Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraken. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraken. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 listopada 2021

Ośmiornice mają obce pochodzenie

 


Intrygujący nowy artykuł naukowy sugeruje, że ośmiornice, jakie znamy, mogły rozwinąć swoje unikalne cechy dzięki interwencji Obcych. Dość sensacyjne przypuszczenie zostało poparte przez 33 naukowców, którzy przyczynili się do badania opublikowanego w czasopiśmie „Progress in Biophysics and Molecular Biology”. W szczególności przyjrzeli się tak zwanemu „wybuchowi kambryjskiemu”[1], czasowi w odległej przeszłości, kiedy organizmy na Ziemi nagle i w niewytłumaczalny sposób przekształciły się z gatunków jednokomórkowych w złożone organizmy.

 

Naukowcy postulują, że transformacja ta była napędzana przez nieumyślną interwencję Obcych, poprzez wirusy emitowane przez komety przechodzące w pobliżu planety. Teoria ta, znana jako panspermia, była wielokrotnie przedstawiana w przeszłości przez naukowców próbujących rozszyfrować, jak zaczęło się życie na Ziemi. Jednak nowo opublikowany artykuł wskazuje w szczególności na jedno stworzenie, które może być wskazówką, że teoria jest zasadna.

 

Naukowcy przytaczają niezwykle złożony genom ośmiornicy, a także trudność w odnalezieniu miejsca jej powstania w ewolucji stworzenia jako możliwy wskaźnik obcego pochodzenia. Może to być albo wirus, który zmienił genetykę stworzenia, albo kuszący scenariusz zamrożonych, zapłodnionych jaj ośmiornicy w jakiś sposób „przyniesionych” na Ziemię z kosmosu. Wśród atrybutów ośmiornicy, które skłoniły naukowców do podejrzeń o połączenie z Obcymi, są jej duży mózg i wyrafinowany układ nerwowy, oczy podobne do kamer, elastyczne ciała i natychmiastowy kamuflaż.

 

Jak można sobie wyobrazić, społeczność naukowa nie do końca przyjęła ideę, że ośmiornice są obce z natury, a wielu badaczy po prostu odrzuca odkrycia artykułu jako prowokujące do myślenia, ale mało prawdopodobne. Chociaż może to być po prostu spowodowane tym, że nie chcą się zastanawiać, co jedzą następnym razem, gdy któryś z nich na przyjęciu zamówi kalmary…

 


Moje 3 grosze

 

Ośmiornice są niezwykłymi tworami Natury, i wcale się nie dziwię, że uczeni uważają ich za twór Obcych. Pojawiły się bardzo wcześnie – głowonogi w ogóle ok. 500 MA – w Kambrze,  a ośmiornice ok. 300 MA temu. Tak mówi nam zapis kopalny. Jeżeli ta cała hipoteza jest prawdziwa, to interwencja Obcych w ziemską biosferę miała miejsce na granicy Karbon/Perm. Ogromna przepaść czasu…

Poza tym należałoby odpowiedzieć na pytanie – skoro Obcy zrzucili na Ziemię desant ośmiornic, to po co? Jaki był jego cel? Na te pytania nie ma odpowiedzi. Ośmiornice opanowały – owszem – Wszechocean naszej planety, ale zatrzymały się w ewolucji mimo dużego mózgu, trzech serc i 8-10 macek z przyssawkami, a ich inteligencja sprowadza się do zdobywania pożywienia i niczego innego. Być może Obcy chcieli nam pozostawić Znak swej bytności tutaj. I chyba tylko o to Im chodziło…

Jest jeszcze jedna możliwość – ośmiornice – podobnie jak meduzy – mogą opanować Wszechocean i wtedy znikną wszelkie ryby i inne zwierzęta morskie, ptaki i walenie. Wszechocean będzie opanowany tylko przez głowonogi i meduzy – wszelkiej maści i kalibru. Czy to także byłaby robota Obcych? A dlaczego nie? Tylko po co?

Zob. także:  

·        https://wszechocean.blogspot.com/2021/06/osmiornice-z-kosmosu.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/05/osmiornice-przybysze-z-kosmosu.html   

·        https://wszechocean.blogspot.com/2017/09/antarktyczny-kraken.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2015/04/globalny-kraken.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2020/07/czas-kaamarnic.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/10/o-krakenach.html

·        https://businessinsider.com.pl/technologie/wielka-brytania-wprowadza-prawo-ktore-uchroni-zwierzeta-morskie-przed-cierpieniem/p7xecsx

 

 

Źródło – Coast to Coast - https://www.coasttocoastam.com/article/study-suggests-octopuses-have-alien-origin/?fbclid=IwAR04znslKZBI03slqWqm-_mxPmJTvK6i3FDihibkUBHN-UdyV2o3Y0yoHRI 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Albo tzw. kambryjskiej eksplozji życia po epizodzie Ziemi-śnieżki w Kriogenie – 735 MA temu.

piątek, 25 września 2020

Tasmańskie grindwale


Ostatnio miłośnikami wielorybów wstrząsnęła wiadomość o wyrzucie na tasmański brzeg niemal pięciuset wielorybów – grindwali (zwanych pilot whale) z wciąż nieznanych przyczyn. A oto, jak opisywały to media:

 

Nie żyje już 380 z 460 grindwali, które utknęły na mieliźnie w zatoce u wybrzeża Tasmanii – poinformowali australijscy ratownicy. Trwa akcja ratunkowa.

Jak poinformował dyrektor tasmańskich parków i dzikiej przyrody, ratownicy ustalili, że mimo ich wysiłków 380 waleni zmarło. 30 wciąż żyje, a 50 zostało uratowanych.

Zwierzęta są w potrzasku od poniedziałku. Grindwale to ssaki z rodziny delfinowatych, mierzące do 7 metrów długości i ważące do trzech ton.

Akcję ok. 60 ratowników w płytkiej zatoce Macquarie Harbour utrudniają pływy morskie; sprawiły, że część z uratowanych waleni ponownie utknęło w płytkich wodach.

W Tasmanii jest teraz zima, temperatura wody to ok. 11 st. Wyciągnięcie jednego grindwala za pomocą specjalnej uprzęży wymaga współpracy co najmniej czterech osób.

Choć utknięcie waleni na plażach i mieliznach nie jest powszechne w Australii, niezwykła jest skala tego zjawiska, nienotowana w historii kraju; w 2017 r. na plażach Nowej Zelandii utknęło za jednym razem 600 grindwali. (TVP)

 


Ratownikom udało się uratować 70 grindwali, waleni z rodziny delfinowatych, które utknęły na mieliźnie w zatoce w Tasmanii – poinformowały australijskie władze. Ocenia się, że kolejnych 20 wciąż czeka na pomoc, a 380 straciło życie.

Dyrektor służby ds. parków i dzikiej przyrody Tasmanii zapowiedział, że ratownicy spróbują wydostać z mielizny 20 pozostałych grindwali; cztery mogą zostać poddane eutanazji.

Jednocześnie ratownicy zaczną zbierać zwłoki 380 zwierząt, które nie przeżyły utknięcia na plaży i mieliznach zatoki Macquarie Harbour na zachodnim wybrzeżu Tasmanii.

Utknięcie aż 470 waleni na mieliźnie jest najtragiczniejszym tego typu wydarzeniem w historii wyspy i całej Australii. Dotychczasowy rekord padł w 1996 r. w Australii Zachodniej, kiedy na plażach ugrzęzło 320 waleni.

Naukowcy nie mają pewności, co jest przyczyną takich zdarzeń. (GW)

 

I tak dalej i temu podobnie. Znacznie większy materiał podaje portal internetowy www.Inews.co.uk, gdzie czytamy:

 

Dlaczego wieloryby wyskakują na plaże? Wyjaśniono teorie naukowe po śmierci prawie 400 wielorybów wyrzuconych na brzeg na Tasmanii

 

Prawie 500 grindwali zostało odkrytych na morzu na wybrzeżu Tasmanii podczas najgorszego masowego plażowania w historii Australii - ale dlaczego tak się dzieje, pozostaje tajemnicą

Prawie 400 grindwali zmarło po wylądowaniu na plaży na Tasmanii na największym masowym wylądowaniu, jakie kiedykolwiek odnotowano w Australii.

Władze pracują nad uratowaniem około 270 wielorybów znalezionych na plaży w pobliżu odległego nadmorskiego miasta Strahan w poniedziałek.

W środę kolejne 200 osieroconych zwierząt zostało zauważonych niecałe 10 km na południe, co zwiększyło łączną liczbę do prawie 500.

 

Co się stało z pilotami na Tasmanii?

 

Późnym popołudniem potwierdzono śmierć wszystkich 200 wielorybów, w tym łącznie 380.

Według Nicka Deka, menadżera Tasmania Parks and Wildlife Service, istnieje kolejnych 30 wielorybów, które żyły, ale pozostały uwięzione, a 50 zostało uratowanych od wtorku.

Powiedział: „Będziemy nadal pracować, aby uwolnić jak najwięcej zwierząt. Będziemy pracować tak długo, jak długo będą żywe zwierzęta ”.

Około 30 wielorybów na pierwotnym brzegu zostało przeniesionych we wtorek na otwarty ocean, ale kilka z nich ponownie utknęło - około jedna trzecia tej pierwszej grupy zmarła w poniedziałek wieczorem.

Biolog Dzikiej Przyrody Programu Ochrony Morskiego Kris Carlyon powiedział, że ostatnie masowe wyrzucenie na brzeg było największe w Australii „pod względem liczby wyrzuconych i zmarłych”.

Największym masowym wylądowaniem Australii było wcześniej 320 pilotów w pobliżu miasta Dunsborough w stanie Australia Zachodnia w 1996 roku.

Tasmania jest jedyną częścią Australii podatną na masowe wyrzucanie na brzeg, chociaż czasami występują one na kontynencie australijskim.

