Powered By Blogger

wtorek, 31 marca 2026

UFO nas ścigało, mówi załoga pociągu

 


Z „The Edmonton Journal”

Alberta, wtorek, 17.X.1967 r.

„Gdybym miał procę, mógłbym go zestrzelić”.

„To był niezidentyfikowany obiekt latający, który, jak twierdzą inżynier William (Ben) Benwick i inni członkowie załogi szybkiego pociągu towarowego CNR 443-North, który śledził ich wczesnym rankiem w piątek.

Ich relacja była następstwem doniesień o innych obserwacjach UFO w Albercie.

Pan Benwick z Calgary powiedział, że obiekt przeleciał obok pociągu w odległości około 100 jardów (ok. 90 metrów).

W jednym przypadku, jak powiedział, zanurkował w kierunku pociągu i zbliżył się znacznie.

Obiekt został zauważony milę na północ od Elnory o godzinie 01:50 w nocy przez kilku członków załogi pociągu. Elnora leży około 35 mil na południowy wschód od Red Deer. (Pociąg jechał z kierunku SE na N-NE)

Na początku pan Benwick niechętnie zgłaszał ten incydent gazecie. „Myślałem, że wszyscy mnie wezmą za wariata” – powiedział.

Powiedział dziennikowi „The Journal”, że pociąg jechał wtedy z prędkością około 80 km/h, a UFO podążało za nim. Kiedy zatrzymali się w Alix, aby wysadzić samochód, również się zatrzymał i „po prostu tam zawisł”.

Następnie podążał za pociągiem aż do stacji Mirror.

Pan Benwick opisał UFO jako obiekt o średnicy nieco większej niż długość wagonu towarowego, około 12 metrów. Wokół krawędzi znajdowały się kolorowe światła, które migały na czerwono, zielono, pomarańczowo i żółto.

Jego górny stożek był czarny, a pod nim znajdował się krąg świecącego światła o średnicy około 3 metrów.

„Kiedy dotarliśmy do Mirror, powiedziałem o tym operatorowi, a on zapytał, co piłem. Powiedziałem mu: »Oto jest, tuż przed tobą«, a on tylko odparł: »Mój Boże«”.

Operator CNR w Mirror, Larry Mazure, powiedział później panu Benwickowi, że UFO unosiło się około 15 mil na wschód od Mirror przez kolejne dwie godziny, zanim odleciało.

Tej samej nocy pani David Soppit, mieszkająca około pięciu mil na zachód od Mirror, poinformowała The Journal, że słyszała brzęczenie lub szum, a kiedy wyjrzała przez okno, zobaczyła niezwykle szybko poruszające się światło na niebie.

Następnej nocy maszynista innego pociągu towarowego, Hubert Schmidt, również zgłosił obserwację UFO.

Komentarz: Kolejny przypadek z cyklu kolej vs. UFO. Jak widać, UAP nadal interesują się ziemskimi kolejami i/albo ładunkami, które przewożą. Jak już pisałem w innym miejscu – Obcy mogą mieć pod kontrolą co ciekawsze transporty wojskowe i cywilne mające wpływ na obronność krajów. Opisaliśmy to w naszej książce „Pociągi – widma i widma w pociągach” (Jordanów 2024). 

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 30 marca 2026

CE0 w Chatnakurnóż?

 


 

Albert Rosales

 

Lokalizacja: Jeziora Vuoksa, Karelia, Rosja

Data: Lato 1993

Godzina: noc

Opis incydentu:

Grupa turystów z Petersburga, złożona z naukowców, przybyła do Karelii latem 1993 roku. Byli w rejonie Jezior Vuoksa (pomiędzy jez. Ładoga a Zat. Fińską), gdy okolicę ogarnęła ulewa. Ich pojazd został zepchnięty z drogi przez piorun i uderzył w drzewo. Jeden z uczestników, inżynier S. Elbman, doznał wstrząśnienia mózgu, a turyści zaczęli szukać pomocy. W pobliżu znaleźli małą chatkę, która z perspektywy czasu wydawała się pojawić znikąd. Starsza kobieta wpuściła ich do środka. Nie zadawała pytań, nakarmiła ich i opatrzyła ranę inżyniera. Turyści byli zbyt zmęczeni i roztrzęsieni, by zadawać pytania, a staruszka nic nie powiedziała.

Zasnęli. Rano obudzili się pod gołym niebem. Nie było chatki ani kobiety, tylko ruiny murów z granitowych kamieni. Ich poszukiwania i dociekania ujawniły, że w okolicy kiedyś stał młyn. Ale w okolicy znajdują się inne podobne ruiny, więc stare granitowe mury nie są niczym dziwnym. Rana inżyniera szybko się zagoiła, a nawet blizna zniknęła. Naukowcy kontynuowali jednak dochodzenie i w końcu dowiedzieli się od policjantów, że w 1982 roku rzekomo doszło do podobnego incydentu.

Dodatek HC nr 3257

Źródło: Paul Stonehill, The Soviet UFO Files

Typ: E?

Komentarze:

·        Ten przypadek wydaje się ilustrować tymczasowe ześlizgnięcie się do innego wymiaru lub sfery, w jakiś sposób zaaranżowane przez nieznane siły.

·        Może była to Chatnakurnóż – chatka na kurzej nóżce z rosyjskich bajek, którą opisali bracia Strugaccy w swej powieści „Poniedziałek zaczyna się w sobotę”?

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 29 marca 2026

CE4 (możliwe) X w Kalifornii

 


Albert Rosales

 

Miejsce: okolice San Francisco, CA

Data: zima 1993

Godzina: noc

Opis incydentu:

Zimą 1993 roku świadek, Kathleen (uczestniczka innych spotkań), znalazła się na pokładzie statku kosmicznego w bezpośredniej obecności „tych małych szarych potworów. Miały one niecałe pięć stóp wysokości i były prawdziwie miękkie, jasnoszare – prawie białe, z dużymi, otulającymi je czarnymi oczami. Przypominały mi konika polnego bez czułek. Miały duże, ogromne oczy i dwie szparki zamiast nosa. Nie miały żadnych wypustek, a ich twarze i usta były płaskie: linia biegnąca w poprzek, bez warg ani rysów twarzy”.

Kathleen mówi, że przeżywała „prawdziwy strach”. Jej przyjaciółka, Margaret, klęczała na podłodze przed stołem zabiegowym. Za nią stały trzy szare potwory. W tym momencie Kathleen krzyczała: „Margaret! Spójrz na mnie! Margaret! Nie oglądaj się za siebie! Są za tobą! Spójrz na mnie. Nie patrz jej w oczy”. Mniej więcej w tym momencie dwie z nich podeszły do ​​Margaret od tyłu jedna z każdej strony – i chwyciły ją za ramiona. Kathleen pamięta, jak krzyknęła do niej: „Margaret: Nie patrz im w oczy”. Nagle w środku ich oczu zrobiło się jakby mała szparka. „Te szparki po prostu się otworzyły i zaczęły świecić szmaragdowozielonym światłem. Potem ostatnią rzeczą, jaką pamiętam, było to, że obudziłam się z uczuciem lekkiej paniki. Kiedy zobaczyłam, że leżę w swoim łóżku w znajomym otoczeniu, po prostu uznałam to za kolejny dziwny sen. Mimo to, cała ta sytuacja utkwiła mi głęboko w pamięci”.

Rozmyślając później nad snem, pomyślała o tych trzech istotach: wszystkie były tego samego wzrostu, a ta z tyłu zdawała się je nadzorować. Wszystkie miały mniej niż pięć stóp wzrostu: może od czterech stóp i dziesięciu cali do pięciu stóp. Cała trójka miała szczupłe ciała z „głowami jak żarówka”. Kiedy Kathleen zazwyczaj patrzyła na oczy, nie było żadnej szczeliny, ale kiedy krzyczała do Margaret – „im głośniej krzyczałam, tym bardziej pojawiały się szczeliny”. Kathleen wyjaśnia, że ​​duże oczy są zazwyczaj czarne, ale kiedy pojawiała się szczelina, była pionowa i „coś w rodzaju kociego oka”. Kiedy szczelina się pojawiła i otworzyła, ukazał się szmaragdowozielony blask. Kathleen wyjaśnia, że ​​nie wie, dlaczego kazała Margaret nie patrzeć w oczy, i zawsze jest zdumiona tym, jak te istoty przypominają „wielkie, ogromne owady”. Podczas późniejszej regresji stało się jasne, że sen Kathleen był rzeczywistością zakorzenioną w jej podświadomości. Podczas tej regresji, gdy cofnęła się do momentu paniki, „właśnie wtedy zobaczyłam, że te kosmici są wokół mnie, chwytają mnie, a ja walczyłam z nimi z ogromnym przerażeniem – jak atak paniki”. Właśnie wtedy Kathleen zauważyła, że ​​te rzeczy miały naprawdę długie palce, około siedem do ośmiu cali długości. Nie było paznokci, ale każdy palec miał kilka guzków i był zaokrąglony na końcu. „Położyli mnie nagą na stole i głaskali moje ciało, tak jak głaskalibyśmy kota lub psa”. Rozsunęli jej palce u stóp i zajrzeli między palce. „Wzięli moją lewą rękę i badali moje palce – patrząc na moje paznokcie. Wzięli coś i podrapali krawędź jednego z moich paznokci u lewej ręki”. Przed regresją pamiętała tylko sen o trzech kosmitach, ale było w nim niewiele szczegółów. Po regresji było ich mnóstwo. Istoty „były zafascynowane moimi paznokciami u rąk i stóp i zdawały się być ubrane w szaty lub obcisłe stroje. Dotyk ich skóry przypominał dotyk mokrego i czystego samochodu – jak przesunięcie opuszkami palców po mokrej oponie: gładki i osobliwy. Dotyk ich ciała przypominał jej dotyk delfinów w akwarium w San Francisco – „dość gładka tekstura”, bez uczucia ciepła ciała.

Dodatek HC

Źródło: Virgil Staff, Dyrektor MUFON w Północnej Kalifornii. Styczeń/luty 1996.

Typ: G

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

sobota, 28 marca 2026

CE0 z BV w biurze, Maryland

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Sparks, MD

Data: połowa czerwca 2007

Godzina: 02:00 EDT

Opis incydentu:

Świadek wstała z łóżka w środku nocy, aby sprawdzić, co z córką, która spała w oddzielnym pokoju. Obudziła się po koszmarze z córką i poczuła potrzebę, aby to sprawdzić. Idąc korytarzem w kierunku pokoju córki, zauważyła jasne, jajowate światło w swoim biurze (pomieszczeniu z komputerem). Wewnątrz jajowatego światła znajdowała się istota o wzroście około 120 cm, ubrana w czerwony płaszcz i czarne spodnie. Istota miała żółtą, ziemistą cerę. Głowa istoty była dość duża, a oczy duże i całkowicie wypełnione „ciemnymi źrenicami”. Istota spojrzała w stronę świadka i wydawała się zaskoczona. W tym momencie istota spojrzała w dół na jedną ze swoich dłoni, w której znajdował się złoty przedmiot (w kształcie kwadratu). W tym momencie przedmiot zaczął się dematerializować, a następnie istota zdematerializowała się w ciągu kilku sekund. Zaraz po spotkaniu świadek była przerażona i wskoczyła do łóżka swojej córki. Córka była bardzo zaskoczona i nie była świadkiem spotkania.

Dodatek HC

Źródło: UFOs Northwest

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

piątek, 27 marca 2026

CE1 nad Okanagan, Kanada


 

Lokalizacja: Lake Okanagan, British Columbia, Kanada

Czas: początek listopada 1996

Opis incydentu:

Albert Rosales, według lokalnego ufologa Billa Allana, z okolic Westbank w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, twierdzi, że na początku listopada 1996 roku, w nocy, 9-letnia Dawn Smith, mieszkająca nad jeziorem Okanagan, zobaczyła oświetlony obiekt z zielonymi światłami po jednej stronie, unoszący się i opadający po niebie nad jeziorem. Obiekt miał kształt zbliżony do prostokąta, przypominającego pudełko na buty.

W pewnym momencie zatrzymał się na chwilę, otworzyły się drzwi i w środku zapaliło się światło. Drzwi zamknęły się, a obiekt zniknął za deszczową chmurą, po czym wyszedł z powrotem i ponownie otworzył drzwi, a następnie wyłonił się obiekt w kształcie dysku z czerwonymi, żółtymi i pomarańczowymi światłami, który wydawał się mieć mały haczyk na górze.

Dawn Smith dodała następnie, że kiedy drzwi się otworzyły, zobaczyła dwie ciemne postacie stojące w słabym świetle wewnątrz; pomyślała, że ​​być może postacie te miały na sobie ciemne ubrania.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 26 marca 2026

CE1 w Quebec, Kanada

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Rigaud, Quebec, Kanada

Data: 11.IV.1978

Godzina: 19:20 EDT

Opis incydentu:

Dwie dziewczynki, Sylvie Legare i Miline Pasquiers, bawiły się przed domem na polu, gdy usłyszały bardzo głośny hałas dochodzący z góry. Spojrzawszy w górę, zobaczyły duży obiekt opadający nad nimi, a następnie jasny strumień światła został skierowany z obiektu na świadków. Obiekt był lśniąco pomarańczowy i miał owalny kształt z przezroczystą kopułą na szczycie. Wewnątrz kopuły zobaczyły dwóch „pilotów” z dużymi, skośnymi, świecącymi zielonymi oczami. Obaj mieli na sobie stroje przypominające aluminiowe. Jeden z humanoidów spojrzał na świadków z „zadowolonym” wyrazem twarzy. Przez cały czas obie dziewczynki były sparaliżowane i nie mogły się ruszyć. Po odlocie obie dziewczynki wróciły do ​​normy.

Dodatek HC

Źródło: Marc LeDuc, CASUFO w Projekcie Becassine

Typ: A

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 25 marca 2026

CE0 z Nordykami w Chile

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Rancagua, Santiago, Chile

Data: 12.IX.2014

Godzina: 19:00 CLST

Opis incydentu:

Ośmioletni chłopiec, Tonito, który uczęszczał do lokalnej szkoły Diego Portales, poinformował, że tego wieczoru, wracając ze szkoły, zobaczył dwie dziwne postacie wyłaniające się z brzegów pobliskiego kanału i zbliżające się do niego. Opisał je jako bardzo wysokie (jak u koszykarzy) z długimi blond włosami sięgającymi ramion i „pięknymi rysami twarzy”. Postacie miały na sobie obcisłe srebrzyste stroje i buty w tym samym kolorze. Zaskoczony ich obecnością i nagłym pojawieniem się, Tonito rozejrzał się po okolicy, ale o dziwo, nikogo nie było w pobliżu – był zupełnie sam z dwoma nieznajomymi. Według Tonito, nie potrafił stwierdzić, czy postacie były płci męskiej, czy żeńskiej i założył, że musiały to być „anioły”. Zapytany, dlaczego uważa ich za aniołów, odpowiedział, że trzy dni wcześniej, pewnej nocy, gdy jego rodzice kłócili się w salonie (jak to zwykle robili), Tonito zobaczył bardzo małą, błyszczącą kulę światła, która wleciała do domu przez otwarte okno i zbliżyła się do niego. Twierdzi, że nawiązał kontakt z kulą światła i poprosił ją, aby „powiedziała Bogu, żeby go odwiedził, ponieważ bardzo się wstydził swojej sytuacji” (jest bardzo biedny, a jego ojciec jest alkoholikiem itd.). Mała kula światła wyleciała przez okno i zniknęła z pola widzenia. Uważa, że ​​to właśnie światło było przyczyną spotkania dwóch Aniołów. Kiedy wpatrywał się w te postacie, spojrzały na niego z góry, uśmiechnęły się i nagle zniknęły. Nigdy więcej ich nie zobaczył, ale nadal jest przekonany, że tamtej nocy spotkał Anioły.

Dodatek HC

Źródło: Robert Othmar Vettiger Aliaga, powołując się na własne śledztwo

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 24 marca 2026

DD/NL (NOTSUB) nad Zatoką Meksykańską

 


Miejsce: Zatoka Meksykańska, okolice Boca Chica (dziś Starbase) TX, USA

Data: 26.03.1966 Uwaga: data oparta na dacie publikacji w gazecie

Godzina: noc

Opis incydentu:

W wydaniu „Miami News” z 26 marca 1966 roku Isaac Lester i John Robert Bair, płynąc motorówką, zauważyli dziwny obiekt w kształcie cygara, manewrujący na niebie dość nisko nad wodą, kilka mil od brzegu. Aby przyjrzeć mu się bliżej, skierowali się w stronę obiektu z pełną prędkością. Gdy znaleźli się w odległości kilkuset metrów, zauważyli „niepokojące pulsacje światła wokół czegoś, co wyglądało na dziób statku”. Następnie, coś, co wyglądało na zielonkawą smugę światła, wody lub pary, rozciągało się od spodu obiektu aż do powierzchni wody, która, jak odkryli, była usiana martwymi rybami.

Załoga łodzi skontaktowała się przez radio z bazą w Boca Chica, aby zgłosić to, co zobaczyli, i w ciągu kilku minut nad tym obszarem przelatywały samoloty poszukiwawcze. Wtedy właśnie dziwny obiekt wystartował i zniknął.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 22 marca 2026

CE0 z Żabiszonem w Brazylii



Albert Rosales

 

Lokalizacja: Parnaiba, Piaui, Brazylia

Data: lipiec 2014

Godzina: noc

Opis incydentu:

Mężczyzna o imieniu Sergio Rocha siedział przy ognisku w pobliżu lasu, gdy nagle usłyszał hałasy dochodzące z pobliskich zarośli. Spojrzawszy w kierunku hałasu, ze zdumieniem zobaczył metrowej wysokości, dziwnie wyglądające, dwunożne stworzenie przypominające płaza. Stworzenie miało żółtą skórę, głowę „przypominającą ropuchę” i nosiło coś przypominającego „spódnicę” wokół talii. Stworzenie wpatrywało się zafascynowane w ogień. Humanoid nagle zauważył świadka i odszedł „w zwolnionym tempie” w kierunku pól położonych za domem świadka. Według świadka obszar, w którym zniknęła istota, jest usiany jaskiniami i tunelami. Innym razem ten sam świadek i jego ojciec zauważyli podobne stworzenie pewnej nocy w pobliżu innego ogniska.

Dodatek HC

Źródło: Jander Magalhaes Torres

Typ: E

Komentarz:

Jest to kolejny opis Bliskiego Spotkania z Reptilioidem czy może nawet Amphibioidem, który wypełzł z jakiejś podziemnej jaskini na powierzchnię Ziemi. To właśnie stąd biorą się opowieści i Neodinozaurach, które przetrwały te wszystkie Armagedony a szczególnie ten z granicy K/Pg 66 mln lat temu. Czyżby to był jakiś mieszkaniec mitycznej Agharty?

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 21 marca 2026

CE0 z wilkołakiem w Kanadzie


 

Albert Rosales

 

Miejsce: Południowe Ontario, Kanada

Data: 19.VII.2016

Godzina: noc

Opis incydentu:

Główny świadek pamięta, że ​​niedawno, w lipcu, obchodzili doroczne święta Bożego Narodzenia u teściów i była szalona pełnia księżyca. Wracali do domu boczną drogą. Mieszkają na wsi, więc o tej porze nocy droga jest bardzo ciemna i nie ma na niej ruchu, a ograniczenie prędkości wynosi 60 km/h. Jadąc, jakieś 5 minut od domu, kątem oka, w stronę lasu po stronie pasażera, dostrzegł coś szybko poruszającego się. Natychmiast wcisnął hamulec, a ręka jego żony chwyciła go za nogę. Zatrzymali się gwałtownie na drodze, a coś przed nimi stanęło jak wryte. Przechyliło głowę, by spojrzeć na świadków.

Oboje odezwali się jednocześnie, zapytali: „Widzicie to?”.

Przed nimi stała ogromna istota, mająca około 2 metrów wzrostu i żółte oczy, które świeciły w świetle reflektorów samochodu. Był muskularny, a jednocześnie chudy. Najbardziej niezwykłą cechą były jednak jego nogi – wyglądał jak pies chodzący wyprostowany. Ledwie zatrzymał się, by spojrzeć na nich gniewnie, pobiegł przez drogę i zniknął w lesie. Według świadka: „Gdybyśmy tego nie widzieli, nazwałbym siebie szaleńcem i nigdy o tym nie wspominał”. Ale oboje to widzieli. Obaj opisali stworzenie jako wilkołaka.

