Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krym. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 lipca 2026

CE0X z Syreną koło Krymu

 


Albert Rosales

 

Miejsce zdarzenia: W pobliżu Batilimanu, Przylądek Aja, Półwysep Krymski, Ukraina

Data: 18.VIII.1991

Godzina: 23:30 EEST

Opis incydentu:

Wiaczesław (Sława) Tertus, lider sewastopolskiego zespołu muzycznego „Oreol”, pływał samotnie nocą w okolicach przylądka Aja (Aya), między Sewastopolem a Foros. Jako dobry pływak znajdował się około 100 metrów od skalistego, surowego wybrzeża południowo-zachodniej części Półwyspu Krymskiego. Morze Czarne było całkowicie spokojne, a księżyc w pełni. Rozkoszując się wspaniałym widokiem księżyca, Wiaczesław płynął powoli z prądem morskim. Nagle świadek poczuł, że ktoś szturcha go w ramię. Natychmiast się odwrócił, ale nikogo nie widział, słyszał jedynie plusk wody. Pomyślał, że być może jego koledzy, którzy przebywali na brzegu, robią sobie z niego żarty, więc zaczął płynąć w kierunku brzegu. Nagle ponownie poczuł szturchnięcie lub kopnięcie w ramię. Kiedy tym razem się odwrócił, zobaczył twarz młodej kobiety o długich, jasnych włosach, wyraźnie widoczną w blasku księżyca w pełni. Jej oczy były znacznie większe niż normalne ludzkie i zdawały się emitować fosforyzujące światło. Przestraszony świadek pogłaskał dłoń kobiety, a następnie zaczął płynąć w kierunku brzegu z bardzo dużą prędkością. Za sobą słyszał plusk wody, ale nie odwrócił się, by spojrzeć. Blisko brzegu poczuł bardzo silne ukłucie w plecy, a kiedy w końcu się odwrócił, ponownie zobaczył twarz kobiety, która wydawała się „rozczarowana”, ale nie zatrzymał się i po dotarciu do brzegu wybiegł z krzykiem. Jego przyjaciele podbiegli do niego i na chwilę zauważyli lśniące, srebrzyste ciało, które pojawiło się na chwilę w wąskim pasie wody oświetlonym przez księżyc, i również usłyszeli plusk wody. Wiaczesławowi udało się uspokoić dopiero kilka godzin później po solidnym łyku wódki. Później jednak poczuł pragnienie, by ponownie zobaczyć dziwną „syrenę” i kilkakrotnie odwiedzał to miejsce, pływając samotnie nocami po Morzu Czarnym, ale najwyraźniej nigdy więcej jej nie zobaczył. Śniło mu się, że syrena go przywołuje.

Dodatek HC

Źródło: Walerij B. Iwanow „Tajemnice Sewastopola” Tom 4 w: „Tajemnice przyrody” Sewastopol 2008

Typ: E

Uwaga: Miejsce to jest znane z wielu relacji o spotkaniach z USO i USO oraz istotami, które utożsamiane są z Syrenami. Opisaliśmy je w książce „Bliskie Spotkania z Syrenami”, Hilo i Jordanów 2026. Incydent ten jest kolejnym dowodem na to, że wody Wszechoceanu są zamieszkane przez nieznane nauce rozumne istoty zwane przez nas Syrenami, Rusałkami, Pannami Wodnymi, etc. etc.

Opracował- ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 5 kwietnia 2026

CE0/CE5 z Dinozauroidem na Krymie

 


 

Albert Rosales

 

Miejsce: Alimova Bałka, obwód bahczysarajski, Krym, Ukraina

Data: wiosna 1984

Godzina: 10:00-11:00 EEST

Opis incydentu:

Świadek, Lena, poczuła potrzebę zejścia z trasy autobusu w odległości około 2 km na południowy zachód od wioski. Miała wrażenie, że coś ją tam ciągnie. Dotarła do szerokiego wąwozu otoczonego skałami i natychmiast poczuła tam czyjąś obecność. Nagle, tuż przed jej oczami, pojawiła się dziwna istota, niczym obraz, zmaterializowała się przed nią. Istota była dwunożna, miała nie mniej niż 1,6-1,7 m wysokości, a jej ciało pokryte było łuskami, niczym u dinozaura. Kolor łusek był ciemnobrązowy. Istota miała długi ogon, o długości około 1,5-2 m, masywną, bezwłosą głowę, duże, muskularne ramiona i nogi z pazurami. Ogólnie rzecz biorąc, istota przypominała łuskowca. Miało oczy z zielonymi tęczówkami i pionowymi źrenicami oraz cienką brązową obwódką wokół oczu. Jego oczy były lekko skośne; istota wydawała się dość gęsta i solidna, nie jak hologram. Cały kontakt między Leną a gadzim humanoidem trwał około 15-18 minut. Rozumiała, że ​​ten kontakt został wcześniej zaplanowany. Komunikacja była telepatyczna, a rozmawiali na różne tematy. Między innymi istota poinformowała ją, że ich rasa jest bardzo stara i że mają populację inteligentnych gadów, które żyły na Ziemi miliony lat temu, ale z powodu jakichś nieokreślonych powodów musiały „uciec” pod ziemię i nadal tam mieszkać (gdzie dokładnie istota nie wyjaśniła). W tym samym miejscu spotkania znajduje się osobliwy kamień, tzw. „menhir”, który rzekomo gromadzi energię duchową z czasów starożytnych. Najwyraźniej gadziol najprawdopodobniej teleportował się tam z innego wymiaru, a po spotkaniu zniknął na oczach świadka.

Dodatek HC

Źródło: Pawieł Iwanowicz Połotskij, Krasnogwardiejskoje, Krym

Typ: E

Komentarz:

To jest już kolejna relacja ze spotkania z Dinozauroidem lub Neodinozaurem (Reptilioidem) I wcale mnie nie dziwi, jako że część populacji dinozaurów mogła przeżyć Armagedon z granicy K/Pg właśnie ukrywając się w głębinach Ziemi. Stąd właśnie poszły legendy i podania religijne o zamieszkałej przez starsze od nas istoty Pustej Ziemi (Agharti, Pellucidaru, Shangri-la).

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 20 listopada 2025

CE0 z wodnymi istotami na Krymie

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Góra Ajudah, Krym, Ukraina

Data: 1983

Godzina: rano

Opis incydentu:

Raisa Ignatiuk, mieszkanka nadmorskiej wioski, powiedziała, że ​​jej mąż pewnego ranka wybrał się na ryby i zobaczył kilka dużych „postaci” w srebrnych, opalizujących kombinezonach, pluskających się w wodzie. Dopłynęli w kierunku góry Ajudah, a kiedy do niej dotarli, zanurkowali. Mężczyzna nawet się zaniepokoił, ponieważ pływacy nie wypłynęli, i powiadomił Straż Przybrzeżną.

Cztery miesiące później, członek Straży Przybrzeżnej, Daniło Orłowicz, natknął się na kilka nieznanych stworzeń w morzu podczas żeglowania. Orłowicz nurkował w tym rejonie, gdy nagle zobaczył w pobliżu kilka dużych, humanoidalnych postaci w srebrnych kombinezonach do nurkowania. Ich ruchy różniły się od ludzkich. Ich technika pływania była zupełnie inna, a dodatkowo całe ich ciała, łącznie z głową, były zakryte jednym, jednoczęściowym kombinezonem.

Dodatek do HC

Źródło: https://dzen.ru/a/Y8XMRYLOKgvbZqPn  - Trzymetrowe atlanty z góry Ayu-Dag. Co mówią naoczni świadkowie, którzy spotkali te stworzenia? | BIOsferatum | Zen (dzen.ru)

Typ: E

Uwagi:

Jest to kolejny przypadek obserwacji obecności wodnych UMH w wodach otaczających Krym, a szczególnie w okolicach Ajudahu i znajdujących się tam baz wojskowych – a szczególnie atomowych okrętów podwodnych w Bałakławie, uzbrojonych w SLBM z głowicami nuklearnymi i takież torpedy. To potwierdza zainteresowanie się nimi przez Obcych z hydrosfery naszej planety.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz   

wtorek, 6 maja 2025

CE0 z Akwamanem

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: W pobliżu kurortu przylądek Aja (Ayya), Półwysep Krymski, Ukraina

Data: lato 1997 r.

Godzina: nieznana

Opis incydentu:

Operator ciągnika z silnikiem Diesla Wasilij Iwanowicz siedział na skalistym wybrzeżu Morza Czarnego w pobliżu dużej mielizny pod odludnym występem skalnym na wschód od przylądka Aja. Przygotował kilka przynęt wędkarskich, wrzucił je do wody i uważnie je obserwował. Nagle, ku swojemu zdumieniu, około 10 metrów od brzegu wyraźnie zobaczył dwóch gigantów lub gigantyczne humanoidalne istoty z dużymi głowami. Giganci mieli ponad trzy metry wzrostu. Gigant rozmawiał między sobą w jakimś nieznanym języku. Wasilij słyszał ich mowę i słowa, ale nie mógł znaleźć żadnego podobieństwa do żadnego znanego ludzkiego języka. Giganci powoli płynęli wzdłuż brzegu i rozmawiali ze sobą w pobliżu skał. Na ich stopach Wasilij dostrzegł jakiś rodzaj płetw lub płetw. Obaj giganci byli ubrani w błyszczące metaliczne srebrzyste kombinezony, ściśle przylegające do ich ogromnych ciał. Ich oczy były duże niż u ludzi. Wasilij był oszołomiony i nie mógł się ruszyć przez około 15 minut, wpatrując się ze strachem w dwie pływające gigantyczne postacie. Humanoidy płynęły w kierunku Przylądka Aja i w końcu zniknęły z pola widzenia. Najwyraźniej nie zauważyły ​​przerażonego świadka. Gdy giganci zniknęli za skałami, Wasilij odzyskał przytomność, chwycił sprzęt wędkarski i uciekł z powrotem do ośrodka wypoczynkowego.

Dodatek HC

Źródło: Walerij B. Iwanow, pułkownik w stanie spoczynku. „Tajemnice Sewastopola”, tom 4 w: „Tajemnice natury” Sewastopol 2008

Typ: E

Komentarz:

Przylądek Aja jak widać jest nawiedzany przez jakieś ziemnowodne istoty dysponujące nieludzkimi mocami. A tak w ogóle, to kraje b. ZSRR są zamieszkałe także przez jakieś gigantyczne hominidy mogące przebywać w wodzie i na lądzie, że wspomnę tylko podwodnych ludzi z jeziora Bajkał, którzy napędzili tyle strachu członkom radzieckiego SPECNAZU. Jak widać, w tym przypadku również mamy do czynienia z takimi Istotami. (Robert Leśniakiewicz)   

środa, 30 kwietnia 2025

CE0 na Krymie

 


 

Albert Rosales

 

Lokalizacja: Przylądek Aja, Krym, Ukraina

Data: wrzesień 2010

Godzina: popołudnie

Opis incydentu:

Słynny bard, Siergiej Kuroczkin, dyrektor Domu Kultury i Wypoczynku w Bałakławie, pewnego popołudnia płynął kajakiem w pobliżu wysokich skał przylądka Aja (Ayya – N 44°25’38” – E 033°39’23”) i w miejscu zwanym „Zaginionym Światem” zobaczył trzy ogromne „osoby” stojące na kamieniach. Dwóch z nich było prawdziwymi gigantami, mierzącymi 5 metrów wzrostu, a trzeci miał około 2 metrów wzrostu (może to był młodzieniec?). Mieli na sobie obcisłe srebrzysto-niebieskie kombinezony, płetwy na nogach i błoniaste ręce. Widząc łódź, skoczyli z klifu do morza, wchodząc do wody bez rozpryskiwania się.

Dodatek HC

Źródło: Anton Anfałow, „Obcy na Krymie”

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 

 

wtorek, 25 czerwca 2024

CE2/CE-II: Obcy na Krymie

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Partenit, Krym, Ukraina

Data: 2.VIII. 2004

Czas: 05:00 EEST

Opis incydentu:

Młody mężczyzna Andriej Aleksandrowicz Zabawa (Janefarlz) spędzał trochę czasu nad brzegiem morza w pobliżu przylądka Plaka w towarzystwie kilku turystów z Rosji i Polski. Podstawowym powodem ich pobytu była obserwacja otoczenia i „polowanie” na UFO, wychodząc z przekonania Andrieja, że ​​w górach Aju-Dag (Ayu-dah, Ajudah, Niedźwiedzia, 570,8 m n.p.m.), na zachód od Partenit, znajduje się podziemna baza Obcych. Przez pierwsze sześć nocy nic się nie działo, ale siódmej nocy dostrzegli kilka słabych plamek żółtych świateł, które pojawiły się jedna po drugiej na północno-wschodnim skalistym zboczu Aju-Dag, gdzie nie ma żadnych znanych budynków. Światła ustawiono w kształcie trójkąta, sprawiając wrażenie latarni nawigacyjnych, prawdopodobnie zainstalowanych przez Kosmitów w pobliżu wejścia do ich bazy. Około godziny 01:00 z zachodu pojawił się dziwny obiekt, który powoli unosił się w powietrzu nad Morzem Czarnym. Obiekt wykonał powolny skręt w prawo, dryfując w całkowitej ciszy w kierunku Aju-Dag i powoli opadając. Kiedy obiekt się zbliżył, Andriej mógł dostrzec wydłużoną formę w kształcie rombu, wyraźnie zarysowaną przez rzędy świateł. W czterech rogach statku umieszczono cztery jasne szmaragdowo-zielone światła, wzdłuż jego krawędzi biegły liczne czerwone światła, które stale migały w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, a duże, jasne żółto-zielone światła znajdowały się pośrodku dna statku, podczas gdy wokół niego ustawiono cztery niebieskie światła w kształcie krzyża. Ten wspaniały statek miał kilka słabo oświetlonych, żółtawych okien w górnej części, a kiedy statek był najbliżej, Andriej poczuł wydobywający się z niego strumień gorącego powietrza. Kiedy UFO przeleciało brzegiem morza, Andriej zauważył, że wszystkie światła elektryczne wzdłuż brzegów morza zgasły jednocześnie, jakby nastąpiła jakaś przerwa w dostawie prądu. Następnie statek zbliżył się do Aju-Dag i wydawało się, że rozpłynął się w powietrzu. W tym momencie leciał na bardzo małej wysokości. Zaraz potem z brzegu morza wyłonił się jasny promień światła, który zaczął przeszukiwać niebo i skanować wodę. Najwyraźniej straż graniczna została zaalarmowana o obecności dziwnego statku. Andriej zauważył również, że zegarek jego przyjaciela Witii zatrzymał się, gdy statek przeleciał bezpośrednio nad jego głową. Około godziny 03:00 Andriej zauważył jasnożółte błyski światła na szczycie góry, przypominające fajerwerki lub eksplozje. Wkrótce łącznie 8 grup obiektów wyleciało z góry w ciągu następnych 15 minut i odleciało na południowy zachód i wschód w kierunku Noworosyjska. O 5:00 rano Andriej i Witia zaczęli schodzić z Przylądka Plaka, gdy nagle usłyszeli za sobą głos wrzeszczący: Synowie! Zatrzymali się i zawrócili. Na skale stała postać przypominająca starszą kobietę. Nie można było rozpoznać szczegółów twarzy, ponieważ było jeszcze ciemno; nie była zwrócona w ich stronę, ponieważ stała z boku.

O Aju-Dagu wspominał Adam Mickiewicz w "Sonetach krymskich"... 

Wzrost dziwnej „kobiety” wynosił około 1,5 m i była ubrana w długą, szarawą, luźną szatę całkowicie zakrywającą jej nogi i głowę, z kapturem zakrywającym głowę. Jej strój przypominał nieco strój zakonnicy. Miękkim kobiecym głosem, czysto rosyjskim, powiedziała: Synowie, nie mówcie tam nikomu o tym, co widzieliście, bo nie zrozumieją. Nieco oszołomieni młodzi mężczyźni nie rozpoczęli rozmowy z obcą kobietą i nie zwrócili zbytnio na nią uwagę. Kilka sekund później Andriej odwrócił się ponownie, a kobieta zniknęła jak rozpłynęła się w powietrzu. Była tylko lita skała i nie było gdzie się ukryć. Zdenerwowani świadkowie szukali wszędzie „zakonnicy”, ale nic nie znaleźli. Kontynuowali więc schodzenie ze skały, gdy nagle Witia krzyknął, wskazując na wodę w pobliżu jednego z pomostów Partenitu. Tam zobaczyli inną humanoidalną istotę, bardzo wysoką, około 2-3 metrów wzrostu, ubraną w obcisły kombinezon, koloru ciemnoniebieskiego, przypominający skafander kosmiczny, który całkowicie zakrywał jego ciało, miał hełm, który był bezpośrednio przymocowany do stroju. Na twarzy umieszczono żółte prostokątne „okno”, ale rysy twarzy nie były widoczne. Istota stała w wodzie po pas i patrzyła na nasyp oraz domy na brzegu. Niespodziewanie, w mgnieniu oka, po kilku sekundach obserwacji obca postać po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Zaskoczeni świadkowie przybyli do wioski w bardzo wzburzonym stanie. Na nabrzeżu rozmawiali ze starym kapitanem morskim o imieniu „Żora”, który ostatnio kilkakrotnie zgłaszał problemy ze sprzętem elektronicznym na pokładzie kutra.

Dodatek HC

Źródło: Andriej A. Zabawa i Anton A. Anfałow, Krym, Ukraina

Typ: D?

Komentarze: Według badaczy z Krymu, góra Aju-Dag była miejscem licznych obserwacji i kontaktów z UFO, a wielu wierzy, że w rzeczywistości znajduje się tam podziemna baza Obcych.

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz

środa, 12 czerwca 2024

CE0/CE-III-E na Krymie

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Symferopol, Krym, Ukraina

Data: koniec października 2000 r.

Godzina: 22:30 EEST

Opis incydentu:

Świadek Borys Ustinow wracał do domu taksówką z Placu Moskiewskiego, jednak po minięciu Rynku Centralnego i ulicy Sewastopolskiej patrol policji zatrzymał taksówkę. Podczas gdy kierowca i inspektor kłócili się, Borys postanowił wymknąć się i niezauważony zniknął w ciemnej uliczce i wąskiej uliczce. Po 15 minutach spaceru zaczął się niepokoić i zauważył bardzo długi płot wzdłuż drogi. Zatrzymał się i zdziwił się całkowitą ciszą wokół niego, nie słyszał samochodów, szczekania psów ani niczego innego, a cisza była absolutna. Nawet powietrze było nieruchome; słyszał tylko dźwięk własnego oddechu. Zaczął iść wzdłuż dziwnego płotu i ze zdziwieniem zauważył kolejny płot po przeciwnej stronie wąskiej uliczki, wykonany z czegoś, co wyglądało na nieobrobione kamienie, podobnie jak drugie „ogrodzenie”. Czasami widział niskie, drewniane drzwi z kutymi żelaznymi bramami. Za płotem dostrzegł dachy nieznanych budynków. Nagle zdał sobie sprawę, że nigdzie nie ma światła, ani elektrycznego, ani świec, nie ma cieni, a on widzi tylko niebo pokryte gwiazdami i czuje wokół siebie przytłaczającą ciszę. W całkowitym oszołomieniu chodził po okolicy przez co najmniej cztery godziny, bojąc się zapukać do jakichkolwiek drzwi. Kiedy skręcił za róg, w odległości około 2 metrów zobaczył małą istotę, o wysokości około 40-50 cm, z oczami bez źrenic, które świeciły jasnym czerwonym światłem, czymkolwiek to było, przypominało krasnoluda. Przerażony Borys zamarł w miejscu. Krasnolud stał nieruchomo niczym posąg. Stali naprzeciw siebie w milczeniu. Najwyraźniej krasnolud również był zdumiony jego widokiem.

Krasnolud miał duże uszy, zakrzywiony nos, pomarszczoną „starą” skórę i błyszczące, czerwone oczy. Miał wydłużone ciało z małymi nogami i małymi dłońmi. Nagle Kosmita uśmiechnął się szeroko, ironicznie, ukazując rząd zakrzywionych i „mokrych” zębów. Przerażony Borys wybiegł z okolicy, nie kierując się tam, dokąd zmierzał, biegnąc obok dziwnego kamiennego płotu z misterną siatką wzorów. Przez cały czas słyszał za sobą ciche kroki. Nagle dotarł do końca płotu, w jakieś krzaki, nie mając wyboru, przeskoczył gęstą ścianę czarno-zielonych krzaków. Kiedy to zrobił, upadł na chodnik ulicy i niemal pod kołami przejeżdżającego wózka słyszał teraz normalne odgłosy miasta, drżące mu ręce i nogi. Wrócił rano w okolicę i za gęstą zieloną ścianą zarośli zastał jedynie stary, opuszczony cmentarz.

Dodatek: HC

Źródło: „Tajemna doktryna” Symferopol nr 8, kwiecień 2003, Anton Anfałow

Typ: E albo G?

Komentarz: Należy stwierdzić, że świadek jakimś cudem dostał się do jakiegoś równoległego świata i jakimś cudem szczęśliwie wrócił.

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

środa, 22 maja 2019

Piramidy Krymu




Igor Nikitin

Kiedy dowiadujemy się w mediach o tym, że archeolodzy odkryli kolejną piramidę, to nam przede wszystkim ukazuje się obraz gęstej i nieprzebytej dżungli, w centrum której oplecione lianami stoi ogromna budowla, albo piaszczysta pustynia, gdzie wpół-zasypana piaskiem stoi jakaś wielka konstrukcja.


Jak w Egipcie


W 1991 roku, grupa geologów zajmująca się poszukiwaniami źródeł słodkiej wody, co na Krymie jest zawsze aktualne. Właśnie te poszukiwania wody doprowadziły do odkrycia zagadki półwyspu. Przyrządy pokazały poważne naruszenie struktur ziemi, co mogło mówić o tym, że znajdowała się tam gruba warstwa wody. Poszukiwacze zaczęli kopać szybik poszukiwawczy, ale wkrótce natknęli się na poważną przeszkodę. Wynikło z tego przypuszczenie, że świder natrafił na betonową płytę (jak się później okazało) przy tym zrobionego z dodatkiem „biologicznego ulepszacza” – białek i żółtek z jaj kurzych, o czym mówił charakterystyczny zapach siarkowodoru.


Wielki piec?


Wkrótce się wyjaśniło, że na głębokości ok. 10 m znajduje się piramida o wysokości 45 m i mierząca u podstawy 72 m. Oczywiście odkrywcy chcieli zajrzeć do jej środka, ale to się im nie udało, bowiem materiał okazał się być wyjątkowo odpornym. Poddała się tylko boczna ściana. Kiedy badacze rozebrali ją, na powierzchnię wyrwał się silny zapach spalenizny, z którego powodu musiano odłożyć badania. 

Wreszcie poszukiwaczom udało się wejść do wnętrza piramidy, i pierwszym co oni znaleźli to były 4 zwisające ze stropu kwarcowe stalaktyty, które zapewne pojawiły się pod wpływem bardzo wysokiej temperatury.[1] Być może piramida działała jak wielki piec do wytopu metali, o czym mówił charakterystyczny zapach i obecność w środku węgla drzewnego. Jednakże badaczom nie udało się znaleźć miejsca, w którym opróżniano piec z surówki żelaza czy innego stopionego metalu. 

Dalsze poszukiwania okazały się być jeszcze ciekawsze. W sąsiedztwie tej wielkiej podstawowej piramidy odkryto kolejne 4 takie same budowle, ale nieco mniejsze. Wewnątrz nich było to samo: silny zapach spalenizny i resztki węgla drzewnego, a do tego żadnego śladu stopionego metalu. 