W sąsiedniej Nowej Zelandii ponad 600 grindwali wyrzuciło na Wyspę Południową w Farewell Spit w 2017 roku, a ponad 350 umarło.

 

Dlaczego wieloryby same wyrzucają się na brzeg?

 

Dlaczego wieloryby osiadły na mieliźnie na Tasmanii, pozostaje tajemnicą, a pan Carlyon sugeruje, że wieloryby popłynęły ku brzegowi za pożywieniem lub przez nieszczęście jednego lub dwóch wielorybów, co doprowadziło do reszty.

Powiedział: „Jest bardzo prawdopodobne, że było to jedyne wydarzenie w dużej grupie. To byłaby jedna duża grupa na morzu ”.

Naukowiec morski Vanessa Pirotta powiedziała, że ​​istnieje wiele potencjalnych przyczyn, które mogą wyjaśnić to zjawisko, w tym błędy nawigacyjne.

„Mają bardzo silny system społeczny, te zwierzęta są ze sobą ściśle powiązane i dlatego widzieliśmy tak wiele w tym przypadku, niestety w tej sytuacji” - powiedziała pani Pirotta.

Dodała, że ​​ratowanie ich nie zawsze się udaje, ponieważ chcą wrócić do stada, mogą usłyszeć akustykę dźwięków wydawanych przez innych, albo są po prostu zdezorientowani iw tym przypadku bardzo zestresowani , i prawdopodobnie tak zmęczeni, że w niektórych przypadkach nie wiedzą, gdzie się znajdują ”.

Na tym zdjęciu zrobionym z powietrza widzimy wiele wielorybów wyrzuconych na brzeg we środę, 23.IX.2020 roku, nieopodal miasta Strahan na Zachodnim Wybrzeżu Tasmanii, Australia. Wiele z nich znaleziono wyrzuconych na australijskie plaże także we środę, co zwiększyło ich ilość do prawie 500 w masowym incydencie jaki zarejestrowano w naszym kraju (Australian Broadcastm Corporation, AP)

 


Około 200 wielorybów zmarło po odkryciu w środę w pobliżu początkowej grupy (Zdjęcie: AP)

 


Naukowcy wysunęli różne teorie na temat tego, dlaczego wieloryby masowo wyrzucają na brzeg, ale ostateczna odpowiedź pozostaje nieznana.

 

Według Olafa Meynecke, pracownika naukowego w dziedzinie nauk o morzu z Griffith University, piszącego dla „The Conversation” :

- Niektóre teorie sugerują, że winne są niedobory żywności lub zmiany w polach elektromagnetycznych, które je dezorientują. Mogą też podążać za chorym lub zdenerwowanym przywódcą kapsuły. W niektórych przypadkach wyrzucenie na brzeg było powiązane z aktywnym sonarem ze statków i sonarem morskim, który przerywał ich echolokację.

Dodaje, że doświadczenie to jest „niezwykle niepokojące” dla zwierząt, a stres ten jest głównym czynnikiem powodującym śmierć wielu wielorybów, a także przegrzanie na słońcu i utonięcie, jeśli nie mogą się przedrzeć w płytkiej wodzie. Istnieją różne teorie na temat tego, dlaczego wieloryby pilotażowe same wyrzucają się na brzeg, ale odpowiedź pozostaje tajemnicą.

 

Czy wieloryby próbują „utrzymywać kontakt z chorymi lub rannymi towarzyszami”?

 

Peter Evans, honorowy starszy wykładowca na Uniwersytecie w Bangor, argumentował, że przyczyny mogą być naturalne w innym artykule na temat „The Conversation”, napisanym po wydarzeniach w Nowej Zelandii w 2017 roku.

Napisał:

- Chociaż kuszące jest automatyczne obwinianie wyrzuconych na brzeg wielorybów za działalność człowieka, fakt, że głęboko żyjące gatunki wielorybów najczęściej są osiadane w tych samych miejscach, wskazuje, że w wielu przypadkach bardziej prawdopodobne jest, że winne są przyczyny naturalne. Masowe wyrzucenia na brzeg tych gatunków oceanicznych zwykle znajdują się na bardzo płytkich obszarach z łagodnie nachylonym, często piaszczystym dnem morskim. W takich sytuacjach nie jest zaskoczeniem, że te zwierzęta, które są przyzwyczajone do pływania w głębokich wodach, mogą napotkać trudności i nawet jeśli zostaną ponownie wypchnięte na morze, często wracają na brzeg.

Pan Evans zasugerował, że większość tych wylądowań może być „po prostu spowodowana błędem nawigacyjnym”, wynikającym z tego, że echolokalizacja wielorybów nie funkcjonuje tak dobrze na płytkich wodach, co wprowadza w błąd zwierzęta po podążaniu ofiarą na nieznane wody.

 


Na tym zdjęciu wykonanym z wideo z lotu ptaka widać liczne wyrzucone na brzeg wieloryby wzdłuż wybrzeża w środę, 23 września 2020 r., W pobliżu odległego miasta Strahan na zachodnim wybrzeżu, na wyspie Tasmania w Australii.  W środę na australijskim wybrzeżu znaleziono więcej grindwali wyrzuconych na brzeg, co zwiększyło szacunkową liczbę do prawie 500 w największym masowym wylądowaniu kiedykolwiek zarejestrowanym w kraju.  (Australian Broadcast Corporation przez AP)

Niektóre wieloryby wydają się utknąć po tym, jak zostały zdezorientowane działalnością człowieka. Przyznał jednak również, że na wyrzucone na brzeg ludzie mogą mieć wpływ istoty ludzkie, takie jak działania marynarki wojennej przy użyciu sonaru.

Naukowiec przytoczył również dowody sugerujące, że wieloryby zaangażowane w wyrzucanie się na brzeg niekoniecznie są spokrewnione, a zwierzęta po prostu podążające za innymi w niebezpiecznej trajektorii mogą być wskaźnikami silnych więzi społecznych między nimi.

We wcześniejszym artykule na tej samej stronie internetowej David Lusseau, czytelnik Uniwersytetu w Aberdeen, przedstawił różne wyjaśnienia, takie jak szkodliwe zakwity glonów, wspomniane ćwiczenia morskie i czynniki długoterminowe, takie jak wahania temperatury i kurczące się zapasy żywności.

Zwraca jednak uwagę, że chociaż są to sytuacje, w których chore lub ranne wieloryby zostają uwięzione, nie wyjaśnia, dlaczego pozornie zdrowe zwierzęta są również zaangażowane w „plażowanie”.

Pan Lusseau przedstawił możliwość, że wieloryby mogą celowo wyrządzać sobie krzywdę, ale przyznał również, że „ulubione wyjaśnienie” zjawiska odzwierciedlającego więzi społeczne, że wieloryby „dążą do pozostawania w kontakcie ze swoimi chorymi lub rannymi towarzyszami, czy to krewnymi, czy nie”.

 

I jeszcze jedna informacja:

 

Ratownicy mają nadzieję, że odpływający przypływ pomoże uratować 270 wielorybów, które utknęły na Tasmanii

 

Raffaella Ciccarelli

 

Dziś rano trwa główna misja ratunkowa , mająca na celu uratowanie 270 grindwali wyrzuconych na brzeg zachodniego wybrzeża Tasmanii, a nieznana liczba prawdopodobnie zginie.

Trzy oddzielne stada rozmieszczone w odległości setek metrów od siebie utknęły wczoraj na łachach piasku w Macquarie Harbour.

Co najmniej 25 wielorybów już zginęło, a zespoły ratownicze ścigają się teraz, aby spróbować wykorzystać odpływ, aby uratować resztę.

Około 270 grindwali po ich odkryciu wylądowało na plaży w Macquarie Harbour, niedaleko Strahan w poniedziałek rano. (ABC)

Setki wielorybów utknęły na mieliźnie na zachodnim wybrzeżu Tasmanii. (ABC)

Eksperci morscy twierdzą, że jest to pierwsze tego rodzaju zdarzenie w tym rejonie od około dziesięciu lat.

Dr Vanessa Pirotta, biolog morski i popularyzator nauki, powiedziała:

- Dziś niektóre zwierzęta prawdopodobnie umrą, ponieważ zbyt długo przebywały poza wodą. Niestety niektóre zwierzęta będą nadal umierać prawdopodobnie tylko dlatego, że przebywały na wodzie lub pozostawały na mieliźnie przez długi czas - powiedziała dr Pirotta.

- Pierwsze światło dzienne pokaże, ile jest wielorybów. Na pewno zostaną podjęte działania w celu oceny, które zwierzęta nadal żyją, a które z nich będą wymagały jak najlepszej pomocy, zapewniając ludziom bezpieczeństwo.

Dr Pirotta dodała, że ratownicy będą czekać na przypływ, aby uratować zwierzęta, ponieważ ryzyko obrażeń jest wysokie bez wody.

- Przypływ jest bardzo ważny” - powiedziała. – Mówimy tu o zwierzęciu wielkości twojego samochodu, zasadniczo długości 5 metrów i wadze kilku ton. Jeśli wokół jest dodatkowa woda, będzie lepiej zarówno dla wielorybów, jak i dla ratowników.

 

To jest oczywiste i nie ma co tego komentować. Natomiast wciąż toczą się dyskusje na temat przyczyn tego „plażowania” wielorybów i delfinów. Ze swej strony, w połowie lat 90-tych wysunąłem hipotezę opublikowaną przez „Eko Świat” i „Nieznany Świat”, która sprowadza się do tego, że zwierzęta te kierują się na plaże w oszołomieniu wywołanym przez zatrucie metanem – CH4 – który działa na nie dezorientująco (na ludzi też) i dlatego właśnie zwierzęta te przestają zachowywać się racjonalnie. Ktoś mógłby zapytać, skąd się wziął metan na tamtych akwenach?




Metan może pochodzić z dwóch źródeł: primo – pokładów klatratów metanowych na dnie morskim oraz – secundo - z ekshalacji wulkanicznych. W okolicach Tasmanii występują oba te zjawiska – mamy pokłady klatratów metanowych i zasilający je gorący punkt – pióropusz magmy z głębin Ziemi, znajdujący się pod Cieśniną Bassa. Podobny znajduje się pod Yellowstone N.P., Eifel (Laacher See) czy Campi Flegrei, co grozi erupcją tamecznych superwulkanów.


Druga hipoteza zakłada, że coś przeraziło te stada wielorybów i strwożone szukały ratunku na płyciznach, które stały się dla nich niebezpieczne. Pytanie brzmi: co mogło je aż tak wystraszyć? Sonar okrętu nawodnego czy podwodnego? Owszem, to jest możliwe, ale w tym czasie nie było żadnych ćwiczeń na tym akwenie, a zatem?

Pozostały nieznane zwierzęta morskie – jakieś kryptydy – przybysze z geologicznej Przeszłości naszej planety żyjące w morskich otchłaniach. Osobiście stawiam na dwa z nich. Pierwszym jest gigantyczny głowonóg – czyli Kraken, którego obecność w wodach Wszechoceanu jest coraz bardziej realna w miarę jego poznawania. Zaobserwowano go także na wodach Australii. Polecam:

·        https://wszechocean.blogspot.com/2017/09/antarktyczny-kraken.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2015/04/globalny-kraken.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2020/07/czas-kaamarnic.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2017/09/potwory-i-katastrofy.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/10/o-krakenach.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2017/10/kraken-i-kaamarnica-olbrzymia.html

 

Drugą możliwością jest trzeciorzędowy superrekin – Megalodon. Megalodony żywią się waleniami, gdyż tylko one są w stanie zapewnić mu energię do poruszania się, polowania i ogrzewania organizmu. Nie zapominajmy, że Megalodon może mierzyć do 20 m długości, osiągać masę do 20 ton i przemieszczać się w wodach tropików i subtropików. Widziano je także u wybrzeży Australii i nawet sfilmowano! Polecam:

·        https://wszechocean.blogspot.com/2019/10/postrach-wszechoceanu-czy-zyje-do.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2014/10/megalodon-postrach-wszechoceanu-istnieje.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2018/02/5-x-megalodon-na-video.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2012/04/megalodon-postrach-wszechoceanu.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2011/10/czy-istnieje-gigantyczny-rekin.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2016/10/giganty-podwodnego-swiata.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2014/06/godzilla-czy-megalodon.html

·        https://wszechocean.blogspot.com/2013/02/biblijny-park-jurajski-1.html  

No cóż – mój znakomity imieninnik senator Robert Kennedy powiedział tak: Ludzie marzą o zwykłych rzeczach i pytają: dlaczego – ja marzę o rzeczach niezwykłych i pytam: a dlaczegóżby nie? Myślę, że to, co napisałem powyżej może być jakimś wyjaśnieniem i to – dodam – do udowodnienia.

A zatem – dlaczego nie?

 

Źródła:

·        https://www.9news.com.au/national/whales-stranded-in-macquarie-harbour-tasmania/c06a50d0-f39f-4038-a457-f5095bd146e7

·        https://inews.co.uk/news/science/whales-why-beach-themselves-tasmania-stranded-australia-dead-theories-explained-654665

·        https://jozefdarski.pl/7218-zasoby-hydratow-metanu


Epilog

 

Australia: rozpoczyna się utylizacja 350 martwych wielorybów

Władzom i wolontariuszom udało się uratować 94 z 470 wyrzuconych grindwali.

Po wielu dniach brodzenia w chłodnych wodach, otoczeni bolesnymi krzykami setek wyrzuconych na brzeg wielorybów na południowym wybrzeżu Australii, w sobotę ratownicy stanęli przed kolejnym ponurym zadaniem – pozbycia się rozkładających się zwłok.

W „piekielnym wysiłku” załoga złożona z około 100 ekologów i wykwalifikowanych wolontariuszy uratowała 94 z 470 zwierząt, które utknęły na mieliźnie na zachodnim wybrzeżu Tasmanii podczas największego w historii masowego wyrzutu grindwali w Australii – powiedział mediom biolog morski z wydziału ochrony środowiska Tasmanii, Kris Carlyon.

- W tym przypadku mamy do czynienia z czymś wyjątkowym, wcześniej nie mieliśmy do czynienia z tego typu zdarzeniem o takiej skali – podkreślił Carlyon, dodając, że uratowanie tak dużej liczby ssaków było szczególnie niezwykłe.

Tasmania Parks and Wildlife obniżyła w piątek szacunkową liczbę ofiar z 380 do 350, ale ratownicy mieli nadzieję, że zdołają uratować kolejne 20 stworzeń.

Teraz władze skupiły się na tym, jak najszybciej pozbyć się martwych zwłok z powodu obaw, że rozkładające się ciała mogą mieć szkodliwy wpływ na środowisko w Macquarie Harbour i przyciągać rekiny.

Testowano kilka metod przenoszenia martwych wielorybów – w tym holowanie ich do morza i zatopienia w głębszych wodach.

- To trudne chwile, kiedy wiesz, że tak wiele jest do zrobienia i po prostu czujesz, że poniosłeś klęskę; wydaje się, że nie ma końca – powiedział wolontariusz z organizacji Wildcare, Josh Gourlay. - Jednak kiedy zobaczysz, jak takie akcje wyglądały wcześniej i jak jest teraz, pomyślisz – poszło nam naprawdę dobrze – dodał.

Wraz z ratownikami stawiającymi czoła nieustannym opadom, silnym wiatrom i zimnym wodom przez wiele godzin dziennie, próbując ratować walczące o życie zwierzęta, przyznał, że wysiłek dał mu się we znaki.

Wieloryby pilotażowe, które mogą dorastać do sześciu metrów długości i ważyć tonę, są zwierzętami bardzo towarzyskimi. Niektóre zwierzęta opierały się ratownikom lub próbowały wrócić do swojej rodziny po uwolnieniu, w związku z czym po raz drugi utknęły na brzegu.

Przyczyny masowych wyrzutów nie są znane, mimo że naukowcy badają to zjawisko od dziesięcioleci. Pomimo pewnych ograniczeń istniały nadzieje, że ocalałe wieloryby odzyskają zdrowie po stresującym wydarzeniu – powiedział Carlyon.

- Idealnie byłoby, gdyby się przegrupowali, zreformowali te więzi i zaczęli sobie radzić – dodał.

Gourlay i jego narzeczona, Corey Young, podkreślili, że załogi są nadal nastawione pozytywne pomimo fizycznego i emocjonalnego ciężaru akcji ratunkowej.

- Nie możemy ich wszystkich uratować, to na pewno … byliśmy tego pewni – dodał.

 

Marzena Rabczewska

 

Źródło: AFP, Reuters


niedziela, 1 października 2017

Kraken i kałamarnica olbrzymia



30 września 2004 roku  niedaleko japońskich wysp Ogasawara zaobserwowano pierwszy żywy okaz kałamarnicy olbrzymiej. Kałamarnica olbrzymia,  (Architeuthis dux) – jeden z największych mięczaków na świecie. Ma dziesięć ramion (w tym dwa dłuższe z haczykowatymi przyssawkami). Największy znany okaz, znaleziony w 1887 przy brzegach Nowej Zelandii, miał średnicę oczu dochodzącą do 37 cm, a długość ciała do 18 m (z czego ok. 12 m przypadało na macki).

Zwierzę to jest przypuszczalnie źródłem legend o krakenie; jest to jeden z przypadków, gdy istnienie stworzenia uważanego za mityczne znajduje potwierdzenie. W lipcu 2011 roku grupie naukowców współpracujących z telewizjami Discovery udało się wykonać pierwsze w historii nagranie żywego okazu kałamarnicy olbrzymiej. 

 O stworzeniach tych wiadomo bardzo niewiele, gdyż niemal cała dostępna wiedza pochodzi od martwych okazów wyrzuconych na brzeg lub szczątków znajdowanych w żołądkach kaszalotów. Nie jest jasne, jak szybko rosną kałamarnice olbrzymie i jak długo mogą żyć. Jest aktywnym drapieżnikiem wykorzystującym długie macki do chwytania zdobyczy. W zbiornikach  morskich  żyją przypuszczalnie do głębokości 1200 m, jednak przeważnie zasiedlają stoki kontynentalne na głębokości 300–600 m. Głównym drapieżnikiem polującym na nia  jest kaszalot – wieloryby te nurkują na głębokość około kilometra, by polować na kałamarnice i zjadają ich bardzo duże ilości, o czym świadczą niestrawione chitynowe dzioby kałamarnic znajdowane w żołądkach złowionych kaszalotów.






Kałamarnice olbrzymie żywią się głównie niewielkimi rybami, w ich żołądkach odnaleziono także szczątki skorupiaków, małży, żachw, płazińców oraz innych głowonogów, w tym również przedstawicieli własnego gatunku, co dowodzi występowania kanibalizmu  Jest jeszcze  kałamarnica kolosalna - O tych kałamarnicach wciąż wiadomo jeszcze mniej, gdyż do roku 2005 opisano zaledwie dziesięć egzemplarzy. Kałamarnica kolosalna żyje w wodach antarktycznych Ta kałamarnica jest groźniejsza niż  kałamarnica olbrzymia: To stworzenie jest bardzo agresywne i porusza się naprawdę szybko. Jeśli ktoś znalazłby się w wodzie w jego pobliżu, to praktycznie nie miałby szans. Zwierzę to znajduje pożywienie świecąc w ciemności. Jego świecące oczy są większe niż jakiegokolwiek innego zwierzęcia na ziemi.

Kraken  to z kolei legendarny stwór morski. Prawdopodobnie źródłem legend są spotkania z kałamarnicą olbrzymią. Pierwszy opisał to monstrum w epoce nowożytnej Erik Pontoppidan w swoim dziele Natural history of Norway (1752). Jeszcze wcześniej pisał o nim Pliniusz Starszy – potwór miał blokować Cieśninę Gibraltarską, nie przepuszczając przepływających tamtędy okrętów.


Opracował - Stanisław Bednarz

niedziela, 10 września 2017

Antarktyczny Kraken?

Kraken według opowieści ludzi morza

Niedawno temu, w kanale Discovery Science miałem okazję zobaczyć film z serii „Zagadki Ziemi” („What On Earth?”), w którym jeden z fragmentów mówił o zdjęciu czegoś, co wyglądało jak… legendarny Kraken. Potem realizatorzy wykazali, że to pewna rafa niedaleko Deception Island (Wyspy Zwodniczej) – położona na S 63°02’56,43” – W 060°57’31,73”, 0 m n.p.m., która wygląda jak Kraken i po dyskusji… Ale czy na pewno?

Sail Rock z wysokości orbity...

Na ten temat Timothy Whitehead[1] w swym blogu Google Earth Blog pisze tak:

Historie o Krakenie (morskim potworze) widzianym na mapach Google Earth ostatnio stały się popularne. Skończyły się jednak, kiedy się okazało, że jest to jedynie rafa. Rafa ta nazywa się Sail Rock i znajduje się na SW od Wyspy Zwodniczej – jednej z archipelagu Szetlandów Południowych nieopodal Antarktydy. Zdjęcie i więcej szczegółów mamy w tym artykule.

To nie jest najnowsze zdjęcie, zostało ono zrobione w 2013 roku. Czytelnicy GEB pytali nas niejednokrotnie o to zdjęcie i odrzucali możliwość, że jest to tylko skała. Kiedykolwiek napotkawszy na coś niezwykłego na obrazach satelitarnych i chciałby się czegoś więcej dowiedzieć na ten temat takiego obszaru, próbuje zwrócić się do różnych stronic i podstronic Google Earth w celu dokładniejszego przyjrzenia się tym miejscom. To, co znajdujemy jest o wiele bardziej niż te wszystkie „Zdjęcia”, „Miejsca” czy odsyłacze „Więcej -> Wikipedia”. W tym przypadku najbardziej aktualną jest stronica Wikipedii „Sail Rock”, która została uzupełniona o ostatnią historię, chociaż strona ta istnieje od 2010 roku. Miejsce to jest nieco na północ od podanej lokalizacji, ale dostatecznie blisko, by go znaleźć w czasie waszych poszukiwań. Na dodatek zawsze można poszukać w „historii obrazów”. Jednakże akurat w tym przypadku nie ma innych obrazów tej lokalizacji.



Lokalizacja Sail Rock na różnych mapach

Jedyną wskazówką na to, że jest to rafa jest to, że Google Earth obraz satelitarny i jego dane pokazują iż jest tam ląd, a nie dno oceanu. To oznacza, że Google uważa ten obszar za obszar lądowy albo bliski lądowi, tzn. są oni pewni, że jest to wyspa, skała albo rafa w tej lokalizacji. Aby uzyskać całkowite i finalne potwierdzenie, zdecydowaliśmy się na lokalizację tego obiektu przy użyciu Sentinel Imaginery.

Najwidoczniej Kraken nie poruszył się od 2013 roku. Nie jest to najlepsze zdjęcie o wysokiej rozdzielczości, ale wystarczające do tego, by potwierdzić fakt istnienia czegoś nieruchomego w tym miejscu. W celu znalezienia i zobaczenia załadowaliśmy ten plik. W celu obejrzenia historii Zwodniczej Wyspy wejdź Czytelniku na You Tube (YT), gdzie znajduje się nasze wideo.

Tyle Tim Whitehead. W poszukiwaniu informacji natrafiłem na stronę Snopes.com, gdzie znajdowały się następujące dane dotyczące tajemniczej rafy-Krakena:


...i z powierzchni oceanu

Rafa Krakena – raporty o możliwym spotkaniu Krakena u brzegów Antarktydy ukazują tylko bardzo dużą skałę.

W dniu 29.IV.2016 roku, użytkownik YT o nicku „Wowforreal” opublikował wideo ukazujące „wielkie, nieznane, masywne stworzenie” u wybrzeży Antarktydy, którego istnienie potwierdzał dzięki obrazom z Google Earth.

Nie mając pojęcia, co to być mogło, ale coś kręcące się w kilku miejscach, od razu skojarzyło mi się z płetwą plezjozaura. Ponieważ trudno się było dopatrzyć, co to właściwie było, skierowałem się zatem do Google Earth. I faktycznie, było tam potężne zakłócenie gładzi oceanu i właściwie nikt nie wiedział, co je spowodowało. Być może znalazłem źródło sygnału BLOOP![2]
Podaję koordynaty tego niezwykłego fenomenu: S 63°02’56,73” – W 060°57’32,38”.

Kiedy użytkownik YT o nicku „Wowforreal” był sceptycznie nastawiony do tego znaleziska, wideo zostało wzięte na strony internetowe fanów STD, którzy orzekli, że zdjęcia przedstawiają Krakena – legendarnego potwora morskiego o ogromnych rozmiarach.

