Albert Rosales
Miejsce: Brebu
Nou, okręg Caras-Severin, Rumunia
Data: sierpień
1949
Godzina:
popołudnie
Opis
incydentu:
Świadek, K.K., miała wówczas pięć lat i wraz ze starszą siostrą odwiedzała
obóz pionierów. Dzieci bawiły się nad brzegiem strumienia, i świetnie się
bawiły, gdy starsi chłopcy złowili węgorza, którym spłoszyli młodszych, w tym
K. K. Przestraszona węgorzem, schroniła się głęboko w wodzie, choć nie umiała
pływać. Stała tam w rozpaczy, w zimnej wodzie, gdy nagle, na przeciwległym
brzegu rzeki, na skraju lasu, zauważyła dziwną istotę.
Wyglądała na kobietę, „z
zielonych paproci”, jej ramiona również były pokryte takimi liśćmi, uniesionymi
na boki. Jej głowa była niebieska, jakby ze szkła, a dokładniej z jakiejś
przezroczystej materii, niczym niebieskawa para, jej włosy były takie same,
niebieskie jak niebo, które rozciągały się poziomo na jej ramionach, tuż przed
jej głową. Dziwne było to, że liście tworzące jej ciało nie rozciągały się od
dołu do góry, lecz zwisały z jej szyi i ramion w dół, niczym krzak paproci
odwrócony do góry nogami, korzeniami ku niebu. Od środka w dół, jakby z innego
źródła, wyłaniał się kolejny rząd liści.
Stworzenie nie wyszło poza
zacienioną część lasu, ale patrzyło czule na dziewczynkę. Dziewczynce wydawało
się, że dzieli ich ogromna odległość, w rzeczywistości zaledwie 15-30 metrów.
Nadal czuła, że stworzenie wzbudza w niej pewność siebie, by nie bać się i wyjść z nurtu. Dziewczynka rozejrzała się, aby
zobaczyć, gdzie starsi bawią się z „wężem”, aby nie bać się ponownie. Postawiła pierwsze kroki w wodzie, ale kiedy się
odwróciła, stworzenia już tam nie było.
Dodatek
do HC
Źródło: Calin Turcu - „Istoty pozaziemskie w
Rumunii” cytujący Gyorgy Mandics,
„Encyklopedia istot pozaziemskich. Humanoidy i pseudohumanoidy”, tom 1.
Wydawnictwo S. C. S. Ivan Krasko, Nadlag, 1996, s. 114.
Moje
3 grosze
Obu panów poznałem parę lat temu na
Słowacji i obaj sprawiali wrażenie ludzi, którzy wiedzą co mówią, dlatego ta
historia jest dla mnie wiarygodna.
Gdyby ten incydent miał miejsce w
Polsce, to powiedziałbym, że dziewczynce objawiła się któraś z leśnych bogiń
słowiańskiego panteonu: Dziewanna –
pani łowów i lasów oraz zwierząt leśnych, Mokosza
– Matka Ziemia opiekująca się także lasami oraz Żywa (Siwa) opiekująca się zwierzętami. Kto wie Kogo zobaczyła ta
dziewczynka?
Oczywiście mogła to być Kosmitka w
ubiorze maskującym. Ale mogła to być któraś z bogiń słowiańskiego panteonu,
która pokazała się małej dziewczynce. Może potrzebowała jej do swego grona
kapłanek, które wszystkie były dziewicze? Kto wie? Być może Oni wycofali się w
leśne głębiny pod naporem fanatyków wprowadzających ogniem i mieczem nową
religię, zaimportowaną z obszaru dzisiejszego Izraela i Palestyny. Teraz
cierpliwie czekają patrząc jak gnije ten żydowski wynalazek. A kiedy całkiem
się rozłoży, Oni wrócą na swe ziemie. To dlatego tak bardzo zależy żydom na
wprowadzenie na terytorium Europy i Polski obcych kulturowo i etnicznie
elementów kulturowych i religijnych. Być może właśnie o to idzie ta gra?
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz

