Powered By Blogger

sobota, 20 czerwca 2026

Martwa cisza pod Czarnym Zamkiem: Kiedy całe życie zniknęło z tribeckiego lasu

 


František Kovár

 

 Chodzę regularnie w góry a leśne dźwięki zazwyczaj mnie uspokajają. Szum liści, pękanie gałęzi czy śpiew ptaków dają poczucie bezpieczeństwa. Jednak to, czego doświadczyliśmy podczas wędrówki na Czarny Zamek, było ponad wszystko, co do tego czasu znałem w przyrodzie. Dzień, który miał być przyjemną podróżą, stał się jednym z najbardziej nieprzyjemnych doświadczeń w moim życiu.

 

Cisza, która boli w uszach

 

Ruszyliśmy od Zlatna w stronę ruin Czarnego Zamku. Początkowo wszystko było dobrze, ale po wejściu głębiej w las uderzyła mnie nagła i niespodziewana cisza. Nie była to jednak zwykła cisza, której doświadczasz, gdy się na chwilę zatrzymasz. To była absolutnie nienaturalna i ogłuszająca martwa cisza.

Po prostu nic. Ani jeden ptak nie śpiewał. Ani jeden jeleń nie przebiegł przez gęstwinę. Powietrze się nie poruszało, leśnej bestii nie pękła ani jedna gałązka. Cała góra wydawała się jakby w jednej sekundzie, całe życie się z niej wysysało i ktoś wcisnął przycisk "wycisz".

 

Dziwne znalezisko na leśnym szlaku

 

Im głębiej szliśmy, tym cięższe było uczucie. I wtedy zauważyliśmy. Na ziemi, bezpośrednio na leśnym szlaku i wokół leśnego leżały martwe robaki. To nie był jeden czy dwa kawałki. Były ich dziesiątki, rozrzuconych w kurzu.

Trochę dalej przyszedł jeszcze większy szok. Znaleźliśmy dwa martwe ptaki. Po prostu leżały w liściach, bez żadnych oznak zewnętrznych obrażeń i ataku drapieżników. Połączenie tej strasznej ciszy i martwej fauny wokół nas zaczęło mieć psychikę. W góry chodzę naprawdę często, ale tego jeszcze nie doświadczyłem. To było bardzo dziwne i nienaturalne. Potem powiedzieliśmy, że szybko wrócimy.

 

Ucieczka z martwej strefy

 

Od tamtej pory nie czuliśmy się dobrze. Z każdym krokiem, jaki robiliśmy, rósł lęk. Ta ogłuszająca cisza dosłownie popchnęła nas na ziemię i zmusiła do ciągłego rozglądania się dookoła. Choć nie działo się nic namacalnego, nasza podświadomość wyraźnie wskazywała nam, że coś jest nie tak z tym miejscem.

Gdyby chociaż ptaki śpiewały, to by się uspokoiło. Cóż, ta martwa strefa trwała zbyt długo. Cały czas podświadomie przyspieszaliśmy nasz krok, napędzany przez ciche wspólne lęki. Nie macie pojęcia, jak się cieszyłem, kiedy wreszcie wyszliśmy z tego lasu na otwartą przestrzeń i do cywilizacji. Nigdy nie zapomnę już wkrótce uczucia pustki w pobliżu Czarnego Zamku.

Czy Wy też doświadczyliście czegoś tajemniczego?

Ta historia napisana jest na podstawie prawdziwych świadectw osób, które doświadczyły niewyjaśnionych zjawisk w górach Tribeč.

Jeśli masz podobne doświadczenie, którym chciałbyś się podzielić, zapraszam do komentarza lub kontaktu na priv. Tajemnice Tribeca zasługują na wysłuchanie

-----------------------------------

Kochani, jeśli ten artykuł Was interesuje, zapraszam na moją platformę HeroHero (link w komentarzu). Znajdziecie tam wyjątkowy cykl artykułów "Tajemnicze plemię", oraz wiele więcej moich artykułów o zjawiskach paranormalnych, tajemnicach, duchowych, tajemnicach, legendach, historii, ale także o zdrowiu psychicznym czy Templariuszach na Słowacji Twoje wsparcie pozwala mi tworzyć te treści swobodnie i naprawdę dogłębnie. Dziękuję za wspólny spacer.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz