Powered By Blogger

czwartek, 1 stycznia 2026

CE0 w Szwecji: Dziwne spotkanie i tajemnicze głosy

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Björkeryd, południowo-wschodnia Szwecja,

Czas: zima 1942 roku.

Godzina: wieczór

Opis incydentu:

Tea Sannebrant była kobietą, która miała kilka doświadczeń z UFO w ciągu swojego życia, pierwsze z nich miało miejsce, gdy miała zaledwie pięć lat. Gdy była nastolatką, podczas jazdy na nartach biegowych wydarzyło się coś dziwnego, co można by zakwalifikować jako bliskie spotkanie. Tajemniczy głos podczas jazdy na nartach.

Kiedy Tea miała 15 lat, mieszkała w małym domu na obrzeżach Björkeryd w prowincji Blekinge. Mieszkała tam z surowymi i staromodnymi rodzicami, a ona nie miała wielu przyjaciół, ponieważ w małej wiosce nie było wielu młodych ludzi w jej wieku. Pewnego późnego zimowego wieczoru miała niezwykłą ochotę wyjść na narty biegowe. Na zewnątrz było zimno, a silne światło księżyca padało na śnieg, który pięknie lśnił. Była zaskoczona chęcią tak późnego wyjścia na narty, ale czuła, że ​​po prostu musi wyjść. Coś ją pociągało. Rodzice początkowo odmówili, ale Tea błagała i prosiła: „Proszę!” i w końcu ustąpili. Nie pozwolono jej jednak oddalić się za daleko, tylko wokół pola, gdzie mogli ją widzieć, i pozwolono jej wyjść na maksymalnie godzinę.

Szybko założyła strój do chodzenia po górach i narty, a następnie zjechała na nartach po lśniącym śniegu w dół ich posesji, mijając kamienny mur i w dół pola. Kiedy tam dotarła, poczuła się, jakby wkroczyła do innego świata, jakby czas się zatrzymał i wypełnił ją dziwny spokój. Wokół niej panowała cisza, a jedyne, co słyszała, to szum bystrza płynącej dalej rzeki. Nagle usłyszała w głowie kogoś mówiącego – radosny głos chłopca. Chłopiec zaproponował, żeby pobiegli do skraju lasu, a Tea uznała to za dobry pomysł. Rozejrzała się, ale nikogo nie widziała. Była sama na polu.

Kiedy dotarli do drzew, żartobliwie kłócili się o to, kto wygrał. „Wygrałam!” powiedziała Tea. „Nie, byłem pierwszy!” powiedział głos chłopca. Świetnie się razem bawili i kontynuowali rywalizację na różnych etapach, a później znów w stronę podwórka dziewczynki. Gdy zbliżyli się do domu, obcy głos chłopca oznajmił, że musi już iść, a ona musi wracać do domu, bo jest późno, i że spotkają się innym razem, więc pożegnali się. Tea dotarła do kamiennego muru, a uczucie szczęścia i spokoju nagle zniknęło. Teraz czuła się zmęczona i zmarznięta i chciała tylko wejść do środka i napić się czegoś ciepłego. Kiedy wróciła do domu, od razu poczuła, że ​​w domu panuje zła atmosfera. Jej ojciec siedział i czytał gazetę, tupiąc nogą i wyglądając na rozgniewanego. Dziewczynka zastanawiała się, co zrobiła. Nie była zbyt długo poza domem. A może matka i ojciec się pokłócili? Teraz była trochę zaniepokojona, bo wiedziała, że ​​ojciec ma porywczy temperament. Ojciec odłożył gazetę, spojrzał na nią gniewnie i wykrzyknął: - No więc dlatego tak bardzo chciałaś wyjść? Miałaś się z kimś spotkać!

- Jakie spotkanie? Byłam sama - Tea odpowiedziała zaskoczona.

- Nie stój tam i nie kłam rodzicom prosto w twarz! - krzyknął jej ojciec i uderzył ją w policzek.

- Ale byłam sama! - odkrzyknęła Tea, niemal płacząc.

- Zamknij się! Nie myślisz, że mamy oczy, żeby widzieć! - powiedział jej ojciec.

Tea pomyślała, że ​​ojciec musiał widzieć tylko jej cień. Ale zarówno ojciec, jak i matka upierali się, że widzieli kogoś u jej boku. Według nich, to był nastolatek, który stał przy kamiennym murze i obserwował ją, jak przejeżdża na nartach. Potem pobiegł za nią na pole, gdzie ją dogonił i długo tam stali, rozmawiając. Potem pobiegli do lasu, gdzie znów się zatrzymali i rozmawiali. A potem w kierunku kamiennego muru, gdzie chłopiec zniknął bez śladu. Rodzice opisali chłopca jako wysokiego, szczupłego i przystojnego młodzieńca, który nie pochodził stąd, bo wiedzieli, bo znali wszystkich w tej małej wiosce. Nie widzieli, że miał narty, ale i tak jakoś płynnie leciał i prawie tańczył po śniegu. Matka Tei opisała chłopca jako nieco wyższego od dziewczynki, około 160 cm. Miał ciemne, gęste włosy i piękne rysy twarzy oraz opaloną skórę. Wydawał się zwinny i miał na sobie obcisły czarny kombinezon lub kombinezon narciarski. Kiedy był przy kamiennym murze, rodzice widzieli go wyraźnie. Kim był ten chłopiec, rodzice pytali wielokrotnie. Tea nie miała odpowiedzi. Ale z czasem zrozumiała, że ​​to przybysz z innego wymiaru.

Źródło: „UFO information” nr 3, 1977

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz