometa z 1807 roku jest pierwszą kometą długookresową (inną niż kometa Halleya, o której wiadomo, że jest okresowa), dla której istnieje empiryczna weryfikacja, że porusza się w eliptycznej, a nie parabolicznej, orbicie.

 

Wielka kometa z 1811 roku – zwana Kometą Napoleońską

C/1811 F1 lub Wielka Kometa z 1811 roku – kometa długookresowa, którą można było obserwować gołym okiem w 1811 roku. Kometa została odkryta 25.III.1811 roku przez Honoré’a Flaugerguesa. Znajdowała się ona wtedy w odległości 2,7 AU od Słońca. 12.IX.1811 roku kometa przeszła przez peryhelium. W październiku osiągnęła maksymalną jasność wynoszącą ok. 0 mag. Gołym okiem widoczna była przez 260 dni. O komecie tej wspomina Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” (Był to kometa pierwszej wielkości i mocy). Wielka Kometa z 1811 roku porusza się po orbicie w kształcie bardzo wydłużonej elipsy o mimośrodzie 0,995. Peryhelium znajduje się w odległości 1,035 AU od Słońca, aphelium zaś aż 423,75 AU od niego. Na jeden obieg wokół Słońca potrzebuje ok. 3096 lat, nachylenie jej orbity do ekliptyki wynosi 106,93°. Kometa wykształciła w czasie maksymalnej aktywności łatwo dostrzegalną komę, dwa warkocze, których długość na firmamencie dochodziła do 60º. Wielkość jądra szacowano na 30-40 km. Było ono wydłużone i charakteryzowało się niezwykle dużą aktywnością; wydzielało duże ilości gazów i pyłów. Pod wieloma względami kometa z 1811 roku przypomina kometę Hale’a-Boppa.

Metryczka komety

Odkrywca: Honoré Flaugergues

Data odkrycia: 25.III.1811

Nazwy alternatywne: Wielka Kometa z 1811 roku, Kometa Napoleońska

Elementy orbity

Półoś wielka: 212,3922 AU

Mimośród: 0,9951

Peryhelium: 1,0354 AU

Aphelium: 423,7490 AU

Okres orbitalny:  ok. 3096 lat

Nachylenie orbity względem ekliptyki:   106,9342°

Długość węzła wstępującego:         143,0497°

Argument peryhelium:          65,4097°

Moment przejścia przez peryhelium: 12.IX.1811

Charakterystyka fizyczna jądra

Średnica:   30-40 km

 

To praktycznie wszystko na temat tych dwóch obiektów. Idąc śladem cyklu „104” należałoby przejrzeć kroniki, gazety i inne źródła pisane pod kątem występowania w nich relacji o niezwykłych fenomenach niebieskich i tak – biorąc za podstawę rok 1908 byłoby przejrzeć te materiały z lat: 36, 140, 244, 348, 452, 556, 660, 764, 868, 972, 1076, 1180, 1284, 1388, 1492, 1596, 1700, 1804, 1908 i 2012 n.e. Problem polega na tym, że im głębiej w Przeszłość, tym bardziej skąpe są źródła i pogmatwane relacje…

W ogóle cała ta sprawa – dwóch jasnych komet przemierzających nieboskłon przypomina mi niedawne przeloty dwóch bardzo jasnych komet w latach 90. ubiegłego stulecia: C/1996 B2 Hayakutake i C/1995 O1 Hale-Boppa. Kometa Hale’a-Boppa lub C/1995 O1 – kometa długookresowa, którą można było obserwować gołym okiem od maja 1996 do grudnia 1997 roku, dwa razy dłużej niż poprzednią rekordzistkę, Wielką Kometę z 1811 r. Kometę Hayakutake obserwowano w 1996 roku. Przeloty par jasnych komet zdarzały się także wcześniej, w XVII wieku, co upamiętniono na dzwonie w katedrze św. Stefana w słowackich Košycach. Dzisiaj obserwacje komet i planetoid są poważnie utrudnione ze względu na zanieczyszczenie atmosfery światłem na większych połaciach naszej planety.

Dlaczego dzisiaj mówi się i pisze więcej o Komecie Napoleońskiej niż o Wielkiej Komecie z 1807 roku. Osobiście uważam, że z tamtą kometą wiąże się cała mitologia wojen napoleońskich, co właśnie opisał Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”:

Dziś oczy i myśl wszystkich pociąga do siebie

Nowy gość, dostrzeżony niedawno na niebie:

Był to kometa pierwszej wielkości i mocy,

Zjawił się na zachodzie, leciał ku północy;

Krwawym okiem z ukosa na rydwan spoziera

Jakby chciał zająć puste miejsce Lucypera,

Warkocz długi w tył rzucił i część nieba trzecią

Obwinął nim, gwiazd krocie zagarnął jak siecią

I ciągnie je za sobą, a sam wyżej głową

Mierzy, na północ, prosto w gwiazdę biegunową. [VIII 107-116]

Komentarz Mickiewicza do wiersza 109: „Pamiętny kometa roku 1811” (s. 575). Jak można wnioskować z innych danych w tekście, akcja musiała rozgrywać się późnym latem 1811. Kometa była wtedy widoczna słabo i znajdowała się nisko nad północno-zachodnim horyzontem w gwiazdozbiorze Lwa Małego (Leo Minor). Poruszała się istotnie w kierunku zaznaczonym przez Mickiewicza (VIII 116). Stanisław Turowski podaje źródłowe informacje o obserwacjach poczynionych w końcu sierpnia przez wybitnych niemieckich uczonych: Olbersa, Gaussa, Bessela i Bodego. Wynika z nich, że kometa wynurzyła się wtedy spoza Słońca, miała krótki ogon i widoczna była wprawdzie gołym okiem, ale nie stanowiła obiektu tak efektownego, jak można by wnioskować na podstawie opisu w poemacie. Jaśniej błyszczeć zaczęła dopiero we wrześniu i październiku. Obraz przedstawiony w Panu Tadeuszu byłby odpowiedni dla komety obserwowanej późną jesienią 1811. Kometa była dostrzegana jeszcze latem 1812 i traktowano ją jako zwiastuna najazdu Napoleona na Rosję.[1]

I to właśnie ta właśnie kometa wryła się bardziej w pamięć ludzką niż Wielka Kometa z 1807 roku. Ta pierwsza zwiastowała zwycięskie wojny 1799-1812, zaś ta druga – klęskę Wielkiej Armii w Rosji i upadek Napoleona. Takie wydarzenie wryło się w ludzką pamięć i jest teraz kojarzone z tą kometą.

I tak należałoby na to patrzeć, jak mniemam.

A teraz literackie parantele. W moim archiwum znalazłem bardzo ciekawy tekst autorstwa Siergieja Michajłowa pt.: TAJEMNICA HRABIEGO POTOCKIEGO. Artykuł ten mówi o jednej z najciekawszych postaci w polskiej i światowej literaturze. Został on zamieszczony na łamach rosyjskiego tygodnika „NLO” nr 15/2005 i dotyczy on...

 

Zagadkowe 66 dni

 

... ekscentrycznego polskiego hrabiego, znanego jako autora jednego z najbardziej zagadkowego literackiego przedsięwzięcia XIX wieku – powieści pt. „Manuscript trouvé a Saragossa” - „Rękopis znaleziony w Saragossie”. Jest to nieprawdopodobna mieszanka historii o najniezwyklejszych wydarzeniach zbudowana na tej samej zasadzie, co arabskie „Opowieści z tysiąca i jednej nocy”. Bohater powieści, młody belgijski oficer, kapitan gwardii walońskiej señor Alfons van Worden opowiada o swych fantastycznych i zadziwiających przygodach, które przeżył w czasie 66 dni, a które były związane z kabalistami, demonami, ożywionymi trupami (zombies!), astrologami i tajnymi stowarzyszeniami.

 

Poszukiwania rękopisu

 

Jan hr. Potocki – bo o nim mowa – urodził się w 1761 roku w rodzinie bogatych polskich arystokratów. Odbył on wiele podróży do egzotycznych krajów, brał udział w rozgrywkach politycznych i interesował się mistycyzmem. Młody hrabia otrzymał staranne, klasyczne wykształcenie w Genewie i Lozannie, opanował on biegle osiem języków obcych – w tym także arabski. Ukończywszy w Wiedniu akademię wojskową, arystokrata wstąpił do służby u Kawalerów Maltańskich, w czasie której przyszło mu walczyć ze śródziemnomorskimi piratami i korsarzami. Następnie odbył podróże do Turcji, Maroka, Tunisu (Tunezji) i Egiptu. Celem tego wojażu było odnalezienie arabskiego oryginału rękopisu „Tysiąca i jednej nocy”, z którego w XVII wieku wykonano przekłady na języki europejskie. W Konstatynopolu (Istambule) najął tureckiego służącego imieniem Osman, i człowiek ten nie opuścił swego pana do końca jego życia. Od tego czasu Jan hr. Potocki zaczął nosić wschodnie ubiory, a na zachowanych konterfektach można go widzieć w burnusie i fezie na głowie.

 

Uniwersalne Bractwo

 

W latach 80. XVIII wieku hrabia przybył do Paryża, gdzie spotykał się z takimi zagadkowymi postaciami historycznymi, jak m.in. Giuseppe Balsamo vel hrabia [Alessandro] Cagliostro (1743-1795), abbé Barrouele – który twierdził, że to dzięki rozpętaniu przezeń magicznych sił doszło do rewolucji we Francji w 1789 roku, a także z francuskim filozofem-mistykiem Louisem Claude de St. Martinem (1743-1803).

Najprawdopodobniej właśnie w tym okresie, hrabia Potocki wstąpił do tajnego stowarzyszenia politycznego, którego celem było zniesienie w Europie monarchii i ustanowienie jednego państwa, zorganizowanego na modłę Uniwersalnego Bractwa, założonego na bazie wolności, równości i demokracji.

 

Legenda o Agharcie

 

W roku 1788, hrabia Potocki powrócił do Polski. W roku 1790 mieszkańcy polskiej stolicy mogli obserwować unikalny lot balonu montgolfiera nad dachami miasta. W jego koszu znajdowali się: francuski aeronauta Jean Pierre François Blanchard (1753-1809), hrabia Potocki, jego nieodstępny służący Osman i pies Lou-Lou.

(Na stronie internetowej „Nowej Gazety Praskiej” – http://www.ngp.pl/str/tekst536.html można znaleźć następujący opis tego eksperymentu: W okresie Sejmu Czteroletniego, w maju 1790 r. J.P. Blanchard, Jan Potocki, jego turecki służący Ibrahim oraz biały pudel wystartowali balonem z ogrodu przy pałacu Mniszchów przy ul. Senatorskiej. Lot trwał pół godziny na wysokości ok. 2,5 km. Lądowanie nastąpiło w odległości 1 km na Woli. Podróż trwała krótko, ponieważ Potocki chciał jeszcze zdążyć na posiedzenie Sejmu. – przyp. tłum.)

W warszawskim okresie swej twórczości literackiej, hrabia Potocki napisał kilka swych znaczących prac z zakresu światowej historii. Ale żądza wiedzy i przygody nie pozwoliła mu na długotrwałe zagrzanie miejsca w Polsce.

