Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze Śródziemne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze Śródziemne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 października 2023

Obserwacja DD/RV nad Cieśniną Gibraltarską

 


Albert Rosales

 

Raport z obserwacji UFO:

Radziecki statek handlowy zaobserwował UFO na Morzu Śródziemnym

Data: czerwiec 1984

Lokalizacja: Cieśnina Gibraltarska, Hiszpania

Streszczenie: Poniżej znajduje się Raport o UFO Aleksandra G. Głoby, rosyjskiego marynarza i inżyniera, który w czerwcu 1984 roku obserwował z bliska UFO nad Morzem Śródziemnym przez lornetkę. Raport ten został zawarty w odtajnionych aktach UFO należących CIA dotyczących obserwacji sowieckich UFO. UFO przypominało mu „odwróconą patelnię” i miało szarawo-metaliczny połysk. Dolna część statku miała precyzyjnie okrągły kształt, a jego średnica nie przekraczała dwudziestu metrów. Wiele świateł oświetlało jego dolną część.

Rodzaj sprawy/raportu: Standardowy przypadek

Klasyfikacja Hynka: DD

Kształt przedmiotu(ów): Dysk

Liczba świadków: wielu

Funkcje specjalne/charakterystyka: związane z wodą, światła z UFO

Źródło: Robert Morningstar & Paul Stonehill

Poniżej znajduje się Raport o UFO Aleksandra G. Głoby, rosyjskiego marynarza i inżyniera, który w czerwcu 1984 roku obserwował z bliska UFO nad Morzem Śródziemnym przez lornetkę. Raport ten został zawarty w odtajnionych aktach CIA dotyczących UFO dotyczących sowieckich obserwacji UFO. Został także uwzględniony w Wodnych UFO. Przez wielu uważany jest za jeden z najlepszych raportów na temat wewnętrznej struktury UFO, jakie kiedykolwiek zarejestrowano. Z akt i notatek redakcyjnych Roberta Morningstara.

Obserwacja UFO z radzieckiego statku handlowego:

Data: czerwiec 1984

Lokalizacja: Morze Śródziemne, 20 mn/37 km na wschód od Cieśniny Gibraltarskiej.

Zeznanie: Alexander G. Globa, marynarz z MT Gori, radziecki tankowiec

Źródło: Magazyn „Zagadki Sfinksa” (nr 3/1992) Odessa.

W czerwcu 1984 roku radziecki tankowiec MT Gori znajdował się na Morzu Śródziemnym, dwadzieścia mil morskich od prostej Gibraltarskiej. O godzinie 16:00 wachtę pełnił Aleksander G. Globa. Towarzyszył mu I oficer S. Bołotow. Stali na wachcie przy lewym skrzydle przedłużenia mostka, kiedy obaj mężczyźni zaobserwowali dziwny, wielokolorowy obiekt.

Gdy obiekt znajdował się na rufie, nagle się zatrzymał. S. Bołotow był wzburzony, potrząsał lornetką i krzyczał: „To latający spodek, prawdziwy spodek, mój Boże, pospiesz się, pospiesz się, spójrz!” Głoba spojrzał przez własną lornetkę i w oddali nad rufą zobaczył spłaszczony obiekt (przypominał mu odwróconą patelnię). UFO lśniło szarawym, metalicznym połyskiem. Dolna część statku miała precyzyjnie okrągły kształt, a jego średnica nie przekraczała dwudziestu metrów. Wokół jego dolnej części Globa również zaobserwowała „fale” wypukłości na zewnętrznym poszyciu.

Podstawa korpusu obiektu składała się z dwóch półdysków, z których mniejszy znajdował się na górze; powoli obracały się w przeciwnych kierunkach. Na obwodzie dolnego dysku Głoba dostrzegł liczne świecące, jasne światła przypominające paciorki. Uwaga marynarza była skupiona na dolnej części UFO.

Wyglądało, jakby było całkowicie równe i gładkie, miało kolor żółtka, a pośrodku Głoba dostrzegł okrągłą plamę przypominającą jądro.

Nota wydawcy: Kolor „żółtka” na dole to oczywiście często opisywana żółta poświata lub bursztynowe światło. Do tej obserwacji doszło w ciągu dnia.