Dodatek do HC

Źródło: Odd & Chilling Encounters, część druga: Prawdziwe historie nieznanego.

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

piątek, 20 marca 2026

CE1 z UAO

 


Emile Kelly Gauthier 

 

Kolejna relacja o Bliskim Spotkaniu z UAO:

Oto moja historia:

„Służyłem jako marynarz, a później bosman na pokładzie USS Tuscaloosa LST 1187 przez 4 lata, od 1976 do 1980 roku. Jeśli dobrze pamiętam, była zima 1979 roku, a okręt samotnie pływał po Morzu Południowochińskim z prędkością około 17 węzłów, czyli naszą typową prędkością rejsową.

Byłem bosmanem wachtowym, a była połowa wachty, około 2:30 nad ranem. Morze było jak tafla szkła i widać było tylko gwiazdy. Obserwator na mostku sygnałowym zadzwonił i powiedział, że widzi coś świecącego w wodzie przed statkiem. Ponieważ była to odpowiednia pora i nic innego się nie działo, OOD [oficer pokładowy], JOD [młodszy oficer pokładowy] i ja wzięliśmy lornetki, żeby się przyjrzeć.

Wszyscy to zobaczyliśmy i spojrzeliśmy na siebie ze zdumieniem. Okazało się, że to pięć dużych, długich obiektów w kształcie witamin [podane poniżej wymiary wskazywałyby na „kapsułki” witaminowe, ustawionych w linii w przeciwnych kierunkach, co oznaczało, że przepłyną prosto pod naszym kilem.

Miały około 30 metrów długości i 12 metrów szerokości, a odległość między nimi wynosiła około 18 metrów. Świeciły typową jasną, bioluminescencyjną zielenią i początkowo myśleliśmy, że to jakieś morskie stworzenie, ale gdy pierwszy z nich przepłynął pod rufą statku, straciliśmy moc i sterowność, żyroskop i kompas zaczęły wariować, a chronometry i zegarki naręczne przestały działać! To skłoniło wachtowego do wezwania posłańca po kapitana, którego kabina znajdowała się kilka kroków dalej.

Kiedy kapitan dotarł na mostek, przednia część pierwszego obiektu znajdowała się pod mostkiem, a my zwisaliśmy za burtę, żeby się rozejrzeć. Kapitan wydał sternikowi polecenia, ale koło sterowe nie reagowało, a ludzie w maszynowni nie potrafili wyjaśnić, dlaczego straciliśmy moc.

Nie było pulsowania, żadnych zmian kształtu, żadnych wypustek ani płetw. Tylko gładkie, ciche, świecące romboidalne kształty poruszające się bez wysiłku bezpośrednio pod naszym kadłubem w przeciwnym kierunku.

W jakiś sposób statek po prostu powoli sunął nad nimi, a my po prostu gapiliśmy się na nie, gdy przepływały pod nami, jednocześnie wyrażając swoje opinie na temat tego, co to do cholery było...

Na mostku obok mnie siedział kapitan, OOD, JOD, sternik, operator EOT2, człowiek na pokładzie Skunk3, posłaniec i kwatermistrz. Nie pamiętam, czy sternicy lub EOT mieli okazję to zobaczyć, ale na pewno CO [dowódca], XO [oficer wykonawczy], OOD, JOD, dwóch obserwatorów, co najmniej jeden sygnalista, QM [kwatermistrz] i ja, wszyscy mieliśmy bardzo dobry widok.

O tej godzinie na pokładzie statku nie spało więcej niż 25 osób i prawdopodobnie nie więcej niż około 10, które widziały to, co my widzieliśmy.

Wydawało się, że minęło nam kilka minut, zanim przepłynęliśmy nad nimi, a były wystarczająco szerokie i głębokie, że można je było zobaczyć z obu stron statku. Kapitan był dość spokojny, a my byliśmy nimi oczarowani, wirującymi kompasami, żyroskopami i zatrzymanymi zegarami. Pierwszy oficer chciał iść na pomost bojowy, ale kapitan z jakiegoś powodu odmówił i po prostu patrzyliśmy, jak przepływają. Obserwatorzy mieli doskonały widok, a kiedy obserwator na rufie zameldował, że ostatni właśnie minął, włączono zasilanie, kompas i żyroskop wróciły do ​​pozycji wyjściowej, a wachty i zegarki znów zaczęły działać…

Kapitan zebrał nas w grupkę i poprosił, żebyśmy nie rozmawiali o tym, co się stało.

Kwatermistrz zapytał kapitana, jak ma dokonać wpisu do dziennika pokładowego, po czym udali się do kabiny dowódcy na pogawędkę, w której nie miałem udziału, ani nie mogłem później przeczytać dziennika.

Nie przypominam sobie żadnych późniejszych rozmów z żadnym z pozostałych świadków ani nikogo, kto wspominałby o tym, że ich wachty trochę się spóźniają…

Komentarze:

·        Philip Larsen - Dzięki za udostępnienie

·        Heidi Raab Antoni - Wiesz, że „oficjalne” wyjaśnienie jest takie, że to była Wenus. Naprawdę ci wierzę! Jakież to musiało być niesamowite przeżycie!!