Wkrótce odkryto jeszcze jedną dziwną rzecz. Póki poszukiwacze znajdowali się obok piramid, nie zaobserwowano niczego dziwnego, nie było żadnych negatywnych efektów zdrowotnych. Ale kiedy tylko włamywano się przez ścianę piramidy, to samopoczucie badaczy szybko się pogarszało, baterie i akumulatorki w lampkach zaczęły się szybko rozładowywać, kompasy się rozmagnesowały, a filmy w aparatach fotograficznych były prześwietlone.

 U góry - krymskie piramidy (przybliżona lokalizacja)
U dołu - przylądek Sarycz


Na jednej prostej


Ale to nie przeszkodziło geologom zająć się tymi budowlami, i wkrótce ich trud został nagrodzony – odkryli oni jeszcze 6 piramid, rozmieszczonych w interesujący sposób: wzdłuż prostej, której długość wynosiła 40 km. Pierwsza piramida znajdowała się w Kamyszewskiej Buchcie, zaś ostatnia – koło przylądka Sarycz. Ale najbardziej zagadkowe było następne odkrycie: jeżeli przedłużyłoby się tą prostą dalej, to na jednym końcu znajdowałoby się angielskie megalityczne sanktuarium Stonehenghe, a na drugim zagadkowe piramidy Tybetu. A gdyby przedłużyć je dalej, to oba końce spotkałyby się na Rapa Nui czyli Wyspie Wielkanocnej…

Następnie odkryto jeszcze 37 podobnych budowli, z których 28 rozmieszczono na planie wielkiego rombu, w środku którego znajduje się piramida o wysokości 56 m. Poza tym jest jeszcze 7 oddzielnie stojących piramid tworzących mniejszy romb z ósmą piramidą pośrodku. Gdy porównano kształty i rozmiary krymskich piramid z innymi, to okazało się, że (pomijając wielkość) są one identyczne z piramidami w Egipcie. Tylko bloki, z których wzniesiono te egipskie są wielokrotnie większe.


Przed Potopem Powszechnym


Ale kto i kiedy wzniósł te budowle megalityczne? Kto? – tego nie wiadomo, ale na pytanie „kiedy?” uczeni odpowiadają, niejasno. Rzecz w tym, że budowle te były zasypane kamykami, piaskiem i żwirem, co mogło się stać tylko i wyłącznie z powodu ogromnej powodzi. A powódź o takiej skali i mocy była tylko jedna – biblijny Potop Generalny w XVIII-XVII wieku p.n.e. Ale jaka cywilizacja je wzniosła – nikt nie może powiedzieć.


Źródło: „Tajny i zagadki”, b/n, s. 36
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Czysty kwarc topi się w temperaturze +1713…+1722ºC, w zależności od odmiany alotropowej.

wtorek, 9 czerwca 2015

Złoto "Czarnego Księcia"



Walerij Kukarienko


W maju 2007 roku, amerykańska kompania Odyssey znalazła jeden z większych, wedle specjalistów, skarb na pokładzie zatopionego statku w Oceanie Atlantyckim. Jego wartość wyceniono na 500 mln $USA.

Jak silnie oddziałuje na ludzi zagadkowa „czarodziejska” siła złota, jeszcze raz pokazuje historia poszukiwań legendarnego statku Czarny Książę. Jesienią 1854 roku, zaprzysiężeni „przyjaciele” Rosji – Anglia i Francja – przestraszeni jej postępami w wojnie z Turcją – wysłały swe wojska na Krym. Do przewozu korpusu ekspedycyjnego, jego wyposażenia, amunicji, itd., sama tylko Anglia użyła ponad 200 statków i okrętów, pośród których była także parowo-żaglowa fregata Prince.



Przeklęty ładunek


Jednostka ta została spuszczona na wodę na rzece Tamizie w 1854 roku. Prince nazwali „czarnym” angielscy żołnierze, którzy w czasie swej służby nie otrzymali żołdu. W listopadzie 1854 roku, wraz z innymi statkami, okręt przybył do Bałakławy. 14 listopada, w czasie huraganu o niezwykłej sile, Black Prince został wyrzucony na przybrzeżne skały i rozbity na fragmenty.

Na początku XX wieku, do Bałakławy – zwykłego rybackiego miasteczka na południu Półwyspu Krymskiego nie dopływał nawet mały kuter SS Gieroj, codziennie kursujący pomiędzy Jałtą a Ałupką. Jednakże jesienią 1901 roku, do Bałakławy zawinął potężny statek SS Genua. Wkrótce wszyscy mieszkańcy miasteczka dowiedzieli się, że Włosi chcą wydobyć szczątki fregaty Black Prince i jego legendarny ładunek – beczki ze złotymi suwerenami przeznaczonymi na żołd angielskim żołnierzom walczącym na Krymie.