Na krawędzi dna UFO, która była dobrze widoczna, znajdowało się coś, co wyglądało jak rura. Świeciła nienaturalnie jasną różową barwą, niczym neon. Wierzchołek środkowego dysku zwieńczono czymś w kształcie trójkąta. Wydawało się, że porusza się w tym samym kierunku, co dolny dysk, ale w znacznie wolniejszym tempie.

Nagle UFO podskoczyło kilka razy, jakby poruszone niewidzialną falą. Wiele świateł oświetlało jego dolną część. Załoga Gori próbowała przyciągnąć uwagę obiektu za pomocą projektora sygnałowego. W tym czasie kapitan Sokołowskij był już na pokładzie ze swoimi ludźmi. On i jego zastępca intensywnie obserwowali obiekt.

Jednakże uwagę UFO odwrócił inny statek, zbliżający się lewą burtą. Był to arabski statek do przewozu ładunków suchych, płynący do Grecji. Arabowie potwierdzili, że obiekt wisiał nad ich statkiem. Półtorej minuty później obiekt zmienił trajektorię lotu, przestawiony po prawej stronie, nabrał prędkości i szybko wzniósł się w górę. Radzieccy marynarze zaobserwowali, że kiedy wznosił się ponad chmury, pojawiał się i znikał, od czasu do czasu świecił w promieniach słońca. Następnie statek rozbłysnął niczym iskra i natychmiast zniknął.

 

Identyfikator sprawy: 1112, edycja: 1112

http://ufoevidence.org/cases/case1112.htm.

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

środa, 21 września 2016

Nieznana cywilizacja



Kolumna na dnie Cieśniny Sycylijskiej


Igor Nikitin


Marzenie archeologów z całego świata – definitywnie ustalić dokładną datę powstania na Ziemi ludzkiej cywilizacji.


Droga pod wodę


Jak na razie odpowiedź na to pytanie nie ma, z tej prostej przyczyny, że kiedykolwiek uczeni akademicy „ustalą” tą datę pojawienia się na naszej planecie pierwocin cywilizacji, to jakiś uczony wykopie następny artefakt, który przesuwa tą datę o tysiące lat do tyłu – w Przeszłość. 

Tak stało się i tym razem. Wydawało się, że już jest wszystko dogadane, postanowione i oficjalnie przyklepane – pierwszą cywilizację stworzyli Sumerowie i miało miejsce to słynne wydarzenie jakieś 6000 lat temu. 

A wcale nie – jak oświadczyli na to włoscy archeolodzy. Cywilizacja na Ziemi pojawiła się wcale nie 6000 lat temu, ale jeszcze wcześniej. I na dowód prawidłowości swej hipotezy przytoczyli następujące fakty… 

Na początek prehistoria. Przekopawszy lądową część Półwyspu Apenińskiego, włoscy archeolodzy postanowili zwrócić swą uwagę na dno przylegającego doń Morza Śródziemnego. Dlaczego? Rzecz w tym, że – po pierwsze – Morze Śródziemne jest kolebką cywilizacji i z tym zgadzają się wszyscy. A po drugie – tysiące lat temu poziom Wszechoceanu był setki metrów niżej niż w dniu dzisiejszym: Cieśnina Beringa nie istniała, Bałtyk i Morze Czerwone były płytkimi jeziorami. Na oceanach istniało setki wysp, wliczając w to jeszcze nie odnalezioną Atlantydę. Tak więc należy szukać śladów dawnych cywilizacji dokładnie tam, gdzie przebiegała dawna linia brzegowa dawnego Morza Śródziemnego, tj. dziesiątki kilometrów od dzisiejszego brzegu Italii – na dnie morza.

Rekonstrukcja antycznego portu w pobliżu Pantellerii


Zamieszkała wyspa


I los uśmiechnął się do archeologów. Na szelfie, nieopodal wyspy Pantelleria w Cieśninie Sycylijskiej, znaleziono ruiny cyklopich portowych konstrukcji i wśród nich – przygotowaną do transportu kolumnę o wysokości 12 m, zrobioną 10.000 lat temu – na 6,5 tysiąca lat przed tym, jak w Stonehenge został postawiony pierwszy tryliton. 

Kto wyciosał tą 15-tonową kolumnę? (Niedaleko znaleziono miejsce, gdzie ją wykonano.) Jaka wielka cywilizacja zbudowała port, zbudowała 10.000 lat temu molo koło przystani, chroniące stojące tam statki przed sztormami? Na te pytania nauka nie może dać jeszcze konkretnych odpowiedzi. Jasne jest tylko to, że bardzo dawno temu w tym miejscu była wyspa i na tej wyspie nie mieszkały małpy z pałkami i kijami, z trudem uprawiające prymitywne rolnictwo i bez powodzenia usiłujące udomowić dzikie psy – ale wysoko ucywilizowani ludzie potrafiący obrabiać kamień, potrafiący wznosić z niego budowle, pływać po morzach – bo w przeciwnym razie po co by budowali port i falochrony?

Jednakże sądząc ze wszystkiego, 9200 lat temu ludzie zostali zmuszeni do opuszczenia przybrzeżne miasto z tej prostej przyczyny, że poziom wody się podnosił i bezimienna dla nas wyspa powoli poszła pod wodę… 

Włosi nie maja wątpliwości, że te pierwsze znaleziska stanowią tylko początek, i że czekają na nich niemniej niezwykłe odkrycia.


Moje 3 grosze


To jest raczej oczywiste, że nasza cywilizacja jest jedną z wielu cywilizacji, które pojawiły się i znikły na naszej planecie. Wystarczy poszukać na dnie naszego siwego Bałtyku i okolicznych akwenów. Nie tak dawno, bo w latach 80. XX wieku na dnie Zalewu Szczecińskiego odkryto pozostałości po ludzkich osadach, kiedy Bałtyk był jeszcze Jeziorem Ancylusowym… Tylko jak zwykle, na jakiekolwiek prace brak pieniędzy, co uważam za hańbę tych wszystkich rządów ponoć „wolnej” Polski. 

Być może ta niezwykła wyspa z Cieśniny Sycylijskiej padła ofiarą nie tyle podnoszenia się poziomu wód Wszechoceanu, ale po prostu zapadła się wskutek pionowych ruchów tektonicznych. Nie zapominajmy, że na dnie Cieśniny drzemie pod jej wodami podwodny wulkan Empedokles, czy może nawet superwulkan, który mógł się uaktywnić. Od Pantellerii dzieli go tylko 76 km. Znajdująca się na bąblu magmy wyspa po prostu zjechała na dno morza kiedy bąbel ów się opróżnił… Podobny los mógł spotkać legendarną Atlantydę, o czym już pisałem na tym blogu. Być może miasto portowe było zbudowane przez Atlantydów i stanowiło kolonię jej imperium?

Tak czy inaczej – nie jesteśmy tu pierwsi i głupotą byłoby twierdzić, że jest inaczej.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka”, nr 46/2015, s. 3
Przekład z rosyjskiego - ©Robert K. Leśniakiewicz 

wtorek, 24 stycznia 2012

Rekiny w Dnieprze? – czemuż by nie!

Żarłacz biały (Wikipedia)

Siergiej Pietrow

17 sierpnia [2011 roku] w Przymorskim Kraju zamknięto kilka plaż. Kąpiel w tych miejscach stała się niebezpieczna dla życia.

Żarłacze atakują Przymorze

To wydarzenie miało miejsce w Zatoce Teliakowskiego na południu Chasanskiego Rejonu Przymorskiego Kraju, w odległości wszystkiego 50 m od brzegu. Na 25-letniego kapiącego się mężczyznę napadł czterometrowy biały rekin (żarłacz biały – Carcharodon carcharias), który odgryzł mu dłonie.

Następnego dnia u wybrzeży Chasanskiego Rejonu została odnotowana kolejna napaść żarłacza na człowieka. Tym razem ofiarą był 16-letni chłopiec – rekin ukąsił go w nogę. Miejscowe władze zamknęły plaże do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji.

I znów, dnia 27 sierpnia, dosłownie w kilka godzin po ponownym otwarciu plaż, rekin-ludojad znów zaatakował człowieka. To miało miejsce na dzikiej plaży, znajdującej się w odległości 200 km od Władywostoku.

A na tle tych wydarzeń mamy wiadomości od naszych ukraińskich korespondentów, które już nie wydają się być takie fantastyczne.

A jak w Morzu Czarnym?

W Indiach w rzece Ganges zamieszkuje szary rekin gangesowy (Glyphis gangeticus), który żywi się ciałami zmarłych ludzi wyrzucanych do tej świętej rzeki i jednego z jej dopływów. A klimat na Ukrainie z każdym rokiem staje się coraz bardziej podobnym do indyjskiego: temperatura latem podnosi się do +35˚C i zaczęły się migracje rekinów z Morza Śródziemnego do Morza Czarnego. Ten proces prof. I. I. Puzanow nazwał mediterranizacją – od łacińskiego słowa mediterraneus – śródziemny.