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 19 marca 2026

O tajnych projektach i miastach-widmach w ZSRR

 


Patrząc na to, co się dzieje na świecie, wspominam wczesne lata 80. ubiegłego stulecia, kiedy to peerelowska propaganda karmiła nas wizjami Armagedonu spowodowanego przez Amerykę i jej sojuszników przy pomocy BMR – oczywiście triady ABC a także bardziej egzotycznymi D, N, DEW, RFDEW, LBR, MWW, ADS, etc. etc. no i oczywiście kosmiczne ASAT i te z programu High Frontier, którym straszył nas Ronald Reagan. Natomiast niczego się nie mówiło o broniach i bazach stworzonych przez ZSRR. Temat był zakazany jako że Rosjanie i w ogóle Sowieci mieli być gołąbkami pokoju powstrzymującymi szaleńców z Zachodu straszących nas wojną i totalnym końcem świata. Na temat radzieckich środków prowadzenia wojny nie mówiło się i nie pisało w krajach demokracji ludowej, bo rzecz była ŚCIŚLE TAJNE/POUFNE/PRZED ODCZYTANIEM SPALIĆ – sic! Tylko kilkunastu wtajemniczonych wiedziało co tam, w ZSRR się znajdowało i co gotowano do walnej rozprawy z Zachodem. I tak na temat radzieckich/rosyjskich broni kosmicznego bazowania zaczęło się pisać pod koniec lat 80-tych.

Nie tak dawno, dzięki Krzysztofowi Piechocie, miałem okazję zaznajomić się z niezwykle ciekawą pracą pt. „ZATO – Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i w Rosji” (wyd. Czarne, Wołowiec 2025) autorstwa Alice Lugen. A nad czym się tam pracowało, to pokazuje lista 20 tajnych oczywiście, projektów broni i technologii:

v Car Tank z czasów I Wojny Światowej to projekt z lat 1914-1915. W czasie prób utknął w bagnie i projekt ten zarzucono. Poza tym był technicznie niemożliwy do wprowadzenia go na pole walki.

v Samolot z projektu Zweno z lat 30. Konstrukcja nawet ciekawa, ale nieużyteczna. Jeden duży samolot miał podwieszone 3 myśliwce I-16. Wypróbowano je w 1941 roku w Rumunii, ale pod względem taktycznym był to niezbyt udany projekt i go porzucono.

v Transportowiec morski A-90 Orionok – był to ekranoplan transportowy z lat 1972-1979. Zob. także: https://wszechocean.blogspot.com/2013/07/wodoloty-i-ekranoplany.html

v Samolot z projektu Ekip – radzieckie UFO z lat 1970-1990. Pisze szerzej o tym na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2011/07/ekip-czy-ufo-startuja-z-newady.html

v Latająca twierdza K-7 Kalinin. Projekt z lat 30-tych ub. stulecia. Ogromny wielosilnikowy bombowiec, którego prototyp uległ katastrofie, w której zginęło 12 z 16 osób i projekt zarzucono.

v Statki i okręty porzucone na cmentarzysku jednostek pływających w okolicach osady Teriberka – 130 km od Murmańska.

v Kolejny ekranoplan i samolot VVA-14 De Bartini Berriew. Była to maszyna do zwalczania okrętów podwodnych. Projekt z lat 80-tych upadł z powodów ekonomicznych.

v Superciężki ekranoplan MD-160 Łuń. Szybki i uzbrojony w 6 pocisków przeciwokrętowych. Wykończyła go ekonomia. Opisany na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2013/07/wodoloty-i-ekranoplany.html oraz https://wszechocean.blogspot.com/2020/02/co-sie-stao-z-radzieckimi-potworami.html. 

v Odrzutowy dwupłatowiec M-15 Belphegore. Samolot rolniczy kompletnie nieprzystosowany do tych zadań. Jako polonicum dodam, że produkowano go też w Polsce. Zachłystywała się nim propaganda z czasów E. Gierka.  

v Lotniskowiec Mińsk – kompletnie nieprzydatny dziś lotniskowiec i helikopterowiec. Sprzedano go Chińczykom i teraz rdzewieje gdzieś w okolicach Nantongu k./Szanghaju u ujścia Jangcy-kiang. Chińczycy ponoć go zezłmowali.

v Kolejny przykład LBR – laserowej broni radiacyjnej: działo laserowe na podwoziu czołgowym 1K17 Szapik. Służyło ono do oślepiania i niszczenia wrogich instalacji optycznych wykrywania i naprowadzania broni. Użyto go w czasie wojny radziecko – chińskiej nad Amurem we wczesnych latach 70-tych. Na ten temat pisano na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2011/07/strzay-nad-ussuri-i-radziecka-lbr-2.html

v Baza samolotów myśliwskich w Smirnym na Sachalinie. Była to wysunięta rubież obronna ZSRR chroniąca przed atakiem bombowym ze strony USA i Japonii. Dziś jest to rozpadająca się ruina…

v Porzucone helikopterowiska w europejskiej części ZSRR – m.in. w miejscowości Goriełowo k./Sankt Petersburga.

v Super haubica atomowa 2B1 Oka strzelająca pociskami jądrowymi o kalibrze 420 mm. Opisy na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2017/01/atomowe-dziao-w-sowackich-koszycach.html

v Okręt podwodny SSBN K-84 Jekaterynburg klasy Delta IV uzbrojony w wielogłowicowe pociski rakietowe. Okręt końca świata à la SSGN Czerwony Październik z powieści Toma Clancy’ego. 

v Latający dźwig MIL Mi-10 do przenoszenia ciężkich pojazdów lub elementów konstrukcyjnych.  

v Radiolokator DUGA w Czarnobylu na Ukrainie i na Dalekim Wschodzie ZSRR, zwany „rosyjskim dzięciołem”. Miał on za zadanie podhoryzontalne wykrywanie odpaleń wrogich ICBM. Aktualnie rozsypuje się w rdzę… Pisze się o tym na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2012/12/czarnobyl-2-albo-rosyjski-dziecio.html

v Cmentarzysko radzieckich atomowych okrętów podwodnych w okolicy Murmańska – m.in. Zatoka Andriejewa.

v Krążownik Murmańsk – uzbrojony w 10 dział kalibru 152 mm miał bronić radzieckiej Arktyki przed zakusami NATO. Dzisiaj rdzewieje od 1994 roku w Morzu Barentsa.

v Promy kosmiczne Burań – jeden z nich odbył bezzałogowy lot orbitalny 2-krotnie okrążając Ziemię w 1987 roku. Aktualnie 2 egzemplarze rdzewieją w muzeum i nie ma środków na ich konserwację.[1]

No i do tego należałoby dodać dwie najnowsze konstrukcje morskie i jedną lotniczą:

v Okręt podwodny AS-12 Łoszarik, który uległ katastrofie w Morzu Barentsa – zob.: https://wszechocean.blogspot.com/2019/07/atom-na-dnie-morza.html   

v Jądrowy podwodny super dron z projektu Posejdon – zob.: https://wszechocean.blogspot.com/2022/05/maszyny-konca-swiata-ai-moze-wywoac-iii.html i https://wszechocean.blogspot.com/2018/08/posejdon-bron-sadu-ostatecznego.html oraz: https://wszechocean.blogspot.com/2016/05/nowa-rosyjska-bron-podwodna.html;       https://wszechocean.blogspot.com/2018/02/icnt-miedzykontynentalna-torpeda-atomowa.html;

 https://wszechocean.blogspot.com/2018/02/odkrycie-rosyjska-ultratajna-torpeda.html;  https://wszechocean.blogspot.com/2018/02/gebokowodny-problem-radzieckarosyjska.html.

v Jądrowy pocisk rakietowy z atomowym napędem – zob.: https://wszechocean.blogspot.com/2019/09/buriewiestnik-tajemnica-morza-biaego.html  https://wszechocean.blogspot.com/2019/09/tajemnica-morza-biaego-buriewiestnik.html i   https://wszechocean.blogspot.com/2024/09/gdzie-jest-buriewiestnik.html   

       

Supersoniczny pocisk balistyczny "Oriesznik" 

To zaledwie kilka przykładów tego obłędnego pragnienia dominacji. Kiedyś wraz z kolegami próbowaliśmy obliczyć (a to były wczesne lata 80-te XX wieku) ile przypada ton trotylu na głowę Ziemianina. Wyszło nam wtedy jakieś 2 tony na osobę. 2 tony! A przecież wystarczy 75-gramowy nabój wiertniczy, by pozbawić życia człowieka… I nad takimi broniami i środkami (wektorami) ich przenoszenia pracowano w ZATO. Skrótowiec ten oznacza tyle, co Zakryto Administratiwno-Territorialno Obrazowanije czyli zamknięta jednostka administracyjno-terytorialna albo bardziej adekwatnie zamknięty wydzielony administracyjnie teren bez swobodnego dostępu. Krótko mówiąc – zona.  

Autorka wylicza ponad 30 takich zon i obszarów zamkniętych. To właśnie tam wykuwane są bronie i technologie wojenne ZSRR i Rosji. Najstarszą i najbardziej złowrogą z nich jest zona na Wyspie Odrodzenia na Jeziorze Aralskim - N 45°0930 - E 59°1747. Pracowano tam nad bronią B z triady BMR ABC. Najbardziej ucierpiały na tym zwierzęta doświadczalne, które konały w niewysłowionych mękach w tamecznych laboratoriach. Pracowano tam nad najbardziej zjadliwymi patogenami: ospą czarną, wąglikiem i dżumą, no i oczywiście różnymi innymi paskudztwami w rodzaju wirusa ebola. Być może to właśnie z ruin na Wyspie Odrodzenia pochodzą różne infekcje grypopodobne w tym COVID-19…

