Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszechocean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszechocean. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2026

19-metrowe ośmiornice rządziły w morzach kredowych 100 mln lat temu

 


Jack Guy

 

Gigantyczne ośmiornice mierzące do 19 metrów długości należały do ​​największych drapieżników oceanicznych około 100 milionów lat temu, jak wynika z nowych badań, w których odkryto rzadkie skamieniałości ukryte w litej skale.

Zdumiewająco dobrze zachowane okazy potężnych szczęk ośmiornic noszą ślady intensywnego zużycia spowodowanego miażdżeniem twardych ofiar, w tym muszli i kości, donosi badanie opublikowane w czwartek w czasopiśmie „Science”.

- Sugeruje to, że te gigantyczne ośmiornice mogły pełnić funkcję drapieżników szczytowych w morzu kredowym – powiedział CNN współautor badania, Yasuhiro Iba, profesor nadzwyczajny nauk o Ziemi i planetach na japońskim Uniwersytecie Hokkaido.

- Byliśmy zaskoczeni. Zapis kopalny ośmiornic jest niezwykle ograniczony, więc znalezienie tak dużych i ważnych ekologicznie zwierząt w oceanie kredowym przerosło nasze oczekiwania – dodał.

 

Diagram pokazuje, jak kolosalne rozmiary Nanaimoteuthis wypadają w porównaniu z rozmiarami innych zwierząt. (Uniwersytet Hokkaido)

Wymarłe zwierzęta, naukowo nazwane Nanaimoteuthis, miały od 7 do 19 metrów długości. Naukowcy oszacowali ich całkowitą wielkość, ekstrapolując ją na podstawie rozmiarów okazów dziobów.

Zgodnie z wynikami badań, te kolosalne stworzenia należały do ​​najwcześniejszych ośmiornic płetwiastych, które mają płetwy w kształcie wioseł na głowach, znanych z zapisów naukowych.



Rzadkie skamieniałości ośmiornic

 

Iba wyjaśnił, że ośmiornice rzadko ulegają fosylizacji, ponieważ większość ich ciał jest miękka, a jedynie kilka twardych części, takich jak szczęki, prawdopodobnie zachowa się po ich śmierci. Naukowcy przeprowadzili nową analizę 15 ogromnych skamieniałości szczęk, znalezionych wcześniej na japońskiej i kanadyjskiej wyspie Vancouver. Ale naukowcy na tym nie poprzestali.

Zespół odkrył również 12 skamieniałych szczęk ośmiornicy, zamkniętych w skałach osadowych z okresu kredowego, datowanych na 100–72 miliony lat. Autorzy badania odnaleźli okazy, wykorzystując technikę obrazowania 3D zwaną tomografią szlifierską, do tworzenia zestawów danych o wysokiej rozdzielczości oraz modelu sztucznej inteligencji, zgodnie z wynikami badań.

Iba opisał tę metodę jako podejście do „cyfrowego wydobywania skamieniałości”, które pozwoliło na stworzenie trójwymiarowych modeli skamieniałości szczęk.

W okresie kredy dinozaury, takie jak Tyrannosaurus rex, Triceratops i Welociraptor, dominowały na lądzie.

Do tej pory uważano, że drapieżne kręgowce, takie jak duże gady morskie, rekiny i ryby, dominowały w morzach, powiedział Iba, ale skamieniałości sugerują, że ośmiornice mogły również zajmować szczyt łańcucha pokarmowego.

- To wskazuje, że morskie ekosystemy kredy były bardziej złożone i obejmowały szerszy zakres drapieżników szczytowych, niż wcześniej sądzono – powiedział.

- W tym ekosystemie Nanaimoteuthis prawdopodobnie wykorzystywał swoje duże ciało i długie ramiona do chwytania ofiar, a potężne szczęki do przetwarzania twardego pokarmu – dodał Iba. - Podobnie jak współczesne ośmiornice, mógł polegać na inteligencji, aby znaleźć, schwytać i skonsumować swoją ofiarę.

Skamieniała żuchwa jest widoczna z twardą, przypominającą dziób strukturą zwaną rostrum (u góry po lewej). (Uniwersytet Hokkaido)

Iba planuje teraz rozszerzyć cyfrowe badanie skamieniałości, które jego zdaniem może pomóc w odkryciu organizmów, które wcześniej były niewykrywalne w zapisie kopalnym.


- Naszym celem jest ujawnienie ukrytych elementów starożytnych ekosystemów i stworzenie znacznie pełniejszego obrazu tego, jak naprawdę funkcjonowały dawne ekosystemy – powiedział. Tim Coulson, profesor zoologii na Uniwersytecie Oksfordzkim w Anglii, który nie brał udziału w badaniu, powiedział CNN, że „praca przedstawiona w artykule jest fascynująca i ekscytująca”.

- Te zwierzęta żywiły się innymi zwierzętami i mogły przegryzać kości dużych ryb, a być może także gadów morskich, a także muszle. Ich rozmiary sugerują, że były drapieżnikami szczytowymi, zajmującymi szczyt łańcucha pokarmowego – powiedział.

- Autorzy twierdzą, że asymetryczne wzory zużycia na szczękach ośmiornic wskazują na istnienie inteligencji – dodał Coulson. - Chociaż jest to prawdopodobne, nie da się jednoznacznie określić, jak inteligentne były te zwierzęta.

Jakob Vinther, profesor nadzwyczajny makroewolucji na Uniwersytecie w Bristolu w Anglii, który również nie brał udziału w badaniu, powiedział, że badania opierają się na „naprawdę niesamowitym odkryciu”.

Twierdził jednak, że skamielina nie dowodzi definitywnie, iż Nanaimoteuthis był drapieżnikiem szczytowym, polującym i zjadającym niektóre z dużych gadów morskich, z którymi dzielił ocean.

- Pytanie brzmi, czy miałoby sens, aby takie zwierzę upolowało tak dużą ofiarę – powiedział Vinther.

- Rozłożenie i połknięcie dużych zwierząt zajęłoby ośmiornicom dużo czasu, a mogły one zaspokoić swoje potrzeby energetyczne, żywiąc się stosunkowo niewielką ofiarą – wyjaśnił.

- Ale to nie umniejsza faktu, że były to najprawdopodobniej groźne drapieżniki i prawdopodobnie znaczący drapieżnik polujący na pewne większe ofiary, które istniały w tamtych czasach – powiedział Vinther.

Źródło - https://edition.cnn.com/2026/04/23/science/giant-octopus-cretaceous-study-scli-intl?iid=cnn_buildContentRecirc_end_recirc&recs_exp=up-next-article-end&tenant_id=related.en     

 


Moje 3 grosze

 

Nie tak dawno przełożyłem artykuł Kelsey’a Nighthawka pt. „Ośmiornice z Kosmosu” – zob. https://wszechocean.blogspot.com/2021/06/osmiornice-z-kosmosu.html w którym autor stawia śmiałą tezę – ośmiornice nie są istotami z tej Ziemi. One przybyły z Kosmosu i pozostały na naszej planecie, gdzie znalazły idealne warunki do swego rozwoju – a także artykuł Ciarana McGratha pt. „Ośmiornice przybysze z Kosmosu?” - https://wszechocean.blogspot.com/2018/05/osmiornice-przybysze-z-kosmosu.html oraz artykuł prof. dr filozofii Kristin Andrews pt. „Cywilizacja ośmiornic” na stronie https://wszechocean.blogspot.com/2022/04/cywilizacja-osmiornic.html. Wszyscy powołani autorzy twierdzą, że ośmiornice odbiegają od tego, co ewolucja stworzyła na naszej planecie. Radzę przeczytać.

Z kolei w latach 60. XX wieku spółka autorska Strugaccy Bros napisała bardzo ciekawe opowiadanie pt. „O odkrywcach i podróżnikach” w którym opisują ni mniej ni więcej tylko inwazję… siedmiornic. Siedmiownic, czyli odmiany głowonogów z większym mózgiem i siedmioma ramionami. Te głowonogi wyszły z Wszechoceanu i idąc/płynąc w górę rzek opanowywały wewnątrzlądowe zbiorniki wodne. Kto wie, czy może bracia Strugaccy nie mieli wizji przyszłości i inteligentne głowonogi i wyjdą z mórz…?

I jeszcze jedna literacka parantela – ogromny głowonóg Percy z powieści „Kowboje oceanu” sir Arthura C. Clarka. Ten stwór mieszkał w strefie hadalnej Wszechoceanu, był wielki i całkiem biały…

Kiedyś tak zrobiły ryby, no bo kto powiedział, że ewolucja się zatrzymała?     

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 3 września 2025

200.000 bomb zegarowych (nie tylko Amerykanie)

 


Anamica Singh

 

Kraje europejskie zrzuciły do ​​oceanu 200 000 baryłek odpadów radioaktywnych, a ludzie mogą wkrótce zapłacić za to cenę.

 

Najważniejsze informacje

 

Odpady radioaktywne różnego rodzaju były zrzucane do Oceanu Atlantyckiego przez ponad 50 lat, aż do 1990 roku. Teraz, 35 lat później, materiał radioaktywny zagraża zanieczyszczeniem życia morskiego i przedostaniem się do organizmu człowieka, wywołując kryzys.

 

Zespół naukowców znalazł 3355 baryłek odpadów radioaktywnych na dnie Oceanu Atlantyckiego. Odkrycia dokonano na głębokości 13.000 stóp (~4.300 m), setki mil od brzegu Francji. To tylko niewielka część faktycznej liczby beczek wypełnionych odpadami radioaktywnymi rozrzuconych na dnie morza. W latach 1946–1990 państwa europejskie wyrzuciły ponad 200.000 takich beczek, zakładając, że jest to najlepszy sposób na zapewnienie bezpieczeństwa ludziom na lądzie. Działania te odbywały się pod nadzorem Agencji Energii Jądrowej (NEA), organu zrzeszającego 34 kraje, którego zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa jądrowego i gospodarki odpadami. Obecnie jednak istnieją obawy, że odpady te mogą przedostać się do ludzi poprzez łańcuch pokarmowy. Naukowcy ostrzegają, że ten materiał radioaktywny może zostać wchłonięty przez organizmy morskie, co może przedostać się do organizmów morskich, a następnie do ludzi, którzy spożywają skażone owoce morza. Może to powodować długotrwałe problemy zdrowotne, uszkodzenia tkanek i zwiększać ryzyko zachorowania na raka.

Beczki nie są w stanie przechowywać zawartości w nieskończoność. Zostały zaprojektowane tak, aby uwalniać materiał radioaktywny powoli, ale niezawodnie. Ich żywotność wynosiła od 20 do 26 lat, a ten czas już minął. Co dalej? Francuscy naukowcy dążą do zrozumienia, co stanie się z tymi beczkami. W pierwszym etapie wykorzystali sonar i autonomicznego robota podwodnego DSV UlyX do mapowania Równin Abysalnych. Stwierdzili, że większość materiału radioaktywnego w tych beczkach jest słaba i nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla ludzi, ponieważ znajduje się głęboko w oceanie. Nie łagodzi to jednak długoterminowych skutków, które obejmują zanieczyszczenie życia morskiego i przedostanie się do łańcucha pokarmowego. Około jednej trzeciej materiału w tych beczkach stanowił tryt (3H), którego zawartość uważa się za nieistotną. Reszta to emitery beta i gamma, które tracą radioaktywność, a około dwa procent to promieniowanie alfa.

 

Odpady radioaktywne, które mogą skazić zwierzęta morskie i ludzi

 

Jednak niektóre radionuklidy nadal stanowią problem. Stront-90 (90Sr), który jest podobny do wapnia, może być wchłaniany przez organizmy morskie, ostatecznie trafiając do łańcucha pokarmowego. Te niestabilne pierwiastki emitują promieniowanie podczas rozpadu i mają różną długość życia[1]. Cez-137 (137Cs) utrzymuje się przez około 30 lat, pluton-241 (241Pu)  około 13 lat, a uran-238 (238U) może zalegać przez ponad 4,5 miliarda lat. Oznacza to, że istnieje problem, z którym trzeba się zmierzyć. Kolejny etap misji rozpocznie się w 2026 roku, kiedy naukowcy dokonają pomiarów radionuklidów w wodzie, osadach i organizmach morskich.

 

Źródło - https://www.wionews.com/trending/a-ticking-time-bomb-200-000-radioactive-barrels-13-000-feet-under-atlantic-ocean-trigger-panic-1756365852337?fbclid=IwY2xjawMfZa5leHRuA2FlbQIxMABicmlkETBWYkZRaUh2alpmS211Zm16AR59h1gXJlw5w3NJ2bOm2CkiujU0vTVMaveDwizzXkXyhuGej7ZXOUn8Aa-cvw_aem_qC_EZxgPw58u7TEMqQbrkQ


[1] Konkretnie chodzi o tzw. czas pózaniku – T1/2.

piątek, 10 stycznia 2025

Oceaniczne kaczusie

 


Stanisław Bednarz

 

Jak żółte kaczuszki do kąpieli przyczyniły się do rozwoju nauki o prądach morskich i jak w wyniku działalności prądów morskich powstały na Pacyfiku plastikowe wyspy większe od Polski.

Dnia 10 stycznia 1992 w wyniku sztormu na Płn. Pacyfiku ze statku MV Ever Lauer płynącym z Hong-Kongu do USA został zmyty kontener zawierający 29 tysięcy gumowych zabawek głownie żółtych kaczuszek. Zabawki rozpierzchły się po świecie zgodnie z trasami prądów morskich. Naukowcy od razu zwietrzyli szansę, taka próba losowa dana jest przez los tylko raz. Jak dotąd próby badawcze prądów były realizowane poprzez 500-1.000 butelek, a tutaj 29 tysięcy.

Natychmiast rozwinięto akcję reklamową, już pierwsze odkrycie składało się z dziesięciu zabawek znalezionych przez plażowicza w pobliżu miejscowości Sitka na Alasce w dniu 16 listopada 1992 r., około 2000 mil (3 200 km) od punktu początkowego.

W sumie znaleziono 400 zabawek wzdłuż wschodniego wybrzeża Zatoki Alaski w okresie do sierpnia 1993 r. Większość popłynęła na południe ,ale około 10 tysięcy skierowało się na północ pokonując nawet cieśninę Beringa. Niektóre kaczki utknęły na całe lata w arktycznym lodzie aby w końcu 2007 roku dotrzeć do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Kaczki rekordzistki po okrążeniu bieguna znalazły się na Grenlandii , wschodnim wybrzeżu USA , Islandii.

Producent zabawek w roku 2007 wypłacał 100 dolarów za każda kaczuszkę znaleziona na wschodnim wybrzeżu USA i Islandii. Tak to kaczki pomogły oceanografii i prof. Ebbesmeyerovi w śledzeniu prądów morskich. Były też znikome ilości innych zabawek żab, ryb, jeżowców, ale nie były tak widoczne jak kaczki. Nie było lepszego oznakowania tras przepływu. Tak to gumowe kaczki okazały się przydatne dla oceanografii… Pozwoliło to naukowcom opracować dokładne mapy prądów oceanicznych.

Okazuje się, że jest sześć głównych korytarzy, którymi pływają morskie śmieci. W ich wyniku powstały wyspy śmieci plastikowych. Największa z nich to Wielka Pacyficzna Plama Śmieci – olbrzymie dryfujące skupisko plastikowych odpadów utworzone przez prądy oceaniczne w północnej części Oceanu Spokojnego między Kalifornią a Hawajami. Odkryta w 1997 roku przez Charlesa Moorea. Druga, podobna, znajduje się bardziej na zachód, pomiędzy Hawajami a Japonią. Szacowana masa dryfującej plamy wynosi 45–129 tys. ton, ma powierzchnię aż 1,6 mln km² i zbudowana jest w 99,9% z tworzyw sztucznych, który nie ulega pełnemu rozkładowi, lecz rozpada się na pył Zarówno pył plastikowy, jak i większe odpady trafiają do sieci troficznej. Niestrawne elementy, blokując układ pokarmowy, powodują śmierć zwierząt morskich, w tym ponad miliona ptaków i około 100.000 ssaków rocznie.

 






Moje 3 grosze

 

Problem zaśmiecenia Wszechoceanu staje się palący i dlatego pozwolę sobie polecić Czytelnikom także te materiały:

·        http://wszechocean.blogspot.com/2015/04/raport-onz-nasze-oceany-sa-zasmiecone.html,  

·        http://wszechocean.blogspot.com/2014/09/plastykowy-problem-koszmaru-ciag-dalszy.html,  

·        http://wszechocean.blogspot.com/2016/04/raport-zanieczyszczenie-plastykami.html,  

·        http://wszechocean.blogspot.com/2015/03/zyciu-we-wszechoceanie-grozi-masowe.html,  

·        http://wszechocean.blogspot.com/2014/05/smiercionosne-wiry-smieci.html,

·        https://wszechocean.blogspot.com/2017/10/plastykowy-problem-wszechoceanu-1.html (1-9)

·        http://wszechocean.blogspot.com/2012/03/wszechocean-stan-kleski-rozumu-1.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2012/03/wszechocean-stan-kleski-rozumu-2.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2019/05/dosyc-zasmiecania-plastikiem.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/06/jak-bardzo-konsumpcja-plastykow-szkodzi.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/06/arktyczne-lody-krztusza-sie-od.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/04/pacyficzne-plamy-plastyku-przerosy.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/04/pywajace-po-pacyfiku-smieci-narosy-do.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/04/najwiekszy-smietnik-wszechoceanu-jest.html

 

poniedziałek, 30 grudnia 2024

Świetlisty dysk w otchłani

Obraz z końca lat 50., przedstawiający DSV Trieste działającego na dnie oceanu. Zdjęcie NH 96806 U.S. Marynarka Wojenna Bathyscaphe Trieste (1958-1963) z kolekcji Archiwum Fotografii Historii i Dziedzictwa Marynarki Wojennej.


Luc Corabel

 

Co leży pod powierzchnią?

 

15 listopada 1959 r., nurkowanie nr 61: Jacques Piccard, słynny szwajcarski oceanograf i Andreas Rechnitzer, amerykański oceanograf, pobili rekord świata w nurkowaniu w batyskafie DSV Trieste, osiągając głębokość 18.150 stóp (5530 metrów) w Rowie Mariańskim 30 mil na południowy wschód od wyspy Guam.[1]

Na głębokości 4200 stóp (1280 metrów) podczas zejścia obserwowali „solidnie duży obiekt w kształcie dysku o licznych punktach świetlnych (około 1 błysku na 1/2 metra³… Ogólnie odosobnione punkty)”. Ta obserwacja jest rejestrowana na stronie 36 raportu badawczego Andreasa Rechnitzera na temat nurkowania w batyskafu Trieste w latach 1958-1960[2]...

Podczas nurkowań Trieste wykonano niemal ciągłe obserwacje w celu określenia obecności bioluminescencji w dużej kolumnie wody. Te nurkowania wykazały, że bioluminescencja była obecna na wszystkich głębokościach, ale niekoniecznie była równomiernie rozłożona od powierzchni do dna.

Według raportu Rechnitzera, który zawiera rozdział poświęcony obserwacjom bioluminescencji, pierwotniaków, koerizatorów, ctenophorów, euphausiidów, skorupiaków dekapodów, sals i ryb są typowym pelagicznym i przebywającymi (pomiędzy 1000 a 4000 metrów) źródłami bioluminescencji.

Te grupy zwierząt wykazują zarówno przerywaną, jak i stałą luminescencję. Bezpośrednie obserwacje wizualne ujawniają, że fauna głębinowo-morska wykazuje głównie przerywane miganie. Wydaje się, że błyski bioluminescencyjne są normalne na wielkich głębokościach i niekoniecznie wymagają stymulacji dotykowej, na przykład takiej, jaką generowała się na przykład przez ruch batyskafu.

Obserwacja Jacquesa Piccarda została ogłoszona w najnowszej książce Daniela Gerritzena pt. „La crise cosmique - Pourquoi les extraterrestres ne nous sauveront pas’''[3], w którym przegląda historię nieznanych fenomenów.

Dziennikarz Matthias Bieder podchwycił te informacje w artykule opublikowanym w niemieckim dzienniku „Bild” w dniu 28.05.2024: "Jacques Piccard zanurkował w Rowie Mariańskim. Słynny odkrywca oceanu zgłosił podwodne UFO! Dziennik mówi o „jasnym dysku”[4]..

Po skontaktowaniu się z Danielem Gerritzenem na ten temat, pisarz i dziennikarz wskazał nam na kolejną interesującą obserwację w transkrypcjach nagrań audio Jacquesa Piccarda i Roberta Dietza dotyczących nurkowania w DSV Trieste w latach 1958-1963.[5]

Chociaż obserwacja nie jest bezpośrednio związana z obserwacją świetlnego dysku, na stronie 21 tych transkrypcji, które można pobrać ze strony internetowej biblioteki Uniwersytetu w San Diego, wzmianka o „groźnej masie” widocznej w oddali przez Piccarda z jego iluminatora, takiego jak duża skała, półka lub jakiś przedmiot.

 

Daniel Gerritzen dał nam swoją wersję tych obserwacji:

 

    Na pierwszy rzut oka „raczej duży obiekt w kształcie dysku o wielu punktach świetlnych” można wyjaśnić bioluminescencyjnymi meduzami lub sowieckimi technologią nurkowymi oraz „groźną masą” przez skałę. W głębinach jest bardzo ciemno, a ludzkie oko i mózg mają trudności z przystosowaniem się do tej ciemności. Ale Piccard i Rechnitzer nie nazwaliby zwierzęcia głębinowego „obiektem w kształcie dysku”. Nazwaliby go „nieznanym gatunkiem bioluminescencyjnym” i dodaliby pewne cechy ruchu, których można by oczekiwać od meduz. Sowieci nie wyposażyliby statku szpiegowskiego w „wiele świateł”.

    Tak więc, jak wspomniano powyżej, „obiekt” jest niezidentyfikowany. Jednak opcja „pozaziemska” jest ostatnią, którą powinniśmy rozważyć. Najprawdopodobniej było to coś naturalnego i ziemskiego, a my nie mamy wystarczających dowodów, aby powiedzieć, co to było a posteriori. Musimy również pamiętać, że Piccard i Rechnitzer byli bardzo doświadczonymi nurkami. Jest bardzo prawdopodobne, że rozpoznaliby naturalne rzeczy w oceanie, nawet w trudnych warunkach oświetleniowych.

Skontaktowaliśmy się również z Marco Bianchinim, prezydentem CISU (Centro Italiano Studi Ufologici). Marco Bianchini bada UFO od ponad 33 lat, a USO w szczególności przez 25 lat. Od 1995 roku koordynuje USOCAT, krajowy katalog włoskiej UFO. Według jego wiedzy nie ma przypadków obserwacji światła głębinowego w 350 raportach we włoskim katalogu. Istnieją tylko przypadki obserwacji na lub tuż pod powierzchnią morza (na głębokości kilku metrów). Dla niego trudno zatem wiedzieć, czy jest to bioluminescencja, czy inne zjawiska naturalne czy nienaturalne (np. lampy używane przez nurków).

W przypadku ekspertyzy naukowej zapytaliśmy od 2020 r. Sverine Martini, badaczkę CNRS z Institut M'diterran'en d'Ocanologie, której badania koncentrują się na zrozumieniu ekologicznych ról bioluminescencji morskiej i jej wpływu na biologiczną pompę węglową. Jej zdaniem „biorąc pod uwagę liczbę zwierząt w oceanie, które mogą być bioluminescencyjne, nie ma sposobu, aby dowiedzieć się, który organizm jest odpowiedzialny za tę bioluminescencję”..

Jak kończy swoją publikację w 2017 roku na temat ilościowego badania bioluminescencji od powierzchni do głębokiego morza[6], gdzie 76% oceanicznych organizmów morskich obserwowanych w głębokich wodach w Kalifornii jest zdolnych do bioluminescencji. [...] Nie ustalono jeszcze zakresu zdolności bioluminescencji, szczególnie w głębokim oceanie, gdzie spodziewane są nowe odkrycia. Jednak biorąc pod uwagę, że głęboki ocean jest największym siedliskiem na planecie pod względem objętości, z pewnością możemy powiedzieć, że bioluminescencja jest główną cechą ekologiczną na Ziemi.

 

O czym należy zdecydować? Obiekt czy zwierzę?

 

Obserwacja Jacquesa Piccarda na głębokości 1280 metrów jest wyjątkowa. Nasza bardzo częściowa wiedza na temat bioluminescencyjnych form życia, które zamieszkują głębiny oceanu, nie pozwala nam zidentyfikować wymienionego gatunku zwierząt. Czy może to być nieznany, bardzo duży gatunek, którego okrągły kształt sugeruje meduzę? Podobnie jak ta niezwykle duża, czerwona meduza głębinowa, którą naukowcy z Monterey Bay Aquarium Research Institute - MBARI) opisane w 2022 r. w czasopiśmie naukowym „Zwierzęta”[7]. Nazwali swoje odkrycie Atolla reynoldsi na cześć ucznia, pierwszego wolontariusza w Monterey Bay Aquarium.

Czy może to być niesklasyfikowany podwodny pojazd? Nie mamy wiedzy na temat łodzi podwodnej w kształcie dysku zdolnej do nurkowania na głębokości 4000 stóp w 1959 roku. Głębinowcem, którego kształt jest zbliżony do dysku, jest DSV SP350 „zwiadowców nurkowych” znany jako Denise. Ten podwodny pojazd został opracowany przez Jacques Yves Cousteau i inżyniera Jeana Mollarda w Centre Francais de Recherche Sous-Marine (CFRS) w 1959 roku. Przy średnicy 2,85 m spodek mógł nurkować tylko do maksymalnie 350 metrów. Dopiero w 1965 roku, wraz z projektem Deepstar 4000, nowy spodek, ponownie zaprojektowany przez Jacques Yves Cousteau i zbudowany przez Westinghouse, osiągnął głębokość 1200 metrów.

Świetlisty obiekt obserwowany przez Jacquesa Piccarda w 1959 roku prawdopodobnie pozostanie sklasyfikowany jako niezidentyfikowany przez długi czas. Być może pewnego dnia wyjdzie z sterty niewyjaśnionych obserwacji, aby być wyjaśnione w świetle naszej przyszłej nowej wiedzy... lub otchłań pochłonie ją na zawsze w głębi zapomnienia.

 

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 



[1] Porucznik Don Walsh, Navy Electronics Laboratory Research Report 1096, 27 lipca 1962, The bathyscaph TRIESTE. Aspekty technologiczne i operacyjne, 1958-1961

[2] Andreas Buchwald Rechnitzer, Navy Electronics Laboratory Research Report 1095, 2 kwietnia 1962, Podsumowanie programu bathyscaph TRIESTE Research Wyniki (1958-1960).

[3] Daniel Gerritzen „Die kosmische Krise – Warum Auerirdische uns nit retten werden”. Matthes & Seitz Berlin, 2024

[4] Jacques Piccard tauchte w den Marianengraben: Berahmter Ozeanforscher meldete Unterwasser-Ufo! Im Logbuch ist von einer „leuchtenden Scheibe” die. https://www.bild.de/leben-wissen/meeres-aliens-beruehmter-ozeanforscher-sah-unterwasser-ufo-664f6216fee5Baeb18f510

[5] Nures of the Bathyscaph Triest, 1958-1963: Transkrypcje sześćdziesięciu jeden nagrań w Robert Sinclair Dietz Papers, 1905-1994 z Manuscript Collection MC28. Archiwa Instytutu Scripps Uniwersytetu Oceanografii w Kalifornii, San Diego https://oac.cdlib.org/view?docId-8s46zct; developer-local;style-oac4;doc.view-items 

[6] Martini, S. i Haddock, S. H. D. Kwantyfikacja bioluminescencji z powierzchni do głębokiego morza pokazuje jego przeważenie jako cechy ekologiczne. Sci. Rep. 7, 45750; doi: 10.1038/srep45750 (2017).

[7] Matsumoto, G.I.; Christianson, L.M.; Robison, B.H.; Haddock, S.H.D.; Johnson, S.B. Atolla reynoldsi sp.  (Cnidaria, Scyphozoa, Coronatae, Atollidae): Nowy gatunek koronatu Scyfozoanu znalezionego na wschodnim północnym Pacyfiku. Zwierzęta 2022, 12, 742. https://doi.org/10.3390/ani12060742.

poniedziałek, 12 lutego 2024

Syreny a UFO



Franco Lioy

 

Stara mapa Ameryki z 1562 roku przedstawia syrenę z UFO! „Nowy i najbardziej dokładny opis Ameryki lub Czwarta część świata” – mapa wykonana w 1562 roku przez hiszpańskiego kartografa Diego Gutierreza i artystę Hieronimusa Cocka.

Ta niezwykle szczegółowa mapa kontynentu amerykańskiego składa się z sześciu dobrze złożonych arkuszy. Ma 93 na 86 centymetrów, więc pozostaje największą mapą Ameryki od stulecia. To największa hiszpańska mapa drukowana w Ameryce przed połową XVIII wieku.

Rysunki papug, małp i wybuchającego wulkanu w Meksyku uzupełniają liczne osady, rzeki, góry i doliny.

Mapa prawidłowo rozpoznaje obecność dorzeczy rzek Amazonki i Parana, jeziora Titicaca, położenie Potosi, Meksyku, Florydy i kilka punktów wzdłuż wybrzeża.

Jednakże, oprócz jej znaczenia i bogatej historii, ta stara mapa ilustruje wiele osobliwych rzeczy.





Oprócz reprezentowania kanibali, potworów morskich, smoków i gigantycznych leniwców z Patagonii, lewy dolny róg mapy, blisko Tierra del Fuego, archipelag na południowym krańcu kontynentu południowoamerykańskiego, po drugiej stronie Cieśniny Magellana, ilustruje coś, co wydaje się być syreną trzymającą obiekt przypominający do latającego spodka.

Syrena, która stoi przed statkiem płynącym w kierunku wybrzeża współczesnego Chile, trzyma w prawej ręce obiekt, który dziwnie przypomina obiekt w kształcie dysku, z jasną kopułą wystającą ze środka.

Wygląda na to, co wielu ludzi powiedziałoby dzisiaj, że to UFO, latający spodek.

Ale czy to wszystko, na co wygląda? Czy to naprawdę latający spodek?

Tuż nad tą syreną, po prawej stronie statku, który podróżuje do Tierra del Fuego widzimy inną syrenę patrzącą na statek i trzymającą w lewej ręce owalny obiekt. Ten obiekt może być lustrem, ponieważ syrena jest przedstawiana przez dotykanie jej włosów podczas oglądania tego, co prawdopodobnie jest lustrem.

Czy to oznacza, że syrena trzymająca rzekomy latający spodek robi to samo?

Niezależnie od obiektu posiadanego przez syrenę, pozostaje tajemnicą, jednak naprawdę interesujące jest zobaczyć takie elementy na starożytnej mapie kontynentu amerykańskiego, ponieważ wyraźnie pokazuje to, co ludzie mogli zobaczyć w Ameryce ponad 500 lat temu.

 

Moje 3 grosze

 

Rzecz wygląda rzeczywiście ciekawie. Być może są to lusterka, ale kształt obiektu trzymanego przez jedną z Syren jest rzeczywiście intrygujący. Druga trzyma ewidentne zwierciadło, ale co trzyma ta dolna? To „coś” przypomina albo UAP albo… kapelusz? Znam wiele relacji o Syrenach, ale nie przypominam sobie, by jakaś paradowała w kapeluszu…

Syreny są przedstawicielkami starszej od naszej cywilizacji podwodnej, więc siłą rzeczy UFO, USO i inne tego rodzaju fenomeny mogą być ichniego pochodzenia. Tego nam pominąć nie wolno. Dobrze byłoby przejrzeć wszystkie bestiariusze średniowiecznych i odrodzeniowych kosmografów, którzy z upodobaniem kreślili takie mapy i uwielbiali umieszczać na nich wizerunki istot nie tylko tych istniejących. Ale dlaczego nieistniejących? O Syrenach mówi tysiące relacji z Bliskich Spotkań z Nimi, a więc w tym jest coś więcej, niż tania bajęda wylęgła w czyjejś głowie niedowarzonej…   

 

Przekład z hiszpańskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 4 stycznia 2024

W Rowie Mariańskim

 


Stanisław Bednarz

 

Na najwyższym szczycie Ziemi ludzie byli dziesiątki razy. Ale w najgłębszym miejscu dwa razy. Niewiele wiemy o tym tajemniczym miejscu – mówi się nawet, że więcej wiemy o powierzchni Marsa.

W styczniu  1960 roku – załoga amerykańskiego batyskafu DSV Trieste osiągnęła jako pierwsza dno Rowu Mariańskiego Na pokładzie znajdowali się sierżant[1] marynarki wojennej USA Don Walsh i Jacques Piccard. Osiągnęli głębokość 10.916 m.Walsh i Piccard byli zaskoczeni widokiem ryb: o długości około 30 cm, jak również krewetek występujących do głębokości 9000 m.

Rów Mariański to najgłębszy rów oceaniczny na Ziemi, położony w zachodniej części Oceanu Spokojnego, na południowy wschód od Marianów. Ciągnie się łukiem o długości blisko 2000 km. Jest miejscem, gdzie ścierają się dwie płyty: Pacyficzna i Filipińska. I jest to strefa subdukcji czyli miejsce gdzie  płyta Pacyficzna jest połykana i zasysana w głąb  płaszcza. Czyli nadmiar skorupy jest likwidowany. 

Według ostatnich pomiarów głębokość rowu wynosi 10.994 m w najgłębszym miejscu.[2] Pierwsze prymitywne pomiary głębokości oceanu w tym miejscu były dokonane przez okrętu HMS Challenger (grudzień 1872 – maj 1876). W 1951 roku, około 75 lat po odkryciu, cały Rów Mariański był ponownie zbadany przez okręt Royal Navy o nazwie HMS Challenger II. W przeciwieństwie do poprzedniego badania, głębokość dna została zmierzona przy użyciu echosondy. Pomiar wykazał wartość 10.900 metrów.

Przez ponad 50 lat Trieste był jedyną jednostką załogową, która osiągnęła najgłębsze miejsce na Ziemi. Pierwszego zanurzenia jednostki załogowej od 50 lat przy użyciu jednoosobowego batyskafu DSV Deepsea Challenger na głębokość 10.898 metrów dokonał 26 marca 2012 (kanadyjski reżyser i oceanograf James Cameron). Na dnie rowu zbierał materiały do filmu dokumentalnego.

Ostatnia wyprawa do Rowu Mariańskiego pozwoliła odkryć wiele niezwykłych stworzeń. Dzięki kamerze zamontowanej na podwodnym urządzeniu, okazało się, że na dnie morskim, niekoniecznie najgłębiej żyje wiele niesamowitych zwierząt. Po raz pierwszy udało się też nagrać krewetkę żerującą na tak dużej głębokości. Podwodny sprzęt zarejestrował wiele niezwykłych zwierząt o przerażających kształtach....

Jeden z badaczy, gdy zauważył zwierzę z gatunku jelitodysznych z głową w kształcie żołędzia, stwierdził, że jest to "najbardziej zwariowana rzecz, jaką widział". Kolejne gatunki budziły coraz większy zachwyt biologów. Naukowcy biorący udział w misji badawczej Rowu Mariańskiego, odnaleźli także wrak ciężkiego bombowca Boeing B-29, pochodzący z czasów II Wojny Światowej.

 








Moje 3 grosze

 

Faktycznie, o Rowie Mariańskim wiemy mniej niż o Marsie. A przecież badania tego miejsca na Ziemi da nam wiedzę na temat procesów zachodzących w ziemskiej skorupie i litosferze. Zresztą rowy oceaniczne są ciekawe także z innego powodu – a mianowicie mogą one być oazami życia zupełnie odmiennego od znanego nam…

Amerykański pisarz Steve Alten postawił jeszcze ciekawszą tezę a mianowicie taką, że właśnie w takich oazach głębinowych mogłyby żyć różne stworzenia z poprzednich epok geologicznych – niekoniecznie Megalodony, ale np. dziwne zwierzęta ediakariańskie czy nawet te sprzed Kriogenu czyli Ziemi-śnieżki! A czemużby nie?

W każdym razie badania rowów powinny być kontynuowane.  



[1] W innych źródłach – porucznik USN.

[2] Przez długi czas głębokość Rowu Mariańskiego szacowano na 11.022 m.