Powered By Blogger

piątek, 26 sierpnia 2022

Afera Roberta Lazara (2)



DYLATACJA CZASU

 

Knapp zapytał Lazara o możliwe implikacje tego wynalazku dla życia na Ziemi. Lazar odpowiedział, że jest to pytanie wielce filozoficzne. Z pewnością udzieli on odpowiedzi na to pytanie o naturę czasu i przestrzeni. […] Jednakże nie sądzi, by ten wynalazek umożliwił nam podróże w czasie.

- Możliwość produkcji antymaterii z pierwiastka 115 i użycia jej jako broni jest „wysoce prawdopodobna” – stwierdza Lazar. -Także pod względem produkcji gigantycznych ilości energii – 2,2 funta pierwiastka 115 (czyli 1 kg) jest energetycznym ekwiwalentem 470 Mt TNT bomby wodorowej, która może być wielkości pomarańczy – oświadczył Lazar.*9

Knapp powiedział, że niebezpieczeństwo związane z pierwiastkiem 115 i antymaterią mogło być przyczyną wynajęcia Lazara do tej roboty w S-4, Lazar zaś wyjaśnił, że wydarzył się tam wypadek w kwietniu 1984 roku, o którym media poinformowały jako o niezapowiedzianej próbie jądrowej. Przy czym dodał – kilka osób zginęło, a ja byłem jednym z tych, których zatrudniono na ich miejsce.

Knapp oświadczył, że militarne możliwości Obcych mogą być przyczyną, dla której rząd trzyma wszystko w sekrecie. Lazar czuje, że ZSRR zna część programu amerykańskich badań nad latającymi dyskami, ale Amerykanie prześcignęli Rosjan po dokonaniu kilku odkryć.*10 Zgodnie z oświadczeniem Knappa – Lazar jest przekonany, że program realizowany w S-4 jest sponsorowany przez program SDI lub „gwiezdnych wojen”, ale nie jest w stanie tego udowodnić.

 

PIERWIASTEK 115 JEST NIEMOŻLIWY

 

W odpowiedzi na pytanie, czy rząd USA samodzielnie doszedł do opracowania tych technologii Lazar odpowiedział, że nie jest to możliwe w przypadku pierwiastka 115 […] i dodał – wszystkie te wynalazki są jedynie repliką czegoś, co zostało wynalezione już dawniej przez kogoś innego. Prawdę powiedziawszy, to są jedynie próby duplikacji tych wynalazków.

Lazar twierdzi, że - rząd USA dysponuje 500 funtami (225 kg) pierwiastka 115, które zostały wyprodukowane na Ziemi. Pierwiastka 115 nie ma na Tablicy Mendelejewa. Musi on być przechowywany w ołowianych pojemnikach. To jest pierwiastek superciężki. Okresowy Układ Pierwiastków zawiera wszystkie pierwiastki występujące w Naturze i usystematyzowane – razem jest ich 106.[1]

- Od pierwiastka 103 (lorens - Lr) i dalej – wszystkie transuranowce (aktynowce) mają bardzo krótki czas połowicznego rozpadu (T1/2), co oznacza że są niestabilne. Ich czas istnienia liczy się w nanosekundach. Współczesna nauka teoretyzuje, że pierwiastki o liczbie atomowej 113-116 są stabilne. To prawda i stabilnym jest także pierwiastek o liczbie atomowej 115.[2] Jego synteza jest także możliwa. Robi się to w sposób następujący: tzw. „tarczę” z bizmutu (Bi) lub plutonu (Pu) ostrzeliwuje się protonami, co prowadzi do wprowadzenia ich do jądra bizmutu czy plutonu i podwyższenia ich mas atomowych – a co za tym idzie – zmianę pierwiastka chemicznego, jednakże żeby tego dokonać, trzeba dysponować wielką ilością czasu i energii – stwierdził Lazar.[3] 

Knapp zapytał Lazara, skąd w takim razie można uzyskać pierwiastek 115, na co ten odpowiedział, że jedynie w Kosmosie – w pozostałościach po wybuchach gwiazd Supernowych i w ciasnych układach gwiazd podwójnych[4], gdzie superaktynowce mają największe możliwości syntezy w warunkach ogromnych ciśnień i temperatur, innymi słowy mówiąc – powstają one w sposób naturalny.*11

 

DZIWNE WIEŚCI

 

Lazar widział meldunki, a wiele z nich przewinęło się przez jego ręce w czasie pracy w tych instytucjach. Wiele z nich zawierało dziwne informacje o pierwiastku 115 i o Obcych – i nie wyglądały na spreparowane w celu dezinformacji. Knapp zapytał go, czy znajdowały się tam rządowe raporty o Obcych.

W odpowiedzi usłyszał od Lazara, że były tam nawet zdjęcia Obcych i meldunki o obdukcji lekarskich. Oni wyglądali na tych zdjęciach, jak typowe LGM*12 z filmu Spielberga, wysokie na jakieś 3,5-4 stopy (105-120 cm) z wielkimi bezwłosymi głowami, czarnymi skośnymi oczami, długimi rękami i bardzo chude. Nie potrafię tego lepiej opisać…

Knapp zapytał go o protokoły z badań lekarskich, Lazar odpowiedział – widziałem sekcję tułowia oczywiście martwego humanoida. Był on rozcięty wzdłużnie i zupełnie ciemny w środku. Krew była zupełnie ciemna. Wnętrzności także i sprawiały wrażenie, jakby były zrobione z żelaza. Nie jestem lekarzem, ale wydawało mi się, że był tam tylko jeden wielki organ w tym tułowiu.[5] […]

- Co znalazło się w protokole? – zapytał Knapp.

- Były tam tylko zdjęcia i ani jednego słowa poza „Okaz A. Obcy”*13. Lekarz odparł – Oni mają gęstość i wagę swych organów (???). Nie wyciągaliśmy żadnych wniosków, jest to jedynie podstawowy opis tego, co ma w swoim ciele osoba poddana sekcji.

Kolejne pytanie – skąd Oni przybyli?

- W jednym z raportów mówi się, że z Reticulum 4. Jest to gwiazda w konstelacji Sieci ( Reticulum – tzw. Zeta Reticuli) Reticulum 4 oznacza planetę tej gwiazdy – czwartą od swego słońca. W takim przypadku Ziemia miałaby oznaczenie Sol 3 – odparł Lazar.

Prowadzący program zapytał, czy Lazar nie doznał zawodu porównując to, co wiedział o UFO z tym, co się dowiedział w czasie pracy w instytucjach S-4.

- Nie – odparł Lazar To dlatego odcinałem się od ufologów i im podobnych i nie należałem do nich. Nigdy nie czytywałem ich publikacji i trzymałem się od tego z daleka. […] Także dlatego, że istnieje kilka toczących pomiędzy sobą wojny frakcji ufologicznych, a ja nie mam zamiaru się w to mieszać. (Podobnie jak w środowisku uczonych – Autor)

CDN.


[1] Aktualnie jest ich już 118.

[2] Nieprawda. Ich czas półzaniku liczy się w milisekundach.

[3] Owszem, pierwiastek 115 czyli eka-bizmut, ununpentium, czy wreszcie moskowit (Mc) uzyskano bombardując jądra ameryku 243Am jądrami wapnia 48Ca, co pozwoliło na uzyskanie jąder 291Mc* i finalnie 288Mc + 3n. Mc-288 rozpadł się potem w ciągu 100 ms do 284Nh* + α.

[4] Otóż nie. Superaktynowce mogą powstawać tylko w ciasnych układach gwiazd neutronowych i to w przypadku kolizji tych gwiazd. Główną rolę w tym procesie odgrywają nie protony, ale neutrony, które wnikają do jąder atomowych tracą elektrony w przemianie beta i w ten sposób powstają protony tworzące coraz cięższe pierwiastki.

[5] Przypomnij sobie Czytelniku humanoidkę z Roswell, która była sekcjonowana na filmie Santilli’ego. Ona miała organy wewnętrzne podobne do ludzkich.


czwartek, 25 sierpnia 2022

Afera Roberta Lazara (1)

 


Lawrence J. Fenvick

 

Nagłówki krzyczały: Amerykanie badają obce statki kosmiczne w Strefie 51 bazy lotniczej USAF w Nellis AFB, NV! Największe łgarstwo naszych czasów, czy niedocenione informacje inżyniera amerykańskiego?! Czy można wierzyć Robertowi Lazarowi?

No właśnie! Od końca lat 80-tych ub. stulecia toczą się ciężkie boje o uznanie bądź nieuznanie autentyczności opowieści Boba Lazara, który ponoć pracował w osławionej Area-51, gdzie USAF bada pojazdy pozaziemskie czyli UFO. Materiał ten pochodzi z „Sfinksa” nr 6/1990, a zatem z czasów, kiedy do Polski zaczęły docierać różne materiały z Zachodu. Jest to przekład materiału z CUFORN Bulletin nr 1(I-II)/1990, a oto ten tekst:

 

Robert Lazar mówi o sobie, że jest inżynierem-elektronikiem i fizykiem nuklearnym. […] twierdzi, że pracował nad kilkoma statkami kosmicznymi Obcych, z ramienia rządu USA, w rejonie S-4, który jest częścią Strefy-51 – ściśle tajnych instalacji wojskowych w stanie Newada. Lazar kilkukrotnie pojawił się w radio i TV, w rezultacie czego stracił swą rządową posadę.

[…] Robert Lazar (lat 31) z Los Alamos, NM, wystąpił w dziewięcioodcinkowym serialu wywiadów przeprowadzonych przez stację KLAS TV z Las Vegas, NV, w listopadzie 1989 roku twierdząc, że wie dokładnie o 9 statkach kosmicznych Obcych, które wypróbowuje się w Strefie 51 w Nellis AFB w Newadzie.

Prezentujemy dziś streszczenie tego, co miał on do powiedzenia. Jeżeli jest to prawdą, to stanowi pewien przełom w badaniach UFO – jeżeli nie, to stanowi przykład tego jak rząd USA dokłada starań i kosztów w celach dezinformowania społeczeństwa. Decyzję co o tym sądzić pozostawiam Czytelnikowi.*

Lazar twierdzi, że swe wykształcenie elektryka zdobył w Pierce College, CA, zaś studia z zakresu fizyki jądrowej odbył w MIT.[1] Pracował dla firmy Sandia Labs i w Los Alamos National Laboratories. Aktualnie jest właścicielem elektro-inżynieryjnej firmy konsultingowej. Powiada również, że po pierwszym wywiadzie udzielonym stacji telewizyjnej KLAS TV, US Navy zlikwidowała jego świadectwo urodzenia, dokumenty związane z wykształceniem i z jego pracą. Kiedy Stanton Friedman prosił Lazara o przesłanie mu jego życiorysu, ten powiedział, że zrobi to – czego jednak nie zrobił, choć nawet jeżeli wszystkie jego dokumenty zostały zniszczone, to Lazar z pewnością miał jakieś kopie do prywatnego użytku.

Pracował on w Strefie S-4, na południe od Strefy 51, przy Groom Lake w Newadzie. Mówiąc o tym opisywał proces weryfikacji  jakiemu został poddany zanim go wynajęto. Pośredniczył w tym niejaki Gene Huff – rządowy pośrednik pracy. Stanton Friedman sprawdził to i odkrył, że w Las Vegas nie ma pośrednika o takim nazwisku…

Lazar podał kilka przyczyn, które skłoniły go do opowiedzenia mediom swej historii. Z pewnej nieznanej przyczyny usiłował on uzyskać kopię swej metryki urodzenia. Stwierdził przy tym, że jeżeli nie ma dokumentów, to nie ma człowieka i może on zniknąć.[2]

 

MAMY TE POJAZDY!

 

- Spójrzmy na wielkość tego, co tu się dzieje – powiada on i dodaje – to, co aktualnie ma tu miejsce jest tajemnicą dla innych ludzi z wyjątkiem Amerykanów. Ot, weźmy na przykład podstawowy fakt, że my mamy te pojazdy. Pewnego czasu Obcy odwiedzili nas i porzucili coś, co spowodowało nawiązanie z Nimi kontaktu. I dalej – to świństwo ukrywanie tego przed całą resztą społeczności naukowej bowiem tam są ludzie o wiele bardziej predestynowani do tej roboty, niż ta mała grupka naukowców odosobniona w laboratorium na środku pustyni, która nie jest w stanie kompletnie przeanalizować tego, co mają do dyspozycji.

Ostatnią przyczyną podaną przez Lazara była obawa o swe życie – pomysł „puszczenia w obieg” tej informacji jest częścią jego planu zabezpieczenia się przed służbami specjalnymi US Navy, które nastają na życie jego i jego żony.

 

WIDZIAŁEM 9 LATAJĄCYCH SPODKÓW

 

Lazar twierdzi, że widział 9 UFO w S-4, były one rozmontowywane w trakcie dokonywanych nad nimi badań. Jeden z nich był rozbity w czasie ufokatastrofy w sierpniu 1981 toku, drugi zdemolowany, a cztery inne – nienaruszone. Ten zdemolowany dysk – wyglądał jakby był przestrzelony od spodu jakimś pociskiem, o kalibrze 4-5 cali czyli 101-127 mm.** Jeden z latających spodków nie przypominał znanej sylwetki UFO i Lazar nazwał go „modelem sportowym”.

Strefa 51 znajdująca się na północ od S-4 nie jest tajna. Pracownicy TV znają ją i nazywają różnie – „Dreamland” czy „Skunk Works”***, tak pisał na ten temat w swej książce „Dreamland: A New Age of Glight Testing” Aero Books 1985.

Lazar opisał próbny lot „modelu sportowego”.[3]

- Nie było to zastosowanie systemu „akcja-reakcja” – nie było niczego podobnego – nie było niczego podobnego do napędu odrzutowego, żadnych silników, żadnego hałasu – to była magia – powiedział. System napędowy został opisany przez niego w czasie pokazu telewizyjnego „On the Record” przez KLAS TV w dniu 12.XII.1989 roku prowadzonego przez George’a Knappa.

Pierwszą rzeczą, o jakiej tam powiedziano było to, że technologia dzięki której zbudowano antymaterialny reaktor, była nie z tej ziemi. Reaktor antymaterii składa się z 18-calowych (ok. 46 cm) płyt z kulą na szczycie. Kula posiada usuwalną pokrywę. Reaktor znajduje się w środkowej części dysku. W reaktorze, który tworzy kolumnę umieszczono wkładkę wykonaną z pierwiastka o liczbie atomowej równej 115. Ten superciężki pierwiastek 115 wytwarza pole grawitacyjne wokół szczytu reaktora.**** Następnie falowód przenosi falę grawitacyjną, która jest amplifikowana w dolnej części pojazdu. Amplifikator nie jest do wykrycia przez zwykłe przyrządy pomiarowe.

 

REAKTOR ANTYMATERII

 

Reaktor antymaterii, czy jak kto woli – generator antymaterii wytwarza reakcję anihilacji. To jest stuprocentowa zamiana materii w energię – najbardziej energetyczna reakcja, całkowicie odmienna od reakcji syntezy lub rozpadu jądrowego, które wykorzystują 0,8% przemiany materii w energię.***** Wystarczy jedynie umieścić ładunek pierwiastka 115 w reaktorze i reakcja się rozpoczyna – nie ma żadnych guzików do naciskania – twierdzi Lazar i wyjaśnia – widocznie pierwiastek 115 bombardowany protonami rozpada się na antymaterialne cząsteczki elementarne. Te antycząsteczki wchodzą w reakcję z cząsteczkami „zwykłej” materii, tak że w reaktorze musi znajdować się system celów,*6 w który one uderzają. Poza tym musi być system chłodzący, który odprowadzałby powstałe w wyniku reakcji gorąco i przetwarzałoby je w elektryczność.*7

Lazar wskazuje na to, że – „reaktor” służy dwóm celom: daje ogromne ilości energii elektrycznej, która jest produktem ubocznym i wytwarza fale grawitacyjne dzięki pierwiastkowi 115.

- Falowód emituje fale grawitacyjne w kierunku szczytu i spodu pojazdu, gdzie ulegają one wzmocnieniu. Fale zostają tam wzmocnione i ukierunkowane – w rezultacie czego pojazd posiada swe pole grawitacyjne – wyjaśnia on. – Kiedy Oni chcą podróżować w inne odległe miejsce – dysk obraca się na bok. Trzy generatory grawitacyjne emitują grawitacyjny strumień. Kiedy Obcy wycelują generatory w jakiś punkt, to ogniskuje się na nim cała energia grawitacyjna i zmusza pojazd do przyciągnięcia go do siebie – zgodnie z prawem akcji i reakcji. Wszystko to odbywa się w czasie równym zero i prędkość pojazdu można uznać za nieskończoną. Jeżeli generatory zostaną zogniskowane na istocie ludzkiej, to czas się dla niej zatrzyma – stąd relacje o „missing time” w raportach o CE-IV czyli CE-III-G – uwaga Autora.*8

Kiedy po raz pierwszy widział na własne oczy pracę generatora, jego przyjaciel Barry […] włożył paliwo do reaktora i – natychmiast poczułem powstanie pola grawitacyjnego – tak jakby umieszczono mnie pomiędzy dwoma biegunami magnesu albo pomiędzy dwoma wielkimi masami. Była odczuwana pulsacja pola. Rzuciliśmy piłeczkę golfową i stała się rzecz niezwykła.

W czasie innego doświadczenia skanalizowaliśmy pole w celu stworzenia intensywnego pola grawitacyjnego. I zaczęliśmy widzieć małą dyskoidalną formę owiniętą światłem!  

Jego kolega zademonstrował mu także efekt czasowy – zapalili świecę i umieścili w nieuporządkowanym polu grawitacyjnym i świeca stała w nim ciągle. Ani się nie spaliła ani się nie stopiła. To było nie do wiary – powiedział – to doprawdy Obca technologia.  

Lazar wyjaśnił, co rozumie pod pojęciem grawitacji. - Grawitacja to fala – jest wiele teorii na ten temat – falowa także. Mówi się, że grawitacja ma własne cząstki elementarne – grawitony. Ja nie jestem tego pewien.

 

CDN.



[1] Massachusetts Institute of Technology.

[2] Czyli po prostu zostać zlikwidowany jako niewygodny świadek przez służby bezpieczeństwa instytucji czy firmy, dla której pracował.

[3] Zob. „CUFORN Bulletin” nr 6(XI-XII)/1989

wtorek, 23 sierpnia 2022

KGB i CE-III


 

W. Musinskij & J.A. Smirnow

 

Jest to jeden z pierwszych z całej serii przekładów w rosyjskiego i angielskiego artykułów na temat incydentów pomiędzy Obcymi a funkcjonariuszami radzieckiego KGB. Ten tekst akurat jest przekładem z rosyjskiego. Zamieszczony on został w „Sfinksie” nr 6/1990, a oto i on w całości:

 

SPOTKANIE

 

Cała ta historia rozpoczęła się całkiem niezwykle. W nocy 15/16 czerwca członek naszej grupy - A. Piatkin – powrócił do domu z herbatki. Aby odrzucić wszelkie podejrzenia należy powiedzieć, że rzeczywiście pito tam herbatę i nic mocniejszego. Nie dochodząc do przysiółka Szczedrino, o godzinie 00:49.36 zauważył on dziwne świecenie w krzakach i w tej samej chwili spojrzał na swój elektroniczny zegarek – stąd taki dokładny czas. Piatkin postanowił zobaczyć co to jest i podszedł bliżej. Na niewielkiej polanie, na ziemi stał obiekt przypominający swym wyglądem czaszę spadochronu. Potem świadek nazwał to obrazowo „mglistym talerzem”. Obiekt świecił równym mlecznym światłem. Wedle oceny świadka jego rozmiary wynosiły: wysokość 6 m, średnica 20 m.

Nie wierzący swym oczom naoczny świadek rzucił w obiekt pudełkiem zapałek. Obiekt znikł, jakby go nigdy nie było. Ale do momentu zniknięcia świadek widział, jak pudełko wnika do wewnątrz świecącej sfery, zaś Piatkin odczuł na całym ciele silną wibrację – jeżeli jego odczucie można określić tym słowem. Wybiegając nieco w przyszłość możemy dodać, że nieco słabszą wibrację odczuł on następnego dnia, kiedy przejechał nad tym miejscem. Wydarzenie to było tak nierealne, że gdyby nie zapis magnetofonowy jego zeznań i dokumentacja, to świadek nie wierzyłby w to, co mu się przydarzyło…

 

No, ale wracajmy do Szczedrino – tam przed oczami świadka rozgrywało się to dziwne wydarzenie. Najpierw ujrzał on kwadrat opisany na okręgu. A potem ocknął się on w jakimś – jak mu się to wydawało – nieznanym, mieście. Tam był dzień. Domy w czymś przypominały pudełka. Po ulicach szli ludzie. Piatkin zwrócił uwagę na uczucie niesłychanej przestrzenności tego miejsca – było ono więcej niż trójwymiarowe. Ale na czym to polegało – tego nasz kolega nie był w stanie wyjaśnić.

A potem ktoś Piatkinowi zaczął zadawać w myślach pytania. I znów pojawiła się niewyrażalność tego, co świadek odczuwał, bo tego nie opiszą ani słowa ani frazy. Pytania i odpowiedzi miały związek z tematem naszego życia i życia naszej cywilizacji. „Rozmowa” była o wojnie i pokoju, religii, problemie Ich spotkania z przedstawicielami państwa, jednostkowego rozwoju duchowego człowieka, itd. zaznaczamy, że w tym czasie nasza prasa na kilometr omijała niektóre z tych pytań, w tym czasie zastoju…

Całość dokumentacji poświęconej temu wydarzeniu ma ponad 100 stron maszynopisu i tutaj zamieściliśmy jedynie najciekawsze fragmenty relacji.

Z kim właściwie rozmawiał A. Piatkin – tego nie wiemy. Ilość rozmówców też jest nieznana. O ile najpierw mówiono tam „my”, to potem mówiono po prostu „ja”. Piatkin widział miasto, kwadrat z przekątnymi i kręgiem oraz liście drzew. Serce uderzało mu silnie, był tam także strach, ale niedługo. Nie nazwani po imieniu rozmówcy powiedzieli, że popełniliśmy błąd przenosząc centrum cywilizacji i religii z Grecji do Rzymu. Nasza cywilizacja początkowo kontemplacyjno-filozoficzna stała się w końcu technokratyczną. Piatkin zaczął się spierać o religię, ale mu powiedziano, że odstąpienie od religii było błędem.

Na pytanie – Dlaczego wy nam nie przeszkodzicie nam wywołać katastrofę jądrową? – Oni odpowiedzieli – Ależ oczywiście, my wam przeszkodzimy. W Ich mniemaniu, Ludzkość sama powinna skończyć z tą niebezpieczną igraszką. Wszelka otwarta interwencja byłaby poniżeniem człowieka, dlatego Oni nigdy nie nawiązują z nami otwartego kontaktu i pomoc jest też ograniczona, dlatego że nie można siłą zmienić rozwoju cywilizacji.

A.Piatkin się zmęczył i poprosił aby go puszczono. Tak też się stało, z tym że powiedziano mu iż może o wszystkim powiedzieć a potem zrozumieć, dlaczego Oni mu się pokazali. Kontakt zakończył się o godzinie 01:15.

 

DOCHODZENIE

 

Oczywiście naoczny świadek i kolega natychmiast udał się do lekarzy aby przekonać się czy nie ma „nierówno pod sufitem”. Werdykt lekarzy brzmiał uspokajająco – wszystko w normie – poza tym, że we krwi została naruszona norma ilości ołowiu (Pb). A tak to wszystko było OK. […]

Ale cuda się na tym nie skończyły - a wręcz na odwrót. Tej samej nocy na posterunku GAI[1] w osadzie Szczedrino pełniło służbę 2 dyżurnych. Posterunek znajdował się 200 m od miejsca lądowania UFO. Obaj milicjanci zauważyli tam czerwoną kulę, przybliżającą się do szosy moskiewskiej. Przed lądowaniem kula przygasła i pobladła – jak stygnące żelazo i w końcu ukazał się kontur „latającego talerza” opuszczającego się w krzaki. Obaj funkcjonariusze drogówki, którzy do dziś dnia zachowują incognito, pospieszyli na miejsce lądowania. Niestety, nie dane im było tam dojechać – w ich motocyklu „zdechł” silnik. Kiedy zameldowali o wydarzeniu – przybyli ich przełożeniu i obaj musieli… dmuchać w baloniki! Okazało się, że byli trzeźwi. Potem kazano im napisać raport, że widzieli niezwykły… piorun kulisty! I to wszystko…

Tymczasem pojawił się nowy świadek i dowód w sprawie. Po upływie miesiąca od opisanych zdarzeń pracownik naukowy Katedry Fizyki Czystej i Stosowanej – S. Basowiec opublikował rezultaty obserwacji UAP prowadzonej ze stacji radiolokacyjnej na trasie od Zagorska do Jarosławia czyli na dystansie ok. 200 km. UFO przeleciał ten dystans w czasie 3 minut, czyli jego prędkość wynosiła 6000 km/h. wyrysowana na planszecie trajektoria lotu NOL-a była wielokrotnie łamaną linią. Poza tym UFO często zmieniał kurs i wysokość lotu. Obiekt poruszał się w kierunku Jarosławskiej Rafinerii Ropy Naftowej – tylko po to, by zapisać się złotymi zgłoskami w kronikach radzieckiej ufologii. […]

19.VI.1984 roku, czyli w 2 dni po tym CE, na posterunek GAI przybył jakiś major PWO[2] wraz z kilkoma cywilami. Tajniacy przepytywali posterunkowych o „latający talerz”, który tamci zaobserwowali w nocy. A potem ostrzeżono posterunkowych, że byłoby dla nich lepiej, gdyby trzymali języki za zębami[3] i nic nie mówili o tym nikomu. Ale to nie pomogło i po Jarosławiu szybko rozeszły się pogłoski, a ufoentuzjaści i pracownicy miejscowego OTV szybko odkryli miejsce lądowania i jego materialne ślady. Niestety – wszystkie filmy zostały prześwietlone przez funkcjonariuszy KGB…

Nie obeszło się bez nieproszonych gości także i u nas. 3.VII.1984 roku do jednego z autorów tego opracowania J. Smirnowa, wprosił się niejaki kpt. KGB D.W. Triepłow – pracownik obwodowego oddziału KGB, który zaczął interesować się rozmowami telefonicznymi z Moskwą prowadzonymi na temat CE w Szczedrino. Interesowali go ludzie, którzy mieli przyjechać na miejsce lądowania. Wniosek prosty – wszystkie nasze telefony były na podsłuchu… Potem kpt. Triepłow wmawiał Smirnowowi, że w Szczedrino nie było żadnego UFO, a Piatkin po prostu uległ zatruciu toksycznymi komponentami paliwa rakietowego…!

I pozwólcie, że wyskoczę znowu trochę do przodu, do roku 1988, kiedy to nastąpił faktyczny wyciek komponentu paliwa rakietowego[4] i jakoś nikt nie miał żadnych halucynacji!

Tok myślenia pracowników KGB jest równie dziwaczny i trudny do zrozumienia, jak tok rozumowania Obcych. Jeżeli KGB ochrania tajemnice państwowe, a CIA dawno już ujawniła skład chemiczny paliw rakietowych wytwarzanych w rafineriach ropy naftowej mogących być łatwo nadzorowane przez satelity szpiegowskie, to dlaczego KGB tak bardzo obawia się ponownych wizyt NOL-i?

Podobnie niezrozumiałym zda się być tok rozumowania niektórych urzędników państwowych – np. onegdaj chcieliśmy wydawać miesięcznik ufologiczny, aliści sprzeciwił się temu – Komitet Obwodowy KPZR[5]. Naczelnik Obwodowego Komitetu ds. Ochrony Tajemnicy Państwowej – W. Tichonow nakazał nam usunąć z tytułu periodyku słowo „międzynarodowa” oraz nasze nazwiska i adres. Ciekawe – a cóż to była za tajemnica państwowa?... Można teraz napluć w gębę urzędnikom państwowym i partyjnym za to, że ośmieszają nasz kraj w oczach całego świata.

No, ale ad rem. Gdybyśmy spóźnili się tylko o dobę, to nie byłoby dalszego ciągu tej relacji. Nie wpuszczono by nas do Szczedrino! Ale do tego nie doszło – za to Piatnikow spóźnił się na spotkania ze Smirnowem. Okazało się, że jego elektroniczny zegarek późnił się aż o całe 90 minut.

Dokładne miejsce lądowania wyznaczył samodzielnie A. Siemionow przy pomocy różdżek radiestetycznych. Przeprowadzone na miejscu CE eksperymenty wykazały, że elektroniczny kalkulator pracował o całą sekundę wolniej niż poza strefą kontaktu, a zegarek Piatkina też spóźniał się. Następnego dnia poddano badaniu zegarki Piatkina i Siemionowa. Zegarek tego ostatniego położono na środku strefy lądowania. Efektem było opóźnienie o 2 sekundy w stosunku do czasu lokalnego, zaś zegarek Piatkina, który kilkakrotnie przenoszono przez granicę strefy lądowania spóźniał się aż o 27 sekund!

Wciąż obserwujemy miejsce CE. Niestety, doi dziś dnia nie udało się nam zrobić analizy trawy – wprawdzie nasi moskiewscy koledzy obiecali nam to zrobić, ale jak dotąd tego nie zrobili, a my nie mamy dostępu do aparatury… znaleźliśmy pudełko, które Piatkin rzucił w stronę NOL-a – było całe, ale wszystkie zapałki były wypalone. Brzoza na której znaleźliśmy ślady opaleń – była już sucha. Nie znaleziono śladów radioaktywności. Nie stwierdzono śladów polaryzacji światła. Równo po roku czasu przeprowadziliśmy drugą ekspedycję w celu sprawdzenia możliwości przeprowadzenia drugiego kontaktu – bezskutecznie.

Centrum, strefy lądowania badaliśmy sondą ultradźwiękową i stwierdzono zaniżenie współczynnika przewodzenia ultradźwięków w tym rejonie. […] W próbkach gruntu nie stwierdzono nawet śladowej ilości potasu (K).[6] 

Zaniżenie współczynnika przewodności gleby dla ultradźwięku o λ = 120 kHz wyjaśnia się obecnością w glebie cząstek nie mniejszych niż 0,0008 mm znajdujących się na drodze wiązki penetrującej. (???)