Jest książka autorstwa Roberta Jungka pt. „Państwo atomowe” (Warszawa 1982), w której opisuje on implikacje prac i posiadania broni i technologii jądrowych. Wszystkie te znalazły swe dokładne odzwierciedlenie w radzieckich/rosyjskich ZATO. Szpiegomania, paranoiczna podejrzliwość, kontrola dokumentów, przekonań, korespondencji, rozmów, itd. itp. – to wszystko miało i ma miejsce w miastach zamkniętych. Obłęd wprowadzony do realnej rzeczywistości w ZSRR. Obłęd ten trwał do czasy rozpadu Związku Radzieckiego. Pamiętam, jak w 1995 roku zaprosiliśmy do nas naszego znajomego z Federacji Rosyjskiej. Był zdumiony tym, że w sklepach można było dostać wszystko bez kartek, że ludzie mogli chodzić do kościoła bez problemów i że mieliśmy paszporty w domu a nie w urzędzie i mogliśmy wyjechać za granicą w każdej chwili… I cóż z tego, że latali w kosmos, jak nie można było kupić czy załatwić towarów zwyczajnych nawet nie luksusowych. Zdumiewał go nasz – przecież nie tak znów wysoki – standard życia. Nie mówiąc już o łączności telefonicznej i rozwijającej się sieci połączeń komórkowych. Tak właśnie było. A dla niego skończyło się fatalnie – odwołano go do Matuszki Rossiji i tyleśmy go widzieli. Nie odezwał się już nigdy. Takie są realia przyjaźni rosyjsko – polskiej jakby kto pytał… Patrząc na to wszystko daję wiarę opowieściom z Ukraińskich frontów, gdzie Rosjanie rabują wszystko co popadnie. Po prostu tego, co znajdowali na Ukrainie w ich kraju nie ma. Głód towarów luksusowych i głód pieniądza odpowiada za takie, a nie inne ich zachowania. 

W 1991 roku ZATO, które doskonale prosperowały za czasów czerwonych rządów, naraz podupadły. Skończyły się zamówienia, skończył się run na broń i loty kosmiczne… Mieszkańcy ZATO zostali zrównani i biedującą resztą ludzi radzieckich. I to ich bardzo zabolało. Skończyły się przywileje, skończyły się specjalne prawa, a zaczęła się szara rzeczywistość i bezrobocie. Zaczęły się wyjazdy za chlebem. Pamiętam doskonale ten okres lat 90., kiedy to zza wschodniej granicy ciągnęły masy „turystów” z asortymentem towarów – od szpilek po samochody, od kałasznika do różnego rodzaju wiatrówek i pistoletów. Za milion ówczesnych (dziś 100) złotych można było kupić na bazarze kałacha i wiadro amunicji. Oczywiście meldowaliśmy o tym komu trzeba, ale nikt się tym nie przejmował. „Co wy tam-wicie rozumicie na granicy” – przekonywał mnie pewien pułkownik z KG SG – „my tu w Warszawie wiemy najlepiej…” Akurat wiedzieli. Nie wiedzieli czy nie przyjmowali do wiadomości, że przybysze zza wschodniej granicy wymieniali złotówki na twardą walutę i tym sposobem wywozili nam co najmniej 16 mln US$ rocznie, a nasze zakłady przemysłu lekkiego padały jeden po drugim. Ale to był najmniejszy problem. Niektórym wreszcie oczy się otworzyły po kilkugodzinnej strzelaninie w Magdalence w 2003 roku, kiedy to dwóch bandytów szachowało pluton AT – zabijając dwóch i raniąc 17 funkcjonariuszy. Niestety – było już za późno, bo…

…kiedy skończyły się rządy Borysa Jelcyna na jego miejscu pojawił się tandem Władimir Putin – Dymitrij Miedwiediew. Ci doskonale wiedzieli czego chcą. Przede wszystkim restauracji ZATO i przywrócenia Rosji dawnej mocarstwowości oraz granic status quo ante 1914 a.D.,  a do tego potrzebna im była kolejna wojna, którą rozpętali w 2022 roku na Ukrainie. I taka jest geneza tego, co doprowadzi świat do III Wojny Światowej. I dlatego znów powrócono do tworzenia ZATO i kolejnych generacji broni – w tym BMR. Jak dotąd wojna rozlała się z Ukrainy na Izrael, Zachodni Brzeg, Strefę Gazy, Iran, Irak, Arabię Saudyjską, ZEA i inne kraje regionu. W Europie cały czas są niespokojne wschodnie granice UE i NATO, gdzie Rosja i Białoruś prowadzi szarpaną wojnę hybrydową realizowaną przez tzw. migrantów, a tak naprawdę to męty i szumowiny z całego świata, którym zachciało się lekkiego oraz łatwego życia w Unii. Oczywiście sprzyjają im różne śmieszne figury ze świata kultury, którym marzy się multi-kulti, mieszanie genów i inne idiotyzmy wymyślone przez różnych pseudofilozofów od siedmiu boleści i zdziwaczałe stare panny. To, co się wyrabia w Europie Zachodniej jest ostrzeżeniem. W pierwszym rzędzie należy wyeliminować takich oszołomów z życia publicznego, bo to oni wspierają rzeczywistych szkodników z rządu i parlamentu, którzy łakną napływu migrantów do Polski, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.

A to jest właśnie plan na przywrócenie Imperium Rosyjskiego kosztem terytoriów Polski (i nie tylko Polski) o którym pisał już Lenin w 1922 roku po laniu jakie dostał w Polsce. I tak właśnie będzie, do tego dojdzie jeśli się nie opamiętamy.       



[1] Na podstawie filmu „20 radzieckich maszyn, które Rosja ukrywa przed światem”.