W 1805 roku przybył on do Petersburga, aby wziąć udział w ekspedycji wyprawionej do Chin i Mongolii przez cara Wszechrosji Aleksandra I (1777-1825). To właśnie w Mongolii Polak usłyszał legendę o podziemnym mieście Agharta (Agharti – przyp. tłum.), gdzie w ogromnych pieczarach i przepastnych jaskiniach ukryto gigantyczne skarby. Później hr. Potocki opisał ów mityczny gród w swej powieści „Rękopis znaleziony w Saragossie” (1804-1805). Jego bohater don Alfons wchodzi do podziemnej jaskini, którą „rozjaśniają tysiące świateł”. Znajduje on tam narzędzia do wydobywania złota, przy pomocy których w czasie jednego tylko dnia wydobywa tyle drogocennego metalu, ile sam waży... (J. Potocki – „Rękopis... – Dzień sześćdziesiąty” i następne – uwaga tłum.)

 

Tajemne praktyki sekty Oświeconych

 

W czasie swej podróży po krajach Orientu, Potocki zapoznał się z tzw. kultem Oświeconych, który narodził się w XVI wieku w górach Afganistanu. Ten nurt religijny wywodzi się jakoby od współtowarzyszy proroka Mahometa (570-632), którzy potem odeszli od niego. Kult Oświeconych ma jawne związki z egipską sektą Dom Mądrości istniejącą w czasie pobytu Potockiego w Kairze.

W trakcie ezoterycznych praktyk, hrabia Potocki oddawał się medytacjom, postom, itd., które powodują zwielokrotnienie naturalnych możliwości człowieka – w tym widzenie rzeczy przyszłych i wpływanie na losy ludzi. Był on całkowicie owładnięty przez te praktyki.

 

Zaszyfrowany rękopis

 

Powróciwszy do Polski, hrabia opublikował pierwszą część „Rękopisu...” w języku francuskim. Książka ukazała się w niewielkim nakładzie i wydrukowano ją w prywatnej drukarni należącej do autora. Podarował on tą książkę swym przyjaciołom, ale wkrótce uzyskała ona niewiarygodną popularność, zwłaszcza w kręgach europejskiej arystokracji. Druga część „Rękopisu...” wyszła w Paryżu w 1813 roku. (Tak pisze o tym dr Marek Adamiec: Powieść „Manuscrit trouvé a Saragosse” powstawała w latach 1804-1805, przełożona została na język polski przez Edmunda Chojeckiego [1822-1899] z później zaginionego autografu w roku 1847; doczekała się licznych przekładów na języki obce, w 1964 została sfilmowana przez Wojciecha J. Hasa [1925-2000] (ze Zbigniewem Cybulskim [1927-1967] w roli głównej). Nawiązując kompozycją szkatułkową do opowieści „Tysiąca i jednej nocy”, jest nie tylko atrakcyjnym utworem literackim, ale także wykładem światopoglądu racjonalistycznego. Zob. Internet - http://univ.gda.pl/~literat/autors/index.htm - przyp. tłum.) „Rękopis...” zawiera wszystkie romantyczne elementy orientalnej fantastyki, opisane są magiczne zaklęcia, recepty na czarodziejskie mikstury, przy pomocy których można zamienić się w zwierzę lub ptaka i przeniknąć do podziemnego świata. Jednakże zdecydowana większość tychże zaklęć i recept jest zaszyfrowana lub podana w alegorycznej formie. W książce tej znajduje się również cały szereg zaszyfrowanych zdarzeń historycznych, przypominających proroctwa wygłaszane przez Cagliostra.

 

Zemsta magów Orientu?

 

Ostatnie lata życia hr. Potockiego otacza mgła tajemnicy. Powrócił na swe rodzinne Podole i tam oddawał się melancholijnym nastrojom, aż wreszcie postradał zmysły. Mówiono, że obawiał się on prześladowania ze strony magów Wschodu. Magowie ci mieli rzucić przekleństwo na tego Europejczyka za to, że zdradził ich największe sekrety.

Sąsiedzi-ziemianie i miejscowi chłopi bali się Potockiego. Twierdzili, że jest on odmieńcem, który zamienia się w wilka i grasuje w okolicznych lasach. Jak wiadomo, wilkołaka można zabić tylko przy pomocy srebrnej kuli. Legenda głosi, że Potocki zabił się sam – odlał kulę z uchwytu cukiernicy, nabił nią pistolet, włożył lufę w usta i nacisnął na spust. Padł wystrzał i hrabia Potocki zakończył swe życie w dniu 20 listopada 1815 roku... (Trochę inaczej opisuje to wspomniany już tutaj dr Adamiec: 2 XII 1815 w Uładówce koło Winnicy [Ukraina] odebrał sobie życie wystrzałem z pistoletu w usta, używszy jako kuli srebrnej gałki od cukiernicy, którą systematycznie wypiłowywał codziennie przez lata – różnica w datach tego wydarzenia wynika z odmiennego kalendarza stosowanego w Europie [kalendarz gregoriański] i w Imperium Rosyjskim [kalendarz juliański czyli tzw. stary styl] - przyp. tłum.)

Co zmusiło hrabiego do popełnienia tego czynu – nie wiadomo. Być może do samobójstwa zmusił go emisariusz przybyły z Mongolii lub Egiptu. W pokoju, gdzie znaleziono ciało hrabiego, znajdowały się także porozrzucane bezładnie jego papiery, a część z nich była spalona w kominku.

Pierwsze polskie wydanie „Rękopisu...” ukazało się w 1847 roku, już po śmierci autora. Francuski oryginał powieści został gdzieś zagubiony, (być może w nim właśnie znajdowały się zaszyfrowane informacje stanowiące sekrety Orientu??? – uwaga tłum.) tak więc wydanie paryskie tej powieści z 1989 roku jest retranslacją z języka polskiego. Spowodowało on powrót zainteresowania tak barwną postacią, jaką był Jan hr. Potocki.[2]

 

Drugą postacią związaną z rzeczonym tematem jest Józef Julian Sękowski vel Сенковский Осип Иванович (1800-1858), rosyjski pisarz polskiego pochodzenia, który był pierwszym Polakiem, który zrobił wielką, wręcz zawrotną literacką karierę w Rosji. Jej ceną miało być odium renegata i zdrajcy - tak przynajmniej widzieli go Polacy. Powszechnie nielubiany, w sposób ostentacyjny antypatyczny, w kręgach rosyjskich oskarżany był o cynizm. Ale to nieważne. Był orientalistą i naukowcem. Pisał pod 39 pseudonimami, z których najbardziej znanym jest baron Brambeus. I pod tym pseudonimem wydał on w roku 1833 opowiadanie pt. „Podróż uczona na Wyspę Niedźwiedzią” (po rosyjsku), w której wraz z niemieckim profesorem archeologii udał się do ujścia Leny, by tam zbadać „pisannoju komnat’” – budynek, na którego ścianach znajdowała się – pisana egipskimi hieroglifami (!!!) historia zagłady cywilizacji barabińskiej spowodowana upadkiem ogromnej … komety! Bodaj czy to nie on pierwszy wpadł na taki pomysł w literaturze i nauce. Tak czy owak – być może była to inspiracja obserwacjami jasnych komet na początku XIX wieku. W polskim przekładzie Witalisa Olechowskiego całość ukazała się drukiem w roku 1840. Aktualnie panuje jednoznaczne przekonanie, iż twórczość Sękowskiego, w tym szczególnie „Podróż uczona na Wyspę Niedźwiedzią”, stanowi ważne ogniwo w dziejach literatury science-fiction. Przed kilku laty ukazały się tłumaczenia „Podróży uczonej…” na języki francuski i angielski, włączono ją także do antologii polskiej noweli fantastycznej.[3]    

 

I trzecia literacka parantela, to powieść niemieckiego autora Phillippa Vandenberga pt. „Der Flucht des Kopernikus” (Przekleństwo Kopernika) oczywiście nie wydanej u nas, w Polsce (bo i po co?). Ja znam ją ze słowackiego przekładu pt. „Kopernikova kliatba” (2001). Chodzi w niej o wyjaśnienie tego, dlaczego doszło do zmiany kalendarza juliańskiego na gregoriański.

W 1582 papież Grzegorz XIII wprowadził zmianę w kalendarzu, w wyniku której bezpośrednio po 4 października nastąpił 15 października. W ten sposób weszła w życie reforma kalendarza, który od imienia Ojca Świętego nazywano odtąd gregoriańskim.

Celem wprowadzonych zmian było zgranie roku kalendarzowego z rokiem zwrotnikowym. Obowiązujący od 45 r. p.n.e. kalendarz juliański powodował, że pojawiała się między nimi rozbieżność jednego dnia na 128 lat. Kumulujący się wraz z upływem czasu błąd stanowił duży problem przy wyznaczaniu daty Świąt Wielkanocnych. Różnicę usunięto poprzez wykreślenie dziesięciu dni z 1582 roku. Aby w przyszłości uniknąć podobnej sytuacji, określono, że przestępne będą - jak dotychczas - lata podzielne przez 4, jednak nie te, które dzielą się przez 100 - z wyjątkiem lat podzielnych przez 400, które przestępne będą. Dzięki wprowadzeniu tej zasady pory roku przestały się przesuwać względem dat kalendarzowych.

Najszybciej reformę kalendarza wprowadziły kraje katolickie, w tym Polska, później protestanckie, np. Wielka Brytania w 1752 r., w dalszej kolejności kraje prawosławne. Z tego powodu Święto Rewolucji Październikowej obchodzono 7 listopada - zmianę kalendarza Rosja przyjęła dopiero w 1918 r., choć w liturgii prawosławnej nadal obowiązuje kalendarz juliański. Ostatnim krajem, który wprowadził kalendarz gregoriański, była w 1927 r. Turcja.[4]

O co naprawdę chodziło? Otóż w roku 1533 pojawiła się wielka kometa, która zbulwersowała Ludzkość a przede wszystkim astronomów. Na jej temat była prowadzona dysputa, w której udział wziął także Mikołaj Kopernik (1473-1543). Jej orbita była powodem wielkiej dysputy (magna (...) fuit decertatio) między Kopernikiem z Wrocławia, Apianem z Ingolstadtub, Hieronimem Scalą  i Cardanem z Mediolanu oraz Gemmą z Fryzji.[5]

Jak pisze Vandenberg, Kopernik wyliczył, że w 1582 roku kometa ta zderzy się z Ziemią, co spowoduje koniec świata. W obliczenia genialnego astronoma wkradł się błąd i kometa przeleciała koło Ziemi bez szwanku dla naszej planety. Kopernikowi to nie zaszkodziło, ale obraz końca świata tak wrył się w pamięć ludzkości, że decyzją Grzegorza XIII trzeba było coś z tym zrobić. No i zrobił – po prostu poprzez zmianę kalendarza wyrzucił z ludzkiej pamięci wspomnienie o klątwie Kopernika. 10 dni pomiędzy  4. a 15.X.1582 roku (kiedy to miał nastąpić impakt komety) zostały po prostu wykreślone z historii i zapomniane. Też za sprawą komety…

Wiedza o kometach w tamtym czasie była – delikatnie mówiąc – więcej niż skromna. Wystarczy wspomnieć napisane 100 lat później dzieło krakowskiego astronoma z Jagiellonki – Kaspra Stanisława Ciechanowskiego (?-1698) pt.: „Abryz Komety z astronomiczney y Astrologiczney uwagi pod meridianem krakowskim od dnia 29 Grudnia roku 1680 aże do pierwszych dni Lutego 1681 wyrachowany”, napisanej z okazji pojawienia się komety w 1680 roku.

W dziele tym prof. Ciechanowski pisze m.in., że:

Kometa: Iest wapor gorący y suchy, tłusty y lipki, mocą Gwiazd z Ziemię wyciągniony aż pod Spherę Ognia wyciągnięty y tamże zapalony, bieg swoy wraz z trzecią powietrza krainą w koło Ziemię odprawuiący.

Wedle niego, kometa miała powstać z gazów bagiennych wyciągniętych z Ziemi przez planety i uformowanych w górnych warstwach atmosfery – jakbyśmy to nazwali dzisiejszym językiem. A co wskazuje na to, że pogląd na naturę komet nie zmienił się od 2500 lat, od czasów Arystotelesa, bo jak pisze on w swym dziele:

Osobliwie trojaki zwykł się rodzić Kometa: to iest z Ogonem, kiedy materya exhallacyi wyciągnie się długo, kiedy exhallacya iest subtelna y spuści się na dół, kiedy exhallacya pośrzodku iest gęstsza a w cyrkumferencyey subtelnieysza. […]

Kometa znaczy śmierć Monarchów, Królów y Wodzów. Kometa znaczy Powietrze, znaczy Woynę. Komety wywierają złość na Podmiesięczne rzeczy.

Ciechanowski twierdzi ponadto, że kometa może spowodować i koniec świata, stwierdza jednak że:

… ia obowiązany nauką Mattheusa Świętego. Luboć to niektórzy, chcąc się wzbić nad Astrologiczną naukę dla pokazania się Komety, y inszych Obrotów Niebieskich, sądny dzień opowiadają, ia to zostawuię Świętemu Enochowi, y Eliaszowi, y inszym Prorokom…

No cóż, zacny profesor nie mylił się co do jednego – rzeczywiście w atmosferach komet znajduje się metan, który także stanowi część gazów bagiennych – ale nie pochodzi on z Ziemi… - no i niestety kometa może spowodować koniec świata. Ale to już temat na inną dysputę o innych tego rodzaju przypadkach.

 



[2] Przekład z rosyjskiego i opracowanie – Platon Widmolandzki.

czwartek, 14 grudnia 2023

Narodziny nowego deszczu meteorów

  


Meteorytolog Jeremie Vaubaillon i współpracownicy wzywają obserwatorów nieba do zachowania czujności na nowy rój meteorów w przyszłym tygodniu. „Przewidujemy narodziny nowego deszczu 12 grudnia 2023 r. między 8:00 a 12:30 czasu UT” – twierdzą naukowcy we wstępnym druku. „Deszcz (jeśli wystąpi) będzie najlepiej widoczny z Australii Północnej i Zachodniej, Papui Nowej Gwinei, Nowej Zelandii i Indonezji” (mapka widoczności). Źródłem opadu meteorów będzie kometa 46P/Wirtanen, która zaledwie pięć lat temu zbliżyła się do Ziemi niezwykle blisko.

Oczywiście u nas i tak nic nie zobaczymy, a to ze względu na grube zachmurzenie i opadową pogodę. Kometa 46P/Wirtanen kometa krótkookresowa należąca do rodziny Jowisza, okrążająca Słońce w ciągu ok. 5 lat i 156 dni. Kometę tę miała badać sonda kosmiczna Rosetta, jednak zrezygnowano z tego celu na rzecz innej – 67P/Czuriumow-Gierasimienko.

Kometa została odkryta przez Carla Wirtanena 17 stycznia 1948 roku w Obserwatorium Licka.

Orbita komety 46P/Wirtanen ma kształt elipsy o mimośrodzie 0,66. Jej peryhelium znajduje się w odległości 1,05 AU, aphelium zaś 5,12 AU od Słońca. Jej okres obiegu wokół Słońca wynosi 5 lat i 156 dni, nachylenie do ekliptyki to wartość 11,76. Jądro tej komety ma rozmiar 1,2 km.

 

Najważniejsze wydarzenia historyczne

 

Obliczenia przeprowadzone po pojawieniu się komety w 1948 r. wykazały, że kometa przeszła przez peryhelium 2,9 grudnia 1947 r., miała odległość peryhelium 1,625 AU i okres orbitalny 6,71 lat.

Wirtanen odzyskał swoją okresową kometę 1954 września o godzinie 8:50. Kometa osiągnęła maksymalną wielkość 18,5 mag.

Kometa została źle umiejscowiona podczas jej objawienia w 1961 roku. Elizabeth Roemer odnalazła kometę 26 października 1960 r. Kiedy ostatni raz widziano ją 9 marca 1961 r., Roemer określiła jej jasność na 18,0 mag.

Kometa była dobrze umiejscowiona podczas objawienia w 1967 r., a kiedy została odkryta przez Koichiro Tomitę 3 października, miała już jasność 15 mag. Pod koniec października osiągnęła jasność 14 mag, a następnie obserwatorzy zgłosili powolne zanikanie w ciągu następnego miesiąca, pomimo zmniejszających się odległości od komety. Słońce i Ziemia. Kometa była najbliżej Ziemi (0,657 AU) 27 listopada, a jej jasność sięgała 15 mag. Kometa przeszła przez peryhelium 15 grudnia, a następnie zaczęła zanikać. Pod koniec lutego 1968 roku jasność osłabła do 18 mag., a kiedy Roemer widziała ją po raz ostatni 24,2 marca, oszacowano ją na słabszą niż 19,5 mag.

Kometa minęła Jowisza w odległości 0,28 jednostki astronomicznej w kwietniu 1972 roku, co zmniejszyło odległość peryhelium z 1,61 jednostki astronomicznej do 1,26 jednostki astronomicznej, a także skróciło okres orbitalny z 6,65 do 5,87 lat.

W 1974 r. kometa znajdowała się w bardzo niekorzystnym położeniu do obserwacji, ale Roemerowi i L. M. Vaughnowi udało się ją odzyskać 20 grudnia. Wielkość jądrową oszacowano wówczas na 21,5. Uzyskano tylko jedną inną obserwację, a miała ona miejsce 6 lutego 1975 r., kiedy Roemer sfotografowała słabo określoną plamkę o jasności 21,5 mag. Kometa przeszła przez peryhelium 5 lipca 1974 roku.

Co było najbardziej niekorzystnym objawieniem komety, pojawienie się w 1980 roku pozostało niezauważone. Ponieważ peryhelium nadeszło 22,9 maja 1980 r., kometa spędziła okres od 6 marca do 1 października w odległości 20° od Słońca. Na początku marca kometa znajdowała się w odległości 2,44 AU od Słońca, nieco bliżej niż jej rekordowa odległość wynosząca 2,54 AU w dniu 6 lutego 1974 r. Niestety znajdowała się wówczas w znacznie bliższej elongacji Słońca (22° w porównaniu do 109° w 1975).

Kolejne bliskie podejście do Jowisza miało miejsce w 1984 r., co jeszcze bardziej zmniejszyło odległość peryhelium komety z 1,256 AU do 1,085 AU, a okres orbitowania z 5,87 lat do 5,50 lat.

Następnie kometę odkryto 13,4 listopada 1985 r., kiedy A.C. Gilmore i P. M. Kilmartin (Obserwatorium Uniwersytetu Mount John) oszacowali jasność jądrową na 19. Kometa była najbliżej Ziemi 26 marca 1986 r. (1,5900 AU), a ostatni raz została odkryta w kwietniu.

W wyniku zmian orbitalnych w latach 70. i 80. XX w. najlepsze objawienie tej komety miało miejsce w 1991 r. Odzyskana 8 lipca 1991 r. przez T. Seki (Geisei, Japonia), całkowita jasność komety wyniosła 17 mag. Kometa minęła Ziemię najbliżej Ziemi 8 września (1,3501 AU), kiedy to obserwatorzy podawali wielkość na poziomie około 10 mag.

Powrót tej komety w 1997 r. nie był tak pomyślny jak w 1991 r., ale mimo to stała się ona łatwym obiektem dla większości astronomów-amatorów. Najbliższe zbliżenie komety do Ziemi miało miejsce 9 września 1996 r. (1,4917 AU) i 24 marca 1997 r. (1,5104 AU). To drugie wypadło lepiej, gdyż kometa przeszła przez peryhelium 14 marca (1,065 AU). Na początku 1997 roku jasność komety mieściła się w przedziale od 12,5 do 13 mag, a do połowy miesiąca nastąpił wzrost o około połowę magnitudo. W wyniku interferencji światła księżyca kometa stała się szerzej obserwowana na początku lutego. Szacunkowa wielkość wynosiła wówczas średnio 11,5, a szacunkowa średnica komy była zazwyczaj nieco mniejsza niż 2 minut łukowych. Krótko przed połową lutego obserwatorzy zgłaszali, że kometa stała się jaśniejsza niż 11 mag, podczas gdy średnicę komy powszechnie uznawano za nieco większą niż 2 minut łukowych.

Kometa będzie mogła być widoczna gołym okiem podczas swojego powrotu w 2018 roku. Wraz z opadaniem peryhelium 12 grudnia 2018 r. i przechodzeniem komety w odległości 0,0776 jednostki astronomicznej od Ziemi zaledwie cztery dni później jasność powinna osiągnąć 5-6 magnitudo.

 

Źródła:

·        Wikipedia

·        https://cometography.com/pcomets/046p.html

wtorek, 11 lipca 2023

Zagadkowy obiekt IM1: gość z Wszechświata?

 

Pozaukładowa kometa Borisowa przelatuje koło układu gwiezdnego Kurger 60 - wizja artysty

Od pewnego czasu śledzę prasę naukową i witryny internetowe, gdzie od czasu do czasu przewijają się informacje na temat zagadkowego obiektu, meteorytu ponoć, który spadł w okolicach Nowej Gwinei nie tak dawno temu. „The Space Academy” tak pisze o obiekcie pozaukładowym nr 2:

 

Drugi międzygwiezdny gość przybył do Układu Słonecznego – tym razem astronomowie wiedzą, skąd przybył

 

Kiedy w 2017 roku A/2017 U1 - 1I/‘Oumuamua przeleciał przez Układ Słoneczny to nikt nie wiedział, skąd on przybył. Z drugiej strony,  astronomowie sądzą, że wiedzą skąd przyleciała do nas kometa C/2019 Q4 Borisov - 2I/Borysow. Astronomowie znaleźli obiekt spoza Systemu Słonecznego, który przelatywał przezeń po raz drugi w historii. Ale uczeni sądzą, że dowiedzieli się, skąd on przyleciał do nas tym razem.

Kometa międzygwiezdna została po raz pierwszy dostrzeżona przez Giennadija Borysowa, astronoma-amatora na Krymie, który używał własnego teleskopu do obserwacji nieba. Kiedy go znalazł, obiekt był pierwszym międzygwiezdnym gościem znalezionym od 2017 r., kiedy długi ‘Oumuamua przemknął obok naszego słonecznego sąsiedztwa. W publikacji grupa polskich astronomów odkryła, w jaki sposób ta nowa kometa, zwana Kometą 2I/Borisov lub (we wcześniejszych opisach) C/2019 Q4, dostała się do studni grawitacyjnej naszego Słońca. I ta ścieżka prowadzi z powrotem do Krugera 60, który jest układem dwóch czerwonych karłów oddalonych o 13,15 lat świetlnych.

Naukowcy odkryli, że kometa Borysow minęła w odległości zaledwie 5,7 lat świetlnych (ly) od centrum Krugera 60, 1 milion lat temu. Oznacza to, że poruszała się z prędkością zaledwie 2,13 mps (3,43 km/s).

