Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Watykan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Watykan. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 czerwca 2021

Mafijny spisek w łonie Watykanu czyli czemu zamordowano Jana Pawła I?


W moich poprzednich artykułach mogliście przeczytać o tajemnej sieci ucieczkowej, która po zakończeniu II Wojny Światowej uchroniła tysiące zbrodniarzy wojennych przed sprawiedliwością. Jednak ciemna historia Watykanu zawierają także i nowsze wydarzenia, a dotyczących co znaczniejszych włoskich osobistości w latach 1978-1982. Stało za nimi rozległe sprzysiężenie, przy którym bledną i wymyślne akcje z książek Dana Browna.

 

Ciemności kończącej się nocy oświetla kilka żarówek rozmieszczonych w suficie korytarza. Pod nimi kroczy siostra Vincenza (Taffarel) z dzbankiem kawy i śniadaniem na tacy. Kiedy siostra zakonna i gosposia papieża Jana Pawła I zbliżyła się do łóżka Ojca Świętego z Watykanu, kilka razy zastukała do drzwi. Jest około godziny wpół do piątej rano, ale nowy papież jest bardzo pracowitą i skromną osobą, i zwykł wstawać wcześniej.[1] Jednakże rankiem dnia 28.IX.1978 roku nie odezwał się on zezwalając jej na wejście. Kobieta pozostawiła więc kawę na stoliczku przy drzwiach i powróciła po 15 minutach. I znów daremnie puka do drzwi. Po krótkim wahaniu wchodzi do pomieszczenia i zamiera ze zgrozy – papież nie przejawia znaków życia. I już wtedy zaczynają się pierwsze niejasności wokół śmierci przywódcy katolickiego świata! I tak według pierwszego zeznania, zakonnica znalazła martwego Gianpaola w łazience[2], zaś według drugiej i przyjętej oficjalnie martwy papież siedział na łóżku. Jego twarz miał wykrzywiać grymas bólu. Czy zmieniła ona swoje zeznania o położeniu ciała na czyjeś polecenie?

 

Zagadka początku

 

Ciało papieża wedle relacji zakonnicy nie nosiło żadnych znamion przemocy, a blisko niego miała na stoliku nocnym znajdować się otwarta buteleczka z Effortilem. Jest to lek, którego papież używał w celu podwyższenia swego niskiego ciśnienia krwi. Czy ta buteleczka mogła mieć związek z jego zgonem? W tym czasie w i obok łóżka papieża znajdowały się takie rzeczy osobiste jak papucie, okulary i dokumenty, z którymi pracował.[3] W każdym przypadku, po paru minutach siostra Vincenza informuje o swym smutnym odkryciu watykańskiego sekretarza stanu – francuskiego kardynała Jeana Marię Villota. I wedle watykańskich przepisów, ten właśnie człowiek stał się wtedy głową Kościoła katolickiego na okres wakansu i konklawe.[4] A był to duchowny z przedziwnymi powiązaniami, który bardzo dokładnie się postarał o to, by papieska śmierć nie była zbyt dogłębnie zbadana! 

 

Dziwne okoliczności

 

Kard. Villot zamiast sprowadzić lekarza, który by stwierdził śmierć Jana Pawła I zachował się bardzo dziwnie. Przede wszystkim wezwał do mieszkania papieża balsamistów, a sam czekał na nich przy łożu śmierci od godziny piątej rano. Czy Villot kazał balsamować papieża po to, by nie można było poddać jego ciała sekcji zwłok? Ten duchowny nakazał także wszystkim swoim współpracownikom i podwładnym – swemu zastępcy, papieskiej gosposi, itd. – by poprzysięgli zachować milczenie o detalach tego wydarzenia. Tak właśnie powstało jakieś watykańskie tabu. Z jakiego powodu? Kard. Villot chciał mieć wszelkie informacje pod kontrolą, które mają przeniknąć do publiczności. O tym świadczą kolejne kroki, które on przedsięwziął.

Do dziś dnia dokładnie nie wiadomo, co się rozegrało w papieskiej sypialni od godziny 5-tej do 6-tej rano, kiedy na miejsce przyjechał lekarz dr Buzzonati. Według Villota, lekarz szybko obejrzał ciało i orzekł, że papież zmarł śmiercią naturalną – na zawał serca. Nie wystawił od razu aktu zgonu, jak to jest w krajach europejskich? Ale na tym dziwne wydarzenia tego dnia się jeszcze nie skończyły. O wpół do siódmej nieopodal sypialni papieża komendant Roggan z Gwardii Szwajcarskiej spotkał się z kolejnym duchownym, którego wpływ widocznie sięgał do „włoskich błotnistych wód”  - z bp. Paulem Marcinkusem. O tak wczesnej porze bp. Marcinkus nie miał niczego do roboty w rezydencji papieża, ale kiedy Roggan oznajmił mu o papieskiej śmierci, ten się w ogóle nie zdziwił. Być może już wiedział o niej przedtem… Jak twierdzi brytyjski autor książki „W imię Boże: Śledztwo w sprawie śmierci Jana Pawła I” David A. Yallop – jest to bardzo dziwna okoliczność. Wkrótce potem, kiedy o wpół do ósmej podano do publicznej wiadomości o śmierci papieża, osobisty sekretarz papieża Don Lorenzi przywołał do martwego swego osobistego lekarza. Nie zgodził się on z podaną przez kard. Villota przyczyną śmierci. Jan Paweł I według znanych mu danych, a także informacji od jego rodziny, nie cierpiał na jakąś poważną chorobę serca. Ale lekarz Dona Lorenziego pojechał do Watykanu zupełnie niepotrzebnie!

 

Dlaczego ciało papieża musiało zniknąć?

 

Choć lekarze wyprzedzili balsamistów, którzy przybyli do papieskich komnat już około 8-mej godziny rano, to zwłoki Bożego namiestnika na Ziemi zostały przewiezione na inne miejsce w Watykanie. Tam właśnie ciało zostało bezpiecznie ukryte przez publicznością, ale kard. Villot nie polecił wykonania sekcji zwłok. Powołał się w tym przypadku na casus z 1975 roku, który był w tym przypadku bardzo sporny. Jeszcze bardziej kontrowersyjne było jego następne zarządzenie: zabalsamowanie ciała papieża musi nastąpić do wieczora, dnia 28.IX.1978 roku, przy czym z ciała nie wolno ani spuścić krwi oraz nie wolno wyjąć żadnych wewnętrznych organów! I chociaż włoskie prawo nakazywało czekać co najmniej 24 godziny zanim przeprowadzono balsamowanie, zawsze z ciała spuszcza się krew i wyjmuje organy wewnętrzne. A zatem kard. Villot naruszył wszystkie zasady. I zadziwiające wydarzenia działy się dalej. Na żądanie watykańskiego sekretarza stanu cała rezydencja Gianpaola została wyczyszczona, w tym wszystkie jego rzeczy osobiste i dokumenty z którymi pracował.  W czasie tych czynności gdzieś się „zawieruszyły” nie tylko papieskie ubranie, ale także wiele rzeczy osobistych, ale także osobiste notatki i dokumenty o pracy banków watykańskich. Może być zwykłym przypadkiem, że był to kard. Villot, którego wpływy najwyższy przywódca Kościoła chciał znacznie osłabić? Przecież podejrzany był on o korupcję, Jan Paweł I chciał odebrać mu funkcję sekretarza stanu. Czyżby więc ten kardynał w dniu 28.IX.1978 roku wraz z niektórymi członkami Kurii Rzymskiej zacierał ślady po okrutnej zbrodni, która nie miała nic wspólnego z religią!

 

Spisek wewnątrz Watykanu

 

Zgadza się z tym także dziwny komentarz kard. Villota skierowany do policji i mediów jako oficjalna wersja wydarzeń:

- To, co się stało to był nieszczęśliwy wypadek. Papież przez niedopatrzenie użył większej dawki leku (Effortilu). Gdyby wykonano sekcję zwłok, to zapewne potwierdziłaby się wersja o przedawkowaniu.

No tak, a co byłoby, gdyby do niej doszło?... Czyż nie przypominają się nam słowa Goebbelsa o kłamstwie powtarzanym tysiące razy… Czyż nie przypomina to wszystko, co się działo z ciałem Gianpaola tych wszystkich manipulacji z ciałem zamordowanego prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego? Poplątane okoliczności  i domniemana przyczyna śmierci Jana Pawła I jakże przypomina intrygi i zamachy z czasów Renesansu, w którym rządziła rodzina Borgiów. Tak więc jak na to wskazuje dziennikarz śledczy i pisarz David A. Yallop, przedawkowanie kroplami Effortilu po prostu nie było takie proste. Nawet wielokrotne przedawkowanie mogło doprowadzić papieża do problemów zdrowotnych, ale nie do zawału mięśnia sercowego! Najbardziej logicznym tedy jest przypuszczenie, że śmierć Gianpaola mogły spowodować krople lekarstwa „wzbogacone” o szybkodziałającą śmiertelną truciznę.

 

Czy zabiła go naparstnica?

 

Mogło więc iść – sądząc po skurczu, który wykrzywił twarz papieża – o roślinny alkaloid z naparstnicy purpurowej – Digitalis purpurea, która poza zawałem serca może doprowadzić do konwulsji. Wszak o dziwnie wykrzywionej twarzy Gianpaola wspominała jego gospodyni. Ale jaki mógł być motyw hipotetycznej zbrodni na człowieku, który usiadł na papieskim tronie zaledwie przed miesiącem?

Kiedy w dniu 26.VIII.1978 roku wybrany na urząd papieża kard. Albino Luciani to miał poparcie włoskich znaczących polityków, ale przede wszystkim tamecznych kardynałów i był uważany za słabą i łatwą w manipulowaniu osobę. Jednakże ten serdeczny, lubiący proste życie i wiecznie uśmiechnięty Luciano najwidoczniej stanowił problem dla ultrakonserwatywną i skorumpowaną część watykańskich duchownych. Już od czasów Mussoliniego utworzyła się wewnątrz Kurii silnie tradycjonalistycznie-ultraprawicowa sitwa, która usiłuje zachować status quo w ramach kościelnych i świeckich spraw. Jej członkowie mieli bliskie związki z faszystami i nazistami. Czy to jest aż tak szokujące? Tak właśnie jest i przy tym bledną wszystkie wydarzenia, które opisują autorzy powieści sensacyjnych i sci-fi. Wbrew temu, wewnątrz Kurii Rzymskiej istniała od czasów II Wojny Światowej także umiarkowana część dostojników kościelnych, którzy skłaniają się ku liberalnym reformom i demokracji.

 

Zbyt postępowy papież

 

Do tej ultrakonserwatywnej i faszystowskiej kliki rekrutowali się duchowni, którzy po II Wojnie Światowej pomagali budować sieć tzw. szczurzych szlaków dla uciekających z Europy zbrodniarzy wojennych. Watykan w ten sposób pomagał spłacać poparcie, dary finansowe i potwierdzenie watykańskiej niezawisłości zawarte przez Kościół w czasach faszystowskiej władzy Mussoliniego. Kolejnym motywem powojennej watykańskiej pomocy nazistom wraz z udziałem zachodnich służb specjalnych była obawa przed wzrastającą potęgą komunistycznego ZSRR. Przeciwko temu niektórzy Włosi, Amerykanie, Brytyjczycy i Niemcy nie wahali się połączyć się z kimkolwiek…

Powróćmy do Jana Pawła I. Ta radykalna sekta wewnątrz Watykanu sądziła, że ten żyjący prosto, naiwny człowiek będzie ślepy na sprawy Kurii. Jednakże po jego wybraniu zaczęło być jasne, że papież należy do części reformatorskiej kleru – podobnie jak jego poprzednik Jan XXIII. To właśnie do jego reform nowy papież chciał nawiązać swój pontyfikat. Do jego zamiarów należało zbliżenie międzynarodowe i międzywyznaniowe, zadbanie o najuboższych, zezwolenie na antykoncepcję w przeludnionych częściach świata. Poza tym Ojciec Święty zamierzał udostępnić część tajnego archiwum watykańskiego, w tym niektóre teksty apokryficzne i III Tajemnicę z Fatimy. Już samo to wystarczyło, by go nie cierpieli przedstawiciele ultrakonserwatywnego skrzydła Kościoła. Poza tym papież postanowił uporządkować watykańskie finanse. I to był prawie ostatni gwóźdź do jego trumny.

 

Święta pralka pieniędzy?

 

Jako że po śmierci Gianpaola wszystkie dokumenty dotyczące Watykanu zostały skrzętnie usunięte nie jest wykluczone, że ten papież niechcący odkrył część niewiarygodnej sieci konspiracyjnej. Była ona stworzona do prania brudnych pieniędzy wielu wpływowych Włochów i powiększenia ich majątków, ale także najprawdopodobniej do finansowania mafii i tajnych powojennych organizacji terrorystycznych – np. Gladio. Na podstawie Układów Laterańskich z lutego 1929 roku, a zatem z czasów Mussoliniego, miał Bank Watykański zaręczoną uprzywilejowaną pozycję. Ekskluzywna umowa umożliwiała zwolnienie z nadzoru włoskich urzędów nad operacjami finansowymi tej instytucji, co wytworzyło idealne warunki do prowadzenia różnych machinacji finansowych. Jakie to były machinacje? Amerykański oddział Banku Watykańskiego prowadził w latach 1971-1989 „nasz stary dobry znajomy” abp. Paul Marcinkus. I tenże człowiek pojawił się w Watykanie wkrótce po zagadkowej śmierci Jana Pawła I. W 1973 roku w USA był pod śledztwem w związku z podejrzeniami o pranie brudnych pieniędzy za pomocą podrobionych długopisem dokumentów, na łączną sumę 240.000.000 USD. Oczywiście został on uwolniony ze wszystkich zarzutów.  Gianpaolo tuż po objęciu urzędu dowiedział się, że te wszystkie przekręty Banku Watykańskiego pomagały organizować ukrywać jeszcze inni członkowie Kurii. Między innymi nasz drugi „stary znajomy” – kard. Villot. To właśnie jego papież chciał zdjąć ze stanowiska sekretarza stanu i zastąpić wiarygodniejszym człowiekiem, czego już nie zrobił, bo zmarł. Zagadkowo uciszona głowa Kościoła katolickiego widocznie z uzyskanych dokumentów dowiedziała się, że oprócz Banco Vaticano w dziwne machinacje finansowe jest zaplątany także drugi największy włoski Banco Ambrosiano na czele z jego ówczesnym dyrektorem  Robertem Calvim i inne banki, międzynarodowa mafia i im podobne szemrane firmy. Jan Paweł I chciał przed śmiercią przeprowadzić kontrolę watykańskich finansów. Niestety za późno…

 

Niewiarygodne uwikłanie interesów

 

Prawie Calvi miał obiecać Bankowi Watykańskiemu części jego ogromnego i nielegalnie uzyskanego majątku w akcjach, które miał „wyprać” przy pomocy sprzedaży i odesłanie pieniędzy za granicę. Jednak ten wielomiliardowy przekręt nie umknął uwagi Włoskiemu Bankowi Narodowemu w 1978 roku i na jego wniosek Calvi był ścigany i w 1981 roku był sądzony i skazany na gigantyczną karę finansową. Ale to nie było wszystko, o czym się dowiedział o działalności swego banku Jan Paweł I. Villot i Calvi znali się osobiście z kolejnym potężnym włoskim bankierem i mafijnym kumotrem Michelem Sindoną. Tenże bankier często współpracował z Banco Vaticano, ale także był członkiem pseudomasońskiej loży Propaganda Due, znaną bardziej jako P2. Ta paramasońska, niezarejestrowana organizacja została założona w 1945 roku przez włoskiego finansistę i faszystę Licio Gelli, a jej wpływ aż do likwidacji na początku lat 80-tych XX wieku stale wzrastał. Jej rozszerzająca się działalność obejmowała nie tylko społeczeństwo powojennych Włoch, ale także w niektórych krajach Ameryki Pd. – przede wszystkim w Argentynie, Brazylii i Urugwaju.[5]

 

Watykańskie pieniądze nie śmierdzą

 

To była właśnie ultraprawicowa P2, która za pośrednictwem swych członków – od wysokich funkcjonariuszy włoskiej policji i specsłużb, poprzez polityków ze świecznika i członków mafii, aż do finansistów i producentów – i miała także wpływ na watykański Banco Ambrosiano. Członkami tej dziwacznej organizacji byli – według policji – także Sindona i Calvi. Co więcej, prawdopodobnie należeli do niej także kard. Villot, abp. Marcinkus i inni dostojnicy kościelni z ultraprawicowego skrzydła Kurii. Wielu z nich wstąpiło dobrowolnie do P2, innych Gelli zachęcił do wstąpienia groźbą lub wymuszeniami. Kimże był Gelli, który do czasu oficjalnego zamknięcia loży prowadził P2, która była znana jako włoski gabinet cieni? Chodziło tu o bliskiego przyjaciela argentyńskiego dyktatora Juana Perona, któremu Gelli wielokrotnie pomógł. Ale nie wykorzystał w tym celu pieniędzy z watykańskich czy z innych źródeł…

 

Spisek w najwyższym kręgu?

 

Ten potężny, tajemniczy i bogaty człowiek był w kręgu P2 znany pod pseudonimem Lalkarz. Dlaczego? Jego życie skrywało zadziwiające tajemnice. Wedle niektórych informacji ponoć Gelli korzystał nie tylko z machinacji finansowych i innych, z którymi była związana amerykańsko-włoska mafia i Watykan, niektóre banki i przedsiębiorstwa, a także wspieranie niektórych zbrodniarzy wojennych oraz amerykańskiej CIA. W tym czasie Gelli pomagał w ucieczce hitlerowskim zbrodniarzom wojennym i „legalizować” ich majątek ukradziony w czasie II Wojny Światowej i ochronić ich przed ścigającymi ich europejskimi urzędami, zaś mafijnym strukturom (mafia, Cosa Nostra, ‘Ndrangheta) i znaczącym politykom pomagał prać brudne pieniądze w ramach właśnie P2. Pieniądze te uzyskane z prostytucji, handlu narkotykami i bronią, płatnych morderstw i innych „lewych” działań. A co na to zachodnie służby specjalne? Póki Gelli należał do stałych współpracowników CIA – jak twierdzą niektóre źródła – mógł przy pomocy P2 i innych instytucji finansować tajną sieć ultraprawicowych bojówek Gladio (Miecz). O co tam chodziło?

 Póki co, do roku 1981 (do czasu jej likwidacji przez policję włoską) była to nieoficjalna władza w tym kraju, natomiast Gladio był jej zbrojnym ramieniem. Chodziło tutaj i tajną, partyzancką sieć bojówek, przygotowanej do walki w przypadku okupacji Włoch przez wojska krajów komunistycznych, albo w przypadku przejęcia władzy przez komunistów. Ci ostatni mieli we Włoszech silne poparcie. Czy chodziło tam o sprawiedliwy odpór przeciw okupantom? Według niektórych niepotwierdzonych informacji Gladio miało stać za śmiercią kilku znanych i bezbronnych cywilów, w tym byłego premiera rządu włoskiego Aldo Moro w maju 1978 roku.[6] Miał on maczać palce także w innych aktach terroru i zabójstwach. Były one wymierzone przeciwko przeciwnikom skrajnej prawicy, radykalnym politykom Watykanu i włoskim przywódcom związkowym.

 

Dobry świadek – martwy świadek

 

Pajęczyną tego spisku miała się zająć pomoc finansowa Banco Vaticano, o czym wiedziało kilku wysoko postawionych hierarchów kościelnych. Dlatego też część tych szokujących przekrętów miał odkryć i Gianpaolo, i zapłacił za to najwyższą cenę pod koniec września 1978 roku. To, że tak było nie jest jeszcze takie oczywiste. Większość dokumentów o jego śmierci została zamknięta w watykańskich sejfach. Od końca lat 60-tych XX wieku w amerykańskiej i włoskiej prasie opisywano niektóre przekręty Banku Watykańskiego oraz aktywności Gelliego. To na koniec wiodło do powiązań P2 z mafią, zbrodniarzami wojennymi, niektórymi włoskimi politykami i Watykanem. Ale nie wygrano – poza papieżem miały miejsce dalsze ofiary tego konspiracyjnego uwikłania.

W ciągu 5 lat po śmierci Gianpaola zamordowano czy w zagadkowych okolicznościach zaginęło co najmniej 15 osób. Wszystkie miały coś wspólnego z machinacjami czy śledztwem w sprawie Banco Vaticano oraz P2. Był tam m.in. bankier Roberto Calvi, którego znalezionego powieszonego z kieszeniami pełnymi cegieł (nieprzypadkowa wskazówka przynależności do Kościoła i/albo masonerii) na londyńskim moście Blackfriars w 1982 roku. Natomiast w styczniu 1979 roku został zamordowany włoski sędzia Emilio Alessandrini, który badał niecne praktyki Banco Ambrosiano.

W dniu 23.III.1983 roku został znaleziony w więzieniu otruty bankster Sindona. Za badanie praktyk finansowych przekrętów Banku Watykańskiego i P2 oraz mafii zapłaciło życiem kilku włoskich policjantów, a także dziennikarz śledczy Mino Pecorelli. Zaraz po papieżu Janie Pawle I w dziwny sposób w kwietniu 1979 roku zmarł kard. Jean Marie Villot, który o tajemnicach Watykanu wiedział o wiele za dużo! Czy za tymi mordami stała mafia, tajne służby czy sieć Gladio? Tymczasem co „drobniejsze ryby” zamieszane w całą sprawę kończyły w większości mniej paskudnie, a Gelli i „boży bankier” abp. Paul Marcinkus dożyli końca swych dni we względnym spokoju, luksusie i przepychu. 

Wedle złych języków Watykan chroni ich nadal, bowiem mieli oni znać zbyt wiele dyskredytujących faktów o potężnych liderach i politykach naszego świata, a byli także bogaci. Z samego Watykanu nikt nie był sądzony w tej sprawie. Jak widać, zajmowanie się niektórymi sprawami nie jest dane nawet papieżom. Czyżbym się mylił?

 

Nie, nie mylisz się. Seria zamachów na życie następcy Gianpaola – Karola Wojtyły vel Jana Pawła II jest na to kolejnym dowodem.  Ale to już temat z innej ballady…

 

Źródło – „Záhady života” nr 3/2017, ss. 14-18

Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz                         



[1] Podkreślenia autora.