Według danych rumuńskiego badacza T. Nalbalta, odnotowane przypadki wpłynięcia do Morza Czarnego egzemplarzy rekina-młota (Sphyrna zygaena) – drapieżnika niebezpiecznego dla człowieka, dorastającego do 4 m długości. Rumuński ichtiolog – S. I. Keresu – zarejestrował w Morzu Czarnym także pojawienie się żarłacza błękitnego (Prionace glauca), także dorastającego do 4 m, atakującego delfiny i ludzi. A w okolicy wyspy Bierezań (przy wejściu do Dnieprowsko-Bugskiego Limanu), przy Tendrowskiej Kosie, przy brzegach Krymu i Kaukazu odnotowano pojawienie się mieczników (Xiphias gladius).

One przybliżają się do ludzi… 

W TV Ukrainy pokazano rekina-goblina (Mitsukurina owstoni) wyłowionego z akwarium w Sewastopolu, z długim nosem i ostrymi zębami, zagiętymi do tyłu. Można zrozumieć strach ludzi przed taką mediterranizacją

W związku ze zmianami warunków środowiska nastąpiły także zmiany w przemieszczeniach się wzdłuż czarnomorskich wybrzeży rekina katrana (Squalus acanthias) i jego zachowań. Rumuńscy uczeni S. Stenesku, I. Ionesco i G. Serpoianu dowiedli, że ten drapieżnik zaczął okazywać agresję w stosunku do człowieka.

Ichtiolodzy są zdania, że ten rekin przeniknął do Morza Czarnego z Północnego Atlantyku i to poprzez systemy rzeczne! Okazało się bowiem, że gatunek ten jest genetycznie przystosowany do życia także w mało słonej wodzie. I dzięki temu rekiny katarany mogą zamieszkiwać tak nisko zasolone akweny jak np. Dnieprowski Liman. A przykład gangeskiego rekina i jego współbrata nikaraguańskiego słodkowodnego rekina dowodzi tego, że pojawienie się rekinów w Dnieprze jest całkiem możliwe!

A w Bałtyku?

Tyle koledzy z Ukrainy. Kiedy przekładałem ten materiał, to przypomniała mi się znakomita powieść Franka Schätziga pt. „Odwet oceanu”, Wrocław 2006, w której autor ukazał niektóre zagrożenia wynikające z obłędnych działań Homo sapiens ponoć sapiens, które wreszcie obracają się przeciwko jemu i jego cywilizacji. Polecam ją wszystkim, którzy lubią ekologiczne techno-thrillery. 

Pojawienie się rekinów w Bałtyku jest raczej – jak na razie – bardzo problematyczne. Bałtyk jest zimnym, wysłodzonym morzem, więc niewiele gatunków oceanicznych ryb mogłoby czuć się w nim dobrze, ale czasami zdarzały się pojedyncze przypadki wejścia jakiegoś żarłacza z Morza Północnego przez Cieśniny Duńskie w zachodnie sektory Bałtyku. Już częściej odwiedzają nas waleniowate: delfiny i wieloryby, które jednak też nie bardzo mają ochotę tu zamieszkać. Przyczyna jest prosta – brak pokarmu, którym się żywią. Dlatego na stałe mieszkają tu morświny (Phocoena phocoena) i bałtyckie foki szare (Halichoerus grypus), które są ratowane przez Fokarium Stacji Naukowej Uniwersytetu Gdańskiego na Helu.

Zjawiska opisane w artykule są kolejnym dowodem na transfer gatunków śródziemnomorskich na północ, co ma związek z globalnym ociepleniem klimatu – którego, jak twierdzą niektórzy „uczeni”, ponoć nie ma. Jeżeli nic się nie zmieni, to być może jednak dojdzie do tego, że Bałtyk przestanie być w miarę bezpiecznym akwenem – przynajmniej pod tym względem – i wtargną do niego rekiny i jadowite meduzy… O ile te pierwsze są groźne ale da się ich uniknąć, to te drugie zagrażają wszystkiemu, co żyje.

I to one będą prawdziwym problemem… 

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 38/2011, s. 35

Przekład z j. rosyjskiego i komentarz –
Robert K. Leśniakiewicz ©