I w rzeczy samej to wyglądało jak Kraken. Wziąłem miarkę z Google i zmierzyłem obiekt. Jego długość wynosiła około 30 m/100 ft od głowy do końca, ale ten koniec wyglądał jak środkowa część wielkiego głowonoga, co oznaczałoby, że mógłby to być potwór o długości 60 m i więcej razem z mackami.[3] Mnie to wygląda na Krakena. Być może opowieści o wielkim stworzeniu z morskich głębin są wciąż prawdziwe. Wiele takich historii jest opartych na prawdzie. Sądzę, że znaleźliśmy Krakena.

Badając obrazy z Google Earth w miejscu opisanym współrzędnymi przez „Wowforreal”: S 63°02’56,73” – W 060°57’32,38” uzyskaliśmy podobny wyniki jakie pokazał on na swym wideo, ale ten „nieznany obiekt” widziany w nim nie był potworem morskim, ale samotną skałą. Żeby być konkretnym, to Sail Rock jest małym wulkanem położonym na SW od Deception Island w tym samym położeniu, co „masywne nieznane stworzenie”.

Zgodnie z ostatnimi rezultatami badań, przeprowadzonymi przez Andean Geology w 2013 roku, Sail Rock (która wzięła nazwę od swego kształtu trójkątnego żagla) wystaje 30 m nad powierzchnię morza:

Sail Rock wystaje na 30 m nad powierzchnię morza i ma kształt żagla (stąd nazwa). Kopuła szczytowa stanowi komin wulkaniczny, którego resztki wystają ponad poziom morza. Jego wiek jest nieznany i składa się z warstw brekcji piroklastycznych i tufów przedzielonych strumieniami lawy.




Współczesne wyobrażenie Krakena

·        Pierwsza obiekcja jaka mi się nasunęła brzmi tak: skoro to jest rafa czy skała o wysokości 30 m, to dlaczego nie jest to odnotowane na obrazach tego akwenu w Google Earth? Wielokrotnie sprawdziłem: wysokość tego obiektu wynosi 0 m n.p.m., a powinna wynosić trzydzieści. Wszystkie inne rafy mają dokładnie określoną wysokość nad poziom wody, tylko ta nie. A zatem?
·        Kształt tego obiektu przypomina wygląd głowonoga – jakiejś kałamarnicy olbrzymiej – leżącego na powierzchni morza. Wyraźnie widać macki, płaszcz i dwie płetwy po jego bokach. Długość tego obiektu wynosi 40,86 m, szerokość 13,13 m, czyli jest niemal dwukrotnie większy od płetwala błękitnego, mierzącego 24-25 m długości. I rzeczywiście – jeżeli macki tego głowonoga są proporcjonalne do długości ciała, to ów potwór mógłby mierzyć ponad 60 m długości…

·        Autor wpisu w Snopes.com pisze, że skojarzyło mu się to z plezjozaurem. Rzecz ciekawa, bo przeglądając sąsiednie rafy i mielizny napotkałem na coś, co wygląda jak plezjozaur – tylko że o długości ponad kilometra. Rafa ta znajduje się na zachód od wyspy Astrolabe, na S 63°31’49,21” – W 060°06’15,68”, 67 km na SE od Sail Rock i wystaje na metr nad wodę. Oczywiście nie ma mowy o żadnym plezjozaurze, tylko o fali pieniącej się i załamującej na rafie… Ale wrażenie robi piorunujące! 

"Plezjozaur" u wybrzeży Astrolabe Island

A zatem czy mogą istnieć takie potwory? Uważam, że tak. Wszechocean jest jeszcze za słabo zbadany, a tego rodzaju kryptydy, bardzo inteligentne, nie mają powodu, by pokazywać się ludziom, bo zdają sobie sprawę z tego, że może to zakończyć się ich zagładą, jak wielu innych gatunków, które przegrały starcie z człowiekiem – największym mordercą i niszczycielem na Ziemi.
Taka może być smutna prawda…

Źródła:
·        Snopes.com -  http://www.snopes.com/kraken-google-earth-sail-rock/ 
Opracował – ©R.K.F. Leśniakiewicz




[1] Timothy Whitehead używa GoogleEarth od roku 2004, kiedy to było jeszcze nazywane Keyhole (dziurka od klucza) i w 2005 roku została zmieniona nazwa na GoogleEarth, od tego czasu stał się jego gorącym fanem. Jest on programistą pracującym w firmie Red Wing Aertobatx i mieszka w Kapsztadzie, RPA.
[2] Sprawa tego tajemniczego sygnału została opisana przez Ivana Petricevica na stronie http://wszechocean.blogspot.com/2015/06/syreny-szesc-niewyjasnionych-dzwiekow.html  oraz na łamach „Nieznanego Świata”, gdzie odsyłam zainteresowanych Czytelników.
[3] Zob. Ed Yong – „Globalny Kraken” - http://wszechocean.blogspot.com/2015/04/globalny-kraken.html.