[2] Wersję tą przedstawiono grupie francuskich księży w Watykanie – przyp. red. 

[3] Zob. Philipp Vandenberg - „Spisek sykstyński” (1988), w którym przedmioty te stają się ważnymi artefaktami w skomplikowanej grze o władzę i rozliczenia z przeszłością Kościoła katolickiego.

[4] Był on kardynałem kamerlingiem w okresie 16.X.1970 – 9.III.1979 r. Kamerling stwierdza zgon papieża i informuje o tym wikariusza generalnego diecezji rzymskiej oraz dziekana Kolegium kardynalskiego, przejmuje w zarząd i zabezpiecza Pałac Apostolski, pałac na Lateranie i w Castel Gandolfo, przejmując w nich władzę administracyjną, przygotowuje pogrzeb papieża.

[5] Podkreślenie moje – R.L.

[6] Aldo Moro został zamordowany przez członków Czerwonych Brygad (Brigade Rosse) lewicowo-maoistycznej organizacji terrorystycznej, mającej powiązania z innymi lewackimi organizacjami terrorystycznymi. 

środa, 3 marca 2021

Ostrzeżenie dla Franciszka!

 


Oczywiście chodzi tutaj o papieża Franciszka, który realizując swoją działalność postanowił wybrać się do Iraku na spotkanie w celu próby pogodzenia dwóch wielkich, światowych i zwaśnionych od wieków religii – chrześcijaństwa i islamu.

Sytuacja polityczna w tym kraju jest jaka jest – jak u nas po II Wojnie Światowej. W zasadzie nie obowiązuje tam żadne prawo, poza prawem pięści. I dlatego właśnie tak bardzo niepokojąco brzmią wersy z II Centurii Nostradamusa, które głoszą, że:

 

Rzymski papieżu strzeż się wejść do miasta,

które opływają dwie rzeki.

Krew Twoja i Twych bliskich popłynie

kiedy róże Apamei się rozwiną...

Nostradamus Cen. II/97

 

Przepowiednia jest oczywista i klarowna. Miasto, które opływają dwie rzeki, to Bagdad, a kraj to Mezopotamia – dzisiaj Irak.

Róże Apamei to słynne róże kalifa, które rosną tylko w Apamei. Sama zaś Apameia to miasto położone u zbiegu Eufratu i Tygrysu. W morderczym klimacie tego miejsca, róże kalifa rozkwitały na parę dni tylko w najchłodniejsze dni – na przełomie lutego i marca. Czyżby Nostradamus tak właśnie określił czas zamachu na Ojca Świętego?[1]

Franciszek jedzie do Iraku z misją pojednawczą – rzucenie pomostu (pontiff) pomiędzy chrześcijan i muzułmanów. Jest wielu ludzi, którym się coś takiego nie podoba, którzy mają swój interes w tym, by konflikt ten trwał jak najdłużej.[2] A w grę wchodzą ogromne pieniądze!  

Poza tym Franciszek zabrał się za powolne wprawdzie, ale zawsze, porządkowanie Kościoła katolickiego, oczyszczenie go z brudów i skandali, którymi obrósł w czasie pontyfikatów Piusa XI, Piusa XII, Jana XXIII, Pawła VI i – niestety – Jana Pawła II. I to Franciszkowi najbardziej pasuje przydomek De Solis labor nadany przez św. Malachiasza, bo wykonuje on pracę Słońca – daje nowe życie strupieszałym, spetryfikowanym strukturom Kościoła. A nie wszystkim jest to w smak, jego wrogowie podnoszą coraz śmielej łby, i nie są to bynajmniej ateiści, ale ludzie Kościoła…

Dlatego właśnie Franciszek musi uważać na siebie, by żadna zbrodnicza dłoń nie przekreśliła jego dzieła.  



[1] Wg Leszek Szuman – „Tajemnice astrologii”, Zodiak, Warszawa 1992.

[2] Według wielu wizjonerów, III Wojna Światowa ma się zacząć od zabójstwa politycznego bardzo ważnej osobistości na Bliskim Wschodzie.

wtorek, 26 stycznia 2016

Czy Watykan udostępni tajemnice UFO?

Archiwa Watykanu skrywają niejedną tajemnicę...


Margarita Troicyna


UFO nad Watykanem pojawiają się regularnie. Średnio tak z 50 razy na rok. Dnia 7.VI.2010 roku, nad bazyliką św. Piotra zawisły razem trzy NOLe. Od razu pojawiły się pogłoski, że Pozaziemianie przybyli na rozmowy z papieżem.

Czy zauważyłeś Czytelniku, że w pojawiających się w mediach informacjach związanych z mistyką, UFO i proroctwami coraz częściej figuruje Watykan? Czy to normalne? A może… - jest tak, że ojcowie Kościoła katolickiego wiedza o tych rzeczach o wiele więcej, niż to okazują. Ale nie spieszą się do ujawnienia tych informacji…


Papież przeciwko „tajnemu porozumieniu”


Nie tak dawno dr Daniel Sheehan – uczony i ekspert ds. amerykańskiego prawodawstwa i spraw zagranicznych, wystąpił na konferencji ufologicznej „Kontakt na pustyni”, która miała miejsce w Kalifornii z referatem o tym, że Kościół katolicki planuje w najbliższym czasie ujawnić relacje o kontaktach z wysokorozwiniętą, pozaziemską cywilizacją. W tym celu – powiedział prelegent papież opublikuje encyklikę, w której będzie mowa o nieuniknionej dołączenia do galaktycznego stowarzyszenia, co jakoby uratuje naszą cywilizację od zniszczenia.

Wedle słów Sheehana, udało się mu swego czasu zaznajomić z tajnymi rozdziałami Projektu Blue Book związanego z badaniami fenomenu UFO przez USAF i zobaczyć zdjęcia pozaziemskich latających aparatów, które uległy katastrofie nad terytorium USA.

Jeżeli władze USA spróbują przemilczeć obecność Przybyszów z Kosmosu na Ziemi, to papież Franciszek I uważa, że wręcz odwrotnie – ujawnienie tych informacji może doprowadzić do rozwoju wiedzy i powstania nowej religii opartej o tą informację. Ale na początku należy przygotować Ludzkość na przyjęcie nowej wiedzy.


Duchowni o Przybyszach


Wydaje się, że stwierdzenia Sheehana nie są gołosłownymi. W ostatnich czasach, astronomowie watykańscy prowadzą aktywnie poszukiwania nieziemskich form życia. Tak więc w marcu 2014 roku, Watykańskie Obserwatorium Astronomiczne zorganizowała konferencję, w której wzięło udział 200 wiodących astrobiologów z całego świata. Jednym z jej celów było wyjaśnienie, czy zostanie odkryte życie na innych planetach w najbliższych dekadach.

Jeszcze w 2009 roku, dyrektor Watykańskiego OA, argentyński astronom o. dr Jose Gabriel Funes SJ opublikował artykuł pt. „Pozaziemianie – moi bracia”, w którym przekonywał, że Przybysze z Kosmosu są takimi samymi tworami Boga, jak i ludzie.

Wedle o. Funesa, jeżeli Kosmici istnieją, to pośród Nich mogą być istoty bez grzechu pierworodnego… Dlatego też, być może, gdzieś na innej planecie znajduje się Raj.


Jeszcze jeden watykański ekspert o. prof. dr Guy Consolomagno SJ założył, że Kosmici mogą okazać się dla nas nie tylko Braćmi w Rozumie, ale także „Zbawcami Ludzkości”.

Wcześniej Kościół katolicki reagował na informacje o badaniach kosmicznych o wiele bardziej zachowawczo. Skąd wzięło się zatem takie zainteresowanie sprawą istnienia obcych cywilizacji? Według poglądów komentatorów z NASA przedstawionych w wydawnictwie „Truth Wins” ma to związek z odkryciem wielu ziemio podobnych planet, a także postępem technicznym. Poza tym wydawnictwo to przytacza słowa Toma Horna o tym, że watykańscy astronomowie są przekonani: Kosmici odwiedzają Ziemię i to wymaga przeglądu naszego pojmowania Ewangelii (!!!).

Nie dziwota więc, że na ten temat wypowiedziała się głowa Kościoła katolickiego, w dniu 13.IV.2014 roku, papież Franciszek I w czasie swego wystąpienia na Placu Św. Piotra oświadczył:
- Drodzy bracia i siostry, chciałbym wam wszystkim powiedzieć, że nie jesteśmy sami jedyni we Wszechświecie. Nauka uczyniła już poważny krok do przodu i przede wszystkim w najbliższym czasie dowiemy się o istnieniu naszych nowych braci i sióstr, z którymi wymienimy się znakami pokoju. Ten dzień będzie zadziwiającym, i zapamiętajcie, ze Bóg jest jeden i patrzy na każdego z nas.

Między innymi, kilka lat temu w Internecie pojawiła się informacja o tym, że w czasie restauracji Biblioteki Watykańskiej zostały odkryte krypty o niskich stropach liczące sobie prawie 500 lat, a w jednej z nich znaleziono szkielety – z opisu podobne do istot zwanych Szarakami – jedną z ras Kosmitów odwiedzających Ziemię.

Ma się rozumieć, że informację tą nie przekazano szerokiej publiczności, ale jednemu z robotników tam pracujących udało się sfotografować czaszkę Szaraka. To dało pożywkę dla plotek, że ojcowie Kościoła ukrywali swe kontakty z Obcym Rozumem… Poszły pogłoski o tym, że w Watykanie pomimo oficjalnego papieża jest jeszcze „czarny papież” – Obcy z Kosmosu albo przedstawiciel równoległej rasy, który rządzi całym katolickim światem. Tym niemniej, poza jednym jedynym  zdjęciem nie znaleziono innych dowodów na „watykański kontakt”.


Tajemnice archiwów


Oczywiście o wiele więcej można by się dowiedzieć z Watykańskiego Tajnego Archiwum – Archivum Secretum Apostolicum Vaticanum, ale do niego nie ma wolnego dostępu. Archiwum podlega Stolicy Apostolskiej i zawiera cały szereg dokumentów od czasów Średniowiecza do dziś. Pośród nich są papiery dotyczące Krucjat, protokoły z procesów Inkwizycji oraz obszerny zbiór literatury okultystycznej. Także znajdują się tam rękopisy i prace słynnych uczonych, myślicieli i artystów. Wśród nich znajdują się listy i rysunki Michała Anioła, które znalazły się na kopule bazyliki św. Piotra. Jego wartość oceania się na 12 mln USD.

Oficjalnie Archiwum istnieje od 1610 roku, kiedy to papież Paweł V oddzielił je od Biblioteki Watykańskiej.

W 1881 roku, papież Leon XIII otworzył dostęp do Archiwum uczonym, ale tylko dla tych, których badania – wedle kierownictwa Watykanu – mogły być pożyteczne dla Kościoła katolickiego. W 2002 roku, Jan Paweł II otworzył dostęp do części dokumentacji w celu badań naukowych w różnych obszarach wiedzy.

Wystawa "Lux in Arcana"

Na początku 2012 roku, szerokiej publiczności udostępniono 100 różnych dokumentów z XII – XX wieku w Muzeum Kapitolińskim  w Rzymie, w związku z jubileuszem 400-lecia istnienia Archiwum. Pośród eksponatów wystawy pt. „Lux in Arcana” znalazł się 60-metrowy arkusz z zeznaniami Templariuszy, które wyduszono z nich w trakcie procesu w XIV wieku, dokumenty ze spraw Galileo Galilei vel Galileusza i Giordano Bruno, dokumenty o odłączeniu się od Kościoła Marcina Lutra, prośba o anulowanie małżeństwa angielskiego króla Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej, „Dyktat papieski” z tekstem programu pontyfikatu Grzegorza VII, suplikacje mnichów i ostatni list Marii Stuart oraz list rosyjskiego cara Aleksieja Michajłowicza do papieża Klemensa  X ze skargą na sułtana tureckiego.

W dniu dzisiejszym zasoby Archiwum Watykańskiego są podzielone na 650 osobnych archiwów, które zawierają 35.000 tomów akt. Półki ciągną się na długość 85 km. Każdego roku pracuje tutaj 1500 uczonych z całego świata. Ale oczywiście zrozumiałe jest, że jeżeli istnieją materiały związane z Kosmitami czy jakimś „tajnym rządem”, to nikt ich nie pokaże niepowołanym oczom.

Spotkanie papieża Franciszka ze studentami, w czasie którego dyskutowano o UFO

Niedawno ujawniono, że w Bibliotece Watykańskiej zaczął się proces cyfryzacji znajdującej się tam bezcennej kolekcji antycznych i średniowiecznych manuskryptów. W watykańskiej kolekcji znajduje się ok. 82.000 rękopisów. Tylko na pierwszy etap tej pracy potrzeba 20 mln USD. Misję tą wzięła na siebie japońska firma NTT Data.
- Dokumenty, które pierwsze będą przetworzone elektronicznie, dotyczą historii prekolumbijskiej Ameryki i Chin, Japonii i Dalekiego Wschodu. One także ogarniają kulturę i języki, historię i kulturę Europy skomentował w gazecie „La Stampa” pracownik Biblioteki Watykańskiej Jean-Louis Brougger. Dodał także, że - chodzi tu także o zabytki kultury starogreckiej, starorzymskiej oraz iluminowane manuskrypty Średniowiecza i Odrodzenia.

Bez wątpienia – przekształcenie Biblioteki Watykańskiej w postać elektroniczną – rzecz pożyteczna, ale czy nie jest ona związana z adaptacją Ewangelii do nowej rzeczywistości, w której istnieją także Kosmici?

Kto wie, czy może kiedyś Kosmita stanie na czele Kościoła...?


Opinie z KKK


Czuć to w powietrzu od dawna - zobaczymy. Fajny treściwy tekst. Pozdrawiam! (Avicenna)

*

Obawiam się, że Watykan po prostu musiał się w końcu za czymś opowiedzieć i opowiedział się za opcją antropocentryczną, która w skrócie wygląda tak, że mamy do czynienia z naszymi rozumnymi braćmi w Kosmosie stworzonymi na obraz i podobieństwo Boże… (Arystokles)

*

Dla mnie skarbnica dokumentów (i nie tylko) w Watykanie oraz podobnych miejscach to neo-aleksandryjska biblioteka. Może i dobrze, że nie ujrzały światła dzisiejszego Słońca pewne fakty, ale wiele powinno, jednakże sam fakt ich istnienia może być zbawienny w razie katastrofy, na przykład samozagłady. To swoiste kapsuły czasu, które powinny być skarbnicą wiedzy dla potomnych w świecie z Kantyczki dla Leibowitza.
Ufoki i habity?
Oni (ci ostatni) są tak popieprzeni, że tylko genezą kosmiczną można wytłumaczyć cały ten aparat wiary na słowo i jedynej racji. Siedzę sobie i puszczam jakieś filmy na chybił-trafił, by przypadkiem coś miało szansę mnie zaciekawić, aż tu nagle coś takiego...
Emerytowany 'starszy komandor sierżant' (pal licho złe tłumaczenie, lecz jest to drugie pod względem płacy stanowisko w USArmy – E9) Robert O. Dean mówi o arcybiskupie z Los Angeles nazwiskiem McIntire, który został zaproszony w 1954 do bazy wojskowej Muroc w celu uświetnienia sobą spotkania z rzekomymi Annunakami. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Edwards_Air_Force_Base).
Przybysze mieli tam przebywać przez dwa dni, w czasie których ich pojazd (lub dwa pojazdy) unosiły się nad lotniskiem bez przyziemienia. Swoją technologią zatrwożyli wojskowych. McIntire był zatrzymany po tej wizycie przez tajne służby i napomniany, by nie zdradził niczego, ponieważ to jest powyżej 'top secret'. Jego samolot do Nowego Jorku został przyziemiony w Chicago, by powtórzyć mu tę prośbę i uprzytomnić rzeczywistą konieczność zachowania tajemnicy. W obu przypadkach jak najbardziej się zgodził z tym, co mu nakazywano, więc kontynuował podróż. Jak to kościelny jednak, zawinął kiecę i poleciał do papieża, Piusa XII, gdzie rozwinął mu się język. W końcu papież to jego jedyna wyższa instancja, oczywiście przed samym Panem Bogiem. Od roku 1954 istnieje więc w Watykanie ta informacja, a co więcej, ponoć ci 'obcy' nawet gościli na salonach watykańskich.
Zob. - https://www.youtube.com/watch?v=uC4t1FEk5LE#t=252.606858 (Smok Ogniotrwały)

*

No, do tego świata z „Kantyczki dla Leibowitza” już nam jest niedaleko, bo samozagłada wisi w powietrzu, a głupków do zniszczenia świata w imię swoich pokręconych racji coraz to więcej i więcej. Jak już wielokrotnie pisałem – wiara i religia to smycz, na których garstka cwanych drani trzyma bezmyślną gawiedź, by była jej powolna. Tak było, jest i będzie.
Z drugiej strony dobrze jest, że istnieją takie właśnie archiwa, do których profanom jest wstęp wzbroniony i są dla tejże gawiedzi niedostępne – przypominam los Biblioteki Aleksandryjskiej, która była w swej historii kilkukrotnie palona przez jakichś religijnych pomyleńców w imię tego czy innego boga. Wiedza jednak powinna być dostępna dla wybranych, a nie ciemnego tłumu czy tłuszczy kierującej się nie rozumem ale najprymitywniejszymi odruchami… (Daniel Laskowski)

*

Już to kiedyś czytałem... nic nowego, a szkoda (Stanisław Sawkiewicz)


*

Witam;

Aż miło widzieć tyle komentarzy na blogu, więc musiałem, po prostu musiałem napisać…

Moim skromnym zdaniem to bajka, że kosmici odwiedzają Ziemię. Według mnie taka cywilizacja może istnieć równolegle z naszą, np. mieć bazy w głębinach oceanicznych. Ukryte wejścia w szelfach kontynentalnych. Wykorzystywać energię geotermiczną. No i oczywiście są na wyższym poziomie technicznym. Spójrzmy, niedawno odkryto nową planetę w Układzie Słonecznym…

Co do facetów w sukienkach. Franciszkanin Pio twierdził, że w naszym układzie jest jeszcze jedna zamieszkana planeta, na której istnieje inteligentne życie, ale bardzo różniące się od naszego. To, co bierzemy za UFO, to oznaka ich obecności tutaj. Bo Oni, już tu są. Biblia wspomina o niejakich nefilich, którzy żyją pod ziemią… Podobno zakosztowali w ludzkim mięsie.

„Podróże międzygwiezdne po prostu są niemożliwe. (…) Nie da się przewidzieć tempa rozwoju technologicznego, nawet naszej własnej cywilizacji. Nowe rozwiązania techniczne mogą w przyszłości zaskoczyć nawet najśmielszych futurystów czy też bezkrytycznych fanów Dänikena włącznie. Jednak żadne z nich nie może przekroczyć praw fizyki, które wszędzie we Wszechświecie są takie same” – pisze w książce pt. „UFO, Däniken i zdrowy rozsądek” profesor Janusz Gil. Do książek, które warto mieć na swojej półce, należy bezsprzecznie pozycja napisana przez profesora, który za życia piastował stanowisko dyrektora Instytutu Astronomii Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Tadeusza Kotarbińskiego na Uniwersytecie Zielonogórskim. Polecana przez Ministra Edukacji Narodowej, przeznaczona do użytku szkolnego i wpisana do zestawu książek pomocniczych do nauki fizyki i astronomii na poziomie szkoły ponadpodstawowej. Numer w zestawie 176/95.

Trudno mi się sprzeczać z kimś o takim dorobku naukowym. Najprostsze wytłumaczenie jest więc takie, że są one w dużej części ziemskiego pochodzenia. A wszystko na to wskazuje, że tysiące lat p.n.e. na naszej planecie kwitła wysoko zaawansowana technicznie cywilizacja. Z każdą dekadą nasze horyzonty myślowe poszerzają się, a poglądy ulegają metamorfozie. Warto o tym pamiętać. Fani Danikena niestety muszą wziąć pod uwagę odkrycia naukowe i prawa fizyki, inaczej bujają w obłokach. Powinniśmy raczej zadać sobie pytanie: dlaczego media, a głównie Hollywood, tak nachalnie przedstawia nam kosmitów z latających talerzy, i to w zasadzie odkąd istnieje kino? Czyżby komuś na tym zależało?

I na koniec, do komentatorów, jak możecie wierzyć w bajki zakłamanej instytucji, jaką jest Kościół Katolicki, który przecież wznosi się na fundamencie fałszywej religii? Wystarczy, że powiedzą coś o kosmitach, a wy już merdacie ogonkami. Nie macie jakiegoś nawet najmniejszego przebłysku, chwileczkę, przecież już tyle razu nas okłamali…

Archiwa Watykańskie. Bezcenna biblioteka. Czy ktoś was czytał Platona? Przecież tego się nie da czytać? To jeden wielki bełkot. Ludzie w średniowieczu wierzyli, że świat to 4 żywioły… A przecież większość to rozprawy filozoficzne i teologiczne. Może góra 10% z tego warta jest uwagi.

Jestem pewien, że wyjdą z tą informacją do świata, że Obcy istnieją i latają jak w Wojnach Gwiezdnych, ale mają w tym ukryty cel.

Notatkę sporządził: (Agent 007)

*

...obecny " regres " w UFO to efekt tego ,że USA  i może ktoś jeszcze już latają po cichu na inne planety w celu poszukiwania tanich surowców , koszty wydobycia na ziemi z powodu utrudnień , olbrzymich kosztów , niebezpieczeństw zawalenia po prostu robią się nieopłacalne , stąd wysiedlanie Murzynków Bambo w Afryce jako "ostatni krzyk" zasobów naturalnych ziemi......

jeśli mason Franciszek już o tym śpiewa to będzie to doskonała zasłona dymna ,która odwróci  uwagę od nadlatujących surowców ....bo wszyscy skupią  się na aspekcie " duchowo - poznawczym".........tym czasem " marsjańska ropa " może już nawet w tej chwili jest składowana w kosmicznej przestrzeni - przecież w tym stanie nieważkości to idealny magazyn !

w filmie OBCY - 8 PASAŻER Nostromo ów statek " wiezie " 20 000 ton wzbogaconej rudy - to oczywiście fikcja , ale....  nie dziś ........
wprawdzie Obcy to metafora innych problemów i tematów, ale sam pomysł fedrowania "węgla" z innej planety to dzisiaj już żaden problem .....


