Johan Harrison
Larvik, południowa Norwegia, zima
1984 lub 1985.
Świadek, który był dzieckiem zimą
1984 lub 1985 roku, pamiętał to zdarzenie, jakby wydarzyło się wczoraj. Jego
rodzice budowali dom na obrzeżach Larviku. Byli tam i naprawiali różne rzeczy,
a gdy zapadł wieczór, wracali do domu. Chłopiec chciał iść pieszo, ponieważ
miał ze sobą swój skuter śnieżny, którym miał przejechać się w drodze powrotnej
przez las. Rodzice wrócili samochodem do domu i pojechali inną, szerszą drogą.
Niebo było rozgwieżdżone, a
wzdłuż drogi przez pierwsze 100 metrów stały latarnie uliczne, następnie droga
skręciła w prawo i stała się kiepską leśną drogą, gdzie światła się skończyły.
Kiedy chłopiec przeszedł kawałek ciemną, polną drogą, zauważył, że jasny promień
światła podążał za nim tuż nad wierzchołkami drzew. Potem odwrócił się i
zobaczył bardzo jasne, białe światło, które zbliżało się coraz bardziej. Poczuł
też, jak robi się niesamowicie gorące. Zatrzymał się na środku drogi i nagle
zobaczył metalowy dysk unoszący się bezpośrednio nad sobą. Miał jasne, białe
światło od spodu i małą kopułę na górze. Światło prawie go oślepiło.
Chłopiec przypomniał sobie, jak
obudził się w ciemnym pokoju z metalowym sufitem i podłogą. Leżał na gładkim i
zimnym łóżku. Zauważył również, że nie jest sam i zobaczył trzy małe istoty
stojące przy łóżku. Komunikowały się z nim za pomocą telepatii, czuł je w
swojej głowie. W końcu jedna z nich powiedziała, że czekają na „Doktora”. Wtedy przyszedł „Doktor” i wyglądał dokładnie tak
samo jak pozostali trzej. Wkrótce miał metaliczny, błyszczący przedmiot nad
twarzą/głową. Potem wszystko pociemniało.
Chłopiec nie miał pojęcia, jak
dotarł do domu ani co się wydarzyło po drodze. Zazwyczaj droga przez las
zajmowała mu około 20-25 minut, ale tym razem zajęło mu to 3 godziny. Jego
rodzice martwili się, gdy przybył na miejsce i zastanawiali się, gdzie był, ale
skłamał i nigdy nie powiedział im, co naprawdę się wydarzyło.
Źródło: UFO #1 /2020
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz

