Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 czerwca 2026

CE3 w Szwecji: Dziewczynka i Upiór

 

Albert Rosales

 

Nieujawnione miejsce w Szwecji, wiosna 1943 lub 1944.

W 1997 roku pewna kobieta zgłosiła zdarzenie, które miało miejsce, gdy miała trzy lub cztery lata. Nie była pewna, czy to był sen, czy wydarzyło się naprawdę, ale wspomnienie to towarzyszyło jej przez całe życie.

To była wojenna noc, spała na kanapie w kuchni, gdy obudził ją brzęczący dźwięk. Podciągnęła rolety do połowy i zobaczyła spadający na ziemię na dziedzińcu obiekt. Wyglądał jak wirujący bączek. Kiedy wylądował, otworzyła się klapa i wyszła z niej istota przypominająca komiksowego Upiora i pobiegła w stronę okna, przy którym siedziała.

Istota miała na sobie zielonkawo-szary kombinezon, kaptur i coś w rodzaju maski na oczach. Dziewczynka była przestraszona, zaczęła krzyczeć i musiała leżeć w łóżku z rodzicami przez resztę nocy. Opowiedziała o tym, co widziała, zaledwie kilka dni później. Pamiętała, że ​​mniej więcej w tym samym czasie, co incydent, oglądała komiksy o Upiorze. Czy wyobrażenie sobie tego lub marzenie o tym wpłynęło na nią, czy też wydarzyło się to naprawdę? Kobieta nie wie.

Źródło: Rapportnytt #3 1997

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 8 lutego 2026

CE3 z chłopcem z przestrzeni

 


Miejsce: Mariefred, wschodnia Szwecja,

Data: sierpień lub wrzesień 1954 r.

Opis incydentu:

W 1994 r. pewna kobieta zgłosiła zdarzenie, które przydarzyło jej się 40 lat wcześniej. Była wtedy zaledwie 6-letnim dzieckiem i mieszkała na wsi za miastem Mariefred. Pewnego późnego letniego popołudnia w połowie lat 50. XX wieku, samotnie zbierała jagody w lesie, obok domu, w którym mieszkała z rodziną. Idąc między drzewami, zobaczyła dziwny obiekt stojący na ziemi na polanie w lesie. Był biały i niezbyt duży.

Nagle dziewczynka zobaczyła coś poruszającego się obok obiektu i rozpoznała, że ​​to mała osoba, która wyglądała jak chłopiec. Był mniej więcej jej wzrostu, ale mimo to było w nim coś niezwykłego. Nie przestraszyła się i bezczelnie podeszła do niego, pytając, co to za biały obiekt zaparkowany niedaleko niego. Chłopiec, a raczej istota (bo nie do końca człowiek), odpowiedział, że to ich statek, po czym wyjaśnił, jak działa. Statek był napędzany obrotem Ziemi wokół własnej osi. Jednocześnie statek ruszył do przodu. Rozmawiali jeszcze chwilę, po czym chłopiec musiał odejść. Statek ruszył, uniósł się, a potem on i chłopiec zniknęli.

Źródło: Rapportnytt #2 1994

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 6 stycznia 2026

CE4(?) w Szwecji: Lśniąca postać w wiązce światła

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Gamla Tyresö, wschodnia Szwecja,

Data: 24.XI.1994 r.

Godzina: 15:30 CET

Opis incydentu:

Czworo dzieci w wieku 7–10 lat przebywało na boisku szkolnym w Gamla Tyresö pod Sztokholmem tego jesiennego popołudnia o 15:30. Bawiły się, gdy nagle zobaczyły światło w zagajniku niedaleko. Światło to zdawało się pochodzić z dużego, jasnego obiektu, który unosił się nad łąką nieco za lasem. Był wielkości domu i wydawał cichy, brzęczący dźwięk. Wokół obiektu znajdowała się listwa świetlna, ale świeciła tylko jedna lampa na raz.

Ale to, co najbardziej zaniepokoiło dzieci, to to, co zobaczyły pod pojazdem. Szeroka wiązka światła była skierowana w dół, w stronę ziemi, a w tej wiązce znajdowała się błyszcząca postać. Istota (a może to był mężczyzna?) była unoszona w górę, a jednocześnie wiązka światła była ciągnięta w górę, w kierunku spodu obiektu. Kiedy lśniąca postać i promień zniknęły w środku, pojazd zaczął unosić się w górę, a następnie wydobył się z niego kłąb dymu. Następnie pojazd wzbił się w powietrze z ogromną prędkością. Pozostał jedynie cień lub kształt obiektu w dymie/mgle i zdumione dzieci. Uciekły i opowiedziały dorosłym, co zobaczyły.

Źródło: „Rapportnytt” #6 1994

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 1 stycznia 2026

CE0 w Szwecji: Dziwne spotkanie i tajemnicze głosy

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Björkeryd, południowo-wschodnia Szwecja,

Czas: zima 1942 roku.

Godzina: wieczór

Opis incydentu:

Tea Sannebrant była kobietą, która miała kilka doświadczeń z UFO w ciągu swojego życia, pierwsze z nich miało miejsce, gdy miała zaledwie pięć lat. Gdy była nastolatką, podczas jazdy na nartach biegowych wydarzyło się coś dziwnego, co można by zakwalifikować jako bliskie spotkanie. Tajemniczy głos podczas jazdy na nartach.

Kiedy Tea miała 15 lat, mieszkała w małym domu na obrzeżach Björkeryd w prowincji Blekinge. Mieszkała tam z surowymi i staromodnymi rodzicami, a ona nie miała wielu przyjaciół, ponieważ w małej wiosce nie było wielu młodych ludzi w jej wieku. Pewnego późnego zimowego wieczoru miała niezwykłą ochotę wyjść na narty biegowe. Na zewnątrz było zimno, a silne światło księżyca padało na śnieg, który pięknie lśnił. Była zaskoczona chęcią tak późnego wyjścia na narty, ale czuła, że ​​po prostu musi wyjść. Coś ją pociągało. Rodzice początkowo odmówili, ale Tea błagała i prosiła: „Proszę!” i w końcu ustąpili. Nie pozwolono jej jednak oddalić się za daleko, tylko wokół pola, gdzie mogli ją widzieć, i pozwolono jej wyjść na maksymalnie godzinę.

Szybko założyła strój do chodzenia po górach i narty, a następnie zjechała na nartach po lśniącym śniegu w dół ich posesji, mijając kamienny mur i w dół pola. Kiedy tam dotarła, poczuła się, jakby wkroczyła do innego świata, jakby czas się zatrzymał i wypełnił ją dziwny spokój. Wokół niej panowała cisza, a jedyne, co słyszała, to szum bystrza płynącej dalej rzeki. Nagle usłyszała w głowie kogoś mówiącego – radosny głos chłopca. Chłopiec zaproponował, żeby pobiegli do skraju lasu, a Tea uznała to za dobry pomysł. Rozejrzała się, ale nikogo nie widziała. Była sama na polu.

Kiedy dotarli do drzew, żartobliwie kłócili się o to, kto wygrał. „Wygrałam!” powiedziała Tea. „Nie, byłem pierwszy!” powiedział głos chłopca. Świetnie się razem bawili i kontynuowali rywalizację na różnych etapach, a później znów w stronę podwórka dziewczynki. Gdy zbliżyli się do domu, obcy głos chłopca oznajmił, że musi już iść, a ona musi wracać do domu, bo jest późno, i że spotkają się innym razem, więc pożegnali się. Tea dotarła do kamiennego muru, a uczucie szczęścia i spokoju nagle zniknęło. Teraz czuła się zmęczona i zmarznięta i chciała tylko wejść do środka i napić się czegoś ciepłego. Kiedy wróciła do domu, od razu poczuła, że ​​w domu panuje zła atmosfera. Jej ojciec siedział i czytał gazetę, tupiąc nogą i wyglądając na rozgniewanego. Dziewczynka zastanawiała się, co zrobiła. Nie była zbyt długo poza domem. A może matka i ojciec się pokłócili? Teraz była trochę zaniepokojona, bo wiedziała, że ​​ojciec ma porywczy temperament. Ojciec odłożył gazetę, spojrzał na nią gniewnie i wykrzyknął: - No więc dlatego tak bardzo chciałaś wyjść? Miałaś się z kimś spotkać!

- Jakie spotkanie? Byłam sama - Tea odpowiedziała zaskoczona.

- Nie stój tam i nie kłam rodzicom prosto w twarz! - krzyknął jej ojciec i uderzył ją w policzek.

- Ale byłam sama! - odkrzyknęła Tea, niemal płacząc.

- Zamknij się! Nie myślisz, że mamy oczy, żeby widzieć! - powiedział jej ojciec.

Tea pomyślała, że ​​ojciec musiał widzieć tylko jej cień. Ale zarówno ojciec, jak i matka upierali się, że widzieli kogoś u jej boku. Według nich, to był nastolatek, który stał przy kamiennym murze i obserwował ją, jak przejeżdża na nartach. Potem pobiegł za nią na pole, gdzie ją dogonił i długo tam stali, rozmawiając. Potem pobiegli do lasu, gdzie znów się zatrzymali i rozmawiali. A potem w kierunku kamiennego muru, gdzie chłopiec zniknął bez śladu. Rodzice opisali chłopca jako wysokiego, szczupłego i przystojnego młodzieńca, który nie pochodził stąd, bo wiedzieli, bo znali wszystkich w tej małej wiosce. Nie widzieli, że miał narty, ale i tak jakoś płynnie leciał i prawie tańczył po śniegu. Matka Tei opisała chłopca jako nieco wyższego od dziewczynki, około 160 cm. Miał ciemne, gęste włosy i piękne rysy twarzy oraz opaloną skórę. Wydawał się zwinny i miał na sobie obcisły czarny kombinezon lub kombinezon narciarski. Kiedy był przy kamiennym murze, rodzice widzieli go wyraźnie. Kim był ten chłopiec, rodzice pytali wielokrotnie. Tea nie miała odpowiedzi. Ale z czasem zrozumiała, że ​​to przybysz z innego wymiaru.

Źródło: „UFO information” nr 3, 1977

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 29 listopada 2025

CE3 i CE5 w Szwecji

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Hovsta, Szwecja

Data: 1.XI.1980

Godzina: 17:30 CET

Opis incydentu:

W ten zimny, rozgwieżdżony jesienny wieczór, w dzień Wszystkich Świętych w Szwecji, Kristina Rydholm (30 lat) i jej młodsza siostra Nina Grundin podróżowały Peugeotem 504 Kristiny wąską drogą wzdłuż jeziora Langen w pobliżu Hovsty, miejscowości położonej 5 kilometrów na północ od Örebro. Zmierzały do ​​letniego domku rodziny. Niemal jednocześnie Kristina i Nina zauważyły ​​coś dziwnego, co poruszało się po wielkim okręgu na niebie; krąg poruszał się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Nagle obiekt zatrzymał się, opadł i zaczął zawisać w powietrzu. Świadkowie mogli teraz zobaczyć, że obiekt lekko wibrował. Po chwili znów się oddalił, wracając na tę samą opisaną wcześniej ścieżkę. Potem znowu zawisł w powietrzu. Kobiety zatrzymały samochód i zadały sobie pytanie: „Co widzimy?”. Tym razem obiekt zbliżył się znacznie, a kobiety mogły obserwować zjawisko, gdy unosiło się pod wierzchołkami drzew, zaledwie 10-15 metrów od nich. Ponieważ nie wyłączyły silnika samochodu, nie były w stanie stwierdzić, czy obiekt wydaje jakiś dźwięk.

Było ciemno i trudno było dostrzec kształt obiektu, ale mimo to mogły dostrzec szerokie „okno” na czymś, co ich zdaniem znajdowało się na jednym z jego boków. Okno jest zakrzywione w taki sposób, że obiekt musiał mieć owalny kształt. Wewnątrz dziewczyny mogły zobaczyć dwa szaro-czarne stworzenia poruszające się, jakby chodziły tam i z powrotem. Z przodu obiektu zaświeciły dwa białe światła niczym „oczy”. Nagle te dwa białe światła zgasły, „jakby coś je zablokowało”, a obiekt powrócił na swoją ścieżkę obiegową wysoko w powietrzu. Zanim Kristina i Nina odjechały, postanowiły zmienić miejsca, aby dać Ninie szansę na prowadzenie. Przejechały zaledwie kilka metrów, gdy nagle silniki zgasły, a światła zgasły. W tym samym momencie samochód zaczął się trząść i wibrować, podobnie jak samochody miotane wiatrem, gdy przejeżdża obok duża ciężarówka. Obie kobiety czuły się uwięzione, a Kristina poczuła ucisk w głowie. Siedząc tam, nie widziały obiektu i myślały, że jest tuż nad nimi. Gdy wibracje ustały, ponownie zobaczyły obiekt, który powrócił do swojego kołowego toru lotu wysoko nad okolicą. Udało im się uruchomić pojazd i odjeżdżając, zobaczyły obiekt odlatujący w kierunku gór Kiisbergen. Z tyłu obiektu widziały czerwone i prawdopodobnie żółte światła. Inni w okolicy widzieli dziwne, krążące światło wysoko nad głowami.

Rok wcześniej Kristina i jej mąż spacerowali po tej samej okolicy z sześcioletnią córką, gdy nagle usłyszeli gwizd. Spojrzeli w górę i zobaczyli szaro-niebieski, wibrujący, owalny obiekt. Chwilę później obiekt zniknął w pobliżu jeziora Hjalmaren. Kristina i jej mąż twierdzą, że posiadają zdolności parapsychiczne.

Dodatek HC nr 2379

Źródło: Biuletyn AFU 1981 nr 22

Typ: A

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 9 października 2025

CE0 w Göteborgu

 


Johan Harrison

 

Incydent: Zniknięcie w słupie światła.

Miejsce: Göteborg, zachodnia Szwecja,

Czas: październik 1984 r.

Opis incydentu:

To zgłoszenie pochodzi od dwóch kobiet, które doświadczyły czegoś dziwnego podczas biegania pewnego jesiennego wieczoru na bieżni fitness na zachodnich przedmieściach Göteborga. Ta pagórkowata ścieżka wiła się przez las, wzgórza i historyczne tereny z wieloma starożytnymi pozostałościami. Jedna z kobiet, Britt-Marie Johansson, była spirytualistką, która często wyczuwała tu różne energie i czuła, że ​​obszar ten skrywa wiele starych wspomnień.

Zmierzchało, a kobiety biegły truchtem po żwirowej ścieżce przez jesienny, wilgotny las. Zostało im nieco ponad kilometr (0,6 mili) do pokonania, zanim skończyli na ten dzień. Najtrudniejszy, pagórkowaty odcinek był już za nimi i teraz musiały zawrócić wokół bagiennego obszaru z wysokimi drzewami. Britt-Marie i jej przyjaciółka Anna zaczynały się męczyć i zwolniły, patrząc w las obok ścieżki. Tam zobaczyli innego biegacza ubranego w obcisły czarny kombinezon, który wyglądał na bardzo zmęczonego. Był wysoki i opierał się o drzewo, jedną ręką opierając się o pień. Wyglądało na to, że jeszcze nie zauważył tych dwóch kobiet.

Britt-Marie chciała dodać otuchy zmęczonemu mężczyźnie i krzyknęła: „Zbierzmy siły! Wracajmy na bieżnię!”. Jej głośny krzyk zdawał się zszokować mężczyznę, który wzdrygnął się i odwrócił w stronę kobiet, ale nie dostrzegły żadnej twarzy. Miał na sobie coś, co wyglądało jak czarna kominiarka z otworem na oczy, ale nie zdążyły zobaczyć, jak wygląda, dopóki z ziemi nie wyrosło wielobarwne pole siłowe, które otoczyło mężczyznę. Wystrzeliło na wysokość dwóch metrów (6,5 stopy) i całkowicie go zakryło. Kobiety były zaskoczone i przestraszone, ale na tym się nie skończyło. Chwilę później z nieba spadł słup światła. Wyglądał jak strumień lśniącej wody w przezroczystej tubie. Spadł prosto w dwumetrowe, wielobarwne pole energetyczne, które następnie zniknęło. Słup wciąż tam był, ale nie było widać mężczyzny. Zniknął. A potem słup światła również zgasł i zniknął.

Britt-Marie zebrała się na odwagę i chciała zbadać teren, na którym widzieli mężczyznę, ale Anna zaprotestowała. To coś więcej niż ciekawość sprawiło, że Britt-Marie chciała tam pójść. Coś ją wzywało, niczym magnes w jej wnętrzu, i mówiło jej, żeby się nie bała. Poczuła, jak w jej wnętrzu płynie mnóstwo energii. Dotarłszy do miejsca, w którym zniknął mężczyzna, poczuła niemal naelektryzowaną ziemię, a trawa była lekko przypalona i pachniała spalenizną, i coś więcej, jak zapach przed nadchodzącą burzą. Na pniu drzewa dostrzegła zarys czegoś, co wyglądało jak dłoń. W lesie również panowała cisza, ale teraz śpiew ptaków zaczął powracać. Britt-Marie wróciła na szlak, a za nią, płacząc i drżąc, Anna zaczęła wpadać w szok.

W tym samym czasie z naprzeciwka nadbiegł inny biegacz. Był to młody mężczyzna, który wydawał się przestraszony i prawie blady. Kiedy ich mijał, słyszeli, jak mamrocze do siebie. Było oczywiste, że on również zobaczył coś niewytłumaczalnego. „UFO Information” poszukiwało mężczyzny, ale nie udało się ustalić jego tożsamości. Magazyn skontaktował się jednak z innymi osobami, które miały coś do powiedzenia. Mężczyzna o nazwisku Lars Karlsson twierdził, że widział duchy w okolicznym lesie. Według niego wyglądały jak białe, półprzezroczyste postacie. Mężczyzna powiedział, że nie odważy się już przebywać w tym rejonie wieczorami. Britt-Marie i Anna również odmówiły biegania po bieżni po zmroku po incydencie.

Źródło: „UFO Information” #5-6 1985



Ilustracje:

1. Obie kobiety zobaczyły dziwnego mężczyznę na skraju szlaku.

2. Zdjęcie alternatywne.

wtorek, 28 stycznia 2025

CE2 i CE0/CE-III-E w Szwecji

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Haverdal k./ Halmstad, Szwecja

Data: 21.VIII.1983

Godzina: północ

Opis incydentu:

Pani Siv Fester przebywała z synem w rodzinnym domku letniskowym na zachodnim wybrzeżu Szwecji, niedaleko miasta Halmstad. Tego wczesnego ranka, około 02:05 CEST rano, nagle obudziła się z dziwnym uczuciem niepokoju w ciele. Jej mąż, lekarz dr Christian Fester, jest w pracy w Norrköping. Kiedy włączyła małą lampę obok łóżka, zauważyła, że ​​w pokoju jest niezwykle jasno, a ona była spocona i bardzo spragniona. Siv poszła do łazienki po wodę. Patrząc przez okno łazienki, ujrzała widok, którego nigdy nie zapomni. Nawet dziś czasami budzę się w środku nocy przerażona koszmarami z powodu wspomnień tego, co zaobserwowałam. Nie więcej niż 120 metrów od domu duży obiekt w kształcie spodka unosił się nad łąką. Obiekt jest otoczony bardzo jasnym żółto-białym światłem, tak silnym, że cały obszar jest jasno oświetlony. Obiekt w kształcie spodka wydaje się mieć około 10-15 metrów średnicy i wydaje brzęczący dźwięk.

Siv jest przerażona tym nieznanym intruzem i również doświadcza pewnego rodzaju „magnetycznego” wpływu obiektu. Nie jest w stanie się ruszyć. Czułam się, jakbym stała w syropie, a po chwili zostałam sparaliżowana i nie mogłam poruszyć ani jednym mięśniem. Z obiektu wydobywa się intensywne ciepło i Siv obficie się poci. Dla niej ta rzecz nad łąką wydaje się prawie żywa. Nagle z pojazdu wystaje dziesięć lub dwanaście nóg, przez co obiekt wygląda jak gigantyczny pająk w powietrzu i opada na ziemię, stojąc na nogach. Brzęczący dźwięk ustaje i Siv może się znowu ruszyć po obserwowaniu obiektu przez 30 minut. Drżąc ze strachu idzie do innego pokoju w domu, aby sprawdzić, czy któryś z jej sąsiadów nie śpi, ale w żadnym oknie nie ma świateł. Jej młody syn śpi w sąsiednim pokoju, ale Siv powstrzymuje się od budzenia go, ponieważ nie chce go przestraszyć, zamiast tego wraca do łóżka i naciąga koc na głowę, mając nadzieję, że obiekt zniknie. Nie mogąc zasnąć, Siv spędza resztę nocy nasłuchując dźwięków i zastanawiając się, czego była świadkiem. Wczesnym rankiem dzwoni do męża i opowiada mu, co się wydarzyło. Po rozmowie z mężem Siv odwiedza sąsiadów i opowiada, czego była świadkiem w nocy. Razem poszli na pole, na którym wylądował obiekt. Tam odkrywają duży okrąg o średnicy około ośmiu metrów, gdzie trawa jest spłaszczona i spalona. Jest też mała ścieżka w trawie, od spalonego okręgu prowadząca do lasu. Ta ścieżka nie była tam wcześniej widziana.


Siv nie była jedynym świadkiem nieznanego tego wieczoru. Inna z jej sąsiadek, kobieta po trzydziestce, wracała samochodem z Halmstad około północy. Niedaleko domu nagle doświadczyła dziwnego uczucia „nierealności”. W wywiadzie kilka lat później powiedziała, że ​​było to jak wejście do nadmuchanego plastikowego worka, do świata próżni. Po zaparkowaniu samochodu kobieta zauważyła postać stojącą przy płocie przy jej domu. Początkowo myślała, że ​​to jej narzeczony, ubrany w białą koszulę, zawołała go, ale nie było odpowiedzi. Podchodząc bliżej, zobaczyła owalną, świetlistą postać, świecącą jak neonowe światło. Próbując wejść do domu, kobieta nagle napotyka niewidzialną ścianę, jak jakieś pole energetyczne. Nie pamięta, co się stało po wejściu w to pole, ale „budzi się” w tym samym miejscu po upływie godziny. Dziwna istota zniknęła, a kobieta weszła do domu i zaczęła czytać książkę o tak późnej porze, czego nigdy wcześniej nie robiła. Podczas tego niezwykłego epizodu nie czuła strachu.

Dodatek HC

Źródło: Hakan Blomqvist http://ufoarchives.blogspot.com/.../i-believe-it-is...

Typ: D

Przekład z angielskiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 19 października 2024

CE4/CE-III-G – Sprawa Ante Jonssona



Albert Rosales

 

Lokalizacja: W pobliżu Tingryd, Småland, Szwecja

Data: 3.II.1984

Godzina: 01:50 CET

Opis incydentu:

Kierowca ciężarówki Ante Jonsson wracał do domu odludną drogą, gdy zauważył ogromny, podłużny obiekt unoszący się cicho nad pobliską łąką. Statek przypominał okręt podwodny z zakrzywionymi końcami i wieżyczką pośrodku; był całkowicie czarny. Świadek szybko wrócił do domu, aby zabrać kamerę i wrócił na miejsce, ale obiekt zniknął. Jeździł w kółko, szukając czegoś i nagle zauważył coś blokującego drogę przed sobą. Wcisnął hamulec, a samochód wpadł w poślizg, zataczając pełne koło. Zatrzymał się kilka stóp od ciemnego obiektu na drodze. Pod obiektem świadek mógł zobaczyć trzy wybrzuszenia. W tym momencie świadek przestraszył się i próbował opuścić teren, ale jego samochód utknął w zaspie śnieżnej. Spojrzał za siebie, ale obiektu nigdzie nie było widać. Świadek wysiadł z samochodu, gdy nagle mały, czterostopowy humanoidalny stworek ubrany w jakiś rodzaj kaptura zakrywającego twarz chwycił go za ramię. Głowa i ciało humanoidalne miały kwadratowy kształt i były zaskakująco silne. Świadek zaczął krzyczeć i szarpać się, aż w końcu się uwolnił, pobiegł do pobliskich domów, ale dwie inne podobne istoty skoczyły na niego i próbowały odciągnąć go od drogi. Podczas gdy się szamotał, zauważył inny duży, ciemny obiekt unoszący się w pobliżu. Ciężarówka zbliżyła się do drogi przed nim, a stworzenia w końcu go uwolniły. Później znaleziono go w samochodzie w stanie szoku i zabrano do szpitala.

Dodatek HC nr 510

Źródło: Håkan Sterner, „Nordic UFO Newsletter”, luty 1985

Typ: C

Wskaźnik dziwności: 7 (wysoki)

Wiarygodność źródła: 8 (wysoka)

Komentarze: Inny rodzaj prymitywnej próby porwania. Świadek miał mieć późniejsze spotkania, niektóre z nich podsumowano poniżej.

 


Moje 3 grosze

 

Sprawa CE4 i nieudolnej próby porwania Ante Jonssona zainteresowała mnie już w 1984 roku, kiedy to w duńskim tabloidzie znalazłem artykuł poświęcony temu incydentowi. Przekazałem go Mistrzowi Lucjanowi do Bydgoszczy i notatka na ten temat ukazała się na łamach „Faktów”. Potem materiał zdjęciowy wykorzystała redakcja „Granicy” przy okazji publikacji odcinka mojego cyklu „UFO na granicy”. Załączone zdjęcie pochodzi z duńskiego tabloidu „BT”.