 

METODA PSI

 

Postanowiliśmy zrobić coś, czego nie wyczytaliśmy w żadnej literaturze przedmiotu. W trakcie trwania 10 ekspedycji przyszło nam do głowy zastosowanie różdżki radiestetycznej w celu zadania strefie lądowania kilku pytań. […] Najbardziej czułym z nas wszystkich okazał się najsceptyczniej nastawiony do problemu – W. Musinskij.

Zadano 16 pytań konkretnych i 10 abstrakcyjnych. […] Jeżeli założymy, że Musinskij był w tak dobrej formie, to z odpowiedzi wyłania się następujący obraz:

a.     NOL w Szczedrino był grawilotem.

b.     Piatkin nie uległ zatruciu w momencie CE z nim.

c.      Z punktu widzenia NLO, był to rutynowy lot w celu zebrania informacji z biopola – kompleksowe badanie naszej planety.

d.     NLO był naszpikowane aparaturą – ono było rozumne!

e.     NLO interesował się wszystkim co było na planecie oraz jej strukturą.

f.       NLO nie badał instalacji wojskowych, rafinerii i węzłów łączności.

g.     NLO z dn. 16.VI.1984 r. był posłańcem z naszej Galaktyki.

h.    Kontakt z Piatkinem miał de facto miejsce, ale nie było mowy o naszej grupie.

i.       W NLO nie był jeden ale kilku humanoidów.

j.       CE z Piatkinem było nieplanowane.

k.     Biopole epicentrum ma swój znak rozpoznawczy.

Jeżeli nawet w odpowiedziach na nasze pytanie uwidoczniło się nasze chciejstwo, to i tak nasz eksperyment można uznać za interesujący.

 

WNIOSKI, PROPOZYCJE I HIPOTEZY

 

Z całych przedstawionych tu faktów można wysnuć wnioski i hipotezy. Pewnikiem jest to, że zdarzenie z dnia 16.VI.1984 r. nie jest płodem wyobraźni Piatkina. Potwierdzają to w pełni rezultaty naszych badań i… działania KGB. Działalność KGB ma na celu ukrycie przed społeczeństwem prawdy o NOL-ach w celu zapewnienia spokoju publicznego – tak jak to ma miejsce na Zachodzie.

Zjawiska z 16 czerwca nie można wyjaśnić także wystrzeleniem satelity Ziemi. Tego dnia w ZSRR nie wystrzelono żadnego satelity. Dane zebrane przez J. Smirnowa nie wykazują żadnej korelacji pomiędzy wystrzelonymi satelitami a pojawieniem się UFO. W czerwcu 1984 r. odnotowano – poza CE w Szczedrino – jeszcze dwie obserwacje NOL-i, a odpałów satelitów było 14. W lipcu ilość obserwacji wzrosła do 7, zaś ilość odpałów spadła do 6, co stanowi miesięczne minimum.

Z 38 odnotowanych w 1984 r. przypadków obserwacji NLO nad ZSRR, tylko 4 pokrywają się w czasie ze startami rakiet kosmicznych. W tym roku wystrzelono ogółem 94 rakiety kosmiczne. Prawdopodobieństwo wystąpienia zbieżności obserwacji UFO i startu rakiety kosmicznej jest niewielkie, wręcz nikłe – więc tą hipotezę można spokojnie odrzucić, nie mówiąc już o tym, że świadkowie widzieli nie start, ale lądowanie niezwykłych aparatów kosmicznych! Jaka szkoda, że nie zajęła się tym nasza oficjalna nauka! Ale wiadomo – naukowcy boją się stracić swój prestiż w starciu z entuzjastami UFO w całym kraju…

CE z 16 czerwca nie ma nic wspólnego ze słoneczną aktywnością. Pogoda w tym czasie była typowa dla tej pory roku, jeżeli nie liczyć burz, które obserwowano nad Iwanowskim, Kostromskim i Jarosławskim Obwodem, w dniu 9 czerwca.

Anomalie znalezione na miejscu lądowania mogą być spowodowane wzrostem natężenia pola elektromagnetycznego i dlatego zakłócają one pracę urządzeń elektronicznych i elektrycznych.

A teraz ogólnie nad NLO nad ZSRR. Obraz przemieszczania się aktywności UAPs nad naszym krajem wygląda następująco:

·        W styczniu NLO obserwowano nad: Moskwą, Kijowskim Obwodem i Symferopolem.

·        W lutym: w Permskim, Kiemierowskim, Swierdłowskim, Tomskim Obwodzie i jeszcze nad Symferopolem.

·        W marcu: rejon Chanty-Mansijska, Gorno Ałtajskiego i Tomskiego Obwodu, a potem zaczął się odpływ na zachód – do Tomskiego i Nowosybirskiego Obwodu, Jarosławia i ponownie Tomski Obwód.

·        W lipcu aktywność NLO przeniosła się z Syberii do Centralnej i Południowej Rosji.

·        W sierpniu NLO widziano nad górami Pamiro-Ałtaju.

·        We wrześniu nad Jarosławskim, Ulianowskim i Orenburskim Obwodem.

·        W październiku ponownie Kijów, Swierdłowsk i Tomsk.

·        W listopadzie nad Przewalskiem i Obwodem Sachalińskim. Sprawia to wrażenie jakiejś kontroli…

·        Przez cały grudzień UFO przyczajają się, ale nie na długo, bowiem w dniach 25-28.XII.1984 r. fala obserwacji NOL-i przewala się nad Centralną Rosją.

Analiza pojawień się NLO w 1984 roku wskazuje na plazmatyczne pochodzenie „otoczki świetlnej” otaczającej UFO. W niektórych przypadkach świadkowie mówili o „jądrach” czy „obiektach” świecenia nieznanej natury. Nie obserwowano wszakże pojawień się człekokształtnych Istot w 1984 roku. […]

Spotkanie NLO z A. Piatkinem przyniosło temu ostatniemu pewną przemianę wewnętrzną – pisze wiersze, zajmuje się nauką, zaczął orientować się w elektronice. Widać z tego, że był on Im potrzebny jako przewodnik idei – mediator. Oni niejako rekomendowali nam pewne idee humanizmu, pluralizmu i rozbrojenia (widzimy to teraz na Ukrainie…). Nie można wykluczyć tego, że dojście do władzy M.S. Gorbaczowa odbyło się także z Ich pomocą – jak przypuszcza J. Smirnow. Oni w czasie kontaktu z A. Piatkinem kładli nacisk na to, że posiadany przez Nich zasób informacji może być bardzo szybko przez nas uzupełniony - …potem zrozumiecie… - tak więc jak sądzimy – nie tylko u nas, ale i na całym świecie ludzie zaczynają się zastanawiać nad błędami przeszłości.

Czy istnieje zatem życie rozumne w Kosmosie? Jeżeli nie brać pod uwagę zdrowego rozsądku i analizy wydarzeń, to odpowiedź brzmi – TAK! Obok nas w Kosmosie istnieją także inne cywilizacje, które są w stanie wmieszać się i to skutecznie w życie istot zamieszkałych na zacofanych planetach.

 

POSŁOWIE

 

Tak – nie jesteśmy sami w Kosmosie. Oczywiście oczekujemy pomocy od naszych Braci w Rozumie – potrzebna nam jest rada, jak wybrać właściwą drogę rozwoju. Proces naszej ekspansji w Kosmos już się zaczął i nie ma od niego odwrotu.

Na razie jesteśmy ślepi i przyziemni. Musimy stanąć na równe nogi i wreszcie skończyć z grozą wojny i przemocy. Powinniśmy Im pokazać, że jesteśmy naprawdę rozumnymi istotami. To jest złożona sprawa, ale w naszym świecie nie ma nic prostego. Czekając na Ich pomoc – powinniśmy do niej dojść sami – sami wykuwać sobie szczęście.

 

Moje 3 grosze

 

Teraz, kiedy po 20 z górą latach czytam te słowa, to śmiech mną wstrząsa pusty i potem litość i trwoga, jakby to napisał wieszcz Adam. Obaj autorzy pisali te słowa na początku lat 90-tych, kiedy po przewrocie Jazowa-Pugo-Janajewa nad ZSRR zabłysła gwiazda nadziei na normalne życie. Niestety – po krótkich rządach Borysa Jelcyna nadszedł czas zamordyzmu i rządów raszystów, którzy parli i wojny i ją wreszcie wywołali w nadziei, że świat im odpuści.

Akcja tego CE2 rozegrała się w 1984 roku – w czasie największego rozgorzenia Zimnej Wojny, kiedy to po obu stronach oceanu wariaci nad głowami przerażonych ludzi grozili sobie rakietami i atomami… Dlatego oczywistym jest, że Oni pilnowali obu protagonistów możliwego konfliktu: ZSRR i NATO przed wybuchem niekontrolowanej już niczym atomowej rzeźni. A wariactwo to sięgnęło już Kosmosu – te wszystkie programy SDI, NMD i ich sowieckie odpowiedniki… Strach pomyśleć, co się mogło stać, gdyby komuś zadrżała ręka…

Czy Oni nas pilnują? Nie sądzę. Oni nas tylko obserwują i obawiam się, że nic nie zrobią, by zmienić bieg naszej historii w skali makro. To oczywiste – z mojego punktu widzenia mamy do czynienia nie z jakimiś Kosmitami, ale z naszymi dalekimi potomkami. Dla nich każda zmiana naszej rzeczywistości jest zmianą Ich rzeczywistości i to w sposób zgoła nieprzewidywalny. Dlatego Oni nie będą zmieniać naszej historii – nie podetną gałęzi, na której siedzą.

I dlatego nie podzielam optymizmu obu Autorów.          



[1] Gosudarstwiennaja Awtomobilnaja Inspiekcja - radziecka drogówka.

[2] ProtiWzdusznaja Oborona – Wojska Obrony Powietrznej Kraju.

[3] Czy był to radziecki odpowiednik amerykańskich MIB?

[4] To są lekkie, toksyczne frakcje węglowodorów.

[5] Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.

[6] Potas jest niezwykle ważnym składnikiem pokarmowym roślin, a stanowi on m.in. o ich wzroście.