Z ludzkiego punktu widzenia jest to szybkość — mniej więcej taka, jak X-43A Scramjet, który jest jednym z najszybszych samolotów, jakie kiedykolwiek stworzono. Ale z powodu grawitacji Słońca X-43A Scramjet nie może opuścić naszego Układu Słonecznego. A naukowcy odkryli, że jeśli kometa poruszała się tak wolno i znajdowała się nie dalej niż 6 lat świetlnych od Krugera 60, to nie tylko przechodziła przez nią. Myśleli, że najprawdopodobniej pochodzi z tego układu gwiezdnego. Kometa Borysow krążyła wokół tych gwiazd w taki sam sposób, w jaki komety w naszym systemie krążą wokół naszego.

 

A zatem Kruger 60?

 

Ye Quanzhi, astronom i ekspert od komet z University of Maryland, który nie był częścią tego projektu, powiedział „Live Science”, że dowody łączące kometę 2I/Borisov z Kruger 60 są bardzo mocne w oparciu o to, co wiemy do tej pory.

Jeśli masz kometę z innego układu gwiezdnego i chcesz dowiedzieć się, skąd ona pochodzi, musisz sprawdzić dwie rzeczy – powiedział. Po pierwsze, czy ta kometa była blisko układu planetarnego? Ponieważ jeśli nadchodzi stamtąd, jego trajektoria musi przebiegać przez miejsce, w którym znajduje się ten system.

Chociaż odległość między nową kometą a Krugerem, wynosząca 5,7 ly, wydaje się większa niż „mała przerwa” (jest ponad 357.000 razy większa niż odległość między Ziemią a Słońcem - AU), jest wystarczająco blisko, aby można ją było uznać za „małą” dla tego rodzaju obliczeń, mówi.

„Po drugie”, kontynuował Ye, „komety są zwykle wyrzucane z układu planetarnego, gdy ich grawitacja oddziałuje z głównymi planetami tego układu”.

W naszym Układzie Słonecznym mogłoby to wyglądać tak, jakby Jowisz łapał spadającą kometę, wysyłał ją na krótką, częściową orbitę, a następnie wyrzucał w przestrzeń między gwiazdami.

„Ta prędkość wyrzucania może być tak dużą” - powiedział Ye. „Nie może być nieskończona, ponieważ planety mają określoną masę”, a to, jak mocno planeta może rzucić kometę w pustkę, zależy od jej masy. Powiedział również: „Jowisz jest dość duży, ale nie możesz mieć planety 100 razy większej od Jowisza, ponieważ wtedy byłaby to gwiazda”.

Ye mówi, że ten próg masy ogranicza szybkość, z jaką komety mogą poruszać się w przestrzeni między gwiazdami. A jeśli ich oszacowania trajektorii komety są prawidłowe, autorzy tego badania wykazali, że kometa 2I/Borisov przeleciała wystarczająco blisko Krugera 60 pod względem prędkości i odległości, aby sugerować, że pochodziła stamtąd.

     Ye powiedział: „Badanie komet międzygwiezdnych jest ekscytujące, ponieważ daje nam rzadką szansę na badanie innych układów słonecznych za pomocą tych samych narzędzi, których używamy do badania własnego”.

Astronomowie mogą patrzeć na kometę 2I/Borisov przez teleskopy, które mogą dostarczyć im informacji o powierzchni komety. Mogą dowiedzieć się, czy zachowuje się tak, jak komety w naszym Układzie Słonecznym (jak dotąd), czy też robi coś dziwnego, jak ‘Oumuamua. To cały obszar badań, który normalnie nie jest możliwy w przypadku odległych układów słonecznych, gdzie małe obiekty pojawiają się jedynie – jeśli w ogóle – jako słabe, odbarwione cienie na ich słońcach.

Dzięki tym badaniom wszystko, czego dowiemy się o komecie Borysow, może nas nauczyć czegoś o Kruger 60, pobliskim układzie gwiezdnym, w którym nie znaleziono jeszcze żadnych egzoplanet. Z drugiej strony wydaje się, że ‘Oumuamua przybyła z kierunku jasnej gwiazdy Vega (α Lutni), ale astronomowie z Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA sądzą, że pochodzi z nowego układu gwiezdnego, chociaż nie wiedzą z którego. Jeśli te wyniki są prawdziwe, kometa Borysow będzie pierwszym obiektem z innego systemu gwiezdnego, który został wyśledzony z powrotem do swojego systemu macierzystego.

Ale ludzie, którzy przeprowadzili badania, byli ostrożni, mówiąc, że te wyniki nie są jeszcze dowodem. Astronomowie wciąż zbierają informacje o trajektorii komety 2I/Borisov w kosmosie. Więcej informacji może wykazać, że pierwotna trajektoria była błędna i że kometa przybyła z innego miejsca.

Artykuł, który próbuje dowiedzieć się, skąd pochodzi kometa, nie został jeszcze zrecenzowany przez innych naukowców, ale jest dostępny na serwerze preprint arXiv.

 

Obiekt 1I/'Oumuamua w pobliżu Słońca

Obiekt 2I/Borisov leci ku Słońcu

Porównanie orbit 'Oumuamua i komety układowej

Porównanie orbit obiektów 'Oumuamua i Borisowa

To byłoby na razie na tyle odnośnie drugiego obiektu pozaukładowego. A jednak okazało się, że jest jeszcze trzeci i czwarty – i to w zasięgu naszych rąk! Chodzi o meteoryt oznaczony jako IM1[1], który spadł parę lat temu do Pacyfiku. A oto ten materiał Aleksandra Kowala:

 

IM1 uderzył w taflę Pacyfiku, żeby go zbadać, ekspedycja musi zanurzyć się na głębokość 1,7 kilometra

Zdaniem badacza z Uniwersytetu Harvarda w wodach Oceanu Spokojnego, na głębokości niecałych dwóch kilometrów, mogą spoczywać szczątki statku należącego do obcej cywilizacji.