Z rozmów ze Szwedami dowiedziałem się, że incydent ten odbił się szerokim echem w Szwecji i krajach skandynawskich. Wielu z nich uważało, że zdarzenie to naprawdę miało miejsce, a na dodatek twierdzili, że znają podobne, które zdarzyły się w innych miejscowościach.

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 18 września 2019

Kolizja polskiego promu w Karlskronie




Michael Toll


Prom pasażerski był o sekundę od kolizji ze statkiem w Karlskronie. Zarówno Straż Przybrzeżna, jak i służby ratunkowe zostały powiadomione o miejscu zdarzenia.
- To było okropne - mówi jedna osoba na promie.

W poniedziałek o godzinie 10:03 CEST ogłoszono alarm, że prom Stena Line mógł wpaść na norweski statek w porcie w Karlskronie.
- Nie mamy żadnych informacji na temat obrażeń ciała - jak mówi Sofie Schmidt - po alarmie SOS, ekipa ratunkowa jest już w drodze na miejsce wypadku.
Świadek na pokładzie promu Stena Line mówi dla „Aftonbladet”, że to nie była awaria. Z drugiej strony jeden ze statków uległ awarii.
- Czułem, że coś się dzieje, bo był huk. Zatrzęsło nieco nami, a potem stanęła maszyna promu - mówi osoba, która uważała, że incydent był nieprzyjemny.
- To było nieco paskudne. Płynęliśmy do innego statku. Myślę, że byliśmy około 30 metrów, ale czułem, że był bardzo dobry w ruchu i unikaniu zderzenia.
Nie ma podejrzeń o przestępstwo, a policja nie bierze udziału w sprawie. Nie ma również informacji na temat wycieków na statku lub promu Stena Line. Nie zgłoszono żadnych obrażeń pasażerów ani załogi.
- W ostatniej chwili udało im się uniknąć awarii. Było blisko, ale wszystko poszło dobrze - mówi Kent Hoff z pogotowia ratunkowego z Östra Blekinge.





Komisja ds. Wypadków na Morzu bada incydent


Relacje świadków na temat incydentu w Verköhamnen w Karlskronie, który początkowo został opisany jako zderzenie promu pasażerskiego ze statkiem pomocniczym są rozbieżne.

Państwowa Komisja ds. Badania Wypadków zbada, co się stało.

Według wstępnych informacji doszło do niewielkiej kolizji, gdy polski prom Stena Line MF Stena Spirit najechał na norweski statek roboczy MV NKT Victoria w pobliżu nabrzeża. Ale obraz tego, co się stało, nie jest jasny.
- Stena Line mówi, że nie są pewni, czy doszło do kolizji, a Victoria twierdzi, że miała ona miejsce. Stena myślała, że uciekli na boi, a nie na samym statku, ale należy to zbadać - mówi Marilyn Tamminen, operator centrum dowodzenia Straży Przybrzeżnej.

Fakt, że oba statki zbliżyły się do siebie, był najprawdopodobniej spowodowany awarią maszyny w silniku pomocniczym w połączeniu z silnymi wiatrami, stwierdza Kent Hoff w służbie ratowniczej w Östra Blekinge.
Nie zgłoszono żadnych obrażeń.


Przekład ze szwedzkiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

niedziela, 28 października 2018

Kolejny U-boot w Szwecji

Rzecznik prasowy Szwedzkich Sił Zbrojnych - Jesper Tengroth

Jak to drzewniej bywało, jeszcze w latach 1981-90, w Szwecji znów powraca przeciwpodwodny chyź. Po wydarzeniach sprzed kilku lat, kiedy to Szwedzi i Finowie ganiali kolejne „midgety” na północnym Bałtyku, tym razem kolej przyszła na szkiery w okolicach Sztokholmu! Czytamy na łamach „Dagens Nyheter”:

Kilkoro świadków mówi „Dagens Nyheter” o zaobserwowaniu okrętu podwodnego na wodach wewnętrznych szkierów koło Sztokholmu tego lata. Dziennik opublikował nawet film, na którym widzimy zaobserwowany okręt podwodny.


- Widziałem, jak pojawiły się bąbelki w wodzie, to była wskazówka, za którą podążyłem myślałem bowiem, że to jest wydech z silnika pracującego pod wodą  - mówi instruktor żeglarstwa Fredrik o DN.
- To niesamowite informacje. Jeśli nie dostaniemy wyjaśnień ze szwedzkiej floty, to jest to bardzo niepokojące  - powiedział Allan Widman, członek Komitetu Obrony.
Świadek doniósł o obserwacji okrętu podwodnego  w wodach wokół szkierów koło Sztokholmu do redakcji DN.


Obserwacje okrętów podwodnych powinny nastąpić 28 czerwca i wcześniej nie były znane ogółowi społeczeństwa.


Grupa uczniów ze szkoły żeglarskiej, dzieciaki dostrzegły okręt nieopodal Böson k./Lidingö (Sztokholm) – na N 59°22′52″ - E 018°10′53″.


Instruktor Frederik dobył telefonu i zaczął filmować akwen między szkierami.
Siły Zbrojne są przekonane o autentyczności.


- Zapoznaliśmy się z materiałami i omówiliśmy zadania – Jesper Tengroth, sekretarz prasowy Sił Zbrojnych.  (wg „Expressen”)



* * *

No i w sumie nic nowego pod słońcem.  Jak tylko sięgam pamięcią, to od wczesnych lat 80-tych ubiegłego wieku, Szwedzi epatowali się Nieznanymi Obiektami Podmorskimi i nie raz nie dwa czesali Bałtyk przy pomocy sonarów, kamer podwodnych, czujników pola magnetycznego, ROV-ów i Bóg jeden wie czego tam jeszcze. W każdym przypadku rezultat był dokładnie taki sam – równe i idealnie okrągłe ZERO!

Czy ten obiekt – który rzeczywiście przypomina kiosk okrętu podwodnego – jest naprawdę okrętem podwodnym? – oto jest pytanie. Okręty z krajów skandynawskich i NATO uczestniczyły w polowaniach na te obiekty już to na szwedzkich i fińskich szkierach Bałtyku, już to w fiordach Norwegii – miałem okazję zobaczyć coś takiego via STV w Karlskronie w październiku 1981 roku i naocznie na wodach Ystadbucht w sierpniu 1986 roku. Kuter Straży Przybrzeżnej i dwa ścigacze ZOP czesały akwen o wieczornym czasie świecąc sobie reflektorami i flarami oświetlającymi. W czasie innych akcji obrzucano te obiekty granatami i pociskami rakietowymi. Żadnego radzieckiego okrętu nie przechwycono, jak to miało miejsce w Karlskronie, ani nie zatopiono – najgorzej wyszły na tym ogłuszone ryby i zabite foki…

A zatem pozostały tylko USO – Nieznane Obiekty Podwodne czy UAO – Nieznane Obiekty Wodne, które obserwuje się zazwyczaj na akwenach Trójkąta Bermudzkiego i Morza Diabelskiego, oraz od czasu do czasu w Kolumbii Brytyjskiej czy w okolicach Seattle i Vancouver. Tam także próbowano zmusić te obiekty do wynurzenia czy wręcz zatopić je – bezskutecznie.

Szwedzi mają swe doświadczenia z naruszaniem ich terytorium przez różne mocarstwa – w latach 20. i 30. XX wieku przez Półwysep Skandynawski wiodły lotnicze szlaki przemytnicze – głównie alkoholu i trwały loty szkoleniowe pomiędzy III Rzeszą a ZSRR na mocy porozumień z Rapallo. W 1946 roku nad Szwecją i innymi krajami latały niemieckie rakiety A-4/V-2 i samobieżne bomby Fi-103/A-2/V-1, z którymi eksperymentowali Sowieci – przy okazji wywierając „delikatny nacisk” na te kraje… Opisałem to w pracy pt. „Powojenne losy niemieckiej Wunderwaffe” (Warszawa 2008). Dlatego Szwedom się nie dziwię.

Z drugiej strony jest w tym jakaś prawidłowość: wzrasta napięcie na linii Moskwa – Waszyngton i u wybrzeży Szwecji pokazują się tajemnicze U-booty – oczywiście radzieckie/rosyjskie. Napięcie opada – U-booty znikają. I tak do następnego razu. W każdym razie stanowią one najczęściej temat wakacyjny i w Szwecji okręty podwodne zastępowały i jak widać nadal zastępują wszelkie potwory letnie sezonu ogórkowego…


Opracował – ©R.K.F. Leśniakiewicz