František Kovár
Chodzę regularnie w góry a leśne dźwięki
zazwyczaj mnie uspokajają. Szum liści, pękanie gałęzi czy śpiew ptaków dają
poczucie bezpieczeństwa. Jednak to, czego doświadczyliśmy podczas wędrówki na
Czarny Zamek, było ponad wszystko, co do tego czasu znałem w przyrodzie. Dzień,
który miał być przyjemną podróżą, stał się jednym z najbardziej nieprzyjemnych
doświadczeń w moim życiu.
Cisza,
która boli w uszach
Ruszyliśmy od Zlatna w stronę
ruin Czarnego Zamku. Początkowo wszystko było dobrze, ale po wejściu głębiej w
las uderzyła mnie nagła i niespodziewana cisza. Nie była to jednak zwykła
cisza, której doświadczasz, gdy się na chwilę zatrzymasz. To była absolutnie
nienaturalna i ogłuszająca martwa cisza.
Po prostu nic. Ani jeden ptak nie
śpiewał. Ani jeden jeleń nie przebiegł przez gęstwinę. Powietrze się nie
poruszało, leśnej bestii nie pękła ani jedna gałązka. Cała góra wydawała się
jakby w jednej sekundzie, całe życie się z niej wysysało i ktoś wcisnął
przycisk "wycisz".
Dziwne
znalezisko na leśnym szlaku
Im głębiej szliśmy, tym cięższe
było uczucie. I wtedy zauważyliśmy. Na ziemi, bezpośrednio na leśnym szlaku i
wokół leśnego leżały martwe robaki. To nie był jeden czy dwa kawałki. Były ich
dziesiątki, rozrzuconych w kurzu.
Trochę dalej przyszedł jeszcze
większy szok. Znaleźliśmy dwa martwe ptaki. Po prostu leżały w liściach, bez
żadnych oznak zewnętrznych obrażeń i ataku drapieżników. Połączenie tej
strasznej ciszy i martwej fauny wokół nas zaczęło mieć psychikę. W góry chodzę
naprawdę często, ale tego jeszcze nie doświadczyłem. To było bardzo dziwne i
nienaturalne. Potem powiedzieliśmy, że szybko wrócimy.
Ucieczka
z martwej strefy
Od tamtej pory nie czuliśmy się
dobrze. Z każdym krokiem, jaki robiliśmy, rósł lęk. Ta ogłuszająca cisza
dosłownie popchnęła nas na ziemię i zmusiła do ciągłego rozglądania się
dookoła. Choć nie działo się nic namacalnego, nasza podświadomość wyraźnie
wskazywała nam, że coś jest nie tak z tym miejscem.
Gdyby chociaż ptaki śpiewały, to
by się uspokoiło. Cóż, ta martwa strefa trwała zbyt długo. Cały czas
podświadomie przyspieszaliśmy nasz krok, napędzany przez ciche wspólne lęki.
Nie macie pojęcia, jak się cieszyłem, kiedy wreszcie wyszliśmy z tego lasu na
otwartą przestrzeń i do cywilizacji. Nigdy nie zapomnę już wkrótce uczucia pustki
w pobliżu Czarnego Zamku.
Czy Wy też doświadczyliście
czegoś tajemniczego?
Ta historia napisana jest na
podstawie prawdziwych świadectw osób, które doświadczyły niewyjaśnionych
zjawisk w górach Tribeč.
Jeśli masz podobne doświadczenie,
którym chciałbyś się podzielić, zapraszam do komentarza lub kontaktu na priv.
Tajemnice Tribeca zasługują na wysłuchanie
-----------------------------------
Kochani, jeśli ten artykuł Was
interesuje, zapraszam na moją platformę HeroHero (link w komentarzu).
Znajdziecie tam wyjątkowy cykl artykułów "Tajemnicze plemię", oraz
wiele więcej moich artykułów o zjawiskach paranormalnych, tajemnicach,
duchowych, tajemnicach, legendach, historii, ale także o zdrowiu psychicznym
czy Templariuszach na Słowacji Twoje wsparcie pozwala mi tworzyć te treści
swobodnie i naprawdę dogłębnie. Dziękuję za wspólny spacer.
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz

