Powered By Blogger

sobota, 8 stycznia 2022

Zestawienie: Katastrofy lotnicze w 2021 r. (1)



Stanisław Bednarz

 

 Styczeń

  9 stycznia Indonezja. Samolot Boeing-737-524 z 1994 roku  Sriwijaya Air realizujący lot SJ182 zniknął z indonezyjskich radarów 4 minuty po starcie z Dżakarty. Maszyna leciała do miasta Pontianak w prowincji Borneo Zachodnie. Na pokładzie znajdowało się 6 osób z załogi i 56 pasażerów: 46 dorosłych, 7 dzieci i troje niemowląt… Boeing zniknął z radarów ok. godziny 11:30 WIB (godz. 8:30 CET). Dopiero przed godziną 15 czasu polskiego Ministerstwo Transportu Indonezji potwierdziło, że samolot się rozbił. cztery minut po starcie z Dżakarty. Samolot spadł do morza w pobliżu wyspy Laki - poinformował media minister transportu Budi Karya Sumadi. Laki znajduje się 24 kilometry na północny-zachód od Dżakarty. Lokalni urzędnicy poinformowali, że rybacy łowiący ryby w pobliżu wyspy mieli słyszeć "podwójną eksplozję" dochodzącą spod wody. Z danych serwisu FlightRadar24 wynika, że Boeing stracił ponad 10.000 stóp wysokości w mniej niż jedną minutę.

                                              2 stycznia w USA  rozbił się  prywatny Piper PA-24-250 Comanche. Samolot uderzył w dom w Lyonie Township na północ od lotniska Oakland Southwest Airport (Y47), New Hudson w stanie Michigan, po czym nastąpił pożar. Samolot został zniszczony, a trzech pasażerów zostało śmiertelnie rannych. Mieszkańcy domu uciekli bez obrażeń.

                                              8 stycznia w Rosji  rozbił się prywatny Piper PA-28-180 Cherokee B. Zderzył się tuż po starcie z Cessną 152, która właśnie znajdowała się w powietrzu, i rozbił się w pobliżu lotniska Gostilici w okręgu  łomonosowskim w obwodzie petersburskim. Zginęło 3 pasażerów Pipera, a samolot został zniszczony. Cessna doznała niewielkich uszkodzeń podwozia przedniego i bezpiecznie wylądowała.

                                              9 stycznia w USA  Cessna 560 Citation V, linii  SX Transport LLC została zniszczona, gdy uderzyła w teren w obszarze Gór Baranich na południowy wschód od Pine Grove w stanie Oregon.  Samolot odleciał z lotniska Troutdale w stanie Oregon o godzinie 22:08 UTC. Samolot uzyskał zgodę na wznoszenie się do FL230 przez Seattle Center, ale kontynuował wznoszenie, aż osiągnął FL310 dwadzieścia minut po starcie. W tym momencie zapisy ADS-B pokazują, że samolot rozpoczął opadający skręt w prawo, który zakończył się ruchem spiralnym w dół, aż uderzył w teren. Zginęły 2 osoby.

                                              12 stycznia w Kenii rozbił się samolot kenijskich sił powietrznych Harbin Y-12 w nieznanych okolicznościach na wzgórzu Irima w Parku Narodowym Tsavo East niedaleko Voi w Kenii. Wszystkie 4 osoby zginęły.

                                              18 stycznia w Katowicach lądował awaryjnie samolot SAAB 340 po utracie ciśnienia w kabinie nad granicą słowacko-polską. Na pokładzie było 12 osób i 2 psy. Samolot leciał w  locie czarterowym  z Malty do Katowic. Wszystko zakończyło się szczęśliwie.

                                              24 stycznia w Brazylii  rozbił się mały samolot Beechcraft 95-B55 Baron firmy  Construtora Meirelles Mascarenhas Ltd. uderzył w  pole w  dzielnicy Luzimangues natychmiast po starcie z lotniska Porto Nacional - wybuchł pożar po katastrofie. Pilot i pięciu pasażerów zginęło w wypadku. Samolot wiózł część drużyny Palmas Futebol na mecz  do Golani. Zginęło czterech zawodników, prezes stowarzyszenia i pilot samolotu.

Helikoptery

                                              1 stycznia w Kanadzie rozbił się prywatny helikopter Robinson R44 Raven II. Wykonywał lot w pobliżu Eaglesham w Albercie z jednym pilotem i trzema pasażerami na pokładzie. Około g. 20:00 MST helikopter zderzył się z terenem, 10 mn/~18,5 km na południowy zachód od Eaglesham (39 mn/~72,2 km na północny wschód od Grande Prairie, Alberta). Nikt nie przeżył; nastąpił pożar po uderzeniu. Zginęły 4 osoby.

                                              14 stycznia w Turkmenistanie rozbił się helikopter Służby Straży Granicznej podczas lotu patrolowego. Uderzył w wieżę przesyłową wysokiego napięcia niedaleko Jaszłyk i rozbił się. Wszyscy 3 pasażerowie zginęli w katastrofie.

                                              16 stycznia. Śmigłowiec Filipińskich Sił Powietrznych Bell  UH-1H lecący z zaopatrzeniem w górzysty teren rozbił się podobno po awarii silnika. Wszystkich  7 pasażerów zginęło w katastrofie.

                                              20 stycznia w Wenezueli rozbił się helikopter prywatny MD 500E. Helikopter uderzył w wody zbiornika Boconó-Tucupido w gminie San Genaro de Boconoíto w Wenezueli. Na pokładzie były  4 osoby, które zginęły w wypadku.

                                              20 stycznia w USA rozbił się helikopter Sikorsky UH-60A Black Hawk Gwardii Narodowej.  Śmigłowiec, przydzielony do kompanii C, 171. batalionu lotnictwa ogólnego wsparcia Gwardii Narodowej Armii z Nowego Jorku, uderzył w farmę na południowy zachód od Mendon w hrabstwie Monroe w stanie Nowy Jork podczas rutynowego lotu szkoleniowego. Nastąpił pożar po katastrofie. Wszyscy trzej pasażerowie zostali śmiertelnie ranni, a wojskowy helikopter medyczny został zniszczony.

                                              21 stycznia. W RPA helikopter ratunkowy Bell 430 „Netcare 1” Kancelarii Radcy Prawnego rozbił się na otwartych polach między Ladysmith i Colenso w Kwa Zulu-Natal. Wszystkich 5 pasażerów zginęło w katastrofie, a helikopter został zniszczony przez pożar po katastrofie. Leciał z Johanesburga do Natalu.

                                              29 stycznia na Kubie rozbił się helikopter Mi-8 uderzył w teren górski podczas lotu z Holguin do Guantanamo w Parku Narodowym Mensura. 5 osób zginęło, a helikopter został zniszczony.

 

Luty

                                              6 lutego w Gdańsku na lotnisku Airbus A320-271N Wizz Air podczas manewrów na lotnisku zderzył się z ciężarówką. Bez ofiar. 

                                              7 lutego w Paragwaju rozbił samolot Cessna 402B Sił  Powietrznych Paragwaju. Samolot leciał z Olimpo do Asunción. Rozbił się podczas lądowania w pobliżu międzynarodowego lotniska Silvio Pettirossi, niedaleko Asunción. Zginęło 7 osób. Jedna osoba została ciężko ranna, a samolot został zniszczony przez pożar.

                                              11 lutego w Meksyku  rozbiła się nieznanego typu Cessna  prywatna w nieznanych okolicznościach  koło Cofraida. Zginęły 3 osoby.

                                              20 lutego w Salwadorze rozbił się Piper PA-28-140 Cherokee prywatny. Rozbił się na zalesionym obszarze w Ilopango w Salwadorze. Trzy osoby zginęły  zginęło, a jedna została ciężko ranna.

                                              20 lutego w USA w Denver awaryjnie lądował Boeing-777-222 linii United Airlines. W lecącym w sobotę z Denver do Honolulu samolocie doszło do awarii prawego silnika. Na pokładzie było 231 pasażerów i 10 członków załogi. Linie United, do których należał Boeing, przekazały, że do awarii doszło niedługo po starcie, a maszyna zawróciła na lotnisko w Denver i zdołała bezpiecznie wylądować. Żaden z pasażerów nie ucierpiał. Części osłony wlotu silnika i osłon wentylatora oddzieliły się i opadły w dzielnicy mieszkalnej Broomfield. Nikt nie ucierpiał.

                                              21 lutego w Meksyku uległ katastrofie Learjet 45XR Sił Powietrznych Meksyku. Learjet 45XR obsługiwany przez Meksykańskie Siły Powietrzne rozbił się w pobliżu lotniska Xalapa w Meksyku i stanął w płomieniach. Zginęły 3 osoby.

                                              21 lutego w Nigerii uległ katastrofie Beechcraft B300 King Air 350 Nigeryjskich Sił Powietrznych. Leciał z  Abudży do Minna. Został zniszczony, gdy uderzył w teren wkrótce po starcie po zgłoszonej utracie mocy silnika w pobliżu międzynarodowego lotniska w Abudży. Samolot rozbił się na końcowej ścieżce podejścia do pasa 22 lotniska w Abudży, 7  osób na pokładzie zginęło.

                                              26 lutego w Kazachstanie  rozbił się AN-2T (staroć!!!) linii Asia Continental Airlines. Leciał jako ambulans z Bordalai do Kegen. Zaraz po starcie stracił moc silnika. Ocalało 5 osób.

Helikoptery

                                              2 lutego w USA  miała miejsce katastrofa helikoptera Sikorsky UH-60 Black Hawk  Gwardii Narodowej Idaho. Na pd. Lucky Peak niedaleko Boise, ID - Trzech członków Gwardii Narodowej z Idaho zginęło po tym, jak ich helikopter UH-60 Black Hawk rozbił się na południe od Lucky Peak w pobliżu Boise w stanie Idaho. Zła pogoda podobno opóźniła start samolotu SAR. Ratownicy dotarli do wraku o godzinie 00:15 MST i potwierdzili, że nikt nie przeżył. Zginęły 3 osoby.

                                              15 lutego na Wyspach Dziewiczych USA uległ katastrofie helikopter Bell 206B Jet Ranger. Helikopter uderzył w mocno zalesiony teren w nieznanych okolicznościach w Botany Bay, St. Thomas na Wyspach Dziewiczych podczas lotu do Saint Tomas. Helikopter został zniszczony w wyniku pożaru po katastrofie. Pilot i trzech powiązanych z nim pasażerów zginęło. Helikopter leciał jako taksówka powietrzna.

                                              23 lutego w Polsce koło Pszczyny  uległ katastrofie  helikopter prywatny Bell 429.  Maszyna rozbiła się na mokradłach w odległości około 300 metrów od lotniska.   2 osoby  w przedniej części (w tym pilot) zginęło na miejscu katastrofy, kolejnych dwóch  wyszło  z wraku samodzielnie i przeżyło z poważnymi obrażeniami, ale ich stan nie jest niebezpieczny.

 

Marzec

                                              1 marca w Chinach uległ katastrofie Beechcraft B300 King Air 350i linii Beidahuang General Airlines. Samolot podczas lotu rolniczego rozbił się w dzielnicy mieszkalnej w Ji'an w Chinach. Wszystkie 5 osób  zginęło. Trzy domy zostały uszkodzone, a jeden wieśniak doznał drobnych obrażeń.

                                              2 marca w Południowym Sudanie rozbił się Let L-410 South Sudan Supreme Airlines. Samolot leciał z Pieri do Yuai. Rozbił się wkrótce po odlocie z Pieri Airstrip w Sudanie Południowym.  Zginęło wszystkich 10 na pokładzie, dwóch pilotów i ośmiu pasażerów.

                                              13 marca w Kazachstanie uległ katastrofie An-26 Straży Granicznej. Rozbił się na lotnisku w Ałmaty lecąc z Astany. Zginęły 4 osoby z  6 na pokładzie.

                                              15 marca w USA, Floryda, rozbił się Beechcraft B36TC Bonanza operatora FL Eagle Aviation Inc. Po utracie mocy silnika samolot uderzył w teren jezdni i zajęty pojazd silnikowy w pobliżu pasa startowego podczas próby powrotu do punktu startu na lotnisku North Perry w Hollywood na Florydzie. Samolot został zniszczony w wyniku uderzenia i pożaru po zderzeniu, a 3 osoby zginęły.

                                              18 marca w Wenezueli rozbił się AN-2 z 1974 roku  nieznanego przewoźnika, odniósł poważne uszkodzenie w wypadku w stanie Bolívar. Podwozie upadło i zostało uszkodzone prawe dolne skrzydło i łopatki śmigła. Nikt nie zginął, prawdopodobnie przewoził narkotyki. Wspominam, bo to był AN-2 – staroć!!!

                                              20 marca w Kenii rozbił się Cessna 208B Grand Caravan  firmy Aeronav. Rozbił się na górzystym terenie w pobliżu Marsabit w Kenii, zginęły 2 osoby. Samolot leciał na Marsabit, aby zabrać pasażerów na spotkanie pokojowe w rejonie Ileret

                                              23 marca w Rosji na lotnisku wojskowym Szajkowska wskutek pomyłki zostały uruchomione katapulty w samolocie wojskowym  Tu-22 M3. Zginęły 3 osoby, jedna ranna.

                                              27 marca w Meksyku rozbił się samolot Cessna 401 latający jako taksówka powietrzna. Leciał z Hermosillo do Tucson. Rozbił się w Hermosillo, krótko po starcie z lotniska Hermosillo. Według pierwszych doniesień samolot uderzył w przewody elektryczne, zanim się rozbił. 6 osób zginęło  4 osoby zginęły na miejscu, 2 osoby w szpitalu, a 1 osoba  została ciężko ranna.

Helikoptery

                                              4 marca w Turcji rozbił się śmigłowiec armii tureckiej Eurocopter Cougar AS 532U2. Rozbił się w nieznanych okolicznościach w Bingöl (rejony kurdyjskie). 9 osób  zginęło, a  4 zostało rannych.

                                              7 marca we Francji rozbił się prywatny helikopter Aérospatiale AS 350B Ecureuil. Rozbił się koło Touques Calvados, Normandia. Helikopter rozbił się  wkrótce po starcie z prywatnej posesji. Pilot i pasażer zginęli w katastrofie. Zmarły pasażer został zidentyfikowany jako Olivier Dassault, spadkobierca zmarłego Serge'a Dassaulta, syna Marcela Dassaulta, założyciela Dassault Aviation. Jeden z najbogatszych ludzi.

                                              18 marca w Afganistanie  rozbił się helikopter Mi-17 armii afgańskiej. Podczas lądowania został ostrzelany i rozbił się w prowincji Maidan Wardak, dystrykt Behsud. Zginęło  wszystkie 9 osób.

                                              19 marca w Chinach rozbił się Bell 206 Jet Ranger. Helikopter wycieczkowy rozbił się w morzu w pobliżu miasta Xiamen w prowincji Fujian w Chinach, w tym momencie potwierdzono  3  ofiary śmiertelne.  4 osoby nadal szukają.

                                              31 stycznia w Afganistanie rozbił się helikopter Sikorsky UH-60A Black Hawk Armii Afgańskiej. Helikopter ANA Black Hawk wylądował awaryjnie w dzielnicy Nahre Siraj po awarii technicznej. Podobno trzech pasażerów zginęło w katastrofie, a nawet inni zostali ranni. Inne raporty mówią jednak, że nikt nie został ranny w tym incydencie.

 

Kwiecień

                                              7 kwietnia w Ekwadorze rozbił się ambulans sanitarny Piper PA-31 Navajo rozbił się w płytkiej wodzie Río Salitre w pobliżu kantonu Salitre w prowincji Guayas w Ekwadorze. Samolot odleciał z lotniska Lago Agrio  i miał wylądować na międzynarodowym lotnisku José Joaquín de Olmedo Zginęli piloci i lekarze, pielęgniarka i pacjent W sumie 6 osób.

                                              18 kwietnia we Francji rozbił się Robin DR.400/140B Dauphin 4 z Aeroklubu Paryż. Samolot leciał w locie treningowym z Beauvais-Tillé do Lognes-Emerainville. Uderzył  w teren otwartego pola w nieznanych okolicznościach w pobliżu Saint-Pathus, Seine-et-Marne. Samolot został zniszczony, a cztery osoby zginęły.

                                              20 kwietnia w Brazylii rozbił się Learjet 35A Eletric Power Construção. Samolot leciał z Bela Horizone na lot testowy. Wypadł z pasa startowego po wylądowaniu na pasie 13 na lotnisku Belo Horizonte. Samolot przeleciał przez ogrodzenie, złamał się na pół. Jeden pilot zginął, dwóch innych pasażerów zostało rannych. Pas startowy 13 ma dostępną długość lądowania wynoszącą 2364 metry, po której znajduje się przystanek o długości 150 m. Samolot wypadł z przystanku i przeleciał 60 m po trawie, zanim uderzył w ogrodzenie. Kontynuował kolejne 60 metrów, zanim zatrzymał się w krzakach po prawej stronie betonowej konstrukcji dla układu anten lokalizatora.

                                              23 kwietnia w USA rozbił się Piper PA-46-310P Malibu prywatny samolot odniósł niezgłoszone uszkodzenia po zderzeniu z górzystym terenem w pobliżu Waltreak, na zachód od Danville, hrabstwo Yell, Arkansas. 4 osoby na pokładzie samolotu odniosło śmiertelne obrażenia. O godzinie 21:58:30 MST osiągnięto maksymalną wysokość 20.200 stóp n.p.m. przy prędkości względem ziemi 147 węzłów. Powstał zstępujący zakręt w prawo.

                                              26 kwietnia w RPA rozbiły się dwa samoloty Cessna 172M Skyhawk Skyhawk Aviation. Dwa samoloty rozbiły się w wyniku zderzenia w powietrzu podczas nocnego lotu szkolnego. Zginęły 2+2 osoby. Łącznie 4.

                                              28 kwietnia w USA rozbił się Beechcraft C23 Sundowner prywatny. Został zniszczony, gdy uderzył w mocno zalesiony teren wkrótce po starcie z Spencer's Airpark w Middleburg na Florydzie. Trzy osoby na pokładzie zginęły.

                                              29 kwietnia w Meksyku rozbił się Piper PA-32-260 Cherokee Six TRN Aviation LLC. Samolot leciał z Del Norte do Laredo w Teksasie w locie biznesowym. Podczas startu zderzył się z dwiema zaparkowanymi ciężarówkami w pobliżu międzynarodowego lotniska Del Norte Samolot został zniszczony przez siły zderzenia i podobno zginęło sześć osób.

Helikoptery

                                              17 kwietnia w Peru uległ katastrofie Mi-17Sh-P Sił Powietrznych Peru. Peruwiański helikopter wojskowy rozbił się w wodach Río Urubamba w pobliżu Miaria w dystrykcie Megantoni w Peru. Pięciu członków załogi zginęło w katastrofie, pięciu uratowano, a dwóch zaginęło. Śmigłowiec był zaangażowany w misję rozpoznania antynarkotykowego.

                                              23 kwietnia w Zimbabwe rozbił się wojskowy Agusta-Bell AB 412. Rozbił się w Ruwa, 22 km na południowy wschód od Harare. Wszyscy trzej pasażerowie zginęli, a także dziecko na ziemi. Helikopter opuścił Bazę Sił Powietrznych Manyame podczas lotu szkoleniowego.

                                              25 kwietnia w Kanadzie rozbił się Aerospatiale AS 350B2 Ecureuil  operatora Helikopter Great Slave. Rozbił się w pobliżu Resolute Bay w Nunavit.  Zginęło  dwóch członków załogi lotniczej i biolog przyrody.

 

Maj

                                              4 maja w Dominikanie w nieznanych okolicznościach rozbił się Gulfstream G-IV prywatny. FAA poinformowała, że odrzutowiec Gulfstream G-IV rozbił się w nieznanych okolicznościach w pobliżu Samana na Dominikanie. Zginęła 1 osoba.

                                              4 maja w USA rozbił się Markiza Mitsubishi MU-2B-60 Northshore Group LLC. Samolot leciał z Wichita w Teksasie do Destin-Fort Walton Beach, Floryda. Mitsubishi MU-2B-60 Marquise uderzył w dom w nieznanych okolicznościach w Hattiesburg w stanie Mississippi. Zginęli trzy osoby w samolocie i mieszkaniec domu. Samolot został zniszczony, a czynnikiem mogła  być pogoda.

                                              6 maja w Brazylii rozbił się Cessna 210 Centurion, prywatny. Pilot stracił kontrolę nad samolotem między Itaitubą a Novo Progresso w stanie Pará. Samolot rozbił się i eksplodował. Wszyscy trzej pasażerowie zginęli w katastrofie.

                                              14 maja w Polsce pod Częstochową lądował awaryjnie na autostradzie Tecnam P2008 JC prywatny. Obyło się bez ofiar i rannych. Samolot leciał z Wrocławia do Rzeszowa. Na pokładzie był tylko pilot.

                                              21 maja w Nigerii rozbił się Beechcraft B300 King Air 350i Sił Powietrznych Nigerii. Rozbił się w pobliżu lotniska Kaduna. Zginęli wszyscy czterej członkowie załogi i siedmiu pasażerów. Łącznie 11 osób.

                                              23 maja na Białorusi  białoruskie władze pod pretekstem alarmu bombowego zmusiły do lądowania w Mińsku zarejestrowany w Polsce samolot Ryanair Boeing-737, lecący z Aten do Wilna. Na lotnisku milicjanci aresztowali działacza opozycji i współzałożyciela kanału Nexta Romana Protasiewicza oraz jego dziewczynę, obywatelkę Rosji Sofię Sapiegę. Cała Europa grzmi, zamknięto przestrzeń powietrzną UE dla samolotów Białorusi – i słusznie.

                                              29 maja w USA rozbił się Cessna 501 Citation I/SP  prywatnego przewoźnika JL&GL Productions LP. Samolot leciał ze Smyrna w stanie Tennessee do Beach Palm na Florydzie.  Maszyna uderzyła w jezioro Percy Priest, krótko po starcie z lotniska. Samolot wystartował o godzinie 10:53 EST i rozpoczął wznoszenie się w prawo. Po osiągnięciu 2900 stóp samolot obniżył się na około 1800 stóp, po czym wzniósł się ponownie na 3000 stóp. Następnie samolot zaczął gwałtownie opadać i uderzył w wodę jeziora. Zginęło 7 osób.  Wśród ofiar jest 58-letni aktor Joe Lara, który grał w latach 90. w serialu telewizyjnym „Nowe przygody Tarzana”.

Helikoptery

                                              1 maja w Gwatemali rozbił się Bell 206B-3 JetRanger III Helicópteros Fumigadores y Corporaciones SA. Leciał z Finca el Baluarte do Gwatemala City. Został zniszczony, gdy uderzył w pole uprawne w Tiquisate. Cztery z pięciu osób na pokładzie odniosły śmiertelne obrażenia.

                                              10 maja w Chinach podczas gaszenia pożarów rozbił się Changhe Z-8AWJS  Leśnej Policji Zbrojnej. Helikopter rozbił się na jeziorze Erhai w mieście Dali w Chinach, próbując czerpać wodę i, aby oczyścić i nawodnić obszar spalony przez pożar lasu. Dwóch pilotów zginęło w katastrofie, dwóch innych członków załogi zaginęło. Zostali znalezieni później i uznani za zmarłych.

                                              19 maja w Peru rozbił się Bell UH-1H-II Super Huey Policji Peru Leciał z Mazamar do Junin w locie prywatnym? Rozbił się koło Puno, pilot nadał że będzie wykonywał awaryjne lądowanie. Dwa dni szukano wraku. Wszystkich pięciu pasażerów zginęło w katastrofie. Ich ciała oraz wrak helikoptera zlokalizowano 21 maja 2021 roku.

                                              25 maja w USA rozbił się gaśniczy  Sikorsky UH-60A Blackhawk firmy Brainerd Helicopters Inc. Rozbił się na zalesionych bagnach podczas lotu szkoleniowego w pobliżu międzynarodowego lotniska Leesburg na Florydzie. Wystąpił pożar po katastrofie. Były cztery ofiary. Wykonywał ćwiczenia zrzucania ognia, gdy utracono kontrolę nad łyżką, co spowodowało rozdzielenie sekcji wirnika.

 

Czerwiec

                                              8 czerwca w Brazylii rozbił się Cessna 310Q prywatnej firmy. Rozbił się w nieznanych okolicznościach w pobliżu Rondonópolis, Mato Grosso. Wszystkie 4 osoby  zginęła, gdy samolot eksplodował i został zniszczony.

                                              10 czerwca w Birmie rozbił się Beechcraft 1900 D Sił Powietrznych Birmy. Samolot leciał z Naypyadav do Anisakan. Rozbił się w nieznanych okolicznościach w pobliżu Pyin Oo Lwin, 1,8 km na północny zachód od lotniska Anisakan. W katastrofie zginęło dwunastu pasażerów, a czterech zostało rannych.

                                              12 czerwca we Francji rozbił się Robin HR.100/250TR prywatny. Samolot leciał z Lille do Antwerpii. Samolot rozbił się wkrótce po starcie z lotniska Lille i zapalił się. Wszystkie 3 osoby zginęły.

                                              16 czerwca  w Kongo „Demokratycznym.” Rozbił się Let L-410 Kin Avia. Samolot leciał z Bukavu do Shabunda z ładunkiem 1,6 ton. Rozbił się trzy minuty po starcie z lotniska Bukavu-Kavumu w DR Kongo. Cała trójka na pokładzie zginęła w wypadku. 

                                              19 czerwca w Rosji rozbił się Let L-410UVP  linii DOSAAF. Samolot wystartował z Tanaj ze spadochroniarzami. Został zniszczony w wypadku po starcie z lotniska Tanaj w regionie Kemerowo w Rosji. Samolot wykonywał czwarty lot tego dnia, przewożąc skoczków spadochronowych. Wstępne informacje sugerują, że silnik nr 2 uległ awarii wkrótce po starcie. Samolot uderzył w pole, gdy pilot próbował zawrócić. Zginęły 4 z 19 osób w tym dwóch pilotów.

Helikoptery

                                              6 czerwca w Afganistanie rozbił się Mi-17 Afgańskiej Armii Narodowej, rozbił się w dystrykcie Jaghato w prowincji Majdan Wardak w wyniku awarii technicznej. Były co najmniej trzy ofiary śmiertelne. 

CDN.

piątek, 7 stycznia 2022

Strącił grabiami samolot

 


Stanisław Bednarz

 

Wertując stare numery „Przekroju” natknąłem się na tak śmieszną opowieść, że aż trącącą absurdem. Opowieść o Polaku, który zniszczył niemiecki samolot Fieseler Fi 156 Storch…. grabiami. Tak śmieszne ze momentalnie przypomniała mi się przyśpiewka studencka „A mój wujek spod Sosnowca strącił  nosem odrzutowca”.

Nosem nie nosem. Źródło na temat tego, sprowadza się do wydania czasopisma „Przekrój” z lat 70-tych, w którym to pojawiła się opowieść Bronisława Jarosza ze Szczakowej, z nagłówkiem : „Jedyny wypadek w świecie – samolot zniszczony grabiami”.

W tej ponoć prawdziwej historii głównych bohaterów jest dwóch. Jednym jest rolnik i jednocześnie autor Bronisław Jarosz ze Szczakowej, który podesłał redakcji „Przekroju” swoją opowieść, a drugim pilot w samolocie rozpoznawczo-łącznikowym Fieseler Fi 156 Storch.







Ten zaczął podbijać przestworza w 1936 roku, a jego produkcja trwała przez 11 lat w wariantach uzbrojonych i nieuzbrojonych. Trzy samoloty w  połowie czerwca 1942 roku  wyruszyły z lotniska Czyżyny około godziny siedemnastej i po krótkim patrolu, dotarły nad głowy rolników w Niepołomicach, którzy zajmowali się zbiorami siana. Krowy i konie na okolicznych łąkach zaczęły szaleć, nieprzyzwyczajone do warkotu silników, a ludzie chowali się i padali na ziemię, kiedy trzej piloci uznali tego typu nękanie za świetną zabawę. Wykonali dwa przeloty, obniżając raz co raz pułap lotu do tego stopnia, że powietrze rozwiewało przesuszone na wiór siano. Przy trzecim już jeden z pilotów Luftwaffe dostrzegł stojącego w polu Bronisława Jarosza, który nie zważał na zagrożenie i czekał. Nie ugiął się jednak nawet pomimo tego, że samolot leciał na wysokości może trzech metrów. Czekał, aż hajlujący przez boczne okno pilot zbliży się wystarczająco blisko, aby z wściekłości rzucić w jego kierunku zaostrzone grabie, niby oszczepem. Ku zdziwieniu samego rzucającego, najpewniej grabie trafiły pilota, znajdując drogę ku jego twarzy przez boczne okno. Ten wzniósł się momentalnie w przestworza, szamocząc się z nieoczekiwaną bronią w kabinie. Chociaż zdołał się od niej uwolnić, odleciał w stronę Krakowa, a jeden z jego towarzyszy rozpoczął poszukiwania sprawcy. Nie udało mu się, bo przepełniony strachem Bronisław czmychnął do jednego z łanów żyta, a próby odnalezienia go w ciągu kolejnych dni przez spełzły na niczym. Mieszkańcy go kryli.

Co jednak stało się z potraktowanym grabiami pilotem Luftwaffe i jego samolotem. Jak się okazało, ranny lotnik nie doleciał do lotniska i „ostatkiem sił próbował przymusowo lądować w Pobiedniku”. Nie ukończył jednak manewru, bo stracił przytomność i spadł z wysokości na pola obok lotniska, rozbijając swego Fieselera Fi 156 Storch. Dalszych losów pilota nie znamy, ale koledzy ponoć próbowali mu pomóc, podczas gdy rozbity samolot czekał na sprzątnięcie do następnego dnia. Strata tego samolotu nie była podana w komunikatach wojennych prawdopodobnie z braku odpowiedniej rubryki “zniszczony przez grabie”.  Naprawdę czy "ku pokrzepieniu serc" Fieselerów Fi 156 używało polskie lotnictwo wojskowe i cywilne. Polskie lotnictwo używało 12 sztuk tego samolotu – w tym na pięciu Fi 156 widniały szachownice.

czwartek, 6 stycznia 2022

Alaskański Superwulkan

 

Mt. Cleveland - najbardziej aktywny wulkan z grupy wulkanów przy kalderze alaskańskiego superwulkanu

Zlokalizowano superwulkan na Alasce! Jego wybuch zaburzy funkcjonowanie świata.

 

Geofizycy odkryli istnienie superwulkanu pod archipelagiem Aleutów

 

Archipelag Aleutów obejmuje łańcuch wysp rozciągających się od wybrzeża Alaski aż po Kamczatkę. Administracyjnie należące do stanu Alaska Aleuty były obiektem badań geofizyków, którzy zlokalizowali w tym regionie drzemiący superwulkan mogący wybuchnąć. Eksplozja byłaby wówczas być tak duża, że zagroziłaby normalnemu funkcjonowaniu cywilizacji ludzkiej.

Aleuty są łańcuchem wysp wulkanicznych położonych w sąsiedztwie Rowu Aleuckiego. Rozciągający się łukowato archipelag stał się obiektem badań geofizyków z Amerykańskiej Służby Geologicznej.

Wyniki badań przyniosły interesujące wiadomości. Naukowcy zasugerowali tezę, że łańcuch Aleutów jest tak naprawdę pozostałością po ogromnej kalderze dawnego superwulkanu, który obecnie pozostaje uśpiony.

John Power z Obserwatorium Wulkanów Alaski powiedział, że ponowny wybuch superwulkanu byłby z taką mocą, że zagroziłby wielu ludziom zamieszkującym ten obszar oraz zaburzyłby funkcjonowanie cywilizacji na całym świecie.

 

Aleuty stanowią część wulkanicznego Ognistego Pierścienia Pacyfiku

Wulkaniczne wyspy stanowiące obramowanie kaldery wulkanicznej na Aleutach 

Odkryto superwulkan na Alasce. Gdzie się dokładnie znajduje?

 

Jakich metod badawczych użyli geofizycy z USA, aby postawić tak odważną tezę? Poza mapowaniem dna morskiego zastosowali również metodę rejestracji mikrotrzęsień ziemi za pomocą sejsmometrów.

Pomiary zostały zebrane dokładnie z wulkanów Herbert, Carlisle, Cleveland, Tana, Uliaga i Kagamil. Obecnie najbardziej aktywny z nich jest Cleveland. Wszystkie stożki znajdują się blisko siebie. Jak się okazuje, szczyty wymienionych aleuckich wulkanów układają się w kształt pierścienia.

Podczas mapowania dna morskiego w tym rejonie stwierdzono obecność niewielkich grzbietów o wysokości 130 metrów tworzących strukturę kaldery.

Geofizycy uspokajają, że odkrycie superwulkanu nie musi oznaczać, że wkrótce dojdzie do wybuchu. Jego identyfikacja przede wszystkim ma służyć większemu zrozumieniu procesów wulkanicznych zachodzących na terenie Aleutów

Naukowcy wciąż są na początkowym etapie badań. Dopiero kolejne miesiące przyniosą więcej informacji na temat drzemiącego pod powierzchnią oceanu aleuckiego superwulkanu.

 

Lokalizacja znanych superwulkanów na Ziemi

Moje 3 grosze

 

Nie dziwi fakt znajdowania się superwulkanicznej struktury na dnie morskim – wszak Islandia, Azory, Hawaje czy Galapagos znajdują się właśnie na szczytach pióropuszy gorąca z wnętrza Ziemi, które wypychają te wyspy ponad poziom lustra wody. Być może, w przyszłości ten superwulkan się obudzi i da głos… Aleuty należą do Ognistego Pierścienia Pacyficznego, więc wulkany tam nie nowina i obawiam się, że może to być fałszywy alarm.

Kaldery wulkaniczne powstają wskutek erupcji i opróżnienia komór magmowych – a są one gigantyczne, dość wspomnieć, że erupcja superwulkanu Toba na Sumatrze wyrzuciła w atmosferę 2500 km³ pylistej tefry, co omal nie doprowadziło do zagłady pierwszych grup Hominis sapientis 74.000 lat temu. Podobnie jak erupcje wulkanów Krakatau w 1883 roku, oceniana na VEI 6 i Katmai na Alasce w 1912 r., jednakże erupcja ta miała indeks zaledwie VEI 3.   

Aleuty są wulkanicznym archipelagiem znajdującym się w miejscy napierania na siebie dwóch płyt tektonicznych: Północnoamerykańskiej i Pacyficznej. Ta ostatnia wsuwa się pod Płytę Północnoamerykańską i dzięki temu właśnie na krawędzi Płyty Północnoamerykańskiej znajduje się łańcuch wulkanów. Być może opisywana kaldera była kiedyś superwulkanem, który eksplodował miliony lat temu, a dzisiaj jest już tylko wspomnieniem dawnej świetności o średnicy 30 km… Większą kalderę mamy pod Krzeszowicami. A zatem nie powinniśmy się martwić – magma ma ujście i nie powinna się gromadzić pod tymi wyspami. Martwmy się superwulkanami w Europie – Campi Flegrei, Laacher See i na Therze. Ich wybuchy mogą zagrozić cywilizacji europejskiej i obrócić nasz kontynent w perzynę.    

 

Źródło: https://geekweek.interia.pl/nauka/news-zlokalizowano-superwulkan-na-alasce-jego-wybuch-zaburzy-funk,nId,5748738?parametr=polecamy&fbclid=IwAR1mhOTXtZzC5SnLkks1xqcV7Rs37Aclb_7dOfYIjXOvcMsg6zDyPUB0ED8#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

poniedziałek, 3 stycznia 2022

Polskie elektrownie jądrowe: nadzieja czy hucpa?

 


Niedawno dotarł do mnie z redakcji „Nieznanego Świata” email o takiej treści:

 

W imieniu Redakcji chcielibyśmy poprosić Pana o kilka słów nt. planów budowy w Polsce elektrowni atomowych, zarówno przez KGHM jak i spółkę Solorza. Chodzi nam o specyfikację reaktorów, a także to, czy Polska jest na to gotowa pod względem np. wyszkolenia technicznego. W sumie "komuniści" pozostawili Świerk, a potem było długo, długo nic. Ciekawiłoby zapewne też czytelników Pana zdanie w świetle dostępności paliwa (kto na tym zarabia) oraz perspektywy budowy czystszych reaktorów fuzyjnych. Czy możemy liczyć na kilka słów komentarza?

 

Niestety nie znam planów KGHM i Solorza. Ale powiem wprost – nie dowierzam im a priori. Budowa jednej tylko elektrowni jądrowej to koszt 10 mld USD, czy nasz kraj ze zrujnowaną ekonomiką stać na taki wydatek? Mówię o tylko jednej i tylko w stanie surowym. A to dopiero początek.

Czytam prasę popularno-naukową i jak dotąd mówiło się o 10 lokalizacjach elektrowni jądrowych w Polsce - wszystkie one są związane z wodą – to jest warunek sine qua non ich istnienia, więc będą się znajdowały nad rzekami, jeziorami czy morzem. Dwie lokalizacje były w zasadzie pewne: Żarnowiec i Klempicz, gdzie miało pracować 8 reaktorów jądrowych po 1000 MW (1 GW) każdy. Niestety – wskutek gospodarczego załamania pod koniec lat 80-tych do ukończenia budów nie doszło. Poza tym po katastrofie w Czarnobylu spadło zaufanie do radzieckich konstrukcji nuklearnych.

Pamiętam protesty ekologów a także histeryczne wrzaski „Solidarności” – te ostatnie miały głównie podłoże polityczne, a nie ekologiczne czy medyczne. Pamiętam pogardliwe określenie Żarnowieckiej EJ – „Żarnobyl”, co najlepiej oddaje nastroje ludzi w tych latach. Wprawdzie w Czarnobylu były reaktory RBMK-1000, a w Żarnowcu miały być WWER-440 – bezpieczniejsze od czarnobylskich, ale presja ze strony społeczeństwa była silniejsza i na szczęście elektrowni nie zbudowano. Nie dziwię się tej presji – po katastrofie czarnobylskiej ludzie obawiali się przede wszystkim blokady informacyjnej, kłamstw i spóźnionej reakcji władz. W Żarnowcu miała potem powstać cukrownia, ale i to nie wypaliło – ogromna konstrukcja stoi porzucona nad Jeziorem Żarnowieckim i niszczeje.

Jeżeli idzie o EJ „Warta” w Klempiczu, to jest to poroniony pomysł na lokalizację takiego zakładu. Nie dość, że nad dopływami Warty i Noteci, to jeszcze w sercu kompleksu leśnego Puszczy Noteckiej.  W razie katastrofy zostanie zniszczony masyw borów sosnowych o pewnych walorach przyrodniczych z 17 rezerwatami przyrody.

Na temat pozostałych lokalizacji mogę tylko powiedzieć, że znajdują się w pewnej odległości od dużych miast naszego kraju, co w przypadku katastrofy daje szanse na ewakuację ich mieszkańców.

Ostatnio pojawiły się kolejne propozycje lokalizacji trzech elektrowni: Pątnów, Bełchatów i wspomniany już Żarnowiec. Podejrzewam, że ten ranking jeszcze się zmieni, być może nawet kilkakrotnie. Według Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. w 2033 r. zostanie uruchomiony pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co dwa-trzy lata, a cały program jądrowy zakłada budowę sześciu bloków. Jak na razie jest to melodia przyszłości. I nie wiadomo, czy w ogóle dojdzie do skutku, a trzeba coś robić bo – jak widać z ostatnich dni – Niemcy i Czechy będą blokować nasze elektrownie węglowe po to, by sprzedać nam ichni prąd uzależniając nas od ich elektrowni i kaprysów ich polityków. To oczywiste.

Co do specjalistów, to owszem, mamy atomistów m.in. na AGH i w Świerku (d. ZIBJ), ale nie mamy personelu do obsługi elektrowni jądrowych – tych trzeba dopiero wyszkolić, a to są wydatki… 

Co możemy zrobić? Albo iść ze wszystkimi wokół na udry, co jest możliwe przy rządach PiS i handryczyć się o każdy kilowat importowany zza granicy, albo… W jednym z moich opowiadań z cyklu „Opowiadania wakacyjne” pt. „Gdzieś w środku Trójkąta” rzuciłem następującą propozycję, i pozwolę sobie zacytować jego fragment:

 

„Nasza ‘Carribean Pearl’ była specjalnym statkiem do przewozu ekstra-specjalnych ładunków – najczęściej paliwa jądrowego z USA do Francji i Wielkiej Brytanii, i odpadów nuklearnych oraz zużytych prętów paliwowych w drugą stronę. Na mocy porozumienia z kwietnia 2012 roku, w Europie likwidowano wszystkie elektrownie atomowe starego typu, które zastąpiono elektrowniami ze źródeł ekologicznych i odnawialnych – jak zrobiono to w Niemczech, albo elektrowniami jądrowymi nowego typu i budowanymi na obszarach asejsmicznych. Sprawą zajęła się początkowo UNSCEAR, ale po kilku aferach korupcyjnych w Polsce Komisja Europejska sama zabrała się za reformowanie i postawiła na bezpieczeństwo energetyczne całej Unii. Dzięki temu północno-zachodnia Polska i przylegające do niej okręgi Niemiec stały się energetycznym centrum Europy Środkowej. Postawiono tam dwadzieścia potężnych elektrowni jądrowych biorących wodę z Odry i Morza Bałtyckiego. Drugą energetyczną bonanzą stała się północno-zachodnia Francja, gdzie na Półwyspie Bretońskim anglo-francuskie konsorcjum Golden Phoenix - Phènix d’Or Co. Ltd., wybudowano tedy tylko sześć, ale za to gigantycznych elektrowni jądrowych o mocy gigawata. Zaopatrywały one w prąd niemal wszystkie kraje starej dwunastki poza Grecją, która dostawała prąd ze Wschodniej Bonanzy.

Oczywiście taki moloch pochłaniał tony wzbogaconego uranu i toru. Część paliwa jądrowego dostarczała Unia, ale jedna trzecia pochodziła ze Stanów, Południowej Afryki i z Australii. I wtedy do Golden Phoenix - Phènix d’Or Co. Ltd. dołączyła się amerykańska korporacja John Dante Goldman Uranium Mining and Power Co.  Amerykanie mieli swoje własne zaplecze energetyczne bazujące na elektrowniach jądrowych utylizujących reaktory AP-1500 i najnowsze AP-2400. W Europie pracowały reaktory systemu Super Phènix i Ultra Phènix o mocy też powyżej dwóch gigawatów każdy. Transport tego ‘gorącego’ towaru odbywał się tylko morzem, by nie narażać na ataki ze strony różnego rodzaju terrorystów, ekstremistów i innych świrów, którzy już widzieli siebie w roli panów świata siedzących na bombach. Odbywał się właśnie takimi krypami, jak ‘Carribean Pearl’ – niewielkimi, nie rzucającymi się w oczy. W manifestach i konosamentach celnych figurowała ‘drobnica’. I tylko nieliczni wtajemniczeni wiedzieli, co woziło się naprawdę. Rządy nie zadawały wiele pytań, wszyscy byli zadowoleni – nawet protesty ekologów osłabły, kiedy okazało się, że technologia Super Phènix i Ultra Phènix jest w 99,999% bezpieczna i nie może się powtórzyć Three Mile Island czy Czarnobyl albo Fukushima. Nawet w przypadku trzęsienia ziemi o sile 9 stopni w skali Rychtera czy eksplozji nuklearnej w bezpośrednim sąsiedztwie elektrowni. Poza tym reaktory te odzyskiwały część paliwa jądrowego i dzięki temu ‘spalały’ mniejszą ilość uranu, toru czy plutonu. Teraz w tym rejsie wieźliśmy trzydzieści pojemników z elektrowni w Le Havre, w których miały się znajdować pręty paliwowe. Oczywiście zużyte pręty. Zapakowane w kilka warstw ołowiu, kadmu i czegoś tam jeszcze, co miało zabezpieczać przed promieniowaniem. A jednak nie zabezpieczyło i ‘trójka’ mnie martwiła. Promieniowanie oznaczało kłopoty. A tego chcieliśmy wszyscy uniknąć.”   

 

Ciekawe, nieprawdaż? Na razie całkowicie niewykonalne, ale za 10 czy 100 lat – kto wie? Osobiście nie jestem fanem energetyki jądrowej – ale jeżeli nie uda nam się powstrzymać efektu globalnego ocieplenia, a nie uda się jeżeli będziemy doń podchodzić jak w dniu dzisiejszym - to chcąc nie chcąc będziemy musieli przejść z energetyki węglowej na odnawialną i jądrową. Innego wyjścia na razie NIE MA. Rzecz w tym, by elektrownie były bezpieczne w 99,999999% - żeby nie powtórzyły się katastrofy, które opisałem wraz z dr Milošem Jesenským i Stanisławem Bednarzem w książce „Piekielne katastrofy nuklearne” – a było trochę tego! Osobiście pozwolę postawić za stodołą elektrownię nuklearną, wszakże pod jednym warunkiem – stuprocentowego bezpieczeństwa, a tego nikt mi nie zapewni…

Dlatego boję się elektrowni jądrowych w Polsce, które będą budowane przez polskie firmy. Nie ma się co łudzić – żyjemy w kraju, w którym wszystko jest mniej – więcej i w przybliżeniu – więc budowa elektrowni atomowej, urządzenia w którym liczy się skrajna precyzja groziłaby nieobliczalnymi skutkami. Pomijając już koszty zbudowania elektrowni trzeba będzie dodać do tego koszty paliwa nuklearnego, transportu paliwa i „popiołów” do mogilników, koszt mogilników i ich utrzymania, no i oczywiście fizyczna i operacyjno-techniczna ochrona tego wszystkiego. Kolejne koszty astronomiczne. Nie czarujmy się – na świecie niemało jest świrów, którym marzy się mała bombka albo jedna Bardzo Duża Bomba. I oczywiście władza nad światem. To tylko jedna elektrownia – a 10? Uważam, że jest to mrzonka przedwyborcza i nic ponadto.

Sprawa paliwa jądrowego i kto na tym zarobi – no oczywiście ci, od których odkupimy reaktory do naszych elektrowni. To oczywiste, bo nie mamy ani swoich złóż uranu i toru (a raczej mamy, ale małe i nieopłacalne) i nie mamy technologii do jego wzbogacania i przygotowania do eksploatacji. I za to będziemy zdrowo płacić. No i oczywiście transport. Każdy z nich to cała operacja logistyczna, bo transport musi jechać wyznaczonym i bezpiecznym szlakiem, musi być zabezpieczony przed radiacją i przez terrorystami – vide Operacja Oklahoma (przewozu materiałów radioaktywnych z Republiki Czeskiej do Szczecina przez terytorium Polski). A to są koszty i to niebagatelne.

Ale co tam paliwo! – najgorszym problemem są radioaktywne „popioły” pozostałe po reakcjach jądrowych. Nie dość, że trzeba to wyjąć z reaktora, to jeszcze zapakować w specjalne pojemniki i wywieźć pod strażą do mogilników. A gdzie mogilniki? W opuszczonych kopalniach? W bunkrach wojskowych? A może wywieźć do euromogilnika w Onkalo (Finlandia)? OK., ale to znowu są koszty. Czy stać nas na to w państwie zadłużonym na kilkaset miliardów?

Czy energia jądrowa może być czysta - owszem – jeżeli będzie to energia termojądrowa, w której zostanie wykorzystana reakcja wodorowo-helowa. A zatem taka, która jest wytwarzana przez nasze Słońce i inne gwiazdy. Plusem jest mnogość paliwa – wodoru mamy pod dostatkiem. Jak dotąd nie posunęliśmy się ponad stadium eksperymentu, więc nie ma o czym mówić. Obietnice uzyskiwania takiej energii są nęcące, ale… jak na razie nie mamy możliwości podtrzymywania takiej reakcji oraz przetwarzania super-twardego i przenikliwego promieniowania gamma w energię elektryczną. Opanowaliśmy tylko jeden aspekt tej reakcji i wykorzystujemy – w bombach H. Bombach wodorowych. Niestety.

Reasumując: mamy do czynienia z mrzonkami, bo wszystko rozbija się o pieniądze, a tych nie ma. Wątpię czy Solorz albo KGHM temu podoła. Energetyka atomowa jest w zasięgu ręki, ale wtedy i tylko wtedy, kiedy będzie opłacalna. Budowa elektrowni będzie trwała dziesiątki lat i to będzie taki miś na miarę naszych czasów jak z filmu Barei. Niestety, prawa fizyki można naginać, praw ekonomiki nigdy. Poza tym boję się polskiej (niestety!) bylejakości i filozofii, że „jakoś tam będzie”. Nie będzie. Elektrownia jądrowa to nie autostrada, przy budowie której buduje się parę willi – to szczyt precyzji a każda awaria może mieć nieobliczalne skutki. Pamiętajmy o tym.



Z ostatniej chwili

 

Media doniosły, że podjęto decyzję wybudowania polskiej elektrowni jądrowej w miejscowości Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo. Planowanie pierwszego bloku o mocy 1-1,6 GW określono na 2033 rok.

niedziela, 2 stycznia 2022

Zima stulecia 1978/79

 

Rozkład temperatur i pola barycznego w dniu 1.I.1979 roku o g. 12:00 GMT

Stanisław Bednarz

 

Jak parowozy   uratowały pasażerów przed zamarznięciem. Patrząc na dzisiejsze słońce, brak śniegu nie sposób nie wspomnieć o horrendalnym Sylwestrze i Nowym Roku 1978/1979  (potocznie tzw. zima stulecia choć nią nie była).

30  grudnia, za sprawą rzadko spotykanego układu  niżów i wyżów, zaczęły napływać do naszego kraju lodowate masy powietrza. Temperatura spadła do minus 25 stopni. Tej samej nocy, kiedy wszyscy świętowali rozpoczęcie się Nowego Roku, zaczął padać śnieg…

Przez cały dzień i noc sylwestrową spadło tyle śniegu, że jedni w ogóle nie dotarli na zabawy noworoczne, zaś inni zostali uziemieni tam, gdzie Nowy Rok witali. Śnieg padał przez cały Sylwester i Nowy Rok oraz 2 stycznia, siła wiatru dochodziła do 11 stopni w skali Beauforta, a temperatura spadała do minus 25 stopni C. Przez 92 godziny nieprzerwanie trwała zamieć, a dochodzące do wysokości 3,5 m zaspy sparaliżowały komunikację

Tymczasem u nas na południu Polski  i w Jordanowie w Sylwestra   panowała ciepła pogoda temperatura był +8°C.  U nas sielanka skończyła się  1 stycznia rano gdy już było -14°C,  ale skala zjawisk nie była tak ostra jak  w obszarze nizinnej  Polski.

Sparaliżowało kolej… Kto wyjechał pociągiem na spotkanie Nowego Roku utknął. W kolejnych dniach wskutek zakłóceń w transporcie zaczęło brakować węgla. Zamarznięte zwrotnice kolejowe i popękane szyny i trakcja spowodowały, że transporty węgla do elektrociepłowni docierały rzadko. Już samo to powodowało wielogodzinne opóźnienia pociągów, a znacznie je zwiększyło przyznanie przez Ministerstwo priorytetu składom wiozącym węgiel.

Pociągi towarowe również zatrzymywane były przez zaspy, a kiedy cudem dojeżdżały do miejsca przeznaczenia, węgiel był tak zmarznięty, że nie tylko nie dawało się go od razu użyć, lecz nawet rozładować z wagonów. 

Odwołano osiemset połączeń pasażerskich, a te, które utrzymano, biły rekordy opóźnień. Ot choćby nocny pociąg ze Szczecina do Białegostoku, który zgodnie z rozkładem miał być na stacji docelowej rano, tymczasem było już dobre południe, kiedy wyjechał… z Gdyni.








Obrazki z zimy stulecia 1978/79 lokomotywy contra potężne zaspy, stojące pociągi elektryczne i odkopywanie zwrotnic... 

Skład Kołobrzeg –Warszawa jechał – równo 26 godzin. „W okolicach Piły  w zaspach utknęły trzy pociągi osobowe. Nic dziwnego, że na dworcach rozgrywały się sceny apokaliptyczne. „Kłębiły się tłumy pasażerów. Jednak i oni utknęli w pociągach i na stacjach. Pociąg osobowy zdążający z Kielc do Katowic utknął w zaspach śnieżnych w okolicach Charsznicy, a pociąg jadący z Katowic do Gdyni dotarł do celu po 28 godzinach, mając 17 godzin spóźnienia.

W nieogrzewanych z powodu zerwania  trakcji  pociągach utknęły tysiące ludzi. Na ratunek wyruszyły  wtedy niezawodne parowozy, które dały upragnione ciepło do wagonów. Uruchomiono wszystkie czynne parowozy i one ruszyły na ratunek  zmarzniętym. Parowóz, jak poczciwe zwierzę  emanuje ciepło. W warunkach zimy tak ostrej szczególnie dobrze spisywały się Ty-2 lepiej przystosowane przez  dodatkowe zabezpieczenia. Składały się na nie: izolacja watą szklaną kotła i skrzyni tendrowej, instalacja ogrzewcza w skrzyni wodnej tendra, izolacja sprężarki, przeprowadzenie przewodów smarnych pod otulina kotła itp.

Było to niewątpliwie wynikiem nieplanowanej konfrontacji Wehrmachtu i służb transportowych z warunkami rosyjskiej zimy przełomu lat 1941/1942. „Zima stulecia” w Polsce zakończyła się 6 stycznia. Kiedy w marcu przyszedł czas na podsumowania, zauważono przytomnie, że zima 1978/1979 była wprawdzie nieco chłodniejsza i dużo bardziej śnieżna, zwłaszcza na północy Polski, niż zimy poprzednie, jednak szczególnie się nie wyróżniła dlatego zima stulecia trzeba  ująć w cudzysłów. Bo prawdziwe zimy tego stulecia to 1928/1929, 1939/1940 o nich innym razem.

 

Moje 3 grosze

 

W tym czasie wracałem z urlopu w Jordanowie do CS WOP w Kętrzynie – to była podróż przez całą Polskę. Nowy Rok witałem u koleżanek na ul. Przemysłowej – idąc wieczorem na domówkę stwierdziłem, że wiał ciepły wietrzyk od południa i było +8°C. Kiedy wychodziłem stamtąd o szóstej rano, to najpierw musieliśmy się uporać z drzwiami, które były zasypane do pół metra śniegiem. Temperatura przy Skawie spadła do -20°C, a kiedy dochodziłem do cmentarza, to poczułem uderzenia lodowatego wiatru z północnego-zachodu.

Następnego dnia wsiadłem w pociąg i pojechałem do Krakowa. O dziwo – bez opóźnienia. W Krakowie udało mi się wsiąść do pociągu do Warszawy, gdzie dojechałem już z opóźnieniem – bodaj czy nie 2 godzinnym. A potem kiblowałem w Warszawie na Centralnym następne 24 godziny, bo nic nie jechało w kierunku Olsztyna…

Po upływie doby udało mi się wsiąść do pociągu do Ełku, gdzie dojechałem po prawie 10 godzinach. W Ełku złapałem pociąg do Giżycka, a stamtąd do Kętrzyna. W sumie jechałem trzy doby. Na miejscu stwierdziłem, że byłem jednym z pierwszych, którym udało się dojechać! Niektórzy koledzy przyjechali dopiero po dwóch tygodniach!

A my przez te dwa tygodnie mieliśmy labę – zajęć dydaktycznych nie było, a zamiast tego odkopywaliśmy obiekty bazy ze zwałów śniegu. Potem przyszła odwilga i wreszcie wszystko wróciło do normy… Taka to była moja przygoda z zimą stulecia.