....pozdrawiam (A.P.)


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 27/2015, ss.32-33

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

sobota, 15 marca 2014

HITLEROWCY, WATYKAN I TEORIA SPISKU



Ktoś mógłby zapytać, co wspólnego mają ze sobą neohitlerowcy, Watykan, teoria spisku i na dodatek UFO? Pozornie nic. Jedno nie ma się w ogóle do drugiego a do trzeciego i czwartego absolutnie nie...

Tak to się tylko wydaje. Spójrzmy na poniższą tabelę:

Zamachy na papieża JANA PAWŁA II

Data
Miejsce
Zamachowiec(wcy)
1980.XI.
Watykan
NN, próbę udaremniono.
1981.02.16.
Karaczi (Pakistan)
NN, zamachowiec rozerwał się własną bombą.
1981.05.13.
Watykan
Mehmed Ali Agça z Szarych Wilków, próba udana.
1982.05.12.
Fatima (Portugalia)
Ks. Juan Fernandez Krohn, próbę udaremniono.
1982.XI.
Kraj Basków (Hiszpania)
ETA, próbę udaremniono.
1983.II.
Mediolan (Włochy)
Mustafa Savas z Szarych Wilków + kilku innych ob. Turcji zam. w RFN, próbę udaremniono.
1984.05.08.
Seul (Korea Pd.)
NN, próbę udaremniono.
1984.09.17.
Montreal (Kanada)
NN, próbę udaremniono.
1985.01.26.
Caracas (Wenezuela)
Ojczyzna-Rodzina-Wolność (organizacja neonazistowska), próbę udaremniono.
1985.05.14.
Venlo (Holandia)
Esmet Assan z Szarych Wilków, próbę udaremniono.
1986.11.26.
Sydney (Astralia)
NN, próbę udaremniono.
1987.VI.
Polska
Organizacja Abu Nidal zamierzała dokonać zamachu na papieża w Polsce, próbę udaremniono.
1988.05.15.
Lima (Peru)
NN, eksplozja 4 bomb + samochód pułapka, zamach nieudany.
1989.VI.
Kopenhaga (Dania)
Organizacja neonazistowska zamierzała dokonać zamachu na papieża w czasie wizyty w Skandynawii, próbę udaremniono.
1990.IV.
Czechy i Słowacja
Aresztowano 4 ob. Turcji z organizacji Szare Wilki, próbę udaremniono.
1990.09.10.
Jamasukro (Wybrzeże Kości Słoniowej)
Opozycja zamierzała zorganizować zamach na życie papieża w czasie konsekracji bazyliki, zamach udaremniono.
1991.II.
Watykan
Zagrożenie zamachem ze strony ekstremistów arabskich w związku z wojną w Zatoce Perskiej.
1993.VI.
Foligno (Włochy)
Jan Bułka, zamach udaremniono.
1995.01.15.
Filipiny
1 Pakistańczyk + 22 ekstremistów muzułmańskich, zamach udaremniono.
1997.IV.
Włochy
Aresztowano kilku ekstremistów prawicowych przygotowujących zamach, który udaremniono.
1997.04.12.
Sarajewo (Bośnia i Hercegowina)
Znaleziono i rozbrojono 23 bomby, zamach udaremniono.
1997.05.11.
Bejrut (Liban)
Islamscy terroryści zamierzali ostrzelać samolot papieża rakietami „Strzała”, zamach udaremniono.
2000.03.24.
Jerozolima (Izrael)
Faszystowska organizacja Kach zamierzała dokonać zamachu w czasie wizyty papieża w Izraelu, zamach udaremniono.
2001.I.
Watykan
Ekstremiści islamscy planują dokonanie kolejnego zamachu na papieża.
2002.III.
Watykan
Papież znacznie podupadł na zdrowiu, szczególnie daje się mu we znaki artretyzm w kolanie. A może to efekt kolejnego zamachu???
2002-06-05
Watykan
NN Włoch - niezrównoważony psychicznie osobnik usiłował podejść do papieża z atrapą bomby. Czyżby chodziło o zbadanie możliwości przeniknięcia terrorysty w pobliże Jana Pawła II?

Ciekawa tabela- nieprawdaż?

Aż w 8 przypadkach na 25, zamachy były organizowane przez ludzi związanych z organizacją Szare Wilki lub innymi organizacjami neonazistowskimi.[1] Szare Wilki jest to organizacja faszystowska i skrajnie prawicowa, wsławiona wieloma mordami politycznymi. W pozostałych kilku przypadkach, ślad po zamachowcach prowadzi na Bliski Wschód. Teraz, po zamachu 11 września 2001 roku na budynki WTC i Pentagon można z całą pewnością stwierdzić, że na tymi wszystkimi zamachami mógł stać Usama ben-Laden i jego organizacja terrorystyczna al-Quaeda i wspierające ją służby specjalne krajów takich, jak: Irak, Pakistan, Libia, Sudan czy Iran. Mord na papieżu byłby dla niej mordem na czołowej postaci religijnej Europy i jednym z przywódców świata zachodniego. To oczywiste.

W 1987 roku brałem udział w operacji zabezpieczenia wizyty Jana Pawła II w Szczecinie. Służby operacyjne i operacyjno-kontrolerskie Wojsk Ochrony Pogranicza skierowały swe zainteresowania głównie na rozpoznanie potencjalnych terrorystów z Abu Nidala - skutkiem czego podejrzanym był każdy Arab przekraczający granicę PRL - szczególnie z kierunku zachodniego. I co ciekawe - okazało się, że wszelkie informacje o planowanym zamachu polskie służby specjalne otrzymały z... Langley![2] Nie zatrzymano wtedy żadnego terrorysty, ale nie zezwolono na wjazd kilku Arabom, co do których istniały podejrzenia, że nimi mogą być. Zastanawiające jest to, jakie byłyby implikacje polityczne takiego zamachu w PRL. Jeżeli byłby on udany, to Amerykanie - a raczej żydowski establishment - miałby wspaniały pretekst do rozprawy z Arabami w strefie Gazy i na wschodnim brzegu Jordanu. Poza tym poleciałyby kolejne oskarżenia pod adresem ZSRR i innych krajów socjalistycznych: NRD i CSRS. Podejrzewam więc, że to nie Abu Nidal groził Ojcu Świętemu tego skwarnego lata 1987 roku w Polsce, ale zupełnie inne siły...

Jest to zbyt oczywiste. W rzeczywistości bowiem, Abu Nidal czy al-Quaeda byłyby jedynie figurantem, który miałby wykonać brudną robotę na zlecenie. I to zlecenie mogło nadejść z któregoś kraju Ameryki Łacińskiej, a dokładniej z zamieszkujących tam niemieckich fanatyków, marzących o wskrzeszeniu IV Rzeszy! Neonaziści kombinują dobrze: zabójstwo papieża w okresie Zimnej Wojny mogło doprowadzić do destabilizacji sytuacji politycznej na tyle, żeby doprowadzić do bezpośredniej konfrontacji NATO z Układem Warszawskim i w rezultacie do wybuchu w Europie III Wojny Światowej. To dlatego skrajnej prawicy był tak wygodny „ślad bułgarski” w sprawie zamachu na Jana Pawła II i proces I. Antonowa, NB - była to typowa sprawa poszlakowa, bo nie było żadnego bezpośredniego dowodu. „Bułgarski ślad” był wygodny dla antykomunistów i dlatego ta brednia była aż tak żywotna.