Mieszkańcy Bałakławy sądzili, że nad tym ładunkiem ciąży tajemnicze przekleństwo. Nie byli w stanie podjąć tego skarbu nawet ich żelaźni i bohaterscy ojcowie i dziadkowie z bohaterskiego batalionu, który bronił Sewastopola, i miejscowy legendarny nurek Spiros, który na jednym wdechu potrafił przebywać pod wodą 15 minut! Pamięć o nim zachowała się w nazwie jednego z typów akwalungów. Gdzie tam do niego Włochom i dzisiejszym „spławikom”! Wedle pogłosek, na burcie fregaty znajdowało się złoto o wartości 200.000 £. Bajeczne to bogactwo nie dawało spokoju wielu poszukiwaczom, płetwonurkom i inżynierom. Oni to właśnie zasypali Ministerstwo Handlu i Przemysłu Rosji listami z projektami podniesienia z dna złota z Black Prince.

Nabrzeża Bałakławy w 1856 roku


Poszukiwacze skarbów


Poszukiwania Black Prince zaczęły się od razu po zakończeniu Wojny Krymskiej. Szukali go Amerykanie, Norwedzy, Niemcy… W 1875 roku francuscy nurkowie spenetrowali dno Bałakławskiej Buchty, na dnie której znaleźli dziesięć wraków, ale wraka Black Prince nie znaleźli. Prymitywna technika nurkowania uniemożliwiała ludziom zejście na głębokość do 80 m. Na SS Genua przypłynęli nurkowie z głębokowodnym aparatem Giuseppe Restucciego. Na pierwsze zejście włoskiego nurka Salvatora Trama przy Biełych Kamniach groźnie sterczących z wody u wejścia do buchty, przypłynęły wszystkie barkasy z miasteczka. Rybacy uważnie obserwowali, jak nurek wcisnął się bokiem do miedzianej beczki z trzema iluminatorami, a marynarze długo uszczelniali ten skafander. Długi dźwig parowy oderwał go od pokładu i na stalowej linie opuścił go do wody. Sam nurek nie mógł się poruszać. Obserwując dookoła wydawał on polecenia przez telefon i przez 20 minut przemieszczano go po dnie. Potem podniesiono go na pokład, marynarze odkręcili właz i oczom ludzi ukazał się cały spocony Tram z szerokim uśmiechem na niemal czarnej od przypływu krwi twarzy.

W kilka tygodni potem, Włosi znaleźli żelazny kadłub dużej jednostki. Podnieśli kotwicę, strzelbę, skrzynkę z kulami, kawałki żelaza, ale nie było tam żadnych śladów złota. Wiosną opuścili Bałakławę, a po dwóch latach znów zaczęli poszukiwania. Znaleźli oni jeszcze jeden żelazny wrak, ale znów bez złota. Wszyscy poszukiwacze złota wydali już na poszukiwania pokaźną sumę pieniędzy i odjechali z niczym. A w 1922 roku, nurek-amator z Bałakławy podniósł z dna morza u wejścia do zatoki kilka złotych monet, i gorączka złota wokół Black Prince zaczęła się od nowa.

Członkowie EPRON-u przygotowują się do zejścia na dno


Powstanie EPRON


W 1923 roku, inż. W. S. Jazikow zgłosił się do OGPU i oświadczył, że przez wiele lat badał on okoliczności zagłady angielskiej eskadry i że jest gotów rozpocząć prace nad wydobyciem złota z Black Prince, i przedstawił na to grubą teczkę dokumentów. Uważał on, że spośród wielu ofiar tego huraganu, ta fregata jako jedyna miała żelazny kadłub i znalezienie go nie przedstawia trudności. W marcu tegoż roku zorganizowano EPRON – Ekspedycja Podwodnych Rabot Osobowo Naznaczienia – Ekspedycja Podwodnych Prac Specjalnego Przeznaczenia. Inż. J. G. Danilenko skonstruował głębokowodny aparat, pozwalający penetrować dno na głębokości do 160 m i mający „mechaniczną rękę” i reflektor. Załoga składała się z trzech osób.

Póki budowano ten aparat, przesłuchiwano i rozpytywano miejscowych staruszków – naocznych świadków sztormu, ale nikt nie potrafił wskazać dokładnego miejsca zatonięcia tej fregaty. Akwen poszukiwań rozdzielono na kwadraty i bezskutecznie poszukiwano wraka wiosną i latem 1924 roku. We wrześniu rozpoczęto oględziny skał leżących na zachód od wejścia do zatoki. Znaleziono tam mnóstwo szczątków drewnianych statków: maszty, reje, kawałki burt, pokładów i bimsów stoczonych przez świdraki i obrosłe omułkami. . W październiku lekarz EPRON-u K. A. Pawłowskij prowadził z młodymi nurkami ćwiczebne zanurzenia na wschód od wejścia do buchty. W dniu 17.X.1924 roku, jeden z nich zauważył wystającą z gruntu żelazną skrzynię. Znaleziskiem okazał się być kocioł parowy w formie sześcianu. Przeszukawszy dokładnie okolicę znaleziono wśród skał wbite w piasek szczątki maszyny parowej i kawałki żelaza, część burty z otworami iluminatorów i ręczny granat, kule i kilka bomb, miedziane obręcze od beczek, itd.

Koszta poszukiwań rosły. Czy był sens prowadzić poszukiwania nie wiedząc, czy w ogóle na pokładzie wraku było złoto? Radziecka ambasada w Londynie zapytała brytyjską Admiralicję o ładunek fregaty. Brytyjczycy zasłaniając się dobrem państwa nie odpowiedzieli niczego konkretnego i wedle oficjalnej wersji EPRON zdecydował zakończyć prace. I właśnie w tym czasie rząd radziecki otrzymał propozycję od japońskiej firmy zajmującej się pracami podwodnymi Sitai Kogiosio Ltd.

Na podejściach do Bałakławskiej Buchty odkryto dziesiątki wraków zatopionych tu statków...


Rozczarowanie Japończyków


Znana i odnosząca sukcesy firma wyłożyła 110.000 rubli na kontynuowanie prac przez EPRON – wydobycia szczątków i brała na siebie wszelkie koszta dalszych prac. Japończycy myśleli, że znaleziony został właśnie Black Prince i sądzili, że podniesienie jego złota nie nastręczy problemów. Wedle podpisanego porozumienia, EPRON i Japończycy zyski dzielono w stosunku 60 : 40, poza tym Japończycy zobowiązali się zapoznać Rosjan z ich głębokowodnymi technologiami, a po zakończeniu prac sprzedać im po jednym egzemplarzu japońskich urządzeń.

Każdego dnia 7 nurków w skafandrach i 5 nurków swobodnych podnosiło z dna i przenosiło dziesiątki wielopudowych głazów (1 pud = 16,38 kg – przyp. tłum.) Śródokręcia tego okrętu Japończycy nie odnaleźli, ale wszystkie pozostałe części kadłuba dokładnie zbadano. A oto rezultaty ich dwumiesięcznego trudu: 5 złotych monet (2 angielskie, 1 francuska i 2 tureckie), kule armatnie, oficerska szabla, podkowy, zamek, dwa żołnierskie niezbędniki, kalosz z 1848 roku i skórzane podeszwy. W listopadzie 1927 roku firma przerwała prace. Japończycy doszli do wniosku, że Anglicy przebywający w Bałakławie jeszcze 8 miesięcy po huraganie, mogli wydobyć beczki ze złotem z wraku Black Prince, nie afiszując się z tym.


Czy tam było złoto?


Aleksander Suworow, najwidoczniej miał wszelkie podstawy by stwierdzić, że intendentów służący w wojsku przez kilka lat można rozstrzeliwać bez sądu. Oni są tacy sami we wszystkich krajach. Historycy pomijają milczeniem ten fakt, że towary dostawały się do Bałakławy za zezwoleniem superintendenta Brytyjskich Sił Ekspedycyjnych z Konstantynopola/Stambułu zgodnie z zapotrzebowaniem dowódcy korpusu na Krymie. Listy żołnierzy, którzy zginęli w walce, umarli wskutek chorób i epidemii zawsze różniły się od strat faktycznych. Niemała różnica ilości „martwych dusz” zostawała w rękach dzielnych chłopaków z intendentury, robiących manipulacje z pieniędzmi, Bronia i wyposażeniem korpusu BSE.

Tylko sam ładunek Black Prince – jako że szła zima - składał się z kilku dziesiątków tysięcy śpiworów, pikowanych kurtek i futrzanych rubach, butów i innej odzieży. Możliwości machinacji przy takiej ilości towaru jest bez liku. Na myśl przychodzi także i taki fakt. W czasie prób wydobycia podwodnego skarbu wiele krajów wyrzuciło pieniądze w błoto, a Anglia nawet nie miała zamiaru wystąpić o licencję na jego wydobycie! I to mimo tego, że było to jej dobro! Jak widać najbardziej wiarygodna wersja „zagadkowego zniknięcia” beczek ze złotymi monetami brzmi: na Black Prince ich po prostu… nie było!!! A tam, gdzie one „tajemniczo” znikły doskonale wiedzą ci, którym „wiedzieć trzeba”.

Prawdę powiedziawszy, jest jeszcze wersja, według której pracownicy EPRON-u znaleźli złoto, podnieśli go i oszukali Japończyków w celu otrzymania najnowszych technologii podwodnych. Ale jeżeli tak było, to szczegóły tej sprawy wciąż są ukryte pod gryfem tajności SOWIERSZIENNO SIEKRIETNO.

Przecież Japończycy i tak nie znaleźli śródokręcia okrętu, zaś na tych znalezionych szczątkach widać było wyraźnie ślady po narzędziach, co oznacza, że ktoś przed nimi prowadził poszukiwania tego złota. Należy dodać, że poszukiwacze skarbów nie byli w stanie zidentyfikować ani jednego z leżących tam wraków. I nikt nie wie, czy był wśród nich Black Prince, czy leży on wraz ze swym legendarnym ładunkiem gdzieś na dnie morskim?


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 46/2014, ss. 16-17

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©