Avi Loeb to postać równie wybitna, co kontrowersyjna. Z jednej strony nie można mu bowiem odmówić naukowych osiągnięć, lecz z drugiej nietrudno odnieść wrażenie, że jego zamiłowanie do pozostawania w świetle reflektorów — jak na przedstawiciela świata nauki — jest zaskakująco duże. Mimo wszystko, dotychczas zebrane informacje pozwalają sądzić, iż coś faktycznie może być na rzeczy.

Loeb już nie pierwszy raz wypowiada się na temat życia pozaziemskiego i jego potencjalnej obecności w Układzie Słonecznym. Jeśli pamiętacie historię tajemniczego obiektu międzygwiezdnego, znanego jako ‘Oumuamua, to warto podkreślić, iż przedstawiciel Uniwersytetu Harvarda był jednym z propagatorów teorii, w myśl której pozasłoneczny gość był w rzeczywistości sondą wysłaną przez obcych. Miał na to wskazywać między innymi nietypowy kształt tego obiektu oraz sposób jego poruszania.

Trzy lata wcześniej doszło do nawet bliższego kontaktu, ponieważ 9 stycznia 2014 roku nad Oceanem Spokojnym doszło do eksplozji tajemniczego meteorytu. Nazwany IM1, znalazł się w centrum zainteresowania Loeba, który w 2021 roku postanowił uruchomić projekt Galileo. W jego ramach prowadzone są działania mające na celu uwiecznianie UFO w wysokiej rozdzielczości.

 

Domniemany statek obcych miał wpaść do wód Oceanu Spokojnego w styczniu 2014 roku

 

Teraz natomiast naukowiec próbuje zrozumieć, skąd przyleciał do nas IM1 oraz czym w ogóle był. Obiekt ten uderzył w taflę Pacyfiku z gigantyczną prędkością i okazał się twardszy aniżeli wszystkie inne meteoryty opisane w ramach katalogu Center for Near Earth Object Studies prowadzonego przez NASA. Na ile jednak prawdziwe mogą być twierdzenia o tym, że IM1 był w rzeczywistości sondą wystrzeloną przed miliardami lat przez zaawansowaną obcą cywilizację?

Dzięki przybliżonej lokalizacji, w której tajemniczy obiekt wpadł do wód Oceanu Spokojnego badacze wiedzą, gdzie powinni rozpocząć poszukiwania. Planowana ekspedycja może pochłonąć nawet 1,5 miliona dolarów i ma zostać rozpoczęta z terenów Papui Nowej Gwinei. Szacowana głębokość, na której mogły spocząć szczątki pozaziemskiego gościa to nawet 1,7 kilometra.

Jednym z ostatnich przełomów w realizowanym przedsięwzięciu było znalezienie osobliwych sferuli. Takie niewielkich rozmiarów kulki mogą powstawać właśnie za sprawą uderzeń meteorytów. Ich gwałtowne eksplozje prowadzą do realizacji takiego scenariusza, a szczególną uwagę wzbudza w tym przypadku fakt, że sferule z Pacyfiku mają bardzo nietypowy skład. Co jest w nim takiego zadziwiającego? Chodzi przede wszystkim o brak niklu. Namierzono natomiast żelazo, magnez i tytan. Do wydania ostatecznego werdyktu w tej sprawie będzie potrzebne przeprowadzenie dokładniejszych analiz. Te mają wykorzystywać technikę spektrometrii mas, za sprawą której możliwa powinna być identyfikacja składników sferuli z niemal 100-procentową pewnością.

 

Moje 3 grosze

 

Czwarty pozasłoneczny obiekt ponoć spadł w okolicach Portugalii i być może też zostanie wydobyty. Oczywiście miejmy nadzieję, że nie skończy się to jakąś katastrofą, jak to było z nieszczęsnym DSV Titan

Onegdaj rzuciłem propozycję, by poszukać meteorytów w hałdach kopalnianych, założę się, że znalazłby się niejeden i to pozaukładowy. Tak samo może być ze sferulami – w materiale kopalnianym może być ich do bólu! Nie wiem, czy ktoś się tym zainteresował… Znając Polaków, to nikt, bo przecież naszym „uczonym” trzeba wszystko podsunąć pod nos, ale komu się chce grzebać w hałdach? Gdyby przeprowadzić takie systematyczne poszukiwania na całym świecie, to takich „gości” z kosmosu znaleziono by o wiele, wiele więcej!

Czy były to statki kosmiczne Obcych? – raczej nie, a jeżeli nawet, to mogły być jakieś sondy Bracewella. Wysyłanie w Kosmos automatów zwiadowczych ma większy sens, niż żywych przedstawicieli cywilizacji. Żywe istoty są niepowtarzalne, natomiast robotów można wytworzyć każdą ilość. I to jest ta przewaga automatycznej astronautyki nad normalną astronautyką. Póki nie znajdziemy sposobu na „bezkarne” pokonywanie przestrzeni Kosmosu, będziemy wysyłać roboty – bo to i bezpieczniej i taniej. A rachunek ekonomiczny obowiązuje zarówno na Ziemi jak i w najdalszej galaktyce…       

 

Źródła:

·        https://blog.thespaceacademy.org/2023/06/a-second-interstellar-visitor-has.html?fbclid=IwAR2JI6JvA_6fq3SBoLke9-x2lKmunYIgSQ1vUGEbnrnwIw8q3oDkxM3X92c

·        https://www.focus.pl/artykul/statek-obcych-szczatki-w-pacyfiku-1m1

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz



[1] W oryginalnym tekście 1M1. Winno być IM1 – Interstellar Meteorite 1.