Nie zgadzam się również z hipotezą Tada Szulca, który twierdzi, że zamach na papieża, to robota francuskich neo-katarów czy neo-templariuszy. Hipoteza ta ma pewne pozory prawdopodobieństwa, bowiem faktycznie takie ugrupowania istnieją i rzeczywiście nie pałają wielką miłością do Kościoła katolickiego. Z drugie jednak strony, zabicie Jana Pawła II nie dawało im absolutnie nic, poza zaspokojeniem chęci zemsty za wydarzenia z XII i XIII wieku. Ci ludzie nie są fanatykami, ale pragmatykami i po prostu im się to nie opłacało!

Po drugie: papież jako przywódca religijny Europy był wrogiem nazizmu i totalitaryzmu we wszelkiej postaci i przeciwstawiłby mu się z całą mocą, czemu niejednokrotnie dawał wyraz w swych homiliach.

No i wreszcie po trzecie: sprawy finansowe Watykanu - materia wyjątkowo ciemna i mglista, która stała się przyczyną śmierci Jana Pawła I. To, że Jan Paweł I został skrytobójczo zamordowany jest poza wszelką dyskusją. Zamierzał on uporządkować sprawy finansowe Państwa Kościelnego. I wtedy wyszły na jaw szwindle Banco Ambrosiano i stowarzyszonej z nim loży masońskiej P-2 (Pi-Due). Wydaje się, że Gianpaolo ruszył kamień, który uruchomił lawinę. Zmiażdżyła go ona w 31 lub 33 dniu sprawowania urzędu...

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi tylko o pieniądze. W przypadku Watykanu są one szczególnie brudne: są to pieniądze nazistów i ich ofiar, są to pieniądze mafii i różnorakich służb specjalnych... Ujawnienie źródeł finansowania Kościoła katolickiego stałoby się straszliwym skandalem i gwoździem do trumny tej instytucji. Sytuację tą wykorzystują propagandowo różne skrajne lewicowe, syjonistyczne i faszystowskie szmatławce, których niewybredne ataki zawierają spory ładunek prawdy o finansach Kurii Rzymskiej.

Dlatego teraz rozumiesz Czytelniku, skąd wziął się egzotyczny alians tureckich faszystowskich nacjonalistów, żydowskich skrajnych szowinistów i południowoamerykańskich neonazistów. Jak już to opisałem w jednym z rozdziałów, nad polami bitew Wojny w Zatoce pojawiały się dziwne latające talerze z trójkolorowymi emblematami kajzerowskich Niemiec. Nie Iraku, ale właśnie Niemiec... - a zatem rację miał dr Frank E. Stranges, który twierdzi, że niektóre UFO są pojazdami używanymi przez hitlerowców w tajnych misjach. Kto wie, czy to nie one są odpowiedzialne za napędzanie machiny wojennej na świecie...

Papież swym autorytetem jest osobą, która przeszkadza w realizacji neohitlerowskich celów powołania do życia IV Rzeszy. Dlatego należy go usunąć, by do głosu mógł dojść kardynał sprzyjający neonazistom. Zamachy ustały tylko dlatego, że obecnie Jan Paweł II ma już 82 lata i zabicie go jest już pozbawione sensu. Dlatego należy uważnie patrzeć na otoczenie papieża, bowiem potencjalny neohitlerowiec znajduje się w jego otoczeniu i jest jednym z pretendentów do papieskiego tronu. To tłumaczy także wściekły upór, z jakim Jan Paweł II trzyma się władzy w Watykanie, bowiem zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa.

Jak już tu powiedziałem, nie zdziwię się, jeżeli okaże się, że Usama ben-Laden i trzon jego al-Quaedy znajdzie się gdzieś w Andach, u swych niemieckich braci w terroryźmie. Z okładanego amerykańskimi i brytyjskimi bombami Afganistanu mógł wywieźć go hitlerowski latający talerz i nikt nie byłby w stanie tego stwierdzić, bowiem żaden Europejczyk nie zobaczyłby go. Z prostej przyczyny, że talibowie zabiliby go od ręki. Ciekawy jestem, co takiego zobaczył amerykański dziennikarz D. Pearl bestialsko zamordowany w Kabulu na początku 2002 roku. Czy było to nazistowskie UFO?

Sprawa obsadzenia tronu Piotrowego jest kwestią bliskiego czasu. Być może siły ciemności, o których piszą wszystkie objawienia i przepowiednie, mogą dotyczyć właśnie tego węzłowego punktu w historii naszej cywilizacji, którym będzie konklawe po śmierci Jana Pawła II... 


---oooOooo---


Te słowa napisałem jeszcze w 2000 roku. Jeszcze wtedy wierzyłem w brednie wypisywane przez różnych pismaków na usługach CIA i innych służb widzących UFO nad Irakiem, gdzie miała być składowana wszelkiego rodzaju BMR. Okazało się to wszystko wierutnym kłamstwem sprokurowanym na rzecz uzasadnienia II Wojny w Zatoce i wyciągnięcia ręki po arabską ropę naftową z irackich złóż.

Czy możliwy byłby alians pogrobowców III Rzeszy i Talibów? W zasadzie niewykluczony, bo i jedni i drudzy chcą zniszczyć cywilizację Zachodu i jak widać, nie cofnęliby się przed niczym. Nawet przed próbą zabicia przywódcy jednej z największych wspólnot religijnych Zachodu. Ale…

Oczywistym się także wydaje przyczyna zamachu na Jana Pawła II. To nie była robota KGB, bo w takim przypadku Jan Paweł II zakończyłby swój pontyfikat już 13.V.1981 roku. Po prostu dlatego, że KGB nie spartoliłoby roboty, jak Agca. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A finanse Watykanu, to wyjątkowo ciemna materia… Teraz, po latach wychodzą powiązania finansistów watykańskich z masońską lożą P2 i mafią, która prała w Watykanie brudne pieniądze… Mówi się o tym, że NSZZ „Solidarność” dostała od Jana Pawła II wsparcie finansowe w wysokości kilku (mówi się o czterech) milionów USD w złocie i że złoto to było mafijne. Watykan nie oddał tej kasy i mafia wydała wyrok, resztę znamy.           

A tak już nawiasem, to Jan Paweł II zmarł 2.IV.2005 roku. Po nim nastąpił na Tron Piotrowy kardynał Josef Ratzinger vel Benedykt XVI, a po jego spektakularnej abdykacji Stolicę Piotrową objął kardynał Jorge Mario Bergoldio alias Franciszek. Nie pojawił się żaden Murzyn, a po nim Piotr Rzymianin, po którym miał być koniec Kościoła katolickiego. A zatem przepowiednie bpa Malachiasza się nie sprawdziły. Ale z drugiej strony, to sprawdziła się przepowiednia mówiąca o końcu Kościoła katolickiego, jaki znaliśmy dotychczas. Papież Franciszek powoli demontuje zaskorupiałe struktury kościelne i powoli przewietrza rzymskie gabinety figur woskowych. Ciężka to i niebezpieczna praca i obawiam się, żeby tego dzieła nie przerwała czyjaś zbrodnicza ręka… Bo tylko tym można wytłumaczyć, że papież przebywa w hotelu a nie w swych apartamentach, gdzie zamordowano już niejednego Ojca Świętego…



[1] Tadeusz Guz w swej pracy doliczył się aż 33 prób zamachów na Jana Pawła II.
[2] W Langley znajduje się siedziba Centralnej Agencji Wywiadowczej USA - czyli CIA.